Dodaj do ulubionych

Anegdotka z rezonansem

20.03.10, 12:23
Cuki, Funka, ale pamiętacie o umowie ? Będziecie jak ksiądz Magdzie tłumaczyć
mi koda bym nie musiał oglądać niczyjego pytona, ok ?
________________________________________________________________________

Połowa średniej, Technika Cyfrowa (czy jakoś tak).

Gość - ksywa Pepesza - bo b szybko mówił, każe wyjąć kartki bo będzie
zapowiadana wcześniej kartkówka. My - stare już konie i zaprawione w bojach z
ambitnymi sorami :

- Kartkówka ?! Jaka kartkówka ? ! Eeee tam, nie robimy żadnej kartkówki !
- Proszę wyciagamy karteczki ...
- Sorze, nie dalej jak miesiąc temu była jakaś
- Nie było, macie mało stopni i właśnie dlatego dziś musimy zrobić
- Była !
- Nie było
- Nie u Sora, ale była !
- No dobrze, koniec żartów. Proszę wyjąć karteczki, ale jeśli ktoś nie chce to
nie musi, mogę od razu dwóję wpisać
- A kto powiedział że ktoś nie chce ?! Ustalaliśmy tylko fakty ...

Od dobrych 2 lat wiedziałem że wybór tej średniej to był strzał w 10-tkę, tyle
że 2 tarcze obok i tyleż pojęcia miałem o przedmiocie cotygodniowych pogadanek
z 'cyfry'. Każdy dostał po 1 pytaniu na jakimś małym karteluszku. Za tydzień,
Pepesza czyta wyniki : 3+, 3-, 4-, 3 ... Dochodzi do mnie robi pauzę i :

- A Tobie stawiam dwóję z wykrzyknikiem i nie oddam Ci Twojej kartki
- A dlaczego, Sorze ?!
- Bo jak od 12 lat uczę w szkole, czegoś takiego jeszcze nie widziałem
- Ale to jest moja kartka, wszyscy dostali swoje z powrotem i ja też chcę
- Nie, ja ją sobie zostawię

W klasie (same samce) ferment :

- Sorze, Sor mu odda kartkę. Ja mogę Sorowi oddać swoją. Mi nie zależy
- Ja też !
- I ja !
- Sor weźmie sobie moją. Fajna, z 4-ką minus !

Po chwili wszyscy chcą już przehandlować swoje kartki za 1 moją, równocześnie
przekrzykują się pytając mnie co tam takiego nasmarowałem. Ja, że nic, zwykła
odpowiedź. Pepesza dzielnie próbuje opanować sytuację, ale po chwili
przekrzykuje go już z pół klasy, każdy dorzucając coś do zdania poprzednika :

- No dobrze, wracamy do lekcji ...
- To niesprawiedliwe !
- Hańbaaaaaa !
- To jest jego własna kartka !
- ....z jego zeszytu !
- .... co mu mama kupiła !
- ... za ciężko zarobione pieniądze !
- ... na taśmie w fabryce traktorów !
- .... nie ! wibratorów !
- No Ty ! Bo ci zaraz zaj.... !
- Sory, ja nie o Twojej mamie, tylko tak ...no co Ty... no sory, no

Pepesza swym cyfrowym tenorkiem intonuje bez przekonania kilka sztuk 'Cisza,
cisza !', lecz po chwili kapituluje :

- No dobrze, dam Ci Twoją kartkówkę, ale tylko na chwilę. Potem zaraz mi ją
zwrócisz
- Ale jak oddam Sorowi to też tylko na chwilę, a potem sor odda mi ją na dłużej ?
- Ehhhhh ... no masz już tą kartkę .. Otwieramy zeszyty !

W chwili kiedy Pepesza oddawał mi moją kartkówkę z 10 chłopa tłoczyło się koło
mojej ławki czekając na podanie kartki jak na komunię.

Pepesza wyciągnął do mnie rękę z kartką, a ja z należnym namaszczeniem,
patrząc mu prosto w oczy, najwolniej jak tylko umiałem, wstałem wyciągając
rękę jakbym odbierał conajmniej Virtuti Militari.

Po dopełnieniu aktu przejęcia kartki, wyprostowałem się jak struna, strzeliłem
obcasami juniorek, zasalutowałem i energicznie kiwnąłem głową przy
akompaniamencie ogólnego rechotu i kładzenia się krzyżem na podłodze przez
kolegę Okunia.

Bezbronny Pepesza wiedział, że już nic nie może zrobić i pogodził się z rolą
niemego świadka dramatu. Pozbierany z krzyża Okuń pierwsze co zrobił to bez
zbędnych wstępów wyrwał mi kartkę i - nim zdążyłem zaprotestować - zaczął
czytać cedząc słowo po słowie z rytualnym patosem jak manifest komunistyczny
conajmniej :

- 'Co to jest nibyrezonans magnetyczny ?'

Tu, mrużąc oczy, z oskarżycielskim w nich wyrzutem, zlustrował stojących dokoła

- 'Nibyrezonans magnetyczny .........kojarzy mi się ..........z nibyrezonansem'

Zrobił pauzę, wywinął dolną wargę dorzucając do tego podniesiony kciuk co w
połączeniu z majestatycznym kiwaniem głową wyrażać miało głęboki szacunek dla
profesjonalizmu autora. Nieśpiesznie, w pełnej napięciu ciszy wydeklamował
kolejne objawienie :

-'Nibyrezonans .......kojarzy mi się .......z rezonansem'

Tu dotychczasowy repertuar środków ekspresji uzupełnił głębokim spojrzeniem w
oczy każdemu ze zgromadzonych celem weryfikacji okazywania czci należnej
samorodnemu geniuszowi autora. Konsylium zgodnie przybrało ten sam namaszczony
wyraz oblicz i powoli, w pełnej akceptacji kiwało głowami

- ' A rezonans .............z niczym mi się nie kojarzy'

W tym momencie pociągnął kilkakrotnie nosem, złapał mnie za łeb i - mimo że
czując co się święci wykręcałem się ile wlezie - złożył mi na czole soczystego
całusa.

Reszta na szczęście ograniczyła się do uściśnięcia oburącz prawicy z
towarzyszeniem strzału juniorkami i salutem.

Kartkówka w trakcie lekcji okrążyła wszystkie ławki przekazywana niczym
relikwia : odbierający wystawiał złączone - jakby przed chwilą zaczerpnął w
nie wody z wiadra - dłonie, po czym składał je do siebie i przyciskał do
piersi pochylając się przy tym nieznacznie i zamykając na chwilę oczy.

Pod koniec lekcji, Pepesza dał kolejny dowód naiwnej wiary w nasze tzw (hehe)
dobre intencje, zgłaszając Okuniowi oczekiwanie zwrotu kartkówki.

Dziecko znałoby z góry odpowiedź po góra 2 z nami lekcjach, ale nie Pepesza po
prawie semestrze. Dowiedział się więc, że ten dał ją Pindorowi.

Pindor początkowo odniósł się do sugestii Okunia z pewną rezerwą, pytając
Pepeszy ‘kim jest ten kolo’ - wskazując na Okunia - bo pierwszy raz go widzi,
co miało o tyle oparcie w faktach, że Pindor zaszczycał nas swą obecnością
dość rzadko, co samo w sobie nadawało tym chwilom walor pewnej wyjątkowości.

Po chwili jednak, akcentując swoją otwartość w obszarze tolerancji stwierdził,
że musi sprawdzić gdzie ją podział. Wybebeszył więc swój kultowy - pamiętający
czasy tow Wiesława - wojskowy plecaczek, pozwalając nam kontentować się takimi
rarytasami jak opakowanie po Sportach, zestaw do robienia skrętów z conajmniej
tygodniowym zapasem niezbędnych surowców i noszące ślady intensywnej
eksploatacji 2 pełne talie.

Kiedy dochodząc do resztek 2-go śniadania z zeszłego tygodnia, rozległ się
przy okazji znajomy kojący dźwięk szkła, Pepesza pospiesznie zrezygnował z
wysiłków Pindora, co ten przyjął z niejakim rozczarowaniem dokumentując ten
fakt melancholijnym westchnieniem.

Na przerwie ustaliliśmy kto ma w domu klaser.
Obserwuj wątek
    • bugelka Re: Anegdotka z rezonansem 20.03.10, 12:29
      Miodzio Gubalku! :D
      Uśmiechęłam się więcej niż 2 razy! :DDDD
      • 7stefan7 Re: Anegdotka z rezonansem 20.03.10, 12:39
        Cygarko he :D
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 20.03.10, 12:45
        Cześć Bugi :)))

        No to teraz kobyłka do płotu !

    • funny_game Re: Anegdotka z rezonansem 20.03.10, 14:12
      :DDD

      A nie kojarzy Ci się rezonans z dupą? :DDD
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 20.03.10, 22:52
        Prócz dupy wszystko mi się z nią kojarzy :)
    • twardycukierek Re: Anegdotka z rezonansem 20.03.10, 18:12
      Dzięki Wahazardzie ;))) postaram się przeczytać przed wyjściem, chwilowo
      przegrywasz z malowaniem paznokci, nie obrazisz się, co? ;DDD
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 20.03.10, 22:54
        Wrzuć fotkę, to będę wiedział czy się obrazić :))
        • twardycukierek Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 10:54
          Nie, bo mi podpadłeś ;DDD ;)
          • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:21
            A czem Ci podpadłem, biedny miś ?!?!??????

            Tylko bez kodów pls. W prostych żołnierskich słowach. Dzielnie zniesę nawet
            blachę w czoło na koniec, ale zlituj się Cuki, bez kodów ... :))
            • twardycukierek Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:40
              Obiło misie o oczy Twoje stwierdzenie, że tylko osoby, które sobie nie radzą w
              życiu piszą na forach. Prawdę mówiąc karkołomna teza! :D
              Poczuciem własnej wartości mogę obdzielić dywizję Józefów K. i nie, nie jestem
              'ukłuta' tym co napisałeś, jestem tylko bardzo zdziwiona :D
              • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:54
                No jak znajdziesz taki mój cytat, to możesz mnie wziąć na męki. Ale literalnie
                taki.

                Zdrożon co nieco więc gmyrać mi się nie chce, ale na moje szło tak że 'na forum
                takim jak to' - a były to Nieśmiałki. Po drugie primo nie 'tylko' a 'głównie', a
                po trzecie 'moim zdaniem'. No chyba, że się mylę ? :))

                • twardycukierek Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:59
                  Skoro dotyczyło tylko tamtego forum... Nie chodzi o bawienie się tu w żelaznego
                  Feliksa, po prostu nie mogłam uwierzyć, że tak myślisz i cieszę się, że się
                  myliłam :)) Forget about it :)
              • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 23:10
                Jest ścierwo :)

                forum.gazeta.pl/forum/w,16314,108964704,108964704,samoocena.html
                Pytanie było o tamto konkretne forum, ale fakt że odpowiadając błędnie
                uogólniłem ('fora'). Za to, wrzuciłem 'chyba'

                Hmmmm, to uogólnienie to był błąd <wyraża czynny żal, hehe> ale w kontekście
                Nieśmiałków i paru sąsiednich forów które czytuję - tak _mi_ to wygląda.

                Szpile i na pewno mnóstwo innych forów to zupełnie inna bajka.

                To jak ? Dyby czy trzeba wybatożyć, heretysia ? ;) OK, ale uprzedzam że uroczą
                kat-kę (a nie kotkę ?) nadzieję w rewanżu na pal ! :)
                • twardycukierek Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 23:15
                  Ej weź no, Wahazardzie! Nie jestem Lojolą ani Jolą nawet :D

                  Wsio jasno, temat możemy jutro sobie rozwinąć, ale to co było dla mnie najważniejsze wiem: nie pisałeś tego o wszystkich ludziach na wszystkich forach. No :)
                  A teraz padnięta po 5 godzinach w lesie walę się na łóżko, czego i Tobie życzę. Pa! :)

                  PS. Tortury jutro, same place, same time :D
    • mappi Re: Anegdotka z rezonansem 20.03.10, 18:28
      "Wahazarodurke" wg Gubala

      :):)

      p.s.1...przyszłam tutaj się tylko pośmiać.....lekutko....z Waści
      tymczasem szczękę muszę iść poprawić...bo mi się zawias zdeczko
      przyblokował....od śmiania

      wiedziałam...że tak będzie
      ;)


      p.s.2...przy okazji się witam...więcej dygać nie będę
      :)
      • twardycukierek Re: Anegdotka z rezonansem 20.03.10, 18:29
        > "Wahazarodurke" wg Gubala

        Dooooobre! ;D Wahazarlantyk :D

        Witaj serdecznie, bezdygowo, szpilowo :)))
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 20.03.10, 22:58
        Hej Mappi :)

        Cieszę się, że się Waćpannie podobało. Dygnij za to jak nabędziesz te swoje
        szpilki (podglądam tą Waszą szatnię po wuefie ;)
    • twardycukierek Re: Anegdotka z rezonansem 20.03.10, 18:50
      Przeczytałam, świetne! Torba pamiętająca tow. Wiesława cymes ;))
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 20.03.10, 23:01
        Dzięki, dzięki, Cuki :)

        To ja się teraz porozanielam i ponapieszczam komplementami uroczych niewiast
        • twardycukierek Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 10:03
          Nie ma za co, to było heartfelt! :)

          I nawet w nocy na imprezie o tym opowiadałam ;D
          • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:39
            To pewnie Cię znajomi niebawem przestaną przeciążać zaproszeniami na kolejne ;)

            Dzięki jeszcze raz

    • lupus76 Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 14:11
      No i tego mi brakowało. Dzięki Gyubalu! :D
      • twardycukierek Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 17:16
        Uff, wrócił i pisze! ;)
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:24
        To ja dziekuję Lupi & consortes, że marnujecie te okruchy życia na tą tzw
        tfurczość :))

    • szwagier_z_niemodlina Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 19:21
      Gyubalu!

      Bardzo ladna historia. Ale w swoim paskudnym umysle caly czas usilowalem
      umiescic ja w czasoprzestrzeni. Mam jedno pytanie do autora: jakim cudem paczka
      "Sportow" dotrwala do czasu, kiedy sie zartowalo przy nauczycielu o pracy w
      fabryce wibratorow? :-DDD

      Szwagier ciekawski.

      PS:-)

      redaktora.blog.pl/archiwum/?rok=2005&miesiac=4
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:32
        Szwagruś :)

        Masz rację. To nie mogły być Sporty, ale były to jakieś najbardziej oszczane
        fajki, jakie wtedy były. Nie kojarzę w tej chwili co to było konkretnie. Na 100%
        nie Caro ani Carmeny, bo to było białe papierowe opakowanie bez folii ...

        A wibratory to tylko w Bravo zdaje się widywaliśmy bo to było jeszcze grubo
        przed wybuchem wolności.

        Jakbyś miał jakieś typy - to wyciśniesz mi łzy wzruszenia :)
        • szwagier_z_niemodlina Re: Anegdotka z rezonansem 22.03.10, 08:50
          To zalezy. Jak rezygnujesz z fabryki wibratorow to moga byc "Sporty". Jak jest
          fabryka wibratorow i ten artykul gospodarstwa domowego jest juz obiektem
          dowcipow uczniow - obstawialbym "Popularne", ale one chyba sa do dzis.
          Tak ze ja bym moze zmienil fabryke wibratorow na Zaklady Przemyslu Gumowego a
          "Sporty" zostawil.

          Inna sprawa ze w latach 80' doszlo do czegos takiego ze pojawily sie w handlu
          wibratory, sprzedawane jako "aparat do masazu twarzy" (sic!!). Co ciekawe, czesc
          publicznosci kupowala to naprawde w tym celu. Na 90% kupowalo sie to w Pewexie.
          Ongim odwiedzil (1985) kumpele w Krakowie, co mieszkala na stancji. Corka
          gospodyni byla nieco mlodsza od kumpelki, obie studiowaly, ja w wojsku akurat. W
          sumie trzy kobity razem mieszkaly: gospodyni, corka jej i moja znajoma. Ide ja
          umyc lapy a w lazience wibrator lezy. Kolo pasty do zebow. Ja do Magdy mowie:
          nie trzymajcie tego tak na wierzchu, jak was podchorazy odwiedza. Bywaly bylem,
          kiedys w Szwecji dorabialem noszeniem skrzynek, zdarzalo sie i do odpowiednich
          sklepow cos dostarczac.
          -A co, a co? -pyta Madzia, prawie juz mezatka.
          -A to, a to - pokazuje na wibrator.
          -A co? To Zosi aparat do masazu twarzy, od mamy na urodziny dostala.
          No to wymieklem. I wyjasnilem. Pozniej mi Madzia od gospodyni i corki
          przekazywala pozdrowienia. Raz czekoladki dostalem nawet, ale juz mnie nigdy nie
          zaproszono. Z Magda spotykalem sie na Plantach. Jak potem z ta Zosia tanczylem
          na weselu Magdy, to bylo duzo beztroskiego smiechu:-)
          • twardycukierek Re: Anegdotka z rezonansem 22.03.10, 09:23
            Przecudna historia :DDD konia z rzędem za to, by widzieć Twoją i ich miny ;D
            Ale powiem Ci, że nie kojarzę tych pewexowych wibratorów... za młody byłam i
            podniecały mnie wtedy bardziej jeansy LEE ;)))
        • osv Re: Anegdotka z rezonansem 23.03.10, 22:29
          Poza "Sportami", byly jeszcze: Orienty, Mentolowe, Albanskie,
          Extra Mocne, Radomskie, Klubowe, Gold Coast, Gitan /Gitanes/ itp.

          ...podac chusteczke? ; )


          P.S.

          Nigdy nie palilam...,ale bylo pieknie z dugimi i eleganckimi MORE...
          dla szpanu...wtedy : )

    • milleniusz Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:26
      Grubal, no i gdzie ten romans?

      PS. Podejrzanie podobną placówkę edukacyjną kończyłeś.
      • lolcia-olcia Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:30
        Może nawet w jednej klasie byliście;)
        • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:36
          Cześć Olcia :))

          A Ty co tak zza węgła coś łypniesz i w krzaki ? W przerwie kucia do matury
          krzyknij co słychać :))
          • lolcia-olcia Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:44
            Hello Balti:) wiosenny weekend rekreacyjnie i aktywnie spędzałam więc i na forum
            nie zaglądałam;)

            > A Ty co tak zza węgła coś łypniesz i w krzaki ? W przerwie kucia do matury
            > krzyknij co słychać :))
            Matura.... wieki temu za worek ziemniaków zdana;)hahahhaa

            A co u Ciebie? Jak po weekendzie? U mnie śliczna pogoda i żal marnować ją na
            siedzenie w domu:)
            • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 23:14
              Kuję takie tam szatańskie wersety i odwołuję rezerwację na pingla, bo się kumpel
              wozem wyflaczył :(
              • lolcia-olcia Re: Anegdotka z rezonansem 22.03.10, 06:56
                A myślałam, że w swoim nowy dresie bujasz się z chłopakami po dzielni i tępicie
                osiedlowych czubów by oficjalnie przywitać wiosnę;)))
        • milleniusz Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:46

          > Może nawet w jednej klasie byliście;)

          No to byłby kosmicznych rozmiarów zbieg okoliczności. :D
          • lolcia-olcia Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:50
            Mili więcej optymizmu:) prawie niemożliwe, ale to prawie:D
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:32
        Cześć Mill :)

        Jaki romans ?
      • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:33
        technikum - za przeproszeniem - elektroniczne. Ty też ?
        • milleniusz Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:50
          Heh, kwiat rodzimej elektroniki. Trochę przywiędły, trochę nasiąkły i to nie
          wodą raczej, ale swój, własny, polski! :D
          • lolcia-olcia Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 22:57
            To może jakiś zjazd się zorganizuje?:) Kwiecie polskiej elektroniki:D
            • milleniusz Re: Anegdotka z rezonansem 22.03.10, 00:08
              To już inna historia, inny czas. Ale zjechać się zawsze można. To kiedy? :]
              • lolcia-olcia Re: Anegdotka z rezonansem 22.03.10, 06:57
                Skład podstawowy już jest, listę pozostałych gości ustalcie we własnym zakresie;)
          • gyubal_wahazar Re: Anegdotka z rezonansem 21.03.10, 23:16
            Tylko czego mnie tam nawet lutować nie nauczyli ? Zmieniać żarówki tez musiałem
            nauczyć się sam :(
            • milleniusz Re: Anegdotka z rezonansem 22.03.10, 00:03
              No nie wiem, może za mądrzy byliście? Pamiętam widok pań lutujących jakieśtam
              oporniki na taśmie niegdyś sztandarowego zakładu polskiego przemysłu
              elektronicznego - i to nie był miły widok. Przez osiem godzin lutować jeden i
              ten sam opornik. Nie wiem, może na drugi dzień dostawały co innego do lutowania.
              Na przykład taki kondensator. Kondesatory były fajne, bo grube i takie
              jaskrawoniebieskie. Jedyna jaskrowaniebieska rzecz w całym socjalizmie.
              Kondesator elektrolityczny.

              Albo warsztaty. Warsztaty to było coś. Warsztaty miały za zadanie wyedukować
              adeptów (inaczej kwiat polskiej elektroniki), między innymi, bo przecież nie
              wyłącznie, w nawijaniu drutu na transformator. Dla postronnych - transformator
              składa się głównie z rdzenia i drutu, konkretnie dwóch drutów.

              Otóż było to zajęcie arcyupierdliwe, tym bardziej arcy, im cienszy był drut, a
              jakiśtam parametr, dawno już przez kwiat zapomniany, decydował o tym, że drut
              czasem musiał być cienki jak włos. No więce takie nawijanie wyglądało tak, iż
              się zakładało osnowę na rodzaj wrzeciona, które to kręcac się - uwaga i tu
              niespodzianka - nawijało drut. I teraz upierdliwy moment - im cienszy drut, tym
              bardziej miał tendencję to zrywania się. Przypuszczalnie na skutek niewprawnego
              obchodzenia się z tymże przez kwiat elektroniki, ale być może też wskutek
              wystąpniea splotu szeregu innych, obiektywnych trudności, jak kac, głód, chłód,
              czy skrajne wyczerpanie organizmu. Onanizmu? Jakoś tak.

              No więc jak się drut zerwał, to była katastrofa, bo trzeba było nawijać od
              początku. No chyba, że się wiedziało, że oceniamy pod względem parametrów
              (znaczy w sensie jak fajnie robi prąd wyjściowy z wejściowego) jest jeden czy
              dwa pierwsze transformatory, a reszta jest oceniania na oko, mniej więcej tak
              jak szpulki nici w sklepie za rogiem. No więc jak się wiedziało, to wystarczyło
              taki upierdliwy drut związać i nawijać dalej. Byle sploty ładnie wychodziły.

              A może oni już wtedy wiedzieli, że za 20 lat wszystkie transformatory będą
              robione w Chinach?

              Warsztaty elektroniczne, oprócz nawijania transformatorów, wyróżniły się w
              pamięci kwiatu elektroniki jeszcze jednym wydarzeniem, mianowici akcją
              dywersyjną w ubikacji męskiej. (Szczerze mówiąc, nawet nie wiem, czy były
              damskie, albowiem jak już uprzednio - i słusznie - zauważyłeś, kwiat
              charakteryzował się zasadniczo jednopłciowością. Nigdy nie doszedłem jak
              ewolucja w tych warunkach zadbała o przetrwanie gatunku, i może całe szczęście,
              że nie doszedłem.)

              A zatem akcja dywersyjna - na miarę kwiatu, który wszak był narybkiem - nie
              polegała na spaleniu jakiegoś Radiokomitetu, lecz na zdeponowaniu zapalonej
              petardy w muszli klozetowej. Która to (petarda, nie muszla) na skutek gwałtownej
              reakcji chemicznej, spowodowała rozerwanie biednego instrumentarium, niejedno
              pamiętającego, lecz najwyraźniej niezaprojektowanego do tak gwałtownie
              rozprężających się gazów. Rozerwaniu towarzyszył stosowny efekt dźwiękowy, oraz
              pełne satysfakcji spojrzenia partyzantów tudzież wymiana myśli, gdzie te typu
              "ale pierdolnęło" były jednymi z głębszych.

              Niestety, akcja nie została zakwalifikowana jako polityczna, system walił się i
              tak, a rozerwany kibel miał trzeciorzędne znaczenie militarne. Zdaje się, że
              skończyło się na naganach oraz konieczności reparacji szkód wojennych w postaci
              obstalowania nowej muszli.

              No więc nie wiem, dlaczego cię nie nauczyli lutować, ale to nieważne, lutowanie
              też nie ma przyszłości.

              A. A jak się włoży do wanienki lutowniczej mokrą płytkę, to rozlega się tak
              śmieszny plusk i dokoła fruwają bąble stopu cyny o temperaturze jakichś 250 stopni.

              Może szkoły nie są po to, żeby uczyć lutować, tylko żeby nauczyć jak nie zginąć
              w szerokim świecie.

              Tak mi się widzi, spoglądając z czasoprzestrzennej oddali na kwiat polskiej
              elektroniki.
              • bugelka Re: Anegdotka z rezonansem 22.03.10, 07:06
                Misie bardzo podoba ten wywód naukowy Milli wiesz? :D
                człowiek (a zwłaszcza kobieta!) uczy się caaałe życie...
                a instrukcji obsługi transformatora to nie znałam siem przyznam ze wstydem :/
                • milleniusz Re: Anegdotka z rezonansem 22.03.10, 11:58

                  > a instrukcji obsługi transformatora to nie znałam siem przyznam ze wstydem :/

                  Ale to nie jest instrukcja obsługi. :D Chyba byłem zbyt ogólny. To jest opis konstrukcji transformatora, przy czym transformatora, który nie ma szans działać. Związywanie zerwanego uzwojenia jest montypythonowskie w swym absurdzie. Ma szanse powodzenie porównywalne z tym, iż ta papuga będzie latać. :D
                  • osv Re: Anegdotka z rezonansem 23.03.10, 22:15
                    " Może szkoły nie są po to, żeby uczyć lutować, tylko żeby nauczyć
                    jak nie zginąć w szerokim świecie."

                    Znakomita mysl : )



                    Autorowi:

                    www.youtube.com/watch?v=yXEfjVnYkqM

                    osv

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka