Dodaj do ulubionych

A ja zdradzam męża z 40-latkiem...

IP: *.acn.waw.pl 27.02.05, 14:32
Mieszkam w Warszawie.Jestem atrakcyjną 26-letnią kobietą. Mam ciekawą pracę i
męża... od 10 miesięcy.Od miesiąca go zdradzam z 40-latkiem.Z moim mężem
jestem od 10 lat i chyba się wypaliłam.To przy NIM czuję "motylki" w brzuchu,
to z NIM seks jest wspaniały i to przy NIM czuję się kobietą. Cholera tak
żaluję, że jestem mężatką. Nie mam dzieci i zobowiązań finansowych.Czy Twoim
zdaniem warto zaryzykować?Czy powinnam dalej się z NIM spotykać?
Czy są wśród Was kobiety, które zdradzają? Czy macie wyrzuty sumienia? Co z
Waszym małżeństwem? Żałujecie???
Obserwuj wątek
    • Gość: Hubert Re: A ja zdradzam męża z 40-latkiem... IP: *.chello.pl 27.02.05, 14:47
      Moja rada:
      Porozmawiaj o tym z mezem, a nie z nami.
      Co nam do tego?

      Pozdrawiam Hubert
      • Gość: po_godzinach Re: A ja zdradzam męża z 40-latkiem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 14:50
        Doskonała rada, Hubercie)
        Równiez pozdrawiam).
    • sprawiedliwa1 Na co czekasz??? 27.02.05, 14:59
      Nie macie dzieci, wspaniala sytuacja przeciez. Zbyt mloda jestes aby zostac z
      mezczyzna ktorego nie kochasz. Jesli juz teraz, krotko po slubie go zdradzasz
      to co bedzie za pare lat?
      Daj sobie i mezowi szanse. Odejdz poki czas i zyj swoim zyciem. Nawet jesli nic
      nie wyjdzie z tym 40-latkiem...to jest wiele innych mezczyzn
      Ryzykowac? Co tu ryzykujesz? Boisz sie ze nigdy juz zadnego faceta nie bedziesz
      miala?
      • Gość: <*> Re: Na co czekasz??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 15:14
        srawiedliwa ma rację, opuść męża, z którym jesteś 10 lat dla kochanka, którego
        znasz miesiąc.......
        nic nie ryzykujesz, najwyżej obudzisz, się pod czterdziestkę i stwierdzisz , ze
        nadal jesteś sama, bo trafiali ci się żonaci faceci, ktorzy nie mają zamiaru
        opuszczać dla ciebie rodziny.....hahahaha
        • Gość: po_godzinach Re: Na co czekasz??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 15:19
          Kobiety sa czasem dziwne: czy az tak bardzo boja sie samotnosci, ze wola byc z
          kimkolwiek, niz np. same?
        • sprawiedliwa1 Re: Na co czekasz??? do zdradzonej <*> 27.02.05, 15:22
          Najbardziej pasujace jest to Twoje hahahaha
          Boli? Zawsze Cie bedzie bolalo ze Cie zdradzil. Wrocil ale na jak dlugo?
          Cieszysz sie ze wrocil? Napewno ale ten Twoj jad jest najwiekszym miernikiem
          Twojego bolu, smutku i strachu.

          • Gość: 4 jaja [...] IP: *.in-indianap0.sa.earthlink.net 28.02.05, 06:00
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • emu27 Sztuka 28.02.05, 16:36
          Rozumiem, że dla niektórych po prostu liczy sie sztuka. Lepiej do 40-stki być z
          niekochanym facetem po to tylko, żeby nie obudzić się z reką w nocniku i mieć
          kogoś. Sęk w tym, że taki mąż / chłopak ma też prawo do bycia kochanym. Pozwól
          mu ułożyć sobie życie, nie będzie szczęśliwy z kobietą, która go zdradza, nawet
          nie przyłapując jej na gorącym uczynku. Zdrada wisi w powietrzu, daje o sobie
          znać (nie bedziesz juz taką gorąca kochanką, nie bedzie ci się już chciało...)
          Błyskotliwi ludzie szybko ją dostrzegają, wyczywają - poczytaj sobie wątki na
          tym forum.
          Jesteś taka młoda - daruj sobie związek, który nie cieszy cię już teraz, bo
          nigdy nie będzie cię cieszył. I jeśli szanujesz męża - pozwól wam obojgu ułożyc
          sobie życie.
    • z_oczko odeszlam... 27.02.05, 15:30
      bo sie meczylam w moim malzenstwie i pokochalam innego. I choc nie jestem z
      moim ukochanym i nie bede to nie zaluje mojej decyzji. Nie chcialam i nie chce
      oszukiwac kogokolwiek, byc z mezczyzna ktorego nie kocham? Nie wyobrazam sobie.
      Wiem, ze moglabym wrocic do bylego meza ale...po co? Aby miec tylko kogos obok?
      Nie wiem, moze kiedys kogos jeszcze spotkam, moze polubie, pokocham? Moze nie...
      Ale przynajmniej nie mam uczucia beznadziejnosci jak wtedy...w malzenstwie.
      • Gość: marek Re: odeszlam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 15:42
        znajomy,został przyłapany na zdradzie. Żona zażądała ,aby opuścił dom, wzięła
        dobrego adwokata, przeprowadziła rozwód. On zostawił jej urzadzone własnościowe
        mieszkanie,płaci wysokie alimenty na dzieci. Sam podnajmuje mieszkanie,a z
        kochanką się rozstał.Teraz skomle i chce wracać do zony, a ona go juz nie chce.
      • arabeska5 Re: odeszlam... 28.02.05, 13:12
        ja przez rok nie potrafiłam podjąć decyzji o odejściu od męża, mimo, że go nie
        kochałam. Zakochałam się w innym mężczyźnie, który kocha mnie bardzo. Teraz
        cierpię, bo on juź mnie nie chce. Wolałam zostaćw beznadziejnym związku
        małzeńskim mimo, że wiedziałam że nic dobrego z tego nie wyniknie. Teraz
        żałuję, oddałabym życie za to by móc cofnąć czas, ale to niemożliwe. Jeśli
        wiesz, że nie kochasz męża to lepiej odejdź, nie krzywdź jego ani siebie.
    • pola145 Re: A ja zdradzam męża z 40-latkiem... 27.02.05, 21:21
      a czy on jest żonaty ?
    • mr_pope Re: A ja zdradzam męża z 40-latkiem... 28.02.05, 04:20
      Przyjemnie by było gdybyś zeszła się z tym 40latkiem a po 9 m-cach w nim się
      wszystko wypaliło. I on by zaczął czuć się mężczyzną przy jakiejś młodszej. I
      zacząłby się zastanawiać co ma robić, bo z Tobą to już ten teges nic nie
      wyjdzie. Och, życzę Ci tego.
    • mxp4 Re: A ja zdradzam męża z 40-latkiem... 28.02.05, 05:41
      Masz sie czym chwalic. Takie zdziry jak ty, bezwzgledne, egoistki sa przyczyna
      niejednej tragedii. Ten czterdziestolatek napewno ma zone i dzieci. Napewno to
      cie nie wzrusza. Zony dla ciebie nie rzuci tylko wyobraca cie na wszystkie
      sposoby i zuzyta wyrzuci jak puszke po oranzadzie. czego ci z calego serca
      zycze.
      • sprawiedliwa1 Re: Nadziwic sie nie moge... 28.02.05, 12:47
        Jak ludzie ludziom moga zyczyc zle?
        mr_pope i mxp4...napisalyscie...z calego serca Ci zycze...
        Jak tak mozna? Pewnie jeszcze powiecie ze jestescie szlachetnymi kobietami,
        wierzacymi katolikami a tyle nienawisci???
        A jak jest z "nie zycz blizniemu swemu..."?
        • Gość: po_godzinach Re: Nadziwic sie nie moge... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 12:58
          Nie rozumiesz? Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazuja, ze tymi slowami
          odzywaja sie "porzucone zony"). Ich emocje sa nadal bardzo silne i miast je
          koic, tylko je w ten sposob podsycaja - skoro mnie spotakalo cos zlego, niech
          ciebie tez spotka, bo czemu ty masz miec lepiej, niz ja? Bardzo ludzkie,
          niestety).
          • sprawiedliwa1 Re: Nadziwic sie nie moge... 28.02.05, 13:07
            Samodestrukcja niestety.
            Nie przepadam za ksiazkami Grocholi ale jej "Nigdy w zyciu" powinno byc gwiazda
            przewodnia dla kazdej kobiety. Wlasciwie nie wierze ze po jakims czasie facet
            wraca i na kolanach blaga o przebaczenie. Co tu jest do przebaczania? Gdyby
            kochal nie odszedl by. A jak nie kocha to po co on? Zebyscie mialy komu prac
            brudne gacie
            Kobiety, zrozumcie jedno, macie prawo byc kochane...I macie szanse jeszcze ale
            wezcie ja i nie zamykajcie sie w swoim cierpieniu, bolu, nienawisci.
            • mxp4 Re: Nadziwic sie nie moge... 28.02.05, 19:05
              Pogadamy jak ciebie i twoje dziecko porzuci ukochany maz. Jesli nie masz
              takiego doswiadczenia twoje wypowiedzi sa czysta teoria bez wartosci
          • mr_pope Re: Nadziwic sie nie moge... 28.02.05, 13:20
            Ach, to awansowałem na porzuconą żonę? Jak pięknie. Możliwe, że grają we mnie
            emocje. Jakoś dziwnym trafem czuję niechęć do osób, które zdradzają partnerów i
            widzą w tym tylko wielką miłość, bez żadnych wyrzutów sumienia. I patrzą na
            małżeństwo jako zbieg różnych zobowiązań, finansowych czy rodzinnych. Hmm,
            powtórzę pytanie z innego postu. Ile byłoby w was wszytkich zrozumienia, gdyby
            to Wasi partnerzy Was zdradzali?
            • Gość: po_godzinach Re: Nadziwic sie nie moge... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 13:25
              Uwazasz, ze bylby to awans?)
              Ja mowilam o zasadzie, nie o tobie, nie bierz wszystkiego do siebie).

              Niemniej jednak zyczenia "wszystkiego zlego" sa zawsze mocno nieeleganckie.
              Nikt nie mowi tu chyba, ze zdrada bliskiej osoby nie boli. bo boli, ale i atki
              bol trzeba umiec zniesc z godnoscia. Takie jest moje zdanie.
              Pozdrawiam.
              • mr_pope Re: Nadziwic sie nie moge... 28.02.05, 16:05
                > Uwazasz, ze bylby to awans?)

                Tak, stałbym się kobietą. Wszak być kobietą lepiej, stoicie wyżej w ewolucji:)

                > Nikt nie mowi tu chyba, ze zdrada bliskiej osoby nie boli. bo boli, ale i atki
                > bol trzeba umiec zniesc z godnoscia. Takie jest moje zdanie.

                Oczywiście, że tak. Dlatego nie życzę Kitce by mąż Ją zastrzelił, pobił, skopał
                a kochanek porzucił po tym wszystkim. Życzę jedynie tego by się przekonała jak
                to jest być ZDRADZANĄ. Nie jak to jest być porzuconą przez męża, który wybrał
                miłość. To co innego.
                • Gość: po_godzinach Re: Nadziwic sie nie moge... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 16:11
                  Aha, to ja nie zrozumialam (jak zwykle) )).

                  PS. Z tym "awansem" to chyba przesada). Myslisz, ze to sprawa plci???
                  • mr_pope Re: Nadziwic sie nie moge... 28.02.05, 21:46
                    Nie, wg mnie to sprawa zbyt indywidualna by rozciągać ją na płeć. Ale ja się
                    mogę nie znać, jestem mężczyzną;)
                    • po_godzinach Re: Nadziwic sie nie moge... 28.02.05, 23:27
                      Hmm, czyżby dwoje indolentów?)
        • mr_pope Re: Nadziwic sie nie moge... 28.02.05, 13:18
          Ja mogę być najwyżej szlachetnym mężczyzną, tak już się te losy ułożyły.
          Katolikiem jestem jedynie dlatego, że formalnie z Kościoła nie wystąpiłem, ale
          wiary katolickiej we mnie za grosz.

          Co do frazesu by nie życzyć bliźniemu swemu itd., to ja właśnie nie życzę
          bliźniemu swemu takiej żony jak Kitka. Ciekaw jestem czy tyle samo zrozumienia
          okazałybyście gdyby to Wasi meżowie poznali kogoś i zdradzali Was z innymi
          kobietami. Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Właśnie dlatego życzę Kitce, aby Jej
          40latek po 10 m-cach związku z Kitką poznał inną, poczuł chemię i mógł tutaj na
          forum pożalić się, że kocha inną. Hmm, też pisałabyś, że ma prawo kochać? Wątpliwe.
          • sprawiedliwa1 Zdrada a milosc... 28.02.05, 13:32
            To jest roznica.
            Co innego gdy to jest tylko zdrada. Kocha zone/malzonka ale dla rozrywki skacze
            w bok...Dla sportu.
            Milosc moj drogi...jak Cie palnie to nie ma silnych. I sa tez rozne przyczyny,
            czasem nawet ta druga "pokrzywdzona" strona ma wieksza w tym wine.
            To nie jest takie proste, zdarza sie czesto. Nie mozna generalizowac, moze
            trafic sie kazdemu...Tobie tez.
            Popatrz tak czysto na to, przeciez chyba czytasz ksiazki historyczne ile jest
            takich przypadkow. I nie wazne, czy mlody, stary, biedny, bogaty, madry,
            glupi...Trafi ie i nie jestes panem siebie.
            • mr_pope Re: Zdrada a milosc... 28.02.05, 16:10
              Widzisz, dla mnie nie ma różnicy czy jest to zdrada dla rozrywki, czy z emocji.
              Liczy się fakt, że jest to zdrada. Włażenie komus do łóżka bo pozwala czuć się
              kobietą jest takim samym złamaniem wierności jak włażenie komuś do łóżka bo się
              nudzi.
              Emocje mogą usprawiedliwiać? Moim zdaniem nie. To tylko nieumiejętność wzięcia
              odpowiedzialności za własne czyny. Jeśli jest pewna swoich uczuć do kochanka to
              gdzie ryzyko? Jeśli nie jest pewna swoich uczuć, to tym gorzej, bo
              usprawiedliwianie w tym przypadku jest zwykłą hipokryzją.

              I wciąż życze Kitce by Jej kochanek też Ją zdradził. Z chemią.
            • mxp4 Re: Zdrada a milosc... 28.02.05, 19:13
              Zawsze musisz byc panem siebie bo w odroznienieu od zwierzat rzadzi to ba mozg,
              glowa. Czlowiek musi miec hamulce, jakies morale a nie kierowac sie instynktem
              bo nie wszyscy zdradzajacy sa znow zaraz zakochani czesto to zwykly sex
        • tramwajarka Re: Nadziwic sie nie moge... 28.02.05, 13:35
          sprawiedliwa1 napisała:
          > Jak ludzie ludziom moga zyczyc zle?
          > Jak tak mozna? Pewnie jeszcze powiecie ze jestescie szlachetnymi kobietami,
          > wierzacymi katolikami a tyle nienawisci???
          > A jak jest z "nie zycz blizniemu swemu..."?

          -------------------------------------------------------------------------
        • mxp4 Re: Nadziwic sie nie moge... 28.02.05, 19:02
          Zycze jej tylko tego samego co ona czyni innym czy to zle? Ja bylam zdradzana
          zona i ja to pal szesc, trzebabylo zobaczyc szloch i rozpacz mojej malej corki
          ktorej musialam powiedziec ze tatus juz nie wroci i ze ma inna pania. Corka
          kochala bardzo ojca, zreszta kocha do dzis. ten 40 to latek napewno ma zone i
          dzieci co pominela dyskretnie kochanaka 40 latka. Mlode dziewczyny teraz
          nagminnie wiaza sie z zonatymi mezczyznami nic je nie obchodzi, nie maja zadnej
          moralnosci i opamietania. Chce im sie i tylko to sie liczy. Zobacz na grupe
          seks co im sie chce, zadnych oporow.
    • Gość: Fiona Re: A ja zdradzam męża z 40-latkiem... IP: *.lubin.dialog.net.pl 28.02.05, 09:28
      To,ze ten facet ma 40 lat to nie ma znaczenia,ale zdradzasz meza to ....nie w
      porzadku.
      • Gość: Dora Re: A ja zdradzam męża z 40-latkiem... IP: 157.25.31.* 28.02.05, 09:31
        Trochę się załatwiłaś, tak, czy inaczej masz prawo do szczęścia, jeśli już
        wiesz, że lepiej się czujesz z kimś innym, niż Twój mąż, to nie ma sensu tego
        ciągnąć narażając na cierpienie kilka osób.
        Nie musisz być nieomylna
        • Gość: kitka Re: A ja zdradzam męża z 40-latkiem... IP: *.MAN.atcom.net.pl 28.02.05, 13:59
          Dla jasnosci. Moj kochanek ma 40 lat i jest po rozwodzie.Nie rozbijam jego
          rodziny.Zastanawiam sie czy podpisujac cyrograf w USC do konca zycia mam sie
          klocic z moim mezem i byc poniewierana? Pomimo wszystko mam wyrzuty sumienia...
          Dzieki wszystkim, ktorzy probuja mnie zrozumiec:(
          • sprawiedliwa1 Re: A ja zdradzam męża z 40-latkiem... 28.02.05, 14:05
            Gość portalu: kitka napisał(a):

            > Dla jasnosci. Moj kochanek ma 40 lat i jest po rozwodzie.Nie rozbijam jego
            > rodziny.Zastanawiam sie czy podpisujac cyrograf w USC do konca zycia mam sie
            > klocic z moim mezem i byc poniewierana? Pomimo wszystko mam wyrzuty
            sumienia...
            > Dzieki wszystkim, ktorzy probuja mnie zrozumiec:(

            Jesli juz teraz jest zle to nigdy dobrze nie bedzie.
            Lepiej teraz niz za kilka lat jak dzieci beda.

          • Gość: Miś Re: Te trypy tak mają kitka. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.05, 22:17
            Teraz bedziesz pisac ze jestes poniewierana,pewnie bita itd itd.Byłaś z facetem
            przez 10 lat od 10 m-cy jestes jego zona i dopiero teraz zaczął toba
            poniewierać.Pewnie zrozumiał ze za żone sobie wziął kuracjuchę co to lubi szukac
            przygód.Ja bym cie na pysk wywalił z domu i zdradzaj sobie ile chcesz i z kim
            chcesz.Jak twoj mąż sam do tego dojdzie to pewnie to samo zrobi.Zyczę mu
            powodzenia na nowej drodze.
    • Gość: Nina podaj dokladny adres to uczynimy ciebie IP: *.marketscore.com / 216.148.246.* 28.02.05, 16:13
      bogata ci.., a twoj maz o wszyskim zapomni
    • milosz_furman Re: A ja zdradzam męża z 40-latkiem... 28.02.05, 19:55
      to,że zdradzasz męża to tak naprawdę Twój problem... i czy ktoś tutaj będzie
      udzielał rad lepszych czy gorszych..niczego to nie zmieni. Zawsze będziesz
      musiała wybrać sama,zawsze będziesz sama ze sobą i swoim problemem. Każdy idzie
      swoją ścieżką w życiu a wiesz..w myśl chińskiego powiedzenia..to co dajesz
      wróci do Ciebie w dwójnasób...nie zazdroszczę ,ale i nie pogardzam szkoda mi
      Ciebie, ale nie ułatwię Tobie tej decyzji.
      Myślę,że fakt iż napisałas o tym tutaj świadczy o strachu i niedojrzałości..

      Pozdrawiam
      • mazurka313 Re: A ja zdradzam męża z 40-latkiem... 28.02.05, 21:56
        biedny maz.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka