Dodaj do ulubionych

a ja mam już dość...

04.07.08, 09:43
Mam już dość najeżdżania na mnie za to że zakrakałam inaczej niż
wrony przy których przycupnęłam.
Może jeszcze nikt nie zauważył, pomiędzy wierszami, jestem kobietą
po rozwodzie. Mam kupę problemów na głowie. I słowo daję szczerą
chęć do normalnej rozmowy. Rozmowa to nie koniecznie przytakiwanie
wszystkim. Jak gdzieś wspomniałam, dyskutuję po to by być może w
przyszłości zmienić zdanie...bo tylko krowa nie zmienia zdania i
cały czas żuje tą samą trawę, zmieniając żołądki-bo ma ich ileś tam.
A mnie mdli na samą myśl o takim żuciu...
--
"...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
jeżeli kochasz, sercem patrz..."
Obserwuj wątek
      • k-ika Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 09:57
        to być może jest mi to potrzebne ale nie wiem jak za to się wziąść,
        ja w swoim zyciu przyjęłam strategię nie rozdrapywania przeszłości
        tylko chciałam tworzyć przyszłość. Mieć wpływ na własne życie...czy
        to jest złe?
        --
        "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
        jeżeli kochasz, sercem patrz..."
        • przed.brama Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 10:14
          k-ika napisała:

          > ja w swoim zyciu przyjęłam strategię nie rozdrapywania przeszłości
          > tylko chciałam tworzyć przyszłość. Mieć wpływ na własne
          życie...czy
          > to jest złe?
          Jeśli przeżułaś przeszłość w tworczy sposób, wszystko jest oki.smile

              • k-ika Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 10:45
                skoro cały czas ten temat wałkujemy...

                A dlaczego nie płacą lub mało płacą?
                Może nie mają możliwości takich...jak my byśmy chciały. Aczy to nie
                są ludzie?
                Zaraz mnie zaatakujecie ja wiem.
                Ale tak na zimno analizując to wszystko.
                Pracują (otych co pracują i płacą), płacą starają się więcej
                pracować cieszą się, że coś kupią bo zarobili więcej...atu bach "aż
                ty jak śmiesz mieć więcej a dziecku nie dasz?"
                To wszystko tylko przemyślenia...do nikogo nie piję...teoretyczne
                rozważania.
                Staram się zrozumieć dlaczego tak się dzieje.
                Mam kolegę, który zarabia dobrze. Nie ma nic bo ponad 50% płaci
                alimentów. Samemu ciężej się żyje. Ex żona jeździ autem, dzieci za
                granicą spędzają wakacje, jej mąż ciągle mówi czemu X więcej nie
                daje-przecież rok minął miesiąc temu.
                A pan x płaci za skromne mieszkanko, spotkał fajną kobietkę...
                Dopiero jazda się zaczęła,...jak on mógł. Dzieci zaczął zaniedbywać
                bo spotyka się z panią Y. A przecież powinien do końca być sam. I
                tylko o dzieciach myśleć.
                A dzieci nawet na dzień ojca sms nie przysłały. Ale na dzień dziecka
                przyszły i tatuś jak zawsze prezenty miał przygotowane.
                Ten chłopak nawet nie narzeka, tylko jak więcej wypije to ma łzy w
                oczach. Oczywiście zaczął więcej pić. Ex mówi-pijak, mieszkanie
                zabrać już na dzieci przepisać....

                Wiem wy takie nie jesteście. Ja też taka nie jestem. Ale uwierzcie
                mi to nie jest jeden taki przypadek.

                Wprowadziłam was w błąd, to nie ja nie biorę alimentów, to on nie
                płaci. Ale mnie bardziej się podoba forma-nie biorę.
                --
                "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
                jeżeli kochasz, sercem patrz..."
                • tricolour Jesteś jedną z nielicznych kobiet na forum... 04.07.08, 10:49
                  ... która ma takie własne zdanie na temat alimentów. Za każdą dyskusją o
                  alimentach stoją emocje i zawsze są to długie wątki.

                  Stanęłaś po innej stronie niż roszczeniowa, stąd jazda, a że jesteś kobietą (i
                  nie trzymasz strony kobiet) to jazda podwójna. Masz czas się czegoś nauczyć.

                  smile)
                  • nasyl Lipa 09.07.08, 22:04
                    tricolour napisał:
                    nie trzymasz strony kobiet) to jazda podwójna. Masz czas się czegoś nauczyć.

                    No tak, masz jeszcze czas się dostosować zanim Cię wytną.

                    Wróciłem z urlopu i widzę że to forum jest tendencyjne, pomimo że moderatorami
                    są niby-mężczyźni, znikają wątki, rozwódki koncentrują się na własnych emocjach.
                    Zamiast pomagać, ludzie sobie ubliżają, szczególnie zgorzkniałe kobiety.
                    Lipa, Panie Jarkoni.
                        • tricolour O ile dobrze pamiętam... 09.07.08, 22:19
                          ... to w ciągu czterech lat był tylko JEDEN wątek rozwódki, która żałowała
                          rozwodu. Z półtora roku temu...

                          Jeżeli chcesz forum zmieniać, to proszę bardzo. Jako uczestnik forum masz wpływ
                          - tym co i jak piszesz - na jego kształt.
                              • nasyl Re: Może też być inaczej... 09.07.08, 22:36
                                no tak ale zrzeszanie się przeciw facetom....chyba przyznasz że 99% to właśnie
                                forum służące temu celowi, podoba Ci się to. Nie znam twojej historii, ale
                                zakładając że cię baba wyrolowała i załóżmy siedzi tu na forum, tkwisz dalej w
                                bagnie. A moze po prostu to dobra zabawa jak się rozwódki miotają z emocjami. Ja
                                w każdym razie z tony sieczki na swoim wątku znalazłem 2-3 konkretne zdania.
                                • tricolour Zrzeszanie, powiadasz... 09.07.08, 22:45
                                  ... rzeczywiście jest i przyznam, że może być denerwujące.

                                  Ale ma to także inny wymiar: na forum są głównie kobiety zdradzone, poniżone,
                                  rzadko zdarzają się szczęśliwe i zadowolone rozwódki we wczesnej fazie
                                  porozwodowej. Można zatem zrozumieć jakie emocje nimi miotają. Zresztą przypatrz
                                  się sobie - Ty też wnosisz emocje.

                                  "w każdym razie z tony sieczki na swoim wątku znalazłem 2-3 konkretne zdania" -
                                  to jest właściwa proporcja, ważne jest, że znalazłeś coś dla siebie. Pobądź na
                                  forum dłużej, to dostaniesz więcej.
                                  • nasyl Widzisz Tri 10.07.08, 10:00
                                    sylwiamich napisała:

                                    > Jakie to beznadziejne...rozwiodłam się niepochopnie.Nie żałowałam
                                    > tego kroku nigdy, nawet przez sekundę.I marzę o tym, żeby sobie mój
                                    > były babę znalazł.Nawet bardziej babę, niż kobietęwink))(...)

                                    i

                                    sylwiamich napisała:

                                    Tak mówisz, bo nie lubisz facetów.Nie lubisz bo jesteś
                                    > zgorzkniała.Jesteś zgorzkniała, bo pochopnie się
                                    > rozwiodłaś.Pochopnie się rozwiodłaś bo jesteś głupią
                                    > kobietą/złą.Głupie/złe kobiety się rozwodzą i są zgorzkniałe i nie
                                    > lubią facetów.Mądre/dobre kobiety są jak telewizja Trwam i zostają
                                    > pomimo wszystko z nasylami.I nie próbu tego rozwalać!!!smile))


                                    Niby jedno zdanie z drugim nie ma nic wspólnego, ale nie piszą tak osoby które
                                    "nie żałowały tego kroku nigdy".
                                    Tutaj przeciętna wieku 35-45 lat, a więc po niezłym przebiegu (piszemy o
                                    kobietach, mężczyźni to Ty i 2 moderatorów, Leptisa nie liczę, bo albo gość na
                                    prochach pisze, albo artycha jakiś, a więc wiek beznadziejny - przechodni
                                    faceci - apatia - a ich dyskusje zwykle prowadzą prędzej czy później do
                                    problemu kasy i alimentów. To "Forum wściekłych (z wyjątkami) kobiet a nie
                                    "Rozwód i co dalej".
                                    Kobiet którym nic nie wyszło, udają że jest im z tym dobrze, jak pojawi się
                                    facet, zaraz obsiadają go jak muchy.
                                    Wmawia się mi jakieś problemy, wyzywa od biedaków. Oczywiście mój problem to
                                    pazerna, tłusta baba która śpi na kasie i nie może przeżyć ,że mam szczęśliwą
                                    rodzinę. Zobacz jak pisze Kika a jak reszta. ona jest szczęśliwa i to nikomu się
                                    tutaj nie podoba. Masakra, Tri.


                                    • nasyl Re: Widzisz Tri 10.07.08, 10:18
                                      "Ciesz się szczęściem innych, a może trochę znajdzie się dla ciebie."

                                      Ta sygnaturka znaleziona u Ladyhawke12 powinna być mottem tego forum, na razie
                                      jest tylko pobożnym życzeniem.

                                      A co TV Trwam, polecam Apel Jasnogórski o 21-ej, zamiast chłonąć ateizm na
                                      kilogramy w masońskiej TVN. Pamiętajcie że ludzie i pieniądze Was opuszczą,
                                      prędzej czy później....i prędzej czy później zostaniecie sami (ja również).
                                      Obyście nie zostali kozłami.
                                    • to.ja.kas Oj Nasyl 10.07.08, 10:21
                                      ja Ci nawet współczuję.
                                      Ja z tych co mam spodnie w domu i szczęście prawie rodzinne (prawie
                                      bo to konkubinat się nazywa, ale sama sobie tak zaplanowałam i mi
                                      dobrze).
                                      Alimentów mam 350 zł. Pewnie koło 18 rż Małej eks mąż złoży o
                                      obniżenie lub zniesienie obowiązku alimentacyjnego i niech mu
                                      tam...zostawiłam mu dom, kasę, lokaty i samochody, to te 350 zł mnie
                                      nie zbawi a moją Małą to juz na bank nie.
                                      A szkoda mi Ciebie z kilku powodów.
                                      Pierwszy to taki, że rozluźniła się u Ciebie więź z synem i
                                      jesteście dla siebie obcy...bo ciężko wydaje się kase na obcą osobę.
                                      Współczuję tego samego synowi, bo cholera wie co i kto spowodował ,
                                      że takie miedzy Wami relacje? Może Ty, a może twoja eks to wypisz
                                      wymaluj zona jak z wątków Jp2? Rożnie bywa i tu się z Tobą zgodzę.
                                      Zal mi Ciebie bo jestes rozgoryczony i zły a to nie jest dobra
                                      pozywka dla szczęścia Twojej rodziny, więc żal mi i Twojej rodziny.
                                      I mówie to serio nie ma w tym co napisałm krztyny złośliwości.

                                      Ale jeśli zona rzeczywiście zołza niczym eks Jacka, jeśli
                                      rzeczywiście twoja rola została sprowadzona do roli bankomatu, jeśli
                                      rzeczywiście czujesz, że Ciebie sie naciąga to idź i złóż sprawę w
                                      sądzie i nawet wygranej Ci zyczę.
                                      Tylko nie obrażaj tu kobiet, nie wal im między oczy ich wieku,
                                      braku klasy i miłości do dzieci...bo ta walka pań o szczescie dzieci
                                      to nie zawsze tylko walka o pieniadze od eksa ale też o uśmiech
                                      dziecka i jego szczescie i start w przyszłe, lepsze zycie.
                                      Nie zawsze? Oczywiście, że nie zawsze. My tak jak i Wy nie jesteśmy
                                      aniołami i czasem jesteśmy okrutne i głupie. Ale Drogi nasylu
                                      naprawdę w populacji okrucieństwo i głupota jest rozłożona po równo,
                                      na fectów i kobiety, na dzieci i starych.
                                      Awantura z Tobą to wynik przede wszystkim formy a niekoniecznie
                                      tresci.
                                      Bo ja byc moze nawet do treści bym się skłaniała, ale forma mało
                                      strawna.

                                      Pozdrawiam
                                      --
                                      "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
                                      -Tak, skończył się rozwodem"
                                      sygnaturka wykradziona smile
                                      • sylwiamich Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:28
                                        A wystarczy nasyla ze szczęsliwa k-kiką połaczyć i wszyscy byliby
                                        zadowoleni.Ona nie wołałaby kasy, on z dzieckiem by się nie
                                        widywał.Ciągle mówię że jak jest amator na dewiację, to dewiacja
                                        przestaje nią być.
                                        • to.ja.kas Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:32
                                          Z tego co Kika pisała o sobie to ona juz jest w szczęśliwym związku.
                                          Po drugie nie zajmuję się łaczeniem par, nawet jak mi się wydaje,że
                                          ludzie rewelacyjnie pasowaliby do siebie. jakbym miała takie ciągoty
                                          zatrudniłabym się w jakimś biurze matrymonialnym.
                                          Po trzecie poprzedniego komentarza nie napisałam po to bys mogla pod
                                          nim uskuteczniać złośliwe, osobiste wycieczki.
                                          Po czwarte naprawde marny to komentarz i niewiele wnosi, poza tym,
                                          że może tylko w przypływie emocji doprowadzić do kłotni na forum, a
                                          tego przeciez nikt nie chce.
                                          Dla mnie EOT

                                          --
                                          "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
                                          -Tak, skończył się rozwodem"
                                          sygnaturka wykradziona smile
                                          • sylwiamich Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:38
                                            Jak napiszę że jestm szejkiem arabskim to też uwierzysz? Nie
                                            interesuję się czym się zajmujesz, ja też ich nie łączę.To był
                                            jedynie złośliwy komentarz. A żeby iść Twoim tonem....
                                            nie jestem od tego żeby nawracać chorych na głowę.Jakbym uważała że
                                            to potrafię lub miała takie ciągoty to założyłabym sektę lub inne
                                            badziewko.
                                            Nioe interesuje mnie też po co napisałaś poprzedni post.Nie jesteś
                                            na Swoim forum...tam możesz sobie rządzić.
                                            Poza tym zamierzam za Twoją radą przestać być dwulicową, udającą
                                            dobrą ciocię...czego i Tobie z całego serca życzęsmile))
                                      • nasyl Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:44
                                        Jeżeli wierzyć w Twoje dobre intencjei to co napisałaś, to moja "eks" jest
                                        dokładnym zaprzeczeniem Ciebie, a z wniosku o obniżenie lub uchylenie alimentów
                                        zrezygnowałem, będę płacić, chociaż nie wiem na jakiej podstawie, nawet wyników
                                        z ostatniej klasy mi nie udostępniono.
                                        A tak na marginesie, gdyby się od Ciebie wyprowadziła kobieta z rocznym
                                        dzieckiem z jednego tylko powodu tj, kasy której wtedy nie miałem, przez 18 lat,
                                        traktowała Cię jak psa ze swoją małomiasteczkową rodziną, tresowała dziecko na
                                        "kartę bankomatową" a teraz rozkłada ręce i mówi jaki to wyrodny ojciec. "Czemu
                                        nie dałeś dziecku 20 zł tylko 10". Jak dostał 200 to dlaczego nie 500 przecież
                                        kurs prawa jazdy kosztuje 1000, jak 600 na 18-tkę to dlaczego tylko tyle, 18-tka
                                        raz w roku przecież. Zawsze będzie za mało. No i jakim prawem śmiałem ułożyć
                                        sobie życie. Na szczęście sprawy alimentów nie są tematem rozmów w domu, dzieci
                                        nie zasłużyły na to.
                                        Zgodzę się że jako małoletni nie miał wpływu na postępowanie matki ale jako
                                        dorosły świadomie myślący człowiek wywinął taki numer, że nie ma o czym tu mówić.
                                        • sylwiamich Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:53
                                          Teraz należałoby się zastanowić nad pobudkami rezygnacji z tychże
                                          alimentów.K-ika się zemściła odmawiając kontaktu z dziećmi
                                          ojcu.Kaśka uciekła od przemocowca.Ja nie mam już siły walczyć z
                                          facetem który robi wszysko aby nie płacić.Ja...oczywiście
                                          zrezygnowałam z alimentów bo mam dwie łapki i sama mogę się wziąść
                                          do robotywink))Nie wiem jak pozostałe dwie dziewczyny....pewnie równie
                                          szlachetne pobudki, o ile nie bardziej.
                                        • to.ja.kas Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:53
                                          W moje intencje możesz wierzyć bądź nie, są tacy co wierza i tacy co
                                          nie wierza (nie mój problem smile ).
                                          Jak bym sie czuła jakby było tak jak to teraz opisałes? Paskudnie
                                          pewnie.
                                          I pewnie od czasu do czasu splunęłbym za siebie.
                                          Nikt nie lubi robic za karte kredytową i każdy za to co robi czasem
                                          chce usłyszeć "dziekuje"...
                                          Z jakiś powodów sie rozstaliście. Każdy ma swoje. Ja też miałam
                                          jakieś kiedy się rozwodziłam.
                                          Każdy z nas bywa złośliwy. Ja też. I pewnie eks skarzy sie na mnie.
                                          Ja na niego skarżyłam sie nie raz i uwazam,ze mój gniew jest
                                          uzasadniony.
                                          Co bym zrobiła w Twoje sytuacji? Ni cholery nie wiem. Niestety softu
                                          na rozwiązywanie problemów innych ale i swoich mi nie wgrano sad((
                                          Na szczescie moje relacje z dzieckiem są zupełnie inne niz twoje z
                                          synem.

                                          Wiem jedno, że jak chcesz więcej dobrych rad zmień formę. Nie zniżaj
                                          jej do poziomu osób które uważasz za dno...po tym tylko niesmak
                                          pozostaje.

                                          --
                                          "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
                                          -Tak, skończył się rozwodem"
                                          sygnaturka wykradziona smile
                                          • sylwiamich Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:59
                                            to.ja.kas napisała:
                                            Nie zniżaj
                                            > jej do poziomu osób które uważasz za dno...po tym tylko niesmak
                                            > pozostaje.

                                            Ostatnio same miłe osoby na tym forum.Oczywiście poza rozwódami,
                                            pazernymi i tymi co im chłopa brak.
                                          • lampka_witoszowska Re: Oj Tojakas :) 10.07.08, 13:19
                                            kurczę, normalnie wtrącam się i już czuję, że nic dobrego z tego nie
                                            będzie smile

                                            chyba, że zanim odpiszesz (albo i nie, co będzie lepsze), pomyślisz
                                            nad przytoczonym cytatem
                                            otóż:

                                            "Po trzecie poprzedniego komentarza nie napisałam po to bys mogla
                                            pod
                                            nim uskuteczniać złośliwe, osobiste wycieczki.
                                            Po czwarte naprawde marny to komentarz i niewiele wnosi, poza tym,
                                            że może tylko w przypływie emocji doprowadzić do kłotni na forum, a
                                            tego przeciez nikt nie chce.
                                            Dla mnie EOT"

                                            to napisałas do Sylwii
                                            a teraz weź do siebie, coby nei robic afery, bo wszystkie wyjdziemy
                                            na pazerne i żądne krwi smile)) jak zmije w kłębowisku, naści nasyl
                                            podpowiedź

                                            (kurde, właściwie nie wiem, czy żmije w kłębowisku się nawzajem
                                            atakują)
                                            • to.ja.kas Re: Oj Tojakas :) 10.07.08, 13:30
                                              Lampko ja widze różnice w swoim pierwszym watku do tego faceta a
                                              komentarzem o swataniu Kiki. Jesli Ty nie...masz do tego swiete
                                              prawo. I masz swiete prawo sie ze mna nie zgadzac. Mam nadzieje, ze
                                              nie spróbujesz wyswatac mnie za jakiegos kolejnego mezczyzne co tu
                                              zawita...to bezcelowe, bom zajeta.

                                              Pozdrawiam smile
                                              PS. Zmije ? To moje słowa? Nie przypominam sobie bym w tym watku je
                                              uzyła w kontekscie forumek.
                                              --
                                              "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
                                              -Tak, skończył się rozwodem"
                                              sygnaturka wykradziona smile
                                              • lampka_witoszowska Re: Oj Tojakas po raz drugi...:) 11.07.08, 19:31
                                                to poniższe to jest dla Ciebie swatanie? tak dla pewnosci pytam...

                                                "A wystarczy nasyla ze szczęsliwa k-kiką połaczyć i wszyscy byliby
                                                zadowoleni.Ona nie wołałaby kasy, on z dzieckiem by się nie
                                                widywał.Ciągle mówię że jak jest amator na dewiację, to dewiacja
                                                przestaje nią być."

                                                ps. Żmije nie mogą byc Twoim słowem, bo to ja streściłam w ten
                                                sposób podejście nasyla do tutejszych pań

                                                Pozdrawiam tesz smile smile
                                            • z_mazur Oj lampko :) 10.07.08, 13:52
                                              A ja mama też takie nieodparte wrażenie, że Sylwia czasem jak ma zły
                                              humor to ogranicza się w swoich postach do złośliwych komentarzy,
                                              które niczego nie wnoszą do dyskusji, a mają jedynie na celu dopiec
                                              komuś, a to za każdym razem może być prosty przyczynek do kolejnej
                                              zadymy na forum.


                                              --
                                              Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
                                              • sylwiamich Re: Oj lampko :) 10.07.08, 15:59
                                                A ja mam nieodparte wrażenie że czasmai nie masz własnego zdania,
                                                tylko łykasz to co Ci podpowiedzą jakieś badania.Ponadto mam
                                                wrażenie że masz lekkiego fiubzia na punkcie alimentów/opieki nad
                                                dzieckiem.To tyle samo wnosi do forum co i Twoja wypowiedz na mój
                                                temat.
                                                Sylwia miewa złe humory, zwłaszcza gdy spotyka się z kobietą pokroju
                                                k-iki, która uważa siebie za lepszą, daje innym dobre rady a sama
                                                uprawia swoisty rodzaj ku...stwa (cytat jp), ograniczając za karę
                                                kontakty dziecka z ojcem.
                                                Miewa również brak poczucia humoru, gdy facet widzący w każdej
                                                kobiecie swoją złą żonę, pisze że kobiety tu nienawidzą
                                                facetów.Mierzi mnie to.I w przeciwieństwie do Ciebie nie
                                                potrafię "przejść nad tym do porządku dziennego i napić się pomimo".
                                                • z_mazur Re: Oj lampko :) 10.07.08, 17:04
                                                  I na dodatek jesteś bardzo wrażliwa na krytykę. smile)))

                                                  A w kwestii badań, to już mnie zupełnie rozwaliłaś. Do luftu z Newtonem i jego bezsensownym prawem ciążenia, mam na ten temat swoje zdanie, do luftu z Kopernikiem, dla mnie Słońce się będzie kręcić wokół Ziemi (przecież to wyraźnie widać, moje doświadczenie mi to podpowiada). Jak szaleć z własnym zdaniem i mieć w dupie badania, to szaleć. smile))


                                                  --
                                                  Kobieta nie wie czego chce,
                                                  ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
                                                  • sylwiamich Re: Oj z-mazur.. 10.07.08, 22:54
                                                    Dziwne to dla mnie i niezrozumiałe.
                                                    Ja piszę na czyjś temat- mam zły nastrój
                                                    Ty piszesz na mój temat- fajnie, masz prawo
                                                    Ja piszę na Twój temat- jestem wrażliwa na krytykę.
                                                    Muszę się z tym przespać.
                                              • lampka_witoszowska Re: Oj zmazur :) 11.07.08, 21:13
                                                a ja myślę, że każdy normalny tu tak ma smile

                                                i jeszcze myślę, że nasyl chce tu miec zastęp prawników bez uczuc,,a
                                                nie ludzi z emocjami smile

                                                a ja nie chcę tak za darmo pisac, co wiem, czasem chcę miec szansę
                                                napisac wszystko, co mi się na klawiaturę ciśnie...
                                                inaczej będę mogła się odzywac tylko na forum "chemia", bo tam mam
                                                bez emocji... chociaż... skoro to lubię?...
                                                wink
                                      • nasyl Re: Oj Nasyl 10.07.08, 10:49
                                        nie pisz na moje posty, albo pisz że jestem matołem, bo inaczej narazisz się
                                        zrzeszonym, ja sobie pójdę a Ty zostaniesz z nimi, same problemy, prawda Tri ?
                                        • lampka_witoszowska Re: Oj Nasyl :))))) 10.07.08, 13:25
                                          piękna, klasyczna manipulacja smile)))

                                          "jak się ze mną zgodzisz, to jestes odważny i masz jaja, a jak się
                                          ze mną nei zgodzisz, to piszesz pod publikę"

                                          wiesz, nasyl, tylko zwykła baba, niepewna swoich racji, musi szukac
                                          wsparcia w taki sposób wink
                                              • nasyl Re: A tak serio... 10.07.08, 16:32
                                                IMHO jeśli piszemy o uchyleniu alimentów, piszmy o uchyleniu alimentów, a nie o
                                                wyrodnej naturze Nasyla, jeśli ktoś założy wątek o wyrodnej naturze Nasyla,
                                                piszemy o wyrodnej naturze Nasyla.
                                                Jest świeży temat o kobiecie która nie wie co robić, piszmy swoje opinie, swoje
                                                doświadczenia, nie włączajmy do wątku emocji z innych wątków, zaszłości itp.
                                                Widzisz chyba lepiej niż ja, że tu jest polowanie na czarownice, pojawiam się w
                                                jakimś wątku, zaraz dookoła siadają muchy, no cóż traktują mnie jak g.... więc
                                                siadają.
                                                Nie traktujmy siebie jak g..., nie ukrywam, ze kilka osób jest tu dobijających,
                                                dla innych ja jestem dobijający, ale nie obrażajmy się wzajemnie z tego powodu,
                                                ja się postaram w każdym razie.
                                                • sylwiamich Re: A tak serio... 10.07.08, 22:50
                                                  nasyl napisał:
                                                  > Nie traktujmy siebie jak g..


                                                  Cytuję Ciebie:
                                                  "....jeśli forum służy przyklaskiwaniu rozwódkom które najpierw
                                                  pochopnie się rozwodzą a potem żałują, że chłop sobie babę znalazł
                                                  to ok. Chyba jedna ODWAŻNA raz na 1,5 roku, żadna Ci się
                                                  przecież tu nie przyzna, chyba że jakaś niezrzeszona lub nowa smile))
                                                  ... że te tchórzliwe i niezrzeszone omijają forum szerokim łukiem,
                                                  bo dostaną po
                                                  głowie.No tak ale zrzeszanie się przeciw facetom....chyba przyznasz
                                                  że 99% to właśnie forum służące temu celowi. A moze po prostu to
                                                  dobra zabawa jak się rozwódki miotają z emocjami. Ja
                                                  w każdym razie z tony sieczki na swoim wątku znalazłem 2-3 konkretne
                                                  zdania."

                                                  Skoro masz wyrobione zdanie o 99% kobiet stąd, to daj mi prawo mieć
                                                  wyrobione zdanie na temat jednego faceta, jakim jest autor
                                                  powyższego..oki?
                                      • sylwiamich Re: Hej, Zielona Ropuszko... 10.07.08, 07:30
                                        zielona_ropucha napisała:

                                        > Trudno,ja tylko staram sie wyprowadzić z błędu biedaka,bo
                                        strasznie
                                        > nerwowy i bardzo nie lubi kobiet.

                                        Tak mówisz, bo nie lubisz facetów.Nie lubisz bo jesteś
                                        zgorzkniała.Jesteś zgorzkniała, bo pochopnie się
                                        rozwiodłaś.Pochopnie się rozwiodłaś bo jesteś głupią
                                        kobietą/złą.Głupie/złe kobiety się rozwodzą i są zgorzkniałe i nie
                                        lubią facetów.Mądre/dobre kobiety są jak telewizja Trwam i zostają
                                        pomimo wszystko z nasylami.I nie próbu tego rozwalać!!!smile))
                        • sylwiamich Re: Jakiś słaby urlop miałeś... 09.07.08, 22:22
                          Jakie to beznadziejne...rozwiodłam się niepochopnie.Nie żałowałam
                          tego kroku nigdy, nawet przez sekundę.I marzę o tym, żeby sobie mój
                          były babę znalazł.Nawet bardziej babę, niż kobietęwink))Obiektywizm to
                          chyba na innym forum? Tu dowodzą subiektywne emocje...tylko dlatego
                          tak długo tu siedzę.I prosżę o nie zmienianie niczego.
                • misbaskerwill powiem jedno... 04.07.08, 14:13
                  ...podziwiam za empatię.
                  Oczywiście, gdybyś nie był Ci bliski facet, który przeżył coś podobnego, nie doszłabyś do tego.
                  Najważniejsze jednak, że należysz już do tej rzadkiej i zacnej grupysmile.
                  • misbaskerwill doczytałem wątek... 04.07.08, 14:21
                    i nie wiem co powiedzieć...
                    Z pewnością należysz do rzadkiej grupy, ale czy zacnej...
                    Przynajmniej moja exia nie jest osamotniona.
                    Jej też świetnie wychodzi "udupianie" ojca.
                    Wszystko dla "dobra dziecka".

                    Na pewno łatwiej mścić się na byłym mając wymówkę.
                    • k-ika Re: doczytałem wątek... 04.07.08, 14:29
                      i twoja alimentów od ciebie też nie bierze?
                      I tak bardzo cierpisz? Z jakiego powodu?
                      Że tak się zapytam z ciekawości?
                      --
                      "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
                      jeżeli kochasz, sercem patrz..."
                      • k-ika Re: doczytałem wątek... 04.07.08, 14:32
                        dlatego że nie płacisz czy dlatego że ...nie interesujesz się bo raz
                        ex ci powiedziała nie zobaczysz dzieci?
                        --
                        "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
                        jeżeli kochasz, sercem patrz..."
                        • hela37 kontakty z ojcem 04.07.08, 14:56
                          Mój ex nie płaci alimentów/pisałam już dlaczego/, mało interesuje się
                          dziećmi/kiedyś w przypływie amoku wyrzucił im że nie są jego/ więc na początku
                          kontakty były znikome co jemu bardzo mu pasowało bo nie musiał sie tłumaczyc
                          dlaczego tak postąpił , zajmowac sie ich problemami , miał więcej czasu dla
                          nowej rodziny.Ale uważam że nie ma sensu zabraniać dzieciom kontaktów z ojcem
                          jeżeli obie strony tego chcą bo zanikaja więzi ojciec-dziecko Moje jakoś coraz
                          rzadziej chcą go widzieć ale to nic dziwnego jeżeli je oszukuje albo odstawia
                          jakieś szopki ale mimo wszystko nie chciałabym żeby całkowicie straciły kontakt
                          z ojcem
                        • misbaskerwill wiesz co... 04.07.08, 15:02
                          piszę tu od 2 lat... tyle trwają moje próby ustalenia spotkań z synem w normalnych warunkach.
                          Użyj wyszukiwarki, jak mi nie wierzysz.
                          Sąd - delikatnie mówiąc - ma gdzieś, czy dziecko ma ojca czy nie. Facet po rozwodzie nie ma żadnych faktycznych praw. A "dobro dziecka" to tak naprawdę wygoda mamusi.
                          Jeszcze się nie poddałem, jeszcze widuję syna, ale wiem, że ex jest zdolna do wszystkiego i w każdej chwili może mnie "udupić" tak, że mi się ostatecznie odechce. A sąd najwyraźniej nie może się doczekać, kiedy sobie odpuszczę.
                          Pozostałe szczegóły sobie możesz odnaleźć w moich postach.
                          • k-ika to przepraszam misbaskerwill 04.07.08, 15:09
                            Dla takich ojców właśnie jestem pełna podziwu...ale nie łudź się
                            twoje piekiełko jeszcze potrwa.
                            Przepraszam, że tak piszę. Zapewne tylko płacenie jest twoim
                            obowiązkiem ojcowskim. I to jest to o czym mówię od początku.

                            Płcić trzeba ale , również konsekwentnie za tym idąc inne rzeczy
                            również trzeba. A nie tylko ciągnąć z ojca jak najdłużej.

                            A ja reprezentuję postawę, poniekąd życiem zmuszona, nie płaci i nic
                            innego również się nie należy. I po sądach włóczyć się nie chcę bo
                            to tylko na moją niekorzyść i dzieci by było.
                            Nerwy...i cały z tym system związany.
                            --
                            "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
                            jeżeli kochasz, sercem patrz..."
                            • k-ika nie wiem dlaczego tu zajrzałam 04.07.08, 15:13
                              Nie wiem czy żąłuję, ale nauczyliście mnie jednego
                              nie odpowiadaj nie pytana.

                              Przepraszam jeżeli kogoś uraziłam, nie było to moim celem.
                              Też jestem człowiekiem, którym targają emocje.

                              --
                              "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
                              jeżeli kochasz, sercem patrz..."
                              • sagaretia Re: nie wiem dlaczego tu zajrzałam 04.07.08, 15:33
                                Kiko tu jest tyle zdań co ludzi,każdy jest indywiduum ....naprawdę smile ,nie
                                jesteśmy klonami potakującymi w jednym rytmie.
                                Gdyby tak było ,forum by już dawno umarło,
                                a z tego co wiem to nawet w ostatnim czasie nie jedna zbłąkana duszyczka
                                znalazła tu zrozumienie.
                                Ja też o ile pamiętam miałam falstart na początku i pewnie jeszcze nie raz
                                wyskoczę jak filip z konopi i dostanę za to w kark.
                                Nawet chciałam zwijać żagle ....więc wycofałam się na chwilę i poczytywałam
                                sobie przez jakiś czas.
                                Każde forum rządzi się pewnymi prawami ....i jak to się mówi "stara gwardia" ma
                                swoje przyzwyczajenia ,swoje tajne znaki,porozumienie między nimi opiera się już
                                na pewnych wyznacznikach....ale to nie znaczy ,że nie są w stanie przyjmować
                                A teraz się kręci i chyba nawet nie najgorzej.Może nie mam tu strasznego wzięcia
                                i nie czuje się jeszcze w pełni domownikiem(ale przynajmniej nie niemile
                                widzianym gościem) i zdarzyło mi sie nawet kogoś rozweselić,kogoś zachęcić do
                                refleksji....może nawet komuś zrobiło się lepiej na duszy z powodu tych moich
                                wypocin .
                                Mnie w każdym razie nie raz było raźniej,weselej,czułam się jakby potrzebna
                                .....a to już naprawdę bardzo dużo.
                                My osobniki po rozwodzie ,po przejściach to twarde sztuki jesteśmy i nie tak
                                łatwo się poddajemy wink
    • hela37 Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 10:04
      Wiesz mnie tez sie pare razy oberwało ,przemyslałam i stwierdziłam że mają
      troszkę racji.I nie ma sie co obrażac.Nie chodzi o przytakiwanie innym bo nie po
      to jestesmy na tym forum,piszemy o problemach, rozterkach, doświadczeniach,
      czasami kogos poniesie ale to wybacz ,pewne sprawy generalizujesz, z czym możemy
      sie nie zgadzać.Każdy z nas ma kupe problemów i musimy stawic im czoła ale mnie
      też zabolało twoje stwierdzenie odnośnie alimentów i cwaniactwa.Tak sie złozyło
      że zostałam na ,,lodzie'' przez swoją ufność że ex może oszukiwac innych ale nie
      mnie.Zostałam z długami, bez środków do życia z dziećmi,przyplątały się
      choroby/efekt silnego stresu/ a ex jak pączek w maśle i cieszy się że mnie
      wyrolował.Alimentów nie chce płacic,długów tez nie wszem i wobec opowiadając że
      ,,sama jestem sobie winna" a on pokrzywdzony sie czuje. Dużo czasu zabrało mi
      ppowrót do równowagi psychicznejWięc nie uważam za cwaniactwo dochodzenia tego
      co mi zabrano.Blondynką była ale się przefarbowałam
      • k-ika Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 10:10
        I ja to wszystko rozumiem. Nigdy nie mówiłam , że alimentów nie
        należy brać, nigdy.
        Ale same dobrze wiemy jak to wygląda no powiedzmy w połowie
        przypadkach. Nie zaprzeczysz, że też mam rację. Staram się być
        obiektywna.
        A to z bardzo prostego powodu. Jestem między młotem a kowadłem.
        Takie jest życie ot i co. Przyszłam tu bo myślałam że znajdę jakąś
        bratnią duszę...
        --
        "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
        jeżeli kochasz, sercem patrz..."
    • panda_zielona Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 10:28
      Sorry,sama sobie nagrabiłaś swoim pierwszym postem o cwaniactwie
      kobiet walczących o alimenty.
      Każdy przypadek jest inny.O cwaniatwie można powiedzieć np.w
      przypadku p.Lisowej,która żąda niebotyczych kwot,chociaż były płaci
      8tys.+10tys.za szkoły.Nie,to mało powinien placić więcej.Natomiast
      tutaj piszą raczej kobiety,których byli mężowie migają się od
      płacenia,albo płacą niewiele.
    • tricolour Masz własne zdanie? 04.07.08, 10:35
      To dobrze. Miej je i wyrażaj, ale nie musisz przekonywać i odpowiadać na
      wszystkie zrzuty - po prostu miej własne zdanie i już.

      Poza tym posiadanie własnego zdania nie jest mile widziane w żadnym ogóle - taka
      jest cena.
      • zielona_ropucha Re: Masz własne zdanie? 04.07.08, 10:50
        tricolour napisał:

        > Poza tym posiadanie własnego zdania nie jest mile widziane w
        żadnym ogóle - tak
        > a
        > jest cena.
        To akurat jest mile widziane.Można się wzajemnie przekonywać do
        swoich racji.


        --
        Gdy przyjrzymy się uważnie ogonowi żaby, to zauważymy że ona całkiem
        go nie ma.
      • k-ika Re: Masz własne zdanie? 04.07.08, 10:51
        tricolour napisał:
        -- po prostu miej własne zdanie i już.
        >

        właściwie to masz rację, czytać, mieć własne zdanie i głośno go nie
        wypowiadać.

        Tylko później wszyscy myślą, że tak na prawdę to nikt inaczej nie
        myśli.

        Akle w sumie czy to ważne?
        "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
        jeżeli kochasz, sercem patrz..."
          • k-ika muszę się przyzwyczaić 04.07.08, 10:56

            -- powiadasz?
            Postaram się, zaakceptować swoją odmienność choć ciężko mi to
            przychodzi zazwyczaj wrogów nie mam.
            "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
            jeżeli kochasz, sercem patrz..."
            • a.b1 Re: muszę się przyzwyczaić 04.07.08, 11:24
              czy Ty lekko nie przesadzasz?
              wrogów?
              dziewczyno, na forum się dyskutuje a nie bawi w stronnictwa...
              tu jest jak w życiu, każdy może mieś swoje zdanie, kwestia podania
              jest ważna....
              nie jestem ani matką ani alimentobiorczynią, a tą mogłabym być i nie
              zapieprzać w kilkunastu pracach żeby jakoś żyć
              i wiesz? cholernie nie lubie jak ktoś pakuje mnie do jednego wora z
              etykietką cwaniara, bo w naprawde trudnych chwilach mam myśli żeby
              byłego pozwac o alimenty na siebie, bo gdyby nie jego wygodnictwo i
              zabawy w rodzine moje życie wyglądałoby inaczej.
        • zielona_ropucha Re: Masz własne zdanie? 04.07.08, 11:00
          no teraz nic nie rozumiem,zaczyna sie robic bardzo niesmacznie,ja
          bym na takim forum nie pisała,gdzie nie mogę napisać tego,co
          mysle,to po co pisać w ogóle...a ataki...przestańcie w koncu toczyc
          jakieś wojenki...to jest po prostu wymiana poglądów..ale zeby
          nazywać to atakiem? jeżeli nie są to personalne wycieczki to
          uważam,że o żadnym ataku nie może być mowy...ma sie zdanie to się je
          wyraża,i albo sie go broni albo nie...kwestia własnych przekonań,czy
          zależy nam na udowodnieniu swojej racji.
          --
          Gdy przyjrzymy się uważnie ogonowi żaby, to zauważymy że ona całkiem
          go nie ma.
    • magd.a Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 11:07
      robisz z igły widły. po co ta kreacja? nikt ci nie zbarania mieć swojego
      zdania, przedstaw je tak żeby dało się z nim dyskutować a nie atakuj matek na
      tym forum zarzutami cwaniactwa a potem histerii jaka to ty biedna jesteś bo nikt
      cię nie lubi.
      swoje zdanie trzeba umieć obronić. a ty skupiłaś się na obronie wyimaginowanej
      swojej odmienności od tłumu "wrednych i zapatrzonych w kasę" matek na tym forum.
      nie pomoże ci w rozwoju i przerobieniu problemu poza pokrzywdzonej
      cierpiętnicy, którą przyjmujesz każdorazowo gdy ktoś uważa twoje zdanie za
      głupie.


      • zielona_ropucha Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 11:20
        Gdyby chodziło jej o kreację juz dawno zarzuciłaby nas argumentami
        nie do odparcia...a tu jest coś innego,za bardzo bierzemy do siebie
        słowa o zapatrzeniu w kasę...a powiedzcie mi co to za dyshonor być w
        nią zapatrzonym...nawet gdyby była to prawda...jeżeli nie jest,a
        wiem,że nie trzeba spokojnie i otwarcie powiedziec sobie,że mnie to
        nie dotyczy.Bo mnie to nie dotyczy.Biorę kasę na dziecko.Należy mu
        się ta kasa.Jestem matką i zadbam o to,żeby była płacona,nie
        wydzieram jego ojcu z ust kawałka chleba i nie zamierzam czuc się z
        tego powodu dumnasmileNiczyje zdanie nie jest głupie,forma wyrażenia
        tegoż może być mało przekonujaca,no ale wszystko mozna
        nadrobić....to jest miejsce wymiany poglądów.
        --
        Gdy przyjrzymy się uważnie ogonowi żaby, to zauważymy że ona całkiem
        go nie ma.
        • magd.a Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 11:33
          a ja uważam że głupie jest twierdzenie, że dzieci które mają przyznane
          alimenty-uczone są cwaniactwa. smile) może jeszcze dzięki temu że nie dostają
          alimentow to nigdy cwaniakami nie będą?smile)

          "równanie do dołu" , napisałam w innym wątku, że to może być ten problem,
          alimentów nie ma a inne mają. i to poczucie niesprawiedliwości w głębokiej
          podświadomści. najlepiej z dorobioną wzniosłą ideologią. takie częste, oklepane.

          dokładnie jak napisałaś, dziecku utrzymanie się należy od jego rodziców.
          obojga. i tyle. dbanie o płacenie dla dziecka to nie powód do dumy, ani wersja-
          ex był buc więc prosić o alimenty na dziecko matka uwaza za dyshonor- powodem do
          dumy nie jest.


          ps.
          nie traktuję sprawy osobiście bo mnie problem alimentów w ogóle nie dotyczy smile))
          wymieniam poglady "na czysto".


          • zielona_ropucha Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 11:44
            może tak...duże dzieci,te powyżej 25 roku zycia...dyskusja chyba
            takiego dziecięcia dotyczyła....troszke to cwaniactwo,bo póki sie
            uczę póty kasę dostanę,nieważne,że starego znać nie chcę,że jestem
            dorosły i dawno moge zarobic na siebie...tu chyba o taki przypadek
            chodziło,nie posądzam nikogo,że może napisać tak o małych czy
            dorastających dzieciach...ja tak zrozumiałam,może jestem w
            błędzie,jeżeli tak,to głupia jestem.
            Sama kiedyś uważałam,że chętnie zamienię alimenty na czestsze
            spotkania ojca z dzieckiem...teraz cóż,życie zwryfikowało moją
            własnie durnowato-dumną postawe i sie z niej wycofuję,bo moja
            urażona duma nie ma nic zwspólnego z obowiązkiem ani łatwym ani
            chlubnym wymagania alimentów od ojca.
            --
            Gdy przyjrzymy się uważnie ogonowi żaby, to zauważymy że ona całkiem
            go nie ma.
            • tricolour Był niedawno wątek... 04.07.08, 11:50
              ... faceta, którego córa studiowała zaocznie i miała zajęcie w co drugi weekend,
              a cały tydzień nic nie robiła. Alimenty pobierała nawet wtedy gdy pracowała za
              granicą.

              Takie też bywają przypadki i mogą (podkreślam: mogą) nie być takie rzadkie.
              Przecież ojciec nie śledzi dziecka i jakoś trudno lecieć do sądu o uchylenie
              obowiązku alimentacyjnego na okres np. jednego roku urlopu dziekańskiego, o
              którym można zwyczajnie nie wiedzieć. Dziecko też nie ma interesu, by informować
              o wszytskim, jeśli będzie się to wiązało z koniecznością pracy.
              • magd.a Re: Był niedawno wątek... 04.07.08, 12:18
                > Przecież ojciec nie śledzi dziecka

                Ano właśnie. Gdyby ojciec interesował się dzieckiem a nie tylko ograniczał do
                alimentów to wiedział by co się u niego dzieje i mógł złożyć wniosek o
                zaprzestanie płacenia gdy dziecko jest samowystarczalne. Bo tak ,to nie wie ani
                na co ida jego alimenty ani nie wie czy dziecko nie bierze urlopu z musu by
                dorobić na chleb bo go nie stać, czy dlatego że dostało atrakcyjną ofertę
                wyjazdu a powodzi mu się lepiej niz ojcu. Nie wie tego, widzi tylko "zewnątrz"
                z plotek które znajomi donoszą.
                Więc dla dobra wszystkich lepiej się jednak dziećmi interesować ")
                • lampka_witoszowska Re: otóż to! 04.07.08, 13:09
                  żeby mój ojciec choc raz zadzwonił
                  zapytał matkę o kontakt ze mną
                  zapytał, co słychac...
                  zapytał, z czym mam problem, kiedy będę w jego rodzinnym mieście,
                  kiedy możemy sie zobaczyc...

                  a tak? no, nie zadzwoniłam do niego powiedziec - tato, zawaliłam
                  egzamin i zlaiczenia też mam nienajpiękniejsze smile kto się dziwi,
                  dlaczego? smile
                  (bo cwana jestem...smile)))

                  ps. ale daliście mi do myślenia smile jedne z życzen na dzien ojca
                  wysłałam 2 tyg. później, bo chciałam ojcu prezent zrobic - i napisac
                  (co uczyniłam smile)) "tato, dostałam sie na studia"

                  myślicie, że to dobrze wypadło? smile))))))) po 15stu latach śmieszny
                  wniosek mi się nasunął - mógł to odebrac jak złośliwosc albo kpienie
                  z niego smile bo dla niego to tylko przeca alimenty oznaczało -no,
                  durna byłam, że te kartki słałam smile

                  ps. odkąd mój Tata (ojczym) nieżyje, nie stac mnie na te życzenia
                  dla biologicznego, juz nie potrafię
            • k-ika bardzo dobrze zrozumialaś 04.07.08, 11:58
              zielona_ropucha napisała:

              > może tak...duże dzieci,te powyżej 25 roku zycia...dyskusja chyba
              > takiego dziecięcia dotyczyła....troszke to cwaniactwo,bo póki sie
              > uczę póty kasę dostanę,nieważne,że starego znać nie chcę,że jestem
              > dorosły i dawno moge zarobic na siebie...tu chyba o taki przypadek
              > chodziło,nie posądzam nikogo,że może napisać tak o małych czy
              > dorastających dzieciach...ja tak zrozumiałam,może jestem w
              > błędzie,jeżeli tak,to głupia jestem.
              > Sama kiedyś uważałam,że chętnie zamienię alimenty na czestsze
              > spotkania ojca z dzieckiem...teraz cóż,życie zwryfikowało moją
              > własnie durnowato-dumną postawe i sie z niej wycofuję,bo moja
              > urażona duma nie ma nic zwspólnego z obowiązkiem ani łatwym ani
              > chlubnym wymagania alimentów od ojca.


              żałuję, że nie potrafiłam tego bardziej zrozumiale przedstawić.
              Dziękuję za pomoc.
              --
              "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
              jeżeli kochasz, sercem patrz..."
            • magd.a Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 12:12
              no nie, nie było dyskusji o "dzieciach" powyżej 25 roku życia smile
              Trudno tez założyć odgórnie- skończyłes średnią szkołę,koniec finansowania choć
              dziecko chce sią uczyć a rodzica na to byłoby stać tylko.. chce się wreszcie
              zwolnić z nieprzyjemnych alimentów. Bo nie zawsze się da pogodzić studia z
              zarabianiem.
              dziecko jest- obowiązek rodzice mają. Rozwód tego nie anuluje wobec osoby z
              którą dziecko nie mieszka. Tak jak dzieci mają obowiązki wobec starych chorych
              rodziców.
              a kontakty z dzieckiem- bardzo często to ojcowie odpuszczają, co z oczu to z
              serca, wystarczy przelew lub... nic, bo drażni wydatek na cos co już do
              przeszłości zaliczyli, i spełnienie obowiązku nazwą dojeniem przez exie. Nie
              zawsze matka ma na to wpływ ani to jej wina. Jakoś nie znam osobiście ani
              jednej matki która "doi" z exa a za to znam ojców którzy zrezygnowali po
              rozwodzie z obowiązków wobec dzieci...To w jakimś "dziwnym" miejscu żyję? Ale
              znam też normalnych, którzy dziećmi się zajmują i jak potrzeba to płacą z
              własnej woli nawet więcej niż zaklepane w sadzie, mimo posiadania drugiej
              rodziny. Alimenty na dziecko to nie wymysł zachłannych zon. A w przypadku
              spornej wysokości lub zmniany warunków życia - sąd. Exa też nie można uczyć
              cwaniactwa, że może "robić dzieci" a potem niech się matki same z nimi bujają...

          • k-ika Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 11:52
            magd.a napisała:
            napisałam w innym wątku, że to może być ten problem,
            > alimentów nie ma a inne mają. i to poczucie niesprawiedliwości w
            głębokiej
            > podświadomści. najlepiej z dorobioną wzniosłą ideologią. takie
            częste, oklepane

            Ja mam wspaniałego męża-dlatego nie muszę chodzić do sądu. Jeżeli
            już tak bardzo cię boli fakt ten że ex nie płaci. Boję się cokolwiek
            teraz tu napisać bo powiesz że uogólniam.
            Ale mam pracę i lepszą sytację życiową od ex...dlatego go nie
            ruszam. Być może -najpewniej tak-ruszyłabym go, gdyby moje dzieci
            tego potrzebowały.
            Ja znalazłam inny sposób aby uprzykrzyć mu życie-całkowitą izolację
            od dzieci. Dzieci mają nową rodzinę ...
            I to zapewne jest bardzo dyskusyjne...
            Bo moje ulubione przysłowie mówi:każdy kij ma dwa końce.
            --
            "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
            jeżeli kochasz, sercem patrz..."
            • tricolour To bardzo brzydko... 04.07.08, 11:55
              ... kiedyś dzieci dorosną, a Ty już nie będziesz miała żadnego wpływu na ich
              zachowanie.

              Czy z pokorą i wyrozumiałością, a także z poczuciem sprawiedliwości przyjmiesz
              całkowitą izolację dzieci od Ciebie, a naprawę relacji z ojcem?
              • k-ika Re: To bardzo brzydko... 04.07.08, 12:01
                zielona_ropucha napisała:

                > może tak...duże dzieci,te powyżej 25 roku zycia...dyskusja chyba
                > takiego dziecięcia dotyczyła....troszke to cwaniactwo,bo póki sie
                > uczę póty kasę dostanę,nieważne,że starego znać nie chcę,że jestem
                > dorosły i dawno moge zarobic na siebie...tu chyba o taki przypadek
                > chodziło,nie posądzam nikogo,że może napisać tak o małych czy
                > dorastających dzieciach...ja tak zrozumiałam,może jestem w
                > błędzie,jeżeli tak,to głupia jestem.
                > Sama kiedyś uważałam,że chętnie zamienię alimenty na czestsze
                > spotkania ojca z dzieckiem...teraz cóż,życie zwryfikowało moją
                > własnie durnowato-dumną postawe i sie z niej wycofuję,bo moja
                > urażona duma nie ma nic zwspólnego z obowiązkiem ani łatwym ani
                > chlubnym wymagania alimentów od ojca.

                Zaczynam się nad tym zastanawiać. Choć wątpię czy takowe nastąpią.
                Boję się jedynie czego innego. Że przyjdzie czas, że dzieci dorosną,
                zaczną zarabiać a do drzwi zapuka opieka społeczna, która powie że
                ich ojcu trzeba płacić alimenty-bo nie ma za co żyć..
                --
                "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
                jeżeli kochasz, sercem patrz..."
            • zielona_ropucha Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 12:01
              > Ja znalazłam inny sposób aby uprzykrzyć mu życie-całkowitą
              izolację
              > od dzieci. Dzieci mają nową rodzinę ...
              Żadnego sposobu nie znalazłaś,po prostu tak Ci sie tylko wydaje,bo
              gdyby chciał...mogłabyś sobie próbować...a tak,on pewnie się nie
              garnie a Tobie sie wydaje,że ograniczyłaś...nie ma takiej mozliwości
              ograniczyć...mozna utrudniać...ale nie ma siły na ograniczenie...
              Chyba interpretujesz to jako swoje zwyciestwo a to niestety porażka.
              --
              Gdy przyjrzymy się uważnie ogonowi żaby, to zauważymy że ona całkiem
              go nie ma.
              • przed.brama Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 12:14
                zielona_ropucha napisała:

                >...nie ma takiej mozliwości
                > ograniczyć...mozna utrudniać...ale nie ma siły na ograniczenie...
                > Chyba interpretujesz to jako swoje zwyciestwo a to niestety
                >porażka.
                Przede wszystkim głupota okrutna w swoich skutkach.
                    • k-ika Re: mają innego tatę 04.07.08, 12:41
                      Ja już mu kiedyś to powiedziałam i nadal tak myślę, nie wystarczy
                      dzieci zrobić aby je mieć. Być ojcem to znacznie coś innego-wg mnie
                      oczywiście.
                      Nie żałuję jak na razie swojego wyboru. Dzieci miały, mają dom mamę
                      tatę, szacunek, miłość i właściwie wszystko.
                      Wiem...nie wszystko...
                      Nie mówię nigdy źle o ex- przydzieciach-raczej zawsze staram się
                      trzymać tej zasady. Dlatego prawie nigdy o nim nie mówię.
                      Czy dzieci cierpią? Nie. To wiem na pewno.
                      Czy dzieci obchodzi, że On cierpi? Nie wiem-bo nie wiem czy on
                      cierpi, więc i dzieci tego nie wiedzą. Nie tęsknią za nim...bo tak
                      na prawdę czują miłość ojcowską na codzień.
                      --
                      "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
                      jeżeli kochasz, sercem patrz..."
                      • tricolour Nie mają innego taty... 04.07.08, 13:11
                        ... mają substytut. Może dobry i kochający, ale przyjdzie dzień gdy zapytają o
                        swojego ojca.

                        Zapytają także ojca dlaczego nigdy go nie widziały i jeśli odpowie, żeś
                        skutecznie to uniemożliwiła, to runie Twój wizerunek uczciwości i dobra.
                            • lampka_witoszowska Re: Zadaj to pytanie swoim dzieciom... 04.07.08, 13:32
                              hahaha, no patrz!
                              tylko dlatego, że nie mogę wpisywac w domkumenty imienia mojego Taty
                              (ojczyma) - choc był czas, gdy nie zdawałam sobie sprawy, że nie
                              mogę i to czyniłam, siejąc zamęt w szkolnych dokumentach smile)))) - to
                              wpisywałam biologicznego smile
                              i jego drzewem też się interesowałam smile))
                              choc lepiej mi znane pochodzenie Taty smile

                              ani mój przypadek, ani Twój niczego nei dowodzi, Tri
                              ponad to, że obie opcje są możliwe
                              amen
                        • lampka_witoszowska Re: Tri... 04.07.08, 13:27
                          ojca można zastąpic
                          matkę też

                          miałam lepszy kontakt z moim ojczymem niz ktokolwiek ze znajomych ze
                          swoim ojcem
                          więc nei wypisuj takich tekstów, bo ja o biologicznego też pytałam,
                          czasem teraz jestem tez ciekawa, co u niego - ale równie ciekawa
                          jestem, jak układa się moim koleżankom ze szkoły... pytania o kogos
                          nie muszą dowodzic ani miłosci, ani tęsnoty
                          i ja to wiem, bo wiem, co ja czuję

                          jeśli ktos umie zastąpic ojca - to to po prostu zrobi
                          • magd.a Re: Tri... 04.07.08, 13:38
                            można zastąpić, ale nie na zasadzie gdy ojciec chce kontaktu z dziećmi a matka
                            go uniemożliwia bo ma dla nich nowego...

                            U Ciebie, jednak czekałaś na ojca biologicznego. mimo posiadania wspaniałego
                            ojczyma.
                            A Kika z premedytacją blokuje jak napisała wszelkie kontakty dzieci z
                            biologicznym ojcem,
                            nawet rezygnuje z alimentów żeby śladu po ojcu nie było?.. a urządza tyradę że
                            to z wzniosłych pobudek zrozumienia dla jego sytuacji finansowej? no sory.
                            To ciekawy przypadek, bo z jednej strony sama nie "ciągnie" kasy swoim dzieciom
                            należnej od prawowitego ojca a z drugiej ewidentnie cierpi, że panowie płacić
                            muszą..(znaczy, że z ich budzetu rodzinnego kasa na syna obecnego męża jednak
                            wypływa?)
                            Dysonans masakryczny.

                              • magd.a Re: I dlatego dyskutuję... 04.07.08, 13:48
                                e,nie zauważyłam zrozumienia do "niechcenia" alimentów. Barzdiej dla tego, że
                                może nie każdy Ex chce mimo wszystko podtrzymywac kontakty z dziećmi jak np Ty.

                                Ale jesli ktoś pisze wprost, /nie biorę alimentów bo znalazłam lepszy sposób by
                                exa upupić i odcięłam mu kontakty od dzieći/ - to pokazuje swoje prawdziwe
                                uczucia i motywacje ktore nim kierują.... bue.

                            • k-ika dysonansu nie widzę 04.07.08, 13:44

                              -- to samo życie.
                              Nadal mnie nie rozumiesz. Panowie muszą płacić...ale ...i wszystko
                              od początku?
                              "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
                              jeżeli kochasz, sercem patrz..."
                                      • k-ika Re: mnie w zyciu zawsze chodziło o komfort 04.07.08, 14:02
                                        z nikim się nie równam. Takich jak ja jest więcej. Nie czuję wcale
                                        żadnej winy-wręcz przeciwnie, jestem dumna.
                                        Mam rodzinę, milość, spokój.
                                        Wszystko czego może pragnąć kobieta.
                                        Moje dzieci nie są półsierotami lub dziećmi które patrzą na
                                        kłócących się rodziców.

                                        Czasami się zastanawiam nad tym czy tamtym...ale to chyba dobrze.
                                        Poza tym dziękuję Wam
                                        Utwierdziliście mnie, że jednak dobrze robię.
                                        --
                                        "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
                                        jeżeli kochasz, sercem patrz..."
                                          • k-ika Re: Moim zdaniem robisz źle.... 04.07.08, 14:13
                                            Wg was byłoby lepiej gdybym szarpała się z ich ojcem o pieniadze,
                                            włóczyła się po sądach...
                                            zastanawiala czy jeszcze pieniadze się należą czy nie, co tu jeszcze
                                            wymyślić za zajęcia dla dzieci żeby rwać pieniądze, albo niech
                                            weźmie dzieci na wakacje-albo nie bo jeszcze pieniędzy za ten czas
                                            nie da
                                            I tak dzieci nie oszukiwane patrzą jak ci kochający rodzice szarpią
                                            się pomiedzy sobą zakrywając się dobrem dzieci.
                                            O to jest miłość matczyno-ojczyna. A wszystko w imię dzieci.

                                            A ja w imię dzieci chcę dawać im spokój ciszę i harmonię zapewniając
                                            to na co mnie stać.

                                            Ogromne przewinienie wg was.

                                            --
                                            "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
                                            jeżeli kochasz, sercem patrz..."
                                            • k-ika Re: Moim zdaniem robisz źle.... 04.07.08, 14:16
                                              Źle napisałam- bo ja ich nie oszukuję nie okłamuję.

                                              Zaraz powiecie że nie mówię o udupieniu-niepotrzebnie takiego słowa
                                              użyłam. Bo tu jak pijawki rzucacie się do słów a nie do tego co chce
                                              się przekazać.

                                              --
                                              "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
                                              jeżeli kochasz, sercem patrz..."
                                    • lampka_witoszowska Re: mnie w zyciu zawsze chodziło o komfort 04.07.08, 14:03
                                      no i widzisz
                                      w chemii jest prawo minimalizacji energii- każdy układ zawszed ąży
                                      we wszechświecie do tego, by pozbyc się jak najmniejszej porcji
                                      własnej energii smile
                                      ale ludziom, dbającym o komfort, różne rzeczy wydają się najbardziej
                                      komfortowe - i zły wybór opcji najbardziej komfortowej kosztuje
                                      czasem duuuuużo naprawiania
                                      tłumaczenia się
                                      mierzenia się z parszywymi skutkami
                                      albo zamiatania pod dywan, pod który coraz mniej chce się zmieścic

                                      nie wiem, czy dasz radę tak działac przez całe życie i nie zamęczac
                                      się własnym sumieniem lub oszukiwaniem go
                                      nie mówiąc o żalu, jaki możesz odczuc ze strony bliskich (czy
                                      dalekich, jakim jest ex) - ale to już Twoje przemyślenia i Twój
                                      wybór...
                            • lampka_witoszowska Re: Tri... 04.07.08, 13:47
                              nie czekałam, wierz mi, ale umiem racjonalnie podsumowac

                              a co do podejścia kiki - nie podoba mi się i rozumiem już jej
                              najazdy na kobiety pobierające alimenty
                              będzie i tak kiedys musiała się z tym zmierzyc, nie da sie cąłe
                              życie zmiatac pod dywan

                              pisze o sobie tylko po to, by nie padały słowa, że dzieci i tak
                              tatusiem będą zainteresowane, omijam co prawda kontekst główny, ale
                              głupim mi się wydaje, jeśli ojciec uważa, że i tak on jest ojcem,
                              więc dzieci prędzej czy później będą o nim pamiętały

                              no, nie o postawę matki mi idzie, bo taka mi się nie podoba jako i
                              Wam, ale o święte miejsce ojca w życiu dziecka
                              nie ma takiego
                              jest takie, jakie sobie rodzic wypracuje
            • magd.a Re: a ja mam już dość... 04.07.08, 12:22
              k-ika napisała:


              > Ja znalazłam inny sposób aby uprzykrzyć mu życie-całkowitą izolację
              > od dzieci. Dzieci mają nową rodzinę ...

              porażka uncertain
              to o niebo gorsze niż kontrowersje przy alimentach...