16.03.07, 09:33
przede wszystkim WITAM w imieniu całej reszty forumowiczów, którzy wydają się
Wam pewnie jedną wielką rodzina.
Po drugie, Każdy z nich zaczynał tydzień, miesiąc, rok albo 3 lata temu z tej
samej pozycji , co wy też spotykając się z wrażeniem,że tu jest miejsce dla
starych znajomych.
Po trzecie - wszelkie watki spotkaniowe traktujcie jako ZAPROSZENIE do
udziału w nich, bo im nas więcej tym terapia grupowa skuteczniejsza.
Po czwarte - jesteśmy tu by siebie na zwajem wspiarc i doradzić, zatem nie
zniechęcajcie się czasem z powodu krytyki. Tu najwet starzy znajomkowie
jeżdza czasem po sobie, bo kazdy z nas jest indywidualna i samodzielna
jednostka myslaca, a zatem ma prawo do wlasnej opinii, ktora innym moze nawet
nie odpowiadac. Nikt tu nikogo jednak celowo nie obraza.
Po piate - jako, że droga od decyzji o rozwodzie do porozwodowego constans
szczęscia długa - kazdy ma tu prawo do słabości w dowolnym momencie tej
drogi!!!!!
Po szóste - to forum tworzymy MY WSZYSCY - nie starzy, nie nowi,ale wszyscy
razem. rowniez i ci, ktorzy tylko czytaja sa czescia forum.
Po siódme - nie jestem tu "starą gwardią" i przepraszam, ze pozwalam sobie na
oficjalne powitaniasmile Mam nadzieję, że spora częśc stałych bywalców podziela
moją postawę.

Zatem jeszcze raz witam i zapraszam do udziału zarówno na forum,jak i w
spotkaniach regionalnych.
Hawk!
--
Opowieść zaczyna się z księciem, który całuje anioła, a kończy z łysym
mężczyzną, który przez stół patrzy na grubą żonę
Obserwuj wątek
      • kakoc Re: do NOWYCH 16.03.07, 09:55
        Marku, mam wielką nadzieję, że się nie zniechęcisz! NIGDY!
        Tak trzymaj!
        Często wracam do starych linków, które podrzucał bursztynowe...(?)
      • ipka75 Re: do NOWYCH 25.08.09, 11:44
        Ta... Fajne wprowadzenie. Na tyle grubi i nieksiążęta na ile się myśli
        egoistycznie o własnej dupie... Nikt już nie pamięta o zwykłej
        odpowiedzialności. "Każda akcja wywołuje reakcje" - termodynamika czy dynamika?
        Nie pamiętam... Ale to racja.
        Ja jestem alkoholikiem, ale mam jeszcze trochę obiektywizmu w sobie. Szukałem
        Ją, wybrałem Ją, ja dałem ciała... Ona się dostosowała. Ja zmarnowałem sprawę...
        Jakie to łatwe, gdy można zwalić coś na nałogi, na kosmitów i Metallicę, co
        inaczej gra. No nie? Ja tak mogę, choć wiem, że nie wybarwię się tak.. Nikt nie
        rodzi się zły. Ludzie już nie umieją rozmawiać...
      • ladyhawke12 Re: do NOWYCH 16.03.07, 09:49
        Ja trafiłam tu przez przypadek, jako juz stara rozwiedziona, ale jeszcze w trakcie podziału majątku, szukałam jakiś rad. Tak jak juz napisali poprzednicy po 1 itd. Zapraszam na spokanie w Krakowie, serdecznie i cieplutko.
      • ewkalukasik Re: do NOWYCH 30.10.09, 11:40
        Ja jestem nowa ,a będę pisac bo chcę z kimś porozmawiac ,
        zobaczyc jak wygląda moja sprawa widziana innymi oczami.
        Bo czasem to co nam wydaje się beznadziejne bez możliwosci wyjscia
        okazuję się że jest to sprawa z kturej da się wyjsc.
        Man nadzieję że w mojej sprawie tak właśnie będzie.
    • fiducia_32 Re: do NOWYCH 16.03.07, 10:32
      Dobre to co napisalas Pomimo. Przyznam szczerze, ze naprawde polubilam to
      forum, choc je sobie dozuje. Jak zaczyna sie dyskusja, ktora mnie denerwuje,
      nie zgadzam sie z nia lub jest mi przykro, wycofuje sie. Ale obserwuje. Bo jest
      tu masa niezwykle wartosciowych osob, poznalam osobiscie jedna z nich i dla
      nich warto tu zagladac. Warto poczytac co maja do powiedzenia. Pozdrawiam
      wszystkich cieplo.
      Ps. Mnie osobiscie nie przeszkadza, ze ludzie pytaja ciagle o to samo. Zawsze
      nasz problem wydaje nam sie najwazniejszy i czasami wyrzucenia go z siebie
      nawet n-ty raz dziala lepiej niz terapia. Gdyby ludzie nie potrzebowali ludzi,
      swiat tak bylby urzadzony, ze tylko itnialby 1 czlowiek.
      • perelka0381 Re: do NOWYCH 10.01.11, 22:49
        hej fiducia, mysle ze myslimy podobnie,ja rozpoczelam watek na forum i chociaz szukalam wsparcia znalazlam glownie potepienie...Moje zycie jest strasznie skomplikowane,mozemy pogadac jesli chcesz,ale prosze odpisz tylko jesli czujesz ze chcesz.Wiekszosc uczestnikow forum skrytykowala mnie.Moze przeczytaj moja historie i sie odezwij,pozdrawiam,Perelka
    • z_mazur Podwieszenie? 16.03.07, 10:51
      Tak się zastanawiam, czy by nie podwiesić tego wątku, ale to już do rozważenia
      jarkoniemu. smile))

      Rzeczywiście, ci nowi którzy trafili tu w ostatnim okresie, mogli mieć mieszane
      uczucia, a przecież nie zawsze tutaj tak wygląda.
      Forum to miejsce kontatów międzyludzkich, a tych jest bardzo szeroka paleta i
      czasem dochodzą do głosu emocje. smile

      --
      Zgrabny tyłek nie jest dany na całe życie,
      po 30-tce warto mieć też osobowość
      • menab Re: Podwieszenie? 16.03.07, 11:03
        smile)
        Przyjęta zostałam ok, ale faktycznie ostatnio targały mną mieszane uczucia.Choć
        z drugiej strony, tak jak w nas samych, bywa róznie i po dołkach występuje
        górkasmile)
        Z sympatią pozdrawiamsmile
        • wania46 uczucia musza byc 16.03.07, 11:13
          A ja stara gazetowa forumowiczka jestem wiec mnie tu nic nie dziwi-a jestem od
          niedawna.I napisze co mi to forum daje-poczucie,ze to co odczuwam jest
          normalne,ze inni tez tak maja...A to w ogole moj zyciowy problem,ze chyba tylko
          ja jedna na swiecie tak mocno odczuwam,buuuuu,bo sie zaraz roplacze.
          Na razie u mnie wszystko zbyt swieze i zamacone zeby byc wspierajaca,ale czasem
          troszke wespresmile
    • ivone7 Re: do NOWYCH 16.03.07, 11:16
      dziekuje za mile slowa...ja tu trafilam z pierwszej strony wyborczej..i choc
      jestem po rozwodzie juz 1.5 roku, chetnie podczytuje i czasami cos dopisze od
      siebie..po tych wizytach juz wiem, ze duzo tutaj ludzi mojego pokroju, jak to
      mowia z tej samej gliny....pozdrawiam
      • barbarka9 Re: do NOWYCH 22.10.08, 20:13
        Witam,wreszcie się zdecydowałam,nie wiem czy sobie poradzę
        technicznie - komputer mam od miesiąca.Jestem sama 4 lata,ale
        rozwodu nie mam,jest mi jednakowo ciężko,mam żal do siebie,że cos
        spaprałam,bo dobry był,nie pił.25 lat byliśmy razem. Mieszka z
        koleżanką z pracy.Chciałabym zacząć żyć bez tego obciążenia,może
        kiedyś się uda.
    • crazyrabbit Re: do NOWYCH 18.03.07, 16:14
      Witajcie!
      Też byłam nowa. Całkiem niedawno , kilka miesięcy temu , kiedy poczułam że
      rzeczywistość mnie przerosła , odważyłam się odezwać na forum , które
      podczytywałam dłuższy czas.
      Pamiętam jak napisałam "Czy zaopiekujecie sie mentalnie Szalonym Króliczkiem?"
      Zaopiekowali się wink I tak jestem. Jest lepiej , i chociaż przede mną jeszcze
      długa droga to wierzę , że będzie dobrze.
      Potem odważyłam się pójść na spotkanie forumowe. I naprawdę , najbardziej
      rozbawiony stolik był "obstawiony" przez forumowiczów smile)) A realne znajomości
      wtedy nawiązane - bezcenne smile
      Pozdrawiam wszystkich nowych , starych , podczytujacych , piszących , tych co
      są przed , tych co wiedzą co dalej...

      Szalony Królik

      --
      17.04.07 - Moonspell
      13.06.07 - Linkin Park/Pearl Jam
      03.07.07 - Red Hot Chili Peppers
    • margo881 Re: do NOWYCH 18.03.07, 19:31
      chciałam powiedzieć tylko, że jesteście bardzo potrzebni, od trzech dni czytam
      prawie wszystko, to co było i jest, i dzięki Wam jestem spokojniejsza,
      napisałam nawet trzy odpowiedzi smile szczęśliwi nie szukają tego forum, a
      nieszczęśliwi znajdując Was czują się już troszkę mniej nieszczęśliwi (chociaż
      płaczą pisząc tak jak ja) bądźcie tu dalej i nie zostawiajcie nikogo samego
      • kiraw Re: do NOWYCH 18.03.07, 20:11
        mi równiez to forum znalezione przypadkiem duzo pomogło.pisze rzadko, chyba
        jeszcze z obawy - sama nie wiem przed czym.czasami czytajac przytłaczała mnie
        grupa zaznajomionych "forumwiczów",rozmawiajacych chyba tylko miedzy sobą, ale
        to sie fajnie czytałosmile
        bardzo ciesze sie ze jesteście.....jesteśmy
        nie starczyło mi odwagi nigdy pojawic sie spotkaniach, a tyle razy sie juz
        wybierałam, hmmmmm....może kiedyś, mam nadziejęsmile)
        • gula67 Re: do NOWYCH 18.03.07, 23:37
          Czytam,czytam i czytam,stare i nowe.Poznaję ludzi.Fajni,normalni.Historii
          tysiąc.Każda inna a jednak ta sama.Smutek ,ból,że chce się wyć.Potem radość i
          walka o lepsze, szczęsliwe życie,a potem znowu podłoga,a nawet beton..
          A myślałam,ze tylko ja tak świruję...Czy to jest pocieszenie,że inni też tak
          mają.Okrutne ale jest...Więc dzięki,ze jesteście

          Na pisanie przyjdzie czas..Pozdrawiam.
            • ta Re: do NOWYCH 22.03.07, 01:42
              potanga napisała:

              > Dziękuję.
              > Myślałam ,że to tylko ja rozpadam się na kawałki z braku miłości...

              Przetrwasz i zbierzesz się smile Ja już zaśmiewam się do łez smile Będzie spokój i miłość.
              Teraz Cię przytulam i pewnie wiele osób tutaj zgromadzonych czyni podobnie.
              Ta_
    • cathy_bum Re: do NOWYCH 18.03.07, 23:56
      Dzień dobry, czy raczej dobry wieczórsmile
      Od pewnego czasu podczytuję to forum, ale dotąd nie zebrałam się w sobie, żeby
      napisać. Było mi się trudno wprosić, ale po tak miłym zaproszeniu wreszcie się
      odezwę. Inaczej znowu zrejteruję.
      Choć do tej pory czytałam sobie tylko, to wiele mi to forum dało. Pomogło
      uporządkować myśli i pogodzić się z emocjami. Dziękuję.
      Wypadałoby napisac parę słów o sobie - nie wiem, czy ten wątek potraktować jak
      coś w rodzaju "Tu się przedstawiamy", czy założyć nowy?
      Krótko napiszę tutaj.
      Rozwód jeszcze przede mną. Z mężem rozstawałam się kilka razy - alkohol,
      zdrada. Zamieszkaliśmy osobno, podpisaliśmy tylko intercyzę. Wychowywałam sama
      naszą córkę, tata często o niej zapominał. Zresztą wiedział, że jeśli pojawi
      się w moim domu pijany, wezwę policję. Często więc do dziecka nie dojeżdżał.
      Potem jednak zdecydował się na leczenie. Rzekomo chciał odzyskać rodzinę, snuł
      wiele wspólnych planów. Spędzaliśmy coraz więcej czasu we troje, we dwoje. Ale
      w chwili gdy byłam gotowa mu zaufać, okazało się... że ma drugą rodzinę, drugie
      dziecko. Ot i wszystkosad Chcę to zakończyć definitywnie bez wojen. Zależy mi
      jedynie na jego dobrych relacjach z córką, żeby jej nie zostawił. Ona się tyle
      razy na nim zawiodła...
    • tata_tomek Re: do NOWYCH 23.03.07, 15:19
      Witam
      Jestem chyba "średnio-nowy" bo czytam to forum od lata zeszłego roku ale
      nieregularnie. Piszę rzadko.
      Nie planuję rozwodu (ku rozpaczy mojej żony, którą takowy uszczęśliwiłby
      niemożebnie). Ale wg zasady "chcesz pokoju to bądź gotów do wojny" podczytuję tu
      czasem (nieregularnie bo internet mam teraz tylko w pracy - komputer domowy żona
      zamknęła na klucz wraz z wieloma naszymi innymi rzeczami...).
      • ta Re: do NOWYCH 24.03.07, 12:20
        tata_tomek

        W jakim celu utrzymujecie taki, jak opisałeś stan rzeczy?

        Jeśli żona "zaplanuje" rozwód,to twój opór na nic się nie zda.
        Wystarczy trwały rozpad więzi ( a ku temu zmierza, lub nawet już tak jest)i
        stanowcza deklaracja jednego z małżonków o chęci rozstania
        by sąd ich rozwódł, nawet mimo gorących deklaracji jednego z nich o np wielkiej
        miłości...Sądy nie utrzymują atrap, jak niegdyś bywało, i na nic blokowanie
        rozwodów przez jednego z małżonków, gdy druga strona małżeństwa nie chce.
        Żona zdobędzie tę wiedzę prędzej, czy później, może przy pomocy komputera, który
        zamknęła do swojego użytku wink ?
        Ta_

        • tata_tomek Re: do NOWYCH 26.03.07, 09:48
          To ja Was może odeślę do źródeł (uprzedzam, że trochę tego jest):

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=19510763&a=19510763
          Wyjaśnię tylko, że moja żona marzy o rozwodzie (przynajmniej tak to wynika z jej
          słów) ale nic nie robi żeby go uzyskać. Na moje "chcesz rozwodu to złóż pozew"
          odpowiada wyniosłym milczeniem. Zdaje się, że gdzieś tam w środku dociera do
          niej, że gdyby sąd zaczął kopać w całej historii małżeństwa, interwencjach
          policyjnych i lekarskich itp., to nie wiadomo kto by z tego wyszedł mniej
          przegrany (pise tak bo wychodze z założenia, że w rozwodach wygranych nie ma, są
          tylko mniej lub bardziej przegrani)
          • ak70 Re: do NOWYCH 26.03.07, 10:47
            Tomek... a ja się zastanawiałam skąd znam ten nick. Dzieki za podpowiedż smile
            A teraz ide poczytać "etatę"...
            --
            ------------
            Nie bierzcie kredytu w Banku Millenium!!!
          • asia_pers Re: do NOWYCH 30.10.07, 09:08
            prawda zawsze jest pośrodku, może i piszesz część prawdy, ale jak
            mój były groziłby mi kaftanem itp. to wybacz trudno bym tolerowała
            takie groźby, mój były też chciał zrobić ze mnie wariatkęwink mówię
            poważnie!!! twierdził ze mam manię prześladowczą, nerwicę i inne
            rzeczy, zapewniam cię, że rozczarował się mocno na sprawie
            rozwodowej kiedy to sędzina udowodniła jego winę, dziś tyle o nim
            wiem, że jego życie toczy się od imprezy, o dziecko dba sporadycznie
            pomimo wielkich odgrażań ze mi je odbierze bo wariatka jestem, ma
            nieograniczony kontakt a korzysta? 2 razy w miesiącu. To jego
            problem, jego sprawa, jego życie polegające na życiu tylko dla
            siebie, zmianie kolejnych panienek, pracy w której siedzi do 21
            wraca wypija piwo, coś zaliczy i koniec, ja myślę ze to on miał
            problem, i też nie chciał rozwoduwink ciekawe co napisałaby twoja
            małżonka? może inną wersję?
            Od 2 lat jestem z kimś wyjątkowym, o dziwo?!nie kłócimy się, jest
            nam dobrze, rozmawiamy, ufamy sobie i nie przejawiam żadnych objawów
            choroby psychicznejwink
            twój post w załączniku odbieram jako trochę przesadzony i
            nieobiektywny, czuje się w nim atak na drugą osobę bo coś nie
            wyszło. To oczywiście moje odczucia
    • pszczolkalodz Re: do NOWYCH 25.03.07, 20:57
      bardzo dziekuje, dziekuje, ze jestescie, ze nie jestem sama. Ze moje jazdy w
      glowie sa normalne, moje dylematy rowniez, dzieki za zaproszenie wiem ze bede
      tutaj stala bywalczynia. Nie widac mnie czesto bo nie umiem komus poradzic,
      sama sobie nie umialam. Super forum bo super ludzie, ciesze sie ze tutaj
      trafilam, gorszy jest powod dlaczego tutaj jestem, jestesmy.Ale wierze ze
      jeszcze wszystko co dobre jest przed nami, buziak wielki
      • tina73 Re: do NOWYCH 03.04.07, 10:56
        witajcie smileok 6,5 roku temu rozzstalam sie z malzonkiem,zostawil mnie sama z
        malutkim dzieckiem dla kochanki po 6 latach malzenstwa.nie mialam wowczas
        takiego szczescia , nie bylo jeszcze tak powszechnego internetu, a mieszkalam w
        obcym miescie gdzie nie moglam liczyc na jakiekolwiek wsparcie.po latach
        doszlam do siebie , jestem weselsza, twardsza ( co niektorzy nawet twierdza ze
        za bardzo stwardnialam hi hi )i uwazam ze przezycia te mnie bardzo mocno
        wzmocnily. jedyny mankament to kompletny brak zaufania do mezczyzn. ciezko sie
        z tym zyje ale moze kiedys uda mi sie przelamac.a wiecie kiedy bylam juz pewna
        ze nic mnie z przeszloscią nie laczy ?? kiedy moj ex chcial wrocic , nie chcial
        dac rozwodu , a mi bylo go jedynie zal.
    • yamato36 Re: do NOWYCH 26.03.07, 17:26
      po szesnastu latach dawania miłości człowiek zostaje sam z myślami i
      rozterkami , co dalej ?
      jak żyć będąc wypalonym człowiekiem ? jak sobie teraz poradzić ?
      przecież ja sie już cieszyć nie uniem ... ech życie..........

      kużwa znowu mi sie obraz zlewa crying
    • wielguszek2 Re: do NOWYCH 05.04.07, 15:51
      dzień dobry wszystkim. trafiłam tu kilka dni temu i cieszę się że istnieje
      takie forum, bo Wasze wypowiedzi działają na mnie krzepiąco. nie jestem
      rozwiedziona, ale czeka mnie to pewnie wkrótce - jak wreszcie przestanę się
      łudzić głupimi nadziejami. mam dwóch synków, ale i tak czuję się koszmarnie
      samotna. więc pewnie będę często odwiedzać to forum.
        • yvette73 Re: do NOWYCH 07.04.07, 14:20
          rozstaliśmy sie z mężem 5 dni temu teraz w swięta czuje sie gorzej niż
          koszmarnie jestem zupełnie sama(nie mam dzieci)zajrzałam tutaj w celu
          pocieszenia sie że nie jestem sama w takiej sytuacji.Nie mam jeszcze rozwodu
          ale wszystko ku temu idzie i nie ma nadziei na powrót.
          • tina73 Re: do NOWYCH 07.04.07, 20:49
            witaj yvette smile na pewno tutaj nie będziesz sama , choc na odległość i tak
            wirtualnie -ale zawsze możesz tutaj znależć wsparcie.więc pisz o wszystkim co
            ci leży na sercu , zobaczysz jak ludzie bedący tutaj potrafią pomóc samą swoją
            obecnością . pozdrawiam cię cieplutko smilesmile
    • m_niczka Re: do NOWYCH 08.04.07, 21:24
      Dzięki za zaproszenie! Brzmi zachęcająco. Do tej pory tylko czytałam i śledzę
      wątki. Trafiałam na forum niedawno i żałuję, że stało się to tak późno. Ja
      właściwie to chyba jestem na środku drogi, bo w przededniu rozprawy i na etapie
      pisania odpowiedzi na pozew (może jakieś cenne rady?). Czuję, że jeszcze wiele
      przede mną, więc miło, że można liczyć na wsparcie. Pozdrawiam.
      • robieprawkojazdy Re: do NOWYCH 25.04.07, 23:13
        Trafiłam na forum jako czytacz kilka miesięcy temu. Wtedy jeszcze wydawało mi
        się, że moje małżeństwo nie może się rozpaść. Każde inne może, ale nie
        moje.Byłam pewna, że decyzja mojego wtedy jeszcze męża o rozwodzie jest jakimś
        żartem. Dziś jestem już po. Dopiero zaczynam się ogarniać, ale czarne myśli
        powoli ulatują. Parę dni temu bardzo mi pomogliście (nie, ja nie pisałam
        jeszcze, ale czytałam). Myślałam, że tylko ja tak przeżywam, że jestem miękka i
        nic nie warta. Na szczęście powoli się to zmienia. Dzięki.
    • szacichosza Re: do NOWYCH 23.05.07, 09:45
      Niedługo miną cztery lata od kiedy rozstaliśmy się z moim ex.Na początku
      rozstania był płacz , żal i wiele bitew które przegrywałam bądź wygrywałam .
      Długo mi zajęło nauczenie się życia na nowo , życia w "samotności" , ale
      przeszłam przez to wszystko , wytrwałam , troszkę stwardniałam -jak to niektórzy
      mówią otoczyłam się murami. A dziś jak tak czytam sobie Was to cieszę się że ja
      już to wszystko mam za sobą , że już przeszło , minęłosmile.Wczoraj mój ex
      przyjechał zobaczyć jak nasza córeczka jeździ na dwóch kółkach na rowerze( bo ją
      nauczyłam hahahaha), wypiliśmy po piwie , troszkę porozmawialiśmy i powiem Wam
      szczerze że cieszę się że potrafiliśmy dla dobra naszego dziecka znaleść nić
      porozumenia.Mała jest zadowolona że raz na jakiś czas widzi tate i mame jak ze
      sobą rozmawiają a ja cieszę się że jestem już wolną , niezależną kobietą i że
      moje zycie potoczyło się tak jak się potoczyło bo takiej nauki żadna ksiązka nie
      daje ani żaden mędrzec nie nauczy smilesmile Pozdrawiam Was gorąco i pamiętajcie że
      Kiedyś będzie dobrze jesli będziecie potrafili te swoje małe szczęscie
      dostrzegać smile ..........."idź własną drogą bo w tym cały sens istnienia żeby
      umieć żyć"......Buziaki for allsmile
      • amidalax Re: do NOWYCH 27.05.07, 22:02
        Witam,
        jestem tu nowa. We wtorek, po ciężkiej rozmowie dowiedziałam się że mój mąż
        chce rozwodu i że złożypozew do sądu. Narazie jest mi bardzo źle, czuje się
        oszukana i opuszczona. Zaczynam życie od nowa, bez niego. Musze szukac
        mieszkania i startować od nowa, wszystko mnie przeraża. A najbardziej chyba
        życie bez niego.
        • pomimo1 Re: do NOWYCH 28.05.07, 16:50
          kochana, za pare tygodni,jak popiszesz troche na forum i dasz sie poznac
          bedziesz miala wianuszek nowych znajomosci, ktore zaowocuja wiara w to,ze zycie
          po rozstaniu wcale nie jest smutne i szare.
          Dodatkowo bedziesz miala doly i napiszesz chocby najglubszego posta, a za pare
          godzin na drugim koncu Polski ktos to przeczyta i napisze ci takie mile slowa,
          ze pomyslisz, ze jestes pepkiem swiata, bo tacy sa tu ludzie!!!!!

          Tak wiec czeka Ciebie byc moze rozwod, kupa nowych wartosciowych znajomosci,
          pisanie przy kieliszku wina w sobotni wieczor posta na ktory 10 osob z pewnoscia
          zawsze odpisze cos krzepiacego.

          A w dalszej perspektywie czekaja sie poranki , gdy zerkniesz do lustra i pomyslisz:

          - Ta zaradna, samodzielna, wolna, niezalezna i ciekawa osóbka z gronem oddanych
          znajomych to ja???????


          TAK!! To wlasnie bedziesz TY za jakiś czassmile))))
          --
          Opowieść zaczyna się z księciem, który całuje anioła, a kończy z łysym
          mężczyzną, który przez stół patrzy na grubą żonę
          • pomimo1 Re: do NOWYCH 28.05.07, 16:51
            najgłupszegosmile)) kurka, ale literówkasmile
            --
            Opowieść zaczyna się z księciem, który całuje anioła, a kończy z łysym
            mężczyzną, który przez stół patrzy na grubą żonę
          • amidalax Re: do NOWYCH 28.05.07, 17:17
            pomimo, dziekuej ale sama się domyslasz, że póki co nie wierzę w to.
            najbardziej mnie wpieprza, ze jest grono ludzi, które ciągle widzi nadzieje, ja
            jej nie widze.

            pomimo1 napisała:

            > kochana, za pare tygodni,jak popiszesz troche na forum i dasz sie poznac
            > bedziesz miala wianuszek nowych znajomosci, ktore zaowocuja wiara w to,ze
            zycie
            > po rozstaniu wcale nie jest smutne i szare.
            > Dodatkowo bedziesz miala doly i napiszesz chocby najglubszego posta, a za pare
            > godzin na drugim koncu Polski ktos to przeczyta i napisze ci takie mile slowa,
            > ze pomyslisz, ze jestes pepkiem swiata, bo tacy sa tu ludzie!!!!!
            >
            > Tak wiec czeka Ciebie byc moze rozwod, kupa nowych wartosciowych znajomosci,
            > pisanie przy kieliszku wina w sobotni wieczor posta na ktory 10 osob z
            pewnosci
            > a
            > zawsze odpisze cos krzepiacego.
            >
            > A w dalszej perspektywie czekaja sie poranki , gdy zerkniesz do lustra i
            pomysl
            > isz:
            >
            > - Ta zaradna, samodzielna, wolna, niezalezna i ciekawa osóbka z gronem
            oddanych
            > znajomych to ja???????
            >
            >
            > TAK!! To wlasnie bedziesz TY za jakiś czassmile))))
      • gandall Re: do NOWYCH 03.06.07, 09:52
        ....i ja też taka stwardniała już.....bo po dziesięciu latach po rozstaniu to
        ja już wiem, że ojciec mojego dziecka będzie NA ZAWSZE ojcem mojego
        dziecka......i nie ucieknę od kontaktu z nim .....dla dziecka......
    • lilyrush Re: do NOWYCH 28.05.07, 21:52
      Będę niestandardowa- najpoerw napiszę, ze jestem a potem zaczne czytać wink
      Nie wiem kiedy właczę sie w dyskusje, ale nie zabierze mi to zapewne roku

      Decyzję o rozwodzie ja podjełam, mój maz nie przyjmuje jej do wiadomosci, choć
      wie, ze jest winny bo na prosbę o wyprowadzkę i czas na przemyślenie zareagował
      pozytywnie.
    • czarnaandzia Re: do NOWYCH 02.06.07, 09:30
      Witam.
      Podczytuję od jakiegoś miesiąca bo od wtedy wyprowadził się mój mąż.
      Lubię was czytać.
      --
      Nie płacz,że coś się skończyło..tylko uśmiechaj się,że Ci się to przytrafiło.
    • beaeb Re: do NOWYCH 20.06.07, 12:38
      Witam! Dotychczas tylko czytałam, i to z przerwami tj. okresami, w których
      wydawało mi się, że problemy tu poruszane mnie nie dotyczą. Teraz stoję na
      krawędzi i brakuje mi jednego małego kroczku, lekkiego pchnięcia na
      stronę "rozwód!!!!!! i co dalej".

      Pozdrawiam cieplutkosmile
      • geo_v Re: do NOWYCH 20.06.07, 17:32
        Witam Was ciepło smile
        Raptem wczoraj znalazłam to forum no i... zostaję z Wami smileOd niemal dwóch
        miesięcy jestem po rozwodzie. Jest coraz lepiej... smile
          • encarnacion Re: do NOWYCH 18.12.08, 15:37
            Ja jestem z Łodzi. I w dodatku mam kota. I jestem tu nowa, więc się
            przedstawię.
            Czytam Was od dłuższego czasu, ale do dzisiaj nie pisałam. Mam
            prawie 34 lata, za sobą ponad 6 lat małżeństwa, jestem świeżo po
            rozwodzie, wyrok uprawomocni się 22.12.2008. Patrząc z boku moja
            historia jest banalna - mówiąc najkrócej, jego zdrada z żoną
            bliskiego kumpla. Jest mi ciężko, czasami bardzo źle i samotnie,
            czasami nie mam siły wychodzić z kolejnych dołów... Ale się staram,
            naprawdę. Fajnie, że jesteście.
    • salsetka1 Re: do NOWYCH 21.06.07, 09:53
      Jestem tu pierwszy raz. Sprawy rozwodowe jeszcze przedemną, ale już się
      zdecydowałam. Sztrasznie się boje , jak to wszystko przetrwam. Wiem, że
      sytuacja w jakie się znalazłam dotyczy również wielu innych ludzi, ale ta
      świadomość wcale nie łagodzi ogromnego bólu. Jestem świadoma. że trzeba się
      otrząsnąć i żyć od nowa, ale ile na to potrzeba czasu. Ile trzeba wylać łez,
      żeby przestało boleć?
      • 13monique_n Re: do NOWYCH 22.06.07, 10:51
        salsetka1 napisała:

        >trzeba się
        > otrząsnąć i żyć od nowa, ale ile na to potrzeba czasu. Ile trzeba wylać łez,
        > żeby przestało boleć?
        Niestety, to indywidualne. Mogę tylko powieddzieć - dokładnie tyle, ile trzeba.
        A jesli sama sobie nie będziesz utrudniać (sposoby takiego utrudniania we
        własnym zakresie na pewno znasz), to każdy dzień będzie lżejszy. Trzymaj się
        • jarkoni Re: do NOWYCH 23.06.07, 01:32
          13monique, dokładnie, tyle wylać trzeba, ile trzeba będzie..
          Ale na litość nie zapominaj o promocji forum: Salsetko zacznij tu pisać,
          niektórzy pozbawią Cię łez natychmiast (nie powiem kto), inni pomogą bez
          wstrząsowej terapii..
          Sama spróbuj
          Witam i odważ się..
          --
          Rozwód..i co dalej?
      • vivalissa Re: do NOWYCH 23.06.07, 14:15
        Witaj, ja tez po raz pierwszy. Tyle, ze bez lania łez, bez bólu, wszystko za mna, upragniony rozwód przede mną... A pozniej zycie. Samo zycie, moje własne i tylko moje smile
        • salsetka1 Re: do NOWYCH 23.06.07, 14:43
          Tak tylko, że mój rozwód nie jest upragniny. Mój jest koniecznością po
          wszystkich rzeczach, które się wydarzyły. Więc jest gorzej.Ja też sobie
          tłumaczę, że teraz mogę robić wszystko, że może byc super. Ale to straszne, że
          muszę teraz wszystko sama. Sama żyć.
          • vivalissa Re: do NOWYCH 24.06.07, 17:14
            W moim małżeństwie sie tyle złego wydarzyło, iz mysl o próbie ratowania, bycia nadla mimo wszystko razem, była straszna. Życ po to i robic wszystko, by jakoś zapomnieć... Nie do przeskoczenia. Był ból, ale on przechodzi. Z czesem... I czasem w odpowiednim momencie, pojawia sie ktoś, z kim i dla kogo znów warto zyć. Głowa do góry. Wielu sie udało, Tobie tez sie uda. Powodzenia.
            • salsetka1 Re: do NOWYCH 24.06.07, 22:04
              Dzieki za pocieszenie, mam nadzieje, że tak bedzie. Ale najgorsze jest to, że
              człowiek, myśli dlaczego ja, dlaczego mnie to spotkało. A tu okazuje sie że
              każdego może to spotkać. No i przekonałam sie: Nigdy nie mów nigdy.Ale to
              straszne.
    • reni6 Re: do NOWYCH 22.06.07, 11:01
      Łoj, a ja tutaj bywam już od dawna, nawet czasem coś wtrącę, a się do tej pory
      nie przedstawiłam. Aby więc dopełnić formalności robię to teraz, obiecuję
      czytać, z pisaniem nie obiecuję bo cóż...już dawno po rozwodzie i już dawno
      serce i dusza uleczone. Ale chętnie coś wtrącę gdy będę mogła pomóc. Pozdrawiam,
      Reni6
        • salsetka1 Re: do NOWYCH 23.06.07, 13:57
          Hej.Witam wszystkich.
          Ale gdzie szukać pomocy i okładów na poranioną duszę. Wszyscy dawni znajomi
          tylko ranią ,bo przypominają co było i czego już nie ma.To nie jest takie
          proste, kiedy człowiek nagle zostaje sam i chce mu się wyć, a musi udawać , że
          jest Ok. Wiem,że się użalam - kurcze - ale co robić?
          • geo_v Salsetka :) 23.06.07, 17:40
            A gdzie Ty mieszkasz, moja droga??? Bo ja właśnie towarzystwa na sobotni lansik
            szukam smile
            Jeśli człowiek zostaje SAM, to faktycznie nic nie jest proste. Przerobiłam
            kilka takich wieczorów, kiedy nakręcałam się przy butelce wina i paczce fajek.
            Tyle, że następnego dnia wyglądałam jak obraz nędzy i rozpaczy. I wiesz co?
            Wcale mi nie ulżyło.
            Przyjęłam inną strategię: makijaż, wysokie obcasy i głowa zadarta do góry.Nigdy
            nie dam bałwanowi satysfakcji, że mam doła. Nigdy.
            • salsetka1 Re: Salsetka :) 23.06.07, 20:11
              Ja mieszkam w przepięknym Wrocławiu. Ja też obrałam taką strategię, ale czasami
              nic z tego nie wychodzi. Kurcze może ktoś ma czarodziejską gumkę, żeby otworzyć
              głowę ,wymazać co trzeba i zaczać od nowa. Ma ktoś?
              • crazyrabbit Re: Salsetka :) 24.06.07, 23:18
                Widzę , że następna Wrocławianka smile
                Czytaj nasze posty , jest kilka osób z Wrocka i czasem spotykamy się w
                niewielkim gronie na pogaduchy.
                Może zorganizujemy na szybko jakieś małe piwko lub kawkę w tym tygodniu?

                Jak chcesz , pisz na priv smile
                --
                The number one cause of divorce is marriage.
                • crazyrabbit Re: Salsetka :) 25.06.07, 17:39
                  13monique_n napisała:

                  > Witaj, salsetko, Wrocławianko. Sporo nas w sumie jest. smile Głowa do góry.

                  I fajnie by było , jakby kiedyś udało się zebrać cały wrocławski odłam
                  forum "do kupy"... Tych "starszych" , "nowszych" i "całkiem nowych" smile
                  --
                  The number one cause of divorce is marriage.
                    • pan_pepe Re: Salsetka :) 07.10.07, 09:27
                      Podejrzewam, ze jestem na tym samym etapia jak Ty w czerwcu.
                      Zadawałaś Sobie wiele pytań, byłas niepewna przyszłaosci, czułaś
                      ogromny żal i niezrozumienie sytuacji. Napisz jak jest teraz. Czy
                      widzisz już choc trochę nowe drzwi przez, które możesz wejść do
                      innego życia. Jeśli tak to co Ci pomogło w ich odnalezieniu.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka