Dodaj do ulubionych

20 najbardziej ateistycznych krajów

16.07.06, 14:43
Procent populacji niewierzącej wg różnych badań (stąd rozbieżności w
niektórych przypadkach):

Szwecja 46-85%
Wietnam 81%
Dania 43-80%
Norwegia 31-72%
Japonia 64-65%
Czechy 54-61%
Finlandia 28-60%
Francja 43-54%
Korea Południowa 30%-52%
Estonia 49%
Niemcy 41-49%
Rosja 24-48%
Węgry 32-46%
Holandia 39-44%
Wielka Brytania 31-44%
Belgia 42-43%
Bułgaria 34-40%
Słowenia 35-38%
Izrael 15-37%
Kanada 19-30%

źródło: www.pitzer.edu/academics/faculty/zuckerman/atheism.html
Obserwuj wątek
    • supaari Re: 20 najbardziej ateistycznych krajów 16.07.06, 15:21
      Nie ma Wstykanu - odetchnąłem!
      • nelsonek Re: 20 najbardziej ateistycznych krajów 16.07.06, 16:34
        Nie wiem czy moge cos napisac. Byc moze B_J uzna, ze ograniczam jego wolnosc slowa. A tak w ogole to takie typowo polskie...
    • depresyjka4 Re: 20 najbardziej ateistycznych krajów 16.07.06, 15:22
      w niektórych przypadkach rozbiezności sa rzeczywiście ogromne!
      • Gość: b_j niektóre badania są oparte na próbie powiedzmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.06, 16:02
        1000 osób, inne na deklaracjach z powsszechnych spisów ludności; poza tym samo
        zdefiniowanie "niewierzących" jest problematyczne - pojecie to moze zaiwerac
        zarówno totalnych ateistów, agnostyków jak i osoby które nie przyznają się do
        żadnej religii
    • Gość: Sceptyk Ciekawe co by wyszło gdyby porównać z PKB na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.06, 15:41
      głowę mieszkańca. Można by dojść do ciekawych wniosków.
      • Gość: b_j aż 14 spośród 20 najbardziej ateistycznych krajów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.06, 16:15
        znajduje sie na liscie 30 najbardziej rozwiniętych krajów świata wg wskaźnika
        Human Development Index. Są to Norwegia (1. miejsce na liście najbardziej
        rozwiniętych krajów), Kanada (5. miejsce), Szwecja (6. miejsce), Belgia (9.),
        Japonia (11.), Holandia (12.), Finlandia (13.), Dania (13.), Wielka Brytania
        (15.), Francja (16.), Niemcy (20), Izrael (22.), Słowenia (26.), Korea
        Południowa (28.)
        • supaari Re: aż 14 spośród 20 najbardziej ateistycznych kr 16.07.06, 17:55
          Gość portalu: b_j napisał(a):

          > znajduje sie na liscie 30 najbardziej rozwiniętych krajów świata wg wskaźnika
          > Human Development Index. Są to Norwegia (1. miejsce na liście najbardziej
          > rozwiniętych krajów), Kanada (5. miejsce), Szwecja (6. miejsce), Belgia (9.),
          > Japonia (11.), Holandia (12.), Finlandia (13.), Dania (13.), Wielka Brytania
          > (15.), Francja (16.), Niemcy (20), Izrael (22.), Słowenia (26.), Korea
          > Południowa (28.)

          A to oznacza, że tylko (!) 16 spośród 30 najbardziej rozwiniętych krajów świata
          nie znajduje się na liście 20 najbardziej ateistycznych krajów świata. Tak w
          ogóle - oprócz tej dwudziestki są jeszcze jakieś kraje, w których badano poziom
          ateizmu?
          • free.mind Re: aż 14 spośród 20 najbardziej ateistycznych kr 16.07.06, 18:11
            Wystarczy przeczytać artykuł, żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie. Być może
            nie masz to czasu lub ochoty, albo możesz nie znać angielskiego - ale przecież
            nie masz obowiązku uczestniczenia w tej dyskusji.
            Przetłumaczyłem kawałek tego tekstu (parę postów niżej), a jeśli znajdę czas,
            przetłumaczę inne fragmenty.

            -
            Dołącz do normalnych
          • Gość: b_j masz link to sobie sprawdź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.06, 18:13
          • Gość: b_j poza tym gdyby wziac pod uwage 30 (a nie 20) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.06, 18:17
            najbardziej ateistycznych krajów świata i porównać do 30 najbardziej
            rozwiniętych, wnioski i zależnosci miedzy rozwojem a odsetkiem ludzi
            niewierzacych i niepraktykujących bylyby jeszce bardziej oczywiste
          • Gość: b_j dla Twojej wiadomości: kolejna dziesiątka najbar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.06, 18:25
            dziej zateizowanych krajów - mi9ejsca od 21 do 30:
            21Łotwa 20-29%
            22Słowacja 10-28%
            23Szwajcaria 17-27% (7. miejsce na liscie najbardzeij rozwiniętych krajów)
            24Austria 18-26% (17. miejsce wśród najb. rozwiniętych)
            25Australia 24-25% (3. miejsce wśród najb. rozwiniętych)
            26Taiwan 24% (24. miejsce wśród najb. rozw.)
            27Hiszpania 15-24% (21. miejsce wśród najb. rozw.)
            28Islandia 16-23% (2. miejsce wśród najb. rozw.)
            29Nowa Zelandia 20-22% (19. miejsce wśród najb. rozw.)
            30Ukraina
            • Gość: b_j reasumując: wśród 30 najbardziej rozwiniętych kraj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.06, 18:26
              ów świata aż 21 to państwa silnie zateizowane
              • free.mind Ciekawa jest również końcówka listy 16.07.06, 18:59
                Wśród 50 państw najsłabiej rozwiniętych wg wskaźnika Human Development Index,
                nie ma ŻADNEGO państwa, w którym odsetek ateistów wykraczałby poza granicę
                błędu statystycznego. WSZYSTKIE te państwa są bardzo religijne. To też daje do
                myślenia.

                -
                Dołącz do normalnych
                • Gość: b_j nie od dziś kosciol tłamsi naukę i rozwój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.06, 19:38


                  apokatastaza.blox.pl
                  • supaari Re: nie od dziś kosciol tłamsi naukę i rozwój 16.07.06, 19:44
                    Gość portalu: b_j napisał(a):

                    nie od dziś kosciol tłamsi naukę i rozwój
                    >

                    A co ma kościół do ateizmu? Do jak w Polsce jest kilka procent ateistów, a do
                    kościoła chodzi kilkadziesiąt procent, to co z resztą????
                  • mg2005 Re: nie od dziś kosciol tłamsi naukę i rozwój 16.07.06, 22:19
                    Gość portalu: b_j napisał(a): (...)


                    Znów lekki atak katofobii?...)),

                    czy masz jakieś rzeczowe argumenty na tę 'śmiałą' tezę?
                    • free.mind Re: nie od dziś kosciol tłamsi naukę i rozwój 16.07.06, 23:38
                      mg2005 napisał:

                      > Gość portalu: b_j napisał(a): (...)
                      >
                      >
                      > Znów lekki atak katofobii?...)),
                      >
                      > czy masz jakieś rzeczowe argumenty na tę 'śmiałą' tezę?

                      Wprawdzie pytanie nie było do mnie skierowane, ale pozwolę sobie na nie
                      odpowiedzieć: rzeczowe argumenty na poparcie tej 'śmiałej' tezy daje podstawowa
                      znajomość historii.
                      Proponuję więc tę znajomość uzupełnić.

                      -
                      Dołącz do normalnych

                      • Gość: wredna jedza Re: nie od dziś kosciol tłamsi naukę i rozwój IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.06, 11:41
                        Znajomośc historii???
                        Ciekawe, ciekawe...
                        Najlepiej obwiniać kk za to że jakiś islamski kraj jest słabo rozwinięty, hehe
                      • mg2005 Re: nie od dziś kosciol tłamsi naukę i rozwój 17.07.06, 19:16
                        free.mind napisał:

                        > > rzeczowe argumenty na poparcie tej 'śmiałej' tezy daje podstawowa
                        >
                        > znajomość historii.

                        Jeśli ją posiadasz, to wiesz,że Kościół był bardziej motorem rozwoju, niż
                        hamulcem - zwłaszcza jeśli wyzwoliłeś się z myślenia ahistorycznego.


                        Natomiast 'didżej' b_j napisał "tłamsi" (nie "tłamsił"), a więc nie mówił tylko
                        o historii, ale o dniu dzisiejszym.
                  • Gość: wredna jedza Re: nie od dziś kosciol tłamsi naukę i rozwój IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.06, 11:39
                    A wśród krajów najsłabiej rozwiniętych - ile jest katolickich???

                    Masz atak katofobii...
                • Gość: Sceptyk Pytanie czy to religijność wywołuje biedę czy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.06, 20:15
                  odwrotnie?
                  • free.mind Przecież w tekście jest odpowiedź na to pytanie 16.07.06, 20:28
                    A po polsku - tutaj:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=45326866&a=45332870
                  • mg2005 Straż Pożarna przyczyną pożarów !... 16.07.06, 22:26
                    Tam gdzie pojawia się Straż zwykle coś się pali.
                    Wniosek: likwidacja Straży zmniejszy zagrożenie pożarowe!


                    Gość portalu: Sceptyk napisał(a):

                    > odwrotnie?
                    • supaari Re: Straż Pożarna przyczyną pożarów !... 16.07.06, 22:29
                      mg2005 napisał:

                      > Tam gdzie pojawia się Straż zwykle coś się pali.
                      > Wniosek: likwidacja Straży zmniejszy zagrożenie pożarowe!

                      Hahahahaha :-DDDD
                      Podoba mi się!
                      • mg2005 Re: Straż Pożarna przyczyną pożarów !... 16.07.06, 23:07
                        supaari napisał:

                        Hahahahaha :-DDDD
                        > Podoba mi się!


                        Dziękuję:)
                        Niestety to nie mojego autorstwa...))
                        • free.mind Re: Straż Pożarna przyczyną pożarów !... 16.07.06, 23:44
                          Panowie tracą czas na walkę z cieniem. W tekście nie ma niczego, co by
                          uzasadniało wasze dowcipne porównanie.
                          Ale domyślam się, że jesteście ludźmi wierzącymi, więc nie musicie czytać
                          tekstu, nad którymi dyskutujecie - jeszcze zasiałby w was jakieś wątpliwości...

                          -
                          Dołącz do normalnych
            • supaari Re: dla Twojej wiadomości: kolejna dziesiątka naj 16.07.06, 19:42
              Na liście 50 najbardziej ateistycznych krajów świata są dwie Estonie, ale
              miejsza z tym.
              Zadałem sobie trochę trudu i zbadałem statystyczną zależność między poziomem
              ateizmu tej 49-jednostkowej pięćdziesiątki (po wyłączeniu tych, których GNIPC
              nie udało się ustalić wyszło jeszcze mniej) i GNI per capita. Związek między
              tymi dwiema zmiennymi jest bardzo słaby. Najwyższy współczynnik korelacji (ale
              też nie rewelacyjny - 0,43) pojawił się, gdy zastosowałem równanie regresji w
              postaci równania kwadratowewego. "A" wyszło mniejsze od 0, co oznacza, że...
              ktoś ma pojęcie?
              • free.mind Nie GNI, lecz HDI 16.07.06, 20:24
                Chyba wykonałeś niepotrzebną pracę. Autor tekstu w ogóle nie zajmuje się GNI,
                lecz bierze pod uwagę tzw. Human Development Index (HDI), czyli wskaźnik
                rozwoju społecznego. Jeszcze raz pozwolę sobie zauważyć, że dyskusja nad
                tekstem ma sens wtedy, gdy się go przeczyta.
                Dochód narodowy brutto jest tylko jedynym z elementów wskaźnika HDI.
                Cytuję za Wikipedią:

                "Do obliczenia syntetycznego wskaźnika HDI wykorzystywane są następujące
                wskaźniki cząstkowe:
                - oczekiwana długość życia przy narodzeniu,
                - średnia ważona odsetka dorosłych umiejących czytać i pisać oraz odsetka
                skolaryzacji na wszystkich poziomach edukacji,
                - poziom analfabetyzmu,
                - produkt krajowy brutto per capita,
                - liczba łóżek szpitalnych na 1000 mieszkańców".

                Więcej na temat HDI:
                pl.wikipedia.org/wiki/Human_Development_Index
                Przy analizie warto też pamiętać, że autor wskazuje na wyraźne różnice
                między "ateizmem organicznym" i "ateizmem przymusowym". Jeśli więc zajmujemy
                się ateizmem organicznym, to w analizie nie bierzemy pod uwagę takich państw
                jak Chiny, Wietnam, Kuba, Korea Północna itp.

                Warto też zwrócić uwagę na ostatnie kilkadziesiąt państw z listy HDI. W tym
                przypadku korelacja między niskim poziomem tego wskaźnika a wysokim poziomem
                religijności w tych krajach jest bardzo wyraźna.

                Jeśli będziesz wykonywał kolejne obliczenia, to mam prośbę, żebyś zechciał je
                przedstawić, bo tylko wtedy będzie można się zastanowić nad metodologią.


                -
                Dołącz do normalnych
                • supaari Re: Nie GNI, lecz HDI 16.07.06, 20:31
                  Użyłem GDIPC bo nie musiałem długo szukać. Jeśli masz ochotę dokonaś podobnych
                  obliczeń dla HDI - Twoja wola. Chętnie poznam wyniki.
                  Ale ponawiam pytanie - najlepsze "dopasowanie" danych empirycznych dotyczy
                  kwadratowego równania krzywej regresji z a<0. Co to może znaczyć???? :-)
                  • free.mind Re: Nie GNI, lecz HDI 16.07.06, 20:58
                    supaari napisał:

                    > Użyłem GDIPC bo nie musiałem długo szukać.

                    A więc całkiem świadomie sięgnąłeś po niewłaściwy wskaźnik, którego autor nie
                    brał pod uwagę.
                    A HDI za pomocą Google'a można znaleźć w ciągu pięciu sekund. Ale dla Ciebie to
                    za długo...
                    Zupełnie tego nie rozumiem.


                    > Jeśli masz ochotę dokonaś podobnych
                    > obliczeń dla HDI - Twoja wola. Chętnie poznam wyniki.
                    > Ale ponawiam pytanie - najlepsze "dopasowanie" danych empirycznych dotyczy
                    > kwadratowego równania krzywej regresji z a<0. Co to może znaczyć???? :-)
                    >

                    Nie odwracaj kota ogonem. Mnie przekonują dane przedstawione w tekście, gołym
                    okiem można dostrzec korelację między wysokim stopniem ateizmu organicznego a
                    wysokim wskaźnikiem HDI oraz między wysokim stopniem religijności a niskim
                    wskaźnikiem HDI. Nie widzę więc powodów, żeby cokolwiek liczyć. To Ty
                    powinieneś przedstawić swoje obliczenia, skoro - Twoim zdaniem - podważają one
                    wnioski autora.

                    -
                    Dołącz do normalnych

                    • supaari Dobra, mądralo... 16.07.06, 21:51
                      free.mind napisał:

                      1. Porównałem pierwsze pięćdziesiątki z obu list i "na pierwszy rzut oka"
                      zobaczyłem, że pokrywają się w 66%.
                      2. Sprawdziłem korelację między odsetkiem ateistów i poziomem HDI w tych 33
                      krajach i ... wyszło znów to samo. Równanie regresji w postaci funkcji
                      kwadratowej z ujemnym "A".

                      A teraz proszę o wytłumaczenie tego zjawiska...
                      • free.mind Re: Dobra, mądralo... 16.07.06, 23:28
                        "Dobra, mądralo"? Nie zwracam się do Ciebie w tak protekcjonalny sposób, ale
                        domyślam się, że jesteś osobą religijną, a więc możesz sobie na to pozwolić.
                        Jako osoba religijna pewnie nie czujesz też żadnych oporów przed wdawaniem się
                        w dyksusję nad tekstem, którego nie przeczytałeś.
                        Ale wracając do meritum - kręcimy się w kółko. Spróbuję przerwać to błędne
                        koło, korzystając z tego, że przeczytałem artykuł.
                        Zauważyłeś, że listy pokrywają się w 66% - i wystarczy to aż nadto na
                        uzasadnienie tezy, którą stawia autor. Nie twierdzi on, że ateizm sprzyja
                        rozwojowi społecznemu (gdybyś przeczytał, to byś wiedział). Zebrane przez niego
                        wyniki dowodzą natomiast, iż nie jest prawdą twierdzenie powszechnie głoszone
                        przez religijnych fundamentalistów, że religia jest niezbędna do
                        budowania "zdrowia społecznego", a ateizm musi prowadzić do upadku,
                        degrengolady i dezintegracji społeczeństwa. Niesłuszność takiego twierdzenia
                        byłaby ewidentna nawet wtedy, gdyby wśród krajów o wysokim HDI było mniej
                        więcej tyle samo państw o wyskim wskaźniku ateizmu i wysokim wskaźniku
                        religijności. To również wystarczyłoby do obalenia tezy fundamentalistów.
                        Przetłumaczyłem stosowny fragment parę postów niżej i proponuję, abyś go
                        przeczytał:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=45326866&a=45332870
                        -
                        Dołącz do normalnych
                        • Gość: b_j supaari i tak Ci nie przyzna racja bo on sie kłóc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.06, 09:03
                          i dla samego kłócenia a nie w celu ustalenia prawdy ;-) To taki nasz forumowy
                          krzykacz :D
                          • Gość: Sceptyk Nie bardzo rozumiek, który z Was co udowadnia? IP: 195.136.151.* 17.07.06, 09:08
                            Dla mnie wasze tezy są bardzo sobie bliskie. Skąd więc ta kaskada impertynencji?
                          • supaari Re: 17.07.06, 16:53
                            Gość portalu: b_j napisał(a):

                            > supaari i tak Ci nie przyzna racja bo on sie kłóci dla samego kłócenia a nie
                            > w celu ustalenia prawdy ;-) To taki nasz forumowy krzykacz :D

                            Jeśli kłócę się tylko dla kłótni, a nie dla poznania prawdy, to napisz mi,
                            gdzie się z nią mijałem... Nie nazwę Cię tu kłamcą, choć z łatwością mógłbym
                            przytoczyć jawne kłamstwa i ćwierćprawdy podawane w Twej krótkiej acz
                            intensywnej działalności na FS...
                        • supaari Re: Dobra, mądralo... 17.07.06, 15:27
                          free.mind napisał:

                          > "Dobra, mądralo"? Nie zwracam się do Ciebie w tak protekcjonalny sposób, ale
                          > domyślam się, że jesteś osobą religijną, a więc możesz sobie na to pozwolić.
                          > Jako osoba religijna pewnie nie czujesz też żadnych oporów przed wdawaniem
                          się
                          > w dyksusję nad tekstem, którego nie przeczytałeś.

                          Przepraszam, jeśli Cię zabolał mój protekcjonalny ton. Nie miałem zamiaru Cię
                          urażać. Po prostu wykonałem pracę, o jaką mnie prosiłeś poświęcając na to
                          kilkadziesiąt minut i okazało się, że wyiki nie są znów tak odległe od
                          uzyskanych wcześniej z wykorzystaniem NDIPC zamiast HDI. Z Twojego postu, w
                          którym zarzucałeś mi celową manipulację odniosłem wrażenie, że mam się
                          spodziewać wyników całkowicie innych - stąd ta "mądrala".
                          Nie mam oporów przed wdawaniem się w dyskusję nad B_j-ową percepcją
                          rzeczywistości. Jeśli twierdzi, że "aż 14 spośród 20 najbardziej ateistycznych
                          krajów znajduje sie na liscie 30 najbardziej rozwiniętych krajów świata wg
                          wskaźnika Human Development Index", to zaznaczam, że "tylko (!) 16 tam nie ma".
                          Mam pewność, że dostrzegasz różnicę między dyskusją nad artykułem, a dyskusją
                          nad jego percepcją. Przez większą część tej dyskusji odpowiadałem B_j-owi!!!!
                          Tobie zacząłem odpowiadać w momencie, gdy stwierdziłeś, że autor artukułu brał
                          pod uwagę HDI, a nie GDIPC. Szzerze mówiąc - mógłbym porównywać dowolne
                          wielkości: liczbę samobójstw na 100 tys. mieszkańców, poziom przestępczości,
                          poczucie szczęścia mieszkańców poszczególnych krajów, zanieczyszczenie
                          środowiska... Uznałem jednak, że skoro dla Ciebie HDI jest takim "bóstwem", że
                          innego mieć przed nim nie można - dobra! biorę HDI!

                          > Ale wracając do meritum - kręcimy się w kółko. Spróbuję przerwać to błędne
                          > koło, korzystając z tego, że przeczytałem artykuł.
                          > Zauważyłeś, że listy pokrywają się w 66% - i wystarczy to aż nadto na
                          > uzasadnienie tezy, którą stawia autor.

                          A gdyby porównać 239 bodajże, to pokryłyby się w 100%. Coś z tego wynika? Jeśli
                          już koniecznie chcesz zamiast zmiennych ilorazowych (i odsetek ateistów, i
                          poziom HDI są właśnie takimi) stosować nominalne, to ja poproszę o policzenie
                          stosownego chi-kwadrat!!! Bo "pierwszy rzut oka" do mnie nie przemawia.

                          > Nie twierdzi on, że ateizm sprzyja rozwojowi społecznemu (gdybyś przeczytał,
                          > to byś wiedział).Zebrane przez niego
                          > wyniki dowodzą natomiast, iż nie jest prawdą twierdzenie powszechnie głoszone
                          > przez religijnych fundamentalistów, że religia jest niezbędna do
                          > budowania "zdrowia społecznego", a ateizm musi prowadzić do upadku,
                          > degrengolady i dezintegracji społeczeństwa. Niesłuszność takiego twierdzenia
                          > byłaby ewidentna nawet wtedy, gdyby wśród krajów o wysokim HDI było mniej
                          > więcej tyle samo państw o wyskim wskaźniku ateizmu i wysokim wskaźniku
                          > religijności. To również wystarczyłoby do obalenia tezy fundamentalistów.

                          I tu dochodzimy do meritum... Gdybym miał być precyzyjny, to napisałbym, że
                          można uznać, iż "nie jest prawdą twierdzenie powszechnie głoszone przez
                          religijnych fundamentalistów, że religia jest niezbędna do budowania *zdrowia
                          społecznego*" gdyby były społeczeństwa CAŁKOWICIE ateistyczne, bo tylko na ich
                          podstawie można opisywać skutki braku religii! Zwróć uwagę, że nawet
                          bezsprzeczne twierdzenie o przewadze ateistów można sformuować JEDYNIE w
                          odniesieniu do Wietnamu! A tymczasem wśród wśród najbardziej ateistycznych
                          krajów (w artykule) znalazły się takie, gdzie odsetek ateistów nie przekracza
                          10%, w tym np. USA...
                          Dalej - jeśli mówimy o budowaniu "zdrowia społecznego", to chyba mamy na myśli
                          proces. Wielkości przedstawione zarówno w artykule, jak i postach B_j obrazują
                          nie proces, a stan. Na tej samej podstawie (oczywiście byłoby to równie
                          naciągane, jak twierdzenie, które przytoczyłeś powyżej) mógłbym napisać,
                          że "zdrowie społeczne" było budowane przez społeczeństwa religijne, a
                          korzystają z nich (obecnie) społeczeństwa ateistyczne. Żeby nie było - nic
                          takiego nie twierdzę w tym miejscu - nie są mi znane "twarde" podstawy do
                          takiego twierdzenia, choć nie wykluczam ch istnienia.
                          I w końcu rozwiązanie zagadki dotyczącej ujemnego "A". Oznacza ono, że do
                          pewnego poziomu zmiennej "x" (w naszym przypadku - odsetek ateistów) zmiena "y"
                          (DNIPC lub HDI) rośnie, zaś po jego przekroczeniu - spada. Gwoli ścisłości
                          dodam, że w przypadku HDI jest pewien problem z taką interpretacją, ale nie
                          wyjawię jaki - oszacuj sobie postać analityczną funkcji regresji i się nad nią
                          zastanów, jeśli masz ochotę.
                          • free.mind Re: Dobra, mądralo... 17.07.06, 19:39
                            Nie wiem, dlaczego wciąż domagasz się ode mnie obliczeń, to przecież Ciebie, a
                            nie mnie, nie satysfakcjonuje metoda autora tekstu. A poza tym nie jestem
                            statystykiem, nie znam się na tym. Ale chętnie bym się od Ciebie czegoś
                            nauczył, Ty jednak nie chcesz wprowadzić mnie w tajniki Twojej metodologii, a
                            więc nie mam żadnych możliwości, by ocenić zasadność metody i trafność wyników.
                            Zresztą w jednym z poprzednich postów przedstawiłem moje stanowisko. Mam
                            wrażenie, że jest ono jasne, a więc mogę tylko powtórzyć, że przekonują mnie
                            dane przedstawione w tekście. Ciebie nie przekonują – więc wykaż na podstawie
                            swych obliczeń, przekonaj mnie, że autor się myli w swoich wnioskach, a więc
                            nieprawdą jest, „że wysoki poziom niewiary w Boga w danym społeczeństwie nie
                            rujnuje społeczeństwa, a wysoki poziom wiary w Boga nie gwarantuje społecznego
                            dobra”. Jeśli to wykażesz, podziękuję Ci za wyprowadzenie mnie z błędu.
                            Moim zdaniem, dane przedstawione przez autora są wystarczające, aby jego
                            wnioski były uprawnione. Poniżej próbowałeś pokazać, że te dane nie są
                            wystarczające, ale ja z kolei wykazałem, że Ta próba Ci się nie powiodła. Jeśli
                            się mylę, popraw mnie.

                            > I tu dochodzimy do meritum... Gdybym miał być precyzyjny, to napisałbym, że
                            > można uznać, iż "nie jest prawdą twierdzenie powszechnie głoszone przez
                            > religijnych fundamentalistów, że religia jest niezbędna do budowania *zdrowia
                            > społecznego*" gdyby były społeczeństwa CAŁKOWICIE ateistyczne, bo tylko na
                            ich
                            > podstawie można opisywać skutki braku religii!

                            Jeśli taki punkt widzenia traktujesz jako uzasadniony, to nadal nie mamy
                            powodów, by uznawać za prawdziwe twierdzenie powszechnie głoszone przez
                            religijnych fundamentalistów - nazwijmy je twierdzeniem (T) - że religia jest
                            niezbędna dla „zdrowia społecznego”. Dlatego nie mamy powodów, gdyż na takiej
                            samej zasadzie, na jakiej nie możemy opisać skutków braku religii, nie możemy
                            też opisać skutków funkcjonowania religii. Bo byłoby to możliwe tylko wtedy
                            (cały czas mam na uwadze Twoje założenie) gdybyśmy mieli do dyspozycji
                            społeczeństwa CAŁKOWICIE religijne. Istnieją wprawdzie kraje niemal całkowicie
                            religijne, z odsetkiem ateistów nie przekraczającym granicy błędu
                            statystycznego, ale jak zauważył autor artykułu, kilkadziesiąt państw
                            zamykających listę HDI to wyłącznie takie kraje, prawie całkowicie religijne.
                            Mogłyby więc ewentualnie stanowić materiał do wykazania negatywnego wpływu
                            religii na zdrowie społeczne, ale nam chodzi o coś wręcz przeciwnego - a zatem
                            potrzebne nam są kraje z czołówki rankingu. A w tej czołówce, jak zauważyłeś,
                            jest różnie, ale nie ma tam państw całkowicie religijnych, czyli nie można
                            wykazać prawdziwości twierdzenia (T). Mówiąc ściślej, w tej sytuacji o
                            twierdzeniu (T) możemy powiedzieć nie to, że jest nieprawdziwe, ale to, że nie
                            wiadomo, czy jest prawdziwe, czy nieprawdziwe (bo nie sposób tego stwierdzić
                            przy przyjętym przez Ciebie założeniu). Ale to szczegół, bo autor polemizuje z
                            takimi głosicielami twierdzenia (T), którzy przedstawiają je jako oczywistą i
                            niepodważalną prawdę. A jak wykazałem w powyższym rozumowaniu, nie mają ku temu
                            żadnych powodów.

                            Mówiąc szczerze, Twój akapit, który zacytowałem powyżej, bardzo mnie zaskoczył,
                            bo w gruncie rzeczy przyjęte przez Ciebie założenie (jeśli uznamy je za trafne,
                            czego nie muszę w tym miejscu rozstrzygać) jest ciosem, który obala uroszczenia
                            fundamentalistów religijnych i mocno wspiera wnioski autora tekstu. Jak zauważa
                            autor, fundamentaliści, wraz z twierdzeniem T jednym tchem wypowiadają
                            twierdzenie – nazwijmy je T2 – które głosi, że ateizm (a więc brak religii)
                            jest przyczyną różnych patologii społecznych. W tym miejscu pozostaje mi tylko
                            zacytować cały Twój akapit, w którym z całą mocą podkreślasz, że skutki braku
                            religii można opisywać wyłącznie na podstawie społeczeństw CAŁKOWICIE
                            ateistycznych – a takie nie istnieją. A więc twierdzenie T2 jest nieuzasadnione
                            na podstawie argumentów, które sam przedstawiłeś, bez odwoływania się do
                            równania krzywej regresji.

                            Można jeszcze inaczej spojrzeć na tę sprawę. Otóż autor tekstu myli się w swych
                            wnioskach wtedy i tylko wtedy, gdy T i T2 są prawdziwe. Ale to na osobach
                            głoszących te twierdzenia spoczywa ciężar ich udowodnienia. Nie znam
                            przypadków, aby ktokolwiek z głoszących T i T2 podjął próbę sensownych
                            uzasadnień empirycznych tych twierdzeń – choćby takich, jakie przedstawił autor
                            tekstu w celu wykazania niesłuszności T i T2.
                            W gruncie rzeczy autor wykonał pracę, która z punktu widzenia empirycznej
                            metodologii nie była konieczna – nie ma potrzeby wykazywać, że twierdzenie jest
                            nieprawdziwe, skoro głosiciele tego twierdzenia nawet nie próbują udowodnić, że
                            jest prawdziwe. Ale Ty mimo to żmudnie szukasz błędów w uzasadnieniach autora,
                            przy czym nie dopatrujesz się niczego niestosownego w tym, że ci, którzy mają
                            obowiązek przedstawić dowody nie wywiązują się ze swej powinności. Dla mnie
                            jest to kolejny przykład, że dążenie do prawdy nie jest celem, który stawiają
                            sobie osoby religijne.


                            A co do „budowania” – autor nie używa tego słowa ani żadnego podobnego, to mój
                            zawijas stylistyczny. A więc jednak dyskutujesz nie tylko nad percepcją tekstu,
                            ale również nad tekstem, którego nie przeczytałeś i wykorzystujesz moje opisy
                            artykułu. Jeśli jesteś chrześcijaninem – a mam wrażenie, że jesteś – to ciekawi
                            mnie, jak moralnie uzasadniasz taką postawę, bo zakładam że nie robisz niczego,
                            co w odniesieniu do źródeł Twojej moralności mógłbyś uznać za moralnie naganne.

                            -
                            Dołącz do normalnych
                            • supaari Re: Dobra, mądralo... 17.07.06, 20:51
                              1. Ależ nie domagam się od Ciebie obliczeń! Napisałem, że "jeśli masz ochotę".
                              2. Nie polemizowałem także nigdy z tekstem artykułu i jego tezami - za każdym
                              razem odnosiłem się do wniosków B_j i Twoich sprostowań dotyczących metody.
                              Także w sytuacji, w której sugerujesz, że odniosłem się do tekstu P. Zukermana
                              miałem na myśli Twój - jak to nazwałeś - "zawijas stylistyczny". Nie wiem na
                              jakiej podstawie twierdziłeś, że dyskutuję nad tekstem artykułu. Nie szukam
                              zatem błędów w uzasadnieniach autora. A do tych, którzy oceniają coś bez
                              czytania tego mam wiele zastrzeżeń...
                              3. Dlaczegóż miałbym dowodzić twierdzenia (Twoja prośba: "więc wykaż na
                              podstawie swych obliczeń, przekonaj mnie, że autor się myli w swoich wnioskach,
                              a więc nieprawdą jest, *że wysoki poziom niewiary w Boga w danym społeczeństwie
                              nie rujnuje społeczeństwa, a wysoki poziom wiary w Boga nie gwarantuje
                              społecznego dobra*”), którego nigdy nie sformułowałem?
                              4. Żeby zrobić Ci wyczerpujący wykład na temat metody zastosowanej przeze mnie
                              potrzebowałbym zapewne kilkunastu godzin (skoro nie jesteś statystykiem...); na
                              same podstawy teorii pomiaru i typologie zmiennych potrzebuję min. 2 godz.
                              dydaktyczne. W skrócie jednak - 45 krajów, które odnalazłem na liści 50
                              najbardziej ateistycznych krajów świata i których GDIPC byłem w stanie ustalić
                              oraz 33 spośród najbardziej ateistycznych krajów świata, których HDI byłem w
                              stanie ustalić opisałem w dwóch kategoriach: (1) poziomu ateizmu mierzonego
                              odsetkiem ateistów przedstawionych przez Zuckermanna (średnia arytmetyczna,
                              jeżeli podawał w tabeli dwie wartości) i odpowiednio: (2a) GDIPC i (2b) HDI.
                              Pominąłem rozważania nad wymuszonym poziomem religijności i ateizmu i inne
                              probelmy metodyczne opisane przez Zuckermana (zastanawiam się co robi słabo,
                              ale jednak wierzący człowiek Zachodu na widok NAUKOWEJ ankiety dotyczącej wiary
                              w Boga...)- uznałem, że nie jestem w stanie sensownie uwzględnić tych czynników
                              w obliczeniach nie tracąc długich tygodni przynajmniej. Sprawdziłem która z
                              podstawowych (liniowa, wykładnicza, potęgowa itd.) postci funkcji regresji w
                              najdokładniejszy sposób będzie "przylegać" do danych empirycznych i w obu
                              przypadkach wyszło mi, że jest funkcja kwadratowa z a<0. Jakbym miał twierdzić
                              coś na podstawie tych wyników na temat tego jak "nasycenie" ateistami wpływa na
                              zamożność i "zdrowie społeczne", to musiałym powiedzieć, że po przekroczeniu
                              pewnej wartości tego "nasycenia" - raczej negatywnie, ale siła dopasowania
                              modelu teoretycznego do danych empirycznych była na tyle niska, że tego nie
                              zrobię...
                              5. Gdybym tylko nie robił niczego, co w moim mniemaniu jest niemoralne... Ech,
                              pomarzyć...
                              • free.mind Re: Dobra, mądralo... 19.07.06, 15:42
                                Dziękuję za wyjaśnienia, wynika z nich, że możemy chyba zakończyć dyskusję. Nie
                                odniosłeś się do głównej części mojego poprzedniego postu, a więc chyba nie
                                znalazłeś błędu w moim rozumowaniu.
                                Rozumiem więc, że zgadzamy się co do wniosku, iż nie ma podstaw, by twierdzić,
                                że religia jest dla społeczeństwa dobra, a ateizm zły.
                                Takie twierdzenie często można usłyszeć, dlatego dobrze jest zdawać sobie
                                sprawę, że jest one nieuzasadnione.

                                -
                                Dołącz do normalnych
          • taus Re: aż 14 spośród 20 najbardziej ateistycznych kr 17.07.06, 23:23
            Nawiasem JEst tam też przykład Irlandii gdzie poziom religijności jest podoby do naszego. Teraz wystarczy porównać PKB i zastanowić się dlaczego dzieli nas taka gospodarcza przepaść mimo tego podobieństwa.
        • supaari niesłychane!!!! 16.07.06, 22:21
          Gość portalu: b_j napisał(a):

          > znajduje sie na liscie 30 najbardziej rozwiniętych krajów świata wg wskaźnika
          > Human Development Index. Są to Norwegia (1. miejsce na liście najbardziej
          > rozwiniętych krajów), Kanada (5. miejsce), Szwecja (6. miejsce), Belgia (9.),
          > Japonia (11.), Holandia (12.), Finlandia (13.), Dania (13.), Wielka Brytania
          > (15.), Francja (16.), Niemcy (20), Izrael (22.), Słowenia (26.), Korea
          > Południowa (28.)

          A z pierwszej 10 najwyżej rozwiniętych krajów jest tylko 4 w dwudziestne
          najbardziej ateistycznych! Jak to możliwe???? Na pewno jakaś pomyłka lub
          fałszerstwo!!!
      • mg2005 Re: Ciekawe co by wyszło gdyby porównać z PKB na 16.07.06, 22:17
        Gość portalu: Sceptyk napisał(a):

        > głowę mieszkańca. Można by dojść do ciekawych wniosków.

        Na przykład ?...
        E, chyba już wiem...))
    • free.mind Ciekawe wnioski 16.07.06, 16:26
      Przeczytałem cały ten artykuł, no i wnioski są ciekawe. Z tych danych wynika,
      że kraje mocno zateizowane (w tekście mówi się o ateizmie "organicznym", czyli
      nie wymuszonym przez państwo, jak w Chinach czy w Korei) są z reguły bardziej
      rozwinięte niż kraje religijne.
      Nawet jeśli przyjmiemy taką zależność, że kraje lepiej rozwinięte po prostu
      odchodzą od religii, to i tak nie unikniemy wniosku, że religia nie jest
      potrzebna do prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa.
      Cytat dla znających angielski:
      "Again, to suggest that widespread belief or non-belief in God is the cause of
      societal health or societal pathology is not my intention. Rather, I am simply
      seeking to clearly establish that high degrees of non-belief in God in a given
      society clearly do not result in societal ruin, and high levels of belief in
      God do not ensure societal well-being. This is an important fact to stress
      because politically-active theists often equate atheism with crime, immorality,
      and societal disintegration. From Muslim fundamentalists in Iran to Christian
      fundamentalists in Indiana, the argument is loudly trumpeted that belief in God
      is “good for society” – an ultimate panacea
      • free.mind Tłumaczenie 16.07.06, 17:53
        Przetłumaczyłem fragment tekstu z
        www.pitzer.edu/academics/faculty/zuckerman/atheism.html
        (akapit, który zacytowałem w oryginale w poprzednim poście plus dwa
        wcześniejsze akapity):

        ---
        W sumie, kraje cechujące się wysokim wskaźnikami organicznego ateizmu należą do
        najzdrowszych społecznie na świecie, podczas gdy społeczeństwa charakteryzujące
        się znikomym odsetkiem organicznego ateizmu należą do najuboższych. Państwa o
        wysokim poziomie ateizmu organicznego zazwyczaj są wśród tych krajów świata,
        które mają najniższy wskaźnik zabójstw, śmiertelności niemowląt, najniższy
        poziom ubóstwa i analfabetyzmu – i najwyższy poziom zamożności, długości życia,
        osiągnięć edukacyjnych i równouprawnienia płci. Jedynym wskaźnikiem zdrowia
        społecznego wymienionym wyżej, który jest lepszy w krajach religijnych niż
        niereligijnych, jest wskaźnik samobójstw.

        Oczywiście, muszę jasno podkreślić, że w żaden sposób nie chcę przekonywać, iż
        wysoki poziom organicznego ateizmu wywołuje zdrowie społeczne, albo że niski
        poziom organicznego ateizmu jest przyczyną społecznych chorób, takich jak
        ubóstwo czy analfabetyzm. Co najwyżej, trzeba wskazać na odwrotną zależność:
        społeczne zdrowie jest przyczyną rozpowszechniania się ateizmu, a społeczna
        niepewność wywołują szeroką wiarę w Boga, tak jak to omówili powyżej Norris i
        Inglehart (2004).

        Przyczyny rażących różnic w społecznej pomyślności, zachodzących między
        państwami bogatymi a biednymi, są liczne (Diamond, 1999; Landes, 1999). Z
        pewnością należą do nich: początek i rozwój rewolucji przemysłowej, utrzymujące
        się pozostałości kolonializmu i międzynarodowych podbojów, i międzynarodowa
        polityka handlowa, która zdecydowanie stawia interesy bogatych państw i ich
        wielonarodowych korporacji ponad interesami krajów rozwijających się (trzeciego
        świata. Powtórzę: nie jest moją intencją sugerowanie, że szeroko
        rozpowszechniona wiara lub niewiara w Boga jest przyczyną społecznego zdrowia
        lub społecznej patologii. Próbuję raczej wyraźnie udowodnić, że wysoki poziom
        niewiary w Boga w danym społeczeństwie najwyraźniej nie rujnuje społeczeństwa,
        a wysoki poziom wiary w Boga nie gwarantuje społecznego dobra. To jest ważny
        fakt, który trzeba podkreślić, ponieważ politycznie aktywni teiści często
        przyrównują ateizm do zbrodni, niemoralności i społecznej dezintegracji.
        Począwszy od islamskich fundamentalistów w Iranie do chrześcijańskich
        fundamentalistów w Indianie mocno nagłaśnia się argument, że wiara w Boga
        jest „dobra dla społeczeństwa” – najwyższe panaceum – a odrzucenie wiary w Boga
        jest złe dla społeczeństwa. Powyższa dyskusja wykazuje, że ta teza jest mocno
        błędna.

        -
        Dołącz do normalnych
        • Gość: b_j Dzięki! Czy mogę zamieścić Twoje tłumaczenie na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.06, 18:15
          moim blogu?
        • free.mind Re: Tłumaczenie 16.07.06, 18:21
          Oczywiście. Mam tylko prośbę, żebyś podał link do mojej toplisty, na przykład
          tak:
          tłumaczenie: FreeMind, Normalna Toplista
          • depresyjka4 fajna toplista :) 16.07.06, 19:46
            free.mind napisał:

            > Oczywiście. Mam tylko prośbę, żebyś podał link do mojej toplisty, na przykład
            > tak:
            > tłumaczenie: FreeMind, Normalna Toplista

            hehe, zabawna ta toplista :D :D :D
            • free.mind Re: fajna toplista :) 17.07.06, 00:19
              depresyjka4 napisała:


              > hehe, zabawna ta toplista :D :D :D

              To miło, że się uśmiechasz. Życzę Ci, żeby Twoje życie dobrze Ci się ułożyło.
    • xxx131 Re: 20 najbardziej ateistycznych krajów 16.07.06, 18:23

      Niezle te rozbieznosci.
      Wystarczy ze spojrze na takie kraje Francja, Szwecja, Wietnam...
      • mg2005 Czy ktoś potrafi uzasadnić... 16.07.06, 22:30
        - dlaczego ateizm sprzyja rozwojowi społeczno-gospodarczemu?
        • mg2005 Kwestia horyzontu czasowego... 16.07.06, 23:04
          1. Dzisiejsze kraje ateistyczne kiedyś były religijne -i to nie przeszkodziło
          im w rozwoju..

          2. Jak widać: krótko-okresowo ,ateizm nie przeszkadza w rozwoju społ.-gosp.

          3. Jednak myślę,że długo-okresowo wzrost ateizmu powoduje:
          wzrost egoizmu, atomizacji społeczeństwa, hedonizmu, niechęci do poświęcenia
          dla ogółu i wyższych wartości i celów, osłabienie etyki, zmniejszenia
          przyrostu naturalnego, zwiększenia imigracji (muzułmańskiej) i konfliktów
          cywilizacyjnych, osłabienia tradycyjnych wzorców kulturowo-moralnych, wzrost
          zagubienia jednostki, frustracji, depresji, poczucia bezsensu życia, 'pustki
          egzystencjalnej', 'ucieczki od życia', nałogów (alkohol, narkotyki, seks),
          chorób, śmiertelności, spadek średniej życia , itd....
          - a te czynniki wpływają negatywnie na rozwój społeczny.
          Ale może się mylę ?... Czekam na opinie (i argumenty)...
          • free.mind Re: Kwestia horyzontu czasowego... 17.07.06, 00:03
            mg2005 napisał:

            > 1. Dzisiejsze kraje ateistyczne kiedyś były religijne -i to nie
            przeszkodziło
            >
            > im w rozwoju..

            Niezwykle śmiała i oryginalna teza, ale szkoda, że nie poparałeś jej żadnym
            dowodem. Przecież powszechnie wiadomo, że religia zdecydowanie hamowała rozwój
            społeczeństw. Przypomnij sobie klasyczne już pojęcie "odczarowania świata",
            użyte przez Maxa Webera. Racjonalizm, będący podstawą rozwoju zarówno nauki jak
            i nowoczesnej organizacji społeczeństw rozwijał się w wyniku "odczarowania
            świata", czyli odchodzenia od myślenia religijnego.

            >
            > 2. Jak widać: krótko-okresowo ,ateizm nie przeszkadza w rozwoju społ.-gosp.

            Ale widać też - historia to dowodzi - że w długim okresie religia przeszkadza w
            rozwoju społeczeństw.

            A jeśli chodzi o punkt (3), to odpowiem tak:
            Myślę, że w dłuższym okresie wzrost religijności powoduje:
            wzrost egoizmu, atomizacji społeczeństwa, hedonizmu, niechęci do poświęcenia
            dla ogółu i wyższych wartości i celów, osłabienie etyki, niebiezpieczne
            zwiększenie przyrostu naturalnego, zwiększenia imigracji (muzułmańskiej) i
            konfliktów cywilizacyjnych, wzmocnienie szkodliwych i anachronicznych wzorców
            kulturowo-moralnych, wzrost zagubienia jednostki, frustracji, depresji,
            poczucia bezsensu życia, 'pustki egzystencjalnej', 'ucieczki od życia', nałogów
            (alkohol, narkotyki, seks), chorób, śmiertelności, spadek średniej życia ,
            itd.... a te czynniki wpływają negatywnie na rozwój społeczny.
            Ale może się mylę ?... Czekam na opinie (i argumenty)...

            -
            Dołącz do normalnych


            • mg2005 Re: Kwestia horyzontu czasowego... 17.07.06, 21:23
              1 . Szybki rozwój krajów Zachodu nie rozpoczął się dopiero w II poł. XXw.
              - na fali ateizacji.

              Poza tym trzeba odróżnić pogaństwo i magię od chrześcijaństwa.
              Czy katolicyzm hamuje rozwój społeczny?


              > > 2. Ale widać też - historia to dowodzi - że w długim okresie religia
              przeszkadza w
              >
              > rozwoju społeczeństw.


              Każda religia?
              Podaj przykłady z historii.


              > A jeśli chodzi o punkt (3), to odpowiem tak:
              > Myślę, że w dłuższym okresie wzrost religijności powoduje:
              > wzrost egoizmu, atomizacji społeczeństwa, hedonizmu, niechęci do poświęcenia
              > dla ogółu i wyższych wartości i celów, osłabienie etyki, niebiezpieczne
              > zwiększenie przyrostu naturalnego, zwiększenia imigracji (muzułmańskiej) i
              > konfliktów cywilizacyjnych, wzmocnienie szkodliwych i anachronicznych wzorców
              > kulturowo-moralnych, wzrost zagubienia jednostki, frustracji, depresji,
              > poczucia bezsensu życia, 'pustki egzystencjalnej', 'ucieczki od życia',
              nałogów
              >
              > (alkohol, narkotyki, seks), chorób, śmiertelności, spadek średniej życia ,
              > itd.... a te czynniki wpływają negatywnie na rozwój społeczny.
              > Ale może się mylę ?...

              Oj, chyba się mylisz i to bardzo...)))

              Myślę,że ateizm sprzyja traktowaniu życia doczesnego jako jedynej i najwyższej
              wartości, postawie :'wziąć z życia ile się da - choćby "po trupach"', a to
              sprzyja egoizmowi, hedonizmowi , 'prawom dżungli' - gdzie silniejszy "zjada"
              słabszego, osłabieniu etyki (zwłaszcza,że traci ona swoje wyższe, transcendentne
              uzasadnienie), niechęci do poświęceń dla innych (nawet dla własnych dzieci)
              i dla wyższych celów, chaosowi światpoglądowemu, a więc zagubieniu i frustracji,
              a więc nałogom ,... itd.
              A wiec wzrost religijności (spadek ateizmu) powinien mieć skutek odwrotny.

              A teraz Ty uzasadnij to co napisałeś powyżej, bo mi to wygląda na straszne
              brednie...))
          • katrina_bush Nie ma takiej zaleznosci. 17.07.06, 19:19
            Nie ma takiej zaleznosci.

            P. S.
            Zwiazki miedzyludzkie, wiezi spoleczne niszczy brutalny dziki kapitalizm - a nie ateistyczne, czy
            niereligijne wychowanie.

            Najlepszym przykladem jest "katolicka" Polska i "katolicka" Ameryka Lacinska.

            Egoizm i wyobcowanie, przemoc i agresja, frustracje i alkoholizm, zaklamanie i obluda...

            Argument "religijnosci" wydaje sie byc wylacznie przejawem falszywej swiadomosci.
            • mg2005 "Baza i nadbudowa" 17.07.06, 21:32
              Myślę,że ma znaczenie i "byt" (ustrój społeczny) i "świadomość" (światopogląd)

              katrina_bush napisała:

              > Nie ma takiej zaleznosci.
              >
              > P. S.
              > Zwiazki miedzyludzkie, wiezi spoleczne niszczy brutalny dziki kapitalizm - a
              ni
              > e ateistyczne, czy
              > niereligijne wychowanie.


              • katrina_bush Tu nie potrzeba wielkiej filozofii, by... 18.07.06, 15:31
                Tu nie potrzeba wielkiej filozofii, by zauwazyc totalne zdziczenie, wyobcowanie i rozpad struktur
                spolecznych w Polsce i Ameryce Lacinskiej.

                Dziki system - dzicy ludzie ?!

                W oparach obludy i pretensjonalnosci - zarowno Polacy - jak i Latynosi-Katolicy uwazaja sie za ludzi
                "wyzszych moralnie"...wedlug wlasnej teorii.

                ?!
        • free.mind Re: Czy ktoś potrafi uzasadnić... 16.07.06, 23:31
          mg2005 napisał:

          > - dlaczego ateizm sprzyja rozwojowi społeczno-gospodarczemu?

          Autor nie stawia takiej tezy. Jesteś kolejną osobą, która dyskutuje nad
          artykułem, choć go nie przeczytała. Czyżbyś był chrześcijaninem?

          -
          Dołącz do normalnych
      • facet123 Re: 20 najbardziej ateistycznych krajów 17.07.06, 10:14
        > Niezle te rozbieznosci.
        > Wystarczy ze spojrze na takie kraje Francja, Szwecja, Wietnam...

        We Francji i Szwecji niewierzący sami kształtują swój światopogląd. W Wietnamie
        ateizm narzuca socjalistyczne państwo i prawdopodobnie za jawne wyznawanie
        religii grożą sankcje. Dlatego Wietnamu ze Szwecją nie ma sensu porównywać.
    • Gość: marysia a gdzie austia - 100% IP: *.gtk.fi / *.gsf.fi 16.07.06, 23:08
      bitwa pod stalingradem nie miala miejsca
      Paczki / pierniczki sie tylko licza!
      • Gość: b_j Austria na 24. miejscu z 8-26% niewierzących IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.06, 12:03
        Austria 8-26%
    • Gość: meltbigson Niech zyja niewierzacy, czyli normalni IP: 202.0.124.* 17.07.06, 02:10
      Wierzacy to tchorze, potrzebuja bajek o zyciu wiecznym, zeby nie walic do
      spodni ze strachu przed smiercia!
      • Gość: guziel Re: Niech zyja niewierzacy, czyli normalni IP: *.adsl.inetia.pl 18.07.06, 09:38
        masz racje, troche boje sie smierci, w przeciwienstwie zapewne
        do ciebie bohaterze...
        ktory musi caly czas powtarzac sobie i innym ze Boga nie ma
    • facet123 Re: 20 najbardziej ateistycznych krajów 17.07.06, 09:57
      Żeby ta lista była wiarygodna trzeba uwzględnić jeden czynnik - mianowicie to
      czy kraj jest demokratyczny (co oznacza, że każdy może bez obaw wyznawać
      dowolną religię jak i nie wyznawać żadnej) czy też totalitarny (gdzie o tym
      joko religia obowiązuje, albo czy nie obowiązuje żadne decyduje państwo - wtedy
      jasne jest, że wynik statystyczny jest taki jak chce rząd, bo za wyłamywanie
      się grozi więzienie).

      Dlatego wyniki w krajach takich jak Wietnam, Korea nie są miarodajne.
      • Gość: b_j Korea Południowa to dyktatura??!?!?!?!?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.06, 12:01
        • facet123 Re: Korea Południowa to dyktatura??!?!?!?!?! 17.07.06, 13:23
          Korea Połódniowa nie. Mój błąd.
    • taus Czechy ?? 17.07.06, 16:23
      ee a ja czytałem, że tam tylko 20 % ludności woogule wierzy w Boga . . .
      • Gość: Echo Ateizm to religia smierci cywilizacji IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 18.07.06, 06:17

        Pewne wartosci prowadza do przezycia a inne nie. Jestem
        gleboko przekonana ze pewne wartosci absolutne sprawdzily sie na przestrzeni
        wiekow i podminowanie ich w imie czegokolwiek "prowadzi na zatracenie."
        Uzywanie wartosci wzglednych przez ateistow mozna przyrownac do mierzenia i
        wazenia przy pomocy miar ktore zmieniaja sie z dnia na dzien. Niektorzy
        nazywaja to "wolnoscia" inni "oszustwem."

        Nie mozna budowac cywilizacji na promowaniu skrobanek, kondomow, eutanazji oraz
        "rodzin" zlozonych z gejow/lesbijek i psow. Ateizm i dekadencja europejska ida
        reka w reke.
        • taus mała poprawka 18.07.06, 09:05
          mylisz chyba ateizm ze skrajnym liberalizmem, bo skoro w polsce ateistów jest podobno ok 2 %, a statystyka poparcia dla rzeczy o których tam piszesz wacha sie od 20 do 80 % w zależności od przypadku, to chyba coś w twojej teori jest nie tak.

          A co do dekadencji, dla mnie jest ona od zawsze związana z kościołem i religią.

          "Cywilizacja - poziom rozwoju społeczeństwa w danym okresie historycznym, który charakteryzuje się określonym poziomem kultury materialnej, stopniem opanowania środowiska naturalnego, nagromadzeniem instytucji społecznych. Stanowi ona najwyższy poziom organizacji społeczeństw, z którym jednostki identyfikują się. W skład cywilizacji wchodzą mniejsze jednostki np.: narody, wspólnoty pierwotne czy inne zbiorowości.

          Za przejawy cywilizacji uznaje się:
          zorganizowane życie miejskie
          monumentalne obiekty sakralne
          pismo
          rozwinięty handel
          jakiś rodzaj organizacji zajmowanego terytorium" (wikipedia)

          "Jestem gleboko przekonana ze pewne wartosci absolutne sprawdzily sie na przestrzeni wiekow i podminowanie ich w imie czegokolwiek "prowadzi na zatracenie."

          Aż się boje spytać, które ? Bo wg mnie kościół raczej niewiele "dobrego" wniósł.
          • Gość: Echo Re: mała poprawka IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 18.07.06, 17:22
            >A co do dekadencji, dla mnie jest ona od zawsze związana z kościołem i religią.

            Widze ze nie rozumiesz pojecia dekadencji. Oczywiscie ze istnieja dekadenckie
            religie ale chrzescijanstwo do nich nie nalezy.
            • taus Re: mała poprawka 20.07.06, 21:14
              i tu sie gruuuubo mylisz
    • Gość: flor A Chiny gdzie??? IP: 219.133.154.* 18.07.06, 06:46
      Ktos zapomnial o Chinach...
      • Gość: Echo Re: A Chiny gdzie??? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 18.07.06, 08:39
        Chinczycy sa bardzo spragnieni religii. Z 11 Chinczykow/Chinek ktorych
        obserwowalam w ciagu ostatnich kilku lat, 7 przyjelo chrzescijanstwo. Podobnie
        niegdys ateistyczna Korea Poludniowa, gwaltownie przyjmuje chrzescijanstwo
        (czasami w rozwodnionej formie to prawda). Podobnie sie stanie z Korea Polnocna
        jak tylko zniknie postempacki skansen komunistyczny.
        • kamajkore Re: A Chiny gdzie??? 18.07.06, 21:09
          > Chinczycy sa bardzo spragnieni religii.
          Zakazany owoc smakuje najlepiej... nawet jak może szkodzić :)
          to tak jak spragnione piwa (...żeby tylko piwa...) dzieciaki z podstawówki, hehe...
        • free.mind Re: A Chiny gdzie??? 19.07.06, 20:31
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > Chinczycy sa bardzo spragnieni religii. Z 11 Chinczykow/Chinek ktorych
          > obserwowalam w ciagu ostatnich kilku lat, 7 przyjelo chrzescijanstwo.

          Mam wrażenie, że 11 osób to niewystarczająca próba statystyczna. Ciekawe, co na
          to kolega supaari, który zna się na statystyce.
          Ale jeśli faktycznie Chińczycy przechodzą od komunizmu do chrześcijaństwa, to
          współczuję - z deszczu pod rynnę...

          >Podobnie
          > niegdys ateistyczna Korea Poludniowa, gwaltownie przyjmuje chrzescijanstwo
          > (czasami w rozwodnionej formie to prawda).

          Bardzo proszę o podanie danych, źródeł, może jakiś link. Chętnie poczytam.

          -
          Dołącz do normalnych
          • supaari Re: A Chiny gdzie??? 19.07.06, 20:42
            free.mind napisał:
            > Mam wrażenie, że 11 osób to niewystarczająca próba statystyczna. Ciekawe, co
            na
            >
            > to kolega supaari, który zna się na statystyce.
            > Ale jeśli faktycznie Chińczycy przechodzą od komunizmu do chrześcijaństwa, to
            > współczuję - z deszczu pod rynnę...

            Rzeczywiście - 11-osobowa róba nie jest liczna, ale warto pamiętać, że dla
            wskaźnika struktury minimalna liczebność próby jest mniejsza niż do badania
            zmiennych ilorazowych. Wszystko i tak odbije się na poziomie istotności...
            Czy mam rozumieć, że drogę między komunizmem i chrześcijaństwem pokonałeś
            kilkakroć w obie strony, bo w przeciwnym przypadku raczej nie zamieszczałbyś
            tak wyraźnych ocen? A może masz namiary na jakieś badania porównawcze? Nie
            obawiaj się - mogą być nawet po angielsku...


            > >Podobnie
            > > niegdys ateistyczna Korea Poludniowa, gwaltownie przyjmuje chrzescijanstw
            > o
            > > (czasami w rozwodnionej formie to prawda).
            >
            > Bardzo proszę o podanie danych, źródeł, może jakiś link. Chętnie poczytam.
            >
            > -
            > Dołącz do normalnych
            • free.mind Re: A Chiny gdzie??? 19.07.06, 21:19
              supaari napisał:

              > free.mind napisał:
              > > Mam wrażenie, że 11 osób to niewystarczająca próba statystyczna. Ciekawe,
              > co
              > na
              > >
              > > to kolega supaari, który zna się na statystyce.
              > > Ale jeśli faktycznie Chińczycy przechodzą od komunizmu do chrześcijaństwa
              > , to
              > > współczuję - z deszczu pod rynnę...
              >
              > Rzeczywiście - 11-osobowa róba nie jest liczna, ale warto pamiętać, że dla
              > wskaźnika struktury minimalna liczebność próby jest mniejsza niż do badania
              > zmiennych ilorazowych. Wszystko i tak odbije się na poziomie istotności...

              Cczyli 11-osobowa próba jest wystarczająca?

              > Czy mam rozumieć, że drogę między komunizmem i chrześcijaństwem pokonałeś
              > kilkakroć w obie strony, bo w przeciwnym przypadku raczej nie zamieszczałbyś
              > tak wyraźnych ocen?

              Znam obie te religie w działaniu. Ale nawet to nie jest konieczne. Historycy
              starożytnego Rzymu na przykład nie przebiegają kilkakrotnie drogi między
              Republiką a Cesarstwem w obie strony, a mimo to formułują oceny, nierzadko
              wyraźne. Z ich ocenami można dyskutować, ale raczej nie czyni im się zarzutu z
              samego faktu formułowania ocen.

              -
              Dołącz do normalnych

              • supaari Re: A Chiny gdzie??? 19.07.06, 21:43
                free.mind napisał:
                > Cczyli 11-osobowa próba jest wystarczająca?

                Wystarczająca do czego? To kwestia dopuszczalnego błędu szacunku i wielu innych
                czynników (np. do stwierdzenia, że Chińczycy mają proste włosy wystarczyłaby
                najpewniej próba 2-osobowa). W przypadku próby nielicznej wzrasta ryzyko błędu.
                Wzrasta ono także w przypadku niezbyt losowego doboru próby... Pytanie tylko o
                skalę ryzyka błędu. Pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że pozostała czwórka
                znajomych Echa mogła być także spragniona religii i odnaleźć się wśród np.
                buddystów lub być chrześcijanami zanim Echo ich poznała... Może w końcu ta
                czwórka wciąż poszukiwać, sprawdzać, dyskutować... Może na podstawie
                zainteresowania (większego niż wśród znajomych ateistów innych kultur) owych
                Chińczyków Echo formułuje opinię, że Chińczycy są bardzo spragnieni religii?
                Może dodatkowy obraz pojawia się z ich opowieści? Kto wie?

                > Znam obie te religie w działaniu. Ale nawet to nie jest konieczne. Historycy
                > starożytnego Rzymu na przykład nie przebiegają kilkakrotnie drogi między
                > Republiką a Cesarstwem w obie strony, a mimo to formułują oceny, nierzadko
                > wyraźne. Z ich ocenami można dyskutować, ale raczej nie czyni im się zarzutu
                z
                > samego faktu formułowania ocen.

                Ale te oceny dotyczą państwa, a nie osób... Teraz wpadłem na pomysł, że
                obserwowałeś skutki pokonania tej drogi przez wiele innych osób (oczywiście -
                skutki dla nich!). Ale też nie odpowiem Ci czy była to próba o dostatecznej
                liczebności...

                > -
                > Dołącz do normalnych
                >
                • free.mind Re: A Chiny gdzie??? 19.07.06, 22:00
                  supaari napisał:

                  > free.mind napisał:
                  > > Cczyli 11-osobowa próba jest wystarczająca?
                  >
                  > Wystarczająca do czego? To kwestia dopuszczalnego błędu szacunku i wielu
                  innych
                  >
                  > czynników (np. do stwierdzenia, że Chińczycy mają proste włosy wystarczyłaby
                  > najpewniej próba 2-osobowa). W przypadku próby nielicznej wzrasta ryzyko
                  błędu.
                  >
                  > Wzrasta ono także w przypadku niezbyt losowego doboru próby... Pytanie tylko
                  o
                  > skalę ryzyka błędu. Pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że pozostała czwórka
                  > znajomych Echa mogła być także spragniona religii i odnaleźć się wśród np.
                  > buddystów lub być chrześcijanami zanim Echo ich poznała... Może w końcu ta
                  > czwórka wciąż poszukiwać, sprawdzać, dyskutować... Może na podstawie
                  > zainteresowania (większego niż wśród znajomych ateistów innych kultur) owych
                  > Chińczyków Echo formułuje opinię, że Chińczycy są bardzo spragnieni religii?
                  > Może dodatkowy obraz pojawia się z ich opowieści? Kto wie?

                  To ciekawe, co piszesz. Spośród około 20 mieszkańców mojego miasta, których
                  znam osobiście, 15 to ateiści. Czyli mogę z tego wyciągnąć wniosek, że
                  mieszkańcy mojego miasta są bardzo spragnieni religii i rezygnują ze swoich
                  wierzeń na rzecz ateizmu? Zwłaszcza, że pozostałych pięciu, wprawdzie
                  nieateistów, też może być spragnionych ateizmu.



                  >
                  > > Znam obie te religie w działaniu. Ale nawet to nie jest konieczne. Histor
                  > ycy
                  > > starożytnego Rzymu na przykład nie przebiegają kilkakrotnie drogi między
                  > > Republiką a Cesarstwem w obie strony, a mimo to formułują oceny, nierzadk
                  > o
                  > > wyraźne. Z ich ocenami można dyskutować, ale raczej nie czyni im się zarz
                  > utu
                  > z
                  > > samego faktu formułowania ocen.
                  >
                  > Ale te oceny dotyczą państwa, a nie osób...

                  Moje oceny również nie dotyczą osób, dotyczą komunizmu i chrześcijaństwa.
                  Osobom współczuję, ale ich nie oceniam.


                  > Teraz wpadłem na pomysł, że
                  > obserwowałeś skutki pokonania tej drogi przez wiele innych osób (oczywiście -
                  > skutki dla nich!). Ale też nie odpowiem Ci czy była to próba o dostatecznej
                  > liczebności...

                  Tego typu bezpośrednie obserwacje też prowadzilem i wciąż prowadzę, ale nie
                  muszę tego robić, by wyrabiać sobie opinię, tak jak nie robią tego historycy z
                  przyczyn oczywistych.

                  -
                  Dołącz do normalnych

                  • free.mind Poprawka 19.07.06, 22:03
                    W moim zdaniu: "Czyli mogę z tego wyciągnąć wniosek, że
                    mieszkańcy mojego miasta są bardzo spragnieni religii i rezygnują ze swoich
                    wierzeń na rzecz ateizmu?" zamiast "religii" powinno być "ateizmu".


                    -
                    Dołącz do normalnych



                  • supaari Re: A Chiny gdzie??? 19.07.06, 22:28
                    free.mind napisał:
                    > To ciekawe, co piszesz. Spośród około 20 mieszkańców mojego miasta, których
                    > znam osobiście, 15 to ateiści. Czyli mogę z tego wyciągnąć wniosek, że
                    > mieszkańcy mojego miasta są bardzo spragnieni religii i rezygnują ze swoich
                    > wierzeń na rzecz ateizmu? Zwłaszcza, że pozostałych pięciu, wprawdzie
                    > nieateistów, też może być spragnionych ateizmu.

                    Uznałbym, że to nadużycie. Ale pewnie gdyby owa 15 odeszła od religii - twoje
                    twierdzenie byłoby bardziej sensowne...
                    Tak na marginesie - nie siedź za często w sieci, bo cieprią na tym Twoje
                    kontakty społeczne. 20 znanych bezpośrednio osób to nawet jak na małą mieścinę -
                    niewiele. Ja doliczyłbym sie ponad setki, chociaż zapewne o religinych
                    przekonaniach większości nie miałbym bladego pojęcia. Widać nie fetyszyzuję
                    religii...
                    P.S. Nie twierdzę, że Ty to robisz - żeby nie było... Uwaga ta jest po to,
                    żebyś nie domagał się ode mnie określenia od jakiego odsetka znanych przekonań
                    religijnych znajomych osób można mówić o fetyszyzacji religii. Ja sam o
                    wyznanie zapytałem w ciągu mojego życia dwukrotnie: raz koleżankę, która w
                    autobusie powiedziała, że jedzie do zboru na nabożeństwo i raz studenta, który
                    pochwalił się, że skończył teologię, ale nie zaierza być pastorem.

                    > Moje oceny również nie dotyczą osób, dotyczą komunizmu i chrześcijaństwa.
                    > Osobom współczuję, ale ich nie oceniam.

                    Współczujesz komuś, kogo przeżyć nigdy nie podzieliłeś? To możliwe... Jak ktoś
                    mówi, że ma migrenę i strasznie boli go głowa, to mogę mu współczuć, choć sam
                    nigdy tego nie doświadczyłem. Rozumiem, że przechodzący z komunizmu do
                    chrześcijaństwa tż się Tobie skarżą? Nie będę pytał o liczebność próby...

                    > Tego typu bezpośrednie obserwacje też prowadzilem i wciąż prowadzę, ale nie
                    > muszę tego robić, by wyrabiać sobie opinię, tak jak nie robią tego historycy
                    z
                    > przyczyn oczywistych.

                    Nie musisz, ale wspłczujesz chyba na jakiejś podstawie...
                    • free.mind Re: A Chiny gdzie??? 19.07.06, 22:58
                      supaari napisał:

                      > free.mind napisał:
                      > > To ciekawe, co piszesz. Spośród około 20 mieszkańców mojego miasta, który
                      > ch
                      > > znam osobiście, 15 to ateiści. Czyli mogę z tego wyciągnąć wniosek, że
                      > > mieszkańcy mojego miasta są bardzo spragnieni religii i rezygnują ze swoi
                      > ch
                      > > wierzeń na rzecz ateizmu? Zwłaszcza, że pozostałych pięciu, wprawdzie
                      > > nieateistów, też może być spragnionych ateizmu.
                      >
                      > Uznałbym, że to nadużycie. Ale pewnie gdyby owa 15 odeszła od religii - twoje
                      > twierdzenie byłoby bardziej sensowne...

                      Tak, odeszła. Z tego co wiem, nikt z nich nie wychował się w rodzinie
                      ateistycznej. Czyli można uznać za uzasadnione twierdzenie, że mieszkańcy mojego
                      miasta odchodzą od religii na rzecz ateizmu?


                      > Tak na marginesie - nie siedź za często w sieci, bo cieprią na tym Twoje
                      > kontakty społeczne.

                      To miło, że się o mnie troszczysz, ale krępuję się rozmów na tematy osobiste,
                      więc nie będę kontynuował tego wątku.
                      Może tylko zaznaczę, że kontakty internetowe to również kontakty społeczne.


                      > Współczujesz komuś, kogo przeżyć nigdy nie podzieliłeś? To możliwe... Jak
                      ktoś
                      > mówi, że ma migrenę i strasznie boli go głowa, to mogę mu współczuć, choć sam
                      > nigdy tego nie doświadczyłem. Rozumiem, że przechodzący z komunizmu do
                      > chrześcijaństwa tż się Tobie skarżą?

                      Kościł katolicki zaleca w katechizmie swym wiernym, by współczuli
                      homoseksualistom. Kościół nie mówi, że trzeba im współczuć tylko wtedy, gdy
                      przychodzą i się skarżą.


                      >
                      > > Tego typu bezpośrednie obserwacje też prowadzilem i wciąż prowadzę, ale n
                      > ie
                      > > muszę tego robić, by wyrabiać sobie opinię, tak jak nie robią tego histor
                      > ycy
                      > z
                      > > przyczyn oczywistych.
                      >
                      > Nie musisz, ale wspłczujesz chyba na jakiejś podstawie...


                      Tak, uważam, że mam podstawy.

                      -
                      Dołącz do normalnych

                      • supaari Re: A Chiny gdzie??? 19.07.06, 23:22
                        free.mind napisał:


                        > Tak, odeszła. Z tego co wiem, nikt z nich nie wychował się w rodzinie
                        > ateistycznej. Czyli można uznać za uzasadnione twierdzenie, że mieszkańcy
                        mojeg
                        > o
                        > miasta odchodzą od religii na rzecz ateizmu?

                        Jeśli coś takiego napiszesz - nie bedę miał większych zastrzeżeń, choć z
                        wielkiego zainteresowania religią z Twojej strony mógłbym mieć pewne
                        zastrzeżenia co do metody doboru próby...


                        > Może tylko zaznaczę, że kontakty internetowe to również kontakty społeczne.

                        Niewątpliwie bardziej ubogie...



                        > Kościł katolicki zaleca w katechizmie swym wiernym, by współczuli
                        > homoseksualistom. Kościół nie mówi, że trzeba im współczuć tylko wtedy, gdy
                        > przychodzą i się skarżą.

                        Kościół Katolicki w katechizmie mówi: "Skłonność taka, obiektywnie
                        nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno
                        się traktować je te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością."
                        Które osoby? Te, dla których skłonność ta stanowi trudne doświadczenie. a skąd
                        mam wiedzieć dla kogo jest trudne? Nie wiem jak Ty, ale o orientację seksualą
                        jeszcze nikogo nie pytałem...

                        >
                        >
                        > Tak, uważam, że mam podstawy.

                        Nie będę dociekał jakie, pozostając w przekonaniu, że są wystarczające...
                        • Gość: Echo 20 najbardziej dekadenckich krajow... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 20.07.06, 07:19
                          Jak tak dalej, to niedlugo pociagna. Historia wskazuje
                          ze ateistyczne kraje sa wkrotce opanowane przez kraje/plemiona
                          religijne. Nic dziwnego ze islam sie gwaltownie rozwija w tej
                          20stce, moze za wyjatkiem Czechow (ale to chwilowe).
                          • free.mind Re: 20 najbardziej dekadenckich krajow... 20.07.06, 16:07
                            Gość portalu: Echo napisał(a):

                            > Historia wskazuje
                            > ze ateistyczne kraje sa wkrotce opanowane przez kraje/plemiona
                            > religijne.

                            Bardzo ciekawe. Wpradzie nie przypominam sobie takich faktów z historii (może
                            po prostu je przeoczyłem), ale jeśli tak jest istotnie, to tylko oznacza, że
                            plemiona religijne mają skłonność do agresji i przemocy, w przeciwieństwie do
                            pokojowo nastawionych ateistów.

                            -
                            Dołącz do normalnych
                          • nelsonek Re: 20 najbardziej dekadenckich krajow... 20.07.06, 18:55
                            Echo: Nic dziwnego ze islam sie gwaltownie rozwija w tej 20stce(...)

                            Nelsonek: W ktorej dwudziestce?
                            • Gość: Echo Re: 20 najbardziej dekadenckich krajow... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 21.07.06, 07:57
                              > Echo: Nic dziwnego ze islam sie gwaltownie rozwija w tej 20stce(...)
                              >
                              > Nelsonek: W ktorej dwudziestce?


                              Najbardziej sie rozwija w Europejskich krajach ktore przyjely religie smierci
                              jako filozofie zycia. Skandynawia, Francja etc. Wszystkie kraje Europejskie
                              zagrozone islamizacja sa wymienione w pierwszej dwudziestce.

                              I belkot ze ateizm jest pokojowy a religia agresywna i dlatego ateizm nie
                              przezywa nie ma nic wspolnego w faktami. Ateizm po prostu popelnia samobojstwo i
                              jest wypierany przez ludzi ktorzy wierza. Filozofia ateizmu jest spojna z
                              pogladami "po nas chocby i potop". Nie istnieje inny swiat, nie istnieje
                              przyszlosc, "jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy" jak pisal sw. Pawel. Dlatego
                              ateisci z takim fanatyzmem chca kontracepcji, aborcji, eutanazji, malzenstw
                              homoseksualnych. Czyli ogolnie wszystkiego zeby im bylo troche lepiej, nawet za
                              cene przyszlych pokolen. Bo w ateizmie, w przeciwienstwie do np.
                              chrzescijanstwa, przyszlosc nie istnieje. Wszystko konczy sie ze smiercia i
                              dlatego przyszlosc nie ma sensu.
                              pr
                              • nelsonek Re: 20 najbardziej dekadenckich krajow... 21.07.06, 21:05
                                Zadalem krotkie pytanie a otrzymalem dluga wypowiedz, ale komplletnie nie na temat.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka