aborcjonista
04.11.12, 16:16
cyt;
Nie jestem katoliczką, nie mam chrztu. Nie jestem nawet wierząca. Urodziłam się pod koniec 1989 roku. Moja mama urodziła mnie za pierwszym podejściem do in vitro, miała wtedy 36 lat więc to dodatkowo był dla niej jakiś wielki cud. Kiedy na początku 1990 roku poszła ze mną do kościoła, bo chciała mnie ochrzcić i powiedziała o tym po prostu księdzu - że strasznie się cieszy - on na to odpowiedział: "Ale wie pani, nie ma takiej możliwości, to jest dziecko bez duszy, ono nie ma prawa istnienia". Według Kościoła nie mam prawa istnienia, jestem dzieckiem bez duszy, więc nie chodzę do kościoła.
-=-=-=-
A podobno "ten" bóg kocha ludzi bezwarunkowo. Tylko co on robi z wierzącymi w niego?