guziel
11.07.06, 12:52
Ostanio padło stwierdzenie, ze cala ta wojenka (homolobby vs. homofobylobby)
toczy sie głównie o język.
Nie chodzi o zalegalizowanie związków homo (ponieważ funkcjonują instrumenty
prawne pozwalające dziedziczyć etc..), ale o rozsadzenie pojęcia "małżeństwo"
i "rodzina".O wymazanie skojarzenia że to związek kobiety i mężczyzny, że rodzina
to powyższe plus dziecko.
..w gruncie rzeczy chodzi tylko (i "aż" zarazem) o akceptacje i brak akceptacji.
W obręb słów krytycznych zadryfowały: normalność, naturalność,małżeństwo,
rodzina, patologia etc...
W tak ukazywanej demokracji każdy łysy ma prawo uważać się za owłosionego
inaczej, i bedzie walczył o to aby każdy go tak postrzegał...