demi77
23.06.05, 00:29
Żyjemy w beznadziejnych pod względem artystycznym czasach kultury masowej.
Dzięki łatwości technologicznej, jeśli chodzi o tworzenie
dzisiejszej "muzyki", każdy może być "twórcą", bez względu na to czy
rzeczywiście coś potrafi i czy ma coś istotnego do powiedzenia. Przestało być
ważne co się mówi i pokazuje w telewizji; zaczęło być wyłącznie ważne jak się
to robi; im dziwniej, śmieszniej - i, niestety, bardziej idiotycznie - tym
lepiej. Dzisiejszy "prezenter" czy zaproszony gość programu rozrywkowego
niejednokrotnie nie potrafi poprawnie skonstruować zdania z podmiotem i
orzeczeniem, a zamiast przecinka używa publicznie na wizji bez żenady
popularnego słowa na "k".
Całe rzesze twórców i odbiorców, tzw. ambitniejszych, zepchnięto na margines
z powodów czysto komercyjnych. Wszystko to jest motywowane "troską o widza".
Bo "współczesny widz" przecież "nie ma czasu na głęboką refleksję, więc
wymaga informacji w atrakcyjnej formie i zwartej treści". Nowi "teoretycy
mediów" sugerują, że masowy widz to idiota i prymityw i zamiast ustawiać mu
poprzeczki wymagań nieco wyżej, podciągać go intelektualne, ulegają
prymitywnym nawykom półanalfabety.
Należałoby również zwrócić uwagę na tzw. kulturę osobistą. Jeśli jednostka
zachowuje się na co dzień w sposób kulturalny, to i jej potrzeby kulturalne
są inne niż jednostki agresywnie usposobionej, tzw. prostackiej, a tacy
zdecydowanie szybciej wpadają w gniew bez powodu, czując się zagrożeni. A
wszystko przez zagubienie i kompleksy.
Jednak potrzeba przekazania drugiemu człowiekowi swoich doznań psychicznych i
subiektywnych odczuć na dany temat jest bardzo silna. Jedni robią to w
sposobów naprawdę kulturalny, używając wyszukanych sformułowań, epitetów na
wysokim poziomie, drudzy – wprawdzie nie używają zwrotów wulgarnych – jednak
poziom ich wypowiedzi niekiedy zastanawia, no a trzecia grupa za swój kod
komunikacyjny przyjęła zwroty typu: "zaraz ci zapie.. ch..u!", "wal się na
ryj ku..!".
Jest też druga strona medalu. To, że ktoś jest powszechnie postrzegany jako
osoba kulturalna i sam również uważa się za taką, nie oznacza, że nie pobada
w gniew, że nie ma prawa na wyładowanie emocji, nerwów nawet w sposób
niekulturalny. Na pewno niejednokrotnie znaleźliśmy się w sytuacji, w której
doprowadzeni do szału, szewskiej pasji mieliśmy ochotę
wrzasnąć "spie..j!", "odpie..się ode mnie!" albo "dostaniesz za to w
pie..". No i wówczas takie sytuacje z mądrego robią głupiego, bo przecież
w oczy/uszy rzuca się "spie..j", a nie np. kąśliwe uwagi osoby, do której
ów "spie..j" jest skierowane lub jakieś jej denerwujące zachowanie, co
więcej, denerwujące tylko dla kierującego dosadny zwrot. Choć uważam się za
osobę kulturalną, czasem pozwalam sobie na wyładowanie gniewu w sposób
chamski (niekiedy miałam ochotę zrobić to nawet tutaj wobec niektórych).
Mówi się, że kulturą osobistą można wiele zdziałać, nawet wygrać z chamstwem.
Jednak bywają osoby, które żerują na czyjejś kulturze, gdyż nie spodziewają
się, że kulturalny tez może w końcu wybuchnąć lub takie, z
którymi "kulturalnie nie pogadasz" i nie ma innego wyjścia niż "dać im w
mordę".
W dobie Internetu nie można zapomnieć o... "e-kulturze" osobistej, czyli
kulturze osobistej Inernautów wypowiadających się na forach, chatach itp..
Internauci chyba niekiedy za bardzo angażują się w internet i przenoszą świat
rzeczywisty na sieć, stąd różne absurdalne sytuacje, typu wzajemne obelgi
osób, które nie znają się z tzw. ‘reala'. Uważam, że jeśli poziom wypowiedzi
nie jest odgórnie kontrolowany, wówczas poziom wypowiedzi samych forumowiczów
jest niski i są niekulturalni. Często wielu z nich nie umie nawet sklecić
zdania.
Ogólnie kulturę ludzi oceniam negatywnie: wulgaryzmy, śmiecenie, chamstwo,
brak uprzejmości na każdym kroku. Bezpośrednio – jeśli chodzi o moją osobę –
spotykam się jednak z uprzejmością. Kultura mężczyzn jest tragiczna:
przecinek – "ku..", wyzywanie kobiet, traktowanie je jak przedmiot, nie
zastanawianie się w jaki sposób rozmawia się z kobietą, niedbałość o siebie –
smród potem, alkoholem.
Kultura kobiet jest również tragiczna: wulgaryzmy, "schłopienie", niedbałość,
ech.. szkoda gadać...
Brak kultury osobistej powinien być chyba jakoś karany, tylko jak?
I gdzie jest ta granica, po przekroczeniu której jesteśmy niekulturalni?
Czy możesz powiedzieć o sobie "jestem człowiekiem kulturalnym"?
Czy pozwalasz sobie czasem na wyładowanie gniewu w sposób niekulturalny lub
nieuprzejmy (chamski, ale niezawierający wulgaryzmów)? Jeśli tak, wobec kogo
(w sensie charakterologicznym)?
Jak oceniasz swoja kulturę ogólnie pojętą (media: oglądane programy, filmy,
sztuka, sposób kreowania swojej osoby poprzez ubiór, kindersztubę, a nawet
takie szczegóły jak trzymanie kieliszka, jedzenie nożem i widelcem czy tylko
łyżką, siorbanie, chlupanie itp...)
Jak reagujesz na osoby niekulturalne: siorbające, bekające, pierdzące,
przeklinające? (negatywnie – wiem, ale czy zwracasz im uwagę, a zwłaszcza
obcym?)
Jak oceniasz dzisiejszą kulturę masową?
Jak oceniasz dzisiejszą kulturę osobistą innych osób z otoczenia, "z ulicy"?
także z podziałem na kobiety i mężczyzn.
Jak oceniasz "e-kulturę" (sposób, w jaki wyrażają się internauci na forach,
chatach itp..., czy np. nie odpisanie komuś na mail, post, w którym
postawione jest pytanie do konkretnej osoby uważasz za brak kultury)?
Jakie czynniki są nierozerwalnie związane z kulturą osobistą?
Teraz taka mała dygresja. Niewątpliwie z kulturą kojarzą się takie pojęcia
jak dama i dżentelmen.
Do Pań: "damą się nie bywa, damą się JEST",
i do Pań, lecz z myślą o Panach: "mężczyzna marzy o kobiecie "2 w 1" – "dama
w towarzystwie, ku.. w łóżku" ;)
----------------------------------