Gość: Antyklerykal
IP: *.marketscore.com / *.sjc.marketscore.com
04.08.04, 00:27
Skandal, który wstrząsnął Austrią
Seminarium w St. Pölten Zaczęło się niewinnie - do prasy oraz władz kościoła
katolickiego w Austrii docierały informacje o gejowskich orgiach w seminarium
w St. Poelten. Po plotkach pojawiły się zdjęcia: Regent Kuechl, wpychający
uczniowi seminarium łapę w krocze, jego zastępca Wolfgang Rothe całujący
namiętnie mężczyznę. Nic nowego. Kolejne "zagejone" seminarium, kolejna
porcja sensacji dla austriackich brukowców a dla znawców tego środowiska
kolejny dowód na to, że nigdzie nie nawiązuje się tak łatwo kontaktów
homoseksualnych jak w seminarium. Bez wątpienia cała historia poszłaby po
kilku dniach w niepamięć, gdyby nie kolejne fakty, które wyszły na światło
dzienne. W momecie gdy padło hasło "pedofilia" sprawą zainteresowała się
policja.Wyniki przyszukania budynku seminarium były zniewalające. Na dyskach
komputerów znaleziono ok. 40.000 fotografii pornograficznych, setki filmów
hardcore, zdjęcia uczniów wkładających sobie do odbytu różne przedmioty
użytku codziennego i wiele innych materiałów, których nie powstydziłyby się
największe firmy oferujące pornografię. Dla niektórych to szokujące, dla
innych tylko śmieszne. Incydent przestaje być jednak śmieszny i przestaje być
incydentem, gdy w grę wchodzi pornografia z udziałem dzieci. W cyfrowej
kolekcji seminarzystów znaleziono na przykład fotkę przedstawiającą 5-letnią
dziewczynkę, która zadowala oralnie dwóch dorosłych mężczyzn. W ten sposób z
afery zrobił się skandal, który pogrążył kościół katolicki w Austrii.
Nagłośnienie całej sprawy pomogło ujawnić dalsze fakty. Posypały się donosy,
skargi o molestowanie i w tej chwili nie tylko austriacki kościół ma ręce
pełne roboty, lecz także prokuratura w dolnoaustriackiej stolicy St. Poelten.
Główni aktorzy tego dramatu - duchowni Kuechl oraz Rothe zrezygnowali z
pełnionych dotychczas funkcji. Wygląda na to, że wkrótce potoczy się także
głowa biskupa Krenna, gdyż to właśnie on powołał Kuechla na kierownika
seminarium. Aby było jeszcze ciekawiej: biskup Kurt Krenn należy do
najbardziej konserwatywnych duchownych dygnitarzy w Austrii a homoseksualizm
uważa za "ciężką i nieuleczalną chorobą".Jakie konsewkwencje wyciągnie z tego
skandalu kościół katolicki? Zapowiada się, że będzie tak jak zawsze, czyli
konsekwencji nie będzie wcale. Krenn, który już rok temu otrzymywał pierwsze
niepokojące donosy z St. Poelten, do końca próbował chornić swoich
podwładnych. Gdy Biskup Egon Kapillari z Graz zagrzmiał (jak to biskup),
że "to bagno trzebo natychmiast wysuszyć", Kurt Krenn odpowiedział, że to co
dzieje się w jego diecezji, "gówno obchodzi Episkopat". Teraz, gdy skandalem
zainteresowała się prokuratura i policja, argument ten przestał być
przekonujący. A Watykan? Tu też nic nowego - wszystkie skandale i brudy
kompensowane są qua silentio.Wydarzenia, które mają obecnie miejsce w
Austrii, doskonale ukazują perwersyjność kościoła katolickiego, jego
kompletnie skrzywione zrozumienie moralności. To z jednej strony ostawanie
przy definicji seksualności jako instrumentu służącego wyłącznie prokreacji a
równocześnie tolerowanie i zatajanie najróżniejszych zboczeń oraz przestępstw
swoich podopiecznych. W USA skargi o molestowanie nieletnich doprowadziły już
do bankructwa niejedną parafię. Europa jeszcze się trzyma. Tutaj schemat jest
nadal ten sam: przewinienie, skandalik, odstawienie winnych do klasztoru na
prowincji. Czasami trzeba dać komuś w łapę, czasami w dupę i po kilku
tygodniach lub miesiącach jest cicho. Parę lat później sprawcy wracają do
łask i żyją długo i szczęśliwie.Czasami jestem wręcz pełen uznania dla
katolickich taktyków. To przecież genialne, aby rzucać na lewo i na prawo
najgorszymi epitetami, tylko po to, aby uniknąć tłumaczenia się z własnych
przewinien. Spontanicznie przychodzi mi na myśl pewien polityk z "L" w
nazwisku, który wszystkich wyzywa od bandytów, podczas gdy jedynie immunitet
poselski chroni go przed kryminałem.Cóż - skoro kościół nie chce wyciągąć z
tych zdarzeń żadnych wniosków, to przynajmniej my to uczyńmy. Po pierwsze:
zanim ktoś cię opluje, odetnij mu łeb - kościół tak właśnie postępuje i
całkiem dobrze na tym wychodzi. Po drugie: jeżeli jesteś dyskryminowany z
powodu swojej orientacji seksualnych - zostań duchownym. Będziesz miał nie
tylko świety spokój, lecz także niekończący się zasób partnerów seksualnych.