IP: *.autocom.pl 16.11.04, 23:29
Tak jak w temacie. Jak jeszcze chodziłam to do perfekcji opanowałam sztukę
wyłączania się podczas mszy. No bo co nowego można usłyszec poza kazaniem
(też nudnym i długim zresztą?)Same formułki, znam na pamięc po tylu
latach.Moę ktoś jednak się NIE nudzi?
Obserwuj wątek
    • 0golone_jajka Re: kiki 16.11.04, 23:41
      Niektórzy chyba się faktycznie nie nudzą. Są tu tacy, którzy codziennie chodzą na msze! Tak, tak. Nie wiem czy się przyznają, ale są. Oni chyba się nie nudzą. A może tak strasznie nudzą się w życiu, że msza jest dla nich czymś ciekawym???

      Dla mnie msze zawsze były cholernie nudne. Z usęsknieniem wyczekiwałem na rytualne: idźcie ofiary do domu.
    • Gość: kiki Re: kiki IP: *.autocom.pl 16.11.04, 23:50
      Wrrr żle mi się napisało.
      Akurat Ciebie Ogolone rozumiem ale ciekawa jestem czy można coś nowego wynieśc
      z cotygodniowej mszy. Każda jest podobna. A poza tym nie wiem czy wiesz jak to
      jest w małych misateczkach. Moja rekordowa msza to 3,5 godziny bo było Boże
      Ciało i procesja połączone z prymicjami czy czyms takim . Tego sie nie da
      zapomniec. No co można robi tyle czasu???
      • luna15 Re: kiki 17.11.04, 09:07
        Hmmm, wszystko tak naprawde jest kwestią świadomości, emocji i łaski, którą
        masz lub nie....Naprawdę istnieją ludzie którzy w bardzo "żywy" sposób kochają
        Boga.Jest to miłość realna i porównywalna do ludzkiego stanu
        zakochania...jeżeli ktos doswiadczył zakochania domysli sie o czym mówię, wtedy
        msza jest poprostu spotkaniem na które zwyczajnie czekasz, tęsknisz i potrafisz
        czerpać niesamowita moc z uczestnictwa we mszy świętej.Często wydaje nam sie,
        że Swięci niesamowicie poświęcali sie dla Boga, właśnie poprzez to uczestnictwo
        we mszy, pokuty, posty itp; to bzdura, oni poprostu funkcjonowali w stanie
        intensywnego zakochania, a jak kochasz dla obiektu swojej miłości zrobisz
        wszystko i daje ci to niesamowita radość i wcale nie jest takim wysiłkiem...Cóż
        nie każdemu z nas dana jest łaska kochania Boga w taki sposób, stąd msza wydaje
        nam się zbiorem formułek...szkoda.
        • Gość: z. Re: luna IP: *.e / 213.25.195.* 17.11.04, 15:28
          Otóż to. I ktoś, kto nie lubi żywiołowych brunetów, nie może zrozumieć, jak
          można zakochać sie w ślamazarnym blondynie. Panienka chodząca co tydzień na
          imprezy nie zrozumie harcerki zdobywającej trzy pióra na obozie. I nawzajem.
          Ale miarą kultury i mądrości jest przynajmniej próba zrozumienia innych i
          staranie się, żeby nie okazywać natrętnie swojego zdziwienia ich innością.

          Poza tym: msza to nie kino, które musi zmieniać repertuar, żeby klienci byli
          zadowoleni. Msza mnie nie nudzi - jak chleb, który jem codziennie. Ode mnie
          zależy, z jakimi dodatkami. Chrześcijanie nie przychodzą do kościoła, żeby
          dostać zadowalający ich towar. Kto to rozumie, nie nudzi sie na mszy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka