Dodaj do ulubionych

ASeksualność, czyli co?!

12.01.06, 15:56
Mam 23 lata, studiuję, lubię Jarmuscha, szalone imprezy u przyjaciół,
spontaniczne wypady do Krakowa w weekend, kumpelskie spotkania, rozmowy przez
pół nocy przy winie o mniej i ważnych sprawach. Pracuję. Mam full znajomych.
Ale nikogo bliskiego... Albo inaczej - miewam facetów, od czasu do czasu, na
krótko raczej (szybko się nudzę? formuła związku się wypala?...). Czasem jest
seks, czasem nie. W zasadzie obojętne jest mi to, czy jest, czy go nie ma.
Może dlatego, że nie czuję potrzeby albo nie umiem czerpać przyjemności z
tego, co dają intymne kontakty. Nie wiem, czy to oziębłość, czy anoreksja
seksualna (tak! i taki termin gdzieś mi się zamajaczył..), czy, no właśnie! -
ASeksualność?! Chcę być z kimś, czuć bliskość i oddanie drugiej osoby, ale
kiedy przychodzi co do czego, nie umiem się tym cieszyć. Może nawet nie
chcę... Jednocześnie jednak czuję, jakbym na własne życzenie pozbawiała się
czegoś ważnego. Jakby część mnie gdzieś zostawała obok, nie nauczona
intensywnego, pełnego przeżywania chwili.
Obserwuj wątek
    • b-beagle Re: ASeksualność, czyli co?! 12.01.06, 16:14
      Biedna jesteś ((((
      • olivve Re: ASeksualność, czyli co?! 12.01.06, 16:39
        Tylko czy to jest stan kwalifikujący się do leczenia?
        Czy po prostu "taka jestem" i wizyty u lekarza nic nie zmienią?
        Bo teoretycznie żadnych oporów przed wchodzeniem w intymne kontakty nie mam...
        Tyle, że właśnie kiesy do nich dochodzi, nie umiem nimi się cieszyć.
        To raczej nie jest przejściowa sprawa, ani kwestia nastawienia: życiem potrafię
        się cieszy c, tym co przynosi, co daje. Ale związki.. Niby potrzebuję bliskich
        kontaktów, a z drugiej strony - jakby mni wcale nie były potrzebne.
        • b-beagle Re: ASeksualność, czyli co?! 12.01.06, 16:47
          Nie wiem. Nie bardzo wyobrażam sobie jak należałoby to leczyć. Musisz sie
          zakochać ))))
          • olivve Re: ASeksualność, czyli co?! 12.01.06, 17:09
            Hmm, może to jest przyczyna: że jeszcze nigdy tak naprawdę nie byłam zakochana?
            Może wystarczy poczekać? Może samo przyjdzie i los jakoś się odmieni.. Pojawi
            się ktoś, kto nauczy mnie, co to jest miłość. Ech.
    • olivve Słowo wyjaśnienia: 12.01.06, 17:08
      terminu "aseksualność" nie wzięłam z głowy.
      Trochę na ten tema jest w lutowej 'elle'.
    • dr.love Re: ASeksualność, czyli co?! 12.01.06, 18:51
      dr.love wyleczy Cie z każdej choroby ;)
      • olivve Re: ASeksualność, czyli co?! 13.01.06, 12:34
        humor mi poprawiłeś odrobinę - dziękuję ;))
    • Gość: duncan_idaho Re: ASeksualność, czyli co?! IP: 62.93.41.* 12.01.06, 18:53
      Ja też tak mam, niby jest potrzeba bliskości z kimś, ale jak ktoś się pojawia,
      to następuje zniechęcenie, taki swego rodzaju brak motywacji do otworzenia się
      • Gość: mm. Re: ASeksualność, czyli co?! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.01.06, 19:01
        a czy czulas sie kiedykolwiek podniecona ,chocby sama z soba.
        Czy masz jakikolwiek sexualny pociag?
        Bo jakos niepotrafie sobie tego wyobrazic ze idziesz z kims do lozka bez jakich
        kolwiek odczuc ,czy satysfakcji.
        • mahadeva Re: ASeksualność, czyli co?! 13.01.06, 00:45
          Powiem Ci, Oliwko, ze ja sie zakochuje raz na 2-3 lata tak ze czuje prawdziwe
          motylki w brzuchu, maksymalne pozadanie, prawdziwa frajda. Nigdy nie
          oczekwialam, ze z kazdym napotkanym facetem bede miec satysfakcjonujacy seks...
          Trzeba spokojnie czekac az to przyjdzie. Facet musi byc wyjatkowo atrakcyjny :)
          • olivve Coś w tym jest... 13.01.06, 12:38
            Mahadevo. Dzięki za Twoje słowa.
            ;))
        • olivve to chyba bezpośrednio 13.01.06, 12:37
          do mnie nie było, ale odpowiem: to jest tak, że za każdym razme mam nadzieję,
          że nastąpi jakiś przełom, że coś w końcu poczuję, że coś się zmieni... I bardzo
          tego chcę. Może ZA bardzo? Sama nie wiem...
          Zazdroszczę wszystkim tych opowieści o motylkach w brzuchu itp.
          Nigdy się tak nie czułam, mimo, że czasem wydawało mi się, że jestem zakochana.
          Chyba tylko "wydawało mi się".

          Strasznie ponuro te wywyody, brzmią, a pesymistką z natury nie jestem.
    • crax aseksualność, czyli co?! 13.01.06, 12:43
      Musisz trafić na swoją "drugą połowę". Jak trafisz - będziesz o tym wiedzieć,
      zaręczam.

      Pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka