Dodaj do ulubionych

Moja zona chce miec dzieci a ja nie.

06.09.05, 16:42
Moja zona chce miec dzieci a ja nie. Nie jestem na razie do tego gotowy. Mamy
za malo pieniedzy i za malo czasu. Jak jej to wytlumaczyc? Ona mysli, ze
wszystko sie ulozy, ale to nie jest takie proste.
Obserwuj wątek
    • po_godzinach Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 06.09.05, 16:44
      No to się przyznaj, ile macie tego czasu i tych pieniędzy )

      I w ogóle.
    • Gość: agrest Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. IP: 217.149.242.* 06.09.05, 16:48
      Ach, bo ty pewnie czekasz, aż będzie się można sklonować. Pamiętacie ten wątek?
      • Gość: a. Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. IP: 217.149.242.* 06.09.05, 17:00
        Znalazłam:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=24252587&a=24252587
    • the_dzidka Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 06.09.05, 16:57
      Powiedz jej, że nie chcesz mieć dzieci i nie ściemniaj, że "nie jestes jeszcze
      gotowy", "nie mamy czasu" i "nie mamy pieniędzy". Na dziecko to żaden moment
      nie jest odpowiedni, bo zawsze jest coś innego, co pojawienie się dziecka może
      zaburzyć albo w ogóle zniszczyć. A Ty na dziecko nie będziesz gotowy NIGDY.
      Sporo jest panów podobnych do Ciebie.
      (żeby nie było, potomstwa nie posiadam i posiadac nie chcę, ale dlatego, że
      zwyczajnie nie lubię dzieci i przyznaję się do tego)
      • Gość: kijek Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 06.09.05, 17:19
        dzidka, zrób se lepiej jednego, bo w okolicach 50 będziesz płakała, że jest za
        późno

    • b-beagle Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 06.09.05, 17:18
      marcin32 napisał:

      > Moja zona chce miec dzieci a ja nie. Nie jestem na razie do tego gotowy. Mamy
      > za malo pieniedzy i za malo czasu. Jak jej to wytlumaczyc? Ona mysli, ze
      > wszystko sie ulozy, ale to nie jest takie proste.

      Nie trzeba było się żenić tylko powiedzieć jej o swoich wątpliwościach przed
      ślubem.
      To zupełnie naturalne ,że chce mieć dziecko a jeżeli ty nie chcesz to rozwiedź
      sie z nią i żyj sobie sam
      • siedemgrzechow Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 12:16
        > Nie trzeba było się żenić tylko powiedzieć jej o swoich wątpliwościach przed
        > ślubem.
        > To zupełnie naturalne ,że chce mieć dziecko a jeżeli ty nie chcesz to
        rozwiedź
        > sie z nią i żyj sobie sam
        typowe katopodejscie, ludzie sie pobieraja w celu rozmnozenia a jak sie nie
        chca rozmnazac to niech zyja sami. glupias czy co? niech do twojej glowki
        dotrze fakt, ze niektorzy pobieraja sie po to coby zyc sobie razem bez zbednego
        balastu w postaci dzieciecia.
        • po_godzinach ósmy grzech 07.09.05, 12:29
          nieumiejętność czytania ze zrozumieniem
          • siedemgrzechow Re: ósmy grzech 07.09.05, 12:35
            po_godzinach...znowu? rozumiem, ze chodzi o to, ze nie wyjasnili sobie tego
            przed slubem ale chodzi mi o to, ze dziecko NAPRAWDE NIE JES NIEODZOWNYM
            ELEMENTEM MALZENSTWA. "rozwiedz sie i zyj sam" prooosze.
            • po_godzinach Re: ósmy grzech 07.09.05, 12:38
              siedemgrzechow napisała:

              > po_godzinach...znowu?

              A co tam znowu ? ))

              rozumiem, ze chodzi o to, ze nie wyjasnili sobie tego
              > przed slubem

              no i tu jest cały pies pogrzebany
              niezgodność celów jakby sie porobiła

              ale chodzi mi o to, ze dziecko NAPRAWDE NIE JES NIEODZOWNYM
              > ELEMENTEM MALZENSTWA.

              to jest jasne, ale to nie ten przypadek

              "rozwiedz sie i zyj sam" prooosze.

              nie wiem, czy tutaj nie jest to najlepszym wyjściem


              Pozdrawiam )
              • siedemgrzechow Re: ósmy grzech 07.09.05, 12:47
                > "rozwiedz sie i zyj sam" prooosze.
                >
                > nie wiem, czy tutaj nie jest to najlepszym wyjściem
                >
                zawsze mnie nieslychanie interesowala slubna motywacja innych ludzi i w tym
                wypadku przeraza mnie pomysl, ze moze nia byc potomstwo, a bez niego... won.
                brrrr.
                • po_godzinach Re: ósmy grzech 07.09.05, 12:52
                  osobiście nie dziwi mnie, ze ludzie chca miec dzieci - to jest -
                  powiedziałabym - dość normalne

                  jesli zas zona chce miec dziecko (bo jej zdaniem do tego dorosła) a mąż nie -
                  to jakie widzisz wyjście z tej sytuacji?
                  • siedemgrzechow Re: ósmy grzech 07.09.05, 13:03
                    hmm inaczej niz Ty nea to patrzam i tyle. oczywiscie posiadanie potomstwa jest
                    natualne (choc biorac pod uwage motywacje wiekszosci ludzi do rozmnozenia
                    zaczynam sie powaznie zastanawiac czy nie bylo by lepuiej wymrzec) ale jakos do
                    mojej pustej czaszki nie chce dotrzec fakt, ze mozna zyc z kims myslac, ze sie
                    z nim rozmnozysz i odejsc od niego jesli tak sie nie stanie. moze ja idealistka
                    jestem ale jednak zwiazalam sie z facetem (ze wzgledu na jego ogromniasta dla
                    mnie wartosc)a nie wizja przyszlego (hehe nigdy) potomstwa.
                    • po_godzinach Re: ósmy grzech 07.09.05, 13:09
                      a dlaczego jej chęc do mania dziecka ma być mniej wazna od jego chęci do
                      niemania ?

                      nie dziwi mnie sytuacja, gdy kobieta chce miec dziecko z męzczyzną, którego
                      kocha. To, czy go opuści, czy nie, to inna sprawa - ale jeśli zostaną
                      bezdzietni, ona będzie się męczyc i, myslę, go znielubi. A jemu bedzie wygodnie
                      (?) z żoną, która go znielubiła.
                      To może lepiej się rozstać zawczasu?
                      • siedemgrzechow Re: ósmy grzech 07.09.05, 13:12
                        > a dlaczego jej chęc do mania dziecka ma być mniej wazna od jego chęci do
                        > niemania ?
                        dlatego, ze dziecko "niemane" nie jest bombardowane frustracjami tatusia z
                        tytulu rzeczonego dzieciecia posiadania:P
                        • po_godzinach Re: ósmy grzech 07.09.05, 13:19
                          no więc sama widzisz, że jeśli zona chce miec dziecko, a mąz nie - ich
                          interesów nie da się pogodzic i chyba lepiej byłoby, aby sie rozstali i
                          pozakładali związki z osobami, które są takiego samego zdania )
                          • siedemgrzechow Re: ósmy grzech 07.09.05, 13:25
                            czy jesli moj maz chce miec beagle'a a ja chce miec chilala i norweskiego
                            lesnego kota to powinnismy sie rozwiezc i znalezc osoby tego samego
                            zdania? :))))
                            • po_godzinach Re: ósmy grzech 07.09.05, 13:28
                              nie wiem, co to jest "beagle'a: ani "chilala" - niemniej jednak z tej sytuacji
                              jest wyj scie: możecie miec oba

                              przykładem niedemagogicznym byłoby to, ze ty chcesz tego "beagle'a", a on nie
                              chce nic, bo nie jest gotów, aby go miec.
                              • siedemgrzechow Re: ósmy grzech 07.09.05, 13:31
                                i to juz by byl powod do rozwodu:))))))))))))????
                                • po_godzinach Re: ósmy grzech 07.09.05, 13:32
                                  to powiedz mi, kto powinien Twoim zdaniem ustapic ?
                                  • siedemgrzechow Re: ósmy grzech 07.09.05, 13:44
                                    chyba kazdy zwiazek jest inny i tyle. nie znam ludzi ani ich sytuacji
                                    materialnej, mentalnosci...i jestem daleka od rad w stylu rozwiedz sie. nie
                                    rozumiem i nie zrozumiem jak mozna zrezygnowac z czlowieka (ktorego jak by na
                                    to nie patrzec samemu sie wybralo) z takiego powodu. fakt, ze nie bede miec
                                    chilala:)))) (to debilna analogia, wiem) mnie nie cieszy ale z dwojga zlego
                                    wole nie miec i zyc z tym z kim zyje niz miec i z nim nie zyc. poprostu dla
                                    roznych ludzi rozne rzeczy sa wazne, jedni sie pogodza z sytuacja i dogadaja a
                                    inni nie i tu wlasnie pies pogrzebany- jesli ona odejdzie bo on nie chce miec
                                    dziecka bedzie to oznaczalo, ze on tak naprawde niewiele dla niej znaczyl i
                                    mial byc rozplodnikiem i wspolwychowawca potomka, jesli on odejdzie bo ona
                                    dziecko miec chce, bedzie to znaczylo, ze nie potrafi jej zrozumiec i nie
                                    zaspakaja jej potrzeb... nie ma dobrego rozwiazania z punktu widzenia
                                    obserwatora, sami musza zdecydowac co dla nich najwazniejsze:)
                                    • po_godzinach Re: ósmy grzech 07.09.05, 13:47

                                      i tu się z Tobą zgodzę )

                                      tyle, że tu nie ma kompromisu, bo jak urodzic pół dziecka ?)
                                      • siedemgrzechow Re: ósmy grzech 07.09.05, 13:53
                                        bo nie chodzi o rodzenie pol dziecka tylko ustalenie co dla kogo jest
                                        najwazniejsze:)... choc urodzenie polowy dziecka nie jest nie mozliwe (ale to
                                        oczywiscie nie jest temat do zartow):)
                                        • po_godzinach Re: ósmy grzech 07.09.05, 13:58
                                          to ja przepraszam ... tyle, że jakos nie bardzo widzę, aby dało się z tego
                                          wybrnąć, co dla kogo jest najwazniejsze. Ktos po prostu musi ustapić w całości.
                                          To nie jest sytuacja, którą da się negocjować w celu osiągnięcia kompromisu, bo
                                          tu kompromisu byc nie może z powodów oczywistych (pół dziecka) )) Tyle, że to
                                          sami zainteresowani zdecydują, kto ustapi komu.
                • squirrel9 Re: ósmy grzech 07.09.05, 12:59
                  siedemgrzechow napisała:
                  > zawsze mnie nieslychanie interesowala slubna motywacja innych ludzi i w tym
                  > wypadku przeraza mnie pomysl, ze moze nia byc potomstwo, a bez niego... won.
                  > brrrr.
                  A mnie zawsze interesowali ludzie "negotowi". Czy oni robią coś w życu sami z
                  siebie czy czekają na poczucie "gotowości"... Potomstwo nie musi być
                  koniecznością w małżeństwie ale ciekawe jak czuje się kobieta któej facet od
                  lat jest "niegotowy", szans na gotowość nie widać i ona zastanawia się co
                  byłoby gdyby mimo zabezpieczeń zaszła w ciążę (nawet gdy ona jest niezbyt
                  gotowa)...
    • Gość: Kati Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. IP: *.daewoo.lublin.pl / 195.205.71.* 07.09.05, 09:08
      Jeśli naprawdę nie chcesz mieć dzieci i nie macie na to środków to nie daj się
      ( sorki za słowo) wrobić!Porozmawiajcie i spróbuj wytłumaczyć jej dlaczego nie
      chcesz na razie mieć dzieci.Moze dojdziecie do porozumienia.Ja z mojego pinktu
      widzenia nie ustąpiłabym , ale każdy ma swoje priorytety w życiu.
    • feminasapiens Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 10:26
      Marcinie!

      Jeżeli Twoja kobieta jest gotowa na dziecko (a Ty nie), to odwlekanie tego w
      nieskonczoność nie jest wskazane.
      Sugerowałabym ew. rozmowę nt. Twojego preferowanego terminu posiadania potomka,
      ale nie: "jak będziemy mieli najnowszy model Ferrari" albo "jak wrócimy z
      podróży dookoła świata", tylko konkretnie: "za dwa lata" albo "za trzy Twoje
      cykle".
      Nie piszesz w jakim wieku jest Twoja żonka, ale chyba zdajesz sobie sprawę że w
      kwestiach płodności różnice między płciami są bardzo istotne. Z biologicznego
      punktu widzenia najlepszym wiekiem dla kobiety jest poniżej 30. Dla faceta
      właściwie nie ma górnej granicy. Sam widzisz że jesteś w lepszej sytuacji.

      Poza tym kwestia rodzicielstwa jest obciążająca w znacznym stopniu kobietę (ona
      jest w ciąży, rodzi, karmi piersią). Więc nawet jeżeli sprawa ojcostwa napawa
      Cię obawą - rozważ to że właściwie na dobrą sprawę możesz w małym stopniu
      uczestniczyć w wychowaniu swojego syna/córki (oczywiście ze stratą dla siebie -
      ale to już Twój wybór).
      Nie pozbawiaj kobiety jej naturalnego popędu.

      A teraz argument dla Ciebie może bardziej przemawiający: jak będziecie za długo
      zwlekać, to:
      może się zdarzyć że o ciążę będzie bardzo trudno > stracicie dużo czasu
      (diagnozy, zabiegi) i pieniędzy (zapłodnienie in-vitro kosztuje kupę szmalu) i
      > może się zdarzyć że stracicie siebie nawzajem, bo żona będzie miała (słuszne)
      pretensje że to przez Ciebie > nie będziesz miał ani pieniędzy, ani żony, ani
      dziecka. To oczywiście najczarniejszy scenariusz, czego Ci oczywiście nie życzę.

      Odpowiedzialność - bardzo trudne słowo.

      Pozdrawiam i życzę mimo wszystko żebyś zaakceptował swoje ojcostwo jak już
      stanie się faktem :-)
      • po_godzinach Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 10:34
        Czy nie sądzisz, że słowa Autora: "Moja zona chce miec dzieci a ja nie. Nie
        jestem na razie do tego gotowy. " swiadcza własnie o jego odpowiedzialności?
        A nieodpowiedzialnościa byłoby, gdtby zgodził sie zostac ojcem nie dlatego, ze
        sam tego chce, a tylko dlatego, że chce tego jego zona? czyli - dla świetego
        spokoju. A potem "jakos to bedzie".
        • squirrel9 Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 12:49
          Co to znaczy w małżeństwie "być gotowym"????? Mnie się wydaje, że gdy ludzie
          rozpoczynają współżycie powinni "być gotowi" bo może z tego współżycia być
          dziecko.Nie wiem jak długo są małżeństwem ale sądząc z wieku - marcin32 chłop
          ma 32 lata. Moim zdaniem facet "niegotowy" to facet na któego nie można liczyć.
          To przykre ale taka jest prawda. On może być niegotowy na dziecko, na zmianę
          pracy, zmianę miejsca zamieszkania..... cholera na życie niegotowy !!!! Dorosły
          człowiek powinien umieć życiem kierować a nie czekać na
          wyimaginowaną "gotowość". Dla mnie to 32-letni gó..arz.
          • po_godzinach Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 12:55
            squirrel9 napisała:

            > Co to znaczy w małżeństwie "być gotowym"?????

            Cyba "byc gotowym psychicznie", czyli - chciec mieć dziecko

            Mnie się wydaje, że gdy ludzie
            > rozpoczynają współżycie powinni "być gotowi" bo może z tego współżycia być
            > dziecko.

            To jest chyba Twoje pobozne zyczenie

            Nie wiem jak długo są małżeństwem ale sądząc z wieku - marcin32 chłop
            > ma 32 lata. Moim zdaniem facet "niegotowy" to facet na któego nie można
            liczyć.

            A jeśli by ustapił a potem nie umiał ponieść odpowiedzialności, byłby kimś, na
            kogo mozna liczyc?
            >
            > To przykre ale taka jest prawda. On może być niegotowy na dziecko, na zmianę
            > pracy, zmianę miejsca zamieszkania..... cholera na życie niegotowy !!!!

            To juz trochę inny temat.

            Dorosły
            >
            > człowiek powinien umieć życiem kierować a nie czekać na
            > wyimaginowaną "gotowość". Dla mnie to 32-letni gó..arz.

            ))
            • squirrel9 Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 13:05
              Problem w tym,że ta "gotowość" lub jej brak nie jest "innym tematem". To jest
              wspólne zycie dwojga ludzi. Jeśli ktoś pisze na forum to chyba jest to problem
              dotkliwy i oni nie mogą się dogadać.
              • po_godzinach Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 13:12
                "Innym tematem" jest gotowość do zycia.

                Z opisanej tu sytuacji nie ma trzeciego wyjścia, zgodnie z powiedzeniem, ze nie
                mozna byc trochę w ciąży ).
                • squirrel9 Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 13:17
                  Masz rację, obawiam się,że ta sytuacja ma kontekst tylko żona tego pana go
                  jeszcze nie widzi albo stara się nie widzieć.
                  • po_godzinach Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 13:21
                    tak, i lepiej dla niej, aby szybko go zobaczyła

                    i dla niego tez
            • Gość: agrest Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. IP: 217.149.242.* 07.09.05, 13:09
              Squirrel:> Mnie się wydaje, że gdy ludzie
              > > rozpoczynają współżycie powinni "być gotowi" bo może z tego współżycia by
              > ć
              > > dziecko.
              >
              Po godzinach:> To jest chyba Twoje pobozne zyczenie

              Dlaczego jedne rzeczy sa pobożnymi życzeniami, a inne nie? Po czy poznać, że
              akurat postulat squirrel to utopia, a na przykład postulat równouprawnienia
              kobiet i mężczyzn albo związków homoseksualnych nie?
              • squirrel9 Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 13:15
                To co dotyczy naszej odpowiedzilności (może niewyuczonej z domu) jest pobożnym
                życzeniem - chyba według po_godzinach). Poboznym życzeniem jest
                odpowiedzialnośc kierowcy na drogach (nas dotyczny czy nie, jeździmy po
                alkoholu czy nie?, jeżdzimy z prędokścią "jaką fabryka dała" czy vezpieczną?).
                To co dotyczy nas a nie koniecznie musimy się do tego stosować może być jedynie
                pobożnym życzeniem :))) Nie ma to nic wspólnego z rónouprawnieeniem, z
                żadaniami dla innych - to odpowiedzialnośc za własne czyny, własne życie i to
                co oswoilismy. Trudne. Dla niektórych niemożliwe.
              • po_godzinach Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 13:15
                Gość portalu: agrest napisał(a):

                > Squirrel:> Mnie się wydaje, że gdy ludzie
                > > > rozpoczynają współżycie powinni "być gotowi" bo może z tego współży
                > cia by
                > > ć
                > > > dziecko.
                > >
                > Po godzinach:> To jest chyba Twoje pobozne zyczenie
                >
                > Dlaczego jedne rzeczy sa pobożnymi życzeniami, a inne nie? Po czy poznać, że
                > akurat postulat squirrel to utopia, a na przykład postulat równouprawnienia
                > kobiet i mężczyzn albo związków homoseksualnych nie?

                Nie wiem, po czym poznać. Chyba tylko po rzeczywistości. Wszyscy chyba
                chcielibysmy, aby wszystkie dzieci, jakie się rodzą, były chciane, oczekiwane i
                kochane - ale tak nie jest. Nie jest więc tak, że każdy, kto rozpoczyna zycie
                płciowe jest przygotowany na macierzyństwo / ojcostwo. Dlatego napisałam, że
                jest to "pobozne zyczenie".

                Na dzisiaj - w tym sensie postulaty równouprawnienia i związków homoseksualnych
                (i jeszcze kilka innych) też są poboznymi zyczeniami.

                No bo chcemy, aby swiat był lepszy - takie jest nasze pobozne zyczenie )
                • squirrel9 Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 13:20
                  Tu też masz rację, chcemy by świat był lepszy i ludzie bardziej
                  odpowiedzialni :))
                  • po_godzinach Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 13:21
                    tylko nie wiemy, jak to zrobić i to jest ból ))
                    • squirrel9 Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 13:24
                      po_godzinach napisała:

                      > tylko nie wiemy, jak to zrobić i to jest ból ))

                      Może - jeśli już mamy dzieci - wychowywać je na odpowiedzialne.
                • Gość: a. Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. IP: 217.149.242.* 07.09.05, 14:01
                  Rozumiem. Myślałam, że pobożnym życzeniem nazywasz coś, o co nie warto się
                  starać, bo i tak nie ma szans. A ty chyba miałaś na myśli coś, o co wprawdzie
                  warto walczyć, ale należy liczyć się z porażkami.

    • Gość: control Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 11:06
      No to uważaj, bo sobie zrobi dziecko na boku i wtedy będziesz musiał mieć czas
      i pieniadze na cudze dziecko. A tak powaznie, to pamietaj, że człowiek zawsze
      ma za mało pieniędzy i za mało czasu. Pamiętaj tez, że dziecko z reguły
      przynosi szczęście rodzinie (domyslam sie nawet dlaczego), wiec jest szansa, że
      zaczniecie mieć wiecej kasy. Więc nie czekaj na nic i od dziś zaczynajcie
      robic" to dziecko - ta robota czasem trwa dlugo.
      • Gość: kasia Dlaczego dziecko przynosi szczęście? Czego się IP: *.chello.pl 07.09.05, 12:33
        domyślasz?:)
    • kathryn_26 Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 11:22
      jesli wogole nie chcesz to powiedz jej o tym jak najpredzej. bo to dla kobiety
      bardzo wazna sprawa i powiem Ci ze na 99 % ze ona z checi posiadania dziecka
      nigdy nie zrezygnuje i albo bedzie "wpadka" albo ona to dziecko zrobi sobie z
      kim innym.
    • siedemgrzechow Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 12:19
      podwiaz sie chlopie albo co, bo sie moze okazac, ze twoja kobita zapomni
      pigulki...przez kilka miesiecy czy cos i bedziesz mial tupot malych nozek czy
      chcesz czy nie:))))
    • yoma Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 13:22
      Rozwiedź się.
    • iberia29 Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 13:56
      takie kwestie ustala sie przed slubem a nie po.....
      • yoma Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 07.09.05, 14:01
        Dlaczego, mój były po ośmiu latach się wypowiedział, że on się nie czuje dość
        odpowiedzialny, żeby zakładać rodzinę...

        (wtedy już był były)
    • witch-witch Re: Marcin, trzymaj tak dalej.. 07.09.05, 21:56
      marcin32 napisał:

      > Moja zona chce miec dzieci a ja nie. Nie jestem na razie do tego gotowy. Mamy
      > za malo pieniedzy i za malo czasu. Jak jej to wytlumaczyc? Ona mysli, ze
      > wszystko sie ulozy, ale to nie jest takie proste.
      • witch-witch Re: Pomyliłam się bez NIE... 07.09.05, 21:59

        gdy ich życie nie jest wytsarczajaco bezpieczne i względnie
        materialnie ułożone.
        __________
      • Gość: agrest Re: Marcin, trzymaj tak dalej.. IP: 217.149.242.* 07.09.05, 22:08
        witch-witch napisała:
        Ludzie rozsądni i inteligentni nie rodzą
        dzieci wtedy, gdy ich życie nie jest wytsarczajaco bezpieczne i względnie
        materialnie ułożone.

        Ludzie rozsądni i inteligentni powinni zdawać sobie sprawę, że życie nigdy nie
        jest wystarczająco bezpieczne, a nawet z materialnym ułożeniem różnie być może.
    • figurka_z_porcelany Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 08.09.05, 09:21
      Wszyscy się palpitują, tylko założyciel wątku się więcej nie pojawił, hehe.
      Darmowy sondaż opinii publicznej potrzebny do jakiejś pracy dyplomowej z
      psychologii czy cóś.....
    • Gość: Lechu Boze, co za debil!!!!!!!!!! IP: *.ipt.aol.com 10.09.05, 01:27
      Jesteś debilem Marcinie.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=26979481&a=26979481

      • witch-witch Re: Rzeczywiście debil! 10.09.05, 12:30
        Gość portalu: Lechu napisał(a):

        > Jesteś debilem Marcinie.
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=26979481&a=26979481
        >
    • strange_one Re: Moja zona chce miec dzieci a ja nie. 10.09.05, 13:30
      marcin32 napisał:

      > Moja zona chce miec dzieci a ja nie. Nie jestem na razie do tego gotowy. Mamy
      > za malo pieniedzy i za malo czasu. Jak jej to wytlumaczyc? Ona mysli, ze
      > wszystko sie ulozy, ale to nie jest takie proste.

      No to napisze coś od siebie... Może i jestem młody, niedoświadczony ale mysleć
      potrafie. Twoje obawy wydają się takie hmmm schematyczne?! Przecież jeżeli stac
      Cie na dostęp do internetu i komputer to nie zarabiasz 1200 zł razem z żona (tak
      domniemam). Za mało czasu, a na internet masz czas ?! Myśle że obawiasz się że
      żona będzie poświęcać czas. Wolisz mieć dziecko w wieku 40 lat ? Jak go wtedy
      wychowasz?! Pograsz z nim w piłkę na boisku, pograsz w gry !? Będziesz dla niego
      dziadkiem, a nie ojcem!!! Ja osobiście wole miec młodego ojca, bo w siatkówkę,
      halówke moge z nim pograć na wysokim poziomie, a nie taszczyć go na plecach bo
      nie ma siły. Tak więc zastanów się nad tym, czy lepiej teraz czy za 10 lat :|
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka