Dodaj do ulubionych

Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościach?

26.06.11, 12:33
Czy takim elementem może być np. zakurzony magnetofon? (bo nie da się do końca wytrzeć) Albo sprzęt sportowy gdzieś na szafach czy w kącie (no wybaczcie, ale ja np mam małe mieszkanie i nie mam żadnego schowka na narty czy piłkę, a u nas w piwnicy kradną).
Chętnie posłucham Waszych wypowiedzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: rossdarty Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.11, 12:47
      Więc słuchaj:

      Mnie odbiera apetyt Pan Domu, który pierwszy rzuca się na jedzenie, młóci tak szybko i zachłannie jakby się spieszył, że goście wszystko mu wyjedzą...
      (Autentyczne...Mam tą wątpliwą "przyjemność" bywać od wielkiego święta, na szczęście, u pewnego odłamu mojej rodziny, gdzie przechodzi mi apetyt i chęć na przebywanie w TAKIM towarzystwie.)
      Ale obowiązki i pozory zmuszają....
      • Gość: ka_p_pa Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa IP: *.lukman.pl 26.06.11, 12:49
        Zabieraj kanapki i termos
        • Gość: rossdarty Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.11, 12:55
          Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

          > Zabieraj kanapki i termos

          To jest pomysł!!!
          Być może da mu to do myślenia, choć jak widzi jedzenie to podejrzewam, że myślenie wyłącza:)
          • karbat Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 13:10
            bylem zaproszony przez kilku , roznych znajomych ... zastanawialem, sie w kilku przypadkach
            jak to jest , mieszkanie w bloku wymagajace kompletnego remontu ...a przed domem, nowy kabriolet , rozne auta warte grubo ponad sto tysiecy zlotych .

            odwiedziny u znajomych , mili ludzie , jedni trzymaja w bloku wilczura , suke .... raz sie lenila , innym razem miala cieczke ...nawet herbata nie mogla mi przejsc przez gardlo .
            Inni , trzymaja w bloku koty , mieszkanie zalatuje tymi zwierzakami . umawiam sie z nimi
            tylko poza ich mieszkaniem . nigdy ich juz w ich mieszkaniach nie odwiedze . zaden problem .
            • matylda1001 Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 27.06.11, 11:49
              karbat napisał:

              > Inni , trzymaja w bloku koty , mieszkanie zalatuje tymi zwierzakami <

              Psy to i owszem, ale koty nie śmierdzą, to bardzo czyste zwierzęta. Moja kicia pachnie perfumami tej osoby, która ostatnia trzymała ją na rękach:) Śmierdzieć może najwyżej niezadbana kocia kuweta, ale to już zależy od właścicieli.
    • Gość: ka_p_pa Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa IP: *.lukman.pl 26.06.11, 13:12
      Dziwnie się czuję, gdy każą mi buty zdejmować.
      • swarozyc Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 13:19
        Xionc przy stole..
      • kolter-xxl Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 13:26
        Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

        > Dziwnie się czuję, gdy każą mi buty zdejmować

        Po co im twoje buty ???
        • Gość: ka_p_pa Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa IP: *.lukman.pl 26.06.11, 15:21
          kolter-xxl napisał:

          > Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):
          >
          > > Dziwnie się czuję, gdy każą mi buty zdejmować
          >
          > Po co im twoje buty ???

          Nie spotkałeś się z tym obyczajem? Ja natykam się częściej niż bym chciał. Dziwaczny zwyczaj zdejmowania butów w nie swoim domu. Znam takich jednych, co nie wpuszczą w butach.
      • inside.pl Ja nie zdejmuje i nikt juz mi robic tego.. 26.06.11, 15:15
        ..nie kaze:)
        • matylda1001 Re: Ja nie zdejmuje i nikt juz mi robic tego.. 27.06.11, 11:35
          inside.pl napisał:

          > ..nie kaze:)<

          Znałam kilka takich domów. Nie zdejmowałam konsekwentnie i w końcu przeszli do porządku dziennego nad moim "chamstwem" ;)
      • dritte_dame Re: buty 27.06.11, 19:35
        Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

        > Dziwnie się czuję, gdy każą mi buty zdejmować.

        A ja się dziwnie czuję gdy ich nie mogę zdjąć! :))
        • matylda1001 Re: buty 28.06.11, 00:09
          dritte_dame napisała:

          > A ja się dziwnie czuję gdy ich nie mogę zdjąć! :))

          ;) Są też tacy, którzy się dziwnie czują, gdy do schabowego podadzą im nóż i widelec...

          • dritte_dame Re: buty 28.06.11, 01:26

            Zwyczaj kiszenia przez gości nóg w zewnetrznych butach to chyba tak samo specyficznie polski zwyczaj jak zwyczaj używania osobnego ręcznika "do nóg" :)))

            Wyobraź sobie jakie skutki miałby ten zwyczaj w społeczeństwie mieszkającym w znakomitej większości w jednorodzinnych domach, gdzie goście wchodzą do tych domów wprost z ulic lub chodniczków ogrodowych, na których przez ponad połowę roku jest słone śnieżnie błoto, śnieg, albo przynajmniej woda deszczowa.

            Nawet przy starannym wycieraniu zewnetrznego obuwia w wycieraczki, po którejś kolejnej parze przybywajacych gości miejsca na błoto by wkrótce w domu zabraklo! :))

            Dlatego przy powszednich i nieformalnych wizytach u przyjaciół i znajomych - buty zewnętrzne zawsze i powszechnie zdejmujemy, pozostawiając je w pobliżu wejścia gościnnego domu - w zimie najczęściej na specjalnych plastykowych tackach zapobiegajacych rozlewaniu się topniejącej słonej wody po korytarzu.

            Gościna swobodna, w czystych skarpetkach, a w lecie także boso, z bosymi spacerami po gościnnych ogrodowych trawnikach, jest o wiele przyjemniejsza i bardziej relaksująca niż gościna "obuta" - niemiłosiernie gniotąca i przegrzewajaca stopy nieszczęsnego gościa.

            A w przypadku świątecznych i z innych okazji wizyt formalnych w prywatnych domach, jest z wzwyczaju że goście w przypadku złej pogody na zewnatrz obowiązkowo przynoszą ze sobą swoje własne obuwie "do wieczorowego stroju" na zmianę i zaraz po wejściu, jeszcze w przedsionku gospodarzy, natychmiast zmieniają buty zewnętrzne na te ze sobą przyniesione.
            • ka_p_pa Re: buty 28.06.11, 20:42

              dritte_dame napisała:

              >
              > Zwyczaj kiszenia przez gości nóg w zewnetrznych butach to chyba tak samo specyf
              > icznie polski zwyczaj jak zwyczaj używania osobnego ręcznika "do nóg" :)))
              >
              > Wyobraź sobie jakie skutki miałby ten zwyczaj w społeczeństwie mieszkającym w z
              > nakomitej większości w jednorodzinnych domach, gdzie goście wchodzą do tych dom
              > ów wprost z ulic lub chodniczków ogrodowych, na których przez ponad połowę roku
              > jest słone śnieżnie błoto, śnieg, albo przynajmniej woda deszczowa.

              Czynisz z sytuacji ekstremalnej regułę. Otóż dni, w których jest jest słone śnieżnie błoto, śnieg, albo przynajmniej woda deszczowa. jest w roku kilka lub kilkanaście. Mój chodniczek ogrodowy jest odśnieżony lub pokryty udeptanym śniegiem, a nigdy nie ma tam słonego błota. Podobnie rzecz się ma u innych.
              Druga sprawa to "buty zewnętrzne". Czy masz na myśli buty zimowe? Jeśli tak, to takowych nie posiadam od niepamiętnych lat. Mam oczywiście jakieś obuwie na zimę, ale jest to obuwie typu albo roboczego, albo sportowego, turystycznego. Idąc w goście mam na nogach takie same pantofle jak latem, bo piszę "idę", ale czytaj "jadę". Wsiadam do samochodu przed domem i wysiadam przed domem wizytowanym. Wymyślono też taki prosty przyrząd- wycieraczka się nazywa. I na koniec- jak u mnie, chodzenie na bosaka, niezależnie od pory roku byłoby niezdrowe. W całej chałupie podłogi są ceramiczne z wyjątkiem sypialni, ale tam goście nie zaglądają.

              jako osoba majaca elementarne problemy z pisaniem w jezyku polskim, nie dziwie sie - by klosowski333
              forum.gazeta.pl/forum/w,29,123777456,123805206,Re_Oczywiscie_ze_tak.html
              • dritte_dame Re: buty 28.06.11, 21:44
                ka_p_pa napisał:

                > dritte_dame napisała:
                >
                > >
                > > Zwyczaj kiszenia przez gości nóg w zewnetrznych butach to chyba tak samo
                > specyf
                > > icznie polski zwyczaj jak zwyczaj używania osobnego ręcznika "do nóg" :))
                > )
                > >
                > > Wyobraź sobie jakie skutki miałby ten zwyczaj w społeczeństwie mieszkając
                > ym w z
                > > nakomitej większości w jednorodzinnych domach, gdzie goście wchodzą do ty
                > ch dom
                > > ów wprost z ulic lub chodniczków ogrodowych, na których przez ponad połow
                > ę roku
                > > jest słone śnieżnie błoto, śnieg, albo przynajmniej woda deszczowa.
                >
                > Czynisz z sytuacji ekstremalnej regułę. Otóż dni, w których jest jest słone
                > śnieżnie błoto, śnieg, albo przynajmniej woda deszczowa.
                jest w roku kilka
                > lub kilkanaście. Mój chodniczek ogrodowy jest odśnieżony lub pokryty udeptanym
                > śniegiem, a nigdy nie ma tam słonego błota. Podobnie rzecz się ma u innych.

                Heh, "kilka dni" :))
                Boś jest (pod)mieszczuch w nijakiej Europie gdzie nawet porządnych pór roku nie ma! :))

                W moim uroczym mieście (w większości wyglądajacym jak gęsto zabudowana "wieś" ;)) śnieg leży przez bite trzy miesiące każdego roku. Średni jego opad roczny to około dwa metry, a bywa że dochodzi i do czterech.


                > Druga sprawa to "buty zewnętrzne". Czy masz na myśli buty zimowe?

                Niekoniecznie zimowe.
                Każde normalnie noszone na zewnątrz domu.


                > Idą
                > c w goście mam na nogach takie same pantofle jak latem, bo piszę "idę", ale czy
                > taj "jadę". Wsiadam do samochodu przed domem i wysiadam przed domem wizytowanym

                Ja też wsiadam i wysiadam.
                W zimie - z butkami na zmianę w torebce.


                > . Wymyślono też taki prosty przyrząd- wycieraczka się nazywa.

                Użycie wycieraczki to tylko konieczny środek wstępny, ale nie załatwienie sprawy.
                Wycieraczka służy do wytarcia obuwia przed przekroczeniem progu, po to aby nie nanieść zbyt dużo pyłu, błota, psiego gówna, i czego tam jeszcze, do sieni gospodarzy zanim będziemy w niej mogli zdjąć albo zmienić swoje zewnetrzne obuwie.

                Pchanie sie w zewnętrznych butach w prywatną przestrzeń gospodarzy, którą to przestrzeń oni akurat wyjątkowo otwieraja dla gości, to przecież grubiaństwo.

                Nie nadarmo przecież zwrot: "włazić z butami w czyjeś życie" ma taki wydźwięk, jaki ma! :))

                W moim kraju buty powszechnie zdejmują lub zmieniają nie tylko goście prywatni ale też pacjenci w poczekalniach lekarskich i dentystycznych, rzemieślnicy wykonujacy naprawy w domach klientów, doradcy bankowi i ubezpieczeniowi odwiedzajacy klientów w domach, itp.


                > I na koniec- jak
                > u mnie, chodzenie na bosaka, niezależnie od pory roku byłoby niezdrowe. W całej
                > chałupie podłogi są ceramiczne z wyjątkiem sypialni, ale tam goście nie zagląd
                > ają.

                Bose chodzenie jest bardzo zdrowe - już nie pamiętam kiedy miałam ostatni "przeziebieniowy" katar, a po domu chodzę zawsze boso, niezależnie od pory roku.
                Część podłóg mam też ceramicznych, z wbudowanym ogrzewaniem, ale sama tego ogrzewania nieczęsto używam.

                Ale oczywiscie jeśli charakter i okazja wizyty/przyjęcia tego "wymaga" to chodzimy w domu wszyscy w obuwiu, ale tylko takim, które nie dotknęło podeszwą niczego poza progiem domu! :)
                • ka_p_pa Re: buty 28.06.11, 22:15

                  > Heh, "kilka dni" :))
                  > Boś jest (pod)mieszczuch w nijakiej Europie gdzie nawet porządnych pór roku nie
                  > ma! :))
                  >
                  > W moim uroczym mieście (w większości wyglądajacym jak gęsto zabudowana "wieś" ;
                  > )) śnieg leży przez bite trzy miesiące każdego roku. Średni jego opad roczny to
                  > około dwa metry, a bywa że dochodzi i do czterech.

                  Toć nie piszę uniwersalnego poradnika jak zachować się idąc w gości w Kanadzie czy na Alasce, ale o tym co mnie drażni w zachowaniu moich sąsiadów, znajomych.


                  > Pchanie sie w zewnętrznych butach w prywatną przestrzeń gospodarzy, którą to pr
                  > zestrzeń oni akurat wyjątkowo otwieraja dla gości, to przecież grubiaństwo.
                  >
                  > Nie nadarmo przecież zwrot: "włazić z butami w czyjeś życie" ma taki wyd
                  > źwięk, jaki ma! :))

                  A w żadnym razie. Zapraszając gości zapraszam ich takich, jakimi są, sprzątając przed ich przybyciem i licząc się z koniecznością posprzątania po ich wizycie.

                  > W moim kraju buty powszechnie zdejmują lub zmieniają nie tylko goście prywatni
                  > ale też pacjenci w poczekalniach lekarskich i dentystycznych, rzemieślnicy wyk
                  > onujacy naprawy w domach klientów, doradcy bankowi i ubezpieczeniowi odwiedzaja
                  > cy klientów w domach, itp.

                  Co najmniej dziwne. Pacjenci w poczekalniach? Robisz mnie w trąbę:)

                  > Bose chodzenie jest bardzo zdrowe - już nie pamiętam kiedy miałam ostatni "prze
                  > ziebieniowy" katar, a po domu chodzę zawsze boso, niezależnie od pory roku.
                  > Część podłóg mam też ceramicznych, z wbudowanym ogrzewaniem, ale sama tego ogrz
                  > ewania nieczęsto używam.

                  Gratuluję zdrowia.

                  > Ale oczywiscie jeśli charakter i okazja wizyty/przyjęcia tego "wymaga" to chodz
                  > imy w domu wszyscy w obuwiu, ale tylko takim, które nie dotknęło podeszwą nicze
                  > go poza progiem domu! :)

                  Cóż, mnie takie przywiązywanie wagi do sterylności właśnie drażni.
                  • matylda1001 Re: buty 28.06.11, 23:40
                    ka_p_pa napisał:

                    > Co najmniej dziwne. Pacjenci w poczekalniach? Robisz mnie w trąbę:)<

                    :) Nie koniecznie... może Dama leczy ząbki u Japończyka?;)

                    Ostrzegam Cię:) w butach, czy bez, wdepnąłeś na minę:) O psich odchodach już było, o błocie też. Może się zacząć o nowych, jasnych dywanach, raczkujących oseskach, plwocinach, dziurawych skarpetkach, "gościnnych" kapciach, a nawet o śmierdzących nogach:) O dobrym wychowaniu i tak nie będzie.
                    • ka_p_pa Re: buty 29.06.11, 00:14

                      matylda1001 napisała:

                      > ka_p_pa napisał:
                      >
                      > > Co najmniej dziwne. Pacjenci w poczekalniach? Robisz mnie w trąbę:)<
                      >
                      > :) Nie koniecznie... może Dama leczy ząbki u Japończyka?;)
                      >
                      > Ostrzegam Cię:) w butach, czy bez, wdepnąłeś na minę:) O psich odchodach już by
                      > ło, o błocie też. Może się zacząć o nowych, jasnych dywanach, raczkujących oses
                      > kach, plwocinach, dziurawych skarpetkach, "gościnnych" kapciach, a nawet o śmie
                      > rdzących nogach:) O dobrym wychowaniu i tak nie będzie.

                      Wiem:)))
                      Poznałem już d_d jako dyskutantkę:)) Zastrzegam, że jest to wyraz podziwu, dopiero w dalszej kolejności skarga na Jej upierdliwość:)))
                      • dritte_dame Re: maniery 29.06.11, 04:10
                        ka_p_pa napisał:

                        >
                        > matylda1001 napisała:
                        >
                        > O psich odchodach już było, o błocie też.

                        Fakt :)

                        > Może się zacząć o nowych, jasnych dywanach, raczkującyc
                        > h oseskach, plwocinach, dziurawych skarpetkach, "gościnnych" kapciach, a nawet
                        > o śmierdzących nogach:)

                        Eee.. nic z tych rzeczy! :)) przecież właśnie dopiero co było...

                        > O dobrym wychowaniu

                        Niekrępowanie się z wchodzeniem w ulicznych butach do współczenych prywatnych mieszkań i domów to mentalny przeżytek z nie tak jeszcze odległych czasów gdy buty w ogóle mało kto miał, a gdy je już miał to się nimi szczycił i był obiektem podziwu pozostałego bosego "chamstwa", które prawa obutego "jaśniepana" do noszenia przez niego butów jak i gdzie tylko mu się spodoba - nigdy nie kwestionowało, głównie i przede wszystkim z podziwu ale także w obawie przez oberwaniem w mordę.

                        Chodzenie boso było "chamskie" a chodzenie w butach - oznaką bogactwa i wysokiego statusu społecznego.

                        Stąd przecież te wszystkie: "trza być w butach na weselu", "poznać pana po cholewach", "boso [czyli biednie, d_d], ale w ostrogach", itp..

                        Publiczne zdjęcie butów obuty podświadomie odczuwał wówczas jako społeczną degradację a otrzymane od kogoś polecenie lub sugestię zdjęcia butów - jako wręcz próbę poniżenia.

                        A i o zmianie butów też nie było wtedy w ogóle mowy gdyż wśród tych nielicznych obutych jednostek jeszcze o wiele wiele mniej liczni posiadali więcej niż jedną parę butów!

                        Ale czas już przecież z tego wyrosnąć gdyż posiadanie butów, tak jak i posiadanie zegarka, przestało być już widomym sygnałem pozycji społecznej :))

                        Dobre wychowanie właśnie wymaga od nas aby w interakcji z otoczeniem, z którego zasobów korzystamy, pozostawiać po sobie, przez szacunek dla tego otoczenia, możliwie mały... no właśnie.. "footprint" :)




                        > skarga na Jej upierdliwość:)))

                        <hmmm... ;))>
                        • matylda1001 Re: maniery 29.06.11, 20:32
                          dritte_dame napisała:

                          > Niekrępowanie się z wchodzeniem w ulicznych butach do... itd...<

                          Ciekawy wywód ale nic a nic nieprawdziwy. Zasady korzystania z obuwia są stałe i nie podlegają żadnym modyfikacjom. Przykro mi ale uległaś jakimś fałszywym mitom:) Z moich obserwacji wynika, że dziwaczny zwyczaj zdejmowania butów rozpanoszył się właśnie w środowiskach, gdzie buty stanowią pewną... nowość. Powiadają, że smoking dobrze leży na człowieku dopiero w czwartym pokoleniu. Myślę, że z butami jest podobnie, więc cóż zrobić? chyba należy przeczekać:)

                          > Ale czas już przecież z tego wyrosnąć gdyż posiadanie butów, tak jak i posiadanie zegarka, przestało być już widomym sygnałem pozycji społecznej :))<

                          Ja też myśle, że czas byłby najwyższy dac spokój tym nieszczęsnym butom, czyli pozwolić im na spełnianie przynależnej roli. Maja być na nogach i już.
                          • dritte_dame Re: maniery 29.06.11, 20:44
                            matylda1001 napisała:

                            > Maja być na nogach i już.

                            "i już" ? :))

                            A może pokusisz się o jakieś uzasadnienie? :)
                            • matylda1001 Re: maniery 29.06.11, 21:21
                              dritte_dame napisała:

                              > A może pokusisz się o jakieś uzasadnienie? :)<

                              :) Z faktami się nie dyskutuje.



                              • dritte_dame Re: maniery 29.06.11, 21:28
                                matylda1001 napisała:

                                > :) Z faktami się nie dyskutuje.

                                A z dogmatami można? :)
                                • matylda1001 Re: maniery 29.06.11, 21:48
                                  dritte_dame napisała:

                                  > A z dogmatami można? :)<

                                  Też nie:) Dogmat (z założenia) nie podlega żadnej dyskusji, jako prawda przyjęta bezwarunkowo.

                                  (Oto przykład tego, co zasygnalizował Kappa:) ale i tak Cie lubię:)



                          • dritte_dame Re: maniery 29.06.11, 21:11
                            matylda1001 napisała:

                            > Ciekawy wywód ale nic a nic nieprawdziwy.

                            A co konkretnie jest tam nieprawdziwe?

                            Czy to, że jeszcze żyją ludzie pamiętający czasy gdy posiadanie choćby jednej pary butów wcale nie było oczywiste i powszechne?

                            Czy może to?:

                            "Dobre wychowanie właśnie wymaga od nas aby w interakcji z otoczeniem, z którego zasobów korzystamy, pozostawiać po sobie, przez szacunek dla tego otoczenia, możliwie mały... no właśnie.. "footprint" :) "
                          • Gość: ;-) Re: maniery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.11, 21:11
                            Zwyczaj ściagania butów przed wejściem do domu przyszedł właśnie ze wsi. Bo nie pasowało, żeby w butach, w których chodziło się po gumnie, wchodzić do paradnej izby. Po powrocie z obrządku buty z nóg!
                            • dritte_dame Re: paradne 29.06.11, 21:27
                              Gość portalu: ;-) napisał(a):

                              > Zwyczaj ściagania butów przed wejściem do domu przyszedł właśnie ze wsi. Bo nie
                              > pasowało, żeby w butach, w których chodziło się po gumnie, wchodzić do paradne
                              > j izby. Po powrocie z obrządku buty z nóg!

                              A figę ;)

                              Widać żeś nie ze wsi! ;))))

                              Do paradnej izby na wsiach w ogóle nikt nigdy nie wchodził.
                              Stała przez cały czas zamknięta a przyjmowano w niej może tylko z raz w roku księdza po kolędzie i otwierano wyjatkowo jeszcze na inne podobne okazje "od wielkiego dzwonu".

                              Do dziś jeszcze się takie paradne izby na wsiach zdarzają! :D

                              A obrządek oczywiście obrządzano boso.
                              Z prostego powodu: z braku butów.

                              A kułak i jego rodzina, którzy buty miewali - oszczędzali je na niedzielne wyprawy do kościoła - nosząc je w garści tam i z powrotem i zakładając tylko na czas mszy.
                            • matylda1001 Re: maniery 29.06.11, 21:37
                              Gość portalu: ;-) napisał(a):

                              > Zwyczaj ściagania butów przed wejściem do domu przyszedł właśnie ze wsi. Bo nie
                              pasowało, żeby w butach, w których chodziło się po gumnie, wchodzić do paradnej izby. Po powrocie z obrządku buty z nóg!<

                              :) Nic dodać, nic ująć, tylko podpisać się "oboma rencami"

                              • dritte_dame Re: maniery 29.06.11, 21:41
                                matylda1001 napisała:

                                > :) Nic dodać, nic ująć, tylko podpisać się "oboma rencami"

                                Widać że Ty też nie ze wsi :D:D
                                • Gość: ka_p_pa Re: maniery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.11, 21:59
                                  dritte_dame napisała:

                                  > matylda1001 napisała:
                                  >
                                  > > :) Nic dodać, nic ująć, tylko podpisać się "oboma rencami"
                                  >
                                  > Widać że Ty też nie ze wsi :D:D


                                  Ja ze wsi. Obecnie. Fajny obrazek widziałem u jednego z moich sąsiadów. Człowiek ten ma zwyczaj chodzenia boso od marca do grudnia. Ale tylko na zewnątrz. Przy progu stoją buty, walonki, żeby było łatwiej założyć i djąć. Zakłada te walonki wchodząc do domu.
                                • matylda1001 Re: maniery 29.06.11, 22:00
                                  dritte_dame napisała:

                                  > Widać że Ty też nie ze wsi :D:D

                                  :) Ano nie, ale to chyba nie wada?
                              • massaranduba Re: maniery 29.06.11, 21:58
                                Nie dopisywalabym ideologii do faktu zdejmowania,lub nie, butow.Mysle,ze bardziej zalezy to od tradycji.Osobiscie nie wyobrazam sobie sytuacji,gdzie moi goscie,dajmy na to czteroosobowa rodzina,na komende zaczyna zmieniac buty.Nie wiem,czy mieliby kucnac,czy moze przykleknac w ciasnym przedpokoju?A obuwie na zmiane wyciagnac z plecaka,walizki,podrecznej torby?... Moglo by byc calkiem zabawnie,szczegolnie,gdy naraz zjawilo by sie dziesiec osob ;-)
                                Niemcy znani sa ze swoich czystych ulic,wiec sugerowanie gosciom,aby zdjeli buty(w domysle-brudnych butow) jest zwyklym nietaktem.
                                • matylda1001 Re: maniery 29.06.11, 22:09
                                  massaranduba napisała:

                                  > Niemcy znani sa ze swoich czystych ulic,wiec sugerowanie gosciom,aby zdjeli buty(w domysle-brudnych butow) jest zwyklym nietaktem.<

                                  :) U nas w Polsce różnie z czystością ulic bywa, ale i tak jest lepiej niż w Kanadzie, gdzie niedzwiedz grizzly potrafi narobić nawet na wycieraczce;)
                            • shir-ker Re: maniery 29.06.11, 22:17
                              Cytat: Panno Alicjo,

                              pieknie piszesz, zreszta nie dziwota skoro jestes lingwista:)

                              savoir-vivre jest rzeczywiscie piekna sprawa. O tyle piekniejsza, ze niektore zasady zdaja egzamin w jednej kulturze natomiast w innej kategorycznie odpadaja. I na to trzeba wziac poprawke. Sprobuj nie zdjac butow Japonii, Chinach czy Indiach a zostaniesz uznana za barbarzynce. Nie wiem czy tez mieli klepisko w chalupie czy inne historyczne traumy.. Nieco blizej, bo za Morzem Baltyckim lezy Skandynawia. W Finlandii czy Szwecji buty zotaja w przedpokoju a ty pieknie maszerujesz w skarpetach. Jak widac strszne chamy, buraki i w sumie wiesniaki z tych Skandynawow (do tego malo gadaja i w ogole jakies takie mruki).
                              Rozumiem,ze jestes samozwanczym glosicielem dobrej nowiny (jedynej i prawidlowej). Ale wez poprawke na aspekt kulturowy. I nie tylko ten dotyczacy gospodarza i goscia.

                              panna.alicja.pinger.pl/m/2733365
                              • matylda1001 Re: maniery 30.06.11, 00:32
                                shir-ker napisała:

                                > savoir-vivre jest rzeczywiscie piekna sprawa. O tyle piekniejsza, ze niektore zasady zdaja egzamin w jednej kulturze natomiast w innej kategorycznie odpadaja.<

                                Zasady s-v nigdy nie są elastyczne i zawsze zdają egzamin, tylko trzeba je właściwie pojmować. Jedna z zasad jest taka, że jesli się przebywa w obcym kręgu kulturowym, to należy sie w miarę możliwości dostosować. Dlatego będąc w domu Japończyka buty zdejmę, ale potraktuje to jako egzotyczną przygodę:) Nie znaczy to jednak, że powinnam przenosic obce obyczaje do mojego kręgu kulturowego. Dlaczego to jest tak bardzo niezrozumiałe? Przecież dlatego, że gdzies na świecie je sie bez użycia sztućców, nie zacznę nagle jeść rękoma we własnym domu. To, że gdzieś na świecie uznają, że szczytem gościnności jest użyczyć gościowi własną żonę, nie znaczy, ze mój mąż ma sie stać aż tak gościnnym:) W kręgu kulturowym, do ktorego należy Polska nie jada się rękoma, nie uzycza się gościowi żony, i nie zdejmuje sie butow wchodzac do cudzego domu. Gościom nie podaje sie kapci. Przecież to takie oczywiste...
                                • dritte_dame Re: maniery 30.06.11, 01:53
                                  matylda1001 napisała:

                                  > W kręgu kulturowym, do ktorego należy Polska [...] nie zdejmuje sie butow wchodzac do cudzego domu

                                  , nie uśmiecha się do obcych ludzi na ulicy, nie wpuszcza się w korek na głównej ulicy samochodów czekających na możliwość wyjazdu z ulic bocznych, pali się bez skrępownia paierosy w przestrzeni publicznej, na balkonach i w samochodach wiozących dzieci, wysyła się bez żenady klientów aby rozmienili pieniądze bo "nie mam wydać", ...

                                  > Przecież to takie oczywiste...


                                  Ps.
                                  Zaciekawiłas mnie.
                                  W jakim kręgu użycza się gościowi żony?
                                  • matylda1001 Re: maniery 30.06.11, 12:28
                                    dritte_dame napisała:

                                    > nie uśmiecha się do obcych ludzi na ulicy<

                                    Coraz częściej, tak.

                                    >nie wpuszcza się w korek na głównej ulicy samochodów czekających na możliwość wyjazdu z ulic bocznych<

                                    Mieszkam w bocznej i nigdy nie mam problemu z włączeniem sie do ruchu. W innych miejscach też nie narzekam.

                                    >pali się bez skrępownia paierosy w przestrzeni publicznej, na balkonach i w samochodach wiozących dzieci<

                                    Jest coraz więcej zakazów, a balkon nie jest przestrzenią publiczna, tylko częścią mojego mieszkania, za które zapłaciłam i mam prawo czuć się u siebie. Przestrzenią publiczna może być np. klatka schodowa. Jeżeli ktoś pali przy swoim własnym dziecku to wszystko jedno czy w samochodzie, czy we własnym mieszkaniu. Jednakowa zbrodnia.

                                    > wysyła się bez żenady klientów aby rozmienili pieniądze bo "nie mam wydać", ... <

                                    To tylko po wypłacie, jak wszyscy przychodzą z grubymi;) a tak poważnie, to jeszcze mnie to nie spotkało. Raz pani nie miala wydac w takim małym mięsnym, to zostawiła klientów w sklepie a sama pobiegła na pocztę (obok).

                                    Oj, Ty chyba dawno nie byłas w Polsce, skoro masz o nas takie wyobrażenie:) I z tymi nieszczęsnymi butami też jest coraz lepiej. Obserwuję, że ci bardziej inteligentni, spośród tych, ktorzy nie potrafili sie zachować, biorą przykład z tych bardziej wyrobionych i przestają uprawiać buractwo.

                                    > Zaciekawiłas mnie. W jakim kręgu użycza się gościowi żony?<

                                    Powiedzieć, że to Twój krąg kulturowy, to może za wiele, ale blisko:) Użyczanie gościowi żony to zasada s-v Eskimosów, czyli też części Twoich współobywateli:) Zmarzniętemu gościowi należy podac coś ciepłego do zjedzenia, zapewnić dach nad głową i "termofor" do łóżka;)
                                • shir-ker Re: maniery 30.06.11, 06:41
                                  Nie, Matyldo. Gdyby to było tak oczywiste, nie byłoby tej dyskusji.I nie byłoby wielu dyskusji na innych forach i w całym internecie.

                                  matylda1001 napisała: W kręgu kulturowym, do którego należy Polska(...) i nie zdejmuje się butów wchodząc do cudzego domu. Gościom nie podaje się kapci.
                                  Przecież to takie oczywiste...
                                  PS Wielokropek w tym przypadku sugeruje raczej brak oczywistości. :P
                                  • matylda1001 Re: maniery 30.06.11, 13:08
                                    shir-ker napisała:

                                    > Nie, Matyldo. Gdyby to było tak oczywiste, nie byłoby tej dyskusji.I nie byłoby
                                    wielu dyskusji na innych forach i w całym internecie.<

                                    Fakt zaistnienia dyskusji to jeszcze nie powód do stwierdzenia, że są dwie prawdy.

                                    Nie zgadzasz się ze stwierdzeniem:
                                    "W kręgu kulturowym, do którego należy Polska(...) i nie zdejmuje się butów wchodząc do cudzego domu. Gościom nie podaje się kapci"

                                    Zgoda, w ramach tego kręgu kulturowego można zauważyć też "podkręgi" kulturowe;) Część społeczeństwa, wywodząca się z warstw społecznych... jakby to określić, żeby nikogo nie urazić... mało kulturalnych (?) hołduje zasadzie zdejmowania butów. Wydaje się, że zwyczaj ten został przeniesiony ze wsi do miasta przez powojenny, wiejski desant. Najprawdopodobniej wtedy właśnie duża częśc polskiego społeczeństwa stała się posiadaczami pierwszego w życiu dywanu, a może nawet pierwszej w życiu prawdziwej podłogi. Jedni w lot pojęli czym jest dywan, dla drugich nadal stanowi przedmiot kultu. Zasada niezdejmowania butów w czasie wizyty w cudzym domu jest starsza niż posiadacze tych dywanów. To, że istnieją ludzie, którzy buty zdejmują, nie znaczy, ze należy z nich brać przykład. Wszak nie należy przejmować wzorców postępowania od ignorantów.
                  • dritte_dame Re: buty 28.06.11, 23:50
                    ka_p_pa napisał:

                    > co mnie drażni w zachowaniu moich sąsiadów, znajomych.

                    I słusznie napisałeś że "dziwnie sie czujesz" gdy Ci "każą buty zdejmować".

                    Skoro każą, to znaczy że niestosowność Twego zachowania stała sie już dla otoczenia widoczna, wiec masz powód do wstydu, i dlatego czujesz się dziwnie.

                    A takiej krępujacej sytuacji możesz przecież łatwo uniknąć, zdejmujac lub zmieniając buty niezwłocznie i sam - tak naturalnie jak po wejściu zdejmujesz płaszcz i kapelusz.


                    > > Pchanie sie w zewnętrznych butach w prywatną przestrzeń gospodarzy, którą
                    > to pr
                    > > zestrzeń oni akurat wyjątkowo otwieraja dla gości, to przecież grubiaństw
                    > o.
                    > >
                    > > Nie nadarmo przecież zwrot: "włazić z butami w czyjeś życie" ma ta
                    > ki wyd
                    > > źwięk, jaki ma! :))
                    >
                    > A w żadnym razie. Zapraszając gości zapraszam ich takich, jakimi są, sprzątając
                    > przed ich przybyciem i licząc się z koniecznością posprzątania po ich wizycie.

                    To był być może w pewnym stopniu wytłumaczalny pogląd w czasach gdy gospodarze "sprzątali po gościach" na tej samej zasadzie na jakiej egipski faraon "budował" piramidę.
                    Czyli: gdy sprzatała służba domowa.

                    A współcześnie, to właśnie kulturalny gość, z szacunku dla gospodarzy i z wdzieczności za gościnę powinien dołożyć wszelkich starań aby po nim trzeba było jak najmniej sprzątać. A przede wszystkim - aby gospodarze nie musieli sprzątać syfu w nieunikniony sposób zawleczonego na podeszwach butów z zewnątrz.

                    Kulturalny gospodarz liczy się z koniecznością posprzątania ale kulturalny gość zrobi wszystko aby taka konieczność nie zaszła.


                    > > W moim kraju buty powszechnie zdejmują lub zmieniają nie tylko goście pry
                    > watni
                    > > ale też pacjenci w poczekalniach lekarskich i dentystycznych, rzemieślnic
                    > y wyk
                    > > onujacy naprawy w domach klientów, doradcy bankowi i ubezpieczeniowi odwi
                    > edzaja
                    > > cy klientów w domach, itp.
                    >
                    > Co najmniej dziwne. Pacjenci w poczekalniach? Robisz mnie w trąbę:)

                    Nie :)
                    Słowo daję że pacjenci w poczekalniach też!

                    W okresie jesienno-zimowym na drzwiach gabinetów często pojawiają się uprzejme sugestie i przypomnienia aby dla zachowania wspólnego komfortu i czystości pozostawić buty w specjalnie do tego przeznaczonym miejscu.


                    > Gratuluję zdrowia.

                    Zamiast tylko gratulować i zazdrościć - weź przykład! :))


                    > > Ale oczywiscie jeśli charakter i okazja wizyty/przyjęcia tego "wymaga" to
                    > chodz
                    > > imy w domu wszyscy w obuwiu, ale tylko takim, które nie dotknęło podeszwą
                    > nicze
                    > > go poza progiem domu! :)
                    >
                    > Cóż, mnie takie przywiązywanie wagi do sterylności właśnie drażni.

                    Jak już wyżej napisałam - to nie jest presja ze strony gospodarzy tylko okazywanie gospodarzom właściwego szacunku przez gości.
                    • ka_p_pa Re: buty 29.06.11, 00:10

                      dritte_dame napisała:

                      > ka_p_pa napisał:
                      >
                      > > co mnie drażni w zachowaniu moich sąsiadów, znajomych.
                      >
                      > I słusznie napisałeś że "dziwnie sie czujesz" gdy Ci "każą buty zdejmowa
                      > ć".
                      >
                      > Skoro każą, to znaczy że niestosowność Twego zachowania stała sie już dl
                      > a otoczenia widoczna, wiec masz powód do wstydu, i dlatego czujesz się dziwnie.
                      >
                      > A takiej krępujacej sytuacji możesz przecież łatwo uniknąć, zdejmujac lub zmien
                      > iając buty niezwłocznie i sam - tak naturalnie jak po wejściu zdejmujesz płaszc
                      > z i kapelusz.
                      Płaszcz zdejmuję "naturalnie", buty natomiast nie. Naturalne zdejmowanie butów to dla mnie zdejmowanie butów we własnym domu. Przebieranie się w luźne ubranie, kapcie, rozwalenie się w fotelu czy na innej leżance. Takie zachowanie u gości odebrałbym jako zbytnie zadomowianie się.


                      > A współcześnie, to właśnie kulturalny gość, z szacunku dla gospodarzy i
                      > z wdzieczności za gościnę powinien dołożyć wszelkich starań aby po nim trzeba b
                      > yło jak najmniej sprzątać. A przede wszystkim - aby gospodarze nie musieli sprz
                      > ątać syfu w nieunikniony sposób zawleczonego na podeszwach butów z zewnątrz.
                      >
                      > Kulturalny gospodarz liczy się z koniecznością posprzątania ale kulturalny gość
                      > zrobi wszystko aby taka konieczność nie zaszła.

                      No cóż, gość może wpaść z własną zastawą, jedzeniem i napitkiem. Nie będzie zachodziła konieczność przykrej czynności przygotowań ani przykrej czynności sprzątania. Ale wtedy też będę czuł się nieco dziwnie. Raczej nie odczytam takiego zachowania jako nieco przesadzonej manifestacji szacunku.
                      Co do biegania boso po domu i ogrodzie- czym różni się syf zawleczony do domu z ogrodu na bosej stopie od syfu zawleczonego na podeszwach butów?


                      jako osoba majaca elementarne problemy z pisaniem w jezyku polskim, nie dziwie sie - by klosowski333
                      forum.gazeta.pl/forum/w,29,123777456,123805206,Re_Oczywiscie_ze_tak.html
                      • dritte_dame Re: buty 29.06.11, 03:37
                        ka_p_pa napisał:

                        > dritte_dame napisała:
                        >
                        >
                        > > Skoro każą, to znaczy że [...]

                        Gwoli sprawiedliwości należy jednak też dodać że jeśli gospodarze rzeczywiście "każą" buty gosciom zdejmować (choćby tylko mocną sugestią w wyrazie twarzy i mowie ciała) to też kindersztubą nie grzeszą.
                        Swoje zdziwienie brakiem ogłady u gościa powinni umiejętnie ukryć.


                        > Płaszcz zdejmuję "naturalnie", buty natomiast nie. Naturalne zdejmowanie butów
                        > to dla mnie zdejmowanie butów we własnym domu. Przebieranie się w luźne ubranie
                        > , kapcie, rozwalenie się w fotelu czy na innej leżance. Takie zachowanie u gośc
                        > i odebrałbym jako zbytnie zadomowianie się.

                        Jak pamiętasz, pisałam nie o przebieraniu się w kapcie tylko o zmianie Twoich ulicznych butów na inne - Twoje własne, i równie lub bardziej eleganckie - ale nieskalane kontaktem ze światem za gościnnym progiem.
                        Takiej zmiany nikt przecież nie nazwie "zadomawianiem się" :)

                        A rozbieranie się do (czystych) skarpetek lub do bosaka możemy stosować w gościnie u dobrych już znajomych gdzie sytuacja jest nieformalna a zwyczaje i standardy domu już znamy.

                        Przybywajac natomiast w miejsce mało, lub jeszcze wcale nieznane należy przyjąć strategię "bezpieczną" i nie zakładać że gospodarzom nie przeszkadza taki poziom nawleczonych z zewnatrz zanieczyszczeń jaki nam by nie przeszkadzał.

                        Należy zacząć od założenia że standardem w domu odwiedzanym jest czystośc taka że "można jeść z podłogi" (w kilku znanych mi domach rzeczywiście można) i wślad za tym załozeniem pośpieszyć ze zmianą obuwia zewnętrznego na przyniesione ze sobą wizytowe wewnętrzne (i także z korzyścią dla siebie, gdyż zwykle jest ono i lżejsze i wygodniejsze niż to zewnętrzne).
                        Pozostać w butach zewnętrznych (jeśli nam tak wygodniej) można tylko na wyraźną prośbę gospodarzy, po upewnieniu się że jest ona szczera i odpowiada ich odczuciom a nie wynika jedynie z konwencjonalnego nakazu dbania o "wygodę" gości.


                        > Co do biegania boso po domu i ogrodzie- czym różni się syf zawleczony do domu z
                        > ogrodu na bosej stopie od syfu zawleczonego na podeszwach butów?

                        Pierwszy syf od drugiego niczym się nie różni ale ten pierwszy ma znacznie mniejsze szanse być niepostrzeżenie zawleczonym do domu.

                        A to dlatego że podeszwa Twojej stopy wyposażona jest w receptory dotykowe dzięki którym ewentualna obecność na niej syfu nie ujdzie Twej uwadze przy powrocie do wnętrza domu.

                        Piasek, próchno, suche źdźbła roślinne i temu podobny syf suchy z łatwością i odruchowo strzepniesz z gładkiego spodu stopy (a nie widziałam natomiast aby ktoś podobnie strzepywał "bieżnikowane" podeszwy butów) a syf bardziej godny swej nazwy - w moim przypadku na przykład: góvno gęsie :)), w które okazjonalnie zdarza sie tu wdepnąć, czyli "produkt" pięknych dzikich kanadyjskich gęsi przeciągajacych wielkimi kluczami po niebie nad mym ogrodem, otóż taki syf po prostu z łatwością zmywam ze stóp, w małej toaletce położonej w bezpośredniej bliskości wejścia do domu :)
          • dritte_dame Re: schabowy 28.06.11, 19:25
            matylda1001 napisała:

            > ;) Są też tacy, którzy się dziwnie czują, gdy do schabowego podadzą im nóż i w
            > idelec...

            Mniejsza o nóż i widelec.
            Wystarczy już samo podanie "schabowego" :))

            Nie czujesz się dziwnie widząc współcześnie coś takiego podanego do jedzenia?? ;)
            • matylda1001 Re: schabowy 28.06.11, 23:27
              dritte_dame napisała:

              > Mniejsza o nóż i widelec.
              Wystarczy już samo podanie "schabowego" :))
              Nie czujesz się dziwnie widząc współcześnie coś takiego podanego do jedzenia?? ;)<

              Nie, wręcz przeciwnie, czuję się doskonale:) Po tych wszystkich nowomodnych wynalazkach, taki dobrze przyrządzony schabowy może stanowić atrakcję.



            • Gość: marouder Polecam schabowego na ul. Golebiej w gospodzie.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.11, 04:17
              .."Koko", Krakow, Polska:)
              Mieso grubsze niz panierka, czyli jak Pan Bog przykazal, srednica ok. 20 cm, kotlet nie plywa w tluszczu, nadto zwykle kiedys, ale ostatnio rzadko spotykanie ziemniaki tluczone z koperkiem, badz tzw mlode, z maslem i koperliem i surowki oraz salatki, czy warzywa zasmazane w ilosci nie do przejedzenia. Dodam do tego zupe(kilka do wyboru, podobnie jak i dan drugich) . Calosc 14 zl, co sie przeklada na jakies 4 $. Circa.
            • jureek Re: schabowy 29.06.11, 21:02
              dritte_dame napisała:

              > Nie czujesz się dziwnie widząc współcześnie coś takiego podanego do jedzenia??
              > ;)

              A to niby dlaczego?
              Jura
              • Gość: ;-) Re: schabowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.11, 21:09
                Bo schabowy w niektórych sferach jest passe. Serwuje się kiełki... z e. coli xD
    • ikcort Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 13:23
      > Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościach?
      > Czy takim elementem może być np. zakurzony magnetofon?

      Przykro mi, nie chadzam w gości. Zaintrygował mnie natomiast ten magnetofon: kto u diabła w XXI wieku trzyma w mieszkaniu magnetofon!? Mój ojciec ma podobne skrzywienia, trzyma w domu m.in. samowar pamiętający przedbolszewicką Rosję.
      • karbat Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 13:27
        ikcort napisał:

        >Mój ojciec ma podobne skrzywienia, trzyma w domu m.in. samowar pamiętający >przedbolszewicką Rosję.

        ??? , widzisz skrzywienia innych , swoich nie widzac ....
        trzyma samowar , bo to lubi . nawet jesc mu nie daje ... ;)
        • ikcort Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 13:46
          > ??? , widzisz skrzywienia innych , swoich nie widzac ....

          A jakież ja niby mam skrzywienia? Jestem tylko skromnym płatnikiem podatków, prowadzącym uregulowany tryb życia. Gdzież tu skrzywienie?
          • karbat Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 13:55
            ikcort napisał:
            > > ??? , widzisz skrzywienia innych , swoich nie widzac ....

            > A jakież ja niby mam skrzywienia? Jestem tylko skromnym płatnikiem podatków, pr
            > owadzącym uregulowany tryb życia. Gdzież tu skrzywienie?

            ;) , skrzywienie ... opinia , ze skrzywieniem jest posiadanie ... samowara
            • ikcort Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 14:02
              > ;) , skrzywienie ... opinia , ze skrzywieniem jest posiadanie ... samowara

              Aha, w ten sposób. Rzeczywiście jakoś kolekcjonowanie antyków nie znajduje u mnie większego zrozumienia. No, chyba że ktoś się faktycznie interesuje historią danej epoki, to tak, ale akurat mój autor do amatorów historii nie należy.
      • Gość: rossdarty Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.11, 14:00
        ikcort napisał:
        >Mój ojciec ma podobne skrzywienia(..)

        Tylko bez takich...

        Ja "trzymam" w domu Adlera i stary komunistyczny, ebonitowy aparat telefoniczny, który nadal podłączony jest do sieci, choć wykręcanie z niego numeru graniczy z ryzykiem wyłamania palca:D
        Ale obydwa sprzęty lśnią!!!
        • ikcort Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 14:08
          > Ja "trzymam" w domu Adlera i stary komunistyczny, ebonitowy aparat telefoniczny

          Ja mam na półce (uratowaną przed spaleniem) książkę "Kobiety traktorzystki na polach kołchozu" Paszy Angeliny: stalinowską propagandówkę z roku 1950. I nikt mi chce uwierzyć, że to przeczytałem. :)
      • swarozyc Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 14:41
        ikcort napisał:
        Zaintrygował mnie natomiast ten magnetofon: kto u diabła w XXI wieku trzyma w mieszkaniu magnetofon!? Mój ojciec ma podobne skrzywienia, trzyma w domu m.in. samowar pamiętający przedbolszewicką Rosję.
        --------------------------------------------------------------------------------------
        Ja trzymam i loze nawet pieniadze na utrzymanie w stanie sprawnym, choc tasmy sie juz sypia..
        www.reelprosoundguys.com/images/Teac_x10.JPG
        Trzymam takze propagandowe wydawnictwa komunistyczne z lat 60. i paszkwile wydane przed stanem wojennym i po wprowadzeniu.
        • swarozyc Np to: 26.06.11, 15:07
          allegro.pl/konecki-ruszkiewicz-marszalek-dwoch-narodow-i1665819874.html#gallery
      • lizzy1 Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 15:16
        Eeeee tam, ja kolekcjonuję matrioszki :-] Przy czym, tu ciekawostka, najładniejsze przyjechały do mnie z Litwy.
      • yasemin Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 27.06.11, 09:02

        Zaintrygował mnie natomiast ten magnetofon: kt
        > o u diabła w XXI wieku trzyma w mieszkaniu magnetofon!?

        No cóż, ja trzymam jeszcze radiomagnetofon Panasonic- dobrze działa, jestem do niego dość przywiązana, a nie mam własnego odtwarzacza na płyty (jak mnie będzie stać to kupię, ale wolę inwestować w ważniejsze rzeczy), poza tym jako słuchowiec i językowiec używam go do nagrywania słówek/materiału z literatury itp. Bardzo pomaga.
        • ikcort Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 27.06.11, 11:59
          > nie mam własnego odtwarzacza na płyty (jak mnie będzie
          > stać to kupię, ale wolę inwestować w ważniejsze rzeczy), poza tym jako słuchowiec i
          > językowiec używam go do nagrywania słówek/materiału z literatury itp

          Myślałem, że dzisiaj komputer zastępuje wszystkie te urządzenia: od maszyny do pisania i kalkulatora, przez tzw. wieże stereo, aż do telewizora, radia, gazety, a bywa nawet że i sklepu czy knajpy. Niezwykle świetny i uniwersalny to wynalazek ten komputer, bardzo cenię!
          • swarozyc Nie ma nic gorszego niż.. 27.06.11, 12:13
            ciepła wódka na stole i zimne dziewczyny pod..
          • yoma Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 27.06.11, 16:49
            Ja trzymam w domu magnetofon, a nawet trzy, a co? O zgrozo, czasem nawet używam... :P
    • kolter-xxl Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 13:25
      To ze nie mogę się po jedzeniu uwalić na wóz .
      • voxave Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 14:55
        Nic mi nie przeszkadza, jesli pokarm przedni w czystym naczyniu podany a do tego znakomite trunki nie musza byc drogie---mili gospodarze, krotochwilna atmosfera----bez krzyczacych i namolnych dzieci i zwierząt.
      • lizzy1 Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 15:05
        Ja nie tknę nawet kawy w domu gdzie, w moim mniemaniu, śmierdzi. Może być mieszkanie wysprzatane na wysoki połysk, ale jeśli zapach w nim panujący mnie drażni, nie poczęstuję się niczym.

        Nie tknę niczego również tam, gdzie małe dzieci mają swobodny dostęp do stołu, przy którym siedza goście i dotykaja wszystkiego paluchami. Fu ;-/

        Kijem przez szmatę nie ruszę niczego w domu czy mieszkaniu gdzie w ogóle panuje syf (nie mylić z bałaganem), a ubiór i wygląd zewnętrzny gospodyni jest niechlujny.

        To tyle.

    • rata.sofisticada Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 26.06.11, 14:53
      1. Zle zaprojektowane wnetrze. Szczegolnie jak toaleta jest blisko jadalni i jak slychac wszystkie efekty akustyczne z kibla.
      2. Zapach kotow. Szczegolnie zapach kociego moczu, do ktorego to wlasciciele sie chyba jakos przyzwyczaja i nie czuja go.
      3. Jak ktos glupio mowi przy stole.
    • inside.pl Jesli ktos nie wie, do kogo idzie.. 26.06.11, 15:12
      ..czyli nie zna sytuacji rodziny, badz jej pod uwage brac nie chce, jechal go pies, psychopate!
      • Gość: ;-) Re: Jesli ktos nie wie, do kogo idzie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.11, 21:17
        inside.pl napisał:

        > ..czyli nie zna sytuacji rodziny, badz jej pod uwage brac nie chce, jechal go p
        > ies, psychopate!

        Jeśli ktoś zaprasza kogoś w gości, to jego zakichanym obowiązkiem jest podjąć go ze wszystkimi szykanami: zadbać o estetykę mieszkania, ubioru i miła, niczym nieskrępowaną atmosferę. To świadczy o szacunku gospodarza wobec zaproszonych, ale jeśli gospodarz to olewa, to ,,jechał go pies"!
    • filippa.pippa Wybieram, u kogo bywam 27.06.11, 08:37
      + Proponowanie gościom zakatrupoionych zwierzaków: mięsa, wędlin, "domowego" ciasta z jajami, czy innymi ingrediencjami pochodzenia zwierzęcego oraz alkoholu.
      + Serwowanie "politycznych" dyskusji o panu T., panu K. i innych paniach oraz księdzach.

      A w ogóle, to wybieram, u kogo bywam :)
      • yasemin Re: Wybieram, u kogo bywam 27.06.11, 09:08
        Bardzo dziękuję Wam za wypowiedzi. Wczoraj miałam imprezę, mieszkanie udało się porządnie wysprzątać, jedzenie wszystkim smakowało i bawili się dobrze. Panasonic ani narty też nikomu nie przeszkadzały. Nie mam zwierząt, więc problem sierści odpada :) Chociaż jak sama idę do kogoś to obecność zwierzaków jest dla mnie miłą niespodzianką i nie przeszkadza mi nawet jakoś jak linieją czy mają ruję albo coś. ale to może właśnie dlatego, że sama nie mam psa ani kota. Pozdrawiam
    • matylda1001 Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 27.06.11, 11:23
      Mam takich jednych znajomych, u których, gdy tylko zasiądzie się za stołem, pani domu natychmiast zaczyna użalać się na męża. Wywleka wszystkie ich rodzinne sprawy. Sprawia to, że pokarmy, dobrze przygotowane i ładnie podane, stają się niezjadliwe;)
    • super.zgred Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 27.06.11, 12:19
      Otłuszczona gospodyni:P
    • dritte_dame Zaproszenie do modlitwy przed jedzeniem (n/t) 27.06.11, 19:37


    • seth.destructor Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 27.06.11, 21:42
      Po pierwsze obecność zwierząt pod stołem i na stole, żebrających o jedzenie i oblizujących mi ubranie. Jak ktoś daje coś psu do zjedzenia z ręki, a potem tą samą dłonią znów je, to jego problem, chociaż mnie to nie pasuje. Po drugie, jeśli widziałem, że jedzenie było przygotowywane w nieczysty sposób, na przykład miałem kiedyś wątpliwą przyjemność dowiedzenia się, że pieczarki w obiedzie nie były umyte, więc zostałem poczęstowany ziemią i końskim kałem8(. Po trzecie wciskanie jedzenia na siłę, jakbym miał umrzeć z głodu za parę minut.
    • kitajka.online Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 28.06.11, 00:44
      Zdecydowanie dziurawe skarpetki,i brak uzebienia.
    • Gość: marouder Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.11, 04:31
      Poza powolnie badz szybciej napjordalajcymi sie alkoholem innymi goscmi, nix nie odbiera mi dobrego samopoczucia:) Kiedys, dawno temu, bo jestem dosc stary, apetyt odbieral mi zapach niektorych z "panstwa", ale to juz sie skonczylo. To, ze pies mnie polize i zebra(zebrze), czy kot po mnie przejjdzie nie robi mi wielkiej roznicy.
      • dritte_dame Re: zwierzaki 30.06.11, 02:02
        Gość portalu: marouder napisał(a):

        > To, ze pies mnie polize i zebra(zebrze), czy kot po mnie przejdzie nie robi mi wie
        > lkiej roznicy.

        Dla mnie jako gościa nie ma nic sympatyczniejszego niż koty spacerujące mi po kolanach lub psy uroczo żebrzące koło stołu! :))))
    • 33qq Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 29.06.11, 22:16
      Zachowania matek z młodymi, to wyjmowanie nieprzeżutej strawy, ogólnie dzieci niezbyt korzystne wrażenie przy stole sprawiają, poza tym zapachy przeróżne i zachowania świadczące, że gospodarze niekoniecznie stosują podstawowe zasady higieny
    • easz Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 30.06.11, 01:26

      Na przyklad jak ktos co chwila mowi co ile kosztowalo, albo ze tyle i to jakim tonem! Boje sie juz dotknac czegokolwiek, no i odechciewa mi sie probowac:/ I niektore tematy dzialaja obrzydzajaco, tak, ze sie odechciewa jesc, a zachciewa zachlac, np. polityka, albo niewybredne, ale naprawde niewybredne ploty. Ale zwykle, to apetyt mi dopisuje;)
    • propanstwowiec Re: Co Wam odbiera apetyt, gdy jesteście w gościa 30.06.11, 12:46
      Jak czuję z kuchni idący dziwny zapach (mi nieodpowiadający). A ponadto, gdy gospodarze mnie o coś wypytują, a po chwili orientuję się, że moje odpowiedzi służą im jedynie do potwierdzenia z góry przyjętej przez nich tezy (nt. polityki, religii itd.). Wszystko co nie pasuje (wykracza poza) przyjętą przez nich koncepcję jest dla nich nie do przyjęcia (choć w swoich oczach uważają się za tolerancyjnych i postępowych)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka