miauciek
18.09.04, 14:11
z p.m.s. by Cyprian P.
miejsce akcji: DC, Prymasa Tysiaclecie, tuz przed rondem Zeslancow
Syberyjskich czas: godziny wieczorne w srode.
a bylo to tak :
jade sobie, widze przed rondem Sybirakow corolke na awaryjnych przetaczajaca
sie przez 2 pasy baaaaardzo powoli . stanalem obok na czerwonym , wysiada
Pani w wieku pozno-srednim, i cos zaczyna mowic w moja strone. spuscilem
szybe, ale wypowiedz Pani bardziej przypomina nieskladne slowa, totez
nabralem podejrzen iz owa Niewiasta znajduje sie w stanie upojenia. Dla
pewnosci zjechalem przed nia, wlaczylem awaryjne wysiadlem i zacznynam
rozmowe:
C- (ja), P- (Niewiasta)
C- co sie stalo ?
P - prosze pana, cos mi sie stalo i zupelnie nie wiem jak sie w tej sytuacji
zachowac ...
C- ale cos z samochodem czy Pani bezposrednio ?
P - cos chyba z kolem, wie Pan, nie wiem jak sie zachowac bo jeszcze nigdy
nie mialam takiej sytuacji, wie Pan, to Toyota...
C- ale na czym polega problem ?
P- no kolo jest jakies dziwne, nigdy przedtem takie nie bylo... ja zupelnie
nie wiem co zrobic w takiej sytuacji,
C- to znaczy ?
P- jest takie gorace i chyba jakies takie plaskie !
C- (ogladajac) .. aaacha, zlapala Pani gume, nic strasznego, zaraz zmienimy
P - (tu dla mnei pierwszy gwozdz programu) ale wie Pan, to jest Toyota ! ona
sie tak jeszcze nigdy nie popsula ! ja nie wiem czemu tak sie stalo...
C - no kolo moze sie popsuc w kazdym aucie, opony sa takie same przeciez.
P- ale to jest TOYOTA !
C- no dobrze, a ma Pani kolo zapasowe ?
P- chyab nie, a moze mam, nie mam pojecia, ja jeszcze nigdy ...
C- tak wiem, mozemy zajrzec do bagaznika ?
P - otwierajac bagaznik - widzi Pan , pusty ! nie ma !
C- to najpierw postawimy trojkat bo jestesmy na skrzyzowaniu .....
...
C- (podnoszac wykladzine ) - zaraz zobaczymy
P - ale co Pan robi! ( z wyraznym protestem w glosie)
C- o. TU jest kolo. ma Pani podnosnik i klucz ?
P - (nieco pewniejszym glosem) - powinny byc ! ja wszystko co trzeba
dokupilam do tej toyoty, dywaniki , klucze...
C- (po dokladniejszym przeszukaniu) ok, nie ma, wezme ze swojego samochodu
(w tym czasie przyczlapal sobie polonez z bialym gustownym paskiem z boku,
wyskoczyl z niego prewencyjny Miś)
M- co tu sie dzieje ?
C- zmieniamy kolo
M- acha....
nastepnie ja zabralem sie za podnoszenie auta, Miś za odkrecanie kola, po
czym zamienilismy sie rolami, ja przykrecalem dojazdowke, a Mis spuszczal
auto.
czas zmierzony 60 sek od momentu rozpoczecia podnoszenia do zakonczenia
zmiany.
P - dziekuje, ale ale, czy ja na takim malutkim kole bede mogla jechac ?
C- tak oczywiscie, po to to kolo jest, tylko niech Pani nie przekracza 60-70
......ekm (pod miazdzacym spojrzeniem Misia) tzn w miescie i tak nie mozna
przekraczac 50 ;)
i wszyscy rozjechali sie w swoje strony :)