Dodaj do ulubionych

a ja mam już dość...

04.07.08, 09:43
Mam już dość najeżdżania na mnie za to że zakrakałam inaczej niż
wrony przy których przycupnęłam.
Może jeszcze nikt nie zauważył, pomiędzy wierszami, jestem kobietą
po rozwodzie. Mam kupę problemów na głowie. I słowo daję szczerą
chęć do normalnej rozmowy. Rozmowa to nie koniecznie przytakiwanie
wszystkim. Jak gdzieś wspomniałam, dyskutuję po to by być może w
przyszłości zmienić zdanie...bo tylko krowa nie zmienia zdania i
cały czas żuje tą samą trawę, zmieniając żołądki-bo ma ich ileś tam.
A mnie mdli na samą myśl o takim żuciu...
Obserwuj wątek
    • przed.brama Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 09:54
      k-ika napisała:

      > A mnie mdli na samą myśl o takim żuciu...
      Żucie bywa niezwykle twórcze. Jest jednym ze sprawdzonych sposobów
      atakowania problemu. Psychoterapia to w dużej mierze ukierunkowane
      żucie.smile
      • k-ika Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 09:57
        to być może jest mi to potrzebne ale nie wiem jak za to się wziąść,
        ja w swoim zyciu przyjęłam strategię nie rozdrapywania przeszłości
        tylko chciałam tworzyć przyszłość. Mieć wpływ na własne życie...czy
        to jest złe?
        • k-ika Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 09:58
          Bo jeżeli jest złe po powiedzcie jak zawrócić?
        • przed.brama Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 10:14
          k-ika napisała:

          > ja w swoim zyciu przyjęłam strategię nie rozdrapywania przeszłości
          > tylko chciałam tworzyć przyszłość. Mieć wpływ na własne
          życie...czy
          > to jest złe?
          Jeśli przeżułaś przeszłość w tworczy sposób, wszystko jest oki.smile

          • k-ika Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 10:15
            chodzi o to, że nic nie żułam...
            • przed.brama Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 10:31
              Jeśli nie przetrawiłaś przeszłości, w pewnym momencie zacznie Ci się
              odbijać czkawką. To naturalnie moje osobiste zdanie.
              • k-ika Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 10:45
                skoro cały czas ten temat wałkujemy...

                A dlaczego nie płacą lub mało płacą?
                Może nie mają możliwości takich...jak my byśmy chciały. Aczy to nie
                są ludzie?
                Zaraz mnie zaatakujecie ja wiem.
                Ale tak na zimno analizując to wszystko.
                Pracują (otych co pracują i płacą), płacą starają się więcej
                pracować cieszą się, że coś kupią bo zarobili więcej...atu bach "aż
                ty jak śmiesz mieć więcej a dziecku nie dasz?"
                To wszystko tylko przemyślenia...do nikogo nie piję...teoretyczne
                rozważania.
                Staram się zrozumieć dlaczego tak się dzieje.
                Mam kolegę, który zarabia dobrze. Nie ma nic bo ponad 50% płaci
                alimentów. Samemu ciężej się żyje. Ex żona jeździ autem, dzieci za
                granicą spędzają wakacje, jej mąż ciągle mówi czemu X więcej nie
                daje-przecież rok minął miesiąc temu.
                A pan x płaci za skromne mieszkanko, spotkał fajną kobietkę...
                Dopiero jazda się zaczęła,...jak on mógł. Dzieci zaczął zaniedbywać
                bo spotyka się z panią Y. A przecież powinien do końca być sam. I
                tylko o dzieciach myśleć.
                A dzieci nawet na dzień ojca sms nie przysłały. Ale na dzień dziecka
                przyszły i tatuś jak zawsze prezenty miał przygotowane.
                Ten chłopak nawet nie narzeka, tylko jak więcej wypije to ma łzy w
                oczach. Oczywiście zaczął więcej pić. Ex mówi-pijak, mieszkanie
                zabrać już na dzieci przepisać....

                Wiem wy takie nie jesteście. Ja też taka nie jestem. Ale uwierzcie
                mi to nie jest jeden taki przypadek.

                Wprowadziłam was w błąd, to nie ja nie biorę alimentów, to on nie
                płaci. Ale mnie bardziej się podoba forma-nie biorę.
                • tricolour Jesteś jedną z nielicznych kobiet na forum... 04.07.08, 10:49
                  ... która ma takie własne zdanie na temat alimentów. Za każdą dyskusją o
                  alimentach stoją emocje i zawsze są to długie wątki.

                  Stanęłaś po innej stronie niż roszczeniowa, stąd jazda, a że jesteś kobietą (i
                  nie trzymasz strony kobiet) to jazda podwójna. Masz czas się czegoś nauczyć.

                  smile)
                  • lampka_witoszowska Re: Jesteś jedną z nielicznych kobiet na forum... 04.07.08, 12:55
                    Tri, tu nie ma strony kobiet i nie-kobiet...

                    ja pisałam jako córcia tatusia, który nie za bardzo chcial się
                    finansowo udzielac, o spotkaniach nie wspominając

                    to po czyjej stronie ja jestem? wink
                  • nasyl Lipa 09.07.08, 22:04
                    tricolour napisał:
                    nie trzymasz strony kobiet) to jazda podwójna. Masz czas się czegoś nauczyć.

                    No tak, masz jeszcze czas się dostosować zanim Cię wytną.

                    Wróciłem z urlopu i widzę że to forum jest tendencyjne, pomimo że moderatorami
                    są niby-mężczyźni, znikają wątki, rozwódki koncentrują się na własnych emocjach.
                    Zamiast pomagać, ludzie sobie ubliżają, szczególnie zgorzkniałe kobiety.
                    Lipa, Panie Jarkoni.
                    • tricolour Jakiś słaby urlop miałeś... 09.07.08, 22:09
                      ... skoro nie dostrzegasz pogody ducha na forum.

                      tongue_outP
                      • nasyl Re: Jakiś słaby urlop miałeś... 09.07.08, 22:10
                        taki zawód mam...
                        pogoda ducha ?????
                        • tricolour Tak - pogoda ducha... 09.07.08, 22:13
                          ... jest spokojnie i sobie ludziki nasze gadają.

                          Czasem wpadnie ktoś z chęcią zrobienia zadymy, to ląduje poza forum i jest OK.
                          Czasem nawet się posprzeczamy i co w tym złego skoro mamy różne zdania?
                          • zielona_ropucha Re: Tak - pogoda ducha... 09.07.08, 23:26
                            I właśnie to mi się podobasmile,a te "nasze ludziki",to juz bardzo mi
                            się podobasmile
                      • nasyl Re: Jakiś słaby urlop miałeś... 09.07.08, 22:13
                        jeśli forum służy przyklaskiwaniu rozwódkom które najpierw pochopnie się
                        rozwodzą a potem żałują, że chłop sobie babę znalazł to ok. Jeśli jednak ma być
                        obiektywne należy coś tu chyba zmienić.
                        • tricolour O ile dobrze pamiętam... 09.07.08, 22:19
                          ... to w ciągu czterech lat był tylko JEDEN wątek rozwódki, która żałowała
                          rozwodu. Z półtora roku temu...

                          Jeżeli chcesz forum zmieniać, to proszę bardzo. Jako uczestnik forum masz wpływ
                          - tym co i jak piszesz - na jego kształt.
                          • nasyl Re: O ile dobrze pamiętam... 09.07.08, 22:25
                            oj nie udawaj naiwnego, chyba jedna ODWAŻNA raz na 1,5 roku, żadna Ci się
                            przecież tu nie przyzna, chyba że jakaś niezrzeszona lub nowa smile))
                            • tricolour Może też być inaczej... 09.07.08, 22:28
                              ... że te tchórzliwe i niezrzeszone omijają forum szerokim łukiem, bo dostaną po
                              głowie.

                              Jeśli tak, to forum jest bardzo dobre.
                              • nasyl Re: Może też być inaczej... 09.07.08, 22:36
                                no tak ale zrzeszanie się przeciw facetom....chyba przyznasz że 99% to właśnie
                                forum służące temu celowi, podoba Ci się to. Nie znam twojej historii, ale
                                zakładając że cię baba wyrolowała i załóżmy siedzi tu na forum, tkwisz dalej w
                                bagnie. A moze po prostu to dobra zabawa jak się rozwódki miotają z emocjami. Ja
                                w każdym razie z tony sieczki na swoim wątku znalazłem 2-3 konkretne zdania.
                                • tricolour Zrzeszanie, powiadasz... 09.07.08, 22:45
                                  ... rzeczywiście jest i przyznam, że może być denerwujące.

                                  Ale ma to także inny wymiar: na forum są głównie kobiety zdradzone, poniżone,
                                  rzadko zdarzają się szczęśliwe i zadowolone rozwódki we wczesnej fazie
                                  porozwodowej. Można zatem zrozumieć jakie emocje nimi miotają. Zresztą przypatrz
                                  się sobie - Ty też wnosisz emocje.

                                  "w każdym razie z tony sieczki na swoim wątku znalazłem 2-3 konkretne zdania" -
                                  to jest właściwa proporcja, ważne jest, że znalazłeś coś dla siebie. Pobądź na
                                  forum dłużej, to dostaniesz więcej.
                                  • nasyl Widzisz Tri 10.07.08, 10:00
                                    sylwiamich napisała:

                                    > Jakie to beznadziejne...rozwiodłam się niepochopnie.Nie żałowałam
                                    > tego kroku nigdy, nawet przez sekundę.I marzę o tym, żeby sobie mój
                                    > były babę znalazł.Nawet bardziej babę, niż kobietęwink))(...)

                                    i

                                    sylwiamich napisała:

                                    Tak mówisz, bo nie lubisz facetów.Nie lubisz bo jesteś
                                    > zgorzkniała.Jesteś zgorzkniała, bo pochopnie się
                                    > rozwiodłaś.Pochopnie się rozwiodłaś bo jesteś głupią
                                    > kobietą/złą.Głupie/złe kobiety się rozwodzą i są zgorzkniałe i nie
                                    > lubią facetów.Mądre/dobre kobiety są jak telewizja Trwam i zostają
                                    > pomimo wszystko z nasylami.I nie próbu tego rozwalać!!!smile))


                                    Niby jedno zdanie z drugim nie ma nic wspólnego, ale nie piszą tak osoby które
                                    "nie żałowały tego kroku nigdy".
                                    Tutaj przeciętna wieku 35-45 lat, a więc po niezłym przebiegu (piszemy o
                                    kobietach, mężczyźni to Ty i 2 moderatorów, Leptisa nie liczę, bo albo gość na
                                    prochach pisze, albo artycha jakiś, a więc wiek beznadziejny - przechodni
                                    faceci - apatia - a ich dyskusje zwykle prowadzą prędzej czy później do
                                    problemu kasy i alimentów. To "Forum wściekłych (z wyjątkami) kobiet a nie
                                    "Rozwód i co dalej".
                                    Kobiet którym nic nie wyszło, udają że jest im z tym dobrze, jak pojawi się
                                    facet, zaraz obsiadają go jak muchy.
                                    Wmawia się mi jakieś problemy, wyzywa od biedaków. Oczywiście mój problem to
                                    pazerna, tłusta baba która śpi na kasie i nie może przeżyć ,że mam szczęśliwą
                                    rodzinę. Zobacz jak pisze Kika a jak reszta. ona jest szczęśliwa i to nikomu się
                                    tutaj nie podoba. Masakra, Tri.


                                    • nasyl Re: Widzisz Tri 10.07.08, 10:18
                                      "Ciesz się szczęściem innych, a może trochę znajdzie się dla ciebie."

                                      Ta sygnaturka znaleziona u Ladyhawke12 powinna być mottem tego forum, na razie
                                      jest tylko pobożnym życzeniem.

                                      A co TV Trwam, polecam Apel Jasnogórski o 21-ej, zamiast chłonąć ateizm na
                                      kilogramy w masońskiej TVN. Pamiętajcie że ludzie i pieniądze Was opuszczą,
                                      prędzej czy później....i prędzej czy później zostaniecie sami (ja również).
                                      Obyście nie zostali kozłami.
                                    • to.ja.kas Oj Nasyl 10.07.08, 10:21
                                      ja Ci nawet współczuję.
                                      Ja z tych co mam spodnie w domu i szczęście prawie rodzinne (prawie
                                      bo to konkubinat się nazywa, ale sama sobie tak zaplanowałam i mi
                                      dobrze).
                                      Alimentów mam 350 zł. Pewnie koło 18 rż Małej eks mąż złoży o
                                      obniżenie lub zniesienie obowiązku alimentacyjnego i niech mu
                                      tam...zostawiłam mu dom, kasę, lokaty i samochody, to te 350 zł mnie
                                      nie zbawi a moją Małą to juz na bank nie.
                                      A szkoda mi Ciebie z kilku powodów.
                                      Pierwszy to taki, że rozluźniła się u Ciebie więź z synem i
                                      jesteście dla siebie obcy...bo ciężko wydaje się kase na obcą osobę.
                                      Współczuję tego samego synowi, bo cholera wie co i kto spowodował ,
                                      że takie miedzy Wami relacje? Może Ty, a może twoja eks to wypisz
                                      wymaluj zona jak z wątków Jp2? Rożnie bywa i tu się z Tobą zgodzę.
                                      Zal mi Ciebie bo jestes rozgoryczony i zły a to nie jest dobra
                                      pozywka dla szczęścia Twojej rodziny, więc żal mi i Twojej rodziny.
                                      I mówie to serio nie ma w tym co napisałm krztyny złośliwości.

                                      Ale jeśli zona rzeczywiście zołza niczym eks Jacka, jeśli
                                      rzeczywiście twoja rola została sprowadzona do roli bankomatu, jeśli
                                      rzeczywiście czujesz, że Ciebie sie naciąga to idź i złóż sprawę w
                                      sądzie i nawet wygranej Ci zyczę.
                                      Tylko nie obrażaj tu kobiet, nie wal im między oczy ich wieku,
                                      braku klasy i miłości do dzieci...bo ta walka pań o szczescie dzieci
                                      to nie zawsze tylko walka o pieniadze od eksa ale też o uśmiech
                                      dziecka i jego szczescie i start w przyszłe, lepsze zycie.
                                      Nie zawsze? Oczywiście, że nie zawsze. My tak jak i Wy nie jesteśmy
                                      aniołami i czasem jesteśmy okrutne i głupie. Ale Drogi nasylu
                                      naprawdę w populacji okrucieństwo i głupota jest rozłożona po równo,
                                      na fectów i kobiety, na dzieci i starych.
                                      Awantura z Tobą to wynik przede wszystkim formy a niekoniecznie
                                      tresci.
                                      Bo ja byc moze nawet do treści bym się skłaniała, ale forma mało
                                      strawna.

                                      Pozdrawiam
                                      • sylwiamich Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:28
                                        A wystarczy nasyla ze szczęsliwa k-kiką połaczyć i wszyscy byliby
                                        zadowoleni.Ona nie wołałaby kasy, on z dzieckiem by się nie
                                        widywał.Ciągle mówię że jak jest amator na dewiację, to dewiacja
                                        przestaje nią być.
                                        • to.ja.kas Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:32
                                          Z tego co Kika pisała o sobie to ona juz jest w szczęśliwym związku.
                                          Po drugie nie zajmuję się łaczeniem par, nawet jak mi się wydaje,że
                                          ludzie rewelacyjnie pasowaliby do siebie. jakbym miała takie ciągoty
                                          zatrudniłabym się w jakimś biurze matrymonialnym.
                                          Po trzecie poprzedniego komentarza nie napisałam po to bys mogla pod
                                          nim uskuteczniać złośliwe, osobiste wycieczki.
                                          Po czwarte naprawde marny to komentarz i niewiele wnosi, poza tym,
                                          że może tylko w przypływie emocji doprowadzić do kłotni na forum, a
                                          tego przeciez nikt nie chce.
                                          Dla mnie EOT
                                          • sylwiamich Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:38
                                            Jak napiszę że jestm szejkiem arabskim to też uwierzysz? Nie
                                            interesuję się czym się zajmujesz, ja też ich nie łączę.To był
                                            jedynie złośliwy komentarz. A żeby iść Twoim tonem....
                                            nie jestem od tego żeby nawracać chorych na głowę.Jakbym uważała że
                                            to potrafię lub miała takie ciągoty to założyłabym sektę lub inne
                                            badziewko.
                                            Nioe interesuje mnie też po co napisałaś poprzedni post.Nie jesteś
                                            na Swoim forum...tam możesz sobie rządzić.
                                            Poza tym zamierzam za Twoją radą przestać być dwulicową, udającą
                                            dobrą ciocię...czego i Tobie z całego serca życzęsmile))
                                      • nasyl Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:44
                                        Jeżeli wierzyć w Twoje dobre intencjei to co napisałaś, to moja "eks" jest
                                        dokładnym zaprzeczeniem Ciebie, a z wniosku o obniżenie lub uchylenie alimentów
                                        zrezygnowałem, będę płacić, chociaż nie wiem na jakiej podstawie, nawet wyników
                                        z ostatniej klasy mi nie udostępniono.
                                        A tak na marginesie, gdyby się od Ciebie wyprowadziła kobieta z rocznym
                                        dzieckiem z jednego tylko powodu tj, kasy której wtedy nie miałem, przez 18 lat,
                                        traktowała Cię jak psa ze swoją małomiasteczkową rodziną, tresowała dziecko na
                                        "kartę bankomatową" a teraz rozkłada ręce i mówi jaki to wyrodny ojciec. "Czemu
                                        nie dałeś dziecku 20 zł tylko 10". Jak dostał 200 to dlaczego nie 500 przecież
                                        kurs prawa jazdy kosztuje 1000, jak 600 na 18-tkę to dlaczego tylko tyle, 18-tka
                                        raz w roku przecież. Zawsze będzie za mało. No i jakim prawem śmiałem ułożyć
                                        sobie życie. Na szczęście sprawy alimentów nie są tematem rozmów w domu, dzieci
                                        nie zasłużyły na to.
                                        Zgodzę się że jako małoletni nie miał wpływu na postępowanie matki ale jako
                                        dorosły świadomie myślący człowiek wywinął taki numer, że nie ma o czym tu mówić.
                                        • sylwiamich Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:53
                                          Teraz należałoby się zastanowić nad pobudkami rezygnacji z tychże
                                          alimentów.K-ika się zemściła odmawiając kontaktu z dziećmi
                                          ojcu.Kaśka uciekła od przemocowca.Ja nie mam już siły walczyć z
                                          facetem który robi wszysko aby nie płacić.Ja...oczywiście
                                          zrezygnowałam z alimentów bo mam dwie łapki i sama mogę się wziąść
                                          do robotywink))Nie wiem jak pozostałe dwie dziewczyny....pewnie równie
                                          szlachetne pobudki, o ile nie bardziej.
                                        • to.ja.kas Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:53
                                          W moje intencje możesz wierzyć bądź nie, są tacy co wierza i tacy co
                                          nie wierza (nie mój problem smile ).
                                          Jak bym sie czuła jakby było tak jak to teraz opisałes? Paskudnie
                                          pewnie.
                                          I pewnie od czasu do czasu splunęłbym za siebie.
                                          Nikt nie lubi robic za karte kredytową i każdy za to co robi czasem
                                          chce usłyszeć "dziekuje"...
                                          Z jakiś powodów sie rozstaliście. Każdy ma swoje. Ja też miałam
                                          jakieś kiedy się rozwodziłam.
                                          Każdy z nas bywa złośliwy. Ja też. I pewnie eks skarzy sie na mnie.
                                          Ja na niego skarżyłam sie nie raz i uwazam,ze mój gniew jest
                                          uzasadniony.
                                          Co bym zrobiła w Twoje sytuacji? Ni cholery nie wiem. Niestety softu
                                          na rozwiązywanie problemów innych ale i swoich mi nie wgrano sad((
                                          Na szczescie moje relacje z dzieckiem są zupełnie inne niz twoje z
                                          synem.

                                          Wiem jedno, że jak chcesz więcej dobrych rad zmień formę. Nie zniżaj
                                          jej do poziomu osób które uważasz za dno...po tym tylko niesmak
                                          pozostaje.
                                          • sylwiamich Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:59
                                            to.ja.kas napisała:
                                            Nie zniżaj
                                            > jej do poziomu osób które uważasz za dno...po tym tylko niesmak
                                            > pozostaje.

                                            Ostatnio same miłe osoby na tym forum.Oczywiście poza rozwódami,
                                            pazernymi i tymi co im chłopa brak.
                                          • lampka_witoszowska Re: Oj Tojakas :) 10.07.08, 13:19
                                            kurczę, normalnie wtrącam się i już czuję, że nic dobrego z tego nie
                                            będzie smile

                                            chyba, że zanim odpiszesz (albo i nie, co będzie lepsze), pomyślisz
                                            nad przytoczonym cytatem
                                            otóż:

                                            "Po trzecie poprzedniego komentarza nie napisałam po to bys mogla
                                            pod
                                            nim uskuteczniać złośliwe, osobiste wycieczki.
                                            Po czwarte naprawde marny to komentarz i niewiele wnosi, poza tym,
                                            że może tylko w przypływie emocji doprowadzić do kłotni na forum, a
                                            tego przeciez nikt nie chce.
                                            Dla mnie EOT"

                                            to napisałas do Sylwii
                                            a teraz weź do siebie, coby nei robic afery, bo wszystkie wyjdziemy
                                            na pazerne i żądne krwi smile)) jak zmije w kłębowisku, naści nasyl
                                            podpowiedź

                                            (kurde, właściwie nie wiem, czy żmije w kłębowisku się nawzajem
                                            atakują)
                                            • to.ja.kas Re: Oj Tojakas :) 10.07.08, 13:30
                                              Lampko ja widze różnice w swoim pierwszym watku do tego faceta a
                                              komentarzem o swataniu Kiki. Jesli Ty nie...masz do tego swiete
                                              prawo. I masz swiete prawo sie ze mna nie zgadzac. Mam nadzieje, ze
                                              nie spróbujesz wyswatac mnie za jakiegos kolejnego mezczyzne co tu
                                              zawita...to bezcelowe, bom zajeta.

                                              Pozdrawiam smile
                                              PS. Zmije ? To moje słowa? Nie przypominam sobie bym w tym watku je
                                              uzyła w kontekscie forumek.
                                              • sylwiamich Re: Oj Tojakas :) 10.07.08, 16:02
                                                I nigdy nie swatałam nasyla z k-iką...wszak obydwoej są w
                                                szczęśliwych związkachwink)
                                                Zwracam tylko uwagę na dobór...że ważny jest.
                                              • lampka_witoszowska Re: Oj Tojakas po raz drugi...:) 11.07.08, 19:31
                                                to poniższe to jest dla Ciebie swatanie? tak dla pewnosci pytam...

                                                "A wystarczy nasyla ze szczęsliwa k-kiką połaczyć i wszyscy byliby
                                                zadowoleni.Ona nie wołałaby kasy, on z dzieckiem by się nie
                                                widywał.Ciągle mówię że jak jest amator na dewiację, to dewiacja
                                                przestaje nią być."

                                                ps. Żmije nie mogą byc Twoim słowem, bo to ja streściłam w ten
                                                sposób podejście nasyla do tutejszych pań

                                                Pozdrawiam tesz smile smile
                                            • z_mazur Oj lampko :) 10.07.08, 13:52
                                              A ja mama też takie nieodparte wrażenie, że Sylwia czasem jak ma zły
                                              humor to ogranicza się w swoich postach do złośliwych komentarzy,
                                              które niczego nie wnoszą do dyskusji, a mają jedynie na celu dopiec
                                              komuś, a to za każdym razem może być prosty przyczynek do kolejnej
                                              zadymy na forum.
                                              • sylwiamich Re: Oj lampko :) 10.07.08, 15:59
                                                A ja mam nieodparte wrażenie że czasmai nie masz własnego zdania,
                                                tylko łykasz to co Ci podpowiedzą jakieś badania.Ponadto mam
                                                wrażenie że masz lekkiego fiubzia na punkcie alimentów/opieki nad
                                                dzieckiem.To tyle samo wnosi do forum co i Twoja wypowiedz na mój
                                                temat.
                                                Sylwia miewa złe humory, zwłaszcza gdy spotyka się z kobietą pokroju
                                                k-iki, która uważa siebie za lepszą, daje innym dobre rady a sama
                                                uprawia swoisty rodzaj ku...stwa (cytat jp), ograniczając za karę
                                                kontakty dziecka z ojcem.
                                                Miewa również brak poczucia humoru, gdy facet widzący w każdej
                                                kobiecie swoją złą żonę, pisze że kobiety tu nienawidzą
                                                facetów.Mierzi mnie to.I w przeciwieństwie do Ciebie nie
                                                potrafię "przejść nad tym do porządku dziennego i napić się pomimo".
                                                • z_mazur Re: Oj lampko :) 10.07.08, 17:04
                                                  I na dodatek jesteś bardzo wrażliwa na krytykę. smile)))

                                                  A w kwestii badań, to już mnie zupełnie rozwaliłaś. Do luftu z Newtonem i jego bezsensownym prawem ciążenia, mam na ten temat swoje zdanie, do luftu z Kopernikiem, dla mnie Słońce się będzie kręcić wokół Ziemi (przecież to wyraźnie widać, moje doświadczenie mi to podpowiada). Jak szaleć z własnym zdaniem i mieć w dupie badania, to szaleć. smile))
                                                  • sylwiamich Re: Oj z-mazur.. 10.07.08, 22:54
                                                    Dziwne to dla mnie i niezrozumiałe.
                                                    Ja piszę na czyjś temat- mam zły nastrój
                                                    Ty piszesz na mój temat- fajnie, masz prawo
                                                    Ja piszę na Twój temat- jestem wrażliwa na krytykę.
                                                    Muszę się z tym przespać.
                                              • lampka_witoszowska Re: Oj zmazur :) 11.07.08, 21:13
                                                a ja myślę, że każdy normalny tu tak ma smile

                                                i jeszcze myślę, że nasyl chce tu miec zastęp prawników bez uczuc,,a
                                                nie ludzi z emocjami smile

                                                a ja nie chcę tak za darmo pisac, co wiem, czasem chcę miec szansę
                                                napisac wszystko, co mi się na klawiaturę ciśnie...
                                                inaczej będę mogła się odzywac tylko na forum "chemia", bo tam mam
                                                bez emocji... chociaż... skoro to lubię?...
                                                wink
                                                • sylwiamich Re: Oj zmazur :) 11.07.08, 21:15
                                                  Wiesz lampko...nasyla też wyremontujemysmile)))
                                                  • lampka_witoszowska Re: Cichaj! przecież to cel ruchomy :))) 11.07.08, 21:21
                                                    dowie się i pójdzie taki... zepsuty
                                                    i nieswój
                                                    smile
                                                  • nasyl Re: Cichaj! przecież to cel ruchomy :))) 13.07.08, 15:13
                                                    nie ma co remontować, nasyl jest już po rewitalizacji, pójdzie - owszem, ale
                                                    świeży i całkiem swój
                                                  • lampka_witoszowska Re: pierwsze słyszę...:))) 13.07.08, 20:04
                                                    żeby pacjent sam sobie diagnozę stawiał!
                                                    wink
                                      • nasyl Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:49
                                        nie pisz na moje posty, albo pisz że jestem matołem, bo inaczej narazisz się
                                        zrzeszonym, ja sobie pójdę a Ty zostaniesz z nimi, same problemy, prawda Tri ?
                                        • lampka_witoszowska Re: Oj Nasyl :))))) 10.07.08, 13:25
                                          piękna, klasyczna manipulacja smile)))

                                          "jak się ze mną zgodzisz, to jestes odważny i masz jaja, a jak się
                                          ze mną nei zgodzisz, to piszesz pod publikę"

                                          wiesz, nasyl, tylko zwykła baba, niepewna swoich racji, musi szukac
                                          wsparcia w taki sposób wink
                                          • nasyl zdecydownie !!! 10.07.08, 13:57
                                            zgadzam się teraz i zaocznie smile))
                                            Mam też 2 jaja.
                                            • tricolour A tak serio... 10.07.08, 14:51
                                              ... to oczekujesz od tego forum? Proszę najlepiej w punktach.
                                              • nasyl Re: A tak serio... 10.07.08, 16:32
                                                IMHO jeśli piszemy o uchyleniu alimentów, piszmy o uchyleniu alimentów, a nie o
                                                wyrodnej naturze Nasyla, jeśli ktoś założy wątek o wyrodnej naturze Nasyla,
                                                piszemy o wyrodnej naturze Nasyla.
                                                Jest świeży temat o kobiecie która nie wie co robić, piszmy swoje opinie, swoje
                                                doświadczenia, nie włączajmy do wątku emocji z innych wątków, zaszłości itp.
                                                Widzisz chyba lepiej niż ja, że tu jest polowanie na czarownice, pojawiam się w
                                                jakimś wątku, zaraz dookoła siadają muchy, no cóż traktują mnie jak g.... więc
                                                siadają.
                                                Nie traktujmy siebie jak g..., nie ukrywam, ze kilka osób jest tu dobijających,
                                                dla innych ja jestem dobijający, ale nie obrażajmy się wzajemnie z tego powodu,
                                                ja się postaram w każdym razie.
                                                • sylwiamich Re: A tak serio... 10.07.08, 22:50
                                                  nasyl napisał:
                                                  > Nie traktujmy siebie jak g..


                                                  Cytuję Ciebie:
                                                  "....jeśli forum służy przyklaskiwaniu rozwódkom które najpierw
                                                  pochopnie się rozwodzą a potem żałują, że chłop sobie babę znalazł
                                                  to ok. Chyba jedna ODWAŻNA raz na 1,5 roku, żadna Ci się
                                                  przecież tu nie przyzna, chyba że jakaś niezrzeszona lub nowa smile))
                                                  ... że te tchórzliwe i niezrzeszone omijają forum szerokim łukiem,
                                                  bo dostaną po
                                                  głowie.No tak ale zrzeszanie się przeciw facetom....chyba przyznasz
                                                  że 99% to właśnie forum służące temu celowi. A moze po prostu to
                                                  dobra zabawa jak się rozwódki miotają z emocjami. Ja
                                                  w każdym razie z tony sieczki na swoim wątku znalazłem 2-3 konkretne
                                                  zdania."

                                                  Skoro masz wyrobione zdanie o 99% kobiet stąd, to daj mi prawo mieć
                                                  wyrobione zdanie na temat jednego faceta, jakim jest autor
                                                  powyższego..oki?
                                                  • nasyl Szkoda Sylwia 11.07.08, 09:09
                                                    masz takie samo i takie ładne imię jak moja Żona, z reguły wszystkie Sylwie które znam są z natury łagodne, szkoda że jesteś taka zadziorna sad
                                                  • ogrodnik69 Re: Szkoda Sylwia 11.07.08, 09:26
                                                    A mnie Sylwia bawi i rozśmiesza smilei nawet ciekawi sposób jej
                                                    wypowiedzi.czasami:smile)
                                                  • sylwiamich Re: Szkoda Sylwia 11.07.08, 09:29
                                                    Ogrodnik...czyżbyś został następnym moim "wielbicielem"?Bo coś tylko
                                                    w moich watkach Cię widuję...zaczyna mnie to przerażać...
                                                  • sylwiamich Re: Ogrodnik.... 11.07.08, 21:09
                                                    ...jezyk sobie odgryzę, że to piszę.Ale cały dzień jakoś tak się żle
                                                    czuję że warknęłam na Ciebie.Przepraszam.Lubię Cię.Pomimo Twojego
                                                    protekcjonalnego tonuwink))
                                • zielona_ropucha Re: Może też być inaczej... 09.07.08, 23:29
                                  Błąd,tu nie ma zrzeszenia przeciw facetom,nigdy tego nie było.
                                  • lampka_witoszowska Re: Hej, Zielona Ropuszko... 09.07.08, 23:55
                                    ...no, nawet nie udowadniaj, że nie jestes wielbłądem smile))))

                                    dla nasyla jestes i już smile)))
                                    • zielona_ropucha Re: Hej, Zielona Ropuszko... 09.07.08, 23:59
                                      Trudno,ja tylko staram sie wyprowadzić z błędu biedaka,bo strasznie
                                      nerwowy i bardzo nie lubi kobiet.
                                      • sylwiamich Re: Hej, Zielona Ropuszko... 10.07.08, 07:30
                                        zielona_ropucha napisała:

                                        > Trudno,ja tylko staram sie wyprowadzić z błędu biedaka,bo
                                        strasznie
                                        > nerwowy i bardzo nie lubi kobiet.

                                        Tak mówisz, bo nie lubisz facetów.Nie lubisz bo jesteś
                                        zgorzkniała.Jesteś zgorzkniała, bo pochopnie się
                                        rozwiodłaś.Pochopnie się rozwiodłaś bo jesteś głupią
                                        kobietą/złą.Głupie/złe kobiety się rozwodzą i są zgorzkniałe i nie
                                        lubią facetów.Mądre/dobre kobiety są jak telewizja Trwam i zostają
                                        pomimo wszystko z nasylami.I nie próbu tego rozwalać!!!smile))
                        • sylwiamich Re: Jakiś słaby urlop miałeś... 09.07.08, 22:22
                          Jakie to beznadziejne...rozwiodłam się niepochopnie.Nie żałowałam
                          tego kroku nigdy, nawet przez sekundę.I marzę o tym, żeby sobie mój
                          były babę znalazł.Nawet bardziej babę, niż kobietęwink))Obiektywizm to
                          chyba na innym forum? Tu dowodzą subiektywne emocje...tylko dlatego
                          tak długo tu siedzę.I prosżę o nie zmienianie niczego.
                          • nasyl Re: Jakiś słaby urlop miałeś... 09.07.08, 22:28
                            co beznadziejne, moje własne subiektywne zdanie, dlaczego ?
                            • lampka_witoszowska Re: wczuj się :) 09.07.08, 23:57
                              "beznadziejne" masz na zawołanie jako podsumowanie swojego rozwodu
                              ze strony tej zgorzkniałej, zbolałej, żałującej każdej decyzji Sylwii

                              (tylko nie szalej ze szczęścia, bo - podpowiedź druga: Sylwia pisała
                              słowo "beznadziejne" z przekąsem - sam widzisz, raczej nie ma czego
                              żałowac? smile))
                • misbaskerwill powiem jedno... 04.07.08, 14:13
                  ...podziwiam za empatię.
                  Oczywiście, gdybyś nie był Ci bliski facet, który przeżył coś podobnego, nie doszłabyś do tego.
                  Najważniejsze jednak, że należysz już do tej rzadkiej i zacnej grupysmile.
                  • misbaskerwill doczytałem wątek... 04.07.08, 14:21
                    i nie wiem co powiedzieć...
                    Z pewnością należysz do rzadkiej grupy, ale czy zacnej...
                    Przynajmniej moja exia nie jest osamotniona.
                    Jej też świetnie wychodzi "udupianie" ojca.
                    Wszystko dla "dobra dziecka".

                    Na pewno łatwiej mścić się na byłym mając wymówkę.
                    • k-ika Re: doczytałem wątek... 04.07.08, 14:29
                      i twoja alimentów od ciebie też nie bierze?
                      I tak bardzo cierpisz? Z jakiego powodu?
                      Że tak się zapytam z ciekawości?
                      • k-ika Re: doczytałem wątek... 04.07.08, 14:32
                        dlatego że nie płacisz czy dlatego że ...nie interesujesz się bo raz
                        ex ci powiedziała nie zobaczysz dzieci?
                        • hela37 kontakty z ojcem 04.07.08, 14:56
                          Mój ex nie płaci alimentów/pisałam już dlaczego/, mało interesuje się
                          dziećmi/kiedyś w przypływie amoku wyrzucił im że nie są jego/ więc na początku
                          kontakty były znikome co jemu bardzo mu pasowało bo nie musiał sie tłumaczyc
                          dlaczego tak postąpił , zajmowac sie ich problemami , miał więcej czasu dla
                          nowej rodziny.Ale uważam że nie ma sensu zabraniać dzieciom kontaktów z ojcem
                          jeżeli obie strony tego chcą bo zanikaja więzi ojciec-dziecko Moje jakoś coraz
                          rzadziej chcą go widzieć ale to nic dziwnego jeżeli je oszukuje albo odstawia
                          jakieś szopki ale mimo wszystko nie chciałabym żeby całkowicie straciły kontakt
                          z ojcem
                        • misbaskerwill wiesz co... 04.07.08, 15:02
                          piszę tu od 2 lat... tyle trwają moje próby ustalenia spotkań z synem w normalnych warunkach.
                          Użyj wyszukiwarki, jak mi nie wierzysz.
                          Sąd - delikatnie mówiąc - ma gdzieś, czy dziecko ma ojca czy nie. Facet po rozwodzie nie ma żadnych faktycznych praw. A "dobro dziecka" to tak naprawdę wygoda mamusi.
                          Jeszcze się nie poddałem, jeszcze widuję syna, ale wiem, że ex jest zdolna do wszystkiego i w każdej chwili może mnie "udupić" tak, że mi się ostatecznie odechce. A sąd najwyraźniej nie może się doczekać, kiedy sobie odpuszczę.
                          Pozostałe szczegóły sobie możesz odnaleźć w moich postach.
                          • k-ika to przepraszam misbaskerwill 04.07.08, 15:09
                            Dla takich ojców właśnie jestem pełna podziwu...ale nie łudź się
                            twoje piekiełko jeszcze potrwa.
                            Przepraszam, że tak piszę. Zapewne tylko płacenie jest twoim
                            obowiązkiem ojcowskim. I to jest to o czym mówię od początku.

                            Płcić trzeba ale , również konsekwentnie za tym idąc inne rzeczy
                            również trzeba. A nie tylko ciągnąć z ojca jak najdłużej.

                            A ja reprezentuję postawę, poniekąd życiem zmuszona, nie płaci i nic
                            innego również się nie należy. I po sądach włóczyć się nie chcę bo
                            to tylko na moją niekorzyść i dzieci by było.
                            Nerwy...i cały z tym system związany.
                            • k-ika nie wiem dlaczego tu zajrzałam 04.07.08, 15:13
                              Nie wiem czy żąłuję, ale nauczyliście mnie jednego
                              nie odpowiadaj nie pytana.

                              Przepraszam jeżeli kogoś uraziłam, nie było to moim celem.
                              Też jestem człowiekiem, którym targają emocje.
                              • sagaretia Re: nie wiem dlaczego tu zajrzałam 04.07.08, 15:33
                                Kiko tu jest tyle zdań co ludzi,każdy jest indywiduum ....naprawdę smile ,nie
                                jesteśmy klonami potakującymi w jednym rytmie.
                                Gdyby tak było ,forum by już dawno umarło,
                                a z tego co wiem to nawet w ostatnim czasie nie jedna zbłąkana duszyczka
                                znalazła tu zrozumienie.
                                Ja też o ile pamiętam miałam falstart na początku i pewnie jeszcze nie raz
                                wyskoczę jak filip z konopi i dostanę za to w kark.
                                Nawet chciałam zwijać żagle ....więc wycofałam się na chwilę i poczytywałam
                                sobie przez jakiś czas.
                                Każde forum rządzi się pewnymi prawami ....i jak to się mówi "stara gwardia" ma
                                swoje przyzwyczajenia ,swoje tajne znaki,porozumienie między nimi opiera się już
                                na pewnych wyznacznikach....ale to nie znaczy ,że nie są w stanie przyjmować
                                A teraz się kręci i chyba nawet nie najgorzej.Może nie mam tu strasznego wzięcia
                                i nie czuje się jeszcze w pełni domownikiem(ale przynajmniej nie niemile
                                widzianym gościem) i zdarzyło mi sie nawet kogoś rozweselić,kogoś zachęcić do
                                refleksji....może nawet komuś zrobiło się lepiej na duszy z powodu tych moich
                                wypocin .
                                Mnie w każdym razie nie raz było raźniej,weselej,czułam się jakby potrzebna
                                .....a to już naprawdę bardzo dużo.
                                My osobniki po rozwodzie ,po przejściach to twarde sztuki jesteśmy i nie tak
                                łatwo się poddajemy wink
                                • sagaretia Re: nie wiem dlaczego tu zajrzałam 04.07.08, 15:37
                                  Eeeee.....nie dokończyłam ,nie poprawiłam i wysłało się jak samo chciało.....ale
                                  to nic wink....chyba
                              • zaspana-cieciowa Re: nie wiem dlaczego tu zajrzałam 04.07.08, 17:01
                                Czytam i smiech mnie ogarnia.Niezrozumiała, sama przeciw wszystkim,
                                wyśmiana...postawmy jej pomnik!!!
                          • sylwiamich Re: wiesz co... 04.07.08, 15:17
                            Obrzydliwe to wszytsko.I jeszcze polukrowane...bleee
                            • teuta1 Re: wiesz co... 04.07.08, 18:05
                              Mnie też jakoś to zbrzydziło... Ale mam kilka takich koleżanek w
                              pracy. Dlatego wolę kolegów.
                              • nicol.lublin a ja tak na marginesie 04.07.08, 21:07
                                wprost zapytam: to kontakty z dziećmi się kupuje za alimenty???? nie
                                wiedziałam do cholery! to ile godzina na miesiąc za 500 zł mam
                                wymierzyć?
    • hela37 Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 10:04
      Wiesz mnie tez sie pare razy oberwało ,przemyslałam i stwierdziłam że mają
      troszkę racji.I nie ma sie co obrażac.Nie chodzi o przytakiwanie innym bo nie po
      to jestesmy na tym forum,piszemy o problemach, rozterkach, doświadczeniach,
      czasami kogos poniesie ale to wybacz ,pewne sprawy generalizujesz, z czym możemy
      sie nie zgadzać.Każdy z nas ma kupe problemów i musimy stawic im czoła ale mnie
      też zabolało twoje stwierdzenie odnośnie alimentów i cwaniactwa.Tak sie złozyło
      że zostałam na ,,lodzie'' przez swoją ufność że ex może oszukiwac innych ale nie
      mnie.Zostałam z długami, bez środków do życia z dziećmi,przyplątały się
      choroby/efekt silnego stresu/ a ex jak pączek w maśle i cieszy się że mnie
      wyrolował.Alimentów nie chce płacic,długów tez nie wszem i wobec opowiadając że
      ,,sama jestem sobie winna" a on pokrzywdzony sie czuje. Dużo czasu zabrało mi
      ppowrót do równowagi psychicznejWięc nie uważam za cwaniactwo dochodzenia tego
      co mi zabrano.Blondynką była ale się przefarbowałam
      • k-ika Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 10:10
        I ja to wszystko rozumiem. Nigdy nie mówiłam , że alimentów nie
        należy brać, nigdy.
        Ale same dobrze wiemy jak to wygląda no powiedzmy w połowie
        przypadkach. Nie zaprzeczysz, że też mam rację. Staram się być
        obiektywna.
        A to z bardzo prostego powodu. Jestem między młotem a kowadłem.
        Takie jest życie ot i co. Przyszłam tu bo myślałam że znajdę jakąś
        bratnią duszę...
    • panda_zielona Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 10:28
      Sorry,sama sobie nagrabiłaś swoim pierwszym postem o cwaniactwie
      kobiet walczących o alimenty.
      Każdy przypadek jest inny.O cwaniatwie można powiedzieć np.w
      przypadku p.Lisowej,która żąda niebotyczych kwot,chociaż były płaci
      8tys.+10tys.za szkoły.Nie,to mało powinien placić więcej.Natomiast
      tutaj piszą raczej kobiety,których byli mężowie migają się od
      płacenia,albo płacą niewiele.
    • tricolour Masz własne zdanie? 04.07.08, 10:35
      To dobrze. Miej je i wyrażaj, ale nie musisz przekonywać i odpowiadać na
      wszystkie zrzuty - po prostu miej własne zdanie i już.

      Poza tym posiadanie własnego zdania nie jest mile widziane w żadnym ogóle - taka
      jest cena.
      • zielona_ropucha Re: Masz własne zdanie? 04.07.08, 10:50
        tricolour napisał:

        > Poza tym posiadanie własnego zdania nie jest mile widziane w
        żadnym ogóle - tak
        > a
        > jest cena.
        To akurat jest mile widziane.Można się wzajemnie przekonywać do
        swoich racji.
      • k-ika Re: Masz własne zdanie? 04.07.08, 10:51
        tricolour napisał:
        • tricolour Inaczej... 04.07.08, 10:54
          ... mieć własne zdanie, głośno je wypowiadać i godzić się na ataki.
          • k-ika muszę się przyzwyczaić 04.07.08, 10:56

            • tricolour Zaakceptować? 04.07.08, 10:59
              Pokochaj swoją odmienność, ciesz się nią i pielęgnuj, a wtedy stawisz czoła
              większym niedogodnościom.

              smile
            • a.b1 Re: muszę się przyzwyczaić 04.07.08, 11:24
              czy Ty lekko nie przesadzasz?
              wrogów?
              dziewczyno, na forum się dyskutuje a nie bawi w stronnictwa...
              tu jest jak w życiu, każdy może mieś swoje zdanie, kwestia podania
              jest ważna....
              nie jestem ani matką ani alimentobiorczynią, a tą mogłabym być i nie
              zapieprzać w kilkunastu pracach żeby jakoś żyć
              i wiesz? cholernie nie lubie jak ktoś pakuje mnie do jednego wora z
              etykietką cwaniara, bo w naprawde trudnych chwilach mam myśli żeby
              byłego pozwac o alimenty na siebie, bo gdyby nie jego wygodnictwo i
              zabawy w rodzine moje życie wyglądałoby inaczej.
        • zielona_ropucha Re: Masz własne zdanie? 04.07.08, 11:00
          no teraz nic nie rozumiem,zaczyna sie robic bardzo niesmacznie,ja
          bym na takim forum nie pisała,gdzie nie mogę napisać tego,co
          mysle,to po co pisać w ogóle...a ataki...przestańcie w koncu toczyc
          jakieś wojenki...to jest po prostu wymiana poglądów..ale zeby
          nazywać to atakiem? jeżeli nie są to personalne wycieczki to
          uważam,że o żadnym ataku nie może być mowy...ma sie zdanie to się je
          wyraża,i albo sie go broni albo nie...kwestia własnych przekonań,czy
          zależy nam na udowodnieniu swojej racji.
          • k-ika w poprzednich postach 04.07.08, 11:03

          • tricolour No właśnie o to chodzi... 04.07.08, 11:03
            ... i dlatego zachęcam nasza nową koleżankę do pozostania na forum.
    • magd.a Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 11:07
      robisz z igły widły. po co ta kreacja? nikt ci nie zbarania mieć swojego
      zdania, przedstaw je tak żeby dało się z nim dyskutować a nie atakuj matek na
      tym forum zarzutami cwaniactwa a potem histerii jaka to ty biedna jesteś bo nikt
      cię nie lubi.
      swoje zdanie trzeba umieć obronić. a ty skupiłaś się na obronie wyimaginowanej
      swojej odmienności od tłumu "wrednych i zapatrzonych w kasę" matek na tym forum.
      nie pomoże ci w rozwoju i przerobieniu problemu poza pokrzywdzonej
      cierpiętnicy, którą przyjmujesz każdorazowo gdy ktoś uważa twoje zdanie za
      głupie.


      • zielona_ropucha Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 11:20
        Gdyby chodziło jej o kreację juz dawno zarzuciłaby nas argumentami
        nie do odparcia...a tu jest coś innego,za bardzo bierzemy do siebie
        słowa o zapatrzeniu w kasę...a powiedzcie mi co to za dyshonor być w
        nią zapatrzonym...nawet gdyby była to prawda...jeżeli nie jest,a
        wiem,że nie trzeba spokojnie i otwarcie powiedziec sobie,że mnie to
        nie dotyczy.Bo mnie to nie dotyczy.Biorę kasę na dziecko.Należy mu
        się ta kasa.Jestem matką i zadbam o to,żeby była płacona,nie
        wydzieram jego ojcu z ust kawałka chleba i nie zamierzam czuc się z
        tego powodu dumnasmileNiczyje zdanie nie jest głupie,forma wyrażenia
        tegoż może być mało przekonujaca,no ale wszystko mozna
        nadrobić....to jest miejsce wymiany poglądów.
        • k-ika mam wrażenie, że ktoś zrozumiał 04.07.08, 11:24
          dziękuję, czuję się zrozumiana-wreszcie
        • magd.a Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 11:33
          a ja uważam że głupie jest twierdzenie, że dzieci które mają przyznane
          alimenty-uczone są cwaniactwa. smile) może jeszcze dzięki temu że nie dostają
          alimentow to nigdy cwaniakami nie będą?smile)

          "równanie do dołu" , napisałam w innym wątku, że to może być ten problem,
          alimentów nie ma a inne mają. i to poczucie niesprawiedliwości w głębokiej
          podświadomści. najlepiej z dorobioną wzniosłą ideologią. takie częste, oklepane.

          dokładnie jak napisałaś, dziecku utrzymanie się należy od jego rodziców.
          obojga. i tyle. dbanie o płacenie dla dziecka to nie powód do dumy, ani wersja-
          ex był buc więc prosić o alimenty na dziecko matka uwaza za dyshonor- powodem do
          dumy nie jest.


          ps.
          nie traktuję sprawy osobiście bo mnie problem alimentów w ogóle nie dotyczy smile))
          wymieniam poglady "na czysto".


          • zielona_ropucha Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 11:44
            może tak...duże dzieci,te powyżej 25 roku zycia...dyskusja chyba
            takiego dziecięcia dotyczyła....troszke to cwaniactwo,bo póki sie
            uczę póty kasę dostanę,nieważne,że starego znać nie chcę,że jestem
            dorosły i dawno moge zarobic na siebie...tu chyba o taki przypadek
            chodziło,nie posądzam nikogo,że może napisać tak o małych czy
            dorastających dzieciach...ja tak zrozumiałam,może jestem w
            błędzie,jeżeli tak,to głupia jestem.
            Sama kiedyś uważałam,że chętnie zamienię alimenty na czestsze
            spotkania ojca z dzieckiem...teraz cóż,życie zwryfikowało moją
            własnie durnowato-dumną postawe i sie z niej wycofuję,bo moja
            urażona duma nie ma nic zwspólnego z obowiązkiem ani łatwym ani
            chlubnym wymagania alimentów od ojca.
            • tricolour Był niedawno wątek... 04.07.08, 11:50
              ... faceta, którego córa studiowała zaocznie i miała zajęcie w co drugi weekend,
              a cały tydzień nic nie robiła. Alimenty pobierała nawet wtedy gdy pracowała za
              granicą.

              Takie też bywają przypadki i mogą (podkreślam: mogą) nie być takie rzadkie.
              Przecież ojciec nie śledzi dziecka i jakoś trudno lecieć do sądu o uchylenie
              obowiązku alimentacyjnego na okres np. jednego roku urlopu dziekańskiego, o
              którym można zwyczajnie nie wiedzieć. Dziecko też nie ma interesu, by informować
              o wszytskim, jeśli będzie się to wiązało z koniecznością pracy.
              • magd.a Re: Był niedawno wątek... 04.07.08, 12:18
                > Przecież ojciec nie śledzi dziecka

                Ano właśnie. Gdyby ojciec interesował się dzieckiem a nie tylko ograniczał do
                alimentów to wiedział by co się u niego dzieje i mógł złożyć wniosek o
                zaprzestanie płacenia gdy dziecko jest samowystarczalne. Bo tak ,to nie wie ani
                na co ida jego alimenty ani nie wie czy dziecko nie bierze urlopu z musu by
                dorobić na chleb bo go nie stać, czy dlatego że dostało atrakcyjną ofertę
                wyjazdu a powodzi mu się lepiej niz ojcu. Nie wie tego, widzi tylko "zewnątrz"
                z plotek które znajomi donoszą.
                Więc dla dobra wszystkich lepiej się jednak dziećmi interesować ")
                • lampka_witoszowska Re: otóż to! 04.07.08, 13:09
                  żeby mój ojciec choc raz zadzwonił
                  zapytał matkę o kontakt ze mną
                  zapytał, co słychac...
                  zapytał, z czym mam problem, kiedy będę w jego rodzinnym mieście,
                  kiedy możemy sie zobaczyc...

                  a tak? no, nie zadzwoniłam do niego powiedziec - tato, zawaliłam
                  egzamin i zlaiczenia też mam nienajpiękniejsze smile kto się dziwi,
                  dlaczego? smile
                  (bo cwana jestem...smile)))

                  ps. ale daliście mi do myślenia smile jedne z życzen na dzien ojca
                  wysłałam 2 tyg. później, bo chciałam ojcu prezent zrobic - i napisac
                  (co uczyniłam smile)) "tato, dostałam sie na studia"

                  myślicie, że to dobrze wypadło? smile))))))) po 15stu latach śmieszny
                  wniosek mi się nasunął - mógł to odebrac jak złośliwosc albo kpienie
                  z niego smile bo dla niego to tylko przeca alimenty oznaczało -no,
                  durna byłam, że te kartki słałam smile

                  ps. odkąd mój Tata (ojczym) nieżyje, nie stac mnie na te życzenia
                  dla biologicznego, juz nie potrafię
            • k-ika bardzo dobrze zrozumialaś 04.07.08, 11:58
              zielona_ropucha napisała:

              > może tak...duże dzieci,te powyżej 25 roku zycia...dyskusja chyba
              > takiego dziecięcia dotyczyła....troszke to cwaniactwo,bo póki sie
              > uczę póty kasę dostanę,nieważne,że starego znać nie chcę,że jestem
              > dorosły i dawno moge zarobic na siebie...tu chyba o taki przypadek
              > chodziło,nie posądzam nikogo,że może napisać tak o małych czy
              > dorastających dzieciach...ja tak zrozumiałam,może jestem w
              > błędzie,jeżeli tak,to głupia jestem.
              > Sama kiedyś uważałam,że chętnie zamienię alimenty na czestsze
              > spotkania ojca z dzieckiem...teraz cóż,życie zwryfikowało moją
              > własnie durnowato-dumną postawe i sie z niej wycofuję,bo moja
              > urażona duma nie ma nic zwspólnego z obowiązkiem ani łatwym ani
              > chlubnym wymagania alimentów od ojca.


              żałuję, że nie potrafiłam tego bardziej zrozumiale przedstawić.
              Dziękuję za pomoc.
              • lampka_witoszowska Re: to nie była dyskusja o 25latku :) 04.07.08, 13:02
                ale o 19latku, który bezczelnie pójdzie na prywatne studia, bo go
                tam mamusia złośliwie wyśle, żeby tylko od nasyla brac alimenty smile)))
                • magd.a Re: to nie była dyskusja o 25latku :) 04.07.08, 13:06
                  ty lampka nie przekręcaj, no musiał mieć ze 35 lat i trzeci doktorat chce robić,
                  cwaniak się ustawił rękami mamusi i tyle. o. tongue_out
                  (to rzecz jasna złośliwe było)
                  • lampka_witoszowska Re: to nie była dyskusja o 25latku :) 04.07.08, 13:10
                    Ty się nei śmiej, tam padł argument, że do końca życia gówniarz może
                    jeszcze będzie chciał sie uczyc smile))))))
                    • magd.a Re: to nie była dyskusja o 25latku :) 04.07.08, 13:18
                      a myślisz, że po co ludzie wymyślili uniwersytety trzeciego wieku?? żeby
                      alimenty cwaniaki ciągnęły z tytułu nauki... i kto mądry to o tym wie.
                      to ja się nie zapiszą na taki bo co ludzie o mnie pomyślą!? chlip. a chciałam
                      po latach jeszcze coś postudiować sad buuuu
            • magd.a Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 12:12
              no nie, nie było dyskusji o "dzieciach" powyżej 25 roku życia smile
              Trudno tez założyć odgórnie- skończyłes średnią szkołę,koniec finansowania choć
              dziecko chce sią uczyć a rodzica na to byłoby stać tylko.. chce się wreszcie
              zwolnić z nieprzyjemnych alimentów. Bo nie zawsze się da pogodzić studia z
              zarabianiem.
              dziecko jest- obowiązek rodzice mają. Rozwód tego nie anuluje wobec osoby z
              którą dziecko nie mieszka. Tak jak dzieci mają obowiązki wobec starych chorych
              rodziców.
              a kontakty z dzieckiem- bardzo często to ojcowie odpuszczają, co z oczu to z
              serca, wystarczy przelew lub... nic, bo drażni wydatek na cos co już do
              przeszłości zaliczyli, i spełnienie obowiązku nazwą dojeniem przez exie. Nie
              zawsze matka ma na to wpływ ani to jej wina. Jakoś nie znam osobiście ani
              jednej matki która "doi" z exa a za to znam ojców którzy zrezygnowali po
              rozwodzie z obowiązków wobec dzieci...To w jakimś "dziwnym" miejscu żyję? Ale
              znam też normalnych, którzy dziećmi się zajmują i jak potrzeba to płacą z
              własnej woli nawet więcej niż zaklepane w sadzie, mimo posiadania drugiej
              rodziny. Alimenty na dziecko to nie wymysł zachłannych zon. A w przypadku
              spornej wysokości lub zmniany warunków życia - sąd. Exa też nie można uczyć
              cwaniactwa, że może "robić dzieci" a potem niech się matki same z nimi bujają...

          • k-ika Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 11:52
            magd.a napisała:
            napisałam w innym wątku, że to może być ten problem,
            > alimentów nie ma a inne mają. i to poczucie niesprawiedliwości w
            głębokiej
            > podświadomści. najlepiej z dorobioną wzniosłą ideologią. takie
            częste, oklepane

            Ja mam wspaniałego męża-dlatego nie muszę chodzić do sądu. Jeżeli
            już tak bardzo cię boli fakt ten że ex nie płaci. Boję się cokolwiek
            teraz tu napisać bo powiesz że uogólniam.
            Ale mam pracę i lepszą sytację życiową od ex...dlatego go nie
            ruszam. Być może -najpewniej tak-ruszyłabym go, gdyby moje dzieci
            tego potrzebowały.
            Ja znalazłam inny sposób aby uprzykrzyć mu życie-całkowitą izolację
            od dzieci. Dzieci mają nową rodzinę ...
            I to zapewne jest bardzo dyskusyjne...
            Bo moje ulubione przysłowie mówi:każdy kij ma dwa końce.
            • tricolour To bardzo brzydko... 04.07.08, 11:55
              ... kiedyś dzieci dorosną, a Ty już nie będziesz miała żadnego wpływu na ich
              zachowanie.

              Czy z pokorą i wyrozumiałością, a także z poczuciem sprawiedliwości przyjmiesz
              całkowitą izolację dzieci od Ciebie, a naprawę relacji z ojcem?
              • k-ika Re: To bardzo brzydko... 04.07.08, 12:01
                zielona_ropucha napisała:

                > może tak...duże dzieci,te powyżej 25 roku zycia...dyskusja chyba
                > takiego dziecięcia dotyczyła....troszke to cwaniactwo,bo póki sie
                > uczę póty kasę dostanę,nieważne,że starego znać nie chcę,że jestem
                > dorosły i dawno moge zarobic na siebie...tu chyba o taki przypadek
                > chodziło,nie posądzam nikogo,że może napisać tak o małych czy
                > dorastających dzieciach...ja tak zrozumiałam,może jestem w
                > błędzie,jeżeli tak,to głupia jestem.
                > Sama kiedyś uważałam,że chętnie zamienię alimenty na czestsze
                > spotkania ojca z dzieckiem...teraz cóż,życie zwryfikowało moją
                > własnie durnowato-dumną postawe i sie z niej wycofuję,bo moja
                > urażona duma nie ma nic zwspólnego z obowiązkiem ani łatwym ani
                > chlubnym wymagania alimentów od ojca.

                Zaczynam się nad tym zastanawiać. Choć wątpię czy takowe nastąpią.
                Boję się jedynie czego innego. Że przyjdzie czas, że dzieci dorosną,
                zaczną zarabiać a do drzwi zapuka opieka społeczna, która powie że
                ich ojcu trzeba płacić alimenty-bo nie ma za co żyć..
                • k-ika Re: To bardzo brzydko... 04.07.08, 12:04
                  riposta była do tricolour sorki nie to wkleiłam.....
                  • k-ika Re: To bardzo brzydko... 04.07.08, 12:05
                    może masz rację
            • zielona_ropucha Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 12:01
              > Ja znalazłam inny sposób aby uprzykrzyć mu życie-całkowitą
              izolację
              > od dzieci. Dzieci mają nową rodzinę ...
              Żadnego sposobu nie znalazłaś,po prostu tak Ci sie tylko wydaje,bo
              gdyby chciał...mogłabyś sobie próbować...a tak,on pewnie się nie
              garnie a Tobie sie wydaje,że ograniczyłaś...nie ma takiej mozliwości
              ograniczyć...mozna utrudniać...ale nie ma siły na ograniczenie...
              Chyba interpretujesz to jako swoje zwyciestwo a to niestety porażka.
              • przed.brama Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 12:14
                zielona_ropucha napisała:

                >...nie ma takiej mozliwości
                > ograniczyć...mozna utrudniać...ale nie ma siły na ograniczenie...
                > Chyba interpretujesz to jako swoje zwyciestwo a to niestety
                >porażka.
                Przede wszystkim głupota okrutna w swoich skutkach.
                • k-ika mają innego tatę 04.07.08, 12:19
                  całkiem serio.
                  • przed.brama Re: mają innego tatę 04.07.08, 12:31
                    Nie jest możebne mieć innego tatę po zaistnieniu na tym pięknym
                    świecie.
                    • k-ika Re: mają innego tatę 04.07.08, 12:41
                      Ja już mu kiedyś to powiedziałam i nadal tak myślę, nie wystarczy
                      dzieci zrobić aby je mieć. Być ojcem to znacznie coś innego-wg mnie
                      oczywiście.
                      Nie żałuję jak na razie swojego wyboru. Dzieci miały, mają dom mamę
                      tatę, szacunek, miłość i właściwie wszystko.
                      Wiem...nie wszystko...
                      Nie mówię nigdy źle o ex- przydzieciach-raczej zawsze staram się
                      trzymać tej zasady. Dlatego prawie nigdy o nim nie mówię.
                      Czy dzieci cierpią? Nie. To wiem na pewno.
                      Czy dzieci obchodzi, że On cierpi? Nie wiem-bo nie wiem czy on
                      cierpi, więc i dzieci tego nie wiedzą. Nie tęsknią za nim...bo tak
                      na prawdę czują miłość ojcowską na codzień.
                      • tricolour Nie mają innego taty... 04.07.08, 13:11
                        ... mają substytut. Może dobry i kochający, ale przyjdzie dzień gdy zapytają o
                        swojego ojca.

                        Zapytają także ojca dlaczego nigdy go nie widziały i jeśli odpowie, żeś
                        skutecznie to uniemożliwiła, to runie Twój wizerunek uczciwości i dobra.
                        • k-ika Re: Nie mają innego taty... 04.07.08, 13:20
                          a co to znaczy wg was tata? a co mama?
                          • tricolour Zadaj to pytanie swoim dzieciom... 04.07.08, 13:24
                            ... możesz też nie zadawać, ale przyjdzie taki moment, że ona same to określą.

                            Tak jak moja córka, która poprosiła o drzewo genealogiczne moich przodków, bo
                            chciała znać swoje korzenie.
                            • k-ika Re: Zadaj to pytanie swoim dzieciom... 04.07.08, 13:28
                              W tym roku córka wygrała konkurs szkolny: za co kocham tatę...czy to
                              mało?
                              • tricolour Tak to mało... 04.07.08, 13:32
                                ... powinien być jeszcze konkurs pod tytułem: jak i dlaczego udupić ojca oraz
                                najskuteczniej uniemożliwić kontakt z dziećmi.
                                • k-ika Re: Tak to mało... 04.07.08, 13:37
                                  świetnie, że to napisałeś. U mnie jest taki podział: Ojciec i Tata!
                            • lampka_witoszowska Re: Zadaj to pytanie swoim dzieciom... 04.07.08, 13:32
                              hahaha, no patrz!
                              tylko dlatego, że nie mogę wpisywac w domkumenty imienia mojego Taty
                              (ojczyma) - choc był czas, gdy nie zdawałam sobie sprawy, że nie
                              mogę i to czyniłam, siejąc zamęt w szkolnych dokumentach smile)))) - to
                              wpisywałam biologicznego smile
                              i jego drzewem też się interesowałam smile))
                              choc lepiej mi znane pochodzenie Taty smile

                              ani mój przypadek, ani Twój niczego nei dowodzi, Tri
                              ponad to, że obie opcje są możliwe
                              amen
                        • lampka_witoszowska Re: Tri... 04.07.08, 13:27
                          ojca można zastąpic
                          matkę też

                          miałam lepszy kontakt z moim ojczymem niz ktokolwiek ze znajomych ze
                          swoim ojcem
                          więc nei wypisuj takich tekstów, bo ja o biologicznego też pytałam,
                          czasem teraz jestem tez ciekawa, co u niego - ale równie ciekawa
                          jestem, jak układa się moim koleżankom ze szkoły... pytania o kogos
                          nie muszą dowodzic ani miłosci, ani tęsnoty
                          i ja to wiem, bo wiem, co ja czuję

                          jeśli ktos umie zastąpic ojca - to to po prostu zrobi
                          • tricolour To jest inna sytuacja... 04.07.08, 13:31
                            ... gdy ktoś (np. Ty) masz zły kontakt z biologicznym ojcem, a dobry z ojczymem.

                            Kika wyraźnie napisała, że chce udupić ojca dzieci i skutecznie zabrania kontaktów.
                            • k-ika Re: To jest inna sytuacja... 04.07.08, 13:32
                              Ale również napisałam, że nie wiem czy z tego powodu cierpi. To
                              znaczy, że nie próbuje tego zmienić-nie stara się.
                              • tricolour Jest ogromna przepaść... 04.07.08, 13:35
                                ... między "ojciec nie stara się" a "chcę udupić ojca moich dzieci".

                                Napisałaś to drugie.
                              • k-ika Re: To jest inna sytuacja... 04.07.08, 13:35
                                Mnie gdyby ktoś powiedział nie będziesz spotykał się z dziećmi- nie
                                odstraszyłoby za bardzo. Są sądy -jak tu czytam ...telefony, listy,
                                okazje. A mnie to tak łatwo przyszło...
                                • tricolour Co Ci łatwo przyszło? 04.07.08, 13:36
                                  Skąd wzięło się słowo "udupić"?
                            • lampka_witoszowska Re: To jest inna sytuacja... 04.07.08, 13:36
                              ależ Tri, mój tatus biol długie lata twierdził, że matka wywiozła
                              mnie 400 km dalej, żeby on nie miał ze mną kontaktu - jak miał parę
                              lat ochotę spotykac sie ze mną, po długiej przerwie zresztą, to też
                              mi to powtarzał smile))))
                              • tricolour I Twoja matka też mówiła o "udupieniu" ojca? 04.07.08, 13:37
                                I celowym, skutecznym IZOLOWANIU Ciebie?
                                • lampka_witoszowska Re: I Twoja matka też mówiła o "udupieniu" ojca? 04.07.08, 13:42
                                  no przecież jej sie udało... wywiozła mnie

                                  nie, nei mówiła

                                  nie mówiła też o kochankach ojca, o jego wariacjach z nożem w ręce,
                                  jak się chciał zamordowac, bo ona postanowiła odejsc
                                  nie mówiła o tym, ze tatusiem był zmęczonym i dalekim bardzo

                                  ale kika chyba dzieciom tez nei mówi? - bo jak mówi, to jej naprawdę
                                  serdecznie podziękują za to, spokojna głowa
                                  chyba, że jej sie uda wzbudzic w nich totalne poczucie winy i
                                  wdzięczności za kasę, jaką sama z obecnym na nie wydaje... bo tak z
                                  reguły działają matki z niezbyt czystymi intencjami
                                  • k-ika Re: I Twoja matka też mówiła o "udupieniu" ojca? 04.07.08, 13:47
                                    lampka_witoszowska napisała:

                                    > no przecież jej sie udało... wywiozła mnie

                                    ja mieszkam prawie 500km dalej
                                • k-ika Re: I Twoja matka też mówiła o "udupieniu" ojca? 04.07.08, 13:46
                                  A czy ja coś takiego mówię?
                                  Nawet złego słowa nie mówię. Pisałam już o tym.
                                  • tricolour Owszem - powiedziałaś nam na forum... 04.07.08, 13:51
                                    ... że masz lepszy sposób na udupienie ojca.

                                    Użycie takiego sformułowania oddaje stan Twojego myślenia i nawet gdy używasz
                                    innych słów wobec dzieci, to jest to tylko autocenzura, ale główna treść
                                    pozostaje taka sama.

                                    "Nawet złego słowa nie mówię" - no i co z tego gdy czyny przeczą słowom.
                          • magd.a Re: Tri... 04.07.08, 13:38
                            można zastąpić, ale nie na zasadzie gdy ojciec chce kontaktu z dziećmi a matka
                            go uniemożliwia bo ma dla nich nowego...

                            U Ciebie, jednak czekałaś na ojca biologicznego. mimo posiadania wspaniałego
                            ojczyma.
                            A Kika z premedytacją blokuje jak napisała wszelkie kontakty dzieci z
                            biologicznym ojcem,
                            nawet rezygnuje z alimentów żeby śladu po ojcu nie było?.. a urządza tyradę że
                            to z wzniosłych pobudek zrozumienia dla jego sytuacji finansowej? no sory.
                            To ciekawy przypadek, bo z jednej strony sama nie "ciągnie" kasy swoim dzieciom
                            należnej od prawowitego ojca a z drugiej ewidentnie cierpi, że panowie płacić
                            muszą..(znaczy, że z ich budzetu rodzinnego kasa na syna obecnego męża jednak
                            wypływa?)
                            Dysonans masakryczny.

                            • tricolour I dlatego dyskutuję... 04.07.08, 13:41
                              ... zresztą zaczyna być nawet ciekawie, bo nagle jest zrozumiałe dlaczego Kika
                              nie chce alimentów - bo uniemożliwia kontakty czy wręcz izoluje dziecko.
                              • magd.a Re: I dlatego dyskutuję... 04.07.08, 13:48
                                e,nie zauważyłam zrozumienia do "niechcenia" alimentów. Barzdiej dla tego, że
                                może nie każdy Ex chce mimo wszystko podtrzymywac kontakty z dziećmi jak np Ty.

                                Ale jesli ktoś pisze wprost, /nie biorę alimentów bo znalazłam lepszy sposób by
                                exa upupić i odcięłam mu kontakty od dzieći/ - to pokazuje swoje prawdziwe
                                uczucia i motywacje ktore nim kierują.... bue.

                            • k-ika dysonansu nie widzę 04.07.08, 13:44

                              • lampka_witoszowska Re: ....ale są sytuacje, gdy matce wygodniej,... 04.07.08, 13:49
                                ... ale sa sytiuacje, gdy matce wygodniej, by nei płacil
                                zawsze moze użyc koronnego argumentu "nawet na was nie płacił" i
                                dzieci już winne, że się takim gamoniem zainteresowały...

                                ale co tam, najważniejsze sercem patrzeć smile))))))))))))))
                                • magd.a Re: ....ale są sytuacje, gdy matce wygodniej,... 04.07.08, 13:50
                                  sygnaturka od pierwszego wpisu mnie zachwyciła smile))
                                  • k-ika mnie w zyciu zawsze chodziło o komfort 04.07.08, 13:53
                                    staram się tak żyć by było w miarę wygodnie mnie i moim najbliższym,
                                    ale to jak widzę wszystkie we krwi mamy.
                                    Tylko inne sposoby.
                                    • magd.a Re: mnie w zyciu zawsze chodziło o komfort 04.07.08, 13:57
                                      no taaakk.. teraz ze strachu przed krytyka będziesz się do "wron" równać? smile)))
                                      bueee....
                                      kobito zastanów się co Ty wyrabiasz, nie nam bo tu forum tylko i twoje
                                      manipulacje spadną w archiwum za kilka dni- ale swoim dzieciom.
                                      • k-ika Re: mnie w zyciu zawsze chodziło o komfort 04.07.08, 14:02
                                        z nikim się nie równam. Takich jak ja jest więcej. Nie czuję wcale
                                        żadnej winy-wręcz przeciwnie, jestem dumna.
                                        Mam rodzinę, milość, spokój.
                                        Wszystko czego może pragnąć kobieta.
                                        Moje dzieci nie są półsierotami lub dziećmi które patrzą na
                                        kłócących się rodziców.

                                        Czasami się zastanawiam nad tym czy tamtym...ale to chyba dobrze.
                                        Poza tym dziękuję Wam
                                        Utwierdziliście mnie, że jednak dobrze robię.
                                        • tricolour Moim zdaniem robisz źle.... 04.07.08, 14:05
                                          ... a nawet podle, ale to już inna sprawa.
                                          • k-ika Re: Moim zdaniem robisz źle.... 04.07.08, 14:13
                                            Wg was byłoby lepiej gdybym szarpała się z ich ojcem o pieniadze,
                                            włóczyła się po sądach...
                                            zastanawiala czy jeszcze pieniadze się należą czy nie, co tu jeszcze
                                            wymyślić za zajęcia dla dzieci żeby rwać pieniądze, albo niech
                                            weźmie dzieci na wakacje-albo nie bo jeszcze pieniędzy za ten czas
                                            nie da
                                            I tak dzieci nie oszukiwane patrzą jak ci kochający rodzice szarpią
                                            się pomiedzy sobą zakrywając się dobrem dzieci.
                                            O to jest miłość matczyno-ojczyna. A wszystko w imię dzieci.

                                            A ja w imię dzieci chcę dawać im spokój ciszę i harmonię zapewniając
                                            to na co mnie stać.

                                            Ogromne przewinienie wg was.
                                            • k-ika Re: Moim zdaniem robisz źle.... 04.07.08, 14:16
                                              Źle napisałam- bo ja ich nie oszukuję nie okłamuję.

                                              Zaraz powiecie że nie mówię o udupieniu-niepotrzebnie takiego słowa
                                              użyłam. Bo tu jak pijawki rzucacie się do słów a nie do tego co chce
                                              się przekazać.
                                    • lampka_witoszowska Re: mnie w zyciu zawsze chodziło o komfort 04.07.08, 14:03
                                      no i widzisz
                                      w chemii jest prawo minimalizacji energii- każdy układ zawszed ąży
                                      we wszechświecie do tego, by pozbyc się jak najmniejszej porcji
                                      własnej energii smile
                                      ale ludziom, dbającym o komfort, różne rzeczy wydają się najbardziej
                                      komfortowe - i zły wybór opcji najbardziej komfortowej kosztuje
                                      czasem duuuuużo naprawiania
                                      tłumaczenia się
                                      mierzenia się z parszywymi skutkami
                                      albo zamiatania pod dywan, pod który coraz mniej chce się zmieścic

                                      nie wiem, czy dasz radę tak działac przez całe życie i nie zamęczac
                                      się własnym sumieniem lub oszukiwaniem go
                                      nie mówiąc o żalu, jaki możesz odczuc ze strony bliskich (czy
                                      dalekich, jakim jest ex) - ale to już Twoje przemyślenia i Twój
                                      wybór...
                                      • k-ika na szczęście każdy ma swoje sumienie 04.07.08, 14:06
                                        i moje jest czyste...jak na razie
                                        • magd.a Re: na szczęście każdy ma swoje sumienie 04.07.08, 14:09
                                          o tak , czyściutkie, wręcz przeźroczyste... można by rzec, ze w ogóle go nie ma
                                          smile)))
                                        • tricolour Przyznam... 04.07.08, 14:11
                                          ... że po czteroletniej lekturze tego forum po raz pierwszy widzę niezmąconą
                                          pewność czystości sumienia.

                                          Ta pewność przekracza granice pychy i wątleje...
                            • lampka_witoszowska Re: Tri... 04.07.08, 13:47
                              nie czekałam, wierz mi, ale umiem racjonalnie podsumowac

                              a co do podejścia kiki - nie podoba mi się i rozumiem już jej
                              najazdy na kobiety pobierające alimenty
                              będzie i tak kiedys musiała się z tym zmierzyc, nie da sie cąłe
                              życie zmiatac pod dywan

                              pisze o sobie tylko po to, by nie padały słowa, że dzieci i tak
                              tatusiem będą zainteresowane, omijam co prawda kontekst główny, ale
                              głupim mi się wydaje, jeśli ojciec uważa, że i tak on jest ojcem,
                              więc dzieci prędzej czy później będą o nim pamiętały

                              no, nie o postawę matki mi idzie, bo taka mi się nie podoba jako i
                              Wam, ale o święte miejsce ojca w życiu dziecka
                              nie ma takiego
                              jest takie, jakie sobie rodzic wypracuje
                              • tricolour Zgadzam się... 04.07.08, 13:55
                                ... nie ma świętego miejsca dla ojca w sercu dziecka i trzeba sobie to miejsce
                                wypracować. Z całym Twoim wnioskiem się zgadzam.
            • przed.brama Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 12:11
              k-ika napisała:

              > Ja znalazłam inny sposób aby uprzykrzyć mu życie-całkowitą
              >izolację
              > od dzieci. Dzieci mają nową rodzinę ...
              To poważnie czy żartem?
            • magd.a Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 12:22
              k-ika napisała:


              > Ja znalazłam inny sposób aby uprzykrzyć mu życie-całkowitą izolację
              > od dzieci. Dzieci mają nową rodzinę ...

              porażka uncertain
              to o niebo gorsze niż kontrowersje przy alimentach...

              • k-ika cierpi czy nie?mnie to nie obchodzi. 04.07.08, 12:25

                • magd.a Re: cierpi czy nie?mnie to nie obchodzi. 04.07.08, 12:30
                  a dzieci to obchodzi? ile mają lat?
                  • a.b1 oj dałam się nabrać... 04.07.08, 12:41
                    już powoli myślałam, że szlachetna osoba przemawia i nosa przyciera
                    tym wszystkim harpiom co to tylko z flaków facetów kase chcą wyrawać
                    i z tą padliną 300złotową na wojaże jeździć, świat podbijać....
                    a tu prosze, lepszy sposób udupienia człowieka
                    brawo
                    całe życie się ucze
                    • k-ika Re: oj dałam się nabrać... 04.07.08, 12:45
                      Czy udupiłam to nie wiem-może i się cieszy z takiego mojego
                      podejścia do zycia-ale ja nie tracę nerwów przez bufona.
                      • a.b1 Re: oj dałam się nabrać... 04.07.08, 12:59
                        wydaje mi się, że jednak tracisz prawo do pouczania...
                        bo stoisz na tym samym poziomie co 25letnie dzieci dojące alimenty
                        od ojców, kobiety dokopujące alimentami exom...
                        Twoja forma dokopania jet tylko troche bardziej wyrafinowana
                        sugeruje poczytać wątki jp66, zobacz co czuje człowiek, któremu
                        zabrania się widzieć własne dziecko
                        • a.b1 po namyśle 04.07.08, 13:08
                          jest tylko jeden usprawiedliwiony powód totalnego odizolowania ojca
                          od dzieci
                          wtedy kiedy ojciec molestuje dzieci
                          ale mam nadzieją, że nikt na forum nie musiał walczyć z takim
                          zboczeńcem
                • lampka_witoszowska Re: cierpi czy nie?mnie to nie obchodzi. 04.07.08, 12:46
                  kika, zaraz pewnie się skusze i przeczytam ten wątek, ale zwracam Ci
                  delikatnie uwagę, że po Twoich niewybrednych komentarzach nt. matek
                  pobierających alimenty oburzasz się na każdego, kto Ci cos usiłuje
                  przetłumaczyc, nazywając każde odmienne zdanie atakiem - po czym
                  zapowiadasz odejście z forum

                  zastanów się cichutko, czego chcesz, bo to niepoważnie wygląda... a
                  potem pisz!
                  ale jak Ty zaatakujesz czy wyrazisz krytykę - oczekuj tego samego i
                  wyciągnij sobie wnioski, wowczas naprawdę skorzystasz
                  • k-ika nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 12:49
                    > kika, zaraz pewnie się skusze i przeczytam ten wątek, ale zwracam
                    Ci
                    > delikatnie uwagę, że po Twoich niewybrednych komentarzach nt.
                    matek
                    > pobierających alimenty oburzasz się na każdego, kto Ci cos usiłuje
                    > przetłumaczyc, nazywając każde odmienne zdanie atakiem - po czym
                    > zapowiadasz odejście z forum
                    >
                    > zastanów się cichutko, czego chcesz, bo to niepoważnie wygląda...
                    a
                    > potem pisz!
                    > ale jak Ty zaatakujesz czy wyrazisz krytykę - oczekuj tego samego
                    i
                    > wyciągnij sobie wnioski, wowczas naprawdę skorzystasz


                    staram się korzystać...
                    • magd.a Re: nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 12:55
                      a Twój nowy mąz ma dzieci z poprzednich związków?

                      • k-ika Re: nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 13:01
                        Ma syna, który przez 5 lat mieszkał razem z nami. Potem niestety
                        wydarzyło się coś co nie pozwoliło nam na pozostanie razem. Wrócił
                        do swojej mamy. Teraz jest w ojsku i chce tam zostać jako zawodowiec.
                        • k-ika Re: nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 13:03
                          Tak jak wcześniej wspomniałam, nie interesuje mnie fakt czy cierpi.
                          • magd.a Re: nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 13:04
                            a dlaczego w takim razie interesuje cię tak strasznie fakt że inni ojcowie
                            cierpią płacąc 300 zł alimentów na ich własne dzieci?
                            • k-ika Re: nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 13:10
                              Czy mnie to tak bardzo interesuje? Wypowiadam swoje zdanie.
                              Tak gdy był czas płaciliśmy alimenty na Syna mojego męża.
                              I mąż zawsze twierdził, że to ja uczę cwaniactwa ex...i pewnie ma
                              rację. Ale gdy Mąż widzi jak inne koleżanki mają przechlapane z
                              byłymi, to mówi dobrze, że mamy go z głowy.
                              Widzicie faceci zawsze mają przechlapane-jak nie kijem to pałką.
                              "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
                              jeżeli kochasz, sercem patrz..."
                              • magd.a Re: nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 13:14
                                to w końcu kobiety mają przechlapane czy faceci??

                                to mąż już na syna nie płaci? sam syn go zawiadomił że już nie potrzebuje
                                alimentów czy ojciec zwrócił się do sądu o zaprzestanie płacenia?
                                • k-ika Re: nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 13:17
                                  Nikt nikogo nie zawiadamiał. Przecież syn do nas przychodził, razem
                                  planowaliśmy jego przyszłość. Pieniędzy do ręki nie dostaje chociaż
                                  czasami...jak trzeba to się mu kupuje co trzeba...teraz jest w
                                  wojsku.
                                  • magd.a Re: nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 13:24
                                    czy pobyt w wojsku zwalnia z alimentów?
                                    • k-ika Re: nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 13:26
                                      Nie wiem, my nie płacimy i ex męża nie upomina się o nie.
                                      Nie wiem, u nas jakoś inaczej to wygląda-niż tu czytam.
                                      Nie chodzimy do sądów...
                                      • akacjax tak zapytam 04.07.08, 21:51
                                        A co ma ex do alimentów dorosłego dziecka?
                                        Nie wiem ile osób jest świadomych jak bardzo trudno bywa dorosłym dzieciom upominać się o alimenty. Oczywiście zdarzają się wyjątki-jednak od tego wszystkiego są sądy.
                                    • z_mazur Re: nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 13:36
                                      Z tego co wiem, to alimenty płaci się na utrzymanie dziecka.

                                      Dziecka w wojsku nie trzeba utrzymywać, w zasadniczej służbie ma
                                      wikt i opierunek, a i nawet niewielki żołd.
                                      • magd.a Re: nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 13:39
                                        dzięki Z)mazur. ciekawa byłam.
                                      • akacjax Re: nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 21:44
                                        Oczywiście nie nalezą się alimenty na czas pozostawania w wojsku, ale to sąd ma o tym zadecydować, a nie jakaś samowolka.
                                        Bo tak naprawdę to można iść do komornika i wystąpić o egzekucję. Co będzie dalej inna sprawa.....
                                        Pomijam, że niektórzy pojęcia nie mają ile trzeba do tego utrzymania w wojsku dołożyć...np.bilety na PKS nie są zniżkowe-a przepustki krótkie...wszystko trzeba sobie kupic-bo trzeba wyglądaćschludnie, a golić się wojskowym sposobem-to ponoć makabra..itd. Dodam, że zołd był jeszcze do niedawna 180 zł.

                                        Ale wracając do sposobu myślenia autorki wątku-czego uczą się dzieci, którym matki odmawiają alimentacji od ojca?
                                        Gdybym chciał udowodnić moim synom, że nie należy brać od ojca alimentów, to może kiedyś ja musiałbym płacić na ich dzieci...

                                        I takie p.s. czy dowiemy się w jakim wieku są dzieci?

                          • k-ika Re: nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 13:04
                            Ja myślałam, że rozmawiamy a nie pouczamy się.
                        • magd.a Re: nie obrażam-poniosło mnie-ok? 04.07.08, 13:03
                          i ojciec utrzymuje kontakty z synem? na bieżąco? płacił i płaci mu alimenty?
    • sagaretia Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 16:04
      Wczoraj i dziś zostały poruszone przez Ciebie Kiko czułe struny - alimenty i kontakty ojca z dziećmi.
      Bardzo czułe....może zbyt czułe jak na tak krótki czas.
      Ja w każdym razie mam mętlik w głowie i nadmiar wrażeń i chyba nie tylko ja.

      Więc spróbuje sobie pookładać i tak:
      Alimenty mam przyznane i narazie były mąż płaci choć narzeka ,ale ponieważ On nie żyje z tego powodu w nędzy ,moje sumienie jest spokojne.On też może na mnie liczyć.Ponieważ jest za granicą ,często prosi mnie o różne przysługi tutaj,a ja na ile mogę spełniam te jego prośby.

      Kontakty z dzieckiem.
      Są znikome,ponieważ były mąż mieszka za granicą z kobietą z która mnie zdradził i mają dziecko.
      Znikome ,to znaczy że widują się kilka dni w roku,ponieważ były mąż woli pojechać na wakacje gdzieś z nową rodziną niż odwiedzić córkę tu w Polsce.Trudno - nie przeskoczę tego ,choć przyznam że wolałabym żeby widywali się częściej bo mała bardzo za nim tęskni.
      W kontaktach pomagam im jak mogę -córeczka ma swój telefon i regularnie doładowane prze zemnie konto,żeby mieć możliwość kontaktów z tatą .Wysyłamy drogą elektroniczną setki zdjęć małej i krótkie filmiki z tańcami i piosenkami dla taty,
      wysłałyśmy też np.kopie świadectwa,laurki itp.....takie spontaniczne gesty.
      Czasem mam wrażenie ,że robię z siebie delikatnie mówiąc kretynkę ,że tak pielęgnuję ten kontakt....ale kiedy tata dzwoni, a buzia mojego dziecka się rozpromienia moje rozterki trafia szlak wink

      To na tyle ja i moje sprawy dotyczące alimentów i kontaktów ex męża z naszym dzieckiem.
      Nie wiem co będzie dalej i jak długo pociągniemy w takim stanie rzeczy,ale wiem jedno - szanuje każdą odmienność w wypadku każdego z Was.....to znaczy mogę się z Wami kochani nie zgadzać ,wewnętrznie oburzać i nawet to mniej lub bardziej delikatnie wyrazić ,
      ale szanuję bo to Wasze życie i nic mi do tego.
      No bo i co ja mogę ?
      Najwyżej nadąć się jak balon w przypływie wzburzenia,albo opluć ekran w przypływie śmiechu wink)

    • jp66-2 Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 22:03
      Napisałaś, że skoro ex nie płaci to Ty w zamian odseparowałaś od niego dzieci -
      "udupiłaś" Rozumiem, ze dzieci maja przyznane jakieś alimenty. Odpowiedz mi, co
      by było gdyby ojciec płacił dobrowolnie i chętnie (bez wezwania)wyznaczone
      kwoty? Czy wtedy byłby "tatą"? Czy mógłby widywać swoje dzieci? Czy wtedy
      wymyśliłabyś inny powód żeby dzieci nie widywały sie z ojcem?
      Dla mnie twoje działania są zwykłym kur.... i naprawdę nie masz się czym tu
      chwalić (to tylko moje zdanie)
      • k-ika co nowego bym wymyśliła? 04.07.08, 23:05
        jp66-2 napisał:

        > Napisałaś, że skoro ex nie płaci to Ty w zamian odseparowałaś od
        niego dzieci -
        > "udupiłaś" Rozumiem, ze dzieci maja przyznane jakieś alimenty.
        Odpowiedz mi, co
        > by było gdyby ojciec płacił dobrowolnie i chętnie (bez wezwania)
        wyznaczone
        > kwoty? Czy wtedy byłby "tatą"? Czy mógłby widywać swoje dzieci?
        Czy wtedy
        > wymyśliłabyś inny powód żeby dzieci nie widywały sie z ojcem?
        > Dla mnie twoje działania są zwykłym kur.... i naprawdę nie masz
        się czym tu
        > chwalić (to tylko moje zdanie)

        Gdyby ojciec płacił dobrowolnie,to tak sobie myślę, że byłby dobrym
        ojcem. Myślę, że nie byłoby wówczas tej dyskusji.
        Myślę, że gdyby był dobrym ojcem nie musialabym zaglądać na takie
        fora.
        Myślę że gdybym wiedziała, że upadnę to wcześniej bym usiadła...
        Ale to tylko myślę...a jak by było nie wiem...
        • lampka_witoszowska Re: słuchej, no, kika :))))) 04.07.08, 23:28
          ty sobie z nas jaj nie rób smile))

          dobry ojciec porozwodowy to ten, co płaci, a dobra mama porozwodowa
          to ta, co alimentów nie chce, tak?
          czyli jest albo jedno dobre, albo drugie, bo równocześnie oboje
          dobrzy w wersji: on płaci, ona bierze, nie mogą byc?

          ale skoro tak, to zła matka porozwodowa bierze alimenty, tak?
          czyli zmuszając exa do ich płacenia, robi z niego dobrego ojca, tak?

          no to jak ona może byc zła?...
          wink
          • k-ika Re: słuchej, no, kika :))))) 04.07.08, 23:32

            • lampka_witoszowska Re: słuchej, no, kika :))))) 04.07.08, 23:37
              czyli jak sam daje ile chce, to się bierze i to nie są alimenty? a
              co to są?

              (i zwracam Ci uwagę, że w zdaniu "gdyby był dobrym tatą, to by był"
              aż dwa razy występuje czasownik "byc" w 3ej osobie liczby
              pojedynczej w czasie PRZESZŁYM)
        • akacjax Re: co nowego bym wymyśliła? 04.07.08, 23:33
          Czy dobrowolność płacenia wystarczy by być dobrym ojcem? Czy niepłacenie-bo np. dziecko jest samodzielne znaczy, że ktoś jest złym ojcem?

          By być dobrym ojcem trzeba czegoś innego, niż tylko alimentów. Nie zawsze jest dobrym ojcem ten, kto nawet sam i nawet duzo płaci.
          • to.ja.kas Re: co nowego bym wymyśliła? 04.07.08, 23:43
            Jestem przeciwna BARDZO uniemożliwianiem kontaktu dzieci z
            rodzicem...ale myślę, że ja wiem o co Kice chodzi...chodzi jej o
            to , że jej eks ma w dupie dzieci i ani płaci, ani dązy do spotkań,
            ani się interesuje, w związku z czym odseparowała dzieci , dała im
            dom i teraz niech się eks trzyma z daleka...(tak z grubsza i
            pokrótce).
            Co do sponsorownia alimenami dorosłych dzieci mam do
            podobne...alimenty potrafią zepsuć.

            A mi się podoba u autorki jeszcze coś...ona nie zgrywa się na lepszą
            niż jest i nie próbuje kupić sypmpatii pisząc pod publiczkę...lubię
            to smile))
            • sylwiamich Re: co nowego bym wymyśliła? 04.07.08, 23:46
              to.ja.kas napisała:
              > A mi się podoba u autorki jeszcze coś...ona nie zgrywa się na
              lepszą
              > niż jest i nie próbuje kupić sypmpatii pisząc pod
              publiczkę...lubię
              > to smile))


              Inaczej nazwałabym to epatowaniem głupotą...ale co tam...nasza
              wrażliwość jest inna
              • to.ja.kas Re: co nowego bym wymyśliła? 04.07.08, 23:50
                Możesz myśleć co chcesz...tylko dotrzymaj słowa i nie mów do
                mnie...udowodnij w koncu swoja wyzszosc bo pomysle, ze próbujesz
                zasiac wiatr smile))

                --
                "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
                -Tak, skończył się rozwodem"
                sygnaturka wykradziona smile
              • z_mazur Re: co nowego bym wymyśliła? 05.07.08, 00:05
                K-ika parę razy przyznała, że może się mylić, ale mimo wszystko pisze, argumentuje, stara się szerzej przedstawić swoje stanowisko, nie ogranicza się do "błyskotliwych" personalnych, uwag.
                • to.ja.kas Re: co nowego bym wymyśliła? 05.07.08, 00:10
                  Ano własnie. Ma w sobie duzo pokory...mało gwiazdorstwa.
                  Do wzbudzania mojej sympatii nie jest potrzebna zgodność naszych
                  pogladów smile)))\
                  Mazur z Tobą często się nie zgadzam a Cie lubie.....o matko znowu
                  sie ekscytuję sympatią do kogoś...sorki smile)))))))
                  • sylwiamich Re: co nowego bym wymyśliła? 05.07.08, 02:00
                    to.ja.kas napisała:

                    > Ano własnie. Ma w sobie duzo pokory...mało gwiazdorstwa.


                    A słyszałaś o pojęciu "gwiazda socjometryczna"? To zespół cech,
                    które czynią z osoby gwiazdę wbrew jej zapędom i woli.I
                    niekoniecznie to musi być lans...a że boli....
                    • k-ika no dobrze 05.07.08, 08:31
                      Chcecie tak naprawdę wiedzieć do końca co o was myślę?

                      Jesteście masochistkami, które na siłę same siebie
                      unieszczęśliwiacie. Z zazrości, plujecie w ekran i słowami opluwacie
                      innych, bo okazuje się, że ktoś poukładał sobie życie i jakoś z tego
                      powodu się nie wścieka.

                      Nie powiedziałam nigdy, że matki małych dzieci, które biorą
                      alimenty, są jakieś tam...Jak tu ktoś napisał wcześniej, wygodnie
                      ideologię doprawiać. tak samo jak to nie ja użyłam słowa "udupić",
                      ale żeby takie rzeczy zauważać, trzeba być nastawionym na rozmowę a
                      nie ja jakieś jatki.

                      Jak nie macie co powiedzieć to najnormalniej w świecie czepiacie się
                      jak pijawki.

                      Być może na początku źle sformuowałam zdanie. Ale potem, ktoś to
                      zrozumiał, i inaczej to ujął i ja podziękowałam. Myślę, że gdyby nie
                      wasze bolące rozgoryczenie - potrafiłybyście obiektywniej ze mną
                      rozmawiać.

                      No cóż, dla mnie poziom tej dyskusji jest zdziebko co najmniej wrogi
                      by nie rzec wulgarny.

                      Uważacie się za mocne bo ... sama nie wiem dlaczego. Brak mi słów.
                      Tu nie ma komu się przypodobać. Wogóle nie rozumiem tego tematu-
                      zwłaszcza na forum. PO co komu tu się podobać? Być gwiazdą? O czym
                      tu się mówi?

                      Od razu widać, że chłopa wam brak!
                      • lampka_witoszowska Re: no dobrze, dobrze :) 05.07.08, 09:36
                        dokładnie to o nas myślisz, dokładnie z tym nastawieniem napisałas
                        tu swoj pierwszy post i dokładnie, chocby nie wiem co ci pisac,
                        będziesz to zdanie miec do grobowej deski

                        i to ty się z tym męcz smile
                      • zielona_ropucha Re: no dobrze 05.07.08, 12:14
                        k-ika napisała:

                        > Chcecie tak naprawdę wiedzieć do końca co o was myślę?
                        ........................................
                        > Od razu widać, że chłopa wam brak!
                        Ano braksad((Pisze za siebiesmile,ale na pewno nie to jest powodem
                        polemiki z Tobą na tematy ogólnie przyjete za kontrowersyjne...
                        I nie jest powodem tej polemiki również fakt posiadania przez Ciebie
                        kolejnej pary gaci i rozrzutnika skarpet w Twoim domu i sercusmile
                        • k-ika Re: no dobrze 05.07.08, 12:23
                          zielona_ropucha napisała: ale na pewno nie to jest powodem
                          > polemiki z Tobą na tematy ogólnie przyjete za kontrowersyjne...
                          > I nie jest powodem tej polemiki również fakt posiadania przez
                          Ciebie
                          > kolejnej pary gaci i rozrzutnika skarpet w Twoim domu i sercusmile
                          >

                          ale to jest powodem niektórych wyrażeń pomiędzy wierszami lub
                          dosłownie na mój temat lub na temat mojego zdania i wciskania mi na
                          siłę jakiś śmiesznych idei o zdobyciu popularności czy poklasku u
                          płci przeciwnej.Niektórzy tutaj, nie rozmawiają ale za wszelką cenę
                          starają się dokopać konkretnej osobie.
                          O to mi chodziło.
                      • sylwiamich Re: no dobrze 05.07.08, 14:40
                        k-ika napisała:

                        > Chcecie tak naprawdę wiedzieć do końca co o was myślę?
                        > Jesteście masochistkami, które na siłę same siebie
                        > unieszczęśliwiacie. Z zazrości, plujecie w ekran i słowami
                        opluwacie
                        > innych, bo okazuje się, że ktoś poukładał sobie życie i jakoś z
                        tego
                        > powodu się nie wścieka,czepiacie się
                        > jak pijawki.> Od razu widać, że chłopa wam brak!


                        No i popatrz co za sporawiedliwość.A jestem dużoooo ładniejszasmile))
                        • k-ika hej piękna 05.07.08, 18:23
                          To może czas zmienić coś w swoim postępowaniu.
                          • lampka_witoszowska Re: hej hej 05.07.08, 21:35
                            a moze takie teksty mówic od czasu do czasu do siebie?...
                • lampka_witoszowska Re: Z_mazurze... 05.07.08, 00:14
                  w moim odczuciu kika często czyni wywody w czyims kierunku...

                  łagodniej i z większą pokorą byłoby to do przyjęcia - ale styl... i
                  krytykanctwo... no, mocno utrudniają rozumienie jakiegokolwiek
                  punktu widzenia smile))
                  • to.ja.kas Re: Z_mazurze... 05.07.08, 00:18
                    Rzeczywiście mam inną wrażliwość. Bo jakby do mnie tak
                    pretekcjonalnie jak do Kiki przyznaje sie bez bicia ze pewnie takiej
                    pokory jak ona bym nie wykazała. Mimo wzorowego z zachowania na
                    świadectwie smile)))

                    Kika i jeszcze coś, jak nick z Almodovara, to masz u mnie plusa jak
                    diabli...to mój ulubiony film smile)))
                    • lampka_witoszowska Re: Z_mazurze... 05.07.08, 00:33
                      inną wrażliwośc? inną niż kto? niż wszyscy?... bo naprawdę nie
                      łapię smile

                      protekcjonalizm... hmm... z reguły załączany jest w odpowiedzi na...
                      a tak zabrzmiały pierwsze wypowiedzi na tym forum w wykonaniu kiki,
                      co począc smile cżłowiek to taki egzemplarz, że czasem jak prosby nie
                      skutkują...

                      Kiko, nie pisałam tego wcześniej, żebys się nie pogniewała, ale
                      pomijając słabości do Almodovara, mój pierwszy, ukochany psiak tak
                      się nazywał... i to był mój pierwszy nick na moim pierwszym
                      poważniejszym konkursie, gdyby komus zaświtąło, że człowieka do
                      psiaka porównuję tongue_out
                      też gratuluję wyboru, skoro już ktos entuzjastycznie o tym smile)))
                  • z_mazur Re: Z_mazurze... 05.07.08, 00:19
                    Bo dyskusja ustawiła ją od początku w pozycji "sama przeciw wszystkim" co często prowokuje do szczególnie żarliwej obrony swojego stanowiska.

                    Uszczypliwości i docinki interlokutorów dodatkowo wtedy rozjuszają.
                    • lampka_witoszowska Re: Z_mazurze... 05.07.08, 00:39
                      coś Ty! byłam pewna, że na początek ładnie pojechała po kobietach
                      biorących alimenty, bo wszystkie chcą wyszarpac jak najwięcej...

                      pomijając, że pewnie nie ja jedyna miałam mikre alimenty od ojca -
                      teksty, że słyszała mamuski, które chcą zedrzec ile się da i dowody
                      w postaci wątku kuropatwy... mnie rozśmieszyły, naprawdę

                      i nie była sama, miała nasyla i lemanna
                      i nie byłaby potem sama, gdyby rzeczowo pisała, a nie krytykowała
                      ogół
                      uczulona jestem na uogólnienia... oby nie ja jedna
                      • z_mazur Re: Z_mazurze... 05.07.08, 00:51
                        No zaczęła niefortunnie i trochę zbyt ostro, ale w miarę dyskusji jej posty przeważnie były coraz spokojniejsze. W tym wątku ogólnie już bardziej merytorycznie dyskutowała. A że poglądy dość kontrowersyjne, to można się nie zgadzać, ale komentarze na poziomie: "aleś Ty głupia", bez próby merytorycznego odniesienia się do dyskusji są dla mnie niebardzo.
                        • lampka_witoszowska Re: Z_mazurze... 05.07.08, 01:01
                          nie poczuwam się do tegoż poziomu - ale logiką lubię sie posiłkowac
                          najchętniej aż do absurdów, to często ukazuje, gdzie
                          kontrowersyjnosc zamienia sie w niepoukładanie - moim zdaniem

                          spokojniejsze posty... bo i Kika widzi, że forum jednak nie składa
                          się z szantrap jedynie
                          jesteś przecież i Ty, i Tri, i Aron... smile)))))))

                          • sylwiamich Re: Z_mazurze... 05.07.08, 01:42
                            Nie kto inny jak kaśka ceniła przed chwilą odwagę i mówienie prosto
                            w oczy?
                            Dla mnie kika jest okazem głupoty.Rzeczowe argumenty z-mazurze?
                            Proszę bardzo.
                            Wchodzi na forum i jeżdzi po kobietach, które mają malutkie dzieci,
                            chore dzieci, które muszą wiązać koniec z końcem.Rozumiem taki
                            konpletny brak empatii u bezdzietnego mężczyzny.Lub u mężczyzny
                            który uważa że gdyby on się zajmował swoimi dziećmi, to miałby siłę,
                            czas i możliwości aby być z dziećmi i robić karierę.To nawet nie
                            brak empatii...to kompletny brak wyobrażni.Ale jak mówi coś takiego
                            babka to coś z nią niehaloo, albo chce się przypodobać (w mojej
                            ocenie stawanie po przeciwległej stronie, gdzie stoi kilku
                            przeciwników alimentowania).
                            No i jej ocena matek biorących alimenty.No i jej ocena dzieci tychże
                            matek...zwykły idiotyzm.
                            Dalej okazuje się że pani robi z siebie ofiarę...napiętnowana,
                            niezrozumiała.Lata z podartą bluzką (a sama ją podarła) i drze się
                            że jej kuku robią.Po czym dowiadujemy się że ukarała męża
                            niewidzeniem dzieci.Dalej to otwarta jest na dialog i inne opcje,
                            jednakże jej zmiękczenie dziwne jest dość, biorąc pod uwagę twardy
                            osąd który uprawiała wczoraj.Tyle rzeczowe argumenty...pewnie do
                            wycięcia jako wędrówki personalne.Mam to w dupie.
                            • z_mazur Re: Z_mazurze... 05.07.08, 09:50
                              Może i osobiste, ale przynajmniej wybiegające ponad "jesteś głupia".
            • lampka_witoszowska Re: co nowego bym wymyśliła? 04.07.08, 23:49
              i tak ładnie brzmi: póki co mam czyściutkie sumienie... smile
              (ma czyściutkie sumienie i bilet pewny do nieba braaaaaam smile)

              uwielbiam pasjami ludzi z czyściutkim sumieniem smile

              ps. kice od paru dni chodzi o różne rzeczy związane z alimentami...
              • k-ika Re: co nowego bym wymyśliła? 05.07.08, 11:38
                lampka_witoszowska napisała:

                > i tak ładnie brzmi: póki co mam czyściutkie sumienie... smile
                > (ma czyściutkie sumienie i bilet pewny do nieba braaaaaam smile)
                >
                > uwielbiam pasjami ludzi z czyściutkim sumieniem smile
                • manderla Kika: Ale gdy upadałam [...]starałam się podnieść. 05.07.08, 11:52

                  www.youtube.com/watch?v=WTr2ConuUwo
                • lampka_witoszowska Re: co nowego bym wymyśliła? 05.07.08, 21:36
                  weryfikuj to, co uważasz za dobre, to co uważasz za złe...
                  wszak chyba nawet Ty stwierdziłas, że tylko krowa nie zmienia
                  poglądów
          • k-ika Re: co nowego bym wymyśliła? 04.07.08, 23:49
            Nie chwytacie chyba co mówię.
            Dobry tata nie zostawia rodziny nie odchodzi z jakiegoś tam powodu.
            Nie dręczy rodziny gdy ją ma. Po prostu jest i utrzymuje rodzinę
            razem z żoną. Razem o wszystko się kłopoczą. Żony dobrych tatusiów
            swoich dzieci-nie mają takich pytań i odpowiedzi. Nie stoją na
            rozdrożach takich jakich ja(nie wiem czy mogę użyć słowa my)
            stawałam.

            Zapewne nie jest dobrym to co zrobiłam. Ale zło zaczęło się już w
            momencie rozpadu mojej rodziny.
            Cała reszta jest już tylko konsekwencją rozwodu.

            Skoro nie potrafiłam walczyć o dobro naszej (pierwotnej rodziny) to
            dlaczego miałabym się wysilać teraz?

            Teraz to staram się mieć i dać dzieciom to, czego nie dał mi Ojciec
            dzieci. Człowiek na którego kiedyś liczyłam i kochalam.

            • to.ja.kas Re: co nowego bym wymyśliła? 04.07.08, 23:52
              Mój eks zniknął po rozwodzie. Płaci bo musi. Nie zabraniam mu
              kontaktu bo po co on sam ma Małą w nosie. W sumie po tym co zrobił
              nie miałabym wyrzutów jakbym zrobiła wszystko by go odseparować od
              Małej. Ale nie robie tego bo to bezcelowe, sam sie odseparował. POza
              tym ja leniwa jestem.
            • young_and_bored Re: co nowego bym wymyśliła? 05.07.08, 19:14
              k-ika napisała:

              > Nie chwytacie chyba co mówię.
              > Dobry tata nie zostawia rodziny nie odchodzi z jakiegoś tam
              powodu.
              > Nie dręczy rodziny gdy ją ma. Po prostu jest i utrzymuje rodzinę
              > razem z żoną. Razem o wszystko się kłopoczą. Żony dobrych tatusiów
              > swoich dzieci-nie mają takich pytań i odpowiedzi. Nie stoją na
              > rozdrożach takich jakich ja(nie wiem czy mogę użyć słowa my)
              > stawałam.

              Zdanie na temat jakości jego ojcostwa mogłaś mieć jakie chciałaś,
              co jednak w żaden sposób nie dawało Ci prawa do stawania na drodze
              jego relacji z dzieckiem.


              > Zapewne nie jest dobrym to co zrobiłam. Ale zło zaczęło się już w
              > momencie rozpadu mojej rodziny.
              > Cała reszta jest już tylko konsekwencją rozwodu.

              Rozwód rozwodem, a ojciec nie odciął się sam. Do odizolowania
              go użyłaś swojej wolnej, nieprzymuszonej woli - mogłaś wybrać
              inaczej, więc równie dobrze możemy mówić tu o konsekwencjach Twoich
              wyborów.

              > Skoro nie potrafiłam walczyć o dobro naszej (pierwotnej rodziny)
              to
              > dlaczego miałabym się wysilać teraz?

              Może dlatego, że nikt Ci nie zadał tego pytania - sama je sobie
              zadajesz.
              Może dlatego, że eliminując go z życia dziecka przekroczyłaś granice
              swoich kompetencji i naruszyłaś pewien delikatny porządek rzeczy
              (w naszym kręgu kulturowym określany ogólnie jako "Czcij ojca swego
              i matkę swoją", a w innych kręgach określany inaczej - ale
              generalnie wszędzie chodzi o to samo).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka