samotny_wilk_1
12.04.10, 01:07
LIST OTWARTY
do Premiera Rządu RP
p. Donalda Tuska
Szanowny Panie Premierze!
W artykule ,,Mamy najmniej rencistów od 20 lat, ZUS wyśrubował kryteria"
autorstwa Leszka Kostrzewskiego i Piotra Miączyńskiego (www.gazeta.pl,
05.03.2010 r.) czytamy m.in., że w ubiegłym roku do sądów zwróciło się 30.000
osób, którym komisje ZUS nie przyznały rent. W tych 30.000 spraw sądy w 19.000
przypadków podtrzymały stanowisko ZUS, czyli w pozostałych 11.000 przyznały
rację skarżącym. To ponad 36%, więc raczej trudno mówić o incydentalnych
pomyłkach orzeczników. Moim zdaniem (i chyba nie tylko moim) jest to świadoma
polityka podległego Panu Ministerstwa Pracy i Spraw Socjalnych, które w ten
sposób chce zmniejszyć deficyt ZUS. Polityka - nie dać pod byle pozorem albo i
bez pozoru, jak obywatel chce, niech skarży, może się uda. Jest jednak jeszcze
inny aspekt tej sprawy. Ile spraw do sądu nie trafiło, bo człowiek, któremu
odmówiono renty, a jest chory i pracować nie może nie ma ani pieniędzy na
opłacenie adwokata ani wystarczającej wiedzy prawnej by samemu przed sądem
występować przeciwko prawnikom, których ZUS za pieniądze z naszych składek
zatrudnia? Czy ma Pan świadomość tego, że przyjmując stosunek spraw
wniesionych do spraw przez ZUS przegranych na 10 przypadków odmowy przyznania
renty, które przed sąd nie trafiły 3 - 4 osoby powinny tę rentę otrzymać,
ponieważ nie są zdolne do pracy? Na jaki los zostają skazane? Głód?
Bezdomność? Bo o możliwościach leczenia i zakupu niezbędnych leków już nie
wspominam. Ile z tych osób postawionych w sytuacji bez wyjścia popełniło
samobójstwo?
To tak wygląda Przyjazne Państwo? Polityka - pracuj dokąd możesz (i płać
składki ZUS) a jak zachorujesz - najlepiej umrzyj jak najszybciej i zdejmij
problem (czytaj - rentę) z budżetu coś mi przypomina z naszej nie tak dawnej
historii. Pewnie, każda odmowa przyznania renty to dla ZUS-u (czytaj - budżetu
Państwa) może okazać się zyskowna (nawet jeśli odmowa jest niesłuszna) bo:
a/ może petent się nie odwoła
b/ sprawa przez wszystkie instancje można ciągnąć nawet 2 lata i przez ten
czas renty nie trzeba płacić
c/ może petent w trakcie trwania sprawy umrze i nie wypłacone pieniądze są po
stronie aktywa
d/ petent popełni samobójstwo i uwolni Państwo od swojej niepożądanej obecności
W każdym z w/w przypadków można liczyć na zysk. Wiem, że ZUS od dawna jest
bankrutem i bez dotacji ze skarbu Państwa byłby niewypłacalny, wiem, że w
dobie kryzysu Państwo oszczędza gdzie może ale te oszczędności są czynione
chyba niewspółmiernie wysokim kosztem ludzkiego życia? Kosztem ludzi słabych,
schorowanych, którzy nie mogą się bronić?
A mój przypadek? Pobieram rentę z tytułu niezdolności do ZAWODOWEJ SŁUŻBY
WOJSKOWEJ (530zł) i na tej podstawie ZUS odmówił mi wypłaty zasiłku
chorobowego po ustaniu zatrudnienia choć art. 13 ust. 1 pkt.1 ustawy z dn.
25.06.1999r. o śwaidczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie
choroby i macierzyństwa (tekst jednolity:Dz.U. z 2005r. nr 31, poz.267 ze zm.)
stwierdza jednoznacznie, że zasiłek nie przysługuje osobom mającym ustalone
prawo do emerytury lub do renty z tytułu NIEZDOLNOŚCI DO PRACY. Dwa różne
świadczenia, przyznawane i wypłacane w oparciu o różne przepisy i akty prawne.
Pod tą decyzją podpisała się Naczelnik Wydziału bielskiego oddziału ZUS p.
Helena Stokłosa. A oto uzasadnienie ZUS: ,,Wykładnia celowościowa (czytaj -
nasz wymysł) powołanego przepisu wskazuje, że zamiarem ustawodawcy było aby
osoby, które nabyły prawo do doświadczeń długoterminowych tj. emerytury lub
renty nie miały możliwości pobierania po ustaniu zatrudnienia innych świadczeń
krótkoterminowych z ubezpieczenia społecznego."
No cóż, dywagacje na temat tego, co kto co miał, a czego nie miał na myśli
dobre są (moim zdaniem) na lekcję języka polskiego a używanie ich jako
argumentu prawnego uważam za kpinę z polskiego prawa, natomiast w utożsamianiu
renty z tytułu NIEZDOLNOCI DO PRACY z rentą z tytułu NIEZDOLNOŚCI DO ZAWODOWEJ
SŁUŻBY WOJSKOWEJ jest akurat tyle sensu ile w próbie udowodnienia, że zając
jest wielbłądem na podstawie faktu, że oba te zwierzaki są ssakami tym
bardziej, że Wojskowa Komisja Lekarska uznała mnie za zdolnego do pracy.
Kolejny przypadek - nie damy bo nie damy, może się uda. Nie, nie uda się,
sprawa poszła do sądu a sąd (jak nie pierwszej to kolejnej instancji) będzie
się opierał na zapisach Ustawy a nie wymysłach ZUS (taką mam przynajmiej
nadzieję).
Panie Premierze!
To już nie wstyd - to HAŃBA!!!
Hańba dla ZUS, dla p. Jolanty Fedak, ministra Pracy i polityki, Socjalnej, dla
kierowanego przez Pana Rządu RP i partii, której Pan przewodzi - Platformy
Obywatelskiej.
Oczekuję od Pana, Panie Premierze, że zajmie Pan w tej sprawie jednoznaczne
stanowisko i ukróci tego rodzaju praktyki.
Na koniec pozwolę sobie na parafrazę pewnego znanego hasła, parafrazę
dostosowaną do obecnej polskiej rzeczywistości: ,,Praca czyni żywym".
Z poważaniem
Piotr Sikorski