Dodaj do ulubionych

Po prostu koszmar

19.08.10, 22:13
wiadomosci.onet.pl/2682,2212184,zmarla_obok_szpitala__bo_takie_jest_prawo,wydarzenie_lokalne.html
"Rodzina kobiety, która zmarła kilkadziesiąt metrów od szpitala, chce wyjaśnić
okoliczności jej śmierci. Szpital twierdzi, że pomoc nie została udzielona,
gdyż lekarze nie mogą opuszczać placówki.
Więcej informacji ze stolicy na
10 lipca kobieta wracała tramwajem do domu. Nagle motorniczy zaczął hamować.
74-letnia kobieta przewróciła się i doznała obrażeń głowy. Na razie nie
wiadomo, dlaczego maszynista próbował nagle zatrzymać pojazd.
Rodzina zmarłej 74-latki postanowiła na własną rękę wyjaśnić okoliczności tej
śmierci. Najważniejsze jest to, co działo się już po wypadku.

Kobieta z zakrwawioną głową została wyniesiona z tramwaju i położona na ławce
przystanku. Jeden ze świadków wypadku pobiegł do znajdującego się tuż obok
szpitala św. Zofii. Chciał wezwać pomoc, ale szpital odmówił.

Pracownicy izby przyjęć kazali zadzwonić po pogotowie. - Mama doznała urazów
głowy i mózgu. Gdyby pomoc przyszła ze szpitala, który jest 70 metrów dalej,
mogłoby się to skończyć zupełnie inaczej. Ona by żyła - uważa Sylwia Buza,
synowa zmarłej.

Szpital twierdzi jednak, że pracownicy zachowali się prawidłowo. - Lekarzom
nie wolno opuszczać stanowiska pracy - mówi Anna Komaszyńska ze szpitala św.
Zofii. - Takie jest prawo - dodaje."



pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • matylda1001 Re: Po prostu koszmar 19.08.10, 23:44
      Świadek wypadku zachował się niewłaściwie, powinien wezwać pogotowie.
      Lekarz pracujący w szpitalu nie może opuścić stanowiska pracy,
      pozostawic bez opieki pacjentów na oddziale szpitalnym i biegac po
      mieście. Tak stanowi prawo i jest to właściwe zachowanie.
      • Gość: Michał Guzik prawda. IP: *.chello.pl 20.08.10, 03:14
        Po to aby przenieść chorą do szpitala nie jest potrzebny lekarz - personel jest
        znacznie liczniejszy.Poza tym czy pracownicy szpitala wezwali pogotowie?
        • lernakow Re: Guzik prawda. 20.08.10, 06:00
          Gość portalu: Michał napisał(a):

          > Po to aby przenieść chorą do szpitala nie jest potrzebny
          > lekarz - personel jest znacznie liczniejszy.
          >
          Ale ten personel jest po coś. I nie do biegania po okolicy i
          znoszenia rannych. Od tego jest pogotowie, po które się dzwoni.
          Zadzwonić z miejsca wypadku jest szybciej i prościej, niż biec do
          szpitala i szukać ludzi, którzy akurat nie mają nic do roboty.

          > Poza tym czy pracownicy szpitala wezwali pogotowie?
          >
          Bo nie od tego są. Nie wezwał go też motorniczy, nie wezwali go inni
          pasażerowie, nie wezwał go personel mijanych po drodze sklepów.
          Powinna była to zrobić rodzina podróżująca z ofiarą wypadku. Jeśli
          była możliwość uratowania ofiary, to ich zaniedbanie i myślenie
          naokoło powszechnie znanych procedur (czyli - pobiegnę, a nie
          zadzwonię) pozbawiła ją jej.
          • lepian4 Re: Guzik prawda. 20.08.10, 07:40
            Pracownicy szpitala nie sa odw zywania pomocy? Bo prawo to tak reguluje?
            A wiesz, ze jeszcze niedawno telefonow komurkowych nie bylo i pogotowie
            ratunkowe potrafilo dotrzec do miejsca wypadku. Ba, prawo w tej kwestii
            niewiele sie zmienilo. Badz tak laskaw i przytocz nam odpowiednie
            regulacje prawne.
            • lernakow Re: Guzik prawda. 20.08.10, 08:38
              lepian4 napisał:

              > Pracownicy szpitala nie sa odw zywania pomocy?
              > Bo prawo to tak reguluje?
              >
              Na odwrót - bo nie reguluje, że są. Pogotowie powinni wezwać
              świadkowie zdarzenia, im więcej wiedzą o ofierze, tym lepiej.
              Pracownicy szpitala nie wiedzieli w jakim jest stanie, gdzie
              dokładnie leży, nie znali żadnych dodatkowych informacji (np. o
              przyjmowanych lekach). Nie byli zainteresowanymi w sprawie i nie
              mieli żadnej wiedzy, którą mogliby przekazać pogotowiu. Nadal
              uważasz, że powinni je wzywać? Wszystkie informacje miała rodzina,
              która była na miejscu. Próba zwalania odpowiedzialności na
              kogokolwiek za niewykonanie pierwszej i podstawowej czynności, jaką
              powinna zrobić obecna na miejscu rodzina jest bez sensu.
              • mjot1 Re: Guzik prawda. 20.08.10, 09:12
                lernakow napisał:
                > Nie byli zainteresowanymi w sprawie i nie
                > mieli żadnej wiedzy, którą mogliby przekazać pogotowiu.

                Wszystkie te wyczerpujące i niezbędne informacje znała tylko ofiara.
                I tylko ona była żywotnie zainteresowana w sprawie.
                Bezsprzecznie baba sama sobie jest winna! Choćby jeno przez sam
                fakt, że wzięła i się onegdaj urodziła.
                • lernakow Re: Guzik prawda. 20.08.10, 09:19
                  mjot1 napisał:

                  > Wszystkie te wyczerpujące i niezbędne informacje znała tylko ofiara.
                  >
                  Nie, znała je też rodzina, która była na miejscu. Kpić to trzeba umić.
    • tlenek_wegla Twarde prawo, jeszcze twardsze glowy 20.08.10, 08:45
      Lekarze lub osoby z personelu mogly zignorowac praqwo nakazujace im pozostac w
      miejscu pracy w celu ratownaia dobra wyzszego, jakim jest ludzkie zycie.

      Ot tumiwisizm i spychologia.
      • lernakow Re: Twarde prawo, jeszcze twardsze glowy 20.08.10, 09:21
        tlenek_wegla napisał:

        > w celu ratownaia dobra wyzszego, jakim jest ludzkie zycie.
        >
        A w miejscu pracy to oni czasem nie ratowali dobra wyższego, jakim jest
        ludzie życie? Mieli przenieść operację na ławkę przystankową? Krew
        rurociągiem doprowadzić? Sprzęt podłączyć złodziejką to trakcji
        tramwajowej?
        • ewa9717 Re: Twarde prawo, jeszcze twardsze glowy 20.08.10, 09:57
          W szpitalu, jak sądzę, jest więcej niż jeden lekarz i wiecej niż
          jedna pielęgniarka. I jak wiedzą wszyscy odwiedzający szpitale, nie
          są oni non stop zajęci, niektórzy nawet wprost przeciwnie.
          Nieudzielenie pomocy w nagłym wypadku tuż obok szpitala i
          zasłanianie się respektowaniem prawa to zwykłe sku...syństwo.
          • lernakow Re: Twarde prawo, jeszcze twardsze glowy 20.08.10, 10:17
            ewa9717 napisała:

            > W szpitalu, jak sądzę, jest więcej niż jeden lekarz
            > i wiecej niż jedna pielęgniarka.
            >
            I więcej niż jeden pacjent.

            > I jak wiedzą wszyscy odwiedzający szpitale, nie
            > są oni non stop zajęci, niektórzy nawet wprost przeciwnie.
            >
            Akcja nie działa się non stop, tylko w konkretnej chwili. Kto i czym
            był wtedy zajęty - nie wiemy.

            > Nieudzielenie pomocy w nagłym wypadku tuż obok szpitala
            >
            Tuż obok to w tym przypadku 70 metrów. Jak daleko proponujesz
            przesunąć granicę szpitala? Co z zapewnieniem szpitalnych standardów
            czystości w tej strefie?
            Jak się zejdzie do konkretów, to pojawiają się absurdy, ale łatwo się
            woła o sksyństwie.
            Było jedno działanie, które mogło uratować życie tej pani. Wezwanie
            pogotowia przez jej rodzinę, od razu na miejscu wypadku. Szukanie
            odpowiedzialności gdziekolwiek dalej to czysta spychologia.
            • tlenek_wegla Re: Twarde prawo, jeszcze twardsze glowy 20.08.10, 19:08
              NIkt nie mowi o przeprowadzeniu operacji neurochirurgicznej na lawce. Nie
              sprowadzaj do absurdu. 70 metrow kazdy sanitariusz mogl kopsnac sie z noszami,
              tudziez wozkiem.

              Ale rozumiem, miejsce pracy rzecz cenniejsza niz zycie. I nie ma watpliwosci, ze
              calutki personel szpitala ratowal akurat jakies zycie.

              Szkoda, ze sie ta kobieta nie zalapala.
              • lernakow Re: Twarde prawo, jeszcze twardsze glowy 20.08.10, 19:24
                tlenek_wegla napisał:

                > 70 metrow kazdy sanitariusz mogl kopsnac sie z noszami,
                > tudziez wozkiem.
                >
                Jak się właśnie okazało był to szpital ginekologiczno-położniczy,
                więc obawiam się, że niewiele by pomógł. Tak właśnie kończy się
                myślenie na okrągło ("pobiegnę do szpitala"), zamiast prosto
                ("zadzwonię po pogotowie").
                • tlenek_wegla Re: Twarde prawo, jeszcze twardsze glowy 20.08.10, 20:23
                  W ginekologicznym nie maja noszy?
                  • lernakow Re: Twarde prawo, jeszcze twardsze glowy 20.08.10, 21:36
                    tlenek_wegla napisał:

                    > W ginekologicznym nie maja noszy?
                    >
                    Nie wiem. Może mają. I co - pobiegają sobie z noszami po
                    ginekologicznym? Dobiegną z tymi noszami do jakiegoś szpitala z
                    oddziałem ratowniczym?
                    • tlenek_wegla Re: Twarde prawo, jeszcze twardsze glowy 20.08.10, 21:59
                      Do ginekologicznego z pewnoscia by dobiegli. To w koncu 70 m.
                      • piwi77 Re: Twarde prawo, jeszcze twardsze glowy 20.08.10, 22:06
                        Przede wszystkim chodzi nie o to, żeby latać z noszami, ale
                        sprawdzić, czy zanim dotrze pogotowie, nie trzeba udzielić
                        poszkodowanemu pierwszej pomocy. Nie wiem jak lekarze, ale średni
                        personel medyczny jest regularnie szkolony w tej dziedzinie. Po
                        prostu, ktos powinien wyjść i sprawdzić - potrzebna pierwsza pomoc
                        czy nie. I tyle. Reszta jest sprawą pogotowia.
    • piwi77 Re: Po prostu koszmar 20.08.10, 10:12
      Przepisy przepisami, ale w sytuacji nadzwyczajnej, a do takiej moim
      zdaniem tu doszło, można i należy improwizować.
    • rata.sofisticada Re: Po prostu koszmar 20.08.10, 16:33
      Zadzwonić z miejsca wypadku jest szybciej i prościej, niż biec do
      szpitala i szukać ludzi, którzy akurat nie mają nic do roboty.


      Do szpitala z miejsca wypadku bylo 70 metrow. Lernakow, czy bylbys laskaw podac odleglosc w metrach, kiedy to lepiej jest jednak pobiec do szpitala? Gdyby do wypadku doszlo np. 30 metrow od szpitala, to czy wtedy tez latwiej i szybciej byloby przedzwonic? Jak sie w tym polapac?
      A moze o tym, jak blisko znajduje sie szpital, powinna decydowac intensywnosc, z jaka roznosza sie po okolicy przysmaki ze szpitalnej stolowki. Jesli obywatel potrafi rozpoznac np. zapach jajecznicy, znaczyc to moze, ze szpital jest na tyle blisko, ze lepiej pobiec. Jesli zas nie jest pewien, czy na stolowce podaja krupnik czy ogorkowa, wowczas powinien zadzwonic.
      • lernakow Re: Po prostu koszmar 20.08.10, 16:49
        rata.sofisticada napisała:

        > Lernakow, czy bylbys laskaw podac odleglosc w metrach,
        > kiedy to lepiej jest jednak pobiec do szpitala?
        >
        Proszę bardzo - jeżeli jesteś w stanie dostarczyć rannego na ostry
        dyżur (własnym samochodem, taksówką, na drzwiach niosąc Świętojańską)
        szybciej, niż zrobi to karetka, to lepiej dostarczyć samemu. Jeżeli
        nie - lepiej zadzwonić po pogotowie. Bieganie do szpitala w takiej
        sytuacji z dowolnej odległości mija się z celem, bo szpital
        biegaczowi do niczego nie jest potrzebny, a usług na wynos nie
        świadczy (z licznych, wspomnianych już względów).
        • piwi77 Re: Po prostu koszmar 20.08.10, 16:59
          lernakow napisał:

          > bo szpital biegaczowi do niczego nie jest potrzebny, a usług na
          > wynos nie świadczy (z licznych, wspomnianych już względów).

          No tak, przecież nalezy się zarejestrować inaczej NFZ nie pokryje.
          Może tak jest u lekarzy, bo oni wszyscy są wielkimi specjalistami i
          nie wolno ich niepokoić. Ja jednak, choć też mam obowiązki,
          zaryzykowałbym mały 70-metrowy bieg, aby sprawdzić czy nie potrzeba
          udzielić pierwszej pomocy.
          • lernakow Re: Po prostu koszmar 20.08.10, 17:51
            piwi77 napisał:

            > No tak, przecież nalezy się zarejestrować inaczej NFZ nie pokryje.
            >
            Bzdura. W nagłych wypadkach przyjmują bez rejestracji, a nawet bez
            ubezpieczenia (choć potem domagają się przedstawienia dowodu
            ubezpieczenia, lub zapłaty w gotówce).
        • rata.sofisticada Re: Po prostu koszmar 20.08.10, 17:16
          Proszę bardzo - jeżeli jesteś w stanie dostarczyć rannego na ostry
          > dyżur (własnym samochodem, taksówką, na drzwiach niosąc Świętojańską)
          > szybciej, niż zrobi to karetka, to lepiej dostarczyć samemu.


          Lernakow, ani mi sie waz transportowac rannego do szpitala! Szczegolnie jesli nie wiesz, czy ofiara nie ma uszkodzonego kregoslupa. Jesli ma, to mozesz ja doprowadzic do kalectwa podczas nieumiejetnego przenoszenia i transportu. Ranny to nie swinia wieziona na uboj - trzeba wiedziec, co sie robi.
          Cos mi sie wydaje, ze forum jestes mniej niebezpieczny ze swoimi pomyslami niz w realu.
          • lernakow Re: Po prostu koszmar 20.08.10, 17:55
            rata.sofisticada napisała:

            > Lernakow, ani mi sie waz transportowac rannego do szpitala!
            >
            Wynieśli ją z tramwaju. Cokolwiek mogli zrobić z jej potencjalnie
            uszkodzonym kręgosłupem - już zrobili. Poza tym odcinek szyjny
            kręgosłupa (i inne wymagające tego miejsca) może usztywnić na czas
            transportu. Pogotowie też nie przeteleportuje rannego, tylko
            przewiezie go. To nie jest kwestia "czy", tylko "jak".
    • propanstwowiec Re: Po prostu koszmar 20.08.10, 17:37
      Brak serca (miłosierdzia) i zwykłej ludzkiej przyzwoitości! Ot co. Tego nie uczą
      nigdzie. Za to premii nie dają. Za uchybienie przepisom i decyzjom kierownictwa
      na ogół wylatuje się z roboty. Trzeba mieć, szczególnie dzisiaj, odwagę cywilną
      żeby zadecydować inaczej (naciągając przepisy, narażając się przełożonym). A tej
      w narodzie brak.
    • angelfree Re: Po prostu koszmar 20.08.10, 18:01
      Pewnie nie wszyscy wiedzą, że ten szpital jest szpitalem ginekologiczno -
      położniczym. Na pewno nie ma oddzialu ratunkowego.
      Lekarz mogl wyjsć do tej kobiety, można bylo ją zanieść na izbę przyjęć, ale to
      bylyby dzialania niestandardowe i pewnie wiele by nie pomogly. Co najwyżej
      karetka wezwana przez lekarza przyjechalaby szybciej.
    • matylda1001 Re: Po prostu koszmar 20.08.10, 19:07
      Zawsze w takich przypadkach należy wezwać pogotowie. Lekarz to nie
      plaster na wszystkie bóle, szczególnie lekarz bez sprzętu
      ratunkowego, jakim dysponuje ambulans. Nikt o tym nie pomyslał?
      Zamiast biegać po okolicznych placówkach służby zdrowia należalo
      wyjąc z kieszeni komórkę (któż jej dziś nie ma!) i zrobić to, co
      powinno sie zrobić - zadzwonic do pogotowia.
      • rata.sofisticada Re: Po prostu koszmar 20.08.10, 20:06
        Matyldo, mam wrazenie, ze Twoje wypowiedzi tutaj podchodza pod cwaniactwo.
        • matylda1001 Re: Po prostu koszmar 20.08.10, 20:43
          rata.sofisticada napisała:

          > Matyldo, mam wrazenie, ze Twoje wypowiedzi tutaj podchodza pod
          cwaniactwo.<

          Nie raz byłam świadkiem sytuacji, gdy życie lub zdrowie człowieka
          było zagrożone z powodu "dobrych intencji pomagierów". Tymczasem
          pomagania trzeba się nauczyć, dla wspólnego dobra. Jedna osoba na sto
          potrafi samodzielnie udzielić pierwszej pomocy, to wiem, ale żeby nie
          wpaść na pomysł zawiadomienia pogotowia? to mi się w głowie nie
          mieści! A to cwaniactwo to gdzie dostrzegasz?
          • rata.sofisticada Re: Po prostu koszmar 20.08.10, 21:34
            A to cwaniactwo to gdzie dostrzegasz?

            Gdybys stracila kogos bliskiego 70 metrow od szpitala, bo akurat umierajacemu nie sprzyjal regulamin, sadze, ze charakter Twoich postow bylby inny. A tak, skoro pochowano obcego - mozemy filozofowac.

            • matylda1001 Re: Po prostu koszmar 21.08.10, 01:15
              rata.sofisticada napisała:

              > Gdybys stracila kogos bliskiego 70 metrow od szpitala, bo akurat
              umierajacemu nie sprzyjal regulamin, sadze, ze charakter Twoich
              postow bylby inny. A tak, skoro pochowano obcego - mozemy
              filozofowac. <

              Już nawet nie o regulaminy tu chodzi, ale o racjonalne myslenie.
              Dużo by tej kobiecie przyszło z faktu, że przybiegłby lekarz... ze
              stetoskopem. Jedno, co mógłby zrobić to chyba szczerze się nad nią
              rozpłakać. Mniej dziwię się tamtemu człowiekowi, który na widok
              niecodziennego zdarzenia stracił głowę, niż Tobie, siedzacemu przed
              kompem i mającemu czas na zastanowienie sie, wypisującemu bzdury.
              • rata.sofisticada Re: Po prostu koszmar 21.08.10, 06:24
                Mniej dziwię się tamtemu człowiekowi, który na widok niecodziennego zdarzenia stracił głowę, niż Tobie, siedzacemu przed kompem i mającemu czas na zastanowienie sie, wypisującemu bzdury.

                Swiadek zdarzenia podjal najlepsza decyzje, gdy pobiegl do szpitala oddalonego raptem o ... 70 metrow. Ile mogl biec? 40 sekund? Jesli w tak blyskawicznym czasie mozna szukac pomocy w szpitalu, to chyba lepiej tam pobiec i po kilkudziesieciu sekundach, na miejscu, powiadomic o wypadku niz dzwonic po karetke i nie wiadomo ile na nia czekac, bo nie wiadomo, z jak daleka musialaby przyjechac? Oczywiscie swiadek liczyl, ze z tego szpitala wysla karetke, ktora, bedac na miejscu, mogla natychmiast przetransportowac ranna do tego albo innego szpitala. A jesli nawet nie mogli wyslac, to mozna bylo sie spodziewac, ze personel przynajmniej wezwie blyskawicznie najblizsza karetke. Jest oczywiste, ze w normalnych okolicznosciach - przy udziale zyczliwego, profesjonalnego personelu - swiadek poprzez pobiegniecie do szpitala (co mu zajelo raptem kilkadziesiat sekund) zwiekszylby szanse uratowania kobiety. A to, ze zwyciezyla biurokracja, czyjas tepota czy zwykle dranstwo - to juz inna kwestia.

                Nie wiem, dlaczego wypisywanym przez siebie idiotyzmom probujesz nadac zludzenie racjonalnego myslenia. Np. temu, ktory zaklada, ze jesli swiadek biegl do szpitala, to z jakichs powodow lekarz tez musialby biec na miejsce wypadku. Tu sa elementarne braki w logicznym mysleniu. I to jest w moich oczach okolicznosc lagodzaca, bo mam wiecej sympatii dla czlowieka, ktory nie radzi sobie z analiza, niz dla takiego, ktory swiadomie bawi sie czyjas tragedia.
                • ewa9717 Re: Po prostu koszmar 21.08.10, 08:10
                  Rzadko się zgadzam z Ratą, ale tu akurat w stu procentach.
                  Poza tym, Matyldo, chyba nie miałas do czynienia z pogotowiem,
                  rozmowa z osobą przyjmującą zgłoszenia trwa czasem dość długo, na
                  przyjazd też trzeba czekać, a tu szpital i LEKARZE byli niemal o
                  krok. Że ginekolodzy? Ale przed zrobieniem specjalizacji odbyli
                  normalne studia medyczne, praktykowali jako tzw. lekarze ogólni, w
                  szpitalu położniczym stykają się z najróżniejszymi przypadkami i na
                  pewno mogą sobie poradzić przynajmniej tak dobrze jak obsada
                  karetki - jak wiesz, Matyldo, jeżdżącej już bez lekarzy i często
                  bardzo źle wyposażonej.
                  • takataka_ta Re: Po prostu koszmar 21.08.10, 10:40
                    Niby masz rację, a nie masz :/
                    Po 1) Szpital położ.-gin. ma na stanie karetkę, ale jest to N -ka. czyli karetka do transportowania noworodka.
                    Po 2) Nie jestem przekonana, że na izbie przyjęć siedzi non stop ginekolog i czeka. Pominę jego kwalifikacje do udzielania I-szej pomocy ;)
                    Reszta postu...ginekolog jako, że odbył staż jako ogólny to lepiej sobie poradzi niż obsada karetki, bo tam jest złe wyposażenie ( owy lekarz nie miałby go na ulicy wcale) i nie jeżdżą lekarze ( jeżdżą bez wątpienia ratownicy medyczni i mogę przypuszczać, że mają większe umiejętności w pewnych dziedzinach niż np. laryngolog dorabiający sobie w pogotowiu :> )

                    Zupełnie inna sprawa to brak umiejętności udzielenia I-szej pomocy przez przysłowiowego Kowalskiego. To już woła o pomstę do nieba.
                    A następna to sprawy w sądzie gdzie pacjenci , rodzina pozywają o odszkodowanie z powodu powikłań przy ratowaniu.
                    Są kraje gdzie defibrylatory z instrukcja obsługi dostosowaną do przeciętnego przechodnia są na każdym przystanku autobusowym, metra. W Polsce nawet rozkład jazdy za długo powisieć nie może, więc o czy mowa ?

                    Moim zdaniem głupotą było biec do szpitala poł.- gin. , a zupełnie inną historią , że nikt z tego szpitala nawet nie wyszedł .
                    • mjot1 Re: Po prostu 21.08.10, 11:16
                      A ja pamiętam felczera...
                      I komu to przeszkadzało?
                    • anal-fa-beta Re: Po prostu koszmar 23.08.10, 12:12
                      takataka_ta napisała:

                      > Niby masz rację, a nie masz :/
                      > Po 1) Szpital położ.-gin. ma na stanie karetkę, ale jest to N -ka. czyli karetk
                      > a do transportowania noworodka.

                      Nie chodziło o transport noworodka karetką, tylko zajęcie się ranną na ulicy,
                      ewentualne przeniesienie jej do szpitala, co przy takiej odległości, biorąc pod
                      uwagę fakt, że każdy szpital ma na wyposażeniu nosze, nie byłoby żadnym problemem.

                      > Po 2) Nie jestem przekonana, że na izbie przyjęć siedzi non stop ginekolog i cz
                      > eka.

                      Nie musi siedzieć na izbie przyjęć i czekać. Była to sytuacja nadzwyczajna i
                      nikt mi nie powie, że w szpitalu wszyscy lekarze są non stop tak zajęci, żeby
                      żaden nie mógł ratować życia w pobliżu szpitala.

                      Pominę jego kwalifikacje do udzielania I-szej pomocy ;)

                      Jeśli lekarz jakiejkolwiek specjalności nie potrafi udzielać pierwszej pomocy,
                      to nie powinien być lekarzem.

                      > Reszta postu...ginekolog jako, że odbył staż jako ogólny to lepiej sobie porad
                      > zi niż obsada karetki, bo tam jest złe wyposażenie ( owy lekarz nie miałby go n
                      > a ulicy wcale) i nie jeżdżą lekarze ( jeżdżą bez wątpienia ratownicy medyczni i
                      > mogę przypuszczać, że mają większe umiejętności w pewnych dziedzinach niż np.
                      > laryngolog dorabiający sobie w pogotowiu :> )

                      Ratownicy medyczni z pewnością potrafią sobie lepiej z tym poradzić niż
                      przeciętny laryngolog czy ginekolog. Ale założenie jest taki, że przeciętny
                      laryngolog czy ginekolog powinien sobie lepiej z tym poradzić niż pierwszy
                      lepszy przechodzień. I na to liczył zapewne szukający pomocy w szpitalu.
                      >
                      > Zupełnie inna sprawa to brak umiejętności udzielenia I-szej pomocy przez przysł
                      > owiowego Kowalskiego. To już woła o pomstę do nieba.
                      > A następna to sprawy w sądzie gdzie pacjenci , rodzina pozywają o odszkodowanie
                      > z powodu powikłań przy ratowaniu.

                      Ile znasz takich przypadków?

                      > Są kraje gdzie defibrylatory z instrukcja obsługi dostosowaną do przeciętnego p
                      > rzechodnia są na każdym przystanku autobusowym, metra. W Polsce nawet rozkład j
                      > azdy za długo powisieć nie może, więc o czy mowa ?

                      Dlatego ludzie liczą na lekarzy, chociaż jak widać bezpodstawnie :)



                  • matylda1001 Re: Po prostu koszmar 21.08.10, 13:23
                    ewa9717 napisała:

                    > Rzadko się zgadzam z Ratą<

                    A ja rzadko się nie zgadzam z Tobą, Ewo. Tym bardziej mi teraz
                    przykro... Do czynienia z pogotowiem mam prawie każdego dnia, kiedyś
                    nawet (na szczęście krótko, bo to wyjątkowo ciężka praca) w pogotowiu
                    pracowałam. Znam procedury i uważam je za słuszne. Jeżeli bronię
                    lekarzy, którzy w opinii świadków odmówili pomocy, to nie z powodu
                    solidarności zawodowej, ale z powodu zawodowego doświadczenia.
                    Karetki jeżdżą również z lekarzami, w zależności od potrzeby.
                    Ambulans jest wyposażony w sprzęt niezbędny do ratowania życia,
                    porównywalny z tym na OIOM-ie. Chory dostaje natychmiastową pomoc, a
                    często chodzi o sekundy, ktore w omawianym przypadku zostały
                    zmarnowane dlatego, że nikt nie wezwał pogotowia.
                    • piwi77 Re: Po prostu koszmar 21.08.10, 13:29
                      Dobrze, ale dlaczego nikt z personelu tego szpitala nawet nie
                      zainteresował się, czy nie udzielić poszkodowanemu pomocy zanim
                      przybędzie pogotowie?
                      • matylda1001 Re: Po prostu koszmar 21.08.10, 13:50
                        piwi77 napisał:

                        > Dobrze, ale dlaczego nikt z personelu tego szpitala nawet nie
                        zainteresował się, czy nie udzielić poszkodowanemu pomocy zanim
                        przybędzie pogotowie? <

                        Nie bardzo sobie wyobrażam na czym miałaby polegac skuteczna pomoc ze
                        strony personelu szpitala gin.-poł. w tym przypadku. No dobrze, mogli
                        zawiadomić pogotowie. Nie zrobili tego?
                        • piwi77 Re: Po prostu koszmar 21.08.10, 13:58
                          matylda1001 napisała:

                          > Nie bardzo sobie wyobrażam na czym miałaby polegac skuteczna pomoc
                          > ze strony personelu szpitala gin.-poł. w tym przypadku.

                          Np. sprawdzić, czy poszkodowany jest przytomny, wykazuje prawidłowy
                          puls, czy jest ułożony w bezpiecznej pozycji, czy nie wymaga
                          podjęcia akcji sztucznego oddychania lub masażu serca. Sama obecność
                          kogos z personelu medycznego juz wpływa uspokajająco, sorry ale komu
                          ja to tłumaczę? Wezwaniem pogotowia oczywiście zająłby sie ktoś z
                          otoczenia poszkodowanego, jasne że nie lekarz, czy pielegniarka z
                          tego szpitala.
                          • matylda1001 Re: Po prostu koszmar 21.08.10, 14:12
                            Kilka razy zdarzyło mi się coś podobnego. Raz chodziło o otwarte
                            złamanie nogi, raz o zawał serca, raz niepełnosprawne dziecko wypadło
                            z okna na pierwszym piętrze. Kiedyś pobiegliśmy do człowieka, który
                            już nie żył. Wszystko to działo się w pobliżu przychodni. W szpitalu
                            takie zachowanie nie byłoby możliwe z wielu powodów.
                • matylda1001 Re: Po prostu koszmar 21.08.10, 13:31
                  rata.sofisticada napisała:

                  > Nie wiem, dlaczego wypisywanym przez siebie idiotyzmom probujesz
                  nadac zludzenie racjonalnego myslenia. Np. temu, ktory zaklada, ze
                  jesli swiadek biegl do szpitala, to z jakichs powodow lekarz tez
                  musialby biec na miejsce wypadku. Tu sa elementarne braki w logicznym
                  mysleniu. I to jest w moich oczach okolicznosc lagodzaca, bo mam
                  wiecej sympatii dla czlowieka, ktory nie radzi sobie z analiza,
                  niz dla takiego, ktory swiadomie bawi sie czyjas tragedia.<

                  Nie wiem co napisać, bo musiałabym powiedzieć o sobie więcej, niż
                  wymaga udział w dyskusji na Forum. Dlatego nie napisze juz nic. No,
                  może napisze jeszcze to, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.
                  • rata.sofisticada Re: Po prostu koszmar 21.08.10, 17:47
                    Nie wiem co napisać, bo musiałabym powiedzieć o sobie więcej, niż
                    > wymaga udział w dyskusji na Forum. Dlatego nie napisze juz nic.

                    Ja tez chyba juz nic na ten temat nie napisze. Bo tlumaczenie, ze czlowiek wlasciwie postapil, biegnac po pomoc do szpitala oddalonego o kilkadziesiat sekund, to tlumaczenie tak oczywistej rzeczy, ze to samo w sobie stwarza atmosfere absurdu.
                    • matylda1001 Re: Po prostu koszmar 21.08.10, 19:20
                      rata.sofisticada napisała:

                      > Ja tez chyba juz nic na ten temat nie napisze. Bo tlumaczenie, ze
                      czlowiek wlasciwie postapil, biegnac po pomoc do szpitala oddalonego
                      o kilkadziesiat sekund, to tlumaczenie tak oczywistej rzeczy, ze to
                      samo w sobie stwarza atmosfere absurdu.<

                      Biorąc pod uwagę jak to się skończyło, to chyba jednak dobrze nie
                      zrobił. Jeśli pozwolisz, udzielę Ci porady, za darmo. Napisz sobie na
                      karteczce informację o takiej treści: "w razie zagrożenia mojego
                      życia lub zdrowia, proszę świadków o wezwanie karetki pogotowia", i
                      noś tę kartkę w widocznym miejscu. Będziesz miał pewność, że nikt na
                      Tobie nie będzie eksperymentował.
                      • rata.sofisticada Re: Po prostu koszmar 21.08.10, 20:17
                        Biorąc pod uwagę jak to się skończyło, to chyba jednak dobrze nie
                        zrobił. Jeśli pozwolisz, udzielę Ci porady, za darmo. Napisz sobie na
                        karteczce informację o takiej treści: "w razie zagrożenia mojego
                        życia lub zdrowia, proszę świadków o wezwanie karetki pogotowia", i
                        noś tę kartkę w widocznym miejscu. Będziesz miał pewność, że nikt na
                        Tobie nie będzie eksperymentował.



                        Wprawilas w ruch bardzo niekorzystna dla siebie dynamike. Jako ze masz dosc osobliwe podejscie do tematu i brak argumentow, to z kazdym kolejnym postem wysylasz coraz bardziej dziwaczne przemyslenia. O tym, ze nalezy wezwac karetke w razie potrzeby, nikt nie ma watpliwosci. Watek ten omawia konkretny przypadek, ktory wydarzyl sie tuz obok szpitala. Ale zdaje sie, ze tego nie rozumiesz. Masz do tego prawo.
                        • matylda1001 Re: Po prostu koszmar 21.08.10, 20:57
                          rata.sofisticada napisała:

                          >O tym, ze nalezy wezwac karetke w razie potrzeby, nikt nie ma
                          watpliwosci.<

                          Nie byłabym tego taka pewna:) Omawiany przypadek to dowód na to, że
                          niektórzy mają z tym problem. Co gorsza, są też tacy, którzy dla
                          takiego zachowania szukają usprawiedliwienia, bez sensu i wbrew
                          rozsądkowi.

                          >Ale zdaje sie, ze tego nie rozumiesz. Masz do tego prawo. <

                          Często nie rozumiem Twojego podejścia do wielu spraw, było
                          przywyknąć;)
                    • takataka_ta Re: Po prostu koszmar 22.08.10, 05:26
                      rata.sofisticada napisała:

                      Bo tlumaczenie, ze czlowiek wlas
                      > ciwie postapil, biegnac po pomoc do szpitala oddalonego o kilkadziesiat sekund,
                      > to tlumaczenie tak oczywistej rzeczy, ze to samo w sobie stwarza atmosfere abs
                      > urdu.

                      A nie jest dla Ciebie absurdalne, że wśród pasażerów i gapiów nie było ani jednej osoby która przeprowadziłaby resuscytację ? (przybyły na miejsce lekarz zrobiłby to samo ).
                      Tę konkretną sprawę rozstrzygnie sąd.
                      A co będzie kiedy najbliższy szpital będzie oddalony o 5000 m ? Na kogo wtedy zgonimy, kogo podamy do sądu ?
                      • rata.sofisticada Re: Po prostu koszmar 22.08.10, 21:29
                        A nie jest dla Ciebie absurdalne, że wśród pasażerów i gapiów nie było ani jednej osoby która przeprowadziłaby resuscytację ?

                        Moze nie absurdalne, ale to tez stanowi problem. Nie bede ocenial pasazerow i gapiow, bo sam tez nie umiem udzielic pierwszej pomocy. A wiem, ze powinienem.
                        • chwila_chwila Re: Po prostu koszmar 23.08.10, 00:11
                          Nosz, kurde!Obowiązek udzielania pomocy reguluje prawo. W Polsce,
                          konsekwencje prawne za zaniechanie takiej pomocy przewiduje art. 162
                          kk:

                          § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym
                          bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego
                          uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez
                          narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia
                          albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia
                          wolności do lat 3.
                          § 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której
                          jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach,
                          w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub
                          osoby do tego powołanej.

                          Nie będziesz oceniał? Bo sam też masz gdzieś prawo? Te przepisy
                          powyżej obowiązują KAŻDEGO czyli Ciebie też!
                          ŻADEN!, żaden z tych 'obywateli', świadków wypadku nie przestrzegał
                          prawa! A dlaczego? Bo ludzie mają w nosie to, że nauczenie się kilku
                          prostych czynności może uratować komuś życie. Lepiej tylko od
                          lekarzy wymagać 'przestrzegania prawa', a od samego siebie już
                          absolutnie nie.
                          Coś Ci powiem, 'obywatelu': w czasie, który poświęciłeś na klepenie
                          w klawiaturę o tej tragedii, mógłbyś 50 razy przećwiczyć udzielenie
                          pierwszej pomocy. Wtedy, gdybyś znalazł się w podobnej sytuacji, nie
                          musiałbyś latać jak wściekły po ulicy w poszukiwaniu 'jakiegoś'
                          lekarza, ale zrobiłbyś sam to, co trzeba i kazałbyś komuś dzwonić po
                          pogotowie.
                          Tam dookoła stało pewnie kilkadziesiąt osób. Nikt, KOMPELTNIE NIKT,
                          nigdy nie zadał sobie trudu nauczenia się tych kilku czynności?! To
                          oburzające! Motorniczy podobno odjechał. Spowodował wypadek,
                          wyniesiono poszkodowaną, a tramwaj pojechał dalej. Ten motorniczy
                          miał OBOWIĄZEK czekać na policję. Trzeźwy był?
                          Najlepiej winę zwalić na lekarzy (pewnie nawet nie wiedzieli, że
                          ktoś do szpitala przyleciał, bo jak zyję, nie widziałam, żeby
                          lekarze w rejestracji siedzieli), niż przyznać, że jesteśmy
                          społeczeństwem kretynów, którzy nie wiedzą jak nalezy się zachować
                          będąc świadkiem wypadku.
                          • chwila_chwila Re: Po prostu koszmar 23.08.10, 00:31
                            I, jako osoba mieszkająca w Warszawie od urodzenia, dodam że szpital
                            nie jest 70m. od tego przystanku, ale raczej ok.200m. Oczywiście
                            można lekarza szukać 10m. od wypadku, 70m, 200m, 500 to też
                            niedaleko- tylko czy to można podciągnąć pod 'możliwa jest
                            NATYCHMIASTOWA pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego
                            powołanej' i wobec tego jesteśmy zwolnieni z obowiązku udzielenia
                            pierwszej pomocy? Dlaczego przeciętny 'obywatel' zakłada, że lekarz
                            ze szpitala położniczego jest akurat wolny i tylko czeka w blokach
                            startowych, aby biec do wypadku 'w pobliżu'? Akurat na porodówkach,
                            to oni mają taki ruch teraz (wnuczka mi się urodziła misiąc temu,
                            więc znam temat), że 'pobiegnięcie' do osoby, ktora zasłabła gdzieś
                            na przystanku, może skutkować nieszczęściem w szpitalu. Od szybkich
                            akcji jest pogotowie, a 'obywatele' byliby zwolnieni z pkt.2 tylko
                            wtedy, gdyby 'jakiś' lekarz stał akurat na tym przystanku lub
                            przechodził obok. A tak, to PATRZ pkt. 1.
                          • rata.sofisticada Re: Po prostu koszmar 23.08.10, 01:03
                            Nie będziesz oceniał? Bo sam też masz gdzieś prawo? Te przepisy powyżej obowiązują KAŻDEGO czyli Ciebie też! ŻADEN!, żaden z tych 'obywateli', świadków wypadku nie przestrzegał prawa!

                            Wypisujesz niemadre rzeczy.
                            • matylda1001 Re: Po prostu koszmar 23.08.10, 11:25
                              rata.sofisticada napisała:

                              > Wypisujesz niemadre rzeczy.<

                              Rata, powiedz lepiej, że w pierwszej chwili nie zastanowiłeś się nad
                              tym przypadkiem, że pokierowały Tobą emocje, na które w przypadku
                              ratowania zdrowia i życia nie ma miejsca. Tak będzie uczciwie.
                              • rata.sofisticada Re: Po prostu koszmar 23.08.10, 17:45
                                Rata, powiedz lepiej, że w pierwszej chwili nie zastanowiłeś się nad
                                tym przypadkiem, że pokierowały Tobą emocje, na które w przypadku
                                ratowania zdrowia i życia nie ma miejsca. Tak będzie uczciwie.


                                Czasami jestes pocieszna.
                          • jolunia01 Re: Po prostu koszmar 23.08.10, 11:50
                            chwila_chwila napisała:

                            > Nosz, kurde!Obowiązek udzielania pomocy reguluje prawo. W Polsce,
                            > konsekwencje prawne za zaniechanie takiej pomocy przewiduje art.
                            > 162 kk:
                            >
                            > § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym
                            > bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego
                            > uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej
                            > udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo
                            > utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega
                            > karze pozbawienia wolności do lat 3.

                            NAJWAŻNIEJSZE w przytoczonym przez ciebie przepisie jest to, co
                            pogrubiłam. Do udzielenia pomocy przedlekarskiej, również w
                            przypadku urazu kręgosłupa, potrzebna jest jednak wiedza i
                            umiejętności, a nie tylko dobre chęci.

                            > Nie będziesz oceniał? Bo sam też masz gdzieś prawo? Te przepisy
                            > powyżej obowiązują KAŻDEGO czyli Ciebie też!

                            Naciągasz interpretację. Akurat mogło sie zdarzyć, że nikt z
                            obecnych nie miał stosownych kwalifikacji.

                            > ŻADEN!, żaden z tych 'obywateli', świadków wypadku nie
                            > przestrzegał prawa! A dlaczego? Bo ludzie mają w nosie to, że
                            > nauczenie się kilku prostych czynności może uratować komuś życie.

                            Posiadanie takich kwalifikacji nie jest obowiązkowe. Zresztą nie
                            wystarczy przekonanie, że się umie coś zrobić, trzeba mieć na to
                            dowód - np. w postaci zaświadczenia o ukończeniu stosownego kursu. A
                            i to nie wystarcza, bo zawsze może sie okazać, że [b]"kilka prostych
                            czynnosci"[b] to za mało.
                            Pomijam fakt, że takie kursy są płatne i to często wcale niemało.
                • anal-fa-beta Re: Po prostu koszmar 23.08.10, 12:00
                  rata.sofisticada napisała:

                  > Mniej dziwię się tamtemu człowiekowi, który na widok niecodziennego zdarzeni
                  > a stracił głowę, niż Tobie, siedzacemu przed kompem i mającemu czas na zastanow
                  > ienie sie, wypisującemu bzdury.

                  >
                  > Swiadek zdarzenia podjal najlepsza decyzje, gdy pobiegl do szpitala oddalonego
                  > raptem o ... 70 metrow. Ile mogl biec? 40 sekund? Jesli w tak blyskawicznym cz
                  > asie mozna szukac pomocy w szpitalu, to chyba lepiej tam pobiec i po kilkudzies
                  > ieciu sekundach, na miejscu, powiadomic o wypadku niz dzwonic po karetke i nie
                  > wiadomo ile na nia czekac, bo nie wiadomo, z jak daleka musialaby przyjechac? O
                  > czywiscie swiadek liczyl, ze z tego szpitala wysla karetke, ktora, bedac na mie
                  > jscu, mogla natychmiast przetransportowac ranna do tego albo innego szpitala. A
                  > jesli nawet nie mogli wyslac, to mozna bylo sie spodziewac, ze personel przyna
                  > jmniej wezwie blyskawicznie najblizsza karetke. Jest oczywiste, ze w normalnych
                  > okolicznosciach - przy udziale zyczliwego, profesjonalnego personelu - swiadek
                  > poprzez pobiegniecie do szpitala (co mu zajelo raptem kilkadziesiat sekund) zw
                  > iekszylby szanse uratowania kobiety. A to, ze zwyciezyla biurokracja, czyjas te
                  > pota czy zwykle dranstwo - to juz inna kwestia.
                  >
                  > Nie wiem, dlaczego wypisywanym przez siebie idiotyzmom probujesz nadac zludzeni
                  > e racjonalnego myslenia. Np. temu, ktory zaklada, ze jesli swiadek biegl do szp
                  > itala, to z jakichs powodow lekarz tez musialby biec na miejsce wypadku. Tu sa
                  > elementarne braki w logicznym mysleniu. I to jest w moich oczach okolicznosc la
                  > godzaca, bo mam wiecej sympatii dla czlowieka, ktory nie radzi sobie z analiza,
                  > niz dla takiego, ktory swiadomie bawi sie czyjas tragedia.
                  >

                  Zgadzam się z tym całkowicie. Poza tym, znając nasze realia, prędzej przyjedzie
                  karetka pogotowia na wezwanie ze szpitala niż na telefon jakiegoś
                  świadka/uczestnika wypadku. Zdarzało mi się dzwonić na numer 112 i było dobrze
                  jak uzyskałem połączenie po 10 minutach. Poza tym lekarzy chyba obowiązują
                  jakieś przysięgi nadal. Czy się mylę? Wydaje mi się, że łatwiej znaleźć kogoś
                  wśród personelu szpitalnego niż na ulicy, kto potrafi zająć się rannym do
                  przyjazdu karetki, nawet ze stetoskopem zamiast sprzętu ratowniczego. Jeśli
                  nawet to był szpital ginekologiczno-położniczy. Jeśli nawet była jakaś operacja,
                  to przecież wszyscy lekarze nie są na sali operacyjnej. Ale po co ratować komuś
                  życie? Jeszcze się okaże przy świadkach, że się czegoś nie wie... Niech
                  zszokowana rodzina lub świadkowie zajmą się udzielaniem pomocy do przyjazdu
                  karetki, jak dobrze pójdzie to z pół godziny zaledwie. A potem, jak się nie uda,
                  prasa to opisze i ponarzeka na słabą świadomość społeczeństwa dotyczącą
                  udzielania pomocy przedlekarskiej w porównaniu z USA.
                  Czy na studiach w Akademiach Medycznych nie uczą zasad pierwszej pomocy? Uczą
                  tego harcerzy i wielu innych ludzi, którzy tego chcą się nauczyć. Tylko jest
                  mniejsza szansa, że ktoś taki będzie akurat w pobliżu wypadku na ulicy niż w
                  najbliższym szpitalu. I ja (chociaż mam pojęcie o udzielaniu pierwszej pomocy)
                  będąc na przykład synem takiej poszkodowanej kobiety i nie wiedząc co robić
                  również zapewne szukałbym pomocy w pobliskim szpitalu. Nawet jakbym zadzwonił po
                  pomoc i na nią czekając liczyłbym zapewne na to, że personel pobliskiego
                  szpitala pomoże utrzymać matkę przy życiu do czasu przyjazdu karetki. Czy
                  szanowni lekarze nie wiedzą, że liczy się każda minuta w takich sytuacjach?
    • imponeross Zycie zarodka jest wazniejsze niz zycie czlowieka 21.08.10, 19:42
      qqazz napisał:

      ...
      > Szpital twierdzi jednak, że pracownicy zachowali się prawidłowo. - Lekarzom
      > nie wolno opuszczać stanowiska pracy - mówi Anna Komaszyńska ze szpitala św.
      > Zofii. - Takie jest prawo - dodaje."
      >
      > pozdrawiam

      Bo w Polsce zycie zarodka jest wazniejsze niz zycie czlowieka. Zuzywa sie
      mnostwo energii na zardoki, ale jak przyjdzie co do czego i dorosly czlowiek
      umiera, to nikomu sie nie chce ruszyc d...
    • black-emissary Re: Po prostu koszmar 22.08.10, 00:27
      No bardzo chwytliwy tytuł, ale straszliwie to wszystko naciągane. Skąd przekonanie, że kobieta przeżyłaby, gdyby z tego szpitala przybiegł do niej ginekolog?
      Gdyby był to szpital z oddziałem ratunkowym i nie wysłał karetki na takie osobiste zgłoszenie to byłoby się o co oburzać. Ale tak? O co? Że odmówili wykonania tego, co nie do nich należy?
      Już widzę te tytuły: Zmarła na sali porodowej, bo lekarz na przystanku zajmował się ofiarą wypadku.
      • Gość: gosc Re: Po prostu koszmar IP: *.tvk.torun.pl 04.09.10, 19:35
        Obyś nie musiał przeżyć czegoś podobnego w naszym kraju (rozwiniętej
        demokracji), wtedy otworzą ci się oczy i zobaczysz to co widać od lat gołym okiem!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka