Dodaj do ulubionych

Wraca matematyka na maturze!

02.09.09, 09:59
To wspaniała wiadomość. Od lat z przerażeniem obserwuję zanik u
moich studentów nie tylko podstawowego zasobu wiedzy z matematyki,
ale najprostszych umiejętności rozwiązywania (bardzo prostych)
zagadnień technicznych. Jeżeli pod ręką nie ma odpowiedniego
programiku komputerowego, tylko kartka, ołówek i kalkulator - to są
bezradni.
To bardzo słuszna decyzja. Brawo. Sami psycholodzy, politolodzy,
socjolodzy, dziennikarze i prawnicy nam bytu materialnego nie
zapewnią.
Obserwuj wątek
    • mariner4 Zobaczysz, że Gołda Cię obsobaczy! 02.09.09, 10:07
      Też tak uważam.
      Kiedyś robiono badania na temat przyjęć na studia. Okazało się, że absolwenci
      klas matematyczno-fizycznych uzyskiwali najlepsze wyniki egzaminów wstępnych na
      wszystkie kierunki studiów, także humanistyczne.
      Matematyka to umiejętność logicznego myślenia.
      Bez matematyki nie powinno być matury. Fachowcy mówią, że poza nieliczną grupą
      ludzi rzeczywiście ograniczonych, nie ma uczniów z brakiem przynajmniej
      przeciętnej zdolności do matematyki. Natomiast matematyka często jest po prostu
      źle uczona.
      Matura daje prawo do studiowania. Na studiach debile nie są potrzebni.
      M.
      • pies_na_czarnych.o Re: Zobaczysz, że Gołda Cię obsobaczy! 02.09.09, 10:11
        Czekam na placz pismatolow.
      • dr.krisk Re: Zobaczysz, że Gołda Cię obsobaczy! 02.09.09, 10:13
        mariner4 napisał:

        > Bez matematyki nie powinno być matury. Fachowcy mówią, że poza
        nieliczną grupą
        > ludzi rzeczywiście ograniczonych, nie ma uczniów z brakiem
        przynajmniej
        > przeciętnej zdolności do matematyki.
        No właśnie. Przecież nie chodzi mi o przestrzenie Banacha czy
        rachunek tensorowy, ale o proste rozwiązanie trójkąta, określenie
        sił i napręzeń w konstrukcji, itp. Wykorzystanie rachunku całkowego
        do obliczenia objętości, pola.
        Wpojenie u rodziców i uczniów przekonania, że przedmioty "ścisłe" to
        koszmar zwykłym umyslom niedostępny uważam za przestępstwo, godne
        Trybunału Stanu.
        • mariner4 Nawet jest pewnego rodzaju moda 02.09.09, 10:22
          że np "celebryta" w TV, z debilowatym uśmiechem mówi: "Ja w szkole zawsze miałem
          słabe oceny z matematyki.." Tego np żaden Amerykanin nie powie. U nas nawet do
          dobrego tonu to należy.
          Mój syn miał szczęście do dobrego matematyka w liceum. Na 35 maturzystów było 24
          oceny bdb! I wszyscy zdali bez problemu. A była to klasa z zupełnie przeciętnym
          przekrojem młodzieży.
          M.
          • dr.krisk Też na to zwróciłem uwagę. 02.09.09, 10:29
            mariner4 napisał:

            > że np "celebryta" w TV, z debilowatym uśmiechem mówi: "Ja w szkole
            zawsze miałe
            > m
            > słabe oceny z matematyki.."
            Sądzę, że to efekt jakiegoś postszlacheckiego wstrętu do
            umiejętności praktycznych. Co innego cierpieć za milijony!
            Taki odgięty paluszek przy filiżance :)

            Słabe oceny z matematyki są dla mnie dowodem na brak inteligencji.
            Pomijam tu przypadki fatalnych nauczycieli przedmiotu. Ale
            przeciętny, przywoity nauczyciel matematyki czy fizyki wystarcza,
            aby przekazać zakres wiedzy niezbędny do prawidłowego funkcjonowania
            w życiu.

            • mariner4 To jest szeroki problem 02.09.09, 10:38
              A zwróciłeś uwagę na język w podręcznikach matematyki?
              Dobrze to przed laty opisał KTT w jednym felietonie.
              Kiedyś syn go zapytał, kiedy przyjedzie wujek. Normalna odpowiedź powinna
              brzmieć" "Wujek przyjedzie, jak będzie miał urlop..itd"
              Toeplitz napisał, że gdyby miał odpowiedzieć językiem podręczników matematyki,
              to odpowiedź brzmiała by mniej więcej tak:" Obiektywnie rzecz biorąc, wizualny
              kontakt z wujkiem, jest możliwy po spełnieniu następujących warunków wstępnych itd".
              Podręczniki są fatalnie napisane.
              M.
              • absurdello A przecież mógłby odpowiedzieć tak: 03.09.09, 19:10
                Synku, Wujek wyjeżdża z Pcimia w kierunku Warszawy z szybkością 38
                km/h, jeżeli przyjmiesz, że opóźnienia w przebudowie przejścia w
                Suchedniowie wynoszą 10 lat, a termin przydatności zupy chińskiej z
                Radomia, którą Wujek zjadł przed wyjazdem, minął 8 miesięcy temu, to
                podstawiając średnią prędkość z jaką Wujek biega po drodze do nas,
                za siódmy zagon, łatwo, sam sobie odpowiesz na to pytanie. A teraz
                zostaw Tatusia, bo będzie serial M jak Mordęga oglądał ..."
          • trzecikot Re: Nawet jest pewnego rodzaju moda 02.09.09, 10:33
            mariner4 napisał:
            "celebryta" w TV, z debilowatym uśmiechem mówi: "Ja w szkole zawsze miałe
            > m
            > słabe oceny z matematyki.."

            Taaa, to brzmi mniej więcej tak, jak "sikałem w pieluchy i ciągnąłem smoczek do
            szóstego roku życia."
          • horpyna4 Re: Nawet jest pewnego rodzaju moda 02.09.09, 13:34
            Też tego nie rozumiem. Chwalą się, że byli debilami z matematyki (i
            fizyki również) - a należałoby się tego raczej wstydzić.

            Bez matematyki nie ma logicznego myślenia, bez fizyki - właściwej
            oceny otaczającej nas rzeczywistości.

            Potem taki "humanista" naprawia instalację elektryczną stojąc boso w
            kałuży wody.
      • etta2 Re: Zobaczysz, że Gołda Cię obsobaczy! 02.09.09, 10:19
        "...Matematyka to umiejętność logicznego myślenia. ..."

        Dokładnie TAK! Bardzo dobrze, że wraca matematyka jako jeden z
        najważniejszych przedmiotów w edukacji.
      • golddenwoman "cyngiel" nie wycieraj mną gęby 02.09.09, 14:27

        • mariner4 Jesteś obrończynią długiego dziecinstwa 02.09.09, 14:30
          No nie?
          • golddenwoman pustaku tu jest temat o maturach 02.09.09, 14:32
            ciemnogrodzie zakichany :P O maturach nie wypowiadałam sie na Fk
            więc łżesz jak bura suka :)
            • wos9 A jaką ocenę z matematyki uzyskałaś na maturze? 02.09.09, 15:49
              golddenwoman napisała:

              > ciemnogrodzie zakichany :P O maturach nie wypowiadałam sie na Fk
              > więc łżesz jak bura suka :)
              • kon.by.sie.usrnial jakiej maturze? 02.09.09, 19:01
                ;)
                • mariner4 No właśnie! 03.09.09, 11:16
                  M.
    • konto_ehehehe Re: Wraca matematyka na maturze! 02.09.09, 10:10
      matematyka ...

      ale czy humaniści umieją to akcentować właściwie
    • wos9 Nawet humaniści z krwi i kości muszą kończąc szko- 02.09.09, 10:34
      łę średnią zaliczyć matematykę!
      Bardzo się jej bałam na maturze, zwłaszcza, że nie miałam
      dobrego nauczyciela i... nie tylko zdałam, ale na świadectwie
      dojrzałości mam "dobry".
      Później matematyka nie była mi potrzebna na studiach, ale
      logikę zdałam chyba głównie dzięki niej. A może nie tylko logikę...

      dr.krisk napisał:

      > To wspaniała wiadomość. Od lat z przerażeniem obserwuję zanik u
      > moich studentów nie tylko podstawowego zasobu wiedzy z matematyki,
      > ale najprostszych umiejętności rozwiązywania (bardzo prostych)
      > zagadnień technicznych. Jeżeli pod ręką nie ma odpowiedniego
      > programiku komputerowego, tylko kartka, ołówek i kalkulator - to

      > bezradni.
      > To bardzo słuszna decyzja. Brawo. Sami psycholodzy, politolodzy,
      > socjolodzy, dziennikarze i prawnicy nam bytu materialnego nie
      > zapewnią.
      • trzecikot Re: Nawet humaniści z krwi i kości muszą kończąc 02.09.09, 10:36
        Moja matematyczka (ksywka "Kosa") dołożyła nam w klasie maturalnej mocno
        poszerzone zajęcia z logiki - "specjalnie dla tych, którzy wybierają się na
        kierunki humanistyczne", jak orzekła.
        • dr.krisk Miła kobieta... 02.09.09, 10:46
          Już ją lubię.
          A z drugiej strony dostaję wścieklizny jak czytam np. prace
          dyplomowe moich studentów, pełne błędów stylistycznych,
          gramatycznych, itp. Na szczęście ortografię to im Word poprawia :)

          Wyształcony człowiek powinien być zarówno humanistą, jak i posiadać
          umiejętności obliczeniowe oraz analityczne. Pomysły ograniczające
          wiedzę podstawową: języki, historia, geografia, nauki ścisłe na
          rzecz jakiś dziwolągów jak np. "wiedza o świecie" (czy jakoś tak),
          uważam za wysoce szkodliwe.
          Sądzę, że inwestycja w tak własnie pojmowana edukację zapewniłaby
          Polsce rozwój i awans cywilizacyjny. Ale to wymaga odwagi
          politycznej - a nasi rządzący akurat tego nigdy nie mieli i nie mają.
          • trzecikot Re: Miła kobieta... 02.09.09, 10:51
            Co tam prace dyplomowe - wystarczy np. wejść na forum Nauka - całkiem zgrabne
            merytorycznie posty upstrzone beznadziejną składnią i interpunkcją.
          • ave.duce Re: Miła kobieta... 02.09.09, 10:51
            Miałam bardzo dobrą matematyczkę, ale... nigdy, przenigdy nie pojęłam
            trygonometrii. Za to w geometrii, zwłaszcza przestrzennej, czułam się jak ryba w
            wodzie ;)

            :p
            • hummer I jakie to implikuje fakty? 02.09.09, 10:56
              ave.duce napisała:

              > Miałam bardzo dobrą matematyczkę, ale... nigdy, przenigdy nie pojęłam
              > trygonometrii. Za to w geometrii, zwłaszcza przestrzennej, czułam się jak ryba
              > w
              > wodzie ;)
              >
              > :p

              Co z tego wynika?
              • ave.duce Re: I jakie to implikuje fakty? 02.09.09, 10:57
                Żebyś spadał.
              • trzecikot Re: I jakie to implikuje fakty? 02.09.09, 10:57
                Wynika jedynie, że nobody's perfect. But mine ;)
              • taziuta Re: I jakie to implikuje fakty? 02.09.09, 14:27
                hummer napisał:

                > ave.duce napisała:
                > > :p
                >
                > Co z tego wynika?

                Przyganiał kocioł garnkowi! :)
          • mariner4 Bo co to np za fizyk, który nie umie 02.09.09, 11:04
            prawidłowo opisać wyników swojej pracy?
            To też jest problem. Zawsze mnie zadziwiało, jak np w "Milionerach" facet, który
            przedstawiając się jako mgr, nie ma podstawowej wiedzy z literatury i historii
            polsjiej.
            M.
      • karbat Re: Nawet humaniści z krwi i kości muszą kończąc 02.09.09, 10:41
        matematyka ,
        uczen MUSI chciec sie jej uczyc + przyzwoity nauczyciel ,
        i problemy z matematyka w szkole beda mitem .
        • mariner4 A ilu uczniów nie chce 02.09.09, 10:46
          bo są totalnie zniechęceni przez nauczycieli?
          M
          • wos9 Plus: bo nie MUSZĄ! 02.09.09, 11:23
            mariner4 napisał:

            > bo są totalnie zniechęceni przez nauczycieli?
            > M
    • janonet4 Re: Wraca matematyka na maturze! 02.09.09, 10:37
      przeciez polacy to nieumia liczyć od wieków -to są efekty miedzy
      innymi rozbiorów polski- polak tylko umie wydawać -czasem nawet
      nieswoje!!!!
      • trzecikot Re: Wraca matematyka na maturze! 02.09.09, 10:38
        A niektórzy to nawet "nieumia" po polsku!!!
        • pies_na_czarnych.o Re: Wraca matematyka na maturze! 02.09.09, 10:42
          Wraca rowniez drugi jezyk do szkol srednich, ale czy to znaczy, ze
          mlodzi Polacy beda potrafili sie nimi poslugiwac?
        • ayran daj spokój... 02.09.09, 15:06
          janonet4 najprawdopodobniej wstukuje swoje teksty nogami i to bez zdejmowania
          butów. Inaczej nie da się tego wytłumaczyć.
    • zamurowany Pochwała centralnego planowania? 02.09.09, 11:02
      Oczywiście, że w systemie, gdzie państwo wtrąca się do niemal wszystkiego, gdzie
      kilku urzędników narzuca WSZYSTKIM szkołom jak i czego mają uczyć, gdzie ludność
      jest zmuszana do uczestnictwa w grach losowych (obowiązkowe ubezpieczenia) -
      lepiej aby owa matematyka na maturze była. Lepiej młodzieży narzucać matematykę
      niż na przykład bzdurny i szkodliwy WOS. Z matematyki przynajmniej jest jakiś
      pożytek.

      Może wtedy (o naiwności!) po paru pokoleniach będzie mniej obywateli, którzy
      cieszą się z tego, że narzucili demokratycznie INNYM kolejną rzecz.
      • mietowe_loczki Re: Pochwała centralnego planowania? 02.09.09, 12:05
        Mr Kopiuj Wklej, welcome back!
        • ave.duce :) no comment ;)))))))))))))))))))))))))))))))) ))) 02.09.09, 12:07
          Pozdrawiam :)
          • mietowe_loczki Re: :) no comment ;)))))))))))))))))))))))))))))) 02.09.09, 12:09
            Piąteczka!
            • ave.duce Re: :) no comment ;)))))))))))))))))))))))))))))) 02.09.09, 12:14
              Żółwik!

              ps. wytną, nie wytną... c10.wrzuta.pl/wm18516/9e40d1370008968a462a4cb1/stokrotka

              Nara b/o

              :p
        • zamurowany Re: Pochwała centralnego planowania? 02.09.09, 12:54
          mietowe_loczki napisała:

          > Mr Kopiuj Wklej, welcome back!

          Wskaż proszę źródło, z którego rzekomo kopiuję. I wskaż kopiowany przeze mnie tekst.

          A jak już się z tym poddasz, to przestań się wygłupiać.
          • mietowe_loczki Re: Pochwała centralnego planowania? 02.09.09, 13:33
            Kopiujesz z siebie. Każdy twój wpis jest przewidywalny do bólu.
            • zamurowany Re: Pochwała centralnego planowania? 02.09.09, 13:47
              mietowe_loczki napisała:

              > Każdy twój wpis jest przewidywalny do bólu.

              Oczywiście. Bo logika i sprawiedliwość są przewidywalne do bólu.

              Niestety, lud woli kombinatorstwo, cwaniactwo, oszustwa i złodziejstwo. A tutaj,
              faktycznie, wachlarz możliwości jest bardzo bogaty i różnorodny.
              • mietowe_loczki Re: Pochwała centralnego planowania? 02.09.09, 14:01
                *ziewa dyskretnie*
              • vargtimmen Hej :) 02.09.09, 14:19
                Cieszę się, że Cię czytam :)

                Się nie przejmuj, jak ktoś nie ma niczego własnego do powiedzenia, to może
                zainstnieć jedynie czepiając się innych.

                Tak jak Ty, uważam, że ta decyzja jest właściwa.

                Pytanie, czy państwowa standaryzacja kluczowych egzaminów jest dobra i zła jest
                ciekawe. Uważam, że wygodnie jest mieć pewną, w miarę jednorodną i
                zobiektywizowaną miarę elementarnych umiejętności absolwentów.

                Pozdrowienia!
                • mietowe_loczki Re: Hej :) 02.09.09, 14:22
                  Sugerujesz, że zamurowany się przejmuje tym, co na forum? Nie mierz innych swoją
                  miarą:)
                  • vargtimmen Re: Hej :) 02.09.09, 14:28

                    Nie sugeruję głównie, że, nader często, ludzie, którzy zajmują się
                    podsumowywaniem dyskutantów, zamiast tematem dyskusji, nie mają nic istotnego do
                    powiedzenia na temat. Uważam, że są zmorą forów.
                    • mietowe_loczki Re: Hej :) 02.09.09, 14:39
                      Gorszą zmorą są forumowicze, którzy wyskakują jak przysłowiowy filip z konopi i,
                      nie wiedząc nic o wcześniejszych rozmowach, mentorskim tonem pouczają innych za
                      to, że w ogóle mieli czelność zwrócić się do kolesia lub koleżanki tegoż filipa.
                      • vargtimmen Re: Hej :) 02.09.09, 14:43


                        No widzisz, każdy ma jakieś zmory. Ja nie lubię tanich złośliwości, a Ty nie
                        lubisz Filipów z konopii.
                        • mietowe_loczki Re: Hej :) 02.09.09, 14:49
                          Nie zrozumiałeś. Nie cierpię mentorstwa w wydaniu kogoś uznającego się za
                          jedynego sprawiedliwego. Amen.
                          • vargtimmen Re: Hej :) 02.09.09, 14:55
                            mietowe_loczki napisała:

                            > Nie zrozumiałeś. Nie cierpię mentorstwa w wydaniu kogoś uznającego się za
                            > jedynego sprawiedliwego. Amen.


                            To zastąp proszę: "Filipa z konopii" w moim poście wyżej powyższym określeniem.
                            Czy jeszcze coś mogę dla Ciebie zrobić?
                            • mietowe_loczki Re: Hej :) 02.09.09, 15:03
                              Tak. Nauczyć się polskiego. Żegnam. Piąteczka.
                              • vargtimmen Re: Hej :) 02.09.09, 15:04
                                mietowe_loczki napisała:

                                > Tak. Nauczyć się polskiego.

                                No, tego obiecać nie mogę.

                                > Żegnam. Piąteczka.

                                Do następnego razu!
                                • mietowe_loczki Re: Hej :) 02.09.09, 15:07
                                  Nara. I'll be back.
                      • woda_woda :))) 02.09.09, 15:06
                        O to to, Miętowe :)
                        • vargtimmen Re: :))) 02.09.09, 15:13

                          I tyle ma do powiedzenia Woda.woda o obowiązkowej matematyce na maturze.

                          Dzięki Wodo, za ilustrację mojego postu. :)
                          • zamurowany Re: :))) 02.09.09, 15:28
                            A ja dziękuję Vargtimmenie za uprzejme wstawiennictwo.
                            • vargtimmen Re: :))) 02.09.09, 15:39

                              Nie dziękuj, przecież wiem, że Tobie to niepotrzebne, ale za to dla mnie to
                              czysta przyjemność :)
                        • mietowe_loczki Re: :))) 02.09.09, 15:35
                          Miałam Ci właśnie powiedzieć, że pisanie pod moimi postami naraża na szwank
                          Twoją i tak już marną forumową reputację;)
                          • woda_woda Re: :))) 02.09.09, 15:37
                            Furda reputacja :)
                          • vargtimmen Re: :))) 02.09.09, 15:37
                            mietowe_loczki napisała:

                            > Miałam Ci właśnie powiedzieć, że pisanie pod moimi postami naraża na szwank
                            > Twoją i tak już marną forumową reputację;)


                            Ej, Miętowe, jak Ty ciągle nic nie rozumiesz!

                            Nieważne, pod czyim postem, ważne co! :)))
                            • mietowe_loczki Re: :))) 02.09.09, 15:55
                              Ale takie podejście jest nuuudne. Strzałka.
                              • vargtimmen Re: :))) 02.09.09, 16:06
                                mietowe_loczki napisała:

                                > Ale takie podejście jest nuuudne. Strzałka.


                                No, jeśli panie się nudzą, to ja już rozumiem źródła tego zniecierpliwienia
                                nadmiarem merytotyki.
                                • mietowe_loczki Re: :))) 02.09.09, 16:19
                                  Czytanie ze zrozumieniem też szwankuje.
                                  • vargtimmen Re: :))) 02.09.09, 16:22

                                    To mi jest przykro, postaram się pisać jaśniej.
                                    • mietowe_loczki Re: :))) 02.09.09, 16:29
                                      Chciałam powiedzieć, że jest jasno, tyle że od czapy, ale boję się, że przyjdzie
                                      giwi i da mi bana, tak jak na Publicystyce, na której CHYBA nawet nigdy nie pisałam.
                                      • vargtimmen Re: :))) 02.09.09, 16:34


                                        Jeśli jest jasno, to jestem uspokojony, z czapą nie wiem o co chodzi, ciepło
                                        jest przecież, a na terapii lęków się, niestety, nie znam.

                                        W związku z tym, pozwalam sobie się oddalić.
                                        • mietowe_loczki Re: :))) 02.09.09, 16:43
                                          Ja, jako pacjentka, też nie. Ale dziękuję za troskę. Narka.
                • zamurowany Re: Hej :) 02.09.09, 15:22
                  vargtimmen napisał:

                  > Się nie przejmuj, jak ktoś nie ma niczego własnego do powiedzenia,
                  > to może zainstnieć jedynie czepiając się innych.

                  Spokojnie, ja przejmuję się treścią dyskusji, a nie osobowością dyskutantów czy
                  też ich osobistymi wycieczkami.

                  > Pytanie, czy państwowa standaryzacja kluczowych egzaminów jest dobra i zła jest
                  > ciekawe. Uważam, że wygodnie jest mieć pewną, w miarę jednorodną i
                  > zobiektywizowaną miarę elementarnych umiejętności absolwentów.

                  Przyznam, że państwowe matury nie są dla mnie najważniejszą sprawą. Monopolu
                  przecież państwo w tej materii sobie nie zastrzegło - i dzięki Bogu! Jeśli
                  jakieś prywatne stowarzyszenie zechce, to może stworzyć własne standardy
                  egzaminacyjne, a uczniowie sami mogą do tych prywatnych egzaminów podchodzić
                  lekceważąc państwową maturę, która obowiązkowa przecież nie jest. Jedyny szkopuł
                  jest taki, czy uczelnie wyższe przyjmując studentów mogą się kierować kryteriami
                  innymi niż państwowa matura. Mam nadzieję, że mogą.

                  Ale jeżeli to wszystko jest do obejścia, to zastanowiłbym się, po co państwo w
                  ogóle to organizuje. Prywatne przedsięwzięcia są tańsze od państwowych...
                  • woda_woda Re: Hej :) 02.09.09, 15:27
                    Jedyny szkopu
                    > ł
                    > jest taki, czy uczelnie wyższe przyjmując studentów mogą się
                    kierować kryteriam
                    > i
                    > innymi niż państwowa matura. Mam nadzieję, że mogą.


                    Tak, pan Kazio z naprzeciwka będzie wydawał matury, które nastepnie
                    uzna Uniwersytet Warszawski. Sorbona też, a co.
                    • zamurowany Re: Hej :) 02.09.09, 15:31
                      woda_woda napisała:

                      > Tak, pan Kazio z naprzeciwka będzie wydawał matury, które nastepnie
                      > uzna Uniwersytet Warszawski. Sorbona też, a co.

                      A masz z tym jakiś problem? Bo ja nie. To indywidualna sprawa Uniwesytetu
                      Warszawskiego i Sorbony.

                      Czy matura pani Zosi z pokoju 208 w budynku MEN to jakaś świętość najwyższa?
                      • woda_woda Re: Hej :) 02.09.09, 15:35
                        > A masz z tym jakiś problem?

                        Żadnego, wyobraziłam sobie tylko rektora UW, który akceptuje maturę
                        wydaną przez pana Kazia :)))
                        • zamurowany Re: Hej :) 02.09.09, 15:46
                          woda_woda napisała:

                          > > A masz z tym jakiś problem?
                          >
                          > Żadnego, wyobraziłam sobie tylko rektora UW, który akceptuje maturę
                          > wydaną przez pana Kazia :)))

                          A próbowałaś sobie wyobrazić rektora UW akceptującego maturę od pani Zosi z
                          pokoju 208 w MEN?

                          Nawet nie musisz sobie tego wyobrażać, bo dokładnie tak teraz jest.

                          Więc co za różnica?
                          • woda_woda Re: Hej :) 02.09.09, 16:02
                            > A próbowałaś sobie wyobrazić rektora UW akceptującego maturę od
                            pani Zosi z
                            > pokoju 208 w MEN?


                            Maturę wydaje komisja egzaminacyjna.
                            • zamurowany Re: Hej :) 02.09.09, 16:08
                              woda_woda napisała:

                              > Maturę wydaje komisja egzaminacyjna.

                              Zgadza się. Zarówno państwową maturę pani Zosi, jak i prywatną maturę pana Kazia
                              wydaje komisja egzaminacyjna. Więc w czym różnica?
                              • woda_woda Re: Hej :) 02.09.09, 16:11
                                Jak chcesz, to dam ci prywatną maturę :)
                                • zamurowany Re: Hej :) 02.09.09, 16:14
                                  woda_woda napisała:

                                  > Jak chcesz, to dam ci prywatną maturę :)

                                  Wydana przez ciebie matura nie ma dla mnie żadnej wartości, więc uprzejmie
                                  dziękuję, nie skorzystam.

                                  Nadal czekam na wyjaśnienie - gdzie widzisz różnicę pomiędzy państwową maturą
                                  pani Zosi a prywatną pana Kazia?
                                  • woda_woda Re: Hej :) 02.09.09, 16:16
                                    > Wydana przez ciebie matura nie ma dla mnie żadnej wartości, więc
                                    uprzejmie
                                    > dziękuję, nie skorzystam.


                                    Szkoda :(((
                                    • zamurowany Re: Hej :) 02.09.09, 16:18
                                      woda_woda napisała:

                                      > Szkoda :(((

                                      Skoro resztę mojej wypowiedzi znowu wycięłaś, to wnioskuję, że nie potrafisz
                                      wskazać żadnej merytorycznej różnicy między maturą państwową a prywatną. Dziękuję.
                                      • woda_woda Re: Hej :) 02.09.09, 16:20
                                        potrafię, ale mi sie nie chce :)
                                      • ayran Re: Hej :) 02.09.09, 16:42
                                        zamurowany napisał:

                                        > woda_woda napisała:

                                        > Skoro resztę mojej wypowiedzi znowu wycięłaś, to wnioskuję, że nie potrafisz
                                        > wskazać żadnej merytorycznej różnicy między maturą państwową a prywatną. Dzięku
                                        > ję.


                                        A co to jest "matura prywatna"? Matura to z definicji egzamin państwowy, w
                                        związku z czym określenie "matura prywatna" ma cechy oksymoronu. Pomijam
                                        popularne określenie niefunkcjonującego już dzisiaj egzaminu końcowego w
                                        szkołach kościelnych.
                                        • zamurowany Re: Hej :) 02.09.09, 17:01
                                          ayran napisał:

                                          > A co to jest "matura prywatna"? Matura to z definicji egzamin państwowy,
                                          > w związku z czym określenie "matura prywatna" ma cechy oksymoronu.

                                          Nie. Matura to z definicji (i stąd zresztą samo słowo) egzamin *dojrzałości*.
                                          Więc to nie żaden oksymoron.
                                          • ayran Re: Hej :) 02.09.09, 17:08
                                            zamurowany napisał:

                                            > Nie. Matura to z definicji (i stąd zresztą samo słowo) egzamin *dojrzałości*.
                                            > Więc to nie żaden oksymoron.

                                            Nie rozśmieszaj mnie. Wprawdzie słowo "maturus" oznacza "dojrzały", a słowo
                                            "maturitas" - dojrzałość, ale nie oznacza to, że egzamin maturalny to sprawdzian
                                            dojrzałości. Jeśli już, to w bardzo, ale to bardzo przenośnym znaczeniu.
                                            • zamurowany Re: Hej :) 02.09.09, 17:15
                                              Jak już skończysz się śmiać, to na pewno wskażesz, gdzie w założeniach i
                                              definicji matury jest jej państwowość, prawda?

                                              • ayran Re: Hej :) 02.09.09, 17:45
                                                zamurowany napisał:

                                                > Jak już skończysz się śmiać, to na pewno wskażesz, gdzie w założeniach i
                                                > definicji matury jest jej państwowość, prawda?


                                                Jak tylko wyjaśnisz, co to jest matura prywatna i podeprzesz to kilkoma przykładami.
                                                • zamurowany Re: Hej :) 02.09.09, 17:53
                                                  ayran napisał:

                                                  > zamurowany napisał:
                                                  >
                                                  > > Jak już skończysz się śmiać, to na pewno wskażesz, gdzie w założeniach i
                                                  > > definicji matury jest jej państwowość, prawda?
                                                  >
                                                  > Jak tylko wyjaśnisz, co to jest matura prywatna i podeprzesz
                                                  > to kilkoma przykładami.

                                                  No teraz to ty mnie rozbawiłeś. Twierdzisz, że matura z definicji jest
                                                  państwowa, a zamiast to uzasadnić oczekujesz ode mnie jakichś wyjaśnień i
                                                  przykładów?

                                                  Nie, szkoda mojego czasu. Miłego wieczora.
                                                  • ayran Re: Hej :) 02.09.09, 17:58
                                                    zamurowany napisał:

                                                    > No teraz to ty mnie rozbawiłeś. Twierdzisz, że matura z definicji jest
                                                    > państwowa, a zamiast to uzasadnić oczekujesz ode mnie jakichś wyjaśnień i
                                                    > przykładów?

                                                    Taka jest definicja matury w tych krajach, w których taka forma egzaminu
                                                    końcowego obowiązuje. W sumie kilkanaście krajów europejskich. Ty natomiast
                                                    twierdzisz, że istnieje jakaś "matura prywatna", ale nie potrafisz tego wykazać.
                                                    Nie żebym był jakoś specjalnie zaskoczony.
                                                  • zamurowany Re: Hej :) 02.09.09, 18:09
                                                    ayran napisał:

                                                    > zamurowany napisał:
                                                    >
                                                    > > No teraz to ty mnie rozbawiłeś. Twierdzisz, że matura z definicji jest
                                                    > > państwowa, a zamiast to uzasadnić oczekujesz ode mnie jakichś wyjaśnień i
                                                    > > przykładów?
                                                    >
                                                    > Taka jest definicja matury w tych krajach, w których taka forma egzaminu
                                                    > końcowego obowiązuje.

                                                    Ale miałeś wskazać tę definicję, a nie na kolanie ją wymyślać. Wskaż więc ją
                                                    proszę. Ciekaw jestem twoich źródłeł bo ani internetowy Słownik Języka Polskiego
                                                    ani Wikipedia nic o wymaganej państwowości tego egzaminu w definicji nie piszą.

                                                  • ayran Re: Hej :) 02.09.09, 18:22
                                                    zamurowany napisał:

                                                    > Ciekaw jestem twoich źródłeł bo ani internetowy Słownik Języka Polskieg
                                                    > o
                                                    > ani Wikipedia nic o wymaganej państwowości tego egzaminu w definicji nie piszą.

                                                    Widzę, że ze znacznie większą łatwością przychodzi ci wskazywanie źródeł
                                                    niedefiniujacych matury jako egzaminu państwowego, niż
                                                    podanie przykładów bytu, który określiłeś jako "matura prywatna". Od siebie
                                                    dodam, że jest parę innych źródeł niezawierających informacji, że matura to
                                                    egzamin państwowy. To samo dotyczy zresztą egzaminu na prawo jazdy i jeszcze
                                                    paru innych - naprawdę nie wszędzie pisze się o nich, że to państwowe egzaminy.
                                                    Abstrahując od tego, że na przykład w odniesieniu do wikipedii piszesz nieprawdę:
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Egzamin_maturalny
                                                  • zamurowany Re: Hej :) 02.09.09, 18:54
                                                    ayran napisał:

                                                    > Widzę, że ze znacznie większą łatwością przychodzi ci wskazywanie źródeł
                                                    > niedefiniujacych matury jako egzaminu państwowego

                                                    Bo matura to po prostu egzamin. W definicji nie ma nic o tym, kto go
                                                    przeprowadza, bo jest to dla definicji nieistotne. Tak więc niepotrzebnie się
                                                    męczysz.

                                                    Szkoda mi już czasu na tę bzdurną dyskusję. Moje zainstersowanie tematem wątku
                                                    jest nieco szersze niż twoje, sprowadzające się najwyraźniej jedynie do tego
                                                    jednego terminu.

                                                    Na pożegnanie:

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Matura
                                                    sjp.pwn.pl/lista.php?co=matura
                                                  • ayran Re: Hej :) 02.09.09, 19:06
                                                    zamurowany napisał:


                                                    > Bo matura to po prostu egzamin. W definicji nie ma nic o tym, kto go
                                                    > przeprowadza, bo jest to dla definicji nieistotne. Tak więc niepotrzebnie się
                                                    > męczysz.

                                                    W ogóle się nie męczę. Za pomocą jednego kliknięcia wykazałem, że piszesz
                                                    nieprawdę, jakoby w wikipedii nie było nic o tym, że matura to egzamin
                                                    państwowy. A ty nie jesteś w stanie wymęczyć czegokolwiek, co uwiarygodniałoby
                                                    twoje twierdzenia na temat "matury prywatnej."


                                                    > Szkoda mi już czasu na tę bzdurną dyskusję. Moje zainstersowanie tematem wątku
                                                    > jest nieco szersze niż twoje, sprowadzające się najwyraźniej jedynie do tego
                                                    > jednego terminu.

                                                    Bynajmniej. Watek jest o tym, że w ramach egzaminu państwowego przywrócono jakim
                                                    jest matura, przywrócony został obowiązek zaliczania matematyki. I jak to bywa -
                                                    jedni twierdzą, że to dobrze, inni, że nie koniecznie. A ty wątek "skręciłeś" w
                                                    tematykę - po co państwowa matura. A teraz twierdzisz, że szeroko się tematem
                                                    wątki interesujesz.


                                                    > Na pożegnanie:
                                                    >
                                                    > pl.wikipedia.org/wiki/Matura
                                                    > sjp.pwn.pl/lista.php?co=matura

                                                    Pisałeś już, czego nie ma w tych dwóch hasłach i nie twierdziłem, że jest
                                                    inaczej. Ale żegnam.
                                                  • spokojny.zenek Re: Hej :) 02.09.09, 22:23
                                                    Uuuuu. Zamurowany znów przyłapany na kłamstwie... :))
                                                  • zamurowany Re: Hej :) 02.09.09, 22:25
                                                    spokojny.zenek napisał:

                                                    > Uuuuu. Zamurowany znów przyłapany na kłamstwie... :))

                                                    Doprawdy?... A czy słyszysz jakieś głosy?...
                                                • humbak Ayranie, jeśli można... 03.09.09, 16:36
                                                  Przepraszam najmocniej, ale czy sugerujesz że jeśli jakieś rozwiązanie nie jest
                                                  praktykowane, to nie jest możliwe?
                                                  A czym miała by być matura prywatna z całą pewnością potrafisz się domyślić- nie
                                                  cfaniakuj;)
                                                  • ayran Re: Ayranie, jeśli można... 04.09.09, 07:04
                                                    humbak napisał:

                                                    > Przepraszam najmocniej, ale czy sugerujesz że jeśli jakieś rozwiązanie nie jest
                                                    > praktykowane, to nie jest możliwe?

                                                    Nie, niczego takiego nie sugeruję, zwłaszcza na takim poziomie ogólności.

                                                    > A czym miała by być matura prywatna z całą pewnością potrafisz się domyślić- ni
                                                    > e
                                                    > cfaniakuj;)

                                                    Jedyny znany mi przypadek prywatnej matury dotyczył szkół kościelnych - po
                                                    uzyskaniu takowej można było iść do seminarium bez państwowej matury.
                                                  • humbak Re: Ayranie, jeśli można... 04.09.09, 10:10
                                                    No i na tym miałoby to polegać właśnie. Jeśli uczelnia uznaje to git. A poza tym
                                                    ja napisałem poniżej- po co właściwie ta matura, jeśli później i tak robi się
                                                    egzamin przed przyjęciem na uczelnie?
                  • vargtimmen Re: Hej :) 02.09.09, 15:36
                    zamurowany napisał:



                    > > Pytanie, czy państwowa standaryzacja kluczowych egzaminów jest dobra i zł
                    > a jest
                    > > ciekawe. Uważam, że wygodnie jest mieć pewną, w miarę jednorodną i
                    > > zobiektywizowaną miarę elementarnych umiejętności absolwentów.
                    >
                    > Przyznam, że państwowe matury nie są dla mnie najważniejszą sprawą. Monopolu
                    > przecież państwo w tej materii sobie nie zastrzegło - i dzięki Bogu! Jeśli
                    > jakieś prywatne stowarzyszenie zechce, to może stworzyć własne standardy
                    > egzaminacyjne, a uczniowie sami mogą do tych prywatnych egzaminów podchodzić
                    > lekceważąc państwową maturę, która obowiązkowa przecież nie jest. Jedyny szkopu
                    > ł
                    > jest taki, czy uczelnie wyższe przyjmując studentów mogą się kierować kryteriam
                    > i
                    > innymi niż państwowa matura. Mam nadzieję, że mogą.
                    >


                    Uczelnie mogą mieć inne kryteria przyjęcia dla kandydatów na studia, ale nie
                    mogą przyjmować osób bez zdanej matury.


                    > Ale jeżeli to wszystko jest do obejścia, to zastanowiłbym się, po
                    > co państwo w ogóle to organizuje. Prywatne przedsięwzięcia są
                    > tańsze od państwowych...


                    Skoro edukacja nieletnich jest ściśle nadzorowana przez państwo (obowiązek
                    szkolny + szkoły państwowe + nadzór nad szkołami prywatnymi), to i końcowy
                    egzamin powinien być zobiektywizowny.

                    Zaletą powszechnego egzaminu państwowego dla absolwentów szkół średnich, jest
                    dostarczenie w miarę obiektywnego kryterium porównawczego bazowej wiedzy i
                    umiejętności. To może być bardzo użyteczne, gdy selekcjonuje się kandydatów na
                    studia czy do pracy.

                    Oczywiście, jest też inna ważna funkcja matury - standaryzacja minimum
                    wiedzy i umiejętności, której mają dostarczyć szkoły średnie.

                    Myślę, że akurat taka standaryzacja jest bardzo rozsądna. Zamiast uzasadniać,
                    podam analogię z prawem jazdy. Uzyskanie pewnego minimalnego, dobrze określonego
                    poziomu wiedzy i umiejętności komunikacyjnych bardzo ułatwia współżycie.
                    • zamurowany Re: Hej :) 02.09.09, 16:05
                      vargtimmen napisał:

                      > Uczelnie mogą mieć inne kryteria przyjęcia dla kandydatów na studia, ale nie
                      > mogą przyjmować osób bez zdanej matury.

                      No to jednak niedobrze. Uczelnie wyższe powinny mieć możliwość tworzenia
                      DOWOLNYCH kryteriów przyjmowania na ich studia. Nie widzę powodu, aby państwo na
                      siłę wciskało własną państwową maturę.

                      Tak tylko dla pewności - jakim cudem na polskie uczelnie są czasem przyjmowani
                      obywatele - przykładowo - Mozambiku, którzy POLSKIEJ matury nie mają?

                      > Skoro edukacja nieletnich jest ściśle nadzorowana przez państwo (obowiązek
                      > szkolny + szkoły państwowe + nadzór nad szkołami prywatnymi), to i końcowy
                      > egzamin powinien być zobiektywizowny.

                      No i w tym rzecz, że edukacja nie powinna być nadzorowana przez państwo. O ile
                      państwową maturę mogę jeszcze od biedy przełknąć, to państwowego nadzoru nad
                      edukacją - absolutnie NIE. Bo kiedy państwo nadzoruje, to kształtuje edukację
                      według woli państwa, czyli polityków, a nie według woli i potrzeb rodziców i
                      uczniów.

                      > Zaletą powszechnego egzaminu państwowego dla absolwentów szkół średnich, jest
                      > dostarczenie w miarę obiektywnego kryterium porównawczego bazowej wiedzy i
                      > umiejętności.

                      Te same zalety mógłby mieć egzamin prywatny.

                      Istnieją w gospodarce firmy zajmujące się szkoleniami, certyfikacją i
                      egzaminowaniem. Ich certyfikaty są poważane przez pracodawców. Dlaczego nie
                      mogłoby tak być w edukacji młodzieży?

                      > Oczywiście, jest też inna ważna funkcja matury - standaryzacja minimum
                      > wiedzy i umiejętności, której mają dostarczyć szkoły średnie.

                      Ta funkcja jest dla mnie jeszcze do przełknięcia, choć wątpię, aby taka
                      standaryzacja była faktycznie niezbędna. Ale ok, o tym może trochę później.

                      Tak czy inaczej, nawet jeśli przyjmiemy, że państwo musi kontrolować EFEKT
                      KOŃCOWY edukacji, to dlaczego miałoby kontrolować cały przebieg?
                      • vargtimmen Re: Hej :) 02.09.09, 16:21
                        zamurowany napisał:

                        > vargtimmen napisał:
                        >
                        > > Uczelnie mogą mieć inne kryteria przyjęcia dla kandydatów na studia, ale
                        > nie
                        > > mogą przyjmować osób bez zdanej matury.
                        >
                        > No to jednak niedobrze. Uczelnie wyższe powinny mieć możliwość
                        > tworzenia DOWOLNYCH kryteriów przyjmowania na ich studia.
                        > Nie widzę powodu, aby państwo na siłę wciskało własną państwową
                        > maturę.


                        Zgoda, choć, akurat, matura stwarza tak niski próg, że właściwie to jest mało
                        istotne. Ale oprócz przjęcia na uczelnie, są też sytuacje, w których zatrudnia
                        się kogoś z wykształceniem średnim.


                        >
                        > Tak tylko dla pewności - jakim cudem na polskie uczelnie są czasem przyjmowani
                        > obywatele - przykładowo - Mozambiku, którzy POLSKIEJ matury nie mają?
                        >



                        Zdaje mi się, że stosowne komisje weryfikowały zgodność.



                        > > Skoro edukacja nieletnich jest ściśle nadzorowana przez państwo (obowiązek
                        szkolny + szkoły państwowe + nadzór nad szkołami prywatnymi), to i końcow
                        > y
                        > > egzamin powinien być zobiektywizowny.
                        >
                        > No i w tym rzecz, że edukacja nie powinna być nadzorowana przez
                        > państwo.

                        To jest szalenie ciekawy temat, ale nie czuję się na siłach otwierać go teraz i
                        tutaj. Może później, w osobnym wątku?



                        > O ile państwową maturę mogę jeszcze od biedy przełknąć,
                        > to państwowego nadzoru nad edukacją - absolutnie NIE.
                        > Bo kiedy państwo nadzoruje, to kształtuje edukację według
                        > woli państwa, czyli polityków, a nie według woli i potrzeb
                        > rodziców i uczniów.
                        >


                        Moje zdanie jest takie, że stosunkowo wąskie minimum, wspólną bazę, należy
                        zadać. Większa część zajęć powinna być, jednak, dowolna, do swobodnego wyboru.
                        Zdaje mi się, że w USA trochę tak jest - że już od dosyć wczesnych lat jest
                        zestaw kursów do swobodnego wyboru ucznia.





                        > > Zaletą powszechnego egzaminu państwowego dla absolwentów szkół średnich,
                        > jest
                        > > dostarczenie w miarę obiektywnego kryterium porównawczego bazowej wiedzy
                        > i
                        > > umiejętności.
                        >
                        > Te same zalety mógłby mieć egzamin prywatny.
                        >
                        > Istnieją w gospodarce firmy zajmujące się szkoleniami, certyfikacją i
                        > egzaminowaniem. Ich certyfikaty są poważane przez pracodawców. Dlaczego nie
                        > mogłoby tak być w edukacji młodzieży?
                        >


                        Sądzę, że w każdej ważniejszej dziedzinie spontanicznie dochodzi do
                        standaryzacji egzaminów. Więc zawsze decyduje jakaś "biurokratyczna" komisja.
                        Państwo bywa tu, nierzadko, rozsądniejsze, niż np. samorządy branżowe, z ich
                        partykularnymi interesami (vide pośrednicy nieruchomości czy korporacje prawne).


                        > > Oczywiście, jest też inna ważna funkcja matury - standaryzacja minimum
                        >

                        > > wiedzy i umiejętności, której mają dostarczyć szkoły średnie.
                        >
                        > Ta funkcja jest dla mnie jeszcze do przełknięcia, choć wątpię, aby taka
                        > standaryzacja była faktycznie niezbędna. Ale ok, o tym może trochę później.


                        W Twoim przypadku, takie stwierdzenie to bardzo dużo. Wygląda na to, że się
                        właściwie zgadzamy w tym punkcie :)


                        >
                        > Tak czy inaczej, nawet jeśli przyjmiemy, że państwo musi
                        > kontrolować EFEKT KOŃCOWY edukacji, to dlaczego miałoby
                        > kontrolować cały przebieg?


                        Wiadomo, że jakość produktu bardzo trudno jest uzyskać tylko dzięki situ
                        końcowemu. Np. jeśli powstałaby nowa, prywatna, całowicie autorska 12 letnia
                        szkoła prywatna, to ewentualne jej błędy stałybyy się widoczne dopiero po 12
                        latach, gdy absolwenci oblaliby matury.
                        • zamurowany Re: Hej :) 02.09.09, 16:58
                          vargtimmen napisał:

                          > zamurowany napisał:
                          >
                          > > No to jednak niedobrze. Uczelnie wyższe powinny mieć możliwość
                          > > tworzenia DOWOLNYCH kryteriów przyjmowania na ich studia.
                          > > Nie widzę powodu, aby państwo na siłę wciskało własną państwową
                          > > maturę.
                          >
                          > Zgoda, choć, akurat, matura stwarza tak niski próg, że właściwie to jest mało
                          > istotne.

                          I dlatego też nie jestem aż tak zadeklarowanym przeciwnikiem państwowej matury.
                          Uważam ją za zbędną i trochę kosztowną, ale raczej nieszkodliwą. O ile tylko
                          uczelnie mogą stosować również własne kryteria, to tragedii nie ma.

                          > > Tak tylko dla pewności - jakim cudem na polskie uczelnie są czasem
                          > > przyjmowani obywatele - przykładowo - Mozambiku, którzy POLSKIEJ
                          > > matury nie mają?
                          >
                          > Zdaje mi się, że stosowne komisje weryfikowały zgodność.

                          O, właśnie. Państwo stworzyło problem, więc trzeba go teraz dzielnie rozwiązać.
                          Tworząc kolejne przepisy, wyjątki, komisje itp.

                          > > No i w tym rzecz, że edukacja nie powinna być nadzorowana przez
                          > > państwo.
                          >
                          > To jest szalenie ciekawy temat, ale nie czuję się na siłach otwierać go
                          > teraz i tutaj. Może później, w osobnym wątku?

                          Bardzo chętnie.

                          > > Istnieją w gospodarce firmy zajmujące się szkoleniami, certyfikacją i
                          > > egzaminowaniem. Ich certyfikaty są poważane przez pracodawców. Dlaczego
                          > > nie mogłoby tak być w edukacji młodzieży?
                          >
                          > Sądzę, że w każdej ważniejszej dziedzinie spontanicznie dochodzi do
                          > standaryzacji egzaminów.
                          > Więc zawsze decyduje jakaś "biurokratyczna" komisja.

                          Pogubiłem się. Więc spontanicznie czy biurokratycznie?

                          Jestem przekonany, że tam gdzie jest rynkowe zapotrzebowanie na egzaminy, tam
                          mogą się pojawić prywatne firmy/organizacje, które te egzaminy organizują.

                          > Państwo bywa tu, nierzadko, rozsądniejsze, niż np. samorządy branżowe,
                          > z ich partykularnymi interesami (vide pośrednicy nieruchomości czy
                          > korporacje prawne)

                          Ograniczenia w dostępie do zawodów tworzy państwo, a nie prywatne organizacje.

                          Czy państwo jest rozsądniejsze? Nie jestem pewien. Państwo organizuje matury, a
                          potem i tak uczelnie stosują własne kryteria przyjmowania na studia. Więc chyba
                          te matury nie spełniają ich oczekiwań.

                          > Np. jeśli powstałaby nowa, prywatna, całowicie autorska 12 letnia
                          > szkoła prywatna, to ewentualne jej błędy stałybyy się widoczne dopiero po 12
                          > latach, gdy absolwenci oblaliby matury.

                          1. Dlaczego 12-letnia? A może prywatna szkoła osiągnęłaby cel w 10 lat? Ale
                          widzisz, nawet tego sprawdzić nie można, bo państwo nie pozwala.
                          2. Skąd ten pesymizm i brak zaufania? A ja mówię: wspaniałość takiej (10-letniej
                          ;-) ) szkoły stałaby się widoczna po 10 latach, gdy wszyscy absolwenci celująco
                          zdaliby matury.
                          3. Nie ma obowiązku zapisywać się do takiej szkoły. Jak ktoś się zapisuje, to
                          robi to na własne ryzyko.
                          • vargtimmen Re: Hej :) 03.09.09, 12:04
                            zamurowany napisał:

                            > > > Tak tylko dla pewności - jakim cudem na polskie uczelnie są czasem
                            > > > przyjmowani obywatele - przykładowo - Mozambiku, którzy POLSKIEJ
                            > > > matury nie mają?
                            > >
                            > > Zdaje mi się, że stosowne komisje weryfikowały zgodność.
                            >
                            > O, właśnie. Państwo stworzyło problem, więc trzeba go teraz dzielnie rozwiązać.
                            > Tworząc kolejne przepisy, wyjątki, komisje itp.
                            >


                            Tak naprawdę, nie wiem, jak jest z obywatelami Mozambiku.
                            Jak sądzę, standardowej procedury przyjęcia na polską uczelnię by prawie nikt
                            nie przeszedł, ale to nie jest wina przepisów, tylko złożoności samej rzczywistości.



                            > > > No i w tym rzecz, że edukacja nie powinna być nadzorowana przez
                            > > > państwo.
                            > >
                            > > To jest szalenie ciekawy temat, ale nie czuję się na siłach otwierać go
                            > > teraz i tutaj. Może później, w osobnym wątku?
                            >
                            > Bardzo chętnie.
                            >

                            To wrócę do tematu, gdy będę miał więcej czasu na forum.


                            > > > Istnieją w gospodarce firmy zajmujące się szkoleniami, certyfikacją
                            > i
                            > > > egzaminowaniem. Ich certyfikaty są poważane przez pracodawców. Dlac
                            > zego
                            > > > nie mogłoby tak być w edukacji młodzieży?
                            > >
                            > > Sądzę, że w każdej ważniejszej dziedzinie spontanicznie dochodzi do
                            > > standaryzacji egzaminów.
                            > > Więc zawsze decyduje jakaś "biurokratyczna" komisja.
                            >
                            > Pogubiłem się. Więc spontanicznie czy biurokratycznie?
                            >


                            Biurokracja (szeroko rozumiana) nie musi być pańśtwowa. Przykładem niech będą
                            średniowieczne cechy rzemiosł czy inne korporacje zawodowe. I jeszcze jedno:
                            uważam, że biurokracja też może rozwinąć się spontanicznie.


                            > Jestem przekonany, że tam gdzie jest rynkowe zapotrzebowanie na
                            > egzaminy, tam mogą się pojawić prywatne firmy/organizacje,
                            > które te egzaminy organizują.


                            Oczywiście, że mogą i się pojawiają. Pytanie, czy nie posiadają wad komisji
                            państwowych oraz jeszcze wielu dodatkowch.



                            > > Państwo bywa tu, nierzadko, rozsądniejsze, niż np. samorządy branżowe,
                            > > z ich partykularnymi interesami (vide pośrednicy nieruchomości czy
                            > > korporacje prawne)
                            >
                            > Ograniczenia w dostępie do zawodów tworzy państwo, a nie prywatne organizacje.
                            >


                            Oj, nie. W istocie, ograniczenia generują same korporacje. Państwo im to trochę
                            utrudnia pod naciskiem opinii publicznej, lub ułatwia, pod ich naciskiem.




                            > Czy państwo jest rozsądniejsze? Nie jestem pewien. Państwo organizuje matury, a
                            > potem i tak uczelnie stosują własne kryteria przyjmowania na studia. Więc chyba
                            > te matury nie spełniają ich oczekiwań.
                            >


                            Uczelnie testują umiejętności wycinkowo, "pod dany kierunek", matura zaś testuje
                            szeroką bazę, której uczelnie już sprawdzać nie muszą.


                            > > Np. jeśli powstałaby nowa, prywatna, całowicie autorska 12 letnia
                            > > szkoła prywatna, to ewentualne jej błędy stałybyy się widoczne dopiero po
                            > 12
                            > > latach, gdy absolwenci oblaliby matury.
                            >
                            > 1. Dlaczego 12-letnia? A może prywatna szkoła osiągnęłaby cel w 10 lat? Ale
                            > widzisz, nawet tego sprawdzić nie można, bo państwo nie pozwala.
                            > 2. Skąd ten pesymizm i brak zaufania? A ja mówię: wspaniałość takiej (10-letnie
                            > j
                            > ;-) ) szkoły stałaby się widoczna po 10 latach, gdy wszyscy absolwenci celująco
                            > zdaliby matury.
                            > 3. Nie ma obowiązku zapisywać się do takiej szkoły. Jak ktoś się zapisuje, to
                            > robi to na własne ryzyko.


                            W zasadzie się zgadzam z tym, co napisałeś. Moje doświadczenia wskazują, że
                            konwencjonalna pańśtwowa szkoła jest bardzo niewydolna i marnuje czas uczniów.

                            Tak ogólnie, wydaje mi się, że ścisły nadzór pańśtwa nad edukacją jest
                            manifestacją zasady (parafrazując): Cuius regio, eius schola.
                            • zamurowany Re: Hej :) 03.09.09, 12:38
                              vargtimmen napisał:

                              > Tak naprawdę, nie wiem, jak jest z obywatelami Mozambiku.

                              Ja też nie. No ale skoro oficjalnym warunkiem przyjęcia na studia jest
                              posiadanie matury, to jakieś kombinacje/wyjątki/komisje przy obcokrajowcach
                              muszą być robione.

                              A wystarczyłoby, aby uczelnia sama mogła decydować o kryteriach i problemu W
                              OGÓLE by nie było.

                              > Biurokracja (szeroko rozumiana) nie musi być pańśtwowa. Przykładem niech będą
                              > średniowieczne cechy rzemiosł czy inne korporacje zawodowe. I jeszcze jedno:
                              > uważam, że biurokracja też może rozwinąć się spontanicznie.

                              Faktycznie. Ale firma prywatna, która się zanadto zbiurokratyzuje przestaje być
                              konkurencyjna, podada w tarapaty i plajtuje. A w jej miejsce przychodzi nowa,
                              młodsza, lepsza.

                              A co się dzieje z zanadto zbiurokratyzowaną instytucją państwową? Nic. Trwa
                              sobie w najlepsze, bo państwo gwarantuje jej spokojne istnienie z naszych podatków.

                              > > Jestem przekonany, że tam gdzie jest rynkowe zapotrzebowanie na
                              > > egzaminy, tam mogą się pojawić prywatne firmy/organizacje,
                              > > które te egzaminy organizują.
                              >
                              > Oczywiście, że mogą i się pojawiają. Pytanie, czy nie posiadają wad komisji
                              > państwowych oraz jeszcze wielu dodatkowch.

                              Oczywiście, ze organizacje prywatne mają również wady. Ale mają kilka ważnych
                              zalet, których nie odnajdziesz w państwowych:
                              1. Prywatne firmy/organizacje utrzymują się z pieniędzy, które dostają od
                              klientów. Więc zależy im na zadowoleniu klientów. Państwowe są finansowane przez
                              władze, więc zaspokajają potrzeby władzy, a nie klientów.
                              2. Państwowe jest jedno, a prywatnych wiele. Można wybierać i konkurować.
                              3. Nieudaczne prywatne plajtuje, nieudaczne państwowe trwa.

                              Jest tego na pewno więcej, ale to powinno wystarczyć.

                              > Oj, nie. W istocie, ograniczenia generują same korporacje.

                              Nie bardzo rozumiem, jak prywatna instytucja może ograniczać cokolwiek. Jeśli
                              jest skorumpowana, to czemu nie została wygryziona przez konkurencję?

                              > Uczelnie testują umiejętności wycinkowo, "pod dany kierunek"

                              Bo uczelnia przyjmuje na dany kierunek, więc słusznie robi. Tak samo pracodawcy
                              - przyjmują do konkretnej pracy, więc testują umiejętności "pod dany zawód". Nic
                              więcej im nie potrzeba.

                              > Tak ogólnie, wydaje mi się, że ścisły nadzór pańśtwa nad edukacją jest
                              > manifestacją zasady (parafrazując): Cuius regio, eius schola.

                              Otóż to: kto ma władzę, ten ma szkołę!

                              A ja bym chciał aby powiązanie władzy i edukacji zostało zerwane. Bo obecnie
                              jest tak, że władza edukację narzuca pod przymusem i również sama dyktuje, co i
                              jak pod tym przymusem ma być nauczane. Może robić z nami co chce i wychowuje nam
                              dzielnie tych, co będą potulnie głosować na PO, PiS, SLD lub PSL.
                              • vargtimmen Re: Hej :) 03.09.09, 14:52
                                zamurowany napisał:

                                > vargtimmen napisał:
                                >
                                > > Tak naprawdę, nie wiem, jak jest z obywatelami Mozambiku.
                                >
                                > Ja też nie. No ale skoro oficjalnym warunkiem przyjęcia na studia jest
                                > posiadanie matury, to jakieś kombinacje/wyjątki/komisje przy obcokrajowcach
                                > muszą być robione.

                                Przy krajach europejskich, i innych rozwiniętych, się chyba wzajemnie uznaje
                                matury, co wskazuje na pewien pożytek z państwowej standaryzacji - poruszanie
                                się w możliwym gąszczu dziesiątek prywatnych matur (dziesiątek dla każdego
                                państwa z osobna) byłoby nad wyraz uciążliwe.


                                >
                                > A wystarczyłoby, aby uczelnia sama mogła decydować o kryteriach i problemu W
                                > OGÓLE by nie było.
                                >
                                > > Biurokracja (szeroko rozumiana) nie musi być pańśtwowa. Przykładem niech
                                > będą
                                > > średniowieczne cechy rzemiosł czy inne korporacje zawodowe. I jeszcze jed
                                > no:
                                > > uważam, że biurokracja też może rozwinąć się spontanicznie.
                                >
                                > Faktycznie. Ale firma prywatna, która się zanadto zbiurokratyzuje przestaje być
                                > konkurencyjna, podada w tarapaty i plajtuje. A w jej miejsce
                                > przychodzi nowa, młodsza, lepsza.
                                >

                                Nie wtedy, gdy jakaś firma / korporacje osiągnie monopol.



                                > A co się dzieje z zanadto zbiurokratyzowaną instytucją państwową?
                                > Nic. Trwa sobie w najlepsze, bo państwo gwarantuje jej spokojne
                                > istnienie z naszych podatków.


                                No, czasem się zdarzają reformy, reorganizacje, a nawet - redukcje.



                                > > > Jestem przekonany, że tam gdzie jest rynkowe zapotrzebowanie na
                                > > > egzaminy, tam mogą się pojawić prywatne firmy/organizacje,
                                > > > które te egzaminy organizują.
                                > >
                                > > Oczywiście, że mogą i się pojawiają. Pytanie, czy nie posiadają
                                > > wad komisji państwowych oraz jeszcze wielu dodatkowch.
                                >
                                > Oczywiście, ze organizacje prywatne mają również wady. Ale mają kilka ważnych
                                > zalet, których nie odnajdziesz w państwowych:

                                > 1. Prywatne firmy/organizacje utrzymują się z pieniędzy, które
                                > dostają od klientów. Więc zależy im na zadowoleniu klientów.

                                Lub na monopolu.

                                > Państwowe są finansowane przez
                                > władze, więc zaspokajają potrzeby władzy, a nie klientów.

                                No dobrze. Ale władzy (politykom) zależy na uznaniu obywateli (klientów).


                                > 2. Państwowe jest jedno, a prywatnych wiele. Można wybierać i konkurować.

                                Konkurencja w dziedzinie standaryzacji ma w sobie jakąś wewnętrzną sprzeczność.


                                > 3. Nieudaczne prywatne plajtuje, nieudaczne państwowe trwa.
                                >
                                > Jest tego na pewno więcej, ale to powinno wystarczyć.
                                >
                                > > Oj, nie. W istocie, ograniczenia generują same korporacje.
                                >
                                > Nie bardzo rozumiem, jak prywatna instytucja może ograniczać cokolwiek. Jeśli
                                > jest skorumpowana, to czemu nie została wygryziona przez konkurencję?
                                >


                                Czy nie słyszałeś nigdy o monopolach, oligopolach, zmowach producentów itp.?

                                W przypadku korporacji prawnych, kwitnie nepotyzm w przyjmowaniu na aplikacje.
                                Podobnie jest w środowiskach medycznych. A prawnik czy lekarz bez praktyki, jest
                                niedouczony i niepełnowartościowy.


                                > > Uczelnie testują umiejętności wycinkowo, "pod dany kierunek"
                                >
                                > Bo uczelnia przyjmuje na dany kierunek, więc słusznie robi.

                                Tak, ale gdyby nie było matury, to nie można byłoby zakładać, że kandydat
                                posiada minimum wiedzy i umiejętności i trzeba by to także sprawdzić.


                                > > Tak ogólnie, wydaje mi się, że ścisły nadzór pańśtwa nad edukacją jest
                                > > manifestacją zasady (parafrazując): Cuius regio, eius schola.
                                >
                                > Otóż to: kto ma władzę, ten ma szkołę!
                                >
                                > A ja bym chciał aby powiązanie władzy i edukacji zostało zerwane. Bo obecnie
                                > jest tak, że władza edukację narzuca pod przymusem i również sama dyktuje, co i
                                > jak pod tym przymusem ma być nauczane. Może robić z nami co chce i wychowuje na
                                > m
                                > dzielnie tych, co będą potulnie głosować na PO, PiS, SLD lub PSL.



                                Mnie by się taki eksperyment podobał. Zgadzam się z Tobą całkowicie, że edukacja
                                jest jednym z kluczowych elementów stosowanych przez współczesne państwa do
                                podtrzymania swego istnienia. Tak w aspekcie pozytywnym (przekazywania zasobów
                                umiejętności potrzebnych do dobregoi funkcjonowania i rozwoju), jak i negatywnym
                                (indoktrynacji w duchu kolektywizmu i konformizmu).
                  • dr.krisk Panie zamurowany...... 02.09.09, 19:47
                    No nie masz racji. Przecież mamy już sytuację, gdzie w każdej
                    pipidówce działa Uniwersytet, Wyższa Szkoła, Akademia i co tylko
                    wzmiankowany pan Kazio sobie ubrda. I wmawia sie ogłupiałym,
                    niedouczonym dzieciakom oraz ich rodzicom, że jak grzecznie zapłacą
                    czesne, to zostaną niebywale wyedukowani (przez objazdowych
                    profesorów, którzy nawet chyba nie wiedzą gdzie w tej
                    chwili "wykładają").
                    To nie są żarty, tu chodzi o naszą egzystencję.
                    Jakby ktoś zaproponował rozwiązanie armii, i pozwolenie aby
                    obywatele Polski sami sobie organizowali obronę (ubodzy po kałachu,
                    bogatsi czołg albo rakieta plot), tobyś uznał go za idiotę. A w
                    kwestii edukacji proponujesz podobne rozwiązanie.....
                    • zamurowany Doktorze Krisk... 02.09.09, 22:21
                      dr.krisk napisał:

                      > No nie masz racji. Przecież mamy już sytuację, gdzie w każdej
                      > pipidówce działa Uniwersytet, Wyższa Szkoła, Akademia i co tylko
                      > wzmiankowany pan Kazio sobie ubrda.

                      Ale konkretnie, z czym nie mam racji? Bo nie rozumiem. Przecież nie pisałem tu
                      nigdzie o uczelniach w "pipidówkach"?

                      Poza tym, czemu tak ostentacyjnie pogardzacie symbolicznym panem Kaziem?
                      Rozumiem, że pan Kazio to symbol prywatnego sektora w edukacji. Czyli ten, co
                      ryzykuje własnymi pieniędzmi aby zrobić coś sensownego. Jest to symbol
                      zdecydowanie pozytywny, zwłaszcza w zestawieniu z symbolem drugiej strony -
                      panią Zosią z pokoju 208 w MEN, która na ciepłej bezpiecznej państwowej posadce
                      dyryguje cudzymi dziećmi.

                      > To nie są żarty, tu chodzi o naszą egzystencję.

                      Oczywiście! I właśnie dlatego nie potrafię się nadziwić, że potraficie w sprawie
                      tak ważnej jak edukacja dzieci oddać władzę i decyzje w ręce bezimiennych
                      urzędników i pani Zosi, którzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności, a los
                      waszych dzieci mają głęboko w nosie.

                      To jest dla mnie NIEPOJĘTE!

                      > Jakby ktoś zaproponował rozwiązanie armii, i pozwolenie aby
                      > obywatele Polski sami sobie organizowali obronę (ubodzy po kałachu,
                      > bogatsi czołg albo rakieta plot), tobyś uznał go za idiotę. A w
                      > kwestii edukacji proponujesz podobne rozwiązanie.....

                      Armia musi być państwowa, co mogę łatwo uzasadnić, jeśli naprawdę to istotne. A
                      czy ty potrafisz uzasadnić, dlaczego edukacja twoich i *cudzych* dzieci musi być
                      państwowa? Obawiam się, że nie...
                      • dr.krisk Już tłumaczę. 02.09.09, 23:21
                        zamurowany napisał:

                        > Armia musi być państwowa, co mogę łatwo uzasadnić,
                        > jeśli naprawdę to istotne.
                        To jednak prosiłbym w skrócie.


                        >A
                        > czy ty potrafisz uzasadnić, dlaczego edukacja twoich i *cudzych*
                        dzieci musi by
                        > ć
                        > państwowa? Obawiam się, że nie...
                        A gdzie ja piszę, że "edukacja musi być państwowa"??? Państwowe
                        muszą być tylko jej standardy. Jeżeli prywatna szkoła je spełnia, to
                        dlaczego nie? Mylisz się pisząc o jakiejś pani Zosi co to rzekomo
                        matury przyznaje gdzieś w ministerialnym pokoiku. Sam wiesz, że to
                        praca setek ludzi: opracowywanie tematów, kryteriów, itp.
                        Czy według ciebie np. uczelnie też mogą przyznawać stopnie i tytułu
                        według wyłącznie własnych kryteriów? Chciałbys mieszkać w domu
                        zaprojektowanym przez "inżyniera" z zaocznych kursów organizowanych
                        przez pana Kazia, byłego szatniarza?
                        Według mnie powinny w Polsce obowiązywać jasne i żelazne zasady
                        prowadzenia edukacji, nadawania certyfikatów, stopni i tytułów
                        zawodowych. Matura musi oznaczać to samo - niezależnie, czy zdobyta
                        w małej mieścinie, czy renomowanej wielkomiejskiej szkole, prywatnej
                        czy państwowej, zaocznie, wieczorowo, korespondencyjnie, itp.

                        No i dlaczego (jak już poprzednio ktoś ci napisał), taka swoboda
                        miałaby panowac w edukacji, a już np. przy wydawaniu praw jazdy -
                        nie?
                        • zamurowany Już odpieram. 03.09.09, 00:03
                          dr.krisk napisał:

                          > zamurowany napisał:
                          >
                          > > Armia musi być państwowa, co mogę łatwo uzasadnić,
                          > > jeśli naprawdę to istotne.
                          >
                          > To jednak prosiłbym w skrócie.

                          Prosta sprawa. Armia służy do ochrony PAŃSTWA. Więc to państwo ją organizuje i
                          kontroluje, bo jemu ona służy.

                          Edukacja służy do kształcenia obywateli. Więc to obywatele powinni ją
                          organizować i kontrolować (przy pomocy pieniędzy), bo im ona służy.

                          Proste jak konstrukcja cepa.

                          Powtórzę: NIEPOJĘTE jest dla mnie, jak ludzie mogą się domagać, aby edukacją ich
                          dzieci rządzili obcy państwowi biurokraci z ministerstwa, którzy tych dzieci
                          nigdy na oczy nie widzieli a ich los jest im obojętny. Pół biedy, jeśli chcecie
                          tego dla siebie. Gorzej, że narzucacie to innym!

                          > A gdzie ja piszę, że "edukacja musi być państwowa"???

                          To był skrót myślowy. Być może niezręczny. Chodziło mi o państwową kontrolę nad
                          edukacją. Państwowa jest absolutnie szkodliwa i niebezpieczna. Mogę to rozwinąć
                          jeśli chcesz.

                          > Państwowe
                          > muszą być tylko jej standardy.

                          Standardy prywatne są tańsze i odpowiadają oczekiwaniom klientów. Standardy
                          państwowe są drogie i odpowiadają oczekiwaniom urzędników i władzy.

                          > Mylisz się pisząc o jakiejś pani Zosi co to rzekomo
                          > matury przyznaje gdzieś w ministerialnym pokoiku.

                          Pani Zosia to tylko symbol państwowej edukacji, jak pan Kazio prywatnej.

                          > Sam wiesz, że to
                          > praca setek ludzi: opracowywanie tematów, kryteriów, itp.

                          Oczywiście że wiem. I również WodaWoda, która zaproponowała symbol pana Kazia,
                          wie, że prywatna matura byłaby pracą dziesiątek ludzi w prywatnej firmie owego
                          Kazimierza.

                          > Czy według ciebie np. uczelnie też mogą przyznawać stopnie i tytułu
                          > według wyłącznie własnych kryteriów?

                          Nie wiem, ale na pierwszy rzut oka nie mam nic przeciwko. Co byłoby w tym złego?

                          > Chciałbys mieszkać w domu
                          > zaprojektowanym przez "inżyniera" z zaocznych kursów organizowanych
                          > przez pana Kazia, byłego szatniarza?

                          1. Uprzejmie proszę, abyś przestał drwić z pana Kazia. Ja pani Zosi biurwą nie
                          nazywam.
                          2. Chodzi ci zapewne o to, że bez państwowej kontroli inżynier inżynierowi nie
                          równy. Oczywiście. Z państwową kontrolą też nie - absolwent Uniwersytetu
                          Warszawskiego to inna jakość niż absolwent Uniwersytetu Ziemi Łęczyckiej. Więc
                          skoro standard państwowy nie działa, to po co on jest? Zlikwidować.

                          > Według mnie powinny w Polsce obowiązywać jasne i żelazne zasady
                          > prowadzenia edukacji, nadawania certyfikatów, stopni i tytułów
                          > zawodowych.

                          Ale na co właściwie te żelazne zasady?

                          > Matura musi oznaczać to samo - niezależnie, czy zdobyta
                          > w małej mieścinie, czy renomowanej wielkomiejskiej szkole,

                          Dlaczego musi i po co? Uczelnie i tak wolą własne egzaminy przeprowadzać.

                          > No i dlaczego (jak już poprzednio ktoś ci napisał), taka swoboda
                          > miałaby panowac w edukacji, a już np. przy wydawaniu praw jazdy -
                          > nie?

                          Edukacja to prywatna sprawa człowieka, więc po co państwo ma się tu wtrącać?
                          Kodeks drogowy jest prawem państwowym, więc mogę przełknąć to, że państwo
                          kontroluje jego znajomość u kierowców.

                          Zauważam jednak, że gdyby kary za przewinienia drogowe były odpowiednio wysokie,
                          to dokument "prawo jazdy" byłby zbędny. Osoby nie umiejące jeździć nie
                          ryzykowałyby jazdy bez odpowiednich umiejętności. Ale do takich postulatów
                          *jeszcze* się nie posuwam.
                          • mietowe_loczki Re: Już odpieram. 03.09.09, 01:11
                            A czymże jest to tajemnicze PAŃSTWO?
                          • dr.krisk Re: Już odpieram. 03.09.09, 08:57
                            zamurowany napisał:

                            > Prosta sprawa. Armia służy do ochrony PAŃSTWA.
                            A ja głupek myślalem, że armia ma bronić nas, obywateli. I co to za
                            dziwna dychotomia: państwo - obywatele?


                            > Edukacja służy do kształcenia obywateli. Więc to obywatele powinni

                            > organizować i kontrolować (przy pomocy pieniędzy), bo im ona służy.
                            >
                            > Proste jak konstrukcja cepa.
                            Niestety (bez obrazy) - równie jak ten cep nieskuteczne.

                            Jak sobie to wyobrażasz w praktyce: jak uczelnia (na przykład) ma
                            sprawdzić czy matura od pana Kazia odpowiada jej wymogom? Napisz mi,
                            jak by to miało wyglądać? Komisja kwalifikacyjna na moim wydziale
                            składa sie z trzech osób, kandydatów z pół tysiąca.
                            Wyjściem byłyby wielodniowe egzaminy wstępne, sprawdzające wiedzę
                            kandydata - ale oznaczałoby to bezsens jakichkolwiek certyfikatów w
                            rodzaju matury.

                            Co do jakości inżynierów pochodzących z róznych uczelni - nie masz
                            racji. Akurat na państwowych uczelniach poziom jest dość wyrównany.
                            Narzucane przez wstrętne faszystowskie ministerstwo minima
                            programowe i standardy nauczania dość skutecznie zrównują ten poziom
                            (do dość niewysokiego - ale to inny problem).

                            Prosiłbym więc abyś może opisał mi, jak sobie wyobrażasz proces
                            edukacyjny np. inżyniera spawalnika, przy dowolności ustalania
                            kryteriów maturalnych, przyjęć na studia, a zapewne i programu
                            nauczania, pisania prac dyplomowych, itd. Jak pracodawca mając tłum
                            kandydatów ma sprawdzić co kryje się za uzyskanym na Akademii
                            Umiejętności Technicznych w Mszanie Dolnej tytułem Wielkiego
                            Spawalnika???
                            • zamurowany Re: Już odpieram. 03.09.09, 11:42
                              Najmocniej przepraszam. Nie wiem jak to się stało, ale moja odpowiedź na twojego
                              posta podczepiła się w innym miejscu drzewka. O tutaj:

                              forum.gazeta.pl/forum/w,28,99735549,99784775,Re_Juz_odpieram_.html
                            • mariner4 Banach nie miał wyższych studiów.... 03.09.09, 12:56
                              A był wielki!
                              M.
                          • dr.krisk Przeniesiona odpowiedź.... 03.09.09, 13:21
                            forum.gazeta.pl/forum/w,28,99735549,99792010,Tak_to_jest_jak_sie_teoretyzuje_.html
                    • mariner4 Z matematyką, pełna zgoda, ale 03.09.09, 12:54
                      nasze uczelnie są chore. Państwowe też. Najlepsza polska uczelnie pęta się
                      gdzieś w drugiej setce rankingów światowych.
                      M.
    • konto_ehehehe Re: Wraca matematyka na maturze! 02.09.09, 11:07
      jeszcze tylko j.rosyjski....

      ...a będzie, powiadam wam :)
      • dr.krisk ?????? 02.09.09, 12:20
        konto_ehehehe napisała:

        > jeszcze tylko j.rosyjski....
        Nie rozumiem o co ci chodzi.
        • mietowe_loczki Re: ?????? 02.09.09, 12:42
          To normalna reakcja. Nie przejmuj się.
          • dr.krisk Myślisz, że.... 02.09.09, 12:47
            .. brzydzi się obcych języków?
            No tak - nie on jeden. Znam nawet takiego co "profesorem" się każe
            nazywać, a zna tylko język wolski....
            • mietowe_loczki Re: Myślisz, że.... 02.09.09, 12:53
              Czy brzydzi, nie wiem. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że rosyjski znać warto,
              choćby z powodu znaczenia gospodarczego Rosji. No ale też nie oczekuję od niego
              zbyt wiele.
      • mariner4 A co złego w nauce rosyjskiego? 02.09.09, 14:39
        M.
        • mietowe_loczki Re: A co złego w nauce rosyjskiego? 02.09.09, 14:41
          A może niech on lepiej tego nie tłumaczy?
          • taziuta Re: A co złego w nauce rosyjskiego? 02.09.09, 14:43
            mietowe_loczki napisała:

            > A może niech on lepiej tego nie tłumaczy?

            Hej, widzę że masz dzień komentowania autorów postów,
            a nie dyskutowania z ich artumentami... ;)
            • mietowe_loczki Re: A co złego w nauce rosyjskiego? 02.09.09, 14:50
              Tak. Ale nie martw się. Jutro będzie jeszcze gorzej.
              • taziuta Re: A co złego w nauce rosyjskiego? 02.09.09, 14:57
                mietowe_loczki napisała:

                > Tak. Ale nie martw się. Jutro będzie jeszcze gorzej.

                OK., postaram się jutro unikać pisania na FK. :)
                • mietowe_loczki Re: A co złego w nauce rosyjskiego? 02.09.09, 15:10
                  Postaraj się. Nikt nie jest jutro bezpieczny.
        • ave.duce Re: A co złego w nauce rosyjskiego? 02.09.09, 15:55
          Jak to: co? że trzeba się uczyć!
          Nauka to samo zło dla wykształCIOŁKÓW.

          :p
    • spokojny.zenek To kolejna dobra wiadomość. 02.09.09, 15:56
      To kolejna dobra wiadomość.
      • mietowe_loczki Re: To kolejna dobra wiadomość. 02.09.09, 16:31
        Tyle że ja o takich dobrych wiadomościach chciałabym się dowiadywać po fakcie.
        Byłabym jakaś spokojniejsza.

        PS. Dziś mam dzień wycieczek osobistych i zastanawiam się, jak się do Ciebie
        przyfanzolić. No ale na razie nie mam pomysłu. Piąteczka.
        • ave.duce Re: To kolejna dobra wiadomość. 02.09.09, 18:16
          To może ja się nadam?

          NIECH ŻYJE PiS! Niech żyją Wielcy Bracia Kaczyńscy, MĘŻNI MĘŻOWIE STANa!

          :p
          • mietowe_loczki Re: To kolejna dobra wiadomość. 02.09.09, 23:01
            Too late, ave. Mam dziś przerwę od 23.00 do 23.59.
            • ave.duce Re: To kolejna dobra wiadomość. 03.09.09, 10:01
              Dzisiaj? Może? Pomyśl.

              NIECH ŻYJĄ KACZYŃSCY, wiecznie! I niech panują miłościwie do końca świata z TheirDearestMother na czole!

              Na razie tyle, bo większa dawka mnie by zabiła na śmierć ;)

              :p
              • zamurowany Re: To kolejna dobra wiadomość. 03.09.09, 10:18
                ave.duce napisała:

                > NIECH ŻYJĄ KACZYŃSCY, wiecznie! I niech panują miłościwie do końca świata z
                > TheirDearestMother na czole!


                Zaczynam rozumieć. Więc ta twoja wypowiedź oskarżająca Cejrowskiego o nazizm
                (której to nie zechciałaś uzasadnić) była również taką prowokacją? Ty po prostu
                żartownisia jesteś, tak?
                • ave.duce Re: To kolejna dobra wiadomość. 03.09.09, 10:39
                  Z Tobą nie żartuję.

                  :p
                  • zamurowany Re: Już odpieram. 03.09.09, 10:52
                    dr.krisk napisał:

                    > zamurowany napisał:
                    >
                    > > Prosta sprawa. Armia służy do ochrony PAŃSTWA.
                    >
                    > A ja głupek myślalem, że armia ma bronić nas, obywateli.

                    Nie, armia służy do obrony państwa. Jak na ciebie napadnie bandyta, to
                    przyjeżdża policja, a nie wojsko. Wojsko rusza do akcji jak zostanie napadnięte
                    państwo.

                    Dlaczego ja muszę takie banalne rzeczy tłumaczyć?

                    > I co to za dziwna dychotomia: państwo - obywatele?

                    Co znowu za dychotomia? Państwo to organizacja, a obywatele to zbiorowość ludzi,
                    którzy podlegają temu państwu.

                    Organizacja a ludzie to trochę różne pojęcia, nieprawdaż? Naprawdę niezręcznie
                    mi pisać takie banały...

                    > > Proste jak konstrukcja cepa.
                    >
                    > Niestety (bez obrazy) - równie jak ten cep nieskuteczne.

                    To wszystko? Bez obrazy, ale ja się staram, uzasadniam, a ty lekceważysz mój
                    czas i poświęcenie odwzajemniając się jedynie ogólnikiem: "to nieskuteczne".

                    Chciałeś wyjaśnienia, dlaczego armia ma być państwowa, a edukacja prywatna, to
                    je dostałeś. Jeśli coś się w tym wyjaśnieniu nie zgadza, to śmiało, nie krępuj
                    się. Jeśli wszystko się zgadza, to przyznaj to.

                    > Jak sobie to wyobrażasz w praktyce: jak uczelnia (na przykład) ma
                    > sprawdzić czy matura od pana Kazia odpowiada jej wymogom?

                    Uczelnia potrafiła sprawdzić, w jaki sposób matura od pani Zosi odpowiada jej
                    wymogom (i w razie potrzeby dodała własne kryteria i egzaminy). Więc skąd nagle
                    ta wyimaginowana niemoc przy sprawdzeniu matury od pana Kazia?

                    > Wyjściem byłyby wielodniowe egzaminy wstępne, sprawdzające wiedzę
                    > kandydata - ale oznaczałoby to bezsens jakichkolwiek certyfikatów w
                    > rodzaju matury.

                    Otóż to! Otóż to! Też uważam, że są bezsensowne. Ale jak już ktoś chce je
                    pielęgnować, to proszę bardzo. Tylko nie rozumiem, po co się tym musi zajmować
                    państwo.

                    > Co do jakości inżynierów pochodzących z róznych uczelni - nie masz
                    > racji.

                    Mam oczywistą rację. Absolwent np. informatyki Uniwersytetu Warszawskiego to
                    (średnio) zupełnie inna jakość niż absolwent informatyki Uniwersytetu Ziemi
                    Łęczyckiej (jest taki?). Pracodawcy to wiedzą i potrafią z tym żyć.

                    > Narzucane przez wstrętne faszystowskie ministerstwo minima
                    > programowe i standardy nauczania dość skutecznie zrównują ten poziom
                    > (do dość niewysokiego - ale to inny problem).

                    Zgadza się. Jest faszystowskie. Bo ingeruje w prywatne sprawy ludzi. Zmusza
                    rodziców aby oddawali dzieci do szkół (w określonym urzędowo wieku), potem pod
                    przymusem naucza ich tego, co samo wymyśla.

                    A co do równania, to też masz rację - w socjalizmie równanie zawsze jest w dół.
                    Tylko podatki równane są do góry.

                    > Prosiłbym więc abyś może opisał mi, jak sobie wyobrażasz proces
                    > edukacyjny np. inżyniera spawalnika

                    Nie mam zamiaru sobie tego wyobrażać. Zapewne zauważyłeś, że nie należę do tych,
                    których ręce świerzbią aby rzeczy regulować i ustalać. Życie oraz pracodawca
                    sami wymuszają to, czego spawalnik ma się nauczyć i nic mi (ani tobie) do tego.

                    > Jak pracodawca mając tłum
                    > kandydatów ma sprawdzić co kryje się za uzyskanym na Akademii
                    > Umiejętności Technicznych w Mszanie Dolnej tytułem Wielkiego
                    > Spawalnika???

                    A w czym problem? Pracodawca robi test praktyczny, przyjmuje potem na okres
                    próbny, a jak się nie sprawdzi to wyrzuca.

                    Podsumowując: widzisz problemy tam, gdzie ich nie ma. Problemem dla ciebie jest
                    weryfikacja matury od pana Kazia (mimo że weryfikacja matury od pani Zosi
                    problemem nie jest), problemem jest tworzenie "procesu edukacyjnego" dla
                    spawalnika (tylko po co?), problemem jest weryfikacja umiejętności kandydata
                    (mimo że to nie twój problem).

                    I pozwolę sobie powtórzyć to, co już dwa razy zignorowałeś: przerażające jest
                    dla mnie to, że ludzie w tak ważnej sprawie jak edukacja ich dzieci tak bardzo
                    chcą się pozbyć wpływu na ową edukację - oddając siebie i dzieci bezwarunkowo w
                    ręce władzy (czyli polityków). I co gorsza - domagają się owej rezygnacji z
                    wpływu na edukację nie tylko dla siebie, ale również dla INNYCH!
                    • woda_woda Re: Już odpieram. 03.09.09, 10:55
                      "Pracodawca robi test praktyczny, przyjmuje potem na okres
                      próbny, a jak się nie sprawdzi to wyrzuca."

                      Ja to bym chciała, aby taki test praktyczny plegał na zoperowaniu
                      wątroby Zamurowanego...
                      • zamurowany Re: Już odpieram. 03.09.09, 10:59
                        woda_woda napisała:

                        > "Pracodawca robi test praktyczny, przyjmuje potem na okres
                        > próbny, a jak się nie sprawdzi to wyrzuca."
                        >
                        > Ja to bym chciała, aby taki test praktyczny plegał na zoperowaniu
                        > wątroby Zamurowanego...

                        Więc ty na operacje wątroby chodzisz do spawalników? Jeśli tak, to wiedz, że
                        będzie mi brakować twoich komentarzy.
                        • woda_woda Re: Już odpieram. 03.09.09, 11:01
                          znowu nie zrozumiałeś

                          pracodawca lekarza by robił test praktyczny na twojej wątrobie...
                          jakby operacja się udała, przyjąłby kandydata, jak nie - nie
                          przyjąłby

                          proste
                          • zamurowany Re: Już odpieram. 03.09.09, 11:09
                            woda_woda napisała:

                            > znowu nie zrozumiałeś

                            Jak to nie zrozumiałem? Rozmawiałem z DoktoremKriskiem o weryfikacji
                            umiejętności spawalnika. A ty zaproponowałaś test w postaci operacji na wątrobie.

                            Ja, jako liberał, absolutnie nie będę zabraniać tobie spawalniczych operacji na
                            (własnej) wątrobie. Powodzenia.

                            > pracodawca lekarza by robił test praktyczny na twojej wątrobie...

                            Podejrzewam, że pracodawca lekarza ma trochę więcej oleju w głowie i zaproponuje
                            mądrzejsze kryteria niż ty.
                            • woda_woda Re: Już odpieram. 03.09.09, 11:11
                              > Jak to nie zrozumiałem?

                              zwyczajnie, jak zwykle nie rozumiesz uogólnień
                              • zamurowany Re: Już odpieram. 03.09.09, 11:14
                                woda_woda napisała:

                                > > Jak to nie zrozumiałem?
                                >
                                > zwyczajnie, jak zwykle nie rozumiesz uogólnień

                                Nie rozumiem głupot.
                                • woda_woda Re: Już odpieram. 03.09.09, 11:14
                                  > Nie rozumiem głupot.

                                  ale jestes niezwykle biegły w ich pisaniu :)
                            • ave.duce Liberał... no comments ;))))))))))))) b/t b/o 03.09.09, 11:32
                              • grand_bleu Tak Ave, liberał! 03.09.09, 13:18
                                Zamurowany prezentuje liberalne poglądy.

                                P.S. Odnoszenie się w rozmowie do nicka rozmówcy są w bardzo złym guście, proszę
                                zaprzestań tego procederu.

                                Pozdrawiam :)
                                • ayran Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 13:21
                                  grand_bleu napisała:

                                  > Zamurowany prezentuje liberalne poglądy.
                                  >

                                  Prezentuje poglądy eklektyczne. Posługuje się na przykład leninowską
                                  definicją państwa.
                                  • grand_bleu Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 13:35
                                    ayran napisał:

                                    > grand_bleu napisała:
                                    >
                                    > > Zamurowany prezentuje liberalne poglądy.
                                    > >
                                    >
                                    > Prezentuje poglądy eklektyczne. Posługuje się na przykład leninowską
                                    > definicją państwa.

                                    Naprawdę??? to znaczy , ze coś przeoczyłam ... podaj proszę linka do tej
                                    definicji :)
                                    • zamurowany Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 13:56
                                      grand_bleu napisała:

                                      > ayran napisał:
                                      >
                                      > > grand_bleu napisała:
                                      > >
                                      > > > Zamurowany prezentuje liberalne poglądy.
                                      > > >
                                      > >
                                      > > Prezentuje poglądy eklektyczne. Posługuje się na przykład leninowską
                                      > > definicją państwa.
                                      >
                                      > Naprawdę??? to znaczy , ze coś przeoczyłam ... podaj proszę linka do tej
                                      > definicji :)

                                      Nie przypominam sobie, abym w tej dyskusji definiował pojęcie państwa.
                                      Stwierdziłem jedynie (w odpowiedzi na pytania, czym się różni państwo od
                                      obywateli), że państwo to organizacja, a obywatele to zbiorowość. Ayran
                                      dopatruje się w tym definicji...

                                      Pozdrawiam.
                                      • woda_woda Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 14:01
                                        > Stwierdziłem jedynie (w odpowiedzi na pytania, czym się różni
                                        państwo od
                                        > obywateli), że państwo to organizacja, a obywatele to zbiorowość.
                                        Ayran
                                        > dopatruje się w tym definicji...


                                        Nieprawda. Napisałeś, że obywatele są podporządkowani państwu - to
                                        jest właśnie leninowska definicja pańwa.
                                        • grand_bleu Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 14:05
                                          > Nieprawda. Napisałeś, że obywatele są podporządkowani państwu -

                                          a nie są?


                                          to
                                          > jest właśnie leninowska definicja pańwa.

                                          nie widzę, tu żadnej definicji państwa.
                                          • woda_woda Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 14:07
                                            > a nie są?

                                            Nie. Obywatele skupieni na danym terytorium TWORZĄ państwo na
                                            zasadzie samoorganizacji.
                                            • grand_bleu Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 14:17
                                              woda_woda napisała:

                                              > > a nie są?
                                              >
                                              > Nie. Obywatele skupieni na danym terytorium TWORZĄ państwo na
                                              > zasadzie samoorganizacji.

                                              Hm ... wydawało mi się, że rozmowa dotyczyła tego komu/czemu obywatele są
                                              podporządkowani, a nie tego, w jaki sposób tworzone jest państwo (jako organizacja).
                                              • woda_woda Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 14:18
                                                > Hm ... wydawało mi się, że rozmowa dotyczyła tego komu/czemu
                                                obywatele są
                                                > podporządkowani, a nie tego, w jaki sposób tworzone jest państwo
                                                (jako organiza
                                                > cja).

                                                to źle ci się wydawało.
                                                • grand_bleu sprawdzam 03.09.09, 14:23
                                                  woda_woda napisała:

                                                  > > Hm ... wydawało mi się, że rozmowa dotyczyła tego komu/czemu
                                                  > obywatele są
                                                  > > podporządkowani, a nie tego, w jaki sposób tworzone jest państwo
                                                  > (jako organiza
                                                  > > cja).
                                                  >
                                                  > to źle ci się wydawało.

                                                  napisałaś:
                                                  "Nieprawda. Napisałeś, że obywatele są podporządkowani państwu - to jest właśnie
                                                  leninowska definicja pańwa".
                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,28,99735549,99794620,Re_Tak_Ave_liberal_.html

                                                  Tu nie ma mowy na temat tworzenia się państwa.

                                                  Mącisz Wodo. Nieładnie.
                                            • vargtimmen Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 14:21
                                              woda_woda napisała:

                                              > > a nie są?
                                              >
                                              > Nie. Obywatele skupieni na danym terytorium TWORZĄ państwo na
                                              > zasadzie samoorganizacji.


                                              A jak już stworzą razem, to mu podlegają, każdy z osobna.

                                              Zamurowany słusznie twierdzi, że państwo, jako instytucja, ma władzę nad każdym
                                              obywatelem. Patrząc od strony jednostki, mój wpływ na państwo jest
                                              znikomy, a pańśtwa na mnie - duży. A że ja jestem jednostką, a nie kolektywem,
                                              to patrzę jak jednostka, i Zamurowany chyba patrzy na to właśnie tak, w myśl
                                              zasady indywidualizmu, a nie po leninowsku. Bo, przecież, Lenin na pewno
                                              indywidualistą nie był.
                                            • zamurowany Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 14:25
                                              woda_woda napisała:

                                              > > a nie są?
                                              >
                                              > Nie. Obywatele skupieni na danym terytorium TWORZĄ państwo na
                                              > zasadzie samoorganizacji.

                                              Ooo... Samoogranizacji? Opowiedz nam jak nam samozorganizowałaś państwo z
                                              innymi, ok?

                                              Bo ja na przykład zostałem do niego zapisany bez pytania o zgodę. Nie mam nic
                                              przeciwko temu, ale taki jest fakt.
                                        • zamurowany Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 14:23
                                          woda_woda napisała:

                                          > Nieprawda. Napisałeś, że obywatele są podporządkowani państwu - to
                                          > jest właśnie leninowska definicja pańwa.

                                          W odpowiedzi na pytanie o dychotomię państwo-obywatel, powiedziałem, że państwo
                                          to organizacja a obywatele to zbiorowość ludzi. To była moja odpowiedź.

                                          Faktycznie dodałem (co i tak nie ma znaczenia dla tej odpowiedzi), że są
                                          podporządkowani państwu. A nie są? Państwowe prawo muszą przestrzegać, państwowe
                                          podatki płacić.

                                          Jak już nie macie czym we mnie rzucić to i Lenin jest dobry? Nie wzrusza mnie to.
                                          • woda_woda Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 14:27
                                            Nie, obywatele są podporządkowani wyłacznie prawu tworzonemu przez
                                            swoich przedstawicieli.

                                            I to by było na tyle.
                                            • grand_bleu I sami sobie płacą podatki, 03.09.09, 14:49
                                              zapomniałaś dodać ;)))
                                        • vargtimmen Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 14:30
                                          woda_woda napisała:

                                          > Nieprawda. Napisałeś, że obywatele są podporządkowani państwu - to
                                          > jest właśnie leninowska definicja pańwa.

                                          To nie jest żadna definicja państwa, amni tym bardziej leninowska...

                                          Podsyłam krótką ściągę (link i fragment):

                                          www.wosna5.pl/panstwo_wg_filozofow
                                          Państwo wg Karola Marksa i Włodzimierza Lenina

                                          O państwie rozważali także marksiści. W tym jednak przypadku państwo nie było
                                          ani absolutem, ani najwyższym wspólnym dobrem. Było aparatem ucisku,
                                          wykorzystywanym przez warstwy najbogatsze przeciwko tym najbiedniejszym,
                                          przeciwko proletariatowi. Karol Marks pisał, że państwo to narzędzie klasy
                                          panującej. Podobnie twierdził i Włodzimierz Lenin – Państwo jest machiną do
                                          utrzymywania panowania jednej klasy nad drugą. Celem marksistów stało się więc
                                          doprowadzenie do wybuchu rewolucji, w wyniku której państwowy ucisk, a tym samym
                                          i sama organizacja, zostaną zlikwidowane. W ich miejsce powstać miało
                                          społeczeństwo, w którym nie będzie klas i walk.
                                      • grand_bleu Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 14:01
                                        zamurowany napisał:

                                        > Nie przypominam sobie, abym w tej dyskusji definiował pojęcie państwa.
                                        > Stwierdziłem jedynie (w odpowiedzi na pytania, czym się różni państwo od
                                        > obywateli), że państwo to organizacja, a obywatele to zbiorowość.

                                        Słusznie stwierdziłeś :)


                                        Ayran
                                        > dopatruje się w tym definicji...

                                        Poczekajmy na Ayrana, może poda jakiegoś linka.

                                        >
                                        > Pozdrawiam.

                                        również :)
                                        • ayran Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 14:52
                                          grand_bleu napisała:


                                          > Ayran
                                          > > dopatruje się w tym definicji...
                                          >
                                          > Poczekajmy na Ayrana, może poda jakiegoś linka.


                                          Wystarczy omówienie z cytatem, czy potrzebne pismo samego Lenina?

                                          www.law.edu.ru/article/article.asp?articleID=180808
                                          Bo to drugie nie tak łatwo znaleźć.
                                          • grand_bleu Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 14:59
                                            Prosiłam o link do wypowiedzi Zamurowanego, nie Lenina.


                                            • ayran Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 15:14
                                              grand_bleu napisała:

                                              > Prosiłam o link do wypowiedzi Zamurowanego, nie Lenina.

                                              Ta wypowiedź była cytowana przez wodę. (to znaczy forumowiczkę
                                              posługującą się nickiem woda.woda).
                                              Ja popełniłem drobne "nadużycie semantyczne" - mówiąc ściśle
                                              forumowicz posługujący się nickiem zamurowany rozumie państwo
                                              podobnie, jak Lenin w swoich niektórych pismach. Nie odnosiłem się
                                              tu do zacytowanego wyżej fragmentu dotyczącego państwa
                                              imperialistycznego - bo tego dotyczył fragment brzmiący w
                                              oryginale "машинa для поддержания господства одного класса над
                                              другим".
                                              • grand_bleu Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 15:24
                                                ayran napisał:

                                                > grand_bleu napisała:
                                                >
                                                > > Prosiłam o link do wypowiedzi Zamurowanego, nie Lenina.
                                                >
                                                > Ta wypowiedź była cytowana przez wodę. (to znaczy forumowiczkę
                                                > posługującą się nickiem woda.woda).
                                                > Ja popełniłem drobne "nadużycie semantyczne" -

                                                Drobne nadużycie, a ile zamieszania.


                                                mówiąc ściśle
                                                > forumowicz posługujący się nickiem zamurowany rozumie państwo
                                                > podobnie, jak Lenin w swoich niektórych pismach.


                                                I wywnioskowałeś to ze zdania: "obywatele są podporządkowani państwu"??? bo to
                                                zdanie przytoczyła Woda ...
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,28,99735549,99794620,Re_Tak_Ave_liberal_.html
                                                • ayran Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 15:32
                                                  grand_bleu napisała:

                                                  > I wywnioskowałeś to ze zdania: "obywatele są podporządkowani
                                                  państwu"???


                                                  Z tego zdania i z jeszcze jednego - dla zamurowanego tak
                                                  oczywistych, że niezasługujących na tłumaczenie, czyli:

                                                  "(...) armia służy do obrony państwa." oraz "Państwo to
                                                  organizacja, a obywatele to zbiorowość ludzi którzy podlegają temu
                                                  państwu".
                                                  • grand_bleu Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 15:38
                                                    ayran napisał:

                                                    > grand_bleu napisała:
                                                    >
                                                    > > I wywnioskowałeś to ze zdania: "obywatele są podporządkowani
                                                    > państwu"???
                                                    >
                                                    >
                                                    > Z tego zdania i z jeszcze jednego - dla zamurowanego tak
                                                    > oczywistych, że niezasługujących na tłumaczenie, czyli:
                                                    >
                                                    > "(...) armia służy do obrony państwa." oraz "Państwo to
                                                    > organizacja, a obywatele to zbiorowość ludzi którzy podlegają temu
                                                    > państwu".

                                                    Ayran, z czym konkretnie nie zgadzasz się w wypowiedzi Zamurowanego?
                                                    Przecież napisał prawdę.
                                                  • ayran Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 15:44
                                                    grand_bleu napisała:

                                                    > > "(...) armia służy do obrony państwa." oraz "Państwo to
                                                    > > organizacja, a obywatele to zbiorowość ludzi którzy podlegają
                                                    temu
                                                    > > państwu".
                                                    >
                                                    > Ayran, z czym konkretnie nie zgadzasz się w wypowiedzi
                                                    Zamurowanego?

                                                    Po pierwsze z tym, że rolą armii jest obrona państwa. Rolą armii
                                                    jest bowiem obrona kraju, czyli terytorium i ludności, a nie
                                                    organizacji.

                                                    Po drugie nie zgadzam się, że ludzie państwu podlegają. Przyczyna
                                                    tej niezgody była wyrażona wyżej.

                                                    > Przecież napisał prawdę.

                                                    Nie podzielam tej entuzjastycznej oceny.

                                                  • vargtimmen Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 15:54
                                                    ayran napisał:

                                                    > grand_bleu napisała:
                                                    >
                                                    > > > "(...) armia służy do obrony państwa." oraz "Państwo to
                                                    > > > organizacja, a obywatele to zbiorowość ludzi którzy podlegają
                                                    > temu
                                                    > > > państwu".
                                                    > >
                                                    > > Ayran, z czym konkretnie nie zgadzasz się w wypowiedzi
                                                    > Zamurowanego?
                                                    >
                                                    > Po pierwsze z tym, że rolą armii jest obrona państwa. Rolą armii
                                                    > jest bowiem obrona kraju, czyli terytorium i ludności, a nie
                                                    > organizacji.


                                                    1) Terytorium czego broni armia?

                                                    2) Czy jeśli prze terytorium państwa polskiego, autostradą A4 (płacąc na
                                                    brakmkach), przejedzie kolumna czołgów, z Niemiec na Kijów, nikomu nie robiąc
                                                    krzywdy, to armia zareaguje, czy nie? I dlaczego?


                                                    >
                                                    > Po drugie nie zgadzam się, że ludzie państwu podlegają. Przyczyna
                                                    > tej niezgody była wyrażona wyżej.
                                                    >


                                                    Hmmm, czy naprawdę nie podlegasz władzy państwowej?
                                                    Czy nie musisz stosować się do praw, rozporządzeń i innych przepisów?
                                                    Czy nie musisz stawić się w Urzędzie Skarbowym, gdy Cię wzywa?
                                                    Czy nie musisz płacić podatków, służyć w armii itp.?
                                                  • grand_bleu słowa 03.09.09, 15:56
                                                    ayran napisał:

                                                    > grand_bleu napisała:
                                                    >
                                                    > > > "(...) armia służy do obrony państwa." oraz "Państwo to
                                                    > > > organizacja, a obywatele to zbiorowość ludzi którzy podlegają
                                                    > temu
                                                    > > > państwu".
                                                    > >
                                                    > > Ayran, z czym konkretnie nie zgadzasz się w wypowiedzi
                                                    > Zamurowanego?
                                                    >
                                                    > Po pierwsze z tym, że rolą armii jest obrona państwa. Rolą armii
                                                    > jest bowiem obrona kraju, czyli terytorium i ludności, a nie
                                                    > organizacji.

                                                    Ewidentnie czepiasz się słów.
                                                    Dlaczego nie podasz linka, nie chce mi się czytać całego watku, a domyślam się,
                                                    ze chodziło o to, czy armia jest (powinna być) prywatna, czy państwowa, mylę się?


                                                    > Po drugie nie zgadzam się, że ludzie państwu podlegają. Przyczyna
                                                    > tej niezgody była wyrażona wyżej.
                                                    >
                                                    > > Przecież napisał prawdę.
                                                    >
                                                    > Nie podzielam tej entuzjastycznej oceny.

                                                    Ty nie podlegasz? spróbuj nie zapłacić podatków, ;)

                                                  • ayran Re: słowa 03.09.09, 16:00
                                                    grand_bleu napisała:

                                                    > >
                                                    > > Po pierwsze z tym, że rolą armii jest obrona państwa. Rolą armii
                                                    > > jest bowiem obrona kraju, czyli terytorium i ludności, a nie
                                                    > > organizacji.
                                                    >
                                                    > Ewidentnie czepiasz się słów.

                                                    Przeciwnie. Dla mnie ta różnica jest istotna.

                                                    > Dlaczego nie podasz linka, nie chce mi się czytać całego watku, a
                                                    domyślam się,
                                                    > ze chodziło o to, czy armia jest (powinna być) prywatna, czy
                                                    państwowa, mylę si
                                                    > ę?

                                                    Nie sądzę. A swoją drogą - Tobie się nie chce a ja mam kopiować i
                                                    wklejać?


                                                    >
                                                    > > Po drugie nie zgadzam się, że ludzie państwu podlegają.
                                                    Przyczyna
                                                    > > tej niezgody była wyrażona wyżej.
                                                    > >
                                                    > > > Przecież napisał prawdę.
                                                    > >
                                                    > > Nie podzielam tej entuzjastycznej oceny.
                                                    >
                                                    > Ty nie podlegasz? spróbuj nie zapłacić podatków, ;)

                                                    Podlegasz osobom i instytucjom, którym jesteś winna pieniądze?
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • vargtimmen To ja pomogę :) 03.09.09, 16:04
                                                    ayran napisał:

                                                    > > Dlaczego nie podasz linka, nie chce mi się czytać całego watku, a
                                                    > domyślam się,
                                                    > > ze chodziło o to, czy armia jest (powinna być) prywatna, czy
                                                    > państwowa, mylę si
                                                    > > ę?
                                                    >
                                                    > Nie sądzę. A swoją drogą - Tobie się nie chce a ja mam kopiować i
                                                    > wklejać?
                                                    >

                                                    Paczula ma rację :)

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,28,99735549,99769854,Doktorze_Krisk_.html
                                                  • grand_bleu Re: To ja pomogę :) 03.09.09, 16:33
                                                    Dziękuje Tim:)

                                                    i pozdrawiam :)))
                                                  • vargtimmen Re: To ja pomogę :) 03.09.09, 16:49

                                                    Witam serdecznie! :)

                                                    Cała przyjemność po mojej stronie!

                                                    Trochę mi się ta dyskusja o państwie i obywatelach skojarzyła z tą rozmową (z
                                                    "Dudka"):

                                                    www.joemonster.org/art/3739/Na-grzybach-(J.Kobuszewski-B.Pawlik)


                                                    <...>
                                                    Kobuszewski: Ooo... Dobre. (o papierosach) Zagraniczne...
                                                    Pawlik: Skąd?? Nasze...! Egipskie... już mi się kończą. A który rok mamy?
                                                    - Sześćdziesiąty siódmy proszę pana.
                                                    - Sześćdziesiąty siódmy... nie może być! A gadaj pan od początku - wojna była,
                                                    skończyła się, no i co??
                                                    - No i Hitler proszę pana kaput...
                                                    -Ten brunet? I co? I kto teraz rządzi?
                                                    -No... Ten brunet. A teraz rządzimy my!!!
                                                    - Oczywiście... Ale prezydent jak się nazywa?
                                                    - U nas... Nie ma... Prezydenta...
                                                    - Więc co jest? Gadaj pan, kto teraz rządzi?!
                                                    - no MY!!!!! Wszyscy! Cały naród
                                                    - O choleeera... Nie za dużo trochę??
                                                    - Czy ja wiem... Chyba można się przyzwyczaić....
                                                    - Ciekawy eksperyment... Ale jak to wszyscy? Pan też??
                                                    - No wychodzi na to, że ja też!
                                                    - No i jak to tak? Podatkami was gniotą?
                                                    - Coś pan zgłupiał?? Sami siebie??
                                                    <...>


                                                    ;)


                                                    Podrawiam również!
                                                  • grand_bleu Re: To ja pomogę :) 03.09.09, 16:56
                                                    vargtimmen napisał:

                                                    >
                                                    > Witam serdecznie! :)
                                                    >
                                                    > Cała przyjemność po mojej stronie!
                                                    >
                                                    > Trochę mi się ta dyskusja o państwie i obywatelach skojarzyła z tą rozmową (z
                                                    > "Dudka"):
                                                    >
                                                    > (...)

                                                    Świetne!

                                                    BTW, czy trzeba powtórki z PRL-u, żeby ludzie przejrzeli na oczy?

                                                    Serdecznie:)
                                                  • grand_bleu Re: słowa 03.09.09, 16:31
                                                    ayran napisał:

                                                    > grand_bleu napisała:
                                                    >
                                                    > > >
                                                    > > > Po pierwsze z tym, że rolą armii jest obrona państwa. Rolą armii
                                                    > > > jest bowiem obrona kraju, czyli terytorium i ludności, a nie
                                                    > > > organizacji.
                                                    > >
                                                    > > Ewidentnie czepiasz się słów.
                                                    >
                                                    > Przeciwnie. Dla mnie ta różnica jest istotna.

                                                    Pytanie, czy istotna była dla przebiegu Waszej dyskusji?



                                                    >
                                                    > > Dlaczego nie podasz linka, nie chce mi się czytać całego watku, a
                                                    > domyślam się,
                                                    > > ze chodziło o to, czy armia jest (powinna być) prywatna, czy
                                                    > państwowa, mylę si
                                                    > > ę?
                                                    >
                                                    > Nie sądzę. A swoją drogą - Tobie się nie chce a ja mam kopiować i
                                                    > wklejać?

                                                    To była Twoja dyskusja z Zamurowanym , nie sadziłam, że znalezienie postu może
                                                    sprawić Ci kłopot.


                                                    > > > Po drugie nie zgadzam się, że ludzie państwu podlegają.
                                                    > Przyczyna
                                                    > > > tej niezgody była wyrażona wyżej.
                                                    > > >
                                                    > > > > Przecież napisał prawdę.
                                                    > > >
                                                    > > > Nie podzielam tej entuzjastycznej oceny.
                                                    > >
                                                    > > Ty nie podlegasz? spróbuj nie zapłacić podatków, ;)
                                                    >
                                                    > Podlegasz osobom i instytucjom, którym jesteś winna pieniądze?

                                                    Władza ustala ile jestem 'winna' i władza egzekwuje ... ja nie mam nic do
                                                    gadania. Podobnie jest np. z prawem do posiadania broni, o tym i o wielu innych
                                                    aspektach mojego życia decyduje władza (państwo).
                                              • vargtimmen Re: Tak Ave, liberał! 03.09.09, 15:32

                                                Zamurowany napisał tak:

                                                > Co znowu za dychotomia? Państwo to organizacja, a obywatele to
                                                > zbiorowość ludzi, którzy podlegają temu państwu

                                                Zamurowany napisał jedynie to, że państwo, to nie to samo, co obywatele. I ma
                                                rację. Podobnie, jak miałby, gdyby stwierdził, że spółka akcyjna to nie
                                                akcjonariusze.

                                                W założeniu państwo ma bronić interesów obywateli, ale jako instytucja może się
                                                np. zdegenerować i interesom obywateli szkodzić. Skoro mowa o Leninie, to
                                                przykładem niech będzie ZSRR.

                                                Mówiąc inaczej, przypisywanie Zamurowanemu akceptacji leninowskiej funkcji
                                                państwa opiera się na fałszywym sylogizmie i bardzo wyraźnej nadinterpretacji.

                                                Jak dla mnie, poglądy Zamurowanego na państwo są,jak najbardziej, liberalne,
                                                ponieważ u źródeł jego niechęci do przerostu państwa leży troska o
                                                wolność jednostki, którą działanie państwa, w oczywisty sposób ogranicza (np.
                                                przez podatki). U źródeł krytyki państwa przez Lenina, leżała "troska" o równość
                                                ekonomiczną, a nie o wolność, i tu chyba możemy temat tej fałszywej analogii
                                                zakończyć.
                                • ave.duce Jak zwykle... 03.09.09, 13:23
                                  "Prawa i Sprawiedliwa" ;)))

                                  Wg Ciebie > wg mnie nie.

                                  Sprawa smaku > i reagowania na WSZYSTKO, nie wybiórczo.

                                  Też.
                                  • grand_bleu Re: Jak zwykle... 03.09.09, 13:34
                                    ave.duce napisała:

                                    >
                                    > Wg Ciebie > wg mnie nie.

                                    Domyślam się , że to zdanie nawiązuje do (liberalnych) poglądów Zamurowanego.
                                    Możesz konkretnie napisać w którym miejscu poglądy Z., wg Ciebie, są
                                    niezgodne z doktryną liberalizmu?

                                    :)
                                    • ave.duce Re: Jak zwykle... 03.09.09, 14:47
                                      Z doktryną? Ano właśnie.

                                      ps. widzę, że Woda.Woda i Ayran świetnie sobie radzą. Nie będę im przeszkadzać ;)

                                      :p
                                      • zamurowany Re: Jak zwykle... 03.09.09, 15:06
                                        ave.duce napisała:

                                        > ps. widzę, że Woda.Woda i Ayran świetnie sobie radzą. Nie będę im przeszkadzać

                                        WodaWoda radzi sobie znakomicie, ku mojej wielkiej uciesze. Ale niestety tylko
                                        do momentu, w którym stwierdza, że wie, ale nie powie, bo jej się nie chce:

                                        forum.gazeta.pl/forum/w,28,99735549,99753973,Re_Hej_.html
                                        • woda_woda Re: Jak zwykle... 03.09.09, 15:08
                                          nie, tylko do momentu, kiedy przestaje bawić mnie rozmowa z tobą :)
                                          • grand_bleu Re: Jak zwykle... 03.09.09, 15:35
                                            woda_woda napisała:

                                            > nie, tylko do momentu, kiedy przestaje bawić mnie rozmowa z tobą :)

                                            Jak człowiek sobie nie radzi to i dyskusja przestaje go bawić.

                                            Nie przejmuj sie nastepnym razem może lepiej Ci pójdzie :)
                                            • woda_woda Re: Jak zwykle... 03.09.09, 15:38
                                              a ty co się wcinasz w romowę, hę?
                                              • grand_bleu ???? 03.09.09, 15:44
                                                woda_woda napisała:

                                                > a ty co się wcinasz w romowę, hę?

                                                Nie Wodo, to Ty się wcięłaś.

                                                Masz bardzo brzydka cechę, kiedy brakuje Ci argumentów, robisz sie niegrzeczna.
                                                • woda_woda Re: ???? 03.09.09, 15:49
                                                  Ja nawet nie zaczęłam uzywać argumentów, bo to strata czasu :)
                                                  • vargtimmen się wetnę z poparciem :) 03.09.09, 15:56
                                                    woda_woda napisała:

                                                    > Ja nawet nie zaczęłam uzywać argumentów,

                                                    Potwierdzam! :)
                                            • ave.duce Re: Jak zwykle... 03.09.09, 15:55
                                              Coś Ci się pomyliło ;)

                                              :p
                                      • grand_bleu Re: Jak zwykle... 03.09.09, 15:26
                                        ave.duce napisała:

                                        > Z doktryną?

                                        Z doktryną.

                                        I powtarzam pytanie/prośbę:
                                        "Możesz konkretnie napisać w którym miejscu poglądy Z., wg Ciebie, są
                                        niezgodne z doktryną liberalizmu?
                                        • ave.duce Re: Jak zwykle... 03.09.09, 16:05
                                          Poproszę o doktrynę.

                                          Nie mam teraz czasu na grzebanie w jego postach. Jak znajdę czas > podeślę link.
                                          A może Ty podeślesz mi przy okazji takie, które dowodzą zgodności z "doktryną"?
                                          A... i samą "doktrynę", bo nie wiem, czy w ogóle piszemy o tym samym ;)

                                          ps. musi być "od - do", inaczej świat się wali?

                                          :p
                                          • grand_bleu Re: Jak zwykle... 03.09.09, 16:52
                                            ave.duce napisała:

                                            > Poproszę o doktrynę.

                                            Znajdziesz bez problemu, wystarczy wklepać słowo 'liberalizm'.
                                            A jeszcze lepiej 'libertarianizm', bo do tego nurtu przypisałabym poglądy
                                            Zamurowanego...


                                            >
                                            > Nie mam teraz czasu na grzebanie w jego postach. Jak znajdę czas > podeślę
                                            > link.

                                            Świetnie, czekam :)



                                            > A może Ty podeślesz mi przy okazji takie, które dowodzą zgodności z "doktryną"?

                                            Polecam książki Miltona Friedmana, Hayek'a, i Ayn Rand.


                                            > A... i samą "doktrynę", bo nie wiem, czy w ogóle piszemy o tym samym ;)

                                            Sądzę, ze nie.
                                            Często piszesz o sobie, ze jesteś libertarianką, proszę ... tu możesz
                                            skonfrontować swoje poglądy ...
                                            www.libertarianizm.pl/wolnosciowe_czytanki/start

                                            > ps. musi być "od - do", inaczej świat się wali?

                                            wystarczy mi pierwszy z brzegu konkret.

                                            :)
                                            • ave.duce Re: Jak zwykle... 03.09.09, 17:04
                                              Nie ze mną te numery, Paczulo.

                                              :p
                                              • grand_bleu Re: Jak zwykle... 03.09.09, 17:39
                                                Chyba zaszło jakieś nieporozumienie, pozwolę sobie mój post powtórzyć:

                                                ave.duce napisała:

                                                > Poproszę o doktrynę.

                                                Znajdziesz bez problemu, wystarczy wklepać słowo 'liberalizm'.
                                                A jeszcze lepiej 'libertarianizm', bo do tego nurtu przypisałabym poglądy
                                                Zamurowanego...


                                                >
                                                > Nie mam teraz czasu na grzebanie w jego postach. Jak znajdę czas > podeślę
                                                > link.

                                                Świetnie, czekam :)



                                                > A może Ty podeślesz mi przy okazji takie, które dowodzą zgodności z "doktryną"?

                                                Polecam książki Miltona Friedmana, Hayek'a, i Ayn Rand.


                                                > A... i samą "doktrynę", bo nie wiem, czy w ogóle piszemy o tym samym ;)

                                                Sądzę, ze nie.
                                                Często piszesz o sobie, ze jesteś libertarianką, proszę ... tu możesz
                                                skonfrontować swoje poglądy ...
                                                www.libertarianizm.pl/wolnosciowe_czytanki/start

                                                > ps. musi być "od - do", inaczej świat się wali?

                                                wystarczy mi pierwszy z brzegu konkret.
                                                • ave.duce Re: Jak zwykle... 03.09.09, 17:53
                                                  A ja powtórzę swoje:

                                                  nie ze mną te numery, Paczulo.

                                                  :p
                                                  • vargtimmen Pomogę :) 03.09.09, 18:12
                                                    Posłuchałem rady Paczuli i wpisałem w google "doktryna liberalna".
                                                    Od razu znalazłem coś w miarę jasno i przystępnie podanego, to chyba materiał z
                                                    WOS dla szkół średnich:

                                                    www.wosna5.pl/liberalizm
                                                    Esencją jest to:

                                                    Zwolennicy liberalizmu odwołują się w swoich hasłach do indywidualizmu. Ta
                                                    filozoficzna doktryna stawia wyżej prawa jednostki, niż prawa wspólnoty, do
                                                    której owa jednostka należy.


                                                    i to:

                                                    Społeczeństwo w doktrynie liberalnej jest jedynie sumą jednostek, a każda z
                                                    nich jest od niego ważniejsza. Liberałowie twierdzą, iż bez jednostek nie byłoby
                                                    społeczeństwa. Zagrożeniem jest silne państwo, które ingeruje w życie
                                                    poszczególnych ludzi, hamując ich aktywność i działanie.


                                                    Wypisz wymaluj - Zamurowany.
                                                  • grand_bleu Re: Pomogę :) 03.09.09, 18:30
                                                    Jesteś niezastąpiony ;)))
                                                  • vargtimmen Re: Pomogę :) 03.09.09, 18:39

                                                    Zawstydzasz mnie bardzo :)))

                                                    Już znikam na paluszkach, żeby nie przeszkadzać w dalszej rozmowie.
                                                  • grand_bleu Re: Pomogę :) 03.09.09, 18:50
                                                    To było stwierdzenie faktu:)))

                                                    Ja też zmykam,
                                                    Miłego wieczoru:)
                    • ayran Re: Już odpieram. 03.09.09, 11:11
                      zamurowany napisał:

                      > Nie, armia służy do obrony państwa. Jak na ciebie napadnie
                      bandyta, to
                      > przyjeżdża policja, a nie wojsko. Wojsko rusza do akcji jak
                      zostanie napadnięte
                      > państwo.
                      >
                      > Dlaczego ja muszę takie banalne rzeczy tłumaczyć?

                      Pewnie dlatego, że popełniwszy pomyłkę, nie przyznajesz się do niej,
                      tylko brniesz w zaparte. Armia nie jest od obrony "państwa", które
                      dla ciebie jest organizacją, tylko kraju - czyli terytorium i
                      obywateli.

                      > Co znowu za dychotomia? Państwo to organizacja, a obywatele to
                      zbiorowość ludzi
                      > ,
                      > którzy podlegają temu państwu

                      Obywatele podlegają państwu? To bardzo osobliwe podejście - za kim
                      to powtarzasz, pierwszy, który przychodzi mi do głowy, to Lenin.
                      • zamurowany Re: Już odpieram. 03.09.09, 11:19
                        ayran napisał:

                        > > Dlaczego ja muszę takie banalne rzeczy tłumaczyć?
                        >
                        > Pewnie dlatego, że popełniwszy pomyłkę, nie przyznajesz się do niej,
                        > tylko brniesz w zaparte.

                        Przyznam, że trochę mi szkoda czasu na dyskusje z tobą, bo i tak są zawsze
                        bezsensowne i kręcą się wokół jednego słowa. Ja swoje napisałem, uzasadniłem i
                        podałem przykłady, więc nie będę polemizował z treściami bez uzasadnienia i
                        twoim myśleniem życzeniowym w stylu "nie, bo jest inaczej".
                        • ayran Re: Już odpieram. 03.09.09, 11:22
                          Potwierdzasz tylko to, co napisałem wyżej.
                          • zamurowany Re: Już odpieram. 03.09.09, 11:37
                            ayran napisał:

                            > Potwierdzasz tylko to, co napisałem wyżej.

                            Nic nie potwierdzam. Wolę jednak czas poświęcić ciekawszym rozmówcom niż tobie,
                            z którym zmarnuję pół dnia na bzdurne zatargi definicyjne.
                            • ayran Re: Już odpieram. 03.09.09, 11:44
                              zamurowany napisał:

                              > ayran napisał:
                              >
                              > > Potwierdzasz tylko to, co napisałem wyżej.
                              >
                              > Nic nie potwierdzam. Wolę jednak czas poświęcić ciekawszym
                              rozmówcom niż tobie,
                              > z którym zmarnuję pół dnia na bzdurne zatargi definicyjne.


                              Osobiście nie potwierdzasz, gdyż to jest ponad twoje siły -
                              musiałbyś się przyznać, że napisałeś bzdurę, a nawet dwie (że armia
                              służy do obrony państwa, czyli organizacji, oraz że obywatele
                              podlegają państwu, czyli organizacji), ale widomym potwierdzeniem
                              jest to co piszesz, dalej brnąc w zaparte, czy też rżnąc głupa.


                              • zamurowany Re: Już odpieram. 03.09.09, 11:49
                                > musiałbyś się przyznać, że napisałeś bzdurę, a nawet dwie

                                No i widzisz, to jest właśnie powód, dla którego nie poświęcę ci czasu. Bo jak
                                zwykle z tematu wątku wydobywasz tylko zatargi definicyjne. Szkoda mi czasu na
                                ciebie i wertowanie Googla oraz Wikipedii. Miłego dnia.

                                Naprawdę wystarczy. Już nawet tłumaczenie dlaczego nie poświęcę ci czasu zabiera
                                mi za dużo czasu.
                                • ayran Re: Już odpieram. 03.09.09, 12:04
                                  zamurowany napisał:

                                  > > musiałbyś się przyznać, że napisałeś bzdurę, a nawet dwie
                                  >
                                  > No i widzisz, to jest właśnie powód, dla którego nie poświęcę ci
                                  czasu.

                                  Powóed faktycznie niezły: napisałeś bzdurę, w związku z czym nie
                                  poświęcisz mi czasu.

                                  > Bo jak
                                  > zwykle z tematu wątku wydobywasz tylko zatargi definicyjne.

                                  To dlatego, że z miedzianym czołem piszesz niechlujnie, a bywa że
                                  kłamliwie.


                                  > Szkoda mi czasu na
                                  > ciebie i wertowanie Googla oraz Wikipedii. Miłego dnia.

                                  Powertować byś sobie mógł dla siebie. Zanim napiszesz kolejną bzdurę
                                  i będziesz jej bronił tą samą metodą.


                                  > Naprawdę wystarczy. Już nawet tłumaczenie dlaczego nie poświęcę ci
                                  czasu zabier
                                  > a
                                  > mi za dużo czasu.

                                  Gdybyś miał rację, byłoby ci łatwiej - a tak musisz się męczyć z
                                  kolejnymi wygibasami, co - przyznaję - zajmuje trochę czasu.
                                  • zamurowany Re: Już odpieram. 03.09.09, 13:02
                                    ayran napisał:

                                    > Powóed faktycznie niezły: napisałeś bzdurę, w związku z czym nie
                                    > poświęcisz mi czasu.

                                    Powodem jest to, że uparcie wciągasz mnie w dyskutuje o bzdurach. A ja o
                                    bzdurach dyskutować nie chcę - są tu ciekawsi dyskutanci od ciebie. Wczoraj
                                    dałem się wmanewrować w dyskusję na temat twojej tezy ">matura prywatna< to
                                    oksymoron". Popełniłem błąd uczestnicząc w tej bzdurnej dyskusji i marnowałem
                                    czas. Nie chcę już tego błędu popełniać mimo, że namawiasz mnie do kolejnych
                                    dyskusji typu ">państwo< kontra >kraj<". One nie mają żadnego znaczenia w
                                    temacie tego wątku. Podobnie, nie będę marnował czasu na wyjaśnienia czym jest
                                    prywatny samochód albo prywatny sklep.

                                    > To dlatego, że z miedzianym czołem piszesz niechlujnie, a bywa że
                                    > kłamliwie.

                                    Nigdzie nie piszę kłamliwie. Żadnego kłamstwa mi nie wskazałeś. Definicja matury
                                    nie opiera się o jej państwowość, więc myliłeś się i koniec kropka.
                                    • ayran Re: Już odpieram. 03.09.09, 13:12
                                      zamurowany napisał:

                                      > Nie chcę już tego błędu popełniać mimo, że namawiasz mnie do >
                                      kolejnych
                                      > dyskusji typu ">państwo< kontra >kraj<". One nie mają żadnego z
                                      > naczenia w
                                      > temacie tego wątku.

                                      ... którym to tematem jest, że przypomnę - dobrze czy też niedobrze
                                      stało się, że przywrócono obowiązek zdawania matematyki na maturze.
                                      A nie - czy zawartość egzaminu maturalnego ma być określana przez
                                      państwo, czy (np. prywatne) przez podmioty prowadzące edukację.

                                      > Podobnie, nie będę marnował czasu na wyjaśnienia czym jest
                                      > prywatny samochód albo prywatny sklep.

                                      Czy ktoś cię o to pytał?

                                      >
                                      > > To dlatego, że z miedzianym czołem piszesz niechlujnie, a bywa że
                                      > > kłamliwie.
                                      >
                                      > Nigdzie nie piszę kłamliwie.

                                      Stosując twoją metodę prowadzenia polemiki - skoro nie odniosłeś się
                                      do zarzutu niechlujstwa, więc go potwierdzasz.

                                      > Żadnego kłamstwa mi nie wskazałeś.

                                      Wykazałem, że napisałeśnie prawdę twierdząc, że nigdzie w wikipedii
                                      nie ma o tym, że matura to egzamin państwowy. Falsyfikacja
                                      uogólnienia polega na wskazaniu jednego kontrprzykładu, którym był
                                      link do hasła "egzamin maturalny".

                                      > Definicja matur
                                      > y
                                      > nie opiera się o jej państwowość, więc myliłeś się i koniec kropka.

                                      Nie twierdziłem, że "definicja matury opiera się o jej państwowość",
                                      a, że matura jest egzaminem państwowym.
                                      • zamurowany Re: Już odpieram. 03.09.09, 14:13
                                        ayran napisał:

                                        > zamurowany napisał:
                                        >
                                        > > One nie mają żadnego z naczenia w
                                        > > temacie tego wątku.
                                        >
                                        > ... którym to tematem jest, że przypomnę - dobrze czy też niedobrze
                                        > stało się, że przywrócono obowiązek zdawania matematyki na maturze.
                                        > A nie - czy zawartość egzaminu maturalnego ma być określana przez
                                        > państwo, czy (np. prywatne) przez podmioty prowadzące edukację.

                                        Na pierwszą sprawę odpowiedziałem w mojej pierwszej wypowiedzi - dobrze się stało.

                                        Potem temat dyskusji skręcił w stronę o której mówisz. I to jest tematem tego
                                        subwątku, a twoja fascynacja definicjami nie ma tu nic do rzeczy.

                                        > Stosując twoją metodę prowadzenia polemiki - skoro nie odniosłeś się
                                        > do zarzutu niechlujstwa, więc go potwierdzasz.

                                        Niezupełnie. Ale go nie neguję. Bo niechlujstwo jest subiektywne, więc z czym
                                        mam dyskutować? Z twoim gustem?

                                        > Wykazałem, że napisałeśnie prawdę twierdząc, że nigdzie w wikipedii
                                        > nie ma o tym, że matura to egzamin państwowy.

                                        Mylisz się. W wiki-definicji matury nie ma mowy o jej państwowości:
                                        pl.wikipedia.org/wiki/Matura tutaj też nie:
                                        en.wikipedia.org/wiki/Matura
                                        Ty natomiast podałeś link do artykułu
                                        (pl.wikipedia.org/wiki/Egzamin_maturalny), który nie definiuje CZYM jest
                                        matura, lecz traktuje o zasadach, historii i przebiegu egzaminu maturalnego w
                                        Polsce. Obecnie w Polsce egzamin maturalny jest oczywiście zawsze państwowy.

                                        > Falsyfikacja
                                        > uogólnienia polega na wskazaniu jednego kontrprzykładu, którym był
                                        > link do hasła "egzamin maturalny".

                                        Szkopuł w tym, że to hasło Wikipedii nie definiuje matury, lecz ją opisuje w
                                        Polsce. Więc falsyfikacja nie udała się.

                                        > Nie twierdziłem, że "definicja matury opiera się o jej państwowość",
                                        > a, że matura jest egzaminem państwowym.

                                        Przypomnę. Ayran napisał (02.09.2009, 16:42):

                                        > Matura to z definicji egzamin państwowy

                                        Niestety, definicja matury nie potwierdza twoich słów.

                                        Podsumowując: nie kłamałem. Nie będę w odwecie zarzucał ci kłamstwa, ale jedynie
                                        pomyłkę.
                                        • woda_woda Mój Boże, Zamurowany :))) 03.09.09, 14:16
                                          > > Matura to z definicji egzamin państwowy
                                          >
                                          > Niestety, definicja matury nie potwierdza twoich słów.

                                          Matura to egzamin maturalny a egzamin maturalny to egzamin
                                          państwowy :)))

                                          • grand_bleu Re: Mój Boże, Zamurowany :))) 03.09.09, 14:19
                                            woda_woda napisała:

                                            > > > Matura to z definicji egzamin państwowy
                                            > >
                                            > > Niestety, definicja matury nie potwierdza twoich słów.
                                            >
                                            > Matura to egzamin maturalny a egzamin maturalny to egzamin
                                            > państwowy :)))


                                            Zawsze tak było?
                                            • woda_woda Re: Mój Boże, Zamurowany :))) 03.09.09, 14:20
                                              Za króla Ćwieczka może było inaczej.
                                              • grand_bleu Re: Mój Boże, Zamurowany :))) 03.09.09, 14:30
                                                woda_woda napisała:

                                                > Za króla Ćwieczka może było inaczej.

                                                Jeżeli tak, to z definicji matura nie jest egzaminem państwowym.
                                                • ave.duce Re: Mój Boże, Zamurowany :))) 03.09.09, 14:56
                                                  ???

                                                  :p
                                                  • vargtimmen Re: Mój Boże, Zamurowany :))) 03.09.09, 15:16

                                                    Nie lubię, jak się ludzie męczą, więc Ci wyjaśnię.

                                                    Jeśli kiedyś matura nie była egzaminem państwowym, to jej państwowy charakter
                                                    nie może należeć do jej definicji. Gdyby należał, to matura nigdy nie mogłaby
                                                    być prywatna, bo to by zaprzeczało jej definicji.
                                                  • ave.duce Re: Mój Boże, Zamurowany :))) 03.09.09, 16:01
                                                    Daruj sobie >

                                                    Nie odpowiadaj na moje posty, skierowane do innych forumowiczów.

                                                    Zrobisz, oczywiście, jak zechcesz.

                                                    EOT
                                                  • vargtimmen Re: Mój Boże, Zamurowany :))) 03.09.09, 16:17

                                                    Na mój gust, prosisz o to trochę nazbyt obcesowo.
                                                  • ave.duce Re: Mój Boże, Zamurowany :))) 03.09.09, 16:21
                                                    Twój gust mnie w ogóle nie interesuje.

                                                    Pisz dalej sobie a muzom, co Ci się żywnie podoba i co Ci ślina na język
                                                    przyniesie. Wyraziłam się wystarczająco jasno? To gUd.

                                                    EOT
                                                  • vargtimmen Re: Mój Boże, Zamurowany :))) 03.09.09, 16:29

                                                    Nie rozumiem Cię. Jest przecież jasne, że ani Twojego pozwolenia na pisanie nie
                                                    potrzebuję, ani Twoje zakazy mnie nie dotyczą.

                                                    Po co, więc, piszesz te truizmy?
                                                  • ave.duce Re: Mój Boże, czytać ze zrozumieniem nie umiesz? 03.09.09, 16:48
                                                    To Twój problem.
                                                    Mnie nic do tego. Chcesz pisać posty > pisz sobie.

                                                    I koniecznie "odpisknij" na ten, żebyś miał ostatnie słowo.

                                                    EOT EOT EOT EOT EOT > przetłumaczyć?
                                                  • vargtimmen Re: Mój Boże, czytać ze zrozumieniem nie umiesz? 03.09.09, 16:59

                                                    Niestety, nic z tego nie rozumiem. Jaki znowu problem? Co Ci do moich postów?

                                                    ave.duce napisała:

                                                    > EOT EOT EOT EOT EOT > przetłumaczyć?

                                                    Przetłumacz proszę! EOT znaczy zwykle End-Of-Topic, ale Ty zwykle coś po tym
                                                    piszesz, w szczególności w powyższym poście, zadając mi pytanie na jego końcu,
                                                    co jest wyraźną zachętą do opowiedzi. Więc "End Of Topic" to być nie może!
                                        • ayran Re: Już odpieram. 03.09.09, 15:08
                                          zamurowany napisał:

                                          >
                                          > Szkopuł w tym, że to hasło Wikipedii nie definiuje matury, lecz ją
                                          opisuje w
                                          > Polsce. Więc falsyfikacja nie udała się.


                                          Szkopuł w tym, że twierdziłeś, że w wikipedii nie ma nic o tym, że
                                          matura to egzamin państwowy. Słowami - tu dosłowny cytat "ani
                                          internetowy Słownik Języka Polskiego
                                          ani Wikipedia nic o wymaganej państwowości tego egzaminu w definicji
                                          nie piszą."

                                          Skoro informacja o tym, że matura to egzamin państwowy znajduje się
                                          w wikipedii, więc powyższe stwierdzenie jest fałszywe - nieprawdaż?


                                          > > Nie twierdziłem, że "definicja matury opiera się o jej
                                          państwowość",
                                          > > a, że matura jest egzaminem państwowym.
                                          >
                                          > Przypomnę. Ayran napisał (02.09.2009, 16:42):
                                          >
                                          > > Matura to z definicji egzamin państwowy


                                          Muszę przyznać, że nie rozumiem pojęcia "definicja opiera się o jej
                                          państwowość", w związku z czym nie mógłbym takiego zdania napisać.
                                          >
                                          > Niestety, definicja matury nie potwierdza twoich słów.
                                          >
                                          > Podsumowując: nie kłamałem. Nie będę w odwecie zarzucał ci
                                          kłamstwa, ale jedyni
                                          > e
                                          > pomyłkę.

                                          Zgoda - nie wiem, czy kłamałeś, czy jedynie zapomniałeś o tym, co
                                          napisałeś wczesniej.
                                          • zamurowany Re: Już odpieram. 03.09.09, 15:29
                                            ayran napisał:

                                            > Szkopuł w tym, że twierdziłeś, że w wikipedii nie ma nic o tym, że
                                            > matura to egzamin państwowy. Słowami - tu dosłowny cytat "ani
                                            > internetowy Słownik Języka Polskiego
                                            > ani Wikipedia nic o wymaganej państwowości tego egzaminu w definicji
                                            > nie piszą."

                                            No i zgadza się przecież! Definicja nie mówi nic o państwowości:

                                            pl.wikipedia.org/wiki/Matura
                                            "Matura (łac. maturus 'dojrzały') - egzamin z materiału objętego programem
                                            nauczania (podstawą programową) wybranych przedmiotów na poziomie szkoły średniej."

                                            > Skoro informacja o tym, że matura to egzamin państwowy znajduje się
                                            > w wikipedii, więc powyższe stwierdzenie jest fałszywe - nieprawdaż?

                                            Informacja ta znajduje się w Wikipedii w artykule o *maturze w Polsce*. Nie w
                                            definicji. Więc moje twierdzenia są prawdziwe, a ty się pomyliłeś. Cytujuję
                                            ciebie (02.09.2009, 16:42): "Matura to z definicji egzamin państwowy".

                                            Nie, definicja matury nie mówi nic o państwowości. Praktyka w Polsce - owszem,
                                            ale nie definicja.

                                            Możemy już to wreszcie zakończyć?
                                            • ayran Re: Już odpieram. 03.09.09, 15:36
                                              zamurowany napisał:

                                              > ayran napisał:
                                              >
                                              > > Szkopuł w tym, że twierdziłeś, że w wikipedii nie ma nic o tym,
                                              że
                                              > > matura to egzamin państwowy. Słowami - tu dosłowny cytat "ani
                                              > > internetowy Słownik Języka Polskiego
                                              > > ani Wikipedia nic o wymaganej państwowości tego egzaminu w
                                              definicji
                                              > > nie piszą."
                                              >
                                              > No i zgadza się przecież! Definicja nie mówi nic o państwowości:
                                              >
                                              > pl.wikipedia.org/wiki/Matura
                                              > "Matura (łac. maturus 'dojrzały') - egzamin z materiału objętego
                                              programem
                                              > nauczania (podstawą programową) wybranych przedmiotów na poziomie
                                              szkoły średni
                                              > ej."
                                              >
                                              > > Skoro informacja o tym, że matura to egzamin państwowy znajduje
                                              się
                                              > > w wikipedii, więc powyższe stwierdzenie jest fałszywe -
                                              nieprawdaż?
                                              >
                                              > Informacja ta znajduje się w Wikipedii w artykule o *maturze w
                                              Polsce*. Nie w
                                              > definicji. Więc moje twierdzenia są prawdziwe, a ty się pomyliłeś.


                                              Innymi słowy - jeśli piszesz - "w wikipedii w definicji nic o tym
                                              nie ma" to należy to rozumieć "w wikipedii w definicji
                                              słowa 'matura' nic o tym nie ma"?

                                              Cytujuję
                                              > ciebie (02.09.2009, 16:42): "Matura to z definicji egzamin
                                              państwowy".

                                              I dla ciebie to oznacza (już nie pamiętam szczegółów a nie chce mi
                                              się znowu kopiować i wklejać), że definicja się opiera?

                                              >
                                              > Nie, definicja matury nie mówi nic o państwowości. Praktyka w
                                              Polsce - owszem,
                                              > ale nie definicja.
                                              >
                                              > Możemy już to wreszcie zakończyć?

                                              Możesz w każdej chwili.
                                              • zamurowany Re: Już odpieram. 03.09.09, 15:48
                                                ayran napisał:

                                                > Innymi słowy - jeśli piszesz - "w wikipedii w definicji nic o tym
                                                > nie ma" to należy to rozumieć "w wikipedii w definicji
                                                > słowa 'matura' nic o tym nie ma"?

                                                Żadnego "innymi słowy". Jeśli piszę (cytuję): "ani internetowy Słownik Języka
                                                Polskiego ani Wikipedia nic o wymaganej państwowości tego egzaminu w definicji
                                                nie piszą", to znaczy to dokładnie to, co znaczy.

                                                > > Cytujuję ciebie [Ayrana - przyp.] (02.09.2009, 16:42):
                                                > > "Matura to z definicji egzamin państwowy".
                                                >
                                                > I dla ciebie to oznacza (...), że definicja się opiera?

                                                To znaczy, że twierdzisz, iż "matura to z definicji egzamin państwowy". Co nie
                                                jest prawdą, bo w definicji nic o tym nie ma.

                                                > > Możemy już to wreszcie zakończyć?
                                                >
                                                > Możesz w każdej chwili.

                                                Uff... Nareszcie.
                                                • ayran Re: Już odpieram. 03.09.09, 15:54
                                                  zamurowany napisał:

                                                  > ayran napisał:
                                                  >
                                                  > > Innymi słowy - jeśli piszesz - "w wikipedii w definicji nic o tym
                                                  > > nie ma" to należy to rozumieć "w wikipedii w definicji
                                                  > > słowa 'matura' nic o tym nie ma"?
                                                  >
                                                  > Żadnego "innymi słowy". Jeśli piszę (cytuję): "ani internetowy
                                                  Słownik Języka
                                                  > Polskiego ani Wikipedia nic o wymaganej państwowości tego egzaminu
                                                  w definicji
                                                  > nie piszą", to znaczy to dokładnie to, co znaczy.

                                                  Rozumiem : jeśli nie ma nic o państwowości egzaminu maturalnego pod
                                                  hasłem "matura", a jest pod hasłem "egzamin maturalny", to oznacza
                                                  to dokładnie to, co znaczy, a mianowicie, że w definicji w wikipedii
                                                  nie ma o państwowości matury/egzaminu maturalnego ani słowa.
                                                  >
                                                  > > > Cytujuję ciebie [Ayrana - przyp.] (02.09.2009, 16:42):
                                                  > > > "Matura to z definicji egzamin państwowy".
                                                  > >
                                                  > > I dla ciebie to oznacza (...), że definicja się opiera?
                                                  >
                                                  > To znaczy, że twierdzisz, iż "matura to z definicji egzamin
                                                  państwowy". Co nie
                                                  > jest prawdą, bo w definicji nic o tym nie ma.

                                                  Ale wciąż nie wiem, co to znaczy, że definicja się opiera? Definicja
                                                  matury, czy też egzaminu maturalnego zawiera kilka elementów
                                                  składowych - trudno mi powiedzieć, który stanowi dla ciebie owo
                                                  oparcie.



                                                  >
                                                  > > > Możemy już to wreszcie zakończyć?
                                                  > >
                                                  > > Możesz w każdej chwili.
                                                  >
                                                  > Uff... Nareszcie.

                                                  Jakoś nie dowierzam.
                                                  • grand_bleu Re: Już odpieram. 03.09.09, 17:25
                                                    ayran napisał:

                                                    > zamurowany napisał:
                                                    >
                                                    > > ayran napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Innymi słowy - jeśli piszesz - "w wikipedii w definicji nic o tym
                                                    > > > nie ma" to należy to rozumieć "w wikipedii w definicji
                                                    > > > słowa 'matura' nic o tym nie ma"?
                                                    > >
                                                    > > Żadnego "innymi słowy". Jeśli piszę (cytuję): "ani internetowy
                                                    > Słownik Języka
                                                    > > Polskiego ani Wikipedia nic o wymaganej państwowości tego egzaminu
                                                    > w definicji
                                                    > > nie piszą", to znaczy to dokładnie to, co znaczy.
                                                    >
                                                    > Rozumiem : jeśli nie ma nic o państwowości egzaminu maturalnego pod
                                                    > hasłem "matura", a jest pod hasłem "egzamin maturalny", to oznacza
                                                    > to dokładnie to, co znaczy, a mianowicie, że w definicji w wikipedii
                                                    > nie ma o państwowości matury/egzaminu maturalnego ani słowa.

                                                    Nie ma w definicji w Wikipedii, ani w żadnej innej. Bo nie może być, z definicji matura nie jest państwowa. Być może nie wiesz, ale istnieje coś takiego jak matura międzynarodowa
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Matura_mi%C4%99dzynarodowa
                                                    gdyby w definicji był zapis o państwowości, siłą rzeczy nie mogłaby istnieć.
                                                  • woda_woda Re: Już odpieram. 03.09.09, 17:27
                                                    > Nie ma w definicji w Wikipedii

                                                    E tam.
                                                    "Egzamin maturalny – egzamin państwowy przeprowadzany w Polsce od
                                                    2005 roku wśród absolwentów szkół średnich, wprowadzony w ramach
                                                    reformy edukacji zapoczątkowanej w 1999 roku. Egzamin ten zastąpił
                                                    egzamin dojrzałości (tzw. "starą maturę").'
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Egzamin_maturalny
                                                    bo matura to egzamin, nie papierek.
                                                  • zamurowany Re: Już odpieram. 03.09.09, 17:33
                                                    woda_woda napisała:

                                                    > > Nie ma w definicji w Wikipedii
                                                    >
                                                    > E tam.
                                                    > "Egzamin maturalny – egzamin państwowy przeprowadzany w Polsce od
                                                    > 2005 roku wśród absolwentów szkół średnich

                                                    Nie wzbudzają twojego podejrzenia słowa "w Polsce" i "od 2005" roku? Bo ja się
                                                    obawiam, że matura to nie jest wynalazek polski, zaimplementowany ledwie 4 lata
                                                    temu.

                                                    Pisałem już o tym ze trzy razy, ale mogę i czwarty: Zacytowany przez ciebie
                                                    artykuł Wikipedii to nie jest DEFINICJA matury, ale artykuł opisujący egzamin
                                                    maturalny w Polsce: zasady, przebieg itp. To nie jest żadna definicja.

                                                    Sama pisałaś coś o królu Ćwieczku. Czy ten król panował w Polsce po 2005 roku?...
                                                  • grand_bleu Re: Już odpieram. 03.09.09, 17:35
                                                    woda_woda napisała:

                                                    > > Nie ma w definicji w Wikipedii
                                                    >
                                                    > E tam.
                                                    > "Egzamin maturalny – egzamin państwowy przeprowadzany w Polsce od
                                                    > 2005 roku wśród absolwentów szkół średnich, wprowadzony w ramach
                                                    > reformy edukacji zapoczątkowanej w 1999 roku. Egzamin ten zastąpił
                                                    > egzamin dojrzałości (tzw. "starą maturę").'
                                                    > pl.wikipedia.org/wiki/Egzamin_maturalny
                                                    > bo matura to egzamin, nie papierek.

                                                    Tak w Polsce matura jest państwowa i o tym mówi definicja egzaminu
                                                    maturalnego, która podałaś, ale nie jest to jedyny rodzaj matury ... pisałam o
                                                    tym tutaj ...
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,28,99735549,99803429,Re_Juz_odpieram_.html
                                                  • zamurowany Re: Już odpieram. 03.09.09, 17:54
                                                    ayran napisał:

                                                    > zamurowany napisał:
                                                    >
                                                    > > > > Możemy już to wreszcie zakończyć?
                                                    > > >
                                                    > > > Możesz w każdej chwili.
                                                    > >
                                                    > > Uff... Nareszcie.
                                                    >
                                                    > Jakoś nie dowierzam.

                                                    Ja też nie dowierzam. Swojemu szczęściu.
                    • dr.krisk Tak to jest, jak się teoretyzuje.... 03.09.09, 13:07
                      Wybacz, ale sądzę że twoje poglądy wynikają z kompletnej
                      nieznajomości praktycznego życia :))
                      Poniżej uzasadniam, dlaczego.


                      zamurowany napisał:

                      > Nie, armia służy do obrony państwa. Jak na ciebie napadnie
                      bandyta, to
                      > przyjeżdża policja, a nie wojsko. Wojsko rusza do akcji jak
                      zostanie napadnięte
                      > państwo.
                      A jak odróżnić, gdy strzelają do mnie wraży sołdaci jako do kriska,
                      a kiedy jako do państwa polskiego????


                      > Co znowu za dychotomia? Państwo to organizacja, a obywatele to
                      zbiorowość ludzi
                      > ,
                      > którzy podlegają temu państwu.
                      Mamy całkowicie inną koncepcję państwa. W moim rozumieniu, my
                      obywatele tworzymy państwo.


                      > Uczelnia potrafiła sprawdzić, w jaki sposób matura od pani Zosi
                      odpowiada jej
                      > wymogom (i w razie potrzeby dodała własne kryteria i egzaminy).
                      Więc skąd nagle
                      > ta wyimaginowana niemoc przy sprawdzeniu matury od pana Kazia?
                      Z bardzo prostej przyczyny. Uczelnia wie, jakie są wymogi do
                      uzyskania świadectwa maturalnego od pani Zosi. Jak sobie wyobrażasz
                      sprawdzanie świadectw wystawionych przez setki przedziwnych
                      instytucji edukacyjnych prowadzonych przez panów Kaziów????? Jak to
                      ma wyglądać praktycznie???
                      My na uczelni wiemy jaki jest program nauczania oraz wymogi
                      maturalne w szkołach państwowych. W przypadku całkowitej swobody
                      ustalania kryteriów - nie ma żadnej możliwości sprawdzenia,
                      czy "matematyka" u pana Kazia obejmuje odpowiednie jej działy.


                      > Mam oczywistą rację. Absolwent np. informatyki Uniwersytetu
                      Warszawskiego to
                      > (średnio) zupełnie inna jakość niż absolwent informatyki
                      Uniwersytetu Ziemi
                      > Łęczyckiej (jest taki?).
                      Pisałem o uczelniach państwowych.


                      > Nie mam zamiaru sobie tego wyobrażać.
                      Widzę. Zamiast tego wolisz bezpiecznie teoretyzować. Ile aniołów
                      można posadzić na łebku szpilki.....

                      > Życie oraz pracodawca
                      > sami wymuszają to, czego spawalnik ma się nauczyć
                      > i nic mi (ani tobie) do tego.
                      Banał, panie kolego, i to taki aż zęby swędzą.

                      >> A w czym problem? Pracodawca robi test praktyczny, przyjmuje
                      potem na okres
                      > próbny, a jak się nie sprawdzi to wyrzuca.
                      Jak według ciebie wygląda "test praktyczny" na inzyniera
                      spawalnika???? Według twojej zasady to można sobie nająć ludzi do
                      kopania rowów, a nie do projektowania technologii spawania!
                      Człowieku!


                      > Podsumowując: widzisz problemy tam, gdzie ich nie ma.
                      Podsumowując: gdybyś usiłował myśleć w kategoriach praktycznych a
                      nie ideologicznych, tobyś wiedział o co mi chodzi. Podobne teoryje
                      rozwijał kiedyś nieszczęsny Korwin Mikke, ale na szczęście ludziska
                      go pogonili.
                      Pozdrawiam.
                      KrisK
                      • zamurowany Re: Tak to jest, jak się teoretyzuje.... 03.09.09, 13:51
                        dr.krisk napisał:

                        > Wybacz, ale sądzę że twoje poglądy wynikają z kompletnej
                        > nieznajomości praktycznego życia :))

                        Wybaczam. Wynikają ze znajomości życia, logiki i sprawiedliwości. Czego również
                        życzę innym dyskutantom.

                        > A jak odróżnić, gdy strzelają do mnie wraży sołdaci jako do kriska,
                        > a kiedy jako do państwa polskiego????

                        Obcy sołdaci nie mogą przekraczać granic państwa polskiego. Jeśli przekroczą, to
                        jest to agresja na Polskę i do roboty bierze się wojsko. Co tu jest niejasne?

                        > > Uczelnia potrafiła sprawdzić, w jaki sposób matura od pani Zosi
                        > > odpowiada jejwymogom (i w razie potrzeby dodała własne kryteria
                        > > i egzaminy). Więc skąd nagle ta wyimaginowana niemoc przy sprawdzeniu
                        > > matury od pana Kazia?
                        > Z bardzo prostej przyczyny. Uczelnia wie, jakie są wymogi do
                        > uzyskania świadectwa maturalnego od pani Zosi. Jak sobie wyobrażasz
                        > sprawdzanie świadectw wystawionych przez setki przedziwnych
                        > instytucji edukacyjnych prowadzonych przez panów Kaziów????? Jak to
                        > ma wyglądać praktycznie???

                        Uczelnia (jeśli w ogóle chce się bawić w uznawanie jakichkolwiek matur) sama
                        może podjąć decyzję, które prywatne matury honoruje, a które nie. Niech sobie
                        wybierze 2-3 prywatne instytucje, których świadectwa uznaje. Nie sądzę zresztą,
                        aby powstało więcej. Kto ci powiedział, że uczelnia MUSI analizować maturę,
                        którą oferowała mi wczoraj WodaWoda?...

                        > My na uczelni wiemy jaki jest program nauczania oraz wymogi
                        > maturalne w szkołach państwowych.

                        Więc trochę roboty przy analizie wymogów maturalnych 2-3 wiodących egzaminatorów
                        prywatnych na pewno nie zaszkodzi. O ile w ogóle chcecie bawić się w uznwanie
                        matur. Nie lepiej zrobić własny egzamin wstępny? Wtedy nie trzeba analizować
                        roboty pani Zosi ani panów Kaziów.

                        > > Absolwent np. informatyki Uniwersytetu Warszawskiego to
                        > > (średnio) zupełnie inna jakość niż absolwent informatyki
                        > > Uniwersytetu Ziemi Łęczyckiej (jest taki?).
                        > Pisałem o uczelniach państwowych.

                        Ja też. I mogę powtórzyć to co napisałem powyżej.

                        > > Nie mam zamiaru sobie tego wyobrażać.
                        > Widzę. Zamiast tego wolisz bezpiecznie teoretyzować.

                        Nie teoretyzuję. Po prostu nie zamierzam się zajmować rozwiązywaniem prywatnych
                        problemów, które mi przedstawiasz. Piszę o mojej wizji państwa. A w mojej wizji
                        państwa nie ma regulacji dotyczących inżynierów spawalnictwa. Prywatne zasady i
                        kryteria niech sobie tworzą ci, którzy ich potrzebują.

                        > > Życie oraz pracodawca
                        > > sami wymuszają to, czego spawalnik ma się nauczyć
                        > > i nic mi (ani tobie) do tego.
                        > Banał, panie kolego, i to taki aż zęby swędzą.

                        Więc skoro to oczywisty banał, to po co z takim zapałem wypytywałeś mnie o
                        kryteria dotyczące spawalnika? Nic mi ani tobie do tego.

                        > Jak według ciebie wygląda "test praktyczny" na inzyniera
                        > spawalnika????

                        Nie znam się na spawalnictwie, więc nie zamierzam odpowiadać. Znam się na swojej
                        dziedzinie i nie widzę problemów z przetestowaniem kandydata do pracy. W każdej
                        dziedzinie da się sprawdzić kandydata. Przecież państwowe szkoły to obecnie
                        robią, a nie święci garnki lepią.

                        A jeśli się pracownik nie sprawdzi, to się go zwalnia i bierze następnego.

                        > Według twojej zasady to można sobie nająć ludzi do
                        > kopania rowów, a nie do projektowania technologii spawania!

                        Jak nie potrafisz przyjąć kandydata do pracy w swojej dziedzinie, to
                        powiedziałbym że coś tu najwyraźniej nie gra...

                        > > Podsumowując: widzisz problemy tam, gdzie ich nie ma.
                        > Podsumowując: gdybyś usiłował myśleć w kategoriach praktycznych a
                        > nie ideologicznych,

                        Co napisałem niepraktycznego? Pisałem aż takie banały, że cię zęby rozbolały.
                        Same praktyczne rzeczy sprowadzające się do jednego: nie wtrącaj się w sprawy
                        innych.
                        • dr.krisk Kończąc dyskusję... 03.09.09, 14:08
                          .. bo najwyraźniej pozostaniemy przy swoich poglądach:


                          zamurowany napisał:

                          > A w mojej wizji
                          > państwa nie ma regulacji dotyczących inżynierów spawalnictwa.
                          To wielce oryginalny pogląd. Domyślam się, że lekarze też byliby
                          kształceni według tej receptury :))) A jak wytną ci nie to co
                          trzeba, to.. ups, pardon :)

                          > W każdej
                          > dziedzinie da się sprawdzić kandydata. Przecież państwowe szkoły
                          to obecnie
                          > robią, a nie święci garnki lepią.
                          Tak. Na studiach są dziesiątki egzaminów, trzeba napisać pracę
                          dyplomową, obronić... Pięć lat ciagłego sprawdzania.
                          A ty chcesz to wszystko uzyskac w ramach jednej rozmowy
                          kwalifikacyjnej :))) Ciekawe jak.
                          Wybacz - nie wiem kim jesteś z zawodu, ale o tzw. "zawodach
                          technicznich" nie masz zielonego pojęcia. Skutki ignoracji
                          takiego "inżyniera" bywaja tragiczne w skutach. Mielibyśmy takie
                          awarie jak hali w Katowicach dosłownie co chwilę.

                          Na szczęście w żadnym z rozwiniętych krajów na świecie twoje poglądy
                          nie znajdują posłuchu. Obowiązują normy, certyfikaty, atesty,
                          audyty, standardy. Pozwala to jakoś poruszac się w skomplikownym
                          świecie współczesnej techniki.
                          Twoje recepty edukacyjne nadają się do kształcenia garncarzy
                          artystycznych albo hafciarek ręcznych :)

                          • zamurowany Tak szybko?... 03.09.09, 14:42
                            dr.krisk napisał:

                            > zamurowany napisał:
                            >
                            > > A w mojej wizji
                            > > państwa nie ma regulacji dotyczących inżynierów spawalnictwa.
                            >
                            > To wielce oryginalny pogląd.

                            No chwileczkę... Dopiero co zęby cię bolały od tego banału...

                            > Domyślam się, że lekarze też byliby
                            > kształceni według tej receptury :)))

                            Z grubsza zapewne tak, ale nie do końca. Lekarze to profesja strategiczna dla
                            państwa (na przykład na wypadek wojny).

                            > A jak wytną ci nie to co
                            > trzeba, to.. ups, pardon :)

                            To odpowiadają za to jak każdy za swoje czyny.

                            > Na studiach są dziesiątki egzaminów, trzeba napisać pracę
                            > dyplomową, obronić... Pięć lat ciagłego sprawdzania.
                            > A ty chcesz to wszystko uzyskac w ramach jednej rozmowy
                            > kwalifikacyjnej :))) Ciekawe jak.

                            Banalna sprawa. Proszę kandydata, aby przyniósł ze sobą indeks ze studiów i
                            przeglądam go. Jeśli dobrze sobie radził na przyzwoitej uczelni to dobrze. Jeśli
                            kiepsko na jakiejś egzotycznej, to źle. Jeśli średnio sobie radził na
                            Harvardzie, to zatrudniam od zaraz. Mimo, że do Harvardu polskie regulacje i
                            standardy nie sięgają.

                            Widzisz - da się problem rozwiązać bez opiekuńczego państwa za którym się chowasz.

                            > Wybacz - nie wiem kim jesteś z zawodu, ale o tzw. "zawodach
                            > technicznich" nie masz zielonego pojęcia.

                            Wywnioskowałeś to na podstawie dyskusji politycznej na forum internetowym? To
                            stawia w złym świetle twoje umiejętności oceniania ludzi.

                            > Na szczęście w żadnym z rozwiniętych krajów na świecie twoje poglądy
                            > nie znajdują posłuchu.

                            Na szczęście dla biurokratów. Doją nas aż furczy.

                            > Obowiązują normy, certyfikaty, atesty,
                            > audyty, standardy.

                            ... druczki, zakazy, nakazy, parytety, pieczątki, komisje, limity, koncesje,
                            łapówki.

                            > Pozwala to jakoś poruszac się w skomplikownym
                            > świecie współczesnej techniki.

                            Skomplikowany świat współczesnej techniki zbudowały firmy prywatne, które same
                            stworzyły standardy. Dzięki temu każda płyta CD pasuje do każdego odtwarzacza
                            mimo, że minister nie maczał w tym palców. Słabe prywatne standardy przegrywają
                            z lepszymi prywatnymi i świat się toczy.

                            > Twoje recepty edukacyjne nadają się do kształcenia garncarzy
                            > artystycznych albo hafciarek ręcznych :)

                            A jakiś cień uzasadnienia chociaż?...
                            • dr.krisk Ano tak...... 03.09.09, 17:49
                              Wiesz, dyskusja z tobą przypomina mi moją rozmowę we Włoszech z
                              młodym komunista w latach 80-tych - przekonywał mnie, jak to
                              znakomicie mi żyje się w socjalizmie..... Czyli miał absolutne
                              przekonanie dotyczące rzeczy, o których nic nie wiedział.
                              Nie wiem co robisz zawodowo - ja uczę na jednej z politechnik oraz
                              prowadzę prywatną działalność projektową. I jak czytam twoje
                              (oryginalne wielce) poglądy na edukację (w tym techniczną), to jakoś
                              nie mogę się do nich przekonać :)
                              Stąd moja złośliwa uwaga o garncarstwie i hafciarstwie, jako
                              dziedzinach w których twoje pomysły mogą zostac zrealizowane.
                              Zresztą sam nie jestes konsekwentny w swych pomysłach - a
                              niekonsekwencję maskujesz uporem w jej głoszeniu.
                              No to - pozdrawiam :)
                              • zamurowany Re: Ano tak...... 03.09.09, 18:19
                                dr.krisk napisał:

                                > Wiesz, dyskusja z tobą przypomina mi moją rozmowę we Włoszech z
                                > młodym komunista w latach 80-tych - przekonywał mnie, jak to
                                > znakomicie mi żyje się w socjalizmie..... Czyli miał absolutne
                                > przekonanie dotyczące rzeczy, o których nic nie wiedział.

                                Śliczna opowiastka, ale jak sam zauważasz - nie wiesz, co robię zawodowo, więc
                                kto wie - może wyrażam przekonanie dotyczące rzeczy, na których się jednak znam?
                                Może znam się lepiej niż ty? A może jestem Aleksandrem Wolszczanem i mam spory
                                ubaw z twojej "jednej z politechnik" i "prywatnej działalności projektowej"?

                                Nie wiemy nic o sobie, więc nie uciekajmy się do przechwałek kto kim jest, kim
                                jest jego tatuś i o ile większe ma jeden pojęcie o sprawie niż ten drugi. Masz
                                jakieś przekonania, argumenty, tezy, przemyślenia, to je przedstaw. I - jeśli
                                masz rację - jest mi kompletnie obojętne czy jesteś panem Ziutkiem spod sklepu,
                                czy klonem Alberta Einsteina.

                                > jak czytam twoje
                                > (oryginalne wielce) poglądy na edukację (w tym techniczną), to jakoś
                                > nie mogę się do nich przekonać :)

                                Nie ma w nich nic oryginalnego. Jedynie likwidacja nadzoru państwa i pozwolenie,
                                aby kontrolą edukacji (jeśli taka kontrola jest potrzebna) i jej organizowaniem
                                zajęły się prywatne instytucje. To samo, co robi organizacja państwowa, może też
                                robić organizacja prywatna.

                                > Zresztą sam nie jestes konsekwentny w swych pomysłach - a
                                > niekonsekwencję maskujesz uporem w jej głoszeniu.

                                Wskaż proszę jakąś niekonsekwencję.

                                Pozdrawiam.
                                • ayran Re: Ano tak...... 03.09.09, 18:37
                                  zamurowany napisał:

                                  > Może znam się lepiej niż ty? A może jestem Aleksandrem Wolszczanem i mam spory
                                  > ubaw z twojej "jednej z politechnik" i "prywatnej działalności projektowej"?


                                  A nie jesteś przypadkiem Napoleonem?
                                  • zamurowany Re: Ano tak...... 03.09.09, 18:46
                                    ayran napisał:

                                    > A nie jesteś przypadkiem Napoleonem?

                                    Napoleonem Bonaparte? Nie, nim na pewno nie. On już nie żyje.
                                    • ayran Re: Ano tak...... 03.09.09, 20:35
                                      zamurowany napisał:

                                      > ayran napisał:
                                      >
                                      > > A nie jesteś przypadkiem Napoleonem?
                                      >
                                      > Napoleonem Bonaparte? Nie, nim na pewno nie. On już nie żyje.



                                      No tak. Ponieważ nie żyje, więc nim nie jesteś i musisz pozostać Wolszczanem.
                  • zamurowany Re: To kolejna dobra wiadomość. 03.09.09, 10:56
                    ave.duce napisała:

                    > Z Tobą nie żartuję.

                    Szkoda, bo już się ucieszyłem myśląc, że to był tylko żart...

                    Tak więc jednak to było zwykłe tanie anonimowe oszczerstwo.
                    • woda_woda Re: To kolejna dobra wiadomość. 03.09.09, 10:57
                      Przecież napisała, że z TOBĄ nie żartuje...
                    • ave.duce Re: To kolejna dobra wiadomość. 03.09.09, 11:08
                      Nie sądź innych wg siebie.
                      1. nie oszczerstwo
                      2. anonimowe zarzuty > tylko na forum, gdzie indziej podpisane imieniem i nazwiskiem

                      Żegnam Pana, Panie Zamurowany.

                      :p
                      • zamurowany Re: To kolejna dobra wiadomość. 03.09.09, 11:12
                        ave.duce napisała:

                        > 1. nie oszczerstwo

                        Nazwałaś Wojciecha Cejrowskiego nazistą i nie uzasadniłaś tego. Więc jest to
                        oszczerstwo czystej wody.

                        > 2. anonimowe zarzuty > tylko na forum

                        Owszem, owe oszczerstwo popełniłaś na forum, więc jest anonimowe.
                        • ave.duce Re: To kolejna dobra wiadomość. 03.09.09, 11:14
                          A Ty jesteś zamurowany. Dokładnie. Pod każdym względem.

                          :p
                          • zamurowany Re: To kolejna dobra wiadomość. 03.09.09, 11:35
                            ave.duce napisała:

                            > A Ty jesteś zamurowany. Dokładnie. Pod każdym względem.

                            Tak myślałem, że na więcej nie potrafisz się zdobyć.

                            Na zakończenie dodam, że na pewno wiesz, że gdyby Wojciech Cejrowski wiedział o
                            twoim istnieniu i gdyby tylko miał na to ochotę, to mógłby wystąpić o
                            udostępnienie twoich danych dla celów pozwu cywilnego o zniesławienie i twoja
                            odważna anonimowość by prysła.

                            Radzę więc uważać na słowa, nawet na forach.
                            • ave.duce Re: To kolejna dobra wiadomość. 03.09.09, 11:56
                              zamurowany napisał:

                              > ave.duce napisała:
                              >
                              > > A Ty jesteś zamurowany. Dokładnie. Pod każdym względem.
                              >
                              > Tak myślałem, że na więcej nie potrafisz się zdobyć.

                              Bo jesteś zamurowany.

                              >
                              > Na zakończenie dodam, że na pewno wiesz, że gdyby Wojciech Cejrowski wiedział o
                              > twoim istnieniu i gdyby tylko miał na to ochotę, to mógłby wystąpić o
                              > udostępnienie twoich danych dla celów pozwu cywilnego o zniesławienie i twoja
                              > odważna anonimowość by prysła.

                              Czekam > może jako "prawy i sprawiedliwy" zawiadomisz o tym, kogo trzeba? Mogę Ci dostarczyć moje dane, zresztą pewnie je znasz. A Ty podpisujesz swoje posty imieniem i nazwiskiem? Jakoś nie zauważyłam.

                              > Radzę więc uważać na słowa, nawet na forach.

                              Odpowiadam za to, co piszę.

                              :p
                              • zamurowany Re: To kolejna dobra wiadomość. 03.09.09, 12:01
                                ave.duce napisała:

                                > > Na zakończenie dodam, że na pewno wiesz, że gdyby Wojciech Cejrowski
                                > > wiedział o twoim istnieniu i gdyby tylko miał na to ochotę, to mógłby
                                > > wystąpić o udostępnienie twoich danych dla celów pozwu cywilnego o
                                > > zniesławienie i twoja odważna anonimowość by prysła.
                                >
                                > Czekam > może jako "prawy i sprawiedliwy" zawiadomisz o tym, kogo trzeba?

                                Nie. To nie jest moja sprawa.

                                > Mogę Ci dostarczyć moje dane, zresztą pewnie je znasz.

                                Nie znam i nie chcę ich znać. To nie moja sprawa.

                                > A Ty podpisujesz swoje posty imieniem i nazwiskiem? Jakoś nie zauważyłam.

                                Nie zauważyłaś, bo nie podpisuję. Ale nie rzucam też oszczerstw, lecz dyskutuję
                                o zasadach. Do dyskusji o zasadch moje dane nie są potrzebne.

                                > Odpowiadam za to, co piszę.

                                Za oszczerstwo nie odpowiedziałaś.
                                • ave.duce Jak to: nie Twoja sprawa? 03.09.09, 12:59
                                  Jako "prawy i sprawiedliwy" wiesz o tym, że popełniam "przestępstwo" i nie zgłaszasz tego odpowiednim władzom? Jak to się nazywa? Może jakiś prawnik mi podpowie...

                                  Co do oszczerstw: ja też nie rzucam, więc się zamuruj "w tym temacie", proszę!

                                  Nie odpowiadam za oszczerstwa, które nie istnieją. Fakt.

                                  ps. masz urlop, czy jesteś na zwolnieniu?

                                  :p
                                  • zamurowany Re: Jak to: nie Twoja sprawa? 03.09.09, 13:08
                                    ave.duce napisała:

                                    > Jako "prawy i sprawiedliwy" wiesz o tym, że popełniam "przestępstwo" i nie
                                    > zgłaszasz tego odpowiednim władzom?

                                    Ależ brednia... Jakim władzom, jakie przestępstwo? Poszkodowany jest przez
                                    ciebie Wojciech Cejrowski, to on może ciebie pozwać za oszczerstwo a nie żadne
                                    władze albo ja. Władzy nic do tego, dopóki on nie zechce cię pozwać.

                                    > Jak to się nazywa? Może jakiś prawnik mi podpowie...

                                    To się nazywa "brednia".

                                    > Co do oszczerstw: ja też nie rzucam, więc się zamuruj "w tym temacie", proszę!

                                    Rzuciłaś oszczerstwo jakoby Wojciech Cejrowski był nazistą.

                                    > Nie odpowiadam za oszczerstwa, które nie istnieją. Fakt.

                                    Za powyższe, które popełniłaś, też nie odpowiadasz.
                                    • ave.duce Re: Jak to: nie Twoja sprawa? 03.09.09, 14:42
                                      zamurowany napisał:

                                      > ave.duce napisała:
                                      >
                                      > > Jako "prawy i sprawiedliwy" wiesz o tym, że popełniam "przestępstwo" i ni
                                      > e
                                      > > zgłaszasz tego odpowiednim władzom?
                                      >
                                      > Ależ brednia... Jakim władzom, jakie przestępstwo? Poszkodowany jest przez
                                      > ciebie Wojciech Cejrowski, to on może ciebie pozwać za oszczerstwo a nie żadne
                                      > władze albo ja. Władzy nic do tego, dopóki on nie zechce cię pozwać.

                                      Przecież wiedząc o popełnieniu przez mnie "przestępstwa" powinieneś zachować się jak na "prawego i sprawiedliwego" obywatela przystało.
                                      Nie ściemniaj.

                                      >
                                      > > Jak to się nazywa? Może jakiś prawnik mi podpowie...
                                      >
                                      > To się nazywa "brednia".

                                      Jesteś pewien?
                                      Ten, kto wie o przestępstwie i nie zawiadamia, kryje przestępcę, czyli współdziała z nim. Tym samym łamie prawo.

                                      > > Co do oszczerstw: ja też nie rzucam, więc się zamuruj "w tym temacie", pr
                                      > oszę!
                                      >
                                      > Rzuciłaś oszczerstwo jakoby Wojciech Cejrowski był nazistą.

                                      Ma poglądy nazistowskie.

                                      >
                                      > > Nie odpowiadam za oszczerstwa, które nie istnieją. Fakt.
                                      >
                                      > Za powyższe, które popełniłaś, też nie odpowiadasz.

                                      To zmień to!

                                      :p
                                      • zamurowany Re: Jak to: nie Twoja sprawa? 03.09.09, 15:00
                                        ave.duce napisała:

                                        > Przecież wiedząc o popełnieniu przez mnie "przestępstwa" powinieneś
                                        > zachować się jak na "prawego i sprawiedliwego" obywatela przystało.
                                        > Nie ściemniaj.

                                        1. Nie popełniłaś przestępstwa. Popełniłaś oszczerstwo, które nie jest ścigane z
                                        urzędu.
                                        2. To sprawa między tobą a Wojciechem Cejrowskim, więc po co mieszasz w to mnie
                                        albo władze?
                                        3. Jeśli Wojciech Cejrowski dowie się o twoim istnieniu, to licz się z tym że
                                        może podać cię do sądu i będziesz musiała przetestować swoją odwagę schowaną na
                                        razie za anonimowością.

                                        > Ten, kto wie o przestępstwie i nie zawiadamia, kryje przestępcę, czyli
                                        > współdziała z nim. Tym samym łamie prawo.

                                        Abstrahując od tego, że oszczerstwo to nie przestępstwo, obawiam się, że się
                                        mylisz. Obywatel nie ma obowiązku zawiadamiać o przestępstwie.

                                        Myli ci się zapewne z tym, że funkcjonariusz państwowy ma obowiązek zawiadomić o
                                        podejrzeniu przestępstwa. Zwykły obywatel może, ale nie musi. Być może ująłem to
                                        nieprecyzyjnie i mylnie, ale z grubsza taki jest sens.

                                        > > Rzuciłaś oszczerstwo jakoby Wojciech Cejrowski był nazistą.
                                        >
                                        > Ma poglądy nazistowskie.

                                        No być może tak to właśnie dokładnie brzmiało. O to oszczerstwo właśnie mi chodzi.

                                        > > > Nie odpowiadam za oszczerstwa, które nie istnieją. Fakt.
                                        > >
                                        > > Za powyższe, które popełniłaś, też nie odpowiadasz.
                                        >
                                        > To zmień to!

                                        Już pisałem: to nie moja sprawa. Sugeruję jednak, abyś liczyła się z
                                        konsekwencjami swoich słów.
                                        • ave.duce Re: Jak to: nie Twoja sprawa? 03.09.09, 15:51
                                          Powtórzę jeszcze raz: wg mnie, Pan Cejrowski ma nazistowskie poglądy. EOT

                                          I > jeśli to nie Twoja sprawa > zajmij się swoimi sprawami.

                                          EOT
                                          • zamurowany Re: Jak to: nie Twoja sprawa? 03.09.09, 17:41
                                            ave.duce napisała:

                                            > Powtórzę jeszcze raz: wg mnie, Pan Cejrowski ma nazistowskie poglądy. EOT

                                            Wiem, już te oszczerstwo rzucałaś kilka razy. Ale powtórz jeszcze kilka razy
                                            jeśli możesz, wtedy Google wyżej cię wyświetli.

                                            > I > jeśli to nie Twoja sprawa > zajmij się swoimi sprawami.

                                            Cudzymi się nie zajmuję. Jedynie ci zwróciłem uwagę (bo może nie wiesz), że za
                                            oszczerstwa możesz zostać pociągnięta do sądu przez tego, na którego rzuciłaś
                                            oszczerstwo.
                                            • ave.duce Re: Jak to: nie Twoja sprawa? 03.09.09, 19:17
                                              Jeszcze raz:

                                              wg CIEBIE to oszczerstwo, wg MNIE > nie.

                                              Zatem zajmij się swoimi sprawami, proszę! Twoja udawana szczera troska o moje
                                              "bezpieczeństwo" jest zbędna.

                                              :p
                                              • zamurowany Re: Jak to: nie Twoja sprawa? 03.09.09, 19:23
                                                ave.duce napisała:

                                                > wg CIEBIE to oszczerstwo, wg MNIE > nie.

                                                Nie uzasadniłaś swojego twierdzenia. Więc nie ma znaczenia, co tam według ciebie.

                                                > Twoja udawana szczera troska o moje
                                                > "bezpieczeństwo" jest zbędna.

                                                Nie troszczę się, bez obaw. Jest mi obojętne czy zapłacisz 10tys. zł na Caritas
                                                czy nie.
                                                • ave.duce Re: Jak to: nie Twoja sprawa? 03.09.09, 20:14
                                                  Tobie nie muszę NICZEGO udowadniać.

                                                  Zostań przy swoim zdaniu, mnie ono średnio obchodzi, o ile w ogóle.

                                                  Jakieś kursy tajne są prowadzone najwyraźniej, ale to nie moja sprawa, więc nie
                                                  będę się nad tym dłużej zastanawiać.

                                                  Jeśli Ci obojętne, to swoje ostrzeżenia zachowaj dla siebie.
                                                  I mnie nie strasz, bo jest pewne powiedzenie, które pasowałoby jw tej sytuacji
                                                  jak ulał.

                                                  :p
        • spokojny.zenek Re: To kolejna dobra wiadomość. 02.09.09, 18:48
          Dlaczego uznałaś moją wypowiedź za wycieczkę osobistą?
          • mietowe_loczki Re: To kolejna dobra wiadomość. 02.09.09, 23:00
            Nie uznałam. Nieporozumienie. Głupi żart z mojej strony. To mnie zarzucono, że
            mam dziś dzień wycieczek osobistych, z czym się zgodziłam. Reszty nie ma sensu
            tłumaczyć.
    • kon.by.sie.usrnial Re: Wraca matematyka na maturze! 02.09.09, 18:55
      Naprawdę? To udałoby się min. Hall coś sensownego zrobić. Oby tylko
      starczyło determinacji. Ten kraj desperacko potrzebuje inżynierów.
      • spokojny.zenek Re: Wraca matematyka na maturze! 02.09.09, 19:02
        kon.by.sie.usrnial napisał:

        > Naprawdę? To udałoby się min. Hall coś sensownego zrobić. Oby tylko
        > starczyło determinacji. Ten kraj desperacko potrzebuje inżynierów.

        Ten kraj desperacko potrzebuje ludzi myślących. W tym inżynierów też.

        • kon.by.sie.usrnial Re: Wraca matematyka na maturze! 02.09.09, 19:11
          I owszem :)
    • homosovieticus Gdyby matematyka była na maturze w czasach kiedy 02.09.09, 21:13
      zdawali ją dr.krisk, loczki mietowe, giwi, witusie, ukosy, i
      podobni im, w argumentowaniu swoich racji, inni aktywiści forowi,
      to "nasze" orły intelektualne nie miałyby nawet średniego
      wykształcenia.
      • dr.krisk No proszę, uderz w stół... 02.09.09, 21:21
        .. a sowiecki chomik wychynie z dziury :)

        Przeczytaj dokładnie swój post - jest całkowicie pozbawiony
        logicznego znaczenia. Tak to jest jak się nie uważa w szkole :)))
        Znakomity przykład niechlujstwa intelektualnego.
        Dziękuję!
        • homosovieticus Masz rację. :) 02.09.09, 21:24
      • mietowe_loczki Re: Gdyby matematyka była na maturze w czasach ki 02.09.09, 23:06
        No ale ja właśnie nawet nie mam średniego, więc pudło, jeśli chodzi o mnie.
      • humbak Re: Gdyby matematyka była na maturze w czasach ki 03.09.09, 17:01
        W swoim przytyku zakładasz rzetelność realizacji egzaminu?
    • homosovieticus Pytanie debilka o to czy cokolwiek wie to oznaka 02.09.09, 21:31
      twardego skretynienia.
    • ayran Re: ty głupi komuchu, jak się dzieciaki 02.09.09, 22:48
      nowytor.nowytor8 napisał:

      > nauczą w końcu liczyć, to wam pełowsko-sldowskim zasrańcom dupy skopią.
      >

      O kolega nowyotwór wrócił właśnie z sympozjum naukowego pod sklepem osiedlowym.
      Jak tam kadra naukowa? Udała się na zasłużony wypoczynek o własnych siłach, czy
      została odwieziona?
      • nowytor.nowytor8 czy ty głupi komuchu do czegoś się 03.09.09, 11:22
        odnosisz? Jakie "re"? Czyżby wam czerwonym Pojebom GiWi psikusa sprawiła?
        • ayran Re: czy ty głupi komuchu do czegoś się 03.09.09, 11:30
          nowytor.nowytor8 napisał:

          > odnosisz? Jakie "re"? Czyżby wam czerwonym Pojebom GiWi psikusa
          sprawiła?

          Tak, towarzyszu nowyotwór - odnoszę się do waszego, dokonanego po
          pijaku wpisu, usuniętego przez moderatora, który przez nieuwagę
          pozostawił cytat w moim wpisie.
    • dr.krisk Jak miło :))) 02.09.09, 23:01
      Też cię lubię bardzo. Ktoś musi być durniem - fajnie, że to na
      ciebie wypadło. Bo mogłoby na mnie, a nie chciałbym.
      Serdeczne pozdrowienia dla ciebie oraz twoich kolegów z osiedla.
    • a-siek To decyzja Giertycha :) 03.09.09, 11:10

      • vargtimmen Ups ;) 03.09.09, 11:46

        Ależ zwrot akcji! :)))
      • ave.duce Re: To decyzja Giertycha :) 03.09.09, 11:59
        Czy to znaczy, że powinno się być przeciw, choć, jako jedyna(?) była słuszna? ;)

        :p
        • a-siek Re: To decyzja Giertycha :) 03.09.09, 15:49

          ave.duce napisała:

          > Czy to znaczy, że powinno się być przeciw, choć, jako jedyna(?)
          była słuszna? ;
          > )

          Myślę, że świadomość, że za tym stoi Giertych mogłaby niektórym
          zmienić optykę.
          • ave.duce Re: To decyzja Giertycha :) 03.09.09, 15:52
            Więcej wiary w ludzi! ;)

            :p
            • a-siek Re: To decyzja Giertycha :) 03.09.09, 15:55
              ave.duce napisała:

              > Więcej wiary w ludzi! ;)

              I kto to mówi/pisze? :)
              • ave.duce Re: To decyzja Giertycha :) 03.09.09, 16:16
                ???

                :p
                • a-siek Re: To decyzja Giertycha :) 03.09.09, 17:50
                  Trochę żali(ów?) na Ciebie wysłuchuję(wyczytuję) na prywatnych
                  kanałach kontaktowych. Za ten brak wiary też.
                  • ave.duce Re: To decyzja Giertycha :) 03.09.09, 20:17
                    A co to mnie obchodzi?
                    Chcesz słuchać > słuchaj
                    Chcesz wierzyć > wierz.

                    Pozdrawiam.
      • ayran Re: To decyzja Giertycha :) 03.09.09, 12:01
        Giertych zrobił parę dobrych rzeczy - jedną z lepszych było
        popędzenie kota Jackowi Kurskiemu.
      • grand_bleu Re: To decyzja Giertycha :) 03.09.09, 13:37

        Tak, ten Giertych nie był wcale takim złym ministrem, jak go w mediach
        przedstawiano.

    • nowytor.nowytor8 warto dodać, że to fumfle z twojej formacji 03.09.09, 11:31
      doprowadzili do takiego obniżenia standardów w naukach ścisłych.
      Ogłupiałe gó...arstwo nie potrafi logicznie myśleć i później w wyborach głosuje wg "humanistycznych standardów" Michnika i innej psiej krwi.
      • dr.krisk Serdecznie pozdrawiam! 03.09.09, 13:19
        Załączam pozdrowienia dla twoich kolegów - czyli klubu
        dyskusyjnego "Trzy Wisienki".
    • golddenwoman POdnieca was ten temat bo............... 03.09.09, 14:03
      wszystko jeszcze przed wami? czy to dobry temat zastepczy by nie
      pisac o nieudolnych rządach Tuska?
      • dr.krisk Wiem, to nie jest dyskusja dla ciebie.... 03.09.09, 14:11
        Ty wolisz pisać o tym, co zjadł na śniadanko mamrotek, i czy mu
        smakowało.
        • golddenwoman ty natomiast łżesz......... 03.09.09, 14:21
          jak zwykle bo nigdy o sniadaniach kogokolwiek sie nie
          wypowiadałam :))))))))))))))
          • dr.krisk Fakt :)) 03.09.09, 14:35
            Fakgolddenwoman napisała:

            > jak zwykle bo nigdy o sniadaniach kogokolwiek sie nie
            > wypowiadałam :))))))))))))))
            • ave.duce Re: Fakt :)) 03.09.09, 15:48
              Dr.Krisk !!! SUKCES !!! :))) ThnX!

              :p
              • ave.duce Re: Fakt :)) 03.09.09, 16:17
                Żeby nie zapeszyć, chorera :(

                :p
    • humbak Tak z głupia frant zapytam... 03.09.09, 16:40
      a po cholerę komu ta matura, jeśli wolno wiedzieć?
      Jeśli komuś chce się odpowiadać, to poważnie proszę.
      • woda_woda Re: Tak z głupia frant zapytam... 03.09.09, 17:14
        humbak napisał:

        > a po cholerę komu ta matura, jeśli wolno wiedzieć?
        > Jeśli komuś chce się odpowiadać, to poważnie proszę.


        Matura to informacja, że ją posiadający posiadł był określoną wiedzę
        z określonych dziedzin - ocenianą według jednakowych kryteriów dla
        wszystkich.
        • humbak Re: Tak z głupia frant zapytam... 03.09.09, 17:51
          ocenianą według jednakowych kryteriów dla
          > wszystkich.

          Doskonale wiesz że to nieprawda.

          > Matura to informacja, że ją posiadający posiadł był określoną wiedzę
          > z określonych dziedzin

          Ale po co? Skoro skończył szkołę i ona już za to ręczy, to po co komu jeszcze
          (wcale nie tak obiektywny) egzamin? Sam wie, co umie, uczelni matura i tak nie
          wystarczy- i słusznie... więc?
          • zamurowany Re: Tak z głupia frant zapytam... 03.09.09, 18:00
            humbak napisał:

            > > Matura to informacja, że ją posiadający posiadł był określoną wiedzę
            > > z określonych dziedzin
            >
            > Ale po co? Skoro skończył szkołę i ona już za to ręczy, to po co komu jeszcze
            > (wcale nie tak obiektywny) egzamin? Sam wie, co umie, uczelni matura i tak nie
            > wystarczy- i słusznie... więc?

            Masz rację. I dlatego właśnie uważam, że matura (aczkolwiek nieszkodliwa) jest
            raczej zbędna. Jeśli jest faktycznie potrzebna uczelniom wyższym (bo np. wolą
            nie chcą przeprowadzać egzaminów wstępnych samodzielnie - dla oszczędności), to
            z pewnością rynek taką potrzebę zaspokoi.

            Więc szkoda państwowych pieniędzy na coś, co i tak nie w pełni odpowiada uczelniom.
            • vargtimmen Re: Tak z głupia frant zapytam... 03.09.09, 18:07

              Wiesz, to jest jednak jedynie teoria. Wiem na pewno, że obniżanie przez państwo
              kryteriów matury poskutkowało spadkiem poziomu wykształcenia absolwentów szkół
              średnich (na pewno tych z maturą). Wnioskuję, że zniesienie matury obniżyłoby
              jakość kształcenia średniego jeszcze bardziej.

              Niestety, nie jest to problem uczniów, bo w konsekwencji cierpi na tym także
              rynek pracy, a więc tak biznes, jak budżet.
              • grand_bleu Re: Tak z głupia frant zapytam... 03.09.09, 18:23
                vargtimmen napisał:

                >
                > Wiesz, to jest jednak jedynie teoria. Wiem na pewno, że obniżanie przez państwo
                > kryteriów matury poskutkowało spadkiem poziomu wykształcenia absolwentów szkół
                > średnich (na pewno tych z maturą). Wnioskuję, że zniesienie matury obniżyłoby
                > jakość kształcenia średniego jeszcze bardziej.

                A ja nie sądzę:)

                www.rmf.fm/fakty/?id=157794
                wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6754638,Za_rok_wroca_egzaminy_na_studia_.html

                Gdyby matura w Polsce rzeczywiście była informacją o stanie wiedzy kandydata,
                nie byłoby propozycji przywrócenia egzaminów.

                Natomiast dwa egzaminy, to o jeden za dużo, który wg Ciebie jest lepszy,
                bardziej miarodajny?

                :)
                • vargtimmen Re: Tak z głupia frant zapytam... 03.09.09, 18:34
                  grand_bleu napisała:

                  > vargtimmen napisał:
                  >
                  > >
                  > > Wiesz, to jest jednak jedynie teoria. Wiem na pewno, że obniżanie przez p
                  > aństwo
                  > > kryteriów matury poskutkowało spadkiem poziomu wykształcenia absolwentów
                  > szkół
                  > > średnich (na pewno tych z maturą). Wnioskuję, że zniesienie matury obniży
                  > łoby
                  > > jakość kształcenia średniego jeszcze bardziej.
                  >
                  > A ja nie sądzę:)
                  >



                  > www.rmf.fm/fakty/?id=157794
                  > wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6754638,Za_rok_wroca_egzaminy_na_studia_.html
                  >


                  O rany! Chyba coś przegapiłem! Ktoś zakazał uczelniom robić egzaminy na
                  studia??? Chyba nie... Giertych? Zgroza!

                  Moje informacje dotyczą czasów trochę wcześniejszych, gdy poziom wymagań na
                  maturze obniżono, ale egazminy wstępne na uczelnie były dopuszczalne. Obniżenie
                  wymagań maturalnych było skorelowane ze spadkiem poziomu wykształcenia
                  absolwentów szkół średnich. Jest to zresztą zrozumiałe w obecnym układzie, w
                  którym wymagania maturalne definiują (w dużej mierze) cele edukacyjne, inaczej
                  być nie może.


                  > Gdyby matura w Polsce rzeczywiście była informacją o stanie wiedzy
                  > kandydata, nie byłoby propozycji przywrócenia egzaminów.
                  >

                  Matura jest zbyt szeroką miarą. W przypadku silniej obłożonych kierunków,
                  uczelnie potrzebują miar ostrzejszych, bardziej precyzyjnych.


                  > Natomiast dwa egzaminy, to o jeden za dużo, który wg Ciebie jest lepszy,
                  > bardziej miarodajny?
                  >
                  > :)
                  >


                  Te dwa egzaminy spełniają odmienne role. Matura definiuje średni poziom ogólnego
                  kształcenia średniego (i sprawdza rezultaty), a egzamin wstępny na uczelnie
                  sprawdzać powinien wykształcenie i zdolności kandydata w węższym zakresie, ale
                  głębiej.
              • zamurowany Re: Tak z głupia frant zapytam... 03.09.09, 18:44
                vargtimmen napisał:

                > obniżanie przez państwo
                > kryteriów matury poskutkowało spadkiem poziomu wykształcenia absolwentów szkół
                > średnich (na pewno tych z maturą). Wnioskuję, że zniesienie matury obniżyłoby
                > jakość kształcenia średniego jeszcze bardziej.

                A może jest tak, że jakość kształcenia spadła przez parcie na to, aby jak
                najwięcej obywateli miało wykształcenie średnie/wyższe? Jeśli chcemy na siłę
                mieć jak najwięcej ludzi z wykształceniem, to niestety jakość kształcenia musi
                spaść. Krzywej Gaussa nie wyprostujesz.
                • vargtimmen Re: Tak z głupia frant zapytam... 03.09.09, 18:50
                  zamurowany napisał:

                  > vargtimmen napisał:
                  >
                  > > obniżanie przez państwo
                  > > kryteriów matury poskutkowało spadkiem poziomu wykształcenia absolwentów
                  > szkół
                  > > średnich (na pewno tych z maturą). Wnioskuję, że zniesienie matury obniży
                  > łoby
                  > > jakość kształcenia średniego jeszcze bardziej.
                  >
                  > A może jest tak, że jakość kształcenia spadła przez parcie na to, aby jak
                  > najwięcej obywateli miało wykształcenie średnie/wyższe? Jeśli chcemy na siłę
                  > mieć jak najwięcej ludzi z wykształceniem, to niestety jakość kształcenia musi
                  > spaść. Krzywej Gaussa nie wyprostujesz.


                  Masz rację, to była przyczyna tego, żeby obniżyć wymagania na maturze i
                  zwiększać ilość miejsc na studiach. Niestety, skutkiem tego pierwszego, spadła
                  nie tylko średnia jakość wykształcenia, ale także jakość wykształcenia tych
                  lepszych absolwentów.

                  Wydaje mi się, że jest silny związek przyczynowo-skutkowy między celem,
                  jaki dla większości uczniów i nauczycieli, jaki stanowi egzamin materialny a
                  skutkiem, jakim jest poziom wykształcenia.

                  Tak to jest zwykle przy kursach, że zadany cel określa rezultat.
                  • vargtimmen koryguję 03.09.09, 18:53
                    za dużo było błędów. Jeszcz raz:


                    Masz rację, to była przyczyna tego, żeby obniżyć wymagania na maturze i
                    zwiększać ilość miejsc na studiach. Niestety, skutkiem tego pierwszego, spadła
                    nie tylko średnia jakość wykształcenia, ale także jakość wykształcenia tych
                    lepszych absolwentów.

                    Wydaje mi się, że jest silny związek przyczynowo-skutkowy między celem,
                    jaki, dla większości uczniów i nauczycieli, stanowi egzamin maturalny, a
                    skutkiem, jakim jest poziom wykształcenia.

                    Tak to jest, zwykle, przy kursach, że zadany cel określa rezultat.

          • woda_woda Re: Tak z głupia frant zapytam... 03.09.09, 18:04
            > Ale po co?

            ano po to, aby ocenić, czego delikwent nauczył się w szkole.
            • humbak Re: Tak z głupia frant zapytam... 04.09.09, 06:26
              Sztuka dla sztuki? Serio, przecież to jest bezcelowe. Matura do niczego nie
              upoważnia. Pracodawcom potencjalnym potrzebna nie jest. Delikwentowi potrzebna
              nie jest. Uczelniom potrzebna nie jest. Po co?
              • karbat Re: Tak z głupia frant zapytam... 04.09.09, 10:40
                matura jest niepotrzebna ,hm ,
                sprobuj znalesc prace sprzedawczyni w sklepie ... bez matury ;) .


                • zamurowany Re: Tak z głupia frant zapytam... 04.09.09, 11:28
                  karbat napisał:

                  > matura jest niepotrzebna ,hm ,
                  > sprobuj znalesc prace sprzedawczyni w sklepie ... bez matury ;) .

                  Jak matury nie będzie, to nie będą jej wymagać od sprzedawczyni, bo nie można
                  wymagać czegoś czego nie ma. Więc w czym problem?

                  Czy matura jest do pracy w sklepie naprawdę potrzebna? Nie wystarczy fakt
                  ukończenia szkoły średniej?
                • humbak Re: Tak z głupia frant zapytam... 04.09.09, 14:31
                  No i jak ja mam to zinterpretować? Nie wiem, czy pracodawcy tego wymagają i nie
                  widzę, jakie to mogłoby mieć znaczenie dla tej dyskusji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka