Dodaj do ulubionych

Gdzie zamieszkac w Kanadzie!

03.12.09, 06:50
Praktycznie to to pytanie jest retoryczne. Tak na dobra sprawe chyba
nigdzie w Kanadzie nie da sie normalnie zyc.

Po kilku latach mieszkania w USA bez papierow, zdecydowalismy sie z
zona zlozyc papiery na emigracje do Kanady. Wydawalo sie nam, ze w
Kanadzie jest podobnie jak w US. W US mimo, ze bez papierow,
mielismy oboje dobre, wygodne zycie. Oboje skonczylismy w Polsce
studia, w US pokonczylismy kolejne i bez papierow zylismy na bardzo
dobrym poziomie.
szanse na papiery amerykanskie jednak robily sie coraz mniejsze.
I zrobilismy ten krok na polnoc.

Wybieralismy i wybieralismy i zdecydowalismy sie zamieszkac w
Vancouver w British Columbii.
Wszyscy nam zachwalali jaki tu wspanialy klimat, nie ma sniegu i
prawie tropic a poza tym piekne miasto.
Przyjechalismy do Vancouver. W tle wszedzie sa Gory Skaliste. Dobre
tlo do robienia filmow a dla normalnego zycia nie ma to znaczenia.
Samo miasto to wielka, wyjatkowo brudna wiocha. Mam wrazenie, ze nic
w tym miescie nie jest czyste a ludzie niedomyci. Pelno tu
Chinczykow i w ogole Azjatow, trudno uwierzyc, ze to ciagle zachodni
kraj a nie Azja.
Opowiesci o wspanialym klimacie mozna wlozyc miedzy
bajki.Przyjechalismy w pazdzierniku. Caly czas pada deszcz.
Praktycznie nie ma normalnego dnia, jest caly czas szarowka, jakby
byla 7 godzina wieczorem. Przez 3 tygodnie bez przerwy padal
deszcz. Dzisiaj drugi dzien nie ma deszczu, za to pokazalo sie
slonce, rzadki rarytas podobno.
Sytuacja mieszkaniowa w Vancouver jest tragiczna. Ludzie zyja w
zmurszalych, walacych sie domach, w tym klimacie, wszystko rozpada
sie po dwoch latach. Ceny domow, mimo, ze jest recesja zawrotne 600-
800 tys CAD za byle jaka walaca sie stodole. Moja zona smiala sie,
ze pod warstwa zmurszalego drewna jest na pewno warstwa zlota, domy
sa goldplated.
Szukamy oboje pracy i nie mozemy nic znalezc.W Vancouver nie ma
pracy, sytuacja jest gorsza niz w najgorszym stanie US. Nasze
oczekiwania powoli sie zmiejszaja, jak ogladamy ludzi, ktorzy moga
nas zatrudnic. Wiekszosc nie ma nawet polowy naszych kwalifikacji.
W tym wlasnie caly problem, nikt nie chce zatrudnic kogos, kto wie
wiecej, ma wieksze wyksztalcenie niz boss i amerykanskie
doswiadczenie. Biali Kanadyjczycy, to najdziwniejsi ludzie, jakis
spotkalem. Taki straszny zascianek o dosc mikrym wyksztalceniu i
duzych kompleksach. Kazdy dziwi sie dlaczego przenieslismy sie z US
do Kanady a nam nie chce sie juz opowiadac calej naszej historii.

Zona w przyplywie desperacji znalazla ogloszenie na craiglist -
szukali pomocnika do piekarni polskiej wiec szybko tam poleciala.
Wlascicielka, Polka kazala przyjsc na probe na kilka godzin, potem
jej naobiecywala zlote gory a na koniec zona pracy nie dostala, za
to pracowala za darmo, bo baba jej nawet za te pare godzin nie
zaplacila. Widac teraz maja wielkie wymagania do przerzucania
chleba. Pewnie trzeba miec doktorat z rocket science. Kolejne
polskie podle cwaniactwo, czegos takiego w NJ nie mielismy, chociaz
roznych Polakow spotykalismy.

Polacy w Vancouver zreszta, to zupelnie odrebna i malo ciekawa
sprawa. Takich glupich, chamskich kolkow jak Polacy tutaj, to
nigdzie nie spotkalem. Kilku, z ktorymi mielismy do czynienia, to
byli ograniczeni kretyni, dla ktorych osiagnieciem zyciowym byla
mierna znajomosc j. angielskiego. Szczytem jednak wszystkiego byla
pewna baba, Polka, ktora wiedzac, ze moja zona jest Polka mowila dl
niej po angielsku, zeby sprawdzic czy mowi biegle, kiedy okazalo sie
ze mowi i to lepiej od niej wtedy z kolei zadala jej kilka pytan po
polsku zeby sprawdzic czy zna polski. Przy calej tej naszej
nieciekawej sytuacji smiejemy sie z tej historii, bo byla naprawde
smieszna. Gdzie tego polactwa nie ma. JEST WSZEDZIE ale jakos w tym
Vancouver jakosc Polakow jest zerowa. Takiego barachla i cwaniactwa
polskiego to nigdzie nie widzialem.

Na ulicach w downtown Vancouver pelno jest bialych narkomanow,
pijakow i wszelkich uzaleznionych. Przyjezdzaja tu z calej Kanady
podobno maja tu punkt zborny, bo nie ma sniegu.


Dlugo tu nie zagrzejemy miejsca. Najgorsze jest jednak to 3-letnie
oczekiwanie na kanadyjskie obywatelstwo. kiedy je w koncu dostaniemy
wtedy nastepnego dnia bedziemy juz z powrotem w NJ. Tymczasem jednak
musimy cos robic.

Przestroga dla wszystkich wyjezdzjacych z US do Kanady: nie jedzcie
do Vancouver, to najgorsze miejsce, jakie mozna sobie
wybrac.Wstretni ludzie, wstretny klimat, brod smrod i ubostwo i w
ogole nie ma pracy.
Obserwuj wątek
    • starypierdola Podzielam wrazenia z Vancouver :) 03.12.09, 12:17
      W miejsce Vanvouver proponuje (idac od zachodu):

      1. Likely, BC. Nie pada az tak duzo i nie ma duzo holoty
      2. Fort McKay, Alberta. Pada bardzo malo i zarobki dobre
      3. Prince Albert, Saskatchewan. Bardzo przyjazni ludzie, glownie metysi
      4. Thopmpson, Manitoba. Ciekawe bo niedaleko (Churchil, Manitoba, jakies 700 km)
      mozna zobaczyc biale niedzwiedzie.
      ....

      dalej na wschod zdjae sie na kol. Ontariana.... Albo Boraske? :)))

      Dwie dodatkowe zalety tych wszystkich miejscowosci to:
      a. nie widac brudu bo przez duza wiekszosc roku lezy snieg, czysty bo pada.
      b. siedzi sie glownie w domu wiec sasiedzi nie denerwuja (na zewnatrz jest albo
      za zimno, albo za duzo komarow na jakiekolwiek 'activitites'.

      Powodzenia w przeprowadzce
      SP

      PS. Do wszystkich tych miejscowosci mozesz dojechac U-holem. Drogi wyasfaltowane
      i tylko czasem nieprzejezdne.


    • akawill Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 03.12.09, 15:18
      Dlaczego wiec Vancouver jest wysoko na listach miejsc fajnych do
      zycia?

      I wybacz, ale czy nie jest bledem ciagle porownywanie do NJ? Wiem
      ze to naturalne, ale inne miejsce jest z definicji inne. I czyz nie
      ma w Vancouver nic lepszego niz w NJ? I ponownie wybacz, ale jezeli
      nie, to cos slabe rozeznanie zrobiles. Win siebie nie Vancouver.

      A a propos polactwa, piszesz ze widzisz mnostwo. A czy Ty go nie
      reprezentujesz przyjezdzajac do nowego miejsca i prychajac na
      wszystko?

      • starypierdola Zrozum czlowieka! 03.12.09, 15:42
        Pewnie mu idzie "pod gorke" i w chwili slabosci napisal takie bzdury. A ze
        bzdury to pewne, szczegolnie jesli pisze z porspektywy NJ.

        Na krzywej Gaussa "wrazenia z Vancouver" jego poglady byly by na samym skraju
        prawej strony (zakladajac ze lewa to wrazenia pozytywne). Moze nawet byla by to
        krzywa log-normal?

        How's going?

        Pozdrawiam
        SP
        • robert_nj Re: Zrozum czlowieka! 03.12.09, 17:05
          Na nic nie prycham i nie idzie mi pod gorke. Dopiero przyjechalem do
          Vancouver, a wrazenia sa tragiczne, mimo, ze zrobilem research zanim
          tu przyjechalem.
          NJ to w porownaniu z tym miastem paradise.

          a Polacy tutaj sa ponizej krytyki.
          • akawill Re: Zrozum czlowieka! 03.12.09, 17:27
            Sluchaj Robert. W drugim zdaniu piszesz:
            "Tak na dobra sprawe chyba nigdzie w Kanadzie nie da sie normalnie
            zyc".
            To rzuca swiatlo na reszte wypowiedzi.
            • robert_nj Re: Zrozum czlowieka! 03.12.09, 17:43
              akawill napisał:

              > Sluchaj Robert. W drugim zdaniu piszesz:
              > "Tak na dobra sprawe chyba nigdzie w Kanadzie nie da sie normalnie
              > zyc".
              > To rzuca swiatlo na reszte wypowiedzi.

              Napisalem to i nie bez przyczyny mama dwoch znajomych, ktorzy
              przeprowadzili sie do Toronto i pisali podobne teksty jak ja . Mam
              jedengo znajomego w Albercie i podobnie pisal zaraz po wyjezdzie z
              US.
              Ja chcialem sobie zrobic lepiej i wybralem Vancouver, and guess what?
              To samo.
              To rzeczywiscie rzuca swiatlo na sytuacje w Kanadzie.
              Przereklamowany, zacofany kraj, ktorego najwiekszym plusem jest
              bliskosc polozenia z USA.
              • argonauta-ltd Re: Zrozum czlowieka! 03.12.09, 17:56
                Pod wieloma wzgledami zgadzam sie z twoja opinia. Ja zaczalem swoje
                zycie w Kanadzie a pozniej przenioslem sie do US. Nie ma
                rzeczywisice porownania. Kanadyjczycy sa zacofani mentalnie i zrobia
                wszystko, zeby zahamowac innych, zeby tylko im sie nie powiodlo,
                nawet jesli sami beda zacofani. Taki kraj, nic na to nie poradzisz.
                Widze, ze pod tym wzgledem nic sie nie zmienilo.

                Zycze cierpliwosci w oczekiwaniu na kanadyjski paszport a w miedzy
                czasie powinienes sobie szukac pracy na vise NAFTA.
                Powodzenia
        • akawill OK 03.12.09, 17:24
          starypie... napisał:

          > How's going?

          OK, ale czasem tez mi sie chce wyjechac. Moze powinienem
          zweryfikowac plany emerytalne i moze wpisac sie na odpowiednim watku
          z zapytaniami. Forum research.
    • robson.5 Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 03.12.09, 17:34
      Z Vacouver zgoda, paskudne miasto i domy sie rozpadaja.
      Bylem tam 2 razy oba w lecie. I bylo bardzo zimno. Co ludzie widza w
      tym miescie nie wiem.

      Prawda tez z Polakami.Kwintesencja polactwa w Kanadzie.
      Lepsza polonia jest w Calgary, to miejsce gdzie powinienes
      zamieszkac.

      A najlepsze na poczatek jest Ontario, nie Toronto ale oplotki.
    • flying.magnolia79 Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 03.12.09, 18:39
      robert_nj napisał:

      > Praktycznie to to pytanie jest retoryczne. Tak na dobra sprawe
      chyba
      > nigdzie w Kanadzie nie da sie normalnie zyc.
      sugerujesz ,ze nie ma dla ciebie miejsca na ziemi????


      mieszkam w stanach.cos o tym wiem.


      ?????
    • kolega_mtl Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 04.12.09, 01:17
      Lepiej pewnie bys zrobil, gdybys przyjechal do Montrealu. Tutaj
      pracy tez nie ma ale za to zycie jest duzo tansze niz w Vancouver.I
      o niebo lepsze warunki mieszkaniowe.
      Pogoda nieciekawa, jak w calej Kanadzie ale juz nie taka ekstremalna
      jak w Vancouver. Lata sa cieple i wilgotne, jak wszedzie na
      wschodnim wybrzezu, zimy za to daja popalic. Spada nieprawdopodobnie
      duzo sniegu i czasami temperatura spada ponizej 40 stopni C.
      Ale dzien jest normalny, to znaczy jasny i slonce swiecie dosc
      czesto.I najwazniejsze dla ciebie z Montrealu, to tylko rzut beretem
      do New Jersay.

      Ciekawe kiedy w koncu w kanadyjskich placowkach dyplomatycznych
      zaczna mowic ludziom cala prawde. W Kanadzie nie ma pracy!!!!!!! A
      ta co jest jest bardzo bardzo slabo platna na dodatek odliczaja od
      zaplaty 20% podatku.

      Ten kraj to pulapka, sprowadzaja ludzi bez sensu, bo nie sa w stanie
      dac ludziom prace i zapewnic normalne zycie.
      Trzymaj sie i badz pozytywnej mysli. Masz juz za soba 2 miesiace, to
      znaczy zostalo ci 2 lata i 10 miesiecy do wyjazdu.
      • nad_oceanem Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 04.12.09, 04:08
        Porownywanie Kanady i USA jest bez sensu, tak samo jak bez sensu byloby porownywanie Radomia i Warszawy. Nie ta skala, nie ta ekonomia, nie ta kasa. Jesli chcecie wracac do USA, a lata w Kanadzie spedzic z pozytkiem dla waszego zycia zawodowego, najlepiej pewnie byloby zacisnac pasa i wyjechac na jakis wygwizdow typu SK albo MB, tam jest latwiej o dobra prace bo malo ludzi decyduje sie na osiedlenie sie tam. Calgary jest tez ok ale real estate troche "prajsy".

        W twoich spostrzezeniach nie ma nic zaskakujacego, tu masz link do "bratniej duszy", tez zaczynal w Vancouver:
        forum.gazeta.pl/forum/w,23005,87452796,87716279,Re_Do_sunee.html
        • ratpole Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 04.12.09, 10:01
          nad_oceanem napisał:

          > W twoich spostrzezeniach nie ma nic zaskakujacego, tu masz link do "bratniej du
          > szy", tez zaczynal w Vancouver:

          A ciebie gloopi chwieju to chyba lancuchem przykuli do tego Vancouver?
          Sprzedaj vintage cougarka, reszte ci doloze i kup se bilet w jedna strone do
          ukochany bulwy, zalosny kootasie
      • ratpole Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 04.12.09, 10:14
        kolega_mtl napisał:

        > Ten kraj to pulapka, sprowadzaja ludzi bez sensu, bo nie sa w stanie
        > dac ludziom prace i zapewnic normalne zycie.

        Sqrviele robia lapanki po calym swiecie, biciem zapedzaja do suk, zwoza do
        Kanady i zabieraja paszporty. Pracy nie daja, zeby nie dalo sie kupic biletu na
        tratwe, ktora mozna spyerdolic z tego wiezienia.
        Piszcie wiecej, bardzo lubie czytac wypociny schizoli hehe

        > Trzymaj sie i badz pozytywnej mysli. Masz juz za soba 2 miesiace, to
        > znaczy zostalo ci 2 lata i 10 miesiecy do wyjazdu.

        Ja na waszym miejscu olalbym obywatelstwo takiego chwiejowego kraju i spyerdalal
        czym predzej tam skad sie smiecie tu przywlekliscie
        • starypierdola Potwierdzam obserwacje kolegi :) 04.12.09, 15:30
          Mnie tez chwycili w lapance i skutego lancuchami samochodem policyjnym zawiezli
          do Timmins, Ont. Tam mnie wyrzucili na zbity łeb, przy -40C mrozie i bez srodkow
          do zycia, i kazali pracowac w kopalni!!

          Dopiero dzis po kilku dziesiatkach lat dorobilem sie domu z dykty, ale stale
          jeszcze musze polowac na elki, moosy i niedzwiedzie zeby jakos przezyc i zwiazac
          koniec z koncem.

          No ale dzis Barburka :))

          Poszkodowany SP

      • wankuwrzyk Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 16.12.09, 06:18
        Pracy nie ma dla niemytych mas, kuliega. Siedzisz juz tam 20 lat i dalej jestes
        bezrobotnym niemytym bucem. Kuliega, a jak tam znajomy co siem w Rosji leczyl?
        Juz go znalezli czy dopiero za sto lat gleboko w tajdze kupke kompostu znajda?
        Kiedy sie jedziesz wyzwolic od podlej kanadyjskiej sluzby zdrowia, mieszkancu
        zegara z kukula? Face the goralska music, gudlaju: cieciem sie urodziles i
        cieciem zdechniesz, daremne twoje bulwiaste zale i bulwiasty, przepity nochal
        polaczy, hehehe
        • nad_oceanem Hehehe, belkot zupy inkoguto... 16.12.09, 16:51
          Jesli nie ma pracy dla nieumytych mas, to znaczy ze naprawde nie ma.

          BTW. Zupa, opowiedz jak jest z praca dla mas uymytych?




          "wankuwrzyk napisała:

          > Pracy nie ma dla niemytych mas, kuliega."
        • robson.5 Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 19.12.09, 10:42
          Poszola won analfabetko, skad sie wzialas z Ukrainy czy z
          Bialegostoku??? Wyksztalcona sie znalazla a zdania po polsku zloztc
          nie umie. Wankuwrzyk, idiotko, to co to jest? Bo jezeli juz to
          Vancouverczyk przyglupia - kuliega to moze mowia tak po ukrainsku
          ale po polsku, to jest kolega. Wyksztalcona sie znalazla i umyta
          tyko polskiego nie zna.

          Ten wasz pieprzony Vancouver to ma tylko jeden booming business -
          przemyt narkotykow. To jest jedyny rozwijajacy sie business w tym
          miescie Reszta lezy i kwiczy. Wielka kariere to mozna zrobic
          jako.....sprzedawca i byc naczelny sprzedawca ha ha ha albo na
          budowie, po pewnym czasie bedzie sie naczelnym robotnikiem.

          Bosami wszedzie sie obsrani, niedomyci i smierdzacy Hindusi.
          Wszystko juz opanowali w Vancouverze i nie dopuszcza nikogo do
          zadnego stanowiska. Niedlugo jak juz wymra w Vancouverze wszyscy
          biali, ktorzy cos znacza, to ta prowinca stanie nie kolonia zamorska
          Indii, bo wszystko jest jak w Indiach z korupcja wlacznie.
          Bialych nie bedzie, bo Chinczycy i Hindusi nie dadza im zadnych
          szans na przetrwanie.

          A ty cholero, poszla won! Idz robic kariere u Chinczykow czy
          Hindusow, jak ci pozwola ha ha ha ....sprobuj.
    • ratpole Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 04.12.09, 04:05
      robert_nj napisał:

      > Wstretni ludzie, wstretny klimat, brod smrod i ubostwo i w
      > ogole nie ma pracy.

      Tu masz prace:
      praca.wp.pl/kat,18453,oid,11679214,title,Moja-wspolpracownica-wydziela-nieprzyjemny-zapach,wid,11744551,opinie.html
      hehehe
      • nad_oceanem Glupszy z kazdom chwilom. 04.12.09, 05:16
        vollman.blogspot.com/2007/05/stinky-co-worker.html














        ratpole napisał:

        > robert_nj napisał:
        >
        > > Wstretni ludzie, wstretny klimat, brod smrod i ubostwo i w
        > > ogole nie ma pracy.
        >
        > Tu masz prace:
        > praca.wp.pl/kat,18453,oid,11679214,title,Moja-wspolpracownica-wydziela-nieprzyjemny-zapach,wid,11744551,opinie.html
        > hehehe
        >
        • ratpole Re: Glupszy z kazdom chwilom. 04.12.09, 10:04
          Narzekal na brak pracy wiec mu podsunalem oferte. O co ci znowu chodzi?
          Jak une (un i żuna) takie specjalisty, ze pracy szukali w polackiej piekarni i
          nie znalezli, to ty chyba od dziesiecioleci na welfrze, co? hehehe
          • ratpole Aha 04.12.09, 10:06
            admin usunal ta oferte pracy pod artykulem o smierdzacych urzedniczkach do
            ktorej zamiescilem link. Oferta pracy dotyczyla skladania dlugopisow hehe
          • robson.5 Re: Glupszy z kazdom chwilom. 04.12.09, 18:35
            Ratpole nie moze sobie darowac, ze mieszka w Kanadzie i musi
            siedziec na welfrze, bo nie ma dla niego pracy.
            W Us Ratpole to ludzie pracuja a siedzenie na welfrze sie nie
            oplaca. Ci ludzie jak widac za wszelka cene chca pracowac.
            co innego ty, tys przyzwyczajony do welfra nie ma co wiec ludziom
            zazdroscic ambicji do normalnego zycia ha ha ha.
        • dr_pitcher Re: Glupszy z kazdom chwilom. 05.12.09, 00:49
          Jak sobie poscielesz tak sie wyspisz.
          Poczatek watku to wypociny frustrata. A takiemu nigdzie dobrze nie bedzie. Dwie
          uwagi:
          Jesli w NJ jest czysciej niz w Vancouver to proponuje wizyte u okulisty
          Jesli z Vancouver widzisz Gory Skaliste (oddalone o prawie 600km) to dobry masz
          wzrok
          • robson.5 Re: Glupszy z kazdom chwilom. 05.12.09, 05:00
            Jak ja lubie to forum. Tylu idiotow, ktorzy uwazaja sie za madrych
            nigdzie nie ma.

            A ty kretynku, dr-pitcher nie wiesz, ze Gory Skaliste to lancuch
            gorski o szerokosci 1000km ciagna sie od Calgary az do Vancouver.
            co ty miszlisz, ze ten lacuch to tylko jedna gora? To potezne gory.
            Od razu widac, ze nie wiesz o czym piszesz.
            BC Rockies, to czesc wlasnie Gor Skalistych i jak pamietam sa one
            widoczne dookola Vancouver.
            Kup sobie jakis atlas i nie pieprz od rzeczy.
            • dr_pitcher Re: Glupszy z kazdom chwilom. 06.12.09, 03:42
              Drogi Robson.5
              Nie znize sie do Twego poziomu bo i nie warto - a atlas sam sobie kup:
              Zatem tlumacze: To co widzisz w Vancouver to "North Shore Mountains" lancuch
              "Pacific Ranges" nazwa gor: Coast Mountains.

              Z Rockies nie ma to nic wspolnego. Gdybys byl znawca Kanady to bys o tym
              wiedzial (np. Niedawna afera z GG, ktora przez pomylke nazwale te gory wlasnie
              ROckies)

              robson.5 napisał:

              > Jak ja lubie to forum. Tylu idiotow, ktorzy uwazaja sie za madrych
              > nigdzie nie ma.
              >
              > A ty kretynku, dr-pitcher nie wiesz, ze Gory Skaliste to lancuch
              > gorski o szerokosci 1000km ciagna sie od Calgary az do Vancouver.
              > co ty miszlisz, ze ten lacuch to tylko jedna gora? To potezne gory.
              > Od razu widac, ze nie wiesz o czym piszesz.
              > BC Rockies, to czesc wlasnie Gor Skalistych i jak pamietam sa one
              > widoczne dookola Vancouver.
              > Kup sobie jakis atlas i nie pieprz od rzeczy.


            • starypierdola Sprostowanie 07.12.09, 17:41
              "...Gory Skaliste to lancuch gorski o szerokosci 1000km ciagna sie od Calgary az
              do Vancouver..."

              NIEPRAWDA, przynajmniej geograficznie

              Miedzy Rocky Mountains i Vancouver sa nastepujace lancuchy gorskie: Columbia
              (Selkirk, Purcell i Monashee), Cascade Mountains, Coastal Mountains i pewnie
              cala kupa innych.

              Rocky Mountains ciagna sie z New Mexico na polnoc B.C., ale ich szerokosc na
              wysokosci Vancouver, czy raczej Calgary ogranicza sie do mniej niz 100 km.

              Radze spojrzec na jakas mape.

              Geograf SP
          • nad_oceanem Re: Glupszy z kazdom chwilom. 05.12.09, 07:35
            Dla 99% wankuwerczykow gory naokolo Vancouver to Rockies, niezaleznie od tego co mowi atlas. Moze dlatego ze studiowanie geografii jako "major" nie jest zbyt rozsadne w kraju o ekonomii wolnorynowej.
            Interesujace jest twoje stwierdzenie o "scieleniu se". Idac torem twego rozumowania ogrodnik ma takie same szanse w Nunavut jak w Californii, a nowosybirski informatyk takie same u siebie jak w Krzemowej Dolinie. BTW. Czemu se nie poscieliles tam gdzie sie urodziles? Cos przeszkadzalo? ;).





            dr_pitcher napisał:

            > Jak sobie poscielesz tak sie wyspisz.
            > Poczatek watku to wypociny frustrata. A takiemu nigdzie dobrze nie bedzie. Dwie
            > uwagi:
            > Jesli w NJ jest czysciej niz w Vancouver to proponuje wizyte u okulisty
            > Jesli z Vancouver widzisz Gory Skaliste (oddalone o prawie 600km) to dobry masz
            > wzrok
            • dr_pitcher Re: Glupszy z kazdom chwilom. 06.12.09, 03:46
              A skad wiesz gdzie sie urodzilem?
              A skad wiesz gdzie zamieszkuje?
              • robson.5 Re: Glupszy z kazdom chwilom. 07.12.09, 09:46
                A kogo to interesuje gdzie sie urodziles i gdzie mieszkasz.
                Faktem jest, ze pieprzysz od rzeczy,
                Czy gory wokol Vancouver nazywaja coastal Mountains czy BC Rockies
                nie ma zadnego znaczenia bo sa one czescia Rocky Mountains, maja
                takie same pochodzenie i morfologie, sa nawet czescia lancucha RM.

                Te pierdoly, to piszesz zeby zachowac twarz?
                • dr_pitcher Re: Glupszy z kazdom chwilom. 07.12.09, 16:14
                  "robciu" - wez neospazmine i naucz sie geografii
    • gadajaca-glowa Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 04.12.09, 09:42
      Twoja opowiesc jest naprawde tragiczna, wspolczuje doswiadczenia ale
      jest male swiatlo w tym tunelu.Za niecale 3 lata bedziesz mial
      kanadyjski paszport w kieszeni.

      O Vancouver juz raz slyszalem podobne opowiesci. Coz Kanada, to
      bogaty kraj z biednymi ludzmi a jak juz nie sa biedni, to z czasem
      zostana przez ten kraj oczyszczeni z pieniedzy i ...zludzen. I nie
      jest to wina polozenia czy innych rzeczy ale wylacznie spowodowane
      to jest glupimi rzadami.

      W tym roku bylem na wakacjach na Malcie. W hotelu pracowala mloda
      dziewczyna, Kanadyjka. Zapytalem dlaczego mieszka w takiej dziurze
      jak Malta. Powiedziala mi, ze nie chce i nie ma po co wracac do
      Kanady. Zastnawiajace bylo jak bardzo nie lubila kraju w ktorym sie
      urodzila.

      Nie bez powodu w Stanach Kanadyjczyk jest synonimem lekko
      ograniczonego czlowieka, ktory lubi hockey. Pewnie sa tacy w
      rzeczywistosci. Nie potrafia nawet zorganizowac dobrze swojego kraju.

      Jezeli chodzi o Polonie to dziwnie sie dzieje ale im dalej na Zachod
      tym poziom ludzi polskiego pochodzenia obniza sie. Kilka lat temu
      bylem na wakacjach w Australii i wierz mi nigdy ale to nigdy nie
      spotkalem tylu skretynialych Polakow. Byli wsrod nich rastafarianie,
      vegetarianie, kajakarze z Bozej laski, ludzie na specjalnej diecie i
      namietnie uprawiajacy sporty. Kompetny polski dom wariatow. Pewnie
      im cieplej, tym wieksza palma im odbija. Wszyscy Polacy jakis
      spotkalem byli bardzo zaprzatnieci wlasnymi osobami niemal
      obsesyjnie i z pelnym zaufaniem opowiadali mi swoje historie. Wiec z
      Polakami moze byc nawet gorzej niz w Vancouver w Australi wiekszosc
      ma zajoba, informuje o nim publicznie i nawet jest ze swojej
      ulomnosci zadowolona.

      Nie martw sie i glowa do gory w 2012 bedziesz ogladal parady
      swiateczne w NYC i zapomnisz o tej vancouverskiej wiosce.



      • ratpole Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 04.12.09, 10:09
        gadajaca-glowa napisał:

        > Jezeli chodzi o Polonie to dziwnie sie dzieje ale im dalej na Zachod
        > tym poziom ludzi polskiego pochodzenia obniza sie.

        Z powyzszego wnioskuje, ze poziom ludzi polskiego pochodzenia musi sie podnosic
        im dalej na wschod.
        A najwyzsza wartosc osiaga w epicentrum polactwa, gdzies kolo Lubartowa? hehe
        • starypierdola Ja protestuje! 04.12.09, 15:35
          Najwyzszy poziom osiagnelismy w Monkach!

          A jak mi nie wierzysz, to spytaj mego krajana z Monek, Zupy :))

          Protestujacy SP
      • kan_z_oz Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 04.12.09, 15:56
        gadajacy-glowa napisal;...Kilka lat temu
        bylem na wakacjach w Australii i wierz mi nigdy ale to nigdy nie
        spotkalem tylu skretynialych Polakow. Byli wsrod nich rastafarianie,
        vegetarianie, kajakarze z Bozej laski, ludzie na specjalnej diecie i
        namietnie uprawiajacy sporty. Kompetny polski dom wariatow. Pewnie
        im cieplej, tym wieksza palma im odbija.

        ODP: Hahaha - oprocz tego, ze mieszkam w Australii od lat to prawie
        pasuje do opisu; jestem vegeteriankom prawie, bo miecho jakos ciezko
        mi sie w tym klimacie trawi... Kajak tez mam - a jakze - hihihi.
        Diety jakiejs specjalnej nie posiadam ale ogolnie to chyba dosyc
        oddmienie jadam - tak -kompletny dom wariatow; dlatego mnie w
        Kanadzie na wakacjach narciarskich bardzo sie podobalo...zreszta
        podobie jak dziesiatkom Australusow tam pracujacych...swoj do swego
        ciagnie.

        Obserwuje tutaj jakis tam dalekich znajomych na diecie polskiej -
        doopy w drzwi sie ledwo miesza, co moze ujsc, bo to kwestia
        gustu...cisnienie krwi natomiast, cholesterol czyli ogolnie bryndza
        ze zdrowiem..ale schab i kartofel na codzien musi byc...
        U tejze grupy tez uprawianie sportu to jakis dopust bozy...najlepiej
        jak sie siedzi...
        Nie plywa bo nie umie, nie jezdzi na rowerze bo sie poci, nie biega
        bo sie trzesie, na kajak sie nie miesci...co robi? plotkuje, pije i
        pali...piekne zycie.

        Kan
        • starypierdola Hi Kan, ale Cie rozszyfrowali :)))) 04.12.09, 18:18
          "...Byli wsrod nich rastafarianie, vegetarianie, kajakarze z Bozej laski, ludzie
          na specjalnej diecie i namietnie uprawiajacy sporty. Kompetny polski dom
          wariatow. Pewnie im cieplej, tym wieksza palma im odbija. ...."

          Teraz wiem czemu nie przyjechalas do Kal. Wyglada ze to jedyne 'normalne'miejsce
          w AU bo wsyscy tu nie tak goraca, palm nie ma wiele i co dzien chodzimy do pracy
          w kopalniach a w weekendy idziemy do .... No wlasnie :))

          Pozdr. SP
        • gadajaca-glowa Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 04.12.09, 18:27
          Nie mowie, ze nie mozna byc tym czy tamtym. Mozna byc na diecie czy
          byc vegeterianinem. Ja na przyklad sam malo co jadam miesa ale na
          litosc Boga trzymajcie to dla siebie, nikogo nie obchdzi, co kto
          wsadza do garnka. W Australii Polacy obnosza sie z tymi
          swoimi "osiagnieciami" jak z korona. To jest smieszne, im kto z
          wiekszego zascianka, tym bardziej dumny jest z prostych spraw, ktore
          w ogole nie powinne podlegac zadnej dyskusji.
          • robson.5 Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 04.12.09, 18:40
            Co sie dziwisz, Australia to super zadupie, wszystko do nich dociera
            3 lata pozniej. Najblizszy kraj, to Gwinea-Nowa Papua, gdzie jeszcze
            jedza ludzi, jak moga. Niedaleko maja Indonesie a z kultura
            europejska ludzie tam nie maja nic wspolnego, wiekszosc to islam....

            I co sie dziwisz, ze im odbija. Robia czego nigdy w Pierdziszewie
            nie robili, wiec to dla nich wielkie halo.
            • marguyu Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 04.12.09, 20:58
              Super zadupie to wasze upraszczanie i sprowadzanie wszystkiego i
              wszystkich do wspolnego mianownika.
              Wychodze z prostego zalozenia, ze jesli komus sie gdzies nie podoba,
              to niech zwija walizy i adieu! Po co sie meczy biedaczyna.
              Autor watku pluje na Kanade jak pijana kobra, ale przeciez w jakims
              celu tam przyjechal, czegos od tej Kanady chce! I to nie jakiejs
              dupereli tylko obywatelstwa tego kraju.
              Dziwie sie, ze takie panisko musi sie posuwac do tego rodzaju
              forteli.
              • gassarbajter spowrotem do Unii europejskiej ! 05.12.09, 01:25
                a czemu nie wraca do Polski ,tam teraz wszyscy maja biznesy i
                zarabiaja grube pieniadze ! Polska jest w Unii po jakiego diabla
                sie meczyc po jakis bezdrozach Kanady !!
              • robson.5 Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 05.12.09, 04:29
                Panisko czy nie przepisow emigracyjnych nie przeskoczy. Dlatego
                przyjechal do Kanady. Zadupie tu jest, to nie ulega watpliwosci i
                pare jeszcze innych rzeczy, ktore czynia ten kraj nieciekawym do
                zycia.
                Znam dwie rodziny w USA, ktore zrobily dokladnie to samo: byli bez
                papierow w USA, przyjechali do Kanady jako osiedlency, przesiedzieli
                tu 3 lata z zebami w scianie i wrocili do USa, bo tam spokojnie jako
                Kanadyjczycy dostana amerykanskie papiery.
                Trzeba tylko podziwiac samozaparcie.

                Nikt, kto mieszkal przedtem w USA nie bedzie sie godzil na zycie w
                Kanadzie.

                A ty parafrancuska pindo sama sie wzenilas we francuski paszport i o
                sytuacjach w jakich sa ludzie w Kanadzie/USA nie masz pojecia po co
                zajmujesz glos? Sposob, w jaki sie wypowiadasz jednak nie jest
                specjalnie francuski, delikatny. Jestes typowa baba z Pierdziszewa.
                Nie podoba sie ludziom, to lopata ich.
                • starypierdola A to rzeczywiscie nowosc i orginalny poglad! 05.12.09, 07:13
                  "...Nikt, kto mieszkal przedtem w USA nie bedzie sie godzil na zycie w
                  Kanadzie...."

                  Nie chce mi sie szukac nowszych danych ale spojrz tu:
                  abcnews.go.com/US/story?id=3433005&page=1

                  Widac trzeba bys Amerykaninem zeby Kanade docenic? Przypomina sie powiastka o
                  kurze i jakju: co jest pierwsze?

                  Korektor bzdur
                  SP
                  • nad_oceanem Oryginalny poglad! 05.12.09, 08:01
                    Imigracja z USA do Kanady ma powod irracjonaly czyli idealistyczny
                    www.washingtontimes.com/news/2004/nov/08/20041108-102127-6259r/
                    www.thestar.com/News/article/243555
                    z Kanady do USA czysto ekonomiczny. No i ta druga jest 2,3 razy wieksza, z kraju z populacja o 10 x mniejsza.

                    Przeciez pewne rzeczy sa oczywiste, porownywanie mozliwosci jakie daje Vancouver z mozliwosciami metropolii amerykanskich to idiotyzm.












                    starypie... napisał:

                    > "...Nikt, kto mieszkal przedtem w USA nie bedzie sie godzil na zycie w
                    > Kanadzie...."
                    >
                    > Nie chce mi sie szukac nowszych danych ale spojrz tu:
                    > abcnews.go.com/US/story?id=3433005&page=1
                    >
                    > Widac trzeba bys Amerykaninem zeby Kanade docenic? Przypomina sie powiastka o
                    > kurze i jakju: co jest pierwsze?
                    >
                    > Korektor bzdur
                    > SP
                    • ratpole Fenkju! 05.12.09, 09:12
                      nad_oceanem napisał:

                      > Imigracja z USA do Kanady ma powod irracjonaly czyli idealistyczny

                      Pani imigrantka mowi po angielsku jakby ktos orzechami w drzwi bunkra
                      napyerdalal, niemniej jednak zaprasza do Kanady z powodow oczywiscie
                      irracjonalnych hehehe
                      Zgadnijcie z jakim akcentem pani rzuca orzechami w metalowe drzwi bunkra?

                      www.youtube.com/watch?v=q0GUolkhHRo&feature=related
                      • ratpole Canada vs. America 05.12.09, 09:16
                        www.youtube.com/watch?v=4i6CSoct4lE&feature=related
                      • nad_oceanem Re: Fenkju! 05.12.09, 16:26
                        Mowi jak umi, czyli podobnie do ciebie.

                        BTW. Co proby oddzielania portfela od jelenia maja wspolnego z tematem?






                        ratpole napisał:

                        > nad_oceanem napisał:
                        >
                        > > Imigracja z USA do Kanady ma powod irracjonaly czyli idealistyczny
                        >
                        > Pani imigrantka mowi po angielsku jakby ktos orzechami w drzwi bunkra
                        > napyerdalal, niemniej jednak zaprasza do Kanady z powodow oczywiscie
                        > irracjonalnych hehehe
                        > Zgadnijcie z jakim akcentem pani rzuca orzechami w metalowe drzwi bunkra?
                        >
                        > www.youtube.com/watch?v=q0GUolkhHRo&feature=related
                        >
                        >
                • marguyu Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 05.12.09, 12:32
                  robson,
                  no i wyszedo z ciebie to, co Mrozek trafnie okreslil mianem "nowego
                  polskiego chama" czyli pseudopanisko z awansu spolecznego.

                  ps. pindy to sobie poszukaj w najblizszej rodzinie. Bedziesz mial
                  problem z wyborem.;)
                  • nad_oceanem Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 05.12.09, 16:25
                    Jego reakcja jest troche przesadzona, ty chyba jednak powinnas sie wstrzymywac z opiniami na tematy na ktore nie masz pojecia.
                    • marguyu Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 05.12.09, 23:36
                      nad_oceanem napisał:

                      > Jego reakcja jest troche przesadzona, ty chyba jednak powinnas sie
                      wstrzymywac
                      > z opiniami na tematy na ktore nie masz pojecia.


                      A skad ty wiesz o czym mam pojecie a o czym go nie mam?
                      Jasnowidztwo czy z fusy od kawy?
                      Wlasnie zarzucasz mi cos czego sam sie dopuszczasz.
                    • robson.5 Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 07.12.09, 02:21
                      Babsztyl jest prymitywny. To,ze sie mieszka we Francji, konczy sie
                      tam studia niczego niestety nie oznacza za wyjatkiem tego, ze sie
                      tam mieszka i skonczylo studia, tylko to.
                      Babsztyl pisze:

                      Super zadupie to wasze upraszczanie i sprowadzanie wszystkiego i
                      wszystkich do wspolnego mianownika.
                      Wychodze z prostego zalozenia, ze jesli komus sie gdzies nie podoba,
                      to niech zwija walizy i adieu! Po co sie meczy biedaczyna.
                      Autor watku pluje na Kanade jak pijana kobra, ale przeciez w jakims
                      celu tam przyjechal, czegos od tej Kanady chce! I to nie jakiejs
                      dupereli tylko obywatelstwa tego kraju.
                      Dziwie sie, ze takie panisko musi sie posuwac do tego rodzaju
                      forteli.

                      O czym swiadczy ta wypowiedz? O tym, ze kobieta jest bezduszna i bez
                      zadnych uczuc w stosunku do innej jednostki ludzkiej. Jednym slowem -
                      czym skorupka za mlodu nasiaknie....w Pierdziszewie nie pieprza sie
                      z tymi, co maja watpliwosci i z tymi, ktorym sie nie podoba. Dlatego
                      starym obyczajem babsztyl odzywa sie do ludzi tak jak jej
                      pradziadowie. I francuski background i studia nie maja tu nic do
                      rzeczy.

                      Jednych ludzi emigracja zmienia: staja sie bardziej subtelni i
                      wyrozumiali dla innych, drugich wcale nie zmienia i na zawsze
                      pozostaja dziadami z Pierdziszewa mimo wyksztalcenia i nowego
                      miejsca zamieszkania, ktore jedynie stwarzaja pozory, ze czlowiek
                      sie zmienil.
                      • marguyu Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 12.12.09, 13:05
                        robson,
                        jestes ofiara syndromu "a w naszej gminie to lepiej bylo".
                        Nie wiem dlaczego wielu ludziom wyjezdzajacym zagranice wydaje sie,
                        ze swiat musi funkcjonowac tak jak to im sie wydaje.
                        Zauwaz, ze kanadyjczycy sa u siebie i zyja tak jak im sie podoba.
                        Jesli chcesz mieszkac w Kanadzie lub musisz, to dostosuj sie do
                        nich. Oni sa u siebie.
                        Nie ty jeden skonczyles studia i to wcale nie oznacza, ze inni musza
                        rozlozyc przed toba czerwony dywan i czekac na twoj przyjazd z
                        kwiatami i orkiestra.
                        Na dodatek, pomimo wyksztalcenia, co krok wychodzi z ciebie
                        prymityw, ktorego jedyna bronia jest agresywna wulgarnosc. Nazwanie
                        kogos 'paniskiem' moze nie jest najbardziej eleganckie ale moze byc
                        odczytane dwojako: ironicznie lub negatywnie. Nazwanie
                        kogos 'babsztylem, jest jednoznaczne i swiadczy o checi
                        zdeprecjonowania.
                        Przez lata spedzone poza krajem widzialam dziesiatki takich jak ty.
                        Wciaz narzekajacych, wciaz niezadowolonych, wciaz majacych za zle
                        calemu swiatu, ze ich nie docenia. Z taka postawa nie zajdziesz
                        daleko ale to twoja sprawa.
                        Nie wiem takze po co piszesz na forum? Po to zeby uslyszec
                        komplementy czy po to zeby dowiedziec sie co mysla ci, ktorzy maja
                        wieksze doswiadczenie od ciebie?
                        Z taka postawa jaka reprezentujesz zawsze bedziesz zyl na uboczu, bo
                        ani miejscowi ciebie nie zaakceptuja, a ni swoi.
                        Powodzenia, malkontencie.

                        ps. aktualnie mieszkam w Czechach i podoba mni sie tutaj do tego
                        stopnia, ze zostane dluzej niz wczesniej przewidziane dwa lata.
                        • starypierdola W Czehach?? 12.12.09, 16:20
                          A jak Ci smakują knedliki z boczkiem?? I czy zapijasz je jakimś Budovarem?

                          Ciekawy SP
                        • nad_oceanem Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 12.12.09, 19:38
                          Zastanawiajace po co wtracasz komentarz o Vancouver, miasta o ktorym nie masz
                          wielkiego pojecia.
                          • nad_oceanem Do marguyu... 12.12.09, 19:50
                            nad_oceanem napisał:

                            > Zastanawiajace po co wtracasz komentarz o Vancouver, miasta o ktorym nie masz
                            > wielkiego pojecia.
                            >
                            >
                            • marguyu do nad oceanem 12.12.09, 23:06
                              Po raz wtory pytam: na jakiej podstawie twierdzisz, ze nie mam
                              pojecia o Vancouver oraz, ze nie mam prawa brac udzialu w dyskusji.

                              Selekcje robisz? To stan na bramce i bilety sprzedawaj!
                              • nad_oceanem Re: do nad oceanem 12.12.09, 23:22
                                Napisz cos konkretnego o Vancouver jest masz o nim pojecie, jak narazie wtracasz
                                nic nie znaczace ogolniki o "upraszczaniu i wspolnych mianownikach", ktore z
                                rownym powodzeniem mozna przeklejac z dyskusji o makaronie do dyskusji o
                                ladowaniu na Ksiezycu. I w tej i w tej beda znaczyly tyle samo. Ile, czytaj w
                                pierwszym zdaniu.




                                marguyu napisała:

                                > Po raz wtory pytam: na jakiej podstawie twierdzisz, ze nie mam
                                > pojecia o Vancouver oraz, ze nie mam prawa brac udzialu w dyskusji.
                                >
                                > Selekcje robisz? To stan na bramce i bilety sprzedawaj!
                                >
                • kan_z_oz Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 06.12.09, 15:01
                  Nikt, kto mieszkal przedtem w USA nie bedzie sie godzil na zycie w
                  Kanadzie.

                  ODP: Haha - czyli masz na mysli glownie siebie samego???
                  Znam paru, ktorzy wyprowadzili sie z US wlasnie do Kanday. Nawet nie
                  po obywatelstwo.
                  Wiesz, nigdy nie narzekalam na Australie i chyba ta dosyc przyjemnie
                  przez ostanie 18 lat traktowala.
                  Bylam na wakacjach w Kanadzie - pelna uznania dla sniegu oraz
                  innych - w tym brak Polakow przypadkowych, bo jakos moge planowac
                  wakacje.
                  I zapewniam Cie, ze jak sie kiedys zdecyduje na route 66, to tez
                  bedzie z klasa...oraz z tym najlepszym co ma ten kraj do
                  zaoferowania.

                  Kan

                  • robson.5 Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 07.12.09, 02:47
                    Sluchaj dziewczyno, nie musisz akurat mnie udawadniac niczego, bo ja
                    nieciekawy.Kogo chcesz przkonac? Bo ja mam wrazenie, ze jedynie
                    siebie.
                    >Bylam na wakacjach w Kanadzie - pelna uznania dla sniegu oraz
                    >innych - w tym brak Polakow przypadkowych, bo jakos moge planowac
                    >wakacje.

                    Ludzie maja uznanie dla wielu rzeczy ...ale zeby dla sniegu....
                    Brak Polakow przypadkowych nie oznacza, ze ci ktorych planujesz w
                    swoim notesie sa lepsi niz ci przypadkowi.
                    Ciesze sie, ze mozesz planowac wakacje. Wiekszosc z nas tez moze ale
                    co tam, niech ci bedzie, ze jestes pod tym wzgledem wyjatkowa.

                    Hmmm, zastanawia mnie jednak ta polska Polonia w AU. Wszyscy tacy
                    inteligentni jak ty?

                    • kan_z_oz Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 07.12.09, 14:59
                      robson.5 napisał:

                      > Sluchaj dziewczyno, nie musisz akurat mnie udawadniac niczego, bo
                      ja
                      > nieciekawy.Kogo chcesz przkonac? Bo ja mam wrazenie, ze jedynie
                      > siebie.
                      > >Bylam na wakacjach w Kanadzie - pelna uznania dla sniegu oraz
                      > >innych - w tym brak Polakow przypadkowych, bo jakos moge planowac
                      > >wakacje.
                      >
                      > Ludzie maja uznanie dla wielu rzeczy ...ale zeby dla sniegu....
                      > Brak Polakow przypadkowych nie oznacza, ze ci ktorych planujesz w
                      > swoim notesie sa lepsi niz ci przypadkowi.
                      > Ciesze sie, ze mozesz planowac wakacje. Wiekszosc z nas tez moze
                      ale
                      > co tam, niech ci bedzie, ze jestes pod tym wzgledem wyjatkowa.
                      >
                      > Hmmm, zastanawia mnie jednak ta polska Polonia w AU. Wszyscy tacy
                      > inteligentni jak ty?

                      ODP: Inteligentni??? przeciez chyba chodzi tylko o chamskie
                      dowalenie przeciwnikowi, skoro nawet do ciebie nie pisalam? - do
                      czego w tym ukladzie inteligencja???
                      Dobre rekawiece sa potrzebne oraz buty na nogi, ktore dobrze
                      trzymaja sie podlogi...nie wiem dlaczego spora czesc wpisow z US
                      jest taka nerwowa??? czyzby wasza rzeczywistosc walnela Was obuchem
                      czy co?
                      Moja zawsze byla stala; srednia, przecietana i precz z IQ...hehehe
                      Zupelnie odpowiednia do kraju/kontynentu oraz bez innych roszczen.
                      Zadoopie nudne, dziwne i tak ma byc - czyzy Twoje zycie w 'fast
                      line' bylo zbyt wymagajace?
                      Masz wybor - Vanouver lub Sydney...hihihihi

                      Kan
            • starypierdola Korekta: PNG 05.12.09, 07:06
              Papua Nueva Guinea, kraj tak piekny ze 'mozg staje' i 'w pale sie nie miesci'.

              Ale nie jedz tam bo CIe zjedza:(((

              Korektor SP
              • ratpole Re: Korekta: PNG 05.12.09, 09:24
                www.youtube.com/watch?v=BRI-A3vakVg&feature=related
              • robson.5 Re: Korekta: PNG 07.12.09, 02:31
                Zawsze uwazalem, ze jestes SP facetem, ktory mieszka w AU i z jakis
                dziwnych powodow udaje kogos, kto mieszka W CA.
                Czego to ludzie nie robia aby zmylic rodaka....
                • starypierdola Hej, a moze ... 07.12.09, 04:57
                  ... ja mieszkam w Port Moresby i dla tego PNG mi sie podoba.

                  Jak myslisz? Mozliwe to?

                  Pozdr.
                  SP
    • sajjitarius Yep, nie ma to jak w USA ;-) 05.12.09, 19:44


      www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=300803
    • hannibal001 Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 10.12.09, 08:52
      Tak jakbym czytal siebie samego.

      W 1990 roku przyjechalismy do Kanady wlasnie do Vancouver.
      Moja zona, lekarz ze specjalizacja, ja inzynier.
      Przesiedzielismy 3 lata i zwinelismy sie do USA, glownie z powodu
      mojej zony. Marniala w oczach. Szanse na prace w zawodzie miala
      marne albo zadne. W Vancouver nic nie ma, jak sie juz pewnie
      zdarzyles zorientowac.

      Przez 3 lata robilismy BYLE CO, dokladnie, byle co. Zona pracowala w
      sklepach, byla pokojowka i nianka a ja bylem malarzem pokojowym,
      pracowalem na budowie i bylem nawet kierowca.
      Chodzilismy na taki smieszny universytet, ktory nazywa sie UBC.
      Niczego sie tam specjalnego nie nauczylismy ale za to zrobilismy
      kilka dyplomow, zeby nie bylo ze spedzililismy 3 lata
      bezproduktywnie.

      Miasto rzeczywiscie jest wstretne, zadnego miejsca nie wspominam z
      takim wstretem, jak Vancouveru. Wszystko dzieki ludziom tam
      mieszkajacym.

      Uwazaj zwlaszcza na Hindusow. To oblesna, puszczalska rasa.
      Wiekszosc jest chamska, glosna z wyjatkowym tupetem i bardzo czesto
      nieuczciwa - klamczuchy i szachraje. I to zarowno kobiety, jak
      mezczyzni. Ze to nieprzecietne brudasy, to pewnie juz zauwazyles.
      Uciekaj tez od Polakow w Vancouver. Tam rzeczywiscie jest najgorszy
      rodzaj polactwa-buractwa jaki moze sie zdarzyc w Ameryce. Nie trac
      na nich czasu.

      Przyjechalismy do Vancouveru z Rzymu 12 grudnia 1990 roku a
      wyjechalismy 1 marca 1994 roku. Mieszkamy teraz w SC i oboje
      pracujemy w swoich zawodach.

      Jak to mowia sam jestes kowalem swojego zycia.

      Nie trac w Vancouver czasu wiecej niz to tylko potrzeba, bo nie
      warto, tam sie nic nie zmienia od dziesiatek lat.
      • starypierdola Ciekawe! 10.12.09, 09:38
        Tylko dziwne ze narzekasz na Hindusow. Wiekszosc Polakow narzeka na Chinczykow.
        No i tak Chinczycy jak i Hindusi narzekaja na Polakow :)

        I jeszcze jedno stwierdzenie:
        "... UBC ...Niczego sie tam specjalnego nie nauczylismy ale za to zrobilismy
        kilka dyplomow, zeby nie bylo ze spedzililismy 3 lata
        bezproduktywnie. ..."

        To wskazuje na Twoj "bias". Kilka "dyplomow" przez trzy lata? Chyba na kursach
        angielskiego oferowanych przez "UBC Extension"?? Bo przeciez na jakiekolwiek
        "degree" trzeba kilka lat?

        Co do jakosci nauczania na UBC to sugieruje sprawdzic JAKIKOLWIEK ranking
        uniwersytetow. Zobaczysz ze UBC jest daleko, daleko do przodu w stosunku do
        najlepszych uniwersytetow w PL. I raczej wierze fachowcom robiacym te rankingi
        niz Tobie.

        Juz pomijam fakt ze polski lekarz, na zakwalifikowanie sie jako lekarz,
        przechodzi taka sama golgote w USA jak i w Kanadzie.

        W sumie wyglada ze jestes w tym jednym procencie (czy mniej) imigrantow ktorzy
        nie mogli sie jakos znalezc w wielkim, multikulturowym i oferujacym tysiace
        mozliwisci Vancouver.

        Komentator SP

        PS. A jak Wam idzie w US?



        • starypierdola Ot, pierwsze z brzegu porownanie .... 10.12.09, 09:46
          ... jedno z bardziej popularnych:

          www.arwu.org/ARWU2009.jsp

          UBC jest na 36-tym miejscu (w skali SWIATOWEJ). Pofatyguj sie i sprawdz miejsca
          uniwersytetow / szkol ktore skonczyles Ty czy zona. Zmiescily sie w pierwszym
          1000???

          No i mozesz byc bardziej specyficzny, porownac rankingi dziedzin / szkol na
          swiatowych uniwersytetach. Zobacz np. jaki ranking ma ekonomia na UBC i porownaj
          to z rankingiem najlepszego polskiego uniwersytetu.

          Eye-opener SP

          • dradam121 Re: Ot, pierwsze z brzegu porownanie .... 10.12.09, 19:45
            starypie... napisał:

            >
            >
            > UBC jest na 36-tym miejscu (w skali SWIATOWEJ).


            No tak prawde powiedziawszy to University of Toronto ma ranking o 9 miejsc
            lepszy niz UBC. Zreszta tak prawde mowiac to cztery kanadyjskie uniwersytety
            mieszcza sie w pierwszej setce universytetow na swiecie.

            Uniwersytet moskiewski jest rowniez w tej pierwszej setce.

            University of Alberta (Edmonton) znajduje sie w trzeciej piecdziesiatce.
            Podobnie jak i University of Montreal.

            Uniwersytet Jagiellonski , z czego jestem bardzo dumny, znajduje sie (z Polski)
            najwyzej - bo na miejscach 303-401, podobnie uniwersytet warszawski.

            Jak z powyzszego wynika, mniejsza (ludnoscia) Kanada znakomicie wytrzymuje
            porownanie z Polska. Ale to nie jest wylacznie kwestia ludnosci, ale , glownie
            $$, no i kwestia jak sa te pieniadze zarzadzane.
          • hannibal001 Re: Ot, pierwsze z brzegu porownanie .... 11.12.09, 05:02
            Posluchaj stary pie..., te rankingi szkol wyzszych na swiecie
            robia Chinczycy a oprocz scisle naukowych osiagniec uniwersytetu sa
            brane pod uwage takie sprawy, jak kapital uniwersytetu, otoczenie
            (im wiecej zieleni i pol golfowych tym wyzsze notowanie). UBC jest
            wysoko notowany, bo jest blizej Chin i wielu Chinczykow tam studiuje
            a zaden Chinczyk nie chce sie przyznac, ze wyslal dziecko na studia
            na gowniany uniwersytet ale za to w Kanadzie.

            Jako byly student UBC moge z reka na sercu powiedziec, ze nie
            nauczyl mnie niczego, absolutnie niczego, ale za to zdarzylo sie
            kilku profesorow, ktory mieli mniejsza wiedze niz ja.

            W Kanadzie jest WYLACZNIE jeden uniwersytet, ktory liczy sie na
            swiecie i to bez wzgledu na to czy jakis Chinczyk zakwalifikowal go
            jako 101 czy 36 czy pod inna liczba to jest McGill, w Montrealu. Te
            uniwerytety SK czy AB to po prostu podobnie jak UBC szkolki, ktore
            maja ambicje bez pokrycia i na zawsze pozostana prowincjonalnymi
            uniwersytetami, o ktorych kon z kulawa noga nie slyszal.

            Moja zona, po polskiej AM i studiach z UBC dostala stypendium na
            doskonaly amerykanski uniwersytet i w koncu dopiela swojego i
            praktykuje w US. Ja tez szwedalem sie po tym UBC. Zarowno mnie jak i
            zonie studia na tym uniwersytecie daly WYLACZNIE papier a
            wiadomosci, to my juz dawno mielismy z Polski.
            Papiery jednak przydaly sie!!!

            Nie tak dawno czytalem inne rankingi -miejsc najlepszych do zycia.
            Vancouver zakwalifikowano jak NO 1.
            Bardzo nas to z zona rozsmieszylo. Ranking pewnie robil jakis
            Chinczyk, bo nigdy nie widzial wiecej niz jednego parku w miescie.

            Reasumujac, Stary Pierdola, najwyzszy czas dorosnac i przestac
            wierzyc w te beznadziejne chinskie rankingi.

            P.S.
            Akademia Rolnicza w Olsztynie nalezala za komuny do jednej z
            lepszych uczelni agrotechnicznych w Europie ale pewnie zupelnie o
            niej zapomniano w chinskim rankingu, poniewaz do Olsztyna Chinczycy
            nie docieraja i nie wysylaja tam swoich dzieci na studia.
            Moj brat studiowal w Olsztynie i za czasow komuny jezdzil na
            praktyki studenckie do Danii, Szwecji i Niemiec.
            Zeby jeszcze bylo dziwniej, to program studiow Ochrony Srodowiska
            byl tak zaawansowany i nowatorski, ze pewnien spotkany przeze mnie
            facet, ktory skonczyl tam studia dostal w Kanadzie od reki prace w
            zawodzie, malo tego zaliczyli mu wszystkie kredyty i ma zaliczony
            master degree.
            Nie ma sie z czego smiac z Olsztyna, na twoim miejscu zastanowilbym
            sie dlaczego Chinczycy byli ci w stanie zrobic water melon z mozgu...
            W twoim wieku to naprawde zadziwiajace albo za dlugo mieszkasz w tym
            depresyjnym miescie - Vancouver i na sile starasz sie siebie
            przekonac, ze jestes tam szczesliwy.

            • starypierdola Hmm... 11.12.09, 08:26
              Piszesz: "...Jako byly student UBC moge z reka na sercu powiedziec, ze nie
              nauczyl mnie niczego, absolutnie niczego, ...

              I tu jest pies pogrzebany. Uczysz sie Ty, uniwersytet jest po to aby Ci to
              umozliwic. Jesli sie nie nauczyles, to glownie Twoja wina.

              W sumie wyglada ze jestes "outlier" (z dyplomem UBC pewnie wiesz co to znaczy?);
              Twoje prawo i Twoja strata.

              Co do "Chinskiego" rankingu. Moze poczytaj kto na swiecei robi rankingi
              uniwersytetow i jakie z tych rankingow sie licza a jakie nie. I dla pewnosci
              porownaj rankingi UBC z tymi "Olsztynskimi" robione przez innych.

              I pomysl: w koncu Chiny wyslaly ludzi w kosmos .... Dzis mamy XXI wiek .... I
              gdzie sa wyprodukowane rzeczy ktore kupujesz w WalMarcie, czy nawet w Pottery Barn?

              Na zakonczenie: jesli dobrze czujesz sie w USA to gratuluje. W koncu jedni
              lubia brunetki, inni blondynki a jeszcze inni biora to co leci.

              Powodzenia
              SP
              • starypierdola PS: O McGill 11.12.09, 08:30
                To (byl) rzeczywiscie swietny uniwersytet, ale jakies 50 lat temu.
                Polityki rzadow Quebec sprowadzily go "na ziemie".

                Sprawdz jego rankingi robione przez i dla Kanadyjczykow (porownania z innymi
                uniwersytetami kanadyjskimi). Sa robione corocznie przez McLeans - nie mam czasu
                ich szukac; ale latwo znalezc.

                Rankista SP
            • amcapol Happy End for Hannibal 28.12.09, 23:58
              Teraz juz jako "established citizens" z SC ( So. Carolina czy Santa
              Cruz ?) jedzcie do Vancouver jako turysci, zamieszkajcie w 5* hotelu
              i moze nawet polubicie to piekne miasto.
              Ja sie wzdrygam na mysl o wizycie w PL ale tego roku zrobilam to "in
              style" i zaczelo mi sie podobac. Nic tak nie pomaga jak luksus i
              relax.
        • dradam121 Re: Ciekawe ? 10.12.09, 18:33
          starypie... napisał:

          > (...)
          >
          > Juz pomijam fakt ze polski lekarz, na zakwalifikowanie
          > sie jako lekarz,
          > przechodzi taka sama golgote w USA jak i w Kanadzie.

          No nie jest to chyba prawda uniwersalna i obowiazujaca wszedzie w Kanadzie.

          Oprocz drogi "oficjalnej " (egzaminy i rezydentura) jest jeszcze droga
          "ulatwiona" ( w kilku odmianach zreszta). Miedzy innymi IMG maja mozliwosc (po
          zdaniu egzaminow i zrobieniu assesment) podjecia pracy jako "physician
          assistant" (zarabiajac okolo $100k rocznie, aby po roku lub dwoch isc na
          samodzielna licencje). Licencja uzyskana w ten sposob jest wazna w AB/BC i
          bedzie takze niedlugo wazna rowniez w SK.

          Co roku opiekuje sie takim IMG i wiem z doswiadczenia jak sobie potem radza.
          • starypierdola No ale musisz przyznac .... 10.12.09, 22:07
            ..., troche na marginesie, ze zima w SK czy Alberta jest duzo 'gorsza' niz w US.

            No chyba ze mieszkasz w Chicago lub w New Jersey :))

            Pozdr
            SP

            PS. "Kawa na lawe": Co mnie zaskoczylo w wypowiedzi korespondenta powyzej to
            jego poczucie ze jakis tam UBC jest duzo 'gorszy' od Akademii Rolniczej w
            Olsztynie. No chyba ze UBC to nie University of British Columbia lecz jakis inny
            skrot.
            • dradam121 Re: No ale musisz przyznac .... 10.12.09, 23:11
              starypie... napisał:

              > ..., troche na marginesie, ze zima w SK czy Alberta jest
              > duzo 'gorsza' niz w US .
              >
              > No chyba ze mieszkasz w Chicago lub w New Jersey :))


              No, jest jeszcze kilka innych wariantow. Lato wydaje mi sie lepsze w AB/SK niz
              w Chicago...

              >

              >
              > PS. "Kawa na lawe": Co mnie zaskoczylo w wypowiedzi
              > korespondenta powyzej to jego poczucie ze jakis tam
              > UBC jest duzo 'gorszy' od Akademii Rolniczej w
              > Olsztynie. No chyba ze UBC to nie University of
              > British Columbia lecz jakis inny
              > skrot.


              Tutaj z Toba sie zgadzam w 200 %.

              A wracajac na chwileczke do kwestii lekarzy w AB/SK to radze sobie zagladnac
              popod :
              www.albertaphysicianlink.ab.ca/practice-opportunities/current-vacancies.html
              Kazda wspomniana pozycje, z tego wykazu, to jest $200k-$250k rocznie. Do kieszeni.

              Ci ktorzy teraz zaczynaja narzekac, ze lekarze z Polski wyjezdzaja, winni
              zwrocic na ten oczywisty fakt uwage. Nawet z punktu etyki zawodowej, patrzac na
              wspomniana sytuacje, nieodparcie nasuwa sie skojarzenie, ze nie mozna potepiac
              lekarzy,ktorzy jada tam gdzie moga pacjentom pomoc. W Polsce coraz czesciej
              widac dokladnie, ze lekarze nie sa w stanie pacjentom pomoc. Bo nie tylko system
              i pieniadze nie istnieja, ale rowniez populacja pacjentow nie wspolpracuje z
              lekarzami.

              Stad "cisnienie" na to ,aby dostac licencje w AB/SK czy BC. I chetnych jest
              wielu. W ubieglym roku dostalo w AB ponad 140 licencji lekarzy spoza granic
              Canada/Alberty. Chyba nie bylo nikogo z Polski ( to tak na marginesie). Mysle
              jednak, ze i tacy sie znajda, bo ostatni duzy wjazd polskich lekarzy byl w
              latach 1980-1984.
              • nad_oceanem Lato .... 11.12.09, 03:44
                Dradam, co fajnego jest w pelnym brudu, kurzu i ostrego slonca lecie, spedzanym w okolicy bez jakiegokolwiek rozsadnego zbiornika wodnego ani basenu? Czyz nie tak to wyglada w Edmonton?
                • starypierdola Hmmm... cos w tym jest! 11.12.09, 08:36
                  Wylatuje z Kalifornii w lipcu. Wszystko brazowo szare (widziane z powietrza, nie
                  z parkow). I lece do Edmonton... przed ladowaniem samolot przebija sie przez
                  chmury i co widze: wszedzie intensywna zielen.

                  Naprawde przyjemnie. Zachwycajaco zielono :))))

                  Ale tylko przez chwile. Bo zaraz po wyjsciu z lotniska rzucaja sie na czlowieka
                  chmary komarow.... a po przyjezdzie do domu, w ogrodku, chmary blackfies...

                  I tak jest przez cale trzy tygodnie lata :)))

                  Zahartowany SP
                  • moj_vancouver Re: Hmmm... cos w tym jest! 16.12.09, 14:11
                    W Vancouver lata sa stosunkowo zimne 15-25stopni C w ciagu dnia, a
                    noca temperatura spada czasami nawet do 10 stopni.
                    To na pewno nie jest tropic a dobrze pamietac, ze blizej do Alaski
                    niz gdziekolwiek indziej, wiec z przyjemnosciami posiadania
                    bliskosci oceanu nie nalezy przesadzac, woda jest zimna jak diabli
                    nawet w w cieple dnie, ktore i tam nie sa za czeste...ale
                    przynajmniej latem nie pada deszcz zbyt czesto.
                    • nad_oceanem Cos w tym jest! 17.12.09, 00:07
                      Pacyfic ma raczej aspekt widokowy, tzn fajnie sie prezentuje w tle z gorami na jednej pocztowce. Fakt ze mozna tez poplywac na desce, lodka, ale juz z normalnym plywaniem cienko. Woda zimna i nieprzezroczysta juz przy 30 cm ;). Baltyk w lato o niebo fajniejszy.

                      Miasto opiera sie na stymulowanej przez emigracje z Azji budowlance, konsumpcji i wszelkiego rodzaju uslugach, od bankowosci, health care po retail, galezie w ktorych zarobki nie sa zbyt wysokie. Median household income to okolo 50 000$ rocznie na rodzine (!!!), czyli mniej wiecej tyle co same roczne splaty rat za tanszy dom. W miescie sa wlasciwie funkcjonujace obok siebie dwa swiaty, bogatych imigrantow z Azji i zyjacej z pracy, niezbyt bogatej (delikatnie mowiac) reszty.

                      Ktos pisal o szkolnictwie ktore faktycznie jest tutaj olbrzymim biznesem, nie chodzi tylko o fees i zarabianie przez szkoly ESL i wyzsze ale i dorabianie przez mnostwo "foster families" wynajmujacych bogatym Japonczykom/Azjatom stancje. Z poziomiem tych stancji bywa roznie, czesto jest to byc albo nie byc dla osob pracujacych za 20$/h i splacajacych dom za 400 000$ - 700 000$.

                      Jednym z najwiekszych bizesow w miescie z b.kiepskim rynkiem pracy jest hodowanie trawy, bardzo popularne ostatnimi czasy, ze wzgledu na znaczny wzrost kosztow utrzymania. Stad tez i ostatnio duzo wiecej przestepczosci.

                      Miasto nadaje sie dla newcomers z duza kasa, rentierow, reszta bedzie miala najprawdopodobniej takie same odczucia jak zalozyciel watku.

                      To ze wiele osob woli nielegalna prace w USA od legalnego pobytu w Kanadzie to nic nowego.
                    • robson.5 Re: Hmmm... cos w tym jest! 18.12.09, 05:32
                      Ludzie na starosc nie przenosza sie chyba, ze sa ograniczeni. W
                      Kanadzie maja bezplatna opieke lekarska i tanie leki subsydiowane
                      przez rzad, tego w USA nie beda mieli, beda wydawali fortune na
                      opieke lekarska, dlatego siedza, gdzie siedza i tak juz bedzie nak
                      wieki wiekow amen.
                      • starypierdola Re: Hmmm... cos w tym jest! 18.12.09, 07:59
                        "...na starosc ... W Kanadzie maja bezplatna opieke lekarska i tanie leki
                        subsydiowane przez rzad, tego w USA nie beda mieli, beda wydawali fortune na
                        opieke lekarska,...."

                        Ta ostatnia czesc Twego wpisu ("...tego w USA nie beda mieli...") to nieprawda.
                        KAZDY legalny mieszkaniec USA po ukonczeniu 65 roku zycia kwalifikuje sie na
                        'Medicare' i kilka innych programow ktore nu takowa zapewniaja ..... i bez
                        miesiecznych czy kilkuletnich okresow oczekiwania na zabiegi.

                        Swiatowiec SP
        • nad_oceanem BTW. Czy ktos ze "specjalistow" od VanCity... 11.12.09, 03:26
          ... mieszkal w nim dluzej niz 2 dni. ;)?


          Chinczykow jest wiecej i mieszkaja wszedzie, podczas gdy Hindusi skupiaja sie w rejonie Surrey, gdzie mieszka tez zreszta duzo Polakow, bo taniej. W Vancouver na Chinczykow narzekaja wszyscy, na Polakow zadnych narzekan nie slyszalem, byc moze dlatego ze jest nas niewielu, i nie rzucamy sie w zaden sposob w oczy.

          Osobiscie znam Vancouver bardzo dobrze i statystyka jakoby nie mniej niz jeden procent imigrantow nie znajduje sie " w wielkim, nmultikulturowym i oferujacym tysiace mozliwisci Vancouver" wydala mi sie bardzo interesujaca. ;).
          W Vancouver nie znajduja sie nie tylko imigranci ale i mnostwo kanadyjczykow ktorzy przyjezdzaja do niego zwabieni legenda "the best place in the World".
          Wiekszosc wypowiadajacych sie tutaj o Vancouver nie ma za bardzo o nim pojecia i traktuje je jako duze, miasto Ameryki Polnocnej, pomijajac jego specyfike; brak przemyslu co za tym idzie bardzo kiepski rynek pracy, masowa emigracje z Azji jako pomysl rzadu BC na rozkrecanie koniunktory budowlanej i konsumpcyjnej... rozdmuchane powyzszym ceny nieruchomosci, nieodwracalnie zachwiana rownowaga demograficzna i takie tam... O stosunkach miedzyludzkich nie chce mi sie nawet pisac, bo to smutne.

          Osobiscie uwielbiam aspekt geograficzno przyrodniczy Pacific Coast a klimat Vancouver mi zupelnie nie przeszkadza. Wole to niz wieczne zimy i obrzydliwe brazowe plaszczyzny prerii. Samo miasto jest jednak nieciekawe, architektonicznie brzydkie i majace stosunkowo niewiele do zaoferowania. No, moze oprocz orientalnych restauracji. Z praca zawsze bylo bardzo kiepsko, na poczatku lat 90-tych istna tragedia. Rozwija sie glownie budowlanka, uslugi, retail jesli chodzi o mozliwosci zarabiania $ porownania z duzymi miastami USA wogole nie ma.

          UBC to bardzo fajna szkola, bardzo fajnie ulokowana w miescie, ze swietnym kampusem.

          Co do opinii o miescie:
          communities.canada.com/vancouversun/blogs/soundoff/archive/2009/08/07/466492.aspx
          ... jesli 3 osoby mowia to samo, to albo sie zmowily, albo cos jest na rzeczy.








          starypie... napisał:

          > Tylko dziwne ze narzekasz na Hindusow. Wiekszosc Polakow narzeka na Chinczykow.
          > No i tak Chinczycy jak i Hindusi narzekaja na Polakow :)
          >
          > I jeszcze jedno stwierdzenie:
          > "... UBC ...Niczego sie tam specjalnego nie nauczylismy ale za to zrobilismy
          > kilka dyplomow, zeby nie bylo ze spedzililismy 3 lata
          > bezproduktywnie. ..."
          >
          > To wskazuje na Twoj "bias". Kilka "dyplomow" przez trzy lata? Chyba na kursach
          > angielskiego oferowanych przez "UBC Extension"?? Bo przeciez na jakiekolwiek
          > "degree" trzeba kilka lat?
          >
          > Co do jakosci nauczania na UBC to sugieruje sprawdzic JAKIKOLWIEK ranking
          > uniwersytetow. Zobaczysz ze UBC jest daleko, daleko do przodu w stosunku do
          > najlepszych uniwersytetow w PL. I raczej wierze fachowcom robiacym te rankingi
          > niz Tobie.
          >
          > Juz pomijam fakt ze polski lekarz, na zakwalifikowanie sie jako lekarz,
          > przechodzi taka sama golgote w USA jak i w Kanadzie.
          >
          > W sumie wyglada ze jestes w tym jednym procencie (czy mniej) imigrantow ktorzy
          > nie mogli sie jakos znalezc w wielkim, multikulturowym i oferujacym tysiace
          > mozliwisci Vancouver.
          >
          > Komentator SP
          >
          > PS. A jak Wam idzie w US?
          >
          >
          >
          >
          • starypierdola Co prawda nie mieszkalem, ale ... 11.12.09, 08:45
            ... bywalem/bywam tam wielokrotnie, czesto po kilka dni. Jakis czas temu corka
            robila tam doktorat z ekonomii.

            Podobno ekonomia na UMC jest najlesze w Kanadzie i miedzy lepszymi na swiecie.

            O pogodzie nie wspomne, bo nie chce tracic przylaciol forumowych. Wystarczy
            powiedziec ze da sie przezyc, zaleznie zreszta od lokacji. I od
            czasu/pochodzenia: przyjazd w drugiej polowie marca z Edmonton do Vancouver to
            jak wstapienie do nieba :))

            Co do lubie - nie lubie. Sa rozne gusta i dla tego cala Kanada nie mieszka w
            Vancouver czy w Sydney (Australia, nie Nowa Szkocja). I kazda roza ma kolce.

            Kolczasty SP

            • kolega_mtl Re: Co prawda nie mieszkalem, ale ... 11.12.09, 11:11
              McGill byl jest i bedzie najlepszym uniwersytetem kanadyjskim.

              Programy tego uniwersytetu w zakresie medycyny i inzynierii plasuja
              go w pierwszej dziesiatece najlepszych uniwersytetow na swiecie.

              Studiowanie fizyki, chemii lub biologii na tym uniwersytecie, to
              trampolina do Nagrody Nobla.

              Lista studentow lub profesorow McGill, ktorzy dostali Nobla jest
              imponujaca:
              Name Affiliation at McGill Nobel Prize Year
              Willard S. Alumnus Physics 2009
              Boyle
              Jack Szostak Alumnus Physiology or 2009
              Medicine

              Rudolph Marcus Alumnus Chemistry 1992

              David Hunter Alumnus Physiology or 1981
              Hubel Medicine

              Val Logsdon Fitch Alumnus Physics 1980

              Andrew Schally Alumnus Physiology or 1977
              Medicine

              Frederick Soddy Former demonstrator Chemistry 1921

              Ernest Former faculty member Chemistry 1908
              Rutherford


              Nawet w tym roku Nobla dostalo 2 absolwentow McGill w tym jeden ma
              polskie korzenie, jego ojciec byl Polakiem:
              >Two McGill alumni are among the newest Nobel laureates, after being
              awarded Nobel Prizes in their respective fields last week.

              A co-recipient of the Nobel Prize in Physics, Willard Boyle,
              B.Sc '47, M.Sc '48, and PhD '50, helped invent the charged-couple
              device, which revolutionized present-day digital photography.

              Jack Szostak, B.Sc '72, shared the Nobel Prize in Physiology or
              Medicine with two other U.S.-based scientists for their work in
              discerning how DNA is protected and fully replicated during cell
              division. There are currently six McGill graduates and two
              professors who have won the Nobel Prize.<

              media.www.mcgilltribune.com/media/storage/paper234/news/2009/10/14/News/Two-Mcgill.Alumni.Among.Cast.Of.2009.Nobel.Prize.Laureates-
              3802673.shtml#5

              Mimo, ze jest to uniwersytet anigielski ma takze najlepszy program
              nauczania jezyka francuskiego w Kanadzie.

              Najlepsza ekonomia w Kanadzie nie jest na UBC ale na drugim
              montrealskim angielskim uniwersytecie, Concordia ta szkola ekonomii
              nazywa sie Molson Business School.

              Naukowcy na calym swiecie moze nie wiedza, gdzie lezy Kanada i jak
              sie nazywa stolica tego kraju ale kazdy dobrze wie, gdzie jest
              McGill.
              Mozecie sie dowartosciwywac rankingami ale fakt jest taki, jezeli
              wasze dziecko studiuje na McGill, ma powazne szanse na kariere w
              swiecie, a jak studuje na UBC, to moze zrobic kariere w Vancouver,
              jako agent ubezpieczeniowy u Chinczykow.
              • starypierdola Co bylo, a nie jest, nie pisz sie w rejestr. 11.12.09, 16:21
                Polecam przestudiowac porownania robione przez McLeans z ostatniego
                dziesieciolecia, zamiast polegac na stronie propagandowej uniwersytetu.

                To sugierujesz ze jak Ty dostaniesz Nobla to z Twoimi 'dyplomami' z UBC slawa
                splynie na ten uniwersytet? Czy moze na Olsztyn??

                Ciekawy i radzacy
                SP
                • kolega_mtl Re: Co bylo, a nie jest, nie pisz sie w rejestr. 11.12.09, 20:29
                  Cos ci sie pochrzanilo.
                  1)Nie mam i nigdy nie mialem nic wspolnego z Olsztynem, nigdy tam
                  nawet nie bylem.
                  2) Nigdy nie studiowalem na UBC(i jak widac malo stracilem).
                  3) Posiadanie dyplomu czy praca na McGill to zaszczyt, ktory nie
                  kazdy moze miec bez wzgledu, co pozniej robi w zyciu, zawsze bedzie
                  absolwentem tej uczelni, a jest to elitarny klub.

                  Czy piszesz od rzeczy dlatego, ze jestes stary pie...???
                  • starypierdola Re: Co bylo, a nie jest, nie pisz sie w rejestr. 11.12.09, 22:23
                    kolega_mtl napisał:

                    > Cos ci sie pochrzanilo.
                    .....
                    > 3) Posiadanie dyplomu czy praca na McGill to zaszczyt, ktory nie
                    > kazdy moze miec bez wzgledu, co pozniej robi w zyciu, zawsze bedzie >
                    absolwentem tej uczelni, a jest to elitarny klub.


                    Tak, tak masz racje. Tylko czemu te cholery (link folows)uwazaja inaczej:
                    oncampus.macleans.ca/education/rankings/


                    No to gratuluje i zycze powodzenia.

                    Zyczliwy SP

                    PS. A znasz to: "gadał dziad do obrazu, a obraz don ani razu"??
                  • ratpole Re: Co bylo, a nie jest, nie pisz sie w rejestr. 12.12.09, 00:32
                    kolega_mtl napisał:

                    > 3) Posiadanie dyplomu czy praca na McGill to zaszczyt, ktory nie
                    > kazdy moze miec bez wzgledu, co pozniej robi w zyciu, zawsze bedzie
                    > absolwentem tej uczelni, a jest to elitarny klub.

                    Nalezysz do elitarnego klubu truckerow po McGill? hehe
                    • wankuwrzyk Re: Co bylo, a nie jest, nie pisz sie w rejestr. 24.12.09, 15:45
                      > Nalezysz do elitarnego klubu truckerow po McGill? hehe

                      Skad wziales clues, ze to troker? Czym sie wysypal? Przy okazji - odwdzieczylbym
                      sie komplementem, bo czytuje twoje posty, i nie byloby to zachowanie
                      kurtuazyjne, ale nie moge bo bydlo i tak powie, ze sam do siebie pisze.
                      • ratpole Re: Co bylo, a nie jest, nie pisz sie w rejestr. 24.12.09, 20:37
                        wankuwrzyk napisała:

                        > > Nalezysz do elitarnego klubu truckerow po McGill? hehe
                        >
                        > Skad wziales clues, ze to troker? Czym sie wysypal?

                        Stylem poyeba hehe
                        Czytuje rozne fora. Na jednym napotkalem takiego ciecia trakera z MTL, ktory
                        majaczy dokladnie tak samo. Szczelilem na oslep i chyba trafilem, bo sie zalal
                        krwiom hehehe

                        > Przy okazji - odwdzieczylbym sie komplementem, bo czytuje twoje posty

                        Nic sie nie pyerdol. Łechcz mnie w próżność, a ja podrapie cie po plecach hehehe

                        > bydlo i tak powie, ze sam do siebie pisze.

                        Do you give a rat's ass? hehehe
    • dr_pitcher Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 11.12.09, 06:34
      Zgadzam sie z "oceanem" - Vancouver nie jest dla wszystkich, w ogole BC jest
      miejscem dosc szczegolnym. Ludzie nie sa tam dla forsy ale dla przyrody.
      Dyskusje o wyzszosci USA nad Kanada przypominaja mi dylemant "Nad Wyzszoscia
      Swiat Bozego Narodzenia nad Swietami Wielkiej Nocy" - zalezy co kto lubi. A co
      do mozliwosci tu czy tam? Tez sa rozne.

      Uniwersytety - no coz polskie sa najlepsze i basta
      Co do McGilla - to juz dawno i nie prawda.
      Rankingi (nie chinskie ale wlasnie z USA) umieszczaja np UofT jeszcze wyzej
      (15), ze nie wspomne o malych uniwersytetach:
      np University of Waterloo (3-ci pod wzgledem liczby absolwentow zatrudnianych
      przez Microsoft)
      University of Guelph - jedna z najlepszych weterynarii w Ameryce Polnocnej
      etc.

      No ale Kanada to przeciez zadupie ...
      • kolega_mtl Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 11.12.09, 11:51
        Przede wszystkim to ludzie emigruja po to aby sobie polepszyc stope
        zyciowa i ulozyc w miare mozliwosci wygodnie ulozyc zycie. Pisanie
        typu:
        >Vancouver nie jest dla wszystkich, w ogole BC jest
        >miejscem dosc szczegolnym. Ludzie nie sa tam dla forsy ale dla
        >przyrody

        Co komu po przyrodzie, jak zyje w jakims starym domu o niskim
        standarcie i malo zarabia a zycie jest wyjatkowo drogie?

        O przyrodzie, ptaszkach i innych takich, to mysla przede wszystkim
        emeryci a tacy, jak wiadomo nie emigruja.

        Ludzie w wieku produkcyjnym musza miec podstawowe warunki do zycia i
        rozwijania sie a takich nie ma w Vancouver. Ci co tam mieszkaja i
        sobie chwala albo nigdy nie widzieli normalnego miasta w Kanadzie
        albo juz tak zbiednieli, ze po prostu ich nie stac na przeniesienie
        sie gdzie indziej.
        Raz bylem w Vancouver. Nie przypominam sobie aby ludzie nalezeli do
        milosnikow przyrody, wiekszosci wcale na niej nie zalezy. Zreszta
        przyroda w okolicach Vancouver jest tak dzika, ze nawet male
        eskapady koncza sie w wiekszosci nieszczesciami bo ludzie nie maja
        pojecia jak sie zachowywac w dzikiej gluszy.

        Mozna kochac przyrode ale zeby zaraz poswiecac swoje zycie i
        przyszlosc temu, zeby codziennie ogladac gory z okna domu, ktory
        grozi zawaleniem albo jest w ciaglej reperacji???
        Na to trzeba byc niespelna rozumu.

        Poza tym, jak na milosnikow przyrody, to ludzie w Vancouver sa zbyt
        chamscy,pazerni i agresywni. Tacy milosnicy przyrody niestety nie sa.


        • starypierdola Hmm... 11.12.09, 16:26
          "...Co komu po przyrodzie, jak zyje w jakims starym domu o niskim
          standarcie i malo zarabia a zycie jest wyjatkowo drogie? ..."

          No i okazuje sie ze jednak sa ludzie dla ktoryh ta wlasnie przyroda jest
          najwazniejsza. Kilka milionow w B.C. i miliardy na swiecie.

          Poza tym zwracam uwage ze w Vancouver, B.C., marijuana jest wyjatkowo tania (i
          tu pada mit o wysokich kosztach) i dobra ( i tu pada drugi mit o jakosci zycia).
          I ze sa ludzie dla ktorych marijuana to jest to :)))

          A jak by co to mozna dostac za darmo nasionka, i samemu sobie ja wyhodowac:))
          Klimat sprzyja (PRZYRODA to jest to!)

          (O malo co) Vancouverite SP
        • dr_pitcher Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 12.12.09, 05:25
          kolega_mtl:

          Nie ludzie nie zawsze emigruja za forsa. Jesli tylko z tego powodu, to
          serdecznie wspolczuje, bo czesto mozna sie na tym niezle przejechac. Wlasnie
          dobrym przykladem jest BC, do ktorek ludzie z calej Kanady emigruja nie dla
          forsy ale dla przyrody wlasnie.
          Przykro mi, ze masz takie zdanie o mieszkancach Vancouver - ja mam troche inne,
    • robert_nj Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 12.12.09, 02:19
      Nigdy nie przypuszczalem, ze moje narzekania wywolaja taka burze
      dyskusji.

      Dziekuje wszystkim za opinie. Inne spojrzenia na nasza sytuacja daja
      dosc duzo do myslenia.
      Pierwsze, wyglada na to, ze bardzo niefortunnie wybralismy miejsce
      emigracji i nie powinnismy sie przenosic na "dziki Zachod" bo to
      ciagle jeszcze dziki Zachod.
      Studiowac na pewno nie bedziemy na UBC, bo spedzilismy wystarczajaco
      duzo czasu na uczelniach w Polsce i w USA. Moze jakies kursy
      porobimy, zeby nie zardzewiec umyslowo.
      Na pewno jednak po uplywie 3 lat i z paszportem kanadyjskim opuscimy
      Vancouver i mamy nadzieje zapomniec go szybko.
      • dr_pitcher Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 12.12.09, 05:41
        w rzeczy samej wywolales burze. Vancouver w istocie nie jest najlepszym miejscem
        na start. Ponadto poczatki, gdziekolwiek zawsze przewaznie sa trudne. Ja lata
        temu emigrowalem do Stanow - w czasie kryzysu (przynajmniej w mojej dziedzinie).
        Szukalem post-doca i nie bylo zywcem kompletnie nic i mimo wczesniejszych
        kontaktow mozliwosci byly kiepskie. Po roku z hakiem przyjechalem do Kanady,
        gdzie, o dziwo, w moim zawodzie byly wowczas o wiele wieksze mozliwosci (zreszta
        do tej pory sa). Czasy w US, choc ciezkie, wspominam jednak milo. Teraz mimo
        wszystko chyba bym sie nie przeniosl - ale to oczywiscie rzecz gustu. Tobie
        zycze by jednak te 3 lata nie byly tylko czekaniem na papierek - a noz cos sie
        zmieni
      • starypierdola Ostatnia porada 12.12.09, 16:17
        Nie studiuj; ucz sie castellano :))

        Powodzenia
        SP
        • robert_nj Re: Ostatnia porada 13.12.09, 08:17
          SP, skad ten patetyczny wyklad. Nie wydaje mi sie abys mial wiecej
          doswiadcznia w zyciu niz ja, a starszy wiek nie jest wykladnikiem
          doswiadczenia.
          My sie uczymy codziennie, nastudiowalismy sie juz dostatecznie. Nie
          martw sie o nas, jakos przetrwamy te 3 lata.

          Takze zycze ci powodzenia i bardziej wyrazistego myslenia.
          • wankuwrzyk [...] 16.12.09, 06:09
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • moj_vancouver Gdzies trzeba zyc 16.12.09, 14:32
              Nie wiem, jak jest w innych czesciach Kanady, bo wyladowalam z
              Europy bezposrednio w Vancouver. Nie mam porownania. Z tego co
              zauwazylam jednak przez te wszystkie lata, to Vancouver jest
              najgorszym miejscem do zycia w Kanadzie. Ludzie, ktorzy przenosili
              sie z innych czesci Kanady bardzo szybko zwijali manatki z powrotem.
              Nikomu sie nie podobalo, czy to z Alberty czy z Ontario, czy to
              Polacy czy rodowici Kanadyjczycy.

              Ale gdzies trzeba zyc. Ja sie przyzwyczailam. Przyjechalam tu dosc
              dawno temu, kiedy kupowalismy dom z mezem, zaplacilismy 65 tysiecy.
              Dzisiaja kosztuje on ponad 700tys. Z praca w Vancouver, odkad
              pamietam zawsze bylo ciezko a teraz jest strasznie.
              Moze sie to zmieni, chociaz znajac BC, nie sadze.

              Nie bedziecie mieli latwych 3 lat, to na pewno.
              moja corka, urodzona w ancouver od 2 lat mieszka w USA i nie chce
              wracac. Cos w tym jednak jest, ze ludzie nie tesknia za Vancouverem
              • pia.ed Re: Gdzies trzeba zyc 16.12.09, 15:06

                O Vancouverze nic nie wiem, ale chetnie czytam, bo wszystko mnie
                interesuje ...
                Przyszla mi do glowy taka mysl:
                Corka jest w USA, wiec chyba nic Was nie trzyma w Kanadzie.
                Czy nie pomysleliscie, aby "na starosc" przeniesc sie do lepszego
                klimatu?
                Jesli sprzedacie dom, to bedziecie mieli pieniadze na poczatek.
                Skoro w Kanadzie nie ma pracy i jakos zyjecie, to chyba bedziecie
                mogli zyc takze w USA.




                Autor: moj_vancouver
                Nie wiem, jak jest w innych czesciach Kanady, bo wyladowalam z
                Europy bezposrednio w Vancouver. Nie mam porownania. Z tego co
                zauwazylam jednak przez te wszystkie lata, to Vancouver jest
                najgorszym miejscem do zycia w Kanadzie.
                • warcholski Re: Gdzies trzeba zyc 18.12.09, 09:45

                  • harbourfront Re: Gdzies trzeba zyc 23.12.09, 00:58
                    "Zona w przyplywie desperacji znalazla ogloszenie na craiglist -
                    szukali pomocnika do piekarni polskiej wiec szybko tam poleciala"

                    HAHAHHA smiac sie czy plakac? Polactwo jest takie samo pod kazda
                    szerokoscia geograficzna.Nie pomyslales kretynie ze bez znajomosci
                    jezyka mozesz byc tylko pomywaczem?
                  • harbourfront Re: Gdzies trzeba zyc 23.12.09, 03:53
                    Kanada potrzebuje ludzi z kwalifikacjami.Niestety wiekszosc
                    emigrantow tego nie rozumie.Przyjezdzja tu bez jezyka ,
                    wyksztalcenia i doswiadczenia oczekujac na bardzo wysokie
                    zarobki..czyli chca wszystko nie oferujac NIC w zamian. N I C
                    • kolega_mtl Re: Gdzies trzeba zyc 23.12.09, 16:18
                      Piszesz i piszesz i w ogole nie wiesz co piszesz. Ci ludzie mowia po
                      angielsku BIEGLE. Kanada nie potrzebuje nikogo, bo jest skorumpowana
                      i nie wazne, co kto umie ale kogo zna.
                      W Kanadzie nie ma pracy i tym samyh wiekszych mozliwosci, no chyba
                      ze za wyjatkowe mozliwosci uwazasz posiadanie polskiej piekarni w
                      Vancouver.
                      • ratpole Re: Gdzies trzeba zyc 23.12.09, 19:43
                        kolega_mtl napisał:

                        > W Kanadzie nie ma pracy i tym samyh wiekszych mozliwosci, no chyba
                        > ze za wyjatkowe mozliwosci uwazasz posiadanie polskiej piekarni w
                        > Vancouver.

                        To co ty tam robisz w tej Kanadzie bez pracy? Masz nadzieje, ze sie w koncu
                        dorobisz polskiej piekarni? hehehehe
                        • kolega_mtl Re: Gdzies trzeba zyc 23.12.09, 20:04
                          Pracuje w Montrealu, mam umowe i jeszcze nastepne 2 lata bede musial
                          tu siedziec, potem wracam do Calgary. Jedynego normalnego miejsca w
                          Kanadzie.
                          Piekarni raczej nie otworze, bo sie nie moge jadac macznych rzeczy i
                          wszelkie chleby sa mi obojetne.
                          Z tego co widze, to te polskie sklepy to kolekcja polskich staroci
                          kulinarnych ewentualnie polskich zjelczalych kosmetykow albo
                          przeterminowanych gazet. Nigdy tam nie zagladam.
                          • ratpole Re: Gdzies trzeba zyc 23.12.09, 20:14
                            kolega_mtl napisał:

                            > Pracuje w Montrealu, mam umowe i jeszcze nastepne 2 lata bede musial
                            > tu siedziec, potem wracam do Calgary. Jedynego normalnego miejsca w
                            > Kanadzie.

                            No tak. Jak jestes na zeslaniu z jednej czesci Kanady w ktorej nie ma pracy do
                            drugiej w ktorej sie znalazlo prace to musi bolec. Zaloze sie, ze jakbys musial
                            byc w Polsce to juz dawno rzucilbys sie na druty kolczaste pod napieciem hehehe

                            > Piekarni raczej nie otworze, bo sie nie moge jadac macznych rzeczy i
                            > wszelkie chleby sa mi obojetne.

                            Helloooo, anybody home? hehehe
                            Ty nigdy nic nie otworzysz, masz mentalnosc prola.

                            > Z tego co widze, to te polskie sklepy to kolekcja polskich staroci
                            > kulinarnych ewentualnie polskich zjelczalych kosmetykow albo
                            > przeterminowanych gazet. Nigdy tam nie zagladam.

                            A gdzie kupujesz your daily kielbasa?
                            Wam sie cos robi w glowy od tych trzesacych sie truckow? hehe
                            • kolega_mtl Re: Gdzies trzeba zyc 23.12.09, 20:21
                              Zasylam wyrazy wspolczucia.

                              Jak ktos ma raka mozgu, to takie rezultaty.
                              A co z tym twoim businessem, musi byc bardzo bardzo marnie zes taki
                              zgorzknialy i spac nie mozesz i ciagle polujesz na polacze dusze.
                              • ratpole Re: Gdzies trzeba zyc 23.12.09, 20:30
                                kolega_mtl napisał:

                                > Zasylam wyrazy wspolczucia.
                                >
                                > Jak ktos ma raka mozgu, to takie rezultaty.
                                > A co z tym twoim businessem, musi byc bardzo bardzo marnie zes taki
                                > zgorzknialy i spac nie mozesz i ciagle polujesz na polacze dusze.

                                Whatever, polacki oszolomie hehehe
                                Ja zgorzknialy?
                                Zwlaszcza przy was buhahahahahaha
                • robson.5 Re: Gdzies trzeba zyc 19.12.09, 13:55
                  Widze Pia, ze nie masz dzieci inaczej wiedzialabys, ze system
                  dozywania u dzieci dawno juz minal. Tak bylo 30 lat temu. Teraz
                  jest inaczej. Polscy rodzice nie naleza do najlepszych wiec dzieci,
                  po wyjsciu z domu w mniejszym lub wiekszym stopniu olewaja
                  rodzicieli, tak, jak rodziciele olewali ich w czasie dziecinstwa.

                  Wspolczesne polskie staruchy maja ambicje zyc pelna para a nie
                  ogladac sie na dzieci czy bawic wnuki. Na emeryturze rozwodza sie,
                  zenia ponownie i znowu sie rozwodza... cos sie dzieje i czuja, ze
                  jeszcze nie umarli. Kanadyjscy polscy emeryci z reguly nie naleza do
                  majetnych i przenoszenie sie na poludnie tj na Floryde na wschodzie
                  badz do Arizony na Zachodzie nie wschodzi w gre. Wyjatek stanowia
                  lekarze i prywatni przedsiebiorcy. Lekarze zwykle odloza
                  wystarczajaca sume aby dostatnie zyc a prywatni przedsiebiorcy pod
                  koniec dzialalnosci zawodowej spieniezaja business i maja pokazna
                  forse.

                  Polscy zydzi na przyklad sa bardzo majetni i stac ich na drugi dom
                  na Florydzie. Takie domy na Florydzie nie sa drogie, bo Floryda, to
                  wielki amerykanski dom starcow. Ludzie czesto tam umieraja i domy sa
                  wystawiane na sprzedaz ze wszystkim: lacznie z posciela, garnkami i
                  talerzami oraz calym umeblowaniem.
                  Widzisz Pia, nie tylko ty masz pomysl przeniesienia sie na
                  emeryturze do cieplych rejonow, taki pomysl ma 95% staruchow
                  amerykanskich i kanadyjskich. Na Florydzie sa cale dzielnice ludzi z
                  Ontario na przyklad. Jedni kupuja ladne domy, condominia inni siedza
                  w trailer park, takich domach jak przyczepy, czy wagony kolejowe. Te
                  domy w trailer parks sa nawet calkiem wygodne(raz bylem z wizyta u
                  znajomych, ktorzy zyja w takim domu)tylko dosc niebezpieczne, kiedy
                  przychodza huragany, bo moga one zmiesc taki wagon jak zabawke.

                  Na Zachodzie z kolei staruchy przenosza sie do Arizony. Bylem tam
                  pierwszy raz w ubieglym roku. Klimat jest wspanialy, suchy i goracy
                  nie jak na Florydzie, wilgotny. Bogaci kupuja sobie rancha z konmi a
                  bieda koczuje w takich zajazdach przyczepowych, cos w rodzaju
                  kampingu tylko zamiast namiotu ludzie mieszkaja w w motorhouse.
                  Trzeba to chociaz raz zobaczyc w zyciu. Staruchy bezzbne, lyse i
                  grube ale za to w kapeluszach kowbojskich. Wielu jest takich
                  motorbikers, tez starych i grubych ale silacych sie na rock n'roll.
                  Nieprawdopodobny koszmar.

                  Amerykanie nie maja problemu z takim zyciem koczowniczym, natomiast
                  Kanadyjczycy moga przebywac legalnie w US tylko 6 miesiecy. Zreszta
                  kanadyjskie staruchy jezdza do Floryde czy do Arizony wylacznie na
                  zime a pozniej wracaja. Kazdy patrzy aby byc poza Kanada nie dluzej
                  niz 6 miesiecy, bo jak sie opusci Kanade na dluzej wtedy przepada
                  bezplatna kanadyjska opieka lekarska, a to dla starych ludzi rzecz
                  fundamentalna.

                  I tu masz w koncu odpowiedz: Ta pani nie przeniesie sie na starosc
                  do USA, poniewaz tam bedzie musiala placic bajonskie sumy, jak cos
                  sie jej stanie, opieka lekarska w USA jest platna a w Kanadzie
                  bezplatna.
                  Znam co prawda pewnego Portugalczyka, ktory wlasnie tak zrobil.
                  Sprzedal dom w Ontario i przeniosl sie na Floryde do syna.
                  Za sprzedany dom kupil sobie dwie pralnie - automaty, za reszte
                  kupil male kondominium. Dzisiaj ma juz duzy dom i zyje calkiem
                  dobrze. Do tego jednak trzeba miec jaja a wiekszosc polskich
                  staruchow ich nie posiada. Sa na starosc leniwi, ociezali umyslowo i
                  klotliwi.
                  • pia.ed Re: Gdzies trzeba zyc 19.12.09, 15:00
                    Faktycznie to mam syna, ale wzorem szwedzkiej mlodziezy
                    szybko sie usamodzielnil,
                    a wlasciwie to ja go na sile usamodzielnilam,
                    bo chcialam miec troche spokoju w domu.
                    Kupilam synowi mieszkanie, sobie troche wieksze,
                    a to duze, w ktorym przedtem razem mieszkalismy, sprzedalam.

                    W Stanach bylam kilkakrotnie, ale w wiekszosci przebywalam u rodziny,
                    albo u znajomych (w Kalifornii).
                    Na wlasne oczy nigdy nie mialam okazji zobaczyc trailer park,
                    ale wiem doskonale co to jest, bo uwielbiam amerykanskie filmy
                    kryminalne, a takze patrze na serie Cops, gdzie mozna zobaczyc jak
                    Amerykanie ktorym sie niezbyt powiodlo w zyciu, mieszkaja.

                    Piszac o wyjezdzie do corki zapomnialam o platnej sluzbie zdrowia w
                    USA.
                    To my w Europie mamy duzo lepiej!
                    Wielu starszych Szwedow mieszka na stale w Hiszpanii i jako
                    czlonkowie EU maja tam opieke zdrowotna,
                    a co szesc miesiecy powracaja na krotki czas do Szwecji,
                    aby im szwedzkie ubezpieczenie nie wygaslo ...
                    bo wiadomo, ze potem, o schylku zycia nigdzie nie beda miec tak
                    dobrze
                    jak w Szwecji!

                  • nad_oceanem Re: Gdzies trzeba zyc 19.12.09, 23:15
                    Robson, forma dosc raf, ze tak napisze, ale spostrzezenia masz dosc trafne.





                    robson.5 napisał:

                    > Widze Pia, ze nie masz dzieci inaczej wiedzialabys, ze system
                    > dozywania u dzieci dawno juz minal. Tak bylo 30 lat temu. Teraz
                    > jest inaczej. Polscy rodzice nie naleza do najlepszych wiec dzieci,
                    > po wyjsciu z domu w mniejszym lub wiekszym stopniu olewaja
                    > rodzicieli, tak, jak rodziciele olewali ich w czasie dziecinstwa.
                    >
                    > Wspolczesne polskie staruchy maja ambicje zyc pelna para a nie
                    > ogladac sie na dzieci czy bawic wnuki. Na emeryturze rozwodza sie,
                    > zenia ponownie i znowu sie rozwodza... cos sie dzieje i czuja, ze
                    > jeszcze nie umarli. Kanadyjscy polscy emeryci z reguly nie naleza do
                    > majetnych i przenoszenie sie na poludnie tj na Floryde na wschodzie
                    > badz do Arizony na Zachodzie nie wschodzi w gre. Wyjatek stanowia
                    > lekarze i prywatni przedsiebiorcy. Lekarze zwykle odloza
                    > wystarczajaca sume aby dostatnie zyc a prywatni przedsiebiorcy pod
                    > koniec dzialalnosci zawodowej spieniezaja business i maja pokazna
                    > forse.
                    >
                    > Polscy zydzi na przyklad sa bardzo majetni i stac ich na drugi dom
                    > na Florydzie. Takie domy na Florydzie nie sa drogie, bo Floryda, to
                    >...........
                    • ratpole Re: Gdzies trzeba zyc 20.12.09, 02:56
                      nad_oceanem napisał:

                      > Robson, forma dosc raf, ze tak napisze, ale spostrzezenia masz dosc trafne.

                      Ktore?
                      O Zydach na Florydzie czy o tym jak cie matka z ojcem olewali? hehehe
                      • nad_oceanem Re: Gdzies trzeba zyc 20.12.09, 04:11
                        ratpole napisał:

                        > nad_oceanem napisał:
                        >
                        > > Robson, forma dosc raf, ze tak napisze, ale spostrzezenia masz dosc trafn
                        > e.



                        > Ktore?
                        > O Zydach na Florydzie czy o tym jak cie matka z ojcem olewali? hehehe
                        >



                        Ktore?
                        A to na przyklad, idealnie do ciebie pasuje:

                        "... Do tego jednak trzeba miec jaja a wiekszosc polskich
                        staruchow ich nie posiada. Sa na starosc leniwi, ociezali umyslowo i
                        klotliwi."
                        • ratpole Re: Gdzies trzeba zyc 20.12.09, 04:29
                          nad_oceanem napisał:

                          > "... Do tego jednak trzeba miec jaja a wiekszosc polskich
                          > staruchow ich nie posiada. Sa na starosc leniwi, ociezali umyslowo i klotliwi."

                          Zalecasz mi szanowny kunsultancie byznesowy z profound mental retardation kupno
                          coin laundry na Florydzie???
                          Ale to jeszcze nie moj czas hehehe
                          • kolega_mtl Re: Gdzies trzeba zyc 20.12.09, 14:35
                            Bo ty ratpole nie masz wcale duzo lepszego businessu, Starasz sie
                            sprwowadzac Polakow do Kanady i wyciagnac od frajerow ile sieda
                            pieniedzy. Pamietam jak dostawales szalu na necie jak ktos pisal o
                            tym, ze cos zalatwil sobie w Kanadzie. Suchej nitki nie zostawiales
                            na tych firmach, bo to u ciebie nie zalatwiali. Takim byzmensen z
                            ciebie od nabijania ludzi w butelka.

                            Coin laundry to przynajmniej uczciwy business.
                            • ratpole Re: Gdzies trzeba zyc 20.12.09, 23:53
                              kolega_mtl napisał:

                              > Coin laundry to przynajmniej uczciwy business.

                              Masz racje.
                              Pomysl o coin laundry, bo za kolkiem to ty dlugo nie pociagniesz hehehe
                            • gula_kopola ze co ku...???? 21.12.09, 00:29
                              kolega_mtl napisał:

                              > Bo ty ratpole nie masz wcale duzo lepszego businessu, Starasz sie
                              > sprwowadzac Polakow do Kanady i wyciagnac od frajerow ile sieda
                              > pieniedzy. Pamietam jak dostawales szalu na necie jak ktos pisal o
                              > tym, ze cos zalatwil sobie w Kanadzie. Suchej nitki nie zostawiales
                              > na tych firmach, bo to u ciebie nie zalatwiali. Takim byzmensen z
                              > ciebie od nabijania ludzi w butelka.
                              >
                              > Coin laundry to przynajmniej uczciwy business.


                              to to scierwo juz nie jest CEO w CITY LOndon i preznym byznesmenem z Kanady teraz ludzmi handluje he he co forum to ma inna profesje hahah!
                • amcapol Vancouver najpiekniejsze 28.12.09, 06:50
                  ...wg mnie jako turystki. Piekne polozenie, architektura, wspaniala
                  natura. Nie ma piekniejszego miasta w Kanadzie. Cos w tym jest ze
                  real estate tam najdrozsze. Napewno nie jest latwo tam zyc bo jest
                  drogo, bo najlepsi i najzdolniejsi stanowia kompetycje. Szczegolnie
                  jak sie nie ma legalnego pobytu.Jak w San Francisco czy na
                  Manhattanie...Jakos nikt nie jedzie do Kansas czy innej dziury. Tam
                  taniej.
                  • nad_oceanem Re: Vancouver najpiekniejsze 28.12.09, 19:13
                    amcapol napisała:

                    > ...wg mnie jako turystki. Piekne polozenie, architektura, wspaniala
                    > natura. Nie ma piekniejszego miasta w Kanadzie. Cos w tym jest ze
                    > real estate tam najdrozsze. Napewno nie jest latwo tam zyc bo jest
                    > drogo, bo najlepsi i najzdolniejsi stanowia kompetycje. Szczegolnie
                    > jak sie nie ma legalnego pobytu.Jak w San Francisco czy na
                    > Manhattanie...Jakos nikt nie jedzie do Kansas czy innej dziury. Tam
                    > taniej.



                    Architektura?
                    To cos nowego. Jakies przyklady?
                    • amcapol Vancouver najpiekniejsze w CA 28.12.09, 23:49
                      Moje miasto jest San Francisco i moze dlatego doceniam piekno
                      Vancouver.
                      Polozenie i architekture wkomponowana, Chinatown,Yaletown + False
                      Creek North,Victory Square z Gastown,
                      The West End na koncu Nelson Park, Mole Hill czy Downtown i pewno
                      pelno innych miejsc co nie pamietam nazw.
                      Uwielbiam Vancouver Wyspe i wogole B.C.
                      To moje osobista opinia i niekoniecznie zgodna z innymi.
                      • ratpole Czyzby 29.12.09, 00:18
                        zatkalo trepa? hehehe

                        Wyglada na to, ze jako turystka widzialas wiekszy kawalek Vancouver niz
                        nad_oceaniczny z bejzmencianego okienka bedac jego mieszkancem buhahahaha

                        ================
                        amcapol napisała:

                        > Moje miasto jest San Francisco i moze dlatego doceniam piekno
                        > Vancouver.
                        > Polozenie i architekture wkomponowana, Chinatown,Yaletown + False
                        > Creek North,Victory Square z Gastown,
                        > The West End na koncu Nelson Park, Mole Hill czy Downtown i pewno
                        > pelno innych miejsc co nie pamietam nazw.
                        > Uwielbiam Vancouver Wyspe i wogole B.C.
                        > To moje osobista opinia i niekoniecznie zgodna z innymi.
                        • nad_oceanem Expert od Vancouver co nigdy nie byl... 29.12.09, 17:42
                          Sciur, jak zwykle popierdujesz na temat na ktory ..uja wiesz.

                          False Creek, West End to blokowiska z lat 60, 70-tych, wybudowane jeszcze przed okresem condo-szalenstwa, dzieki czemu sadzono jeszcze miedzy nimi drzewa.

                          Yale Town to zakupiona w dosc, delikatnie mowiac, kontrowersyjnym dealu miedzy rzadem BC a miliarderem z HK czesc downtown. Ow miliarder zaplacil ulamek ceny wartosci olbrzymiej polaci ziemii w centrum miasta, premierem BC byl wtedy gosciu parokrotnie posadzany o uzywanie politycznych wplywow dla wlasnych korzysci, tudziez nazywajac to w bardziej zrozumialy sposob, walki. Polowa downtown warta miliardy, zostala sprzedana za kilkaset milionow z ktorych nie wiadomo ile "made it" do kasy prowincji.
                          To zreszta byl zloty okres dla politykow BC, drugi niezly numer, kosztujacy podatnikow troche mniej, bo "tylko" kilkaset milionow, to historia BC Ferry, zainteresowanych odsylam do wikipedii.
                          To uklon w strone belkoczacej doopy, krzewiacej teorie "perfekcyjnej organizacji".
                          Od tego czasu nauczony doswiadczeniem rzad BC, w celu stymulowana gospodarki prowincji, zaczal zajmowac sie glownie dystrybucja paszportow kanadyjskich wsrod bogatych Azjatow, inny pomysl na rozwoj miasta jakos sie dotychczas nie pojawil.
                          Ale to dygresja, Yale Town to nieciekawa i gesta condo zabudowa w stylu Hong Kongu, okolica odwiedzana przez turystow, rodowici wankuwerczycy, a raczej ci ktorzy mieszkaja tu troche dluzej, bo rodowitych to praktycznie nie ma, omijaja ja raczej z niechecia, wrecz maja problem z traktowaniem tego czegos jako czesc Vancouver.

                          Victory Square Gastown?
                          i200.photobucket.com/albums/aa155/Raloria06/SPN%20Filming%20Locations/Gastown_VictorySquare01.jpg
                          Zart?

                          itp...

                          Ja bym wymienil przedewszystkim Granville Island, Kistilano, Point Grey, to naprawde fajne, klimatyczne miejsca. Pierwsze to okolica starych magazynow portowych, ktora wykreowano na centrum kulturalne z pubami, sklepami, szkolami. Budynki jak to magazyny, baraki z falowanej blachy, obszar tez niewielki, ale ogolnie jest przyjemnie, dobre miejsce dla turystow, polecam. Kitsilano i Point Grey to w duzej czesci klasyczna wiktorianska zabudowa z czasow kiedy Vancouver bylo wioska.

                          O gustach sie nie dyskutuje, rozumiem ze nie znasz miasta i oceniasz je z punktu jednodniowej wycieczki. Rzuca sie w oczy ze wymienilas miejsca w okolicy ktora mozna okrazyc per pedes w 10 minut. Co z reszta miasta, jakimis 95% jego powierzchni? Nie zwrocilas na nie uwagi? Ciekawe czemu? ;).
                          Nie twierdze ze turysta w Vancouver nie znajdzie miesc w ktorych przyjemnie spedzi czas, ocean i gory to niespotykane i zaskakujace polaczenie dajace bardzo urokliwy efekt. Ale to wlasnie ta okolicznosc, krotko mowiac NATURA jest podstawowym atutem miasta, absolutnie nie architektura.
                    • wankuwrzyk Re: Vancouver najpiekniejsze 29.12.09, 06:26
                      No w hooya walisz, Zenon, czy co? Do mnie pisales, ze jest pieknie,
                      a pogoda smierdzi poludniowa Kalifornia? No i co ci ma dziewczyna
                      powiedziec o architekturze? Co z tego zrozumiesz? Ze beczek do
                      srania budowac nie wolno?
                      • nad_oceanem Re: Vancouver najpiekniejsze 29.12.09, 18:22
                        wankuwrzyk napisała:

                        > No w hooya walisz, Zenon, czy co? Do mnie pisales, ze jest pieknie,
                        > a pogoda smierdzi poludniowa Kalifornia? No i co ci ma dziewczyna
                        > powiedziec o architekturze? Co z tego zrozumiesz? Ze beczek do
                        > srania budowac nie wolno?



                        St. Tropez to to nie jest ale w porownaniu z pascia w ktorej ty egzystujesz to raj.
    • corrina quebek 22.12.09, 11:57
      moim pierwszym miastem po przyjezdzie do kanady tez byl
      vancouver,wytrzymalam tam 6 miesiecy akurat w piatek skonczylam kurs
      angielskiego i w poniedzialek bylam juz w montrealu-i nie zaluje
      wcale,probowalam potem toronto i znow wrocilam do montrealu, duzo latwiej
      z praca,tansze apartamenty a pozniej kupno domu mozliwe ze sredniej
      pensji,no i najwazniejsze jestes u siebie czego w vancouver chyba nigdy by
      dla mnie nie bylo mozliwe-akcent
    • nova.vancouver Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 22.12.09, 17:43
      Ja takze wlasnie przeprowadzilam sie do Vancouver.....z Montrealu.
      Z praca w Montrealu dosc krucho, to miasto starych ludzi i nie daje
      specjalnych szans ludziom mlodym.....ale Vancouver to juz jest
      kompletne dno:jednym slowem zamienil stryjek siekierke na kijek.

      Robert ma racje, miasto jest wstretne, ciemno i ciagle pada, pelno
      Azjatow i jest jawny rasizm, zwlaszcza hindusow w stosunku do
      bialych. Inni Azjaci tez nie sa lepsi ale Hindusi to najwieksze
      chamstwo z tupetem i rasisci. I maja wielkie ambicje byc na
      kierowniczych stanowiskach a jak juz tam dotra, to zaden bialy sie
      nie przecisnie.
      Szukajc pracy mialam nawet 2 jawne przejawy rasizmu. Zapytalam
      mlodego Hindusa, ktory zajmowal sie werbowaniem ludzi do pracy w
      pewnym miejscu czy zatrudnia tylko Hindusow a on wprost mi
      powiedzial, ze tak. I byl to miejscowy, urodzony w Vancouver chlopak
      a juz z taka nienawiscia do bialych.

      Druga historia, ktora mi sie przydarzyla byla rownie nieprzyjemna,
      bo bylam ofiara werbalnego ataku hinduski, ktora mnie w ogole nie
      znala ale juz mnie nienawidzila, bo bylam biala.

      Gdybym byla czarna, to nastepnego dnia w miejscu, gdzie pracuje ta
      Hinduska bylaby TV i Human Rights Lawyer i wszyscy by gardlowali na
      temat rasizmu ale poniewaz jestem biala samotna matka wiec pies z
      kulawa noga sie nie wstawi. Jestem niewidoczna i nie istnieje
      spolecznie. Bo kolorowi moga atakowac bialych i byc w stosunku do
      nich rasistami tylko na odwrot to juz przestepstwo. Biali w
      Vancouver maja wszystko w dupie i nawet jezeli maja kogos zatrudnic,
      to wola zatrudnic kolorowego, bo to czyni ich nie-rasistami.

      Jestem od czerwca w Vancouver i na pewno nie bede tu mieszkala, bo
      szkoda zycia i nie ma po co. To pasudna azjatycka dziura, ktora nie
      ma nic do zaoferowania, abolutne dno a z praca, nawet gorzej niz w
      Montrealu.

      Robert, ja takze bylam w tej polskiej piekarni na Cambie street,
      gdzie Polka wlascicielka brala ludzi "na probe" na kilka godzin a
      pozniej nie placila za te kilka godzin. Ale to zdaje sie bylo w
      lipcu albo w sierpniu....normalnie to powinno sie zglosic to, ze
      zatrudnia ludzi na kilka godzin i im nie placi. Ale niech jej tam
      bedzie, jak ktos jest swinia, to lepiej nie miec wiecej nic
      wspolnego. Cale swoje zycie na emigracji uciekalam od Polakow, jak
      od zarazy a tym razem sie nabralam i.... oczywiscie sie przejechalam.

      Ja takze szykuje sie do odlotu z Vancouver.....wkrotce.
      • robert_nj Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 00:25
        Dziekuje za twoj komentarz. Tak to jest, kazdemu sie wydaje, ze jego
        sytuacja jest najgorsza. Zycie samotnej matki musi tu byc bardzo
        ciezkie i pewnie nawet nie ma porownania miedzy nami.

        Zaczalem wlasnie szukac pracy jako kierowca.... jak szalec, to
        szalec. Moja zona troche mnie przestraszyla. bo wydawalo sie, ze ma
        depresje. Caly tydzien praktycznie nie wstawala z lozka i patrzyla
        na okraglo na tv. Dzisiaj oswiadczyla mi, ze zacznie chodzic po
        restauracjach i szukac pracy na zmywaku.

        Jak juz tu ktos napisal, mieszkac gdzies trzeba. Sa jednak granice
        wytrzymalosci.
        trzymaj sie
        • harbourfront Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 01:01
          widze ze nic sie nie zmienilo w polskiej mentalnosci.Bez jezyka bez
          wyksztalcenia hordy kretynow zdobywaja swiat hehe
        • nova.vancouver Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 01:11
          No widzisz moze byc zawsze gorzej niz nam sie wydaje...

          Tez chcialabym wpasc w depresje, spac caly dzien albo ogladac tv
          ale nie moge, bo sie boje, zeby moje dziecko nie wpadlo przez to w
          depresje. Nie stac mnie nawet na takie cos.

          Kilka dni temu bylam w takim Collegu, ktory sie nazywa Vancouver
          Community College. College gowniany ale nie oto chodzi. Chce tam
          zrobic pewnien kurs, takze zreszta gowniany. Musz zdac pisemnie
          pewien egzamin, zeby udowodnic, ze umiem matematyke, ktora na tym
          kursie jest wymagana na poziomie polskiej podstawowki. Ulamki....Nic
          mnie juz nie zdziwi w Kanadzie...Kobieta w rejestracji zapytala mnie
          ile mam lat nauki a ja jej na to, ze 24 lata. Bo tyle mam. W tym 12
          lat studiow universyteckich w tym 7 lat nauki uniwersyteckiej w
          samej Kanadzie.
          Kiedy powiedzialam, ze mam 24 nauki wszyscy w tym sekretariacie
          przestali gadac i patrzyli na mnie. Pewnie mysleli, ze dawno nie
          widzieli takiej nieudacznicy.
          no i co moze byc gorzej???

          Mam nadzieje,ze swoje oszczednosci zostawiliscie w banku w US, bo
          jezeli zadeklarowaliscie tutaj pieniadze, jakie mieliscie,to nie
          otrzymacie ani grosza zadnej pomocy i za wszystko bedziecie musieli
          placic... az sie wypluczecie z ostatniego grosza, wtedy rzuca wam
          jakis ochlap...
          • robert_nj Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 01:53
            W naszej sytuacji jest podobnie.
            Ja 5 lat PW i 4 lata studiow w US.
            Moja zona 5lat po Szkole Glownej Handlowej i 4 lata uniwerku w US i
            to nie byle jakiego, bo Columbia ale nawet to za malo, zeby
            sprzedawac chleb w polskiej piekarni w Vancouver.
            w oboje
            • wankuwrzyk Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 05:28
              robert_nj napisał:

              > W naszej sytuacji jest podobnie.
              > Ja 5 lat PW i 4 lata studiow w US.
              > Moja zona 5lat po Szkole Glownej Handlowej i 4 lata uniwerku w US i
              > to nie byle jakiego, bo Columbia

              Czy mozesz mi cos wyjasnic? Przebywaliscie nielegalnie kilka lat w US i
              spedziliscie te lata na prestizowych studiach na prestizowych uczelniach?
              Zachodze w glowe kto placil?
          • robert_nj Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 01:57
            W naszej sytuacji jest podobnie.
            Ja 5 lat PW i 4 lata studiow w US.
            Moja zona 5lat po Szkole Glownej Handlowej i 4 lata uniwerku w US i
            to nie byle jakiego, bo Columbia ale nawet to za malo, zeby
            sprzedawac chleb w polskiej piekarni w Vancouver.
            W sumie oboje mamy po 21 lat nauki.

            Nie ma nawet o czym dyskutowac.
            • nova.vancouver Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 02:28
              Sluchaj, to ze wyladowalismy w Vancouver, tym Pacanowie na koncu
              swiata, to po czesci nasza wina, bo nie zrobilismy dobrego wywiadu
              przed wyjazdem.
              Wiec trzeba teraz zacisnac zeby i cicho szorowc gary albo robic inna
              robote, do ktorej sa wysokie wymagania. Nie ma wyjscia, macie 3 lata
              ja troche mniej ale wcale nie beda one mniej bolesne.

              A propos tej piekarni, to jak ja tam bylam, to pracowala tam oprocz
              szefowej pewna ruda, brzydka, nadasana dziewczyna, ktora nosila
              bluzke na ramiaczkach typu spagetti czyli takie sznurki i widoczne
              byly ramiaczka stanika, bardzo, bardzo nieatrakcyjnego zreszta. Dla
              mnie to bylo troche obrzydliwe ale dla mezczyzn, kto to wie.
              Dziewczyna rozmawiala z szefowa, kompletnie ignorujac osobe, ktora
              byla na "probe".Roznie juz w zyciu mialam ale nie zdarzylo mi sie
              jeszcze byc traktowanym, jak powietrze.

              Jak juz wam minie szok z powodu wyladowania w kanadyjskim Pacanowie
              radze sie przejsc do tej piekarni i ogladnac z bliska to polskie
              ZOO. Szefowa jest przeslodzona i sztuczna i co drugie slowo
              mowi "super" a ruda sprzedawczyni jest nadasana, jak kazda
              ekspedientka w Polsce i wlasciwie ma wszystko w 4 literach. Pewnie
              ma doktorat z krojenia chleba.
              Glowa do gory i Wesolych Swiat.
              • nad_oceanem Sciur... 23.12.09, 03:40
                ... moze bys sp...il na jakies forum kanadyjskie, przeciez jestes "canadyjczykiem"? Nie pojdziesz? A to czemu?
                Hehehehe....

                Obaj dobrze wiemy czemu.
                Bos krapol.
            • ratpole Mam swietny pomysl! 23.12.09, 02:41
              robert_nj napisał:

              > W naszej sytuacji jest podobnie.
              > Ja 5 lat PW i 4 lata studiow w US.
              > Moja zona 5lat po Szkole Glownej Handlowej i 4 lata uniwerku w US i
              > to nie byle jakiego, bo Columbia ale nawet to za malo, zeby
              > sprzedawac chleb w polskiej piekarni w Vancouver.
              > W sumie oboje mamy po 21 lat nauki.

              A mozebyscie tak wrocili do Polski? Tam na pewno zrobia uzytek z waszej wiedzy i
              wielu lat nauki. W koncu po cos was tak uparcie ksztalcili, nieprawdaz? hehehe
            • ratpole Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 02:47
              robert_nj napisał:

              > W naszej sytuacji jest podobnie.
              > Ja 5 lat PW i 4 lata studiow w US.
              > Moja zona 5lat po Szkole Glownej Handlowej i 4 lata uniwerku w US i
              > to nie byle jakiego, bo Columbia ale nawet to za malo, zeby
              > sprzedawac chleb w polskiej piekarni w Vancouver.

              Nie dyplomowany matolku. To za DUZO, zeby sprzedawac chleb.

              > W sumie oboje mamy po 21 lat nauki.

              Nauki lepienia garnkow i wyplatania koszy z wikliny.
              Trzeba sie bylo jezykow uczyc.
            • nova.vancouver Robert, odezwij sie!!! 23.12.09, 18:11
              Pomijajac ten kanadyjski Pacanow-Vancouver pelen dziczy i
              barbarzyncow, w ktorym wyladowalismy przez wlasna, ze tak powiem
              delikatnie, glupote: mam dla Ciebie i Twojej zony zaproszenie do
              mnie do domu na Wigilje.

              Smokingi nie obowiazuja ale pozytywne spojrzenie na zycie, tak. Moje
              dziecko i tak bedzie Ci, na przyklad, opowiadalo takie historie jak:
              mam w klasie Hindusa, ktory strasznie smierdzi i pierdzi a jak
              pierdzi, to nauczyciel przerywa lekcje, bo cala klasa musi sie
              ratowac od tego nieprawdopodobnego smrodu. Nie zrazaj sie i powiedz
              ze trzeba byc tolerancyjnym.....ha ha ha

              Na naszej Wigilii bedzie oprocz nas takze pewna Francuzka, Fannette,
              czyli Stefcia. Ona wlasnie konczy Fizykoterapie na uniwerytecie i
              wziela sobie rok wolnego, zeby podrozowac i poznawac swiat.
              W Kanadzie jest 2 miesiace a na poczatku lutego pojedzie do
              Australii. Poznalam ja na przystanku autobusowym. Siedziala jakas
              smutna i zaczelysmy rozmawiac najpierw po angielsku a pozniej po
              francusku. Okazalo sie, ze nie dostala pracy w jakiejs kafeterii, bo
              wlasciciel nie rozumial, ze jezyk, jakim posluguja sie w Quebecku to
              ten sam jezyk, jakim mowia we Francji i dlatego nie "zaryzyzykowal"
              i nie zatrudnil jej. Kiedy mi to opowiadala byla oburzona ale kiedy
              popatrzylysmy na siebie wybuchnelysmy nieprawdopodobnym smiechem.
              Fannette bardzo sie z nami zaprzyjaznila.
              Moje dziecko jest nia zachwycone i nie moze sie z nia nagadac po
              francusku, ciekawe jak jezyk ludzi zbliza, a Fannette zdaje sie nie
              przeszkadza quebecki akcent mojego dziecka(a to dosc paskudny
              akcent, takie zaciaganie jak ludzie z Rosji maja w polskim). A moze
              po prostu Fannette z dobrego serca udaje, ze jej nie przeszkadza.

              Ja zreszta spotykam Fracuzow w Vancouver dosc czesto. Przez
              kilkanascie lat w Quebec spotkalam tyko 2 Francuzow z Francji a
              tutaj w ciagu kilku miesiecy ...kilkunastu.
              Kiedys ide Broadway Street a na przeciw idzie starszy pan i mowi:
              Bonjour madame!
              A ja mu na to:
              Bonjour monsieur, ca va bien?
              A on na to ze zdziwieniem:
              Incroyable, vous parle francaise!
              A ja mu na to :
              Mais qui monsieur!
              A to wszystko tak sobie, en passant, nawet nie zatrzymujac sie na
              ulicy. W srodku tej azjatyckiej dziczy, kompletnie surrealistyczne
              doswiadczenia.

              Dopiero teraz zauwazam, jakimi przyjemnymi ludzmi potrafia byc
              Francuzi, maja wyjatkowa kulture obcowania, finesse niespotykana u
              innych nacji. Ha! A ja tak prawde mowiac nie lubie francuskiego.
              Wszystko sie zmienia....



              ROBERT, na Twoj email wyslalam moj numer telefonu i dokladny adres z
              objasnieniem jak do mnie trafic. Czekamy na Was w Wigilie o 5 po
              poludniu.



              Biore sie do gotowania i sprzatania. To beda mile Swieta, co prawda
              polowe ale niezapomniane i mimo wszystko mile.

              A tym wszystkim polskim burakom, ktorym przeszkadza moje 24 lata
              nauki, moj wyglad i moj wiek, chociaz mnie nigdy nie widzieli(a moze
              widzieli?) powiem jedno:nie karmicie ani mnie ani mojego dziecka i
              nie musicie sie o mnie martwic. Daje sobie rade sama cale zycie, dam
              sobie rade i tym razem. Bywalo duzo gorzej.
              • gadajaca-glowa Re: Robert, odezwij sie!!! 23.12.09, 18:40
                Zycze pani i dziecku wszystkiego dobrego w te swieta.

                Na pani e-mail wyslalem swoje namiary.Jezeli kiedykolwiek bedzie
                pani chciala przeprowadzic sie do US sluze pomocna reka.
                A jezeli bedzie pani tylko przejazdem w moich okolicach zapraszam na
                dobry obiad.

                Zycze szczesliwego Nowego Roku.
              • kolega_mtl Re: Robert, odezwij sie!!! 23.12.09, 19:02
                Jak sie zdecydujesz wrocic do Quebecku daj znac, znajde ci porzadne
                locum.
                Wesolych Swiat zycze.
              • robert_nj Re: Robert, odezwij sie!!! 23.12.09, 19:05
                Dziekuje, za zaproszenie.Przyjdziemy.

                P.S.
                Moja zona zadzwoni do Ciebie wieczorem o 8:00.
              • ratpole Re: Robert, odezwij sie!!! 23.12.09, 19:52
                nova.vancouver napisała:

                > pozytywne spojrzenie na zycie, tak.

                Ze co?????
                A co na to twoj psychiatra? hehehe

                > To beda mile Swieta, co prawda polowe ale niezapomniane i mimo wszystko mile.

                Niezapomniane swieta polowe czubkow?
                Spotkajcie sie lepiej polowo pod Salvation Army, przynajmniej sie najecie hehehehe

                > Daje sobie rade sama cale zycie, dam sobie rade i tym razem. Bywalo duzo gorzej.

                Moge sobie tylko wyobrazac i az mi skora cierpnie hehehehe
                • kolega_mtl Re: Robert, odezwij sie!!! 23.12.09, 20:13
                  Widze, ratpole,ze twoj business idzie bardzo marnie.Dniami i nocami
                  na necie, nikomu nie przepuscisz.Uupolowales chociaz jakiegos
                  nieswiadomego Polaka?
                  Salvetion Army to jest dla takich jak ty, co to maja business, ktory
                  dochodu nie daje. Jak ludzie pracuja, to maja unemployment a jak
                  dobra praca, to jest spory unempoloyment i pewnie jakies
                  oszczednosci. Cos mi sie wydaje, ze ta babka jest w duzo lepszej
                  finansowej sytuacji niz ty.
                  • ratpole Re: Robert, odezwij sie!!! 23.12.09, 20:17
                    kolega_mtl napisał:

                    > Widze, ratpole,ze twoj business idzie bardzo marnie.Dniami i nocami
                    > na necie, nikomu nie przepuscisz.Uupolowales chociaz jakiegos
                    > nieswiadomego Polaka?

                    Ba, gdybym nie upolowal to nie mialbym czasu na siedzenie na necie.
                    Nie przepuszczam swirom, lubie was draznic hehehe

                    > Salvetion Army to jest dla takich jak ty, co to maja business, ktory
                    > dochodu nie daje. Jak ludzie pracuja, to maja unemployment a jak
                    > dobra praca, to jest spory unempoloyment i pewnie jakies
                    > oszczednosci. Cos mi sie wydaje, ze ta babka jest w duzo lepszej
                    > finansowej sytuacji niz ty.

                    To dlatego, ze umie po francuzku hehehe
                    • wankuwrzyk Ale kino, nie mogie, hehehe 23.12.09, 21:32
                      To chyba ten sam idiota pod roznymi nickami, styl jednakowoz toporny i biedna
                      gramatyka. Laboga, krawczyki sie mnoza, ratuj sie kto moze!
          • ratpole Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 02:45
            nova.vancouver napisała:

            > Kiedy powiedzialam, ze mam 24 nauki wszyscy w tym sekretariacie
            > przestali gadac i patrzyli na mnie. Pewnie mysleli, ze dawno nie
            > widzieli takiej nieudacznicy.

            Prawde mowiac ja tez nie widzialem.
            24 lata nauki dodac 7, kiedy poszlas do szkoly to daje 31 rok zycia.
            To kiedy ty zylas?
            Masz w ogole jakies doswiadczenie zawodowe?
            • nova.vancouver Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 03:28
              Ja caly czas zyje, caly czas pracuje i ucze sie. Na dodatek jestem
              matka i to samotna. Nie mam 31 lat ale duzo wiecej.
              A ciebie co to wszystko zreszta obchodzi, czy ja z toba rozmawiam?

              Zamiast siedziec na necie i pierdziec intelektualnie naucz sie
              czegos pozytecznego.
              O razu tez widac, ze nigdy nie studiwales w Ameryce, bo inaczej
              wiedzialbys, ze jest obligatoryjny egazamin z angielskiego i to
              trwajacy kilka godzin. Trudno go zdac, jak sie nie zna jezyka,
              trzeba zrobic pezynajmniej 4 kursy uniweryteckie z literatury
              angielskiej zeby byc dopuszczonym do takiego egzaminu no i trzeba
              studiowac w tym jezyku.
              Boze, po co ja trace czas, ale z ciebie kolek. Wole byc
              nieudacznicza niz kretynka, jak ty.
              • ratpole Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 04:56
                nova.vancouver napisała:

                > Boze, po co ja trace czas, ale z ciebie kolek. Wole byc
                > nieudacznicza niz kretynka, jak ty.

                No jestes, jestes, chamski polacki ryju spolecznym awansem z tatowej zagrody na
                miasto wyniesiona hehehe
                Oboje jestescie overqualified na Kanade, dlatego slusznie szukaliscie pracy w
                polonijnych piekarniach i tego typu hokejach na mopie.
                Nie trac dziewcze czasu, masz latorosl na utrzymaniu. Czem prendzej zmierzaj do
                matecznika buractwa, tam gdzie cie dobrze wyksztalcono, dobrze wychowano i gdzie
                trawa zielona za tatowom stodolom hehehe
                • nad_oceanem Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 05:34
                  No dobra, burak, ponapyer...ales klonica po sztachetach, podarles wiesniackiego ryja, masz cos konkretnego do powiedzenia na temat Vancouver?



                  ratpole napisał:

                  > nova.vancouver napisała:
                  >
                  > > Boze, po co ja trace czas, ale z ciebie kolek. Wole byc
                  > > nieudacznicza niz kretynka, jak ty.
                  >
                  > No jestes, jestes, chamski polacki ryju spolecznym awansem z tatowej zagrody na
                  > miasto wyniesiona hehehe
                  > Oboje jestescie overqualified na Kanade, dlatego slusznie szukaliscie pracy w
                  > polonijnych piekarniach i tego typu hokejach na mopie.
                  > Nie trac dziewcze czasu, masz latorosl na utrzymaniu. Czem prendzej zmierzaj do
                  > matecznika buractwa, tam gdzie cie dobrze wyksztalcono, dobrze wychowano i gdzi
                  > e
                  > trawa zielona za tatowom stodolom hehehe
                  • wankuwrzyk Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 05:57
                    nad_oceanem napisał:

                    > No dobra, burak, ponapyer...ales klonica po sztachetach, podarles wiesniackiego
                    > ryja, masz cos konkretnego do powiedzenia na temat Vancouver?

                    Czekamy na twoja reakcje, wankuwrzyk, hehehe. Tyle tu klamstw napisali o twojej
                    kanadyjskiej Kaliforni, a ty niciewo? Dawaj o tym raju, dawaj kunkrety, jak tam
                    collectible kugarek za 600 stowaczy? Chrupie? Tzn. czy chrupie kugarka?
              • wankuwrzyk Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 05:49
                nova.vancouver napisała:

                > Ja caly czas zyje, caly czas pracuje i ucze sie. Na dodatek jestem
                > matka i to samotna. Nie mam 31 lat ale duzo wiecej.

                Jak masz duzo wiecej to bardzo niedobrze - dla ciebie, hehehe. Ale zawsze jest
                jakis silwer lajning, skoro jestes taka stara to latorosl juz pewnie dorosla i
                ma wlasny welferek, nieprawdaz? Hm, chyba, ze mialas to dziecie bardzo staro,
                biedne dziecie, matka nie dosc, ze glupia to jeszcze stara. Nie oprowadzaj
                go/jej przynajmniej po drewnianych kosciolach. Z takim szczesciem wypadek
                gwarantowany.

                > A ciebie co to wszystko zreszta obchodzi, czy ja z toba rozmawiam?

                Hm, taka jest natura netu, moja bzdziongwo afrykanska. Jak chcesz prajwacy to
                pogadaj sobie z robalem bez telefon, moze byc z drutu i puszek po papie,
                hehehehe. Albo walcie morsem w rynne.

                > Zamiast siedziec na necie i pierdziec intelektualnie naucz sie
                > czegos pozytecznego.

                Alez on sie nauczyl. I dlatego ma sie doskonale, podobnie jak ja, i wielu
                innych. Ty natomiast, hm, "studiowalas" ... 12 lat...doopa bierz go, hehehehe. I
                dlatego tak sie masz jak sie masz. I zapewne wygladasz tak jak sie masz, albo
                jeszcze gorzej, hehehe

                > O razu tez widac, ze nigdy nie studiwales w Ameryce, bo inaczej
                > wiedzialbys, ze jest obligatoryjny egazamin z angielskiego i to
                > trwajacy kilka godzin. Trudno go zdac, jak sie nie zna jezyka,
                > trzeba zrobic pezynajmniej 4 kursy uniweryteckie z literatury
                > angielskiej zeby byc dopuszczonym do takiego egzaminu no i trzeba
                > studiowac w tym jezyku.

                Ciemna babo, komu ty przyszlas zalewac glodne kawaly? TOEFL trwa chyba trzy czy
                cztery godziny, a i to lacznie z formalnosciami. Jakie kursy? Z literatury?
                Klempo, szaleju sie obzarlas? Dawaj tu szybko a dokladnie link do tych wymagan,
                ostatecznie moge sie mylic, egzamin zdawalem blisko 20 lat temu. Jesli cos sie
                zmienilo to cie wirtualnie w doope pocaluje apolodziajzing, hehehe, jesli jednak
                nie, to zmieniaj nicka ale biegusiem, choc nie wiem po co, bo twoje posty
                smierdza z daleka sciera i brudnymi skarpetami.

                > Boze, po co ja trace czas, ale z ciebie kolek. Wole byc
                > nieudacznicza niz kretynka, jak ty.

                Nie turbuj sie, jestes naprawde udana kretynka. I do tego polacza, hehehe.
                • ratpole Renka Miszcza! Boskie! :) n/t 23.12.09, 11:02
                  wankuwrzyk napisała:


                  > Nie turbuj sie, jestes naprawde udana kretynka. I do tego polacza, hehehe.
                  • kolega_mtl Re: Renka Miszcza! Boskie! 23.12.09, 15:58
                    Ma racje nova. A ty jak widac nie masz pojecia o tym jak funkcjonuje
                    kanadyjski system nauczania, bo nigdy przez niego nie przechodziles.

                    Jak ktos jest obcokrajowcem, to musi zdawac TOEFEL dla tych, ktorzy
                    sa obywatelami knanadyjskimi lub landed immigrants sa inne
                    kryteria. Jezeli sie jest ob.kanadyjskim i nie konczylo sie szkoly
                    sredniej w jezyku angielskim trzeba w collegu zaliczyc kilka
                    przedmiotow angielskiego, jest to przewaznie literatura a pozniej
                    trzeba zdac tzw ministerial exam of college English. Bardzo podobny
                    do polskiej matury.
                    A TOEFL to dopiero poczatek zabawy robia go zazwyczaj ci co
                    przyjezdzaj do Kanady na studia, koniec niestety bywa duzo
                    trudniejszy i zdaje sie trwa 3 czy 4 godziny.
                    Ale to tylko jezyk.
                    • ratpole Re: Renka Miszcza! Boskie! 23.12.09, 19:55
                      kolega_mtl napisał:

                      > Ma racje nova. A ty jak widac nie masz pojecia o tym jak funkcjonuje
                      > kanadyjski system nauczania, bo nigdy przez niego nie przechodziles.

                      Ja tu przyjechalem juz nauczony.
                      A ty musiales TOEFLa zdawac na truck driver? hehehe
                    • wankuwrzyk Re: Renka Miszcza! Boskie! 23.12.09, 21:27
                      kolega_mtl napisał:

                      > Ma racje nova. A ty jak widac nie masz pojecia o tym jak funkcjonuje
                      > kanadyjski system nauczania, bo nigdy przez niego nie przechodziles.

                      Ty przechodziles - przez Uniwersytet Gil. Jeszcze w Bulwie. Alumni pamiatka z
                      Alma Mloter wisi ci pod nosem od tamtego czasu.
                      >
                      > Jak ktos jest obcokrajowcem, to musi zdawac TOEFEL dla tych, ktorzy
                      > sa obywatelami knanadyjskimi lub landed immigrants sa inne
                      > kryteria.

                      Ty zatracony durniu, jakie kryteria? Co ty smrodzisz? Obywatelstwo czy PR nigdy
                      nie mialo nic do tego, mozna pochodzic nawet z Marsa jezeli sie chodzilo do
                      szkoly sredniej w kraju anglojezycznym i mialo ekwiwalent kanadyjskiego Grade 12
                      czy 13 z angielskiego. Albo TOEFL, ty worze po kartoflach.

                      Jezeli sie jest ob.kanadyjskim i nie konczylo sie szkoly
                      > sredniej w jezyku angielskim trzeba w collegu zaliczyc kilka
                      > przedmiotow angielskiego, jest to przewaznie literatura a pozniej
                      > trzeba zdac tzw ministerial exam of college English. Bardzo podobny
                      > do polskiej matury.

                      Co ty yebiesz, durniu? Jaki egzamin ministerialny, przestan chlac ten spirytus z
                      drakstora. Mialem do wyboru kursy angielskiego na poziomie nawet chyba nie 13,
                      tylko 12 albo TOEFL, ktorego zdalem zreszta z wynikiem lepszym niz wymagany na
                      medycyne. A kredyty, same z Business English i tak wzialem zeby sie dodatkowo
                      czegos nauczyc, bo mialem jeszcze troche czasu. Literatura? Z siura chyba!

                      > A TOEFL to dopiero poczatek zabawy robia go zazwyczaj ci co
                      > przyjezdzaj do Kanady na studia, koniec niestety bywa duzo
                      > trudniejszy i zdaje sie trwa 3 czy 4 godziny.
                      > Ale to tylko jezyk.

                      O czym ty, durniu patentowany belkoczesz? To chyba normalne, ze na uczelnie sie
                      idzie uczyc, a jezyk to tylko prerequisite? Ale ty matole 20 lat pozniej
                      zgrzytasz jakby twoi ziomale odpilowujacy napis z wiadomej bramy i w pustym lbie
                      ci sie nie moze pomiescic, ze ktos nie potrzebuje tlumacza, zeby kupic kawe w
                      Hortonie.

                      Skonczony glupcze, myslalem, ze chociaz masz dzieci, ktore wyksztalciles, ale to
                      niemozliwe, bo przeciez by ci cos powiedzialy. Chyba, ze sie ciebie, cieciu
                      zaparly. Albo byly obciazone dziedzicznie co tez nie jest wykluczone.
                    • fransus.dzordz Re: Renka Miszcza! Boskie! 24.12.09, 04:44
                      kolega_mtl napisał:

                      > Jak ktos jest obcokrajowcem, to musi zdawac TOEFEL dla tych, ktorzy
                      > sa obywatelami knanadyjskimi lub landed immigrants sa inne
                      > kryteria. Jezeli sie jest ob.kanadyjskim i nie konczylo sie szkoly
                      > sredniej w jezyku angielskim trzeba w collegu zaliczyc kilka
                      > przedmiotow angielskiego, jest to przewaznie literatura


                      tys studiowal co najwyzej gile przed konsumpcja cos ja brudnym paluchem z nosa wygrzebal , zrob drugi fakultet , wygrzeb nastepna .


                      www.mcgill.ca/applying/undergrad2010-11/general-requirements/#x89151
                      • wankuwrzyk Re: Renka Miszcza! Boskie! 24.12.09, 15:41
                        Ontarian, to ty? Ciebie tez nie wpuszczaja tu pod wlasnym nickiem? W kazdym
                        razie dzieki za link, nie chcialo mi sie szukac, choc to maja na website kazdego
                        uni czy college'u. A to byl blad, bo zobacz jak cwok sie zamknal, hehehe. Gdzies
                        wcielo tez bobsona, nowom z wankuwra, i robert niu dziersy. To na pewno ten sam
                        smutny chwiej. Glupote trzeba tepic, bo glupota i ciemnota jest matka wystepku.
                        A moze hooy zaraz wyskoczy z twierdzeniem, ze informacje ktora podales napisali
                        Chinczycy, bo to oni robiom rankingi. Jakby znikneli Chinczycy, to by pierdnal,
                        ze Murzyni Baluba albo korniki. Skad sie,qrva, takie chwieje biora? Z
                        najciemniejszych pasci Bulby pewnie. No nic, dostal w leb, czekamy na nastepne
                        numberki. Ciekawe, czy jakby tak jemu podobnych napjerdalac noga od krzesla 3
                        razy dziennie zamias posilkow, to przestaliby smrod uszami puszczac czy tez nie?
                        • nad_oceanem Re: Renka Miszcza! Boskie! 29.12.09, 18:14
                          wankuwrzyk napisała:

                          > Ontarian, to ty? Ciebie tez nie wpuszczaja tu pod wlasnym nickiem?


                          Doopa, to ty sie w dobrym towarzystwie obracasz, z maciora tez na ty jestes?
                          Hehehehe, no proszem a taki byl hrabia Lencki, tajtanjum spajn w plewieniu buractwa.
                • kolega_mtl Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 16:11
                  A pani czasem nie wlascicielka oslawionej polskiej piekarni w
                  Vancouver?
                  Co za jezyk i co za wysublimowany sposob wyslawiania sie. Pani
                  oczywiscie nie jest polaczym burakiem...pani jest super polaczym
                  burakiem

                  To ile kto mial lat, jak mial dzieci nie powinno pania obchodzic, bo
                  to nie pani je utrzymuje. Co za nieprzecietne polactwo- buractwo. Wy
                  w tym Vancouver wszyscy tacy???
                  • wankuwrzyk Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 23.12.09, 21:11
                    Hehehe, ty ciemny przyglupie z wielka japa, to ja, twoje stare nemesis Chcesz
                    zlobie jeszcze zupy, hehehe? Zamilcz i odmaszeruj na trakstap, alle raz! Powiedz
                    mi, czy ty naprawde myslisz, ze skoro nie widac twojego pszenno-buraczanego
                    oblicza, to nikt sie nie domysli, ze jestes przyglupem i z rzniecia profesora
                    nici? Przeciez twoje posty wala dragiem na odlew. Jak tam ten kuliega co sie w
                    Rosji leczyl, bo w Kanadzie maja kijowy healthcare? Ma juz marskosc czy wrecza
                    mu rozpoznanie pod choinka?
    • starypierdola Wzruszylem sie opisami jak to zle w Kanadzie 24.12.09, 16:39
      I wierze ze niektorym jest naprawde zle. Ale widze ze duza wiekszosc
      Polskich emigrantow radzi sobie calkiem dobrze.

      Zaryzykuje wiec twierdzenie ze wina za niepowodzenia lezy po stronie
      tych "nieudacznikow" - emigrantow.

      Nie wiem czemu bo ich nie znam, ale podejrzewam ze to problem
      z 'attitude'. No bo jesli ktos z 24-ma laty wyksztalcenia idzie
      pracowac do piekarni bez uzgodnienia z gory ile za to dostanie, a po
      tym ma zal ze mu nie zaplacili, to cos tu nie tak. Gdybym ja byl
      piekarzem to napewno nie zatrudnil bym kogos z takim wyksztalceniem
      na pomocnika.

      No i dla czego ktos musi zaczynac swoja imigracje w Vancouver czy w
      Montreal, a nie w Fort Smith (jak np. Dradam), czy w Timmins (jak
      ja)?

      Kanada jest taka jaka jest, dla olbrzymiej wiekszosci mieszkancow to
      najlepszy kraj na swiecie. Ale napewno, jak zreszta widac, sa tez
      tacy katorym ona 'nie lezy'. Niestety kraj sie dla nich nie zmieni,
      wiec jedyna opcja to szukac szczescia gdzie indziej.

      Na koniec ostrzezenie. Paszport kanadyjski nie jest gwarancja
      dostania stalego pobytu w USA. Kanadyjczycy przechodza przez ten sam
      proces imigracyjny jak i inni, wlaczajac Polakow. I mysle ze jak
      ktos byl przedtym w USA nielegalnie to to wyjdzie i aplikant pobytu
      stalego nie dostanie. Jedyna zaleta paszportu kanadyjskiego ( i
      meksykanskiego) to mozliwosc latwego otrzymania wizy TN ktora
      pozwala na JEDEN ROK pobytu / pracy w US. I nie wszyscy na taka wize
      sie kwalifikuja.

      Sumujac: jak sie komus w Kanadzie nie powiodlo to mu radze szukac
      szczescia gdzie indziej. Po co sie meczyc?

      Kanadyjczyk z Timmins
      SP

      • starypierdola Przyjenmych Swiat .... 24.12.09, 16:56
        ... zycze wszystkim 'nieudacznikom' i wszystkim 'udacznikom' :)))

        Zyczliwy SP
      • fransus.dzordz Re: Wzruszylem sie opisami jak to zle w Kanadzie 24.12.09, 17:41
        starypie... napisał:


        > No bo jesli ktos z 24-ma laty wyksztalcenia idzie
        > pracowac do piekarni bez uzgodnienia z gory ile za to dostanie, a po
        > tym ma zal ze mu nie zaplacili, to cos tu nie tak. Gdybym ja byl
        > piekarzem to napewno nie zatrudnil bym kogos z takim wyksztalceniem
        > na pomocnika.


        trza byc wyjatkowo tepym zeby przez 24-lata nie nabyc umiejetnosci krawiectwa letkiego damsko-menskiego .
      • wankuwrzyk Re: Wzruszylem sie opisami jak to zle w Kanadzie 24.12.09, 17:58
        Hehe, ty dziadu chyba cos palisz albo lykasz. Jak akurat cos napiszesz z sensem,
        to znaczy, ze jestes na glodzie?

        starypie... napisał:

        > I wierze ze niektorym jest naprawde zle. Ale widze ze duza wiekszosc
        > Polskich emigrantow radzi sobie calkiem dobrze.

        Tylko takie mutanty, ktorym sie chcialo/chce uczyc and/or pracowac. Aha,
        zabawne, wszystkie tych mutanty maja, nie wiedziec jedna wspolna ceche -
        posiedli angielski w stopniu przynajmniej dobrym jezeli nie bardzo dobrym lub
        plynnym, niezaleznie od akcentu (przewaznie miekszy niz twardszy, bo tak to juz
        jest, ze jak ktos nie musi sie martwic o gramatyke czy wymowe, to akcent sam sie
        stopniowo wygladza). Czy jest tych mutantow wiekszosc czy mniejszosc - nie wiem.
        Sam sie nad tym czasem zastanawiam. Pamietaj, ze jest tez taka kategoria, ktorym
        zasadniczo powodzi sie niezle materialnie, ale poniewaz wykonuja prace manualne,
        uwazaja, ze dzieje im sie niezasluzona krzywda, bo oni woleliby w jakims
        ofisiku. Jedni mieli jakies kwalifikacje z Polski i wylacznie na nich usilowali
        jechac w Kanadzie, co sie udac przewaznie nie moglo. Inni w Polsce ledwie umieli
        sie podpisac, ale tez winszowali sobie bardzo duzo w Kanadzie, nie wiadomo
        dlaczego. A wlasciwie wiadomo - boc to przecie land of opportunity no i w ogole
        siem nalezy. Ta kategoria tez truka czesto w niezadowoleniu, choc nigdy by sie
        nie wyniosla z ty brzydki Kanady. A tak na marginesie, popatrzymy z ciekawoscia
        jak sytuacja rozwinie sie teraz w tym drugim, land of opportunity, bardzo
        lepszym ponoc. Okazuje sie bowiem, ze przez ostatnie 20 albo i wiecej lat,
        sasiedzi slizgali sie z gracja na easy credit, pochodzacym z bankowych
        kombinacji. Zobaczymy jak bedzie wygladalo zatrudnianie specjalistow od
        wszystkiego na wizach TN i innych przy bezrobociu 10%, ktore moze potrwac i
        kilka lat a pozniej spasc do znakomitego wyniku 8%. Prawdziwe talenty oczywiscie
        moga sie nie martwic, problem polega na tym, ze tych jest bardzo malo. Cale masy
        przecietniakow, ktore staly obok tych talentow tez doszly do przekonania, ze sa
        niezwyklymi talentami. Urwie sie rowniez papraczom-kuntraktorom jako, ze na
        nielegali popyt najwyrazniej minal, tak na Zenka-bossa jak i na Czeska z
        Grajewa-kulisa. Roboty ni ma, a jak juz jest to legalni boja sie zatrudniac, bo
        ICE mrozi skutecznie w razie wpadki. Na marginesie - polecam niezgorszy
        paradokument "Crossing Over" z Harrisonem Fordem. Nie ma sily tez zeby podatki w
        raju nie poszly w gore - z takim dlugiem + public option healthcare + 2
        nieskonczone wojny. Nie mozna miec ciastka i zjesc go tez. Nie moge sie
        nadziwic, ze Amerykanie, ludzie bardzo praktyczni, zdaja sie tego nie przyjmowac
        do wiadomosci ostatnio. No ale tak to juz jest - imperia slably lub padaly wtedy
        gdy ich mieszkancy dochodzili do wniosku, ze prawo grawitacji ich nie dotyczy.
        Przypuszczam, ze powrocimy gdzies do Ameryki lat 60, dostatniej, dostatniejszej
        niz socjal-Europa, ale konserwatywnej ekonomicznie, w ktorej nie ma miejsca na
        cuda, ale jest na bardzo godziwe rewards za solidna prace, nauke i cierpliwosc w
        dazeniu do celu. Taki wiecej Canadian way. Wiem, wiem zaraz skoncza tu na mnie
        rozni i ociemniali, ale poniewaz mam jeszcze przed soba troche czasu wiec
        zobaczymy razem jak bedzie wygladac nastepne 10 lat. Koncze te nieco przydluga
        dygresje i wracam do starego nudziarza.
        >
        > Zaryzykuje wiec twierdzenie ze wina za niepowodzenia lezy po stronie
        > tych "nieudacznikow" - emigrantow.

        Mysle, ze nic nie ryzykujesz, hehehe.
        >
        > Nie wiem czemu bo ich nie znam, ale podejrzewam ze to problem
        > z 'attitude'. No bo jesli ktos z 24-ma laty wyksztalcenia

        Ty, stary wrobel, dajesz sie lapac na konskiego kloca? Przeciez ten facet nie
        potrafi zlozyc do kupy (konskiej?) paru zdan poprawnie i wypisuje ci bzdety, ze
        siedzial bez papierow w Stanach i studiowal na Columbii etc.? Tam tez prowadza
        ESL czy moze ma ladna zone i jakis sponsor ja lansowal przez pare lat finansujac
        ich studia? Ale musi byc niezla sztuka, bo takie studia x 2 kosztuja, hehehe.
        Nowa vancouver to tez prawdopodobnie kolega z Mondreala, z dyplomem uniwersytetu
        Maj Gil. A ty sie dajesz lapac na takie plewy? Facet, ktory pisze, ze zaraz
        wraca, jakby kanadyjskie obywatelstwo nie daje mu zadnych przywilejow oprocz
        prawa do wizy TN? On skonczyl te uczelnie i nic nie wie jak to wszystko dziala?
        Wolne zarty. W najlepszym wypadku jakis smierdzacy nielegal z Grympointa,
        ktoremu jakims cudem litosciwi kanadole dali wize immigracyjna do Kanady. O ile
        to wszystko prawda i to nie jakis kolejny miejscowy kolek rozwozacy pizze u
        Ahmeda na czarno i oszukujacy "chitrze" welfare.

        idzie
        > pracowac do piekarni bez uzgodnienia z gory ile za to dostanie, a po
        > tym ma zal ze mu nie zaplacili, to cos tu nie tak.

        Napisalem ci tam wyzej co tu jest nie tak.

        Gdybym ja byl
        > piekarzem to napewno nie zatrudnil bym kogos z takim wyksztalceniem
        > na pomocnika.

        Normalne. Z tym, ze on ma najwyzej jakis dyplom Wyzszej Szkoly Wyplatania
        Koszykow i Gry na Pipie z Bulby. To ten sam sort wysoce wyksztalconych
        dyndajacych z oburzeniem na zmywakach w UK.

        > No i dla czego ktos musi zaczynac swoja imigracje w Vancouver

        Bo ciemnota slucha ciemnoty, ze Vancouver to Kalifornia polnocy ji tam jezd
        pienknie. Poza tym ciemnota chce byc z wielkiego miasta, poniewaz w Bulbie byla
        z doopy jeza.

        czy w
        > Montreal, a nie w Fort Smith (jak np. Dradam), czy w Timmins (jak
        > ja)?

        Dziadu, i ty masz czelnosc szurac do Windsor, w ktorym ja rzekomo przemieszkuje?
        Buahahaha, przeciez to metropolia w porownianiu do Timmmins (nawet nie liczac
        Detroit za rzeka).

        > Kanada jest taka jaka jest, dla olbrzymiej wiekszosci mieszkancow to
        > najlepszy kraj na swiecie. Ale napewno, jak zreszta widac, sa tez
        > tacy katorym ona 'nie lezy'. Niestety kraj sie dla nich nie zmieni,
        > wiec jedyna opcja to szukac szczescia gdzie indziej.

        I to jest fenomen, bo chamstwo mimo swojej "chrzywdy" nie wyjezdza!

        > Na koniec ostrzezenie. Paszport kanadyjski nie jest gwarancja
        > dostania stalego pobytu w USA. Kanadyjczycy przechodza przez ten sam
        > proces imigracyjny jak i inni, wlaczajac Polakow. I mysle ze jak
        > ktos byl przedtym w USA nielegalnie to to wyjdzie i aplikant pobytu
        > stalego nie dostanie.

        Dobrze, ze to przypomniales gamoniom. Ale to jest redundant, bo jezeli ciec
        nawet jakos tu sie dostal to i tak nie dostanie wizy TN, bo ciemnego mlota kazdy
        szybko zweryfikuje, zwlaszcza przy obecnym demand w US. A pozniej jeszcze by mu
        wywlekli ten zapomniany pobycik. Ale ten gosciu to i tak falsyfikat. Mowie ci,
        ze to albo zamurzyn albo kuliega Montrial z Kuebeku.

        Jedyna zaleta paszportu kanadyjskiego ( i
        > meksykanskiego) to mozliwosc latwego otrzymania wizy TN ktora
        > pozwala na JEDEN ROK pobytu / pracy w US. I nie wszyscy na taka wize
        > sie kwalifikuja.
        >
        > Sumujac: jak sie komus w Kanadzie nie powiodlo to mu radze szukac
        > szczescia gdzie indziej. Po co sie meczyc?

        Ja im juz od lat radze zeby zabierali doopska w troki i darli buta w rodzinne
        bulwiaste pasci, ale chamstwo ciagle siedzi i ani drgnie. A wlasciwie to drga,
        bo przeciez brzydkimi klapaczami porusza non-stop.

        >
        • starypierdola Nie jatrz sie, Czesiek! Zlosc pieknosci szkodzi! 24.12.09, 22:20
          Merry Christmas to you and yours:))

          Ale, ale, widze ze Robson w nastepnym poscie jatrzy sie zupelnie
          podobnie jak i Ty: w formie i tresci. Wyglada ze on tez nasz krajan
          z Moniek? Jak myslisz?

          Twoj krajan z Moniek przysypany sniegiem w Timmins
          SP
      • robson.5 Re: Wzruszylem sie opisami jak to zle w Kanadzie 24.12.09, 18:44
        he he he
        wylazlo w koncu szydlo z worka, co SP, polactwo wylazlo!!!
        > No i dla czego ktos musi zaczynac swoja imigracje w Vancouver czy
        >w Montreal, a nie w Fort Smith (jak np. Dradam), czy w Timmins (jak
        > ja)?

        Za moich czasow, na sponsorowanie panstwowe to mozna bylo jechac tam
        gdzie sie chcialo (a jechalem stosunkowo pozno), wystarczylo
        powiedziec, chyba, ze sie bylo ni czytaty ni pisaty, wtedy pchali do
        dziur jak Fort Smith czy Timmins, bo nie mogli sie dogadac. Bo tacy
        jak ty, brali sie do emigracji bez podstawowej znajomosci jezyka
        kraju emigracji.....

        Smutne, ze z tych dziur nawet nie wyjechaliscie pozniej, ze strachu?

        A krytykujesz te samotna matke? Ona przynajmniej ma jaja i odwage
        zaczynac, gdzie chce. No i ma te 24-lata nauki, ktore tak was
        wszystkich w oczy kola.... he he he. A ty nigdzie nie wyjechales ze
        strachu i siedzisz nadal w tej dziurze, jak jej tam, Timmins, bo sie
        po prostu boisz. I nie masz zielonego pojecia, o ile trudniej jest
        zaczynac w duzym miescie, gdzie istnieja rozne narodowe lobby i nie
        ma pracy, bo w dziurach typu Timmins wystarczy znac troche angielski
        i jest praca... na poczcie, na przyklad, gdzie dobrze placa a piekny
        dom z tektury kosztuje....60 tysCAD i mozna go splacic w 2 lata.

        > Na koniec ostrzezenie. Paszport kanadyjski nie jest gwarancja
        > dostania stalego pobytu w USA.

        Ostrzegaj sobie, a prawda taka, ze 90% Kanadyjczykow z wielka
        latwoscia dostaje GC, bo wie czego chce i potrafi to sobie zalatwic.
        Znam kilkanascie polskich rodzin, ktore po otrzymaniu kanadyjskiego
        paszportu wyjechalo do USA i zyje tam legalnie. Nawet zalatwiania
        nie bylo za duzo.

        >I mysle ze jak ktos byl przedtym w USA nielegalnie to to wyjdzie i
        >aplikant pobytu stalego nie dostanie.

        nie mozesz zniesc, ze moze byc na odwrot, co?Bo gdyby to od ciebie
        zalezalo to na pewno zrobilbys wszystko co w twojej mocy aby tylko
        bron Boze nie dostali.
        Mysl nadal. Wiekszosc Polakow, ktorzy dotarli do USA via Kanade
        mieszkala tam przedtem i na dodatek nielegalnie. Dlatego, jak ten
        facet tutaj chce, za wszelka cene wrocila pozniej do US i ma sie
        dobrze.

        Acha, nie pisze sie przedtym tylko PRZEDTEM, przed tym to zupelnie
        inny wyraz i co innego oznacza.....klopoty w polskim takze?

        >Gdybym ja byl piekarzem to napewno nie zatrudnil bym kogos z takim
        >wyksztalceniem na pomocnika.

        O, to juz wiemy SP......Z tego, co przeczytalismy o tej kobicie, to
        wiadomo, ze ona nie ma specjalnych zludzen, pewnie nawet nie
        powiedziala, ze ma 24-lata nauki, bo wiadomo polacze buractwo nie
        moze takich rzeczy zniesc i takie cos je gryzie. Nie musisz nam
        pisac, ze bys nie zatrudnil kogos z TAKIM wyksztalaceniem na
        pomocnika. Co bys powiedzial? Trzeba sie bylo nie uczyc???

        Ludzie z wyksztalceniem tez musza gdzies pracowac, gdzies zaczac,
        mimo, ze kryzys. Rodak powinnien wyciagnac do innego reke i pomoc w
        trudnej chwili, zwlaszacza na przyklad do samotnej matki, nawet
        jezeli ma doktorat, nie moze znalezc pracy i lapie co moze.

        Ta swoja opinia, SP dales swiadectwo swojej bezdusznosci i po prostu
        czystego nieskalanego polactw-buractwa.

        Czasy sa bardzo trudne a np przyklad taki Vancouver, to beznadziejne
        miejsce. Moj kolega po politechnice od 17 lat tam siedzi i jest
        malarzem pokojowym. Dlaczego to robi nie wiem. Pewnie z powodu
        milosci do tego pieknego klimatu w Vancouver, zakochal sie w
        ciemnych dniach i deszczu he he he. Glupich nie sieja podobno, sami
        sie rodza.

        Ja przypuszczam, ze ta kobita po prostu odstawala poziomem od reszty
        i stad pracy nie dostala, pewnie ta zonka tego faceta od postu
        podobnie.

        Czego polskie buraki nie moga innym Polakom darowac, to kultury i
        wyksztalcenia wiec lepiej sie nie wychylac i zamiast pisac PRZEDTEM
        pisac jak ty przedtym.

        Jedyna zaleta paszportu kanadyjskiego ( i
        > meksykanskiego) to mozliwosc latwego otrzymania wizy TN ktora
        > pozwala na JEDEN ROK pobytu / pracy w US. I nie wszyscy na taka
        >wize sie kwalifikuja

        kolejne ostrzezenie, he he he??? TYLKO JEDEN ROK!!!!
        Jeden rok ale jak ktos dalej chce pracowac w USA to moze sobie te
        wize kazdego roku odnawiac w nieskonczonosc...dlatego wiekszosc, po
        pewnym czasie, zeby sobie wiecej dupy nie zawracac przechodzi na
        Green Card a niektorzy biora nawet obywatelstwo i maja dual
        citizenship Canadian/USA.
        www.tnvisaexpert.com/resources/other_options/
        nie strasz nie strasz, bo sie zesrasz SP.
        pewnie trudno byc takim malym zyciowym tchorzem. widzisz, moze
        jakbys troche lepiej znal angielski, to nie musialbys zaczynac w
        Timmins a pozniej gnic w tej dziurze przez reszte zycia.

        wielu Polakow w Kanadzie jest do ciebie podobnych:malo moga sami,
        madrza sie i nie moga zniesc, ze komus moze sie lepiej powiesc... a
        nawet jest zazdrosnych o to, ze ktos ma pragnienia i marzenia, ktore
        wprowadza w zycie, bo sami sa kolkami bez wyobrazni i odwagi
        zyciowej.


        • hannibal001 Re: Wzruszylem sie opisami jak to zle w Kanadzie 24.12.09, 19:18
          Podpisuje sie pod wszystkim, co napisales robson.5.

          Ciekawe, kto to jest ten ratpole? Wczoraj wszedlem na ten watek a
          ratpole z wsciekloscia odpowiadal na kazdy post. Co za nienawisc.
          Skad to sie w ludziach bierze?

          Zamiast siedziec 24/7 na necie powinnien wziac sie za nauke na
          przyklad. Te jego posty, to takie wycie niemocy.
          Przypuszczam ze ten wankuwrzyk i pare innnych to takze on.

          Wesolych Swiat zycze tym, ktorzy na to zasluguja a jest ich bardzo
          niewielu na tym watku.
          • ratpole Re: Wzruszylem sie opisami jak to zle w Kanadzie 24.12.09, 19:41
            hannibal001 napisał:

            > Wesolych Swiat zycze tym, ktorzy na to zasluguja

            Nie badz okrutny!
            Nie zycz Wesolych Swiat ludziom, ktorzy znalezli sie w paskudnej sytuacji i nie
            ma dla nich swiatelka.... w tunelu.
            To tak jakbys sie z tych sierot zyciowych naigrywal.
            Skad w tobie tyle nienawisci? buhahahaha
          • robson.5 Re: Wzruszylem sie opisami jak to zle w Kanadzie 24.12.09, 19:57
            ratpole to stara baba, niepracujaca albo majaca bardzo marny,
            niskodochodowy business. Siedzi na necie 24 godziny na dobe i szuka
            frajerow.
            A ze jest stara i podla, to odzwierciedla sie to na necie i w tym co
            pisze. Chce dowalic wszystkim i za wszystko. Jak by mogla ugryzc sie
            sama w dupe, to by to pewnie zrobila ale nie moze.
            Nie ma co sie nia przejmowac.
        • starypierdola Hej, Robson! Tos Ty tes z Moniek? 24.12.09, 22:22
          Witam krajana. To widze ze jest nas tu juz trzech: Ty, Zupa i ja :))

          Merry Christmas & all the best
          Twoj krajan
          SP
          • robson.5 nie z Moniek 26.12.09, 05:47
            Skad jestem nie twoja sprawa ale na pewno nie Moniek. Ty sobie badz
            skad chcesz, z zupa alias ratpole.

            Ty jestes typowy polski burak, taka mala wsza, ktora sama malo moze
            ale zrobilaby wszytko aby innemu podstawic noge i utrudnic zycie. I
            to wszystko tak bezinteresownie-maly wstretny insekt.

            Poszol won i nie odzywaj sie do mnie bo sobie nie zycze.
            • starypierdola Z Moniek, z Moniek! Nie zapieraj sie i niewstydz : 26.12.09, 06:17
              A swoja droga Twoje elokwentne wpisy wyraznie wskazuja czemu Ci
              idzie pod gorke.

              I watpie zeby Ci kiedykolwiek i gdziekolwiek bylo dobrze. Tak juz w
              zyciu jest ze niektorzy to prawdziwe nieudaczniki. Szkoda tylko ze
              to akurat trafilo na Ciebie. W koncu krajan .... :(((

              Moze wez jaka aspiryne?? stac Cie na tabletke?

              Twoj zatroskany krajan z Moniek
              SP
              • moj_vancouver Re: Z Moniek, z Moniek! Nie zapieraj sie i niewst 26.12.09, 10:18
                Na twoim miejscu zamilklabym, zmienila nick.
                To nie robson jest nieudacznikiem tylko ty a pod plaszczykiem
                jowialnosci i nickiem stary pie... kryje sie zgorzknialy, bardzo
                nieciekawy czlowiek.
                Czy ty uwazasz, ze ludzie sa az tak glupi, ze nie potrafia wyciagac
                prostych wnioskow, malo kto jednak jest w stanie powiedziec, co
                mysli, jak robson.
                • ratpole Re: Z Moniek, z Moniek! Nie zapieraj sie i niewst 26.12.09, 14:43
                  moj_vancouver napisała:

                  > malo kto jednak jest w stanie powiedziec, co mysli, jak robson.

                  Nie przeceniaj robsona.
                  To zadna sztuka powiedziec co mysli robson i w sposob w jaki to robi.
                  Ja tez tak potrafie przynajmniej raz, a czasem dwa razy dziennie.
                  Otoz ide do lazienki, zdejmuje spodnie, siadam na klopie i sruuuuuu hehehehe
                • starypierdola "To nie robson jest nieudacznikiem tylko ty.." 26.12.09, 16:38
                  Nie Robson, tylko Zdzisiek, moj krajan z Moniek. A jak z Moniek to
                  musi byc chlop ze ho - ho. SAma widzisz ze z samego pisania Ci sie
                  podoba :))

                  Choc widze, z wielka troska, ze jego wpisy nie wskazuja na 24 lat
                  wyksztalcenia. No chyba ze w jakims "zakladzie". A w Monkach mamy i
                  zaklad karny, i zaklad dla swirow ....

                  W tej sytuacji nie powinien chyba przyjezdzac do Timmins, bo tu
                  zadnego zakladu nie ma. Najblizsze sa odlegle o ponad 600 km w
                  Sudbury. A bez nich zycie z pewnoscia bylo by dla niego udreka.

                  Ale mam propozycje: Windsor, Ont. Tam chyba bylo by mu najlepiej, bo:
                  1. Duze miasto a my wszyscy rodem z Moniek mamy na tym punkcie swira
                  2. Tam mieszka Czesiek (vel Vankuwrzyk) nasz trzeci krajan z Moniek
                  i mogl by mu pomoc
                  3. Detroit przez rzeke, wiec czekajac na kanadyjski paszport mogl by
                  sie przygotowac do zostania "wetbakiem" jesli, jak przewiduje, do US
                  go nie wpuszcza nawet z tym paszportem.

                  I zycze mu powodzenia
                  Krajan Zdziska z Moniek, SP
                  • akawill Hej SP! 28.12.09, 15:36
                    Zaniedbalem ten watek troche (no bo jak tu czytac 160 wpisow o
                    lepszym czy gorszym miejscu w Kanadzie) a tu takie fajne wpisy.
                    Twoje, bo inne to niestety mimo wielu celnych spostrzezen i uwag to
                    jednak jap jap jap, takie ujadanie. Swietny jest ten Twoj dystans i
                    humor! Tak trzymac i wszystkiego najlepszego w Nowym!
                    • wankuwrzyk Re: Hej SP! 29.12.09, 06:29
                      Niestety, ciazy na tobie klatwa krypty.
    • bushwacker Gdzie w Kanadzie! Tam gdzie jest PRACA! 28.12.09, 16:59
      Dlaczego wybrales Vancouver?
      Vancouver jest drogim miastem, gdzie trudno znalezc prace, szczegolnie na poczatku.
      Czy szukales pracy w zawodzie przez internet zanim wyladowales w Vancouver?

      Odnosze wrazenie, ze zrobiles kilka podstawowoych bledow emigracyjnych i wpadles
      w depresje. Radze sie dobrze zastanowic nad innym miejscem na start.
      Trzeba zaczynac szukanie nie od pieknych widokow lecz od pracy.
      • harbourfront Re: Gdzie w Kanadzie! Tam gdzie jest PRACA! 28.12.09, 19:19
        Podsumowanie - po latach pracy na czarno w USA nie znaja jezyka nie
        maja konkretnego zawodu/wyksztalcenia/doswiuadczenia.Nic dziwnego ze
        zawsze bada na dole drabiny spoleczanej zyjac w najgorszych
        dzielnicach.smutne, doprawdy smutne.Nie wszycy sie nadaja na
        emogracje.Tacy ludzi jak wy powinni zostac w polsce.Niestety ale
        jestescie nieudacznikami.
        • wankuwrzyk Re: Gdzie w Kanadzie! Tam gdzie jest PRACA! 29.12.09, 06:33
          harbourfront napisała:

          > Podsumowanie - po latach pracy na czarno w USA nie znaja jezyka
          nie
          > maja konkretnego zawodu/wyksztalcenia/doswiuadczenia.

          No jak to, przeciez ci powiedzial, ze na Columbii studiowali. Inna
          rzecz, ze niechetnie przechodzi do wyjasnien kto placil i ich
          utrzymywal, co studiowali, i gdzie robil te kariere na czarno. A
          raczej wcale nie przechodzi, chociaz go nietaktownie wprost
          zapytalem.

        • fransus.dzordz Re: Gdzie w Kanadzie! Tam gdzie jest PRACA! 29.12.09, 06:58
          harbourfront napisała:

          > Podsumowanie - po latach pracy na czarno w USA nie znaja jezyka nie
          > maja konkretnego zawodu/wyksztalcenia/doswiuadczenia.


          to kolejne polackie zlote rynce co wszystko umiom .
      • harbourfront Re: Gdzie w Kanadzie! Tam gdzie jest PRACA! 28.12.09, 19:24
        Nieudacznik pozostanie nieudacznikiem.Kraj zamieszkania nie ma
        zadnego znaczenia.Nielegale z USA bez zawodu i jezyka narzekaja na
        Kanada hhehehe
    • mala200333 Re: Gdzie zamieszkac w Kanadzie! 11.01.10, 20:59
      Calgary w Albercie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka