madame_mage
08.02.12, 09:36
Dziekuje, ze Pani otwarcie na wizji powiedziala, jak wygladala pomoc policji dla Waszej rodziny. To sa wlasnie polskie realia. Rodzina staje przed olbrzymia tragedia i nie ma znikad pomocy, nie ma psychologow, opieki, etc. Ludzie sa pozostawiani samym sobom. Rutkowski mial racje, ze oferowanie pomocy nie moze sie rozpoczac i zakonczyc na rzuconym pytaniu do jednej z osob (w tym wypadku podejrzanej...sic!): czy czegos wam potrzeba? To jest caly proces, ktory powinien byl sie zaczac od momentu zgloszenia wydarzenia i byc dostosowany do potrzeb rodziny, nawet niezaleznie od tego czy oni deklaruja chec przyjecia pomocy czy nie.
Innym watkiem jest to, ze zabraklo tez osob wokol Katarzyny, matki Madzi, ktora jak policja twierdzi prawie od samego poczatku stala sie podejrzana. Teraz odwracaja kota ogonem i obwiniaja Rutkowskiego za "utrudnienia". A na pytanie dlaczego nie bylo przy podejrzanej wiecej interwencji policja stwierdzila: ona i tak by sie po czasie przyznala.. no ludzie, to przeciez sie w glowie nie miesci!
W tej calej sprawie czesto myslalam o pozostawionej samej sobie rodzinie, czy ktos sie nimi interesuje, czy maja skierowana pomoc psychologiczna? watpie....
To samo w chorobie. Dowiaduje sie pacjent, ze ma zaawansowanego raka. Na Zachodzie dostaje od razu pomoc psychologa, namiary na rozne grupy wsparcia, pomoc psychologiczna niejako sama sie odzywa do pacjenta, w Polsce... zero, jak nie masz wspierajacej rodziny, albo nie spiszesz sobie numer tel. jakies grupy wsparcia z broszurki wywieszonej w gablotce szpitalnej to... radz sobie sam z problemem. O psychologu zapomnil, NFZ nie ma na to kasy, aby ci wizyty wspierajace fundowac.