Dodaj do ulubionych

czy ratowac samobójców

IP: *.chello.pl 26.02.05, 14:27
czy pomóc komuś, kto będąc w pełni tego świadom podejmuje decyzje o samobójstwie czy raczej ją uszanować i zaakceptować... jesli zycie jest dla niego wystarczajaco męczące to moge powiedziec nie rób tego bo to zło... bo przyniesiesz cierpienie swoim bliskim, musisz sie jakos pozbierac a zycie na pewno ma sens i kiedys to odkryjesz... tylko ze to nie moje zycie a jego i to nie ja cierpie a on
moze rzeczywiscie swiat nie jest dla wszystkich i nie kazdy odnajdzie tu swoje miejsce
i kiedy mowie zaczekaj to mam na mysli jego czy siebie?
Obserwuj wątek
    • hubkulik Re: czy ratowac samobójców 26.02.05, 14:30
      Ratowac. Jak naprawde chce umrzec, to i tak to zrobi, ze nie bedzie szansy
      pomoc.
      Samobojstwo nie rozwiazuje problemu.

      Pozdrawiam Hubert
      • swietlik44 Re: czy ratowac samobójców 26.02.05, 14:39
        Ratuj duszyczke, ratuj...
    • lunar1978 Re: czy ratowac samobójców 26.02.05, 14:53
      He, ciekawe pytanie. Jakbym kiedyś spotkał kogoś, kto chce to zrobić to pewnie
      bym tę osobę powstrzymał, chodź doskonale znam ten ból i piekło ponownego
      wyboru: życie czy jednak śmierć? Bo nie sama śmierć jest straszna, tylko wybór
      takiej a nie takiej innej drogi i podjęcie takiej a nie innej decyzji. To
      często jest już przemyślane i nagle znajduje się ktoś, kto ci w tym
      przeszkodzi. Mimo wszystko jednak odciąłbym wisielca, czy podał rękę osobie
      stojącej na moście ...

      Pozdrawiam
      Lunar
    • istna Re: czy ratowac samobójców 26.02.05, 15:01
      Tak.
      A dlaczego - to proste. Decyzja o samobójstwie jest bardzo często wynikiem
      stanów depresyjnych, czyli zniekształcenia obrazu świata. A to można - z
      lepszym, lub gorszym skutkiem, ale można - leczyć farmakologicznie i terapią.
      Przykład: osoba dwukrotnie próbująca popełnić samobójstwo (na szczęście
      nieskutecznie, choć nie było to jakieś tam łykanie pigułek na katar), dopiero
      później zdiagnozowano depresję, obecnie cieszy się życiem.
      • Gość: olinek ... IP: *.chello.pl 26.02.05, 15:14
        to nie chwilowe zalamanie albo zla pogoda dzisiejszego ranka...
        kazdego da sie wyleczyc?
        moze lepiej byloby zapytac czy wszystkich samobojcow ratowac...
        inaczej podaje sie reke komus kto jest na moscie bo zawsze mozna miec nadzieje ze to chwilowe zalamanie
        gorzej w przypadku dobrze przemyslanej decyzji
        moze nie da sie zmienic jego konstrukcji psychicznej tak jak nie mozna zyc nie majac waznego organu wewnetrzengo moze tak samo nie mozna w przypadku braku czegos co dla mnie jest jakim pedem do zycia, a moze niemoznoscia pozania radosci
        • lunar1978 Re: ... 26.02.05, 16:27
          A Ty cobyś zrobił, gdybyś musiał kogoś ratować? Zostawiłbyś tę osobę i poszedł
          dalej? Ja doskonale wiem co przeżywa taka osoba zdecydowana na takie ostateczne
          rozwiązanie, bo dwukrotnie próbowałem, choć nieskutecznie i mimo wszystko bym
          ratował takiegoś kogoś. Wiem że być może skazywałbym ją na trud ponownej
          decyzji, ale może też by mi podziękowała. Nie wybaczyłbym sobie tego że
          zostawiam ją bez pomocy, chociaż miałbym podobne wątpliwości do Twoich.

          Pozdrawiam
          Lunar
          • Gość: olinek Re: ... IP: *.chello.pl 26.02.05, 18:28
            ratowalabym kazdego gdyby byl choc cien nadziei ze uda mu sie zyc
            ale nie wiem czy wieksza pomocą nie byloby pozowlic mu umrzec jesli taka jego wola
            • lunar1978 Re: ... 26.02.05, 18:39
              Oj, myślę jednak że gdybyś spotkał kogoś takiego na swojej drodze, to zapomniałbyś o czym tu teraz napisałeś.
        • istna Re: ... 28.02.05, 14:25
          Gość portalu: olinek napisał(a):

          > to nie chwilowe zalamanie albo zla pogoda dzisiejszego ranka...
          > kazdego da sie wyleczyc?
          > moze lepiej byloby zapytac czy wszystkich samobojcow ratowac...
          > inaczej podaje sie reke komus kto jest na moscie bo zawsze mozna miec
          nadzieje
          > ze to chwilowe zalamanie
          > gorzej w przypadku dobrze przemyslanej decyzji
          > moze nie da sie zmienic jego konstrukcji psychicznej tak jak nie mozna zyc
          nie
          > majac waznego organu wewnetrzengo moze tak samo nie mozna w przypadku braku
          cze
          > gos co dla mnie jest jakim pedem do zycia, a moze niemoznoscia pozania radosci


          To nie ratuj, tylko zaczekaj co wykaże sekcja zwłok:/
    • Gość: kwarek Re: czy ratowac samobójców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 19:35
      ratuj
      -dla niego bo ma szanse na szczescie
      -dla siebie bo wyrzuty sumienia nie daja o sobie zapomniec
    • Gość: Dorota KAZDY MIEWA TRUDNE CHWILE. TRZEBA JE PRZETRWAC IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.05, 22:37
      • Gość: olinek . IP: *.chello.pl 27.02.05, 13:15
        ja sie zastanawiam tylko czy ktos po kilkunastu probach samobojczych jeszcze
        zyje
        • lunar1978 Re: . 27.02.05, 14:54
          Kilkunastu???? To ktoś pewnie kiepsko się starał i robił to chyba tak dla tradycji raczej ...
    • Gość: a. Re: czy ratowac samobójców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 15:14
      Ratować.
      Życie danej jednostki nie jest podobne do życia kogoś innego i dlatego warto
      pokazać, że może być inaczej, podarować coś z własnego doświadczenia.
      Pomóc otworzyć oczy na inny świat lub na widzenie otaczającej rzeczywistości w
      odmiennej perspektywie.
      Łatwo odejść, trudno powrócić.
      • swietlik44 Re: czy ratowac samobójców 28.02.05, 12:47
        oko w oko z prawdą, powoli rozplątać wszystko....
        • Gość: Olivka Re: czy ratowac samobójców IP: *.motor.taninet.pl 28.02.05, 14:22
          Ratuj, jezeli tylko mozesz ratuj, ja niestety nie mialam takiej sznsy :((((
    • malutka1116 Re: czy ratowac samobójców 28.02.05, 22:36
      ja też niesteyty nie mialam szansy na uratowanie:( RATUJ! samobójstwo jest po
      części zwróceniem na siebie uwagę, krzyk o pomoc gdy normalnego krzyku już nikt
      nie słyszy. Mnie uratowano,ale wciąż nie potrafią pomóc:( PODAJ RĘKĘ i nigdy
      juz jej nie zabieraj(jeśli możesz) ta osoba potrzebuje dobrego
      przyjaciela,ktory zrozumie i pomoże znaleść rozwiązanie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka