Dodaj do ulubionych

Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życiu?

13.11.06, 18:51
Byłem w szkole i na studiach tzw. kujonem, miałem same piątki i wszyscy mi
zazdrościli. Ponieważ byłem dodatkowo zdolny, nauka przychodziła mi z
łatwością i miałem dzięki temu mnóstwo wolnego czasu. Teraz jestem 10 lat po
studiach i uświadomiłem sobie, że do niczego w życiu nie doszedłem. Mam stała
pracę, ale nawet nie jestem kierownikiem, a inni z mojej klasy w liceum do tej
pory są już dyrektorami i menadżerami, mimo że w szkole byli tępi i ściągali
ode mnie na klasówkach. Taki sam los spotkał innych kujonych, których znałem.
Nie znam kujona, który osiągnął sukces. Dlaczego tak jest?
Obserwuj wątek
    • pooh5 Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 13.11.06, 18:57
      Bo żeby coś osiągnąć to trzeba trochę sprytu.
      Kiedyś zrobiono eksperyment: notorycznym szczęściarzom i notorycznym pechowcom
      dano gazetę i kazano policzyć fotografie jak najszybciej. Pechowcy wzięli się
      za liczenie, a szczęściarze wypatrzyli zaraz na drugiej stronie, że w gazecie
      jest 48 fotografi. I byli szybsi. Mieli szczęście :)
      • Gość: promyczek Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.ztpnet.pl 14.11.06, 08:48
        Kujon to człowiel madry naukowo ale nie znający wcale życia To człowiek
        indywidualista ,samotnik To mol książkowy On wychowany w rodzinie jako laluś
        ktory tylko musiał sie uczyć i to rodzicow zadowolało. Jako dziecko na podworko
        nie chodził ,bo żal mu było opuśćić ciekawych książek Rodzice takiego człowieka
        pilnowoli aby się nie kontaktował z rowieśnikami bo w śród rowieśnikow sa
        dzieci ktore moga nie pasować do poziomu ich syna I tak też rodzic
        ukierunkowal swoje dziecko A dziś jak już jest dorosłym człowiekiem to sie
        zastanawia Dlaczego mu jest żle Dlaczego ; ponieważ brakuje mu kontaktow z
        ludzmi Już jako dziecko i jako dorosły czlowiek był i jest indywidualistą a
        tacy sie wyrożniają od swojego otoczenia.
        • Gość: pako19 zbyt duże uproszczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 19:49
          Mianowicie nie zawsidualiści to kujony i lalusie. Choćb po moim przykładzie.
          W szkole podstawowej obijałem się kompletnie, nie uczyłem, ściągałem, wolałem
          korzystać z dzieciństwa póki ono trwało. Ogólnie rzecz biorąc rozrabiałem:)
          Wszyscy ludzie dookoła mówili mi że nie wyjdę na ludzi. Poszedłem do nie
          najlepszego liceum i tam zacząłem się interesować nauką, choć nigdy nie byłem
          kujonem. Moja maksymalna średnia wszechczasów to 3,8. Dostałęm się na medycynę,
          tam spotkałem samych kujonów zczerwonymi paskami i wyśrubowanymi średnimi z
          liceum. Ale nie tylko, są na medycynie też ludzie którzy się nie wyróżniali
          zbytnio od innych w nauce. Do jakich wniosków doszedłem? otóż bycie kujonem lub
          nie NIE GWARANTUJE NIC. NIe ma żadnego wpływu na przyszłą karierę. Do tego
          trzeba szczęścia, pracowitości (lub w odwrotnej kolejności-nieważne), oraz
          inteligencji. Tylko taka mieszanka gwarantuje sukces. tak uważam.
          • Gość: pako19 słowem: kujoństwo sobie, kariera sobie:P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 19:49
            • Gość: gosc Według mnie to kwestia potencjału jaki każdy z nas IP: *.aster.pl 14.11.06, 20:37
              osiąga w różnym okresie swego życia.

              Kujon mógł dojść do czubka swego potencjału w szkole zas przeciętniak osiąga
              swój pełny potencjał w późniejszym wieku.

              Oczywiście potencjał każdego z nas jest bardzo różny.
              • Gość: p temat ciekawy :-), ale roznie moze byc, IP: *.mtinet.com 14.11.06, 21:53
                bo jesli ktos jest kujonem
                i skonczyl dobre studia, z dobrymi ocenami
                i dostal po tych studiach podrzedna prace
                i zarabia 6000/m-c, a jego koledzy ze
                studiow, ktorzy przez cale studia tylko
                balowali - zarabiaja po 12000 zl,
                i w dodatku - tak samo jak na studiach
                pracuja duzo mniej, od naszego glownego
                bohatera - to przeciez nie oznacza,
                ze nie osiagnal sukcesu.

                Moim zdaniem, wsrod kujonow - szansa osiagniecia
                sukcesu jest duzo wieksza - niz wsrod obibokow
                (takich jak ja :-))) ) - tylko nie bedzie
                to taki oslniewajacy sukces...

                Niech przecietny "kujon" porowna sie do przecietnego "obiboka",
                a nie tylko tych - ktorych spotykaja w swoim otoczeniu
                ludzi sukcesu :-)

                No i jesli za sukces uwaza sie tylko sukces materialny -
                to to jest nie do konca dobre myslenie - zwlaszcza, jesli
                idzie w parze z mysleniem, zeabymiec pieniadze - trzeba duzo pracowac
                - a przeciez to jest to na czym bazuja "kujoni".
                (oczywiscie nie uzywamy tego terminu w sensie ujmujacym, wrecz odwrotnie - jest
                to pewna pozytywna cecha charakteru).

                Sadze, ze problem o ktorym tutaj ktos wspomnial to jest brak szczescia poza
                materialnego - sa ludzie, ktorym sama nauka sprawia przyjemnosc - mozna uwazac
                ich za "kujonow" - ale to jest zly punkt widzenia - bo oni tych rodzaju
                rosterek nie maja raczej. Sa przeciez pasjonaci i pracoholicy. Trzeba cieszyc
                sie zyciem - jak ktos zuzyl spora jego czesc na nauke - to na pewno ma efekty -
                ktos zainwestowal w nieruchomosci w 2000, ktos czekal do 2006 - to nie znaczy,
                ze nie powinien teraz inwestowac, lub narzekac, ze nie zrobil wczesniej, bo w
                2008 bedzie jeszcze trudniej :-)

                mniej lub bardziech chaotycznie - chcialem cos przekazac ;-)

                p

                • Gość: Mic_Hall Ano... to zależy co nazywasz sukcesem. IP: *.219.141.35.adsl.dyn.edpnet.net 15.11.06, 00:04
                  Też miałem takie przemyślenia, bo sam byłem raczej kujonem - i do dzisiaj mi pewne tendencje zostały. Moi koledzy z lieceum zaś (choć nie wszyscy), o których mniemanie miałem w tamtym czasie raczej przyziemne, podobnie jak Twoi, teraz idą przez życie jak burza.

                  A powód jest trywialny: jeżeli się zastanowimy, że te przysłowiowe obiboki przy minimalnym nakładzie pracy przecisnęli się przez cały system edukacji uzyskując ten sam tytuł magistra co kujony nieproporcjonalnie większym nakładem pracy - to nie należy mieć teraz żadnych złudzeń, że w życiu-po-szkole nie będzie im szło inaczej - innymi słowy, że ich efektywność w rozumieniu nakład pracy do efektów jest zdecydowanie większy od kujonów.

                  Mnie w pewnym sensie ocknął z letargu kujoństwa pewnien profesor (i przyjaciel) na uniwersytecie, który miał zwyczaj mówić, że optymalną oceną z punktu widzenia relacji nakład/efekt jest 3- ... od tego czasu tak raczej robiłem, i idzie mi raczej dobrze, bo zarabiam w euro ;-).

                  A wracając do tytułu postu: na kasie życie się nie kończy!
                  • Gość: marius Trafić na lekarza,który zdawał na 3- ;) IP: *.pl 15.11.06, 00:09
                    > Mnie w pewnym sensie ocknął z letargu kujoństwa pewnien profesor (i przyjaciel)
                    > na uniwersytecie, który miał zwyczaj mówić, że optymalną oceną z punktu widzen
                    > ia relacji nakład/efekt jest 3- ... od tego czasu tak raczej robiłem, i idzie m
                    > i raczej dobrze, bo zarabiam w euro ;-).

                    Myslę ,że nastąpiłaby radykalna zmiana poglądów,no i jeszcze aby na tą tróję
                    ściągał spod tyłka(styl polski).
                    • Gość: X Re: Trafić na lekarza,który zdawał na 3- ;) IP: *.crowley.pl 15.11.06, 21:55
                      Lepiej trafić na takiego,co zdawał na 3 - ,ale umie mysleć i kojarzyć fakty niż
                      prymusa,ktory nic nie pamieta z wiedzy bezmyslnie wyrytej w systemie 3z(
                      studiuje medycynę i wiem jak to wyglada )
                      • amfion Re: Trafić na lekarza,który zdawał na 3- ;) 21.11.06, 15:41
                        nie wiem, dlaczego zakładacie, że kujon to debil,a osoba, która nie umie, nie
                        lubi, nie widzi powodu żeby się uczyć, zyskuje w waszych oczach, dzięki temu, że
                        coś tam potrafi ściągnąć, miano osoby inteligentnej, potrfaiącej korzystać z
                        wiedzy. przecież ściąganie nie jest korzystaniem z wiedzy, - jest największą
                        bezmyślnością na świecie, pozbawionym wszelkich oznak używania szarych komórek
                        kopiowaniem. czy aby nie próbujecie się podbudować? w końcu przeciętniaków zwsze
                        będzie więcej i będą mówić, że kujony to ludzie, kórzy nie znają zycia i nie
                        potrafią korzystać ze zdobytej wiedzy. na marginesie: moja znajoma, po
                        medycynie, na której nie miała żadnej poprawki, a i na piwo ze znajomymi
                        znajdywała czas, wspaniale leczy, wszystko pamięta (żadne 3z!).zresztą
                        pamiętajcie, studenci medycyny, że lekarz cały czas musi się dokształacać, cały
                        czas uczyć się, nie wystarczy, że jakiś prof dał ci kiedyś 3-, żebyś już dał mu
                        spokój...
                  • lucusia3 Re: Ano... to zależy co nazywasz sukcesem. 15.11.06, 07:40
                    Mnie sie wydaje, że tu nie chodzi o zbyt poważne, czy zbyt niepoważne podejście do życia. To chodzi o model postępowania. "Kujoni" to bardzo często ludzie od dzieciństwa zagnębieni przez rodziców, którym wbito do głowy, że tylko wtedy są w porzadku gdy z przepracowania padaja na p.Ilu jest rodziców, którzy zmuszaja swoje pociechy do siedzenia np. codziennie 3 godziny przy lekcjach, bez względu na to ile naprawdę potrzeba. Potem wyrastaja z tego ludzie, którzy sie nauczyli, że TRZEBA siedzieć i ryć, nawet jak się umie, nie są w stanie zweryfikować czego potrzebują, mają całkowicie zabitą kreatywność. Oni są solidni, ale bez zrywów fantazji. Tego też trzeba się nauczyć. No i zostają góra kierownikami średniego szczebla, bo nie potrafia błysnąć inwencją, nie są zaprzyjaźnieni z nikim z szefostwa czy tym bardziej spoza niego (bo szkoda czasu na gadanie, mają robotę), nie opłaca się im dać awansu, bo ktoś musi tą czarna robotę wykonać.
                    Według mojej teorii "kujonem" nie jest więc naukowiec, który ma swoją grupę współpracowników, niezłe kontakty z innymi podobnymi z całego świata i niesamowicie BAWI go to cobi. To, według mnie, maniacy, porównywalni ze zwolennikami gier internetowych. No i w ich przypadku o frustracji też raczej nie ma mowy.
                    • chudymisio Racja, odróżniajmy kujona od fascynata 15.11.06, 15:39
                      Kujon to człek, który robi coś na siłę. Kuje, bo czuje że musi. Zaś fascynat
                      kuje, bo nie może się powstrzymać :)

                      W firmie dobrze mieć różne typy do różnych zadań z tym, że kujonom, którzy robią
                      coś na siłę można płacić mniej, bo i tak się nie zorientują. A poza tym taki
                      kujon bez fantazji rzadko inicjuje przełomowe działania, więc jego praca
                      poprostu nie może być wyceniana wyżej.

                      Taki kujon, to zamknie się w swoich poglądach, okopie i nic nowego go nie ruszy.
                      Ale miejcie też respekt dla ich wytrwałości. Co jak co, ale kujon łatwo się nie
                      poddaje.
                  • Gość: Ctm Re: Ano... to zależy co nazywasz sukcesem. IP: *.wsb-nlu.edu.pl 15.11.06, 13:06
                    Kujony to zazwyczaj tzw. grzeczne dziewczynki. Nie mają nic do zaoferowania
                    światu poza posłuszeństwem i wykonywaniem rozkazów. A świat ceni kreatywnych,
                    ludzi którzy mają plany, marzenia i realizują je nie dlatego, że ktoś im kazał i
                    ich za to pochwali, ale dla własnej satysfakcji...

                    --
                    osiagacz.info
                    • Gość: wilczyński Re: Ano... to zależy co nazywasz sukcesem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 13:04
                      Gość portalu: Ctm napisał(a):

                      > Kujony to zazwyczaj tzw. grzeczne dziewczynki. Nie mają nic do zaoferowania
                      > światu poza posłuszeństwem i wykonywaniem rozkazów. A świat ceni kreatywnych,
                      > ludzi którzy mają plany, marzenia ...

                      Obyś miał rację. Bo wedle moich spostrzeżeń, świat - przynajmniej ten tutejszy,
                      polski - ceni raczej tych posłusznych, pokornych i wykonujących rozkazy.
                  • ewab2507 dokładnie... 17.11.06, 13:42
                    odnośnie tego "3-"... to stwierdzenie i mnie się zdarzyło kiedyś usłyszeć.

                    po studiach zdecydowałam się na szkolenia pozwalające uzyskać międzynarodowe
                    kwalifikacje zawodowe. na egzaminach, aby zdać trzeba było uzyskać 50 ze 100
                    punktów. jeden z moich wykładowców, pewien Irlandczyk, zresztą niezwykle łebski
                    facet, zwykł mawiać, że optymalną liczbą punktów jest właśnie 50, bo uzyskanie
                    większej liczby świadczy o zbyt dużym wysiłku włożonym w naukę, o stracie
                    czasu, który można było wykorzystać na kontakt z najbliższymi, na imprezowanie,
                    na cokolwiek... miał całkowitą rację, bo uzyskanie dodatkowych punktów nic nie
                    dawało. "optymalny" wynik udało mi się uzyskać 1 raz na 14 egzaminów... mnie
                    również idzie dobrze, chociaż nadal w PLN :)
                • Gość: ania Re: temat ciekawy :-), ale roznie moze byc, IP: *.server.ntli.net 15.11.06, 08:02
                  z kujonami to jest chyba tak, ze brakuje im krytycznego, kreatywnego,
                  samodzielnego myslenia. a to, jak sie dobrze postarac, moze zastapic godziny
                  przy ksiazkach i gwarantowac dobre stopnie w szkole, jak w moim przypadku.
                  uczylam sie zawsze dobrze, chociaz nigdy nie mialam osiagniec wybitnych. w
                  chwili obecnej nie jestem moze jeszcze na jakims fantastycznym szczeblu
                  zawodowym, ale radze sobie niezle i daje sobie rok/dwa zeby wskoczyc na jakies
                  lepsze stanowisko. z doswiadczenia juz wiem, ze w pozniejszym zyciu, tzw.
                  poszkolnym, wiedza, ktora wbija nam sie do glowy w szkole nie przydaje sie
                  zbytnio w sytuacjach zawodowych (chyba ze ktos sie specjalizuje w jakiejs
                  naukowej dziedzinie).
                  no, ale poziom trzymac trzeba, bo jak sie pojawia dzieci, to beda zadawaly
                  mnostwo pytan na ktore trzeba bedzie znac odpowiedz :D

                  oczywiscie bede zachecac moje dzieci do czytania, poznawania, odkrywania. ale
                  zawsze najwiekszy nacisk klasc bede na samodzielne myslenie, bo to wg mnie
                  gwarancja sukcesu.
                  • tohhho Re: temat ciekawy :-), ale roznie moze byc, 15.11.06, 09:17
                    Pytanie tylko co to jest kujon? Bo nie zawsze ten co ma same 5 w szkole to
                    kujon. Wiem po sobie:). Przecierz wszyscy wiemy ze w szkole "jedzie" sie na
                    opinii i zeby miec same 5 nie trzeba sie ciągle uczyć, wystarczy inteligencja.
                    • Gość: K. Re: temat ciekawy :-), ale roznie moze byc, IP: *.resetnet.pl 15.11.06, 09:27
                      tohhho napisał:

                      > Pytanie tylko co to jest kujon? Bo nie zawsze ten co ma same 5 w szkole to
                      > kujon. Wiem po sobie:). Przecierz wszyscy wiemy ze w szkole "jedzie" sie na
                      > opinii i zeby miec same 5 nie trzeba sie ciągle uczyć, wystarczy inteligencja.

                      Skąd miałeś te "5". Bo przecież nie za to "przecieRZ"
                      • tohhho Re: temat ciekawy :-), ale roznie moze byc, 15.11.06, 10:42
                        Gość portalu: K. napisał(a):

                        > tohhho napisał:
                        >
                        > > Pytanie tylko co to jest kujon? Bo nie zawsze ten co ma same 5 w szkole t
                        > o
                        > > kujon. Wiem po sobie:). Przecierz wszyscy wiemy ze w szkole "jedzie" sie
                        > na
                        > > opinii i zeby miec same 5 nie trzeba sie ciągle uczyć, wystarczy intelige
                        > ncja.
                        >
                        > Skąd miałeś te "5". Bo przecież nie za to "przecieRZ"

                        Jasne. Ale mnie złapałeś. W końcu ortografia decyduje o ocenach ze wszystkich
                        przedmiotów w szkole.
                    • Gość: Paweł Re: temat ciekawy :-), ale roznie moze byc, IP: *.crowley.pl 15.11.06, 09:54
                      A ja bym jeszcze dodał, że oceny są niemiarodajne. Tak się złożyło, że chodziłem
                      w życiu do dwóch różnych liceów. W pierwszym nie zdarzało mi się przekraczać
                      średniej 4.0. W drugim - bez problemu osiągałem średnią 5.25. Różnica była taka,
                      że w pierwszym naprawdę musiałem nieźle się wysilać, aby nie mieć problemów, a w
                      drugim nie uczyłem się prawie wcale, zabrzmi to może trochę nieskromnie, ale
                      czasem wiedzę potrafi zastąpić inteligencja. Podobnie na studiach, pierwsze co
                      zawsze robiłem to "rozpracowanie taktyczne" przedmiotów - na co chodzić trzeba,
                      na co wypada, gdzie można rzucić jakąś ściemą, gdzie jechać na opinii, gdzie
                      zrobić jakiś projekt i wreszcie na sam koniec - gdzie się trzeba pouczyć ;-).

                      Nigdy więc nie uważałem się za kujona, mimo że wyniki w różnych okresach swojego
                      życia miewałem zaskakująco dobre.
                      • Gość: Paweł Re: temat ciekawy :-), ale roznie moze byc, IP: *.crowley.pl 15.11.06, 09:55
                        Dodam, że dzięki kilku świetnym nauczycielom poziom tzw. wiedzy życiowej w tej
                        drugiej szkole (gdzie poziom był teoretycznie dużo niższy) przewyższa
                        wielokrotnie tę pierwszą szkołę. I myślę, że właśnie ta wiedza jest dziś dla
                        mnie najważniejsza.
          • Gość: smarty Re: zbyt duże uproszczenie IP: 82.139.11.* 14.11.06, 19:55
            Hmmm. Później co chwilę news na stronach w prasie o lekarzach pogotowia w Łodzi,
            którym "wisi" dobro i zdrowie pacjenta a w głowie tylko forsa za "skórkę".

            Sorry człowieku ale tego typu postawy powinno się stopniowo w społeczeństwie
            eliminować!
            • Gość: pako19 Re: zbyt duże uproszczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 20:50
              oczywiście jestem za--powinno się eliminować ludzi nieludzi. Którzy
              zezwierzęceli. I to nie tylko wśród lekarzy.
          • Gość: zen Re: zbyt duże uproszczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 21:15
            Im wiecej wiedzy przyswoich, tym lepiej rozumiesz świat wokoło siebie, ale
            trzeba tez uwaznie ogladac swiat dookola siebie, kontaktowac sie z roznymi
            kulturowo ludzmi, zdobywac kontakty... Wszystko jest ważne :)
          • Gość: Krzysiek Re: zbyt duże uproszczenie IP: *.icpnet.pl 15.11.06, 08:09
            PRAWDA!!! mam 23 lata i na przykład, w podstawowce uczyłem sie dosc dobrze - 4,5
            to była normalna rzecz, w szkole sredniej nie przeskoczyłem 4,0 a na studiach do
            tego zaoczych na ktorych jestem maxymalna ocena to 3.0 po 5 poprawkach :D a jak
            wyglada moje zycie? z wlasnej inicjatywy nauczylem sie programowania i mysle ze
            mam troche daru artystycznego i projektuje strony internetowe, w pracy wyciągam
            2500 na reke, zakładam firme i do tego w domu dorabiam około 1500. dom opuscilem
            w wieku 21 lat i do wszystkiego powoli dochodze sam :) i jestem bardzo
            szczesliwy, choc nikt we mnie nie wierzyl po szkole sredniej ;)
            • Gość: Paweł Re: zbyt duże uproszczenie IP: *.crowley.pl 15.11.06, 10:01
              > wyglada moje zycie? z wlasnej inicjatywy nauczylem sie programowania

              Nie chciałbym Cię sprowadzać na ziemię, ale ucząc się programowania z własnej
              inicjatywy lepiej nie projektuj systemów podtrzymywania życia w szpitalach. Na
              studiach dopiero dowiedziałem się ile jest warta moja własna inicjatywa w tej
              dziedzinie ;-).
              • Gość: gab Re: zbyt duże uproszczenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.06, 12:27
                moj facet kujonem na pewno nie jest, jest strasznym dyslektykiem, bardzo wolno czyta co z gory przekresla go na wiekszosci kierunkow, a nawet na technicznych moze miec z tego powodu problemy. ale w wieku 17 lat zalozyl wlasny biznes (wyczul koniunkture na internet, w 1999 wlasna firma internetowa to byl zloty interes) i od 7 lat utrzymuje sie sam, zarabiajac prawie 5 kola na reke. ma niesamowitego "nosa do przedsiebiorczosci", jak ja to mowie i na pewno w zyciu sie ustawi (jesli juz sie nie ustawil, bo ma propozycje sprzedania firmy za 100tys.). no i to jest jedna strona medalu, bo np. ja kujonem nie jestem, ale lubie sie uczyc tego co mnie interesuje, mam wszechstronne zainteresowania, studiowalam na 3 kierunkach swojego czasu i patrzac na nasz zwiazek nadal nie wiem co jest naprawde w zyciu wazne. to, ze ja bede jeszcze uczyc sie ze 4 lata a potem zarabiac 800 zl, ale w tym czasie przeczytam setki ksiazek, czy moj chlopak z trzezwym podejsciem do zycia (na studia poszedl dopiero po serii grozb z mojej strony, ale zeby mu to sprawialo jakas szczegolna satysfakcje to nie powiem...) i smykalka do biznesu, ktory przeczytal w zyciu ksiazek dwie? to jest niezly temat...
          • Gość: zbyt zdolna Re: zbyt duże uproszczenie IP: 217.153.44.* 15.11.06, 08:28
            Tez tak uważam. Nie byłam kujonem, ale miałam same piątki, bo to przychodziło
            mi bardzo łatwo. W czasie wolnym robiłam mnóstwo fajnych rzeczy (sport,szycie,
            drutowanie, no i oczywiscie czytanie rzeczy które mnie bardzo interesowały)
            które teraz procentują, chyba w wiekszym stopniu niz te "piatki".
            Dzięki "liźnięciu" w zyciu bardzo wielu rzeczy poza nauką, jakoś sie utrzymuję
            na powierzchni. Ale niestety, naukowo i doświadczalnie potwierdza się to, że
            posiadanie piątek i bycie kujonem, nie ma nic wspólnego z póxniejszym sukcesem
            zawodowym, no ale mu też nie przeszkadza. Wiedza i inteligencja wiele razy
            uratowała mi "tyłek" w róznych dziwnych i niezręcznych sytuacjach.Naraka.
          • Gość: x_chlopak Re: zbyt duże uproszczenie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.11.06, 14:17
            zeby zrobic kariere z moich obeserwacji wynika ze trzeba siedziec cicho i lizac
            dupe i to na maksa.moj szef projektu to idiota, ktory 4 semestry architektury
            zrobil, nastepnie zaczal u prace w call center(predzej na poczcie robil), gdzie
            bardzo szybko awansowal. nie wyroznial sie niczym, poza tym ze zawsze byl
            potulny wobec przelozonych. o projekcie nie ma za duzo pojecia, socjalne
            kompetencje sa zerowe, wspolpracownicy go nie znosza. nie potrafi z nami
            rozmawiac, nigdy nas nie broni i ogolnie zachowuje sie do podwladnych jak
            ostatni ham. na komputerze sie kompletnie nie zna, ale zawsze do przelozonych
            jest milutki i falszywy i to procentuje!!zeby zrobic kariere trzeba byc
            falszywym dupowlazem. jest to uproszczenie,ale najczesciej trafne, zalezy
            oczywiscie od firmy.
          • absolwencina Re: zbyt duże uproszczenie 15.11.06, 14:30
            bo kujon uczy się bezmyślnie na pamięć, odtwarza, dostaje piątkę i wszystko
            zapomina;


            tego typu ludzi promuje nasz system edukacji;
            • Gość: X Re: zbyt duże uproszczenie IP: *.crowley.pl 15.11.06, 21:42
              > bo kujon uczy się bezmyślnie na pamięć, odtwarza, dostaje piątkę i wszystko
              > zapomina;
              No właśnie i to odróznia kujona od osoby zdolnej,ktora umie mysleć
              logicznie,jest inteligentna(nie o kazdym kujonie można to powiedzieć) łatwo
              kojarzy fakty i często osiagajac dobre oceny jest mylona z kujonem.
            • mamosz Re: zbyt duże uproszczenie 17.11.06, 15:32
              kujon klasyczny ma zwykle takie parcie na owe "same piatki" ze zyje w wiecznym
              stresie i kujac nie ma czasu na inne rzeczy,poszerzajace horyzonty ,dajace
              pewnosc siebie i luz a sa cechy potrzebne do osiagniecia sukcesu.Nie mowie o
              tych ktorzy po prostu sa b.zdolni i inteligentni i bez "kucia" najpierw odnosza
              sukcesy w szkole -majac zawsze czas na rozwijanie swoich zainteresowan i zycie
              towarzyskie -co jest ogromnie wazne bo umiejetnosc nawiazywania dobrych relacji
              z ludzmi to nastepny punkt konieczny do tego by odnosic sukcesy,a pozniej w
              zyciu
        • Gość: siwy Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.chello.pl 14.11.06, 22:58
          to, że Twoi koledzy ściagali nie znaczy że byli tępi, skoro do czegoś doszli
          (menedżerowie), to chyba mieli troszke oleju w głowie, prawda? bycie
          tradycyjnym "kujonem" to nie jest wbrew pozorom nic trudnego, bo każdy potrafi
          nauczyć sie czegoś na pamięć, tylko potrzeba na to czasu, jedni potrzebują go
          mniej, a inni troche więcej (np Twoi znajomi, ktorzy ten czas woleli poświęcić
          np na kontakty z rówieśnikami). A żeby osiągnąć sukces w zyciu o jakim
          wspomniałeś, nie sama wiedza teoretyczna, trzeba być kreatywnym, mieć zdolności
          przywódcze, dobry kontakt z ludźmi, odporność na stres itp itd....:)
        • Gość: mon Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.hsd1.ma.comcast.net 14.11.06, 23:12
          Patrze i patrze, i nie wierze. Napisalas tekst kilkuzdaniowy, nie uzywszy ani
          razy kropki, ani nawet przecinka! Dziecko, ty kujonowi rad nie dawaj, wracaj do
          podstawowki!
        • aagnes Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 15.11.06, 09:53
          Bzdurna pseudoanaliza - wielu tzw kujonow ma monstwo czasu wolnego i spotyka
          sie z kolegami/kolezankami, wlasnie dlatego, ze nauka nie sprawia im problemow.
          Nie mowimy o patologii rodzicow, ktorzy zamykaja nieszczesnego dzieciaka na
          klucz w pokoju pelnym ksiazek.
        • Gość: hej kujonuy to ludize sukcesu nie porazki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.06, 10:25
          bzdura! Bylam kujonem, a teraz mam ciagle propozycje bycia kierownikiem ale nie
          chce bo zarabiam i tak 150% wiecej niz moj dyrektor, a dzieki temu ze nei
          przyjmuje funkcji kierowniczej w jednym miejscu moge robic duzo na swoj
          rachunek i w rezultacie mam dochody takie jak premier tego kraju w wieku 30 lat
          • Gość: buahaha Re: kujonuy to ludize sukcesu nie porazki IP: 199.67.203.* 15.11.06, 14:37
            hehe... premier to grosze zarabia,
            Ja mam 26 lat i zarabiam 20 "kola..." ( jak to ktos powiedzial )
            na reke... a przez 2 semestr studiow przebic sie nie moge ;-))))

            • Gość: wer Re: kujonuy to ludize sukcesu nie porazki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.06, 19:29
              w mafii paliwowej mozna podobno zarobioc 1 mln w jeden dzien tego typu zarobki
              sa charakterystyczne dla tlumokow bez zasad, wiec tak mozesz zarabiac. Jak nie
              mozesz sie przebic przez 2 semestr studiow to jestes porazka i tyle
        • Gość: wilczyński Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 12:58
          Gość portalu: promyczek napisał(a):

          > Kujon to człowiel madry naukowo, indywidualista, samotnik, mol książkowy

          Mylisz się. Kujon to nie mol książkowy. Ja czytałem i czytam książki wręcz
          hurtowo (rzecz dziś rzadko już spotykana), a żadnym kujonem nigdy nie byłem.
          Wręcz odwrotnie, za wagarowanie wyrzucono mnie z budy.

      • Gość: smarty Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: 82.139.11.* 14.11.06, 19:46
        Dlaczego mając potężną wiedzę niczego nie osiągniesz?

        Bo żyjemy w Polsce gdzie ściąganie na klasówkach i egzaminach uważane jest za
        coś zupełnie oczywistego. W kraju gdzie osoby wykształcone postrzegane są jak
        zagrożenie dla ogółu. Lepiej by na stanowisku kierowniczym czy u władzy była w
        typie BMW (bierny, mierny ale wierny)! Bo być może się okaże, że taki
        "wykształciuch" będzie lepszy od całej reszty (w tym ogółu początkowo go
        popierającego). Nie na darmo ukuto powiedzenie, że w piekle przy polskim kotle
        nie ma żadnego pilnującego - ogół gotujący się w tym kotle zadba o to by nikt
        sie z tego kotła nie wydostał.

        Żyjemy w takim narodzie. I taką trzeba przyjąć postawę jaką społeczeństwo
        akceptuje i odrzucić swoje ideały (ze szkodą dla tego społeczeństwa).

        "When in Rome act like Romans"

        PS. Tematem na osobną dyskusję jest fakt, że w Polsce we wszelkich placówkach
        dydaktycznych w PL promuje się NIESTETY tylko wiedzę teoretyczną.
        • Gość: janek Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.06, 20:29
          yyy co ty mowisz???? osoby wyksztalcone postrzegane sa jako zagrozenie dla
          ogolu?? przeciez jest mnostwo wyksztalconych osob w polsce, mnostwo
          nowoczesnych firm gdzie promowani sa ludzie bedacy przeciwienstwem twojego bmw.
          trzeba przyjac taka postawe jak spoleczenstwo i porzucic idealy???????? no to
          powodzenia... wg mnie taki narzekajacy na wszystko dookola czlowiek jak ty jest
          kwintesencja polaczkowania i przeszkoda na drodze rozwoju. ludzie, troche
          usmiechu, luzu.
          co do tematu dyskusji - owszem, trzeba miec szczescie, potrzeba tez troche
          sprytu, ale nie mozna siedziec ciagle w ksiazkach, bo inwestujac w rozwoj
          wiedzy ksiazkowej ogranicza sie wlasne zdolnosci interpersonalne, ktore
          ksztaltuja sie w duzej mierze dzieki zyciu towarzyskiemu w mlodosci.
          • Gość: smarty Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: 82.139.11.* 14.11.06, 20:38
            Mojego BMW? Wręcz przeciwnie, to jest typowe dla ludzi o poglądach Polactwa.

            Co do promowania. Chyba jeszcze jesteś bardzo młody skoro twierdzisz, że firmy
            promują osoby zdolne, wykształcone, itp. Takie osoby są potrzebne firmom do
            osiągnięcia określonych, zamierzonych wcześniej celów. Wyciskani jak cytrynki,
            zarzucani pracą ponad ludzkie możliwości gdy już nie są potrzebni są po prostu
            zwalniani i zastępowani nowym, naiwnym narybkiem.

            Cała istota sprawy tkwi w tym, że szefowie takich ambitnych osób nie posiadają
            ułamka procenta tej wiedzy, którą dysponują ich podwładni. Mają za to tupet,
            chamstwo, bezczelność i "znajomości".

            I nie dziw się, że przy takiej "kulturze" pracy w Polsce znakomita część
            młodzieży decyduje się na pracę poza granicami naszej ojczyzny.
          • Gość: eva Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.gorzow.mm.pl 14.11.06, 20:57
            Janku chyba nie jest tak do końca jak piszesz. Mój mąż stracił pracę zaraz po
            tym jak skończył studia MBA. Ciekawe co? A pracował w dużej korporacji. No cóż
            dyrektor personalny jego firmy akurat zaczynał MBA i czuł się mocno zagrożony.

            A po tej stracie pracy przez 5 miesięcy szukaliśmy dla niego pracy w całej
            Polsce, wysyłając setki podań. I nic....

            Na szczęście ten ciężki czas mamy już dawno za sobą, ale wtedy też zadawaliśmy
            sobie pytanie, dlaczego w Polsce nie ma zapotrzebowania dla takich osób.

            A tak na marginesie dodam, że studia MBA nie są teoretyczne, że zajęcia prowadzą
            praktycy mający prawdziwe sukcesy w biznesie.

            • Gość: (gosc portalu) Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.dyn.columbia.edu 14.11.06, 21:36
              wydaje mi sie, ze poza sama magia trzech literek: MBA, tez bardzo istotne jest to gdzie takie studia sie robi.
              tak samo jak prawo mozna skonczyc na harvardzie, a mozna je skonczyc w zielonej gorze..
            • Gość: z dystansu Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.aster.pl 14.11.06, 22:11
              Gość portalu: eva napisał(a):

              > Janku chyba nie jest tak do końca jak piszesz. Mój mąż stracił pracę zaraz po
              > tym jak skończył studia MBA. Ciekawe co? A pracował w dużej korporacji. No cóż
              > dyrektor personalny jego firmy akurat zaczynał MBA i czuł się mocno zagrożony.
              >
              > A po tej stracie pracy przez 5 miesięcy szukaliśmy dla niego pracy w całej
              > Polsce, wysyłając setki podań. I nic....
              >
              > Na szczęście ten ciężki czas mamy już dawno za sobą, ale wtedy też zadawaliśmy
              > sobie pytanie, dlaczego w Polsce nie ma zapotrzebowania dla takich osób.
              >
              > A tak na marginesie dodam, że studia MBA nie są teoretyczne, że zajęcia
              prowadz
              > ą
              > praktycy mający prawdziwe sukcesy w biznesie.
              >
              ----------------------
              myslę, ze to jest tylko wasza interpretacja, by sobie poprawić samopoczucie.
              Byz ajmowac stanowiska menadżerskie potrezbne śa predyspozycje, a także
              doświadczenie. To, że twój mąż skończył MBA wcale nie upoważnia go
              do "wygryzienia" dyrektora personalnego (zatem pewnie nawet nie swojego
              przełożonego). Brak logicznych przesłanek, by ów dyrektor miałby obawiać sie
              twojego męża.
              • Gość: marius Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.pl 14.11.06, 23:50
                > > A tak na marginesie dodam, że studia MBA nie są teoretyczne, że zajęcia
                > prowadz
                > > ą
                > > praktycy mający prawdziwe sukcesy w biznesie.
                > >
                > ----------------------
                > myslę, ze to jest tylko wasza interpretacja, by sobie poprawić samopoczucie.
                > Byz ajmowac stanowiska menadżerskie potrezbne śa predyspozycje, a także
                > doświadczenie. To, że twój mąż skończył MBA wcale nie upoważnia go
                > do "wygryzienia" dyrektora personalnego (zatem pewnie nawet nie swojego
                > przełożonego). Brak logicznych przesłanek, by ów dyrektor miałby obawiać sie
                > twojego męża.

                Nie jest to prawda ,oni działaja na granicy paranoi.
                Można sobie wyobrazić,np ,podwładny dobrze zna język a kierownik żadnego .
                • kiciiaa Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 15.11.06, 07:22
                  dostałam pracę wlaśnie dlatego, że spośród innych chętnych o podobnych
                  kwalifikacjach znam 2 języki. mój szef nie zna ani jednego i nie wydaje mi sie,
                  że to była wyjątkowa sytuacja w Polsce.
                  tak samo uważam, że przesadzacie z krytyką Janka, bo przykładowo moja firma
                  (duża, calkowicie polska) promuje i wspiera kształcenie pracowników - nawet
                  jeśli kierunek studiów nie jest zgodny ze stanowiskiem pracy.
                  to wcale nie jest kwestia polactwa - tu chodzi o normalną, ludzką przyzwoitość i
                  to niezaleznie czy szefem jest Polak, Francuz, czy Niemiec
                • Gość: z dystansu Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: 213.17.162.* 15.11.06, 10:49
                  Gość portalu: marius napisał(a):
                  > Nie jest to prawda ,oni działaja na granicy paranoi.
                  > Można sobie wyobrazić,np ,podwładny dobrze zna język a kierownik żadnego .
                  --------------------------------
                  Oczywiście jest wskazana znajomość języków obcych, to niejako warunek konieczny
                  do piastowania wyzszych funkcji, ale zdecydowanie nie wystarczający. Dlatego
                  mogę sobie wyobrazic sytuacje w ktorej ów kierownik nie znający dobrze języków
                  jest doskonałym profesjonalistą i menedżerem, zaś ów znający języki pracownik
                  może miec jedynie umiejętności, które nadają sie tylko do efektywnego
                  zagospodarowania ich przez sprawnego meneżera.
      • Gość: zen Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 21:11
        Zdecyduj się, szczęście czy spryt w końcu? Tej gazety tam mogło nie być. Spryt
        w sumie tez jest jedynie bardziej toporna ale za to bardziej "życiową" wersją
        inteligencji.
    • Gość: Matylda Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.06, 19:19
      Kujon musi do wszystkiego dojść sam. Taki przeciętny skorzysta z pomocy
      przyjaciół nie tylko na klasówkach. Problem też w tym, że kujon przeważnie nie
      ma zbyt wielu przyjaciół.
      • Gość: Salmon Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.crowley.pl 15.11.06, 09:40
        I to jest racja!
    • yoma Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 13.11.06, 19:21
      Bo jesteś z gaju :)
      • clockwork.orange Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 13.11.06, 19:38
        yoma:))))))
        • yoma Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 13.11.06, 19:47
          Ja, a co? :)
          • clockwork.orange Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 13.11.06, 19:52
            a nic, uśmiałam sie:) już, już miałam jakiejś mądrej odpowiedzi udzielić
            kujonowi, ale coś mi nie grało, i wtedy zobaczyłam twój wpis. i już wiedziałam
            co:))
            • yoma Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 13.11.06, 20:17
              :)
    • Gość: Matylda Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.06, 20:18
      Wy to chyba jakieś czujniki w mózgach macie...
    • Gość: Majka Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 20:22
      Bo nie kujoni osiągają sukcesy tylko ludzie, którzy potrafią się odnaleźć w
      rzeczywistości realnej. Którzy są nie tylko ambitni ale i zaradni, myslący
      kreatywnie (kujon nie musi być kreatywny, wystarczy ze się wykuje), analizujący,
      przedsiębiorczy a także troche cfani. Taki lajf :) Nie teoria a praktyka.
      • Gość: Majka Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 20:23
        cwani
    • Gość: kujon Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.icm.edu.pl 14.11.06, 08:16
      A ja bylem kujonem i jestem dyrektorem.
      • Gość: promyczek Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.ztpnet.pl 14.11.06, 09:29
        Tak tak wybijaja sie czasem zawodowo ze względu na swoje wykształcenie ale
        jakimi sa ludzmi To niech kazdy sobie z nich odpowie Czy sa lubiani w pracy
        • Gość: ko-emi Re: kujoni IP: *.ols.vectranet.pl 14.11.06, 20:10
          Byłem kujonem, jestem wysokim urzędnikiem państwowym i naprawdę mam wielu
          przyjaciół.
        • Gość: Basiek Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: 212.160.104.* 15.11.06, 09:19
          Powiem wam jedno: to czy w zyciu osiągniemy sukces zależy nie tylko od naszej
          wiedzy ale przede wszystkim od naszej osobowosci są kujony które osiągają w
          życiu naprawde wysokie stanowiska ale znam też takich, którzy w ogóle sobie nie
          radzą więc nie należy tutaj generalizować że kujon jest na straconej pozycji w
          przyszłości tylko z etego powodu ze nim jest!!!
      • agava Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 14.11.06, 19:29
        GRATULUJEMY!:)
    • agaban2 Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 14.11.06, 10:14
      Bo życie ma być zabawą :)))) Jak się bawisz, tym co robisz...Jesteś szczęśliwy :)
      A szczęście, szczęście przyciąga:)))
      Uważasz się za pechowca....
      Wyluzuj...Pomyśl, że co ma być to będzie... Jak Cię życie w tyłek kopie...
      zaśmiej mu się w twarz... i tak w kołko... w końcu mu sie znudzi... i to będzie
      Twoja chwila chwały :)))
      I jest taka złota myśl...:)
      NIE MA TEGO ZłEGO... CO BY NA DOBRE NIE WYSZłO :D
    • Gość: porek Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 11:26
      Bo wiedza nie jest trendy.
      Słuchanie i powielanie bałwochwalcze wszelakich głupot jest na czasie.
      Zarządzanie i kierowanie niewykształconymi jest łatwiejsze.
      Nie możesz być lepszy od szefa.
      Przykro mi ale niefachowa góra ma zawsze rację.
      Nadmiar wiedzy przeszkadza w podejmowaniu decyzji.
      pozdr

      • Gość: Jola ;-) Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: 80.51.250.* 14.11.06, 12:45
        Wiedza niestety dzisiaj nie jest ,,tredy'' a raczej ,,jezzy'' ;-) Kujon jest
        niestety przeżutkiem, bo poświęca dużo czasu na to, co inni osiągają innymi
        metodami- np. kujon nauczy się całego materiały na kolokwium i jeszcze doczta
        ciekawostki, a niekujon nie dość, że ściąg nie przygotoju, to jeszcze mu ktoś
        te kolokwium za niego napisze i tylko się kartkami podmienią...
        Kujoni sa często za uczciwi i za mało sprytni, żeby za szelką cenę dochodzi do
        sukcesu i władzy. Ci za to, któryz są dyrekotorami a nie mają choć części
        wiedzy kujońskiej, to spryciaże, którzy potrafią o siebie zdbać, wszystko sobie
        załatwią i zawsze spadną na cztery łapy. Tylko system wartości troche inny i
        sumienie chyba też...
        Pozdrawiam!
        PS Ja byłam kujonem- i chyba nadal nim jestem- ale dla wiadomości wszystkich,
        jestem bardzo lubianą osoba, bo wiem, czego chcę, jestem konsekwentna i zawsze
        uśmiechnięta.
        • yagres Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 14.11.06, 13:34
          Nauka nauką a życie życiem.
          W dzieciństwie można być najlepszym w szkole, otrzymywać samne piątki 9teraz
          szóstki), być przychlestem nauczycieli. Ale później w dorosłym życiu licza się
          juz inne przymioty: spryt, kontakty, układy towarzyskie, pieniądze, dojścia do
          urzędów i ważnych osób, zdfolnośc przekonywania, negocjiacji itp.

          I to jest w cenie! Warto przy okazji mieć przy nazwisku te trzy literki mgr
          (może gó..no robić). Osoba będąca samotnikiem, niczym specjalnie się nie
          wyróżniająca, przeciętna nie ma szans nw awanse.
          A więc od dzisiaj: więcej przebojowości. I nie ważne co o tobie mówią, byle by
          mówili!
        • yoma Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 14.11.06, 14:16
          To nie jest czepianie się :)

          Bardzo mi się spodobało "kujon jest przeżutkiem" - czy mogę używać? :)
          • Gość: Jola;-) Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: 195.117.182.* 14.11.06, 17:03
            Oj no- mialo być kujon jest przeżytkiem a nie przeżutkiem;-P
            • yoma Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 14.11.06, 17:11
              No przeca wiem, ale fajnie wyszlo :)
    • Gość: antypapista Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.06, 15:28
      Nie tak dawno,ktoś z rządu(zgadnij kto),nazwał takich jak Ty wykształciuchami.
      Jesteś typowym przykładem wykształciucha.Ciekawe ile Ci jeszcze w głowie
      pozostało tej wykutej wiedzy,w większości psu na budę niepotrzebnej.Ci tępacy,
      jak ich określasz,bardziej łaknęli wiedzy potrzebnej im w życiu a pierdołami
      sobie głowy nie zajmowali.Dlatego ściągali od Ciebie,któremu łatwiej do głowy
      wchodziły pierdoły aniżeli konkrety.Chciałeś się wszystkiego nauczyć a w
      efekcie nic nie umiesz.
      Chyba już teraz wiesz(po tym moim poscie) jaka jest różnica pomiędzy
      wykształconym a wykształciuchem.
      Wykształcony po prostu pożera potrzebną mu w życiu wiedzę,a mniej potrzebne
      śmieci przyjmuje tylko do wiadomości.Natomiast wykształciuch wszystko przyjmuje
      do wiadomości i dlatego nic nie umie.Za to,co często czytam na różnych
      forach,bardzo podkreślają swoje wykształcenie i wysokie IQ i mają bardzo
      wysokie mniemanie o sobie.W rzeczywistości to są zwykłym łajnem po studiach.


      • Gość: Danie(L) Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 20:42
        kujon to ktos kto tylko sie uczy tzn. wkuje na pamiec ale niesadze zeby kujon
        mial same piatki, np. fiza matma chemia czy gegra w wiekszosci sa na myslenie a
        nie wykuwanie na pamiec. Ja osobiscie mam srednia 4.62 (1 gim), praktycznie bez
        zagladania do ksiazek, tylko jak jakis sprawdzian sie szykuje, i nie wykuwam na
        pamiec, tylko jak np.tydzien pozniej mamy kart. z tego samego to sie nie musze
        uczyc bo zapamietuje. u mnie w klasie jest taki jedne kujon, baba, ale w gim.
        kompletnie sobie nie radzi, sczegolnie wlasnie z matma gegra fizą i chemią :P
        PZDR CWKS LEGIA
        • Gość: aaanieK Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 21:27
          Mam takiego kujonka na roku...człowieczek uczy się książek na pamięć, i te
          przedmioty które wymagają ODTWARZANIA informacji spokojnie zalicza. Ale wszystko
          to, co wymaga myślenia, złożenia kilku różnych informacji w jedną całość juz go
          przerasta, nie starcza mu czasu ( a może i pomysłów). Dodatkowo jest to osobnik,
          który nie dośc, że sie izoluje totalnie to jeszcze się wywyższa..
      • Gość: kiwaczek11 bzdury IP: *.cantonimotor.com.pl 15.11.06, 10:13
        dawno nie czytałem takich bzdur. Skąd wiesz jaka wiedza będzie Ci w życiu
        potrzebna i za jaka bedą Cię cenić inni?
        • Gość: antypapista Re: bzdury IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.06, 15:52
          A ja nigdy nie myślałem,że istnieją jeszcze takie cymbały jak Ty.Każdy człowiek
          musi wybrać,kim chce być w życiu.Jeden chce być lekarzem,inny konstruktorem
          samolotów,a jeszcze inny muzykantem,historykiem,humanistą itp.Każdy z tych
          wymienionych chyba wie jaka jest potrzebna mu wiedza.Jeżeli uczeń
          technikum,który wybrał sobie kierunek "informatykę" i był w tym przedmiocie
          prymusem,ale na studia się nie dostał,bo oblał mature z polskiego,bo nie
          wiedzał,dlaczego Izabela Łęcka nie chciała dać dupy Wokulskiemu,bo czytanie
          Lalki go nie interesowało,jest chore.Cała nasza edukacja jest do kitu,nie uczą
          tego co uczeń chciałby wiedzieć tylko zaprzątają mu głowę wiedzą niepotrzebną
          mu i nieinteresyjącą go.Ale najśmieszniejsze i zarazem najgłupsze jest to,że
          egzamin składa z tego co mu jest niepotrzebne.Matury powinno się zdawać z
          przedmiotu zawodowego i pozytywne zadanie jej z tego przedmiotu powinno dawać
          przepustkę na studia wyższe a nie literatura,która powinna obowiązywać
          humanistę.Po co przyszłemu inżynierowi potrzebna jest wiedza z literatury albo
          humaniście wiedza z technologii budowy maszyn.Każdy niech uczy się tego co go
          interesuje.Podejrzewam,że Ty jeszcze nie wiesz jaka wiedza Ci jest
          potrzebna.Więc śpiesz się w podjeciu decyzji bo umrzesz i nie bedziesz wiedział
          czego właściwie potrzebowałeś.Uważam,że ta amnestia maturalna jaką wprowadził
          Giertych była słuszna,ale nie ułatwiła tym maturzystom dostania się na studia
          bo władze uczelni już zapowiedziały,że ich nie przyjmą.A szkoda.
          Widocznie uczelnie te są zarządzane,nie przez wykształconych trzeźwo myślących
          ludzi,tylko przez durnych,bezmyślnych wykształciuchów.
          • Gość: mikron Re: bzdury IP: *.desy.de 16.11.06, 16:26
            wyjatkowo prymitywny i agresywny (to zwykle idzie w parze) post.
            Nie jest to jednak dziwne, biorac pod uwage opinie autora o zaletach waskiej
            specjalizacji. Jesli ktos celowo ogranicza spektrum doswiadczen, swiadomie
            optuje za ciasnym mysleniem rezygnujac z edukacji blizszej czlowiekowi epoki
            odrodzenia, stanie sie z pewnoscia prymitywnym i agresywnym typem, niezdolnym do
            glebszej refleksji ani zrozumienia rzeczywistosci (ktora jest bardziej
            skomplikowna niz analiza poematu czy budowa mostu).
            Nic bardziej nie rodzi zarozumialstwa jak waziutkie horyzonty.
            • Gość: antypapista Re: bzdury IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.06, 21:51
              Może jestem prymitywny i agresywny ale nie taki głupi jak Ty.Abu nie tracić
              czasu na tłumaczenie,takiemu głąbowi jak Ty,o co mi chodzi podaję ci niżej
              internetowy adres dot.kiepskiego ucznia Edisona.Ten opóźniony w rozwoju
              uczeń,jak twierdził jego nauczyciel,był autorem 1100 wynalazków.Jestem pewny,że
              gdyby pogardzano nim tak jak to się robi u nas,to wątpię czy byśmy teraz
              czytali gazetę przy świetle żarówki lub oglądali telewizor.Kineskop to też jego
              dzieło.Prawdopodobnie Einstein też był kiepskim uczniem,oczywiście,że oprócz
              fizyki,matematyki itp.ścisłe przedmioty,w których był geniuszem.Pierdołami
              sobie głowy nie zawracał.
              W/g Ciebie są oni tępymi prymitywami(patrz wyżej:słowa nauczyciela Edisona)
              o wąskich horyzontach.

              www.wynalazki.mt.com.pl/twor/edison.html

              Właśnie dzięki specjalizacji mamy taką technikę.

              Ktoś powiedział:Mądry pisze dla zabawy,głupi czyta bo ciekawy.Chociaż,jak sobie
              poczytał tak dla relaksu to raczej nie nazywał bym takiego czytelnika głupim.

              Chyba jesteś polonistą.Wspominasz coś o epoce odrodzenia jako edukacji bliższej
              człowiekowi.A o okresie oświecenia,romantyzmu,pozytwizmu itp.zapomniałeś?

              Teraz,dzięki kiepskiemu uczniowi Edisonowi,możemy sobie oglądać książkowe
              fabuły,wymyślone przez tych rzekomo mądrych,w telewizji.

              Nie mam nic przeciwko pisarzom czy poetom.Oni też muszą być.Ale zmuszanie
              ucznia do czytania ich dzieł,które stanowią podstawę dostania się na studia są
              zwykłym kretyństwem.A jeszcze większym kretyństwem bedzie jak wprowadzą na
              maturę religię.W tedy jeszcze więcej bedziemy mieć głupich wykształciuchów a
              mniej madrych,prawdziwie,wykształconych.




          • Gość: Jam Re: bzdury IP: 83.238.229.* 18.11.06, 22:07
            Z takim stylem i interpunkcja w zadnej firmie informatycznej cie nie przyjma, bo
            tam cenia ludzi potrafiacych pisac czytelna dokumentacje.

            Ergo, bez podstawowego oczytania i umiejetnosci poslugiwania sie jezykiem
            polskim jestes zerem, ktore nie zasluguje na zdanie matury, na miejsce na
            studiach i na prace w szanujacej sie firmie.
            • Gość: antypapista Re: bzdury IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.06, 21:24
              Może w firmie informatycznej nie,ale w innej?Chociaż,będąc świetnym
              informatykiem i znając biegle angielski,zatrudnili by mnie w Angli.Tam w ogóle
              by nie zwracali uwagi na to, czy znam język polski czy nie.Tam by zwracali
              uwagę na to co potrafię zrobić.
              Wymień nazwę tej firmy i podaj co produkują abym,kupując towar,nie kupił bubla
              z tej firmy,w której znajomość interpunkcji jest ważniejsza aniżeli znajomość
              informatyki.
              Uważasz wykształciuchu,że jak ktoś nie przeczyta bzdurnych lektur to nie
              posiada umiejętności posługiwania się językiem polskim? Czyżby czytanie
              literatury fachowej,bardziej potrzebnej od literackich pierdół,takiej
              umiejętności nie dawało?
              Nic mnie nie rozumiesz,literacki zbabielcu.Cały czas daję do zrozumienia,żeby
              wyrzucić z programu języka polskiego lektury,których czytanie zabiera uczniowi
              masę cennego czasu,są nudne i niepotrzebne w zawodzie jaki sobie wybrał.
              Bardziej wsakzane byłoby uczyć,na tym polskim,zasady pisowni,ortografię i
              gramatykę.
              Jeśli chodzi o mnie to nie szukam pracy w firmie informatycznej ani w żadnej
              innej.I tak by mnie,emeryta nie przyjęli,nawet gdybym znał zasady interpunkcji
              i miał dobry styl.Pozwolisz,że będę pisał tak jak potrafię a Ty nie musisz
              czytać,jak Cię razi mój styl i interpunkcja.Nie piszę dyktanda.
    • Gość: Pawel Znajomosci i poparcie a nie wiedza licza sie dzis. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.11.06, 15:38
      W dzisiejszych czasach bardziej niz wiadomosci i to kim jestes licza sie
      ZNAJOMOSCI. To jest ta "zaradnosc". Na przyklad, czy mozesz zostac dobrze
      prosperujacym prawnikiem jesli nie masz w rodzinie badz wsrod znajomych
      prawnikow???? NIE. Zebys nie wiem jak madry byl a twoi koledzy ograniczeni
      umyslowo to wlasnie oni zrobia kariery a nie ty, jesli to oni maja znajomosci i
      poparcie.
      • yoma Re: Znajomosci i poparcie a nie wiedza licza sie 14.11.06, 15:57
        Możesz, możesz.
        • oh_angie Re: Znajomosci i poparcie a nie wiedza licza sie 14.11.06, 18:49
          Ja np określenie wykształciuch uważam za komplement. Myślę, że Panu Dornowi
          chodziło jednak o coś innego. Dla niego wykształciuchem są Ci, którzy opiniują
          politykę, którzy ośmielają się mieć inne zdanie, ośmielają się myśleć, a to na
          pewno nie kujony. Ja zaczęłam się uczyć na studiach, bo musiałam.. cóż.. zadarza
          się. Zawsze miałam dobre stopnie, ale małym kosztem. Na studiach już troche
          inaczej jest ....
          • Gość: wk Re: Znajomosci i poparcie a nie wiedza licza sie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.06, 18:51
            no cos w tym jest
      • Gość: twoja_stara Re: Znajomosci i poparcie a nie wiedza licza sie IP: *.nyc.res.rr.com 14.11.06, 20:40
        Racja. Znajomosci to podstawa a podstawa znajomosci sa koligacje, alkohol,
        hazard i sex.
      • helikopter2 Re: Znajomosci i poparcie a nie wiedza licza sie 14.11.06, 22:01
        bzdura, bzdura, i jeszcze raz bzdura. Tak gadaja wszyscy, ktorzy nie dostali sie
        na aplikacje, na dobre studia. Bo mysla,ze korupcja, ze znajomosci. A tak na
        prawde nie sa tacy dobrzu:D
      • Gość: Jasio Re: Znajomosci i poparcie a nie wiedza licza sie IP: *.gl.digi.pl 15.11.06, 09:33
        Gość portalu: Pawel napisał(a):

        > W dzisiejszych czasach bardziej niz wiadomosci i to kim jestes licza sie
        > ZNAJOMOSCI. To jest ta "zaradnosc". Na przyklad, czy mozesz zostac dobrze
        > prosperujacym prawnikiem jesli nie masz w rodzinie badz wsrod znajomych
        > prawnikow???? NIE. Zebys nie wiem jak madry byl a twoi koledzy ograniczeni
        > umyslowo to wlasnie oni zrobia kariery a nie ty, jesli to oni maja znajomosci
        > i poparcie.

        Dobrze, ze napisales "zaradnosc", a nie zaradnosc - bez cudzyslowy. Dla mnie
        prawdziwa zaradnosc, to umiejetnosc rozwiazywania problemow, ktore (niestety dla
        kujonow) sa zawsze niestandardowe.
        Tu musze zaznaczyc, ze w moim rozumieniu kujon - to osoba, plec niewazna, ktora
        zdobyla wiedze na zasadzie wchloniecia informacji z ksiazek, tak jak wczesniej
        zauwazono - bez umiejetnosci wiazania faktow i wyciagania wnioskow. Czesto
        kujonami nazywane sa osoby, ktore po prostu sa inteligentne i posiadaja zarowno
        wiedze merytoryczna, jak i umiejetnosc rozmawiania z ludzmi oraz, czasami
        potrzebna, sztuke decydowania i zarzadzania, ale w mojej ocenie nie sa kujonami.

        Sztuka zarzadzania jest ZAWSZE nietypowa. NIGDY nie ma dwu identycznych spraw.
        Dlatego osoba uczaca sie zawsze na pamiec, nieumiejaca w mlodosci "podejsc" do
        nauczyciela na zasadzie "a moze dzisiaj sie czegos nie naucze i sprobuje go
        zbajerowac" ma pozniej problemy w zyciu. Nie przez przypadek osoby, ktore nie
        maja talentu to pewnych spraw (glownie zarzadzania), a chcace powaznie zalatwiac
        sprawy spalaja sie i czasami konczy sie to nerwicami, zawalami itp.

        Wg mnie jedynym sposobem na rozwiazanie problemu kujona jest przyjzenie sie
        swojej osobie i ocena: Czy jestem osoba kreatywna, aktywna? Czy zawsze wszystko
        robilem od kreski do kreski?
        Jezeli wlasna ocena wychodzi: jestem malo aktywnym kopista cudzych pomyslow -
        musisz sprobowac sie zmienic. Ja takie wlasne podejscie zauwazylem ok 15 lat
        temu i od tego czasu powoli sie zmieniam. Osoby, ktore mnie znaja tak dlugo,
        zauwazaja zmiany, czyli jest to mozliwe.
        Jezeli ocena wychodzi: Jestem osoba tworcza, aktywna, ale szefostwo mnie nie
        chce zauwazyc - sprobuj zmienic szefow - czyli firme.

        To co tutaj napisalem, jest b. skrotowe. Znajdz mysl i podaz za nia :-)

        Powodzenia
    • seth.destructor Bo kujon umie tylko jedno 14.11.06, 18:51
      Uczyc sie, wkuwac na pamiec i zaliczac sprawdziany i sesje. Po tym mozna poznac
      kujona, ze przychodzi do pracodawcy i mowi: "...ale szybko sie ucze".

      A poza szkola tez jest swiat.
    • bellicose Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 14.11.06, 18:55
      Post troche smierdzi prowokacją. Więc byłeś kujonem czy byłeś zdolny?
      • Gość: UCZEŃ Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.torun.mm.pl 14.11.06, 19:22
        Generalnie kujoni nie potrafia samodzielnie myslec,przyjmuja tylko to co znajda w ksiazkach. W zyciu nie przyda Ci sie to ze przeczytales nie wiadomo ile ksiazek tylko to czy jestes zaradny, sprytny itp itd etc.
        Spojrz na przyklady bogatych ludzi:wiekszosc z nich nie byla kujonami,czesto ci ludzie nawet nie studiowali,ukonczyli tylko szkoly srednie itp.
    • Gość: *** Inteligencja emocjonalna IP: *.escom.net.pl 14.11.06, 18:58
      Bo najczęściej tym wyjątkowo zdolnym brakuje inteligencji emocjonalnej, która jest równie ważna co zdolności do szybkiego przyswajania wiedzy. Ot cała tajemnica (moje najzdolniejsza koleżanka na studiach przez długi czas pracowała jako sprzedawczyni w sklepie obuwniczym, niestety - brak przebojowości ją zgubił).
      • Gość: re Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.icm.edu.pl 14.11.06, 20:45
        Nie ma czegoś takiego jak inteligencja emocjonalna.
        To wymówka tępaków.
        • Gość: zen Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 21:19
          Jest cos takiego. To miedzy innymi empatia.
          • Gość: re Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.icm.edu.pl 14.11.06, 23:01
            Gość portalu: zen napisał(a):

            > Jest cos takiego. To miedzy innymi empatia.

            I co jeszcze?
            Jak to miło poleczyć kompleksy, że jest się tępakiem.
            Żenada.
            Inteligencja to inteligencja.
            • Gość: mariusz Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.pl 15.11.06, 00:04
              >
              > I co jeszcze?
              > Jak to miło poleczyć kompleksy, że jest się tępakiem.
              > Żenada.
              > Inteligencja to inteligencja.
              Coś takiego jest ,nazywają to chyba nawet inteligencją społeczną tzn. np. jakiś
              buc po szkole rolniczej wmawia ludziom ,że rozwiąże problemy gospodarcze.
              Musi taki ,tylko znaleść odpowiednią liczbę ciemniaków ,żeby wśród nich
              liderować ;)
              Czyli ,im durniesze społeczeństwo ,to takie indywidua maja szersze pole do
              działania
              • Gość: re Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.icm.edu.pl 15.11.06, 08:32
                A ja wczoraj jadłem zupę schabową ...
              • Gość: Paweł Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.crowley.pl 15.11.06, 09:57
                Oczywiście, że jest inteligencja emocjonalna. Rozróżniamy wiele rodzajów
                inteligencji i tylko jedną mierzy się poziomem IQ. Warto o tym pamiętać.
                • Gość: re Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.icm.edu.pl 15.11.06, 11:01
                  Słusznie. Sa różne rodzaje inteligencji. Jest też np. inteligencja fekalna,
                  obrazująca jak często człowiek sra.
                  A tak poważnie, to żal mi was, debilki.
                  Wmowiono wam, że nimi nie jesteście i powtarzacie te bzdury.
                  Niedługo sie dowiemy, że wszyscy ludzie są inteligentni, bo u każdego znajdzie
                  sie coś co robi dobrze, chocby było to chlanie tanich win.
        • Gość: *** Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.escom.net.pl 14.11.06, 21:58
          >Nie ma czegoś takiego jak inteligencja emocjonalna.
          >To wymówka tępaków.

          Rozumiem. Psychologia się myli :)

          pozdrawiam
          koń
          • Gość: re Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.icm.edu.pl 14.11.06, 23:02
            Gość portalu: *** napisał(a):

            > >Nie ma czegoś takiego jak inteligencja emocjonalna.
            > >To wymówka tępaków.
            >
            > Rozumiem. Psychologia się myli :)
            >
            > pozdrawiam
            > koń

            Psychologia stworzyła ten termin, żeby móc pocieszać tępaków i brac za to
            jeszcze kase.
            Powiesz takiemu tepakowi, że jest inteligentny emocjonalnie i już wychodzi z
            gabinetu psychologa szczęśliwy, że może jednak nie jest debilem.
            • Gość: smarty Re: Inteligencja emocjonalna IP: 82.139.11.* 14.11.06, 23:05
              To podobnie jak z dysleksją i dysortografią. Dawniej te cechy nazywano po imieniu.

              ;)
              • Gość: re Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.icm.edu.pl 15.11.06, 08:33
                Jest jeszcze dysgrafia
            • Gość: Taaaak? Re: Inteligencja emocjonalna IP: 89.241.248.* 14.11.06, 23:13
              A jak wytlumaczysz fakt, ze ludzie z IQ 150 i wyzszym maja niekiedy gorszą
              prace i zarobki niz ci ze 100-110?
              • Gość: re Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.icm.edu.pl 15.11.06, 08:35
                Inteligencja to nie zdolność zarabiania kasy.
                Jakl wytłumaczysz fakt, że byznesmeni w białych skarpetkach nie umieją dodać 2+2?
                • Gość: Matalex Re: Inteligencja emocjonalna IP: 195.248.32.* 15.11.06, 17:49
                  I oto przyklad inteligencji... Prosta odpowiedz na zadane pytanie.

                  Dodam od siebie jedynie fakt, ze te wszystkie IQ to wspolczynniki sztucznie
                  wymyslone przez czlowieka. Wystarczy ze bedziesz sobie regularnie rozwiazywal
                  te wszystkie lamiglowki z egzaminow na IQ i tez bedziesz na testach
                  wyjadaczem... W zyciu zawodowym nie ma utartych szablonow, wiec ludziom z duzym
                  IQ trudno sie w nim odnalesc.
                  • Gość: re Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.icm.edu.pl 15.11.06, 21:26
                    Chciałbyś być takim byznesmenem, który nie umie dodać 2+2?
                    Bo ja bym sie wstydzil.
            • Gość: *** Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.escom.net.pl 14.11.06, 23:15
              >Psychologia stworzyła ten termin, żeby móc pocieszać tępaków i brac za to
              >jeszcze kase.

              To własne luźne przemyślenia, czy gdzieś mógłbym zerknąć by potwierdzić te rewelacje? :)

              • Gość: re Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.icm.edu.pl 15.11.06, 08:37
                To nie rewelacje, to fakt.
                Stwórzcie sobie jeszcze termin dysinteligencja i będziecie się pławic w
                przekonaniu, że jesteś genialni, tylko cierpicie na małą przypadłość, ale to
                przecież nie wasza wina.
                Pytanie - czy z taką przypadłością będzie mozna zapisac się do Mensy?
                Chyba tak, bo przecież choroba nie może być powodem dyskryminacji.
                • Gość: *** Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.escom.net.pl 15.11.06, 12:07
                  O jakiej chorobie mówimy i pod jaką jednostką chorobową ISD mogę ją znaleźć?
                  • Gość: re Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.icm.edu.pl 15.11.06, 12:38
                    Mówimy o dysinteligencji, numeru nie pamiętam.
                    A moje pytanie brzmi, czy z taką chorobą będzie można się zapisać do Mensy.
                    Chyba tak, bo na przykład człowiek z trądzikiem może tam należec, z hemoroidami
                    równiez, nawet chory na AIDS, więc czemu nie dysinteligent.
                    Jak sądzisz?
                    • Gość: *** Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.escom.net.pl 15.11.06, 13:57
                      >Mówimy o dysinteligencji, numeru nie pamiętam.

                      Proponowałbym operować konkretami, a nie zabawiać się w bazarową przekupkę.

                      Biorę ISD-10 do ręki i.... nie widzę takiej jednostki chorobowej. Pokierujesz mnie? Bo odnoszę wrażenie, że wiesz o czymś o czym nie wiedzą psychologowie.

                      koń
                      • Gość: re Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.tpnet.pl 15.11.06, 14:12
                        A dysleksja tam jest?
                        • Gość: *** Oczywiście, że jest, bardzo proszę: IP: *.escom.net.pl 15.11.06, 14:44
                          Dysleksja rozwojowa, kod: ICD-10 R48.0.
                          • Gość: re Re: Oczywiście, że jest, bardzo proszę: IP: *.tpnet.pl 15.11.06, 15:29
                            No to pewnie dysinteligencja będzie gdzieś obok.
                            Dysleksja jest, to dlaczego dysinteligencji ma nie być?
                            • Gość: *** Re: Oczywiście, że jest, bardzo proszę: IP: *.escom.net.pl 15.11.06, 16:24
                              >No to pewnie dysinteligencja będzie gdzieś obok.
                              >Dysleksja jest, to dlaczego dysinteligencji ma nie być?

                              No to jeśli "będzie gdzieś obok" to może mnie poprowadzisz i wskażesz, bo chyba przespałem to na studiach, albo wykładowca był niedouczony :)

                              z góry dzięki
        • Gość: fiut ci w gardlo Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.chello.pl 15.11.06, 15:36
          re nie zesraj sie tylko!

          inteligencja to innaczej zdolnosć. jedni maja zdolnosc do uczenia sie a drudzy
          do zawierania kontaktow z innym czlowiekiem. jest przeszlo 7 roznych rodzajow
          inteligencji, m. in. sportowa (motoryczna). objawia sie ona tym, ze dana
          jednostka, ktora posiada owa inteligencje, szybciej osiaga lepsze rezultaty w
          sporcie.w zasadzie inteligencje mozna przetlumaczyc jako talent do robienia czegos.

          i tez o Tobie trzeba wspomniec. jestes typem, ktory niby ma 160 iq, ale ludzie
          maja Cie w dupie. nikt nie zachywca sie tym, bo jestes durniem :)
          • Gość: re Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.icm.edu.pl 15.11.06, 20:28
            To według ciebie istnieje również np. inteligencja fekalna?
            (zdolność do częstego srania?)
            • Gość: fiut ci w gardlo Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.chello.pl 16.11.06, 14:53
              :D no nie wiem. wczesniej napisalem, ze jest ich ok. 7. moze fekalna wkrotce
              dolaczy do grupy.

              osoby z chorobami jelit albo majacy sraczke w tym wypadku sa bardzo inteligentni. :)
              • Gość: re Re: Inteligencja emocjonalna IP: *.tpnet.pl 17.11.06, 15:46
                Jak to nie wiesz?
                Przecież sam wcześniej napisałeś, że inteligencja to zdolność do czegoś (w tym
                przypadku do srania).
    • Gość: ppp Bo polska szkoła jest anachroniczna. IP: *.cable.ubr06.edin.blueyonder.co.uk 14.11.06, 19:00
      Pieczę w społeczeństwie obejmują ci, którzy twardo stąpają po ziemi, są odporni
      na stres, posiadają umiejętności nawiązywania kontaktów, pracy w grupie,
      praktycznego wykorzystania wiedzy, mają inicjatywę, myślą praktycznie,
      krytycznie, twórczo, niezależnie- do wyboru do koloru. Jest to szereg rzeczy,
      których nie uczy polska szkoła, a które mogą decydować o późniejszym sukcesie w
      jakiejkolwiek dziedzinie, dlatego też rozbieżność pomiędzy miarą sukcesu
      szkolnego, a życiowego może być w wielu wypadkach tak ogromna.
    • tiuia Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 14.11.06, 19:03
      Ale kujon to nie osoba, która z łatwością zdobywa dobre oceny i nie musi się do
      tego zbytnio przykładać. Według mnie kujon, to człowiek, który uczy się bardzo
      dużo, nie bardzo ma czas na rozrywki, a dobre oceny takiego człowieka okupione
      są dużym wysiłkiem.
      Jeśli tak łatwo przychodziło ci uczenie się, to kujonem raczej nie byłeś. Być
      może spocząłeś na laurach i nie wykorzystałeś swojego potencjału...
    • Gość: Albi Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.e-wro.net.pl 14.11.06, 19:21
      to proste
      sukces w szkole opiera się na : pilności, dobrej pamięci, kojarzeniu faktów.
      W pracy te cechy też są ważne, ale znacznie ważniejsze są: komunikatywność,
      umiejętość pracy w grupie, zaradność, a tego szkoła nie uczy, ani nie nagradza.

      Nie jest jednak tak, że kujony do niczego nie dochodzą, po prostu szkolne głąby
      cieszą się, gdy spotkają starego kolegę kujona, któremu się nie powiodło ;))
      • Gość: jugger W Polsce liczy sie kogo znasz, a nie kim jestes IP: 62.29.136.* 15.11.06, 14:55
        ale może sie to zmieni.
    • Gość: temp Życie to walka, walka, walka, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 19:22
      a wiedza to tylko broń w tej walce. Zdobywanie umiejętności tej walki kończy
      się tak wcześnie, że nawet nie pamiętasz co się wtedy działo. Załatwiają to
      rodzice, skutecznie wychowując na grzecznych potomków. Niestety, instynktownie
      powtarzamy to na własnych dzieciach, nawet wtedy, gdy już posiądziemy
      świadomość tej paranoi. Ta świadomość, to moja największa tragedia.
      Tym się od Ciebie różnię, że jestem 30 lat po studiach.
      • Gość: aaa Prowokacja i bajki IP: *.elisa-laajakaista.fi 14.11.06, 19:40
        Kujon wcale nie jest zdolny czy utalentowany, prosze nie mylic tych dwoch pojec.
        Tak wiec albo byles zdolny i nauka wchodzila Ci latwo do glowy, albo stukales po
        nocach w duzych ilosciach dla paska na swiadectwie. Prosze wiec nie prowokowac
        do zbednej dyskusji.

        Bajki...umiejetnosc pracy w zespole nie rowna sie karierze! Raczej
        nie-umiejetnosc pracy w grupie i tzw dazenie do celu po trupach tudziez duze
        plecy sa nieodzownym elementem blyskotliwej kariery przed 30tka. Oczywiscie
        zdarzaja sie wyjatki...ale wyjatki to nie regula i nie mieszajmy ludziom w
        glowach, dobrze?

        Na koniec, z ogromnym smutkiem wczytuje sie w niektore posty. Dla wielu ludzi
        ilosc zer na koncie w banku = SUKCES. Nie ma nic bardziej oblednego!
        Tragedia ludzie, tragedia...
    • Gość: dfgfh Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 19:33
      A Papież - też kujon i do czegoś doszedł.
    • Gość: obserwator2 Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 19:46
      Czy Ty aby dobrze użyłeś terminu "kujon"?

      Piszesz przecież, że byłeś zdolny. Kujon, to synonim kogoś MAŁO zdolnego, ale
      bardzo pracowitego i "wkuwającego na pamięć", bez szczególnego zrozumienia.
      Można dostać dobry stopień, ale cała wiedza kujona nie trzyma się kupy. Nic
      dziwnego, że kujonowi potem nie za bardzo się wiedzie.

      Osoba zdolna i do tego PILNA, czyli PRACOWITA zasługuje na miano "prymusa",
      trochę skromniej "dobrego ucznia".

      Odrębnie należy rozważać możliwości kariery w dorosłym życiu "kujona" a osobno
      typu "dobrego ucznia". Niektórym prymusom powodzi się świetnie, choć nie
      wszystkim. Typem prymusa jest Borowski. Był już i ministrem i Marszałkiem
      Sejmu. W niedzielę odniósł spory sukces polityczny, po przejściowych
      niepowodzeniach.
      Spośród prymusów rekrutują się wybitni naukowcy - niekoniecznie cieszący się
      wielkim sukcesem materialnym, ale szczęśliwi, że całe życie robią to co
      kochają, a i biedy nie cierpią.
      • Gość: eli Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.rybnet.pl 14.11.06, 19:55
        Do autora wątku: Czy napewno byłes typowym kujonem?
        Wg mnie kujon to ktoś, kto nie umie nic po za tym, co sobie wykuł. Może
        błyszczeć na lekcjach, robić referaciki, ale po za tym nie ma nic do powidzenia
        i raczej nie ma z nim o czym porozmawiac. chyba ze o nauce i zadaniach domowych:-)
        • wytuli Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 15.11.06, 13:29
          przeciez wiele zalezy od tzw "przypadkow" - albo przeznaczenia, zalezy w co kto
          wierzy. Chyba niewielkie znaczenie ma to, jak sie uczyles w podstawowce i szkole
          sredniej, nie? Ludzie sie zmieniaja. Moze ci, ktorzy sciagali na klasowkach
          uwazali, ze budowa liscia albo zaby jest nudna, ale mieli ambicje zwiazane z
          czyms innym. Albo pozniej sie zmienili... Roznie bywa.
        • wytuli Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 15.11.06, 13:30
          przeciez wiele zalezy od tzw "przypadkow" - albo przeznaczenia, zalezy w co kto
          wierzy. Chyba niewielkie znaczenie ma to, jak sie uczyles w podstawowce i szkole
          sredniej, nie? Ludzie sie zmieniaja. Moze ci, ktorzy sciagali na klasowkach
          uwazali, ze budowa liscia albo zaby jest nudna, ale mieli ambicje zwiazane z
          czyms innym. Albo pozniej sie zmienili... Roznie bywa.
          Ekstremalny prezent pod choinkę!!!!!
      • r3x Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 14.11.06, 19:56
        heh, juz mialem gotowa tresc posta gdy przeczytalem wypowiedz obserwatora,ktory zawarl juz wszystko co chcialem napisac :P
        faktycznie, trzeba rozroznic czym jest kujon a czym jest prymus. poza tym duzo tu do powiedzenia ma to EQ o ktorym ktos juz wspomnial. W pracy o zatrudnieniu decyduje najczesciej rozmowa z kandydatem, nikt nie decyduje sie na zatrudnienie po przeczytani CV. glowa do gory excujonie, dasz rade;) tylko uwierz w siebie
    • Gość: Rymka Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.aster.pl 14.11.06, 19:58
      Nieprawda, znane mi kujony podochodziły w życiu do karier.
    • Gość: guta Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.icpnet.pl 14.11.06, 20:02
      Bo to ludzie uczciwi, którzy nie potrafią walczyć o swoje. Zrobią za siebie,
      często za innych, a reszta zajmuje się zawieraniem znajomości i zacieśnianiem
      przyjaźni. Nie cwaniakują, cały czas nerwowi czy podołają wymogom. Uzależnieni
      od opinii otoczenia - tacy są moi znajomi, nie dyrektorzy, ale w najlepszym
      razie nauczyciele: historii, nauczania początkowego, wychowania przedszkolnego,
      bibliotekarze.
      • Gość: aaa Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.elisa-laajakaista.fi 14.11.06, 20:07
        Guta, jest duzo prawdy w tym co piszesz :( Ale nie zapominaj ze sa tez kujony
        "zimnokrwiste" tzw karierowicze...nie generalizujmy. Spotkalam takich na swej
        drodze...latwo sie ich rozpoznaje ;o)
        • Gość: (nie)kujon Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.06, 12:20
          cóż...jak napisano wcześniej, może warto nie generalizować definicji kujona.W
          powszechnym mniemaniu to każdy, kto ma niebotyczne średnie. Według tegoż
          mniemania kujon ze mnie jest - wysokie średnie zawsze miałam...(stety i
          niestety) Aczkolwiek się za takiego nie uważam. Ktoś mądrze napisał, że w
          szkole potrzeba sprytu. Uczę się dużo, ale tego co mnie naprawdę interesuje. I
          pod pojęciem nauki nie rozumiem rycia na pamięć. Nie akceptuję pamięciówek, a
          jeśli coś mnie przerasta (czyt. nie rozumiem, bo nie znalazłam żadnego ciągu
          przyczynowo-skutkowego), to sobie odpuszczam. Np. historia "szkolna" opiera się
          w większości na datach, wydarzeniach itp. Nie zamierzam się ich uczyć. Po co?
          Wystarczy ogólny ogląd, żeby móc bez rumieńca wstydu wdać się w dyskusję na
          bieżące tematy społeczno-polityczne (przecież na to, co dzieje się tu i teraz
          ma wpływ historia). Czasem mącę nauczycielom, na przedmioty humanistyczne
          chodzę nieprzygotowana (mam wyrzuty sumienia, bo niektórzy zarywają noce na
          przygotowanie do lekcji) z myślą "jakoś to będzie". Przy odpowiedzi wystarczy
          pewność siebie i tego, co się wie, choćby to był mały ułamek materiału. Ale
          pasji - naukom ścisłym , poświęcam się bez reszty, siedzę z górą książek, robię
          doświadczenia chemiczne z tego, co mam na codzień, po głowie tłuką mi się
          projekty badawcze...Przyjaciół mam niewielu w kręgach szkolnych. Odnajduję
          siebie w kontaktach z ludźmi z harcerstwa, ruchów oazowych i pasjonackich.
          Jestem indywidualistką i samotnikiem. Nie czuję się źle z tego powodu. Kocham
          życie i mam głód poznawania świata. To mi wystarczy. Ale ze mnie egoistka :P
      • Gość: ano Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: 62.29.136.* 14.11.06, 20:16
        juz sie nie martwie brakiem paskuw na swiadectwach swoich dzieci
        • Gość: Danny Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 20:22
          Nic dziwnego, jesli pisze sie "paskuw" :)
          • Gość: ano Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: 62.29.136.* 14.11.06, 20:28
            liczylem na kogos takiego jak ty
    • kaa-ann-roo Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 14.11.06, 20:29
      Nam zawsze pani od chemii opowiadała,że miała w klasie kujonkę i totalnego
      lesera. I jak myślicie-kto u kogo pracuje? :]
    • Gość: Danula Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.chello.pl 14.11.06, 20:33
      Wiekszość znanych mi kujonów nie zrobiła w życiu dorosłym szerokorozumianej
      kariery (czytaj: dobre, wysokie stanowisko, duże pieniądze, itd) bo nie
      potrafili zastosować w życiu posiadanej wiedzy. W zyciu ważna jest decyzyjność,
      podejmowanie szybkich decyzji i umiejętność obrony swojego stanowiska/zdania.
      Życie zwłaszcza w tzw biznesowym środowisku to nie akademickie dysputy i
      dywagacje. Choć dobry szef w zespole ma też eks-kujona, dla równowagi i
      wlasnego bezpieczeństwa by "studził" szybkich, gniewnych i porywczych.
      Różnorodność powinna być w cenie, i coraz bardziej zaczyna się ją PIELĘGNOWAĆ.
      Poza tym z życiu najważniejsze jest życie w zgodzie ze sobą, widoczne,
      materialne osiagniecia nie zawsze należy postrzegać jako miara sukcsu - dziś ją
      mają ale czy jutro też beda mieli i czy potrafią właściwie użyć....? Pamiętaj
      EASY COME, EASY GO!
    • Gość: twoja_stara Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.nyc.res.rr.com 14.11.06, 20:34
      Dlatego, ze inteligencja to nie tylko umiejetnosc uczenia sie przedmiotow w
      szkole ale rozwiazywanie realnych problemow w realnym swiecie. Tego w szkolach
      nie uczca.
      • Gość: luk Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: 62.29.136.* 14.11.06, 20:41
        kujon posiada wiedze podrecznikowa i nic poza ,
        zero tematow innych
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka