Dodaj do ulubionych

Palacze na przystankach

IP: *.chello.pl 21.03.03, 20:45
Nie znoszę jak stojąc na przystanku muszę przymusowo wąchać dym z papierosa
jakiegoś gościa lub paniusi. Jeśli nie ma na to ustawy, to mogliby ci palcze
wykazać się podstawowym humanitaryzmem i chociaż ze 3 metry za budkę pójść.
Ja mam dosyć spacerowania z jednej strony na drugą uciekając przed dymem.
Mnie naprawdę się od niego niedobrze robi.
Obserwuj wątek
    • maiku200 Re: Palacze na przystankach 22.03.03, 00:34
      NIECH ICH JASNA CHOLERA! RAKA IM NIE ŻYCZĘ, ALE ICH NIE MINIE!
    • Gość: Loqo Re: Palacze na przystankach IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.03, 17:21
      Nie jesteś osamotniony/a. Mnie też to wkurza i najchętniej bym gasił im tego
      papierosa na czole. Palacze na przystankach zupełnie nie myślą o tym, że to
      komuś może przeszkadzać. Niech człowiek się truje jeśli mu to sprawia
      przyjemność, ale nie musi innym zatruwać powietrza.
      • Gość: eta5 Re: Palacze na przystankach IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.03, 18:53
        POPIERAM, chodza takie damu co to im z gęby śmierdzi i dmuchają na nas. Jest
        to problem nie tylko przystanków. Wchodząc do np KORONY trzeba przejsc przez
        palarnie.
    • mjot1 Spójrzcie wokół... 22.03.03, 19:51
      I nic a nic o Prześwietni nie przeszkadzają Wam spaliny?
      Jak myślicie ile „mocnych” musiałbym wypalić w swym marnym życiu by dorównać
      jednemu światłemu posiadaczowi kółek czterech?

      Nie przeszkadza Wam też o „przepachnący” unosząca się w tramwajach wspaniała
      cudowna kakofonia wszelakich perfum, dezodorantów i wód przemieszana z ludzkim
      potem?
      Ja po takiej dawce by nie uczynić czegoś po tysiąckroć straszniejszego
      natychmiast sięgam po „mocnego” właśnie!

      Najniższe ukłony!
      Delektujący się właśnie dymkiem z „mocnego” M.J.
    • Gość: Anetta Re: Palacze na przystankach IP: *.krakow.pl 22.03.03, 23:15
      Palacze powinni płacić wyższe podatki. Poza tym powinni płacić 100% kosztów
      leczenia wszelkich chorób typu: rak płuc, zawał serca....
      • mjot1 Taaaaa... 23.03.03, 08:01
        Palenie jest szkodliwe. Nikt temu nie zaprzecza!
        A swoją drogą to najbardziej niezdrowo jest się urodzić!

        Ale wracając do szkodliwości palenia.
        A jak sądzisz, jaki procent ceny paczki papierosów to są wszelkiego rodzaju
        haracze na różniste cele ponoć na zdrowotne właśnie?
        A co się z tym groszem dzieje? To już inna historia. W naszym cudownym kraju
        powiększa pewnie dziurę.

        Palenie skraca zdecydowanie życie!
        Więc dlaczego płacę składkę emerytalną równą Twojej? Osoby tak zdrowo, więc i
        długo żyjącej!
        Jakim prawem przy założeniu, że nie dociągnę wieku zwanego emerytalnym zdziera
        się ze mnie szmal na licho wie kogo?

        Tak, że moje zdrówko pozostawcie mnie!
        Przez ponad ćwierć wieku palę i nie korzystałem z dobrodziejstw naszej
        wspaniałej służby zdrowia (oby Opatrzność pozwoliła jak najdłużej)! Więc chyba
        uciułałem już coś przez te latka płacąc systematycznie obowiązkowe składki
        zdrowotne tudzież wszelkiego rodzaju narzuty w cenie papierosów?
        Nie życzę więc sobie by ktoś oskarżał mnie, że żyję na jego koszt!
        Kategorycznie wypraszam sobie tego typu insynuacje!

        Przy okazji proszę sprawdzić, kto ponosi koszty leczenia powypadkowego.
        Zawsze zwracałem, zwracam i zwracał będę uwagę na automobile.
        Czy Wy tego naprawdę nie widzicie?
        To naprawdę smrodzi, truje i zabija!
        Tytoń przynajmniej rosnąc wytwarza tlen! Natomiast cały przemysł samochodowo-
        paliwowy zabija powolutku świat!
        I co? I nic? O Prześwietni? No nic, bo to wszak Was dotyczy. A u siebie się nie
        dostrzega...

        Najniższe ukłony!
        Zaciągający się dymkiem M.J.
        • Gość: Tina Re: Taaaaa... IP: *.chello.pl 21.04.03, 20:01
          Wszystko rozumiem. Masz prawo się truć. Twoja wola. Ja Ci tego nie zabraniam. Ale nie masz prawa truć mnie, a paląc w mojej obecności skazujesz mnie na to. Apeluję o tolerancję. Wzajemną. Ja nie mam nic przeciwko palaczom, pod warunkiem, że nie palą w mojej obecności.
      • Gość: Andrzej Re: Palacze na przystankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.03, 10:31
        Anetta jak miło przeczytać kogoś madrego. Pewnie że powinni płacić pełne koszty
        leczenia. A z nimi również kierowcy, co to sobie tylki samochodami woza, jakby
        nie wiedzieli ze sa wypadki. Piesi, bo po co wylaza zdomu jak wiadomo ze moga
        na ulicy np. zlamac noge. Gornicy- na cholere leza pod ziemie, piloci- nie
        laska po ziemi chodzic, o takich idiotach jak narciarze nawet nie wspominam, to
        sie rozumie samo przez sie. Ci co jedza cokolwiek (jedzenie szkodzi), ci co
        maja dzieci- dzieci to stres, a stres zabija powoli. No jednym slowem wszyscy,
        nawet Anetta bo siedzi przed komputerem specjalnie psujac sobie oczy. Jestes
        pewnie z partii "zielonych", co blokuja wycinke drzew oczywiscie tylko do czasu
        jak sie im nie da skladki na "dzialalnosc statutową". Czuwaj.
      • Gość: palacz Re: Palacze na przystankach IP: *.ci.uw.edu.pl 28.03.03, 02:57
        Gość portalu: Anetta napisał(a):

        > Palacze powinni płacić wyższe podatki. Poza tym powinni płacić 100% kosztów
        > leczenia wszelkich chorób typu: rak płuc, zawał serca....

        I płacą !
        Akcyzę, która stanowi znaczną część ceny papierosów.
      • Gość: Dziecko MTV Re: Palacze na przystankach IP: *.lubin.sdi.tpnet.pl 22.04.03, 12:03
        No pewnie, a juz na 100% za szkody w wypadkach drogowych, kataklizmy i
        inwazje "obcych". Chyba sie Pani troszke przejadla na świeta i na 100% troszke
        za duzo "podlala" ze pisze takie pierdoly.

        Powazny temat - powazne wypowiedzi!!! BLAGAM!!!

        Pozdrawiam dzieci z epoki MTV
    • Gość: gdfsg Re: Palacze na przystankach IP: 217.30.144.* 23.03.03, 09:35
      najlepsi są tacy, ktorzy przed wejsciem do autobusu biorą
      ostatniego "macha" a dym wydmuchują już w autobusie
      • Gość: hot-dog Re: Palacze na przystankach IP: 212.78.226.* 23.03.03, 10:33
        ..A niezgaszony niedopałek ląduje na nodze osoby wsiadającej za tym
        palaczem.Sama kiedyś tego doświadczyłam...I nie ma co liczyć na
        jakiekolwiek "przepraszam", czy rekompensatę za spalone rajastopy...Dlatego
        głośno mówię PALACZE PRECZ Z MIEJSC PUBLICZNYCH
        • Gość: Marek Re: Palacze na przystankach IP: *.acn.pl / 10.70.2.* 25.03.03, 18:41
          a nie mozecie stanac dalej od tych palaczy?
    • j-o-n-k-a Re: Palacze na przystankach 26.03.03, 08:12
      ...i zawsze muszą palić na nawietrznej!!!

      Ja zwracam uwagę takim osobom i większość z nich jednak przeprasza , parę razy
      zauważyłam (ku mojemu zdziwieniu) nawet lekkie zawstydzenie u palącego! Ale
      oczywiście nie wszyscy tak reagują, ale wiadomo jak to jest... jeszcze potrafią
      powyzywać od k... itp Ale ja i tak sie nie poddaję! :)
    • wiktoria21 Re: Palacze na przystankach 26.03.03, 10:31
      ja mam to samo,tych palaczy trzeba tępić i zwracać im po prostu uwagę,ja już
      się tego nauczyłam,pozdrawiam
    • Gość: isa Re: Palacze na przystankach IP: *.bmj.net.pl / 192.168.100.* 26.03.03, 10:43
      Jeszcze gorsi są palacze w ruchu chodnikowym: idzie taki, pociąga sobie
      papieroska, a potem trzyma go w ręce, którą wymachuje energicznie na wszystkie
      strony. Zawsze mam stracha (jak np. idę za takim) że mi tego peta gdzieś
      wsadzi ;) (w twarz) albo przypali mi ubranie.
      Niechby chociaż przystanął i uważał na ludzi... jak już musi palić
      Ufff - no to się wyżaliłam
    • czarna33 Re: Palacze na przystankach 26.03.03, 22:44
      A co powiecie na,ktora taki temat.Ja pale i na przeciwko mnie mieszka
      sasiadka,ktora nie pali.Ale co jakis czas przyjezdza do niej mamusia.I siada
      sobie na klatce i pali .Po akcie wypalenia rozpyla perfume,ktora wbija sie do
      mojego mieszkania.Wkurza mnie to,ze kobieta wychodzi na klatke i rozsiewa
      smrody.
      • Gość: xyz Re: Palacze na przystankach IP: 62.233.139.* 27.03.03, 16:20
        Dziś koło mnie przeleciał palacz z papierosem, a że mu się śpieszyło, to
        strzepnął popiół na lini mojej trasy, no i oczywiście cały popiół spadł na
        mnie. Myślicie że chociaż, cham, przeprosił? Palacze precz z ulic!
        • mamrotka Re: Palacze na przystankach 28.03.03, 04:00
          Gość portalu: xyz napisał(a):

          > Dziś koło mnie przeleciał palacz z papierosem, a że mu się śpieszyło, to
          > strzepnął popiół na lini mojej trasy, no i oczywiście cały popiół spadł na
          > mnie. Myślicie że chociaż, cham, przeprosił? Palacze precz z ulic!

          Co chcecie od debili z małymi móżdżkami?
          Flekować palaczy, gonić ich na każdym metrze!!! Zauważcie, że w tym kraju
          wszystko wolno - palić, narzygać na klatce, rzucać mięsem bez żadnego
          powodu!!!! BASTA!!!
          Jedno mnie cieszy, kiedy do palacza podchodzi grupka "ziomów" i "prosi" o
          fajeczki :-)))
          • connie1 Re: Palacze na przystankach 28.03.03, 09:00
            Zawodowo walczę z uzaleznieniem tytoniowym ( na licznych zdrwotnych forach sa
            moje wypowiedzi) , narazając się na zarzuty demagogii i takich innych.
            Nasze spoleczeństo jest szalenie tolerancyjne w sprawach palenia , picia
            tudzieŻ innych nałogów)
            Pozdrawiam izycze uporu walczacym z nalogiem
            Conka
      • nasty_girl Re: Palacze na przystankach 20.04.03, 20:43
        palacze na przystankach to nic, w porownaniu do nastoletnich palaczy.ci sa
        wszedzie.moje kolezanki i koledzy zeby nie zostac przylapanym przez starszych
        wlaza do 1 lepszej klatki schodowej i tam na szybko pala.mnie to to akurat nie
        przeszkadza a wlasnie tego powinniscie sie czepiac!!!a nie przystankow.kazdy ma
        prawo palic gdzie chce a jak sie komus nie podoba moze sie odsunac.za to wkurza
        mnie 1000 nie dopalkow lezacych na ziemi w parku czy cos.nawet usiasc nie
        mozna....
    • Gość: mati Re: Palacze na przystankach IP: *.acn.waw.pl 28.03.03, 10:45
      Nienawidze smrodu z gęby palacza i smrodu jego/jej włosów, ubrań, mieszkań i
      wszystkiego co wokół niego/ niej się znajduje. Ja po prostu nie mogę zrozumieć
      po co ci biedni ludzie to robią. szkoda mi ich. a o chamstwie napisaliście juz
      dostatecznie dużo.
      Mati
      • mijaczek Re: Palacze na przystankach 13.04.03, 04:29
        do mjot1 - lubie cie nie tylko za to, ze masz takie same iniccjaly jak ja :)
        podzielam rowniez twoje poglady. jestem zadowolonym palaczem od prawie 8 lat i
        jedyne co przeszkadza mi w papierosach to ich cena i to, ze (tu przyznaje racje
        niepalacym) - sama nie lubie, kiedy moje wlosy i ubrania smierdza dymem.
        ale poza tym - w koncu demokracja, no nie? a ja czuje sie dyskryminowana.
        chociaz i tak w polsce nie jest jeszcze tak zle - palacze maja swoja polowe
        miejsc w knajpach, maja swoje palaranie. a w stanach? tutaj nawet w klubach
        palic nie wolno. nieldugo bedzie to mozna robic tylko w prywatnych
        mieszkaniach, a i tak za pozwoleniem strazy pozarnej (jak tak dalej pojdzie).
        a wy wszyscy niepalacy - odpierdzielcie sie od palaczy. gadacie tak, jakbysmy
        wam krzywde jakas robili. nasluchali sie o biernym paleniu i teraz gdy tylko
        poczuja w powietrzu dym tytoniu juz widza jak na ich plucach rosnie 6-scio
        centrymetrowa wartswa smoly. czy was juz pogielo od swiezego powietrza???? nie
        umrzecie od tego, ze w waszym poblizu stanie sobie palacz. jakas dulszczyzna mi
        tu zajezdza w tym watku i o wiele bardziej mi to smeirdzi niz papierosy. "bulke
        przez bibulke...a ch...a cala reka" - takie mi sie wlasnie wydajecie wy
        wszystkie panny, co tu sie powypowiadalyscie. i takie dumne z siebie, ze
        nauczyly sie podchodzic i opierniczac palaczy. a ty sobie nic do zarzucenia nie
        masz? moze wyrzucasz smieci na ulice? moze nie sprzatasz za swoim pieskiem (na
        pewno tego nie robisz - i co?) moze sluchasz glosno muzyki do 4 nad ranem? moze
        myjac zeby marnujesz wode? albo nie przepuszczasz pieszych na przejsciu? albo
        tysiac innych rzeczy... najlatwiej jest powiedziec - jestem oburzona - jakis
        cham o malo nie przypalil mojego plaszczyka!!! no i kurde co z tego???
        pomyslalas jedna glupia ges z druga, ze ty mozesz kogos trzy razy bardziej
        denrwowac sama soba?
        • Gość: bb Re: Palacze na przystankach IP: 212.180.136.* 13.04.03, 10:37
          Często problemem jest to, że palacze nie potrafią zakonotować sobie, że dym
          papierosowy może komuś przeszkadzać, skoro im sprawia radość. Problemem tej
          dyskusji jest to, że na wszelkie zarzuty odpowiadają, że inni robią jeszcze
          gorsze rzeczy, a nam to nie przeszkadza. Owszem, przeszkadza mi rzucanie śmieci
          na chodnik, wulgarne zachowanie grupki łysych na ulicy, wysokie podatki, ceny
          paliwa i mnóstwo innych rzeczy. Niczego to jednak nie zmienia w kwestii dymu
          tytoniowego a już tym bardziej nie usprawiedliwia palaczy. Prawdziwa wolność
          kończy się tam, gdzie zagraża wolności drugiego człowieka, inaczej przeradza
          się w anarchię. Jeśli mój kolega w pracy pali papierosy, bo uważa, że mu wolno,
          to moim problemem jest to, że ja to wdycham, źle się czuję w pracy, po pracy
          śmierdzą moje włosy i ubrania, jeśli zatem chce się z kimś spotkać muszę
          wstąpić do domu, wziąć prysznic i przebrać się, co wiąże się oczywiście z
          dodatkowo poniesionymi przeze mnie kosztami mydła, wody, paliwa i proszku do
          prania, o prądzie nie wspomnę (oups, właśnie wspomniałem). No ale mój kumpel
          wykurzył sobie w pracy papieroska, on śmierdzi nimi notorycznie i mało go
          obchodzą inni. I niestety nie jest to problem ustawy, ale kultury. Palacz w
          miarę kulturalny, kiedy jest możliwość, że dym z jego papierosa poczują inni,
          najpierw zapyta, czy można. Palacz o wysokiej kulturze, nawet nie pyta, bo
          zdaje sobie sprawę, że nawet, gdy osoba niepaląca z jakichś powodów pozwoli mu
          zapalić, to przez ten czas mocno się będzie męczyć, a później śmierdzieć ze
          wszystkimi tego konsekwencjami.
          • mijaczek Re: Palacze na przystankach 13.04.03, 16:54
            palacz o wysokiej kulturze nawet nie pyta? a co to my jestesmy gorsi od innych?
            ja sie naprawde czuje dyskryminowana!!!!!!!!!!! a pomyslales kiedys jak czuje
            soe palacz, ktory ma wielka ochote na papierosa, ale to nim sie nikt nie
            przejmuje. wszyscy maja w dupie to, ze mamy ochote zapalic. my sie grzecznie
            pytamy, wychodzimy, przepraszamy. a wy sie tylko oburzac potraficie. tak jak
            powiedzialam - ja tez nie lubie kiedy moje wlosy lub ubrania smierdza
            papierosami, ale jest wiele zapachow, czy wrecz smrodow nie pochadzacych od
            palaczy, a dzialajacych trzy razy gorzej. odczepcie sie od nas. ja tam na
            przystankach pale, a jak sie ktos do mnie przyczepi to mu mowie, ze juz
            koncze. :)
            zmija
            • otto_1 Re: Palacze na przystankach 13.04.03, 17:12
              Weź parę głębokich machów.
              • mijaczek Re: Palacze na przystankach 13.04.03, 17:25
                otto_1 napisał:

                > Weź parę głębokich machów.

                moze wlasnie tego mi brakuje
        • mjot1 Kilka słów nie wnoszących do dysputy dosłownie nic 13.04.03, 18:07
          A cóż ja mam zrobić?
          Otóż mój zmysł węchu jest jakoś zbyt wrażliwy na wynalazki przemysłu
          perfumeryjnego. I gdy poczuję ten wspaniały miszung pachnideł wszelakich to
          naprawdę mnie skręca! Jedyne co mnie ratuje w takich sytuacjach to zabić tą
          wspaniałą przepiękną tęczę aromatów dymem papierosa właśnie!
          Czy mam prosić społeczność o używanie jedynie mydła i to mydła prawdziwego bez
          tych „genialnych” dodatków?
          Czy prośby me zauważone będą?
          Czy to ma w ogóle sens?
          Jak to mam zrobić, gdy ktoś „przygotowany” do wyjścia odwiedzi mnie służbowo
          lub prywatnie? Co mam mu powiedzieć?

          Jak to się ma do demokracji gdzie ponoć większość (oczywiście ta mądrzejsza,
          piękniejsza, zdrowsza... no ten kwiat po prostu, czyli w tym przypadku
          niepalący) walczy o prawa mniejszości?

          Cholera, w co drugiej bramie cuchnie moczem jak w „sławojce” a Wy tylko dym
          papierosowy czujecie.
          Przecież przez taki tunel bez papierosa nie da się przejść!

          Mijaczku!
          Dzięki serdeczne za słowa otuchy na tej pustyni „zrozumienia i „tolerancji”.
          A swoją drogą popatrz jak nam się gwałtownie społeczność ucywilizowała!
          Toż to cudowna przemiana! A powiadają że „odnowa” niczego dobrego nie
          wniosła... :-)

          A pamiętacie splówaczki?

          Najniższe ukłony!
          Za stary na zmianę nałogu M.J.
          • Gość: bb Re: Kilka słów nie wnoszących do dysputy dosłowni IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 13.04.03, 18:57
            Wciąż ten sam argument. Niedługo powiem - że dym z papierosów mi przeszkadza,
            a ktoś odpowie - co tam dym, a wojna w Iraku ci nie przeszkadza?. Wątek
            dotyczy papierosów i trzymajmy się tego. A jeśli chodzi o zapach perfum, to
            gdybym tylko w najmniejszy sposób odczuł, że mój zapach komuś przeskadza,
            starałbym się, by ten ktoś nie był nań narażony. Kolejny argument -
            dyskryminacja. Już napisałem - prawdziwa wolność kończy się tam, gdzie zagraża
            wolności drugiego człowieka. Zrozumienie dla nałogu? A jeśli ja nałgowo sikam
            sąsiadom po nogach i grzecznie spytam na przystanku "czy mógłbym nasikać pani
            na nogę? tylko przez chwilkę". Oczekuję w tym przypadku zrozumienia dla
            swojego nałogu. A jak pani powie żebym przestał, to grzecznie powiem, że zaraz
            kończę. Różnica tu polega na tym, że o ile wiem sikanie na nogę jest mniej
            szkodliwe dla obsikanego niż chuchanie mu dymem w twarz.
            • mijaczek do bb 13.04.03, 19:19
              kolego bb!
              pierniczysz takie farmazony, ze az wzrok sie psuje! palacza na swiecie jest
              pewnie z kilkaset milionow, a "obsikiwaczy cudzych nog"... no coz... nie wiem
              czy znalazlby sie jeden. mowimy o prawdziwym zjawisku, a nie gdybamy. skoro ja
              pale i jest to moim nalogiem to gdzie to mam do jasnej cholery robic? przeciez
              z uwagi na niepalacych - nam palacym - nie ostal by sie 1cm2 na tym padole, w
              ktorym moglibysmy palic. troche tolerancji moi drodzy. czy jesli przez 5 minut
              dziennie powdychasz sobie papierosowy dym to przez to twoje zycie sie zmieni?
              jesli to taka trauma dla ciebie, to polecam zaczac palic - to uspokoja. a poza
              tym - moze wezmiecie sie za prawdziwe problemy jakie ma ten swiat! podpisuje
              sie pod kolega MJ - moze tak najazd na posiadaczy samochodow??? co wy na to?

              pzdr dla MJ - MJ
              • Gość: bb Re: do bb IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 13.04.03, 20:13
                Jeszcze raz powtarzam, że dyskutujemy o paleniu papierosów, a nie o
                posiadaczach samochodów. Istnienie jakiegoś nawet dużego problemu nie może
                wykluczać prób rozwiązania innych, nawet mniejszych. Poza tym fakt, że dym
                tytoniowy mi przeszkadza nie zależy od ilości palaczy na świecie. A gdyby był
                jeden, to Twoim zdaniem można by go było przywołać do porządku, ale skoro siła
                was mnoga, to możecie dmuchać komu chcecie. I parafrazując Twoją wypowiedź -
                czy jeśli przez pięć minut dziennie ktoś posika sobie na Twoją nogę, to przez
                to Twoje życie się zmieni? A co do Twojej dobrej rady odnośnie uspokajających
                walorów palenia, to zdziwisz się, ale w życiu nie wypaliłem ani jednego
                papierosa, a mimo to jestem człowiekiem o wyjątkowo łagodnym usposobieniu.
                Pozdrawiam :-)
            • mjot1 Do bb... 13.04.03, 21:58
              „...gdybym tylko w najmniejszy sposób odczuł, że mój zapach komuś przeszkadza,
              starałbym się, by ten ktoś nie był nań narażony”.
              Brawo! Nic tylko pochylić czoła!
              Pytanie: czy Pan jesteś posiadaczem pojazdu o napędzie spalinowym?
              A jeśli tak... Gdybym bardzo grzecznie poprosił Pana o zaniechanie korzystania
              z tej maszyny do zabijania pośredniego przez trucie a i bezpośredniego to
              przestałby Pan zeń korzystać?
              Przecie to do niczego nie prowadzi...

              Otóż ja może nie powinienem zabierać w „tem temacie” głosu, bo jako namiętny
              palacz przestałem być łykiem i wyniosłem się z dala od Was o pachnący i
              zamieszkałem w krzakach. Tak, więc mego smrodu czuć Waść nie możesz mimo że
              palę namiętnie! :-)
              Czemuż się wtrącam? Bo temat ów dotyczy mnie właśnie bezpośrednio!

              A teraz czemuż ja z tymi samochodami...?
              Otóż Wy niestety przyjechaliście za mną w te krzaki!
              A możesz mi Waść wierzyć, że ja nie dlatego wyniosłem się z miasta, bo palę
              tylko by być z dala od spalin samochodowych.

              I cóż? Pan się zżymasz, gdy zapalę będąc raz na miesiąc w mieście jakim. Ale w
              problemie spalin samochodowych, w zakłócaniu mego spokoju w robieniu śmietniska
              wokół mej chatynki pan problemu nie widzisz...
              Twierdzisz, że jest to problem zgoła inny...
              Ja twierdzę, że smród smrodem a trucie truciem!
              Może więc coś za coś?

              Najniższe ukłony!
              Palacz namiętny M.J.

              PS
              Osobne grzeczności i ukłon pełen sympatii dla Mijaczka :-)
              • Gość: Monika Re: Do bb... IP: *.137-202-24.mtl.mc.videotron.ca 14.04.03, 02:29
                A moze czas na kogos kto jest w tej sprawie obiektywny, bo jak na razie jest to
                wielka klotnia palaczy i niepalacych, a w moim przypadku- obecnie nie pale, ale
                zdarzylo mi sie w zyciu byc palaczka przez kilka lat i wiem, jak wyglada zycie
                jednej i drugiej strony. Kiedy jeszcze palilam nie za bardzo obchodzili mnie
                inni, to prawda. Smierdzialam papierosami notorycznie i kiedy w weekendy
                wieczorem wracalam do domu z kajpki, gdzie spotykalismy sie ze znajomymi, rano
                smrod moich wlosow naprawde dusil mnie. Problem w tym, ze gdy przestalam palic,
                a wciaz chodzilam do tej samej knajpki, tak czy tak smierdzialam w ten sam
                sposob. Nie przeszkadzalo mi jednak palenie wokol mojej osoby dputy dopoki nie
                zaszlam w ciaze. Wtedy stalam sie zagorzala przeciwniczka papierosow, oduczylam
                nawyku mojego palacego meza i mojego tate, ktory palil przeciez od 25 lat i
                nikomu nie pozwalam palic przy moim dziecku, ale tez staram sie unikac miejsc
                gdzie znajduja sie palacze. Nie zwracam jednak nikomu uwagi, raczej sama usuwam
                sie z zasiegu dymu, w koncu palacze to tez ludzie i wiem, ze porzucenie nalogu
                nie jest latwe
                • mijaczek do Moniki 14.04.03, 02:51
                  no i prosze bardzo - doczekalam sie w koncu slow zarowno madrych jak i
                  wywazonych! dziekuje bardzo Moniko, ze przywialo cie na ten watek. to jest
                  tolerancja, to jest zrozumienie, to jest wolny wybor. szanuje ludzi, ktorzy
                  potarfia rozumiec.

                  a z innej beczki do szanownych panstwa obrzucajacych mnie i MJ miesem za to, ze
                  palimy. nie macie zielonego pojecia o zyciu i tyle wam powiem. nic a nic. nie
                  twierdze wcale, ze palenie jest swietne, bo na przyklad odkad nie moge palic
                  zawsze wtedy, gdy chce - zauwazylam, ze milo meszkac w domu, w ktorym nikt nie
                  pali, ale z drugiej strony jeszcze milej siasc przezd telewizorkiem z fajeczka
                  w dloni i pozaciagac sie niespiesznie, a nawet leniwie. my odnajdujemy
                  przyjemnosc w paleniu, bo ja nie cierpie palic na dworze (chyab, ze mnnie nalog
                  zmusza), w pospiechu, na czas. ja lubie delektowac sie papierosem.... ach.
                  pojde sobie zapalic...

                  pozdrowionka dla mjota!!!!!
                  zazdroszcze ci tego domku w krzakach!
                  • Gość: db Re: do Moniki IP: *.waw.cdp.pl, / 172.30.1.* 14.04.03, 12:06
                    udowodniono, że palenie jest powodem raka,
                    jesli chcesz chorować, proszę bardzo,
                    ale ja nie chcę i dlatego przeszkadza mi
                    dym papierosowy.
                    Czy to na prawdę tak trudno zrozumieć?
                    (może dym palaczom wypala mózg?).
                  • wiedzma_ple_ple Re: do Moniki 14.04.03, 14:32
                    Mijaczku nikomu nic do tego czy ty sobie palisz czy nie dopóki to nie ingeruje
                    w jego życie. Jeśli więc chcesz zapalić na przystanku - proszę bardzo - ale nie
                    pod wiatą gdzie stoi większość ludzi. W tym momencie to że "musisz" zapalić nie
                    upoważnia cię do zatruwania wszystkich do okoła. Więc palacze - palcie sobie,
                    ale tak żeby inni nie musieli cierpieć z powodu waszego nałogu. To jak ćpun
                    zechce sobie walnąć w żyłę na przystanku to też mu zezwolić bo to jest
                    silniejsze od niego?
                    Bez przesadyzmu, są jakieś granice.
                  • mjot1 Do Mijaczka 14.04.03, 19:02
                    Tak Mijaczku taka starusieńka drewniana chatynka w krzakach to jest to!
                    Tu z dala od ludzi człek wie, że żyje...
                    Tu się żyje wolniej i w związku z tym ma się złudzenie, że dłużej.
                    Jakoś o dziwo palenie moje nie przeszkadza ni ptaszętom ni zwierzakom
                    wszelakim, czego nie mogę powiedzieć o automobilach.
                    A już niedługo człek zapali ognisko i w przepiękną noc, przy kieliszeczku
                    śliwowicy spoglądając w gwieździste niebo i zaciągając się dymkiem w
                    towarzystwie miłej osoby czy osób będzie gaworzył lub milczał...
                    I po jakie licho mi jakaś knajpa, w której piwo pija się bez papierosa?
                    A czym jest kawiarnia dla niepalących? Toż to jak befsztyk tatarski z soji!

                    Największą głupotą byłoby umrzeć zdrowo... nie wiedząc, co miodu smak.

                    Najniższe ukłony! M.J.
              • Gość: bb Re: Do bb... IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 14.04.03, 20:20
                Po raz milionowy powtarzam, że istnienie jednego problemu nie wyklucza walki z
                innym, choćby mniejszym. Jak zauważyłem, jedynym argumentem palaczy jest fakt,
                że na świecie jest dużo gorszych rzeczy, którymi powinniśmy się zająć. Ergo -
                jeśli sąsiadowi dam w mordę a on będzie miał do mnie żal - odpowiem, że jest
                upierdliwy, bo w Iraku giną niewinne dzieci, a on tu takim czymś sobie głowę
                zawraca ( i przywalę mu jeszcze raz). Wniosek - palacze nie mają nic
                sensownego na obronę swego nałogu. Byłbym jeszcze skłonny uznać argument z
                truciem spalinami samochodowymi ( owszem, jeżdżę samochodem), gdyby nie to, że
                samochody są pożyteczne, a smród jaki dają nam spaliny jest ceną jaką płacimy
                za korzystanie z tego dobrodziejstwa. Tak samo to, że istnieją odchody (
                niewątpliwie szkodliwe, a już na pewno niezbyt przyjemne), nie upoważnia nas
                do postawienia wniosku o likwidację wszelakiego pożywienia, bo jest ono
                pożyteczne. Przykłady rzeczy potrzebnych, choć wywołujących pewne uciążliwe
                skutki możnaby mnożyć. Niestety nie widzę żadnego sensownego pożytku z palenia
                papierosów. Nie pomagają absolutnie w niczym, jedynie szkodzą.
                PS. W ewentualnych kolejnych moich postach pozwolę sobie zignorować argumenty
                ludzi uzależnionych, że istnieje wiele gorszych rzeczy, którymi należałoby się
                zająć, jako argumenty nudne i nieuzasadnione.
                Serdecznie pozdrawiam wszystkich ( również palaczy, wśród których mam wielu
                przyjaciół)
                • mjot1 Re: Do bb... 15.04.03, 20:05
                  Masz Pan oczywiście rację!

                  Tylko jak doskonale wiemy rzeczywistość bywa przewrotną okropnie... Wszystko
                  zależy od tego jak się na problem spoglądnie.
                  Nasza „twórcza” działalność na tym padole niechybnie nie wpływa zbyt dodatnio
                  na „samopoczucie Matki Ziemi”!

                  Wyobraźmy sobie, że jest to nasz dom, który wymaga remontu...
                  Pan uważasz, że należy skupić się na jednym detalu nie zawracając sobie głowy
                  resztą (przynajmniej natenczas).
                  Radzisz by wymienić jakiś tam drobny detal, by wyeliminować np. jedną krokiew w
                  więźbie dachowej.
                  A ja uważam, że do problemu należy podejść całościowo i systematycznie!
                  Bo cóż po jednej krokwi, gdy ściany siadają na gnijących podwalinach?

                  Naprawdę, jeśli chcemy zlikwidować smród i truciznę to ja stawiam na
                  motoryzację!
                  Nie da się... Prawda? Niewygoda. Nie ma woli...
                  Tytoń jest „paliwem” odnawialnym! Gdy rośnie sobie wygląda naprawdę pięknie i
                  wytwarza mnóstwo tlenu!
                  Natomiast pozostałe „używki” prawdziwych mężczyzn delikatnie mówiąc nie są
                  przyjazne środowisku naturalnemu człowieka. A więc nie są przyjazne i
                  człowiekowi chyba?

                  Wiem, że się „wymądrzam”, że wątek ten jest ściśle określony tematycznie itd.
                  itd.
                  Ale naturę mam właśnie taką, że jeśli słyszę „tak” to zawsze powiem „nie”!
                  A że skończyłem już dawno 23 rok żywota swego, więc i zmienić się już nie
                  zdołam!

                  Oczywiście zgodnie z wcześniejszą deklaracją nie musisz Waść nic pisać. :-)

                  Najniższe ukłony!
                  Z wyrazami szczerego szacunku M.J.

                  PS. Przy okazji...
                  Oczywiście osobne grzeczności dla Mijaczka!

    • Gość: uasiczka a co z pierdzącymi w pociągach??? IP: 212.244.209.* 14.04.03, 14:15
      • Gość: uasiczka Re: a co z pierdzącymi w pociągach??? IP: 212.244.209.* 14.04.03, 14:19
        ojej, przepraszam to wątem o palaczach a nie o ........
        wobec tego założę nowy wątek
        • mijaczek znowu do bb 15.04.03, 02:11
          no to kolego mmnie zabiles teraz! a jak mam niby usprawiedliwiac inaczej swoj
          nalog. nie jestem kretynem, ze sobie i innym wmawiac, ze palenie jest zdrowe,
          dla wszystkich bezpieczne itd. dyskusja na temat nalogu nie ma sensu, bo to tak
          jak w tym dowcipie o chlopie, co to swojego konia odzwyczajal jesc...to tak
          jakby ten chlop probowal udowodnic, ze jednak sie da. 5-letnie dziecko zamknie
          mi usta jednym argumentem. OCZYWISCIE, ZE PALENIE SZKODZI ZDROWIU I POWODUJE
          CHOROBY SERCA. ja sie z tym nie kloce, ale chodzi o to,ze my palacze i tak juz
          dostalismy po tylkach. nie mozemy uskuteczniac swojego nalogu wszedzie (jeden z
          dowodow na to jak palacze sa silni). musimy zawsze szukac, pytac, przepraszac,
          spieszyc sie, i tak dalej i taak dalej. przyznano juz racje wam niepalacym,
          wiec zostawcie nam chociaz kawalek tego "na zewnatrz"... ludzie...litosci.
          ustepujemy wam z drogi jak mozemy, a wy w kolko narzekacie. gdzie mamy palic,
          jak nie mozemy nigdzie???????

          mjot1 - tak.... wiosna idzie, to i przyroda jest bardziej przystepna i
          pociagajaca. ja niestety domku w lesie nie mam, ale za to wszyscy sasiedzi
          posadzili w ogrodkach zonkile...moje ulubione.... milo na nie popatrzec....
          • Gość: bb Re: znowu do bb IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 16.04.03, 19:40
            Nie wiem gdzie palacze mają palić, ale jeżeli jest ktoś niewolnikiem nałogu to
            nie znaczy, że ma zatruwać nim wszystkich wokół. To nie ja proponowałem
            palaczom rozpoczęcie przygody z papierosem, więc dlaczego ja mam ponosić tego
            konsekwencje. Poza tym o wiele powszechniejsze od palenia jest np. oddawanie
            moczu i też jak się zachce to trudno się powstrzymać. I wtedy, kiedy stoję na
            przystanku, szukam jakiegoś ustronnego miejsca, żeby nikogo nie obsikać i nie
            gorszyć swoim widokiem, rezygnując nawet z wejścia do najbliższego autobusu. A
            przecież mógłbym powiedzieć, że ta odrobina wolności mi się należy i nasikać
            pod siedzenie w autobusie. Wybieram jednak wyjście, które nie szkodzi innym i
            nie naraża ich na nieprzyjemne widoki i zapachy. To samo radziłbym palaczom.
            Przy czym sikającemu do autobusu prędzej byłbym skłonny wybaczyć, gdyż
            oddawanie moczu jest naturalną potrzebą człowieka, a powstrzymywanie tegoż
            może prowadzić do poważnych chorób.
    • Gość: seba Re: Palacze na przystankach IP: *.miraco.pl 16.04.03, 22:29
      Wiecie..czytam i oczom nie wierze...biedni palacze palic wam zabronili w
      miejscach publicznych..no straszna krzywda...tacy dyskryminowani jestescie.
      A gdybym ja miala ochote sluchac muzyki na caly regulator w srodku nocy? Taki
      mam nalog... a co..wolno mi, prawda? Co tam sasiedzi..przeciez sciany troche
      tlumia i to ja sobie uszy niszcze..co komu do tego? Jakis idiota cisze nocna
      wprowadzil..no przeciez tyle osob pohalasowalo by sobie. Widzicie analogie? Bo
      ja tak. Wiem wiem, watek mial byc o paleniu..ale skoro nie dociera do
      niektorych osob ze dym autentucznie przeszkadza...Nie mam nic przeciwko
      paleniu. Jak ktos lubi-jego sprawa..ale bardzo prosze z dala ode mnie. Czy to
      naprawde tak trudno odsunac sie te pare metrow i zwrocic uwage z ktorej strony
      wiatr wieje? Wysilek zaden a i wilk bedzie syty i owca cala. I naprawde
      wielkiej laski tym nie robicie. Tego wymaga kultura. Zwierzatka w krzakach sie
      nie poskarza nawet jezeli im to przeszkadza..a stwierdzenie "zaraz koncze"
      jest wedlug mnie naprawde bezczelne. Pozdrawiam wszystkich i dziekuje tym,
      ktorzy jednak licza sie z niepalacymi.
    • Gość: GP Re: Palacze na przystankach IP: 217.153.60.* 18.04.03, 10:32
      Paliłem przez dziesięć lat. Mimo to nie rozumiem zaciekłości z jaką palacze
      bronią swojej "wolności". Owszem mają prawo palić, ale właśnie dlatego, że jest
      to ich suwerenny wybór nie powinni narażać na obcowanie z dymem tytoniowym
      niepalących. Skoro wybrali taką drogę to muszą liczyć się z konsekwencjami
      wyboru. Swoją drogą w czasie kiedy paliłem naprawdę starałem się nie uprzykrzać
      życia innym.

      Śmieszny wydaje mi się argument dotyczący samochodów. Idąc tym tropem dalej
      należałoby zamknąć elektrownie (też dymią), zlikwidować wszelki przemysł, a
      nawet zrezygnować z ogrzewania mieszkań (przymnajmniej węglem). I już widzę
      Mjota delektujęcego się zwiniętym z obsuszonych na słońcu liści
      tytoniu "skrętem", przypalonym ogienkiem skrzesanym (nienerwowo) za pomocą
      krzemienia.
      • melassaa Re: Palacze na przystankach 18.04.03, 22:06
        Zgadzam się z GP.
        Chciałbym jeszcze dodać, może trochę nie na temat:
        Nałóg tytoniowy według Swiatowej Organizacji Zdrowia (WHO) jest chorobą.
        Palący jest osobą chorą podobnie jak facet po zawale. Palący dlatego, bo jest
        głupi, że pali - zawałowiec, bo jest głupi, że żyje w stresie, nie rusza się i
        wpieprza sam tłuszcz.
        Palący podobie jak zawałowcy często nie zdają sobie sprawy ze swojej choroby.

        Piszę to nie po to, aby usprawiedliwić palących, ale po to, aby zaciekli
        przeciwnicy palenia spojrzeli na palących jako na ofiary choroby, a nie tylko
        swojej bezmyślności. Około 70% palących próbowało lub myśli o rzuceniu
        palenia.
        Palacze to też ludzie po prostu. Nie należy każdemu palaczowi domyślnie
        przypisywać etykiety cham i śmierdziel. Jeśli ktoś jest chamem, to po prostu
        dlatego że jest, a nie dlatego że pali.
        Wszyscy ludzie bezwzględnie powinni przestrzegać elementarnych zasad kultury,
        w tym nie dmuchać dymem ludziom w twarz.

        Swoją drogą mnie osobiście denerwuje ta nagonka na palaczy. Jeśli już biedak
        dmuchnie niepalącemu pod jego oknem, to jest takie halo, jakby rozpętał wojnę
        światową. Nie sądzę też, aby palący na przystankach zdawali sobie sprawę jak
        bardzo mogą przeszkadzać niektórym niepalącym. Pewnie do głowy im nie
        przyjdzie, że komuś aż tak może przeszkadzać trochę dymu przyniesionego z
        wiatrem. Spróbujcie takiemu palącemu zwrócić uwagę - założę się, że 95% z nich
        skamienieje na początek ze zdziwienia, a potem spokojnie odejdzie dalej.
        Ten wątek to dowód na to, że ludziom się po prostu nudzi. Nie ma się do kogo
        przywalić, to najlepiej do winnego na 100% czyli palącego, który nawet nie ma
        pojęcia ile sensacji wywołuje idąc z papierosem przez ulicę.
        • mijaczek Re: Palacze na przystankach 19.04.03, 05:07
          dziekuje bardzo za zrozumienie i ujecie madrych mysli w proste slowa. ja sobie
          doskonale zdaje sprawe z tego, ze palenie ejst szkodliwe, ale wiezrcie mi - wy
          wszyscy niepalacy - wystarczy mi moja swiadomosc, ze sobie szkodze. wasze uwagi
          mnie tylko irytuja.
          dziekuje melissa
          • Gość: Ewa Re: Palacze na przystankach IP: *.vc.shawcable.net 19.04.03, 07:51
            Nigdy nie palilam papierosow ale mam przyjaciol ktorzy pala i wcale mi to nie
            przeszkadz.U mnie w domu sie nie pali i oni to szanuja i jesli maja ochote na
            papierosa to wychodza na balkon.Naprawde nie wiem o co ten caly krzyk,troche
            zrozumienia z jednej i z drugiej strony a napewno mozna sie bedzie dogadac.
            BTW,w koncu papierosy sa w legalnej sprzedazy a wiec sa dla ludzi.
            • Gość: bb Re: Palacze na przystankach IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 19.04.03, 15:32
              Droga Ewo. nikt tu nie ma pretensji do palaczy, którzy szanują innych i
              wychodzą na balkon i nie dymią nikomu w twarz. Zwracamy jedynie uwagę na fakt,
              że to nie my powinniśmy uciekać przed palaczami, ale oni ze swoim dymkiem
              powinni schować się tam, gdzie nikomu nie przeszkadzają (np. na balkonie, pod
              warunkiem, że nie dymią sąsiadowi w okno).
              I do Ciebie jeszcze szanowny Mijaczku. Przyklasnęłaś Melassie, kiedy ta
              napisała, że palący nie do końca zdają sobie sprawę, że przeszkadzają.
              Tymczasem, z Twoich poprzednich postów nie wynika, jakobyś nie wiedziała, że
              dym może komuś przeszkadzać. Wręcz przeciwnie. Domagałaś się absolutnej
              swobody w uprawianiu swego nałogu, ("czy jesli przez 5 minut dziennie
              powdychasz sobie papierosowy dym to przez to twoje zycie sie zmieni?" -
              mijaczek 13.03. godz. 19.19) nawet wtedy, kiedy kilka osób na tym forum już
              Cię uświadomiło, że im to przeszkadza. Ba, nie przeczytałem żadnego postu
              osoby niepalącej, która by twierdziła, że dym z papierosa na przystanku nie
              przeszkadza jej ( jeśli znajdę coś takiego za chwilę, to obawiam się, że
              będzie to manipulacja). O nic Cię Mijaczku nie proszę, tylko o konsekwencję.

              PS. Najpiękniejszych świąt wszystkim życzę. Szczególnie palącym aby dymek nie
              przysłonił im radości ze Zmartwychwstania.
              • mijaczek Re: Palacze na przystankach 21.04.03, 20:26
                wiesz co bb, ty to sie lubisz przywalic do wszystkiego, ale prosze bardzo -
                masz prawo. jesli podoba mi sie to, co ktos pisze (nawet jesli kloci sie to z
                moimi poprzednimi opiniami) moze byc wynikeim tego, iz podoba mi sie sposob
                czyjegos myslenia. niektorzy ludzie probuja ans zrozumiec, wiedza, ze kazdy
                czlowiek ma swoje slabosci, nalogi. ty nalezysz do osob, ktore bezwarunkowo
                zaduja swojej przestrzeni do oddychania wolnego od papierosowego dymu.
                papierosy ani nie sa zdrowe, ani nie sa przestepstwem. po prostu odczepcie sie
                od nas, co? skonczcie te dywagacje, bo dzieki temu bede stawala sie coraz
                bardziej zaciekla w uprzykrzaniu zycia niepalacym i gdy tylko stane na jakims
                przystanku - zapale papierosa pod wiata tylko dlatego, ze wiem jak oni tego nie
                lubia (niestety - akcja wywoluje reakcje, a mnie denerwuje zajmowanie sie
                pierdolami i utrudnianie sobie i innym zycia). ja naprawde was rozumiem.
                wierzcie lub nie - nienawidze dymu z fajki i cygar, ale nigdy nawet przez glowe
                mi nie przeszlo klac na palacza cygar czy fajki. po prostu odpuscie sobie -
                wiecej szkody robicie sobie denerwujac sie. no dobra, ide zapalic. pa
                • Gość: olivia60 Re: Palacze na przystankach IP: *.eeft.com 22.04.03, 11:35
                  Mijaczku, nikt nie chce ci przywalac. Poprostu staramy sie wytlumaczyc
                  palaczom, iz moga palic ale z dala od nie palaczy. Jeszcze jedna uwaga. To nie
                  palacze sa ofiarami. Przyklad. jestem w ciazy i musze siedziec na przystanku,
                  tak jak siedza staruszki lub kobiety z malymi dziecmi. Palenie w takim miejscu
                  jest zwyklym brakiem kultury. To samo dotyczy "kolesi" ktorzy wchodza do windy
                  z papierosem i maja w nosie to ze osoba towarzyszaca moze byuc chora na serce,
                  w ciazy lub poprostu nie pali. Nie pale od 4 lat i od tego czasu nie chodze do
                  Pubow, kawiarni i restauracji bo tam smierdzi dymem. To jest nie sprawiedliwe,
                  ze ludzie chcacy byc zdrowymi musza rezygnowac z wielu przyjemnosci
                  towarzyskich tylko dlatego bo palacze maja nas w dupie. W moim domu jest
                  popielniczka dla moich znajomych - na balkonie. Pozdrawiam.
                  • Gość: bb Re: Palacze na przystankach IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 22.04.03, 16:32
                    Ojej, Mijaczku, jaka Ty drażliwa jesteś. Nie wątpię, że jesteś osobą
                    sympatyczną, ale w dyskusji na forum po prostu używa się argumentów, a nie
                    kadzi sobie nawzajem. Jeżeli z czymś, co napisałaś się nie zgadzam (a chyba
                    mogę) piszę o tym przytaczając swoje racje. Nic nie poradzę na to, że posiadam
                    kontrargumenty na Twoje tezy. Nie podejrzewam Cie o to , że lubisz dyskutować
                    tylko z ludźmi o podobnych poglądach. Napisałaś, że należę do ludzi, którzy
                    bezwarunkowo żądają swej przestrzeni do oddychania wolnego od papierosowego
                    dymu. Po pierwsze, czy to absurdalne żądanie, a po drugie, czy Ty nie robisz
                    tego samego, tylko w drugą stronę? Napisałaś, że denerwuje Cię utrudnianie
                    sobie i innym życia, a czym jest palenie w obecności niepalących?
                    Napisałaś, że każdy człowiek ma swoje słabości - szanuję je i toleruję, ale do
                    momentu, kiedy nie zaczną uprzykrzać życia innym. I wreszcie chciałbym zwrócić
                    Ci uwagę, że mamy do czynienia z dyskusją na forum, a nie zmasowanym atakiem
                    na każdego człowieka z dymkiem. Jeżeli ta dyskusja Cię drażni, nie musisz w
                    niej brać udziału, chociaż szczerze przyznam ( i bez ironii), że bez Ciebie
                    byłaby mniej ciekawa. A więc Mijaczku, dyskutuj, używaj argumentów i pozwól to
                    samo czynić innym.
                    Z serca pozdrawiam
                    • mijaczek Re: Palacze na przystankach 22.04.03, 17:57
                      no coz bebe... musze ci przyznac, ze z usmiechem czytalam twoj post (punkt dla
                      ciebie!)... ja tak doszlam do wniosku, ze naprawde trudno jest sie klocic (czy
                      dyslutowac) o czyms, co jest z jednej strony oczywiste (papaierosy moga
                      przeszkadzac), a z drugiej strony stanowia one moj nalog i chce (chocby
                      podswiadomie) z niego sie wytlumaczyc i miec prawo go praktykowac!
                      zakopuje wojenny topor!
                      pozdrawiam!
                      ps. do windy w zyciu bym z papierosem nie weszla!!!
                      • Gość: bb Re: Palacze na przystankach IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 22.04.03, 21:24
                        mijaczek napisała:

                        > ps. do windy w zyciu bym z papierosem nie weszla!!!

                        I za to, choć nie tylko za to Cię szanuję. Nie szanuję Twojego nałogu, bo on
                        szkodzi przede wszystkim Tobie, ale szanuję Twoje prawo do jego praktykowania,
                        do momentu, kiedy kłócić się będzie z prawem innych do unikania jego skutków.
                        Cieszę się Mijaczku, że mimo ostrej momentami wymiany zdań, doszliśmy do
                        jakichś tam wspólnych wniosków i przede wszystkim życzę Ci sukcesów w walce z
                        nałogiem i mocno trzymam kciuki. Powodzenia.

                        PS. Gdybym jeszcze mógł swoją walką na tym forum przyczynić się do tego, że
                        np. jutro wypalisz jednego papierosa mniej, moja satysfakcja z udziału w tej
                        ciekawej dyskusji byłaby podwójna :o)
                        • mijaczek Re: Palacze na przystankach 24.04.03, 02:05
                          no widzisz! czasami nawet palacz z niepalacym moze sie dogadac. jeslin chodzi o
                          moj nalog, to jakos na razie rzucac nie bede, bo palic lubie. ale jesli cie to
                          uszczesliwi, powiem ci, ze pol roku temu palilam paczke papieroskow dziennie
                          (tak, tak), a teraz pale 2-3 papierosy dziennie. ja tam jestem z siebie
                          zadowolona. a jak tobie sie podoba? podkerslam jednak, ze rzucic palenia nie
                          mam zamiaru, no chyba, ze zajde w ciaze, ale jak na razie wiatropylna nie
                          jestem... :), ale to chyba inna bajka...
                          • piasia Re: Palacze na przystankach 25.04.03, 11:02
                            Witam wszystkich!

                            Dorzucę swoje trzy grosze, bo parę razy mnie serdecznie ruszyło, gdy czytałam
                            argumenty palaczy.

                            1. ktos napisał, że niepalący naczytali się o strasznych skutkach biernego
                            palenia i ruszyli do ataku.

                            To nie jest tak, że "ktoś się naczytał". Ja bardzo często choruję na zapalenie
                            osrzeli i wielu lekarzy kazało mi już rzucić palenie. Problem w tym że nie
                            palę!!! a płuca mam jak palacz, bo przez wiele lat byłam biernym palaczem, nie
                            miałam wyjścia.

                            2. argument że palacz to czlowiek chory i jako chorego należy go traktować.
                            A jeżeli ktoś ma akurat rozstrój żołądka i straszne wiatry, to też jest chory...

                            3. nie należy każdemu palaczowi domyślnie przypisywać etykiety cham i
                            śmierdziel. Jeśli ktoś jest chamem, to po prostu dlatego że jest, a nie dlatego
                            że pali.

                            Na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby, które pytają czy mogą zapalić
                            papierosa. Natomiast znam setki takich, ktore uważają, że jak mi dym
                            przeszkadza, to powinnam wyjść. Przepraszam, jeżeli w szpitalu wszyscy palą w
                            ubikacji, to gdzie ja mam iść za potrzebą ?

                            W pracy, gdzie mam większość palących kolegów, długo walczyłam o zamykanie
                            drzwi od palarni. Prośby nie pomagały. Zyskałam sobie opinię osoby dziwacznej i
                            upierdliwej. Gdy jedna z palaczek rzuciła palenie, powiedziała mi, że dopiero
                            teraz czuje jak to strasznie śmierdzi. I że teraz rozmie, że to może komuś
                            przeszkadzać. Dopiero teraz! Wcześniej nie docierały do niej takie argumenty.

                            A zauważyliście, ża palacze na przystankach rzadko stoją w jednym miejscu? Z
                            reguły chodzą wte i we wte, tak że nieszczęsna ofiara naprawdę nie ma dokąd
                            uciec.

                            Trochę litości dla niepalących, dla tych którym dym przeszkadza z racji zapachu
                            (tzn. smrodu) ale także kobiet w ciąży, astmatyków i oskrzelowców. Dla nich to
                            jest trucizna.
                          • Gość: bb Re: Palacze na przystankach IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 25.04.03, 21:46
                            mijaczek napisała:

                            > no widzisz! czasami nawet palacz z niepalacym moze sie dogadac.
                            bb:Nigdy nie miałem co do tego wątpliwości

                            jeslin chodzi o
                            >
                            > moj nalog, to jakos na razie rzucac nie bede, bo palic lubie. ale jesli cie
                            to
                            > uszczesliwi, powiem ci, ze pol roku temu palilam paczke papieroskow dziennie
                            > (tak, tak), a teraz pale 2-3 papierosy dziennie. ja tam jestem z siebie
                            > zadowolona. a jak tobie sie podoba?
                            bb:Średnio. To i tak o jakieś 2-3 papieroski za dużo.

                            podkerslam jednak, ze rzucic palenia nie
                            > mam zamiaru, no chyba, ze zajde w ciaze, ale jak na razie wiatropylna nie
                            > jestem... :), ale to chyba inna bajka...

                            bb:Bajka nieco inna, istotnie, ale zastanawiałaś się co będzie, kiedy
                            zajdziesz w ciążę ( może nie od wiatru, ale jakąś inną drogą) i Twój nałóg
                            okaże się silniejszy? Czy nie lepiej przestać zawczasu?
                            • mijaczek Re: Palacze na przystankach 28.04.03, 16:12
                              no pewnie bb masz racje z ta ciaza,no ale co ja ci poradze, ze lubie sobie
                              wypic kawe i zapalic papaierosa, ze lubie zjesc dobry obiadek i zapalic
                              papierosa, ze lubie rozmawiajac z kims palic papierosa... no taka juz
                              jestem..lubie ten moj smierdzacy nalog......
                              • Gość: bb Re: Palacze na przystankach IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 28.04.03, 19:41
                                Mam jedynie nadzieję, że w tak ważnym zdarzeniu, jakim jest bycie w ciąży,
                                Twoja determinacja do rzucenia palenia i chęć urodzenia zdrowego dziecka,
                                okażą się silniejsze od nałogu, czego szczerze Ci życzę
                            • mjot1 No nie przesadzajmy... 28.04.03, 21:43
                              W tych tak przerażających ciemnych czasach (kilkadziesiąt lat wstecz), gdy
                              kobiety zaczynały palić (bo taka była wówczas moda w odróżnieniu od mody
                              obecnej) to te kobiety też do licha rodziły!
                              Jak widać zresztą po obecnie piszących!
                              A śmiem sądzić, że dzieci wówczas zrodzone to nie są same kaleki, degeneraci
                              i... a już nie napiszę groźniej!

                              Czyż może ktoś jednoznacznie stwierdzić, że kobieta paląca w ciąży urodzi
                              potwora lub słabiznę, która przez swe króciutkie życie jedynie cierpieć będzie
                              na wszelakie choroby?
                              Przecież jest to nadinterpretacja! To kompletna skrajność!
                              Oczywiście palenie szkodzi. Ale nie róbmyż z tego do licha zabójczej broni
                              biologicznej czy chemicznej!
                              Jeszcze raz powtarzam. Broń taka to przemysł samochodowy z całą swą otoczką! A
                              nie dymek z papierosa.

                              Najniższe ukłony!
                              Nie znoszący przeginania pały w pozycje skrajne M.J.

                              PS Tradycyjnie już... Osobny ukłon pełen sympatii dla Mijaczka
                              • Gość: bb Re: No nie przesadzajmy... IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 28.04.03, 22:47
                                mjot1 napisał:

                                > !
                                >
                                > Czyż może ktoś jednoznacznie stwierdzić, że kobieta paląca w ciąży urodzi
                                > potwora lub słabiznę, która przez swe króciutkie życie jedynie cierpieć
                                będzie
                                > na wszelakie choroby?

                                Oczywiście, że nie. Tak jak nie można jednoznacznie stwierdzić, że dziecko
                                wyrzucone przez okno z trzeciego piętra zabije się bądź zrobi sobie inną
                                krzywdę. Jednak w takim przypadku prawdopodobieństwo tegoż mocno wzrasta.


                                > Oczywiście palenie szkodzi. Ale nie róbmyż z tego do licha zabójczej broni
                                > biologicznej czy chemicznej!

                                Czy ilość osób zmarłych na raka płuc i krtani właśnie z powodu palenia nie
                                przemawia do Twojej wyobraźni?

                                > Jeszcze raz powtarzam. Broń taka to przemysł samochodowy z całą swą otoczką!
                                A
                                > nie dymek z papierosa.

                                Jeszcze raz powtarzam. Rozmawiajmy o dymku z papierosa, a jeśli chcesz, to
                                załóż wątek o szkodliwości spalin samochodowych. I po raz kolejny piszę -
                                istnienie jakiegoś zagrożenia nie wyklucza obecności innych, choćby nawet
                                mniejszych.
                                >
                                > Najniższe ukłony!
                                > Nie znoszący przeginania pały w pozycje skrajne M.J.

                                Tu się zgodzę, bo i ja nie znoszę przeginania pały i również na tym forum
                                myślę, że dałem temu wyraz

                                >
                                > PS Tradycyjnie już... Osobny ukłon pełen sympatii dla Mijaczka

                                A z tym, to już się zgadzam absolutnie
                                • mijaczek do sznownych panow mj i bb 29.04.03, 02:03
                                  bardzo mi milo,ze dyskusja trwa nadal...... panowie.... mysle, ze zaczynamy
                                  nieznacznie wkraczac na teren mojej dobrej znajomej pani filozosi, ktora ma to
                                  do siebie, ze zdradza kazdego swojego przyjaciela z nastepnym i kazdemu z nich
                                  mowi, ze to jego kocha najbardziej... no coz... mysle moi drodzy forumowi
                                  przyjaciele, ze nasze wywody juz nie doprowadza nas do niczego, poniewaz
                                  (przynajmniej ja tak sadze)... rozmawiamy o dwoch roznych swiatach i zarowno
                                  jak ja i MJ, tak bb bedziemy swoich swiatow bronic. i bardzo dobrze!!! i to mi
                                  sie podoba!!!
                                  pelne usmiechu pozdrowionka dla MJ i bb!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka