Dodaj do ulubionych

karma(n) - definicja

09.05.06, 20:30
karman m IV, D. -u, Ms. ~nie, blm
«w indyjskich religiach i filozofii: suma uczynków człowieka popełnionych w
okresie egzystencji, decydująca o charakterze następnego wcielenia w łańcuchu
reinkarnacji; karma»

Tak wyglada definicja SJP.

Jak ty pojmujesz to slowo? Czym jest dla ciebie?
--
----
ALOHA
CZeswink
Obserwuj wątek
      • pyska32 Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 09:48
        Ja rozumię to tak- Karma to dopuszczanie aby pewne zdarzenia działy się w
        naszym życiu .To również ponoszenie konsekwencji za swoje wybory. Np.Jeżeli
        trudnimy się kradzieżą - nie uważamy jej za coś złego tylko za sposób na życie.
        Dopuszczamy obecność tego czynu w naszym życiu , tylko póżniej ( lub w
        następnym wcieleniu),skoro nie uważamy tego za coś nagannego doświadczamy
        tego ,tylko z pozycji okradanego. Wtedy już na pewno przekonujemy się ,że to
        nie jest zbyt,miłe ,dobre i zapamiętujemy . W następnych
        wcieleniach ,pamiętając o tym - nie będziemy kradli.I tak tworzymy swoją karmę.
        Dopuszczając i weryfikując swoje wybory,poglądy,uczucia i przekonania.
        • motyvvacja Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 14:30
          Dla mnie ''karma'' Jest projekcja swoich ocen-odczuc-emocji na innych.A ze MOJE
          odczucia czy oceny na innych nie zawsze sa dobre,koncowy wynik jest taki-ze to
          ja je odczuwam i mnie one bola.Dlatego zlo odbija zlo-a dobro- dobro.
          Prawo jest takie ze nie mozna sie oklamywac-trzeba poznac swoje ukryte intencje



          --
          Usposobienie czlowieka jest jego losem". /Sofokles/
          • panbaal Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 14:34
            motyvvacja napisała:
            > Prawo jest takie ze nie mozna sie oklamywac-trzeba poznac swoje ukryte intencje

            Jakie prawo?
            Myslisz, ze poznanie intencji sytarczy i do czego?
            Wogole jasniej prosze, jesli to nie problem...
            • motyvvacja Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 20:47
              Jakie prawo?
              > Myslisz, ze poznanie intencji sytarczy i do czego?
              > Wogole jasniej prosze, jesli to nie problem...


              Wogole slodziudki-to ja nie musze pisac nic.Ale wygladasz na spragniona wiedzy
              owieczke,wiec ci wytlumacze prawo intencji.smile
              Intencja jest to pierworodna mysl,ktora dziala na zasadzie sprezyny-wypychajac
              inne mysli na wierzch.( i wcale nie musza byc one nawet podobne)
              W calym tloku mysleniowych schematow-myslisz sobie Nie-nie to zle co robie-ale
              wewnatrz jestes zadowolony z tego wlasnie co robisz.Inaczej nazywa sie to
              samooszukiwaniem.Ale wlasnie ta intencja(pierworodna mysl) jest tym co ci sie
              wydarza,jesli mowimy to o prawie karmy.

              Na znalezienie ukrytych intencji-najlepsza jest medytacjasmile

              Dlatego napisalam: motyvvacja napisała:
              > > Prawo jest takie ze nie mozna sie oklamywac-trzeba poznac swoje ukryte in
              > tencje
              --
              zycie jest snem w lustrzanym odbiciu mojej duszy
              • panbaal Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 21:12
                Alez najslodsza - to nie pisz smile)))))))))
                A tak w ogole to te twoje intencje kojarza mi sie s wewnetrznymi glosami/podszeptami. Jest ich kilka rodzajow: te prawie niezauwazalne; kiedy szepczesz i poruszasz niedoslyszalnie krtania; kiedy mowisz do siebie szeptem; te, ktore popierasz gestem i/lub manifestujesz gestem...
                Taka jestes madra? To ktore z ww. interpretujesz, jako intuicje, czy tez ego, a moze "wdrukowanego" rodzica/sumienie, hm?
                Co to jest wewnetrzne zadowolenie kobieto?
                • motyvvacja Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 21:18
                  dokladnie ci odpisalam zanim zapytales.
                  ALe madralinski masz racje.Bo jak rozpoznac w tym tloku.
                  Za intuicje uwarzam to-co w zadnym wypadku nie myslala bym ze mi do glowy
                  wpadnie.out of my mind.
                  --
                  zycie jest snem w lustrzanym odbiciu mojej duszy
                • motyvvacja Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 21:25
                  Ego jest zbiorem wszystkich odglosow.tych przyszlych i pzreszlych.Wiec nie
                  musimy o nim tu sie rozpisywac.
                  ''Wdrukowany rodzic'' To ocenianie siebie dokladnie tak samo jak cie mamusia
                  oceniala.Tu wychodzi niska samoocena,brak asertywnosci,itd.Jak do tego sie
                  dojdzie,wiadomo jak na nas rodzice patrzeli,ale to normalne wkoncu dzieci ponoc
                  sie trzyma krudkosmile lol.
                  sumienie jest jak nauka,ktora zamienia sie w inteligecje jak jest zrozumiana.
                  Wiec ja ja tworze-choc byla narzucona.

                  Intuicje wytlumaczylam

                  To moje formulki-nie musza wcale obowiazywac innych.
                  --
                  zycie jest snem w lustrzanym odbiciu mojej duszy
                  • motyvvacja Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 21:40
                    Intencje wynikaja z sytuacji,i twoich reakcji na nie.
                    Podoba ci sie laska(masz ochote na sex),po jakims czasie stanowicie
                    zwiazek,wydaje ci sie ze kochasz,no i kochasz-sie z nia kochacsmile

                    Reszta jest nakladka- ocena i wmawianiem sobie-plus psychologiczny faktor,
                    czasem uzaleznienia.(miliony czynnikow),ale oczywiscie nad tym przykladem mozna
                    sie rozwinac i dyskutowac cale wieki.

                    --
                    zycie jest snem w lustrzanym odbiciu mojej duszy
                  • panbaal Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 21:40
                    motyvvacja napisała:

                    > Ego jest zbiorem wszystkich odglosow.tych przyszlych i pzreszlych.Wiec nie
                    > musimy o nim tu sie rozpisywac.

                    Oo! A to ciekawe... Czyzbys mylila pojecie ego z pojeciem jazni?
              • motyvvacja Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 21:15
                Dlatego jezeli poznajac siebie doglebnie,wychodzimy na nie zbyt dobrych ludzismile
                Trzeba sie z tym pogodzic,i zaczac zmieniac to (nie juz intencjami) a
                uczynkami.Ktore po jakims czasie wejda w krew i przemienia sie w intencje.
                (dluga to droga)
                Najwarzniejsze jest zdanie sobie sprawy kim sie jest naprawde
                Bo jak mozesz sobie pomoc ,skoro nie znasz sie wcale?
                Parodia jest taka,ze nie zawsze dobro jest dobrem a zlo zlemsmile.No ale ocena
                nalezy do ciebie-tu sie musisz zdac na sile wyrzsza lub intuicje
                --
                zycie jest snem w lustrzanym odbiciu mojej duszy
                • panbaal Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 21:32
                  Wiesz... Generalnie nie znam ciebie, ale mam takie wrazenie, ze swojego cienia/diabla to ty jeszcze nie przerobilas - wkurzam cie, nie? Jak myslis, dlaczego?
                  Uzywasz slow parazytow - nie wyglada, ze piszesz na podstawie wlasnych przemyslen popartych doswiadczeniem. Pelna glowa teorii, nie?

                  "Parodia" piszesz. A co powiesz na alchemie - laczenie przeciwienstw dobra ze zlem, czterech zywiolow - jednie?
                  • motyvvacja Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 21:43
                    > Wiesz... Generalnie nie znam ciebie, ale mam takie wrazenie, ze swojego
                    cienia/
                    > diabla to ty jeszcze nie przerobilas

                    Klamala bym gdybym powiedziala ze cala sie znam-zarowno z diabelskim cieniem.

                    nie wyglada, ze piszesz na podstawie wlasnych przemysl
                    > en popartych doswiadczeniem. Pelna glowa teorii, nie?

                    Pisalam ci rowniez na czym polega inteligecja-na zrozumieniu teori.Po czym i
                    tak je odrzucasz,bo tam gdzie ide sa one zupelnie nie potzrebne.Pozatym tez tak
                    mowia...nie wiem gdzie ide, i nie wiem czego sie spodziewac.
                    Ale nie pisze tylko teoriami.Inaczej byla bym bardziej graficzna.
                    Tobie brak spostrzegawczoscismile

                    --
                    zycie jest snem w lustrzanym odbiciu mojej duszy
                    • panbaal Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 21:57
                      Byc moze brak mi spostrzegawczości - kwestia gustu.
                      Inteligencja, dla mnie, to umiejetnosc dostosowania sie do sytuacji (nie oznacza wcale umiejetnosci pisani/mowienia) - nic wielkiego, kwestia treningu.
                      Wiedza poparta praktyka, doswiadczenie zastepuje niejednokrotnie lata medytacji.
                      Tam gdzie zmierzamy, tj. do smierci ciala wraz z ego i terazniejszym dorobkiem mozemy dojsc jedna z dwoch drog: droga blogosci, badz droga cierpienia. Z pkt widzenia naszego ducha nie ma to wiekszego znaczenia, ale z pkt widzenia jazni/calosci jest to kluczowy problem.
                      • motyvvacja Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 22:03
                        panbal umiejetnosc dostosowania sie do kazdej sytuacji,nazywa sie Umiejetnoscia
                        dostosowania do kazdej sytuacjismile Nie jest to inteligecja a jej skutek.
                        Widac sie nie rozumiemy-no ale to net ,pisanina.

                        Z reszta sie zgadzam .
                        --
                        zycie jest snem w lustrzanym odbiciu mojej duszy
                          • motyvvacja Re: karma(n) - definicja 12.05.06, 23:30
                            Ja pisalam o inteligecji jako takiej,dlatego dopisalam ze to tylko net, i maja
                            prawo wyniknac nieporozumienia.
                            Napisales duzo o strukturze umyslu,chciala bym jeszcze nawiazac do wizualizacji
                            jako takiej.Na jakim obszarze ona wystepuje,od czego uzalezniona,co ja
                            tworzy,gdzie jest ogladana,i kto ja oglada

                            Dobra to nie temat karmy-ale dla mnie ciekawy.
                            Jesli umysl jest energia,i zawiera go kazda czasteczka ciala,jest wszedzie,a
                            mozg go tylko pzreklada na bodzce( co udowadnia wchodzenie w stan alfa).i
                            choroby psychosomatyczne
                            to co tworzy wizualizacje?

                            --
                            zycie jest snem w lustrzanym odbiciu mojej duszy
                            • panbaal Re: karma(n) - definicja 13.05.06, 12:19
                              motyvvacja napisała:
                              > ...chciala bym jeszcze nawiazac do wizualizacji
                              > jako takiej.Na jakim obszarze ona wystepuje,od czego uzalezniona,co ja
                              > tworzy,gdzie jest ogladana,i kto ja oglada

                              Chcialabys? A zdaza ci sie czasem myslec, czego chca inni?
                              Zwizualizoj to smile))))))))
                              To nie takie trudne: usiadz, chwila ciszy, oczy otwarte - niewidzace, swieca w zasiegu, wyobraz sobie np. kwadrat, poobracaj nim przez 5 minut (nastaw budzik) nie tracac go ani przez chwile. Zrob tak ze cztery figury pod rzad. Jak masz problem z wizualizacja - rob cwiczenie "kawalkami" na bezdechu (po wydechu) - wtedy mozg nie pracuje, a umysl popychany wola dziala.
                              Po tygodniu takiej medytacji sama wyciagnij wnioski spryciulo.
                              • motyvvacja Re: karma(n) - definicja 13.05.06, 18:00
                                cukiereczku ja nie pytalam jak sie wizualizuje, nie pytalam o techniki
                                wizualizacyjne.Potrafie sobie zwizualizowac ciebie futrzaku nawet na
                                odlegloscsmile Kwestia tego co chce widziectongue_out..
                                Pytalam jak sie to odbywa.Czytaj mnie dokladniej.
                                A co do ustajacych mysli na bezdechu,to na jak dlugo,najwyzej pol
                                minuty.Zapewne prubowales to wiesz.Mysli nie da sie zachamowac,ale fakt ze
                                bezdech w jakims stopniu je wycisza,ale nie dlugo.Slawna medytacja buddy-
                                sledzaca oddech jest pomocniejsza-ale tez to cwiczenie wymaga czasu
                                --
                                zycie jest snem w lustrzanym odbiciu mojej duszy
                                • panbaal Re: karma(n) - definicja 14.05.06, 22:37
                                  motyvvacja napisała:

                                  > cukiereczku ja nie pytalam jak sie wizualizuje, nie pytalam o techniki
                                  > wizualizacyjne.

                                  Wiem o co pytalas, ale nie dostaniesz, bo nie zasluzylas smile)))
                                  Co ty sobie myslisz? Moze, ze bede dawal ci wiedze tylko dlatego, ze chcesz sie "poscigac", badz cos tam chcesz wiedziec?
                                  Do roboty!
                                  • motyvvacja Re: karma(n) - definicja 15.05.06, 01:30
                                    Nie wymadrzaj sie panbaal!.Dobrego serca za kszty nie masz!.To na dziedobry.smile
                                    Pozatym nie siedze pod kosciolem z wyciagnieta reka i zebrze o wiedze.Chcialam
                                    zbic interes export- import-ale widze jestes chytrus i cieszysz sie sam tym co
                                    upolowales.Jedz jedz,byle bys zatwardzenia nie dostalsmile

                                    Jeszcze przyjdzie taka chwila ze przejde kolo ciebie jak lisiczka z kitka w
                                    gorze! Phiiiii
                                    --
                                    zycie jest snem w lustrzanym odbiciu mojej duszy
                                    • i33 Re:peace forever 15.05.06, 08:42
                                      ładnie nawet w nocy --w piaskownicy baraszkujecie
                                      przestańcie okładać się łopatką i grabiami....i wyrywać sobie wiaderko---
                                      podzielcie się zabawkami--jedno załaduje piasek drugie babkę zrobi---
                                      solidarnie,interdyscyplinarnie myślcie!!!****
                                      kto się czubi ten się lubi
                                      kocham was
                                    • panbaal Re: karma(n) - definicja 15.05.06, 10:59
                                      motyvvacja napisała:

                                      > Chcialam zbic interes export- import-ale widze jestes chytrus i cieszysz sie >sam tym co upolowales.

                                      A co ty mi masz do zaoferowania, poza cytatami z teorii literatury?
                                      Czym chcialabys sie wymieniac? Tym co dotychczas z innymi?
                                      Czytac umiem (choc w tym przypadku nie jest to latwe ze wzgledu na "zawilosc" formy) i nie jestem zainteresowany.
                                      • i33 Re:abstrahując 15.05.06, 11:41
                                        od karmy---dlaczego mężczyżni mają awersję do inteligentnych kobiet?
                                        i, albo denerwuje ich jak są samodzielne
                                        i,albo nie rozumieją że mówimy często to samo tylko ubieramy to w sukienkę nie
                                        w krawat
                                        i, albo boli ich że ona może mieć racje---i wtedy racja przestaje być faktem--a
                                        jest dylematem testosteronu i estrogenu
                                        i czemu nie chcą uwierzyć w to że partnerstwo nie zrzuca ich z piedestału bo
                                        oni tam stać nie powinni,że nic nie tracą i nie są ani trochę mniej męscy----
                                        gdy są łagodni,i czasem pozwola nam ptrzymać pałeczkę władzy...i że nasza siła
                                        i mądrość musi być inna by mogła uzupełnić ich siłę i mądrość

                                        gdzie ci faceci co dają się bez oporu pociągnąć za krawat?
                                        • panbaal Re:abstrahując 15.05.06, 12:04
                                          Mezczyzni niewaja awersje do iteligentnych/samodzielnych/wiedzacych/kobiecych kobiet, poniewaz (w duzym skrocie) wypieraja/nie integruja kobiecej sfery sojej osobowosci.
                                          Strach pojawia sie m.in. z niezrozumienia.
                                          Agresja w stosunku do kobiet to m.in. wyparty cien (jeszcze nizej niz asymilacja animy) efekt leku przed utrata kontroli nad swoimi popedami i niemoznoscia ich zaspokajania. To szeroki problem (temat na wieloaspektowa dyskusje) powiazany z aspektami samooceny, zaburzen seksalnych itp.
                                          • i33 Re:abstrahując 15.05.06, 12:31
                                            więc mężczyzna "drążący" te tematy świadom mechanizmów--jest w stanie mocy
                                            panowania nad efektem wypierania, upierania---powód awersji nie ma
                                            odzwierciedlenia w realnym zagrożeniu męskiemu ego--czyż nie?
                                            więc strach-obawa jest faktycznie podłożem niskiej samooceny lub [i]nie
                                            zaspokojenia, lub i niezrozumienia[co mają faceci11 22 33 44---czyli wielkie
                                            pokłady energii]--ich frustracji złośći---co czasem przenosi on na
                                            wszystkie"one"-być może tracąc tym samym realizację zaspokojenia w znalezieniu
                                            połówki swej pełni...
                                            i tak was lubie...
                                            aloha na wszystkich poziomach i lotosach
                                      • motyvvacja Re: karma(n) - definicja 16.05.06, 01:50

                                        > A co ty mi masz do zaoferowania, poza cytatami z teorii literatury?
                                        > Czym chcialabys sie wymieniac? Tym co dotychczas z innymi?

                                        Swietnie.wyglada na to ze to wlasnie ty nie masz sie niczym ciekawym podzielicsmile
                                        Pozdrawiam cie serdecznie i zycze milego dnia
                                        --
                                        zycie jest snem w lustrzanym odbiciu mojej duszy
                    • tom40gda Re: karma(n) - definicja 13.05.06, 01:25
                      No cóz panbaal, albo Pan Baal smile)))))))

                      Wiele lat temu myslałem ze wystarczy WOLA, ze kazdy jest "kowalem swego losu".
                      I tak jest..... ale tylko po częsci.
                      Od kilku lat rozkładam ludziom tarota. Wyszedłem z załozenia, ze nie wróze, bo
                      nie wierze we wrózby. Karty pokazuja tylko prawdobodobienstwo zdarzen. Silne,
                      ale tylko prawdopodobienstwo. Poza tym sa doskonałym testem projekcyjnym.
                      Po kilku latach, zbierając informacje o sprawdzalności moich rozkładów, lekko
                      sie wkurzyłem. Wg mojego załozenia, sprawdzalnośc powinna wynosic ok 50-60%.
                      Niestety, wyniosla 90-95%.
                      I tu pojawił sie dysonans poznawczy. na mnie nie działaja zadne wrózby i zadne
                      przewidywania, ale przy pewnych praktykach to nic dziwnego. Ale dlaczego działa
                      to na innych?
                      Wiec co tak naprawde wyznacza naszą droge zycia? Wolna wola, czy determinizm?
                      Miałem juz gotową odpowiedź, ale diabli ja wzieli. (zeby nie bylo niejasności,
                      klientami byli ludzie rózni i różniści. Prawnicy, lekarze, młodzi, starsi itd. ).

                      Jak mawiała moja babcia "co komu przeznaczone, na środku drogi rozkraczone...."
                      Wiec jak to jest z tą karma (nie w ujeciu definicji Mralla), jest, czy jej nie ma?
                      Całkiem sensownie opisuje to Newton, ale jest to tylko jedno z wyjasnien.
                      Wg mnie, (co bede mógł potwierdzic za kilka lat, albo zaprzeczycsmile), Karma
                      istnieje, ale mozna ja zmienic. Trzeba tylko wiedziec jak....

                      Pozdrawiamsmile
                      • i33 Re: karma(n) - definicja 13.05.06, 12:59
                        jak ma się karma tych co nie są w stanie wziążć w ręce sami
                        jak ma się karma ich do tych co są obok
                        nie zawsze można pomóc<...> nie ma sytuacji bez wyjścia
                        wiara w ludzi...kowale losu?, nie każdy jest w stanie sam sobie pościelić!
                        • i33 Re: karma(n) - definicja 14.05.06, 00:35
                          "Karma jest sanskryckim wyrazem oznaczającym "działanie". Ponieważ sanskryt
                          jest językiem wieloznaczeniowym, karma znaczy o wiele więcej, niż to proste
                          tłumaczenie. Wywodząc się z podstawy kri "robić, planować, wykonywać", karma
                          ponadto znaczy "to co ma przyczynę i jest przyczyną", co sugeruje, że żadne
                          działanie nie jest niezależne. Każde działanie lub zdarzenie ma wielką sieć
                          przyczyn i jest przyczyną przyszłych reakcji i zdarzeń. Ta karmiczna sieć (te
                          działania) jest koordynowana zgodnie z "prawem karmy" - powszechnym prawem
                          akcji i reakcji.

                          Większość nieporozumień wynika z mylenia karmy z przeznaczeniem. Karma nie jest
                          przeznaczeniem! Wedyjskie rozumienie karmy zawiera zarówno przeznaczenie, jak i
                          wolną wolę"
                          • i33 Re: karma(n) - definicja 14.05.06, 01:01
                            " KARMA = DZIAŁANIE, jest sumą naszych przeszłych uczynków ( żyjąc gromadzimy
                            karmę ).

                            Jak wiemy, wszystkie nasze działania na poziomie fizycznym, emocjonalnym i
                            umysłowym powodują odpowiednie reakcje. Na przykład: naszemu emocjonalnemu
                            zwróceniu się do partnera towarzyszy zazwyczaj zbliżona reakcja; naszym
                            świadomym myślom i zamiarom towarzyszą instynktowne, podświadome skłonności i
                            zachowania. Zgromadzona karma, czyli nasze czyny, mają również swoje
                            konsekwencje.

                            Każde działanie, myślenie człowieka powoduje wysłanie porcji energii (SHAKTI)
                            do kosmicznej pamięci ( AKASHA ). Wyemitowana energia pozostawia ślad w naszej
                            bezkresnej podświadomości. Po czasie zakumulowana w podświadomości energia
                            powraca do nas, a ściślej mówiąc, wywiera wpływ na nasze bieżące czyny. Jeśli
                            popełnimy względem kogoś dobry lub zły uczynek odpowiednie dobre lub złe
                            konsekwencje naszego postępowania odczujemy sami. W ten sposób żyjąc zdobywamy
                            mądrość, która kieruje nas ku lepszemu, perfekcyjnemu życiu.

                            Jeśli ignorujemy to co zrobiliśmy, to odczujemy konsekwencje gromadzonej przez
                            nas karmy. Duchowe zatroskanie popełnionymi czynami uwalnia nas od skutków
                            karmy. Ważne jest zatem nie tylko to co się robi, ale również to kim się jest
                      • bobrow2 Re: karma(n) - definicja 13.05.06, 22:39
                        tom40gda napisał:
                        > Wiec jak to jest z tą karma (nie w ujeciu definicji Mralla), jest, czy jej nie
                        > ma?
                        > Całkiem sensownie opisuje to Newton, ale jest to tylko jedno z wyjasnien.

                        A moze napiszesz coś o karmie w ujęciu Newtona?

                        Pozdrawiam B2
                        • vampirek444 Re: karma(n) - definicja 16.05.06, 04:18
                          Michael Newton, popełnił kilka ksiązek o tzw "wędrówkach dusz". Lektura dośc
                          sesnowna, spójna i w miare logiczna. Tak najbardziej ogólnie mówiąc, Bóg,
                          (jakkolwiek Go nazwiemy) "tworzy" duszę, której celem istnienia jest rozwój. Aby
                          miała taka mozliwośc, wysyłana jest na rózne "poligony doświadczalne", np na
                          Ziemię, która jest ciezkim przezyciem, ze względu na ludzkie ciała i
                          przyciaganie ziemskie. Co ciekawe, w rozwoju wcale nie chodzi o intelekt, a
                          raczej o "zbieranie emocji". Grupa dusz, mozna powiedzieć klasa, dostaje jakieś
                          zadanie i wybiera sposób jego wykonania. W tym celu SAMA wybiera sobie
                          wcielenie, poznaje przebieg zycia danego ciała i jesli sie zdecyduje, wciela sie
                          w nosiciela. Swoje wibracje obniza do poziomu wibracji, czy tez fal mózgowych
                          nosiciela i zaczyna sie "zabawa". Co ciekawe, pisałem juz o tym, znam dwa
                          przypadki, które potwierdzaja teze św Tomasza z Akwinu, ze Dusza wstepuje w
                          ciało ok 5 miesiaca ciazy i jest odczuwana przez otoczenie (wibracje energetyczne).
                          Oczywiście, poród jako trauma, pozbawia Duszę pamieci, bowiem uwieziona zostaje
                          w ciele niemowlęcia, dlatego całe późniejsze zycie przebiega na poszukiwaniu
                          sensu istnienia. Wolna wola polega na tym, ze Dusza wcale NIE MUSI odrabiac
                          swojej lekcji, nawet jak pozna jej temat.
                          Po smierci, Dusza wraca do swojej klasy i SAMA ocenia, czy zaliczyła egzamin,
                          czy nie. Jesli tak, dostaje nowy temat. Moze to byc podobne zycie, ale
                          uczestniczy w nim po drugiej stronie barykady......
                          Im wiecej wcieleń, tym staje sie madrzejsza i dojrzalsza. W czasie zycia,
                          spotyka czasem kolegów z "klasy", i zawsze takie spotkanie zostawia mocny ślad.
                          tez o tym pisalismy.Co ciekawe, Autor twierdzi, ze NIGDY takie spotkanie nie
                          jest przypadkowe.
                          Poza tym wystepują Przewodnicy, nauczyciele, i wiele innych form Energii.
                          Chodzi o to, ze człowiek ma niskie wibracje energetyczne. Dusza ma wyższe, ale
                          celem jest uzyskac tak wysoka wibracje, by jak najbardziej zblizyc sie do tej
                          BOSKIEJ. To jest nazwane Powrotem do Źródła.
                          Niestety, Autor sam przyznaje, ze nie miał okazji rozmawiac ze starymi Duszami,
                          wiec to, co opisuje jest tylko hipotezą. Informacje uzyskuje stosując hipnozę,
                          cofając Klientów do okresu miedzy wcieleniami. Juz w latach 80-tych, pojawiła
                          sie w Polsce ksiązka brytyjskiej psycholog ( nie pamietam nazwiska), która
                          wprowadziła swoich Klientów w taki stan, zupełnie przypadkiem. Newton robi to
                          zupełnie swiadomie.
                          Z grubsza to tyle. Jesli masz jakies pytania, to pisz.smile

                          Pozdrawiamsmile
        • mrall Re: karma(n) - definicja 19.05.06, 00:06
          Definicje podalem i nie widze, aby tworzyc jakies szczegolne nowe znaczenie
          tego slowa.
          Jak widac, za karme uwaza sie zwykle nastepstwo zdarzen, albo dzialanie
          przynoszace jakies skutki. Dalej zaczynaja sie schody.
          --
          ----
          ALOHA
          CZeswink
          • tom40gda Re: karma(n) - definicja 21.05.06, 00:54
            A dlaczego nie tworzyc? W definicji jest zastrzezenie, ze dotyczy to indyjskiej
            filozofii i religii. Jeśli wyjdziemy poza nia, to daje nam to mozliwośc dyskusji
            z innych niz hinduska, punktów widzenia.
            Postawiłes tez pytanie, co o tym sądzimy, wiec piszemysmile))))
            Ostatnio w Trójce był reportaz o zakonnicy pracującej w Indiach, i opowiadała
            ona, jak wygląda to w praktyce. Niestety, podział kastowy, uwarunkowany karmą
            (jakby ktos mógł to udowodnic), jest bezwzglednie przestrzegany. Jesli ktos
            urodził sie np w rodzinie "nietykalnych", albo kaleki, to znaczy, ze w
            poprzednim wcieleniu nabroił i nie nalezy mu pomagac, bo musi odcierpiec swoje.
            Wobec takiego postawienia sprawy czuje wewnetrzny sprzeciw.
            A jeśli przyjmiemy, ze reinkarnacja istnieje, to mozemy pojecie karmy odnieśc
            takze do religii chrzescijanskiej. Mozemy tez wymyslec inne słowo, ale treśc
            pojecia bedzie podobna.
            Suma uczynków, warunkująca przyszłe wcielenie. Czyli masz nastepstwo zdarzen.
            Aczkolwiek w momencie urodzenia, Hindus wychodzi z punktu KONCOWEGO poprzedniego
            zycia, bo od tego jest uzaleznione jego obecne zycie. Mamy wiec najpierw skutek.
            No i co dalej? Dalej zaczynaja sie "schody". Pojęcie karmy z definicji, kłóci
            sie z pojeciem wolnej woli, prawda? Jesli by Hindusów uczyc o wolnej woli, karma
            straciła by na znaczeniu.

            Reasumując. Czlowiek musi wiedzieć, wierzyc, ze warto byc dobrym, ze warto
            rozwijać w sobie wszystkie najlepsze cechy, bo..... I tu do głosu dochodzą
            religie. Wiec kazdy ma jakąs motywacje (!!!), by nie grzeszyc.

            Pozdrawiamsmile
            • iokepine Re: karma(n) - definicja 27.05.06, 15:02
              tom40gda napisał:

              > Ostatnio w Trójce był reportaz o zakonnicy pracującej w Indiach, i opowiadała
              > ona, jak wygląda to w praktyce. Niestety, podział kastowy, uwarunkowany karmą
              > (jakby ktos mógł to udowodnic), jest bezwzglednie przestrzegany. Jesli ktos
              > urodził sie np w rodzinie "nietykalnych", albo kaleki, to znaczy, ze w
              > poprzednim wcieleniu nabroił i nie nalezy mu pomagac, bo musi odcierpiec swoje.
              > Wobec takiego postawienia sprawy czuje wewnetrzny sprzeciw.

              Dlatego nie lubię tej hinduistycznej kocepcji reinkarnacji.
              Jest tam mnóstwo kwiatków typu:
              - wcielenie w ciało kobiety jest gorsze, niż w mężczyzny; mężczyźni z definicji
              są barzdiej rozwinięci duchowo;
              - jeśli nabroisz, wrócisz w postaci żuka, albo czegoś innego w tym rodzaju,
              - fatalizm, wynikajacy ze słabego podkreślenia tego, ze karma tworzy się także
              TERAZ,
              - ta kastowość, która służy establishmentowi, tak jak u nas kiedyś system
              feudalny - też był dany "od Boga",
              - brak współczucia dla niższych kast z wymienionych przez ciebie względów, mimo
              tego, że teoretycznie ahimsa jest hasłem sztandarowym. Niestety, często owadów i
              dużych zwierząt, ale już nie ludzi z kast niższych.


              > Reasumując. Czlowiek musi wiedzieć, wierzyc, ze warto byc dobrym, ze warto
              > rozwijać w sobie wszystkie najlepsze cechy, bo..... I tu do głosu dochodzą
              > religie. Wiec kazdy ma jakąs motywacje (!!!), by nie grzeszyc.
              >
              > Pozdrawiamsmile


              Hmm, jest taka buddyjska koncepcja, że oświecony może nawet zabić, bez ociążenia
              karmicznego, jeśli zachowa spokój umysłu...

          • tlingel Re: karma(n) - definicja 21.05.06, 10:39
            fakt definicji jest wiele. Mnożą się one. Ale czy one wszystkie nie są do
            siebie jakoś zbierzne ? Czy tylko mi się wydaje, że większość z nich mówi to
            samo innymi słowami?

            Np.: spotkałem się z def. karmy jako zbioru nieuświadomionych myśli, decyzji a
            także czynów z przeszłości(jeśli przyjąć, że myśli i decyzje określają nasze
            czyny, które są ich potwierdzeniem itd), które mają wpływ na nasze przyszłe
            życie (zarówno w tym jak i przyszłych życiach), o ile nie zostaną zmienione (to
            już faktycznie ponad definicje bo zakłada możliwość obejścia karmy - nie wiem
            jak to jest w indyjskich religiach i filozofii)
            Następstwo zdarzeń? Znowu to samo. Zbiór czynów popełnionych w okresie
            egzystencji, które decydują o charakterze następnego wcielenia oraz - jakby nie
            patrzeć, również obecnego wcielenia, które jednak w momencie popełniania czynu
            (tworzenia karmy) było "przyszłym".
            Działanie przyszoszące skutek? A czy to się różni od w.w.?

            Patrząc w odpowiedni sposób, karma w.g. definicji SJP jest faktycznie niczym
            więcej niż zwykłym następstwem zdarzeń... Tylko bardzo rozciągniętym w czasie
            na kolejne wcielenia w łańcuchu reinkarnacji

            A może nie jest? Jak myślicie ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka