Dodaj do ulubionych

Kruczki prawne

10.02.11, 09:06
Słabe prawo niszczy sprawiedliwość i daje bezkarność przestępcom

blog.rp.pl/ziemkiewicz/2011/02/05/ludzie-honoru-przez-%e2%80%9ech%e2%80%9d/
W kategoriach czysto prawniczych, redaktor Sawka nie ma oczywiście najmniejszych szans − ale wszak stoi za nim gazeta oskarżona o bycie organizacją przestępczą. Więc w istocie aż takim kamikadze nie jest. Działał przecież w ramach linii swej redakcji, nakazującej obiektywizm, bezstronność w politycznych sporach i rzetelność, więc redakcja go nie opuści. Po pierwsze, redaktor Sawka już okazał się kolejnym w swej gazecie „człowiekiem bezdomnym”. Opluty poseł Jackiewicz oskarżyć go od miesięcy nie może, albowiem redaktor Sawka nie ma adresu, a redakcja oficjalnie informuje sąd, że miejsca zamieszkania swojego naczelnego nie zna i pozwu mu przekazać nie jest w stanie.

W jaki sposób może redakcja nie znać adresu człowieka, który nią kieruje, i któremu, jak można domniemywać, wypłaca pensję, a więc i wypełnia arkusze do Urzędu Skarbowego, gdzie jest również rubryka „adres”? A może, może… Uważni moi czytelnicy wiedzą, że o zjawisku przedprocesowej bezdomności dziennikarzy „Wyborczej” pisałem już dawno, bo to stały numer jej prawniczego „stafu”. Żeby nie przypominać po raz kolejny przypadków pomniejszych cyngli, redakcja ta przecież przez rok nie była kiedyś w stanie ustalić miejsca pobytu samego Adama Michnika. I to w czasach, kiedy był jej rzeczywistym, a nie tylko, jak obecnie, malowanym naczelnym. Kiedy sprawa jest oczywista, to staraniem prawnika jest ją maksymalnie opóźnić, tak, aby, gdy wyrok w końcu zapadnie, był z uwagi na upływ czasu możliwie mało dolegliwy. Ukrywanie miejsca zamieszkania pracownika i nie odbieranie pism sądowych to ledwie pierwsze sztuczki z bogatego arsenału. Pamiętam na przykład sprawę, którą mecenas Rogowski znacznie przedłużył, domagając się w sądzie dowodu, że gazeta rzeczywiście napisała to, co jest w jej archiwum internetowym − czyli oryginalnego egzemplarza gazety sprzed kilkunastu miesięcy…

Z jednej strony bezwzględny atak opłaconych prawników na prostego człowieka, który w nerwach powiedział parę słów bardziej otwarcie, niż pozwalają to czynić kodeksy. Z drugiej codzienna praktyka redakcji, która pouczając wszystkich o etyce i moralności nie cofa się dla realizacji propagandowych celów przed łamaniem dziennikarskiej etyki i oczywistymi manipulacjami. I która do tego stopnia nie zna miejsca pobytu swoich szefów, że potrafiła kiedyś wystawić panu Michnikowi usprawiedliwienie nie stawienia się na rozprawie, zaświadczając, że bawi on za granicą − w dniu, kiedy fotoreporter sfotografował go przed jego warszawskim mieszkaniem. Ot, prawdziwa emanacja naszych intelektualnych i duchowych elit. :))) Prawdziwi ludzie honoru.
Pisanego przez „ch”.

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka