Dodaj do ulubionych

Wegetarianizm raz jeszcze

25.08.07, 12:54
Wiem, ze byl juz watek o wegetarianizmie. Dyskusja dotyczyla glownie tego, ze
rezygnacja z mieska moze byc pomocna w duchowej wspinaczce.
Ja jednak chce poruszyc ten watek z nieco innej strony.

Wszelkie moje proby przejscia na wegetarianizm spalily na panewce. Glownie
dlatego, ze bardzo lubie mieso, poza tym latwiej jest byc miesozerca niz wege.
Akurat z tymi dwoma czynnikami moglabym sobie jakos poradzic w imie wyzszego celu.
Moj glowny problem jednak tkwi gdzie indziej. Za kazdym razem, gdy rezygnuje z
miesa zauwazam znaczaca zmiane w mojej osobowosci. Tzn robie sie jakas taka
slaba psychicznie, jestem wtedy taka pokorna, gdy ktos mi cos zlego powie,
chowam glowe w piasek albo przynajmniej ja spuszczam. Natomiast gdy jem mieso
nie mam takich problemow. Czuje w sobie sile, by moc stawic czolo wszelkim
przeciwnosciom, kazdemu, nawet najbardziej chamskiemu czlowiekowi. Czuje, ze
tkwi we mnie jakas bestyjka.

Mieszkam za granica, w bardzo duzym miescie, gdzie czesto idzie sie po
trupach, aby cos w zyciu osiagnac. Stosunki miedzyludzkie pozostawiaja wiele
do zyczenia. Trzeba byc zawsze czujnym, aby sie nie dac innym, bo naprawde
niektorzy potrafiliby cie zniszczyc. To pewnie znak naszych czasow, ale tu
gdzie mieszkam naprawde jest ekstremalnie pod tym wzgledem.

Dlatego mnie osobiscie trudno by bylo zostac wegetarianka. Niektorzy pomysla
pewnie, ze to tylko wymowka, ale dla mnie mieso jest dosc wazne pod tym
wzgledem. Daje mi jakas psychiczna sile. A moze macie jakies pomysly, jak by
je zastapic, aby nie wystapil o mnie problem, o ktorym pisze wyzej.

I co w ogole o tym myslicie? Czy mieso ma podobny wplyw na Was?

Obserwuj wątek
    • daaar0 Re: Wegetarianizm raz jeszcze 25.08.07, 14:51
      Rzeczywiście coś takiego może mieć miejsce. Mówię to nie z własnego
      doświadczenia, nie jestem wegetarianinem, choć bez mięsa myślę mógłbym się
      obejść. Byłem dawno temu w Indiach z facetem, który był wegetarianinem i to
      takim najbardziej radykalnym. Faktycznie emanował z niego taki spokój, taka
      łagodność, że jak do tej pory nie spotkałem drugiej takiej osoby. Pytaliśmy skąd
      bierze się u niego ten spokój. Odpowiedział, że właśnie stąd, że nie je mięsa.
      • halev Re: Wegetarianizm raz jeszcze 25.08.07, 22:23
        Po mięsie człowiek jest oczywiście bardziej agresywny, "nabuzowany, trudniej mu
        się wyluzować, stąd "pomoc" wegetarianizmu w rozwoju. Im bardziej jesteśmy
        odprężeni, tym lepiej dla nas. Prawdziwe Życie to nie jest walka o byt.

        Co wcale nie znaczy, że wszyscy mają być wegetarianami. Niektórzy ludzie mają
        np. genetycznie uwarunkowane kiepskie przyswajanie żelaza ("za mało elementu
        ziemi" - jak by powiedzieli na Wschodzie) i jedzenie mięsa jest dla nich wręcz
        konieczne. Z tego, co piszesz, myślę że możesz mieć właśnie coś takiego. Po
        mięsie jesteś mocniej "ugruntowana".

        Rób to, co Ci podpowiada intuicja. Żaden owczy pęd nie jest dobry. Nawet do
        marchewki wink

        • i33 Re: Wegetarianizm raz jeszcze 28.08.07, 00:26
          a to ciekawe mam problemy z żelazem ---ale za mięchem nie przepadam
          szkoda tych drastycznie raktowanych zwierząt, nienormalnie
          hodowanych..
          ale ja nie o tym, bo już wcześniej bojówki toczyłam wegetariańskie
          a że musze rodzinie coś wrzucić z mięcha--to stwierdziłam że to
          obłuda..
          zmieniłam zdanie w kwestii-czy można narzucać komukolwiek zasady
          jedzenia skoro jesteśmy bardzo różni to i te potrzeby mogą być
          skrajnie zróżnicowane
          jest teoria o ewolucji człowieka i przechodzenia z elementu ziemi
          który jest przypisany miesożerstwu[czytałam tylko steinera coprawda]
          a im wyżej to i moeko jaja są pomoędzy---nie mówi się jednak o
          wymogu a o przywiązaniu większym lub mniejszym do ziemi, w sensie
          nie roli oczywiście a duchowej pępowiny-tak bym to nazwała
          .......
    • mskaiq Re: Wegetarianizm raz jeszcze 26.08.07, 02:23
      Mieso woluje toksycznosc w naszym ciele a to ma wplyw na nasza
      emocjonalnosc ktora podnosi sile uczuc. Pod wplywem emocjonalnosci
      sila strachu, zalu i zlosci jest znacznie wyzsza, czesto trudna do
      opanowania. Jesli chodzi o milosc to przy wysokiej emocjonalnosci
      zamienia sie ona w euforie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • agnitum Re: Wegetarianizm raz jeszcze 26.08.07, 19:45
        Witajcie smile

        Ja natomiast ewoluuje. Jak wiele osób zauważy byłem niedawno temu ZDECYDOWANYM
        przeciwnikiem jedzenia mięsa.

        Obecnie... uważam że niejedzenie czy jedzenie mięsa nie ma wpływu na tzw. RD
        cokolwiek oczywiście to oznacza smile

        Dlaczego zmieniłem front?

        Zadecydowało o tym wiele czynników - też troche związanych z kuchnią pięciu
        przemian. Ale jeden z najważniejszych brzmi:

        Naczelnym argumentem za wegeterianizmem jest "niekrzywdzenie zwierząt".
        Hmm NA podstawie wielu źródeł i własnych obserwacji (!smile) uważam, że oprócz
        ludzi i zwierząt również i rośliny posiadają "duszę".

        Insekty posiadają duszę zbiorową - cała reszta posiada indywidualną.
        Nauka udowodniła m.in empatie roślin związaną np. z nastrojem danego człowieka
        przebywającego DŁUGO w poblżu tej rośliny.
        Doszedłem do wniosku, że wyrywając i jedząc marchewkę również krzywdze ją w
        takim samym zakresie jak jedząc królika czy kaczkę.

        Chyba nikt z nas nie zabawi się w stopniowanie czy ten królik jest bardziej
        światły czy ważniejszy! niż marchewka czy groszek.

        Idąc dalej tym tropem mamy do wyboru - nie jeść nic albo... przestać wiązać
        jedzenie czy niejedzenie tego czy tamtego z RD.

        I jeszcze jedno.
        Skoro zwierzęta posiadają duszę i jedzą nie tylko rośliny... ale i inne
        zwierzęta to również pokazuje że moja teoria nie jest zbyt naciągana i warta
        przemyślenia.

        Reasumując, spójrzcie na powyższe rozważania i zastanówmy się czy w RD chodzi o
        tworzenie jakichś "tajemnych" rozwiązań prowadzących naprzód typu: jedz to czy
        tamto, rób to czy tamto czy też wygląda to nieco inaczej niż nam, ludziom
        przyzwyczajonym przez wiele lat naszej obecnej i poprzednich inkarnacji do
        narzucania prawideł (jak powinniśmy żyć) - się wydaje.

        Pozdrawiam smile
        Agnitum

        Ps.
        Mskaiq zdziwiłbyś ilu oprawców z SS było wegetarianami...
        • halev Re: Wegetarianizm raz jeszcze 27.08.07, 15:43
          Agnitum, z argumentem o cierpieniu roślin się absolutnie zgadzam! Uważam, że
          niejedzenie mięsa jest korzystne ze względu na toksyczność niektórych substancji
          w nim zawartych (wydzielanych głównie z powodu stresu przed ubojem). Osoby które
          są wyjątkowo mięsożerne, bywają też agresywne, a to może mieć wpływ na RD,
          cokolwiek to oczywiście oznacza smile. Poza tym wieprzowina, płastugi, halibuty
          itp. mają "ciężką energię" i na przykład dla bioterapeuty to dość istotna
          informacja.

          Optymalnym rozwiązaniem byłoby przestawienie się na totalne niejedzenie, ale
          ciężko o tym myśleć mając w lodówce tartę z malinami... wink

          Pozdrowienia!

          Halev
        • tlingel Re: Wegetarianizm raz jeszcze 27.08.07, 21:59
          Wiesz, nie mam ochoty na udowadnianie wyższości królika nad groszkiem…
          Jednak różnice pomiędzy rośliną z zwierzęciem widać chyba od razu (przynajmniej
          ja widzę).
          Najważniejsze z punktu widzenia tego wątku to chyba zdolność do odczuwania
          emocji (i co za tym posiadanie ciała astralnego) i znacznie wyższa świadomość
          swego życia/bycia czy jakkolwiek to nazwać, z której wynika m.in. chęć przetrwania.

          Jeśli dodać do tego fakt, że emocje odkładają się w mięśniach i ogólnie w ciele,
          które następnie ma się stać naszym pożywieniem to wychodzi na to, że jednak
          warto przejmować się cierpieniem innych. I je minimalizować.

          Piszesz:
          „Doszedłem do wniosku, że wyrywając i jedząc marchewkę również krzywdze ją w
          takim samym zakresie jak jedząc królika czy kaczkę.”
          Rozumiem więc, że nie ma dla Ciebie znaczenia czy dziś wieczorem zarżniesz
          królika czy zrobisz sałakę owocową? I nie odczuwasz różnicy pomiędzy energiami,
          jakie panują w rzeźni czy masarni a jakie panują w sadzie owocowym albo na polu?

          Choć faktycznie efekty końcowe są te same – nie ma króliczka i nie ma marchewki
          to jednak to w jaki sposób do tego dochodzi to różnica raczej kolosalna. A z pkt
          widzenia RD to właśnie te „doświadczenia” i reakcje na nie zarówno marchewki czy
          to królika są ważne. Gdyż one decydują o tym co potem jemy. Jakiej jakości
          energiami się faszerujemy.

          Co do empatii roślin i ludzi – to działa na poziomie energetycznym i jest
          faktem, który dla mnie przemawia na korzyść wegetarianizmu. Otóż marchewka
          naładowana miłością nie traci swoich właściwości w momencie wyrwania z ziemi i
          zjedzenia.
          Za to wypieszczony króliczek, którego potem się zabija… no cóż. Jak ktoś lubi
          emocje w formie stałej to życzę smacznego wink


          A co do ostatnie akapitu...
          Wiesz, moda modą, wytyczne wytycznymi a praktyka praktyką.
          Spotkałem nie tak dawno ludzi, którzy twierdzili podobnie jak Ty
          że w RD nie chodzi o tworzenie jakichś "tajemnych" rozwiązań czy też
          przywiązywanie się do nakazów, zakazów zaleceń i naginanie swego trybu życia do
          "wytycznych zewnętrznych".
          Ludzie Ci twierdzili że warto sobie strzelić ze dwie "setki" przed medytacją bo
          to ułatwia rozluźnienie. Albo sobie zapalić marihuane.
          Przecież oni nie będą słuchać jakiejś pseudo-duchowej propagandy.

          Mają do tego prawo. Tylko dokąd to prowadzi ?

          Może jednak warto czasem posłuchać mistrzów/nauczycieli. I zastanowić sie
          dokładnie o co im chodzi?
          • agnitum Re: Wegetarianizm raz jeszcze 28.08.07, 08:19
            Cóż za manipulacja smile Emocje odkładają się w mięśniach i w ciele?
            Emocje odkładają się w psychicznych częściach - w ciele eterycznym.
            Jak już to masz chyba na myśli prace Tombaka na temat hormonów "ucieczki i
            strachu" - ale sam Tombak przyznaje, że nie wszystkie zwierzęta w momencie
            śmierci je wydzielają - i na 100% nie jest w stanie tego powiązać.

            Piszesz:
            "Jednak różnice pomiędzy rośliną z zwierzęciem widać chyba od razu"

            I tym się różnimy smile Ja dostrzegam życie wszędzie i go nie stopniuje.

            W dalszym akapicie o marchewce... No cóż. Tylko Ci się wydaje, że ważne jest JAK
            a nie CO. Nie ma znaczenia JAK coś przestaje istnieć na planie fizycznym tylko
            CO - czyli sam fakt nieistnienia.

            Piszesz:
            "Rozumiem więc, że nie ma dla Ciebie znaczenia czy dziś wieczorem zarżniesz
            królika czy zrobisz sałakę owocową?"

            Primo) Nie napisałem że jestem wegetarianinem.
            Secundo) Stosujesz typowe manipulacje tekstem - wyniesione z "dobrej" literatury.
            Tertio) Nie zabijam królików a sałatki owocowe nie jem bo mają naturę
            wychładzającą i powinno się je unikać w naszej strefie klimatycznej (kuchnia
            pięciu przemian)

            Piszesz:
            "Otóż marchewka naładowana miłością nie traci swoich właściwości w momencie
            wyrwania z ziemi i zjedzenia. "

            Cóż za bzdura smile Marchewka naładowana miłością? To jest takie czcze gadanie, że
            coś nie traci a coś traci - nie masz na to żadnego dowodu. A jeśli masz to
            chętnie posłucham.

            Piszesz:
            "
            Wiesz, moda modą, wytyczne wytycznymi a praktyka praktyką.
            Spotkałem nie tak dawno ludzi, którzy twierdzili podobnie jak Ty
            że w RD nie chodzi o tworzenie jakichś "tajemnych" rozwiązań czy też
            przywiązywanie się do nakazów, zakazów zaleceń i naginanie swego trybu życia do
            "wytycznych zewnętrznych".
            Ludzie Ci twierdzili że warto sobie strzelić ze dwie "setki" przed medytacją bo
            to ułatwia rozluźnienie. Albo sobie zapalić marihuane.
            Przecież oni nie będą słuchać jakiejś pseudo-duchowej propagandy.
            "

            To już jest czysta manipulacja - mógłbyś również dodać że dla Hansa Franka czy
            Himmlera strzelenie sobie do Żyda po wegetariańskim obiadku było miłym
            przerywnikiem "nie krzywdzenia" zwierząt.
            Manipulacji Ci się zachciewa? smile. Jeśli wrzucasz do jednego worka pijaków i
            jedzących mięso to tylko pogratulować wyczucia

            RD z Mistrzami? Większość Mistrzów tylko na tym świetnie zarabia że są tacy,
            którzy nie mogą się bez Nich obejść.
            To daje doskonale relacje mistrznauczyciel-uczeń i przynosi rozczarowanie po
            jakimś czasie dla obydwu stron
            Mistrza każdy ma w sobie i tylko z nim warto się konsultować.

            Są liczne przekazy w tym channelingi: z Kasjopeji, Plejad - tam conieco o
            zakazach i nakazach jest mowa - poczytaj - zrozumiesz (nawet o samym
            wegeterianiźmie).
                • agnitum Re: Wegetarianizm raz jeszcze 28.08.07, 09:43
                  Pomyłka nie jest intrygująca, po prostu piszę szybko smile

                  Tak jak napisałem w moim pierwszym poście - moje przemyślenia ewoluują. O ile
                  kategorycznie kiedyś byłem za Wegeterianizmem (możesz poszperać w historii na
                  forum) o tyle teraz NIE MAM na ten temat żadnego zdania.

                  Nie jestem za ani przeciw. Wolę zachować tu dystans do formułowania ostatecznych
                  wniosków.

                  Już niedługo okaże się, że na tej planecie nie wszystko wygląda tak jak...
                  wygląda (już opracowuję pewne teksty)

                  Pozdrawiam smile
                  Agnitum
                  • erzulie27 Re: Wegetarianizm raz jeszcze 28.08.07, 10:42
                    Kiedys pewnie nabierzesz tez dystansu do kuchni pieciu przemian Agnitum i nie
                    bedziesz sie tak scisle tego stosowal smile

                    A poglad z sprawie wege mam podobny do Ciebie. Tez uwazam, ze zycie jest jedno.
                    Co wiecej nie mozna go zabic. Mozna tylko zniszczyc jego fizyczna manifestacje a
                    boski pierwiastek, ktory jest zyciem, wyrazi sie ponownie w innej formie.

                    Gdyby zabijanie bylo zle, to natura inaczej by to wszystko urzadzila - zwierzeta
                    nie zabijalyby innych zwierzat, aby przetrwac.

                    Natomiast jezeli ktos jest jeszcze na takim poziomie rozwiju duchowego, ze musi
                    rezygnowac z miesa, aby poczuc sie godniejszym, bardziej niewinnym, to jest to
                    jego wybor.

                    Grunt to nie osadzac nikogo smile
            • tlingel Re: Wegetarianizm raz jeszcze 28.08.07, 18:57
              Zacząłem tę dyskusję, gdyż dość regularnie spotykam się ze sposobem myślenia,
              który prezentujesz.
              Przyznaję, że go nie rozumiem. I chciałbym to zmienić.
              W wielu kwestiach wydaje mi się on dziwny, logicznie nie spójny, miejscami wręcz
              absurdalny czy śmieszny…
              Niestety dostosowanie Twoich reakcji na moje wypowiedzi leży poza zakresem moich
              możliwości. Myślę jednak że byłoby z korzyścią dla wszystkich gdybyś postarał
              się doszukać w moich wypowiedziach bardziej pozytywnych aspektów niż totalna
              manipulacja wink
              Ja po prostu staram sobie wyrobić zdanie (podobnie jak Ty), szukam odpowiedzi na
              nurtujące mnie pytania.

              A więc do rzeczy.
              1. Kwestia emocji odkładających się w ciele. Mam tu na myśli standardowy wpływ
              emocji na ciało fizyczne. Np. stres może powodować wrzody albo spowodować atak
              serca.
              Nie jest to żadna wielka filozofia. Takie reakcje występują i u ludzi i u
              zwierząt. Zmiany fizyczne są tym silniejsze im silniejsze są emocje. I im
              częściej występują.
              Sytuacje zagrożenia życia należą należą do tych silnieszych…

              2. Kwestia marchewki i królika – dla mnie najciekawsza ze wszystkich.
              Piszesz:
              „Ja dostrzegam życie wszędzie i go nie stopniuje.”
              Ja też dostrzegam życie dookoła. Nie wartościuje je na „lepsze” i „gorsze” ,
              bardziej czy mniej cenne , bardziej czy mniej boskie.
              A jednocześnie dostrzegam różnice pomiędzy poszczególnymi formami życia.
              Widzę, że zwierzęta mają umysły, odczuwają i wyrażają emocje. Są świadome swojej
              odrębności i swego życia. Mają wolę przeżycia. Widzę też, że rośliny tego nie
              mają. Nie mowie, że są przez to gorsze. Są inne. I inne są ich reakcje i potrzeby.
              Dlatego też dla mnie zupełnie czym innym jest zabicie zwierzęcia a czy innym
              wyrwanie marchewki czy zerwanie jabłka.
              Stąd też moje pytanie, na które mi nie odpowiedziałeś – czy dla Ciebie zabicie
              królika i zrobienie sałatki (mniejsza o to czy owocowa, czy warzywna czy jaka –
              nie o tym tu mówimy) jest tym samym? Czy gdybyś miał zabić królika i zerwać
              jabłko to odczuwałbyś dokładnie to samo, co przy zerwaniu jabłka?
              Dla jasności – nie chodzi mi tu o teoretyczne spojrzenie z pkt widzenia całego
              wszechświata. Tylko o Twoje własne, subiektywne odczucie, co do każdego z tym
              dwóch czynów. Uważasz że to to samo?

              3. Kwestia marchewki naładowanej miłością. Cóż – sam powiedziałeś o wpływie
              ludzi na rośliny. Ja od zawsze wiedziałem i stosowałem podejście „z sercem” do
              roślin, które chodowałem. Czy w doniczce czy w ogródku. Troska, uwaga,
              zainteresowanie. Pozytywne myśli kierowane do roślin – to wszystko zawsze
              przynosiło mi fantastyczne efekty. Od wspaniałego wzrostu roślin w niezbyt
              przyjaznym środowisku po nadzwyczajnie smaczne owoce – to ostatnie weryfikowane
              nie tylko przeze mnie ale i przez przyjaciół i rodzinę 
              Faktycznie – innych dowodów nie mam. Ale i nie potrzebuję wink

              4. Wiesz, zupełnie nie rozumiem o co Ci chodzi z tym SS. Za to zauważyłem, że
              coś często wspominasz kolegów z SS wink
              Piszesz:
              „Jeśli wrzucasz do jednego worka pijaków i jedzących mięso to tylko pogratulować
              wyczucia”
              A dziękuję. Faktycznie w tym przypadku dokonuje takiej klasyfikacji. Wynika to z
              tego, że wszyscy Ci o których tu mówiłem używają dokładnie tych samych
              argumentów i tego samego sposobu myślenia do usprawiedliwienia swoich poczynań.
              Niezależnie od tego czy jest to picie alkoholu, zażywanie narkotyków czy
              jedzenia mięsa.
              A przytoczyłem ten wątek aby pokazać, że tego rozumowania, które przedstawiłeś
              można swobodnie użyć do „usprawiedliwienia” całkiem radykalnych pomysłów. I że
              nie jest to myślenie zupełnie nowe i odkrywcze tylko dość powszechne.

              Znam też jeden przypadek wykorzystywania tego sposobu myślenia przez pewnego
              mistrza do uzależniania od siebie swoich uczniów w celu wyciągania od nich kasy
              (tak a.d. wątku o mistrzach). I nie dziwota - w końcu motyw buntu jest bardzo
              dobrym materiałem do manipulacji...

              A skoro już o mistrzach:
              Piszesz:
              „Mistrza każdy ma w sobie i tylko z nim warto się konsultować.”
              A zaraz potem:
              „Są liczne przekazy w tym channelingi: z Kasjopeji, Plejad - tam conieco o
              zakazach i nakazach jest mowa - poczytaj - zrozumiesz (nawet o samym
              wegeterianizmie).”

              No to w końcu co mam robić? Podążać za mądrością wewnętrzną czy za Kasjopeją i
              Plejadami? wink
              • agnitum Re: Wegetarianizm raz jeszcze 29.08.07, 08:34
                Zacznijmy od tego - jeśli reprezentujesz tylko jedną stronę (medalu) to nie
                jesteś w stanie zrozumieć drugiej. To jest naturalne prawo. Wynika to z faktu,
                że nie dostrzeżesz obydwu stron na raz. Spróbuj oglądać monetę na raz z dwóch stron.
                Twoja podświadomość nie weźmie poważnie innych przeciwstawnych rozważań - bo
                jest to naturalny efekt obrony przed nowością

                Tylko neutralne stanowisko do wegetarianizmu dałoby Ci wgląd w obydwie strony.


                Ad.1
                Takie zmiany występują u ludzi, zwierząt i roślin.
                W swoim czasie Discovery Channel nadawał cykl reportaży na temat "odczuwania"
                dosłownie "skoszenia" jęczmienia przez same rośliny na długo przed. Testy
                robiono w Australii i zauważono dosłownie zmiany składu chemicznego płynu
                tkankowego.
                Więc Twoja teoria jest prawdziwa tylko dołącz do niej jeszcze Rośliny.
                Również mówią o tym różne channelingi: że wspomnie uporczywie przesłania z
                Kasjopeji i Plejad a i również Wingmakers.

                Ad.2

                Piszesz:
                "
                A jednocześnie dostrzegam różnice pomiędzy poszczególnymi formami życia. Widzę,
                że zwierzęta mają umysły, odczuwają i wyrażają emocje. Są świadome swoje
                odrębności i swego życia. Mają wolę przeżycia. Widzę też, że rośliny tego nie mają.
                "

                I dlatego powiadam Ci w kółko. Tym się różnimy smile Wg mojej wiedzy rośliny mają i
                swoje przeżycia! i uczucia.
                Większość filozofii New Age dostrzega duszę również w roślinie.
                O układzie nerwowym roślin również już co nieco wiadomo.
                Pojedź sobie do Azji PDWSCH lub do Indian w Ameryce Południowej i dowiesz się co
                zwłaszcza Ci ostatni myślą o "woli przeżycia" u roślin
                Szczególnie polecam Ci lektury Wojtka Cejrowskiego - który takie spotkania z
                szamanami opisał nawet dość dokładnie.

                Piszesz:
                "
                Dla jasności – nie chodzi mi tu o teoretyczne spojrzenie z pkt widzenia całego
                wszechświata. Tylko o Twoje własne, subiektywne odczucie, co do każdego z tym
                dwóch czynów. Uważasz że to to samo?
                "

                Widzisz, to jest naczelny nas wszystkich problem. Dostrzegamy wszystko tylko
                poprzez WŁASNE pojmowanie świata.
                I dla Ciebie pkt widzenia całego wszechświata jest nieistotny - ale to nie musi
                oznaczać że dla mnie jest tak samo.
                Nie oceniaj coś w co angażujesz się emocjonalnie - w takim momencie każdy
                człowiek traci obiektywność.

                Ad.3
                Piszesz:
                "
                Kwestia marchewki naładowanej miłością. Cóż – sam powiedziałeś o wpływie ludzi
                na rośliny. Ja od zawsze wiedziałem i stosowałem podejście „z sercem” do
                roślin, które chodowałem. Czy w doniczce czy w ogródku.
                "

                Pojedź sobie kilka razy na jakąś zapadła Polską wieś - tam gdzie ludzie
                korzystają z krów, hodują świnie, kury itp. Zobaczysz JAK ludzie odnoszą się z
                miłością do zwierząt. Jest to dokładne to co sam opisujesz.

                I dalej:

                "
                „Mistrza każdy ma w sobie i tylko z nim warto się konsultować.”
                A zaraz potem:
                „Są liczne przekazy w tym channelingi: z Kasjopeji, Plejad - tam conieco o
                zakazach i nakazach jest mowa - poczytaj - zrozumiesz nawet o samym >
                wegeterianizmie).”
                "

                Przeanalizuj moje teksty na forum, to dowiesz się że zawsze dla mnie ostatecznym
                rozjemcą jest Mistrz, który jest we mnie - ja sam.
                Jeśli piszę o przekazach w tym przypadku od innych istot - to piszę to dlatego,
                że dla Ciebie istnieje autorytet Mistrza Zewnętrznego - tym samym elastycznie
                podchodzę do Twojego zrozumienia.
                Próbuje zawsze wyciągać te argumenty, które mają punkt zaczepienia u osoby z
                którą dyskutuję.


                Reasumując.
                Dyskusja zakończona smile Wynika to z faktu, że nie ma sensu przerzucać sie się
                argumentami. A dlaczego? Bo nie musisz mnie do niczego przekonywać. Ja
                reprezentuje stanowisko obojętne (kiedyś zdecydowanie przyznaje prowegetariańskie).
                Tym samym zaczniesz pisać o potrzebie jedzenie mięsa to powrzucam Ci argumenty
                za wegetarianizmem.

                Tak jak pisałem wiele razy. Przestańmy oceniać. RD nie jest oparty na ocenianiu
                co jest złe a co jest dobre.

                Każdy z nas tworzy własny świat. Twoja podświadomość akceptuje fakt Twojego
                wegeterianizmu i to się tylko liczy. Co ja napiszę czy ktoś inny, za czy przeciw
                - nie ma sensu. Twoje życie rozwija się prawidłowo - ale to nie oznacza, że
                tylko Twoja droga jest prawidłowa - że może i przeciwne idee prowadzą do tego
                samego celu.

                Pozdrawiam smile
                Agnitum
                • tlingel Re: Wegetarianizm raz jeszcze 29.08.07, 19:36
                  możesz mi podać jakiegoś linka do tego wspomnianych przekazów z kasjopei i
                  plejad? Bo jedyne co znalazłem na google to następujący fragment:

                  P: (L) Czy wegetarianizm jest zatem odpowiednim sposobem odżywiania się?
                  O: To jest koncentrowanie się na fizyczności. Ciało nie jest ważne.
                  P: (L) Czy to oznacza, że martwienie się o ciało w jakiejkolwiek sposób jest złe?
                  O: Blisko. Nie koncentrujcie się na życiu w ciele. Koncentrujcie się na duchu.

                  który jak dla mnie nic nie wyjaśnia. w.g. mnie odpowiedzi są wymijające. no bo
                  co mam niby zrobić z tym ciałem, kiedy przestane się na nim koncentrować? wink
                  • agnitum Re: Wegetarianizm raz jeszcze 30.08.07, 08:48
                    Witaj.
                    To co zacytowałeś - aczkolwiek nie ten fragment miałem na myśli - wskazuje że
                    przyjęcie neutralnego stanowiska w sprawie żywienia jest jak najbardziej
                    wiarygodnym kierunkiem.

                    Nie wiem dlaczego to Tobie nic nie wyjaśnia skoro na pytanie o to czy
                    wegetarianizm jest odpowiedni pada odpowiedź, wskazująca brak zdania na ten
                    temat. Czyli ani tak ani nie.

                    Również prezentuję stanowisko, że stan ducha jest ważniejszy i to on reguluje
                    ciało (wiadomo skąd się biorą choroby ciała). Tym samym koncentrowanie się na
                    typie spożywanego jedzenia nie jest istotne.

                    Jeśli przeczytasz (rozumiem, że wygrepowałeś hasło wegetarianizm) całość
                    przekazów to (nie pamiętam czy Kasjopeji czy Plejad) przekazy pokazują olbrzymią
                    akceleracje RD wśród ludzi, manifestacje potężnych sił BEZ SPECJALNYCH ĆWICZEŃ,
                    NAUK, NAKAZÓW/ZAKAZÓW. Akcelaracja ta następuje w latach 2001-2011 z
                    logarytmicznym wzmocnieniem 2010-2012.
                    Przechodzenie w iv gęstość tego wymaga.
                    Tym samym niknie mit o "studiach" RD, czytaniu setek ksiażek, praktykowaniu
                    setek technik aby być "dalej".
                    Zasada neutralności co do spraw fizycznych przebija się też w przekazach Lucyny
                    z projektu Cheops (ale akurat to może nie jest najszczęśliwszy przykład bo
                    Wójcikiewicz (tak tak to ten od metody Silvy) i ekipa wyjątkowo są oszukiwani
                    przez "przeciwną frakcję")

                    Zasada neutralności pojawia się też w przekazach Wingmakers.

                    W żadnym z powyższych przykładach nie "wskaże Ci linka". Wynika to z faktu, ze
                    głębokie zrozumienie w przypadku chociażby ostatniego na liście przekazu
                    (www.wingmakers.com) dopiero "wpływa" do nas po przeczytaniu pokaźnych pozornie
                    "nie istotnych" esejów i tekstów.

                    Odpowiadając na Twoje ostatnie pytanie. Przeczytaj całość przekazów to na pewno
                    będziesz wiedział "co masz z zrobić z tym ciałem, kiedy przestaniesz się na nim
                    koncentrować"
                    Śpiesznie odpowiadam: Nic. I na tym polega dychtomia oraz Boska neutralność.
                  • agnitum Re: Wegetarianizm raz jeszcze 30.08.07, 08:54
                    Jeszcze raz powtarzam, aby być dobrze zrozumiany.
                    Wszystko z czym mam do czynienia, wskazuje na fakt, że dystans do nakazów i
                    zakazów zawsze powienien być zachowany, a dróg do Boga jest tysiące.
                    Wegetarianie czy Niewegetarianie idą różnymi drogami ale kierunek i zwrot jest
                    ten sam.

                    Moim zamierzeniem nie jest przekonanie nikogo do wegetarianizmu ani do
                    mięsożerności. Tą drogę wybiera każdy sam.
                    Ale jeśli ktoś uważa że dany styl życia (jedzenia) daje mu rozwój osobisty to
                    powinien ten kierunek utrzymać.
                    • eevvaa Re: Wegetarianizm raz jeszcze 30.08.07, 18:30
                      agnitum napisał:

                      > Jeszcze raz powtarzam, aby być dobrze zrozumiany.
                      > Wszystko z czym mam do czynienia, wskazuje na fakt, że dystans do nakazów i
                      > zakazów zawsze powienien być zachowany, a dróg do Boga jest tysiące.
                      > Wegetarianie czy Niewegetarianie idą różnymi drogami ale kierunek i zwrot jest
                      > ten sam.
                      >
                      > Moim zamierzeniem nie jest przekonanie nikogo do wegetarianizmu ani do
                      > mięsożerności. Tą drogę wybiera każdy sam.
                      > Ale jeśli ktoś uważa że dany styl życia (jedzenia) daje mu rozwój osobisty to
                      > powinien ten kierunek utrzymać.
                      >

                      W bardzo przystępny sposób wyjaśnia to D. Walsch. w trylogii "Rozmowy z Bogiem".
                      Bóg nie neguje żadnej naszej drogi, naszych wyborów.
          • by_luty10 Re: Wegetarianizm raz jeszcze 29.08.07, 11:49
            by_luty10 napisał:

            > a ja zapytam - dlaczego zrezygnowalismy z kanibalizmu?

            tak, to pytanie wydaje sie glupie, ale tylko z pozoru...

            otoz jedznie przedtawicieli tego samego gatunku nie jest dobrze
            widziane w naturze; wilk nie zjada wilka, lew lwa itd...

            najpierw ogolnie - zycie nie ma osobnych wartosci i wymiaru dla
            dla poszczegolnych gatunkow, typow czy krolestw...zycie jest jedno,
            tylko przejawy zycia sa rozne, w zaleznosci od tego
            jakie 'zamieszkuje' cialo...

            innymi slowy, zycie np. skowronka, to takie samo zycie jak
            czlowieka, tylko w ciele skowronka, przejawia sie ono skowronkowato,
            w ciele czlowieka - czlowieczo...
            nie ma osobnych kategorii zyc, sa tylko rozne ciala...

            czlowiek nie bedzie jadl drugiego czlowieka, bo sama mysl taka
            napelnia go obrzydzeniem, ale moze dla poszerzenia doznan smakowych
            skubnal by przedstawiciela naczelnych, jednak mocno w to watpie...
            (nie zjada tez zwierzat miesozernych, bo instykt nakazuje mu trzymac
            sie od miesozernych z daleka, gdyz natezenie toksyn w takim
            zwierzeciu jest ogromne i dla innego organizmu na dluzsza meta
            zabojcze, ale to juz inna bajka)...
            czlowiek z p-u widzenia zoologii nalezy do rodziny czlowiekowatych,
            podrzedu malp waskonosych, rzedu naczelnych, gromady ssakow, do
            podtypu kergowcow, typu strunowcow, krolestwa zwierzat...

            czy wyobrazacie sobie, aby czlowiek hodowal naczelne na kotlety i
            zupe? nie, bo pomijajac wszystkie inne problemy z tym zwiazane i
            niezyskownosc tego przedwsieziecia, czlowiek malpy nie moze jesc,
            gdyz przypomina ona swym cialem czlowieka...
            czyli nie jemy rodziny, rzedu i podrzedu, a w swoim wyborze jedzenia
            zatrzymalismy sie na gromadzie ssakow, z ktorej to gromady zgodnie z
            instynktem wybralismy trawozerne jak np. krowa, owca czy kon, lub
            wszystko zerne jak np. swinia...
            zjadamy tez chetnie przedstawicieli z 'nizej' polki ewolucji -
            ptaki, ryby i odchodzac od typu strunowcow w dol, siegamy po
            bezkregowce takie jak skorupiaki czy malze...

            czlowiek spozywa przedstawicieli swojej gromady - ssaki, do ktorej
            sam nalezy i mysle, ze kwestia czasu jest tylko, by w swojej
            ewolucji jedzenia, porzucil ssaki, nastepnie cieplolubne, nastepnie
            kregowce, a potem krolestwo zwierzat, bo z czasem wrazliwosc
            czlowieka osiagnie taki poziom, ze zjadanie ssakow bedzie dla niego
            rownie niemile jak zjadanie naczelnych lub zjadanie przedstawicieli
            wlasnego gatunku...im wyzej bedzie czlowiek na drabinie ewolucji,
            tym jedznie jego bedzie z nizszej, bedzie uwazal ze jedznie krowy
            jest rowniez kanibalizmem, gdyz krowa czy swinia jest ewolucyjnie
            bardzo bliska czlowiekowi...taka krowa zachodzi w ciaze, nosi swoje
            male osiem miesiecy, karmi je mlekiem, opiekuje sie swoim cielakiem
            i rozpacza, kiedy to ciele jest jej zabierane...swinia natopmiast ma
            to wszystko co krowa, a oprocz tego jeszcze ma w swojej piesi serce,
            tak podobne z anatomicznego punktu widzenia do serca czlowieka, ze
            nawet chirurg transplator serc tych nie jest w stanie
            odroznic...czlowiek w niedalekiej przyszlosci bedzie sie przed
            przebiciem serca swini wzdrygal, jak przed przebiciem serca
            czlowieka..

            nie moze na Ziemi zapanowac pokoj, dopoki krew jest przelewana i nie
            ma zadego zanczenia czyja to krew...
            • erzulie27 Re: Wegetarianizm raz jeszcze 29.08.07, 12:37
              ok, by_luty10, ale po co ten caly wyklad? Czy myslisz, ze dzieki takim kazaniom
              sklonisz osobe, ktora lubi mieso do przejscia na wegetarianizm?

              A swoja droga, podobno mieso z malpy to swietny przysmak smile

              www.pz2.edu.pl/strony/olga/pliki/zupa.htm
              smile)
              • by_luty10 Re: Wegetarianizm raz jeszcze 29.08.07, 21:27
                tlingel napisał:

                > by_luty10
                >
                > w nawiązaniu do ostatniej wypowiedzi erzulie27 - czy celem Twojej
                wypowiedzi
                > jest przekonanie kogokolwiek do (nie)jedzenia mięsa?
                >
                > bo mam wrażenie, że się nam przyszywa metki kaznodziei wink


                nikogo do niczego przekonywac nie zamierzam...kazdy musi sam
                chciec i rozumiec...
                podzielilem sie swoimi uwagami, a erzulie27 przeprosilem za
                udzielenie pochopnej rady...
            • luxi Naiwnosci, naiwnosci, naiwnosci, Pipilutku :))) 30.11.07, 00:09
              Chociaz caly tok myslenia jest bez zarzutu
              generalnie sadze podobnie...

              tylko... ze bedzie to trwalo dlugo i pokoleniami...
              Nie licz na jakies radykalne zmiany jeszcze w 21.szym wieku,
              jak to niejednokrotnie czytalem.

              Beda wojny i inne nieszczescia i bedzie ich wiele...
              i krew sie bedzie lala...
              ludzka,
              nawet gdy mniej juz zwierzeca...
              (przy zabijaniu na uboj rzezny).

              Gdyz sa jeszcze ludzkie ambicje...
              zadze pieniadza...
              zadze wladzy...

              I obojetne tu jest - czy sie je mieso, czy nie smile))
    • by_luty10 Re: Wegetarianizm raz jeszcze 26.08.07, 11:34
      nic na sile jak radzi halev...aby odzwyczajac organizm, porcje miesa
      mozna stopniowo zmniejszac i mozna stopniowo zmniejszac ilosc
      miesnych posilkow tygodniowo...i trzeba stale miec w pamieci
      cierpienie tych zjadanych przez nas stworzen, to bardzo pomaga w
      przechodzeniu na wegetarianizm...
      • erzulie27 Re: Wegetarianizm raz jeszcze 26.08.07, 11:44
        Akurat dla mnie powodem do rezygnacji z miesa jest oczyszczenie organizmu. Nie
        uwazam, zebym krzywdzila kurczaka, ktorego biore od pani z miesnego. Rezygnujac
        ze zjedzenia tego kurczaka nie przywroce go do zycia. Wiem, wiem, zaraz wielu z
        Was sie pewnie oburzy, ale moja postawa jest wlasnie taka. Nie mam zadnych
        wyrzutow sumienia jedzac schabowego.
    • tlingel Re: Wegetarianizm raz jeszcze 26.08.07, 22:10
      Co do wegetarianizmu to generalnie jestem „za” ale….
      Osobiście jestem wegetarianinem praktycznym a nie ideologicznym. Innymi słowy
      nie jem mięsa bo to służy mojemu zdrowiu. Odstawienie mięsa z diety wyleczyło
      mnie z szeregu problemów z układem pokarmowym na jakie cierpiałem przez całe
      swoje wcześniejsze życie…
      A poza tym uważam, że mięso jest obrzydliwe w smaku (tak jak alkohol, papierosy
      itp.) oraz cuchnące (podobnie jak wspomniane papierosy i alkohol). I nie dziwię
      się, że ludzie z taką pasją tak wymyślnie je przyprawiają i przyrządzają na
      milion sposóbw – żeby zabić jego oryginalny smak i zapach, bo przecież nikt
      normalny by oryginału nie ruszył wink

      Myślę, że jeśli jedzenie mięsa Ci odpowiada i Twój organizm tego potrzebuje – jedz.
      A przy okazji możesz zacząć małe wewnętrzne śledztwo, dlaczego go potrzebujesz i
      do czego jest Ci potrzebne. I czy faktycznie mięso jest najlepszym sposobem na
      zaspokojenie tej potrzeby.

      Czy np. piszesz, że bez mięsie czujesz się słaba psychicznie. Potrzebujesz go
      aby przeżyć w we wrogim środowisku aby umieć walczyć o swoje. Dzięki niemu masz
      moc stawić czoła chamstwu i atakom na siebie.
      No i dobrze. Jedz. Skoro tylko to zapewnia Ci taką możliwość.
      Możesz za to zacząć się zastanawiać czy faktycznie mięso jest najlepszym i
      jedynym sposobem uzyskania tego co chcesz i obrony przed ludźmi którzy czegoś od
      Ciebie chcą.
      Czy nie lepiej np. reagować spokojnie i asertywnie . Popracować nad poczuciem
      bezpieczeństwa? Pomedytować nad tym czym jest prawdziwa Moc i Siła i co jest jej
      źródłem. Podnieść samoocenę itd. Itp. Albo zmienić środowisko...
      I kiedy się już tego nauczysz/dowiesz to może dojdziesz do wniosku, że mięso Ci
      już nie służy… i z niego zrezygnujesz. A może nie. I to też będzie ok. 
    • mskaiq Re: Wegetarianizm raz jeszcze 28.08.07, 14:01
      Mieso szczegolnie pieczone potrafi przebywac niestrawione ale
      zepsute w jelicie grubym do paru miesiecy, zatruwajac organizm. To
      ma bardzo wielki wplyw na nasza toksycznosc i brak kontroli nad
      soba.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • 2-mona Re: Wegetarianizm raz jeszcze 10.09.07, 22:39
      Jestem od 4 lat jaroszem ale nie takim radykalnym. Nie jem tylko
      mie,sa (w tym i ze zwierza,t morskich). Wlasciwie zawsze bylam
      spokojna. Azkolwieg moim minusem zawsze bylo i nadal niestety
      (chociaz rzadziej) jest - zbytnia impulsywnosc, co tylko przeszkadza
      mnie. Chcialam zawsze byc wie,cej cool. Bo wiesz pod wplywem emocij
      mozna nie zle sobie zaszkodzic. A gdy sie jest opanowanym, uwazam ze
      cze,sto mozna wie,cej zyskac.
      No wie,c, bo odbieglam od tematu, za ostatnie cztery lata owszem
      stalam sie nieco wie,cej opanowana. Ale czy ja wiem, czy to jest
      konsekwencja, tego, ze nie jem mie,sa? Nie jestem tego pewna. Mysle,
      ze to raczej doswiadczenie i praca nad soba,.
      Pozdrawiam.
      • mskaiq Re: Wegetarianizm raz jeszcze 11.09.07, 13:33
        Mysle ze to jest konsekwencja nie jedzenia miesa. Nie jedzac miesa
        unikasz toksyn ktore sa z nimi zwiazane. Jesli chcesz kontrolowac
        Siebie lepiej musisz cwiczyc fizycznie to obniza emocjonalnosc. To
        nie znaczy ze zniknie impulsywnosc ale latwiej radzic sobie z takimi
        uczuciami jak strach, zal, zlosc, itp.
        Serdeczne pozdrowienia.
          • szuwary4 Re: o reakcjach roślin 17.09.07, 12:37
            Jestem wegetarianką z około 20 letnim stażem, myślałam nieraz
            o odczuciach roślin i mam na ten temat pewną teorię. Otóż o
            przynależności jakiegoś przedmiotu do bytów ożywionych, wnioskujemy
            z tego, że wykazuje zróżnicowane autonomiczne reakcje na bodźce.
            Rośliny takie reakcje wykazują zatem należą do rzeczy ożywionych. O
            tym, że byt ożywiony odczuwa ból, cierpi , wiemy na podstawie
            następujących przesłanek: 1. Sygnalizuje to za pomocą dźwięków
            artykułowanych, czyli mamy doczynienia z przekazem werbalnym i
            komunikatem bezpośrednim wyrażonym w zdaniach: "boli mnie to i to ,
            tu i tu, mocno, słabo" itp. 2. Sygnalizuje to dźwiękami
            nieartykułowanymi, przekazem niewerbalnym pośrednim: jęcząc, wyjąc,
            piszcząc, rycząc itp. 3. Podejmuje próbę znalezienia się poza
            zasięgiem oddziaływania przykrego boźca, najczęściej uciekając w
            inne miejsce. U ludzi obserwujemy wszystkie trzy typy reakcji, u
            zwierząt drugi i trzeci a u roślin żadnej lub w zaczątkowej formie
            reakcję trzeciego typu; tj. uchylanie się, wyginanie, wytwarzanie
            warstw ochronnych , trzymających napastnika na odległość kolców lub
            trucizn zniechęcających do zjadania. W, tym miejscu nawiązując do
            ostatniej uwagi ktoś może powiedzieć: " no właśnie, czyż uchylanie
            się od boźców zagrażających wegetacji, wystawianie się na te, które
            jej sprzyjają - nie jest dowodem na odczuwanie przez rośliny
            cierpienia? Na tak zadane pytaniwe odpowiem: "NIEKONIECZNIE".
            Wątpliwości swe opieram na rozumowaniu per analogiam. Otóż znamy i
            często doświadczamy sytuacji, w której organizm doznając uszczerbku
            np. rany, podejmuje wszystkie prawidłowe reakcje na ten bodziec
            dążące do zamknięcia rany, zahamowania wypływu krwi, niszczenie
            szkodliwych drobnoustrojów i nie robi tego z powodu bólu. Jest to
            znana nam sytuacja, występująca w warunkach dezaktywacji pewnych
            komórek w mózgu, pod wpływem podania narkozy czy silnych środków
            przeciwbólowych. Stąd właśnie wnioskuję, że aby działania organizmu
            przełożyły się na uczucie bólu czy przyjemności ( a uczucia należą
            do sfery psychicznej), konieczna jest aktywność komórek nie
            znajdowanych poza centralnym układem nerwowym organizmów zwierzęcych
            (człowiek do takich organizmów nalezy), a konkretnie ICH MÓZGIEM.
            Ból i przyjemność jawią się w tym kontekście, jako psychiczna
            funkcja wysoko skomplikowanej i ustrukturowanej materii jaką ten
            mózg jest. Dlatego też uważam, że roślinne organizmy funkcjonują
            tak, jak organizmy zwierzęce pod narkozą. Robią wszystko co sprzyja
            ich wegetacji, rozmanżaniu i trwaniu gatunku, ale inteligencja,
            która tym procesem kieruje nie posługuje sie bólem i przyjemnościa
            jako ich wyzwalaczem. Ktoś wrażliwy (i chwała mu za to, że taki
            jest)może wtym momencie zastanowić się czy jednak (nawet przyjmując,
            ze roślinka ta nie cierpi)jest w porządku wobec marchewki
            przerywając jej wegetację. Rozumiem tę wątpliwość i podzielam, ale
            też mam cos na pocieszenie. Otóż przerwanie wegetacji, to sytuacja
            dotycząca głównie roślin okopowych. Tymczasem znakomita większość
            naszego roślinnego pokarmu, czy to osób zjadających mięso czy
            wegetarian, pochodzi z ceraliów (zboża, kasze), strączkowych, owoców
            i części warzyw, które używamy już po okresie ich wegetacji ,kiedy
            naturalnie obumrą i zeschną, kiedy dojrzeją i spadły lub zrobią to
            lada moment, kiedy bujniej się krzewią po podcięciu gałązek,
            oberwaniu listków itp. Jest tego tyle, że można bez szkód dla
            organizmu wykluczyć okopowe z naszej diety, jeśli ich zjadaniu
            towarzyszą skrupuły. Czy dieta wegetariańska ma coś wspólnego z
            rozwojem duchowym? Tak - ma, ale jestem tu skłonna zgodzić sie z
            Agnitum, że jest raczej jego wskaźnikiem niż przyczyną. Pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka