Dodaj do ulubionych

Synod w Watykanie: spory biskupów

20.10.05, 07:37
....Ja glosuje za rozpedzeniem w cholere czarnoksieznikow z Watykanu !!!!!
Niech ida do uczciwej pracy !!! Pasozyty!!!
Obserwuj wątek
    • benediktxvi [...] 20.10.05, 07:43
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Piotr Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.szpital-bielany.torun.pl 20.10.05, 08:03
      Na szczęście jest Ratzinger, Levada, i Opus Dei. Razem wszyscy pogonią tych
      progresistów. Wiara to nie żarty. Nie może byc tak, żeby rozwodnik żyjący w
      grzechu przystępował do komunii. Przecież rozwodnik może przystępować do
      sakramentó. Wystarczy nie grzeszyć.
      • Gość: charis A strona poszkodowana? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 08:55
        Dlaczego oprócz tego, że cierpiał(a) ból zdrady, opuszczenia, teraz ma jeszcze
        cierpieć odrzucenie ze strony Kościoła?
        • Gość: Leonidas Re: A strona poszkodowana? IP: *.piotrowice.net / *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 09:14
          Gość portalu: charis napisał(a):
          > Dlaczego oprócz tego, że cierpiał(a) ból zdrady, opuszczenia, teraz ma jeszcze
          > cierpieć odrzucenie ze strony Kościoła?

          to co ty piszesz nijak się ma do tego problemu!!!! Jeśli jest pokrzywdzony(a)
          przez współmałżonka to nie zabrania mu(jej) nikt przystępować do sakramentów!!!
          Najpierw się doucz a potem zabieraj głos!
          • Gość: charis Dziękuję za łagodne pouczenie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 10:01
            ale...
            jak wytłumaczysz numer 1650 z Katechizmu Kościoła Katolickiego?

            Pozdrawiam!
            • Gość: charis Dodatek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 10:09
              Przepraszam, ale dopiero teraz to znalazłem...
              Drogi Leonidasie, proszę o łaskawy komentarz do tego dokumentu:
              www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/rozwod_14091994.html
              • Gość: DarioGEe Re: Dodatek IP: *.neting.pl 20.10.05, 11:24
                a czego nie rozumiesz w tym dokumencie?
                • Gość: charis Re: Dodatek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 11:26
                  Ja rozumię wszystko, ale ten co mjnie "pouczył" widać nie doczytał albo nie
                  przeczytał...
                  • Gość: DarioGEe Re: Dodatek IP: *.neting.pl 20.10.05, 11:33
                    Przeciez jest uznanie malzenstwa za niewazne. Jezeli osoba byla zdradzana,
                    odrzucona przez wspolmalzonka, to KK jest w takim wypadku za uniewaznieniem
                    malzenstwa (nie mylic z rozwodem). Uniewaznienie oznacza, ze malzenstwa nie bylo
                    wogole. Wowczas osoba moze przystepowac do sakramentow.
          • sylwiaikamilek Re: A strona poszkodowana? 20.10.05, 10:01
            sam sie doucz, od kiedy ksiedza interesuje z czyjej winy rozpadło sie
            małżeństwo? żadna ze stron nie ma prawa do sakramentu.zdaniem księży.
            • Gość: Katon Re: A strona poszkodowana? IP: *.chello.pl 20.10.05, 10:47
              z przyjemnością odpoczywam przy waszej dyskusji "nikogo o niczym" tym bardziej
              ze wlasnie wrocilem z forum Tusk contra Kaczynski. Nawiasem: mozecie mi
              powiedziec kogo obchodzą księżycowe spory kilku zwolennikow jednej z wielu
              religii?
              • laclos Re: A strona poszkodowana? 20.10.05, 11:06
                Interesuje nas - katolików, zwłaszcza tych, którym życie się nie ułożyło i maja
                do wyboru: albo je sobie ułożyć wbrew kosciołowi, albo zrezygnowac z
                sakramentów. A to ostatnie, może nie uwierzysz, ale dla niektórych jest ciężkim
                przeżyciem
                • anti-duck Re: A strona poszkodowana? 22.10.05, 23:45
                  To zaloz sobie koles nowa sekte - ustal w niej takie reguly, jakie Ci beda
                  pasowac, zrob sobie jakiegos meczennika, i problem z głowy..
              • anti-duck Re: A strona poszkodowana? 22.10.05, 23:37
                he,he.... ale ci sekciarze sa komiczni.... A kogo obchodza wasze spory - czy
                rozwodnik moze wbrabac w niedzielek kawalek bialego chlebka i popic winkiem czy
                nie??
          • laclos Re: A strona poszkodowana? 20.10.05, 11:03
            Problemem jest odrzucanie osób pokrzywdzonych przez współmałżonka, np
            opuszczonych matek z dziećmi i w ciężkiej sytuacji materialnej, które znalzły
            tzw. "szczęście" i opiekę dla siebie i swoich dzieci, którymi ich własny ojciec
            nie interesuje się.
            • robert.szydlik Re: A strona poszkodowana? 20.10.05, 11:27
              Dlaczego Kościół nie czyta całego zdania, tylko fragment wyjęty z kontekstu???
              Zdanie brzmi: "Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża
              ją na cudzołóstwo". Widać jasno, jak jedno w związku zdradzi i jeszcze odejdzie,
              drugie nie jest niczemu winne, więc nie ma tzw. grzechu, jeśli ktoś w niego
              wierzy!!!
      • Gość: marcin luter A co Pismo na to? IP: *.wsip.com.pl 20.10.05, 09:19
        Pismo ktore powinno byc fundamentem wiary stalo czyms zupelnie nieznanym.
        Apostol Pawel jasno to wyrazil: "Biskup więc powinien być nienaganny, mąż
        jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania"(1
        List do Tymoteusza 3:2, Biblia Tysiąclecia).
        Wole wierzyc jemu niz tym, ktorzy wymyslili celibat.
        • Gość: pablo Re: A co Pismo na to? IP: *.prenet.pl 20.10.05, 19:57
          Proponuję sprawdzić znaczenie słowa "biskup" w jego kontekście historycznym i
          kulturowym. Gwarantuję że to nie to samo co my mamy na myśli a to wiele zmienia.
          Proponuję również uważać na samodzielną interpretację Pisma Świętego. No chyba
          że nie są ci obce tajniki egzegezy :)
      • Gość: gosc Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.biblos.pk.edu.pl 20.10.05, 10:11
        osobiscie znam ksiedza, ktory grzeszy co noc a rano odprawia msze, przyjmujac i
        udzielajac komunii. Czas skonczyc z ta obluda!
        • Gość: DarioGEe Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.neting.pl 20.10.05, 11:50
          Jak latwo cos takiego napisac, by forumowicze znienawidzili ksiezy. Duzo latwiej
          niz zasluchac sie w nauke KK.
        • Gość: hardy01 Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.comarch.pl 20.10.05, 13:45
          To przekaż to do dekanatu, do kurii biskupiej, do kurii arcybiskupiej, itd.
          Łatwo się mówi: "znam i wiem, że on grzeszy" i nic nie robić tylko wkładać
          wszystkich księży do jednego worka.
      • Gość: JJ Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.polkomtel.com.pl 20.10.05, 10:47
        a kto powiedział, że rozwodnik grzeszy? Sam rozwód nie jest grzechem, nikt nie
        jest ze sobą związany na siłę. A poza tym skąd ksiądz będzie wiedział komu
        udziela komunii???:))
        • Gość: DarioGEe Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.neting.pl 20.10.05, 11:54
          Nie rozumiesz istoty. Tak rozwod jest grzechem. To ze ksiadz nie wie nie oznacza
          ze osoba przystepujaca do komuni nie wie. Przystepowanie do komunii z grzechem
          ciezkim jest w KK jednym z najpowazniejszych mozliwych grzechow. Chodzi o to czy
          katolik, ktory wierzy w nauke Kosciola, moze po rozwodzie przystepowac do
          komunii. Jezeli ma oszukiwac ksiedza i wedle nauczania KK popelniac kolejny
          ciezki grzech, to znaczy ze nie wierzy w nauke Kosciola, wiec po co mialby
          przystepowac do jego sakramentow? Zupelny brak logiki bylby w takim postepowaniu.
          • Gość: hardy01 Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.comarch.pl 20.10.05, 13:43
            Dlaczego rozwód jest grzechem??

            I jak rozwód może być grzechem, jeśli w/g Kościoła istnieje i liczy się tylko
            ślub kościelny, dla którego nie ma instytucji rozwodu :]
      • Gość: hardy01 Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.comarch.pl 20.10.05, 13:36
        Człowieku! Co ma piernik do wiatraka?? Że ktoś jest po rozwodzie to nie znaczy,
        że jest grzesznikiem.
    • Gość: drago Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.muc.sdm.de / *.sdm.de 20.10.05, 08:04
      popieram.
      Swoim zachowaniem, mieszaniem sie w polityke i gromadzeniem bogactwa
      zniechecaja ludzi do wiary.
    • Gość: Wiecej rozsadku Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.abhsia.telus.net 20.10.05, 08:16
      Gazeto w formowaniu tytulow. Tak to nie jest na Synodzie jak dziegciem napisano
      w GW.
      LusiaP.
    • Gość: Diabelek Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.abhsia.telus.net 20.10.05, 08:17
      Tak to jest diabelku nidouczony gdy nie umiesz historii cywilizacji. LusiaP.
      • Gość: PiWi Eucharystia nagroda za niegrzeszenie? IP: *.erlm.siemens.de / *.erlm.siemens.de 20.10.05, 08:23
        A gdzie w tym wszystkim milosc?
        • Gość: kocurek Re: Eucharystia nagroda za niegrzeszenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 08:34
          za piecem u pana Boga.
        • Gość: DarioGEe Re: Eucharystia nagroda za niegrzeszenie? IP: *.neting.pl 20.10.05, 11:40
          Eucharystia nie jest nagroda za niegrzeszenie. Jest przyjeciem Chrystusa. Wobec
          tego powinna byc udzielana osobom wolnym od grzechow ciezkich. Po to jest
          spowiedz. Milosc do Boga jest wyzej stawiana w Pismie Swietym niz milosc do
          blizniego. Aby przyjac Boga do swego serca nie mozna byc przywiazanym do
          grzechow. Jesli cos krytykujesz sie dowiedz co krytykujesz. Obiektem twojej
          krytyki jest religia, ktora mowi miloj blizniego swego jak siebie samego. Pokaz
          mi gdzie poza religiami sie z czyms takim spotykasz? Dzisiaj wszystko naokolo
          krzyczy wez dla siebie jak najwiecej, bo cie ktos ubiegnie. Milosc jest
          fundamentem nauki KK. Zarowno do Boga jak i czlowieka.
    • husyta Moc kapłana katolickiego 20.10.05, 08:57
      Przypominam stary wątek o mocy katolickich kapłanów, który wyjaśnia, dlaczego
      tak zażarcie bronią swoich przywilejów.


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=7943748
    • Gość: pomyśl Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psychologów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 08:59
      Jeżeli jesteś niewierzący popatrz na to w ten sposób. Ludzie dobrowolnie
      (przecież nikt ich nie zmusza) płacą księżom (znacznie mniej niż płaci się
      psychiatrom, psychologom, pedagogom etc). W zamian ich duszę leczy Msza Św.,
      spowiedź, rekolekcje, modlitwa. Dla osoby wierzącej efekt jest taki sam jak dla
      niewierzącego wizyta u psych..., medytacja, joga czy inne zabawy tego typu.
      Dla osoby mocno wierzącej efekt jest nawet jeszcze większy. Nie sądzę, żebym
      mając stałego spowiednika, potrzebował kiedykolwiek pomocy psychologa. A parę
      złotych tygodniowo to na prawdę nie jest dużo.
      Pozdrawiam i życzę wyrozumiałości. Dzisiaj łatwo jest tolerować różnego rodzaju
      mniejszości, bo jest to modne i uważane za nowoczesne. Ale jeśli chcesz być na
      prawdę tolerancyjny spróbuj uszanować punkt widzenia np. rodzinki Radia Maryja.
      Nie mówię nie krytykować, ale uszanować. To jest dopiero trudne i pod prąd.
      • nancyboy Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho 20.10.05, 09:16
        No, ludzie dobrowolnie też kupują narkotyki. Czyli mogę ich krytykować, ale
        muszę szanować. Zgoda. Ale czy mam też szanować narkotykowych dealerów?
        • Gość: DarioGEe Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho IP: *.neting.pl 20.10.05, 11:02
          Porownujac ksiezy do dealerow wykazujesz zupelne niezrozumienie tego, co napisal
          twoj przedmowca. Za co ty tak nienawidzisz tych ksiezy? Zmuszaja Cie do czegos?
          • nancyboy Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho 20.10.05, 11:11
            > Porownujac ksiezy do dealerow wykazujesz zupelne niezrozumienie tego, co napisal
            > twoj przedmowca
            Mianowicie?

            > Za co ty tak nienawidzisz tych ksiezy?
            Dlaczego uważasz, że ich nienawidzę?

            > Zmuszaja Cie do czegos?
            A dealerzy zmuszają?
            • Gość: DarioGEe Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho IP: *.neting.pl 20.10.05, 11:28
              Czyli twierdzisz, ze ksieza ruinuja zycie wiernych tak jak dealerzy narkomanow?
              Nie masz racji i obys sie o tym przekonal przed smiercia. Ksieza glosza
              Ewangelie, ktora mowi o milosci Boga i blizniego. To przeslanie niesie dobro,
              czego o narkotykach nigdy nie mozna powiedziec (moze poza ostatnimi fazami zycia
              ciezko chorych, ktorzy cierpia wielki bol fizyczny).
              • nancyboy Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho 20.10.05, 12:25
                > Czyli twierdzisz, ze ksieza ruinuja zycie wiernych tak jak dealerzy narkomanow?
                Nie. Nie tak jak dealerzy. Ale swoje sposoby mają. Watykan oszukuje ludzi na
                przykład wmawiając im, że relikwie mają nadzwyczajne właściwości. Np. Krew św.
                Januarego pod Neapolem. Nie pozwalają się naukowcom zbliżyć do relikwii, chociaż
                i tak podejrzewa się, że to nie krew świętego tam pływa, lecz żel tiksotropowy.
                Szczegóły na: www.cicap.org/en_artic/at101014.htm
                • Gość: pomyśl Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 12:42
                  Dobra, ale narkotyki nigdy nie pomogą, a relikwie i "cudowne wody" nawet jeżeli
                  są nieprawdziwe to na niektórych działają tylko dlatego, że wierzą w ich moc.
                  Wiele leków, ziół etc to ściema - jakaś woda z cukrem. Ale przynoszą efekty bo
                  ludzie wierzą, że one im pomagają. Na to jest takie ładne określenie, ale za
                  cholerę nie mogę go sobie przypomnieć.
                  • nancyboy Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho 20.10.05, 12:45
                    Placebo.
                    A zatem Faraon dobrze robił mówiąć poddanym: "bogowie się gniewają - dzisiaj
                    zgaśnie słońce!"?
                    • Gość: pomyśl Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 13:24
                      Wlaśnie !!! Placebo
                      No cóż ludzkość potrzebowała czasu żeby dojść do pewnych prawd.
                      Jak już wspomniałem na początku, rozumiem osoby niewierzące i proponuję im
                      patrzeć na kościół jak na wytwór społeczeństwa. Najwyraźniej ludzie potrzebują
                      kościoła, świętych obrazków i całej tej otoczki. Jeśli przestaną potrzebować to
                      kościół sam zejdzie ze sceny. Nie trzeba mu w żaden sposób pomagać ani
                      przeszkadzać.
                      Mnie okrutnie denerwuje odreagowywanie wieków dominacji kościoła w taki sposób,
                      który stawia nowoczesnych, wyzwolonych antyklerykałów w pozycji dawnej
                      inkwizycji. Jednocześnie wiarę katolicką sprowadza się do trzech problemów:
                      seksu, aborcji i eutanazji. Dyskusję o problemach kościoła zamyka się w
                      kwestiach celibatu i komunii na rękę. Tymczasem czytając i słuchając słowa JPII
                      łatwo zauważyć, że jakieś 90% jego nauki dotyczyło miłości Jezusa do ludzi,
                      miłości każdego z nas do bliźniego, eucharystii, sakramentów - spraw
                      podstawowych i naprawdę ważnych. Z tysięcy zdań wypowiedzianych w jednej
                      homilii papieskiej wyciąga się pojedyncze - właśnie te dotyczące najbardziej
                      kontrowersyjnych tj. medialnych problemów.
                      Martwi mnie to, że ludzi się tak strasznie szufladkuje.
                      Denerwuje mnie na przykład to, że w akcji "T-shirt dla wolności" używa się
                      haseł, których wypowiedzenie nie jest aktem odwagi. Ponoć homo jest trendy,
                      więc co to za sztuka powiedzieć "jestem gejem". Wiem w pewnych środowiskach to
                      grozi śmiercią, ale te środowiska są marginalne. Ta akcja powinna operować
                      hasłami "Mam wykształcenie podstawowe", "Głosowałem na Samoobronę", "Lubię
                      Rydzyka". To jest dopiero odwaga !
                      Ufff, się rozpisałem (a siedzę w pracy, he he)
                      • nancyboy Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho 20.10.05, 13:51
                        > Jeśli przestaną potrzebować to kościół sam zejdzie ze sceny.
                        Zauważ tylko, że kościół przez swoją propagandę (chrzest noworodków,
                        katechizacja dzieci w szkołach) sam kreuje sobie "klientów", więc tak łatwo ze
                        sceny nie zejdzie.

                        > Ta akcja powinna operować hasłami "Mam wykształcenie podstawowe", "Głosowałem
                        na > Samoobronę", "Lubię Rydzyka". To jest dopiero odwaga !
                        No, zależy gdzie byś w nich chodził.
                • Gość: :)))) Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 13:30
                  Że jaki żel???
                  Człowieku, większośc relikwi kk pochodzi z bardzo zamierzchłych czasów. Więc
                  wykluczonym jest, aby ich ewentualni "twórcy" znali współczesne nam techniki.
                  • nancyboy Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho 20.10.05, 13:57
                    1. Przeczytałeś artykuł, który podałem?
                    2. Czy Faraon też nie znał "współcześnie znanej nam techniki" obliczania kiedy
                    wystąpi zaćmienie słońca?
                    • Gość: :)))) Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 14:07
                      Nie Faraon znał, tylko starożytni kapłani egipscy :)
                      Poza tym, większośc ich wiedzy zaginęła bezpowrotnie, a Średniowiecze zaczynało
                      "od zera".
                      Artykuł ten jest na poziomie wywodów, że Całun Turyński został namalowany przez
                      Leonardo da Vinci - jakieś 100 lat przez narodzinami "geniusza Renesansu" :)
                      • nancyboy Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho 20.10.05, 14:12
                        > Poza tym, większośc ich wiedzy zaginęła bezpowrotnie, a Średniowiecze
                        > zaczynało "od zera".
                        To jest możliwe, bo właśnie wtedy rządził kościół katolicki.

                        > Artykuł ten jest na poziomie wywodów, że Całun Turyński został namalowany przez
                        > Leonardo da Vinci - jakieś 100 lat przez narodzinami "geniusza Renesansu"
                        Które konkretnie argumenty podważasz?
        • Gość: :)))) Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 11:02
          Jedna różnica - narkotyki są czymś szkodliwym dla zdrowia - także fizycznego.
          Narkotykowy dealer - najbliżej mu chyba do mordercy. Więc nie wrzucaj ich do
          jednego wora z "mniejszościami", czy tymi, których działalność pomaga, a nie
          szkodzi.
          • nancyboy Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho 20.10.05, 11:16
            Temat nie był o szkodzeniu tylko o niezmuszaniu.
            Z resztą kościół też czasami szkodzi. Uważam, że wiele osób nie jest
            przystosowanych do monogamii - modelu, który jest narzucony przez kościół.
            • Gość: DarioGEe Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho IP: *.neting.pl 20.10.05, 11:30
              Mylisz prawo z mysla kosciola. Monogamia jest ustanowiona prawem cywilnym, ktore
              jest zakorzenione w etyce a nie nauczaniu KK.
              • nancyboy Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho 20.10.05, 12:17
                Źle mnie zrozumiałeś.
                Przeciwieństwem monogamii jest monogamia seryjna - posiadanie zawsze tylko
                jednego partnera ale co pewien czas innego. Wiele osób ma wbudowaną taką właśnie
                strategię prokreacyjną, państwo na to zezwala - są rozwody. Kościół nie.
      • Gość: Obaryb Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho IP: *.msp.gov.pl / *.mst.gov.pl 20.10.05, 14:09
        Jak to powiedziała moja koleżanka: "Ksiądz jest od duszy, psycholog od umysłu".
        Opinie o wyższości księdza nad psychologiem może wygłaszać tylko ten, który nie
        tylko nigdy u psychologa nie był, ale także nigdy nie zadał sobie trudu, aby
        się dowiedzieć na czym praca psychologa polega.

        Przeniesienie obszarów rzeczywistości usuniętych ze świadomości w podświadomość
        z powrotem do świadomości jest bolesne i trudne. Podświadomość broni się przed
        tym, a świadomość (na skutek wyparcia) nie widzi problemu. Dlatego właśnie im
        więcej ktoś ma wyparte (im bardziej jest chory) tym gwałtowniej twierdzi, że
        nie ma problemu. Podstawą leczenia jest zaakceptowanie, że problem jest.

        Do usunięcia problemu potrzeba innych, którzy tego problemu nie mają (nie
        wypierają tej sfery rzeczywistości). Dopiero w konfrontacji z nimi mżna uwolnić
        uwięzioną w podświadomości sferę rzeczywistości. Konfrontacja często rodzi
        konflikt, najczęściej z bliskimi. Konflikt taki czesto kończy się rozpadem
        związku i zerwaniem kontaktu. Alternatywą jest praca nad własnym charakterem i
        powolna akceptacja wypartego obszaru. Nie uda się to jednak bez pomocy z
        zewnątrz (jak mamy akceptować coś, o czym niczego nie wiemy - to jest właśnie
        mechanizm wyparcia, próba samodzielnego poradzenia sobie przypomina próbę
        podniesienia się za uszy). Pomocna może okazać się rodzina, przyjaciele,
        ksiądz, pod warunkem, że wiedzą o co chodzi. Najlepiej jednak pójść do
        psychologa, który powinien wiedzieć, co się dzieje i co należy zrobić, aby
        poprawić sytuację.

        Trochę to jak u lekarza (psycholog to zresztą lekarz) - jak się przeziębisz, to
        możesz liczyć na pomoc bliskich, a nawet księdza. Jednak jak masz zapalenie
        wyrostka, to raczej polecałbym pójście do specjalisty, a nie do księdza.
        • p.s.j Paragraf 22... 21.10.05, 10:44
          > z powrotem do świadomości jest bolesne i trudne. Podświadomość broni się
          przed
          > tym, a świadomość (na skutek wyparcia) nie widzi problemu. Dlatego właśnie im
          > więcej ktoś ma wyparte (im bardziej jest chory) tym gwałtowniej twierdzi, że
          > nie ma problemu. Podstawą leczenia jest zaakceptowanie, że problem jest.

          Ergo albo WSZYSCY są chorzy psychicznie, albo nie ma możliwości udowodnienia
          tego, że jesteś zdrowy - im silniej będziesz twierdził, że jesteś zdrowy, tym
          mocniej psycholog będzie ci wmawiał, ze masz problem... Taki Paragraf 22 a
          rebours, gdzie im ktoś usilniej twierdził, że jest wariatem, tym bardziej
          znaczyło to że jest zdrowy i może latać.
      • Gość: gosc2 Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho IP: *.orange.pl 20.10.05, 15:54
        tak, tyle ze wszyscy w tym kraju placa podatki a oni nie, a to ma z równoscia
        niewiele wspolnego. Poza tym nie wiem czy pomagaja wszystkim wierzacym i koją
        ich cierpirnia. szlyszalem wiele opowiesci o tym jak ktos zwrocil sie w
        potrzebie do ksiedza i zatrzasnieto mu przed nosem drzwi. i to ma byc misja!???
        • Gość: bob Re: Ich praca jest bardziej pożyteczna niż psycho IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 21:19
          Gosciu, doucz się najpierw, a potem wygłaszaj tezy. Księża płacą podatki
          ryczałtowe, a katecheci płacą jak wszyscy.
    • husyta Czy biskupi KK spełniają biblijne kryteria 20.10.05, 09:12
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=1538591&a=1562164
    • Gość: marcin luter Wystarczy wreszcie sprawdzic co Pismo Swiete na to IP: *.wsip.com.pl 20.10.05, 09:17
      Pismo ktore powinno byc fundamentem wiary stalo czyms zupelnie nieznanym.
      Apostol Pawel jasno to wyrazil: "Biskup więc powinien być nienaganny, mąż
      jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania"(1
      List do Tymoteusza 3:2, Biblia Tysiąclecia).
      Wole wierzyc jemu niz tym ktorzy wymyslili celibat.
      • Gość: cc Re: Wystarczy wreszcie sprawdzic co Pismo Swiete IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 09:46
        ksieza prawoslawni maja zony ;-)
        • Gość: :)))) Re: Wystarczy wreszcie sprawdzic co Pismo Swiete IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 10:57
          Ale "biskupi" już nie :)
      • Gość: :)))) Re: Wystarczy wreszcie sprawdzic co Pismo Swiete IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 10:57
        Tyle że żonaty protestancki pastor nie biega z komunią św. do chorych i nie
        siedzi w konfesjonale :P
        A nabożenstwo odprawia raz w tygodniu - w niedzielę. Natomiast ksiądz musi
        odprawić mszę codziennie.
        Właśnie z tego powodu jest celibat w kk :P Aby był "sposobny do nauczania" o
        każdej porze dnia i nocy :) A nie myślał, że jego dziecko chore, czy żona
        właśnie rodzi :P

        Prawosławny "biskup" [czyli patriarcha] też nie ma żony!
        • Gość: Peter Re: Wystarczy wreszcie sprawdzic co Pismo Swiete IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 11:41
          no tak, ale księża katoliccy też myślą o żonach i dzieciach. Tyle że nie swoich.
          I dodatkowo w podtekście mocno erotycznym. Ale tym się nasi watykańscy
          faryzeusze nie przejmują, ino tą "wierzchnią stroną miski", a w środku zgnilizna
          i robaki...
          • Gość: DarioGEe Re: Wystarczy wreszcie sprawdzic co Pismo Swiete IP: *.neting.pl 20.10.05, 11:48
            > no tak, ale księża katoliccy też myślą o żonach i dzieciach. Tyle że nie swoich
            > .
            > I dodatkowo w podtekście mocno erotycznym

            O czym ty wiesz bo jestes jasnowidzem. Dziekujemy Ci za wyjawienie nam tego.
            Jak czegos nie wiesz to nie rzucal slow na wiatr bo stajesz sie jak najmniej
            lubiana czesc spoleczenstwa czyli politycy. Oni tez umieja swietnie oskarzac
            innych jak nie maja dowodow. Pleciesz glupstwa bo nie rozumiesz, ze ktos moze
            tak wierzyc w Boga by wyrzec sie w imie tego przyjemnosci cielesnych. Moze
            powinienes ich za to szanowac a nie pomawiac.
          • Gość: :)))) Re: Wystarczy wreszcie sprawdzic co Pismo Swiete IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 13:13
            Kolejny złazi na tematykę pedofilii :)
            A posiadanie żony i własnych chroni przed pedofilią? Ciekawe, bardzo ciekawe :)))
            Przecież ani Michael J., ani pewien sławny ostatnio psycholog dzieciecy nie są
            księżmi, co więcej, mają żony!!!!
    • Gość: Kuba Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.parkowe.pol / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 09:32
      Oddzielić kościół od państwa, aby nie było takich hipokrytów jak Tusk.Niech
      księża zajmą się tym do czego są powolani, a nie do robienia interesów i
      machlojek-Rydzyk i inni.Wiara powinna pomagać w życiu , a nie być
      obciążeniem.Zlikwidować wszelkiego rodzaju dotacje z budżet upaństwa i
      instytucji np.Lotto na tzw.przedsiębiorstwa kościelne.Mądry człowiek myślący i
      tak zrozumie zasadę w myśl zasady:oddasz za wiarę duszę to i pieniądze sam
      przyniesiesz,jak mawiał Glemp-jaka wiara, taka ofiara.
      • donkej Re: Synod w Watykanie: spory biskupów 20.10.05, 09:50
        >>biskupi wyznaczyli najbardziej palące dla Kościoła kwestie. Sprzeciwiali się
        >>>w niej m.in. zastępowaniu na mszy muzyki organowej młodzieżowymi
        >>>piosenkami oraz udzielaniu komunii św. politykom opowiadającym się za
        >>>aborcją.

        Ufam, że to nieumiejętne pocięcie tekstu przez niekompetentnego redaktora.
        Bo nie można stawiać obok siebie zwyczaju, oprawy, formy oraz dogmatu, bo ktoś,
        kto żyje w stanie grzechu ciężkiego jest kanonicznie wykluczony (a raczej sam
        się wyklucza) z sakramentów.
    • dziun Re: Synod w Watykanie: spory biskupów 20.10.05, 10:22
      ... a ja myslalem, ze w tych sporach biskupow chodzi o przede wszystkim o
      pieniazki ???
    • Gość: JCh Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 10:31
      PRAWO BOGA JEST JEDNO: BYŚCIE SIĘ WZAJEMNIE MIŁOWALI. RESZTA TO WYMYSŁY
      OBWIESZONYCH ZŁOTEM GRUBYCH KATABASÓW !!!!
    • krasnov Re: Synod w Watykanie: spory biskupów 20.10.05, 10:34
      Cytata: " Sprzeciwiali się w niej m.in. (...) udzielaniu komunii św. politykom opowiadającym się za aborcją."

      Excuses moi, ale nie przypominam się, żeby jakikolwiek polityk opowiadał się za aborcją. Co najwyżej niektórzy opowiadają się przeciwko kretyńskim prawnym zakazom aborcji, które nie tylko mają zerową skuteczność, ale jeszcze generują inne negatywne zjawiska.

      Ciekawe, że najniższy wskaźnik aborcji wcale nie jest w krajach jej zabraniających, tylko w liberalnej obyczajowo Skandynawii... :P Ala panowie od WC (Wartości Chrześcijańskich) mają w d... faktyczną skuteczność i dobro kobiet i dzieci. Ważne jest, że można pokrzyczeć, wykreować się na obrońcę uciśnionych i zadowolić własne ego.
      • Gość: obds Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: 195.136.112.* 20.10.05, 11:07
        Spokojnie sokojnie, co ma wisieć nie utonie. KK od 2000 lat próbują wszelkiej
        maści purpuraci rozmontować - ale im to ciągle nie wychodzi - co dla wielu jest
        dowodem na działanie Ducha Św. Ale na serio - u wszystkich jakoś myślących
        ludzi musi wywołać sprzeciw poziom dyskusji prowadzonych przez hierarchów KK.
        Rzeczywiście im dłużej przyglądam się nie tylko purpuratom ale
        wielu "szeregowym" funkcjonariuszom KK w Polsce nie mogę oprzeć się wrażeniu że
        panowie mają w nosie swoją posługę i powołanie a jedynym motorem ich
        postępowania jest biznes robiony pod osłoną rzadu dusz. Nie liczą się krzywdy
        jakie przy tym wyrządzane są owcom przez pasterzy - ale runo. Zapominają jednak
        że tylko zły pasterz zdziera wełnę razem ze skórą - co oznacza że następnego
        golenia nie będzie. Ale czy to jakakolwiek nowość? Tak było, jest i będzie. A
        KK i tak funkcjonuje i będzie funkcjonował wyłącznie dzięki garstce szaleńców
        którzy wierzą w to co robią.
      • Gość: DarioGEe Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.neting.pl 20.10.05, 11:11
        Czy ty wiesz dlaczego KK jest przeciwko aborcji? Czy na prawde uwazasz ze KK ma
        " w d... faktyczną skuteczność i dobro kobiet i dzieci"? Jesli nie wiesz o co
        nam chodzi, jakie mamy poglady to sie nie wypowiadaj!

        Opowiadanie sie przeciwko zakazowi aborcji jest przyzwoleniem na nia, czyli
        prawu do zabijania nienarodzonych dzieci w imie jakis zasad. W dzisiejszym
        swiecie ludzie nawoluja do tolerancji dla homoseksualistow (co jest oczywiscie
        dobre), ale nie opowiadaja sie za prawem dziecka do zycia (zycie jest najwieksza
        wartoscia). To ma byc humanizm XXI wieku? To ja dziekuje za taki humanizm.
    • Gość: Cudzoziemiec KIEDY WY POLACY NAUCZYCIE SIE PISAC??? IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 20.10.05, 10:56
      Watykanista z "Corriere della Sera" NIE JEST Luigi Accatolli.
      jest Luigi Accattoli.

      2 T a jedno 1 L

      mieszkam w Polsce i KAZDY DUPEK POLAK zle pisze moje nazwisko.
      tzn 50% polakow..

      zalosne.

      Cudzoziemiec
      • laclos Re: KIEDY WY POLACY NAUCZYCIE SIE PISAC??? 20.10.05, 11:18
        W porównaniu z problemami, przed którymi stoi współczesny kościół, kwestia
        pisowni nazwiska Luigiego A. (a także, pardon, twojego) nie jest najwyzszej
        wagi. Ja też mam nazwisko obcego pochodzenia (niemieckiego zresztą), które jest
        nie do opanowania dla moich rodaków. O wiele bardziej martwią mnie błędy
        ortografoczne dyskutantów na tym forum
    • Gość: rafał A mnie zastanawia jedna rzecz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 10:58
      ..jak to jest mozliwe że w krajach w których ogromne wpływy mają panowie w "purpurowych czapeczkach i długich szatach" takich jak Polska, Ameryka Łacińska i Południowa(Brazylia, Argentyna, Meksyk) oraz w niektóry krajach afrykańskich mamy do czynienia z tak dużymi dysproporcjami życia społecznego i tak dużą skalą ubóstwa. Nie chce knuc jakichś teorii spiskowych ale to jest bardzo zastanawiające...
      • Gość: DarioGEe Re: A mnie zastanawia jedna rzecz... IP: *.neting.pl 20.10.05, 11:18
        Dysproporcje zycia spolecznego jest efektem kapitalizmu a nie dzialalnosci KK i
        jest powszechne we wszystkich krajach na swiecie. Wystarczy spojrzec na USA,
        gdzie ogromna rzesza ludzi zyjacych w slamsach swietnie kontrastuje z grupa
        bardzo zamoznych ludzi. Nie szukaj spiskow tam gdzie ich nie ma.
      • laclos Re: A mnie zastanawia jedna rzecz... 20.10.05, 11:26
        Źle stawiasz problem. Zapytaj: dlaczego kraje, które wymieniłeś, są katolickie?
        Polska - przez lata katolicyzm był remedium na obcą kulture i religie zaborców:
        prawosławie i luteranizm (Austria była wprawdzie katolicka, ale w Galicji
        całkiem źle nie było). Ameryka łacińska - byłe kolonie hiszpańskie,
        ultra-katolickiego Imperium (tam zdaje się nie ma specjalnej biedy?). Popatrz
        też z odwrotnej strony: ile krajów niekatolickich, np islamskich pozostaje w
        skrajnej nędzy. Proponuję tez przyjrzec się też poziomowi życia w ateistycznej
        Rosji. Może porzucisz bardzo popularną tezę prymitywnych ateistów szukających
        gorączkowo racjonalnych argumentów za swoją pustką życiową.
        • Gość: rafał Re: A mnie zastanawia jedna rzecz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 11:39
          Ja niczego nie szukam, jestem człowiekiem wierzącym, ale nie o to mi chodziło. Nie szukam żadnej teorii spiskowej, po prostu zastanawiające jest to że tam gdzie religia ma duzy wpływy sa takie dysproporcje - sam piszesz że kraje islamskie (czylie gdzie praktycznie wszystko jest podporządkowane religi !) też mają ten problem. No właśnie ! A Rosja to zupełnie inna sprawa, nie taka prosta do wyjaśnienia. Natomiast proponuje popatrzec na kraje w których osoby duchowne(bez względu na to jakiej są wiary) mają znikomy wpływ na życie mieszkańców np. Dania, Szwecja, Finlandia, Kanada czy Holandia. Jaki tam jest poziom życia itp.
          • laclos Re: A mnie zastanawia jedna rzecz... 20.10.05, 11:55
            Myslę, że sprawa jest złożona jak i z ta Rosją. Po prostu są obszary nedzy i
            obszary dostatku, a to zależy od ekonomii i ogólnego poziomu cywilizacyjnego, a
            nie od pozycji koscioła. Chyba nie zaliczysz Wloch do krajów żyjacych w nedzy, a
            przypominam, że tam własnie niedawno padło referendum w sprawie sztucznego
            zaplodnienia tylko dlatego, że kosciół go nie poparł. Są kraje bardzo
            katolickie, jak Austria, Bawaria, Wlochy, nawet Polska, gdzie nie żyje się
            najgorzej, i kraje niekatolickie, gdzie idzie kiepsko.
          • Gość: DarioGEe Re: A mnie zastanawia jedna rzecz... IP: *.neting.pl 20.10.05, 12:01
            Panstwa Skandynawskie i Kanade charakteryzuje bardzo male zageszczenie ludnosci,
            co automatycznie powoduje, ze ilosc surowcow naturalnych przypadajacych na
            mieszkanca gwaltownie wzrasta, co powoduje wzrost przychodow na mieszkanca i w
            koncu poprawia jego standard zycia. Poza tym latwiej jest stworzyc dobry plan
            dla mniejszej grupy ludzi niz dla wiekszej. Na koniec rowniez w tych krajach sa
            ludzi bardzo ubodzy i bardzo bogaci. Po prostu jest mniej tych bardzo ubogich.
            Jesli jestes czlowiekiem wierzacym to dobrze wiesz co PŚ przedstawia. Z
            pewnoscia nie jest to realizowane w naszym pieknym kraju, czyli nasz kraj wcale
            nie ma tak duzo ludzi wierzacych. Przeciez mamy demokracje. Jesli wiekszosc
            wierzylaby w Chrystusa, byloby prawo ktore byloby zgodne z jego nauczaniem.
            Glodnych nakarmic, spragnionych napoic, podroznych w dom przyjac. Ale tak nie
            jest bo wiekszosc uwaza sie za wierzacych choc wcale nie sa.
            • Gość: rafał Re: A mnie zastanawia jedna rzecz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 12:09
              No tak, ale przykład powinien iść z góry. A ja jak oglądam hierarchów kościelnych w ich "wystawnych i drogocennych" strojach to czuje sie lekko zniesmaczony. Pomijając już fakt jak niektórzy z nich się zachowują i co mówią..
              • laclos Re: A mnie zastanawia jedna rzecz... 20.10.05, 12:23
                Teraz to cie zupełnie nie rozumiem. Co masz przeciwko pieknym drogim szatom?
                Przecież Watykan na to stać. Również świeckich bogaczy stać na stroje,
                super-samochody i extra-jachty. Tak już jest na tym świecie. Bogaci mają, a
                biedni nie. Dlatego trzeba być bogatym, a do tego zdrowym i pieknym. A innym nie
                zazdrościć.
    • mamalgosia Re: Synod w Watykanie: spory biskupów 20.10.05, 11:05
      jak to dobrze, że ty taki pożyteczny
    • violadiparma Konkrety proszę ; ile na nich dajesz? 20.10.05, 11:13
      benediktxvi napisał:

      > ....Ja glosuje za rozpedzeniem w cholere czarnoksieznikow z Watykanu !!!!!
      > Niech ida do uczciwej pracy !!! Pasozyty!!!
      No to- ile na nich dajesz, Benedykcie?
      • Gość: DarioGEe Re: Konkrety proszę ; ile na nich dajesz? IP: *.neting.pl 20.10.05, 11:20
        oczywiscie nic na nich nie daje, ale musi gdzies pokazac jaki jest madry
    • Gość: Peter Nawet kościół katolicki schodzi na psy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 11:37
      Łatwiej uniewaznić małżeństwo, ale zdrowy, normalny mąż i ojciec nie może zostać
      kapłanem. To jakies chore jest, przeciez apostołowie mieli żony (Jezus uzdrowił
      teściową samego Piotra). Nie rozumiem dlaczego kościół przyzwala na przestępstwa
      seksualne księży, dewiacje, a nie pozwala na normalność.
      • Gość: DarioGEe Re: Nawet kościół katolicki schodzi na psy IP: *.neting.pl 20.10.05, 11:45
        Posluga swieckich jest bardzo znaczaca w KK. Kosciol nie pozwala na przestepstwa
        seksualne ksiezy i dobrze o tym wiesz. Niestety takie sie zdarzaja, nie da sie
        zaprzeczyc. Nie wiem dlaczego wam wszystkim tak przeszkadza ze ksieza zyja w
        celibacie a ogromnej wiekszosci z nich to nie przeszkadza. Dlaczego przeszkadza
        wam, ze zonaci katolicy nie moga zostac ksiezmi a ogromnej wiekszosci z nich to
        nie przeszkadza. Skoro to nam nie przeszkadza i uznajemy to za prawidlowe to nie
        narzucajcie nam swojego punktu widzenia.
        • Gość: Peter Re: Nawet kościół katolicki schodzi na psy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 11:51
          nie wiem o co ci chodzi. A odnośnie księży i ich "czystości" seksualnej, to
          wiedz, że w mojej parafii w ciągu roku przeniesiono trzech księży którzy
          "dobierali" się do mężatek. Rok wcześniej jedna panna "zaciążyła" w niepokalany
          sposób. Tak więc nie mów mi proszę że księżom celibat nie przeszkadza, bo
          praktyka pokazuje co innego. Takie zachowania księży tylko gorszą zwykłych ludzi.
          • laclos Re: Nawet kościół katolicki schodzi na psy 20.10.05, 12:04
            Gorszą ludzi...ale chyba nie tych, którzy sa przeciwko celibatowi, akceptują
            związki pozamałżeńskie heteroseksualne i homoseksualne? Bo jeśli chodzi o tych,
            którzy nie akceptują, to jest to sprawa między nimi a księdzem, który
            sprzeniewierzył się swemu przyrzeczeniu dochowania "czystości". W obecnej tu
            dyskusji nie powinna stanowić argumentu pod piórem krytyka obecnej doktryny
            koscielnej
          • Gość: DarioGEe Re: Nawet kościół katolicki schodzi na psy IP: *.neting.pl 20.10.05, 12:05
            A ty akurat wiesz dlaczego przeniesiono tych ksiezy. Czy moze tylko slyszales
            jak ktos to mowil? Powtarzasz plotki, ktore padaja z ust nienawidzacych Kosciol
            i maja na celu jego ponizenie. Ale skoro nie jestes Katolikiem to co Cie
            obchodzi czy ksieza beda mogli miec zony czy nie? To Cie wogole nie dotyczy.
          • misieq77 Re: Nawet kościół katolicki schodzi na psy 20.10.05, 12:09
            wiesz, bardzo wam współczuję, że akurat takich księży na parafię wam
            przysyłają. Jednak statystyki wykazują, że ogromna większość kapłanów to
            naprawdę ludzie poważnie traktujący swoje zobowiązania, nawet jeśli nie do
            końca się z nimi zgadzają. Jeśli Kościół, udzielając sakramentu kapłaństwa,
            wymaga od nich celibatu, a Dekalog czystości, to rezygnują z tej części swojego
            życia niejako w ofierze za dar kapłaństwa. Więc nie zgadzam się z Tobą, że
            wszystkim księżom celibat "przeszkadza", wielu z nich traktuje go nawet jako
            pomoc... Poza tym wśród duchowieństwa innych wyznań, takich które nie wymagają
            celibatu, róznież zdażają się "wydarzenia" gorszące. Wydaje się, że nie w
            celibacie tkwi problem. Zwłaszcza, że takie przykłady "niepokalanego
            zaciążenia", jak to raczyłeś napisać, zdarzają się o wiele częściej w
            codziennym życiu jak najbardziej świeckich ludzi. Rozumiem, że gorszy Ciebie i
            nie tylko Ciebie taki przypadek na plebanii, ale znów zaznaczę: masowość tego
            typu wypadków wśród ludzi, którzy nie są zobowiązani do zachowywania celibatu
            wskazuje, że problem leży zupełnie gdzie indziej.
            Pozdrawiam!
          • Gość: :)))) Re: Nawet kościół katolicki schodzi na psy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 13:25
            A to przepraszam żaden żonaty nie będzie się "dobierał" do mężatki, która nie
            jest jego żoną???? Z księżyca facet zleciałeś, czy co???
            To wsród księzy zdarzają się "anioły" - niekoniecznie święte, to wcale nie
            znaczy, że ogół jest taki.
            Że "sukienkowy" ogląda sie za kobitkami, to należy znieść celibat? A nie lepiej
            jego rozebrac z sukienki i wynocha?
            Bo idąc tym tokiem rozumowania, należy zalegalizowac kradzież, wtedy nie będzie
            złodziei :))))
      • Gość: :)))) Re: Nawet kościół katolicki schodzi na psy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 13:19
        Wszyscy apostołowie mieli żony?
        Z drugiej strony - w końcu to sam Jezus mówi o wyrzeczeniu sie wszystkiego i
        pójściu za nim. Jak z tym pogodzisz posiadanie rodziny?
        W przypadku "braków kadrowych" na którejś parafii, przeniesienie księdza z innej
        parafii nie jest problemem. A jakby miał żonę? Znajdzie ona pracę w nowym
        miejscu? Czy na utrzymaniu męża? A co z wdową, jeśli była na utrzymaniu męża,
        kto będzie ją utrzymywał? Ile ma zarabiać ksiądz, mający na utrzymaniu żonę -
        pomyślał ktoś?
        Po prostu - celibat jest mniej kłopotliwy.
        A o tym, że w przypadku księdza konieczna jest dyspozycyjnośc 24 h na dobę
        [przynajmniej teoretycznie], to już pisałem.
    • Gość: hefajstos Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 12:10
      Podstawowe pytanie: coś Ty zrobił dla drugiego człowieka? Wykaż się! Ile
      założyłeś sierocińców, domów opieki, szpitali. Przyszedłeś z pomocą osobie
      cierpiącej na depresję. Pozwoliłeś ludziom żyć tak jak chcą nie pytając ich o
      przynależność partyjną... Pytania można mnożyć tylko po co. Ostatnio widziałem
      pewnego nawiedzonego w czapce dostojnika muzułmańskiego. A niech sobie działa.
      Mnie to nie przeszkadza, byleby nie wtrącał się do moich spraw. Mało
      prawdopodobne, że się nie wtrąci, ale na to też znajdzie się rada.
    • Gość: Radek Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: 157.25.139.* 20.10.05, 12:26
      Ja osobiście nic przeciwko ne mam ożenkom księży, nawet młodych jak zechcą.
      Pytanie tylko czy będą żyć jak Pan Bóg przykazał. Podejrzewam że i w rozwodach
      staliby się bardziej liberalni gdyż sami widzieli by i posmakowali miód
      małżeństwa. Ciekawe co powiedzieliby w przypadku gdy żońca urządziłaby im
      pyskówkę że do koszyczka za mało ludzie dają a ona na futro potrzebuje. Jak
      postąpiliby w przypadku swojego owocu gdy nie będzie chciał się uczyć, zacznie
      palić i pić, a może ćpać i uciekać. Jak wtedy będą prawić swoje morały i nauki
      książkowe. Kościół by mógł się rozpaść.
      W takich przypadkach jest właśnie zagrożenie i tego księża się boją.
      Co do komunii rozwiedzionych, jestem za. Bo nie zawsze osoba rozwiedziona jest
      wina rozpadowi. To dlaczego ma Cierpieć z powodu głupoty i chamstwa drugiej
      połowy.
      Obecnie zresztą jest nagminny ślub bez kościelnego i rozwody (brak kasy).
      Co do moralnych spraw to uważam że tai sam grzech popełniają osoby żyjące pod
      dachem bez ślubu, panienki dające na lewo, chłopczyki zaliczające na lewo co i
      rozwiedzeni. To jak mogą jedni chodzić a drudzy nie do komunii.
      A zresztą jak ktoś czuje się niewinny może iść do innej miejscowości i komunię
      dostanie. No i po co tyle zamieszania.
      • laclos Re: Synod w Watykanie: spory biskupów 20.10.05, 12:31
        Problem jest ten, że rozgrzeszenie otrzymuje się w konfesjonale po wyrażeniu
        żalu za grzech (w tym przypadku współżycia z osobą, która nie jest
        współmałżonkiem) oraz przyrzeczeniu poprawy. W przypadku osób trwale związanych
        z nowym partnerem nie może to miec miejsca.
        • Gość: Radek Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: 157.25.139.* 20.10.05, 12:49
          Ale miejsce ma!
          Jak inaczej tłumaczyć życie razem bez kościelnego tylko w cywilnym.
          Popełniają taki sam grzech i dostają rozgrzeszenie.

          Niejednokrotnie ludzie żyjący tylko po cywilnym żyją lepiej od tych po
          kościelnym.
          Ci po kościelnym niejednokrotnie żrą się jak psy, olewają kościół. Natomiast Ci
          po cywilnym chodzą do kościoła, ich dzieci pobierają nauki, a jednak są przez
          kościół odrzuceni. Piszę przez kościół, bo z pewnością nie przez Boga.
          Znam takie przypadki.
          A co z dziećmi? Dzieci z drugiego małżeństwa są dyskryminowane. W jaki sposób?
          Ano chociażby podczas bardzo ważnych życiowych i głęboko duchowych przeżyć jak
          np. Pierwsza Komunia Święta. Inne dzieci mają obok siebie w tej ważnej chwili
          rodzica, natomiast dziecko w takiej chwili musi mieć obok siebie obcych. Znam
          przypadek jawnej dyskryminacji przez katechetkę.
          • laclos Re: Synod w Watykanie: spory biskupów 20.10.05, 13:03
            To może tylko oznaczać, że ludzie ci albo nie spowiadaja sie ze współżycia bez
            ślubu koscielnego, albo przyrzekają, że wezmą go jutro. Za rok ida do innego
            księdza i tak od początku. Oczywiście, że jest mnóstwo hipokryzji u tzw.
            katolikow. Tylko że oni nie prowadzą rozmowy z Bogiem tylko "odwalają" obyczaj,
            do którego przywykli. Dyskusja, która toczy sie obecnie w kosciele, dotyczy
            wyłącznie ludzi traktujących swa wiare powaznie.
            • Gość: Radek Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: 157.25.139.* 20.10.05, 13:28
              A po co się spowiadać, gdy do komunii nie dopuszczą? Ja mówię o osobach
              rozwiedzionych, żyjących w drugim małżeństwie. Dla kościoła to są osoby tzw.
              drugiej kategorii.
              Sam jestem rozwiedziony i wiem ile moją drugą żonę kosztował ożenek cywilny ze
              mną.
              Co do dyskryminacji mogę podać przykład. Przed Komunią Świętą dziecko winno się
              wyspowiadać. Stoi sobie z rówieśnikami w kolejce, aż tu nadchodzi katechetka i
              wyrzuca dziecko z kolejki. Jak byś postąpił będąc rodzicem? Po gębie nie będę
              walił morwy w kościele, więc po prostu wstałem zabrałem dziecko wyszedłem. O
              mały włos Kościół przez debilną babę utraciłby gromadkę na zawsze.
              Dziecko do komunii przez księdza nie zostało dopuszczone z powodu tego że
              jestem rozwiedziony. Napisałem skargę do Biskupa i oddałem otwarty księdzowi.
              Dopiero później ustąpił.
              Wieżyc w Boga to wcale nie znaczy, że trzeba zapylać codziennie do kościoła.
              A ubliżać niczemu niewinnych i bliskich sobie osób nie pozwolę. Czy to będzie
              katechetka, ksiądz, Biskup czy nawet Papież.
              A moje postępowanie Bóg osądzi.
              Księża to tacy sami ludzie jak inni. Rozmawiać z Bogiem można i w ogrodzie,
              będąc w roboczych ciuchach i ścinając gałęzie w dni powszednie.
              Jak z takimi problemami nie zrobią porządku to Kościół będzie chylić się ku
              upadkowi. Widać to po Francji i innych krajach. A ponoć dawniej Europa była
              wiary Rzymsko-Katolickiej. Oprócz Polski jak to ma sie do innych krajów, gdzie
              ksiądz musi zapraszać u progu do wejścia do kościoła?
              • laclos Re: Synod w Watykanie: spory biskupów 20.10.05, 14:07
                Nie chce nikogo nudzic zwierzeniami, ale moja sytuacja rodzinna wygląda jeszcze
                gorzej - moje dziecko jest niechrzczone, ponieważ jest "nieslubne". I takie
                rozporzadzenie uważam za nieludzkie, bo przeciez dziecko nie odpowiada za grzech
                rodziców. Ciekawe, czy to przypadkiem nie jest radosna twórczość polskiego
                koscioła? A co do rozwodników - myślę, że odmawianie im rozgrzeszenia jest
                logiczne w świetle VI przykazania, aczkolwiek po pierwsze - nie są przecież
                odsunięci całkowicie od kościoła, a po drugie: trzeba być konsekwentnym i brać
                odpowiedzialność za swoje decyzje. I nie domagać się aprobaty od instytucji,
                która aprobaty dac nie może.
                • vivian.darkbloom Re: Synod w Watykanie: spory biskupów 20.10.05, 17:40
                  rozwiązaniu problemu rozwodników wcale nie stoi na przeszkodzie 6 przykazanie,
                  równie dobrze można go rozwiązać jesli przestanie sie uważać ślub za sakrament -
                  tak jest u protestantów, ktorych co jak co ale o nieznajomość Biblii oskarżać
                  nie można :) rozwody dopuszcza takze judaizm i islam.
                  • mala.mi74 Re: Synod w Watykanie: spory biskupów 20.10.05, 18:55
                    vivian.darkbloom napisała:

                    > rozwiązaniu problemu rozwodników wcale nie stoi na przeszkodzie 6 przykazanie,
                    > równie dobrze można go rozwiązać jesli przestanie sie uważać ślub za
                    sakrament
                    > -
                    > tak jest u protestantów, ktorych co jak co ale o nieznajomość Biblii oskarżać
                    > nie można :)
                    Dlaczego nie mozna? Ja uwazam ,że znajmośc Bibli przez protestantów to mit.
                    Wiekszośc nie wie co w którym miejscu jest i nie wiąże ze soba podobnych
                    fragmentów,a wielu fragmentów nawet z Nowego Testamentu w ogóle nie zna.
                    Zauwazylam to rozmawiajac z moja rodzina, której częśc nalezy do
                    zielonoświatkowców oraz z moimi znajomymi którzy sa luteranami.
                • Gość: bob Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 21:37
                  To masz jakiegos "fajnego" farorza. Można odmówić chrztu małego dziecka tylko
                  wtedy, gdy wiadomo, że nie otrzyma chrześcijańskiego wychowania. W innych
                  przypadkach nie można odmówić chrztu. Czasem księża próbują wymusić w ten
                  sposób uregulowanie związku [o ile to wogóle możliwe] na rodzicach. Hm... w
                  końcu możesz sam ochrzcić dziecko i pójść do księdza, aby dopełnić formalności
                  i obrzędów ;)
        • vivian.darkbloom seks nie-małżeński a komunia 20.10.05, 12:52
          A powiedz czy to jest możliwe, żeby racjonalnie myślący człowiek żałował za
          grzech współżycia ze stałym pratnerem, którego kocha? Na tym polega problem, (a
          Kościół woli nie zauważać jego istoty), ze ludzie spowiadajac sie z
          nie-małżenskiego współżycia muszą postepować w niezgodzie ze swoim sumieniem.
          Tak samo w przypadku środków antykoncepcyjnych. Jak można przyrzekać poprawę gdy
          ktoś jest w swoim sumieniu przekonany, że nie czyni niczego złego, a wręcz
          przeciwnie?
          • laclos Re: seks nie-małżeński a komunia 20.10.05, 13:06
            Oczywisci, że masz rację, dlatego własnie ludzie poważnie traktujący swa
            przynależność do kościoła są odsunięci od sakramentów, bo nie "kręcą" i nie
            usiłują kłamstwem wymusić rozgrzeszenia. Stąd taki problem w kościele, którego
            hierarchowie widzą niesprawiedliwość tej zasady
            • ubik007 Kościół zawsze uważał seks za grzech 20.10.05, 13:21
              Problem Kościoła z seksem polega na tym, że od stuleci uważa go za grzeszny sam
              w sobie. Dlatego Maria musiała być dziewicą (a w czym dziewica jest lepsza od
              niedziewicy) i dlatego księża muszą żyć w celibacie (bo uprawiając seks
              robiliby coś złego). Jedynym usprawiedliwieniem dla seksu jest dla Kościoła
              płodzenie dzieci. Kościół nie odrobił jeszcze lekcji z wychowania seksualnego,
              chociaż jest już wielu postępowych duchownych, którzy rozumieją, że seks należy
              traktować nie tylko jako drogę do rozrodczości, ale i wartość samą w sobie
              • Gość: :)))) Re: Kościół zawsze uważał seks za grzech IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 13:27
                Weź do ręki "Kamasutrę" i wyjdą ci gały ze zdziwienia :))
                Bo i tam uprawianie seksu ma tylko jeden cel - prokreację.
                Tyle, że widzą to w kategoriach nieco przyjemniejszych niż kk - tylko kołderka i
                zgaszone światło :)
                • nick3 Re: Kościół zawsze uważał seks za grzech 20.10.05, 15:52
                  "A u was biją Murzynów" - tej klasy jest argument z Kamasutrą.

                  Ponadto jest on nieprawdziwy. Tak katolicy mówią prawdę?

                  Dla niewtajemniczonych: Kamasutra nie jest przedmałżeńskim kursem o płodności.

                  A większa część jej technik naprawdę w niczym się nie przyczynia do
                  rozrodczości:-)
              • mala.mi74 Re: Kościół zawsze uważał seks za 20.10.05, 19:02
                ubik007 napisał:

                > >
                > w sobie. Dlatego Maria musiała być dziewicą (a w czym dziewica jest lepsza od
                > niedziewicy) i dlatego księża muszą żyć w celibacie (bo uprawiając seks
                > robiliby coś złego). Jedynym usprawiedliwieniem dla seksu jest dla Kościoła
                > płodzenie dzieci. Kościół nie odrobił jeszcze lekcji z wychowania
                seksualnego,
                > chociaż jest już wielu postępowych duchownych, którzy rozumieją, że seks
                należy
                >
                > traktować nie tylko jako drogę do rozrodczości, ale i wartość samą w sobie

                Seks ma wartośc sam w sobie. Gdyby tak nie bylo to Kościoł zabranialby seksu
                małzonkom, którzy juz nie chca lub nie moga nz racji wieku mieć dzieci oraz
                małzeństwom niepłodnym, których teraz niemało(ponoc juz co 4-te młode
                małżeństwo).
                Poczytaj sobie w Biblii Piesn nad Piesniami
                albo ksiązki byłego papieza "Młodzi i miłośc", "miłośc i odpowiedzialnośc"
                czy "O małzeństwie i rodzinie". I znajdziesz tam piekne rzeczy wlasnie odnosnie
                samego seksu.
                • nick3 Pieśń nad pieśniami to tekst antyjahwistyczny... 20.10.05, 21:01
                  ...a książki JPII czytałem i "wiele pięknych rzeczy" zawsze musi być "otwarte
                  na życie", a więc prokreacja jest jedynym samodzielnym celem seksu.
                  • mala.mi74 Re: Pieśń nad pieśniami to piekny tekst 23.10.05, 00:18
                    nick3 napisał:

                    > ...a książki JPII czytałem i "wiele pięknych rzeczy" zawsze musi być "otwarte
                    > na życie", a więc prokreacja jest jedynym samodzielnym celem seksu.
                    To ,że seks jest otwarty na zycie ( a więc może w nastepstwie prowadzic do
                    stworzenia życia) wcale nie oznacza ,ze prokreacja jest jedynym samodzielnym
                    celm seksu. Tak jak wychodząc na spacer do parku moge spotkac np. znajomego,
                    co wcale nie oznacza,ze tylko po to poszłam na spacer...
                    a co masz do Pnp? Chyba Pnp burzy własnie Twoja wizje seksu wyłacznie dla
                    prokreacji( może mi ktoś wyjasni skad wogóle ten mit o seksie tylko dla
                    prokreacji wsród ludzi?)
          • Gość: :)))) Re: seks nie-małżeński a komunia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 13:14
            Eeej, seks-niemałżeński łączy sie z VI przykazaniem - nie cudzołóż - więc kk
            jest konsekwentny :)
            • nick3 Być może normy nie są istotą Biblii... 20.10.05, 16:02
            • vivian.darkbloom 9 przykazań 20.10.05, 17:30
              Wcale taki konsekwentny nie jest - niewielu ludzi o tym wie, ale treść 10
              przykazań została zmieniona w stosunku do tej, ktora jest w Biblii - usunięto
              zakaz sporządzania wizerunków. Patrz Księga Powtórzonego Prawa 5,8-9 "Nie
              uczynisz sobie posągu ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko albo na
              ziemi nisko, lub w wodzie poniżej ziemi. Nie bedziesz oddawał mu pokłonu ani
              służył." Judaizm ten zakaz respektuje. Czemu jeśli to usunięto, a sztucznie
              robito ostatnie przykazanie na dwa, nie można by usunąć nie cudzołóż?
              • mala.mi74 Re: 9 przykazań 20.10.05, 18:51
                vivian.darkbloom napisała:

                >- niewielu ludzi o tym wie, ale treść 10
                > przykazań została zmieniona w stosunku do tej, ktora jest w Biblii - usunięto
                > zakaz sporządzania wizerunków. Patrz Księga Powtórzonego Prawa 5,8-9 "Nie
                > uczynisz sobie posągu ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko albo
                na
                > ziemi nisko, lub w wodzie poniżej ziemi. Nie bedziesz oddawał mu pokłonu ani
                > służył." Judaizm ten zakaz respektuje. Czemu jeśli to usunięto, a sztucznie
                > robito ostatnie przykazanie na dwa, nie można by usunąć nie cudzołóż?

                W Starym Testamencie jest ok. 2 tys . różnych przykazań ,kóre po
                Zmartwychwstaniu Jezusa przestały obowiązywac. Dlaczego? Wyjasnienie w :Rz 7,1-
                6. Sporzadzenie wizerunków , rzexb, którym się kłaniano zabronił Bóg po wyjściu
                Izraela z wieloletniej niewoli Egiptu. Pogański Egipt czcił wizerunki bozków,
                kotów, węzy, owadów , ptaków, bydła itd. i wielu z Izraela przejeło te
                wierzenia. Wprawdzie Mojżesz próbował nawrócic Izrael do wierzenia przodków,ale
                jak tylko się oddalił lud sporzadził sobie złotego cielca i oddawał mu pokłon
                jako bozkowi :Wyj 32,1-35.
                Jasnym jest ,że taki kult jest zabroniony przez Kościół katolicki, obojetnie
                czy ktos bedzie czcił bydło, posązki ptaków, wahadełka czy...pieniądz.
                Malując jednak wizerunek Jezusa, który zył,zyje i ma wyglad, Maryi czy swiętych
                (moga to byc obrazy czy wobec współczesnych świętych -zdjęcia) nie uwaza to za
                grzech, bo jak patrzenie czy składanie kwiatów pod obrazem Jezusa miało by Mu
                odebrac czesc? Równie dobrze fotografia mojego chłopaka na stole mogłaby mu
                odebrac moja miłosc. Nie sądze aby mój chłopak był zły ,ze mam jego zdjecie w
                portfelu ,a nawet je czasem pocałuje (ciiiiiii;o).
                Nie czci sie tutaj obcych bogów, ani nie odbiera czci Bogu ,Jezusowi. Czy w
                jakiś sposób zdjęcia papieza oddalaja człowieka od Boga? Przeciez wielu własnie
                dzieki temu się nawraca. Wizerunek Jezusa w moim pokoju przypomina mi o jego
                ciagłej obecności przy mnie.
                Bog nie wymysla przykazan bezsensownych, ani nie zabrania tego,co do Niego
                prowadzi,do Niego zbliża.
                pozdr:)
                • vivian.darkbloom Re: 9 przykazań 21.10.05, 13:52
                  Problem w tym, ze trzeba być konsekwentnym i jesli dokonało sie jakiś zmian w
                  stosunku do pierwotnej wersji dekalogu to nie mozna póżniej argumentować, że
                  dekalog jest nienaruszalny.
                  Sporządzanie wizerunków ma moim zdaniem negatywne konsekwencje dla wiary (choć
                  pozytywne np. dla rozwoju sztuki) Powoduje, że Bóg to dla wiekszosćiludzi
                  dziedek z brodą a Duch Świety gołąb, że postrzeganie Boga przestaje być
                  abstrakcyjne, metafizyczne, a staje się dziecinne. Zdjecia papieża też mogą
                  wniektórych przypadkach od Boga oddalać - często odnosiłam wrażenie,z ę na msze
                  papieskie ludzie przychodzili do papieża a nie do Boga.
                  • mala.mi74 Re: 9 przykazań 22.10.05, 23:55
                    vivian.darkbloom napisała:

                    > blem w tym, ze trzeba być konsekwentnym i jesli dokonało sie jakiś zmian w
                    > stosunku do pierwotnej wersji dekalogu to nie mozna póżniej argumentować, że
                    > dekalog jest nienaruszalny.
                    > Sporządzanie wizerunków ma moim zdaniem negatywne konsekwencje dla wiary (choć
                    > pozytywne np. dla rozwoju sztuki) Powoduje, że Bóg to dla wiekszosćiludzi
                    > dziedek z brodą a Duch Świety gołąb, że postrzeganie Boga przestaje być
                    > abstrakcyjne, metafizyczne, a staje się dziecinne. Zdjecia papieża też mogą
                    > wniektórych przypadkach od Boga oddalać - często odnosiłam wrażenie,z ę na
                    msze
                    > papieskie ludzie przychodzili do papieża a nie do Boga.

                    Problem nie jest w tym aby przestrzegac dekalogu, bo to czynili tez
                    faryzeusze, ale aby dekalog wypełniac tylko z pewrspektywy naszego zblizania
                    sie do Boga, miłości do Boga (porównaj List do Rzymian roz. 7,6). Myśle,że
                    sztuka jednak wielu ludzi zbliża do Boga-muzyka ,malarstwo, poezja itd. Jak dla
                    kogos Bóg to dziadek z broda, albo ważniejszy dla kogoś jest człowiek niz Bóg,
                    to w ogóle trudno tu mówic o jakiejs wierze, jest wtedy cos nie tak z
                    najwazniejszym przykazaniem-pierwszym.
                    Nie mamy slepo przestrzegac przykazan ,bo nie na tym polega wiara ,ale szukac
                    tego co nas do Boga zbliza,nawet jesli zblizalaby sztuka. Ja mam w domu obraz
                    Jezusa -dobrego pasterza i on mi mówi bardzo wiele na codzien. Dla mnie wiec
                    zakaz czynienia Jego podobizny jest bezsensowne i bezcelowe w punktu widzenia
                    wiary.
                    pozdrówka serdeczniaste:)
            • Gość: Izaak Re: seks nie-małżeński a komunia IP: *.nys.biz.rr.com 20.10.05, 18:18
              No panowie najpierw to prosze zapytac jakiegos rabina (albo nie katolika) jak
              brzmi 6 przykazanie (w orginale) a nie w przekreceniu kosciola.
              Zmieniac celibat i obrzedy - prosze bardzo, ale slow ktore Mojzesz przyniosl od
              Boga - ja bym sie nie odwazyl...
              Jak ktos ma watpliwosci - prosze zajrzec do Starego Testamentu...
              • Gość: Wanda Re: seks nie-małżeński a komunia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 19:13
                A grecki znasz? Bo patrzeć w Vulgatę to szkoda czasu. A poza tym po co wam to
                Pismo Święte? Przecież tam jest pełno sprzeczności jeśli ogarnąć całość, co nie
                każdy jest w stanie zrobić. Nawet wytrawni egzegeci nie przywiązują się do
                poszczególnych sformułowań, ważny jest tzw. "trynd": oczekiwanie na przyjscie
                Mesjasza, co jest przygrywka do Nowego Testamentu.
                • Gość: Izaak Re: seks nie-małżeński a komunia IP: *.nys.biz.rr.com 21.10.05, 00:05
                  No - greckiego akurat nie znam. Po co mam znac ? Hebrajski i owszem. Ja bardzo
                  przepraszam ale Pan Mojzesz nie napisal Piecioksiagu po grecku. A przykazania
                  sa wlasnie w piecioksiagu... Zawsze czystsza jest woda u zrodla... Ty Wanda
                  przeczytala bys lepiej Miszne albo Komentarze - a nie jakiegos (tfu) meszugne
                  Kosidowskiego.
                  Shalom
                  • laclos Re: seks nie-małżeński a komunia 23.10.05, 07:47
                    Istniejąca obecnie wersja jezykowa Starego Testamentu, to 39 ksiąg hebrajskich i
                    9 ksiąg w tłumaczeniu greckim. Polecam publikacje profesor Anny Świderkówny.
          • Gość: słd Re: seks nie-małżeński a komunia IP: *.rutki.sdi.tpnet.pl 20.10.05, 21:46
            Głupca ma za doradcę, kto sam sobie doradza. Ot, cała odpowiedź.
    • Gość: rree Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.fju.edu.tw / *.fju.edu.tw 20.10.05, 13:16
      Najglosniej krzyczysz, ale sam zapewne zlamanego grosza nie dales na Kosciol.
      Skoro inni daja, to co cie to obchodzi??? Ich pieniadze, ich wola. Zanim wiec,
      koles, cos napiszesz, stuknij sie troche w leb, moze przejrzysciej zobaczysz
      pewne sprawy.
      • Gość: kropka Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: 65.217.218.* 20.10.05, 14:18
        Celibat nie byl wlaczony w nauke KK od poczatku, wielu ksiezy, w tym biskupi i
        rowniez papierze byli zonaci. Gdzies czytalam, juz nie pamietam artykulu, ze
        prawo o celibacie ksiezy bylo posunieciem polityczno-prawnym, jak sie zaczely
        rozdrabniac majatki koscielne, bo rodzina musiala dziedziczyc, wiec rozprawiono
        sie z tym tak, ze wprowadzono zakaz malzenstw wsrod ksiezy.
        www.bessel.org/popes.htm
        Widze, ze na dopuszczenie kobiet do kaplanstwa nie ma nawet co liczyc w tym
        pontyfikacie.
    • Gość: xip Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: *.era.pl 20.10.05, 14:08
      oj! oj! ojojoj!
    • Gość: Franke Jan Re: Synod w Watykanie: spory biskupów IP: 212.106.128.* 20.10.05, 14:13
      A kim Ty jestes ze zabierasz glos w tej sprawie.Podpisz sie prawdziwem
      nazwiskiem i imieniem.Tchozu.
    • kozaczek3 Pasibrzuchy wiedzą żeSEX jest przyjemny i odchudza 20.10.05, 14:20
      To przecież oni napisali Konkordat, aby im się żyło godnie i w przepychu.
      Teraz chcą tego oficjalnie, co przedtem czynili w ukryciu.
      Seks z wytwornymi paniami.
      Seks z młodymi chłopcami.
      Ci porządniejsi chcą zatwierdzenia konkubinatów z kuchareczkami.
      Ci całkiem porządni (tych jest najmniej)chcą normalnych związków małżeńskich.
      Ale każda reforma Kościoła rzymskokatolickiego przyspieszy jego upadek.
      Amen.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka