Dodaj do ulubionych

duże firmy z polskim kapitałem

30.08.05, 12:34
Może to wątek na forum GOSPODARKA, ale tam prawie nikt nie pisze, więc mój
post umieszczam na tym forum licząc, że ktoś rozsądny się wypowie.

Ostatnio naszła mnie nagle refleksja, że większość dużych/wielkich firm w
Polsce to spółki/korporacje/cośtam z kapitałem zagranicznym (całkowicie lub w
większości, w każdym razie zarządzają nami Obcy).
Wielkie polskie fabryki (Wrozamet, Polar, Wedel i wiele-wiele innych) oraz
nowe firmy, które u nas się pojawiły (np. sieci marketów) są własnością obcą.
Dlaczego jesteśmy niewolnikami we własnym kraju?

Pocieszcie i powiedzcie, że nie jest tak źle jak mi się wydaje. Proszę o
przykłady firm (znanych, bo nie jestem ekonomistą), w których pakiet
większościowy ma Polski kapitał.

* wiem, że moja wypowiedź "pachnie" LPRowo-Rydzykowo, ale wbrew pozorom nie
jestem zwolenniczką tych trendów; polityka mnie w ogóle nie interesuje, nie
jestem też ekstremalną nacjonalistką
Obserwuj wątek
    • po_godzinach Re: duże firmy z polskim kapitałem 30.08.05, 12:43
      "Dlaczego jesteśmy niewolnikami we własnym kraju? "

      Dlatego, że to oni mają kapitał, a nie my.
      • heureka7 Re: duże firmy z polskim kapitałem 30.08.05, 13:51
        wiele polskich, po 1989 r. prywatyzowanych "jak leci", dawniej panstwowych firm
        zostalo wlasciwie za bezcen sprzedanych zagranicznym inwestorom, mimo tego, ze
        dobrze sobie radzily (i bez watpienia poradzilyby sobie bez tej operacji).
        najgorsze jest to, ze panstwo i obywatele niczego na tym nie zyskali (a przeciez
        sprzedano de facto ICH WLASNOSC) - zyski ze spredazy, niewielkie zreszta,
        zostaly w tajemniczy sposob roztrwonione, profity wypracowane przez sprzedane
        firmy - rzecz jasna - wedruja za granice, a do tego czesc nowych wlascicieli
        marnuje dorobek przedsiebiorstwa, powodujac upadek marki itd.

        to nie jest kwestia braku kapitalu - to kwestia blednych decyzji i ewidentnych
        oszustw
        • po_godzinach Re: duże firmy z polskim kapitałem 30.08.05, 14:01
          "to nie jest kwestia braku kapitalu - to kwestia blednych decyzji i ewidentnych
          oszustw"

          Być może. Niemniej jednak towar (w tym wypadku firma) jest wart tyle, za ile
          zdoła sie go sprzedac. Nie inaczej.
          • heureka7 Re: duże firmy z polskim kapitałem 30.08.05, 14:21
            hmmm - takie rozumowanie moze prowadzic do wielu naduzyc...
            • po_godzinach Re: duże firmy z polskim kapitałem 30.08.05, 14:36
              może, ale jak więc inaczej policzyc wartość towaru?

              • heureka7 wartosc towaru 30.08.05, 16:42
                dobre pytanie! ;) trudnosc ze znalezieniem nan jasnej, prostej i uniwersalnej
                odpowiedzi ulatwia zadanie kupcom (oraz posrednikom - ktorym trudno przeciez
                cokolwiek w takiej sytuacji zarzucic) ;) prywatyzacja to byla, ale i nadal jest
                taka gra, w ktorej wszelkie argumenty stoja po stronie silniejszego(=wchodzacych
                na kielkujacy polski rynek doswiadczonych i bogatych zachodnich "inwestorow")

                ekonomia to taka dziwna nauka, w ktorej - jak slusznie niedawno pisal Jacek
                Zakowski, narazajac sie przy tym na zmasowany atak neoliberalow - nadzwyczaj
                trudno o sprawdzalnosc i trudno o konkrety... do tego nadzwyczaj zalezna jest od
                swiatopogladu badacza... a jednak traktuje sie ja niczym krolowa wszelkich nauk,
                a jej rzekome czesto "prawa" to zwykle ostateczny argument zamykajacy usta
                dyskutantom...

                tak jakos nieodparcie kojarzy mi sie to z proroctwami Nostradamusa ;) - ktorych
                "rozszyfrowanie" zwykle udaje sie dopiero post factum
                • po_godzinach Re: wartosc towaru 30.08.05, 16:50
                  Zupełnie nie znam sie na ekonomii, ale wiem, że jesli wyprodukuję mój unikatowy
                  przedmiot i sama nadam mu cenę x a nie znajdę na niego kupca za te cenę, mam 2
                  wyjścia - albo cenę obniżyć, albo pozostać z moim przedmiotem i jego ceną. Jaka
                  jest więc jego wartość - czy taka, za jaką jestem w stanie go sprzedać, czy ta
                  nadana mu przeze mnie? Nie wiem.
                  Myślę, że podobnie jest z firmą - można ją sprzedać za cenę, jaką daje nabywca,
                  można nie sprzedawać i z nią pozostać (ale już bez oczekiwanych pieniędzy).
                  • po_godzinach mało tego, 30.08.05, 16:53
                    jeśli mam nóż na gardle, sprzedam i za pół ceny).
                    • heureka7 Re: mało tego, 30.08.05, 16:57
                      sadzisz, ze wszystkie polskie firmy panstwowe mialy noz na gardle?
                      • po_godzinach Re: mało tego, 30.08.05, 17:02
                        Na pewno nie wszystkie.
                        W moim miescie była duża fabryka, którą sprzedano - ludzie psioczyli, że za
                        bezcen nie patrząc na to, że strasznie zanieczyszczałą ona środowisko - a nie
                        było za co jej unowocześniać. Sprzedano więc. Nastał syndyk. Dziś na jej
                        miejscu jest wiele mniejszych firm, którym postawiono surowe warunki co do
                        ochrony srodowiska. Właściciele są zwykle zagraniczni, bo nie zgłosili się
                        polscy, którzy mieliby odpowiedni kapitał. Wszyscy w sumie na tym zyskujemy,
                        ale ludzie dalej psioczą, że sprzedano za bezcen - tyle, że nie patrza na to,
                        skąd było brac kasę na modernizację.
                        • heureka7 Re: mało tego, 30.08.05, 17:16
                          ciekawy przyklad... nie znam sprawy, wiec nie bede komentowac... jedno tylko
                          pytanie cisnie sie na usta - czy nie bylo innych sposobow na rozwiazanie
                          problemu niz po prostu przedaz fabryki? w tym glowa ekonomistow i zarzadzajacych
                          zakladem itd., by znalezc odpowiednie wyjscie... ale komu sie chce - latwiej
                          sprzedaci problem z glowy :/
                          • po_godzinach Re: mało tego, 30.08.05, 17:26
                            sposobem był ogromny zastrzyk pieniędzy, tyle, ze nikt (prócz inwestorów
                            zagranicznych) nie chciał go zastrzyknąć.

                            dla mnie sprawa jest jasna - wolę, że w rzece woda znów jest czysta a powietrze
                            nie cuchnie i kompletnie mi obojętne, czy stało sie to za pieniądze polskie,
                            czy zagraniczne.
                            • heureka7 Re: mało tego, 30.08.05, 17:59
                              jasne...
                              nie jest to jednak zapewne obojetne ludziom, ktorzy przez lata w fabryce (=ich
                              prawie-wlasnosci, bo przeciez byla panstwowa) pracowali... po prywatyzacji sa
                              jedynie najemnikami... a zyski firmy, pochodzace rowniez z wieloletniego dorobku
                              firmy (doswiadczenie, wypracowane metody, kontakty handlowe itd.) zamiast
                              posrednio zasilic biedna Polske, wyprowadzane sa za granice.

                              uwazam, ze to cokolwiek glupie, tak dac sie dobrowolnie a naiwnie skolonizowac
                              :/ wierz mi - gdyby byly checi, znalazlyby sie pieniadze na konieczne inwestycje
                              (kredyty, akcjonariat pracowniczy, etc...). ale coz - odgornie zarzadzono, ze
                              prywatyzacja lekiem na cale zlo ;) a potem rzad placze, ze bieda i brak
                              pieniedzy na podstawowe wydatki
                              • po_godzinach Re: mało tego, 30.08.05, 18:09
                                heureka7 napisała:

                                > jasne...
                                > nie jest to jednak zapewne obojetne ludziom, ktorzy przez lata w fabryce (=ich
                                > prawie-wlasnosci, bo przeciez byla panstwowa) pracowali...

                                Nie jest obojętne, bo wielu z nich zmarło na choroby, których nabawili sie
                                w "swojej" fabryce - teraz zas nikt na te paskudzctwa juz nie choruje, chyba
                                więc wolą tak, jak jest teraz. Nie sądzę, żeby pracownikom robiła różnicę forma
                                własności - oni, myslę, chcą zarabiac pieniądze w godziwych warunkach i tyle.

                                Nie przekonuja mnie argumenty typu "pieniądze SKĄDś" się wezmą, wybacz).


                                po prywatyzacji sa
                                > jedynie najemnikami... a zyski firmy, pochodzace rowniez z wieloletniego
                                dorobk
                                > u
                                > firmy (doswiadczenie, wypracowane metody, kontakty handlowe itd.) zamiast
                                > posrednio zasilic biedna Polske, wyprowadzane sa za granice.

                                Jakoś to "państwowe" jednak nie funkcjonuje specjalnie dobrze nigdzie na
                                swiecie.
                                >
                                > uwazam, ze to cokolwiek glupie, tak dac sie dobrowolnie a naiwnie skolonizowac
                                > :/ wierz mi - gdyby byly checi, znalazlyby sie pieniadze na konieczne
                                inwestycj
                                > e
                                > (kredyty, akcjonariat pracowniczy, etc...). ale coz - odgornie zarzadzono, ze
                                > prywatyzacja lekiem na cale zlo ;) a potem rzad placze, ze bieda i brak
                                > pieniedzy na podstawowe wydatki

                                Czy Ty masz pojęcie, ile kosztuje modernizacja wielkiej fabryki chemicznej?
                                Chyba nie bardzo.
                                No i - jak w każdym biznesie - wszystko musi sie opłacać.
                                • heureka7 Re: mało tego, 30.08.05, 18:47
                                  > Nie jest obojętne, bo wielu z nich zmarło na choroby, których nabawili sie
                                  > w "swojej" fabryce - teraz zas nikt na te paskudzctwa juz nie choruje, chyba
                                  > więc wolą tak, jak jest teraz. Nie sądzę, żeby pracownikom robiła różnicę forma

                                  Chodzi o to, ze na poczatku lat dziewiecdziesiatych (po bankructwie
                                  quasi-socjalistycznej gospodarki) Polska probowala za wszelka cene
                                  "ukapitalizowac sie". Do firm przyjezdzali rozni zagraniczni "doradcy" (b.
                                  czesto o watpliwej, jak dzis sie przyznaje, reputacji i podobnie mizernych
                                  umiejetnosciach), ktorzy "tlumaczyli" zdezorientowanej dyrekcji, co robic, by
                                  wyjsc z kryzysu (=sprzedac przedsiebiorstwa zagranicznym sponsorom). Polscy
                                  ekonomisci oraz politycy oczywiscie przyklaskiwali tym pomyslom. A Polacy ulegli
                                  propagandzie, wierzac, ze to rzeczywiscie jedyne wyjscie...

                                  > Jakoś to "państwowe" jednak nie funkcjonuje specjalnie dobrze nigdzie na
                                  > swiecie.

                                  Nie twierdzilam przeciez, ze "panstwowe" jest lepsze... Pisalam za to, ze
                                  lepiej, by zyski z firm budowanych przez lata za pieniadze calego spoleczenstwa
                                  (tak, tak - przeciez przedsiebiorstwa panstwowe byly zasilane pieniedzmi
                                  podatnikow!) pozostawaly raczej w kraju swych "sponsorow". Zadaniem panstwa jest
                                  czuwanie nad interesem spoleczentwa, tymczasem nasi mocodawcy nie potrafili
                                  sprostac temu zadaniu, niestety.


                                  > Czy Ty masz pojęcie, ile kosztuje modernizacja wielkiej fabryki chemicznej?
                                  > Chyba nie bardzo.

                                  Z czego wnosisz?

                                  > No i - jak w każdym biznesie - wszystko musi sie opłacać.

                                  No, wlasnie - prywatyzacja oplacala sie z pewnoscia naszym drogim "zagranicznym
                                  inwestorom", Polsce - zdecydowanie nie.
                                  • po_godzinach Re: mało tego, 30.08.05, 19:07
                                    Wiele z tego, co piszesz, jest prawdą, jednak nie wkładajmy wszystkiego do
                                    jednego worka. Bez obcego kapitału Polska dzis byłaby o 100 lat za Murzynami.

                                    Mojemu miastu prywatyzacja z pewnościa wyszła na dobre - co mnie cieszy.
                                    • heureka7 Re: mało tego, 30.08.05, 19:11
                                      heh, postulujesz, by "nie wkladac wszystkiego do jednego worka", tymczasem sama
                                      kwitujesz sprawe ogolnikiem ("Bez obcego kapitału Polska dzis byłaby o 100 lat
                                      za Murzynami").
                                      • po_godzinach Re: mało tego, 30.08.05, 19:20
                                        Bo tak uważam. Bez dużego kapitału nie dalibysmy sobie rady chocby
                                        technologicznie, a Polacy tego kapitału nie mieli - bo i skąd?

                                        Nie sądzisz chyba, że ktoś dałby nam cos za darmo, no bo z jakiego niby powodu?
                                        • heureka7 Re: mało tego, 30.08.05, 19:28
                                          nie za darmo ;) ale tez i nie zbyt duzym kosztam - jak to mialo, niestety,
                                          miejsce... mysmy poddali sie walkowerem ;)
                                          • po_godzinach Re: mało tego, 30.08.05, 19:33
                                            swoją drogą ciekawe, jakie byłoby dzis bezrobocie, gdyby nie inwestował w
                                            Polsce obcy kapitał)

                                            nieomal wszyscy moi znajomi pracują w firmach, gdzie polski kapitał
                                            współistnieje z zagranicznym - tak w produkcji, jak i w usługach.
                                            • heureka7 Re: mało tego, 30.08.05, 19:44
                                              no, wlasnie - jakby to wszystko wygladalo, gdybysmy prywatyzowali z mniejszym
                                              udzialem/bez udzialu kapitalu zagranicznego... albo gdybysmy sprywatyzowali
                                              nieco mniej... ;)
                                              • po_godzinach Re: mało tego, 30.08.05, 19:46
                                                heureka7 napisała:

                                                > no, wlasnie - jakby to wszystko wygladalo, gdybysmy prywatyzowali z mniejszym
                                                > udzialem/bez udzialu kapitalu zagranicznego...

                                                no ciekawe, bo polskiego kapitału było jak na lekarstwo
                                                czyli - bida

                                                albo gdybysmy sprywatyzowali
                                                > nieco mniej... ;)

                                                tez ciekawe - byłoby więcej nierentownych fabryk, hut i kopalń?
                                                • heureka7 Re: mało tego, 30.08.05, 19:53
                                                  co to konkretnie znaczy "nierentowny"? i dlaczego jeden zaklad jest nierentowny,
                                                  a drugi - produkujacy w podobnej technologii - i owszem?
                                                  • po_godzinach Re: mało tego, 30.08.05, 19:59
                                                    heureka7 napisała:

                                                    > co to konkretnie znaczy "nierentowny"? i dlaczego jeden zaklad jest
                                                    nierentowny
                                                    > ,
                                                    > a drugi - produkujacy w podobnej technologii - i owszem?

                                                    Żeby produkować w podobnej technologii trzeba miec pieniądze na nowe
                                                    inwestycje, prawda? Ktos te pieniądze musi zainwestować a nie inwestuje sie w
                                                    cudzą własność.

                                                    Nierentowny - znaczy taki, do którego sie dokłada. Wszyscy wiemy, że państwowe
                                                    firmy były nierentowne - i są nadal. pewnie dlatego, że "państwowe"
                                                    znaczy "niczyje". Prywatny właściciel jest zainteresowany tym, aby jego firma
                                                    była rentowna, bo w nią zainwestował prywatne pieniądze i nie chce ich stracić -
                                                    daje w zamian ludziom pracę. Jesli jest to praca w godziwych warunkach i za
                                                    adekwatne pieniądze - wszyscy są zadowoleni.
                                                  • abaddon_696 Re: mało tego, 30.08.05, 20:12
                                                    Prywatny właściciel jest zainteresowany tym, aby jego firma
                                                    > była rentowna, bo w nią zainwestował prywatne pieniądze i nie chce ich
                                                    stracić
                                                    > -
                                                    > daje w zamian ludziom pracę.

                                                    Albo raczej czerpie zyski z ich pracy. Swoją drogą, czy "pracodawca" może
                                                    istnieć bez pracowników?

                                                    Jesli jest to praca w godziwych warunkach i za
                                                    > adekwatne pieniądze - wszyscy są zadowoleni.

                                                    Wysokie płace oznaczają mniejszy zysk dla przedsiębiorcy. Dlatego uciekają z
                                                    Europy do Chin, gdzie praca jest taniutka.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • po_godzinach Re: mało tego, 30.08.05, 20:16

                                                    > Albo raczej czerpie zyski z ich pracy. Swoją drogą, czy "pracodawca" może
                                                    > istnieć bez pracowników?

                                                    Jeden nie może istniec bez drugiego - i nie widzę w tym nic złego.
                                                    Istnieje inne wyjście - być samemu sobie pracodawcą i po kłopocie (pozornie).
                                                    >
                                                    > Wysokie płace oznaczają mniejszy zysk dla przedsiębiorcy. Dlatego uciekają z
                                                    > Europy do Chin, gdzie praca jest taniutka.
                                                    > Pozdrawiam

                                                    To już inna sprawa. Wystarczy, abys wyobraził sobie, że jesteś właścicielem ))

                                                    Też pozdrawaiam)
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • heureka7 Re: mało tego, 30.08.05, 20:37
                                                    jak to slusznie zauwazyl Bauman w swej "Globalizacji", dzisiejsi przedsiebiorcy
                                                    wychodza z zalozenia, ze "pracownicy, dostawcy i rzecznicy wspolnoty
                                                    terytorialnej nie maja nic do powiedzenia, jesli chodzi o decyzje podejmowane
                                                    przez 'ludzi, ktorzy inwestuja'; prawdziwym decydentom natomiast, czyli
                                                    inwestorom, przysluguje prawo, by kazdy zgloszony przez tych ludzi postulat w
                                                    sprawie prowadzenia firmy oddalic, uznac za niewazny lub nie majacy nic do rzeczy".

                                                    jednym slowem - do inwestorow nalezy decyzja, czy fabryke rzeczywiscie postawia
                                                    na nogi, czy tez ja usmierca, poniewaz zagraza innej fabryce, na ktorej
                                                    inwestorom bardziej zalezy - albo przeniosa produkcje do tanszych Chin

                                                    poza tym cytowane zalozenie weszlo juz "do rodziny prawd oczywistych, ktore
                                                    sluza wyjasnianiu swiata, same wyjasnien nie wymagajac, oraz pomagaja dowodzic
                                                    twierdzenia, podczas gdy ich samych dowodzic nie trzeba, nie mowiac o
                                                    kwestionowaniu"

                                                    na marginesie - taka "prawda oczywista" wydaje mi sie rowniez koniecznosc
                                                    prywatyzacji z udzialem absolutnie "niezbednego kapitalu zagranicznego"...

                                                  • heureka7 Re: mało tego, 30.08.05, 20:17
                                                    chodzilo mi raczej o to, ze nie zawsze rentownosc jest zalezna od zastrzyku
                                                    pienieznego... czasem, mimo nieco przestarzalych technologii, firma prosperuje
                                                    lepiej niz te z nowsza technologia, a np. zle zarzadzane, bez doswiadczenia i
                                                    rozwinietych kontaktow handlowych.

                                                    poza tym - jak juz napisalam nizej - polityka koncernow bywa rozna... i nie
                                                    zawsze moga sie one pochwalic duza wydajnoscia, czy wrecz rentownoscia! skad
                                                    afery z "kreatywna ksiegowoscia"? ;)

                                                    zasada, ze panstwowe rzekomo oznacza nierentowne, wydaje mi sie malo
                                                    przekonujaca. przykladem wiele krajow europejskich, w ktorych firmy panstwowe
                                                    istnieja i calkiem niezle prosperuja. gospodarka PRL - przyznasz - byla dosc
                                                    "specyficzna" - dlatego trudno porownywac funkcjonowanie panstwowych
                                                    przedsiebiorstw z epoki do sytuacji obecnej.
                                                  • po_godzinach Re: mało tego, 30.08.05, 20:21
                                                    heureka7 napisała:

                                                    > chodzilo mi raczej o to, ze nie zawsze rentownosc jest zalezna od zastrzyku
                                                    > pienieznego... czasem, mimo nieco przestarzalych technologii, firma prosperuje
                                                    > lepiej niz te z nowsza technologia, a np. zle zarzadzane, bez doswiadczenia i
                                                    > rozwinietych kontaktow handlowych.

                                                    Być może, ale przy obecnej konkurencyjności rynków trudno mi sobie to wyobrazić.
                                                    >
                                                    > poza tym - jak juz napisalam nizej - polityka koncernow bywa rozna... i nie
                                                    > zawsze moga sie one pochwalic duza wydajnoscia, czy wrecz rentownoscia! skad
                                                    > afery z "kreatywna ksiegowoscia"? ;)

                                                    O matko, na koncernach to już się kompletnie nie znam).
                                                    >
                                                    > zasada, ze panstwowe rzekomo oznacza nierentowne, wydaje mi sie malo
                                                    > przekonujaca. przykladem wiele krajow europejskich, w ktorych firmy panstwowe
                                                    > istnieja i calkiem niezle prosperuja. gospodarka PRL - przyznasz - byla dosc
                                                    > "specyficzna" - dlatego trudno porownywac funkcjonowanie panstwowych
                                                    > przedsiebiorstw z epoki do sytuacji obecnej.

                                                    W PRL nie było gospodarki, tylko centralne planowanie, więc jasne, że było
                                                    to "specyficzne". Możesz podac przykład państwowej firmy, która ma się całkiem
                                                    nieźle? Tak dla mojej ciekawości, bo być może aby było to mozliwe, trzeba
                                                    najpierw stać się zamożnym krajem.
                                                  • heureka7 Re: mało tego, 30.08.05, 21:09
                                                    nie wszystko zalezy od technologii. te zreszta mozna rozwijac juz pare lat po
                                                    zmianie systemu zarzadzania firma (bowiem - tak, tak - panstwowe firmy tez moga
                                                    generowac zyski, ktore chetniej zreszta przeznacza na inwestycje niz prywatny
                                                    wlasciwiel, ktory np. zechce zycia w luksusach). odpowiednie zarzadzanie - to
                                                    moim skromnym zdaniem glowny "autor" sukcesu firmy

                                                    > W PRL nie było gospodarki, tylko centralne planowanie, więc jasne, że było
                                                    > to "specyficzne". Możesz podac przykład państwowej firmy, która ma się całkiem
                                                    > nieźle? Tak dla mojej ciekawości, bo być może aby było to mozliwe, trzeba
                                                    > najpierw stać się zamożnym krajem.

                                                    France Télécom na przyklad. Doskonale prosperuje i wrecz kolonizuje europejski
                                                    rynek telekomunikacji (zwlaszcza polski) :/ Swoja droga - tepsa tez raczej nigdy
                                                    nie byla malo rentowna firma ;)

                                                  • po_godzinach Re: mało tego, 30.08.05, 21:17
                                                    Heureko, dalipan, nie znam się na gospodarce, ale wiem, że w przemyśle, aby był
                                                    rentowny (konkurencyjny) bez najnowszych technologii ani rusz i zarządzanie nic
                                                    nie pomoże, jeśli towar nie znajdzie nabywcy ,z powodu zbyt wysokiej ceny a
                                                    odpowiednie służby zamkną zakład z powodu zatruwania środowiska ))

                                                    Być może w usługach jest tak, jak piszesz.
                              • supaari ??? 31.08.05, 00:57
                                heureka7 napisała:

                                nie jest to jednak zapewne obojetne ludziom, ktorzy przez lata w fabryce (=ich
                                prawie-wlasnosci, bo przeciez byla panstwowa) pracowali... po prywatyzacji sa
                                jedynie najemnikami... a zyski firmy, pochodzace rowniez z wieloletniego dorobk
                                u firmy (doswiadczenie, wypracowane metody, kontakty handlowe itd.) zamiast
                                posrednio zasilic biedna Polske, wyprowadzane sa za granice.

                                Obawiam się, że padłaś ofiarą propagandy PRL-owskiej. Czy zmiana pracy jest
                                równoznaczna ze sprzedażą "własności"? Jeśli przedsiębiorstwo jest własnością
                                pracowników, to tak.
                                Czy słuszne jest hasło "węgiel - górnikom, śmieci - pracownikom Zakładu
                                Oczyszczania Miasta"?
                                Pracownik zawsze jest pracownikiem. Jeśli ma akcje spółki, w której pracuje, to
                                jest także właścicielem. Ale to są dwie różne role. Pracownik-akcjonariusz też
                                może dyscyplinarnie wylecieć z pracy.
                                • heureka7 Re: ??? 31.08.05, 15:33
                                  skoro zdecydowales sie na taka retoryke, ja Ci zarzuce w takim razie, ze
                                  ulegles propandzie III RP ;)

                                  powazniej: "stosunki wlasnosci" w PRL byly nieco inne niz obecnie: pracownik
                                  zatrudniony byl w przedsiebiortwie, ktore w pewnym sensie bylo jego wlasnoscia
                                  (niestety, jedynie "w pewnym sensie"). III RP, ktora - przypominam! - powstala
                                  na zgliszczach niesprawiedliwego systemu PRL jako nadzieja "na lepsze",
                                  zupelnie olala te kwestie! panstwowe przedsiebiorstwa, na ktore przez cale lata
                                  pracowalo CALE SPOLECZENSTWO (nie tylko jego pracownicy - taka jest prawda)
                                  zostaly sprywatyzowane, sprzedane itd. - niestety, nie zyskalo na tym
                                  specjalnie ani panstwo, ani obywatele... a przeciez moglo byc inaczej! III RP
                                  pod tym wzgledem okazala sie byc arogancka i niesprawiedliwa niz ten chory PRL
                                  • supaari zapomnij o budżecie? 01.09.05, 00:05
                                    Czyli przedsiębiorstwo nie należało "w pewnym sensie" do jego pracowników,
                                    ale "w pewnym sensie" do społeczeństwa. Więc społeczeństwo zaspokajało swe
                                    społeczne potrzeby ze środków uzyskanych ze sprzedaży via budżet. Pomijam
                                    kwestie ceny i tego czy potrzeby finansowane z budżetu powinny być z niego
                                    finansowane.
                                    Przepraszam, jeśli Cię dotknąłem sugerując uleganie propagandzie PRL-u (może
                                    trochę zagrało zmęczenie?), ale ja nigdy nie miałem poczucia, że te dymiące
                                    kominy, dźwigi, wagony i hałdy węgla są w jakimkolwiek sensie moje. A jeśli ja
                                    uległem propagandzie, to wierz mi - starszej niż III RP.
                      • supaari ??? 31.08.05, 00:51
                        Nóż na gardle ma mieć nie przedmiot transakcji, ale właściciel.
    • kati1973 Re: duże firmy z polskim kapitałem 30.08.05, 14:30
      Polska sama prosi zeby zagraniczne firmy u nas inwestowaly NIe stac jej na
      stworzenie wlasnych stanowisk pracy

      proponuje nawet zwolnienie z podatkow przez piec lat i wiele razy sie zdarzalo
      tak ze takie firmy znikaly po pieciu latach a w ich miejsce pojawialy sie inne
      patrz celuloza swiecie pozniej franstach a teraz nie wiem ale ktos inny

      prywatyzacja w Polsce wyglada tak ze raczej zostalismy sprzedani firmom
      zagranicznym

      blagamy o to bo bezrobocie jest pow 20 %
      tak wiec niestety chyba nie mamy wyjscia
      smutne to ale ...
      • feminasapiens Re: duże firmy z polskim kapitałem 30.08.05, 15:14
        Ale jest wiele firm, które bardzo dobrze sobie radziły, a mimo to "się
        sprzedały". To mnie zastanawia i przeraża jednocześnie.
        • kati1973 Re: duże firmy z polskim kapitałem 30.08.05, 15:15
          jak np PZU :)))

          ale teraz tez sobie radzi i jeszcze moze odszkodowanie bedzie musial placic
          Polska za jawna kradziez :)
    • corgan1 to co jest teraz ultrapolskiego nam wystarczy 30.08.05, 19:51
      w zupełności. Takie kopalnie wegla i miedzi, huty, koncerny energetyczne, PKP
      itp..

      Wystarczy że pracownicy koncernów energetycznych chcieli zagwarantować sobie 25
      letnie okresy pracy bez możliwości zwolnienia kogokolwiek a te miejsca ktore
      były przez kogoś zajmowane mialy przejść z rodziców na dzieci. Po prostu super.

      Bo nieważne było to czy ktoś pracuje dobrze i jest kompetentny, co firma robi,
      czy ma zyski czy klienci są zadowoleni. Ważne są miejsca pracy za wszelką cenę
      i wszelkiemi dostepnymi sposobami. W takich firmach nie jest wazże co się robi,
      wazne jest żeby wyjśc z pracy punktualnie o 16:00, tzn że o 15:30 trzeba już
      być spakowanym do wyjścia.

      Gdyby polskie banki i fabryki itd nie były sprywatyzowane mielibysmy
      doczynienia z wielkimi nieruchawymi molochami, koszmarnym poziomem usług i
      cenami także. Jednocześnie mając otwarty rynek na produkty i usługi nasze rynki
      penetrowalyby zagraniczne firmy prężniejsze bo sprywatyzowane.

      Bo w polskich rekach pozostały np. PKP, długo długo Tepsa, huty, spółki
      paliwowe, banki. Jakiekolwiek zmiany rynkowe na tych firmach wymusiła wyłącznie
      albo sama konkurencja albo konkurencja i prywatyzacja albo zapowiedź rychłego
      otwarcia rynków. Huty w Katowicach i Krakowie długo długo nie mogly dojść do
      porozumienia kto ma stworzyć koncern stalowy, kto ma rządzić, jaki ma być
      podział produkcji, inwestycje itp. Nie działo się kompletnie nic. Dopiero
      wejscie do UE, prywatyzacja jak i fakt ze fabryki samochodów osobowych w PL
      zaczeły kupowac stal w nowoczesnych stalowniach słowackich (już
      sprywatyzowanych) spowodował że cokolwiek z nimi zaczęło się dziać.
      • heureka7 Re: to co jest teraz ultrapolskiego nam wystarczy 30.08.05, 20:05
        troche za prosto to wszystko postrzegasz.

        prywatyzacja nie musi prowadzic do rozkwitu firmy - czesto bywa wprost
        przeciwnie (gdy np. w interesie koncernu jest wykupic dobrze prosperujaca
        fabryke i zgniesc ja lub podporzadkowac produkcje jakims odgornym ustaleniom).
        za bardzo wierzymy statystykom i propagandzie...

        a sprywatyzowana (i stosujaca straszny wyzysk) tepsa czy PKO BP to przeciez
        nadal "nieruchawe molochy", do tego coraz bardziej aroganckie...
    • Gość: demi77 Re: duże firmy z polskim kapitałem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 22:15
      Czesciowo jestem wstanie Ci zrozumiec. Rowniez jest mi ogromnie przykro, ze
      nasz kraj/rzad nie potrafi stworzyc takich warunkow dla przedsiebiorcow, aby to
      POLSKIE firmy z POLSKIM kapitalem byly gora i wiekszoscia.

      Problem tkwi w niestabilnej gospodarce i ciagle zmieniajacych sie przepisach,
      podatki, koszty pracownicze (ZUS) itp...

      Najgorsze jest, ze niektorzy tesknia za komunimem - co mni po prostu przeraza!

      Sama szukuje sie do zalozenia wlasnej firmy - agencji reklamy wirtualnej
      (webmaster,webdesign itp..). zobaczymy co z tego wyjdzie.

      pozdr. :)
      • heureka7 Re: duże firmy z polskim kapitałem 31.08.05, 15:42
        pojawia sie tu pewnien problem "definicyjny", ktory bywa zarzewiem wielu byc
        moze niepotrzebnych konfliktow... mianowicie "komunizm" na okreslenie systemu,
        jakim byl PRL - to, moim zdaniem, jakies nieporozumienie! byc moze "kapitalizm
        panstwowy", ale - na milosc boska - zaden komunizm!!! :/
        • Gość: demi77 Re: duże firmy z polskim kapitałem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 22:47
          mam na mysli komunizm jako sytstem z czasow PRL-u. Oczywiscie sa
          rozne 'rodzaje' komunizmu (ZSRR-owski, kubanski), no i generalnie KOMUNIZM, a
          Ty jaki komunizm masz na mysli??

          Jakis czas temu dowiedzialam sie, ze komunizm raz, ze wynika z natury
          czlowieka, dwa, ze mamy go zapisanego w genach. I pierwsza i druga opinia lekko
          mnie zszokowala :]

          :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka