Dodaj do ulubionych

Obłąkana sąsiadka

12.10.09, 13:51
Bardzo proszę o pomoc, bo już nie wiem co robić. Wczoraj znalazłam w
swoich drzwiach kartkę od sąsiadki z piętra niżej:

"Proszę o 20 zł za oblane pantofle (ktore są do odebrania) oraz
klucze do mieszkania. W przeciwnym razie zgłaszam o włamanie."

Pantofle w domysle oblane kwasem, a klucze od jej mieszkania. Według
sąsiadki dogadaliśmy się ze ślusarzem i kiedy on wymieniał jej
zamki, to dorobił też komplet dla nas. Paranoja. Sąsiadka twierdzi
też, że podlewamy jej kwiatki kwasem, wylewamy kwas pod jej drzwi,
żeby opary ją zatruwały, wpuszczamy gaz trujący przez jej
wentylację, produkujemy narkotyki i juz sama nie wiem co jeszcze.
Sąsiadów z 2 piętra kiedyś oskarżyła o robienie grilla w zsypie na
śmieci! Cały czas są z nią problemy i już nie wiem co robić - od
dłuższego czasu znajduję co kilka dni pod drzwiami jakieś szmaty
albo ręczniki papierowe - sąsiadka twierdzi, że wyciera nimi rozlane
przez nas chemikalia i zostawia nam pod drzwiami, żebyśmy się sami
nimi truli. Ostatnio nawet swoje kwiatki nam pod drzwi przyniosła,
bo przeciez ziemia jest nasączona trucizną i ona tego nie będzie
wdychała.

Sąsiadka co jakiś czas wzywa też policję - niby wiedzą, że jest
nienormalna, ale zgłoszenia przyjmować i tak muszą. Tak więc co
jakiś czas puka do nas dzielnicowy, co jest trochę irytujace, bo ile
można.

Czy można do niej wysłać kogoś z opieki społecznek? Jakieś
przymusowe badania i leczenie? Poradźcie coś, bo ja już popadam w
obłęd. Jeszcze trochę i zaopatrzę się w jakiś gaz trujący i dam jej
powód do tych oskarżeń.
Obserwuj wątek
    • mirabellanova Re: Obłąkana sąsiadka 12.10.09, 14:09
      Jeśli jej tego nie robicie...
      Nie robicie, prawda?
      No to zbierzcie dowody i zgłoście oficjalnie oszczerstwo do dzielnicowego.
      • zielonooka_sekutnica Re: Obłąkana sąsiadka 12.10.09, 14:13
        Rozumiem, że wnosi się sprawy o zniesławienie, ale nie wiem, czy
        tutaj coś takiego ma miejsce. Wprawdzie robiła nam awantury przy
        naszych gościach, ale to chyba zbyt mała skala. Czy cos takiego jak
        wniesienei sprawy o oszczerstwo w ogole funkcjonuje? A może to się
        podpina pod nękanie?
        • zusmann Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 12:14
          www.eporady24.pl/pomowienie_a_zniewazenie_w_polskim_prawie_karnym,artykuly,6,63,350.html
          • tetlian Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 13:58
            A może faktycznie, ktoś jej ten kwas wylewa? Przecież nie brałaby tych szmat
            nasączonych kwasem znikąd. A ona mylnie oskarża Was o to, podczas gdy winowajcą
            jest inny sąsiad.

            Choć nie wykluczone, że to ona sama ten kwas u siebie wylewa, a potem tego nie
            pamięta.
            • Gość: gość Re: Obłąkana sąsiadka IP: 83.2.156.* 14.10.09, 15:36
              ehhh... wracaj na ziemię :) . a co do obłąkania jeżeli nie wyrządza staruszka
              krzywdy sobie albo innym to ma do niego prawo i nikt jej na siłę na konsultację
              psychiatryczną nie zaciągnie. Psychozy starcze potrafią być strasznie upierdliwe
              dla otoczenia (bo sami chorzy czują się z nimi świetnie)
              • Gość: taka sobie Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.acn.waw.pl 14.10.09, 20:17
                Tia... genialnie się czują. Pomyśl, że nagle wszyscy dookoła chcą Cię zabić, sąsiedzi, rodzina, listonosz. Genialnie, nie? Dla chorych jest to równie realne (i wydaje się całkowicie logiczne!!) jak dla Ciebie krzesło na którym siedzisz czy poranna kawa.
                • Gość: klocek to nie lejcie jej tego kwasu w kwiatki IP: *.toya.net.pl 15.10.09, 00:03
                  i oddajcie jej klucze!
              • Gość: ... bez prokuratora sie nie obejdzie IP: *.lanet.net.pl 14.10.09, 23:53
                No i taka obłąkana staruszka kiedyś rozpali ognisko w kuchni...

                Jeśli mieszka sama, powinno być prowadzone z urzędu postępowanie o
                ubezwłasnowolnienie. Tym się zajmuje prokuratura. Trzeba pójść do dyżurnego
                prokuratora i zgłosić sprawę. I to jak najszybciej, zanim staruszka zrobi coś
                nieodwracalnego. Dzielnicowy będzie musiał przekazać stosowne informacje. Do
                tego potrzebny będzie również wywiad środowiskowy.
            • zielonooka_sekutnica Re: Obłąkana sąsiadka 15.10.09, 09:49
              Szmaty nie są nasaczone kwasem - są po prostu brudne. Ona ściera
              nimi podłogę przed swoimi drzwiami po prostu. Kiedyś mi np
              pokazywała "wielką czarną plamę kwasu". propblem w tym, że
              pokazywała calkowicie sucha podłogę, mówiąc "widzi Pani jak to się
              rozlewa i paruje?"
        • Gość: radca Nekanie - art. 190 par. 1 KK IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.09, 14:55
          test.lex.pl/prawo/?cmd=wpisy_jedno,46942&p=97
      • Gość: kos kobieta ma prawdopodobnie schizofrenię albo coś .. IP: 94.75.121.* 14.10.09, 12:19
        ... z organiką. Zespół urojeniowy (mania prześladowcza, trucie przez
        sąsiadów, spiski itp.) jest bardzo poważną wskazówką w stronę
        zaburzeń schizoafektywnych (schizofrenii) albo psychozy (acz nie
        wyczerpuje wszystkich kryteriów diagnostycznych). Z tego co piszesz,
        kobieta nie orientuje się też w "absurdalności" swoich działań,
        czyli nie ma wglądu w swoją chorobę (kolejna przesłanka).... Jeśli
        laska "czuje" dodatkowo ten kwas czy opary to może być to psychoza
        związana z uszkodzeniem organiczym (choćby guzem). Jeśli to
        pierwsze, bez odpowiedniego leczenia racjonalne postępowanie nie
        wystarczy. Gdyby kobieta miała jakiś "otwarty" atak (waliła w drzwi,
        wyzywała, nachodziła was, hałasowała w domu, zalewała dom itp.)
        możecie śmiało wezwać pogotowie (tylko taka interwencja pozwala na
        zabranie pacjenta do ośrodka; a i tak przebwanie na oddziale
        psychiatrycznym może w dalszym toku być uzależnione od zgody
        pacjenta (jeśli nie zagraża on życiu lub zdrowiu własnemu lub
        innych). Spróbujcie zadzwonić do oddziału dzielnicowego Miejskiego
        Ośrodka Pomocy Społecznej (albo najlepiej się tam wybrać) i
        opowiedzieć o całej sprawie - zgłoszenia jej na policję (i ich
        absurdalność) są dowodem na to, ze coś się z nią niedobrego dzieje -
        tym bardziej Wasze zgłoszenie powinno być "przyjęte" (choćby wywiad
        środowiskowy). Zgłoście również sprawę w spółdzielni/administracji z
        zaznaczeniem, że może zachodzić podejrzenie iż kobieta może zagrażać
        bezpieczeństwu budynku (choćby gaz). Pozdrawiam
        • osmiol Kolego! 14.10.09, 17:10
          Nie manię, tylko UROJENIA prześladowcze.Mania to jedna z faz choroby
          afektywnej dwubiegunowej.Warto pilnowac nomenklatury i unikać
          potocznych błędów.
        • Gość: ~ki Re: kobieta ma prawdopodobnie schizofrenię albo c IP: *.chello.pl 14.10.09, 19:24
          Rysuje się faktycznie co najmniej paranoidalnie. Też myślę, że to
          organika, ale raczej związana z wiekiem niż ze zmianą ogniskową...
        • Gość: b.zły Re: kobieta ma prawdopodobnie schizofrenię albo c IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.09, 19:42
          można skontaktować się z prokuratorem właściwym dla miejsca zamieszkania i zadać
          możliwości wystąpienia przez niego z urzędu o ubezwłasnowolnienie tej damy
          (jeśli nie ma bliższych w rodzinie zainteresowanych takim rozwiązaniem)
    • lernakow Re: Obłąkana sąsiadka 12.10.09, 14:12
      Jak znów przyjdzie dzielnicowy, to zgłoś KK212.1:
      "Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę
      organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub
      właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę
      zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,
      podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku."
      Tu wystarczy zgłoszenie.

      Albo KK216.1:
      "Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność,
      lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła,
      podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności."
      To już z oskarżenia prywatnego.

      Jest jeszcze KK235:
      "Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje
      przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo, w tym i przestępstwo
      skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo
      w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze,
      podlega karze pozbawienia wolności do lat 3."

      A nade wszystko KK238:
      "Kto zawiadamia o przestępstwie, lub o przestępstwie skarbowym organ powołany do
      ścigania wiedząc, że przestępstwa nie popełniono,
      podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności
      do lat 2."
      • zielonooka_sekutnica Re: Obłąkana sąsiadka 12.10.09, 14:20
        Dziekuję, dziękuję, dziekuję :)
        • Gość: maciek Re: Obłąkana sąsiadka IP: 188.33.63.* 15.10.09, 08:25
          żaden z powyższych artykułów nie ma zastosowania, ponieważ kobieta jest chora i
          jej działanie nie jest celowe,tylko uwarunkowane chorobą.

          Zamiast wypisywać głupoty na forum zapłać 100 zł za porade prawną i będziesz
          miała jakąś normalną pomoc, a może jeszcze przy okazji pomożesz tej kobiecie, bo
          na razie to wygląda w słabo co ludzie wypisują na forum.
    • deodyma Re: Obłąkana sąsiadka 12.10.09, 22:51
      wzywac policje, zglosic sprawe do dzielnicowego, niech skontaktuja
      sie z rodzina tej pani i na leczenie niech ja oddadza.
      znam podobny przypadek.
      sprawa jest w toku.
      • Gość: aga.r1 Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.10.09, 12:15
        Schizofreniczka chyba?? Zgłosić trzeba, pewnie skończy się na leczeniu. Sąsiadka
        ma rodzinę?
        • deodyma Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 17:13
          schizofreniczka.
          od jakiegos czasu ludzie zglaszja, co robi ta kobieta i nic sie nie
          dzieje, a babka robi sie coraz agresywniejsza.
          jakis czas temu zaczepiala mezczyzne i namawiala go na to, zeby dla
          niej zabil, ale facet sie jej wystraszyl i zwial.
          w zeszlym roku palila w pokoju butelki plastikowe.
          wezwano straz, policje pogotowie, na osiedlu zrobilo sie spore
          zamieszanie, ona zw poplochu zgasila to, co w chalupie palila, ale
          do domu nie wpuscila nikogo, nawet policji.
          do domu tak w ogole nie wpuszcza nikogo, nawet tych, ktorzy
          instalacje gazowe sprawdzaja.
          rodzine ma tzn dwoch braci, gdzie jeden z nich chyba tez ma cos nie
          tak z psychika, natomiast matka zmarla jakis czas temu.
          ona mieszka sama, nie ma meza, dzieci i ma ponad 50 lat.
          w tej chwili wszyscy z jej bloku wystosowali pismo do MOPSU i z
          tego, co wiem, ma byc przeprowadzony wywiad srodowiskowy.
    • deodyma Re: Obłąkana sąsiadka 12.10.09, 22:54

      > Czy można do niej wysłać kogoś z opieki społecznek? Jakieś
      > przymusowe badania i leczenie? Poradźcie coś, bo ja już popadam w
      > obłęd. Jeszcze trochę i zaopatrzę się w jakiś gaz trujący i dam
      jej
      > powód do tych oskarżeń.





      tak, mozna.
      a tak w ogole, to tylko na Was nasyla dzielnicowego?
      mozna napisac do opieki, czyli opisac cala sytuacje i jesli oprocz
      Wam , jeszcze komus innemu zaszla za skore no sasiadom, zbieracie
      podpisy, idziecie do opieki, skladacie pismo i wtedy oni robia
      wywiad srodowiskowy.
      w porozumieniuz policja moga ta kobiete skierowac na przymusowe
      leczenie.
      • zielonooka_sekutnica Re: Obłąkana sąsiadka 13.10.09, 10:51
        Zatruwa życie wszystkim lokatorom kamienicy. Dzielnicowy rozkłada
        ręce i mówi, że nic nie można zrobić, a administratorka budynku
        unika tej sąsiadki jak ognia. Powoli tracę cierpliwość.

        Najgorsze jest to, że ona nie jest po prostu wredna, tylko jest
        poważnie chora. Boję się, że wt ym swoim szaleństwie zrobi coś
        głupiego i wysadzi całą kamienicę. Albo podpali.

        Muszę dokładnei wybadać sprawe w opiece społecznej.
        • panistrusia Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 13:00
          To, bardzo Cię proszę, jak już się rozwiąże sprawa z sąsiadką, złóżcie
          skargi na administratorkę i dzielnicowego - od czego oni są? No
          przynajmniej powinni wskazać jakieś możliwości dla Was, jeśli sami nie
          mają możliwości działania.
          Scyzoryk się w kieszeni otwiera na taką niekompetencję.
        • deodyma Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 17:15

          zielonooka_sekutnica napisała:

          > Zatruwa życie wszystkim lokatorom kamienicy. Dzielnicowy rozkłada
          > ręce i mówi, że nic nie można zrobić, a administratorka budynku
          > unika tej sąsiadki jak ognia. Powoli tracę cierpliwość.




          bo dzielnicowy i administratorka nie zrobia niczego a jak juz
          dojdzie do nieszczescia, wtedy beda o tym trabic w programie UWAGA w
          TVN.
        • Gość: ~ki Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.chello.pl 14.10.09, 19:27
          Stawrzanie zagrożenia dla siebie lub innych może być przedstawione
          jako podstawa do przymusowego leczenia psychiatrycznego.
          • Gość: taka sobie Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.acn.waw.pl 14.10.09, 20:21
            Tylko pamiętaj, że taką opinię musi wydać psychiatra. A dla niektórych dopóki ktoś z nożem nie biega to zagrożenia nie ma...
    • 0ffka Re: Obłąkana sąsiadka 12.10.09, 23:11
      Zielona szczerze Ci współczuję.
      Najlepiej idź z tym do prawnika, albo zamienicie mieszkanie.
    • kadfael Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 10:39
      Zgłoś sprawę do MOPRu w swoim mieście.
    • default Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 11:03
      Z własnego, przykrego doświadczenia powiem Ci, że ani policja, ani
      straż miejska, ani żadne inne służby Ci nie pomogą. Jedyne co możesz
      zrobić to wytoczyć sprawę cywilną, która będzie kosztowała masę
      forsy, czasu, nerwów i w ogóle zawracania głowy, a i tak nie daje
      gwarancji, że coś zyskasz. O mojej obłąkanej sąsiadce policja i
      straż miejska ma już tyle zgłoszeń, że encyklopedię mogli by z tego
      wydać. I co ? Nic. Kolejne zgłoszenia, kolejne raporty, a sąsiadka
      sobie dalej spokojnie odwala swoje, a my jesteśmy bezradni :(
      • zielonooka_sekutnica Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 11:45
        Współczuję serdecznie. I coś mi się wydaje, że u mnie jest podobna
        sytuacja. dzielnicowy przemyka tak, zeby tylko go nie zagadywała, a
        u nas siedzi na herbatce. Bezradnie rozkłada ręce i mówi, że nawet
        jeśli zgłosiłaby, że włamali się do niej kosmici, to i tak muszą to
        sprawdzić. I nie mogą zarzucić jej, że celowo wprowadza w błąd
        policje, bo ona jest święcie przekonana, że to prawda. Wysyła setki
        pism do oprokuratury i Bóg wie, gdzie jeszcze. Kiedyś mi pokazała
        kopie (jak jeszcze uważała mnie za "tę dobrą lokatorkę" i ostrzegała
        przed innymi sąsiadami). Nawet ilka razy wezwała straz pożarną.
        • natalilulululou Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 12:09
          Współczuję.
          U nas na osiedlu mieliśmy panią, która zachowywała się podobnie. Oprócz tego
          składowała dziwne rzeczy w mieszkaniu ze śmietników i wiem od pani ze
          spółdzielni, że bardzo tam śmierdziało moczem. Najgorsze jest to, że wszyscy
          wiedzieli, że x lat temu urodziła dziecko i zachorowała na depresję poporodową,
          ale nic nie mogli za bardzo zrobić. Dziecko jej odebrali, mąż popadł w
          alkoholizm, a ona chodziła całymi dniami po podwórku i zaczepiała ludzi (dzieci
          też!) snując niestworzone historie. Jak można się domyślać była pod opieką męża,
          dostawała też pieniądze od rodziny na życie. Nikt nie traktował jej poważnie i
          poza jednym małym pożarem żyła sobie spokojnie przez jakieś 20 lat. Do czasu
          kiedy nie zabiła męża nożem.
        • Gość: zdriska Re: Obłąkana sąsiadka IP: 87.236.82.* 14.10.09, 12:11
          a ja mam taka w domu - mam chora psychicznie tesciowa, ktora nie poddaje sie
          leczeniu bo nie ma takiego przymusu prawnego - dopoki nam fizycznej krzywdy nie
          wyrzadzi (zatruje, pokaleczy itp.) mozemy sie bujac
          • Gość: fra_mauro Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.mas.abpl.pl 14.10.09, 12:46
            Zielonooka, najpelniej przedstawil Ci sytuacje kos. Jest naprawde dobrze zorientowany. Podobna sprawe przerabialismy z ciocia mojego meza. Policja i inne "sluzby" byly bezradne, gdyz z uporem maniaka twierdzili, ze kobieta nie zagraza bezpieczenstwu wlasnemu ani innych osob. Na leczenie zostala zawieziona ... podstepem ! Kuzyn meza, policjant zreszta, przedstawil jej jakas historie, pod ktorej pretekstem dala sie wyciagnac z domu, zapakowac do auta i odwiezc do calodobowego zakladu zamknietego.Tam podpisala zgode na leczenie. Po ok 1,5 miesiecznej kuracji farmakologicznej, ciocia zaczela funkcjonowac lepiej, do tego stopnia, ze uzyskala wlasnej obraz choroby i do dzis poddaje sie leczeniu. Jej zycie naprawde zmienilo sie na lepsze.
            Czy Twoja sasiadka ma w ogole jakas rodzine, ktora moglaby zrobic podobna akcje ?
            • zielonooka_sekutnica Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 12:52
              Podobno ma siostrę - jak sama twierdzi często ona u niej sypia, bo
              boi się o jej życie, ale nikogo nigdy w jej mieszkaniu nie
              widywałam. Obawiam się, że tę siostrę też sobie uroiła.

              Dziękuję wszystkim za komentarze - spróbuję podziałac w MOPSie, mam
              nadzieję, że wyniknie z tego coś dobrego.
          • Gość: taka sobie Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.acn.waw.pl 14.10.09, 20:26
            Zdriska, poszukaj dobrego lekarza psychiatry- od lekarza bardzo wiele zależy, pamiętaj, że jest kwestia zagrożenia życia lub zdrowia- także da się podciągnąć Wasze zdrowie psychiczne (poza tym nieleczone choroby psychiczne też mają swoje fizyczne konsekwencje).
          • Gość: maja Re: Obłąkana sąsiadka IP: 89.72.88.* 14.10.09, 22:49
            rozumiem Cię, ja też mam taką teściową....nam karze się leczyć:(
            ciągle jej ktoś coś niszczy, całe osiedle ma klucze do jej
            mieszkania, a sąsiadka jest kochanką teścia (nadmieniam, że teść tam
            nie mieszka od lat). tragedia i bezsilność....czekamy aż stanie się
            coś złego... życzę cierpliwości każdemu kto ma styczność z takimi
            osobami
        • Gość: klocek powinniscie się cieszyc IP: *.toya.net.pl 15.10.09, 00:13
          ze w kamienicy jest ktos, kto ma dobre kontakty z dzielnicowym i zna
          telefon do strazy pozarnej,
          moze wam to kiedys zycie uratowac
    • Gość: olba Re: Obłąkana sąsiadka IP: 195.187.93.* 14.10.09, 12:42
      Mozna zgłosić sprawę (w formie pisemnej) do MOPs-u (miejski ośrodek
      pomocy społecznej), który może złożyć do sądu wniosek o przymusowe
      leczenie tej Pani.
    • Gość: WG Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.ghnet.pl 14.10.09, 12:59
      nie chciałbym być wredny - w końcu to chora osoba - ale może by jej powiedzieć,
      że jeszcze jeden TAKI numer, a użyjemy trucizny najnowszej generacji;-)
      • Gość: ~ki Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.chello.pl 14.10.09, 19:30
        Nie radzę! Wchodzenie w system urojeń jest bardzo ryzykowne. No i to
        jest autentyczna groźba, przynajmniej w świetle prawa.
    • effie1980 Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 13:00
      Ja mam podobna sytuacje w mieszkaniu które wynajmuje. To juz którys z
      kolei lokator, który sasiadke zatruwa i produkuje narkotyki...
      Sasiadka jest starsza, niestety córka i drudzy sasiedzi jej wierza...
      Była policja i straz miejska, niewiele mozna z tym zrobic, a mnie sie
      juz kolejny lokator wyprowadza bo jej zniesc nie moze...
    • zielonooka_sekutnica MOPS 14.10.09, 13:17
      Zgłosiłam sprawę do MOPS-u i bardzo miła Pani obiecała wysłać do
      niej pracownika socjalnego i wybadać sprawę. Mam nadzieje, że do
      wyjasnienia spraw sąsiadka nie podpali albo nei wysadzi budynku.
    • ona_kontrowersyjna Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 13:35
      MOPS to dobry pomysł i jeśli sąsiadka jest chora umysłowo, to pewnie
      lepszy (dla niej) niż zgłoszenie sprawy policji. Jeśli zgłoszenie na
      policji to raczej skarga o nękanie niż o zniesławienie czy podobna.
      Oczywiście skarga po to, aby ktoś przyjrzał się tej pani i ruszył
      odpowiednie procedury, bo jak widać fałszywe oskarżenia sąsiadki pod
      Waszym adresem i wynikający stąd osąd policji, że sąsiadka jest
      nienormalna, nie dają policji do myślenia na tyle, żeby właściwie
      zająć się sprawą.
      • Gość: klocek gdybym była z policji IP: *.toya.net.pl 15.10.09, 00:17
        to juz dawno bym zmusila sasiadów do oddania kluczy tej kobiecie
        oraz niepodlewanie jej kwiatkó,
        kwiatki nie lubią nadmiernego podlewania,
        jak wy byscie sie czuli, gdyby wam ktos dorobil klucze do mieszkania
        i zalewał kwiatki kwasem?
        podziwiam te kobiete, ze wspolpracuje z policja zamiast wysadzic
        kamienice
    • Gość: 40stka Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.09, 13:39
      Ludzi czy wyście się w puszczy chowali? Z taką sprawą idzie się po poradę do
      prawnika.
      Ustawa z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym
      zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz. U. z 2005 r. Nr 31, poz. 266 z
      późn.zm):
      Art. 13 ust. 1
      Jeżeli lokator wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi
      domowemu, czyniąc uciążliwym korzystanie z innych lokali w budynku, inny lokator
      lub właściciel innego lokalu w tym budynku może wytoczyć powództwo o rozwiązanie
      przez sąd stosunku prawnego uprawniającego do używania lokalu i nakazanie jego
      opróżnienia.

      Art. 14 ust. 1
      W wyroku nakazującym opróżnienie lokalu sąd orzeka o uprawnieniu do otrzymania
      lokalu socjalnego bądź o braku takiego uprawnienia wobec osób, których nakaz
      dotyczy. Obowiązek zapewnienia lokalu socjalnego ciąży na gminie właściwej ze
      względu na miejsce położenia lokalu podlegającego opróżnieniu.
      Art. 14 ust. 5: Sąd może orzec o braku uprawnienia do otrzymania lokalu
      socjalnego, w szczególności jeżeli nakazanie opróżnienia następuje z przyczyn, o
      których mowa w art. 13.


      • zielonooka_sekutnica Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 13:47
        Ale tu nie chodzi o wytaczanie najcięższej artylerii i podawanie
        sąsiadki do sądu (pomijam fakt, że sprawa ciagnełaby sie w
        nieskonczoność). Ta kobieta jest chora i trzeba jej jakoś pomóc. Mam
        nadzieję, że pojawi się u nas jakiś sensowny pracownik socjalny.
        • lavenders27 Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 14:21
          Mieliśmy sąsiadkę chorą na schizofrenię. Te jej jazdy, to nic takiego. Gorzej,
          kiedy zacznie odkręcać kurki z gazem jak nasza. Była już podleczona, wszystko
          dobrze i nagle jednego dnia poodkręcała wszystkie kurki... Rodzina i opieka
          społeczna miały ją oczywiście w czterech literach. Po tym jak poczuliśmy gaz,
          wyprowadziliśmy się w ciągu miesiąca. Reszta mieszkańców żyje jak na bombie. 3/4
          o tym w ogóle nie wie, bo i skąd. Nigdy nie wiadomo co strzeli do głowy choremu
          człowiekowi.

          Interweniujcie gdzie się da, choroba chorobą, ale pewnego dnia możecie się nie
          obudzić.
          • Gość: zbig_wawa Re: Obłąkana sąsiadka IP: 193.111.166.* 14.10.09, 15:18
            40-sta, ale te przepisy dotycza chyba lokali z zasobów gminy a co
            jeśli obłakana sąsiadka mieszka w mieszkaniu własnościowym?

            Jak dla mnie tą panią trzeba raczej doprowadzić przed oblicze
            lekarza, choroby psychiczne nieleczone tylko się pogłębiają.
            Sam miałem kiedyś krótko sąsiada, który zaczął nagle miewać
            urojenia - widział innych ludzi, którzy mu niby zagrażali . Raz
            myslał że ktoś go chciał napaść rażąc prądem w klamkę . W sumie
            nikomu nie zagrażał ale finał był smutny. Niedługo po tym jak się to
            zaczeło zmarł
        • Gość: polka Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.adsl.inetia.pl 15.10.09, 10:32
          Ile lat ma sąsiadka? Może ją męczy choroba alzhelmera, takie zacowanie jej na to wskazuje. Powiadomić trzeba rodzinę i opiekę społeczną. Współczuję Ci serdecznie, wiem co przeżywacie. Cierpliwości , ale i zdecydowane działanie. Sąsiadka nieświadomie może spowodować nieszczęscie.
    • Gość: Ina Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.09, 16:43
      znajomi mieli podobny problem z sąsiadką która "widziała niewidzialne,słyszała
      niesłyszalne",czy nie działa tu czasem coś takiego jak mandat za nieuzasadnione
      wezwania policji?
    • Gość: krimzon Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.am.wroc.pl 14.10.09, 16:45
      Witam.

      Konsultuję osoby zaburzone psychicznie dla Pomocy Społecznej i niestety muszę Cię zmartwić - na 80% MOPS tu nic nie zdziała.

      Najprawdpodobniej Twoja sąsiadka cierpi z powodu tzw. utrwalonych zaburzeń urojeniowych (zwanych dawniej paranoją starczą). Teoretycznie możliwa jest również schizofrenia, ale jeśli jest ona osobą po 50 r.ż. to bardziej prawdopodobne jest pierwsze rozpoznanie. Choroba ta różni się od schizofrenii rodzajem urojeń (w schizofrenii też najczęściej są prześladowcze, ale bardziej absurdalne i niemożliwe do zaistnienia - kwas teoretycznie mogłaś wylewać) oraz najczęściej brakiem halucynacji (chociaż mogą zdarzać się później w przebiegu choroby). Osoby takie również są zwykle w stanie normalnie funkcjonować tj. zaspokajać swoje potrzeby życiowe. Stwarzają duże trudności najczęściej sąsiadom, na których donoszą na Policję. Typowy katalog skarg zgłaszanych przez nich na Policję wygląda następująco: Sąsiedzi wpuszczają trujący gaz, wchodzą pod nieobecność do mieszkania i kradną, czasem uruchamiają dziwne maszyny, które wpływają na ich zdrowie. Urojenia są bogate i tworzą w miarę spójny system a jakiekolwiek próby racjonalnej argumentacji nie wchodzą w grę.

      A dlaczego nic nie można zrobić? Jeżeli mamy do czynienia z utrwalonym zaburzeniem urojeniowym, to zwykle nie istnieją przesłanki do leczenia bez zgody chorego. Zresztą leczenie takie nie ma zwykle sensu, bo po pierwsze urojenia nawet jeśli słabną, to zwykle na słabym poziomie się utrzymują, a chory kiedy wraca ze szpitala to z powodu braku wglądu w objawy choroby nie ma motywacji do brania leków i szybko je odstawia, więc po miesiącu wszystko zaczyna się od nowa, dodatkowo pacjent zyskuje pewność, że spiskujecie przeciwko niemu.

      Jakie są natomiast przesłanki do leczenia pacjenta bez zgody? Zgodnie z Ustawą o Ochronie Zdrowia Psychicznego Osoba chora psychicznie może być przyjęta do szpitala psychiatrycznego bez zgody wymaganej w art. 22 tylko wtedy,

      1. "gdy jej dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób. "
      Zagrożenie to musi być bezpośrednie - zagrożeniem bezpośrednim nie jest lęk, że odkręci gaz, ani nawet jej groźby. W opisanym przypadku ten argument więc odpada. Jeśli sąsiadka rzuciłaby się na Ciebie z nożem - proszę bardzo - wzywasz Policję i Pogotowie, które odwozi ją do szpitala psychiatrycznego.

      2. "której dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że nieprzyjęcie do szpitala spowoduje znaczne pogorszenie stanu jej zdrowia psychicznego"
      Ten argument też odpada w przypadku utrwalonego zaburzenia urojeniowego, ze względu na to, że choroba ta rozwija się miesiącami i latami. Uwaga na słowa "Nieleczenie spowoduje pogorszenie", bo zgodnie z interpretacją SN nie oznacza to, że możemy leczyć bez zgody kogoś, jeśli wiemy, że przyniesie mu to poprawę. Musi istnieć ryzyko znaczącego pogorszenia stanu zdrowia psychicznego - dlatego w paranoi ten punkt nie znajduje zastosowania.

      3. która jest niezdolna do samodzielnego zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych, a uzasadnione jest przewidywanie, że leczenie w szpitalu psychiatrycznym przyniesie poprawę jej stanu zdrowia.
      Tutaj teoretycznie istnieje możliwość leczenia, ale tylko wtedy, gdyby sąsiadka z powodu swoich urojeń przestała zaspokajać swoje potrzeby życiowe - wychodzić z domu, przyjmować pokarmy, załatwiałaby się w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Osoby chorujące na to zaburzenie zwykle jednak w innych dziedzinach życia funkcjonują wystarczająco dobrze. W takim przypadku istnieje też możliwość umieszczenia osoby chorej bez jej zgody do końca zycia w Domu Pomocy Społecznej.

      W zasadzie więc Pomoc Społeczna w tego typu przypadkach najczęściej niewiele może zrobić. Dobrze byłoby skonsultować ją psychiatryczne (może to schizofrenia, a wtedy nieleczenie może być groźne), ale nie we wszystkich miastach przy MOPS jest lekarz konsultujący.

      Pozostaje droga administracyjno-sądowa, która jednak tylko nakręcać będzie jedynie paranoję sąsiadki. :(
      • Gość: zawieruszka Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.09, 18:19
        Niestety, to prawda, sama chciałam to wpisać, ale widzę że ktoś mnie ubiegł.
        Ustowa o ochronie zdrowia psychicznego chroni -słusznie zresztą- przede
        wszystkim osoby chore. Nie obejmuje swoją ochroną tych, którzy musza znosić
        uciążliwości wynikające z ich choroby, jesli nie przekraczają one określonych
        granic. Powiem dodatkowo, jako osoba która zna również takie sprawy z praktyki,
        że niewiele daje zrobienie sprawy karnej o jakieś drobne przestępstwo typu
        zawiadomienie o niepopełnionym przest. groźby itd. nawet stwierdzenie przez
        biegłych niepoczytalności takiej osoby nie skutkuje najczęściej orzeczeniem
        detencji- musi to być bowiem "czyn zabroniony o znacznej społecznej szkodliwości
        i zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że osk.popełni taki czyn ponownie" A to
        zdaniem sadów nie są czyny o znacznej szkodliwości społecznej, więc nikt tak
        uciążliwej osoby nie zamknie w psychiatryku, póki czegoś nie zrobi gorszego.
        przykro mi, sama mam kilu "zaprzyjaźnionych" paranoików, którzy namiętnie ślą
        skargi na które muszę z całą powagą odpowiadać.
    • Gość: adam Nie wierze, że tego typu wątki IP: *.infocoig.pl 14.10.09, 17:14
      są pisane przez normalnych ludzi. takie rzeczy może faktycznie się zdarzają ale wypisuja je pracownicy tego portalu.
      • Gość: ! Re: Nie wierze, że tego typu wątki IP: 80.50.233.* 14.10.09, 17:35
        Na dodatek wątki czerpią z nielegalnego uzyskiwania informacji,czyli podsłuchu......
      • Gość: ojapierdziu Re: Nie wierze, że tego typu wątki IP: *.rzeszow.mm.pl 14.10.09, 17:53
        Ja też nie wierzyłam dopóki mi znajoma nie zaczęła opisywać rocznej gehenny z
        sąsiadką. Non stop naloty policji bo "kradli tory", "kradli jej kamienie z
        pryzmy", "z wiatrówki postrzelono jej kurę w lewą nogę" etc. Skończyło się
        sprawą w sądzie.
    • Gość: zz Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.multimo.pl 14.10.09, 17:43
      Przestańcie truć ją tymi chemikaliami, to się kobiecina uspokoi. A sąsiadów z
      drugiego upomnijcie, że zsyp ni służy do grillowani tylko do rozmnażania
      karaluchów.
    • wlodeusz Kiedy mieszkałem w Alejach Jerozolimskich... 14.10.09, 18:22
      nad nieistniejącym już Pewexem, moja sąsiadka z piętra osoba wiekowa i również
      obłąkana, miała zwyczaj wylewania na klatkę schodową octu prosto z butelki. To
      miała być odtrutka, na moje szkodliwe napromieniowywanie jej i otoczenia. Byłem
      chodzącym pojemnikiem z radem czy też polonem. Oczywiście wg. niej. Policja, a
      raczej milicja, regularnie składała mi wizyty, co było niezwykle stresujące. Był
      to jeden z bodźców, dla którego wyniosłem się na Mazury. Odludzie i zero
      sąsiadów. Rozkosz!...
      • Gość: klocek Re: Kiedy mieszkałem w Alejach Jerozolimskich... IP: *.toya.net.pl 15.10.09, 00:18
        no i bez szkodliwego promieniowania
        • magatamo Re: Kiedy mieszkałem w Alejach Jerozolimskich... 15.10.09, 10:26
          Gość portalu: klocek napisał(a):

          > no i bez szkodliwego promieniowania

          dalej promieniuje, tyle ze nie ma sąsiadów, których by mógł naświetlać, i nikt
          go nie neutralizuje, znaczy dalej szkodzi tylko że sarenkom
    • grogreg Re: Obłąkana sąsiadka 14.10.09, 18:36
      Twoja sąsiadka jest chora. To nie podlega dyskusji.
      Niestety niewiele możesz zrobić. Nie możesz wystąpić o ubezwłasnowolnienie, bo
      do sądu może o to wystąpić zdaje się tylko rodzina, albo odpowiednia instytucja.

      Szczególnie drastyczne przypadki dręczenie Ciebie przez sąsiadkę może zgłaszać
      na policję. Jednak listy typu "oddać za kapcie i klucze" czy postawienie
      doniczek pod drzwiami trudno takimi nazwać. Co innego gdy pojawią się groźby.

      Ten kto podał Ci art. 190 jako rozwiązanie, chyba nie przeczytał tego co
      napisałaś bo o nękaniu mowy nie ma.

      Natomiast dziwię się policji, że nie podejmuje kroków z powodu niezasadnych
      wezwań zgłoszeń. No ale widocznie lubią, jak się im dupę niepotrzebnie doopy
      zawraca.
      • Gość: krimzon Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.as.kn.pl 14.10.09, 20:07
        Ubezwłasnowolnienie oznaczać będzie jedynie, że sąsiadka nie będzie mogła bez
        pozwolenia opiekuna pełnić czynności prawnych. I tyle. Czy to coś pomoże? Raczej
        nie.

        Policja za bardzo nie ma podstaw, żeby odmawiać przyjmowania zgłoszeń. No bo
        teoretycznie możliwa jest sytuacja, w której ktoś cierpiący na paranoję
        faktycznie zostanie okradziony - i co wtedy?

        Potrzebne jest tak naprawdę rozwiązanie systemowe dotyczące takich osób -
        rozwiązanie, które określi procedury dotyczące Policji, Prokuratury, Opieki
        Społecznej oraz Szpitali Psychiatrycznych. Na razie bowiem wygląda to tak, że
        Policja albo Prokuratura wysyłają pismo do MOPSu, tak jakby była to instytucja
        władna wchodzić ludziom do mieszkań, badać ich psychiatrycznie bez zgody i
        wysyłać gdzieś hen hen najlepiej na księżyc i problem się rozwiąże. Czyli
        spychologia stosowana. Problem polega na tym, że takie osoby często nie
        wpuszczają nikogo obcego do mieszkania, a nawet jeśli wpuszczą, to nie spełniają
        kryteriów ani leczenia bez zgody, ani umieszczenia w DPS bez zgody (patrz
        wyżej). Lekarz konsultujący pisze wtedy opinię, że osoba nie kwalifikuje się do
        leczenia bez zgody, bo nie spełnia kryteriów określonych w Ustawie o Ochronie
        Zdrowia Psychicznego. I polka galopka zaczyna się od nowa.

        Ustawa o Ochronie Zdrowia Psychicznego wychodzi z (słusznego moim zdaniem)
        założenia, że każdy ma prawo chorować sobie psychicznie bez leczenia, o ile nie
        zagraża to bezpośrednio niczyjemu życiu ani zdrowiu, bądź nie zagraża znaczącym
        pogorszeniem stanu psychicznego osoby chorującej względnie jeśli osoba taka jest
        w stanie mimo choroby zaspokajać swoje potrzeby. Potwierdza to orzeczenie SN:

        "Przesłankami przymusowej hospitalizacji w trybie art. 23 ustawy z 1994 r. o
        ochronie zdrowia psychicznego (Dz. U. 1994 r. Nr 111 poz. 535) są choroba
        psychiczna oraz istnienie stanu zagrożenia dla życia lub zdrowia. ZACHOWANIA
        JEDYNIE UCIĄŻLIWE, ALE NIE STWARZAJĄCE ZAGROŻENIA, NIE STANOWIĄ PRZESŁANKI
        PRZYMUSOWEJ HOSPITALIZACJI" (podkreślenie moje)
        Postanowienie Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 14 lutego 1996 r. II CRN 201/95
        • Gość: sfsf Potwierdzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 00:29
          To jedyna kompetentna wypowiedź na forum. Przykro mi, ale tej sytuacji właściwie
          nie da się zaradzić. Dopóki chory nie zagraża sobie lub innym nie można go
          przymusowo leczyć, a żadne policyjne metody "pacyfikowania" nie wchodzą w grę z
          racji niepoczytalności. Jedyne wyjście to skłonienie chorego do podjęcia
          leczenia, ale gdy rodzina się nie interesuje będzie to pewnie bardzo trudne.
    • Gość: aaa Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.09, 19:43
      A może ją zatruć, skoro i tak o to was posądza ;)
    • Gość: lew Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.chello.pl 14.10.09, 20:52
      Spotkałam się z podobnym przypadkiem. Kobieta, którą poznałam
      chorowała na parafrenię.
      • Gość: krimzon Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.as.kn.pl 14.10.09, 21:18
        Parafrenia oznacza jedynie, że do urojeń dołączają się halucynacje. Nie ma
        typowych dla schizofrenii objawów ubytkowych ani objawów dezorganizacji funkcji
        psychicznych.

        Tak czy siak nie zmienia to ani perspektyw leczniczych (kiepskie), ani prawnych
        (vide moje posty dot. Ustawy o Ochronie Zdrowia Psychicznego). Kwestia akademicka.
    • Gość: ryvkaa Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.icpnet.pl 14.10.09, 21:43
      Witam,
      Chcialabym pomoć niestety nie znam skutecznej metody na radzenie sobie z
      upierdliwymi sąsiadami. Moja kolezanka przezywala podobna gehenne z sasiadka z
      gory, ktora byla swiecie przekonana o tym ze slyszy z dolu jakies halasy i bez
      wzgledu na to czy byl to srodek dnia czy nocy, walila aby ich uciszyc. Na nic
      zdawały się tłumaczenia i wycieczki na gore, zawsze konczylo sie przeprosinami
      staruszki, a za kwadrans rozpoczynala swoj "koncert" od nowa. Pokazywała nawet
      mojej znajomej kawalek drewna ktorym wali w podloge "uciszajac" ich. Niestety
      babcia miala spore zaburzenia poniewaz nie mogla zrozumiec ze ludzie ktorzy
      przychodza do niej prosic ja o cisze sa tymi samymi którzy w tej chwili
      "halasuja". Niestety zakonczylo to sie wyprowadzka mojej kolezanki z tego
      mieszkania bo miała już dość stukania w jej sufit... było to jednak mieszkanie
      wynajmowane wiec sytuacja była prostrza...Pozdrawiam i zycze sukcesow w walce o
      swoje prawa :)
    • Gość: Ja Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.multimo.pl 14.10.09, 22:36
      Ubezwłasnowolnienie w tym przypadku ma sens i jest do wykonania. Trzeba zgłosić sprawę do MOPS-u, oni mogą zgłosić to do Prokuratora, który może sprawdzić sytuację i złożyć do Sądu wniosek o całkowite ubezwłasnowolnienie sąsiadki. Kiedy zostanie ubezwłasnowolniona i zostanie jej przyznany opiekun prawny, wówczas to on może podejmować decyzje za ubezwłasnowolnioną. Ma to znaczenie również dla jej sąsiadów dlatego, że wtedy są przesłanki, żeby to opiekun w jej imieniu wyraził zgodę na leczenie lub pobyt w Domu Pomocy Społecznej nawet bez jej zgody.
      Nawet jeśli sąsiadka nie ma bliskiej rodziny, to takim opiekunem prawnym może zostać pracownik odpowiedniej instytucji zajmującej się takimi osobami, np. DPS-u.
      • Gość: krimzon Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.am.wroc.pl 15.10.09, 08:23
        Ubezwłasnowolnienie nie oznacza zrobienia z osoby ubezwłasnowolnionej niewolnika i dowolnego rozporządzania jej życiem. To po pierwsze. Po drugie opiekun prawny osoby ubezwłasnowolnionej ma działać w jej interesie, a nie w interesie jej sąsiadów. Po trzecie - żeby kogoś ubezwłasnowolnić należy wykazać, że z powodu zaburzeń psychicznych, upośledzenia umysłowego lub ciężkiego uzależnienia osoba taka nie jest w stanie samodzielnie kierować własnym postępowaniem - odsyłam do prawnika w kwestii tego co znaczy "nie być w stanie samodzielnie kierować własnym postępowaniem".

        Umieszczenie bez zgody w Domu Pomocy Społecznej z kolei nie będzie tu możliwe. Cytuję znowu Ustawę: "Osoba, która wskutek choroby psychicznej lub upośledzenia umysłowego nie jest zdolna do zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych i nie ma możliwości korzystania z opieki innych osób oraz potrzebuje stałej opieki i pielęgnacji, lecz nie wymaga leczenia szpitalnego, może być za jej zgodą lub zgodą jej przedstawiciela ustawowego przyjęta do domu pomocy społecznej.". Rzeczona sąsiadka nie spełnia warunku niezdolności zaspokajania swoich potrzeb życiowych.

        Tak jak już pisałem - jedynym wyjściem byłoby rozwiązanie instytucjonalne i utworzenie odpowiednich procedur, ew. zmiana Ustawy o Ochronie Zdrowia Psychicznego. Obecnie chroni ona osoby zaburzone psychicznie przed leczeniem bez zgody jeśli nie stwarzają zagrożenia dla innych lub siebie. Niestety nie chroni ona otoczenia przed uciążliwością. Pytanie co jest ważniejsze - autonomia chorego czy spokój sąsiadów?

        Na pocieszenie - to, że sąsiadka ma urojenia nie oznacza, że jest umysłowo upośledzona, albo dementywna i że wysadzi budynek. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Ona po prostu inaczej interpretuje rzeczywistość. I w zasadzie można podjąć jedynie próbę ułożenia sobie z nią życia.

        Na koniec powtórzę, że moja diagnoza jest oparta wyłącznie na opisie objawów i nie może w żaden sposób być wiążąca ani ostateczna. Być może sąsiadka ma schizofrenię o późnym początku i faktycznie istnieje ryzyko, że nieleczenie spowoduje znaczące pogorszenie. To może stwierdzić tylko psychiatra. Dlatego zgłoszenie sprawy do MOPS jest dobrym rozwiązaniem (chociaż nie w każdym mieście mają konsultujących psychiatrów).
    • Gość: mayaa Re: Obłąkana sąsiadka IP: *.chello.pl 14.10.09, 23:31
      objawy wskazuja na schizofrenia, to choroba iec nic co zrobisz tej Pani nie
      przekona, jakie sa wyjscia, raczej bedzie trudno, pisze to jako pracownik sluzby
      zdrowia i osoba zajmująca sie rowniez chorymi psychicznie. Gdyby ta Pani zaczela
      zachowywac sie w sposob stwarzający zagrozenie dla jej lub innych zdrowia lub
      zycia, mozna by skontaktowac sie ze sluzba zdrowia ew. policja i bylaby szansa
      na przymusowe umieszenie u osrodku leczenia zaburzen psychicznych. co pomogloby
      do czasu wyjscia tej Pani, mozesz sporobowac skontaktowac sie z jej rodzina,
      dowiedziec sie czy w ogole byla diagnozowana i leczona, jeżeli tak, to jej
      zachowanie swiadczy o tym ze nie bierze lekow(co jest niestety dosc powszechne)
      tutaj nic nie poradzisz , oi le jak napisalam , nie stanowi powaznego zagrozenia
      , nikt do brania lekow jej nie zmusi( i nie wazne czy to policja czy MOPS-y
      itp,). Zawsze moze sie okazac ze nie bylo zadnych hospitalizacji, wtedy mozna
      taka rodzine przekonac do wizyty u psychiatry i moze Pani podjęłaby leczenie,
      jakas szansa na to jest. Generalnie, sprawa trudna, przykro mi, możecie
      ignorowac, ew. zglosic sprawe do spoldzielni , choc przeciez to nie jest
      swiadome zachowanie tej Pani i tak naprawde to ona ma problem, niestety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka