Dodaj do ulubionych

Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertycha!

31.05.06, 18:52
www.platforma.org/index.php/aktualnosci/aktualnosci&pT=details&sP=CONTENT,objectID,897760/CONTENT_2,objectID,897760&L=pl

Obserwuj wątek
    • monia145 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 31.05.06, 19:28
      A na czym polega wg. Ciebie liberalizm tej decyzji?
      • baltazarus Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 31.05.06, 19:39
        PO popiera zawłaszczanie dzieci przez państwo, ograniczanie praw rodzicielskich
        czyli socjalizm.
        • Gość: ant Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc IP: *.adsl.inetia.pl 01.06.06, 11:10
          PO popiera postęp w każdej dziedzinie życia, w szkolnictwie też.
          niekoniecznie odzwierciedla się on obowiązkiem religii na maturach....
          a nauczanie dzieci od młodszych lat zycia powoduje lepszy ich rozwój - z
          korzyścią dla nich, ale i dla kraju.
          więc tym postawom (tak giertycha jak PO) mozna przykleić wiele etykietek od
          socjalizmu przez komunizm aż do skrajnoprawicowych. szkoda na to czasu.
          • acorns Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 04.06.06, 13:27
            > a nauczanie dzieci od młodszych lat zycia powoduje lepszy ich rozwój - z
            > korzyścią dla nich, ale i dla kraju.

            Ale jakim prawem państwo ma nasze dzieci do tego zmuszać? Jakim prawem państwo
            ma decydować za mnie co dla mnie jest lepsze? Obowiązkowe zniewolenie dzieci na
            kilka godzin dziennie w przedszkolach śmierdzi mi totalitaryzmem. To są metody
            rodem z hitlerowskich Niemiec z tą różnicą, że Hitler zaczynał od
            dziesięciolatków, a nasi chcą zacząć już od pięciolatków.
            • Gość: ant Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc IP: *.adsl.inetia.pl 04.06.06, 23:37
              a jakim prawem zmusza cie (twoje dzieci)do czegokolwiek ??
              do podatków, zus-ów, akcyz, obowiązku nauczania wogóle, zapinania pasów w
              samochodzie, obowiązku ubezpieczeniowego, obowiązku opłat RTV, obowiązku służby
              wojskowej, obowiązku ....
              itd, itp.
              ?????
              oni mają cie, wiesz gdzie ??
    • Gość: lutzek Baltazarusie... IP: *.crowley.pl 31.05.06, 19:42
      ... Twoja zdolność rozumienia słowa "liberalny" jest równa rozumieniu tego pojęcia przez mojego ojca (leciwy, wiekowy człowiek). "Róbta co chceta" - tak on to rozumie. Ty widzę także. Proponuję sięgnąć do pierwszego z brzegu podręcznika do WOS-u dla uczniów gimnazjum.

      lutzek
      • Gość: ferment Re: Baltazarusie... IP: *.chello.pl 31.05.06, 20:01
        Ponieważ nie mam pod ręka pierwszego lepszego podręcznika, czy może sz
        przytoczyć taką definicję i podać nazwisko jej autora. Może wtedy łatwiej będzie
        nam prowadzic rzeczowa dyskusję.

        A na poczatek:

        Liberalizm
        From Wikipedia

        Liberalizm (z łac. liberalis – wolnościowy, od łac. liber – wolny) jest to
        kierunek polityczny ograniczający rolę państwa do minimum, głoszący
        nieskrępowaną działalność poszczególnych obywateli na polu gospodarczym i
        politycznym

        • baltazarus Re: Baltazarusie... 31.05.06, 21:53
          Otóż to.
          • Gość: sabinka Re: Baltazarusie... IP: 83.168.96.* 04.06.06, 10:51
            baltazarus napisał:

            > Otóż to.

            Ale religia obowiązkowa. Na maturze też?

        • Gość: lutzek Opanujcie się z tą Wikipedią!!!! IP: *.crowley.pl 01.06.06, 10:04
          Czy naprawdę nie macie w domu książek, podręczników tylko musicie cytować pisaną przez internautów Wikipedię, pełną błędów, niedomówień, niekompletnych definicji?

          lutzek

          • mg2005 Lutzeku... 01.06.06, 14:30
            Czy twoje podręczniki podają inną definicję? Racz zacytować...
          • Gość: Gandalf Re: Opanujcie się z tą Wikipedią!!!! IP: *.wi-lan.com.pl 01.06.06, 16:52
            Wikipedia jest redagowana przez profesorów i naukowców. Niedawno w rankingu
            rzetelności znalazła się za Britannicą.

            Gość portalu: lutzek napisał(a):

            > pełną błędów, niedomówień, niekompletnych defini
            > cji?
            Gdzie te błędy, proszę podac dowody, a nie powtarzac zasłyszane opinie.
            • Gość: lutzek Obśmiałem się :) IP: *.crowley.pl 01.06.06, 19:35
              >Wikipedia jest redagowana przez profesorów i naukowców. Niedawno w rankingu
              >rzetelności znalazła się za Britannicą.

              Obśmiałem się do łez :) Oby jak najmniej takich "profesorów" :) Szkoda mi czasu na szukanie "kwiatków", ale natykałem się na nie dość często.

              lutzek

              PS. Do MG: z Tobą kolego nie dyskutuję. Szkoda mi czasu.
              • mg2005 Re: Obśmiałem się :) 01.06.06, 21:43
                Gość portalu: lutzek napisał(a):

                > PS. Do MG: z Tobą kolego nie dyskutuję.


                Nie musisz, ale podaj "właściwą" definicję...))
                • Gość: lutzek Marnowanie czasu IP: *.crowley.pl 02.06.06, 09:56
                  >Nie musisz, ale podaj "właściwą" definicję...))

                  Definicji liberalizmu nie da się zawszeć w jednej formułce (dla PiS-owców "Róbta co chceta"). Nie po to politolodzy i socjolodzy trudzą sobie głowy by dokładnie zdefiniować liberalizm i jego zróżnicowane formy, by pozwolić zamknąć treść definiującą tenże ustrój ekonomiczny w kilku słowach.

                  Nie dam Ci więc satysfakcji i nie zrobię Ci kolejnego wykładu. Masz dostęp do Internetu, poszukaj w księgarniach internetowych właściwych publikacji, kup i poczytaj. Ja kolejnych darmowych korepetycji nie mam zamiaru Ci dawać.

                  Powiem tylko tyle: nie rozumiesz istoty liberalizmu, ani nawet zwykłej demokracji. Świat nie jest tylko biały i czarny.

                  lutzek
                  • mg2005 Re: Marnowanie czasu 02.06.06, 20:37
                    Skoro wytykasz komuś błąd (niewłaściwa definicja), to wypada wykazać na czym
                    ten błąd polega. Tego wymaga kultura dyskusji - skoro już się do niej włączyłeś.

                    Czy zauważyłeś logiczny absurd tego co napisałeś?
                    Jeśli 'liberalizmu' nie można jednoznacznie zdefiniować ("zawrzeć w jednej
                    formułce") - tzn że ten termin jest pozbawiony sensu , bo nie wiadomo co oznacza
                    • Gość: lutzek Mg, misiaczku... IP: *.crowley.pl 03.06.06, 14:17
                      > Czy zauważyłeś logiczny absurd tego co napisałeś?
                      > Jeśli 'liberalizmu' nie można jednoznacznie zdefiniować ("zawrzeć w jednej
                      > formułce") - tzn że ten termin jest pozbawiony sensu , bo nie wiadomo co oznacz
                      > a

                      ... pojedź do Castoramy, zapytaj pana w Obsłudze Klienta gdzie są młotki, poproś na początek o gumowy i stuknij się nim w tą pustawą główkę.

                      Już rozumiesz dlaczego nie chcę podjąć z Tobą kolejnego dyskursu? A jak nie rozumiesz, to zapytaj a wówczas łopatologicznie Ci to przekażę.

                      lutzek
                      • mg2005 Dyskurs z Tobą ??... 03.06.06, 21:25
                        Chyba zbytnio sobie pochlebiasz. Twoje liczne 'wyskoki' pokazują ,że jeszcze do
                        tego nie dojrzałeś.
                        Chciałem tylko wskazać Ci parę rzeczy do przemyślenia w samotności
                        (m.in. nt. kultury dyskursu właśnie).
                        Dorośnij chłopcze, to porozmawiamy...Pa !


                        Gość portalu: lutzek napisał(a):

                        > Już rozumiesz dlaczego nie chcę podjąć z Tobą kolejnego dyskursu?
                        • Gość: lutzek ... IP: *.crowley.pl 04.06.06, 11:17
                          Kocham Cię :)

                          lutzek
              • v0lrath Re: Obśmiałem się :) 12.06.06, 00:19
                W Britannicy jest tylko o około 30% mniej błędów / hasło.
    • heretic_969 Szacunek dla Platformersów za to. 31.05.06, 20:23
      Choć pewnie to kiełbasa wyborcza z ich strony, ale kto wie? Może faktycznie są
      centrowcami?
    • kasan1512 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 31.05.06, 20:33
      Rzeczywiście szok!!! PO chce, żeby dzieci z biednych rodzin miały równe szanse
      rozwoju... a gierych(celowo z małej litery) pokazuje właśnie, gdzie ma biedne
      dzieci... ważne, żeby do Kościoła miały niedaleko...
      • Gość: ferment Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc IP: *.chello.pl 31.05.06, 20:41
        kasan1512 napisał:

        >Arystoteles napisał, że demokracja to zły rodzaj rządów bo rządzi większość, a
        jeszcze się nigdy nie zdażyło aby większość była mądra...

        Tak napisał Arystoteles, z tym błędem ortograficznym, nie wierzę! Nie mogło sie
        to mu przy(z)darzyć. Nie mogło.
        Mam nadzieję, ze większość pisze to słowo poprawnie, czyli: zdarzyć
        • marbor1 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 31.05.06, 20:59
          Inna definicja liberalizmu: pobłażliwy i tolerancyjny stosunek wobec poglądów,
          postaw lub względem czynów innych ludzi, niezależnie od tego, czy uznaje się je
          za słuszne lub niesłuszne.
      • baltazarus Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 31.05.06, 21:56
        Równe szanse rozwoju to upaństwawianie dzieciństwa?
        • twelve.moons Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 31.05.06, 22:53
          Baltazarus, nie rozumiem Twojego uniesienia. Wszak to tylko przesunięcie
          problemu.. o jeden rok. Czy uważasz, ze skoro dzieci muszą iść do szkoły o dla 7
          - to nie jest to zawłaszczanie dzieciństwa? Czy wg Ciebie liberałowie powinni
          prostestować również przeciw temu, optować za posyłaniem dzieci do szkoły od
          lat, poweidzmy, piętnastu, albo że w ogóle powinni być przeciwko szkole, bo
          inaczej nie są liberałami?
          • heretic_969 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 31.05.06, 23:05
            Liberał nie ma nic przeciw szkołom, pod warunkiem, że są prywatne i to rodzice
            opłacają naukę dzieciom. A jak nie chcą, to dzieciak nie idzie do szkoły. Czyli
            edukacja jest dla tych dzieci, których rodziców stać na szkołę, pod warunkiem,
            że w ogóle chcą je do niej posłać. Inaczej mówiąc, o edukacji dzieci mają
            decydować rodzice i ich zamożność. Fajne, nie?
            • kasan1512 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 31.05.06, 23:11
              Ale można mieć umiarkowanie liberalne poglady i skrajnie liberalne, tak samo z
              konserwatyzmem...
              • heretic_969 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 31.05.06, 23:15
                Wiem, wiem. Członkowie PO też uważają się za liberałów a mimo to z wieloma ich
                pomysłami się zgadzam. Kwestia definicji liberalizmu.
                • baltazarus Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 01.06.06, 07:35
                  Bliżej im do faszyzmu niż liberalizmu.
                  • Gość: ant Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc IP: *.adsl.inetia.pl 01.06.06, 11:00
                    baltazarus napisał:

                    > Bliżej im do faszyzmu niż liberalizmu.

                    piszesz o MW ??
                    to sie zgadza - giertchowi też bliżej do hitlerka,
                    a jaskółka wiosny nie czyni....
            • braineater Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 01.06.06, 09:27
              heretic_969 napisał:

              Inaczej mówiąc, o edukacji dzieci mają
              > decydować rodzice i ich zamożność. Fajne, nie?

              Akurat bardzo fajne - po prostu nie stać cie na wychowanie dziecka, to go nie
              rób. stać cię, to sam decyduj, do jakiej szkoły i w jakim wieku twoje dziecko
              pójdzie.
              A jesli wydaje ci się, że teraz zamozność rodziców nie decyduje o jakości
              wychowania (wykształcenia), to tylko ci się wydaje...

              P:)
              >
              >
              • heretic_969 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 01.06.06, 15:10
                > Akurat bardzo fajne - po prostu nie stać cie na wychowanie dziecka, to go nie
                > rób.

                A jak zrobię, to niech ono ponosi konsekwencję mojej decyzji.

                stać cię, to sam decyduj, do jakiej szkoły i w jakim wieku twoje dziecko
                > pójdzie.

                Mam też decydować, z kim się ma ożenić?

                > A jesli wydaje ci się, że teraz zamozność rodziców nie decyduje o jakości
                > wychowania (wykształcenia), to tylko ci się wydaje...

                Nie, nie wydaje mi się, niestety. Pełnej równości szans nigdy pewnie nie będzie,
                ale nie mam wątpliwości, że może być większa niż dzisiaj.
          • baltazarus Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 01.06.06, 07:33
            Ideałem liberalnym jest całkowicie prywatne szkolnictwo i zniesienie obowiązku
            szkolnego. Giertych zatrzymał tylko postęp socjalizmu, dlatego jego decyzja
            jest liberalna.
            • supaari oświata vs szkolnictwo 01.06.06, 09:07
              baltazarus napisał:

              > Ideałem liberalnym jest całkowicie prywatne szkolnictwo i zniesienie
              obowiązku
              > szkolnego. Giertych zatrzymał tylko postęp socjalizmu, dlatego jego decyzja
              > jest liberalna.

              Co do szkolnictwa - zgoda! Ale na pewno nie miałeś na myśli oświaty?
              Mała zagadka. Kto napisał te słowa i dlaczego "nie jest liberałem"?:

              "Istnienie stabilnego i demokratycznego społeczeństwa nie jest możliwe bez
              choćby minimalnego stopnia piśmiennictwa i wiedzy większości obywateli i bez
              powszechnej akceptacji pewnego wspólnego wszystkim zespołu wartości, zaś do
              jednego i drugiego przyczynić się może oświata. W rezultacie korzyści
              wynikające z wykształcenia dziecka przypadają nie tylko jemu samemu i jego
              rodzicom, ale także pozostałym członkom społeczeństwa. Kształcenie mojego
              dziecka przyczynia się do waszego dobrobytu, ponieważ sprzyja stabilizacji i
              demokratyzacji społeczeństwa. Nie da się wyszczególnić konkretnych osób czy
              rodzin, które na tym korzystają, a tym samym obciążyć je kosztami usługi. W ten
              sposób mamy tu znaczący *efekt uboczny*.
              Jaki rodzaj działania rządu byłby uzasadniony tym właśnie efektem? Przede
              wszystkim należałoby wymagać, aby każde dziecko otrzymało pewien minimalny
              zakres przygotowania szkolnego określonego radzaju."

              Dla ułatwienia zwracam uwagę, że skoro autor tych słów użył określenia "efekt
              uboczny", to najprawdopodobniej jest ekonomistą. Dodam od siebie, że znanym...
              Bardzo znanym...

              I to by było na temat "obowiązku szkolnego" wg liberalnego (a może
              nieliberalnego?) podejścia...
              • mg2005 Minister liberał i socjaliści z PO 01.06.06, 14:39
                supaari napisał: [...]

                To właśnie podejście socjalistyczne: interes społeczny ważniejszy
                od wolności jednostki.

                Podejście min.Giertycha jest liberalne: pomoc słabszym rodzinom
                zamiast socjalistycznego przymusu dla wszystkich.
                • supaari Re: Minister liberał i socjaliści z PO 01.06.06, 14:53
                  mg2005 napisał:
                  >
                  > To właśnie podejście socjalistyczne: interes społeczny ważniejszy
                  > od wolności jednostki.
                  >
                  > Podejście min.Giertycha jest liberalne: pomoc słabszym rodzinom
                  > zamiast socjalistycznego przymusu dla wszystkich.

                  Autor cytatu jest zatem socjalistą?????
                  • supaari halo!!!! 01.06.06, 17:23
                    Czy autor słów, które zacytowałem jest socjalistą???? Panowie, śmiało!!!
                    • mg2005 Re: halo!!!! 01.06.06, 18:19
                      Nie wiem czy jest socjalistą, ale w tej sprawie ma podejście socjalistyczne.
                      • supaari Re: halo!!!! 01.06.06, 18:23
                        mg2005 napisał:

                        > Nie wiem czy jest socjalistą, ale w tej sprawie ma podejście socjalistyczne.

                        Zatem wyjaśniam. Są to słowa Miltona Friedmana ("Kapitalizm i wolność", CAS i
                        Rzeczpospolita, W-wa 1993, str. 86).
                        Wolę być "socjalistą" z Friedmanem niż "liberałem" z Giertychem. Aha - żeby
                        było jasne... Friedman to Żyd.
                        • mg2005 A ja wolę być ... 01.06.06, 18:37
                          ..liberałem z Friedmanem i liberałem z Giertychem
                          (tam gdzie mają poglądy liberalne)
            • twelve.moons Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 01.06.06, 22:41
              baltazarus napisał:

              > Ideałem liberalnym jest całkowicie prywatne szkolnictwo i zniesienie obowiązku
              > szkolnego. Giertych zatrzymał tylko postęp socjalizmu, dlatego jego decyzja
              > jest liberalna.

              Na pewno nie miał takich intencji :D
              • twelve.moons Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 01.06.06, 23:04
                Baltazarus, czy rzeczywiście uważasz, że nie posyłając obowiązkowo dzieci do
                szkoły zwiększamy im zakres wolności? Z drugiej strony, to się częściowo z Tobą
                zgadzam. Chciałbym uczyć moje dziecko sam. Ale nie jestem na tyle naiwny by
                uważać, że wszyscy ludzie powinni mieć do tego prawo.
      • kasan1512 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 31.05.06, 22:40
        Ups... znowu błąd... a ja to skopiowałem od kogoś:) No i rzeczywiście nie mógł
        tak napisać, bo wtedy nie istniał jeszcze język polski...
        • mg2005 Na marginesie: kiedy "bon oświatowy" ? 01.06.06, 14:50
          - obiecany już 10 lat temu.
          Zwiekszyłby wolność wyboru dzieci/rodziców.
      • acorns Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 04.06.06, 13:31
        > Rzeczywiście szok!!! PO chce, żeby dzieci z biednych rodzin miały równe szanse
        > rozwoju...

        Ale dlaczego te równe szanse rozwoju są pod postacią przymusu? PO po prostu
        chce wyrwać na siłę pięciolatka z rodzinnego domu i umieścić go w państwowej
        placówce pod pretekstem wyrównania szans na rozwój. Zdanie rodziców dziecka tu
        się nie liczy. Dlaczego pytam się? Jakim prawem?
    • meta-kris Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 01.06.06, 15:38
      W PO można wyróżnić dwie zasadnicze frakcje: ludzie-gumy i ludzie-chorągiewki.
      Jedni naginają się elastycznie do zaistniałem sytuacji, drudzy - podążają tam,
      gdzie wiatr wieje.

      A Ty, wyborco PO, którą frakcję uważasz za swoją?
      • baltazarus Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 01.06.06, 16:34
        "W PO można wyróżnić dwie zasadnicze frakcje: ludzie-gumy i ludzie-chorągiewki.
        Jedni naginają się elastycznie do zaistniałem sytuacji, drudzy - podążają tam,
        gdzie wiatr wieje.'
        Jest to partia bezideowa, populistyczna.
        • 33qq Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 01.06.06, 18:43
          W przeciwieństwie do innych
        • Gość: lutzek Ślepy Baltazarus :) IP: *.crowley.pl 02.06.06, 10:00
          >>"W PO można wyróżnić dwie zasadnicze frakcje: ludzie-gumy i >>ludzie-chorągiewki.
          >>Jedni naginają się elastycznie do zaistniałem sytuacji, drudzy - podążają tam,
          >>gdzie wiatr wieje.'

          >Jest to partia bezideowa, populistyczna.

          Tak, tak Baltazarusie... a co na to Twoi lekarze? :) Aaaa... zapomniałem, że to Platforma przecież obiecywała 3 mln mieszkań, obniżkę podatków, pokazywała puste lodówki przy podatku 3x15 i to w końcu Platforma zbratała się z niepopulistyczną partią Giertycha i Leppera :)

          Aleś Ty ślepy albo głupi :)

          lutzek
          • baltazarus Re: Ślepy Baltazarus :) 02.06.06, 10:58
            Ty już ślepy jesteś na pewno. Gdzie ja napisałem, że pozostałe partie z
            polskiego demokratycznego zadupia nie są bezideowe i populistyczne?

            Taka PO np. jest gorącą zwolenniczką Unii Europejskiej (czyli socjalizmu), a
            chce uchodzić za partię liberalną.
            • Gość: lutzek Ciekawe bzdety :) IP: *.crowley.pl 02.06.06, 18:05
              >Taka PO np. jest gorącą zwolenniczką Unii Europejskiej (czyli socjalizmu), a
              >chce uchodzić za partię liberalną.

              Aha:), Unia Europejska to socjalizm :) A Rosja to kapitalizm? :) No to wybieram (według Twojej nomenklatury - a przy okazji proponuję zapisać się do jakiejś wieczorówki by uzupełnić wiedzę:) ) ten socjalizm :)

              Baltazarus... obok Mg2005 jesteś najrozkoszniejszym ignorantem na tym Forum :)

              buziaczki "Balti" :)
              lutzek
              • heretic_969 Re: Ciekawe bzdety :) 02.06.06, 18:23
                Lutzek, muszę się zgodzić z Baltazarusem - podatki w państwach UE należą do
                najwyższych na świecie. A nie znam lepszego sposobu mierzenia socjalizmu niż
                stosunek obciążeń podatkowych do PKB. Jeśli znasz taki, to napisz. A to link:
                www.forbes.com/global/2006/0522/032a.html
                Pozdr.
              • baltazarus Re: Ciekawe bzdety :) 03.06.06, 15:17
                A gdzie ja napisałem, że Rosja to kapitalizm, głąbie?

                UE to biurokratyczna struktura coraz bardziej przenikająca wszelkie sfery
                życia, w tym z ogromną siłą gospodarkę. Mówiąc w skrócie - jest to socjalizm.
            • meta-kris Re: Ślepy Baltazarus :) 02.06.06, 18:20
              PO to partia antyeuropejska (kto ułożył hasło Nicea albo śmierć?)
              • baltazarus Re: Ślepy Baltazarus :) 03.06.06, 15:22
                "PO to partia antyeuropejska (kto ułożył hasło Nicea albo śmierć?)"
                I jeszcze łżą jak psy - ustalenia z Nicei szlag trafił, a oni dalej żyją.
    • Gość: berenika44 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 18:01
      Rzeczywiście, szokiem jest nazwanie decyzji Giertycha liberalną. Bo zastopowanie
      możliwości rozwoju intelektualnego przez najbiedniejsze dzieci i dzieci ze wsi
      oraz próba pomocy im w odnalezieniu się w społeczności szkolnej, ma się tak do
      liberalizmu jak poglądy autora wątku do tegoż liberalizmu. Najpierw trzeba
      wiedzieć o liberaliźmie współczesnego państwa, aby cokolwiek pisać. Mogę też
      porównywać obecną demokrację z ateńską albo amerykańską z XVIII w. Tylko po co,
      by uzasadniać jakiś bzdurny pogląd, potrzebny akurat teraz dla celów
      politycznych? I znowu dzieci są wykorzystywane!!!!
      • mg2005 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 01.06.06, 18:28
        Gość portalu: berenika44 napisał(a):

        > Najpierw trzeba
        > wiedzieć o liberaliźmie współczesnego państwa, aby cokolwiek pisać.


        Najpierw trzeba odróżnić liberalizm od soc-liberalizmu, prawda?...))
        • mg2005 Mądra ' waadza ' i głupi obywatel 01.06.06, 18:58
          Obowiązkowe pasy bezpieczeństwa, obowiązkowy ZUS, obowiązkowe przedszkole,
          długość ogórka i krzywizna banana...

          Socjalistyczna wiara w omnipotencję państwa to wiara magiczna...

          Jak może decydować o przyszłości kraju (w wyborach) ktoś, kto nie potrafi
          zadbać o przyszłość swoją i swoich dzieci ?...
          To paradoks demokracji soc-liberalnej.
          • baltazarus Re: Mądra ' waadza ' i głupi obywatel 01.06.06, 19:33
            Najgorsze jest, że tym głąbom wmówiono, iż zniewolenie to w rzeczywistości
            wolność. Państwo zakłada im coraz grubsze kajdany na ręce, a oni za każdym
            razem biją brawo, że są zyskali nową sferę wolności.
            • heretic_969 Re: Mądra ' waadza ' i głupi obywatel 02.06.06, 18:39
              Twoim zdaniem dzieci powinny być wolne już od dzieciństwa? Powinny mieć
              możliwość pracy, wchodzenia w związki seksualne, prawo wyborcze itp? Jeśli nie,
              to czym się różni zniewolenie państwa od zniewolenia rodziców?
              • mg2005 Re: Mądra ' waadza ' i głupi obywatel 03.06.06, 21:11
                Państwo nie powinno wtrącać się do normalnej rodziny (tzn może proponować
                pomoc, ale nie powinno jej narzucać i 'uszczęśliwiać' na siłę).

                Jeśli rodzina jest patologiczna, wtedy należy ograniczyć prawa rodzicielskie
                rodziców.
      • baltazarus Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 01.06.06, 19:30
        "Bo zastopowanie możliwości rozwoju intelektualnego przez najbiedniejsze dzieci
        i dzieci ze wsi oraz próba pomocy im w odnalezieniu się w społeczności
        szkolnej, ma się tak doliberalizmu jak poglądy autora wątku do tegoż
        liberalizmu."
        Wiara, że w narzucanie woli państwa w coraz to nowszych dziedzinach oraz
        ograniczanie roli rodziny to już nie tylko socjalizm to totalitaryzm.
        Państwo nie po to uzurpuje sobie prawo do rozporzadzania życiem tych maluchów
        by dbać o ich rozwój, ale by od najmłodszych lat wklepywać im do łbów swoją
        ideologię (stąd jeden totalitarny program dla wszyskich, a nie wolność w
        szkołach).
        Rozwój to wolny rynek, także w edukacji. Niestety w demokracji totalitarysci są
        w stanie przepchnąć każdy ze swoich chorych pomysłow i jeszcze wmówić
        motłochowi, że dla dla ich dobra, rozwoju, wolności i czego tam jeszcze.

        "Najpierw trzeba wiedzieć o liberaliźmie współczesnego państwa, aby cokolwiek
        pisać."
        No właśnie, gdzie jest liberalizm w Polsce czy w UE?

        "I znowu dzieci są wykorzystywane!!!!"
        Przez państwo.
        • Gość: berenika44 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 20:09
          Państwo nie po to uzurpuje sobie prawo do rozporzadzania życiem tych maluchów
          > by dbać o ich rozwój, ale by od najmłodszych lat wklepywać im do łbów swoją
          ideologię.
          Żyjemy tu i w takich warunkach społ-gosp., a nie innych. Nauka jest prawem a nie
          przywilejem najbogatszych i możesz ten pogląd nazwać socjalizmem.Mam prawo do
          takich poglądów. Dziecko nie jest ani przedmiotem, ani rozwiązaniem społecznym
          typu podatki i.td, nie jest też własnością swoich rodziców. Jest człowiekiem,
          który wymaga opieki. Jak twoim zdaniem ma zachować się społeczeństwo i "państwo"
          jeżeli uczennica (wzorowa i zdolna) ma swoje marzenie - zostać architektem, a
          rodzina,(którą bronisz )każe jej zakończyć edukację na gimnazjum, bo jest "gębą
          do wykarmienia i pasożytem"? W twoim "państwie" na pewno nie miałaby szans. Czy
          pięciolatki,(ciągle piszę o znanych mi przypadkach)które nie poszły do
          przedszkola, bo
          Girtychowi się to nie spodobało, muszą jeszcze jeden rok chodzić głodne i
          zaniedbane,bo prawem ich rodziny jest jedynie alkohol. Są od narodzenia skazane
          na poniewierkę. W szkole jest damowe jedzenie dla wszystkich głodnych dzieci,
          ciepło i można się pobawić,rysować, malować. Zobaczyć, że można żyć i nie
          przeklinać. Jeżeli to nazywasz ideologią skierowaną wobec dzieci, to gdzie
          żyjesz? Na Księżycu? A wiesz ile rodzin jest na tyle nieodpowiedzialnych,by
          powierzyć im małego człowieka? Coraz więcej. Wiem, że domagasz się rewolucji
          społecznej, antypaństwowej, ale pozostajesz w kręgu idei. I co z tego, że dużo
          racji ma Unia Polityki Realnej ale nie ma siły i przyzwolenia społecznego na
          wprowadzenie idei. Bo wprowadzanie owych idei zawsze dokonuje się kosztem innych
          ludzi, biednych i niezaradnych. Nikt nie chce być ofiarą zmian a życie jest
          krótkie i wartościowe.
          Nie ma prawdziwego liberalizmu ani w Polsce ani w UE, to chyba oczywiste.
          • mg2005 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 01.06.06, 22:13
            Gość portalu: berenika44 napisał(a):

            >Jak twoim zdaniem ma zachować się społeczeństwo i "państwo
            > "
            > jeżeli uczennica (wzorowa i zdolna) ma swoje marzenie - zostać architektem, a
            > rodzina,(którą bronisz )każe jej zakończyć edukację na gimnazjum, bo
            jest "gębą
            > do wykarmienia i pasożytem"? W twoim "państwie" na pewno nie miałaby szans.


            Jeśli chcesz zbudować idealne państwo i 'raj na ziemi' , to idziesz drogą
            przetartą przez komunistów - i skończysz tam ,gdzie oni...


            >Czy
            > pięciolatki,(ciągle piszę o znanych mi przypadkach)które nie poszły do
            > przedszkola, bo
            > Girtychowi się to nie spodobało, muszą jeszcze jeden rok chodzić głodne i
            > zaniedbane,bo prawem ich rodziny jest jedynie alkohol. Są od narodzenia
            skazane
            > na poniewierkę.

            To często stosowany zabieg demagogiczny: rozciąganie patologicznego marginesu
            na całe społeczeństwo.
            Min.Giertych, odrzucając przymus wobec całego społeczeństwa, proponuje pomoc
            słabszym rodzinom.

            • heretic_969 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 02.06.06, 18:41
              > Min.Giertych, odrzucając przymus wobec całego społeczeństwa, proponuje pomoc
              > słabszym rodzinom.

              Jasne. Bo słabsze rodziny to bogate rodziny i je stać na prywatne przedszkole w
              Warszawie dla swoich dzieci.
              • mg2005 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 02.06.06, 20:50
                heretic_969 napisał:

                > Jasne. Bo słabsze rodziny to bogate rodziny i je stać na prywatne przedszkole
                w
                > Warszawie dla swoich dzieci.


                Zapoznaj sie z propozycjami min.Giertycha, zanim zaczniesz o tym pisać.
          • baltazarus Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 02.06.06, 07:45
            Całkowicie prywatna edukacja i bon edukacyjny rozwiązuje sprawę.

            "Dziecko nie jest ani przedmiotem, ani rozwiązaniem społecznym typu podatki"
            To właśnie wyprawia z dziećmi państwo.

            "Czy pięciolatki,(ciągle piszę o znanych mi przypadkach)które nie poszły do
            przedszkola, bo Girtychowi się to nie spodobało, muszą jeszcze jeden rok
            chodzić głodne i zaniedbane,bo prawem ich rodziny jest jedynie alkohol."
            A urzednicy, którzy przejmą je na parę godzin uratują im życie? Raczej
            zdemoralizują je (i tak to zrobią rok później) wtłaczając do głów postawę
            roszczeniową. Poza tym dlaczego inne dzieci mają cierpieć przez to, że ktoś
            sobie ubzdurał, że ratuje dzieci z rodzin patologicznych?

            "A wiesz ile rodzin jest na tyle nieodpowiedzialnych,by powierzyć im małego
            człowieka?"
            A od kiedy to państwo jest odpowiedzialne, totalitarystko?
            • heretic_969 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 02.06.06, 18:50
              > A urzednicy, którzy przejmą je na parę godzin uratują im życie? Raczej
              > zdemoralizują je (i tak to zrobią rok później) wtłaczając do głów postawę
              > roszczeniową.

              Jaką postawę roszczeniową? To raczej rodzice nieudolnym wychowaniem są
              odpowiedzialni za roszczeniowość dzieci, którym się wydaje, że powinny mieć
              lepiej od innych.

              Poza tym dlaczego inne dzieci mają cierpieć przez to, że ktoś
              > sobie ubzdurał, że ratuje dzieci z rodzin patologicznych?

              To te dzieci powinny ponosić konsekwencje tego, że (przypadkiem) urodziły się w
              patologicznym związku?
              • baltazarus Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 03.06.06, 15:15
                "Jaką postawę roszczeniową?"
                Sam fakt, że sprawami dziecka zajmuje się pod przymusem jakiś urzędnik powoduje
                utrwalenie w głowie dziecka schematu jest problem - musi mi pomóc państwo.

                "To te dzieci powinny ponosić konsekwencje tego, że (przypadkiem) urodziły się w
                patologicznym związku?"
                Każdy z nas ponosi konsekwencje tego, że urodził się z takiego, a nie innego
                związku, to naturalne i nic tego nie zmieni.
                • heretic_969 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 03.06.06, 15:27
                  > Sam fakt, że sprawami dziecka zajmuje się pod przymusem jakiś urzędnik powoduje
                  >
                  > utrwalenie w głowie dziecka schematu jest problem - musi mi pomóc państwo.

                  A co jest złego w tym, że państwo pomaga? Liczy się chyba w jakiej sprawie
                  pomaga, finansowanie edukacji dziecku to nie to samo co finansowanie renty
                  jakiemuś oszustowi.

                  > Każdy z nas ponosi konsekwencje tego, że urodził się z takiego, a nie innego
                  > związku, to naturalne i nic tego nie zmieni.

                  Naturalne = sprawiedliwe? Równy start (w pełni) nie jest możliwy, ale z
                  pewnością każdą nierówność można pogłębić.


                  • baltazarus Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 04.06.06, 10:54
                    "A co jest złego w tym, że państwo pomaga? Liczy się chyba w jakiej sprawie
                    pomaga, finansowanie edukacji dziecku to nie to samo co finansowanie renty
                    jakiemuś oszustowi."
                    Państwo nie tyle pomaga, co pod przykrywką pomocy utrzymuje biurokratyczną masę
                    za pieniądze zabrane pod przymusem od obywateli, których stara się od
                    tej "pomocy" uzależnić. Pomoc efektywna i sprawiedliwa to pomoc dobrowolna,
                    prywatna.

                    "Naturalne = sprawiedliwe? Równy start (w pełni) nie jest możliwy, ale z
                    pewnością każdą nierówność można pogłębić."
                    Właśnie państwo to robi równając wszystkich do dołu np. przez wyższe podatki
                    dla bogatszych, obowiązek szkolny dla jednostek patologicznych (zwykle
                    terroryzujących i demoralizujących klasę), ułatwienia dla osób biedniejszych i
                    mniej zdolnych.


                    • Gość: lutzek Czy dobrze rozumiem? IP: *.crowley.pl 04.06.06, 11:16
                      Zwolennik kościła katolickiego i poglądy w stylu: "narkotyki dla wszystkich"? Dobrze "kumam"? :)

                      lutzek
                      • baltazarus Re: Czy dobrze rozumiem? 04.06.06, 11:53
                        A gdzie Pismo Święte mówi, że państwo powinno zabraniać brania używek? Religia
                        zabrania i wystarczy, to sprawa sumienia i odpowiedzialności biorącego,
                        zwłaszcza, że z punktu widzenia prawnego nie ma tutaj ofiary.
                        • Gość: lutzek Coś Ci powiem... :) IP: *.crowley.pl 04.06.06, 16:36
                          >A gdzie Pismo Święte mówi, że państwo powinno zabraniać brania używek? Religia
                          >zabrania i wystarczy, to sprawa sumienia i odpowiedzialności biorącego,
                          >zwłaszcza, że z punktu widzenia prawnego nie ma tutaj ofiary.

                          ... brakuje mi słów by opisać ten śmiech, który ogarnia mnie za kazdym razem, gdy czytam Twoje wypociny :) To poczytaj może katechizm, naukę społeczną kościoła i przestań najzwyklej bredzić :)

                          To ja, laicki (ale prawicowy) liberał jestem za pełną dostępnością do środków psychoaktywnych, bo wychodzę z założenia że prohibicja na cokolwiek przynosi więcej strat niż zysków. Ale Ty, katolik i pytasz gdzie wiara broni używania narkotyków? Baltazarusie... wytrzeźwiej :)

                          buziaczki najsłodsze, dla mojego trzeciego ulubieńca na Forum :)
                          lutzek

                          PS. A o prawnym punkcie widzenia też nie bredź. Poczytaj czym jest w prawie karnym prewencja ogólna (generalna), a w dobrej książce do psychologii poczytaj jakie zagrożenia niesie za sobą stosowanie np. amfetamino-podobnych i jaki jest ich wpływ na zdolność do popełniania przez używających tzw. czynów zabronionych.
                          • baltazarus Re: Coś Ci powiem... :) 05.06.06, 07:45
                            "... brakuje mi słów by opisać ten śmiech, który ogarnia mnie za kazdym razem,
                            gdy czytam Twoje wypociny :) To poczytaj może
                            katechizm, naukę społeczną kościoła i przestań najzwyklej bredzić :)"
                            To śmiej się głupio dalej, ale najpierw wskaż mi miejsce (Pismo Święte,
                            Katechizm KK) gdzie znajdę takie zalecenia dla aparatu państwowego.

                            "Ale Ty, katolik i pytasz gdzie wiara broni używania narkotyków?
                            Baltazarusie... wytrzeźwiej :)"
                            Zacznij czytać uważnie. Ja się pytam gdzie wiara nakazuje by robiło to państwo?
                            Jeśli zdradzasz żonę, co jest ogromnym grzechem czy wg KK państwo powinno
                            wsadzić Cię do więzienia?

                            "PS. A o prawnym punkcie widzenia też nie bredź. Poczytaj czym jest w prawie kar
                            nym prewencja ogólna (generalna), a w dobrej książce do psychologii poczytaj ja
                            kie zagrożenia niesie za sobą stosowanie np. amfetamino-podobnych i jaki jest i
                            ch wpływ na zdolność do popełniania przez używających tzw. czynów zabronionych"
                            Alkoholu tez należy zabronić? Wąchania klejów, rozpuszczalników, łykania
                            relanium?

                    • heretic_969 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 04.06.06, 16:20
                      > Właśnie państwo to robi równając wszystkich do dołu np. przez wyższe podatki
                      > dla bogatszych, obowiązek szkolny dla jednostek patologicznych (zwykle
                      > terroryzujących i demoralizujących klasę)

                      Już Ci pisałem, że patologia wśród młodzieży wynika z patologii ich rodziców, a
                      nie z polityki państwa. Dziecko bandziora samo ma ogromne szanse, by zostać
                      bandytą, tak samo jako dziecko inteligenta samo też raczej zostanie
                      inteligentem. Role społeczne się dziedziczy po rodzicach, a różnica między nami
                      polega na tym, że ja chcę z tym walczyć (bo jest to niesprawiedliwe) a Ty nie.
          • acorns Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 04.06.06, 15:16
            > jeżeli uczennica (wzorowa i zdolna) ma swoje marzenie - zostać architektem, a
            > rodzina,(którą bronisz )każe jej zakończyć edukację na gimnazjum, bo
            > jest "gębą do wykarmienia i pasożytem"?

            Tu jest problem związany nie tyle z rodziną tej uczennicy, co z systemem
            edukacji. Architekturę się bowiem studiuje a nie uczy w podstawówce, gimnazjum
            czy liceum. Czyli z założenia jest to w wieku w który człowiek jest pelnoletni
            i niezalezny od humorków rodzinki. Wspomniany problem z systemem edukacji
            polega na tym, ze jest tylko jedno wejście do tego systemu i kilka wyjść.
            Wejście to jest zerówka w wieku 6 lat, a wyjścia to koniec gimnazjum, szkoły
            średniej, studiów licencjackich, magisterskich, doktoranckich itd. A
            prawidłowo, to kryterium przyjęcia do liceum nie powinno być ukończenie
            gimnazjum tylko posiadanie wiedzy na poziomie umozliwiającym rozpoczęcie nauki
            na tym poziomie. A wiedzę można zdobywać na różne sposoby, niekoniecznie w
            szkole.

            > Czy pięciolatki,(ciągle piszę o znanych mi przypadkach)które nie poszły do
            > przedszkola, bo Girtychowi się to nie spodobało, muszą jeszcze jeden rok
            > chodzić głodne i zaniedbane,bo prawem ich rodziny jest jedynie alkohol. Są od
            > narodzenia skazane na poniewierkę. W szkole jest damowe jedzenie dla
            > wszystkich głodnych dzieci, ciepło i można się pobawić,rysować, malować.
            > Zobaczyć, że można żyć i nie przeklinać.

            W przypadku tych dzieci szkoła jest dobrym rozwiązaniem. Jak dziecko jest
            głodne, bite i zaniedbane, to coś jest nie tak. Powinno dostać szansę od
            państwa. Ale jest jedno ale - obowiązek szkolny nie może być bezwzględny dla
            wszystkich. Musi istnieć możliwość zwolnienia dziecka z obowiązku uczęszczania
            na zajęcia szkolne. Głównym kryterium powinna być tu sytuacja rodzinna. Jak
            jest ona taka jak opisujesz, to dziecko ma obowiązek szkolny i wówczas jego
            szanse wzrastają. Dla dzieci z takich rodzin zajęcia w szkole są bardzo
            wskazane. Całkowite zwolnienie z obowiązku szkolnego spowoduje brak
            jakiejkolwiek kontroli nad dzieckiem.
            Ale teraz wrzućmy na tapetę moją córkę. Biedni nie jesteśmy. Mamy dużo bogatej
            rodziny w Rosji. Niedawno wróciłem z takiego małego zjazdu rodzinnego na którym
            ustaliliśmy, że nasze dzieci z dniem osiągnięcia pełnoletności dostają
            równowartość 300 tysięcy euro. Nie będę wdawal się tu w szczególy w jaki sposób
            to będzie, bo nie ma to w tej dyskusji znaczenia. Suma ta umożliwi
            wystartowanie z własnym biznesem czy podłączenie się do już istniejącego w
            rodzinie biznesu, a jak ktoś będzie leniwy to wykupi udziały w funduszu
            inwestycyjnym i bedzie sobie żył z odsetek co przy zysku 8,5% w skali roku da
            około 8 tysięcy miesięcznie. A ja zarabiałem rocznie i po 13,7% co dałoby
            miesięcznie przy tej kwocie ok 13 tysięcy na miesiąc za nic nie robienie. Co
            więc moja córka zyska poprzez chodzenie do szkoły do jednej klasy z gminną
            biedotą? Czy ona ma przez to taki sam start jak oni? - Nie. Czy te dzieciaki
            mają przez to taki start jak ona? - Nie. To dwa zupełnie rózne światy i
            absoutnie nie powinny podlegać pod takie same prawa.
            • Gość: berenika44 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.06, 21:05
              Tu jest problem związany nie tyle z rodziną tej uczennicy, co z systemem
              > edukacji. Wszystko się zgadza, ale jesteśmy już w tym systemie i ona bez
              ukończenia "owych obowiązkowych szkół" nie ma żadnych szans, bo zdolności i
              talent nie wystarczą. I co z tego , że jeżdżę z nią po różnych
              konkursach,zdobywa nagrody, chce się uczyć ,więc zapewniam jej książki.
              Jednocześnie muszę sprawdzać dyskretnie, czy nie jest głodna, bo bieda jest dla
              niej ogromnym wstydem.Czy takiemu dziecku państwo nie jest winne pomocy? Skoro
              wszyscy jesteśmy zniewoleni systemem państwowym, to niech on przynajmniej służy
              takiej młodzieży. Ale jej rodzice chcą, by po gimnazjum poszła do pracy (dla
              nich obowiązek nauki do 18 lat nie istnieje, więc są liberałami!)i pewnie dla
              niektórych tu mają rację, bo dzieci praw nie maję tylko rodzice muszą za nich
              decydować.

              Ale jest jedno ale - obowiązek szkolny nie może być bezwzględny dla
              > wszystkich. Musi istnieć możliwość zwolnienia dziecka z obowiązku
              uczęszczania .
              Z tym się też zgodzę, ale to wymaga ważnych i zdecydowanych rozwiązań. Jak są
              przedszkola nieobowiązkowe, to dzieci które tam przebywają pochodzą z
              niepatologicznych rodzin. Natomiast nie przychodzą do nich dzieci wymagające
              właśnie opieki w podstawowym słowa tego znaczeniu (jedzenie, ubranie, ciepło.
              Jak wyselekcjonować dzieci do obowiązkowego chodzenia a właściwie ich rodziny
              od tych nieobowiązkowych?
              • acorns Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 04.06.06, 23:27
                > Wszystko sie zgadza, ale jestesmy juz w tym systemie

                Jeśli w ramach istniejącego systemu nie jest możliwe wprowadzenie zmian
                korzystnych dla wszystkich, oznacza to, że system jest zły i jako taki powinien
                być zastąpiony innym - lepszym.

                > Czy takiemu dziecku panstwo nie jest winne pomocy?

                Jest winne. Zdecydowanie. Obowiązek szkolny działa tu na korzyść tej dziwczyny,
                ponieważ zmusza on jej dysfunkcyjnych rodziców do kształcenia uzdolnionej
                córki.

                > Jak wyselekcjonowac dzieci do obowiazkowego chodzenia a wlasciwie ich rodziny
                > od tych nieobowiazkowych?

                Sprawa jest tu dość prosta - pozostaje obowiązek szkolny jako opcja domyślna.
                Czyli każde dziecko w wieku 6 lat dostaje wezwanie do zerówki. Rodzice, którzy
                nie chcą dziecka do szkoły posyłać muszą spełnić określone warunki, czyli
                przede wszystkim nie być rodziną dysfunkcyjną lub patologiczną (nie mylić
                patologii z biedą). Przy takim rozwiązaniu ja nie musiałbym Młodej do szkoły
                posyłać, a rodzice dziewczyny o kórej pisałaś musieliby.
    • Gość: berenika44 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.06, 21:16
      Nie ubliżam nikomu, tobie też nie. Totalitarystka kojarzy mi się z faszyzmem i
      komunizmem, więc odbieram to za obelgę. Rzeczowa dyskusja z tobą nie ma sensu,
      bo poglądy anarchistyczne prowadzą do nikąd. Tak , masz rację popieram
      socjalizm taki, jak jest w Szwecji czy w krajach skandynawskich. Tam właśnie
      jednostka jest szanowana. Natomiast urządzanie państwa czy raczej antypaństwa
      kosztem innych ludzi,jest czystym totalitaryzmem. "Jednostka się nie liczy,
      tylko masy" - co ci to przypomina? A poza tym jest jeszcze coś takiego jak
      stosunek do religii? Jeżeli jesteś wierzący i mienisz się chrześcijaninem, to
      znaczy że jesteś hipokrytą.
      • baltazarus Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 04.06.06, 11:07
        Jesteś totalitarystką, bo chcesz by państwo przenikało tak wiele dziedzin życia
        ("Tak , masz rację popieram socjalizm taki, jak jest w Szwecji czy w krajach
        skandynawskich.").
        "Rzeczowa dyskusja z tobą nie ma sensu,bo poglądy anarchistyczne prowadzą do
        nikąd."
        Akurat ja jestem za silnym i sprawnym państwem, a takim jest tylko państwo
        minium, z ograniczoną biurokracją i pieniędzmi w kieszeniach obywateli.

        "Tam właśnie jednostka jest szanowana."
        Jest szanowana... w więzieniu gdy chce wolności i ma inne poglądy od rządzącej
        socjalistycznej hołoty, totalitarystko.

        "Jednostka się nie liczy,tylko masy"
        Tak jest właśnie w RP i w UE. Muszę płacić obowiązkowe ubezpieczenia, państwo
        okrada mnie na 1000 sposobów (podatki), muszę utrzymywać ogromną biurokrację i
        bandy nierobów, nie mogę zatrudnić nikogo w sposób w jaki mi się podoba, prawo
        własności jest niszczone na wszelkie sposoby, nie można nosić broni, nie
        zapinać pasów, a nawet zażywać pewnych środków.

        "A poza tym jest jeszcze coś takiego jak stosunek do religii? Jeżeli jesteś
        wierzący i mienisz się chrześcijaninem, to znaczy że jesteś hipokrytą."
        Akurat Pismo Święte przedstawia światopogląd konserwatywno-liberalny tzn. m.in.
        pomagajcie sobie, ale nie pod przymusem państwowym tylko dobrowolnie, opowiada
        się za świętym prawem własności, karą śmierci.
        • Gość: lutzek Odpowiedz Baltazarus... IP: *.crowley.pl 04.06.06, 11:11
          ... jak to wszystko co napisałeś powyżej ma się do Twojej miłości do boga, kościoła i PiS-u? :) Jak taki "liberał" jak Ty może dawać się ubrać w kanony moralnej poprawności wyznaczanej przez kościół, a zarazem nie nawidzić mniejszości? To jak z tym Twoim liberalizmem? :)

          Ty naprawdę biedaku pozdradałeś już chyba zmysły :)

          lutzek
          • baltazarus Re: Odpowiedz Baltazarus... 04.06.06, 11:58
            A dlaczego mnie obrażasz sugerując mi miłość do PiS-u?

            "Jak taki "liberał" jak Ty może dawać się ubrać w kanony moralnej poprawności
            wyznaczanej przez kościół, a zarazem nie nawidzić mniejszości?"
            Nie nienawidzę tylko nie uznaję specjalnych praw dla mniejszości (gdzie to jest
            w Piśmie Świętym?) tylko prawa dla jednostek.



            • Gość: lutzek Zobaczymy jak bardzo jesteś spójny :) IP: *.crowley.pl 04.06.06, 16:29
              >Nie nienawidzę tylko nie uznaję specjalnych praw dla mniejszości (gdzie to jest
              >w Piśmie Świętym?) tylko prawa dla jednostek.

              Nie uznajesz specjalnych praw dla mniejszości. Ok. Twoje prawo. Czy także więc uważasz za niesprawiedliwe przywileje fiskalne dla kościoła katolickiego? Zobaczymy na ile jesteś logiczny i spójny :)

              lutzek
              • baltazarus Re: Zobaczymy jak bardzo jesteś spójny :) 05.06.06, 07:39
                Uważam, że przywileje podatkowe dla KK to skandal, tak samo jak fundowanie z
                budżetu państwa świątyń. Niskie i równe podatki dla wszystkich.
    • Gość: wikul Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc IP: *.aster.pl 04.06.06, 00:43
      Chyba ci się myli głupota z liberalizmem. Ta "liberalna" decyzja Giertycha jest
      sprzeczna z programem wyborczym PiS-u. O to ci chodziło ?
      • baltazarus Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 04.06.06, 11:09
        Co mnie program PiS-u obchodzi. Giertych zablokował socjalistyczne szaleństwo i
        poszedł w stronę wolnościową - to mnie obchodzi.
        • Gość: lutzek To Lepper powinien Ci się podobać jeszcze bardziej IP: *.crowley.pl 04.06.06, 11:14
          >Co mnie program PiS-u obchodzi. Giertych zablokował socjalistyczne szaleństwo i
          >poszedł w stronę wolnościową - to mnie obchodzi.

          Widzę, że Ty nie liberał jesteś, tylko zwykły anarchista :) Poszanowanie dla regulacji prawnych przestępcy Leppera podobać winno Ci się najbardziej. A co tam państwo będzie tworzyło jakieś prawo (i ingerowało zarazem w życie publiczne jego obywateli), skoro można mieć prawo w dupie (ups!) i być 100000% liberałem :)

          Twoje rozumienie liberalizmu (a w zadadzie nierozumienie go) powala mnie na kolana. A najsmutniejsze jest to, że z takim namaszczeniem produkujesz te bełkotliwe posty nastolatka (przy całym szacunku do młodzieży), w których prezentujesz swój zbuntowany świat.

          lutzek
          • baltazarus Re: To Lepper powinien Ci się podobać jeszcze bar 04.06.06, 12:03
            Pojmujesz liberalizm z pozycji socjalistycznych i dlatego moje nawiązania do
            starego dobrego liberalizmu uznajesz za anarchię, a już tym bełkotem o Lepperze
            kompromitujesz się.
        • Gość: sabinka Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc IP: 83.168.96.* 04.06.06, 11:48
          baltazarus napisał:
          > poszedł w stronę wolnościową - to mnie obchodzi.

          Wolność dla tatusia, który woli posiedzieć pod wiejskim sklepikiem z piwem,
          zamiast zaprowadzić dziecko do przedszkola i zapłacić (ale wdedy skąd waiąć na
          piwo)
          Czy może wolność dla dziecka, które widziało do szóstego roku życia tylko
          własną? zagrodę, pijanego tatusia i sfrustrowaną matkę (bo co do garnka włóżyć)
          jest zalęknione, boi się innych ludzi, wstydzi rówieśników, nie potrafi tego,
          co innym dzieciom przychodzi bez trudu.
          Za taką wolność dziękuiemy w imieniu zaniedbanych dzieci
          • baltazarus Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 04.06.06, 12:07
            Po pierwsze - to jakieś patologiczne, nieliczne, wbrew pozorom, przypadki.
            Po drugie - co zmieni w życiu takiego dziecka oddanie jego życia w ręce
            urzędnika?
            Po trzecie - najważniejsze - dlaczego dzieci z normalnych domów mają przez to
            cierpieć?
            Po czwarte - dlaeczego tak chętnie zgadzasz się by państwo zawłaszczało sobie
            Twoje życie?
            • Gość: sabinka Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc IP: 83.168.96.* 04.06.06, 13:08
              baltazarus napisał:
              > Po pierwsze - to jakieś patologiczne, nieliczne, wbrew pozorom, przypadki.

              Te nieliczne w tym wypadku to wszystkie wsie popegierowskie, a jeżeli tego nie
              wiesz to znaczy, że zyjesz w świecie wirtualnym

              > Po drugie - co zmieni w życiu takiego dziecka oddanie jego życia w ręce
              > urzędnika?
              Nie urzędnika, tylko profesjonalnej przedszkolanki i grupy rówieśników, która
              nauczy dziecko prawidłowych relacji interpersonalnych, koncentracji, działania
              zespołowego, umiejętności uczenia się, nie wspominając o innych umiejętnościach.
              Tego wszystkiego,czego nie nauczy się samo siedząc w domu, czy podwórzu kiedy
              rodzice pracują np. podczas zbiorów (by nie eksploatować już patologii)

              > Po trzecie - najważniejsze - dlaczego dzieci z normalnych domów mają przez to
              > cierpieć?

              Dzieci z normalnych domów często ciermią ze straszliwych nudów.

              > Po czwarte - dlaeczego tak chętnie zgadzasz się by państwo zawłaszczało sobie
              > Twoje życie?

              Państwo i tak zawłaszcza moje życie. Twoje też

              • baltazarus Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 05.06.06, 07:37
                "Te nieliczne w tym wypadku to wszystkie wsie popegierowskie, a jeżeli tego nie
                wiesz to znaczy, że zyjesz w świecie wirtualnym."
                Procentowo są to nieliczne przypadki, nawet w popegieerowskich wsiach to
                mniejszość.

                "Nie urzędnika, tylko profesjonalnej przedszkolanki i grupy rówieśników, która
                nauczy dziecko prawidłowych relacji interpersonalnych, koncentracji, działania
                zespołowego, umiejętności uczenia się, nie wspominając o innych umiejętnościach"
                To samo mówili znani kolektywiści i kreatorzy totalitarnych systemów Hitler i
                Stalin, a chodziło im o indoktrynację, stworzenie nowego człowieka i donoszenie
                na rodziców.

                "Dzieci z normalnych domów często ciermią ze straszliwych nudów."
                Widać, że nie jesteś z normalnego domu.

                "Państwo i tak zawłaszcza moje życie. Twoje też."
                Właśnie. Tylko Ciebie już "urobiło", a mnie nie.

                • piekielnica1 Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc 05.06.06, 22:09
                  baltazarus napisał
                  > Widać, że nie jesteś z normalnego domu.


                  I to jest właśnie dyskusja, zamiast argumentów personalne wycieczki.
                  Jaki ten mój dom był, taki był, ale były dyskusje a nie obelgi i argumentacja
                  z w stylu "tak, bo tak", "nie bo nie".
                  Dzieci mądre i szybko rozwijające się nie są zagrożeniem dla rodziców, one ich
                  sznują i kochają. Odwrotnie niż dzieci tłamszone i pozbawione szns na
                  samodzielność.
                  Nie martw się tak bardzo, tylko zacznij leczyć kompleksy, to nie Twoja wina, Ty
                  jesteś tylko ofiarą i wielu forumowiczów napewno też chciałoby Ci pomóc.
                • Gość: sabinka Re: Szok! PO przeciwko liberalnej decyzji Giertyc IP: 83.168.96.* 06.06.06, 07:42
                  baltazarus napisał:
                  > To samo mówili znani kolektywiści i kreatorzy totalitarnych systemów Hitler i
                  > Stalin, a chodziło im o indoktrynację, stworzenie nowego człowieka i
                  donoszeniena rodziców.
                  > "Państwo i tak zawłaszcza moje życie. Twoje też."
                  > Właśnie. Tylko Ciebie już "urobiło", a mnie nie.

                  To świetnie, że czujesz się świetnie, że jesteś odporny na przymus donoszenia
                  na własnych rodziców, że żyjesz we własnym grajdole i jest Ci z tym dobrze.
                  Ale jak dzieci znajdą się w tym okrutnym świecie poza grajdołkiem, czy będą
                  umiały patrzeć na świat Twoimi oczami, czy też zachłysną się bezkrytycznie
                  fałszywą pozłotą nie słuchając tatusia, że prawdziwe wartości tylko w tym
                  grajdole. Będą chciały popróbować wcześniej, czy póżniej, a później bez
                  doświadczenia, bez umiejętności oceny i dokonywania wyborów łatwo popełniać
                  błędy.
                  Chyba, że bezkrytycznie pójdą wytyczoną przez kogoś dróżką, bez rozglądania się
                  na boki, jak raz na zawzsze zaprogramowane roboty.
                  Tylko dzieci żal.
    • vivian.darkbloom a kto ma chronić dziecko przed rodzicami? 05.06.06, 11:03
      za nieliberalne możnaby uznać zmuszanie do edukacji ludzi dorosłych czy
      generalnie na tyle dojrzałych, że sa w stanie sami podejmować odpowiedzialne
      decyzje. z dziećmi jest powazny problem, którego Ty albo nie potrafisz albo nie
      chcesz dostrzec - dziecko 5 letnie nie jest w stanie podjąć świadmej decyzji czy
      chce czy nie chce iść do zerówki. pojawia sie dylemat - czy pozostawić tę
      decyzję rodzicom, jesli są wyniki badań naukowych, które wskazują, ze posłanie
      dziecka do zerówki jest dla niego korzystne, a nieposłanie niekorzystne?
      państwo musi stać na straży interesu dziecka, bo dziecko nie jest własnością
      rodziców, tylko autonomiczną jednostką. ja czesto odnosze wrazenie, że ci,
      ktprzy oburzają się na tego typu ingerencje państwa traktują dziecko tak jakby
      to był przedmiot należący do rodzicow, ktorym moga oni dowolnie dysponować.
      • baltazarus Re: a kto ma chronić dziecko przed rodzicami? 05.06.06, 11:44
        A kto ma niby określać jak ma się ubierać dziecko, jak wysławiać, gdzie się
        uczyć i czy jego rodzice podejmują racjonalne decyzje? Państwo, socjalisto?
        Dlaczego urzędnik ma określać co jest dla dziecka korzystne, a co nie?
        Rozumiem, że gdy dziecko jest maltretowane to wkracza prokuratura, ale edukacja
        dziecka lezy w gestii rodziców, bo to ich dziecko, a nie biurokracji.
        • heretic_969 Re: a kto ma chronić dziecko przed rodzicami? 05.06.06, 15:47
          > Rozumiem, że gdy dziecko jest maltretowane to wkracza prokuratura, ale edukacja
          >
          > dziecka lezy w gestii rodziców, bo to ich dziecko, a nie biurokracji.

          Skoro dziecko to własność rodziców, to mają prawo je maltretować. Walczysz z
          etatyzmem i wspierasz go jednocześnie? :)
          • baltazarus Re: a kto ma chronić dziecko przed rodzicami? 05.06.06, 19:05
            "Skoro dziecko to własność rodziców, to mają prawo je maltretować. Walczysz z
            etatyzmem i wspierasz go jednocześnie? :)"
            Zwykłe działanie kodeksu karnego w skrajnym przypadku, a nie etatyzm.
            • heretic_969 Re: a kto ma chronić dziecko przed rodzicami? 05.06.06, 23:14
              > Zwykłe działanie kodeksu karnego w skrajnym przypadku, a nie etatyzm.

              Czy jak wyrzucasz starą gazetę do śmietnika, to kodeks karny też powinien
              działać? Własność = władza. Jeśli dzieci są własnością rodziców, to powinni oni
              móc z nimi zrobić wszystko.
        • vivian.darkbloom Re: a kto ma chronić dziecko przed rodzicami? 05.06.06, 16:45
          weżmy ubieranie: czyli jeśli rodzice nie ubierają małemu dziecku kurtki, czapki
          i zimowych butów zimą i wypuszczają je na dwór w swetrze i adidasach to to jest
          OK i nikt nie powinien interweniwać? oczywiście, że z ingerencją państwa nie
          mozna przesadzać, ale wydaje mi się, że ideologia wyłącza Twój zdrowy rozsądek.
          Jeszcze raz podkreślam - sytuacja dziecka jest specyficzna, ono nie jest w
          stanie podejmować w pełni samodzielnych decyzji i dlatego państwo musi go bronić.
          Przykład: świadkowie Jehowy sprzeciwiają się transfuzjom. uważam, że osoba
          dorosła czy nastolatek ma pełne oprawo sprzeciwić się transfuzji, nawet jeśli
          jest zagrożone jej życie, bo jest w stanie podjać taką decyzję świadomie. Ale w
          przypadku kilkuletniego dziecka mój pogląd jest taki, ze jesli transfuzja jest
          niezbedna dla uratowania życia dziecka to lekarze pwoinni jej dokonać bez zgody
          rodziców cyz nawet przy ich sprzeciwie. po prostu - nie można poswięcać życia
          dziecka w imię religii wyznawanej przez jego rodziców, bo ono samo jest jeszcze
          za małe, zeby móc zdecydować czy ta religia mu odpowiada czy nie.
          i last but not least: nie jestem socjalistą tylko liberałem a Ty masz braki w
          zakresie znajomości ideologii - odwołujesz się w swojej agumentacji do
          libertarianizmu a nie do liberalizmu, ale widzę, że nie jesteś tego świadomy.
          • baltazarus Re: a kto ma chronić dziecko przed rodzicami? 05.06.06, 19:08
            Ale niczego takiego nie napisałem. Oczywiście, że państwo powinno interweniować
            gdy zagrożone jest zdrowie i życie dziecka, ale to skrajne przypadki, a tutaj
            niektórzy domagają się by państwo przywłaszczyło sobie dzieci, ingerując w
            każdą sferę jego życia.
            • mg2005 Liberalizm? 05.06.06, 22:14
              Jeśli zakładamy, że urzędnik wie lepiej od rodzica - co jest dobre dla dziecka,
              jeśli zakładamy,że obywatel jest głupi a urzędnik mądry
              - czy jest to postawa liberalna czy etatystyczna?
              • baltazarus Re: Liberalizm? 06.06.06, 07:36
                Etatystyczna. A czy ja twierdzę inaczej?
                • mg2005 Re: Liberalizm? 06.06.06, 09:49
                  Niektórzy z tutejszych dyskutantów twierdzą, że to liberalizm...))
                  • baltazarus Re: Liberalizm? 06.06.06, 10:51
                    W ten sposób ci socjaliści, libertyni i totalitaryści poprawiają sobie poczucie
                    humoru i dowartościowują się (wiedzą przecież, że skrajnie lewicowe poglądy,
                    które w rzeczywistości wyznają to dno).
              • vivian.darkbloom cóz to za mityczny urzędnik? 06.06.06, 11:23
                stworzyliście mit urzędnika, który wie lepiej. Ale to nie urzednik wie lepiej,
                ale eksperci za nim stojący wiedzą więcej niż niektórzy rodzice (oczywiscie nie
                we wszytskich dziedzinach, ale w wielu)
                Nie każdy ma szczęście mieć wykształconych rodziców którzy zdają sobie sprawę,
                ze trzeba czytać dziecku książki, kupować zabawki stymulujące jego rozwój,
                rozmawiać z nim etc. Dzieci z rodzin o niskim kapitale kulturowym, w których
                dajmy na to w ogóle nie czyta się książek, w ktorych nie zachęca sie dzieci do
                tworczości plastycznej itp. mają szansę zetknąć się z tego typu rzeczami tylko w
                przedszkolu.
                we współczesnym świecie im więcej wykształconych obywateli tym lepiej, bo to
                stymuluje rozwój całego społeczeństwa - im bedziemy mieć wiecej osób umiejących
                obsługiwac komputer i korzystać z internetu, znających jezyki obce,
                innowacyjnych, umiejacych pracowac w zespole etc. etc. tym dynamiczniej Polska
                będzie sie rozwijąc pod względem gospodarczym. dlatego trzeba w jakiś sposób
                pomagać dzieciom z rodzin, ktore same nie zapewniom im zdobycia niezbędnych
                umiejętności i wiedzy.
                • Gość: stygmat Re: cóz to za mityczny urzędnik? IP: 83.168.96.* 06.06.06, 15:13
                  vivian.darkbloom napisała:
                  > we współczesnym świecie im więcej wykształconych obywateli tym lepiej, bo to
                  > stymuluje rozwój całego społeczeństwa - im bedziemy mieć wiecej osób
                  umiejących
                  > obsługiwac komputer i korzystać z internetu, znających jezyki obce,
                  > innowacyjnych, umiejacych pracowac w zespole etc. etc. tym dynamiczniej Polska
                  > będzie sie rozwijąc pod względem gospodarczym. dlatego trzeba w jakiś sposób
                  > pomagać dzieciom z rodzin, ktore same nie zapewniom im zdobycia niezbędnych
                  > umiejętności i wiedzy.

                  Cosik mi się wydaje, że wielu przeciwników obowiązkowego przedszkola zależy na
                  czymś zupełnie odwrotnym. Może boją się konkurencj - im więcej dzieciaków
                  rozwiniętych, tym większa konkurencja dla ich pociech, wnuków?.
                  Im więcej szarej masy, głupiej - tym piękniej wypadają na jej tle i łatwiej nią
                  manipulować.
                  Może boją się bardziej wykształconych i rozwiniętych dzieci od siebie?
                  A na pewno nie mają zaufania do własnych dzieci. Wydaje im się, że tylko oni i
                  nikt inny nie potrafi właściwie ocenić sytuacji. Każdy inny pogląd od ich
                  własnego jest absolutnie nie do przyjęcia.
                  I oczywiście nie mają zaufania do siebie. Wydaje im się, że nie potrafią
                  dziecka, gdy już zetknie się z innymi poglądami niż w domu przekonać do swoich
                  racji, więc lepiej trzymać je w ciemnocie.
                  • heretic_969 Re: cóz to za mityczny urzędnik? 06.06.06, 18:51
                    > Cosik mi się wydaje, że wielu przeciwników obowiązkowego przedszkola zależy na
                    > czymś zupełnie odwrotnym. Może boją się konkurencj - im więcej dzieciaków
                    > rozwiniętych, tym większa konkurencja dla ich pociech, wnuków?

                    Zgadza się. Dlatego robią wszystko, by nierówności edukacyjne były jak
                    największe, bo dzięki grubemu portfelu tatusia jego córeczka osiągnie więcej niż
                    córeczka tatusia, którego portfel jest chudszy.
                  • mg2005 Każdy sądzi wg siebie...)) 06.06.06, 19:10
                    Gość portalu: stygmat napisał(a):

                    > >
                    > Może boją się bardziej wykształconych i rozwiniętych dzieci od siebie?

                    Każdy sądzi wg siebie...

                    > A na pewno nie mają zaufania do własnych dzieci.

                    j.w.

                    > Każdy inny pogląd od ich
                    > własnego jest absolutnie nie do przyjęcia.

                    j.w.

                    > I oczywiście nie mają zaufania do siebie.

                    j.w.
                    Tak, skoro chcą, aby w ich relacje z dziećmi ingerował urzędnik...

                    Wydaje im się, że nie potrafią
                    > dziecka, gdy już zetknie się z innymi poglądami niż w domu przekonać do
                    swoich
                    > racji, więc lepiej trzymać je w ciemnocie.

                    j.w.
                    • Gość: stygmat Re: Każdy sądzi wg siebie...)) IP: 83.168.96.* 07.06.06, 21:10
                      mg2005 napisał:
                      > j.w.
                      > j.w.
                      > j.w.

                      Chyba jednak byłeś w domu chowany(a)- rozwój, elokwncja, i rzeczowa
                      argumentacja świadczy o tym dobitnie
                      • mg2005 Re: Każdy sądzi wg siebie...)) 10.06.06, 21:27
                        Po prostu, siła twojej 'logiki' i 'rzeczowej argumentacji' powaliła mnie na
                        kolana...)))
                • acorns Re: cóz to za mityczny urzędnik? 06.06.06, 17:16
                  > we wspólczesnym swiecie im wiecej wyksztalconych obywateli tym lepiej, bo to
                  > stymuluje rozwój calego spoleczenstwa - im bedziemy miec wiecej osób
                  > umiejacych obslugiwac komputer i korzystac z internetu, znajacych jezyki
                  > obce, innowacyjnych, umiejacych pracowac w zespole etc. etc. tym dynamiczniej
                  > Polska bedzie sie rozwijac pod wzgledem gospodarczym. dlatego trzeba w jakis
                  > sposób pomagac dzieciom z rodzin, ktore same nie zapewniom im zdobycia
                  > niezbednych umiejetnosci i wiedzy.

                  Praktyka niestety jest inna - wykształceni w Polsce młodzi ludzie jeżdżą na
                  szmatach w UK, a ci naprawdę dobrzy swoją pracą wspomagają rozwój gospodarczy
                  innych krajów, gdzie za swoją pracę, wiedzę i umiejętności dostają pensję a nie
                  jałmużnę. Ale zgoda - teoretycznie tak właśnie jest jak piszesz. Jednak musisz
                  pamiętać o tym, że NIE KAŻDE DZIECKO JEST Z BIEDNEJ RODZINY. Bieda nie jest
                  opcją domyślną i naprawdę ja jako rodzic nie życzę sobie, zeby państwo tak samo
                  traktowało moją córkę jak córkę jakiegoś tam Staśka z Wysranówka, który ma gnój
                  na podwórku, wilgoć, grzyb i robactwo w chałupie i ośmioro dzieci, dziewiąte w
                  drodze. Bo mojej córce szkoła zaszkodzi, a córce wspomnianego Staśka co
                  najwyżej pomoże. Równy start to jest mit, ponieważ komplet felg z oponami do
                  mojego wozu jest wart mniej więcej tyle co dom Staśka wraz z całym jego
                  dobytkiem, więc jaki tu równy start? Rządzi ten, kto ma kasę, a w tym przypadku
                  kasę mam ja, a dzieci Staśka mogą co najwyżej w przyszłości robić najgorsze
                  roboty w firmie mojej córki. Bo te lepsze stanowiska będą dla rodziny i
                  znajomych. I tak będzie nawet wtedy gdy dzieci Staśka z Wysranówka skończą
                  studia dzięki pomocy panstwa, a Młoda nie skończy nawet podstawówki. Nakazami i
                  zakazami panstwa świata się nie zbawi. Zawsze będą lepsi i gorsi, równi i
                  równiejsi a prawda jest taka, ze jak ktoś jest sprytny to dorobi się nawet
                  będąc dzieckiem Staśka z Wysranówka i nie mając żadnego wykształcenia.
                  • Gość: wkurzona Re: cóz to za mityczny urzędnik? IP: *.kg.net.pl / 80.51.233.* 08.06.06, 08:28
                    acrons, twojej córce to najpewniej zaszkodzi taki ojciec jak ty (specjalnie
                    twojej i ty piszę z małej litery bo, jak uczono mnie dawno w podstawówce, jest
                    to wyraz szcunku dla kogoś, a ja po twojej wypowiedzi nie mam dla ciebie
                    żadnego szacunku). Bez obrazy, ale zdarzyło mi się uczyć w szkole takie
                    córeczki i synków jak twoja. Przekonane toto było o własnej wszechwiedzy,
                    wspaniałości, patrzyło z gry na inne - zdolniejsze i mądrzejsze dzieciaki,
                    chociaż było głupiutkie, aż głowa boli. Ale tatuś ma kasę, co i on sam i
                    dzieciątko raczyło było podkreślać na każdym kroku. Więc zwrócenie dziecku
                    uwagi, że nie nauczyło się wierszyka, nie napisało kilku zdań opowiadania lub
                    nie rozwiązało zadania z matematyki było ciężkim przestępstwem, bo przecież
                    pociecha była na zajęciach z angielskiego, jazdy konnej, łyżwiarstwa, siatkówki
                    itp... (dowolne skreślić). Po co ma sie dzieciątko wysilać odrabiając prace
                    domowe, przecież tatuś da pieniążki na załozenie firmy, najprostszy tekst
                    napisze sekretarka, a księgowa będzie od liczenia. Nie opowiadaj mi więc, że
                    Twojej córce szkoła nie pomoże, bo chociaż raz w życiu zobaczy normalnych
                    ludzi, a nie takich zadufanych w sobie bufonów jak rodzice, którzy chwala się
                    kasą, gdy nie reprezentują sobą nic więcej.
                    PS. oszczędź sobie tekstu, że jestem sfrustrowaną, mało zarabiajacą
                    nauczycielką, z drugiego sortu, która wszystkim zazdrości, a zwłaszcza kasy, bo
                    wśród ludzi bogatych, ale kulturalnych mówienie o pieniądzach i przechwalanie
                    się nimi było zawsze wyrazem chamstwa i braku kultury. Ale o tym trzeba
                    wiedzieć.
                    współczucie dla córki.
                    Sfrustrowana, zapewne w Twojej opinii, belferka.
                    • acorns Re: cóz to za mityczny urzędnik? 11.06.06, 23:07
                      > nie mam dla ciebie zadnego szacunku).

                      I wzajemnie

                      > Bez obrazy, ale zdarzylo mi sie uczyc w szkole takie córeczki i synków jak
                      > twoja. Przekonane toto bylo o wlasnej wszechwiedzy, wspanialosci, patrzylo z
                      > gry na inne - zdolniejsze i madrzejsze dzieciaki, chociaz bylo glupiutkie,
                      > az glowa boli.

                      Głupiutkie, ale bogate, co w dzisiejszym świecie rządzonym przez pieniądz jest
                      duzym atutem.

                      > Ale tatus ma kase, co i on sam i dzieciatko raczylo bylo podkreslac na
                      > kazdym kroku.

                      Masz z tym jakiś problem? Jak ma to pokazuje. Jego sprawa. On przynajmniej ma
                      co pokazywać. A ma, bo był mądrzejszy i nie kończył studiów żeby teraz pracować
                      w szkole za 800 zł miesięcznie.

                      > Wiec zwrócenie dziecku uwagi, ze nie nauczylo sie wierszyka, nie napisalo
                      > kilku zdan opowiadania lub nie rozwiazalo zadania z matematyki bylo ciezkim
                      > przestepstwem

                      Jako belferka masz swiadomość tego, że wierszyki, opowiadania i zadania z
                      matematyki są na poziomie dostosowanym do poziomu ogona klasowego. Nie widzę
                      potrzeby, żeby moja córka musiała robić rzeczy:
                      a) które nie są jej do niczego potrzebne
                      b) które nie rozwijają jej zdolności/umiejętności
                      c) których nie ma ochoty robić a jako wolny człowiek ma prawo nie mieć ochoty
                      d) za wykonanie których nikt jej nie płaci

                      > przeciez pociecha byla na zajeciach z angielskiego, jazdy konnej,
                      > lyzwiarstwa, siatkówki itp... (dowolne skreslic).

                      Była, ponieważ:
                      a) rodziców STAĆ na to
                      b) rodzice mają prawo decydować czego ich dzieci mają się uczyć
                      c) dzieci również mogą współdecydować o tym czego mają się uczyć
                      d) jazda konna przydaje się częściej niż odklepanie z pamięci wierszyka jak to
                      sobie rudy lisek idzie drogą.

                      > Po co ma sie dzieciatko wysilac odrabiajac prace domowe, przeciez tatus da
                      > pieniazki na zalozenie firmy

                      No właśnie - po co? Niech się wysilają ci, którzy będą pracować dla tego
                      dziecka, któremu tatuś da pieniążki na założenie firmy. Dziecko takiego tatusia
                      będzie się uczyć rzeczy przydatnych w prowadzeniu firmy, ponieważ sama kasa nie
                      wystarczy. Trzeba mieć pomysł, trzeba być kreatywnym, łamać standardy,
                      wychodzić przed szereg. Szkoła wszystko to w dzieciach zabija, równa je w dół,
                      wpasowuje na siłę w jakieś ramy kompletnie ignorując to, że każde dziecko jest
                      indywidualnością.

                      > najprostszy tekst napisze sekretarka, a ksiegowa bedzie od liczenia.

                      Tak to już jest, że od pisania tekstów jest sekretarka, od liczenia księgowa,
                      od naprawiania kranu hydraulik, od sprzątania sprzątaczka, od prowadzenia
                      samochodu kierowca itd. Kogo stać to płaci odpowiednim ludziom za wykonywanie
                      odpowiednich zadań. Czy szef nie ma ważniejszych spraw niż pisanie tekstów? On
                      jest od zlecania i podpisywania tych tekstów. Ja wolę wychować szefową niż
                      sekretarkę. Widzisz w tym coś złego? Dla mnie autorytetem w tej kwestii jest
                      Robert Kiyosaki a nie nauczyciel w gminnej podstawówce.

                      > Nie opowiadaj mi wiec, ze Twojej córce szkola nie pomoze, bo chociaz raz w
                      > zyciu zobaczy normalnych ludzi, a nie takich zadufanych w sobie bufonów jak
                      > rodzice, którzy chwala sie kasa, gdy nie reprezentuja soba nic wiecej.

                      Widać różne mamy pojęcia normalności. Ja wolę swoją normalność niż normalność
                      przeciętniaka, czyli 40m2 w bloku, zasrane trawniki, zaszczane klatki i
                      weekendy przed telewizorem.

                      > PS. oszczedz sobie tekstu, ze jestem sfrustrowana, malo zarabiajaca
                      > nauczycielka, z drugiego sortu, która wszystkim zazdrosci, a zwlaszcza kasy,

                      Twoje stany psychiczne mało mnie obchodzą. Miłego życia za 800 zł miesięcznie,
                      a może 1200 po 15 latach pracy. Tylko proszę nie wtłaczać mojej córki w takie
                      same ramy, bo ona mając 9 lat kosiła większą kasę na handlu. Szkoła tatusia.

                      > bo wsród ludzi bogatych, ale kulturalnych mówienie o pieniadzach i
                      > przechwalanie sie nimi bylo zawsze wyrazem chamstwa i braku kultury. Ale o
                      > tym trzeba wiedziec.

                      Co ślepy może wiedzieć o kolorach?
                      Co biedny może wiedzieć o ludziach bogatych?

                      > wspólczucie dla córki.

                      Strasznie jej współczuję. To takie straszne kąpać się codziennie w jacuzzi. A
                      przejażdżka quadem 600cm3 to już w ogóle trauma. Wyczyszczenie, osiodłanie i
                      wyjazd w teren na własnym koniu to tragedia, a konieczność jazdy Land Cruiserem
                      to nieszczęście. Biedactwo ma tak duży dom, że może się niechcący zgubić w nim,
                      a jak tylko zrobi prawko to już na nią czeka porządny oldschoolowy odbajerowany
                      Pontiac Fiero z silnikiem 180 KM. Jak skończy 18 lat, dostanie równowartość 300
                      tysięcy Euro na dobry start w dorosłe życie. Straszne to. No bo cóż to za życie
                      i za dzieciństwo w porównaniu z taką córką nauczycielki, gdzie cala rodzina
                      żyje za niecałe 2 tysiące miesięcznie (czyli mniej niż Młoda ma miesięcznie na
                      swoje wydatki, jej kieszonkowe od ponad 2 miesięcy stanowi bowiem procent od
                      mojego dochodu). No i te wkuwanie na pamięć infantylnych wierszyków zamiast
                      pójścia na basen, zadania z matematyki zamiast spotkania ze znajomymi,
                      wypracowanie z polskiego zamiast jazdy na rolkach, uczenie się budowy żabiego
                      jelita zamiast pójścia na jakiś koncert. A wszystko to po to, żeby pisać za
                      1500 zł miesięcznie teksty i robić kawę w firmie mojej córki.

                      Powiem jeszcze to, że nie po to wybijałem się z nizin społecznych, żeby moją
                      córkę z powrotem w nie wpychać. Ale ja od dzieciństwa miałem alergię na szkołę,
                      podręczniki, zeszyty. Dlatego mi się udało, bo nie dałem się przemielić na
                      szarą masę przez tę maszynkę razem z tysiącami innych uczniów. Więcej mi dał
                      jeden gigant niż całe osiem lat podatawówki, zerówki nie licząc. A gadanie
                      sfrustrowanych nauczycielek, ktore niczego w życiu nie osiągnęly i już raczej
                      nie osiągną, spływa po mnie jak woda po kaczce. Psy szczekają, karawana jedzie
                      dalej.
                      • heretic_969 Re: cóz to za mityczny urzędnik? 11.06.06, 23:16
                        > Głupiutkie, ale bogate, co w dzisiejszym świecie rządzonym przez pieniądz jest
                        > duzym atutem.

                        Bogate? Raczej mające (przypadkowo) bogatych rodziców. Zero własnej zasługi.

                        > b) rodzice mają prawo decydować czego ich dzieci mają się uczyć

                        Z czego niby wynika to prawo? Takiego prawa nie ma.
                        • acorns Re: cóz to za mityczny urzędnik? 12.06.06, 01:16
                          > Bogate? Raczej mające (przypadkowo) bogatych rodziców. Zero własnej zasługi.

                          Co nie zmienia faktu, że startują ze znacznie lepszej pozycji niż ci
                          biedniejsi, a co za tym idzie inne rzeczy będą im w życiu potrzebne. Szkoła w
                          niczym nie pomoże dziecku bogatych rodziców.
                          1. Celem edukacji jest zdobycie dobrej pracy po skończeniu szkół
                          2. Celem zdobywania dobrej pracy jest zarabianie pieniędzy
                          3. Celem zarabiania pieniędzy jest konsumpcja lub realizowanie własnych ambicji
                          i celów

                          Dziecko bogatych rodziców pieniądze ma już na starcie, więc od razu może
                          startować do punktu 3. Aby jednak miało jakieś pijęcie i wizje jak wykorzystać
                          te pieniądze, potrzebna mu jest edukacja. Ale nie taka szkolna. Edukacja
                          szkolna opiera się na drobiazgach typu budowa żabiego jelita lub recytowanie z
                          pamięci "Ody do Młodości". Biznesmen nie zajmuje się drobiazgami. Ma od tego
                          ludzi, pracowników. On musi mieć wizję całości, a tego jak ją mieć nie uczą w
                          szkole.

                          > Z czego niby wynika to prawo? Takiego prawa nie ma.

                          Art. 48 p. 1 Konstytucji rzeczypospolitej Polskiej:
                          Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.
                          Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność
                          jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.
                          • heretic_969 Re: cóz to za mityczny urzędnik? 12.06.06, 04:22
                            > Co nie zmienia faktu, że startują ze znacznie lepszej pozycji niż ci
                            > biedniejsi, a co za tym idzie inne rzeczy będą im w życiu potrzebne. Szkoła w
                            > niczym nie pomoże dziecku bogatych rodziców.

                            Faktycznie, dziecko z BARDZO bogatej rodziny nie potrzebuje szkoły jako
                            instytucji przekazywania wiedzy. Rodzice są mu w stanie sfinansować z pewnością
                            świetną edukację. Co nie zmienia faktu, że szkoła nie tylko służy do edukowania,
                            ale też jest miejscem integracji dzieci, tam następuje socjalizacja. No i nie
                            sądzę, by wiele rodzin było stać na edukację domową.

                            > 1. Celem edukacji jest zdobycie dobrej pracy po skończeniu szkół

                            Oczywicie, ale nie tylko. Pewna wiedza (podstawy matematyki, języki, historia,
                            geografia, wiedza o społeczeństwie) jest potrzebna sama w sobie - ja bym jeszcze
                            dodał ekonomię, której nikt nie chce wprowadzić - bo ta wiedza przydaje się w
                            życiu na codzień.

                            > 2. Celem zdobywania dobrej pracy jest zarabianie pieniędzy

                            Dla niektórych satysfakcja z pracy może być ważniejsza od zarobków. Praca
                            pochłania mnóstwo czasu i dlatego lepiej zajmować się czymś, co się,
                            przynajmniej w pewnym stopniu, lubi.

                            Biznesmen nie zajmuje się drobiazgami. Ma od tego
                            > ludzi, pracowników. On musi mieć wizję całości, a tego jak ją mieć nie uczą w
                            > szkole.

                            A skąd pewność, że dziecko biznesmena/bizneswomen będzie chciało iść w ślady
                            rodziców? A może woli realizować się jako naukowiec, lekarz itp?

                            > Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

                            Wychowywanie a edukowanie to niekoniecznie to samo. Poza tym konstytucja nie
                            jest wyrocznią tego, co i jak powinno być:)
                            • acorns Re: cóz to za mityczny urzędnik? 12.06.06, 10:37
                              > Co nie zmienia faktu, ze szkola nie tylko sluzy do edukowania,
                              > ale tez jest miejscem integracji dzieci, tam nastepuje socjalizacja. No i nie
                              > sadze, by wiele rodzin bylo stac na edukacje domowa.

                              Dzieci, nawet te bogate nie są chowane pod kloszem. One potrzebują towarzystwa
                              tak samo jak te biedniejsze. Będą się bawić w tej samej piaskownicy na tym
                              samym placu zabaw co dzieci biedniejsze i tam się świetnie zintegrują. Nie
                              sądzę, żeby jakiś ośmiolatek powiedział drugiemu "nie bawię się z tobą, bo
                              jesteś dla mnie za biedny".

                              > Oczywicie, ale nie tylko. Pewna wiedza (podstawy matematyki, jezyki, historia,
                              > geografia, wiedza o spoleczenstwie) jest potrzebna sama w sobie

                              Masz rację. Przydaje się. Tylko pamiętaj, że bogate dziecko nie musi oglądać
                              Ameryki Południowej na obrazkach z rzutnika, bo może po prostu tam pojechać i
                              na własne oczy zobaczyć. Nauka języków w szkole to zwykła szopka i markowanie
                              tego, co powinno być. Tak było jak się uczyłem w podstawówce ruskiego, tak samo
                              ma Młoda z angielskim. I tak musze ją zapisać prywatnie na angielski. Tylko po
                              co ma w tym układzie tracić czas na lekcjach angielskiego w szkole?

                              > ja bym jeszcze dodal ekonomie, której nikt nie chce wprowadzic - bo ta wiedza
                              > przydaje sie w zyciu na codzien.

                              Przydałoby się też wychowanie komunikacyjne w celu poprawy bezpieczeństwa,
                              zwłaszcza na wsiach gdzie dzieci od początku podstawówki poruszają się
                              poboczami idąc do i ze szkoły, nieraz dojeżdżają na rowerach i to co wyprawiają
                              na tych drogach przywraca mi wiarę w Boga - bo jeśli oni jeszcze żyją to chyba
                              Bóg musi być i czuwać nad nimi.
                              Warto też wprowadzić przedmiot BHP, zwłaszcza na terenach wiejskich, gdzie
                              często widzę pracujące mechanizmy, koła zębate, pasy transmisyjne, klinowe bez
                              żadnych osłon i innych zabezpieczeń. Niech te dzieci mają świadomość zagrożenia
                              jakie to za sobą niesie jeśli rodzice - przygłupy tego nie wiedzą i nie
                              tłumaczą dzieciom. Edukacja zacznie mieć sens, jeśli będzie dostosowana do
                              indywidualnych potrzeb ludzi.

                              > Praca pochlania mnóstwo czasu i dlatego lepiej zajmowac sie czyms, co sie,
                              > przynajmniej w pewnym stopniu, lubi.

                              Tak byłoby najlepiej, ale nie zawsze się da. Przymus edukacji i ujednolicony
                              program nauczania dla wszystkich na pewno tego nie ułatwia. Szkoła nie rozwija
                              zainteresowań ucznia i nie umożliwia mu rozwoju w danym kierunku. System na to
                              nie pozwala, jest zbyt sztywny.

                              > A skad pewnosc, ze dziecko biznesmena/bizneswomen bedzie chcialo isc w slady
                              > rodziców? A moze woli realizowac sie jako naukowiec, lekarz itp?

                              Świetnym przykładem jest Tomasz Gudzowaty - syn biznesmena, jednego z
                              najbogatszych Polaków. Jego pasją jest fotografia i w tym się realizuje. Teraz
                              załóżmy, że Tomasz Gudzowaty ma dziś 12 lat i z upodobaniem fotografuje. Czy to
                              dla jego ojca jest problem, żeby zapisać go na warsztaty fotograficzne u
                              najlepszych fotografów? Czy jest to dla niego problem, żeby kupić synowi Canona
                              EOS 1Ds (około 25 tysięcy)? Jeśli ja mógłbym sobie na to pozwolić, to
                              Aleksander Gudzowaty tym bardziej. Czyli znów wychodzi na to, ze bogaty może
                              więcej.

                              > Wychowywanie a edukowanie to niekoniecznie to samo.

                              Ale szkoła nie tylko uczy, ale też wychowuje. W preambule do ustawy o systemie
                              oświaty jest wyraźnie napisane "za podstawę przyjmuje uniwersalne zasady
                              etyki". Czyli już z zalożenia daje to mozliwość łamania zasad konstytucji, bo
                              przecież "uniwersalne zasady etyki", cokolwiek to oznacza nie muszą być moimi
                              zasadami a jako rodzic mam prawo zarówno do posiadania własnych zaad etyki, jak
                              również do wychowania dziecka zgodnie z nimi.

                              > Poza tym konstytucja nie jest wyrocznia tego, co i jak powinno byc:)

                              To po co jest?
                              • vivian.darkbloom szkoła pomaga odkryc predyspozycje 12.06.06, 12:32
                                indywidualny program nauczania dla każdego ucznia to utopia - nawet gdyby
                                sprywatyzowac szkolnictwo jest to nie do zrobienia. pewne ujednolicenie jest
                                koniecznością. poza tym nie moze być tak, ze kazdy mógłby uczyć w szkole tego co
                                mu sie podoba - np. teorii inteligentnego projektu zamiast teorii ewolucji
                                Darwina. dzieci maja prawo do prawdy naukowej, wiec ktos musi kontrolowac, zeby
                                na lekcjach przekazywano im to co jest zgodne z ustaleniami nauki.
                                co do przykładu z Gudzowatym - zeby czymś sie zainteresować trzeba mieć szansę
                                sie z tym zetknąć. np. w Twoim domu moze nie być żadnych ksiazek dotyczącyh
                                fizyki i nikogo z teog typu zainteresowaniami więc skąd dziecko ma się
                                przekonać, że fizyka jest interesujaca? w takim przypadku ma na to szansę tylko
                                w szkole. przykład z mojego życia - uwielbiam Gombrwicza, a z jego twórczością
                                zatknęłam się pierwszy raz w liceum, bo "Ferdydurke" jest lekturą szkolną (a
                                przynajmniej była przed reformą) moi rodzice go nie czytali, iwęc gdyby nie
                                szkoła być może nie odkryłabym jego twórczosci. pisałeś o recytowaniu "Ody do
                                młodosci". przy okazji recytowania moze się okazac, np. że Twoja córka ma talent
                                recytatorski, ktory inaczej nie zostałby odkryty itp. itd.
                                co do uniwersalnych zasad etyki - zgadzam się z Tobą, ze nie powinno byc takiego
                                zapisu, bo od razu nasuwa sie pytanie - co to sa uniwersalne zasady etyki?
                                • acorns Re: szkoła pomaga odkryc predyspozycje 12.06.06, 17:11
                                  > indywidualny program nauczania dla każdego ucznia to utopia

                                  To nie utopia. To tylko kwestia zmiany systemu ze sztywnego na elastyczny. Moja
                                  córka wychwyciła kilka podstawowych punktów powodujących brak elastyczności
                                  systemu. Podstawowy problem to są stałe klasy zamiast grup na poszczególne
                                  przedmioty co niesie za sobą tak daleko idące niedogodności jak konieczność
                                  powtarzania całej klasy, czyli wszystkich przedmiotów z powodu oceny
                                  niedostatecznej z jednego z nich. W ramach tak sztywnego systemu nie jest
                                  możliwe indywidualizowanie programów nauczania. I nie są to słowa ani moje, ani
                                  Młodej, a człowieka, który kończył studia na specjalizacji "Projektowanie
                                  Systemów dla Biznesu".

                                  > zeby czymś sie zainteresować trzeba mieć szansę
                                  > sie z tym zetknąć. np. w Twoim domu moze nie być żadnych ksiazek dotyczącyh
                                  > fizyki i nikogo z teog typu zainteresowaniami więc skąd dziecko ma się
                                  > przekonać, że fizyka jest interesujaca?

                                  Internet, telewizja. Ogólnie media. Młoda ogląda nieraz Discovery i sporo
                                  rzeczy ją interesuje i szuka informacji na ten temat.

                                  > w takim przypadku ma na to szansę tylko
                                  > w szkole. przykład z mojego życia - uwielbiam Gombrwicza, a z jego twórczością
                                  > zatknęłam się pierwszy raz w liceum,

                                  Tak było kiedyś. Obecnie Internet jest najbardziej przyszłościowy i wiele
                                  ciekawych rzeczy można znaleźć właśnie w Internecie.

                                  > przy okazji recytowania moze się okazac, np. że Twoja córka ma talent
                                  > recytatorski, ktory inaczej nie zostałby odkryty itp. itd.

                                  Oczywiście, ze tak może być. Nieodkryte talenty wychodzą przy różnych okazjach.
                                  • vivian.darkbloom Re: szkoła pomaga odkryc predyspozycje 16.06.06, 10:24
                                    stałe klasy mają też zalety: grupie łatwiej się zintegrować, a ludziom
                                    (zwłaszcza tym, którzy nie nawiązują łatwo kontaktów) zbudować trwałe
                                    przyjażnie. choć zgodzę się, że w niektorych sytuacjach jest rzeczywiscie zbyt
                                    mała elastycznosć wyboru przedmiotów i powoduje to, że musisz dobierać studia do
                                    przedmiotów, które realizujesz na poziomie rozszerzonym a nie przedmioty do
                                    studiów. co do niepowtarzania całej klasy z powodu jednego przedmiotu - idea
                                    bardzo dobra tylko trudna do zrealizowania poza małymi szkołami, bo ogromnie
                                    utrudniałaby ułożenie planu zajęć, gdyby uczniów, którzy nie zdali było więcej.
                                    żeby móc sie czymś zainteresować dzięki Discovery to trzeba mieć Discovery, a
                                    jest to program dodatkowo płatny. poza tym siedzenie przed telewizorem nie jest
                                    zdrowe, zwłaszcza dla małych dzieci. i wreszcie np. doswiadczenie chemiczne na
                                    ekranie telewizora nie umywa się do doświadczenia przeprowadzanego na lekcji, w
                                    którym sam uczeń może uczestniczyć, co innego widzieć obraz pod mikroskopem na
                                    ekranie a co innego samemu patrzeć przez mikroskop. telewizja tego nie zastąpi.
                          • vivian.darkbloom wiedza jest także wartością samą w sobie 12.06.06, 12:13
                            celem edukacji jest nie tylko zdobycie dobrej pracy, ale także rozwijanie
                            zainteresowań, poznawanie świata, wzbogacanie człowieka. naprawde jest wielu
                            nauczycieli, którzy angażują się w pracę i lekcje z nimi są fascynujace.
                            istnieje pewne minimum wiedzy, ktore kazdy człowiek o ile ma taką możliwość
                            powinien posiąść.
                            skad wiesz, że Twoje dziecko bedize mieć predyspozycje na biznesmena? moze to
                            nie będzie go interesować? albo okaże się bardzo uzdolnione np. z biologii,
                            matematyki, plastyki etc. to że w szkole jest całe spektrum przedmiotów - od
                            chemii po historię pozwala zapoznać sie z róznymi dziedzinami wiedzy i wybrac to
                            w czym jest się najlepszym albo co najbardziej człowieka pasjonuje.
                            • acorns Re: wiedza jest także wartością samą w sobie 12.06.06, 17:25
                              > skad wiesz, że Twoje dziecko bedize mieć predyspozycje na biznesmena?

                              Już ma. Momentalnie potrafi ocenić czy coś jej się opłaca czy nie i w każdej
                              sprawie dba w pierwszej kolejności o swój interes.

                              > to że w szkole jest całe spektrum przedmiotów - od chemii po historię pozwala
                              > zapoznać sie z róznymi dziedzinami wiedzy i wybrac to w czym jest się
                              > najlepszym albo co najbardziej człowieka pasjonuje

                              Ale czy naprawdę tylko i wyłącznie w szkole ma tę szansę?
                      • kon_by_sie_usmial Parweniusz, nuworysz, nowobogacki... 12.06.06, 12:27
                        ... wybierz sobie jedno (albo i wszystkie), bo są to synonimy określające Twoją próżną osobę.

                        Zasługujesz w tym wątku na prostaka nr 1 i taki tytuł Ci tutaj przyznaję.

                        Skromność jest cnotą ludzi wielkich, a tylko hołota podobna posłowi Misztalowi (i Tobie) która dorobiła się na transformacji gospodarczej podkreśla swoje bogactwo (materialne), choć to duchowe jest równe zeru, czego Ty tutaj jesteś dobitnym przykładem.

                        niebiedny koń

                        PS. Aha... i spójrz w dół, bo z bucików wciąż słoma spoziera na świat.
                        • acorns Re: Parweniusz, nuworysz, nowobogacki... 12.06.06, 17:40
                          > Skromność jest cnotą ludzi wielkich, a tylko hołota podobna posłowi
                          > Misztalowi

                          Wolę być taką hołotą jak poseł Misztal niż klepać biedę i żyć urojeniami, że
                          jestem lepszy od posła Misztala, bo nie szpanuję kasą, której nie mam. Tak samo
                          mógłbym powiedzieć jadąc Wartburgiem, ze jestem lepszy niż ten, co mnie mija
                          nowym BMW, bo on jest prostak i szpanuje wozem, a ja nie szpanuje, bo stać mnie
                          tylko na Wartburga. Dorabianie ideologii do faktu i tyle. A fakty są takie, ze
                          poseł Misztal jest bogaty i ma czym szpanować, a ci co na niego plują jadem
                          muszą najczęściej dobrze kombinować, żeby starczyło kasy do następnej wypłaty
                          albo zasiłku.
                • mg2005 Większym mitem jest "równy start" 06.06.06, 18:58
                  vivian.darkbloom napisała:

                  > stworzyliście mit urzędnika, który wie lepiej.


                  To nie my stworzyliśmy ten mit...


                  > Nie każdy ma szczęście mieć wykształconych rodziców którzy zdają sobie sprawę,
                  > ze trzeba czytać dziecku książki, kupować zabawki stymulujące jego rozwój,
                  > rozmawiać z nim etc.

                  OK, ale nie nazywajmy liberalizmem urzędniczego przymusu.

                  • heretic_969 Re: Większym mitem jest "równy start" 06.06.06, 22:24
                    To nie żaden mit, to tylko coś mało prawdopodobnego ze względu na naturę ludzi,
                    którzy nie widzą niczego poza sobą.
                    Jasne, że pełna równość szans jest utopią, ale nierówności mogą być większe lub
                    mniejsze, Giertych najwyraźniej wybiera pierwszy wariant.
                    • baltazarus Re: Większym mitem jest "równy start" 07.06.06, 07:45
                      "Jasne, że pełna równość szans jest utopią, ale nierówności mogą być większe lub
                      mniejsze, Giertych najwyraźniej wybiera pierwszy wariant."
                      A Ty wybrałeś wariant (wariat?) ślepej wiary w cudowną moc 1 roku dzieciństwa w
                      domu mniej i 1 roku pod nadzorem urzędników więcej.
                      • vivian.darkbloom w poszukiwaniu straconego dziecinstwa.... 07.06.06, 09:11
                        czy dzieciństwo trwa dopóki siedzimy w domu? przeziez zerówka i pierwsze klasy
                        podstawówki to nie gimnazjum albo liceum! w zerówce więcej się bawisz niż uczysz
                        i nie spędzasz tam całego dnia. wiele dzieci lubi chodzić do zerówki bo ma tam
                        kontakt z rówieśnikami. jaki nadzor urzędników w zerówce? dzieci są przecież pod
                        nadzorem przedszkolanki, która powinna być wykształconym pedagogiem. dla
                        rodziców też są tego plusy bo nie musza wynajmwać opiekunki na tyle godzin,
                        angażować rodziny a gdy któreś z nich nie pracuje albo pracuje w domu mają
                        trochę czasu dla siebie.
                        • baltazarus Re: w poszukiwaniu straconego dziecinstwa.... 07.06.06, 09:19
                          Akurat. Jaki jest wg Ciebie cel wyciągania 5-latków z domu pod przymusem?
                      • heretic_969 Re: Większym mitem jest "równy start" 07.06.06, 16:36
                        > A Ty wybrałeś wariant (wariat?) ślepej wiary w cudowną moc 1 roku dzieciństwa w
                        >
                        > domu mniej i 1 roku pod nadzorem urzędników więcej.

                        To dzieci w przedszkolu mieszkają już bez rodziców? Żyją w koszarach czy co? No
                        bo skoro nie w domu, to gdzie...
                        • baltazarus Re: Większym mitem jest "równy start" 08.06.06, 07:38
                          Nie, ale na pół dnia są z niego wyrwane by wklepywać im do głów jakiś
                          ideologiczny produkt.
                          • vivian.darkbloom jaki ideologiczny produkt? 08.06.06, 11:01
                            czy to, ze dzieci w zerówce się bawią, uczą liczyć, czytać ewentualnie uczą
                            angielskiego to jest ideologiczny produkt? naprawde na tak elementarnym poziomie
                            trudno szerzyc ideologię - to jest możliwe raczej dopiero gdy wchodzą takie
                            przedmioty jak historia, WOS, polski, biologia - tu rzeczywiscie stronniczy
                            nauczyciel moze coś przemycić, ale w zerówce?
                            poza tym w domu też dostajesz jakis "produkt ideologiczny". jeśli produkt ze
                            szkoły jest inny umożliwia to młodemu człowiekowi zestawianie różnych
                            światopoglądów i wybór własnego - a przeciez oto chodzi, zeby kazdy sam
                            kształtował swoje poglady i tożsamość a nie miał ją wdrukowaną od rodziców.
                            • baltazarus Re: jaki ideologiczny produkt? 08.06.06, 12:10
                              Słyszałem już jak małym dzieciakom wciskano, że suwerenność jest nieistotna,
                              wysokie podatki są ok, a kara śmierci je be itp.
                              • Gość: lutzek Re: jaki ideologiczny produkt? IP: *.escom.net.pl 08.06.06, 17:48
                                Baltazarus... stuknij się w głowę i to już nie gumowym, tylko żelaznym młotkiem. "Ideologizowanie dzieci" i tym podobne bzudry... nie wiem co napisać.

                                Poczytaj może o rozwoju przedszkolnym dzieci i nie pleć. Przedszkole to przedsionek do właściwego rozwoju intelektualnego dziecka.

                                Za moich czasów, gdy chodziłem do szkoły podstawowej większość dzieci nie umiała czytać poprawnie do skończenia 3 klasy. Przedszkole, zerówka czy też cokolwiek innego przed szkołą podstawową jest w stanie te braki nadrobić, tak by dziecko idąc do szkoły umiało czytać i liczyć i by szybciej móc przystąpić do gruntowniejszej edukacji. Wiek 4-6 lat to wiek, w którym dziecko zapamiętuje niemal wszystko. Wystarczy tylko podać mu na tacy to, co ma zapamiętać (najlepiej w formie zabawy).

                                Przestań już bredzić o tym liberaliźmie, ideologizowaniu, bo pleciesz takie androny, że aż krew się w żyłach może zagotować temu, kto nie jest "najspokojniejszym człowiekem na świecie".

                                Trudno kupić dobrą książkę i poczytać o rozwoju dziecka?

                                lutzek
                                • baltazarus Re: jaki ideologiczny produkt? 09.06.06, 17:39
                                  Dziecko ma w przeciwieństwie do Ciebie chłonny umysł i podobnie jak Ty daje
                                  sobie wcisnąć różne kłamstwa głoszone przez samozwańcze autorytety (tutaj
                                  nauczycieli). Zostaje to później w jego głowie na zawsze.
                                  • Gość: lutzek Re: jaki ideologiczny produkt? IP: *.escom.net.pl 09.06.06, 19:26
                                    Stuk, puk... to odgłos młotka stukającego w Twoją pustą głowę. Ideologizowanie 5-latków... sprawdź matkę i ojca, czy przypadkiem nie spłodzili Cię agenci z układu :) Współczuję Ci szczerze.

                                    lutzek
                              • heretic_969 Re: jaki ideologiczny produkt? 08.06.06, 17:56
                                > Słyszałem już jak małym dzieciakom wciskano, że suwerenność jest nieistotna,
                                > wysokie podatki są ok, a kara śmierci je be itp.

                                Gdzie???? A powiedz mi, co by było, gdybyś urodził się w "lewicowej" rodzinie?
                                Nie słyszałbyś w domu poglądów, których teraz tak bardzo nie cierpisz?
                                • baltazarus Re: jaki ideologiczny produkt? 09.06.06, 17:35
                                  "Gdzie????"
                                  W przedszkolu, dzieciakom w szkole, ale nie powiem Ci w jakim mieście, bo nie
                                  chcę byś wiedział gdzie mieszkam.

                                  "A powiedz mi, co by było, gdybyś urodził się w "lewicowej" rodzinie?"
                                  A rodzina ma do tego prawo.


                              • vivian.darkbloom ciekawe... 09.06.06, 19:47
                                przypuszczam, że wiekszośc dorosłych Polaków nie wie co znaczy słowo
                                suwerennośc, wiec jak to możliwe, ze ktoś wciskał tak abstrakcyjną kwestię małym
                                dzieciom? przeciez w wiekszości nie zrozumiałyby ani wciskania, że suwerennność
                                jest wazna ani, ze jest nieważna! nawet nie zapamietałyby tego słowa. tak samo
                                podatki. czy sześciolatki zajmują sie podatkami? jak masz 6 lat to ojczyznę,
                                podatki i suwerennnośc masz gdzieś... dlatego, jestem sceptyczna w stosunku do
                                tego co słyszałeś.
                                • baltazarus Re: ciekawe... 09.06.06, 20:15
                                  Przykro mi, ale dzieci uczy się gdzieniegdzie tak abstrakcyjnych rzeczy jak
                                  hymn Unii Europejskiej. Poza tym ja pisałem nie tylko o 6-latkach. Czym starsze
                                  dzieci tym większa propaganda.
                                  • heretic_969 Re: ciekawe... 09.06.06, 20:38
                                    Rozumiem, że jak poglądy narzucają dziecku jego rodzice, to jest wszystko w
                                    porządku. A jak szkoła, to już jest be.


                                    • baltazarus Re: ciekawe... 12.06.06, 08:25
                                      Oczywiście, bo to rodzice mają prawo wychowywać dziecko. Może odebrać niektórym
                                      kobietom prawo do rodzenia dzieci, bo państwo i tacy ludzie jak Ty uważają, że
                                      nie nadają się na matki?
                                      • vivian.darkbloom gdyby sie dało odebrać... 12.06.06, 08:48
                                        niektóre kobiety i niektórzy mężczyzni rzeczywiście nie nadają sie na rodziców -
                                        czy Ty jak widzisz reportaże na temat niemowlaków skatowanych przez swoich
                                        rdziców nie żałujesz, że nie da się odebrać ludziom prawa do posiadania dzieci?
                                        odnosze wrażenie, że uważasz dziecko za własność rodziców. jesli jestes za
                                        wolnością to czemu w ogóle nie myślisz o wolności dziecka? jesli dziecko zetknie
                                        sie z różnymi światopoglądami -np. z czym innnym w domu a czym innnym w szkole -
                                        to może wybrać.
                                        • baltazarus Re: gdyby sie dało odebrać... 12.06.06, 09:16
                                          Odebranie praw rodzicielskich ludziom, którzy katują swe dzieci, a ograniczanie
                                          prawa do wychowania w rodzinach niepatologicznych czy zakaz posiadania
                                          potomstwa to jednak spora różnica.
                                        • mg2005 Re: gdyby sie dało odebrać... 12.06.06, 15:00
                                          vivian.darkbloom napisała:

                                          >> odnosze wrażenie, że uważasz dziecko za własność rodziców. jesli jestes za
                                          > wolnością to czemu w ogóle nie myślisz o wolności dziecka?

                                          Dziecko nie może mieć pełnej wolności, bo nie jest osoba dojrzałą.
                                          Dlatego prawo nie daje dziecku wolności.

                                          > jesli dziecko zetkni
                                          > e
                                          > sie z różnymi światopoglądami -np. z czym innnym w domu a czym innnym w
                                          szkole
                                          > -
                                          > to może wybrać.

                                          Dziecko nie może świadomie wybrać światopoglądu, bo jest niedojrzałe do tego.
                                          Zrobi to ,gdy dojrzeje.
                                          Uważam ,że dysonans poznawczy (co innego w domu, co innego w szkole) działa
                                          szkodliwie, dezintegrująco na dziecko. Rodzice mają prawo wychowywać dziecko
                                          wg swojego światopoglądu.

                                • mg2005 Re: ciekawe... 12.06.06, 15:32
                                  vivian.darkbloom napisała:

                                  > przypuszczam, że wiekszośc dorosłych Polaków nie wie co znaczy słowo
                                  > suwerennośc, wiec jak to możliwe, ze ktoś wciskał tak abstrakcyjną kwestię
                                  mały
                                  > m
                                  > dzieciom? przeciez w wiekszości nie zrozumiałyby ani wciskania, że
                                  suwerennność
                                  > jest wazna ani, ze jest nieważna!

                                  W przypadku dzieci robi sie to nie-wprost, przez podświadomość.
                  • vivian.darkbloom to decyzja naszych przedstawicieli a nie urzednikó 07.06.06, 09:00
                    to nie jest żaden urzedniczy przymus, bo to nie urzędnicy podejmą decyzje w
                    sprawie przymusowej zerówki dla pięciolatków tylko posłowie i senatorowie, czyli
                    przedstawiciele Narodu - suwerena, czyli tak naprawdę jest to decyzja
                    społeczeństwa, bo żyjemy w państwie demokratycznym. Nie kreuj więc mitu
                    urzędniczego przymusu, jakiejś wszechwładnej biurokracji, która ciemięży polskie
                    dzieci i ich rodziców.
                    • mg2005 Re: to decyzja naszych przedstawicieli a nie urze 12.06.06, 14:48
                      vivian.darkbloom napisała:

                      > przedstawiciele Narodu - suwerena, czyli tak naprawdę jest to decyzja
                      > społeczeństwa, bo żyjemy w państwie demokratycznym. > e
                      > dzieci i ich rodziców.
                      >

                      Tak, demokracja też może być totalitarna...
                      Czy przymus demokratyczny jest lepszy od urzedniczego?
                      Zresztą ,realizują go urzędnicy...
    • vivian.darkbloom wolność nie jest jedyną wartością 07.06.06, 09:29
      odnoszę wrażenie, że baltazarus uznaje tylko jedną najwyższą wartość - wolność
      [rodziców]. moim zdaniem nie da się ustawić wartości w jakąś stałą hierarchię i
      nie da się osiągnąć pełnej wolności tak jak nie da się osiągnąć pełnego
      szcześcia, pełnej równości, pełni prawdy etc. i samo dążenie do tego jest
      szkodliwe.
      choćby te utyskiwania na konieczność zapinania pasów bezpeczeństwa w
      samochodzie. zgoda, że jest to ograniczenie wolności, ale wolność ogranicza się
      w tym przypadku celem uchronienia innnych wartości - życia i zdrowia. nie
      wszyscy ludzie są na tyle inteligentni cyz rozsądni żeby sami z siebie, bez
      grożby kary, zapinali pasy. czy rzeczywiscie wolnośc wyboru w sprawie zapinania
      pasów jest kwestią tak istostną, że ma większą wartośc niż życie ludzi, których
      uratuje to, że zapinanie pasów jest obowiązkiem?
      poza tym nie dostrzegasz gdzie naprawdę tkwi żródło zniewolenia człowieka (o ile
      żyje on w panstwie demokratycznym a nie totalitarnym). nie sa tą przepisy typu
      nakaz zapinania pasów ale inni ludzie. to kultura, w niektorych prypadkach
      religia, dyktat tego co wypada, a czego nie wypada robić, bieda, zastanawianie
      sie "co sobie ludzie pomyślą", patologiczne relacje w rodzinie czy małżenstwie
      itp. - to są główne żródła zniewolenia.
      • mg2005 Re: wolność nie jest jedyną wartością 12.06.06, 15:39
        vivian.darkbloom napisała:

        >
        > wolność ogranicza się
        > w tym przypadku celem uchronienia innnych wartości - życia i zdrowia. nie
        > wszyscy ludzie są na tyle inteligentni cyz rozsądni żeby sami z siebie, bez
        > grożby kary, zapinali pasy.

        Jeśli ktoś nie umie decydować o swoim życiu, czy powinien mieć prawo decydować
        o losach kraju? - to jeden z paradoksów demokracji...

        >
        >gdzie naprawdę tkwi żródło zniewolenia człowieka (o il
        > e
        > żyje on w panstwie demokratycznym a nie totalitarnym). nie sa tą przepisy typu
        > nakaz zapinania pasów ale inni ludzie. to kultura,

        Kultura źródłem zniewolenia?...Ciekawe...Lepiej być 'szczęśliwym dzikusem'?

        • vivian.darkbloom Re: wolność nie jest jedyną wartością 16.06.06, 11:06
          to, że nie umiesz poradzić sobie z własnym życiem (np. uczuciowym, rodzinnym)
          nie oznacza, że nie możesz świetnie orientować się w polityce i być aktywnym
          obywatelem. i odwrotnie- osoba, która jest szczęśliwa, w życiu sobistym,
          zaowdowym, może być politycznie bierna. to nie jest taka prosta zależnosć.
          kultura istnieje we wszystkich społecznościach ludzkich, mit szczęśliwego
          dzikusa to okres oświecenia...
    • baltazarus Ok, niech Giertych wyciągnie 5-latków z domów 07.06.06, 09:33
      Ok, niech Giertych wyciągnie 5-latków z domów i zrobi z nich Wszechpolaków
      (ponoć 5 lat to wiek gdy najbardziej kształtuje się osobowość).
      • Gość: sabinka Re: Ok, niech Giertych wyciągnie 5-latków z domów IP: 83.168.96.* 07.06.06, 21:06
        "czego się boisz głupia?"
        "Dobrego i piekło nie zepsuje, a złego i kościł nie naprawi" - powida ludowe
        porzekadło
        • baltazarus Re: Ok, niech Giertych wyciągnie 5-latków z domów 08.06.06, 07:36
          Niestety 5-latka można "zepsuć" na całe życie np. wmawiając mu, że państwo jest
          ważniejsze od rodziców.
          • vivian.darkbloom żle tez gdy rodzice są zbyt ważni 08.06.06, 10:54
            po pierwsze kto w zerówce czy szkole wmawia że państwo jest ważniejsze od rodziców?
            po drugie: zła jest takze sytuacja gdy dziecko jest zbyt silnie związane z
            rodzicami, gdy nie potrafi wykształcić swoich poglądów, stać sie samodzielne
            etc. zerówka i szkoła pozwala zetknąć się z ludżmi o innym światopoglądzie,
            zainteresowaniach, stylu życia etc. co jest cenne, bo poglądy przekazywane w
            domu przestają być jedynymi możliwymi.
            • baltazarus Re: żle tez gdy rodzice są zbyt ważni 08.06.06, 11:41
              "po pierwsze kto w zerówce czy szkole wmawia że państwo jest ważniejsze od
              rodziców?"
              Socjaliści.

              "po drugie: zła jest takze sytuacja gdy dziecko jest zbyt silnie związane z
              rodzicami, gdy nie potrafi wykształcić swoich poglądów, stać sie samodzielne
              etc. zerówka i szkoła pozwala zetknąć się z ludżmi o innym światopoglądzie
              (...)"
              Może daj rodzicom wypowiedzieć sie na ten temat, bo to nie jest takie
              oczywiste. Ja np. nie uważam by dla mojego dziecka było dobre spotykanie się z
              dziećmi komunistów, faszystów, narkomanów, dewiantów itd.
              • Gość: sabinka Re: żle tez gdy rodzice są zbyt ważni IP: 83.168.96.* 08.06.06, 22:36
                Ja np. nie uważam by dla mojego dziecka było dobre spotykanie się z
                > dziećmi komunistów, faszystów, narkomanów, dewiantów itd.

                I one cię znienawidzą za to, bo wjdą w życie naiwne jak pijane dziecko we mgle,
                a wtedy może być zbyt późno by zdobywać wiedzę o otaczającym nas świecie i
                regółach w nim obowiązujących.
                Nie widziałeś czternastolatki zerwanej nagle ze smyczy, chce natychmiast
                nadrobić zaległości, popróbować alkoholu, papierosów, często seksu i narkotyków.
                Będzie robić wszystko szybko, chaotycznie i bezmyślnie, bo nie będzie
                wiedziała, kiedy trafi się następna okazja.

                Uważasz, że jak się stłucze termometr, to gorączka jest niegroźna?.
                Wroga trzeba dokładnie poznać, by skutecznie z nim walczyć.
                Zadbaj by być autorytetem dla dziecka, to świat zewnętrzny nie będzie dla niego
                tak groźny.
                Autorytetem, a nie autorytarnym tyranem.
                • mg2005 Re: żle tez gdy rodzice są zbyt ważni 10.06.06, 21:07
                  Droga sabinko,
                  wybacz, ale nie wiem czy więcej w tym głupoty czy demagogii...
                  Przecież wychowanie nie polega na izolowaniu dziecka od świata,
                  ale na nauce prawidłowego oceniania zjawisk, odróżniania dobra od zła.
                  • Gość: sabinka Re: żle tez gdy rodzice są zbyt ważni IP: 83.168.96.* 11.06.06, 08:54
                    czytanie ze zrozumieniem to bardzo ważna i niezbyt trudna umiejętność
              • vivian.darkbloom czyżby spisek zerówkowy? 09.06.06, 17:01
                rozumiem, ze Twoim zdaniem wraże siły socjalistyczne w każdej zerówce czy
                przedszkolu mają agenta, żeby sączył niewinnym dziatkom propagandę w ucho?
                faszyści, narkomani i dewianci albo ich dzieci mogą grasować także na podwórku
                czy na placu zabaw i zerówka jest moim zdaniem bezpieczniejsza. czy jesteś także
                przeciwnikiem wypuszczania dziecka z domu na dwór?
                • mg2005 Socjalistyczna 'urawniłowka' 10.06.06, 21:23
                  Przymus przedszkolny może być korzystny dla dzieci z rodzin patologicznych,
                  ale szkodliwy dla dzieci z "dobrych" rodzin - bo będą zmuszone do obcowania z
                  dziećmi zaniedbanymi kulturowo (a 'z kim przestajesz, takim się stajesz' )
                  oraz (statystycznie) głupszymi i mniej inteligentnymi ( a program musi być
                  dostosowany do najgłupszego dziecka)
            • mg2005 Re: żle tez gdy rodzice są zbyt ważni 12.06.06, 15:46
              vivian.darkbloom napisała:

              > po pierwsze kto w zerówce czy szkole wmawia że państwo jest ważniejsze od
              rodzi
              > ców?

              Np. mówiąc dużo o przemocy i molestowaniu w rodzinie, i o 'dobrym urzędniku'
              zawsze gotowym do pomocy dziecku...
              Towarzyszka minister Środa chciała wprowadzić w przedszkolach zajęcia nt
              molestowania w rodzinie.

              > po drugie: zła jest takze sytuacja gdy dziecko jest zbyt silnie związane z
              > rodzicami, gdy nie potrafi wykształcić swoich poglądów, stać sie samodzielne

              Uważasz,że 5-letnie dziecko może samodzielnie i odpowiedzialnie wykształcić
              poglądy??...
              • vivian.darkbloom Re: żle tez gdy rodzice są zbyt ważni 21.06.06, 10:31
                ależ mówienie o przemocy i molestowaniu , oczywiscie w sposób odpowiedni do
                wieku dziecka, jest bardoz wazne, bo moze wiele dzieci od molestowania (nie
                tylko w rodzinie) uratować a przynajmniej sprawi, że komus o tym powiedza i
                sprawa zostanie zgłoszona na policję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka