Gość: Doki
IP: *.49-136-217.adsl.skynet.be
21.08.02, 22:32
...zabiore glos o homoseksualizmie.
Werbel... tadaaaaa!!!
Mieszkam w kraju gdzie homoseksualizm nie jest sensacja i nikt nikogo z tego
powodu nie przesladuje. Wiadomo, kto woli chlopcow, a kto dziewczynki i nie
robi sie z tego problemu. Ot, nieszkodliwe dziwactwo.
Nie umniejsza to jednak faktu, ze homoseksualisci sa mniejszoscia, jak by nie
liczyc.
Dla mnie osobiscie dyskusje o genetycznym podlozu byly sporym uproszczeniem.
Homoseksualizm stal sie wrodzonym defektem, jak niektore postacie cukrzycy i
zespol Downa. Nie wolno nikogo potepiac za to, ze ma zespol Downa, to nie
jego wina. Nie nalezy tez na sile wciskac, ze jest taki, jak wiekszosc, bo
nie jest. Czy nalezy go leczyc? NIE!!! Po pierwsze, leczenia nie ma, po
drugie, "schorzenie" jest tak nieszkodliwe, ze terapia bylaby gorsza
od "choroby".
Dlatego ja tolerancje definiuje wlasnie tak: nic mnie nie obchodzi kto z kim
spi. Ale homoseksualisci z powodu swoich preferencji pewne drogi jednak sobie
zamkneli, tak jak osoby z wrodzona padaczka nie poprowadza mysliwca. Nie beda
zyc w normalnej rodzinie, bo normalna rodzina to mezczyzna+kobieta+dzieci.
Moga zawrzec kontrakt cywilnoprawny odpowiadajacy wspolnocie majatkowej w
malzenstwie cywilnym, jesli chca, ale nie ma powodu obwarowywac tego ustawa.
Nie ma powodu pozwalac im adoptowac dzieci chocby dlatego, ze warto
zachowac "tradycyjna" strukture rodziny.
Zabronic homoseksualistom pracy w szkolach? Nie. W szkolach w ogole im mniej
mowy o sferze seksualnej, tym lepiej. Od tego jest rodzina. Szkola jest od
przekazywania informacji.