opornik4
13.06.14, 01:54
Afera zaczęła się, gdy wyszło na jaw, że podpisał Deklarację Wiary, która wyrażała mniej więcej to, że podpisujący ją lekarze przede wszystkim będą służyli swoim pacjentom, że dołożą starań, aby ratować ludzkie życie, natomiast nie zgadzają się na to, aby sprowadzono ich do poziomu rzeźników.
Kobieta, z powodu której rozpętała się nagonka na profesora, miała problemy z zajściem w ciążę, sięgnęła po in vitro, kilka ciąż wcześniej poroniła, a obecne maleństwo, które nosi w sobie jest upośledzone.
Jednak wbrew temu co podawały media głównego nurtu - maluszek ma czaszkę, ma mózg, obecnie ma wodogłowie. Ma wadę rozwojową, ale są duże szanse, że będzie żył. Oczywiście będzie wymagał szczególnej troski i opieki, niemniej nie jest to powód do tego, aby go teraz zabić.
Prof. Chazan odmówił dokonania aborcji, czyli stania się rzeźnikiem, ale oprócz niego było jeszcze dwóch innych lekarzy (Deklaracji nie podpisali), którzy również odprawili tę panią z kwitkiem.
Ciąża jest już zaawansowana, trzeba mieć naprawdę mocne nerwy i zabite w sobie sumienie, aby zrobić aborcję w II Trymestrze.
Jak to wygląda, zostało opisane w tamtym roku na Fakt.pl - nawet się zdziwiłam, że właśnie tam, a nie w prawicowym medium.
"Tak wygląda aborcja"
www.fakt.pl/tak-wyglada-aborcja-w-drugim-trymestrze-ciazy-opisuje-lekarz-z-usa,artykuly,420636,1.html