Dodaj do ulubionych

teraz ja, teraz ja!

IP: *.49-136-217.adsl.skynet.be 21.08.02, 22:32
...zabiore glos o homoseksualizmie.

Werbel... tadaaaaa!!!

Mieszkam w kraju gdzie homoseksualizm nie jest sensacja i nikt nikogo z tego
powodu nie przesladuje. Wiadomo, kto woli chlopcow, a kto dziewczynki i nie
robi sie z tego problemu. Ot, nieszkodliwe dziwactwo.
Nie umniejsza to jednak faktu, ze homoseksualisci sa mniejszoscia, jak by nie
liczyc.
Dla mnie osobiscie dyskusje o genetycznym podlozu byly sporym uproszczeniem.
Homoseksualizm stal sie wrodzonym defektem, jak niektore postacie cukrzycy i
zespol Downa. Nie wolno nikogo potepiac za to, ze ma zespol Downa, to nie
jego wina. Nie nalezy tez na sile wciskac, ze jest taki, jak wiekszosc, bo
nie jest. Czy nalezy go leczyc? NIE!!! Po pierwsze, leczenia nie ma, po
drugie, "schorzenie" jest tak nieszkodliwe, ze terapia bylaby gorsza
od "choroby".
Dlatego ja tolerancje definiuje wlasnie tak: nic mnie nie obchodzi kto z kim
spi. Ale homoseksualisci z powodu swoich preferencji pewne drogi jednak sobie
zamkneli, tak jak osoby z wrodzona padaczka nie poprowadza mysliwca. Nie beda
zyc w normalnej rodzinie, bo normalna rodzina to mezczyzna+kobieta+dzieci.
Moga zawrzec kontrakt cywilnoprawny odpowiadajacy wspolnocie majatkowej w
malzenstwie cywilnym, jesli chca, ale nie ma powodu obwarowywac tego ustawa.
Nie ma powodu pozwalac im adoptowac dzieci chocby dlatego, ze warto
zachowac "tradycyjna" strukture rodziny.
Zabronic homoseksualistom pracy w szkolach? Nie. W szkolach w ogole im mniej
mowy o sferze seksualnej, tym lepiej. Od tego jest rodzina. Szkola jest od
przekazywania informacji.
Obserwuj wątek
    • hal9000 Re: teraz ja, teraz ja! 23.08.02, 22:49
      Popieram.

      HAL9000
    • Gość: Krzycho Re: teraz ja, teraz ja! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 00:53
      Gość portalu: Doki napisał(a):

      > ...zabiore glos o homoseksualizmie. Werbel... tadaaaaa!!!
      Fajnie, ze zabrales!
      > Mieszkam w kraju gdzie homoseksualizm nie jest sensacja i nikt nikogo z tego
      powodu nie przesladuje. Wiadomo, kto woli chlopcow, a kto dziewczynki i nie
      robi sie z tego problemu. Ot, nieszkodliwe dziwactwo.
      Piekny kraj!
      > Dlatego ja tolerancje definiuje wlasnie tak: nic mnie nie obchodzi kto z kim
      spi. Ale homoseksualisci z powodu swoich preferencji pewne drogi jednak sobie
      zamkneli, tak jak osoby z wrodzona padaczka nie poprowadza mysliwca. Nie beda
      zyc w normalnej rodzinie, bo normalna rodzina to mezczyzna+kobieta+dzieci.
      Moga zawrzec kontrakt cywilnoprawny odpowiadajacy wspolnocie majatkowej w
      malzenstwie cywilnym, jesli chca, ale nie ma powodu obwarowywac tego ustawa.
      Nie ma powodu pozwalac im adoptowac dzieci chocby dlatego, ze warto
      zachowac "tradycyjna" strukture rodziny.
      Ze wszystkim sie zgadzam, a tu nie. W Polsce po prostu nie ma prawnej
      mozliwosci zawarcia takiej umowy, ktora rzeczywiscie rozwiazywalaby na ogol
      drobne i upierdliwe, ale codzienne problemy. Dom kupuje sie na cale zycie, ale
      kredyty bierze sie czesciej, trafia sie do szpitala, odbiera za kogos poczte
      itd a w takich wlasnie chwilach wychodzi brak mozliwosci rejestracji
      i "uprawnomocnienia" zwiazku. Dam Ci przyklad sprzed kilku tygodni - dwoje
      moich znajomych pojechalo na wakacje. Jeden polecial samolotem wczesniej, drugi
      dojechal na miejsce samochodem. Zeby wyjechac tym samochodem (ktory jest ich
      wspolna wlasnoscia) musial zabrac notarialnie potwierdzona zgode swojego
      partnera. I o taka regulacje, a wystarczy pewnie poprawka do ustawy, walczymy.
      > Zabronic homoseksualistom pracy w szkolach? Nie. W szkolach w ogole im mniej
      mowy o sferze seksualnej, tym lepiej. Od tego jest rodzina. Szkola jest od
      przekazywania informacji.
      Czy podjales juz walke o zakaz pracy heterokseksualistow w szkolach? W koncu w
      prawie kazdej polskiej szkole znajda oni mnostwo ofiar dla swoich ponurych
      praktyk. Szkolnictwo w bardzo wielu krajach stoi na gejach i starych pannach,
      ktorzy zgadzaja sie pracowac za marne pieniadze, bo lubia dzieci (co nie musi
      zaraz znaczyc, ze sa pedofilami) i nie czuja potrzeby robienia wielkiej
      kariery.
      Rodzina, jak dobitnie wykazuja wszystkie badania, kompletnie nie radzi sobie ze
      strefa seksualna i radosnie spycha ten obowiazek na szkole. Ale od tego sa
      dobre i madre podreczniki i programy nauczania, to z kim sypia nauczyciel nie
      ma tu zadnego znaczenia.
      Pozdrawiam
      • Gość: Doki Re: teraz ja, teraz ja! IP: 217.136.147.* 24.08.02, 10:09
        Krzycho, dziekuje za odpowiedz. Piszesz:

        "W Polsce po prostu nie ma prawnej
        mozliwosci zawarcia takiej umowy, ktora rzeczywiscie rozwiazywalaby na ogol
        drobne i upierdliwe, ale codzienne problemy. Dom kupuje sie na cale zycie, ale
        kredyty bierze sie czesciej, trafia sie do szpitala, odbiera za kogos poczte
        itd a w takich wlasnie chwilach wychodzi brak mozliwosci rejestracji
        i "uprawnomocnienia" zwiazku. Dam Ci przyklad sprzed kilku tygodni - dwoje
        moich znajomych pojechalo na wakacje. Jeden polecial samolotem wczesniej, drugi
        dojechal na miejsce samochodem. Zeby wyjechac tym samochodem (ktory jest ich
        wspolna wlasnoscia) musial zabrac notarialnie potwierdzona zgode swojego
        partnera. I o taka regulacje, a wystarczy pewnie poprawka do ustawy, walczymy."

        Chwileczke. Jesli chodzi o sprawy majatkowe, po prostu idziesz do notariusza i
        sporzadzasz umowe cywilnoprawna, w ktorej po prostu sa przepisane artykuly z
        kodeksu cywilnego dotyczace wspolnoty majatkowej. Nie wolno?
        Z tym szpitalem to rzeczywiscie moze byc klopot, bo tam zasada zachowania
        tajemnicy przed obcymi jest traktowana powaznie i to jest teren to walki o
        tolerancje. Na ogol da sie wytlumaczyc lekarzom kto jest najblizsza mi osoba i
        kto ma byc zgodnie z moim zyczeniem informowany o moim stanie zdrowia, a kto
        nie. Do tego taki kontrakt tez nie jest potrzebny.
        Poczta: ha, ha! Wyobraz sobie, ze zaden kontrakt tu nie pomoze. Gdy ostatnio
        dostalismy list polecony zaadresowany do nas obojga (mojej zony i mnie), nie
        bylo rady, musielismy przyjsc oboje i oboje podpisac. Mozna udzielic stalego
        pelnomocnictwa do odbierania poczty i ustawa tu tez jest niepotrzebna. Sytuacja
        osob zyjacych pod jednym dachem bez malzenstwa nie jest tu rozna od sytuacji
        malzonkow.
        Wspolny samochod: a czy oboje wlasciciele byli wpisani do dowodu
        rejestracyjnego? Gdyby byli, nie byloby problemu. Ustawa niepotrzebna. Gdyby
        moja zona probowala wyjechac moim samochodem, byc moze tez ktos zadalby sobie
        pytanie, czy moze. Tutaj zona z reguly zostaje po slubie przy nazwisku
        panienskim.
        A wracajac do wspolnoty majatkowej: to ciekawe, ze homoseksualisci tak daza do
        uregulowan umozliwiajacych wspolnote majatkowa, podczas gdy coraz mniej par
        malzenskich zawiera taka wspolnote. Coraz bardziej popularne jest malzenstwo z
        rozdzialem majatku. Moze stac sie tak, ze gdy juz wywalczycie swoje, nie bedzie
        to do niczego przydatne. Widze powazniejszy problem: dyskryminacja
        osob "obcych" w prawie spadkowym. To jest cos, o co warto powalczyc.

        Pozdrawiam
        • Gość: Krzycho Re: teraz ja, teraz ja! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 12:29
          Czesc!

          Rzeczywiscie, pare punktow powinienem troche rozjasnic ;)
          > Chwileczke. Jesli chodzi o sprawy majatkowe, po prostu idziesz do notariusza
          i sporzadzasz umowe cywilnoprawna, w ktorej po prostu sa przepisane artykuly z
          kodeksu cywilnego dotyczace wspolnoty majatkowej. Nie wolno?
          Prawdopodobnie wolno! Roznica polega na tym, ze heteroksualisci maja to z
          urzedu. Pojscie do notariusza nie jest ani tanie ani proste (poza duzymi
          miastami), a koniecznosc zdobycia notarialnego potwierdzenia na wieksza ilosc
          zyciowych kwestii sprawia, ze ta zabawa staje sie naprawde kosztowna (a
          notariusz-gej nie moze dac znizki, bo zabrobila mu tego korporacja w ramach
          walki z nieuczciwa konkurencja ;) wiec niedostepna dla wiekszosci spoleczenstwa.
          > Z tym szpitalem to rzeczywiscie moze byc klopot, bo tam zasada zachowania
          tajemnicy przed obcymi jest traktowana powaznie i to jest teren to walki o
          tolerancje. Na ogol da sie wytlumaczyc lekarzom kto jest najblizsza mi osoba i
          kto ma byc zgodnie z moim zyczeniem informowany o moim stanie zdrowia, a kto
          nie. Do tego taki kontrakt tez nie jest potrzebny.
          Czasami nie da sie, kiedy pojawi sie rodzina i zabroni kontaktu z "obcym/obca".
          Zeby byla zgoda musi byc mozliwosc kontaktu. Bez kontraktu nie ma tez
          mozliwosci podejmowaniu decyzji za nieprzytomnego partnera n.p. w przypadku
          operacji.
          > Poczta: ha, ha! Wyobraz sobie, ze zaden kontrakt tu nie pomoze. Gdy ostatnio
          dostalismy list polecony zaadresowany do nas obojga (mojej zony i mnie), nie
          bylo rady, musielismy przyjsc oboje i oboje podpisac. Mozna udzielic stalego
          pelnomocnictwa do odbierania poczty i ustawa tu tez jest niepotrzebna.
          Nie mam w domu regulaminu PP, ale jesli dobrze pamietam listy polecone wydaje
          sie osobie zameldowanej pod tym samym adresem, jesli ma to samo nazwisko. Pani
          z okienka chyba nadinterpretowala przepisy. Rzeczywiscie, mozna zrobic stale
          pelnomocnictwo, ale jest to nastepny (platny) dokument do teczki kazdego geja.
          > Wspolny samochod: a czy oboje wlasciciele byli wpisani do dowodu
          rejestracyjnego? Gdyby byli, nie byloby problemu. Ustawa niepotrzebna. Gdyby
          moja zona probowala wyjechac moim samochodem, byc moze tez ktos zadalby sobie
          pytanie, czy moze. Tutaj zona z reguly zostaje po slubie przy nazwisku
          panienskim.
          Masz racje. W dowodzie rejestracyjnym jest jeden. Z tego jednak co wiem
          (oceniam to na podstawie wygladu dokumentu, a nie przepisow, wiec moge sie
          mylic ;) nie ma mozliwosci zarejestrowania samochodu na kilka osob.
          > A wracajac do wspolnoty majatkowej: to ciekawe, ze homoseksualisci tak daza
          do uregulowan umozliwiajacych wspolnote majatkowa, podczas gdy coraz mniej par
          malzenskich zawiera taka wspolnote. Coraz bardziej popularne jest malzenstwo z
          rozdzialem majatku. Moze stac sie tak, ze gdy juz wywalczycie swoje, nie bedzie
          to do niczego przydatne. Widze powazniejszy problem: dyskryminacja
          osob "obcych" w prawie spadkowym. To jest cos, o co warto powalczyc.
          Rozdzielnosc majatkowa dotyczy w Polsce politykow i gangsterow (czasami chodzi
          o te same osoby) oraz bardzo nielicznych biznesmenow. Ze znanych mi malzenstw
          jedno przeprowadzilo rozdzielnosc, ale wynikalo to z niebanalnych pomyslow
          finansowych (juz wkrotce bylego) meza. Odwazylbym sie stwierdzic, ze
          rozdzielnosc traktowana jest przez Polakow jako swego rodzaju votum nieufnosci,
          i nie jest to cos, co dobrze wrozy zwiazkowi. Kwestia wspolnoty majatkowej w
          trwalym zwiazku rzeczywiscie "wychodzi" przy sprawach spadkowych i chyba przede
          wszystkim dlatego nalezy do powracajacych postulatow.
          Pozdrawiam
          • sera-fin Re: teraz ja, teraz ja! 24.08.02, 14:10
            > > Wspolny samochod: a czy oboje wlasciciele byli wpisani do
            > > dowodu rejestracyjnego?

            > (...) Z tego jednak co wiem (...) nie ma mozliwosci zarejestrowania
            > samochodu na kilka osob.

            Mozna zarejestrowac samochod na kilka osob. Ja tak mam :) Wtedy jest np. dwoch
            wspowlascicieli i obie osoby sa wpisane do dowodu, tyle ze druga osoba wpisana
            jest jako "Wspolwlasciciel" w adnotacjach urzedowych.
    • liloom doki rozwin prosze 24.08.02, 11:27
      Gość portalu: Doki napisał(a):

      > ...zabiore glos o homoseksualizmie.
      >
      > Werbel... tadaaaaa!!!
      >
      > Mieszkam w kraju gdzie homoseksualizm nie jest sensacja i nikt nikogo z tego
      > powodu nie przesladuje. Wiadomo, kto woli chlopcow, a kto dziewczynki i nie
      > robi sie z tego problemu. Ot, nieszkodliwe dziwactwo.
      > Nie umniejsza to jednak faktu, ze homoseksualisci sa mniejszoscia, jak by nie
      > liczyc.
      > Dla mnie osobiscie dyskusje o genetycznym podlozu byly sporym uproszczeniem.
      > Homoseksualizm stal sie wrodzonym defektem, jak niektore postacie cukrzycy i
      > zespol Downa. Nie wolno nikogo potepiac za to, ze ma zespol Downa, to nie
      > jego wina. Nie nalezy tez na sile wciskac, ze jest taki, jak wiekszosc, bo
      > nie jest. Czy nalezy go leczyc? NIE!!! Po pierwsze, leczenia nie ma, po
      > drugie, "schorzenie" jest tak nieszkodliwe, ze terapia bylaby gorsza
      > od "choroby".
      > Dlatego ja tolerancje definiuje wlasnie tak: nic mnie nie obchodzi kto z kim
      > spi. Ale homoseksualisci z powodu swoich preferencji pewne drogi jednak sobie
      > zamkneli, tak jak osoby z wrodzona padaczka nie poprowadza mysliwca. Nie beda
      > zyc w normalnej rodzinie, bo normalna rodzina to mezczyzna+kobieta+dzieci.

      Na forum kobieta byla dyskusja n.t. homoseksualizmu, gdzie zostalam
      zaatakowana, ba! zmieszana z blotem za sformulowanie "NORMALNOSC". Argumentem z
      tamtej strony bylo stwierdzenie ze imputuje chorobe itd itp.
      Jestem bardzo ciekawa, jak Ty bys uzasadnila uzycie sformulowania "normalosc,
      normalna rodzina"


      > Moga zawrzec kontrakt cywilnoprawny odpowiadajacy wspolnocie majatkowej w
      > malzenstwie cywilnym, jesli chca, ale nie ma powodu obwarowywac tego ustawa.
      > Nie ma powodu pozwalac im adoptowac dzieci chocby dlatego, ze warto
      > zachowac "tradycyjna" strukture rodziny.

      ******* j.w. tzn DLACZEGO warto?
      (pamietaj ze to nie atak, bo ja uwazam tak jak Ty, chodzi mi tylko o
      argumenty, z ktorymi chyba sobie nie poradzilam)

      > Zabronic homoseksualistom pracy w szkolach? Nie. W szkolach w ogole im mniej
      > mowy o sferze seksualnej, tym lepiej. Od tego jest rodzina. Szkola jest od
      > przekazywania informacji.
      • Gość: Doki Re: doki rozwin prosze IP: 217.136.147.* 24.08.02, 12:25
        liloom napisała:

        > Na forum kobieta byla dyskusja n.t. homoseksualizmu, gdzie zostalam
        > zaatakowana, ba! zmieszana z blotem za sformulowanie "NORMALNOSC". Argumentem
        > z tamtej strony bylo stwierdzenie ze imputuje chorobe itd itp.
        > Jestem bardzo ciekawa, jak Ty bys uzasadnila uzycie sformulowania "normalosc,
        > normalna rodzina"

        Haaa, moj ulubiony hak z dziedziny politycznej poprawnosci. Najprosciej
        zdefiniowac normalnosc jako ceche wystepujaca u wiekszosci i spelniajacej
        przypisana role. Poniewaz podstawowa rola zachowan seksualnych jest rozmnazanie
        (tzn tak jest w calym swiecie istot zywych, ludzie i niektore inne ssaki
        przypisuja zachowaniom seksualnym jeszcze inne cele, co jednak nic w poyzszym
        nie zmienia), zachowania homoseksualne sa niecelowe, ergo: nie calkiem normalne.
        Co do imputowania choroby: jak wyzej. Pozwolilem sobie traktowac homoseksualizm
        jako odchylenie, byc moze wrodzone, od zdrowia. Czy choroba? Mozna i tak to
        widziec, ale skoro leczenia nie ma, to takie rozroznienie nie ma praktycznego
        znaczenia.
        Kluczem moglby byc przyslowek "inaczej", ulubione slowko politycznie
        poprawnych. Mamy sprawnych inaczej i kochajacych inaczej, aby tylko nie mowic,
        ze np osoba przykuta do wozka NIE JEST w pelni sprawna, a osoba homoseksualna
        nie wszystkie role moze spelniac (rozrod, zalozenie rodziny...). Jesli chcesz,
        nazwijmy homoseksualizm rodzajem kalectwa. Na szczescie pozwala ono prawie
        normalnie funkcjonowac, porownajmy je z daltonizmem. Daltonisci moga normalnie
        zyc, ale lepiej nie sadzac ich za kierownice.

        > > Nie ma powodu pozwalac im adoptowac dzieci chocby dlatego, ze warto
        > > zachowac "tradycyjna" strukture rodziny.
        > ******* j.w. tzn DLACZEGO warto?
        > (pamietaj ze to nie atak, bo ja uwazam tak jak Ty, chodzi mi tylko o
        > argumenty, z ktorymi chyba sobie nie poradzilam)

        Bo nie wymyslono niczego lepszego. To znaczy, moze i sa plemiona, gdzie rodzina
        nie jest "podstawowa komorka spoleczna", jak to sie ladnie mowilo, ale te
        plemiona nie naleza do cywilizacji bialego czlowieka, a wiec nie maja
        zastosowania do nas, bo to wymagaloby przewrocenia do gory nogami calej
        struktury spolecznej, ktora rodzine obudowala przez tysiaclecia. Oczywiscie,
        samo uzycie slowa "lepszy" implikuje sad wartosciujacy. Jestem bardzo
        konserwatywny i dla mnie proby stworzenia spoleczenstwa, w ktorym wiezi
        rodzinne sa oslabiane lub zanikaja to blad prowadzacy do katastrofy. Dlatego
        zachowanie wyprobowanej struktury opartej na "tradycyjnej rodzinie" uwazam za
        lepsze.
        To jasne, ze para homoseksualna musi adoptowane dzieci wychowac w przekonaniu,
        ze nie ma znaczenia, czy ma sie mamusie i tatusia, czy dwoch tatusiow/dwie
        mamusie. A ja uwazam, ze to wlasnie ma znaczenie.

        > «Nous ne sommes nous qu'aux yeux des autres, et c'est à partir du
        > regard des
        > autres que nous nous assumons comme nous. »

        Niestety, tak jest u wiekszosci osob i trudno sie uwolnic od "zaleznosci od
        ogladu przez innych". Ale probowac trzeba. Tak sadze.

        PZDR
        • Gość: michał Re: doki rozwin prosze IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 14:34
          może się włączę do dyskusji, bo wydaje mi się, że parę kwestii wymaga
          wyjaśnienia... co do normalności - nie widzę kompletnie żadnego sensu w
          używaniu tego słowa ze strony heteryckiej, gdyż służy ono jedynie powiedzeniu,
          że my jesteśmy nienormalni... chciałbym szanownemu gronu tych, którzy uważają,
          że nie potępiają w czambuł homoseksualistów przypomnieć, że można nazwać kogoś
          skąpcem, można nazwać - oszczędnym... można nazwać kogoś hojnym, można nazwać -
          rozrzutnym, można nazwać odważnym, można nazwać - brawurowym... można w końcu
          nazwać kogoś nienormalnym, można nazwać - odmiennym... jeśli bowiem macie tak
          wspaniale tolerancyjny stosunek do homoseksualizmu (oczywiście bez przeginania
          się z polityczną poprawnością), to może warto by o tym pamiętać... stąd też
          używanie w stosunku do nas słowa NIENORMALNY, które jest w oczywisty sposób
          nasycone negatywnie, jest odbierane w sposób CAŁKOWICIE uzasadniony jako
          atak... i co z tego, że należymy do mniejszości... czarni też są nienormalni?
          jedna z płci także? oczywiście, pada z waszej strony argument - podstawową rolą
          zachowań seksualnych jest rozmnażanie... W JAKIM ŚWIECIE WY ŻYJECIE? proponuję
          wam oszacować, jaki procent, więcej, jaki promil zachowań seksualnych prowadzi
          do zapłodnienia, nawet więcej - ma prowadzić do zapłodnienia... no i skoro już
          mówicie o kulturze europejskiej, to bierzcie pod uwagę tylko tą kulturę... tak
          więc normalność sprowadza nam się do okazywania miłości i przyjemności - I W
          TEJ SPRAWIE JESTEŚMY JAK NAJBARDZIEJ NORMALNI...
          tak nawiasem mówiąc, to jestem ciekaw w jakim kraju żyjesz doki...
          jeżeli chodzi o funkcje, których spełniać osoba homoseksualna nie może, to
          oczywiste jest, że może ona dokonać rozrodu, jak również założyć rodzinę i
          mnóstwo osób takich istnieje... tak więc żadnej sprawności jej tak naprawdę nie
          brak... kwestią odrębną jest tutaj fakt, że jeśli żyje taka osoba w zgodzie z
          jej naturą, to REZYGNUJE ona z rozrodu... co wcale nie musi oznaczać rezygnacji
          z założenia rodziny - stąd walka o uznanie praw do związków (jesteśmy nawet na
          tyle delikatni, że nie nazywamy tego małżeństwem, aby was nie urazić), a także
          adopcji dzieci...
          jeśli mówimy już o rodzinie, o tym czym rodzina jest, to pragnąłbym
          przypomnieć, jak bardzo zmienił się model rodziny w samym XX wieku - mówię o
          stopniowym przechodzeniu społeczeństwa z rodziny tradycyjnej (tak bronionej
          przez dokiego, a faktycznie prawie będącej na wymarciu) na model rodziny
          nuklearnej, który jest obecnie głównym modelem... tak więc rodzina jest o wiele
          mniej stałym pojęciem, niż wam się wydaje...
          porównanie do daltonizmu wydaje mi się zręczną sztuczką, lecz tak naprawdę
          chybioną - doskonale wiadomo, czemu daltoniści nie mogą siedzieć za kierownicą,
          za to homoseksualiści w niektórych krajach - cywilizowanych - mogą już zawierać
          związki, a adopcja dzieci, jako, że towarzystwa psychologiczne zaczęły się już
          opowiadać za nieszkodliwością tejże, jest jedynie kwestią czasu...
          skoro mówimy o konserwatyzmie, to po pierwsze - to samo co mówiłem o
          rodzinie... po drugie - istnienie rodzin tworzonych przez pary homoseksualne
          NIE ZAGRAŻA integralności rodzin heteroseksualnych... po pierwsze - w skali
          procentowej rodziny takie stanowić będą mniejszość, tak jak np. rodziny
          tworzone przez małżeństwa mieszane rasowo... jeśli uważasz, że znaczenie ma to
          czy jest mamusia i tatuś, czy nie - swego czasu modne było mówienie o dzieciach
          wychowywanych przez jedno z rodziców... teraz to jakoś ucichło... jakoś mało
          się zauważa, że płeć się w dzisiejszych czasach rozmywa, coraz częściej jedyne
          różnice między kobietą a mężczyzną są przejawiane w kontaktach seksualnych,
          kwestia roli społecznych i ich wpajanie... ten argument jest coraz słabszy...
          stwierdzę nawet, że nawet uwzględniając wasze zastrzeżenia, lepiej, żeby
          dziecko wychowywało się w rodzinie homo, niż z pojedynczym rodzicem - w sumie i
          tak ma tylko połowę wzorców, a za to 2 tatusiów, czy 2 mamusie mają dla niego
          więcej czasu niż 1... co jest olbrzymią zaletą...
          • Gość: Doki w porzadku IP: 217.136.147.* 24.08.02, 15:05
            Michale, niech bedzie jak chcesz. To, ze slowo normalny, czy tez nienormalny
            wydaje Ci sie negatywnie nasycone, to juz Twoj problem, znowu polityczna
            poprawnosc podnosi oslizly leb, nie pozwalajac nazwac Murzyna Murzynem.
            Mozesz miec slusznosc, ze "tradycyjne" rodziny odchodza w przeszlosc, co nie
            znaczy, ze ja chce sie temu niemo przygladac. Jakkolwiek zdaje sobie sprawe, ze
            jest to proces najpewniej nieuchronny, tak samo nieuchronne jest znikanie wielu
            gatunkow z powierzchni Ziemi, a jednak co poniektorzy staraja sie, by ten
            proces odwlec w czasie. Biali w Europie takze juz niedlugo beda w mniejszosci i
            nie da sie tego zmienic, ale nie wymagaj ode mnie, bym sie z tego cieszyl.
            Co zas sie tyczy rodzicielstwa w parach homoseksualnych nie rozumiem dlaczego
            niby maja one miec wiecej czasu dla dzieci niz heteroseksualne. Czyzby nie
            musieli pracowac? Wyglada raczej na to, ze homoseksualisci niewiele wiedza o
            wychowywaniu dzieci, co w sumie wydaje sie logiczne.

            Nie mam w tej chwili nic wiecej do dodania na ten temat.
            • Gość: michał Re: w porzadku IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 20:52
              To nie tylko mój problem - każdy ci powie, że nienormalny to słowo
              pejoratywne... Natomiast jeśli chodzi o czas, to chodzi mi o to, że rodzina, w
              której jest jeden rodzic ma mniej czasu dla dziecka, niż rodzina, w której
              rodziców jest 2...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka