milleniusz
04.04.10, 22:50
A konkretniej komarza. Otóż, przysiadł sobie na lampie, ale jakoś tak
niezgrabnie, chyba pierwszy przedstawiciel tego wrażego gatunku. No to sobie
pomyślałem, że go złapię za nogę, a ściślej ją, bo jak wiadomo to samice są te
złe. Może pomyślicie, że jestem nienormalny, żeby tak łapać komara za nogę,
ale jak pomyślałem, tak zrobiłem - znaczy chyba jeszcze mam niezły refleks. Na
usprawiedliwienie dodam, że próba unicestwienia komarzycy na lampce groziłaby
dość znacznymi stratami materialnymi.
No więc jak już go złapałem, znaczy ją, to tak sobie kontemplowałem z kilka
sekund, patrząc na mą zdobycz, przy czym owad chciał się uwolnić, bo machał
skrzydełkami, nieprzyzwyczajony najwyraźniej do tego, by człowiek trzymał go
za nogę. W sensie ją.
I wiecie co? Odlecieła. Bez nogi.
To w sumie dość smutne.
Nigdy nie zrozumiem samic.
A, i może zresztą jestem nienormalny.
:]