Dodaj do ulubionych

Kiedy zakaz

11.08.10, 15:40
gadulstwa dla fryzjerów, taksówkarzy, sprzedawców...itp.

Przychodząc do fryzjera mówię "ostrzyc, krótko" i oczekuję, że
pani/pan bez zbędnych pytań (o innych niezwiązanych z usługą
wtrętach nawet nie wspominając), szybko i sprawnie obetnie mi włosy
na krótko.
Wsiadając do taksówki czekuję, że pan/pani zawiezie mnie
najkrótszą/najszybszą drogą do podanego przeze mnie celu.
Wchodząc do sklepu oczekuję, że sprzedawca/doradca podejdzie do mnie
dopiero na moją prośbę.
Itp...
Obserwuj wątek
    • menk.a Re: Kiedy zakaz 11.08.10, 15:44
      A ja lubię gadać, wiec proszę takiego zakazu nie uchwalać. Nie zgadzam się. No!
      A w ogóle to przyszłam tylko powiedzieć, że spać mi się chce. Baaardzo.:|
      • aneta-skarpeta Re: Kiedy zakaz 11.08.10, 15:46
        mi tez sie podobaja takie gadki szmatki- oczywiscie czasem mam zły
        dzien, albo taksówkarz kompletnie mi nie leży do rozmowy, ale to
        przypadki

        a fryzjerkę mam od lat tą samą, więc jak tam idę to od razu na
        pogaduszki:)
      • wiarusik Re: Kiedy zakaz 11.08.10, 16:06
        eeeeeeeech...
        • Gość: Łukasz Re: Kiedy zakaz IP: *.mobica.pl 13.08.10, 14:12
          Im bardziej gadatliwy taksówkarz tym większy przekręt z niego. Przerabiałem to
          nawet w ostatnią niedzielę. Kobietka pieprzyła całą drogę o niczym, obwiozła nas
          przez całe miasto i skasowała 1,5 normalnej stawki (jechałem 6 razy w ciągu
          poprzednich 2 dni i cena zawsze była taka sama).
          Zresztą rozmowę niezbyt fortunnie poprowadziła.
          -Skąd jesteście?
          -Aaa różnie, każdy z innego miasta... z Bydgoszczy, z Poznania
          -Noo to dobrze bo jak warszawka przyjeżdża to panoszy sie chamstwo itd. (tu
          nastąpił kompletny najazd na warszawiaków).
          -Yhm. No ja proszę pani też jestem z warszawy.

          Do końca kursu panowała niezręczna cisza.
          • Gość: ania Re: Kiedy zakaz IP: *.adsl.inetia.pl 14.08.10, 15:58
            A wziales pod uwage, ze w niedziele jest wyzsza taryfa?
            • Gość: joanna_darc Re: Kiedy zakaz IP: *.centertel.pl 14.08.10, 23:02
              lol:)
    • cafem Re: Kiedy zakaz 11.08.10, 15:46
      Mam nadzieje, ze nigdy.
      Tez lubie sobie pogadac:)
      • mondego1 Re: Kiedy zakaz 13.08.10, 20:18
        kiedy taksowkarz pyta ¨"skad jestes" powinna sie zapalac czerwona
        lampka.Koles probuje sie dowiedziec czy znasz miasto i czy moze
        ewentualnie przewiesc cie 5 razy dluzsza trasa.
    • alpepe Re: Kiedy zakaz 11.08.10, 15:46
      maż widocznie spojrzenie, które zachęca do rozmowy.
      • friendlyhag Re: co takiego???? 14.08.10, 12:36
        "maż"??? A maSZ Ty słownik pod ręką?
        • akle2 Re: co takiego???? 14.08.10, 21:07
          Alpepe jest bardzo miłą osóbką, a ty się czepiasz. Nigdy nie zdarzyło Ci się
          popełnić literówki? Doskonałość chodząca

          -----
          Zwycięzca bierze wszystko.
    • wiarusik Re: Kiedy zakaz 11.08.10, 15:55
      ja też znałem taką fryzjerkę,która co chwila pytała się ile mi skrócić.znakiem
      tego,że nie miała we łbie absolutnie wizji jak powinienem wyglądać.już do niej
      nie chodzę,mam w dupie.
      a taksówkarze?badają czy znasz się na mieście.jeśli stwierdzą że nie,to
      pojedziesz"trasą turystyczną",oczywiście odpowiednio płatną;)
      • wiarusik Re: Kiedy zakaz 11.08.10, 16:01
        za widoczki się płaci,ma się rozumieć;)
        • gulcia77 Re: Kiedy zakaz 13.08.10, 14:01
          No cóż, czasem źle ocenią :D
          Kiedyś taki pan próbował mnie przewieźć po Lesznie, które znam jak własną
          kieszeń, choć jam z Bytomia. Jak kazałam mu skręcić w lewo a nie na Zatorze to
          się Pan zdenerwował. A następnie pod domkiem do którego się udawałam zamiast
          wydać mi resztę, ze zdenerwowania rozmienił mi stówkę :D
          orientowałam się dopiero w domku i nie miałam potrzeby szukać Pana, żeby mu
          powiedzieć, ze sam siebie oszukał :D
    • delicja Re: Kiedy zakaz 13.08.10, 13:09
      W Rzeszowie jest taksówkarz, który od momentu "złapania w pułapkę
      swojego wozu" klienta uaktywnia aparat mowy- jak szalony, bez chwili
      przerwy (on chyba nie oddycha!:). Zwę go "pedagogiem" ponieważ kiedy
      wiózł mnie pierwszy raz powiedział, że rzuca ten zawód i będzie
      znowu w szkole uczyć, bo jest pedagogiem. Zatrwożyłam się- zdania
      sensownego sklecić nie potrafił a w dodatku absolutnie
      wszystko "rubasznie" ubarwiał. Za 2 razem powiedział, że skończył
      Wydział Elektroniki i nie ma w Rzeszowie TV ,którego by nie
      naprawiał. Pomyślałam, że coś ze mną nie tak- wszak to pedagog jest!
      Zapytałam: a co ze szkołą, nie chce Pan wrócić i uczyć? Na co
      odpowiedział: >jak to wrócić i uczyć? musiałbym być nauczycielem, ja
      TV naprawiam<. Za 3 razem powiedział, że on ma duszę artysty i nawet
      startował w konkursach-tu opowiadał historię komunistycznych
      konkursów- nie mógł wygrać, mimo że najlepszy był- ojciec był zbyt
      wysoko postawiony (sic!). Moim hitem była opowieść jak to wiózł
      Jezusa. Ale to osobny wątek:) Facet może i jest męczący, ale jego
      opowieści tak ciekawie zaczynają się rozwijać, że będę specjalnie do
      Rzeszowa latać by kurs taksówką odbyć i wysłuchać, że wczoraj
      wiózł... Obamę, Putina a nawet Napoleona Bonaparte... :) Jestem
      przeciwko zakazowi mówienia. Zawsze można powiedzieć: "Proszę
      zamilknąć" :)
    • antidotumm Odhumanizowany swiat 13.08.10, 13:21
      Niestety - to wizja odhumanizowanego swiata, sprzeczna z natura czlowieka
      ksztaltowana w ciagu tysiecy lat ewolucji w spoleczenstwie.
      • delicja Re: Odhumanizowany swiat 13.08.10, 13:33
        aha...
    • jibik Re: Kiedy zakaz 13.08.10, 13:48
      Twoje oczekiwania nie przystaja do rzeczywistosci. Normalni ludzie lubia
      porozmawiac (nawet o niczym). Zmien oczekiwania albo zacznij zmieniac
      rzeczywistosc. Zaakceptuj ludzi jakimi sa, albo mow, ze nie masz ochoty na
      rozmowe. Proste.
      • Gość: kaktus Re: Kiedy zakaz IP: 77.236.13.* 13.08.10, 15:26
        Normalni ludzie to raczej nie lubią rozmawiać o niczym.
        Normalni ludzie rozmawiają o czymś albo wcale.
        • Gość: szmatan Re: Kiedy zakaz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.10, 15:56
          ja bym powiedział że właśnie gadamy o przysłowiowej dupie Maryni...
    • Gość: aniakin Re: Kiedy zakaz IP: *.nokia.com 13.08.10, 14:00
      eat.clitoristwood napisał:

      > gadulstwa dla fryzjerów, taksówkarzy, sprzedawców...itp.

      Ludzie to maja problemy. Nie chcesz, powiedz wprost, ze nie masz ochoty na
      rozmowe i grzecznie podziekuj. A jesli brak ci asertywnosci, to nie inni maja
      problem, a ty.
    • Gość: Abi Re: Kiedy zakaz IP: *.chello.pl 13.08.10, 15:23
      A nie daj Boże żeby były takie zakazy! Bardzo lubię sobie pogadać z
      moją panią fryzjerką - o wszystkim i o niczym. Jej szybciej czas
      mija w pracy, a ja się oderwę od swoich spraw. Fryzjerzy są
      przeważnie bardzo fajni i tylko na maksa złośliwa i ponura osoba
      może ich traktować jak roboty.
      Zresztą co to za podejście: "kiedy wprowadzą zakaz mówienia?". Masz
      człowieku problem z życiem wśród ludzi? A może ludzi wykonujących
      zawody usługowe traktujesz jak gorszy gatunek? Z czym Ty właściwie
      masz problem? Że ktoś do Ciebie mówi? Zgroza.
      • Gość: szmatan Re: Kiedy zakaz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.10, 16:01
        ejże, no zejdźcie z człowieka - przecież to typowy wątek terapeutyczny. pewnie napotkał kogoś, kto zamiast mówić wylewał z siebie potok rzygów intelektualnych, to i się podłamał troszku...
      • Gość: FRANKA Re: Kiedy zakaz IP: *.w109-212.abo.wanadoo.fr 13.08.10, 21:38
        masz racje ABI, ten co to napisal powinien sie dlugo leczyc ,ale
        mysle ze to juz nieuleczalny ciezki przypadek ,zostaje tylko
        zamkniety azyl psychiatryczny do konca zycia,,,, dobrze ze jest
        niewielki procent takich sobkow,
    • spacecoyote Re: Kiedy zakaz 13.08.10, 16:49
      Cos w tym jest. Kiedys taksowkarz mnie odwozil na lotnisko i cala
      droge mi prawil moraly o obowiazku patriotycznym, i jaka to ze mnie
      zla Polka, ze mieszkam zagranica. Moge ewentualnie poprowadzic
      grzecznosciowa pogawedke o pogodzie albo co nowego slychac w
      miescie, ale zeby mi obcy facet moralizowal...?

      Co do fryzjerow, nie chodze do takich, ktorzy co chwile pytaja, czy
      dobrze tna. Od tego sa profesjonalistami, zeby dobrze sciac bez
      glupich pytan. Jak siedze z mokrymi, przyplaskanymi wlosami
      zaczesanymi na oczy, to skad niby mam widziec, czy jest dobrze?

      Ale najgorzej jest, jak grzecznosciowa pogawedke prowadzi dentysta,
      a delikwent musi poprzestac na pomrukiwaniu w odpowiedzi, bo nawet
      sie usmiechnac przeciez nie da...
      • Gość: kia a ja w pełni popieram by autorkę wątku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.10, 17:07
        sama jestem małomówna i prawdziwą katorgą jest dla mnie prowadzenie
        niezobowiązujących pogawędek. zazwyczaj zaraz na początku wizyty u fryzjera daję
        do zrozumienia ze nie chcę gadać. Mam nadzieję że żaden fryzjer się za to na
        mnie nie obrazi.
        • Gość: jak by to rzec ... Re: a ja w pełni popieram by autorkę wątku IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.10, 17:25
          kazdy ma robic co do niego nalezy. Nie znosze zagadywania, gledzenia fryzjerek i
          taksowkazy! maja trzymac ..role. To nie psychoanalitycy, ayo ,ze ludnosc CHCE
          gadać? Cóz? Moze juz nikt ludnosci nie chce sluchac, bo ...bredzi o sobie. Chcę
          mieć ...cisze i u fryzjera i w Taxi..
    • Gość: plum Re: Kiedy zakaz IP: *.aster.pl 13.08.10, 18:45
      taki ględzący to jeszcze nic, można się wyłączyć i przytaknąć od czasu do czasu.
      Najgorsi są tacy zagadujący i zadający pytania. Męka pańska normalnie dla kogoś
      takiego jak ja, tzn. małomównego.
    • matylda1001 Re: Kiedy zakaz 13.08.10, 19:05
      Co to za problem gadatliwy taksiarz, czy fryzjer. Gdybyście, tak jak
      ja, trafili na gadatliwego stomatologa!... To, że w czasie pracy przez
      cały czas gada to jeszcze nic, on zadaje pytania i czeka na
      odpowiedzi:)
      • propanstwowiec Re: Kiedy zakaz 13.08.10, 19:50
        O różne zakazy byłyby w naszym kraju jak najbardziej na miejscu! A jeszcze
        byłoby lepiej gdyby egzekwowano przestrzeganie już istniejących, a ułatwiających
        wszystkim życie
        A co powiecie na fakt autentyczny. Jestem na fotelu
        dentystycznym a stomatolog (właśc. stomatolożka) bez przerwy zarzuca mnie
        potokiem słów - nie przerywając pracy. Co jakiś czas zadaje mi pytania, a ja z
        grzeczności usiłuję potwierdzić lub zaprzeczyć, ale tylko potrafię wydobyć z
        gardła u... Ps. stomatologa, choć był b. sympatyczny, jednak zmieniłem.
      • yoma Re: Kiedy zakaz 14.08.10, 12:38
        Matylda, to tego samego chodzimy??

        Tzn. ja już nie, bo zmieniłam :)
    • Gość: gosc Re: Kiedy zakaz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.10, 19:47
      O, tak. Szczególnie rozmowy u fryzjerek/fryzjerów powoduja u mnie
      ból zębów, bo te rozmowy są o niczym, a ja szczerze nienawidzę tego
      ględzenia. Również jestem za zakazem paplania. ;-))
    • Gość: zdziwiony Re: Kiedy zakaz IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.10, 21:08
      o co ci człowieku chodzi bo nie kumam??
    • blubetty Re: Kiedy zakaz 13.08.10, 21:36
      fryzjer to nic, mnie to zawsze zagaduje moja dentystka!!!!!!!!!!!!Sprobujcie z otwarta i unieruchomiona buzia odpowiadac na pytania:))
      • akle2 Re: Kiedy zakaz 13.08.10, 23:46
        Ooo, miałam to samo, moja gadała i gadała i mnie rozśmieszała nieświadomie, a na
        dodatek poustawiała sobie te wszystkie buteleczki i preparaty na ... moim
        biuście, bo jej było niewygodnie odkręcać się co chwila. Nie tylko ciężko się
        było powstrzymać od śmiechu, ale jeszcze uważać, żeby tego wszystkiego z siebie
        nie zrzucić!

        -----
        Zwycięzca bierze wszystko.
    • Gość: sprzedająca Re: Kiedy zakaz IP: *.chello.pl 13.08.10, 21:47
      Co do początku postu to się nie wypowiem, ale o sprzedawcach w sklepie muszę, bo
      to mój aktualny zawód :) sama nie podchodziłabym do klienta, bo nie lubię się
      narzucać, a ludzie, jeśli coś chcą, to zazwyczaj proszą. ALE w sklepie mamy
      takie wymogi, żeby podejść i zapytać, czy nie pomóc i jeśli nie chcę wylecieć (a
      nie chcę), to muszę się tych zasad trzymać, czy to się klientowi podoba czy nie.
      Na dodatek każdy ma premię od swojego utargu, więc do klienta są często
      "wyścigi" :P nie, nie lubię tego, ale żyć z czegoś muszę ;)
      • Gość: Alejandro Re: Kiedy zakaz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.10, 11:14
        "sprzedająca" dam Ci radę: wydrukuj wszystkie posty z tego mówiące o
        tym, że klienci nie mają ochoty wysłuchiwać nadskakujących im
        sprzedawców i przedstaw je swoim szefom. Opisz później ich reakcję
        na tym forum :-)

        Gość portalu: sprzedająca napisał(a):

        > Co do początku postu to się nie wypowiem, ale o sprzedawcach w
        sklepie muszę, b
        > o
        > to mój aktualny zawód :) sama nie podchodziłabym do klienta, bo
        nie lubię się
        > narzucać, a ludzie, jeśli coś chcą, to zazwyczaj proszą. ALE w
        sklepie mamy
        > takie wymogi, żeby podejść i zapytać, czy nie pomóc i jeśli nie
        chcę wylecieć (
        > a
        > nie chcę), to muszę się tych zasad trzymać, czy to się klientowi
        podoba czy nie
        > .
        > Na dodatek każdy ma premię od swojego utargu, więc do klienta są
        często
        > "wyścigi" :P nie, nie lubię tego, ale żyć z czegoś muszę ;)
      • akle2 Re: Kiedy zakaz 14.08.10, 12:50
        A co to za branża, ten Twój sklep? bo jeśli kosmetyczna, to ja zawsze w takich
        przypadkach mam ochotę przewrócić całą szafę z kosmetykami na taką nachalną i
        natrętną sprzedawczynię, żeby się zamknęła i poszła w pi..u. Bo kolor lakieru do
        paznokci to nie wyższa elektronika i sama sobie poradzę i zawsze w takich
        przypadkach mówię im dobitnie, że jeszcze raz ktoś do mnie podejdzie z pytaniem
        "czy w czymś pomóc" to nigdy więcej tu nie przyjdę.
        • Gość: sprzedająca Re: Kiedy zakaz IP: *.chello.pl 14.08.10, 23:19
          Szefostwu już kilka razy mówiliśmy, że podchodzenie do klienta jest
          niepotrzebne. Reakcja jedna: nie podoba się, to się zwolnijcie.

          Pracuję w sklepie ze spodniami, więc moja pomoc jest dość często potrzebna
          (wyszukanie modelu i rozmiaru), ale wierzę, że ludzie sami o nią poproszą, gdy
          będą chcieli...

          Z mojej strony prosiłabym tylko o odrobinę zrozumienia dla sprzedających,
          naprawdę nie chcemy się narzucać i pytać milion razy dziennie czy przypadkiem
          nie jesteśmy pomocni ;)
          • akle2 Re: Kiedy zakaz 15.08.10, 09:48
            :) Tylko że skutek jest odwrotny do zamierzonego. Ja nigdy nie wracam do takich
            miejsc, gdzie spokojnie nie mogę się rozejrzeć.
            Nie jestem "typową oglądaczką" jak wielu klientów, którzy tylko z nudów wchodzą
            do danego sklepu, ale nawet jak nie kupię teraz, to notuję sobie w pamięci że
            taki sklep istnieje i wracam tam za miesiąc czy dwa jak naprawdę czegoś z tego
            asortymentu potrzebuję.
    • Gość: Joanna ciekawe, milczenie na temat twojego podpisu IP: *.yamana.com 13.08.10, 21:52
      wynika z:
      nieuwagi
      ignorancji
      fascynujacego tematu gadatliwych fryzjerow/taksowkarzy
      inne. Jakie?
    • akle2 Re: Kiedy zakaz 13.08.10, 23:42
      Ja w takich sytuacjach demonstracyjnie milczę. Nie z każdym typem człowieka chce
      mi się gadać. A w stosunku do namolnych sprzedawców odpowiadam "nie" bez
      tłumaczenia się.
      - "Czy mogę w czymś pomóc"?
      - "Nie".

      ---
      Zwycięzca bierze wszystko.
    • Gość: pomyliło pomyliło kogoś IP: *.bredband.comhem.se 13.08.10, 23:59
      Przecież płacąc za usługę nie powiedziałeś że nie chciałbyś rozmawiać, więc fryzjerka, i taksiarz proponują uprzejmie pogawędke. A co do sprzedawcy, to chyba nigdy w branży nie pracowałeś, a jeśli tak to gwarantuje że za to co żądasz zwolniłbyś z pracy, przecież marketing jest dzwignią handlu, tego uczą już w szkole... może to się nam niepodobać, ale tak to już jest, i pewnie tak pozostanie
      • beata.1968 Re:sprzedawcy 14.08.10, 08:48
        sprzedawcy muszą gadać ( na temat) sama pracuję w handlu i chociaż jako klientka
        nie znoszę tego, muszę zagadywać, proponować ,stać pod przymierzalnią i
        proponować pomoc, podanie innego rozmiaru itp. Co do fryzjerki, taksówkarza
        jeżeli mówi coś ciekawego -może być.
        • Gość: gadka szmatka Re:sprzedawcy IP: *.as.kn.pl 14.08.10, 09:23
          Ludzie! Błagam Was. Przestańcie nawijać w każdym miejscu o swoich
          chorobach. To jest jakaś paranoja.
          Przykład. Wchodzi loktorka do administracji. Sprawę ma prostą. Ma
          oddać odczyt wodomierzy. Trzyma kartkę ale zanim ją położy na biurku
          i wyjdzie, rozsiada się i nawija: "oj, jak ja dzisiaj źle spałam,
          kręgosłup mnie strasznie boli ale zaraz idę do ortopedy, bo ja
          proszę pani jestem po dwóch operacjach i mam wysokie ciśnienie, a
          dwa lata temu to mi się zrobił taki wrzód na nodze...o zaraz pani
          pokażę...(i tu rozbiera sie do rosołu), a ropa to tak tryskała...".
          Takich opowieści urzędnik wysłuchuje setki dziennie. Próba
          przerwania słowotoku najczęściej kończy się niczym. Grzeczna
          prośba: "proszę Pani, tutaj nie mówimy o chorobach, proszę mówić na
          temat sprawy" nic nie daje, petent często wcale nie zrażony nadal
          kontynuuje, niektórzy się obrażają.
          Ludzie, przestańcie pieprzyć głupoty. Szanujcie czas urzędnika i
          tych petentów, którzy stoją za Wami w kolejce.
          • Gość: gadka szmatka Re:sprzedawcy IP: *.as.kn.pl 14.08.10, 09:27
            Urząd to nie konfesjonał, ani kozetka psychiatry.
        • akle2 Re:sprzedawcy 14.08.10, 13:03
          Zapewniam Cię, że jak nie będziesz namolna, a będziesz stać obok "do
          dyspozycji", to klientki będą Cię lepiej oceniały i chętniej do Twojego sklepu
          wchodziły. Dawno temu, w prehistorycznych już dla mnie czasach, też byłam
          sprzedawczynią - bardzo lubiłam tę robotę i tylko ze względu na niskie zarobki
          zrezygnowałam. Ale nigdy nie narzucałam się klientkom, lecz stałam obok bez
          słowa, na wypadek gdyby mnie potrzebowały.
      • akle2 Re: pomyliło kogoś 14.08.10, 12:59
        Mądry marketing jest dźwignią handlu, a nie każdy marketing. Czyli taktyka
        sprzedawcy-cienia. Ja zawsze z daleka omijam sklepy, o których wiem, że nigdy
        nie będę mogła zmierzyć i obejrzeć niczego samodzielnie bo sprzedawcy będą do
        mnie lecieć na wyścigi BEZ MOJEGO WYRAŹNEGO ZAPROSZENIA. Głównie tyczy się to
        drogerii, gdzie nie można pomalować dłoni trzema kolorami pomadki żeby wybrać
        dla siebie odpowiedni, bo już krwiożercza horda chce ci "pomagać". Ku mojemu
        zdziwieniu np w sklepach agd typu Euro czy inne takie gdzie nie zawsze sama
        sobie poradzę, próżno szukać "wolnego" sprzedawcy. O dziwo wszyscy są w tym
        czasie bardzo "zajęci" i czekam jak idiotka przy punkcie informacyjnym aż po 20
        minutach ktoś ze znudzoną miną do mnie podejdzie. Czyżby tam już marketing i
        premia za utarg nie obowiązywały??

        -----
        Zwycięzca bierze wszystko.
    • polska_potega_swiatowa Re: Kiedy zakaz 14.08.10, 13:24
      eat.clitoristwood napisał:

      > gadulstwa dla fryzjerów, taksówkarzy, sprzedawców...itp.
      > Przychodząc do fryzjera mówię "ostrzyc, krótko" i oczekuję, że
      > pani/pan bez zbędnych pytań (o innych niezwiązanych z usługą
      > wtrętach nawet nie wspominając), szybko i sprawnie obetnie mi
      > włosy na krótko.
      > Wsiadając do taksówki czekuję, że pan/pani zawiezie mnie
      > najkrótszą/najszybszą drogą do podanego przeze mnie celu.
      > Wchodząc do sklepu oczekuję, że sprzedawca/doradca podejdzie do
      > mnie dopiero na moją prośbę.
      > Itp...

      W takim razie nie powinienes podchodzic do dziewczyny ktora ci sie
      podoba az dopoki ona nie da tobie znaku, lub pozwolenia... :)
      No wlasnie, przeciez inni ludzie moga miec podobne "zasady" jak ty,
      np; sprzedawca moze miec zasade ze klient powinien przychodzic tylko
      wtedy gdy chce cos kupic.
      • akle2 Re: Kiedy zakaz 14.08.10, 14:50
        polska_potega_swiatowa napisał:
        >
        > np; sprzedawca moze miec zasade ze klient powinien przychodzic
        > tylko wtedy gdy chce cos kupic.
        >
        >

        Klient często chce kupić, ale chciałby najpierw tę decyzję przemyśleć a
        doradzanie w sprawach oczywistych to traktowanie klientów jak idiotów. Nie każdy
        to lubi. Ponadto sprzedawca nie zawsze będzie szczery - jeśli zależy mu na
        wypchnięciu jakiegoś np. ciucha, to nie powie klientce że w czerwonym jej nie do
        twarzy jeśli ona akurat zastanawia się nad tym kolorem
    • Gość: mała Re: Kiedy zakaz IP: 94.254.172.* 14.08.10, 21:20
      lubię rozmawiać z moją fryzjerką, kosmetyczką i z paniami
      ekspedientkami w sklepikach na mojej ulicy, a taksówką nie jeżdżę, wolę
      swoje ukochane autko, gdzie nie śmierdzi papierochami;
    • czesiekkk Re: Kiedy zakaz 14.08.10, 22:43
      Co do taksówkarzy, najlepszy jest egzamin z ulic: - Jak jedziemy?
      Tutaj, jeżeli oblejesz egzamin praktyczny z topografii miasta, uwaga egzamin
      obejmuje również znajomość remontów ulic, zakazów, zmian w organizacji ruchu,
      ale jeżeli przebrniesz już przez te remonty, znaki i objazdy zapłacisz
      normalnie. Pozostali będą wozić się po mieście.
      • propanstwowiec Re: Kiedy zakaz 16.08.10, 09:22
        Z drugiej strony nie przesadzajmy z milczącym zatroskaniem. Czasami będąc w
        przymusowej kolejce ZUS, urząd itd. staram się rozweselić towarzystwo (i tak
        trzeba swoje odstać), a reakcją jest nieraz wrogość lub milczenie. Tak jakby
        rozmowa niepotrzebnie przerywała konieczność skupienia się na swojej krzywdzie i
        doznawanych katuszach. Trochę poczucia humoru!
    • eat.clitoristwood Re: Kiedy zakaz 17.08.10, 08:00
      Kurde wątek ten wypędzono z Babińca i wydawało się, że zdechnie
      śmiercią podrzutka na zapleczu, a tu patrzcie Państwo.

      Ale oczywście część musiała zrozumieć tytułowy "zakaz" dosłownie.
      Przysłowiowe rynce opadajom.

      Swoją drogą miał ów tytuł korespondować z tytułem innego wątku na
      Babińcu.

      O dentystach nie pomyślałem. To rzeczywiście kłopotliwe. :)
      • propanstwowiec Re: Kiedy zakaz 17.08.10, 16:54
        Bo i zakazy jak najbardziej dosłowne w naszym pięknym kraju by się przydały!
        Stąd do nich tęsknota.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka