Dodaj do ulubionych

Telefon a obowiązek odbierania.

07.12.11, 20:32
Często mi się zdarza,że jeśli jestem zajęta to nie odbieram telefonu gdy wyświetlany numer nic mi nie mówi. Po jakimś czasie dzwoni ten ktoś z innego numeru i krzyczy,że uporczywie nie odbieram telefonu. Nie mam w zwyczaju tłumaczyś się z tego ,ale irytuje mnie arogancja niektórych osób. Pytanie brzmi: Czy jest jakiś ustawowy lub chociaż moralny obowiązek odbierania telefonu pod prysznicem,na cmentarzu,pod respiratorem,lub podczas stosunku?
I drugie pytanie: Czy bezapelacyjnie należy oddzwaniać po kąpieli,pogrzebie,wyjściu z oiomu .lub po orgazmie na każdy wyświetlony numer?
Obserwuj wątek
    • Gość: ferment Re: Telefon a obowiązek odbierania. IP: *.unknown.vectranet.pl 07.12.11, 21:00
      :)

      >Po jakimś czasie dzwoni ten ktoś z innego numeru i
      > krzyczy,że uporczywie nie odbieram telefonu. Nie mam w zwyczaju tłumaczyś się
      > z tego ,ale irytuje mnie arogancja niektórych osób<

      Arogancja:)

      Obowiązek odebrania jest tylko wtedy, gdy umówiliśmy się, że będziemy odbierać telefon w określonym czasie.
      Płacę za telefon i nim dysponuję.
      • migreniasta Re: Telefon a obowiązek odbierania. 07.12.11, 21:12
        Obowiązek odbierania telefonu ciąży moim zdaniem na urzędnikach obsługujących numery 997,998,999,112 i tym podobnych.
      • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 07.12.11, 23:54
        Gość portalu: ferment napisał(a):


        > Obowiązek odebrania jest tylko wtedy, gdy umówiliśmy się, że będziemy odbierać
        > telefon w określonym czasie.

        Racja!

        Co to bowiem w ogóle za zwyczaje żeby dzwonić bez zapowiedzi??
        Tak wypada i wolno tylko rodzinie i dobrym znajomym.

        A cała reszta niech wpierw napisze mejla że chciałaby to i to omówić i kiedy może zadzwonić.
        (Jeśli sprawa jest zbyt złożona żeby ją można było całkowicie załatwić przez mejla właśnie.)
        • seth.destructor Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 00:05
          A co to za zwyczaje wysyłać mail bez zapowiedzi? Najpierw trzeba wysłać podanie pocztą! Pantoflową...
    • znj2 Re: Telefon a obowiązek odbierania. 07.12.11, 21:24
      Ja też nie odbieram, jak mi się nie chce.
    • Gość: Michał Re: Telefon a obowiązek odbierania. IP: *.dynamic.chello.pl 07.12.11, 23:27
      Odpowiadasz na:
      migreniasta napisała:
      > Często mi się zdarza,że jeśli jestem zajęta to nie odbieram telefonu gdy wyświe
      > tlany numer nic mi nie mówi. Po jakimś czasie dzwoni ten ktoś z innego numeru i
      > krzyczy,że uporczywie nie odbieram telefonu.

      Nie ma żadnego obowiązku odbierania telefonów,szczególnie od nieznanych abonentów.Wrzeszczącego chama tylko zdrowo osobaczyć i przerwać połączenie.

      > I drugie pytanie: Czy bezapelacyjnie należy oddzwaniać po kąpieli,pogrzebie,wyj
      > ściu z oiomu .lub po orgazmie na każdy wyświetlony numer?

      Oddzwonić można do znajomych w czasie dla Ciebie dogodnym


    • k_a_p_p_a Re: Telefon a obowiązek odbierania. 07.12.11, 23:37
      Jeśli ktoś pieni mi się do słuchawki to mam sposób- wydaję z siebie piski, szumy i szelesty i proszę o wielokrotne powtórzenie, bo nie dosłyszałem kwestii. Ubaw czasem jak cholera.
      • yoma Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 11:34
        :D
      • jureczek_barbarzynca Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 23:25
        > Jeśli ktoś pieni mi się do słuchawki to mam sposób- wydaję z siebie piski, szum
        > y i szelesty i proszę o wielokrotne powtórzenie, bo nie dosłyszałem kwestii. Ub
        > aw czasem jak cholera.

        A ja mówię " nie ma takiego numeru, nie ma takiego numeru, nie ma takiego numeru, nie ma takiego numeru.........."
    • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 07.12.11, 23:38
      migreniasta napisała:

      > Często mi się zdarza,że jeśli jestem zajęta to nie odbieram telefonu gdy wyświe
      > tlany numer nic mi nie mówi.

      A ja często nie odbieram właśnie gdy wyświetlany numer coś mi mówi! ;))

      Na przykład: gdy ma kod strefowy 877, 888, lub inny podobny taki, skąd zwykle wydzwaniają rozmaici akwizytorzy.

      Jeśli dzwonią częściej niż dwa razy na dzień przez kilka dni z rzedu to ląduja na liście numerów zablokowanych w moim telefonie i mam z nimi swięty spokój: mój telefon milczy gdy oni dzwonią a oni słyszą sygnał zajętości.


      > Po jakimś czasie dzwoni ten ktoś z innego numeru i
      > krzyczy,że uporczywie nie odbieram telefonu.

      A kto to jest ten co krzyczy?

      Twój klient?
      Akwizytor?
      Członek rodziny?
      ..?

      Bo od tego zależy co następnie z krzykaczem zrobić...

      Polecam zaopatrzenie się w telefon z wbudowaną telefoniczną "sekretarką" (oraz z możliwością blokowania numerów).

      "Sekretarka" zawsze odbierze i niech sobie z nią gadają (a nawet mogą sobie nakrzyczeć) a Ty po orgaźmie spokojnie sobie odsłuchasz i wykasujesz lub oddzwonisz według uznania :)


      > Czy bezapelacyjnie należy oddzwaniać po kąpieli,pogrzebie,wyj
      > ściu z oiomu .lub po orgazmie na każdy wyświetlony numer?

      Bezapelacyjnie NIE należy nigdy oddzwaniać jeśli dzwoniący nie zostawił na sekretarce wiadomości z prośbą o kontakt.

      Znałam kiedyś takich co zawsze oddzwaniali na moje do nich telefony i było to dość wkurzajace gdy po kilku/kilkunastu godzinach a nawet po kilku dniach (!) dzwonili zapytać czego chciałam a powód mojego do nich telefonu był już daaaaaawno bardzo nieaktualny.
      • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 02:06
        dritte_dame napisała:

        > migreniasta napisała:
        >
        > > Czy bezapelacyjnie należy oddzwaniać po kąpieli,pogrzebie,wyj
        > > ściu z oiomu .lub po orgazmie na każdy wyświetlony numer?
        >
        > Bezapelacyjnie NIE należy nigdy oddzwaniać jeśli dzwoniący nie zostawił na sekr
        > etarce wiadomości z prośbą o kontakt.

        Chociaż z drugiej strony... po pogrzebie to w sumie mogłabyś
        bo chyba bedziesz miała wtedy sporo wolnego czsu?

        Tylko nie zapomnij przed pogrzebem zostawić nam tutaj swojego nowego numeru do siebie :)
    • matylda1001 Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 00:12
      Rozumiem, ze rozmawiamy o telefonie prywatnym? Nie, nigdy nie oddzwaniam na nieznany numer, ale też prywatnie nikt jeszcze na mnie nie krzyczał.
    • l.george.l Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 01:33
      Masz na myśli telefon prywatny? Dla mnie to oczywiste, że się nie odbiera, gdy dzwoni nieznany numer. Z tego co wiem, to większość moich znajomych tak robi. Taką regułę savoir vivru sprowokowali upierdliwi akwizytorzy, bo ile razy dziennie można odbierać zaproszenia na pokaz garnków, pościeli, produktów medycznych i tym podobnych gówien.
    • Gość: 271 kropek Dwieście siedemdziesiąt jeden kropek IP: 95.154.230.* 08.12.11, 01:50
      ...........................................................................................................................................................
      ....................................................................................................................
      • dritte_dame Re: Dwieście siedemdziesiąt jeden kropek 08.12.11, 01:56
        faktycznie
        • minniemouse Re: Dwieście siedemdziesiąt jeden kropek 08.12.11, 04:05
          obowiazke odbierania? no co ty...!

          odbieram kiedy chce.

          Minnie
    • bling.bling Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 08:03
      Za komuny było jednak lepiej. Nie było telefonów to i tego typu rozterek też nie było.
      • mamon3 Re: Telefon a obowiązek odbierania. 09.12.11, 19:38
        z tego powodu chciałbym żyć w tych czasach.
    • paco_lopez Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 09:17
      chybaraczejnie. a ten co krzyczy to cham.
      • voxave Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 10:24
        Wszystkie odbieram bo jestem dobrze wychowana---jak chce miec spokój to wyłączę.Jak ktoś mi coś chce sprzedać grzecznie, a stanowczo mówie dziekuje.
        Ostatnio mnie nachalnie nachodzila pewna telefonia, abym koniecznie zagrala i wyslala sms-a nawet osobiście, głosem, pofatygowal sie pan--odmówilam, a pan na to: to nie chcesz miec 20 tysięcy---nie chce i już.
        • yoma Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 11:35
          I pan tak na ty do ciebie? O chamidło niemyte!
          • voxave Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 14:24
            Yoma-----pan na ty do mnie, bo chyba sie zdenerwował:)
            • dritte_dame Akwizytorzy 08.12.11, 16:34
              voxave napisała:

              > Yoma-----pan na ty do mnie, bo chyba sie zdenerwował:)

              Pan słusznie się zdenerwował bo wdając sie z nim w ogóle w rozmowę gdy już od samego jej poczatku jesteś absolutnie pewna że nic nie zamierzasz kupić marnujesz jego czas i wysiłek służbowy, a dla niego czas to dosłownie pieniądz bo nie marnujac go na Ciebie mógłby natychmiast zadzwonic do kolejnego "prospekta".

              Wbrew wszelkim pozorom, w przypadku telefonów od akwizytorów oferujacych coś czego zdecydowanie nie zamierzamy kupic, właśnie dobre wychowanie nakazuje jak najszybsze przerwanie połączenia bez słowa.

              Właśnie przez szacunek dla czasu, wysiłku i zaangażowania emocjonalnego akwizytorów.
              (Gdyż odmowa przyjęcia oferty zaprezentowanej ze znacznym nakładem czasu i posiadanych zdolności perswazji jest znacznie przykrzejsza niż odmowa wejścia w ogóle w kontakt umożliwiajacy przedstawienie tej oferty.).
              • yoma Re: Akwizytorzy 08.12.11, 17:19
                Po pierwsze pan się pofatygował osobiście, więc chyba czasu ma aż nadto, a po drugie nic nie usprawiedliwia przechodzenia na ty, wódki z potencjalnym klientem nie pijał. A po trzecie niech się cieszy, Vox wdając się z rozmowę dała mu możliwość rozwijania umiejętności perswazji, czyli podarowała mu darmowe szkolenie.
                • dritte_dame Re: Akwizytorzy 08.12.11, 17:37
                  yoma napisała:

                  > Po pierwsze pan się pofatygował osobiście, więc chyba czasu ma aż nadto,

                  "..wyslala sms-a nawet osobiście, głosem, pofatygowal sie pan.."

                  Czyli: po serii automatycznych esemesów pan sie pofatygował i osobiscie zadzwonił.
                  A nie osobiście przyszedł i zapukal do drzwi :)


                  > a po d
                  > rugie nic nie usprawiedliwia przechodzenia na ty, wódki z potencjalnym klientem
                  > nie pijał.

                  Powinien być bardziej profesjonalny ale cześciowo usprawiedliwia go wzburzenie wywołane odrzuceniem jego awansów przez Vox, gdy ta wprzódy dała mu nadzieję wdając się z nim w ogóle w rozmowę ;)))


                  > A po trzecie niech się cieszy, Vox wdając się z rozmowę dała mu moż
                  > liwość rozwijania umiejętności perswazji, czyli podarowała mu darmowe szkolenie

                  To nie tak ;)

                  Vox nic mu nie podarowała bo nie poinstruowała go w jaki sposob mógłby ją skutecznie przekonać.

                  Odrzucając w końcu jego długotrwałe handlowe zaloty Vox odebrała mu kolejną cząstkę poczucia własnej wartosci i zaufania we własne zdolnosci i umiejętności zawodowe ;)
                  • voxave Re: Akwizytorzy 08.12.11, 18:52
                    Dritte-----i tu sie z toba zgodzę----jestem specjalistka od kastrowania ha,ha :)
                  • yoma Re: Akwizytorzy 08.12.11, 20:35
                    >
                    > A nie osobiście przyszedł i zapukal do drzwi :)

                    A to przepraszam, się nie dorozumiałam. No to jak dzwonił, to powinien sobie czas stracony na bezproduktywnej z jego punktu widzenia rozmowie wliczyć sobie w ryzyko zawodowe. Kto wie, może ktoś nawet ubezpiecza od takiego ryzyka? :)

                    > Vox odebrała mu kole
                    > jną cząstkę poczucia własnej wartosci i zaufania we własne zdolnosci i umiejętn
                    > ości zawodowe ;)

                    Nadal się będę upierać, że mimo to udzieliła mu instruktażu - skoro nie zadziałały na nią jego umiejętności, to dowiedział się, że powinien je rozwijać :) A odbierając też i dała, bo może zakiełkowało w nim ziarno świadomości, że się do tej pracy nie nadaje? I za parę lat o jednego wypalonego frustrata będzie mniej, NFZ zaoszczędzi na kosztach leczenia... :)
                    • dritte_dame Re: Akwizytorzy 08.12.11, 20:47
                      yoma napisała:

                      > Nadal się będę upierać, że mimo to udzieliła mu instruktażu - skoro nie zadział
                      > ały na nią jego umiejętności, to dowiedział się, że powinien je rozwijać :) A o
                      > dbierając też i dała, bo może zakiełkowało w nim ziarno świadomości, że się do
                      > tej pracy nie nadaje? I za parę lat o jednego wypalonego frustrata będzie mniej
                      > , NFZ zaoszczędzi na kosztach leczenia... :)

                      W sumie to takie Twoje pozytywne podejście chyba jest słuszne ;))

                      Always Look on the Bright Side of Life :)))
                    • dritte_dame Re: Akwizytorzy 08.12.11, 23:36
                      yoma napisała:

                      > No to jak dzwonił, to powinien sobie cz
                      > as stracony na bezproduktywnej z jego punktu widzenia rozmowie wliczyć sobie w
                      > ryzyko zawodowe. Kto wie, może ktoś nawet ubezpiecza od takiego ryzyka? :)

                      Na 110% nikt od takiego ryzyka nie ubezpiecza.

                      Ubezpieczyciele nie działają przecież po to aby dokładać do interesu a biorąc pod uwagę że chętnych do pogawędki ale niechętnych do kupna pań Vox jest wielka chmara, to ryzyko z punktu widzenia ubezpieczyciela jest zbyt duże i ewentualna składka ubezpieczenia od takiego ryzyka na pewno była by dla akwizytora całkowicie zaporowa :((

                      Biednym akwizytorom możemy pomóc tylko unikając narażania ich na takie ryzyko.
                      • yoma Re: Akwizytorzy 09.12.11, 12:06
                        > składka ubezpieczenia od takiego ryzyka na pewno była by dla akwizytora całkow
                        > icie zaporowa :((

                        No to już jego problem, jak aktresa ubezpiecza sobie biust na milion baksów, też zdaje się jakąś sporą składkę płaci, albowiem biust ma naturalną tendencję do przemian wraz z wiekiem.

                        BTW zawsze się zastanawiałam, czy ktokolwiek ubezpiecza głos amerykańskim aktresom drugoplanowym - przecież toto we wszystkich filmach tak piszczy i wrzeszczy, że po dwóch rolach muszą mieć głosy kompletnie zdarte...

                        > możemy pomóc tylko unikając narażania ich na takie ryzyko.

                        Sorry. Taki mają zawód i za to im płacą, tobie w robocie ktoś pomaga? :)
                        • minniemouse Re: Akwizytorzy 10.12.11, 03:05
                          > No to już jego problem, jak aktresa ubezpiecza sobie biust na milion baksów, te
                          > ż zdaje się jakąś sporą składkę płaci, albowiem biust ma naturalną tendencję do
                          > przemian wraz z wiekiem.


                          no ale to placi sie na wypadek wypadku nie naturalnego procesu starzenia sie.

                          > BTW zawsze się zastanawiałam, czy ktokolwiek ubezpiecza głos amerykańskim aktre
                          > som drugoplanowym - przecież toto we wszystkich filmach tak piszczy i wrzeszczy
                          > , że po dwóch rolach muszą mieć głosy kompletnie zdarte...


                          kuzwa co za glupek to wymyslil? przeciez oni glos trenuja a poza tym tak naprawde
                          to ile razy krzykna na planie rocznie?, bez przesady.

                          a dla porownania, tacy Pavarotti czy Callas, ci to sobie rzeczywscie gardlo zdzierali od malego.

                          Minnie
                • voxave Re: Akwizytorzy 08.12.11, 18:50
                  Yoma-----ło to,to on bardzo skorzystal powinien mi zaplacić honorarium :)
                  • yoma Re: Akwizytorzy 08.12.11, 20:36
                    Następny raz powiedz to takiemu :)
              • voxave Re: Akwizytorzy 08.12.11, 18:48
                Dritte----aby odmówic usługi musze poznać co mi ten ktos oferuje---to on do mnie dzwoni nie ja do niego----taka ma prace .
                Rozmowy sa krótkie-----a akwizytor dzwoni ponownie, mimo otrzymania odmowy.
                • dritte_dame Re: Akwizytorzy 08.12.11, 19:16
                  voxave napisała:

                  > Rozmowy sa krótkie-----a akwizytor dzwoni ponownie, mimo otrzymania odmowy.

                  Przez grzeczność, i dla jego własnego dobra, wpisz jego numer na Twoją listę numerów zablokowanych :)
    • piwi77.0 Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 11:00
      Głupio mieć telefon i go nie odbierać. W kinie czy na konferencji, telefon trzeba wyłączyć i wtedy nikt nie zadzwoni, ale poza tym powinno się bezwarunkowo odbierać. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mi telefon dzwoni, a ja nie odbieram i czekam aż skończy dzwonić i to bez względu na to, jaki numer się wyświetla. Co do krzyków w słuchawce, trudno mi się do takiego problemu odnieść, bo jest mi kompletnie nieznany. A skoro jesteśmy już przy telefonowaniu, to poruszyłbym jeszcze sprawę maili i odpowiadania na nie. Do dobrego tonu należy odpowiadanie na maile w czasie maksymalnie 24 godzin. W Polsce istnieje poważny problem z mailami utrudniający wręcz międzyludzką komunikację, bo wielu na maile odpowiada po tygodniu lub wcale. Takie zachowanie to dla mnie świadectwo bycia człowiekiem prymitywnym.
      • piwi77.0 Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 11:05
        W poście otwierającym było pytanie, czy jest obowiązek odbierania telefonów. Takie stawianie sprawy prowadzi do nikąd. Człowiek, który wypełnia wyłącznie obowiązki, a poza nimi nie robi juz nic, to typowy niewolnik. Człowieka wolnego stać na robienie rzeczy, które nie wynikają wyłącznie z obowiązujących go nakazów.
        • yoma Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 11:36
          I tu jest miejsce na kwestię Nehsy :)
          • angelfree Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 14:16
            Albo na jakąś klątwę.
      • bling.bling Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 12:36
        Dzwonię kiedyś z zagranicy do Polski z telefonu w roaming (polski numer na polski numer). Ważna sprawa. Dziad nie odbiera. Ale że sprawa ważna więc wydzwaniam co chwila. W końcu łaskawie odbiera. Wyłuszczam kwestie etc. Na koniec rzuca mi cham żebym mu więcej nie wydzwaniał z numerów prywatnych bo on takich nie odbiera.
        Wyświetlał mu się numer prywatny chociaż dzwoniłem z numeru który zna i który jest jawny.
        Ludzie systemowo nie odbierają jakiś numerów a czasem tak się składa, że to są jak najbardziej oficjalne telefony w jak najbardziej oficjalnych sprawach a tylko technika zawodzi.
        • matylda1001 Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 14:28
          Telefony to sie powinno odbierac z powodów racjonalnych, zawsze. Ktos dzwoni, to znaczy, że ma sprawe. Wracając kiedyś samochodem z drugiego konca Polski, zatrzymałam sie w przydrożnym barze na kawę, jakies 70km od domu. No, baba w koncu jestem, to miałam prawo wyłączyc myślenie;) prawda? trzasnęłam drzwiami a na siedzeniu w samochodzie zostały kluczyki i torebka z telefonem. Miły pan w barze skredytował moją kawe i użyczył telefonu, zebym mogła zadzwonić do męża (zapasowe kluczyki). Gdyby mój mąż miał zwyczaj ignorowania telefonów z nieznanym numerem, to możliwe, że kwitłabym na tym parkingu do dzis:)
          • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 16:00
            matylda1001 napisała:

            > Gdyby mój mąż miał zwyczaj ignorowania telefonów z nieznanym num
            > erem, to możliwe, że kwitłabym na tym parkingu do dzis:)

            Jeszcze raz powtarzam: od odbierania telefonów z nieznanym numerem jest elektroniczna sekretarka.

            Zostawiłabyś wiadomość, mąż by odsłuchał, uratował Cię, i potem żylibyście długo i szczęśliwie zupełnie tak samo jak teraz.
            • matylda1001 Re: Telefon a obowiązek odbierania. 09.12.11, 00:32
              dritte_dame napisała:

              > Jeszcze raz powtarzam: od odbierania telefonów z nieznanym numerem jest elek
              troniczna sekretarka.

              Zostawiłabyś wiadomość, mąż by odsłuchał, uratował Cię, i potem żylibyście dług
              o i szczęśliwie zupełnie tak samo jak teraz. <

              Chyba szlag by mnie wtedy trafil na miejscu, gdyby odezwała sie elektroniczna sekretarka:)
              Poza tym wściekle nie lubie tej funkcji, w prywatnym telefonnie mam wyłączoną. Jesli dzwonie, to znaczy, że mam interes do żywego człowieka, tu i teraz. Jeśli żywy człowiek nie odbiera, to dzwonię póżniej. Jeżeli interes się zdezaktualizował, to nie dzwonię wcale. Elektroniczna sekretarka się ze mna drażni;)
              • dritte_dame Re: sekretarka 09.12.11, 01:10
                matylda1001 napisała:

                > Chyba szlag by mnie wtedy trafil na miejscu, gdyby odezwała sie elektroniczna s
                > ekretarka:)

                W przedstawionej sytuacji, niekoniecznie.
                Bo wiedziałaś że jesteś w sytuacji wyjątkowej a w normalnej mąż Twój telefon ze znanego numeru zawsze odbiera (jeśli oczywiście na przyklad akurat nie prowadzi samochodu, nie niesie dziecka na rece, nie pędzi na nartach, nie opieprza podwładnego, itd.. ;)))

                Napisałaś:
                "Miły pan w barze skredytował moją kawe i użyczył telefonu"

                Więc nie zostawiając wiadomości sekretarce musiałabyś miłego pana prosić o użyczenie znowu i znowu... co z drugiej strony może byłoby i jakąś sensowną strategią bo wobec Ciebie tak coraz bardziej skłopotanej i potrzebujacej pomocy i opieki miły pan stawał by się coraz milszy i milszy, i milszy, i... ;))))))


                > Poza tym wściekle nie lubie tej funkcji, w prywatnym telefonnie mam wyłączoną.

                Ja w prywatnej komórce sekretarki w ogóle nie mam.
                Ani automatycznej blokady numerów.
                Ale numer mojej osobistej komórki zna wyłącznie moja najbliższa rodzina i tylko kilkoro naprawdę najbliższych przyjaciół.

                Wszyscy pozostali dzwonia na nasz stacjonarny numer domowy, a tam, dotąd nieznanych wita sekretarka a znanych upierdliwców automatycznie wykiduje lista numerów zablokowanych :)


                > Jesli dzwonie, to znaczy, że mam interes do żywego człowieka, tu i teraz. Jeśli
                > żywy człowiek nie odbiera, to dzwonię póżniej. Jeżeli interes się zdezaktualiz
                > ował, to nie dzwonię wcale.

                Jesteś wobec tego godnym podziwu wzorem telefonicznych manier i Świat byłby lepszy gdyby zaludniały go tylko takie osoby :)

                Niestety.. oprócz godnych litości bo zarabiajacych na życie akwizytorów, na prywatne numery dzwonią bez uprzedzenia i bez względu na porę popołudnia i wieczoru także liczni inni zawracacze głów: ochotnicy zbierajacy datki na różne cele dobroczynne (tym jeszcze mogę wybaczyć, często podejmuję rozmowę i czasem coś obiecam, a jeśli nie, to wyjaśniam na co jż regularnie płacę), ankieterzy przeprowadzajacy najrozmaitsze "badania rynku", oraz ochotnicy agitujący za rozmaitymi partiami i personami politycznymi (!).

                I co najgorsze: żadnej z tych trzech powyższych kategorii nie mogę umieścić na swojej "do not call list" prowadzonej przez moją firmę telefoniczną, gdyż te kategorie są prawnie wyłączone spod możliwości automatycznego centralnego blokowania.

                Trzeba sobie więc radzic indywidualnie - instalujac odpowiedni model telefonu umożliwijący lokalna blokadę.


                > Elektroniczna sekretarka się ze mna drażni;)

                Spróbuj wobec tego "zatrudnić" elektronicznego sekretarza, proszacego o pozostawienie wiadomosci głosem Brada Pitta, Twojego osobistego Męża, albo jakiegos innego ciacha :)

                Czyż wtedy nie zostawisz mu wiadomości chętnie, skoro tak kusząco prosi...? ;D;D;D
        • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 16:13
          bling.bling napisał:

          > Dzwonię kiedyś z zagranicy do Polski z telefonu w roaming (polski numer na pols
          > ki numer). Ważna sprawa. Dziad nie odbiera. Ale że sprawa ważna więc wydzwaniam
          > co chwila. W końcu łaskawie odbiera. Wyłuszczam kwestie etc. Na koniec rzuca m
          > i cham żebym mu więcej nie wydzwaniał z numerów prywatnych bo on takich nie odb
          > iera.

          Ewidentnie sprawa była "ważna" tylko dla Ciebie, ale już niekoniecznie dla niego.


          > technika zawodzi.

          Nie zwalaj tak zaraz na technikę.

          W Twoim przypadku zawiodła Cię wyobraźnia, elastyczność postępowania i organizacja komunikacji.

          Uparcie powtarzales w kółko tą sama czynność spodziewając sie za kazdym kolejnym razem innego rezultatu niż ten, jaki przynioslo wiele poprzednich prób.

          Skoro dziad nie mial elektronicznej sekretarki (a może miał?) i skoro nie mogłeś zostawić mu wiadomości (a może mogłeś, tylko sie nie domyśliłeś?) to powinieneś wysłać mu SMSa z informacją że próbujesz się z nim skontaktować i o jakim czasie będziesz ponownie próbował i ewentualnie podać też swój własny numer z prośbą o kontakt, gdyby dziad zechciał sam pierwszy zadzwonić.
      • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 14:26
        piwi77.0 napisał:

        > Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mi telefon dzwoni, a ja nie odbieram i
        > czekam aż skończy dzwonić i to bez względu na to, jaki numer się wyświetla.

        Wyobraźnia wyraźnie Ci szwankuje.

        Pierwsza z brzegu sytuacja: prowadzisz samochód.
        • matylda1001 Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 14:32
          dritte_dame napisała:

          > Wyobraźnia wyraźnie Ci szwankuje.
          Pierwsza z brzegu sytuacja: prowadzisz samochód.<

          ;) Żebyśmy tylko takie problemy mięli... z tym respiratorem gorzej...

        • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 16:52
          dritte_dame napisała:

          > piwi77.0 napisał:
          >
          > > Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mi telefon dzwoni, a ja nie odbieram i
          > > czekam aż skończy dzwonić i to bez względu na to, jaki numer się wyświet
          > la.
          >
          > Wyobraźnia wyraźnie Ci szwankuje.
          >
          > Pierwsza z brzegu sytuacja: prowadzisz samochód.

          Druga z brzegu sytuacja: rozmawiasz z interesantem w biurze.
          • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 16:53
            dritte_dame napisała:

            > dritte_dame napisała:
            >
            > > piwi77.0 napisał:
            > >
            > > > Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mi telefon dzwoni, a ja nie odbier
            > am i
            > > > czekam aż skończy dzwonić i to bez względu na to, jaki numer się w
            > yświet
            > > la.
            > >
            > > Wyobraźnia wyraźnie Ci szwankuje.
            > >
            > > Pierwsza z brzegu sytuacja: prowadzisz samochód.
            >
            > Druga z brzegu sytuacja: rozmawiasz z interesantem w biurze.

            Trzecia z brzegu sytuacja: rozmawiasz z podwładnym w biurze.
            • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 16:56
              dritte_dame napisała:

              > dritte_dame napisała:
              >
              > > dritte_dame napisała:
              > >
              > > > piwi77.0 napisał:
              > > >
              > > > > Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mi telefon dzwoni, a ja nie
              > odbier
              > > am i
              > > > > czekam aż skończy dzwonić i to bez względu na to, jaki numer
              > się w
              > > yświet
              > > > la.
              > > >
              > > > Wyobraźnia wyraźnie Ci szwankuje.
              > > >
              > > > Pierwsza z brzegu sytuacja: prowadzisz samochód.
              > >
              > > Druga z brzegu sytuacja: rozmawiasz z interesantem w biurze.
              >
              > Trzecia z brzegu sytuacja: rozmawiasz z podwładnym w biurze.

              Czwarta z brzegu sytuacja: rozmawiasz z przełożonym w biurze.

              (o tym doprawdy też trzeba pisać??)
              • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 17:00
                dritte_dame napisała:

                > dritte_dame napisała:
                >
                > > dritte_dame napisała:
                > >
                > > > dritte_dame napisała:
                > > >
                > > > > piwi77.0 napisał:
                > > > >
                > > > > > Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mi telefon dzwoni, a j
                > a nie
                > > odbier
                > > > am i
                > > > > > czekam aż skończy dzwonić i to bez względu na to, jaki
                > numer
                > > się w
                > > > yświet
                > > > > la.
                > > > >
                > > > > Wyobraźnia wyraźnie Ci szwankuje.
                > > > >
                > > > > Pierwsza z brzegu sytuacja: prowadzisz samochód.
                > > >
                > > > Druga z brzegu sytuacja: rozmawiasz z interesantem w biurze.
                > >
                > > Trzecia z brzegu sytuacja: rozmawiasz z podwładnym w biurze.
                >
                > Czwarta z brzegu sytuacja: rozmawiasz z przełożonym w biurze.

                Piąta z brzegu sytuacja: stojąc, niesiesz w miejskim autobusie dziecko na ręce.
                • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 17:02
                  dritte_dame napisała:

                  > > > > > piwi77.0 napisał:
                  > > > > >
                  > > > > > > Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mi telefon dzwon
                  > i, a j
                  > > a nie
                  > > > odbier
                  > > > > am i
                  > > > > > > czekam aż skończy dzwonić i to bez względu na to
                  > , jaki
                  > > numer
                  > > > się w
                  > > > > yświet
                  > > > > > la.
                  > > > > >
                  > > > > > Wyobraźnia wyraźnie Ci szwankuje.
                  > > > > >
                  > > > > > Pierwsza z brzegu sytuacja: prowadzisz samochód.
                  > > > >
                  > > > > Druga z brzegu sytuacja: rozmawiasz z interesantem w biurze.
                  > > >
                  > > > Trzecia z brzegu sytuacja: rozmawiasz z podwładnym w biurze.
                  > >
                  > > Czwarta z brzegu sytuacja: rozmawiasz z przełożonym w biurze.
                  >
                  > Piąta z brzegu sytuacja: stojąc, niesiesz w miejskim autobusie dziecko na ręce.

                  Szósta z brzegu sytuacja: wyrabiasz rekami swiąteczne ciasto.
                  • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 17:08
                    dritte_dame napisała:

                    > piwi77.0 napisał:
                    > Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mi telefon dzwoni, a ja nie odbieram i czekam aż skończy dzwonić i to bez względu na to, jaki numer się wyświetla.
                    >
                    > > Wyobraźnia wyraźnie Ci szwankuje.
                    > >
                    > > Pierwsza z brzegu sytuacja: prowadzisz samochód.
                    > >
                    > > Druga z brzegu sytuacja: rozmawiasz z interesantem w bi
                    > urze.
                    > >
                    > > Trzecia z brzegu sytuacja: rozmawiasz z podwładnym w biurze.
                    > >
                    > > Czwarta z brzegu sytuacja: rozmawiasz z przełożonym w biurze.
                    > >
                    > > Piąta z brzegu sytuacja: stojąc, niesiesz w miejskim autobusie dziecko na
                    > ręce.
                    >
                    > Szósta z brzegu sytuacja: wyrabiasz rekami swiąteczne ciasto.

                    Siódma z brzegu sytuacja: pędzisz w dół rowerem (lub na nartach) po górskiej trasie zjazdowej.
                    • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 17:16
                      dritte_dame napisała:

                      > Siódma z brzegu sytuacja: ...

                      I zważ że jak dotąd ograniczyłam sie wyłącznie do sytuacji, w których w ogóle wiesz ze twoja osobista komórka dzwoni.

                      A jest takze wiele stuacji w ktorych masz ją "ze sobą" ale nawet nie wiesz że dzwoni.

                      Na przykład: gdy w piękny letni dzień płyniesz wpław środkiem jeziora i do najbliższego brzegu masz kilkaset metrów, albo gdy gdy zimą na basenie jesteś akurat w środku swojej regularnej dwukilometrowej rundki :))
                    • matylda1001 Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 22:48
                      dritte_dame napisała:

                      > Siódma z brzegu sytuacja: pędzisz w dół rowerem (lub na nartach) po górskiej tr
                      > asie zjazdowej.

                      Ósma z brzegu sytuacja: Dzwoni Dritte_Dame;)
                      • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 23:08
                        matylda1001 napisała:

                        > dritte_dame napisała:
                        >
                        > > Siódma z brzegu sytuacja: pędzisz w dół rowerem (lub na nartach) po górsk
                        > iej tr
                        > > asie zjazdowej.
                        >
                        > Ósma z brzegu sytuacja: Dzwoni Dritte_Dame;)


                        Hi, hi.. :))))

                        A czym to z kolei zagraża?? :)))
                        • matylda1001 Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 23:19
                          dritte_dame napisała:

                          > > Ósma z brzegu sytuacja: Dzwoni Dritte_Dame;)

                          > Hi, hi.. :))))
                          >
                          > A czym to z kolei zagraża?? :)))

                          To akurat niczym, przykład taki:)
                          • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 23:53
                            matylda1001 napisała:

                            > dritte_dame napisała:
                            >
                            > > > Ósma z brzegu sytuacja: Dzwoni Dritte_Dame;)
                            >
                            > > Hi, hi.. :))))
                            > >
                            > > A czym to z kolei zagraża?? :)))
                            >
                            > To akurat niczym, przykład taki:)

                            Dritte_Dame bez uprzedniego umówienia się na telefon dzwoni prywatnie tylko do rodziny i do bliskich znajomych - czyli do takich, z którymi wizytujemy się wzajemnie w domach albo z którymi łączy nas wspolne spędzanie wakacji, czesta aktywność społeczna, sportowa, itp.

                            Do głowy by mi nie przyszło aby zadzwonic bez uprzedzenia na przykład do tego znajomego (choć gość jest bardzo bezpośredni, miły i przystępny).

                            Gdy ktoś mnie prosi abym "załatwiła mu" od niego autograf, to umawiam się mejlem a wzajemny kontakt telefoniczny rezerwowany jest tylko na wypadek gdyby któremuś z nas nagłe nieprzewidziane okoliczności uniemożliwiały dotarcie na spotkanie już w umówionym dniu.

                            Nieśmiała taka jestem! :))
                  • voxave Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 18:58
                    Dritte----jestem pełna podziwu--jak sie rozkręcilas----nie dajesz szansy jakiejkolwiek na podjęcie rozmowy telefonicznej kiedykolwiek --z poważaniem na piśmie :)
                    • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 19:21
                      voxave napisała:

                      > Dritte----jestem pełna podziwu--jak sie rozkręcilas----nie dajesz szansy jakiej
                      > kolwiek na podjęcie rozmowy telefonicznej kiedykolwiek --z poważaniem na piśmie
                      > :)

                      Ależ skadże znowu!
                      Z wielką chęcią dam Ci szansę!

                      Podaj swój numer i czas gdy zaczniesz wyrabiać świateczne ciasto a obiecuję że napewno wtedy zadzwonię! ;))
                      • migreniasta Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 20:14
                        Dużo bezpieczniej zadzwonić minutkę przed wyjęciem ciasta z piekarnika..... zakalec gotowy
                        • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 20:21
                          migreniasta napisała:

                          > Dużo bezpieczniej zadzwonić minutkę przed wyjęciem ciasta z piekarnika..... zak
                          > alec gotowy

                          Hi, hi, ... :)))

                          Ale po rozmowie o typowej (jak to między przyjaciółkami) długosci (90+ minut) wyjdzie raczej węglowy "log" nadajacy się świetnie do napalenia w kominku w świąteczny wieczór! :))))
      • dritte_dame Re: Telefon a obowiązek odbierania. 08.12.11, 17:25
        piwi77.0 napisał:

        > W kinie czy na konferencji, telefon trzeba wyłączyć i wtedy nikt nie zadzwoni

        Owszem, zadzwoni.

        Tylko się nie dodzwoni.

        I jeśli jest burakiem to pretensje bedzie mial dokladnie takie same: ze się dodzwonić nie mógł, a czy dlatego że telefon wyłączyłeś czy że go nie odebrałeś bo akurat nie mogłeś, to dla niego jeden pies.
      • dritte_dame Re: majle 08.12.11, 18:16
        piwi77.0 napisał:

        > Do dobrego tonu należy odpowiadanie n
        > a maile w czasie maksymalnie 24 godzin. W Polsce istnieje poważny problem z mai
        > lami utrudniający wręcz międzyludzką komunikację, bo wielu na maile odpowiada p
        > o tygodniu lub wcale. Takie zachowanie to dla mnie świadectwo bycia człowiekiem
        > prymitywnym.

        To że dobre wychowanie wymaga szybkiej reakcji na każdą docierajacą do nas próbę kontaktu telekomunikacyjnego to jest społeczny przesąd kształtujacy się zawsze wtedy gdy nowa technologia zaczyna się dopiero rozpowszechniać i wobec tego na początku używają jej tylko ludzie o wysokim statusie społecznym i majątkowym.

        Pokolenie moich rodziców jeszcze do dziś często pędzi na złamanie karku żeby odebrać każdy bez wyjatku dzwoniący telefon (a zwłaszcza jeśli jest wyposażony w elektroniczna sekretarke - wówczas za wszelką cenę starają sie zdażyć przed nią ;)) a w ich czasach obsługa w sklepach, urzędach, przychodniach lekarskich, itp, rutynowo informowała i obsługiwała najpierw klientow telefonujacych a dopiero potem tych stojacych im osobiście przed nosem w czesto długaśnych kolejkach.
        I nikt się temu wówczas specjalnie nie dziwił.

        "Cellphone executixes" jeszcze nie tak dawno zadawali w towarzystwie szyku demonstrując swoje chwalebne zapracowanie i "zawsze trzymanie ręki na pulsie" aż po upowszechnieniu sie technologii zorientowano się że nie wypada VIP-owi być swoją własną sekretarką.

        Podobnie dzieje sie z majlami.

        Obecnie, jeżeli natychmiastowa odpowiedź jest niemożliwa lub niepraktyczna, do dobrego tonu należy jedynie rozsądnie szybkie potwierdzenie że się majla otrzymało, połączone z określeniem kiedy się w poruszonej sprawie odpowie obszerniej.

        Upewnia to nadawce że jego przesyłka prawidłowo dotarła do adresata (a nie została połknieta po drodze przez filtry antyspamowe) i uprawnia nadawcę do przypomnienia o sprawie w razie gdyby adresat nadal zwlekał z odpowiedzią po upłynieciu obiecanego terminu.
        • piwi77.0 Re: majle 08.12.11, 20:35
          Mnie zależy, żeby ludzie co się ze mną kontaktują czuli się dobrze i komfortowo, nie zaszkodzi nawet, gdy jak traktowani w sposób specjalny, dlatego robię wszystko, aby oszczędzać ich czas i w żadnym razie nie testować ich cierpliwości. Skoro mój czas uważam za cenny, jest rzeczą dla mnie oczywistą, żeby podobnie traktować czas moich partnerów. I tyle, proste, prawda?
          • dritte_dame Re: majle 08.12.11, 21:01
            piwi77.0 napisał:

            > Mnie zależy, żeby ludzie co się ze mną kontaktują czuli się dobrze i komfortowo
            > , nie zaszkodzi nawet, gdy jak traktowani w sposób specjalny, dlatego robię wsz
            > ystko, aby oszczędzać ich czas i w żadnym razie nie testować ich cierpliwości.
            > Skoro mój czas uważam za cenny, jest rzeczą dla mnie oczywistą, żeby podobnie t
            > raktować czas moich partnerów. I tyle, proste, prawda?

            Zgadzam sie w pełni.

            Z tą tylko uwagą że gdy ilość osób regularnie się z Toba kontaktujacych jest znaczna lub/i gdy kontaktują się z Tobą często, to szanując swój czas musisz zacząć dokonywać pewnych wyborów.

            A w świetle tego co napisałeś powyżej, nie powinieneś też odbierać swojej dzwoniącej osobistej komórki w ósmej z brzegu sytuacji: spotkałeś znajomego na ulicy i wzajemnie ucieszeni rozpoczęliście rozmowę.
        • matylda1001 Re: majle 08.12.11, 23:11
          dritte_dame napisała:

          >obsługa w (...) przychodniach lekarskich, itp, rutynowo informowała i obsługiwała najpierw klientow telefonujacych a dopiero potem tych stojacych im osobiście przed nosem w czesto długaśnych kolejkach. <

          HA! było wręcz odwrotnie:) Jeśli rejestracja pacjentow odbywała sie od, powiedzmy, 7, to przed 8 nikt w przychodni nawet telefonów nie odbierał, bo kolejka by go chyba zeżarła. Zawsze pierwszeństwo mięli ci zza okienka. ,,Telefoniczni,, mogli sobie dzwonić, zębami o rynnę;)
          • dritte_dame Re: majle 09.12.11, 00:06
            matylda1001 napisała:

            > dritte_dame napisała:
            >
            > >obsługa w (...) przychodniach lekarskich, itp, rutynowo informowała i obsł
            > ugiwała najpierw klientow telefonujacych a dopiero potem tych stojacych im osob
            > iście przed nosem w czesto długaśnych kolejkach. <
            >
            > HA! było wręcz odwrotnie:) Jeśli rejestracja pacjentow odbywała sie od, powiedz
            > my, 7, to przed 8 nikt w przychodni nawet telefonów nie odbierał, bo kolejka by
            > go chyba zeżarła. Zawsze pierwszeństwo mięli ci zza okienka. ,,Telefoniczni,,
            > mogli sobie dzwonić, zębami o rynnę;)

            Tak zaczęlo być dopiero sporo później :))

            A wcześniej szary urzednik maiał jak pies Pawłowa wytresowany odruch błyskawicznego podnoszenia słuchawki w pierwszej milisekundzie dzwonienia :)

            Mógł przecież dzwonić SZEF.

            SZEF bardzo lubił w tych czasach "porządzić" przez telefon bo telefon to był jego "status symbol" :))

            A jeśli nie SZEF to i tak na pewno PANISKO.
            (Może sam Towarzysz Sekretarz Powiatowy, albo jeszcze gorzej.., ło Jezu...)

            A jeśli nie PANISKO to ktoś kto ma do PANISKA "dojścia", bo inaczej skądże by miał TELEFON???
            (Czyli: w sumie tak czy siak PANISKO)
            • matylda1001 Re: majle 09.12.11, 00:19
              dritte_dame napisała:

              > Tak zaczęlo być dopiero sporo później :))

              A to całkiem mozliwe, bo ja pamietam jakies dwadzieścia parę lat wstecz. Komórek przeciez nie było i fakt, że w razie potrzeby, przed 8 nie mogłam sie dodzwonic do swojego miejsca pracy nie raz doprowadzal mnie do rozpaczy.
    • 0golone_jajka olewka 08.12.11, 17:35
      jak nie mam czasu/ochoty to nie odbieram, skrzynkę głosową mam wyłączoną, raczej nie oddzwaniam na nieznane numery - wychodzę z założenia, że jak ktoś ma interes do mnie, to zadzwoni jeszcze raz, a jak nie zadzwoni, to znaczy, że to coś nieważnego było, więc po co oddzwaniać?
      • yoma Re: olewka 08.12.11, 20:38
        Jajek, ty żyjesz? :) A poza tym dobrze mowisz.
        • minniemouse Re: olewka 09.12.11, 11:27
          Głupio mieć telefon i go nie odbierać. W kinie czy na konferencji, telefon trzeba wyłączyć i wtedy nikt nie zadzwoni, ale poza tym powinno się bezwarunkowo odbierać

          nie wiem na czym polega wylaczanie telefonu w PL, ale dawno temu kiedy wylaczalam telefon w Kanadzie (zeby MI nie przeszkadzal)
          to zapewniam cie ze dla tego kto dzwonil do mnie to dzwonil on dokladnie tak samo jak nie wylaczony,
          wiec jeden gwizdek zlotko czy ty go zwyczajnie nie odbierasz czy wylaczysz z gniazdka.

          Dobre wychowanie nie ma z tym nic wspolnego.
          telefon to jest po prostu gadzet do uzywania
          lub nie, w/g twojej wolnej woli.
          czy np telewizje tez bedziesz ogladal na okraglo bo ktos sie trudzil zeby robic programy?

          wytlumacz mi prosze dlaczego niby wylaczanie telefonu mialoby byc "dobrym wychowaniem"
          a juz nie odebranie wlaczonego - zlym.

          wobec powyzszego jak masz telefon, to juz niech dzwoni non stop bo inaczej
          to tylko hipokryzja.

          Minnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka