zielonooka_sekutnica
12.10.09, 13:51
Bardzo proszę o pomoc, bo już nie wiem co robić. Wczoraj znalazłam w
swoich drzwiach kartkę od sąsiadki z piętra niżej:
"Proszę o 20 zł za oblane pantofle (ktore są do odebrania) oraz
klucze do mieszkania. W przeciwnym razie zgłaszam o włamanie."
Pantofle w domysle oblane kwasem, a klucze od jej mieszkania. Według
sąsiadki dogadaliśmy się ze ślusarzem i kiedy on wymieniał jej
zamki, to dorobił też komplet dla nas. Paranoja. Sąsiadka twierdzi
też, że podlewamy jej kwiatki kwasem, wylewamy kwas pod jej drzwi,
żeby opary ją zatruwały, wpuszczamy gaz trujący przez jej
wentylację, produkujemy narkotyki i juz sama nie wiem co jeszcze.
Sąsiadów z 2 piętra kiedyś oskarżyła o robienie grilla w zsypie na
śmieci! Cały czas są z nią problemy i już nie wiem co robić - od
dłuższego czasu znajduję co kilka dni pod drzwiami jakieś szmaty
albo ręczniki papierowe - sąsiadka twierdzi, że wyciera nimi rozlane
przez nas chemikalia i zostawia nam pod drzwiami, żebyśmy się sami
nimi truli. Ostatnio nawet swoje kwiatki nam pod drzwi przyniosła,
bo przeciez ziemia jest nasączona trucizną i ona tego nie będzie
wdychała.
Sąsiadka co jakiś czas wzywa też policję - niby wiedzą, że jest
nienormalna, ale zgłoszenia przyjmować i tak muszą. Tak więc co
jakiś czas puka do nas dzielnicowy, co jest trochę irytujace, bo ile
można.
Czy można do niej wysłać kogoś z opieki społecznek? Jakieś
przymusowe badania i leczenie? Poradźcie coś, bo ja już popadam w
obłęd. Jeszcze trochę i zaopatrzę się w jakiś gaz trujący i dam jej
powód do tych oskarżeń.