Dodaj do ulubionych

Byle dokopać

27.11.09, 10:53
Trwa wymiana maili moich z żoną.

Ja piszę, o potrzebie kontaktów z dzięćmi, ona tłumaczy, ze skoro odszedłem to
muszę ponosić konsekwencje i dzieci będę widział, jak się zapisze mailowo
dzień wcześniej, ona się zgodzi i to tylko wtedu kiedy jest w pracy.

Teraz doszedł temat wigilii. Całe święta ja pracuję ( dyżur w szpitalu).
zaproponowałem żeby wigilię dzieci spędziły ze mną a resztę świąt z Nią:
NIE!!! Więc mozę wigilię jakoś razem NIE!!!!

CYTATY:

JA:

Mam dosyć ciągłego żebrania o możliwość spotkania z Julkiem i Maćkiem.
Oczekuje, że jako dobra matka podejmiesz jakieś działania, aby
zintensyfikować spotkania dzieci z ojcem.

W trakcie świąt dyżuruję i nie będę mógł spotkać się z dziećmi, dlatego
postanowiłem, że wigilię dzieci spędzają ze mną, a święta z Tobą.

ONA:
Cieszę się że coś postanawiasz ale wigilia dwu i czterolatka bez matki nie
wchodzi oczywiście w rachubę.
Ponieważ nie ma możliwości porozumienia się między nami, będziemy zmuszeni
udać się z tą sprawą do sądu.
Twoje postępowanie przewróciło świat dzieci i ich matki do góry nogami i tylko
ty ponosisz za to odpowiezialność.
JA:
Mogę powiedzieć to samo co Ty, wigilia dwu i czterolatka bez ojca nie
wchodzi w rachubę. Obydwoje jesteśmy niewierzący, więc wigilia jest
tylko trochę bardziej uroczystą kolacją, w trakcie której wręcza się
prezenty. Pozostawiam Ci dwa dni świąteczne i niedzielę, i nie przyjmuję
do wiadomości, że nie pozwolisz spędzić chociaż tego jednego dnia
dzieciom ze mną. Jeśli się uprzesz, to Ty będziesz musiała im
wytłumaczyć dlaczego nie zobaczą w święta taty.

Jeśli chcesz spędzić wigilię z dziećmi, to proponuję, żebyś przyszła na
kolację do mojej matki.

ONA:
Nie będę z toba dyskutować na temat wigilii. Odszedłeś i konsekwencje tej
decyzji sa trudne dla wszystkich. Ty podobno odszedłeś do lepszego życia.
Gratulacje!
Ja nie ustalam terminów twoich dyżurów. Jeżeli uważasz, że to ja i dzieci mamy
dostosować się do twoich planów na życie, godzin i dni pracy to jak wiesz na
pewno mylisz się. W sądzie się nie walczy ale pewne rzeczy ustala i mam zamiar
to zrobić dla mojego i dzieci spokoju.
a. (...)
Skoro wigilia to taka kolacja to urządź ją np poprzedniego dnia. Zresztą ty,
twój brat i mama i tak spędzacie ją przysypiając przed telewizorem.
---------------------
Jakie to kooorwa urocze, czasem żałuję że nie jestem gejem
Obserwuj wątek
    • zabelina Re: Byle dokopać 27.11.09, 11:19
      michszyb napisał:
      >> Mam dosyć ciągłego żebrania o możliwość spotkania z Julkiem i
      Maćkiem.
      > Oczekuje, że jako dobra matka podejmiesz jakieś działania, aby
      > zintensyfikować spotkania dzieci z ojcem.
      >
      > W trakcie świąt dyżuruję i nie będę mógł spotkać się z dziećmi,
      dlatego
      > postanowiłem, że wigilię dzieci spędzają ze mną, a święta z Tobą.

      Nie możesz dziwić się, że ona na taką "propozycję" jest od razu
      na "nie". Chcesz coś osiągnąć, traktuj osobę z którą rozmawiasz jak
      partnera w rozmowie. Ty stawiasz sie od samego początku ponad nią,
      bo pokazujesz jej, że to Ty decydujesz (cytuję: "...dlatego
      POSTANOWIŁEM..."). Po takim Twoim stwierdzeniu ona oczywiście zawsze
      będzie starała się Tobie udowodnić, że Ty nie możesz o niczym
      decydować.
      Proponuję Tobie jak najszybsze sądowne ustalenie kontaktów z
      dziećmi, bo przy takiej komunikacji między Wami zszargacie tylko
      sobie nawzajem nerwy.
      • kasiapfk Re: Byle dokopać 27.11.09, 11:36
        Zabelina, to samo mi się rzuciło na oczy.
        Nigdy, przenigdy mój eks ani ja wobec niego nei stosowaliśmy takiej
        retoryki wyższości. Co midzy nami, to midzy nami, ale dzieci
        chronimy. Michszyb, zejdz ze dwa pietra niej z wyzszosci a moze sie
        okazac, ze i eks gada po ludzku.
        • michszyb wstęp do tego co napisałem 27.11.09, 12:55
          Ok, ok, ok

          Małe wyjaśnienie, dlaczego nastąpiłem że postanowiłem. Użyłem tylko sposobu w
          jaki komunikuje się ze mną żona. to ona postanawia kiedy i na jakich zasadch
          moge widzieć własne dzieci. Mówię do niej jej własnym językiem. Jak ładnie
          proszę to ona ma głęboko w dupie. Tak już próbowalem.
          Więcej prosic nie bede.

          A poz tym to dowiedziałem sie z trzeciej reki ze ona postanowila ze pojedzie w
          wigilie do rodziny oddalonej o 100 km. dalekiej rodziny. Blizszą ma na miejscu.
          Jak sadzicie? Po co?
          • zabelina Re: wstęp do tego co napisałem 27.11.09, 13:15
            Mówienie do Twojej żony jej własnym językiem nie przyniesie Tobie
            absolutnie żądnych korzyści, wprost przeciwnie niesie ze sobą coraz
            głębszy brak porozumienia.. A rozmawiamy chyba tutaj o tym, abyście
            mogli jednak w sprawie kontaktów z dziećmi się porozumieć.
            Jesli zalezy Ci na tych kontaktach, a nie na podgrzewaniu konfliktu
            z żoną, szukaj metod, za pomocą których swoje cele możesz osiągnąć.
            Proszenie też nie jest w tym wypadku metodą.
            Wy jesteście RÓWNI(!) sobie, jak strony ustalające warunki jakiejś
            umowy. Spróbuj może spojrzeć na tą sytuację w ten sposób.
      • a.niech.to Re: Byle dokopać 27.11.09, 12:02
        zabelina napisała:

        > Proponuję Tobie jak najszybsze sądowne ustalenie kontaktów z
        > dziećmi, bo przy takiej komunikacji między Wami zszargacie tylko
        > sobie nawzajem nerwy.
        Ze względu na spokój należny dzieciom to najsensowniejsze
        rozwiązanie.
    • cahir4 Re: Byle dokopać 27.11.09, 11:20
      Przeczytałam najpierw Twoje streszczenie sprawy, a potem cytowane
      maile i... wymiękłam. Wyrazy współczucia dla Twojej ex(?)żony. Z
      Tobą nie sposób się porozumieć. Najlepsze jest to, jak piszesz na
      początku "zaproponowałem", a w treści maila nie ma żadnego
      zaproponowałem. Jest "postanowiłem". Łaskawie informuję cię, że
      postanowiłem, że spędzisz wigilię bez dzieci...

      Żona zaś uprzejmie Cię poinformowała, że Twoje postanowienia nie
      muszą ustawiać jej życia. Fakt.

      Święta po rozstaniu, kiedy w grę wchodzą małe dzieci, to delikatna i
      budząca silne emocje materia. Nie dałeś żadnej szansy, byście mogli
      się porozumieć w tej sprawie. Tytuł Twojego postu wydaje mi się
      zaskakująco szczery - z całej wymiany maili wynika, że faktycznie
      zależy Ci głównie na tym, żeby dokopać żonie.

      Współczuję dzieciom.
    • triss_merigold6 Re: Byle dokopać 27.11.09, 11:30
      IMO laska ma rację. Nie wyobrażam sobie wigilii bez syna a cudzy
      grafik dyżurów w pracy mam w dupie.
      Powinieneś bardzo grzecznie poprosić, żeby pozwoliła Ci przyjechać w
      wigilię do dzieci po południu żeby wręczyć im prezenty. Moj eks tak
      robi a potem jedzie do swojej rodziny.
        • bramstenga Re: Byle dokopać 27.11.09, 13:43
          Nie rozumiesz. Mam identycznie jak Triss - jeśli to ja jestem w dziećmi na co
          dzień: dbam w chorobie, wstaję w nocy, pomagam w lekcjach, jest dla mnie
          oczywiste, że również razem spędzamy dzień tak wyjątkowy, jak Wigilia. Ojciec -
          w inne dni (także świąteczne) proszę bardzo, ale Wigilia to święto naszej
          rodziny, z której się wypisał (a ponieważ mieszka w innym mieście, dzielenie
          wieczoru nie wchodzi w grę).
          ~bramstenga
          • michszyb Re: Byle dokopać 27.11.09, 15:34
            Ale ja tez chcę z nimi tak spędzac czas. To po pierwsze. A po drugie to ja
            uważam że rodzina nie ulaga anulowaniu w wyniku rozwodu. NAdal ją stanowimy. I
            nikt mnie z niej nie wypisze i ja też nie mam zamiaru.
            • bramstenga Re: Byle dokopać 27.11.09, 19:13
              A po drugie to ja
              > uważam że rodzina nie ulaga anulowaniu w wyniku rozwodu. NAdal ją stanowimy.

              Nie masz racji. I im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie. Twoja
              dotychczasowa rodzina - ta, którą założyłeś w chwili ślubu - właśnie przestaje
              istnieć. Faktycznie stało się to z chwilą Twojego wyprowadzenia się z domu, a
              rozwód usankcjonuje ten fakt prawnie.
              ~bramstenga
              • michszyb Re: Byle dokopać 27.11.09, 20:09
                Kompletna bzdura. Ustaje małżeństwo. Ale dopóki żyją rodzice i dzieci to
                interakcja jak między nimi zachodzi to jest rodzina.

                To smutne że uważasz inaczej.
                • lampka_witoszowska Re: Byle dokopać 28.11.09, 00:52
                  ustaje małżeństwo, więc ustaje rodzina i jedno z Was na co dzień w
                  życiu dzieci juz uczestniczyć nie będzie
                  choć rodziną z dziećmi będziecie, owszem
                  ale nie w sensie bycia razem pod jednym dachem jako rodzina i w
                  kazdej wymarzonej chwili - to zwyczajna konsekwencja rozwodu

                  przekładaj dyżury, dostosowuj się Ty i pogódź się z faktem, że
                  własnie przestałeś dyktować warunki - dokładnie to ex wg mnei Ci
                  wyraźnie pisze

                  a co do wyjazdu na święta... tak, to zła kobieta
                  żyje swoim życiem i swoimi fanaberiami, a przecież POWINNA uwiązać
                  się w pobliżu Ciebie, bo właśnie Tobie najwygodniej jest mieć
                  wszystkie rodziny - i byłą, i obecną blisko, sprawy logistyki Ci
                  odpadną

                  ciekawe, jak jej przyszły partner postanowi ją z dziećmi zaprosić na
                  wycieczkę do Chin, to czy on też będzie Ci robił w ten sposób na
                  złosć... bo coś czuję, że tak
                  • michszyb Re: Byle dokopać 28.11.09, 16:49
                    Wiesz co czytam co do mnie napisałaś i zastanawiam się czy odpisac
                    czy skomentowac krótko. Moze obydwa.

                    Krótko: jesteś zgorzkniałą, negatywną i złosliwą kobietą.

                    a tak dłużej:
                    Co do rodziny to spór o definicje, czysto akademicki i nudny.

                    Dyzury przekładam, układam i dostosowywuje do godzin i dni pracy
                    żony. Mógłbym byc złośliwy i robić sobei wolne wtedy gdy ona ma
                    wolne i kłócicc sie kto zajmie się dziećmi. Ale nie robie tego.
                    Dostosowywuje się.
                    Ja nie dyktuje warunków, i nie widze żadnego powodu żeby ona mi je
                    dyktowała w sprawach opieki nad dziecmi.

                    a wyjazd na święta? Wg ciebie to dobre ze zaplanowała wyjazd w ten
                    jedyny dzień kiedy ja mogę zobaczyć dzieci.
                    Zdejmij klapki z oczu!!!
    • ewa009 Re: Byle dokopać 27.11.09, 11:32
      Mnie uderzyło to samo co poprzedników w Twojej wypowiedzi. Gdybyś napisał ,ze
      masz dyżury i ze względu na to PROSISZ aby pozwoliła na spędzenie z Tobą tego
      dnia to bym zrozumiała ale Ty żądasz bo Ty już postanowiłeś i koniec kropka. Jak
      nie zmienisz postawy to ciężko będzie Wam wypracować drogę do kompromisów.
      Pozdrawiam
    • makili Re: Byle dokopać 27.11.09, 12:04
      Muszę się dołączyć do moich przedmowców.
      Z przytoczonych przez ciebie cytatów jasno wynika: ty niczego nie
      proponujesz! Ty ustalasz i oczekujesz, że inni się dostosują...
      Słowo "POSTANOWIŁAEM" było tym, które uderzyło mnie "po
      oczach"...myślę, że wywołało również "odruch obronny" u twojej
      żony...i dziwię się, że ciebie to dziwi...
      • sbelatka a ja 27.11.09, 12:44
        Ci nie dołożę...

        choć akutat w sprawie "postanowiłam" mam identyczne zdanie jak piszący
        wyżej smile

        ale POSTAWA zony, ktora ewidentnie ( w moim odczuciu oczywiściesmile )
        ustawia się w pozycji pokrzywdzonej żony (co może być prawdą) ale
        dochodzącej "sprawiedliwości" przy użyciu!!!! dzieci - jest w moich
        oczach godna potępienia

        ZAWSZE i WSZĘDZIE będe głosić haslo, ze dzieci NIE SĄ własnością ANI
        matki ANI ojca i żadne z nich nie musi byc PROSZONE o łaskę
        udostępnienia prawa do kontaktu temu drugiemu

        bo dzieciom sie należy jak psu buda i co tam komu jeszcze - kontakt i z
        ojcem i z matką..

        i to one maja prawo miec w doopie emocje WZAJEMNE rodziców. Kropka.
        Kropka. Kropka...

        Pomijam okoliczności w stylu ojciec w ciagu narkotycznym czy
        alkoholowym, pedofil czy jakieś cos bezpośrednio zagrażające życiu czy
        zdrowiu dzieci..Wtedy kontakty musza byc limitowane czy kontrolowane.
        I TYLKO wtedy.

        A do Ciebie michu...
        pomyśl o celu jaki sobie stawiasz..
        domniemywam, ze CHCESZ się spotykać z dziećmi.. WIEC zastosuj metodę,
        ktora pozwoli Ci osiagnąc cel...

        uzywaj komunikatów JA, mów o swoich uczuciach i emocjach, sluchaj co
        mówi do Ciebie Twoja zraniona żona.. i zaprawde powiadam Ci - że
        osiągniesz tym sposobem duuużo więcej niż KOMUNIKOWANIEM swoich
        postanowien...

        Możesz zacząc ten dialog tak...
        ......(imię ), ponieważ zbliżają sie święta zależy mi żebyśmy
        porozumieli sie w sprawie spędzenia ich z dziećmi. Ponieważ musze sie
        jakoś okreslić w szpitlau w sparwie dyżurów - proszę żebyś przemyślala
        sprawe i najszybciej jak to mozliwe podala mi swoje propozycje podzialu
        czasu świątecznego dzieci między nas.

        Przyznaję, ze mnie najwygodniej byloby spotkać się z nimi w .... Jestem
        bowiem w takim układzie, ze nie bardzo mogę odmówić wzięcia dyżurów w...
        Ale jeżeli to jest dla Ciebie zupelnie nie do pzryjęcia - postaram sie
        cos poprzestawiać i może mi sie uda. Tylko chcialbym wiedziec jak
        najwcześniej - bo im wcześniej tym łatwiej będzie mi negocjowac w
        szpitalu.

        Bardzo tęsknie za chlopcami i chciałbym spędzić z nimi trochę czasu w
        Swięta. To dla mnie ważne.
        Rozumiem, ze dla Ciebie czas świąt jest także szczegolny - i chcialabys
        ich miec cały czas przy sobie

        Mam jednak nadzieje, ze potrafimy sie porozumiec w tej sprawie. Wierze,
        ze kierując sie tym co najlepsze dla chłopców


        ....
        mam wrażenie, ze zdecydowanie trudniej byloby jej odmówić. Co nie
        znaczy, ze NA PEWNO wszystko poszloby po TWOJEJ mysli...

        Zreszta nie wiedze powdów żeby tak bylo...

        Chcialabym Ci jednak pomoc w dogadaniu sie z zoną w kwestii opiekowania
        sie synami - nie ze względu na Ciebie - ale na chlopców.
        Bo wojenki rodziców niestety najbardziej odbijają sie na mlodych.

        więc zachęcam żebyś myślał w kategoraich CO chcesz osiągnąć..
        zakładam, ze intencje masz szlachetne

        pozdrawiam i powodzenia



        • mariola.maria Re: a ja 27.11.09, 13:03
          "ZAWSZE i WSZĘDZIE będe głosić haslo, ze dzieci NIE SĄ własnością
          ANI
          matki ANI ojca i żadne z nich nie musi byc PROSZONE o łaskę
          udostępnienia prawa do kontaktu temu drugiemu bo dzieciom sie należy
          jak psu buda i co tam komu jeszcze - kontakt i z ojcem i z matką..

          i to one maja prawo miec w doopie emocje WZAJEMNE rodziców. Kropka.
          Kropka. Kropka..."

          Nie ma bolda, wiec dopiszę: TAK TAK TAK TAK!!!!!!!!!

          A bycie razem dziecka z rodzicami to jest 90% wartości dla dziecka
          a 10% wartości dla rodzica. Rodzice bez dzieci bedą świetnie sobie
          radzić, a dzieci nie.
          I stawianie na głowie :"MAM dzieci w 3 dni a w 4 dni MA moja ex"
          jest chore!!!!!

          MACIE dzieci RAZEM od dziś do końca świata, nawet po waszej śmierci
          dalej bedziecie wspólnie rodzicami.
          A to z kim dzici PRZEBYWAJĄ w jakiś dniach - to nie jest żadne wasze
          dobro ani prawo.
          To jest PRAWO dzieci być z rodzicami a nie PRAWO rodziców być z
          dziećmi!
          Rodzice maja OBOWIĄZEK postępować tak, żeby okazać dzieciom miłość.
          NIE macie ŻADNYCH praw do dzieci. Macie OBOWIĄZKI.
          • michszyb Re: a ja 27.11.09, 13:14
            No to się zgadza w 100%

            Tylko jak mam postąpić jesli to prawo zona chce dzieciom ograniczać.
            Ostatnio mi zakomunikowała, gdy prosilem o dodatkowa mozliwosc "widzenia" że 2
            popołudnia to MI wystarczą. A ja się pytam? Czy 2 popołudnia wystarczą chlopakom?
            • mariola.maria Re: a ja 27.11.09, 13:28
              Mój syn widuje się z tata różnie ( ale dużo starszy) raz 2 razy w
              tygodniu, raz 1 na 3 tygodnie, jak ma czas i ochote. Myślę, że nie
              istotne czy 2 czy 3 czy 4 dni, ale, że mu tych kontaktów sie nie
              ogranicza. Wychodzą "z zycia" pracy, wyjazdów itp.

              czy 2 dni twoim synom wystarczą - nie wiem może tak, może nie, jak
              beda mogli zawsze zadzwonić do Ciebie jak bedą chcieli sią czyms
              podzielić - to jakoś pewnie pójdzie.


              Ważny dla mnie jest argument dla Twojej zony :
              "słuchaj - to nie ja MAM dzieci w tylko 2 dni" ale "dzieci mnie
              POTRZEBUJA czasem cześciej"
              I nie "ja MAM prawo widywać częściej dzieci" tylko " jak chłopcy
              będą chcieli to moga na mnie liczyć, że się z nimi spotkam"
              To inaczej brzmi...
              • mariola.maria Re: a ja 27.11.09, 13:36
                cytat z innego postu : "Twoim celem jest częstszy kontakt z dziećmi"

                No właśnie : co jest Twoim celem, czesty kontak z dziećmi, czy
                okazanie, że kochasz dzieci i że ich ojciec jest DOROSŁYM facetem z
                jajami , że jak będzie 3 tygodnie dzieci nie widział to sie nie
                zapłacze z tęsknoty, tyko powie :
                "czasem tak synu bywa, dzwoń kiedy chcesz, jak nie chcesz się
                widywać , bo sie boisz czy cokolwiek - to nic nie szkodzi, to nie ty
                dla mnie tylko ja jestem dla ciebie..."


                ??????
                • michszyb Re: a ja 27.11.09, 15:29
                  Słuchaj myślisz że taki tekst nadaje się do rozmowy z 2 i 4-latkiem. Bo ja watpię.

                  Co więcej ich matka tego tez nie rozumie
              • michszyb Re: a ja 27.11.09, 15:25
                Tak to brzmi inaczej. Ale nadal to jakbym grochem o ściane. A dzieci same nic
                nie powiedzą bo są jeszcze małe.Same do mnie nie zadzwonią, nie powiedzą tez że
                chcą sie ze mną spotkać. Tylko się cieszą jak wariaci zawsze jak mnie widzą.
    • scindapsus Re: Byle dokopać 27.11.09, 12:10
      "oczekuję że jako dobra matka"

      wiesz co
      ja ci napisze tak
      moj ex mowil ze ja jako katoliczka nie powinnam wystepowac o rozwod
      a ja się cała jezyłam jak slyszałam co ja powinnam jako....

      Pani się nie dziwię
      I widać nie tylko ja

      a co do dyżurów
      Stań na głowie i zamień się/zmien aby widzieć się z dziecmi
      I to ty powinienes podejmowac działania aby zintensyfikowac
      spotkania a nie ze pani cos musi.
      • michszyb Re: Byle dokopać 27.11.09, 13:02
        Wiesz tylko że ja biore te dyzury, bo sa lepiej platne, zebym miał za co
        zapłacić gigantyczny kredyt za dom w którym mieszka moja żona. Dom do którego
        nier wolno mi wejść. I żeby jej dać na życie bo sama woli się opierdalac i robic
        kariere jako nauczycielka na państwowej posadzie niz wziąc się za jakąś dobrze
        płatną pracę.

        Ja ustawilem juz swoja prace tak żeby jak najwiecej widziec dzieci. Ona robi
        wszystko żeby tych spotkan bylo jak najmniej.

        I jeszze jedno. Ja mam takie samo prawo cos postanowic jak ona.
        • wiosenka.pl Re: Byle dokopać 27.11.09, 13:22
          michszyb napisał:
          >I żeby jej dać na życie bo sama woli się opierdalac i robi
          > c kariere jako nauczycielka na państwowej posadzie niz wziąc się
          >za jakąś dobrze płatną pracę.

          Wystrzelać nauczycielkiwinkwinkwink

          > Ja ustawilem juz swoja prace tak żeby jak najwiecej widziec
          dzieci.

          Czyli jak?

          Ona robi wszystko żeby tych spotkan bylo jak najmniej.

          Śmie ci się przeciwstwić, mieć własne plany i nie przystać na twoje
          postanowienie? A to zołzawinkwinkwink

          > I jeszze jedno. Ja mam takie samo prawo cos postanowic jak ona.

          No toście sobie postanowilismile Pozostaje sąd. A co jeśli ustali twój
          kontakt zawsze na I dzień świąt, a ty będziesz miał dyżur? Zwyzywasz
          ex?
        • scindapsus Re: Byle dokopać 27.11.09, 13:38
          oraz w którym mieszkają twoje dzieci.
          Nie tylko twoja ex zona
          twoje dzieci
          I dajesz na zycie twoich dzieci.Ona na siebie zarobi, nie bój nic.

          A co do pogardy jaką obdarzasz nauczycieli-nie wypowiem się
          To swiadczy tylko i wylącznie o Tobie.

          a co do postanowien - widac jak na tym dobrze wychodzisz


          • michszyb Re: Byle dokopać 27.11.09, 15:33
            No wiesz daje jej tyle kasy że mogłaby codziennie wozić limuzyną dzieci na obiad
            do Ritza. No może przesadzam.

            > Ona na siebie zarobi, nie bój nic.

            To niech zarobi!

            A jeśli chodzi o nauczycieli to nie bardzo rozumiem dlaaczego uważasz że
            wypowiadam się pogardliwie. Bo wcale nie czuję pogardy dla przedstawicieli tego
            zawodu. No może kilku których poznałem osobiście smile
        • makili Re: Byle dokopać 27.11.09, 14:12
          michszyb napisał:

          > Wiesz tylko że ja biore te dyzury, bo sa lepiej platne, zebym miał
          za co
          > zapłacić gigantyczny kredyt za dom w którym mieszka moja żona. Dom
          do którego
          > nier wolno mi wejść.

          Czyżbyś został z tego domu wyrzucony??? W tym domu, jak mi się
          wydaje mieszkają również TWOJE dzieci!!!

          >I żeby jej dać na życie bo sama woli się opierdalac i robi
          > c
          > kariere jako nauczycielka na państwowej posadzie niz wziąc się za
          jakąś dobrze
          > płatną pracę.

          dajesz pieniądze "na życie" SWOICH dzieci i łaski IM nie robisz! bo
          twoja żona, "opierdalając się", jak to niezwykle elegancko
          określiłeś, w tej szkole na siebie zarobi - wiem co mówię, bo sama
          tak się "opierdalałam" wiele lat ( ale takiego określenia nie użył
          nawet - zarzucając mi, ze za mało zarabiam!- mój ex!!

          > I jeszze jedno. Ja mam takie samo prawo cos postanowic jak ona.

          Oczywiście, że masz prawo! Oboje - macie. Ale, bez względu na
          relacje między wami, PRIORYTETEM powinno być PRAWO waszych DZIECI do
          spokojnego dzieciństwa...bo, jak na razie, skupiacie się na
          dokopywaniu sobie wzajemnie, a nie nich....
          • michszyb Re: Byle dokopać 27.11.09, 15:37
            > Czyżbyś został z tego domu wyrzucony??? W tym domu, jak mi się
            > wydaje mieszkają również TWOJE dzieci!!!

            Owszem, żona nie chcę żebym tam wchodził, zamyka drzwi na skobel, drze sie na
            mnie jak próbuje użyć klucza i zabiera dzieci na podjeździe jak je przywożę.

            Co do opierdalaania. Ja mam dyżur 24h, Ona pracuje od 9 do 12, albo od 18 do 20.
            I chce z tego utrzymać dom.
            • makili Re: Byle dokopać 27.11.09, 16:03
              > Co do opierdalaania. Ja mam dyżur 24h, Ona pracuje od 9 do 12,
              albo od 18 do 20
              > .
              > I chce z tego utrzymać dom.

              może się czepiam? - ale, jak rozumiem, TY pracujesz 24h - a dziećmi
              będziesz się zajmował w trakcie pracy?, więc żona też tyle powinna!,
              a dzieci...będą wychowywać...krasnoludki...
              PS: a tak dla uściślenia - ty PRZED ŚLUBEM nie wiedziałeś w jakim
              zawodzie będzie pracowała przyszła żona?, a co za tym idzie...ile
              będzie zarabiała?...to znaczy, że ona jeszcze oszustka jest?!...a,
              jeśli wiedziałeś, to co - nie przeszkadzało ci to?
              • michszyb Re: Byle dokopać 27.11.09, 16:10
                Tak dla ścisłości: po dyżurze mam kilka dni wolnego zawsze. A jak bralismy ślub
                to zarabiała nominalnie 2 razy tyle co teraz.

                Jakies jeszce nieścislosci?
                • attiya Re: Byle dokopać 01.12.09, 20:19
                  michszyb napisał:

                  > Tak dla ścisłości: po dyżurze mam kilka dni wolnego zawsze. A jak bralismy ślub
                  > to zarabiała nominalnie 2 razy tyle co teraz.
                  >
                  > Jakies jeszce nieścislosci?

                  no ale wtedy to chyba nie miała dwójki dzieci
                  w końcu ktoś nimi na co dzień się zajmuje, myje, przebiera, karmi, bawi się nimi....
    • scriptus Re: Byle dokopać 27.11.09, 12:12
      Mich, to się nie tak załatwia.
      Trzeba exi powiedzieć - Słuchaj, nie wiem, jak to dzieciom powiedzieć, nie mogę
      ichzabrac na Wigilię, ale chętnie zabiore w pierwszy i drugi dzień Świąt. Wtedy
      usłyszysz, że absolutnie, w pierwszy i drugi dzień świąt ona ma inne plany,
      jedyny możliwy termin, to Wigilia. Nic się nie da zrobić?? - Nie.
      I... jesteś w domu. Ona zadowolona, bo Ci pokrzyżowała plany i Ty zadowolony,
      bo masz dzieciaki w Wigilię.

      Sam stosuję tę metodę od lat w odniesieniu do róznych spraw, tylko trzeba
      inteligentnie, żeby się exia nie połapała. Jak będzie myślała, że Ci robi na
      złość, to wszystko sie uda. Po prostu niektóre nase miłe Panie tak mają i
      uwzględniając ten czynnik da sie załatwić wszystko.
        • scriptus Re: Byle dokopać 27.11.09, 13:00
          Nie brednia, tylko rodzaj manipulacji, niestety. Nie prowadzi do pogorszenia
          relacji, ale do poprawy też nie. Jeśli rozumiesz intencje, które kimś kierują,
          nie musisz się spierać, kłócić, walczyć, wystarczy odrobina logiki. Znajomość
          prawa podwójnej negacji. Ludzie często stosują tę zasadę wobec wrednego szefa,
          wobec policjanta, itp. Smutne jest tylko wtedy, gdy stosowane wobec własnej
          żony/męża.
          • lampka_witoszowska Re: Byle dokopać 28.11.09, 01:03
            Scriptus, jeśli rozumiesz jakieś wydumane przez siebie intencje czy
            strategie, którym usiłujesz przeciwdziałać manipulacjami, to dobrze
            przeczytaj swoją syganturkę, przestań się babrać domysłami, za to
            zacznij byłą żonę kochać - i już nie będziesz musiał ani potrzebował
            umysłowo i moralnie się łajdaczyć, że się tak kolokwialnie wyrażę

            sam się, że tak powiem, kopiesz we własne... te, no... przemyślenia
    • sonia_30 Re: Byle dokopać 27.11.09, 12:14
      Odpowiedzi adekwatne jak najbardziej do Twojej "propozycji".
      Oczekujesz, postanawiasz, więc otrzymujesz w zamian dokładnie to
      samo. W którymś z wcześniejszych wątków już Ci na to wskazywano...
    • scarlet.secret.sky Re: Byle dokopać 27.11.09, 12:21
      Dla wielu osób Wigilia jest ważniejsza niż Boże Narodzenie, choćby ze względu na
      przyjazd bliskich tego dnia i wspólna kolacja wigilijna. Może zamień się z kimś
      z pracy z 24 na 25.12? Zatrzesz wrażenie, że jesteś mało elastyczny i że zawsze
      musi być tak jak Ty chcesz. Tylko może najpierw napisz do niej czy taki układ by
      jej odpowiadał, żebyś w pracy nie kombinował niepotrzebnie.
    • kicia031 Re: Byle dokopać 27.11.09, 13:00
      Rzeczywiscie, tytul postu adekwatny. Mscisz sie za to, ze przez lata
      byles trokami od kaleson i teraz jak atencja nowej pani przywrocila
      ci pewnosc siebie, to zaczales fikac? Osmieszasz sie tylko tym
      szukaniem konfliktu i awantury z zona, i chyba tamk naprawde nie
      choddzi ci o kontakt z dziecmi, tylko zeby tak wkurzyc zone, by ci
      tego kontaktu odmowila.

      Co nie znaczy, ze pochwalam jej dzialania, ale do licha, jestesmy
      tylko ludzmi. Gdyby mnie facet walil po rogach, oklamal, potem dal
      dyla do nowe doopy to tez mialabym problem z mysleniem o
      umozliwieniu moim dzieciom kontaktu z draniem. Choc dobro dzieci
      stoi u mnie zawsze na pierwszym miejscu.
      • michszyb Re: Byle dokopać 27.11.09, 13:06
        Ok ale co jeswt w tym złego, jak ja chc3 dokopac pisząc ze chce spedziec wigilie
        z dziecmi i pozostawiajac jej cale swieta.

        Mam nie brac dyzurów w pozostale dni? OK. Tylko kto zaplaci za wygodne jej życie?
      • michszyb Re: Byle dokopać 27.11.09, 13:10
        Ok ale co jeswt w tym złego, jak ja chc3 dokopac pisząc ze chce spedziec wigilie
        z dziecmi i pozostawiajac jej cale swieta.

        Mam nie brac dyzurów w pozostale dni? OK. Tylko kto zaplaci za wygodne jej życie?

        Zresztą grafik dyzurów, ktore staram sie dostosowac do jej pracy wyslalem jej
        miesiac temu.
        • wiosenka.pl Re: Byle dokopać 27.11.09, 13:26
          michszyb napisał:

          > Ok ale co jeswt w tym złego, jak ja chc3 dokopac pisząc ze chce
          spedziec wigilie z dziecmi i pozostawiajac jej cale swieta.

          Czy ty naprawdę nie czujesz w czym problem???
          Ty chcesz..., ona chce...( he, he, he)



          >
        • sonia_30 Re: Byle dokopać 27.11.09, 13:30
          Któreś z Was Michszyb musi się ugiąć, wzajemne dokopywanie nie
          posunie Was do przodu ani na jotę. Twoim celem jest częstszy kontakt
          z dziećmi, większe szanse na realizację tego celu masz wtedy jeśli
          przedstawisz prośbę, a nie oczekiwanie, jeśli postarasz się wspólnie
          coś ustalić, a nie narzucić.
            • tricolour Nie kombinuj, bracie... 27.11.09, 15:36
              ... bo spłodziłeś dzieci, ale zostawiłes je z matką wyprowadzając
              się do kochanki.

              Ty nie masz się uginać, walczyć, postanawiać itp. Ty możesz tylko
              PROSIĆ i musisz sie pogodzić, że w sytuacji porzucenia rodziny żona
              może Ci odmówić. Boś już wybrał inną.
    • honeyandmilk Re: Byle dokopać 27.11.09, 13:24
      abstrahując od meritum, to okropne zrobić kobiecie jedno dziecko po
      drugim, po czym ją zostawić dla kolejnej baby.
      Nie rozumiem tylko, dlaczego nie zabrałeś ze sobą dzieci na
      wychowanie? Nowa dama nie dałaby rady???
      Gdzie jest napisane, że to matka ma znosić codzienne trudy
      wychowania?
      Jeszcze chcesz tej, dzielnej kobiecie dyktować jakiekolwiek warunki?!
    • limonka69 Re: Byle dokopać żonie 27.11.09, 14:32
      Witam serdecznie od jakiegoś czasu czytam posty na forum gdyż
      znalazłam się w podobnej sytuacji ale to co tu przeczytałam az mnie
      zagotowało. Jak byś chciał tak jak twierdzić dogadać się z żoną
      odnośnie widzeń dzieci to przed ustaleniem dyżurów zapytał byś się w
      jaki dzień możesz na święta zabradz dzieci ewentualnie jakie oni
      mają plany i wtedy można negocjować a nie kogoś stawiać przed faktem
      dokonanym. A nawet jeżeli masz życzenie spędzić święta z żoną i
      dziećmi to zaproponuj wigilie na neutralnym terenie a nie u mamusi
      (PS. odnoszę wrażenie maminsynka). Dodam jeżeli by mój mąż coś
      takiego napisał szl… by mnie trafił. Nie pisze Ci tego złośliwie
      tylko jako kobieta matka samotna z dziećmi punkt widzenia
      postrzegania sprawy. Jak chcesz pogadać mogę Ci doradzić
      podpowiedzieć jak dyplomatycznie załatwić pewne sprawy dodam ja z
      mężem jeżeli chodzi o sprawy dzieci staramy się dogadywać i
      wypracować kompromis dla ich dobra ale nie takimi metodami i
      słownictwem bo w życiu nie dojdziesz do porozumienia ale mimo
      wszystko życzę powodzenia.
        • limonka69 Wigilia na neutralnym gruncie 27.11.09, 16:37
          Pisałeś że spłacasz kredyt za dom w którym mieszka twoja żona
          notabene nie zapominaj o dzieciach one chyba nie śpią w garażu ale
          baz ironij poważnie powiedz żebyście na ten dzień zakopali topór
          wojenny i wszystkie żale i spędzili wieczór nie dla siebie tylko dla
          dzieci może nawet tylko 2h ale nie tak że ty przyjdziesz na gotowe
          na wigilie tylko powiedz żeby ona naszykowała zastawę stół sama o
          siebie zadbała i dzieci a Ty zatroszczysz się o jedzenie. Jak nie
          masz czasu może mama Ci pomorze dużo mimo pozoru jedzenia nie
          potrzeba trochę symbolicznie aby usiąść do stołu proponuj ale
          grzecznie może razem z dziećmi ubierzecie choinkę. jeżeli nie chce
          Cie wpuścić do domu powiedz ze na 2h abyś spędził czas z dziećmi a
          na pewno nie będzie stała z zegarkiem w reku pod warunkiem zmiany
          sposobu i tonu wypowiedzi życzę powodzenia.
            • tarantula007 Re: Wigilia na neutralnym gruncie 27.11.09, 16:55
              Now iesz... jakby michszyb schował swoja butę i arogancje do
              kieszeni i pokazał, że jest w stanie "zachowac się jak człowiek" w
              imię dobra dziec, to może by sie kobieta zastanowiła nad
              wpuszczeniem go do domu...
              Ja mam nadzieję, że jak się już z moim jeszczemężem rozwiodę , to
              dla dobra dzieci będę w stanie wpuścić go do domu i parę godzin
              normalnie spędzić ...
              • maza15 Re: Wigilia na neutralnym gruncie 27.11.09, 17:05
                tarantula007 napisała:

                > Now iesz... jakby michszyb schował swoja butę i arogancje do
                > kieszeni i pokazał, że jest w stanie "zachowac się jak człowiek" w
                > imię dobra dziec, to może by sie kobieta zastanowiła nad
                > wpuszczeniem go do domu...

                Jasne.
                Ja też exa do domu wpuszczałam.
                Ale nie wtedy,kiedy chciał - mi też musiało pasować.
                Nie wyobrażam sobie,by sam kluczem otwierał drzwi i wchodził! (michszyb
                wspominał,że tak próbował robić)
                Zresztą,ex zawsze pytał czy może wejśc...nawet jak chciał wejść do innego pokoju
                niż pokój dziecka.
                • michszyb Re: Wigilia na neutralnym gruncie 27.11.09, 18:23
                  Miłe panie. Ja jestem współwłaścicielem tego domu i płace na jego utrzymanie.
                  Przychodzę do własnych dzieci. I potrzebuje na to pozwolenie? Hola, hola. Jak
                  żona będzie miała swoje i pozbawi mnie praw rodzicielskich to będę pytał.
                  • mola1971 Re: Wigilia na neutralnym gruncie 27.11.09, 18:30
                    Mich, aż tak dobrze to nie ma.
                    Nawet mając pełnię praw rodzicielskich nie polega to na tym, że będziesz brał dzieci czy do nich przychodził wtedy kiedy TY będziesz miał na to ochotę.
                    Powiem dosadnie - dzieci to nie dziwka i nie bierze się ich kiedy się chce.
                    By dostać rozwód będziecie musieli z żoną przygotować plan opieki nad dziećmi po rozwodzie i oboje będziecie musieli później ten plan respektować.
                    W Twoim przypadku na pokojowe przygotowanie planu widzę, że nie ma co liczyć, więc zalecam mediację.
                      • mola1971 Re: No i inna rzecz.... 27.11.09, 18:40
                        Tylko po co i dlaczego miałaby to robić? By skrzywdzić własne dzieci?
                        Agresywny jest wobec niej, ona wobec niego. Siebie warci. Ale to nie znaczy, że są złymi rodzicami. No poza tym, że dawanie dzieciom takiego przykładu samo w sobie złe jest. No ale to już oboje by musieli zostać pozbawieni praw rodzicielskich a gdyby sądy pozbawiały praw rodzicielskich rodziców za to, że wzajemnie się dręczą to nasze kochane państwo nie nadążyłoby z budowaniem domów dziecka.
                        • lampka_witoszowska Re: No i inna rzecz.... 28.11.09, 01:14
                          a w jaki sposób skrzywdzi dzieci, Mola, starając się o ograniczenie
                          mu praw???

                          zupełnie póki co nie pojmuję, do czego dzieciom potrzebna pełnia
                          praw rodzicielskich ojca, który wymusza, straszy i wymaga zamiast
                          dla dobra dzieci właśnie usiłować zrozumieć ich matkę i się z nią po
                          ludzku porozumiewać
                          • mola1971 Re: No i inna rzecz.... 28.11.09, 01:48
                            Bo dzieci mają tylko JEDNEGO ojca. I z tego co pisał wcześniej wynika, że dzieci
                            go potrzebują (co normalne jest) i przebywanie z nim sprawia dzieciom frajdę.
                            Ograniczać prawa rodzicielskie można tylko ojcom, którzy zagrażają
                            bezpieczeństwo dziecka. On dzieciom nie zagraża.
                            • lampka_witoszowska Re: No i inna rzecz.... 28.11.09, 04:09
                              jak dla mnie mylisz ograniczanie kontaktów z ograniczaniem praw
                              rodzicielskich smile

                              jedno z drugim nie ma nic wspólnego, zaś ograniczone prawa
                              rodzicielskie ojca, z którym nie da się porozumieć, ułatwiają
                              wszystkim życie - a dzieciom zapewniają spokój, bo zostaje jeden
                              decydent - zamiast durnowatych dyskusji - i oczywiście ustalone
                              kontakty z ojcem

                              ps. już pomijając, że dla mnie jedyny ojciec wart tego miana był
                              moim ojczymem, i to nawet nie prawnym - ale to w sumie moja historia
                              i nijak się ma do michszyba (choć mój biologiczny tez we krwi miał
                              poczucie krzywdy i pewność co do złych intencji innych) - zaś jak
                              najbardziej się ma do autorytatywnych wypowiedzi w stylu -
                              matka/ojciec jest tylko jedna/jeden...
    • scriptus Re: Byle dokopać 27.11.09, 14:51
      W sumie oboje grzeszycie.
      Ty, Mich, próbą bezwzględnego egzekwowania swoich praw, ona skłonnością do
      robienia Tobie na złość. Myślę, że możesz poprawić to, co po Twojej stronie,
      czyli formę wypowiedzi, nie musisz przemawiać jej językiem. A po jej stronie,
      jak się da, to fortelem. Przecież chyba nie Wasze urażone ambicje są istotne, a
      tylko dobro dzieci.
      Dlatego sądzę, że czasem jest lepiej zmilczeć, przełknąć to, co się ciśnie na
      usta, a osiągnąć to, co ważne. Ona sama dojdzie do wniosku, że się zagalopował,
      nie musisz jej tego mówić, a jeśli nawet nie dojdzie, to co za różnica??
      • scriptus do śmiechu, ale nie tylko 27.11.09, 15:28
        Przychodzi babka do psychologa, wzrok podbity, suknia porwana, siniaki, strupy,
        włos zmierzwiony... Lekarz pyta:
        - Co pani się stało?!
        - Wie pan, moje relacje z mężem są nie najlepsze, a już zwłaszcza jak wypity
        przyjdzie do domu, to się na mnie wyżywa.
        - Znam jedną metodę. Niech pani sobie zrobi mocny wywar z rumianku, a jak mąż
        przyjdzie napity, proszę po cichutku płukać sobie usta. I tak przez jakiś czas,
        aż nie pójdzie spać.
        - I to pomoże?
        - Pomoże, pomoże! To cudowny, ludowy sposób.

        Za dwa tygodnie przychodzi babka. Ta sama, ale nie taka sama. Wypiękniała, zero
        siniaków, ubrana jak należy, promienieje pewnością siebie, uśmiech na twarzy...
        - Jestem panu taka wdzięczna, taki cudowny sposób i taki prosty! W czym tkwi
        sekret?
        - Rzecz w tym, proszę pani, żeby zamknąć się i milczeć - w takich sytuacjach
        pomaga zawsze!


        To jest kawał z internetu, ale bardzo mi się podoba, adekwatny do wielu
        sytuacji. Mądrość z tego kawału płynie zwłaszcza dla tych, którzy mają w
        otoczeniu kogoś skłonnego do przemocy, obojętnie jakiej, fizycznej, psychicznej,
        itp.
        W skrócie: dziamgoleniem nie wygrasz, lepiej pić rumianek i robić swoje.
        • maza15 Re: do śmiechu, ale nie tylko 27.11.09, 16:18
          Dobrze,że zacytowałeś maile.
          Podoba mi się to co pisze Twoja żona.Uzasadnia spokojnie swój punkt widzenia.
          Po Twoim odejściu musi poukładać sobie życie na nowo.
          Dobrze robi nie pozwalając byś właził jej z buciorami i stawiał
          warunki.Myślałeś,że będzie różowo?
          Ty wszystko chcesz...ma być tak jak Tobie pasuje.To nie takie proste.
            • tricolour W świetle tego, co mówisz... 27.11.09, 18:17
              ... a szczególnie w świetle cytatów Twoja żona robi dobrze.

              Chroni interesy swojej rodziny (czyli swoje interesy oraz interesy
              dzieci, bo Ty się z rodziny wypisałeś odchodząc do kochanki) a w
              szczególności spokój, który zburzyłeś.
            • maza15 Re: do śmiechu, ale nie tylko 27.11.09, 21:36
              michszyb napisał:

              > Podoba Ci się że żona utrudnia mi kontakt z dziećmi?

              Ona nie utrudnia kontaktu,ona stawia granice.
              I bardzo dobrze robi.
              To mi się podoba.
              Rzeczowo odpowiada na Twoje maile,podejmuje rozmowę.
              Ale jak rozmawiać z kimś kto z góry wie,że musi postawić na swoim?
              Ona zna cię dobrze,my poznajemy po tym co piszesz.
              A z Twojego pisania sam jad wychodzi.
              • michszyb Re: do śmiechu, ale nie tylko 28.11.09, 16:24
                Stawia granice. Tylko kto jej dał prawo byc WOPistą w tym ukladzie.
                Czy mi wolno stawiac granice. Powiedziec spokojrze i rzeczowo:
                bedzie tak i kropka i tu jest granica. A poza tym stawianie granic
                na obcym terytorium to jest akt wojny.
    • mola1971 Re: Byle dokopać 27.11.09, 16:48
      Mich, a ja trochę przewrotnie napiszę wink
      Zaczynam się zastanawiać czy Ty chłopaku trollem nie jesteś. No bo wierzyć mi się nie chce by człowiek wykształcony (zrozumiałam, że jesteś lekarzem) był aż tak mało kumaty.
      Od kilku miesięcy na tym forum się pojawiasz a odnoszę wrażenie, że nic a nic się nie nauczyłeś. A powinieneś nauczyć się już przede wszystkim słuchać. No i pokory nabrać.
      To taka luźna dygresja...

      A co do Twojej sytuacji - od doopy strony się za to za przeproszeniem zabrałeś. Z nauczycielką chcesz wygrać pouczając ją belferskim tonem??? To się w życiu udać nie może. Tylko spokój może uratować i Ciebie i Twoje kontakty z dziećmi. Tylko spokojem i opanowaniem możesz do żony dotrzeć. Grzecznie acz stanowczo musisz się z nią komunikować. Ja sama konfliktowa zbyt nie jestem, ale gdybym otrzymała e-maila napisanego w takim tonie jak Twój to diabeł by się we mnie obudził. Nawet gdyby e-mail był od osoby emocjonalnie mi obojętnej i dotyczył jakiejś pierdoły związanej z pracą zawodową.
      Na razie dolewasz oliwy do ognia chłopie. A to nie o to chodzi by babie dopiec tylko by mieć kontakt z dziećmi.
      • tarantula007 Re: Byle dokopać 27.11.09, 16:53
        no własnie po tym co napisała mola... to przychodzi mi do głowy, że
        może własnie jest odwrotnie, bo nie chodzi o dzieci... tylko o to
        jak babie wykorzystując dzieci dopiec ... bo skoro ciagle taka sama
        arogancja i ten sam sposób podejścia... to może własnie jest tak jak
        napisałam ... hmm...
      • sonia_30 Re: Byle dokopać 27.11.09, 17:31
        Mola, jak ktoś chce się nauczyć i z rad innych skorzystać, to
        skorzysta, niezależnie od wykształcenia. Natomiast jeśli ktoś jest
        przekonany o słuszności swojego postępowania, ni cholery rad nie
        zaaplikuje, choćby miał 5 fakultetów i może nawet stopnie naukowe
        jakieś.
        • mola1971 Re: Byle dokopać 27.11.09, 17:38
          Soniu, ja o tym wiem. Tak tylko złośliwie se pojechałam wink
          Bo rzadko co mnie tak wkurza jak zaimpregnowanie na wiedzę i przekonanie o własnej nieomylności.
          I jest to niezależne od wykształcenia, ani od inteligencji nawet. Można być człowiekiem wykształconym, inteligentnym i głupim jednocześnie.
          • takisiakinijaki Re: Byle dokopać 27.11.09, 18:00
            O ile dobrze pamiętam ja już kiedyś weszłem z Tobą Mich... na
            ścieżkę wojenną - sprawa szła o eksihicjonizm emocjonalny i
            Twoje: "tak ma być jak ja chcę i już"...

            Teraz napiszę Ci jedynie jedno:
            jakbyś mi jako mój ex partner ( mniejsza o to, żeśmy jednej płciwink
            napisał, że "POSTANIWIŁEM, że zrobisz tak i nie inaczej bo mi tak
            pasuje i już!"
            to bym Ci odpisał dokładnie tak: "Ja zaś POSTANOWIŁEM, że Twoje
            postanowienia mam gdzieś, bo mi tak pasuje i już!".

            • michszyb Re: Byle dokopać 27.11.09, 18:27
              Tlko widzisz kolego. Moja żona postanowił, ze w piątek mogę od 17 do 20, w
              sobote od 8 do 14, w niedziuele postanowila ze nie wolno, poniedziałek itd. Bo
              wtedy jest w pracy. postanowila ze w wigilie wyjedzie. A jak zrobie inaczej niz
              postanowila to pruje się na mnie przez telefon ajbo osobiscie przy dzieciach.
              Albo mnie nachodzi i wali do drzwi.
              Wiec teraz ja postanowilem. A zrealizuje to. Choćbym miał to ogniem i mieczem
              egzekwowac.
      • zabelina Re: Byle dokopać 27.11.09, 18:43
        A wiesz Molu, co mnie przyszło do głowy? Że Michszyb przed kimś się tu "kreuje" (może kochanka czytasmile - na takiego co to "bohaterski, silny, waleczny jak lew. Tylko...trochę życia się boi."
        (mam nadzieję że Vidmo76 wybaczy mi cytatęwink
    • limonka69 Re: opamiętaj się bo krzywdzisz DZIECI 27.11.09, 19:09
      Sądzę po tym jak piszesz ze mimo wszystko nie ma woli z Twojej
      strony jeżeli chodzi o porozumienie i chęci współpracy w wychowaniu
      dzieci jest mi ich bardzo żal ze mają takiego ojca one Ciebie z
      czasem z tego wszystkiego najlepiej rozliczą tylko zastanów jak je
      krzywdzisz pomimo waszych waśnij powinny mieć wzór szanujących się
      rodziców a przede wszystkim to powinno wyjść z Twojej strony
      szacunek do kobiety która jest matką Twoich dzieci. Pamiętaj że nikt
      nie chce Cie tu umoralniać tylko są to subiektywne wypowiedzi a ty z
      nich powinieneś wyciągnąć wnioski do wypracowania kompromisy nie dla
      siebie czy żony ale dla dzieci jeszcze raz dzieci bo one sa
      najważniejsze nie Ty czy żona dom ale dzieci które szanują rodziców
      ale na to trzeba zapracować i to ciężko.
      • michszyb Re: opamiętaj się bo krzywdzisz DZIECI 27.11.09, 20:07
        To święta prawda o tych waśniach i wpływie jaki to ma na dzieci.

        Ale zrozumcie. Moja żona mówi: Ty jesteś rodzicem drugiej kategorii, od ciebie
        juz nic nie zależy w kwestii ich wychowania. Dzieci muszą mieć ojca wiec tylko
        dlatego akceptuję twoje ich widywanie. Ale rodzicem jestem juz tylko ja. A
        poniewaz się stawiasz to pojde do sądu i ograniczę ci z nimi kontakt.
        A ja nie uwazam sie za gorszego rodzica. Chce miec rowny wplyw na ich
        wychowanie. I wkurwia mnie ze tego nie rozumiecie. te wsyzstkie tekstz pt. Idź
        na kompromis, plaszcz się za to co zrobiles bydlaku, proś a i tak nie będzie ci
        dane. Ja tego nie pojmuje.
        Dlaczego wy nie oddzielacie 2 kwestii. To ze odszedłem ze związku to jest jedna
        broszka i proszę możecie mnie kamienowac jaka to jestem świnia, ale bycie
        rodzicem, to jest osobny temat.
        I w kwestii bycia rodzicem absolutnie nic się nie zmienilo. Nadal nim jestem i
        nie zamierzam przestac. I nikt mnie nie przekona że mam o to kogokolwiek prosić.
        A tym bardziej matkę moich dzieci. Bo jeśli ona tego nie rozumie to poza tym że
        dla mnie jest wredną suką to krzywdzi jeszcze moich synów. A na to nie pozwolę.
        Niech się odgrywa jak chce, ale nie dziećmi.
        • mola1971 Re: opamiętaj się bo krzywdzisz DZIECI 27.11.09, 20:20
          Mich, Ty nieuważnie czytasz. Żona nie mając do tego podstaw (a mniemam, że nie ma) nie ograniczy Ci praw rodzicielskich, ale tak już jest, że sąd musi zdecydować kto jest rodzicem "pierwszej" kategorii i z kim dzieci mają mieszkać po rozwodzie. I na litość boską to nie jest żadna kara za zdradę i TAK SAMO odbywa się to w przypadku rozwodu bez orzekania o winie i bez zdrad.
          Masz rację, to co jest między Tobą i żoną to jedno a dzieci to drugie. To są dwa oddzielne tematy. Ale nie załatwisz niczego złością czy agresją (słowną, czy bierną - jak zwał tak zwał, ale z Twoich wypowiedzi agresja wręcz bucha).
          Nie potraficie się z żoną w kwestii opieki nad dziećmi dogadać bo zbyt duże emocje Wami kierują. Dla takich ludzi w cywilizowanym świecie wymyślono rozwiązanie. MEDIACJA się ono nazywa.
          Zainteresuj się tym tematem i zaproponuj to żonie. Ale na spokojnie i bez wywyższania się. Nawet jeśli będzie się pultała Ty masz być PONAD TO. Inaczej nic nie osiągniesz. A w każdym razie nic dobrego.
          • michszyb Re: opamiętaj się bo krzywdzisz DZIECI 27.11.09, 20:39
            sąd musi zdecydo
            > wać kto jest rodzicem "pierwszej" kategorii i z kim dzieci mają mieszkać po roz
            > wodzie.

            No tu się mylisz. Prawo zmieniło się w czerwcu. Sąd już nie musi p0rzypisywac
            dziecka do rodzica i miejsca. I na tym mi zależy bo chcę się starac o opiekę
            wspólną na dziećmi.

            Ja nie mam zamiaru niczego zalatwiac niczego agresją. naprawdę. Ale nie mam tez
            zamiaru jak dureń pozwolic na to żeby żona wymiksowala mnie z bycia rodzicem.
            • mola1971 Re: opamiętaj się bo krzywdzisz DZIECI 27.11.09, 20:54
              To idźcie na mediację i wspólnie przygotujcie plan opieki nad dziećmi po rozwodzie. Bo jeśli tego nie zrobicie to obcy człowiek (sędzie) za Was zadecyduje jak przyszłość Waszych dzieci będzie wyglądała.
              Zaproponuj to żonie. Ale zrób to SPOKOJNIE. Przekonaj ją do mediacji a potem to już mediatorzy pomogą Wam znaleźć optymalne rozwiązanie. Najlepiej by było to rozwiązanie najlepsze DLA DZIECI a nie dla Was.
            • limonka69 Re: opamiętaj się bo krzywdzisz DZIECI 27.11.09, 20:57
              To ze gada i gada i gada i co z tego niech gada podchodź do tego w
              sposób taki ze gada i tyle jej. Ja ojcem jestem jakiej kategorii o
              tym zadecydują dzieci. Przy tym piszesz ja je tego nie pozwolę ona
              mi tego... myśl perspektywicznie co to ma na celu ? jeżeli zależy Ci
              na dzieciach nie straszcie sie sadem czy Bóg wie czym tylko prosto
              jak krowie na rowie np idą święta dzwonisz piszesz itp. nie z
              żądaniem czy prośbą z pytaniem o ustalenia konkretu idą święta
              jestem ojcem muszę ustalić plan dyżuru w pracy jakie masz plany i
              propozycje odnośnie spędzenia czasu z dziećmi i wtedy ale spokojnie
              negocjujesz i wypracowujesz kompromis jak nie wigilii to inny dzień
              świat ale zaznacz ze za rok wigilie spędza z Tobą czy jak tam
              uzgodnicie. Ale spokojnie bez wyniosłości i zarzutów ty to o aja to
              a na pewno dziecy to docenią
        • limonka69 Re: opamiętaj się bo krzywdzisz DZIECI 27.11.09, 21:07
          Dodam na koniec jeszcze jedno jeżeli piszesz ze matka Twoich dzieci
          jest wredną suką jesteś dla mnie malutkim człowieczkiem o bardzo
          małym rozumku nigdy ale to nigdy mnie przez gardło by mi nie
          przeszło powiedzieć coś w podobnym stylu o ojcu moich dzieci bo nie
          jemu ubliżam tylko dzieciom
        • sonia_30 Re: opamiętaj się bo krzywdzisz DZIECI 27.11.09, 21:50
          Chcesz mieć równy wpływ na wychowanie, częstszy kontakt,
          nielimitowany przez ex, jesteś współwłaścicielem domu, przychodzisz
          do własnych dzieci i o pozwolenia prosić nie musisz - to parę Twoich
          stwierdzeń... więc jak widzisz docelowo ten cały układ? Pojawiasz
          się w dowolnych chwilach, bo to Twoje dzieci i nadal Twój dom
          (wygodnie - Ty masz swój azyl, do którego żona wstępu nie ma)?
          Zabierasz chłopców wtedy gdy Ty dysponujesz czasem, ex ma się
          dostosować? Jak byłoby wg Ciebie OK?
          • handra Re: opamiętaj się bo krzywdzisz DZIECI 27.11.09, 22:21
            Napisze tak: zygac mi sie chce od czytania wpisow jak to ex musi
            rosto trzymac bylej palec w de, bo sie obrazi, zdenerwuje.

            Granda! ojciec ma takie same prawa rodzicielskie jak matka.

            Bracie do sadu!- ustal kontakty pisemnie. Masz prawo widywac dzieci
            i to z nocowaniem u Ciebie, masz prawo do polowy wakacji a swieta
            ustala sie przemiennie. Masz prawo do wyboru szkol,lekarzy itd.

            To nie ma byc straszenie sadem. Masz zadbac o swoje kontakty z
            dziecmi i to jest Twoj obowiazek.

            Jezeli nie mazna dobrowolnie bo pani ma focha no to niestety
            pozostaje tylko sad.

            Trzymam za Ciebie kciuki i zycze wszystkim ojcom aby polskie
            sadownictwo wzielo przyklad z prawa rodzinnego np.niemieckiego.

            Tu przeciez chodzi o dobro dzieci, czy tez my ojcowie mamy tylko
            obowizki/alimenty/ wobec dzieci a praw zadnych.

            Kobiety zrobily z dzieci karte przetargowa to powinno byc karane.
          • handra Re: opamiętaj się bo krzywdzisz DZIECI 27.11.09, 22:23
            Napisze tak: zygac mi sie chce od czytania wpisow jak to ex musi
            prosto trzymac bylej palec w de, bo sie obrazi, zdenerwuje.

            Granda! ojciec ma takie same prawa rodzicielskie jak matka.

            Bracie do sadu!- ustal kontakty pisemnie. Masz prawo widywac dzieci
            i to z nocowaniem u Ciebie, masz prawo do polowy wakacji a swieta
            ustala sie przemiennie. Masz prawo do wyboru szkol,lekarzy itd.

            To nie ma byc straszenie sadem. Masz zadbac o swoje kontakty z
            dziecmi i to jest Twoj obowiazek.

            Jezeli nie mazna dobrowolnie bo pani ma focha no to niestety
            pozostaje tylko sad.

            Trzymam za Ciebie kciuki i zycze wszystkim ojcom aby polskie
            sadownictwo wzielo przyklad z prawa rodzinnego np.niemieckiego.

            Tu przeciez chodzi o dobro dzieci, czy tez my ojcowie mamy tylko
            obowizki/alimenty/ wobec dzieci a praw zadnych.

            Kobiety zrobily z dzieci karte przetargowa to powinno byc karane.
            • handra Kobiety ida w zaparte 27.11.09, 23:25
              a zmilowanie maja tylko ci, ktorych zony bija.

              Chlopy czas walczyc o nasze prawa do dzieci. Nasze ex tez potrawia
              walczyc o nasze obowiazki wobec dzieci i nikt nie protestuje, ze
              odbywa sie to sadownie. Potrawia wyssac kazda zlotowke a z nami sie
              handrycza o kazda godzine widzenia sie z dziecmi.

              Kto dal Wam prawo wyznaczac kiedy spotkanie, jak dlugo i czy wogole.

              • lima Re: Kobiety ida w zaparte 27.11.09, 23:34
                handra napisała:

                > Kto dal Wam prawo wyznaczac kiedy spotkanie, jak dlugo i czy wogole.


                michszyb napisał:

                >W trakcie świąt dyżuruję i nie będę mógł spotkać się z dziećmi, >dlatego
                >postanowiłem, że wigilię dzieci spędzają ze mną, a święta z Tobą.


                no właśnie panowie? kto wam dał takie prawo?
                • michszyb Re: Kobiety ida w zaparte 28.11.09, 16:39
                  Ale Lima, ja już sie do tego odnosiłem.

                  Wtsłalem żonie miesiac temu grafik dyżurow. Dyżurów, które nie biore
                  bo lubię spać w obskurnym szpitalu, tylko p to żeby zarobic kase.
                  Wigiluie mam wolną, potem do końca tygodnia dyżury, 3 pod żąd, 72
                  godziny ciurkiem ciężkiej i odpowiedzialnej harówy.
                  A ona ze postanowiła, że wigilie to ona spedza z dziećmi.
                  No to ja że ja postanowiłem inaczej.

                  No i pat

                  Ale ja sie pytam. Kto tu kurwa jest złośliwy? Ona czy ja?
              • mola1971 Re: Kobiety ida w zaparte 27.11.09, 23:34
                handra napisała:
                > Chlopy czas walczyc o nasze prawa do dzieci.

                Walczcie. Po drodze zabierzcie ze sobą mojego exa, który dzieci ostatnio widział - córki ponad miesiąc temu a syna kilka miesięcy temu.
                Ale on nie walczy bo ja mu nigdy kontaktów nie ograniczałam, nie ograniczam i ograniczać nie zamierzam. To se wziął i odpuścił kompletnie.
                Więc nie zapomnij Handro (nie wiem czyś facet czy kobieta bo nick masz żeński i męskich form używasz) wziąć mojego exa do tej walki. Może w ten sposób sobie przypomni, że jest ojcem bo najwyraźniej o tym zapomniał.
                • lima Re: Kobiety ida w zaparte 27.11.09, 23:48
                  Panowie to mają taka naturę, że chcą tego co się im ogranicza i o to walczyć
                  będą po trupach nawet.
                  Nie ograniczasz - to olewają. Twój ex nie pierwszy i nie ostatni. Wynika z tego
                  że Handra i Michszyb pamiętają , że mają dzieci w dużej mierze dzieki zonie wink
                  Bo zabrania -więc chcą intensywnych kontaktów. Gdyby milcząc godziła się na to
                  co sami chcą dać z siebie dzieciom - szybko by zaczęli o obowiązkach wobec
                  zapominać, bo przeciez praca, nowa kobieta, itd itd itd itd itd a
                  niekonfliktowa ex zajmie sie wszystkim sama...
                  • handra Do Limy 27.11.09, 23:58
                    zapewniam Cie, ze takich kobiet jak mola jest malo. A takich ojcow
                    jak ja jest wielu, ale nie potrawia sie tak spowiadac na forum jak
                    kobiety. Swiadczy o tym powstaly klub ojcow.
                    • mola1971 Re: Do Limy 28.11.09, 00:02
                      handra napisała:
                      > zapewniam Cie, ze takich kobiet jak mola jest malo.

                      Wcale nie jest mało tylko cichsze są, więc stąd takie wrażenie bo ich prawie nie
                      słychać. Bo i skarżenie się czy też narzekanie nie leży w ich naturze.
                    • lima Re: Kobiety ida w zaparte 28.11.09, 00:18
                      Rozbawiła mnie znajoma ostatnio. Były mąż tradycyjnie spóźnia się drugi tydzień
                      z zapłatą mini alimentów na dzieci, więc matkadzieciom, by znowu od znajomych
                      nie pożyczać kasy, dzwoni do niego grzecznie pytając kiedy będą pieniądze, na co
                      mąż oburzony i zdziwiony pyta czy na pewno tych alimentów potrzebuje bo gdy
                      tydzień wcześniej widział dzieci to one wspominały, że w poprzednim miesiącu
                      matka wzięła w pracy dobrą wypłatę więc może ma kasę a on przeciez ma wydatki.
                      Niestety, dzieci jest kilkoro i kobiety nie stać na utrzymanie ich w pojedynkę.
                      A mąż tylko czeka by już nic nie musiał i by sobie sama poradziła.

                      Inna znajoma miała jedno dziecko. I sobie poradziła sama. Uniosła się honorem.
                      Mąż płacił alimenty aż przez 3 miesiące po rozwodzie, przez pierwszy miesiąc
                      kilka razy w tygodniu dziecko chciał widywać, potem raz w tygodniu się zdarzyło,
                      potem raz na miesiąc, potem dzwonił z życzeniami okazji świąt i tyle. Choć
                      dostęp do dziecka miał nieograniczony.

                      Niestety- pokazanie byłemu, że "sama sobie poradzę" w wieeelu przypadkach
                      automatycznie jest rozumiane jako zwolnienie się przez niego z wszelkiej
                      odpowiedzialności wobec dzieci.
                      wygrywaja te, które potrafią o obowiązkach twardo przypomnieć, ustalić jasne
                      zasady i "wychować" byłego. Zrobić to, czego go matka nie nauczyła w poprzednim
                      pokoleniu-bycia odpowiedzialnym wychowawcą dziecka. Choć nie każda exżona ma
                      ochote na bycie matkowychowawczynią dorosłego osobnika...
                      • mola1971 Re: Kobiety ida w zaparte 28.11.09, 00:24
                        lima napisała:
                        > wygrywaja te, które potrafią o obowiązkach twardo przypomnieć, ustalić jasne
                        > zasady i "wychować" byłego. Zrobić to, czego go matka nie nauczyła w poprzednim
                        > pokoleniu-bycia odpowiedzialnym wychowawcą dziecka. Choć nie każda exżona ma
                        > ochote na bycie matkowychowawczynią dorosłego osobnika...

                        No właśnie smile Skoro nie wychowali go rodzice, mnie nie udało się go "wychować" przez 17 lat małżeństwa to jakie istnieje prawdopodobieństwo, że "wychowam" go jako BYŁA żona? 0% szans smile
                        Więc po co sobie i jemu nerwy psuć? Jest jaki jest, ja go nie zmienię. Albo sam coś zrozumie, albo też nie.
                        Jedyne co mogę zrobić i to robię to liczę na siebie i staram się wychować dzieci na dobrych i szczęśliwych ludzi mimo braku ojca.
                        • lima Re: Kobiety ida w zaparte 28.11.09, 00:50
                          heh, i sama siebie złapałam na tym, ze powyżej napisałam iż "matka go nie
                          wychowała" ... zamiast "rodzice.." smile Przypis, że od wychowywania dzieci są
                          matki, pokutuje z pokolenia na pokolenie.
                          • mola1971 Re: Kobiety ida w zaparte 28.11.09, 00:56
                            Bo tak naprawdę są. Taka jest rzeczywistość.
                            Ale nawet matki mogą wychować synów na mężczyzn a nie na pierdoły życiowe, które w przyszłości zatrują życie innym kobietom.
                            Po prostu syna trzeba w pewnym momencie zacząć traktować jak mężczyznę i od niego pewnych rzeczy wymagać a nie jak wiecznego dzidziusia i wszystko za niego robić. Bo w ten sposób to można wychować tylko kolejne pokolenie Piotrusiów Panów.
                            • krezzzz100 Re: Kobiety ida w zaparte 28.11.09, 08:47
                              Bzdura, nie rzeczywistość, Mola. Są normalni ojcowie, tacy, dla których dzieci
                              to RODZINA. To, że sądy do tej pory przypisywały dzieci matkom bez wnikania w
                              relacje, to nie oznacza, że te matki WYCHOWUJĄ dzieci.
                              Mnie wychowywali OBOJE rodzice. W dwu domach. Bardziej nawet ojciec-
                              psychicznie, mentalnie i intelektualnie. Matka- gotowała i prała. Każde dawało,
                              co mogło.

                              Na pierdoły życiowe można wychować i córki i synów. Wkład w takie wychowanie
                              mogą mieć i ojciec i matka.
                    • kasiapfk Re: Kobiety ida w zaparte 28.11.09, 09:12
                      ooo , to nas więcej zatem.
                      I prawda to, że jak się nie ogranicza, to same te kontakty sie jakos
                      rozłażą, bo... no bo w końcu nie ogranicza, to zawsze "nadrobimy".
                      Ale to z obserwacji, bo ojciec moich dzieci -regularnie się troszczy
                      o dzieciaki i one u niego lubią bywać. A ja mam chwilę na relaks smile
                  • airam.as Re: Kobiety ida w zaparte 28.11.09, 00:11
                    lima napisała:

                    > Panowie to mają taka naturę, że chcą tego co się im ogranicza i o to walczyć
                    > będą po trupach nawet.


                    Gdzieś tam racja nawet jest, Lima. I to w dużym stopniu.
                    Choć nie wszyscy panowie, nie wszyscy. Zdarzaja się wyjątki.
                    • lima Re: Kobiety ida w zaparte 28.11.09, 00:23
                      Wim, że się zdarzają. Ale nie wiem na ile oni są regułą, tylko cichą, a na ile
                      regułą jest wielki krzyk przy samym rozwodzie a potem stopniowe zapominanie o
                      dzieciach "ze starej rodziny" przez rodzica który z nimi nie mieszka na stałe.