Dodaj do ulubionych

Listy do nieba

29.03.09, 22:12
Kochani i znowu tylko czytacie i nic nie piszecie. Piszcie, będzie Wam lżej. A
gdyby każdy z nas napisał tu, w tym wątku list.
List do ukochanej osoby, która jest po tamtej stronie.
Myślicie może, co pisać, przed obcymi ludźmi, na forum, taki list, to zbyt
osobiste. Nieprawda, niech to będzie jakikolwiek list, może tylko o tym co się
dzis wydarzyło, a może list w którym powiemy to czego nie zdążylismy. Będzie
Wam lżej, zobaczycie. A jak już się odważą ci co nigdy nie piszą i napiszą ten
list, to i może częściej coś innego napiszą.
A Oni, nasi ukochani też czasem tu wchodzą i czytają:)
Może Oni niektórych z nas przyprowadzili na to forum po to by było nam choć
odrobinkę lżej znosić rozłakę...
Mnie napewno przyprowadziła tu moja Agatka. Wiedziała co mi pomoże:)
Bedę pierwsza tutaj z tym listem:)

"Kochana Córeńko
Dziś bedę pisać byle co. Mózg mi troche gorzej dziś działa:)
Ciotka Stefcia wróciła z sanatorium i zanudzała mnie opowiadaniami o
zabiegach, dziadkach, babciach, itp.:) Twój brat jest niezadowolony z układów
w pracy i chyba z niej odejdzie. Z tego co opowiada to chyba ma rację. Nie
warto tkwić w miejscach w których czujemy się źle. Sama wiesz zresztą jak było
ze mną. Kot stłukł dziś następną doniczkę, ale tym razem musiałam kwiat
wyrzucić. Nawet nie bardzo mnie tym zezłościł. Wiedział ,że źle zrobił i
oczywiście się przymilał, jak to kot:) Poznaję co jakiś czas poprzez forum
nowe, ciekawe osoby. Wiesz, mam pomysł jak rozprowadzić te wiersze. A, tak,
tak, czuję że chcesz mi powiedzieć,że to nie całkiem mój pomysł, że to Ty mnie
tam zaprowadziłaś i że mam pozostawić sprawy aby same się toczyły. Masz rację
córeczko, najlepiej zostawić takie sprawy samym sobie, czyli Bogu i wtedy
układa się jak w Puzlach. Równiutko, wszystkie elementy do siebie pasują:)
Wciąz mnie to zadziwia i zadziwia od nowa. Jak bym dokonała cudownego
jakiegoś odkrycia, a to wszystko w gruncie rzeczy takie proste. Czasem tak
tylko myślę czy nie za dużo Jemu tych spraw oddaję. A Ty znów stoisz w tej
chwili obok i mówisz: mamo, przecież On chce to wszystko wziąść od ciebie,
zawsze wszystkim się martwiłaś, wszystko sama chciałaś załatwiać, planować,
układać. Już czas mamo oddać Bogu te wszystkie małe i większe sprawy. On z
chęcią Cię wyręczy. Odpocznij mamo, Ja Mu pomogę. Nie martw się o nic... I tak
córeńko Cię właśnie słyszę, jak mnie pocieszasz i podpowiadasz. I choć nikt
inny kto byłby obok tego nie słyszy, ja słyszę, no bo to do mnie mówisz:)
Agatko, bedę juz kończyć. Jeśli możesz to pamiętaj o Oli. Ty wiesz o co
chodzi...Aha i nie denerwuj się, nie będę Ci zbyt często zawracać głowy i
przeszkadzać. Tylko kiedy naprawdę muszę. Ja i tak wiem ,że kiedy trzeba, to
się pojawiasz:)
Mama
Obserwuj wątek
    • maretta111 Re: Listy do nieba 29.03.09, 22:39
      Braciszku!
      Tak bardzo mi źle dziś i w każdy inny dzień i tak jak powiedziała w dniu Twojego
      pogrzebu nasza koleżanka z dzieciństwa" nic wam nie powiem , bo wszystko co
      powiem będzie głupie". Coś w tym jest nie ma słów pocieszenia dla mnie, a ja
      muszę trwać.
      • grazyna1965 Re: Listy do nieba 29.03.09, 23:05
        Halinko, mamo Agatki.
        Tak, to prawda, ja więcej czytam niż piszę tutaj. Ale tak jak kiedyś
        pisałam już, znalazłam sposób na przetrwanie. Ja piszę do mojej
        Patryni już 13 miesięcy. Dzień w dzień. Już nie wyobrażam sobie, że
        mogłabym tego nie robić.Każdy musi znależć swój,, sposób" na to
        zycie bez naszych bliskich. Ja, po pierwszym kilkutygodniowym szoku,
        znalazłam. Nie mógł pomóc mi psychiatra, nie mógł również psycholog.
        Dopiero sama poczułam, że muszę ,,rozmawiać" z moim dzieckiem.
        Zaczęłam pisać. To moja rozmowa z Patrą, tak jak kiedyś, tylko, że
        teraz Jej nie widzę. Ale tak bardzo wierzę w to, że Ona jest ze mną,
        że czyta to wszystko, że czasami martwi się jak na mnie patrzy a
        nieraz uśmiecha..tak jak kiedyś.Tylko już nie siedzi przy mnie z
        kubkiem kawy, nie gestykuluje, nie wybucha śmiechem..nie przytula
        się do mnie i nie patrzy na mnie swoimi pięknymi oczami pełnymii
        miłości.Ale wie, że Ją kocham najbardziej na świecie..
        Chciałam też odnieść się do wątku wyżej..jaka śmierć jest lepsza.
        Samo słowo lepsza jest bez sensu..nie ma śmierci lepszej, gorszej.
        Każda jest nie do przyjęcia,nie do ogarnięcia umysłem. A już na
        pewno śmierć dziecka jest najokrutniejszym doświadczenim dla
        kochającej matki. Mnie śmierć córki przygniotła doszczętnie, z Nią
        umarła ogromna część mnie. Myślę, że nie każda matka jet w staniie
        udźwignąć ten kzyż. Nie wiem czy i ja podołam, choć trwam już prawie
        14 miesięcy. Piszę ,,trwam" bo tak to już traktuję..staram się trwać
        dla męża, dla rodziców, choć szczerze mówiąc wolałabym umrzeć. Ale
        podobno na smierć trzeba sobie zasłużyć..tylko jak? Czy moja
        Patrzynia zasłużyla sobie? A Agatka? A setki innych dzieci? Czym
        sobie zasłużyły? Były za dobre? Za bardzo kochane? Niczego nie
        rozumiem, nic nie wiem..czuję się taka zagubiona w tym wszystkim. I
        chcialabym mieć taką wiarę jak Ty Halinko. Nie wiem skąd czerpiesz
        tyle sił ale patrzę na Ciebie / czytam /z podziwem. We mnie jest
        tyle żalu, pretensji..tylko do kogo?
        Mam nadzieję, że Ty Panie Boże wiesz co robisz i że nie mylisz się..
        Grażyna, mama Patryni
    • bie-tka Re: Listy do nieba 29.03.09, 23:08
      Synuniu mój kochany, mój najdroższy, moje słońce! Dziś niedziela, strasznie smutna bo bez Ciebie. Chociaż cały czas w każdym dniu, w każdej godzinie w każdej minucie jesteś ze mną to i tak brakuje mi Ciebie, Twojego wzroku, Twojego zapachu, Twojego śmiechu. Tak bardzo tęsknię ze nie mogę się na niczym skupić, nic mnie nie cieszy bo przecież wiesz że najbardziej lubiłam uszczęśliwiać Was- Ciebie i Martę. Lubiłam gotować to co Wam smakuje, lubiłam kupować to co Was cieszyło, lubiłam dawać i lubię nadal ale dlaczego nie Wam obojgu, nie mogę się z tym pogodzić...Od Twojego odejścia ugotowałam chyba jeden raz, nie dałam rady zaglądać do lodówki bo leżały w niej Twoje smakołyki. Na szczęście mam cudowną mamę a Ty babcię, która gotuje nam obiady płacząc przy garnkach niestety, ale mówi że musie się czymś zająć wiec nie zniechęcam jej, niech gotuje. W domu nic nam nie smakuje bez Ciebie, zawsze miałeś taki wilczy apetyt, jadłeś z takim smakiem Synku.Teraz zadowalają nas zwyczajne kanapki. Dobrze że jest babcia Halinka, bo byłoby nam dużo ciężej bez Niej.Nie miej jej za złe synku że nie postawiła na regale zdjęcia które jej zaniosłam-Ciebie radosnego, beztroskiego,uśmiechniętego, takiego jaki byłeś naprawdę tu na ziemi, mówi że jeszcze za wcześnie jeszcze nie da rady...od czasu do czasu wyciąga to zdjęcie z szuflady, całuje je i chowa z powrotem, myślę że w taki sposób przyzwyczaja się powoli do tego ponurego faktu że nie ma Cie fizycznie z nami. Pomimo niedzieli byłyśmy dziś wspólnie na zakupach, kupiłyśmy Marcie kurtkę świąteczne drobiazgi dla twojej małej ciotecznej siostrzyczki Elizy, a Tobie syneczku.....................tak bardzo chciałabym kupować Ci co tylko zechcesz, tak jak przed wyjazdem do Holandii, tak bardzo chciałabym Cię stroić, spełniać Twoje zachcianki a kupuję................. świąteczne znicze i stroiki na Twój grób, jak ja przeżyję te Święta...??? Znów niepotrzebnie martwię się o siebie, jak nasza rodzina przeżyje te Święta..??? Będę prosiła Matkę Bożą o pomoc nie pozostaje mi nic innego tylko modlitwa i wsparcie tego Forum. Kocham Cię najdroższy Adasiu!!! Aniele mój!!! Syneczku!!!

      Czy można umrzeć z tęsknoty? Pewnie nie bo juz by mnie tu nie było. Ela
      • 198-3mk Re: Do Halinki 07.08.09, 00:12
        Witaj kochana... Jestem na koloniach z grupą kolonijną:)
        Dzisiaj dopadłam internet.Dostałam Twoje wiersze. Bardzo Ci za nie dziękuję.
        Napiszę więcej jak wrócę do domu. Pozdrawiam cieplutko Beata-mam Marcina.
    • m-i-l-v-a Re: Listy do nieba 30.03.09, 16:52
      Kochani!
      Byłam! Na pewno to widzieliście...W scenerii zupełnie innej niż w snach... i
      zupełnie na własnych nogach! Czułam, jak z duma, czułością i radością na mnie
      patrzycie... To nie było takie całkiem normalne, ze mogłam się tam znaleźć
      akurat w takim dniu...Spadło mi to tak jakoś z nieba...Było mi dobrze z myślami
      o Was. Bardzo dziękuję....
      • justynakm1 Re: Listy do nieba 02.04.09, 12:17
        Kochani uczestnicy forum!
        Piekne sa Wasze listy, przepraszam,ze czytam, to prywatna
        korespondencja, ale tyle w nich milosci, zalosci, smutku, tesknoty..
        ja jeszcze nie potrafie pisac listwo do Kubusia, bo czytjac Wasze
        placze...
        Do Kubusia napisalam smsa, przed Jego pochowaniem,zeby byl ze Mna bo
        to bedzie bardzo trudny dzien - mial peikny wojskowy pogrzeb, i tym
        samym chyba trudniejszy, gdy widzialam jak Jego koledzy oficerowie
        oddaja mu hold :-(( i byl ze mna, bo bylam spokojna i opanowana..
        Kubusiu, pewnie stoisz za mna i czytasz co pisze, i wiesz, jak
        tesknie, wiem,ze Ty za mna tez.. z kim ja bede jezdzic na rowerze?
        Kto mnie bedzie wspieral - byles takim wspanialym narzeczonym!!!
        Kocham Cie Malutku
        • annmaria Re: Listy do nieba 02.04.09, 20:57
          Kochany Tato!
          Wiosna przyszla nie wiem kiedy. Lubil bys to slonce paczki na drzewach i
          ptaki... ptaki ktore codziennie rano odprawiaja koncert nad jasnym kwietniowym
          niebem. Nie wiem kiedy zima zlecila . Tak mi zeszlo . Lubilam nawet gdy wczesnie
          robilo sie ciemno. Myslalam ze moge sie schowac przed swiatem sama ze soba sama
          ze wspomnieniami sama z Toba z pamiecia o Tobie. A teraz tak jasno. Wiesz
          kupilam zolte kwiaty. Jutro je zasadze i zaniose tam do Ciebie. Wiem... Juz
          slysze Twoje slowa Anusiu daj spokoj zostaw to odpocznij. Dzis dzien szczegolny.
          Jak zwykle o 21.37 zapale swiece. Wiesz tak bardzo Jego ostatnia droga Jego
          choroba Jego dzielnosc przypomina mi Twoje ostatnie tygodnie zycia. Byles wtedy
          herosem. Naprawde. Podziwialam cierpliwosc z ktora znosiles bol podziwialam
          Twoje pogodzenie z losem. Mialam wiec dwoch nauczycieli jak godnnie odchodzic.
          Tato! Martwie sie jak Ci tam i czy spotkales naszych? Jesli sa gdzies obok
          powiedz ze pamietam. Powiedz szczegolnie M. Jak go znam to ciagle Cie rozwesela.
          Powiedz M ze byl kims szczegolnym dla mnie. Choc nie nie mow. On i tak wie. Nie
          napisze Ci tesknie. To glupie slowo.Tesknic mozna za morzem za szkola. To co
          czuje jest nie do opisania. Nikt jeszcze takich slow nie wymyslil zeby nazwac to
          co dlawi cie w gardle co kolacze w piersi co nie pozwala spac jesc usmiechac
          sie. Ale nie martw sie mam jeszcze tyle sily zeby ludziom usmiechem na usmiech
          odpowiedziec. Koncze Tato ide swiece zapalic. Swiatelko z nich mam nadzieje i do
          Ciebie doleci.
          Anusia
          PS Martwie sie tylko czy tam gdzie jestes oby zimno Ci nie jest. Jesli tak
          ubierz sie cieplo i dbaj o siebie bo teraz przy Tobie stac nie moge. Ale
          przyjdzie dzien kiedy zjawie sie tam i znow bede zakladac Ci szalik.
          --
          Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
          nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
          ludziom i Bogom...
          • halas1961 Re: Listy do nieba 02.04.09, 21:51
            Kochana córeczko
            Dziękuję Ci za przypomnienie. Pamiętałam cały dzień, pomodliłam sie, a teraz o
            mało bym nie zapomniała. To jest niezwykłe jak czuwasz przy mnie. Wchodzę w ten
            wątek i wzrok mi pada na zdanie w liście annmarii do taty: "o 21.37 zapalę
            swiecę". Spoglądam na zegar - jest 21.37. Az mi ciarki przeszły. Zapaliłam
            ,jeszcze raz Ci dziękuję za przypomnienie. Widziałaś jakie śliczne stokrotki
            posadziłam na cmentarzu, napewno Ci się spodobały. Wzięłam się za tę diete,
            niezwykle to kosztowne i czasochłonne. Proszę Cię jak bedziesz miała chwilę to
            może wstaw sie u Pana żebym wytrwała:) Jesli możesz daj jakiś znak tacie,
            bardzo dzis się źle czuje i teskni strasznie za Tobą. Jeśli nie bedzie to Ci w
            niczym przeszkadzało to popraw mu troszkę humor.
            Całuję Agatko i dobranoc
            Mama
            • serpentor666 Re: Listy do nieba 02.04.09, 23:04
              Przepraszam za to całe zło które wam zrobiłem, mam nadzieję że nie stracicie
              wiary którą we mnie pokładaliście i dalej pokładacie, a którą ja tyle razy
              miałem gdzieś. Te osoby wiedzą że to do nich pisze, ale nie chodzi mi tylko o
              zmarłych.
              --
              Krew dla boga krwi, a czaszki na tron z czaszek.
              "Iron Maiden? Też kiedyś słuchałem."- hasło księdza po wizycie.
            • halas1961 Re: Listy do nieba 03.04.09, 21:35
              Agatko jestes kochana
              Dziekuje Ci, ze tak nas pilnujesz i ze zawsze uda Ci sie pomoc. Tata zadowolony
              i spokojniejszy. Mam nadzieje, ze sie ulozy.
              Mama R. chcialaby chyba przyjechac na msze na rocznice. Chyba nie bedziesz zal,
              jak ja powiadomie. Wiem ze za bardzo jej nie lubilas. Ona wciaz placze, pewnie
              nie wie ze Ty wciaz zyjesz:):):)
              Dobranoc kochanie
              Mama
    • magdaberlin Re: Listy do nieba 03.04.09, 08:28
      Kochany Grzesiaczku!
      Kocham Cie bardzo i tesknie .Nie umiem pisac tak pieknych listow
      jak Ty pisales do mnie.Chce Ci powiedziec ze Jest mi bardzo ciezko
      bez Ciebie i nie moge sie odnalezc. Wiem ze jestes przy mnie ,ale
      inaczej niz kiedys. Nie istnieje dla mnie slowo nie zyjesz bo wiem
      ze zyjesz i czekasz na mnie.Zaczela sie wiosna ,robi sie cieplo.
      Wiem dokladnie co robilismy w zeszlym roku i brak mi tego. Przykro
      mi jak widze zakochane pary ,a ja nie wiem co robic. Wczoraj
      postanowilam ze pojde na spacer do naszego parku pod Aniolem.
      bylam tam sama i chodzilam naszymi sciezkami. Przypominalam sobie
      jak razem tam spedzalismy czas. Powiem Ci ze poczulam sie lepiej
      bedac tam . Bede tak robic zawsze . To nie byl spacer w
      samotnosci ,bo byl z Toba . Wiem ze przy mnie jestes .Umawiam sie z
      Toba na nastepny spacer dzis po pracy. Kocham Cie moj Oszolomku.
      koncze ,bo plakac mi sie chce. Ale bede jeszcze pisac.Buziaczki.
      • annmaria Tato 03.04.09, 20:30
        Tatus!
        Bylam dzis u Was u Mamy. W komorce caly czas mam wpisane Rodzice. Znalazlam
        Twoja dziadkowa kurteczke wiesz ta na suwak bezowa i koszule niebieska w
        paseczki co tak pasowala do koloru Twoich oczu. Wiecej ubran nie ma bo oddalysmy
        z Mama do kosciola ale to zostawilam bo nie moge sie rozstac. Wachalam
        przekladalam skladalam. Twoj zapach ulecial. Zlozylam wiec i wsadzilam w
        pudelko. Zabralam do siebie. Tak zalosnie znosze jakies drobiazgi w nadzieji ze
        cos w nich znajde. Jakis malutki kawaleczek Ciebie. Glaszcze i dotykam.
        Martwie sie o siebie wiesz... Tak strasznie mi wszystko zobojetnialo. Teraz ida
        swieta a ja najchetniej bym sie w liscie zakopala. Wiesz moze pora ... moze nie
        radze sobie i czas poradzic sie kogos madrego. Nie wiem Tato. Nie potrafie
        odnalezc sie w swiecie bez Ciebie. I co moge na to poradzic. Wstaw sie za mna
        tam u kogo trzeba jesli mozesz oczywiscie zeby jakas nowa droge znalezc zeby
        jakis cel sie pokazal. Bo nawet dla Ciebie nie potrafie nic zmienic. Caluje. Anusia
        --
        Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem
        nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i
        ludziom i Bogom...
        • halas1961 Re: Tato- do Anusi(annmaria) 03.04.09, 21:28
          Kochana Anusiu
          Ten list nie bedzie wyjątkowo do nieba, tylko do Ciebie.
          Twój ukochany Tatuś napewno Ci pomoże, napewno pokaże Ci za pozwoleniem Stwórcy
          drogę. Bądź spokojna, nie martw sie tak bardzo.
          Oddaj Bogu ten niepokój i zniechęcenie. Powiedz:"Weź Panie ode mnie ten cieżar,
          pomóż mi go nieść, pokaz mi drogę." Zaufaj Bogu i cierpliwie czekaj, Tato pomoże.
          Wiesz wczoraj pisałam do Agatki list, zaraz po Twoim. Prosiłam tam ją o cos dla
          męża i przed chwilą mąż dzwonił. Był zadowolony, bo zaczyna się układać.
          Powiedziałam mu że to dzieki pomocy naszej córeńki. I cieszę się , bo chyba
          uwierzył. A zawsze wątpił.No bo jak nie wierzyć, zbyt wiele byłoby zbiegów
          okoliczności.
          Jestem pewna, ze Twój tatus też czuwa. Tak pięknie zawsze piszesz o nim, o
          swojej miłości, tęsknocie za nim. Zresztą już kiedyś Ci o tym mówiłam.
          Przepraszam ,że w tym wątku ten list. Ale tak sobie pomysl, ze moze to Twój
          tatus chciał żebym ja tak jakby od niego do Ciebie, żebyś sie uśmiechnęła.
          HAlina-mama Agatki
    • martalik Re: Listy do nieba 03.04.09, 23:46
      Maminko Najukochańsza.
      Tak dawno nie pisałam. Kiedyś moje listy były wesołe. Zawsze chciałam Ciebie
      rozśmieszyć. Jak odeszłaś starałam się robić tak byś była ze mnie dumna. Czasem
      czułam jak się cieszysz. A dziś tak mi źle. Nie wiem w którą stronę iść, co
      dalej zrobić. Proszę, wstaw się za mną, proszę o jakiś znak.Wierzę,że odnajdę
      swoje miejsce, będę mogła robić coś dobrego i odnaleźć spokój. Całuję Cię.Twoja
      córeńka.
      • maretta111 Re: Listy do nieba 07.04.09, 11:22
        www.youtube.com/watch?v=oVSFqIL-SBk
        Braciszku tak mi źle bez ciebie, bez Twoich słów "nie martw się wszystko będzie
        dobrze", mój cudowny opiekunie, dziękuję ci za nasze dzieciństwo, za młodość, za
        to że przeszedłeś przez moja drogę, ale tak krótko, dużo za wcześnie musieliśmy
        się pożegnać, to było straszne...jak odchodziłeś, a ja jeszcze miałam nadzieje,
        ja, mama i twój synek, zagubił się pomóż mu.
        • justynakm1 Re: Listy do nieba 23.05.09, 22:37
          Kochany Kubusiu!
          Nie ma Ciebie prawie 3 miesiace...czas goni jak szalony, dzien za
          dniem, kazdy taki sam, tak samo beznadziejny... praca, dom,
          odwiedziny u Ciebie, a ostatnio rolki, daja mi energie i sile..
          Pamietasz jak planowalimsy razem jezdzic, miales kupic rolki jak juz
          w pelni nabierzesz sil.. Wiesz, jezdzac, zawsze mysle o Tobie, o
          nas, o tym co bylo i czego nie bedzie...tak mi smutno.
          Malowanie skonczone, mysle, ze kolory Ci sie podobaja. wiem, ze u
          mnie byles bo na klatce schodowej czulam Twoje perfumy, jeden jedyny
          raz, a nie byly tak popularne,zeby uzywal ich ktorys z sasiadow.
          Jestem pewna, ze mi pomagales wybrac kolory, bo sama bym na taka
          kombinacje nie wpadala, a Ty zawsze miales talent do urzadzania
          wnetzr. Przestawienie mebli wg Twojego pomyslu nie wyszlo, sa tak
          jak kiedys.
          Wiesz, zamknelam sie w sobie, jak nigdy. Znajomi dzownia, czetso nie
          odbieram nawet telefonu, zapominam na smsa odpisac.. Spedzanie czasu
          ze soba jest mi potrzebne, ludzie mnie jakos draznia, unikam ich.
          Kazdy zadaje dziwne pytania, a czasem jak powie cos na pocieszenie,
          to lepiej, zeby nic nie mowil. Wczoraj dzownila Gosia, nie jest
          szczesliwa, nie za bardzo wie co ma zrobic ze swoim zyciem.
          Powiedzialam jej, ze czas sam da rozwiazanie.
          Weekend nudny, ale taki byl mi potrzebny. Dzis padalo, bylam rano u
          lekarza, potem spalam do poludnia - odkad Ciebie nie ma cierpie na
          nadmiar czasu...potem bylam u Ciebie, nowe kwiatki w koszyczku sa
          sliczne :-) szkoda tylko,ze pogoda taka bylejaka, nie moglam z a
          dlugo z Toba pogadac. ale jutro bede 2 razy, pojade kupic roze
          miniaturowe na Twoje imieniny.
          Kochanei, nie gniewaj sie, ze tak malo sie modle.. nie
          potrafie..kiedys moze pogodze sie z Panem Bogiem, wtedy bedzie mi
          latwiej zwraca sie do Niego i porsic o łaske dla Ciebie. Kubusiu,
          smutno mi, wiesz? Tak mi brakuje Twojego glosu, usmiechu, zartu, ale
          najbardziej rozmow z Toba. i tego, zebys mnie przytuil gdy swiat za
          bardzo warczy... taka jestem samotna, taka opuszczona - rodzice sa
          wspaniali, ale jednak NIKT nie zastapi mi Ciebie... Kubusiu, prosze,
          przysnij mi sie, zebym mogla choc na 1 sekunde byc znowu szczesliwa.
          Tak mi strasznie Ciebie brakuje Robaczku.
          Twoja Sznubka.
          --
          "Crazy skies all wild above me now
          Winter howling at my face
          and everything I held so dear
          disappeared without a trace.
          • halas1961 Re: Listy do nieba 23.05.09, 23:37
            Kochana Agatko
            Zapomniałam, że załozyłam ten wątek. Zapomniałam też podziękowac Ci za to, że
            wyszłaś po Oleńkę. Bo wiem, że tak było. Dziękuje Ci tez, że wciąż wstawiasz sie
            u Pana za naszymi małymi sprawami, że wciaż kiedy trzeba masz na nas oko.
            Dziękuje ci córeczko, że prosisz Boga aby stawiał na mojej drodze tych
            wszystkich dobrych, miłych ludzi, za tego bezdomnego sprzed miesiąca tez
            podziękuj w moim imieniu Panu(wiesz o co chodzi). Córciu jeśli możesz to
            pokażcie mi co mam dalej robić (wiesz o co pytam), bo ja nie mam takiej wiary w
            swoje możliwości jak inni uważają. Dragon wciąż podaje łapę jak go nauczyłaś i
            uwielbia jak go głaszczę po brzuchu. Jest piękny. A kot porzucił mnie:)
            Przeniósł się na lato do babci, bliżej ptaszków na które wciąż się czai:)
            Wszystko zreszta to córeczko na pewno wiesz. Co pisze na forum tez pewnie
            czytasz, przecież to Twój komputer.
            Aha, gdybys nie wiedziała, sa juz truskawki. W ogrodzie jeszcze zielone, ale
            mozna juz kupic dość smaczne. Nie są takie dobre jak z naszej plantacji, kiedy
            sprzedawałyśmy. Pamiętasz jak było pięknie na polu, całe długie rzędy truskawek.
            Wesoło, smiech, ludzie którzy u nas zrywali byli zawsze weseli, ile to było przy
            tej cięzkiej pracy zawsze smiechu. I pamiętasz jak zawsze planowałyśmy co kupimy
            po zbiorach, jak mi pomagałaś sprzedawć. jakie zawsze były do nas kolejki.
            Fajnie było, chociaż kręgosłup nieraz strasznie bolał. A pamiętasz jak wujek
            zawsze sie z Ciebie śmiał, że Agata to najlepiej umie liczyc pieniądze. Nikt jej
            nie oszuka. I że jak Agata sprzedaje to kolejka zawsze wieksza, bo sami panowie
            sie ustawiają. I to ciasto z truskawkami, ktore babcia Cię uczyła jak upiec......
            Mama
            • annmaria Re: Listy do nieba 24.05.09, 21:00
              Pisze znow dzis do Ciebie Tato
              ale pewnie poprzedniego listu nie dostales bo odpowiedzi zadnej nie
              bylo. Moze listonosza tam nie macie albo zgubil sie gdzies moj list
              moze adres zly napisalam bo nie podales mi go przeciez. Glupio tak
              pisac i nie otrzymywac odpowiedzi. Ale nic to nic. Pisze Tato bo
              jakos mi w tym zyciu zle i ciagle pod gore a Ciebie nie ma i
              wyrzalic sie nie moge. Kiedys takie zwykle bylo siadalismy w kuchni
              i gadalismy gadalismy. Teraz nawet w kuchni nie siadam. Goscie juz
              tez nie. Widzisz Tato kiedys powiedziales ze zawsze moze byc gorzej.
              Ech ten moj Ojciec pesymista. Pesymista jak mowiles to dobrze
              poinformowany optymista. Pisze Tato teraz dwa znaczki nakleje bo do
              nieba daleko. Jesli list dostaniesz odpowiedz prosze jednym malym
              gestem jednym podmuchem wiatru jednym kwiatem co rozkwitnie
              czymkolwiek tylko nie zostawiaj mnie tak strasznie samej. Anusia
              Ps nos sie cieplo prosze bo dbac musisz o siebie.



              Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
              marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
              brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
    • google.pl Re: Listy do nieba 02.06.09, 00:17
      Mamo,
      martwiłaś się jak będziemy sobie radzić.. widzisz? jakoś dajemy radę z każdym
      dniem. Mijają miesiące. Wczoraj chwyciłam za telefon żeby Ci powiedzieć jaka
      straszna burza nas złapała, dziś już dzwoniłam poskarżyć Ci się że mój synek
      pierwszy raz się rozchorował. Zatrzymaj się już tak bardzo Cię proszę..
    • annubis74 Re: Listy do nieba 07.07.09, 10:13
      Mamo,
      Kochana Moja,
      Myślałam że najgorszy jest moment gdy człowiek słyszy taką
      wiadomość: Mama nie żyje... To było jak cios... nie w serce... w
      brzuch... człowiek się kuli... a później nie może złapać oddechu...
      a później wyje jak zwierze.... później myślałam że najgorszy jest
      moment pogrzebu... Ty, taka pełna życia, jak iskra, a tu te
      wszystkie obrzedy...zimny chłód kaplicy... Twoje ciało, Twoje a
      jednak takie obce gdy zabrakło w nim życia... skupiliśmy się na tym,
      żeby Tato przetrwał ten moment, tak bardzo baliśmy się o niego...
      A teraz z dnia na dzień jest coraz gorzej... chciałabym do Ciebie
      zadzwonić... mam głupią nadzieję że wpadniesz do nas na herbatkę,
      jak zwykle w pośpiechu, ale chociaż n chwilkę ukochać Malucha... że
      sę do Ciebie przytulę. Wnętrze szafy pachnie Tobą, perfumami,
      wdycham ten zapach gdy idziemy odwiedzić Tatę... Mam nadzieję że
      jeszcze jesteś.... a później widzę to zdjęcie z czarną wstążką...
      Mamo, nie umiem się pogodzić, nie umiem pisać do nieba listów
      pełnych rezygnacji i ufności że jest w tym jakiś boży plan.
      Chciałabym wierzyć że jesteś gdzieś blisko i nadnami czuwasz...
      zawsze łączyła nas silna wieź czasem odgadywałyśmy swoje myśli w pół
      słowa, a traz nie czuję tego,że przy mnie jesteś...
      Mamo, myślałam że tyle jeszcze czasu przed nami... razem z Tobą
      umarła część mnie...
      • edzia764 Re: Listy do nieba 29.07.09, 23:36
        Mija osiemnasty dzień, jak Bóg powołał Cię do siebie ....wróciłam do
        domu i .... nie mogę uwierzyć, że Ciebie już nie bedzie. Boję się
        swojej reakcji, gdy zostanę sama .... Boże co ja mam robić...
        dlaczego musiał już odejść. Pozostało tyle spraw, które mieliśmy
        załatwić, wyjasnić .... Boże wmawiam sobie, ze przyjmuje Twoją
        decyzje z pokorą .... ale ... ostatnio rodzi się we mnie jakis
        bunt .... Ty mężu odszedłeś, towarzyszyłam Ci do samego końca,
        spełniłam Twoje życzenia .... pamiętaj o mnie ... jak ja zawsze będe
        pamietać o Tobie .... pomagaj mi, abym mogła udźwignąć ten
        ciężar ...
        • halas1961 Re: Listy do nieba 11.09.09, 10:34
          Kochana córeczko
          Juz tyle dni, miesiecy, minut, sekund bez twojego usmiechu i
          bliskości. Juz Tyle dni...Stoisz znow za moimi plecami i patrzysz co
          ja znow tu wypisuje... Ale wiesz, ze mowic nie umiem, ze pisac
          potrafie, ze to moja ucieczka, moj ratunek... to pisanie...Pewnie
          wiesz, ze Mlodego staram sie chwalic i mu pomagac czasami, zeby sie
          czasem nie pogubil... Tak mysle, ze to chyba Jego tata chce zebym od
          czasu do czasu mu cos tam szepnela. No ba skad nagle nasz kontakt i
          ta znajomosc...Mlody wiare ma wielka, ale majac lat 18 trudno
          pogodzic sie z odejsciem Ojca, gdy jeszcze jego cierpienie sie
          widzialo...Agatko kochana, tak czuje ze chcialabys abym zaczela
          ukladac w zyciu wszystko od nowa. Krok maly zrobilam...Wiele mnie to
          kosztowalo, ale w sumie zadowolona jestem, moze sie uda. A krok
          nastepny? Mam wielka nadzieje i jakos spokojna jestem, ze za chwile
          bede wiedziala jaki ma byc ten nastepny krok. Czuwaj, jesli nie
          przeszkadza Ci to w niczym , zeby ten krok byl sluszny. Kochana
          coreczko bardziej Twoje czuwanie jednak potrzebne bratu i Tacie.
          Ja ... wiesz ze silna byc musze i dam rade... Oni slabsi, znacznie
          slabsi...Pamietaj coreczko moja, ze zawsze Cie kocham...I w deszczu,
          i w sloncu, i w usmiechu , i we łzach wszystkich, kazdej sekundy
          jestes obok, ze mna, we mnie, przy mnie... Moja coreczko, radosci
          moja , milosci moja najwieksza...Ty zawsze ze mną
          Mama
          • edzia764 Re: Listy do nieba 11.09.09, 11:20
            Dzisiaj mija dwa miesiące, jak Ciebie nie ma. Przede mną tyle spraw,
            problemów do rozwiazania... tyle dni samotności. Wiem, że dam sobie
            radę ... wiem, że będąc w "nowym domu" bedziesz mi nadal pomagać.
            Doskonale wiesz co najbardziej mnie nurtuje, pomóż mi .... jest mi
            bardzo ciężko, ale jak mogę sprzeciwiać się woli Boga.
            Wierzyć - to znaczy nawet nie pytać,
            jak długo jeszcze mamy iść po ciemku …
            ks. Jan Twardowski
            • annmaria Re: Listy do nieba 27.09.09, 21:05
              Tatus kochany!
              Jesien zobacz. Kasztany spadaja i ja jak Ty w kieszen je wkladam i
              nosze. Tak jakos mi ciezko i smutno.Trzecia jesien bez Ciebie. Jak
              odszedles gdzies tam myslalam ze nie dam rady tyle czasu. Pisze bo
              wiesz ze nie lubie glowy zawracac a Ty tam pewnie roboty roznej masz
              duzo pisze bo pomocy potrzebuje od Ciebie. Nie zeby w totka wygrac
              czy o cos dla siebie prosic. O Mame sie martwie . Ona taka slabiutka
              taka przezroczysta taka biedna starenka. Popros tam gdzie jak mozesz
              zeby Mama zdrowa byla zeby jeszcze do Ciebie tam nie szla bo to nie
              czas. Powiedz tam gdzies ze Ona nam tu strasznie potrzebna powiedz
              ze swiat sie zawali jak Jej zabraknie. Co tam komu zalezy tam i tak
              u Was wielki ruch. Tatus nie wiem jak sny odczytywac snisz mi sie
              codziennie i juz nie wiem czy to moja chora z tesknoty glowa czy
              potrzebujesz czego albo cos chcesz powiedziec a ja glupia nie
              rozumiem. Wrzosy Ci zasadzilam. Lubiles je zawsze. I kasztany na
              grobie klade zebys mogl w kieszen sobie schowac bo nie wiem czy tam
              kasztany macie. Przepraszam ze glowe Ci zwrocilam.Przepraszam za
              lzy .Przepraszam. Powiem Ci tylko jeszcze ze strasznie tesknie i ze
              kocham Cie bardzo choc serca mi tylko polowa zostala. Twoja Anusia
              --
              Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
              marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
              brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
              • halas1961 Re: Listy do nieba 27.09.09, 21:40
                Mój list jesienny, z babim latem
                i wiatr go niesie tak wysoko
                Mój list jesienny złotożółty
                znów się unosi ku obłokom
                A babie lato takie piękne,
                a wrzosy w fiolet wystrojone
                I borowiki takie dumne
                i Twoje oczy zamyślone
                i Twoja buzia uśmiechnięta
                i Twoja buzia ukochana
                A ja z jesienią na rozdrożu
                wciąż nieobecna, zadumana
                A babie lato takie piękne
                A Ty w jesieni, w jej kolorach
                W nitkach utkanych babim latem
                i w barwie lasu, w liści wzorach
                A Ty w fiolecie wrzosów leśnych
                A Ty w złocistych liści lśnieniu
                A Ty w mych myślach na okrągło
                w każdym uśmiechu, w każdym drgnieniu...
                Halina-mama Agatki
                  • halas1961 Re: Listy do nieba- do milvy 28.09.09, 20:18
                    Milvo
                    Dziekuje Ci...i wiesz zwykle nie jestem zadowolona do konca ze swoich wierszy i
                    po napisaniu cos bym zmieniala, poprawiala
                    a ten czuje, ze jest taki jak trzeba,
                    list do Agatki...wiersz...wyjatkowo mi sie tez podoba:)

                    Halina-mama Agatki
                    • m-i-l-v-a Re: Listy do nieba- do milvy 28.09.09, 21:17

                      > Mój list jesienny, z babim latem
                      > i wiatr go niesie tak wysoko
                      > Mój list jesienny złotożółty
                      > znów się unosi ku obłokom
                      > A babie lato takie piękne,
                      > a wrzosy w fiolet wystrojone
                      > I borowiki takie dumne
                      > i Twoje oczy zamyślone
                      > i Twoja buzia uśmiechnięta
                      > i Twoja buzia ukochana
                      > A ja z jesienią na rozdrożu
                      > wciąż nieobecna, zadumana
                      > A babie lato takie piękne
                      > A Ty w jesieni, w jej kolorach
                      > W nitkach utkanych babim latem
                      > i w barwie lasu, w liści wzorach
                      > A Ty w fiolecie wrzosów leśnych
                      > A Ty w złocistych liści lśnieniu
                      > A Ty w mych myślach na okrągło
                      > w każdym uśmiechu, w każdym drgnieniu...
                      > Halina-mama Agatki


                      podoba mi się, bo poza tym, ze jest doskonały (tak myslę), jest w nim duzo
                      optymizmu. Sugeruje, ze ONI zyja w naszych myslach, w zapachu skoszonej trawy, w
                      jesiennych bukietach...wszedzie....Moze to jest jeden z elementów drugiego
                      życia? slad zostawiony w kazdym miejscu, gdzie byli, w kazdej doswiadczanej
                      wspolnie sytuacji.... slad, ktorego nic nie zatrze....
                        • edzia764 Re: Listy do nieba 03.10.09, 12:36
                          Od dzisiaj zaczną się dni, o których będę mówić "pierwsze bez
                          Ciebie".... pierwsze TU, bo TAM .... wiem, że myślisz o mnie, że
                          będziesz mi pomagał, abym pokonała te wszelkie trudności, jakie
                          powstały po Twoim odejściu. Ja wiem,że jest to wola Boga, ale
                          niestety nie mogę zrozumieć DLACZEGO !!!!! .... Boże, jak ciężko
                          jest mi iść tą nową drogą ....
                          • edzia764 Re: Listy do nieba 22.12.09, 23:09
                            Nie wyobrażałam sobie, ze ten okres przedświąteczny będzie taki
                            trudny. Zawsze robilismy wszystko razem ... a teraz niestety
                            musiałam wszystko sama. Cały czas jednak czułam, ze jestes
                            blisko .... Przykro mi, jak czytam o snach, w których ci co odeszli
                            przychodzą, sprawiając opuszczonym wielka radość. Ja też chciałabym
                            Cie zobaczyć, dowiedzieć się czy moje plany mogą być realne, czy w
                            ogóle mogę je zrealizować. Tak bardzo chcę usłyszeć Twoje zdanie.
                            Pozwól mi .... abyśmy zawsze byli razem ...
    • luna67 Re: List do kochanej mojej mamusi 07.10.09, 18:08
      Kochana mamusiu,

      oddajac swoje zycie w rece Boga,
      dalas mi w posagu najpiekniejsza rzecz, ktora po drodzie mojego ziemskiego zycia
      zagubilam (nie stracilam); WIARE!...

      Jak ja sie oddalilam od naszego stworcy....:-(, gnajac za problemami naszego
      swiata, zmagajac sie z przeciwnosciami losu....

      Zawsze myslalam, ze wroce do zalazkow nadziei (tylko cos uporzadkuje), do
      tesknoty, modlitwy, blogoslawionego uniesienia myslac o Bogu...., do wiary
      wyciskajacej lzy na policzkach w czasie modlitwy...., do realnych snow z
      jasniejaca rodzicielka Jezusa, myslalam, ze jeszcze jest czas...., ale nie
      wiedzialam, ze bedzie to tak predko....,

      .....bo bylo wedlug mnie jeszcze tyle czasu, tyle spraw do zalatwienia.....,
      odkladalam....., ale Bog byl niecierpliwy...., wiec mi zabral ciebie dla
      opamietania.....Moja wina...., bo mi dal zadanie, z ktorym zwlekalam........, ty
      wiesz.......

      I sie opamietalam, ale coz z tego? jak nie mam z kim o nim porozmawiac....,
      naokolo ludzie nie wierzacy, szydzacy...., ale ja tym razem wytrwam.

      Mamusiu sorry, o ja niewierna, niewdzieczna, proch ziemny..., przeciez rozmawiam
      i rozmawiam z toba o nim w snach; ty go uwielbiasz, unosisz pod niebiosa,
      nawracasz mnie z wizja ponownego spotkania, dajesz wzkazowki dlaszego zycia,
      prowadzace mnie za toba do Boga, naszego spotkania...

      Przez ciebie smierc stala mi sie tak blizka, bo wszystko w zyciu przez co ty
      przeszlas bylo mi blizkie i kochane (nawet cierpienie).......wiec smierc stala
      sie moim doradca i moim sprzymierzencem, jest moja wskazowka na dlasze zycie
      bycia z toba....

      Kochana mamusiu, opiekuje sie tatusiem jak moge (pomimo odleglosci), twoja druga
      corka jest z nim (tak jak mowilam) i mu narazie pomaga jak moze.

      Nie martw sie twoim synem a moim bratem, ty wiesz, narazie sie zagubil, ale
      sprobuje zeby sie odnalazl:-(((((....., ja tez bardzo przez niego cierpie (tak
      jak ty), moje serce nawala jeszcze bardziej, bylam u kardiologa, ktory
      stwierdzil dodatkowe uderzenia mogace doprowadzic do zatrzymania pracy
      serca....., nie zabieraj mnie, musze jeszcze dbac o tatusia, a pozniej mozesz
      przyjsc po mnie razem z tata, bede czekala....

      Ja wiem jak kochalas mojego ojca i sie zawsze martwilas o niego; jest teraz
      znowu w waszym pieknym mieszkaniu, kupilam mu nowy automat do prania, nowy
      odkurzacz, ktory wyzionol ducha, a ktory mialam zamiar i tak kupic po moim
      przyjezdzie do was...Okna juz wprawione, nie martw sie, posprzatalam, firanki
      siora powiesila.

      I istniej dalej w moich snach, przychodz, rozmawiaj ze mna niewiernica, bo tego
      potrzebuje i bede Boga wyslawiac po dni wietrzne tak jak nakazalas..........

      Kocham ciebie mamusiu Bog jest tego swiadkiem, twoj glos, twoj gest, slysze i
      widze jak "jestem otwarta", i niech tak zostanie do kresu moich dni, dopoki
      smierc mnie nie polaczy z toba......
      • annmaria Re: List do kochanej mojej mamusi 07.10.09, 23:29
        Tatus!
        Wiecej juz pisac nie bede. Pisac do Ciebie. Cos sie skonczylo cos
        wypalilo. A i Ty mysle spokoj chcesz miec od mego gadania blagania
        proszenia. Pisac wiecej nie bede listow do Ciebie lez wylewac bo
        mysle ze wcale tego nie potrzebujesz. Nie bede prosic o znaki i o
        opieke. Wiem ze nadszedl czas zeby sie pozegnac. To pozegnanie dla
        Ciebie pewnie wazniejsze niz dla mnie. Pojdz Tatusiu swoja droga
        nowa droga a o mnie sie nie martw. Dam rade tego mnie nauczyles. O
        Mame tez sie nie martw. Pol serca mi zostalo i Jej je oddam.
        Pamietaj tylko kochany abys dbal o siebie bo na razie stac przy
        Tobie nie moge . Przepraszam nigdy nie znikniesz z pamieci z seca ze
        wspomnien z krwi mojej bo przeciez czastka Ciebie jestem. Ale juz
        nie bede Cie wolac w bezzsenne noce jesli musisz odejdz. Chce Cie
        prosic tylko zebys pamietal nas tutaj i zebys szalik nosil bo ranki
        chlodne. A i jeszce naszych tam usciskaj na gorze. A kazdy mijajacy
        dzien kazda godzina sprawia ze doczekac sie spotania nie moge. Do
        zobaczenia Tatus do zobaczenia. Twoja Anusia
        --
        Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
        marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
        brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
        • halas1961 do Anusi 08.10.09, 10:11
          Aniu, masz takie same odczucia jak ja. Tez mysle, ze powinnam
          przestac pisac listy do Agatki. Choc wlasciwie robie to juz tak
          rzadko. Pisze te wiersze, ale sa inne niz na poczatku, mysle ze nie
          zaklocaja spokoju Agatce. Masz racje, musimy tak naprawde pozwolic
          im odejsc. Ale jesli odejdziesz z forum, mam nadzieje, ze raz na
          jakis czas napiszesz do mnie prywatnie. Tak lubie czytac Twoje
          wypowiedzi. Poetyckie takie sa, z dusza:)
          Tak jak bys byla z tej samej bajki co ja, ale to chyba juz Ci
          pisalam:) Pozdrawiam cieplo, choc deszcz strasznie leje
          Halina-mama Agatki
          • annmaria do Haliny 08.10.09, 18:04

            Halinko!
            Na forum zostane bardzo mi pomoglo pisanie i ludzie w tym Ty. Choc
            powiem Ci szczerze ze obco ostatnio tu jakos sie czuje. Ale moze to
            tylko wrazenie moze. Widzisz podjelam decyzeje ze musze Tate
            uwolinic od mojej rozpaczy. Uswiadomilam sobie ze przeszkadzac mu
            moge w nowej jego i tak pewnie trudnej drodze.Wiem tez ze jesli
            mogl bedzie bedzie stal kolo mnie zawsze i wyjdzie mi na powitanie
            jak czas nadejdzie. Chce go uwolnic od lez chce aby jesli moze
            poczul sie szczesliwy tam gdzie jest. Pamietam jak mowil ze i
            pozegnac sie trzeba umiec. Ja nie umialam. Zreszta nigdy o smierci
            nie rozmawialismy. Nie o naszej jego mojej. Moze dlatego ze ja
            myslalam ze jest niesmiertelny a on strasznie nie chcial odchodzic.
            Ale wiem ze jesli jest tam cos gdzies i jesli on widzi i slyszy to
            co mowie pisze jesli slyszy szloch nad ranem nie jest mu lekko. Bo
            wiem ponad wszelka watpliwosc ze bylam jego ukochana coreczka jego
            swiatlem jego podpora. Wiec i teraz powinien moc na mnie liczyc.
            Pamiec i bol sie nie skurczy nie rozpusci w jednym postanowieniu ale
            mam nadzieje ze jemu lzej bedzie lzej troche chociaz. Sciskam, A
            Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za
            marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest
            brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom...
            • hanka_m Re: do Haliny 08.10.09, 18:40
              Ach dziewczyny, zazdroszcze wam tego osiągnietego spokoju. Ja
              jeszcze nie potrafie rozstac sie w ten sposób z mama. Zresztą teraz
              mija rok jak mama zaczeła juz na prawdę bardzo chorowac i cierpieć i
              ciaglę mysle, że w tamtym roku o tej porze to to i tamto i jestem
              ciągle o nią niespokojna. Chociaż wiem, ze teraz jej tam lepiej.
              Przysniła mi sie i powiedziała, ze czuje sie dobrze a te tabletki co
              w zeszłym roku musiała brać to tylko jej szkodziły. Pozdrawiam Was,
              moze nie czesto piszę, ale ciągle tu jestem i czytam.
              • halas1961 do Hanki_m 08.10.09, 22:03
                Haniu, czyz telepatia nie istnieje:) myslam o Tobie i nawet do Dorotki napisalam
                (mozesz sprawdzic), ze bardzo zaluje, ze nie bedzie min. Ciebie na tym
                spotkaniu. Wiesz jak zblizala sie pierwsza rocznica w maju tak samo czulam jak
                piszesz. Wszystko od nowa. Poczatek odchodzenia...i to wszystko o czym nie chce
                dzis pisac. To wszystko co tak boli...
                A co do pogodzenia i spokoju to nie miej wyobrazenia, ze nam tak sie szybko
                udalo. Akurat dzien sie trafil lepszy i nastroj inny, wiec i takie
                postanowienia, takie deklaracje. Ale uwazam, ze i to dobre. I nie czytaj tylko,
                ale pisz od czasu do czasu. Tak mi brakuje Waszych wpisow. Czasem mysle,z tego
                grona chyba juz tylko sama zostalam, a tu prosze czytaja jednak nadal i cichutko
                jak myszki, ani mru, mru...Ciekawe czy Basia z Przasysza tez tylko czyta..A
                wiesz u mojego taty znow dwa podgrzybki na trawce wokol grobu:)Jak nie zniszcza
                to po powrocie ze spotkania zrobie zdjecie i Ci na maila wysle:)
                Halina-mama Agatki
        • dorrita79 do annmaria 08.10.09, 18:37
          Piękny list napisałaś do swego ojca. Wygląda to jak pewien etap pogodzenia.
          Jestem pod ogromnym wrażeniem i w pewnym sensie czuję się wzruszona. ściskam
          Dora
          • kalincia pierwszy taki list tutaj .. 08.10.09, 21:02
            Kamil, nie radzę sobie ;(
            nie wiem co dalej robić, boję się, że podejmę złą decyzję ..
            chcę do Ciebie, chcę się w Ciebie wtulić i wypłakać swój żal, ból,
            tęsknotę i bezradność.. wiem, co byś mi powiedział.. "będzie dobrze,
            ułoży się, zobaczysz"
            nie układa się, Kamilku .. czuję się jak mała dziewczynka, którą
            wszystko zaczęło przerastać :( wiem jedno - chcę do Ciebie, z Tobą
            było mi dobrze ;(
            ciężko mi przejeżdżać w pobliżu Twojego grobu.. a gdy stoję nad
            pomnikiem, chcę krzyczeć, że zaszła pomyłka, że nie tak miało być ..
            świat zabrał niewłaściwą osobę.. odebrano Ci młodość, szanse na
            związek i założenie rodziny w przyszłości, studenckie lata..
            wszystko ! bezprawnie ;(;(
            napis na pomniku "Bóg sam wybrał czas" jest przerażający..
            przerażająco trafnie oddaje to, co czują Twoi rodzice..
            nie potrzeba dodawać nic więcej, po prostu Bóg sam zadecydował o
            czasie, w którym nam Cię odebrał ;(
            nienawidzę tego świata, dla którego nic się nie stało.. wiem, że ten
            świat już Ciebie nie zwróci, a ja nie wiem czy potrafię bez Ciebie
            żyć ..
            i wiesz, czas nie leczy ran, nigdy w to nie wierzyłam i nie wierzę,
            minął już rok, miesiąc i 2 dni i nie jest łatwiej .. ostatnio jest
            nawet trudniej, co chwilę uświadamiam sobie, jak bardzo mi Ciebie
            brakuje, Aniołku ..
            pomóż rodzicom, czuwaj nad nimi, słoneczko ..

              • maretta111 Re: Ponowie do Anusi 10.10.09, 13:02
                ja Aniu do Ciebie
                Pisz Aneczko pisz, lubię czytać Twoje list, widziałam na NK zdjęcia Twoich
                rodziców, aż mnie serducho ukłuło, tyle w ich oczach ciepła i miłości, Aniu Ty
                to odziedziczyłaś, to skarb mieć takie ciepło w sobie. Marta
                • halas1961 listy do nieba 20.10.09, 21:43
                  Kochana Córeczko
                  Świat rozpogodził sie niebywale szybko. A jednak...a jednak mam szczęście do
                  ludzi:) Najpierw przypomniały mi dwie osoby co najważniejsze jest w zyciu, bo na
                  moment zapomnialam i duperelami zaczęłam sie przjmować i przeżywać. Teraz śmiać
                  mi się chce z tego. Jak dobrze, ze czuwasz moja śliczna i podsyłasz wciąż tych
                  dobrych ludzi. I wiesz córeczko nieraz miałam wątpliwości czy dobrze zrobiłam
                  pisząc tak dokładnie o Tobie, o nas na forum, wszak różni ludzie na necie... ale
                  po raz kolejny dostałam odpowiedź na swoje watpliwosci. Okazuje się, że ktos
                  młody, ktos kto Cie wogóle nie znal, to nie doznał jeszcze straty...zastanowił
                  sie nad sobą, swoim życiem, zatrzymał sie na chwilę...Zetkniecie z Twoim
                  odejsciem wstrząsneło ta osoba ale w pozytywny sposób. Jeśli ten ktos dzięki
                  temu w pewien sposób inaczej patrzy na świat, jesli to co przeczytał pobudziło
                  go do refleksji... to dobrze ze napisałam, i ten list od tej osoby to jak zwykle
                  Twoje pozdrowienia ,pozdrowienia od Ciebie dla mnie...z niebios. Agatko
                  realizuje swoje marzenie dawne, pewnie wiesz jak mi sie podoba, jaka jestem
                  szczęśliwa, szkoda tylko że nie mogę Ci gadać i gadać o tym, ale pewnie widzisz
                  i wszystko wiesz. A człowieka z pasją tak ogromną opowiadającego o sowim
                  zamiłowaniu i zawodzie od lat, od lat córeńko nie słyszałam, nie
                  poznałam...Strasznie się cieszę i od ucha do ucha się uśmiecham tak mi sie
                  podoba...Bedę robić zdjecia swoich prac, tak postanowiłam:) Tylko ten aparat
                  dokładnie jak obsługiwać musze sie nauczyć, ale to napewno dam radę. Córciu M.
                  Twoja zamąż wyszła i kartkę z Maroka mi przysłała. Nie było mi przykro, nie było
                  mi smutno, cieszę sie razem z nia i pewnie Ty sie też cieszysz i ta kartka znów
                  jak pozdrowienia z niebios:)Pamietaj córeczko że nigdy nie przestanę Cie kochac,
                  ze zawsze jesteś ze mna i przy mnie:)A serce będzie najpiękniejsze na świecie
                  Mama

                  • edzia764 Re: listy do nieba 20.10.09, 22:01
                    Dzisiaj minął kolejny dzień ten ...pierwszy bez Ciebie.Miło mi było,
                    że nadal tyle osób pamięta o mnie. Mam nadzieje, że TY również nie
                    zapominasz, ze bedziesz nadal przy mnie, będziesz mnie wspierał i
                    pomagał ... nadal jest mi bardzo ciężko ale mam nadzieję, że dam
                    sobie radę
                    …wiara czyni cuda, cuda są możliwe
                    gdy w sercu mieszka nadzieja ….
                    • edzia764 Re: listy do nieba 23.10.09, 20:41
                      "W tę drogę każdy z nas musi pójść,
                      gdy ziemski czas się skończy
                      po drugiej stronie naszego życia
                      Bóg każdego z nas połączy …."
                      Smutny dzisiejszy dzień bez Ciebie ... przyrzekalismy sobie pare lat
                      temu "... dopóki smierć nas nie rozłączy" ... i nastąpiła ta
                      rozłąka, ale nie było to zależne od nas. Cięzko jest mi bardzo,
                      jednak musze czekać ... musze sobie ze wszsytkim poradzić ...
                  • ollaa86 Najdroższy... 05.05.10, 00:43
                    Słoneczko moje najdroższe,

                    Pewnie sobie myślisz, że nienormalna jestem, bo po co piszę do Ciebie, skoro co dzień na cmentarzu gadam i gadam, jak nigdy... Jak nie ja... Głowę Ci zawracam, a teraz jeszcze tu... Ale wybaczysz mi, wiem.

                    I wiem, że tą magisterkę nieszczęsną też mi wybaczysz. Przepraszam Cię Słońce, bo wiem jak byś się za to wściekał, ale naprawdę nie dam rady... Głowa teraz nie do takich tam spraw, poza tym pomóc mi miałeś, dla Ciebie wybrałam temat o Soso. Bez Ciebie nie dam rady. Wiem, że zrozumiesz. Może jeśli uda mi się powstac z kolan, choc troszeczkę, spróbuję ponownie...

                    Książki kupuję wciąż, dla Nas, wszystkie które chcieliśmy przeczytac... Miejsca w pokoju już brakuje. Tyle cudowności do czytania, ale jeszcze nie bardzo potrafię... Powolutku udaje mi się przeczytac kilka stron. Aaa! No i zapomniałam Ci powiedziec ostatnio, że czwarty tom wyszedł z cyklu o Feliksie Castorze. W Empiku widziałam, przeczytam koniecznie, to Ci Opowiem, jak przyjdę już do Ciebie. No i te wszystkie, których przeczytac nie zdążyłeś... W niektórych jeszcze tkwią zakładki, a strony pachną Twoimi dłońmi... Te mi czytac najtrudniej...

                    Już po północy, jutro minie pół roku... Już pół roku odkąd odszedłeś Tam... Nie wiem kiedy ten czas upłynął, kiedy tak pięknie się zazieleniło, kiedy zakwitły mlecze i stokrotki w "Naszym" parku. Pewnie już wiesz, ale mam psa:). Wybrał mnie w tym schronisku, ale Ty też maczałeś w tym palce:). Jest przekochany, a już strasznie upodobał sobie Twojego Tatę do wszelkich zabaw;).

                    Zamówiłam dziś kwiaty na naszą rocznicę. 7 maja... Pamiętasz??? To był najpiękniejszy dzień w moim życiu... W tym roku będzie jednym z najsmutniejszych... Mam nadzieję, że Ci się spodobają... Co roku Ty mi przynosiłeś kwiaty, tym razem będzie odwrotnie...:(

                    Dobra Kochanie, kończę na dzisiaj, bo oczy mi się już zamykają.
                    Pamiętaj, że kocham Cię całym zbolałym, poranionym serduchem... Tak tak, wiem, ale ja i tak Ciebie bardziej...;)

                    Napiszę niedługo!!!
                    NA zawsze Twoja Oluś:)

                    PS. Ach bym zapomniała!!! P. dzwonił niedawno, prosił, żeby Cię pozdrowic, więc prośbę spełniam:). A Ty koniecznie uściskaj ode mnie M.;) I zaopatrzcie się w to wino, bo jak przyjdę, to nie podaruję, będzie trzeba posmakowac tego przedniego trunku;)
                    A gdybyś spotkał gdzieś tam mojego Tatę, to ucałuj Go ode mnie... Tak rzadko teraz zagląda do nas:(...

                    PS2. Dziękuję Kochany za wczoraj...Wiem, że to byłeś Ty. Przepraszam, że takiego rabanu narobiłam, ale tak nagle i bez zapowiedzi...

                    Kocham nad życie!!!!!!!:*:*:*

                    O.




    • mag461 Re: Listy do nieba 13.11.09, 13:34
      Kochany Tato
      Jeszcze nie jestem gotowa,żeby napisac do Ciebie.
      Jest zbyt wcześnie....dla mnie...
      Teraz biegam na cmentarz to sprawia ,że czuję...że jest jak
      dawniej ...normalnie,że jesteś..
      • halas1961 Re: Listy do nieba 13.11.09, 14:14
        Moja kochana córeczko
        Już druga jesień...już druga
        Deszcz pada prawie codziennie
        taka jesienna szaruga
        Jesienią częściej jest smutno
        Bo patrzysz na nagie drzewa
        I przypominasz sobie
        jak wtedy wiatr głosno śpiewał
        Kochana moja córeczko
        Juz chyba jesteś daleko
        gdzieś za dziesiątą góra,
        gdzieś za dwudziestą rzeką
        tak myślę że jesteś daleko
        Bo nie przychodzisz do domu
        i nie śnisz mi sie w nocy
        Nie bładzą już po ścianach
        Twoje prześliczne oczy
        Lecz nawet jeśli daleko
        To czuję Twoje wspieranie
        Twoje serce pomocne
        Twoje podpowiadanie
        Coreczko moja kochana
        Tak ciężko bez słów, rozmowy
        Tak cięzko bez Twoich żartów,
        bez Twej kochanej osoby...
        mama
    • jasminka82_13 Do mamusi mojej kochanej 14.11.09, 10:43
      Mamusiu,
      Jest tyle spraw, o których chciałabym Ci opowiedzieć, jest tyle
      rozmów, które chciałabym z Tobą dokończyć, jest tyle łez, które
      chciałabym wylać na Twoich kolanach. Już prawie dwa lata, jak nie ma
      Cię przy mnie, a ból wciąż pozostaje taki sam.Oglądam Twoje zdjęcia,
      uśmiechasz się do mnie,tak bardzo pragnę Cię dotknąć, przytulić,
      przyciskam do serca tylko zimną fotografię, i to ma wystarczyć.
      Posypałam się mamo, wiesz? Anastazja ma braciszka, urodziłam w
      czerwcu synka, pewnie o tym wiesz, ale chcę Ci o nim opowiedzieć.
      Nazywa się Maksymilian, jest cudownym dzieckiem, spokojniejszym od
      Anastazji, pokochałabys go tak samo jak ją. Opowiadam mu o Tobie,
      szkoda,że nie dostał tej szansy na poznanie Ciebie, ale zrobię
      wszystko,zebys była obecna w jego zyciu.Czasami wieczorem leży na
      łóżku i rozmawia z kimś, bawi się ,śmieje, wyciąga rączki, jestem
      pewna,że to Ty mamusiu przychodzisz do nas.Czuję czasami Twój
      zapach, wiesz? Ale ostatnio bardzo rzadko, a ja chcę więcej i
      więcej. Anastazja tez pyta, dlaczego juz jej nie odwiedzasz w nocy,
      we śnie.Przychodź, potrzebujemy Cię, Kochamy Cię mamusiu moja
      najdroższa.
      Ula
      • edzia764 Re:listy do nieba 14.11.09, 14:54
        Jest mi bardzo ciężko bez Ciebie. Minęło cztery miesiące i niestety
        jest coraz gorzej. Wszystkie problemy przytłaczją mnie ... chwilami
        brak mi sił, aby wszystkiemu sprostać. Pomóż mi w tych trudnych
        chwilach, bo tracę nadzieje ....
    • helllo-kitty Re: Listy do nieba 19.11.09, 22:29
      Michaś :*
      Ciągle podrywam się z miejsca, żeby Ci o czymś natychmiast opowiedzieć, podzielić się jakąś myślą czy przeżyciem. Sięgam po telefon, żeby napisać do Ciebie, za każdym razem kiedy dzieje się coś śmiesznego. Albo kiedy po prostu chcę, żebyś wiedział jak Cię strasznie kocham... i że tęsknię za Tobą tak, że już się bardziej nie da :-((
      Dlatego piszę sobie tutaj taki króciutki list... Pamiętaj, że jesteś dla mnie najważniejszy na świecie :*
      Trzymaj się i pozdrów kogo trzeba tam u siebie :*
      Kocham <3
        • halas1961 Re: Listy do nieba 22.12.09, 21:44
          Kochana Córeczko
          Skończyłam juz jazdy obowiazkowe. Miałaś rację, ze ja to sie będę długo uczyc:)
          Po świetach pójdę zdać testy. Dzis bylismy w Twoim sklepie. Wiesz, ze ja tam w
          ogóle nie chodzę, bo lubiłam robic to tylko z Toba. Tata kupił nowe bombki:
          czerwone, białe i srebrne. Niby kupowalismy razem, ale mnie to w ogóle nie
          interesowało. Ty byś się pewnie cieszyła. I pewnie ten nowy stroiczek co z
          igieł sosny zrobiłam bardzo by Ci się podobał. Robię te różne rzeczy zwiazane ze
          świętami, ale nie cieszy mnie to. Co roku robiłam to z radoscią, bo nawet jak
          nie chciało Ci sie pomagac:) to próbowałaś, chwaliłaś, podglądałaś albo i
          mówiłaś ze Ci cos nie smakuje, a teraz zabrakło tak bardzo Twojego
          głosu,śmiechu, Twoich uwag, żartów, podjadania uszek, tak że co roku ile bym nie
          zrobiła to ich było za mało. Tak bardzo brakuje Ciebie, tak bardzo...Córeczko
          moja kochana kupiliśmy dzis choinki, ale było mi obojętne czy sa proste, czy sa
          ładne, czy sa świeze. Naprawdę było mi obojetne. Wiesz, najchętniej bym się
          połozyła i przespala te święta. Wiem, ze nie zrobie tego, bo dla syna, dla
          babci, dla taty. Pewnie nie podoba Ci się moje nastawienie, ale coz poradzić...
          Odszedł nasz sasiad w sobotę, pan S. Jutro pogrzeb, pewnie juz Go widziałaś po
          tamtej stronie. Miał juz duzo lat i nie cierpiał wiele. Babcia piekła ciasto na
          stype. Wiesz jak to babcia, sasiadom wszystkim wokól piecze ciasto na
          stype:)Wiesz, przypomniala mi się w tej chwili Wandeczka, chcialabym wiedziec
          czy jej tam dobrze, czy i ją juz widziałaś. Czy opowiada Ci kawały:) Agatko, od
          tygodnia zainteresowaly mnie witraze i szukam miejsc i poradnikow jak samemu sie
          nauczyc robic drobiazgi dla siebie. I wiesz dzis przyszła kartka od Hani, wiesz
          od ktorej Hani. Jej mamę pewnie tam juz poznalas, a w kopercie malutki obrazek
          na szkle malowany:) Czy to nie jest niezwykle:) mysle o czyms i nagle cos
          zwiazane z moimi myslami otrzymuje w prezencie:) Na tym obrazku od Hani jest
          Aniołek. Ja mysle, ze to Ty Hani podsunęłaś ten pomysł i w taki sposób mi dajesz
          znać, ze jestes blisko, no bo skąd by Hania wiedziała ze taka radośc mi tym
          sprawi:)
          Nowy mały człowiek przybedzie w naszej rodzinie. P. spodziewa sie dziecka, slub
          w lutym ma byc. Pewnie bys mówila, ze za szybko, ze magisterke mogła obronic
          najpierw. Ale mam nadzieje, ze sie jej uda pogodzic jedno z drugim. Piszę
          coreczko i co chwile przerywam bo dzis sie telefon rozdzwonił.... Czasem jednak
          jest dobrze usłyszec głos zyczliwego człowieka. Dobranoc córeczko
          mama
          • xxxkarolinkax Re: Listy do nieba 22.12.09, 22:20
            Aniołku..

            Bądź teraz przy mnie. Bardziej niż zawsze. Jest ciężko, wiesz? Tyle sie dzieje,
            a ja coraz bardziej sie gubie..Nie wiem co mam robić. Nie wiem czy to co robie
            ma sens, czy jest właściwe, czy postępuje dobrze.. a może już całkiem zwariowałam :(
            Jestem dzielna, na tyle na ile potrafi..widzisz chyba. Zawzięłam się i tak ide
            pomalutku. Ale czasem mam ogromne wątpliwości - czy to tak naprawdę, czy tylko
            udaje. I Twoje urodziny takie trudne były.. bez Ciebie.
            Skarbie, pamiętam dokładnie ten okres rok temu. Twój powrót ze szpitala, nasza
            głupia kłótnia.. a później najpiękniejsza Wigilia. My.
            Oddałabym wszystko, żeby było tak i teraz :(

            Coraz mnie potrafię sobie przypomnieć Twój dotyk..zapach. Nie chcę tak!! Nie
            chce zapomnieć! nie pozwól!
            A ostatnio sie popłakałam przed Twoim blokiem - bo nie mogłam sobie przypomnieć
            kodu, żeby wejść..

            I pierścionek jakby za duży się zrobił :((

            Przepraszam Kochanie, załamanie formy. Pozbieram sie znowu do kupy. Ale bez
            Ciebie to wszystko jest cholernie trudne.. Dni mijają, świat się kręci jak
            zawsze..tylko ja nie wiem w którą strone iść. Tak wiem, marudze..wiem co byś
            powiedział "glowa do góry misiak! Wierze w Ciebie, dasz rade"... ale nie słysze
            tego :(((((

            Kocham Cię tak bardzo. I tak tęsknie..
    • mag461 Re: Listy do nieba 22.12.09, 22:27
      Kochany Tatku.
      Wiesz to chyba jedne z gorszych dni w moim życiu.
      Za dwa dni Wigilia i za dwa dni równo 3 miesiące jak nie ma Cię z
      nami.
      Bardzo boję się tego dnia.Ty wiesz ,że często popłakuję,staram się
      żeby mama i reszta rodziny nie widzieli.
      Wiem ,że śniłeś się wnuczce i prosiłeś,żeby mnie
      przytuliła....dziękuję....zrobiła to choc podobno nie powiedziałeś
      dosłownie kogo,ale Ona wiedziała,czuła,że o mnie chodzi.
      Bardzo za Tobą tęsknię a wizyty na cmentarzu niestety niewiele
      pomagają.
      Mam nadzieję,że spotkałeś obydwie babcie i dziadka.Uściskaj Ich
      proszę, a nam może byś się mógł przyśnic od czasu do czasu.Wiesz,że
      w sny wierzymy.Daj znac co u Ciebie.
      Kocham Cie Tato......
    • amberka2 Re: Listy do nieba 23.12.09, 00:55
      Kochana mamusiu

      Dwa lata temu o tej porze bylas u nas. Rok temu o tej porze byl Twoj pogrzeb.
      Nadal nie moge uwierzyc, ze Cie z nami nie ma. To tak strasznie boli. Bardzo za
      Toba tesknie i tak bardzo chcialabym sie do Ciebie przytulic.

      Malutka juz chodzi i tak slicznie gaworzy. Pamietasz jak bardzo chcialas trzymac
      ja za raczke, gdy zacznie chodzic? Nie dane bylo Ci dozyc tych radosnych chwil.
      Ale na pewno bylabys szczesliwa wiedzac, ze jest wspanialym i rozkosznym
      maluszkiem. Ma jasne wloski i niebieskie oczy tak jak Ty.

      Pamietasz jak zawsze podziwialam Twoje niebiesie oczy, a Ty sie z tego smialas.

      Mamusiu kochana ucaluj ode mnie tatusia, babcie i dziadkow oraz wujka G. Mam
      nadzieje, ze jestescie tam szczesliwi. Kocham Cie mamusiu i tesknie za Toba.
      • halas1961 Re: Listy do nieba 30.12.09, 08:58
        Napisz mi list córeczko, napisz
        albo chociaz w myslach do mnie powiedz, ze wszystko bedzie dobrze, ze mam nie
        narzekac, nie zamartwiac sie, ze wszystko bedzie dobrze, ze sie ulozy,
        przeminie... bo przeciez przemija i dobry i zly czas... Ze wszystko bedzie
        dobrze, tak dzis nie mam sil sobie tego sama wmawiac, tak bym dzis chciala zeby
        ktos za mnie wzial na swoje barki te klopoty, mysli, zeby ktos zabral to
        wszystko ode mnie...Nie mam dzis sil coreczko...
        mama
        • first.marionetka Re: Halinko, 30.12.09, 11:12

          Halinko, o, jak dobrze wiem co czujesz.
          Też czuję, że jestem bez sił.
          I wtedy poszukuje, na oślep, byle by nie stanąć w miejscu.
          Myśląc o Tobie znalazłam takie oto zdania:

          "Przyjacielu, dziękuję Ci za Twoją kochającą pomoc. Bądź pewien, że
          pomogę jej przejść przez jej ból. Miłość ją uzdrowi, albowiem
          uświadomi sobie, że nie istnieje żadna śmierć, że jest tylko
          transformacja"

          Śmierć jej córki służy jakiemuś celowi, tak jak smutek służy celowi
          większej miłości...
          Poczuła się lżej, a także zrozumiała, że śmierć jej córki służyła
          wyższemu celowi, i że w końcu po swojej własnej śmierci może się
          uradować większym celem... przynajmniej taka jest droga, którą ona
          czuła......

          mnie to pomaga, oby i dla Ciebie te słowa były jakimś zrozumieniem
          i wiarą na spotkanie z naszymi ukochanymi dziećmi.

          Przytulam Halinko. Nadal Marionetka.
              • j.pawelec2 Re: Halinko, 05.01.10, 09:13
                MAm na imie Jurek i przezylem to co Wy, Smierć osoby bliskiej mi.
                Niestety ta osoba lezy daleko od miejsca gdzie zyje. Ale kiedy
                jestem na grobie, robie to to Wy - pisze list, taki na papierze.
                Wkładam do koperty i adresuję, tam gdzie żyla moja przyjaciółka. Rok
                temu dokładnie ( sic!) o północy w Noc Sylwestrową, mój WIelki
                Pryjaciel i człowiek który zmienił moją psychikę, Jana z Teplic ( w
                CZechach) umierała. Sama , jedna w mieszkaniu. Listy które
                pozostawiam na Jej Grobie pozwalają mi przekazać Jej to czego nie
                zdążyłem powiedzieć lub powtórzyć przed Jej śmiercią. Zostawiajcie
                prawdziwe listy na grobach swoich zmarłych. To bardzo pomaga (
                przynajmniej mi). POzdrawiam
                • mocnakrysia Re: Halinko, 05.01.10, 19:10
                  Dziś o 9 godz minęło 2 tygodnie jak zmarła moja mama. Brak mi jej coraz
                  bardziej. Dziś cały dzień o niej myślę,rozpamiętuję, tęsknię. Po prostu
                  cholernie tęsknię. I nie ma nic co tę tęsknotę by ukoiło. Mamo dlaczego odeszłaś
                  teraz,kiedy tak trudno mi żyć. Mnie też jak innej forumowiczce trudno złapać tę
                  normalność. I kiedy wydaje się że coś w życiu zaczyna się układać to dostaję "
                  OBUCHEM W ŁEB" że trudno się pozbierać. Chyba los nie pozwala cieszyć się
                  życiem, mieć nadzieję, być po prostu szczęśliwą. Ja już się boję nawet rano obudzić.
                  • halas1961 Listy do nieba 14.01.10, 21:53
                    Piszę te listy już tyle dni
                    Piszę te listy do Twego nieba
                    Może nie czytasz ich już tam
                    lecz mi tych listów wciąż potrzeba
                    Bo każdy świt ma Twoje imię
                    I każdy zachód słońca je ma
                    Imię Agata, Agatka, Agacia
                    w moim istnieniu ciągle drga
                    W moim oddechu, w mojej głowie
                    I w każdym ruchu, w każdym słowie
                    Dlatego piszę wciąż te listy
                    A temat ich jest oczywisty
                    O mojej córce, do mojej córki
                    smutne, wesołe, pełne miłości
                    piszę te listy w nieskończoności...

                    Halina-mama Agatki



    • forever_sad Re: Listy do nieba 17.01.10, 23:05
      Kochany Radi...
      wołam Cię
      Ty nie słyszysz mnie
      bo jesteś za daleko
      dzieli nas tysiące mil
      dzieli nas ziemia
      dzieli nas niebo
      dzieli nas naszych słów wspólnych Echo
      ---
      Kochanie... przepraszam ;( że znowu próbuję być szczęśliwa... czy mi
      to wybaczysz, że bez Ciebie?? :(
      Ilona
      • halas1961 Re: Listy do nieba 20.01.10, 00:31
        Ten list do nieba będzie radosny
        Jak uśmiech, powiew zza rogu wiosny
        Ten list uśmiechem jest do nieba
        Do mojej córki i kogo trzeba:)
        Ten list uśmiechem jest do Pana
        Bo moja dusza dzis rozśpiewana:):):)
        Kochani moi
        jesli ktos nie wierzy w opieke stamtad, ja Wam mowie uwierzcie:)Nie zawsze jest
        tak jak chcemy, ale nie zawsze to czego oczekujemy jest dla nas dobre. Tam
        wiedzą chyba lepiej.
        Dzis mialam egzamin z kursu florystycznego. Przed pracownią rozmawiałysmy co kto
        by chciał wylosowac. Ja mowilam ze bardzo bym chciala kompozycje w koszyczku w
        stylu dekoracyjnym. Wchodze do sali wyciagam numerek 3(data moich urodzin i
        odejscia Agatki), nastepnie podchodze do stanowiska 3 :) kompozycja w koszyczku
        w stylu jaki chciałam. Jak na zamowienie i tak mnie to ucieszylo, poczulam moja
        Agatke i tak tez oznajmilam wszystkim, ze ja mam takie wsparcie jak nikt na tej
        sali:) Kompozycja wyszla przecudnej urody(jak mowi kolezanka). Potem bylo
        omawianie tej pracy i losowanie pytan z teorii. Bylo naprawde duzo tej teorii. I
        o dziwo pytania na ktore moglabym gadac bez zająkniecia i jeszcze na dodatek
        takie jak na ostatnich zajeciach mnie pytal profesor:) Poszlo extra. Na koniec
        P. Dyrektor czyta ze wyroznienie i ocene celujaca otrzymuje Pani Halina S. No ja
        myslalam, ze padne na miejscu, bo ja bylam po takiej Jadzi najstarsza na tym
        kursie. Jestem dumna przeogromnie, a Agatka ze mnie tez na pewno. I jeszcze zeby
        tak juz oslodzic ten dzien do konca potem w knajpie ten profesor powiedzial, ze
        on tak tego nie moze zostawic, ze mi pomoze i "z wierszy o roslinach to Pani
        pieniadze bedzie miala":):):) Kiedys napisalam pare wierszy o nowych roslinach i
        mu dalam pod choinke w prezencie. On bada wiele nowych roslin i ma ogromne
        kontakty , poniewaz to bardzo znana osoba we florystce nie tylko u nas w kraju.
        A poza tym to wspanialy, zyczliwy, pelen ciepla czlowiek. Pisze o tym wszystkim
        bo po pierwsze jak na poczatku juz wspomnialam Moja Agatka tak bardzo sie o
        mnie troszczy, ze ja juz i wierzyc zaczynam ze to prawko za pierwszym razem
        zdam:) Po drugie pisze zebyscie zobaczyly ze kiedys tez sie zaczniecie
        usmiechac, tylko trzeba isc do ludzi, trzeba probowac nadal zyć.
        Wasza Halina-mama Agaci
    • gwiazdec_zka Re: Listy do nieba 11.02.10, 23:46
      Witaj Kochanie Moje Kochaniutkie

      Kocham Cie tak bardzo mocno ze jakbym umiala cofnac czas zrobilabym dla
      nas wszystko.
      Tak bardzo Cie kocham. Nie wiem jak mam dalej zyc.
      Dlaczego to zrobiles?
      Jak mogles uwierzyc ze bylabym z kims innym? Tylko przy Tobie czulam sie
      bezpieczna, tylko przy Tobie czulam sie soba, przeciez Ci mowilam,
      powiedzialam Ci to, ze tylko z Twoich ramoin nie uciekam...
      Znales mnie lepiej niz ja sama znam siebie.
      Moge krzyczec jak bardzo Cie kocham, jak bardzo Cie potrzebuje, lecz
      wiem juz teraz ze to nic nie zmieni.
      Dlaczego nie poczekales?
      Dlaczego nie pozwoliles mi poczuc sie tak jak teraz kiedy jestem bez
      Ciebie?
      Dlaczego Ty nie dales mi drugiej szansy?
      Nie dales mi mozliwosci zebym poczula ze tak bardzo Cie potrzebuje?
      Dlaczego zrobiles cos od czego nie ma juz odwrotu?
      Patrze na dziecko Agnieszki, widze swiat z innej perspektywy, wiem ze
      bylbys wspanialym ojcem i cudownym mezem.
      Ja juz na zawsze pozostane Twoja zona i wierze ze wkrotce sie spotkamy,
      a tak bardzo czekam na ten dzien...
      To nie byl Twoj czas Kochanie. Ty teskniles za mna jak ja jeszcze
      jestem. A ja tesknie i nie moge z tym juz nic zrobic.

      Kocham Cie, kocham Cie, kocham Cie rozumiesz? Nie chce juz nikogo
      innego. Oddalabym wszystko, nawet zycie, oddalabym dusze, gdyby tylko
      ktos przywrocil Ci zycie. Bo ja nie wiem jak mam zyc bez Ciebie.
      Kazdy dzien jest taki sam.
      Dlaczego podjales taka decyzje? Taka, ktorej nie mozna juz zmienic? Nie
      rozumiesz? Wołam Ciebie, odpowiedz, bo CHCE BYC TWOJA ZONA, CHCE BYC
      MATKA TWOICH NASZYCH DZIECI, CHCE KOCHAC CIEBIE I KOCHAC CIE KAZDEGO
      DNIA, CHCE BUDZIC SIE I ZASYPIAC PRZY TOBIE, CHCE BYS ISTNIAL, BYL, ZYŁ.
      POTRZEBUJE CIĘ, JESTES JAK POWIETRZE, KTORYM MUSZE ODDYCHAC. ZABIERZ
      MNIE DO SIEBIE, DO TWOICH RAK, TAM GDZIE JEST MOJ DOM.TAK BARZO TESKNIE.
      CO MAM ZROBIC? CO MAM ROBIC?
      WROC DO MNIE ALBO ZABIERZ MNIE DO SIEBIE.
      KOCHAM CIE, CHCE BYC ZAWSZE PRZY TOBIE.
      Cofnij czas, bo ja nie moge, ja nie potrafie. Daj siebie kochac.
      Tak bardzo mnie boli, ze mam ochote wyrwac sobie serce i chce zeby bylo
      przy Tobie.
      Bo nie zyje bez Ciebie, umarlam razem z Toba.
      Dlaczego Kochany Moj?
      Dlaczego cos od czego nie ma odwrotu?
      Nie umiem sie z tym pogodzic, nie chce sie z tym pogodzic, nie chce
      dalej zyc bez Ciebie.
      Tak bardzo bym chciala Cie uslyszec.

      Kochany Moj, nic nie jest powodem, zeby odbierac sobie zycie, wszyscy
      Cie tu kochaja.
      Powiedz, ze to wszystko to nieprawda, ze to zly sen, koszmar i pomoz mi
      sie z niego obudzic. Prosze... odwroc bieg czasu, albo zabierz mnie do
      siebie...

      Kocham
      Cię...........................................................................................................
      Nie umiem ży bez Ciebie, nie chce życ bez Ciebie...

      Twoja Żoncia, Twoj Kwiatuszek, Twoja Gwiazdeczka

      tak bardzo Cie kocham...
      • gwiazdec_zka Re: Listy do nieba 12.02.10, 00:58
        Kochany Moj...
        Tamten list napisalam tydzien po...
        Skopiowałam go tutaj, bo listy do Nieba, a z mojej poczty może nie mogłbyś przeczytac.
        Mówię do Ciebie czasem, słyszysz mnie najdroższy? Nadal nie mogę w to wszystko poprostu uwierzyc...
        Czas sie dla mnie zatrzymał, stanał w miejscu... Ale najgorsze jest to, że świat jest stały niewzruszony, idzie dalej, mija obok mnie jak monstrum niezachwiane, jak te Wiatraki na Mazurach, których tak nie znosilam, bo kreca sie w takim samym tempie, wielkie, niewzruszone, kiedy swiat sie wali, a one poprostu stoja i kreca sie tak samo... życie sie nie zatrzymało, mija mnie z pośpiechem, trąca łokciem, bo ja sie nie ruszam, przej jego potracenia zachwiewam sie tylko, bo brzuch boli jak co miesiac, grypa dopada, w robocie traktuja nas jak zawsze... Jakby tego wszystkiego bylo za malo, to swiat zawsze musi dowalic swoje trzy grosze...
        Kiedy tak pomyslalam sobie jak oni nas traktuja, ze to nie w porzadku, poryczalam sie, Kochanie, z bezsilnosci... bo nie umiem juz sama myslec obiektywnie, nie umiem sie postawic, tak jak kiedy mowiles mi, zebym nie pozwolila sobie na takie traktowanie... A ja juz nie mam sily teraz walczyc o siebie, o swoje prawa, a oni robia ze mna co chca, Kochany Mój...
        I dzien kazdy taki sam... Czasem mniej łez, czasem wiecej...
        Najczęsciej kiedy siedze sama, wyobrażam sobie, że dzwonisz, że stał sie cud i ze mowie Ci jak bardzo Cie kocham, i ze biegne do Ciebie, i przezywam to i uczestnicze cala soba w tych moich myslach, i łzy ciekna bo moge powiedziec ci jak bardzo Cie kocham, jak bardzo tesknie, jak bardzo sie mylilam i ze PRZEPRASZAM... Kochanie, przepraszam...
        Nie wiedziałam, że tak mocno Cie kocham... Powod wiec ten ktory zabral mi Ciebie juz nie istnieje...
        A ja zostalam tu z nim sama...
        To, co powiedzialam, Kochany Moj... Myslalam, że tak bedzie lepiej, nie chcialam tego mowic, tak trudno przechodzilo mi to przez gardlo, i trzeba bylo wtedy posluchac intuicji...
        Kochanie, wiem, moja wina...

        Jestem jak pustka... trwam, egzystuje...
        Modle sie za Ciebie i do Ciebie...
        Modle sie... "WRÓC"
        ...
        Znalazłam Patronkę od spraw trudnych i beznadziejnych, Św. Rite. Jeżeli usłyszala moja modlitwe, to powinienes ja juz znac...
        Modle sie do niej, żeby cofneła czas...
        Ale proszę Boga, żeby taka moja modlitwa Tobie nie zaszkodzila...
        Kochany Moj, nie wiem czy wiesz, ale Irek bedzie ojcem:-)
        Agnieszka jest w ciaży...
        Cieszę sie Kochanie...
        ale... zazdroszcze im... wiem ze nie powinnam bo to jest zle uczucie, ale nie umiem inaczej... Bo tak bardzo marzę o tym, kiedy mowie Ci, że bedziesz Ojcem:-) I kochalbys ten moj brzuszek... I moglibysmy byc tacy szczesliwi...
        Mowią mi ludzie, ze nie powinnan zyc w przeszlosci... Ale ja tak bardzo nie chce jej oposzczac...
        Kocham Ciebie, i zawsze juz bede...
        Modle sie o Zbawienie Twojej Duszy, ale modle sie tez: nie opuszczaj mnie jeszcze, jeszcze nie jestem na to gotowa... Bądź blisko, daj czasem znac ze jestes przy mnie... Tak bardzo tego potrzebuje...
        Kocham Cie...
        Tęsknie...
        Ale myślę, że Ty jestes teraz ponad to, że wiesz, ze rozumiesz bez slow, co czuje w moim sercu...
        Sloneczko, zabrales moje serce ze soba... Opiekuj sie nim... bedzie mu dobrze przy Tobie...
        Jednak ciezko jest zyc bez serac... Twojego...

        Mam nadzieje, że Bog juz dał Tobie ukojenie... Czekaj tam na mnie, a jezeli uda mi sie wymodlic to wczesniej, to WROC tu do mnie, uczynie Cie najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi, obiecuje...

        Kocham Cie
        Twoja Gwiazdeczka
      • halas1961 Re: Listy do nieba 12.02.10, 00:59
        Kochana córeczko, kochana Agatko
        Pamiętam jak juz mocno byłaś chora mówiłam do ciebie jak zwykle córciu, aniołku,
        córeczko, a Ty na to :"mów do mnie Agata, nie mów tak, mów Agatko",
        dlatego moze pisząc na tym forum wymieniam czesto Twoje imie. Nie mogę dzis spac
        córeczko, niby juz się tak bardzo źle nie czuję jak przedwczoraj a jednak spać
        nie moge. Tak bym jeszcze chiała cos zrobic dopóki tu jestem. Tak bardzo mi się
        wydaje, ze czas tracę, ale czesto sama wiesz nie mam sił, po prostu nie mam.
        Tak... moze to trzeba bardziej sie zawziąść , może trzeba uwierzyć bardziej, ze
        sie uda to czy tamto, moze trzeba się tej listy napisanej trzymac bez strachu. A
        jednak tyle we mnie ostatnio lęku, przed ludźmi nowymi głównie, przed tym ze nie
        dam rady, nie potrafie tego czy tamtego, kazdy podniesiony glos to dla mnie nowy
        strach. Chcialabym zeby byla wokół cisza, zeby był spokój, zebym nie musiała sie
        martwic o pieniądze, opłaty, o pracę, zdrowie bliskich. Chciałabym miec spokój,
        święty spokój. Zebym mogła zając sie kwiatami, pisaniem, innymi ludzmi w takiej
        sytuacji jak ja. Chciałabym...wiesz Agatko, ja doskonale wiem, że takie chcenie
        nie ma szans na spełnienie, ale komu mam to powiedzieć. Oduczyłam się pisac
        długopisem:) wiesz, dali mi Parkera w prezencie, a ja nie pisze wierszy
        długopisem tylko klawiatura. Niepoetycko, prawda? Wciąz mi sie wydaje ze czas
        trace, wciaz mi sie wydaje że nic , nic nie robie, choc juz tyle sie wydarzyło
        córeczko, tylu ludzi poznałam wartościowych, innych niż przedtem, nieraz moze
        dla innych dziwnych a dla mnie jak najbardziej normalnych. W pewnym sensie
        jestem na rozdrozu w tej chwili. Co mam dalej robić córciu, czy tak jak myślę,
        bardzo Cię proszę w jakiś swój tajemniczy sposób daj mi wskazówkę, albo na
        właściwe tory niech mnie Stwórca pokieruje. Niech mojej wytrzymałości i
        dzielności nie przecenia. Myslę córeczko, ze masz dojścia:) aby wstawić sie za
        mną. Pewnie sobie mówisz jak zwykle to bywało: "i znów cos ode mnie chcesz, nie
        ma nigdy spokoju". Ale wiesz ,ze Ty byłas motorem wszystkiego co się działo w
        domu, ze dawałaś mi te pewnośc siebie, ze dla Ciebie prawie wszystko mi sie
        udawało załatwic, wykombinowac. Prawie wszystko Agatko, oprócz
        najważniejszego.... Wiem, ze tak miało byc, ze nie tylko Ty odeszłaś, ze bardzo
        wielu młodych ludzi wciąz odchodzi. Czy mam sie córeczko angażowac, wiesz w co.
        Czy ja sie do tego nadaje, czy bedą mnie ludzie chcieli słuchac, czy będę
        wiedziała co powiedziec. A przede wszystkim czy to komus pomoże. Za duzo tych
        pytan, tak czasem juz jestem zmęczona Agatko. Tak, tak masz racje... nie
        narzekam, juz nie narzekam. Przeciez mogę spac, mogę jesc, mogę chodzić, widzę,
        słyszę, mam dom, mam jeszcze rodzinę choc niepełna, mam równiez małe dary od
        Stwórcy. Och, tak tak córeczko bardzo wiele mam. Nie ma co narzekać, trzeba sie
        kłaść spac i nie zamaartwiac się na zapas, to przeciez nic nie da, co ma sie
        zdarzyc, to się zdarzy. Dobranoc córeczko
        mama
      • gwiazdec_zka Re: Listy do nieba 12.02.10, 01:30
        Kochany Moj...
        Tamten list napisalam tydzien po...
        Skopiowałam go tutaj, bo listy do Nieba, a z mojej poczty może nie mogłbyś przeczytac.
        Mówię do Ciebie czasem, słyszysz mnie najdroższy? Nadal nie mogę w to wszystko poprostu uwierzyc...
        Czas sie dla mnie zatrzymał, stanał w miejscu... Ale najgorsze jest to, że świat jest stały niewzruszony, idzie dalej, mija obok mnie jak monstrum niezachwiane, jak te Wiatraki na Mazurach, których tak nie znosilam, bo kreca sie w takim samym tempie, wielkie, niewzruszone, kiedy swiat sie wali, a one poprostu stoja i kreca sie tak samo... życie sie nie zatrzymało, mija mnie z pośpiechem, trąca łokciem, bo ja sie nie ruszam, przej jego potracenia zachwiewam sie tylko, bo brzuch boli jak co miesiac, grypa dopada, w robocie traktuja nas jak zawsze... Jakby tego wszystkiego bylo za malo, to swiat zawsze musi dowalic swoje trzy grosze...
        Kiedy tak pomyslalam sobie jak oni nas traktuja, ze to nie w porzadku, poryczalam sie, Kochanie, z bezsilnosci... bo nie umiem juz sama myslec obiektywnie, nie umiem sie postawic, tak jak kiedy mowiles mi, zebym nie pozwolila sobie na takie traktowanie... A ja juz nie mam sily teraz walczyc o siebie, o swoje prawa, a oni robia ze mna co chca, Kochany M
        • gwiazdec_zka Re: Listy do nieba 12.02.10, 01:32
          Kochany Moj...
          Tamten list napisalam tydzien po...
          Skopiowałam go tutaj, bo listy do Nieba, a z mojej poczty może nie mogłbyś przeczytac.
          Mówię do Ciebie czasem, słyszysz mnie najdroższy? Nadal nie mogę w to wszystko poprostu uwierzyc...
          Czas sie dla mnie zatrzymał, stanał w miejscu... Ale najgorsze jest to, że świat jest stały niewzruszony, idzie dalej, mija obok mnie jak monstrum niezachwiane, jak te Wiatraki na Mazurach, których tak nie znosilam, bo kreca sie w takim samym tempie, wielkie, niewzruszone, kiedy swiat sie wali, a one poprostu stoja i kreca sie tak samo... życie sie nie zatrzymało, mija mnie z pośpiechem, trąca łokciem, bo ja sie nie ruszam, przej jego potracenia zachwiewam sie tylko, bo brzuch boli jak co miesiac, grypa dopada, w robocie traktuja nas jak zawsze... Jakby tego wszystkiego bylo za malo, to swiat zawsze musi dowalic swoje trzy grosze...
          Kiedy tak pomyslalam sobie jak oni nas traktuja, ze to nie w porzadku, poryczalam sie, Kochanie, z bezsilnosci... bo nie umiem juz sama myslec obiektywnie, nie umiem sie postawic, tak jak kiedy mowiles mi, zebym nie pozwolila sobie na takie traktowanie... A ja juz nie mam sily teraz walczyc o siebie, o swoje prawa, a oni robia ze mna co chca, Kochany Mój...
          I dzien kazdy taki sam... Czasem mniej łez, czasem wiecej...
          Najczęsciej kiedy siedze sama, wyobrażam sobie, że dzwonisz, że stał sie cud i ze mowie Ci jak bardzo Cie kocham, i ze biegne do Ciebie, i przezywam to i uczestnicze cala soba w tych moich myslach, i łzy ciekna bo moge powiedziec ci jak bardzo Cie kocham, jak bardzo tesknie, jak bardzo sie mylilam i ze PRZEPRASZAM... Kochanie, przepraszam...
          Nie wiedziałam, że tak mocno Cie kocham... Powod wiec ten ktory zabral mi Ciebie juz nie istnieje...
          A ja zostalam tu z nim sama...
          To, co powiedzialam, Kochany Moj... Myslalam, że tak bedzie lepiej, nie chcialam tego mowic, tak trudno przechodzilo mi to przez gardlo, i trzeba bylo wtedy posluchac intuicji...
          Kochanie, wiem, moja wina...

          Jestem jak pustka... trwam, egzystuje...
          Modle sie za Ciebie i do Ciebie...
          Modle sie... "WRÓC"
          ...
          Znalazłam Patronkę od spraw trudnych i beznadziejnych, Św. Rite. Jeżeli usłyszala moja modlitwe, to powinienes ja juz znac...
          Modle sie do niej, żeby cofneła czas...
          Ale proszę Boga, żeby taka moja modlitwa Tobie nie zaszkodzila...
          Kochany Moj, nie wiem czy wiesz, ale I. bedzie ojcem:-)
          A. jest w ciaży...
          Cieszę sie Kochanie...
          ale... zazdroszcze im... wiem ze nie powinnam bo to jest zle uczucie, ale nie umiem inaczej... Bo tak bardzo marzę o tym, kiedy mowie Ci, że bedziesz Ojcem:-) I kochalbys ten moj brzuszek... I moglibysmy byc tacy szczesliwi...
          Mowią mi ludzie, ze nie powinnan zyc w przeszlosci... Ale ja tak bardzo nie chce jej oposzczac...
          Kocham Ciebie, i zawsze juz bede...
          Modle sie o Zbawienie Twojej Duszy, ale modle sie tez: nie opuszczaj mnie jeszcze, jeszcze nie jestem na to gotowa... Bądź blisko, daj czasem znac ze jestes przy mnie... Tak bardzo tego potrzebuje...
          Kocham Cie...
          Tęsknie...
          Ale myślę, że Ty jestes teraz ponad to, że wiesz, ze rozumiesz bez slow, co czuje w moim sercu...
          Sloneczko, zabrales moje serce ze soba... Opiekuj sie nim... bedzie mu dobrze przy Tobie...
          Jednak ciezko jest zyc bez serac... Twojego...

          Mam nadzieje, że Bog juz dał Tobie ukojenie... Czekaj tam na mnie, a jezeli uda mi sie wymodlic to wczesniej, to WROC tu do mnie, uczynie Cie najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi, obiecuje...

          Kocham Cie
          Twoja Gwiazdeczka
          • gwiazdec_zka Re: Listy do nieba 24.02.10, 21:11
            Niezmiennie...
            Kochany Mój... Ty wiesz...Znasz mnie...
            Szukam dłoni Twoich...
            Pamietasz jak lubiłam zasypiac?
            Wtulona w Twoje ramię, kiedy Ty ogladałeś film, tak cichutko i spokojnie i... bezpiecznie... zamykalam oczy i zasypiałam w Twoim cieple... A Ty czuwałeś jak zapypiam...
            Stan nie do opisania... A kiedy budziłam sie tak samo wtulona w Ciebie a Ty obejmujący mnie ramieniem, i dzień miał wiecej barw. Nie umiem wyjaśnic dlaczego, ale zawsze taki dzień był piękniejszy, a rozumieliśmy sie bez słów kiedy tak sie budziliśmy, pamietasz? I czułeś to tak jak ja, w zapachu dalo sie wyczuc, w kazdym gescie i w kazdym ruchu, slowie jak wszystko nasączone bylo miloscia i szczesciem... Pamietasz?
            I jak ukladałam głowę na Twoim ramieniu i pasowała idealnie...
            Stan nie do opisania, ale Ty wiesz przecież... bo to do Ciebie się przytulalam...

            A teraz kiedy zapypiam... probuje ułożyc poduszki zeby bylo wygodnie, tak żeby pasowało ramie, głowa... Nie pasuje Kochanie... Nie chcą się tak ulozyc... Nie jest wygodnie... I chyba szukam Cie nocami, bo gorzej sypiam... Dzisiaj przytuliłam się do ściany... zmarzłam...

            Niezmiennie
            Stale
            Mocno
            Kocham Ciebie...

            Pamietasz jak mowiłam Ci kiedyś, że tak mocno Cię kocham, i tak mocno tęsknie kiedy Cie nie widzę, że czuję to w koniuszkach palców? Mówiłeś,że coś wykombinujesz, żebyśmy mogli się spotkac. Przyjeżdżałeś wtedy...

            Tęsknię tak bardzo, że czuję to w koniuszkach palców...
            Zobaczę Cię?...

            Twoja Gwiazdeczka
            • kalincia Re: Listy do nieba 03.05.10, 21:48
              Aniołku..

              Tęsknię, ale to wiesz.. Próbuję się pozbierać, czasem mi wychodzi..
              Chciałam powiedzieć Ci coś innego.. Bo wiesz, tak naprawdę to ja
              cały czas jestem tą samą dziewczyną, którą byłam wtedy, z Tobą..
              jestem tą samą Anią, która wtedy z Tobą tańczyła.. choć minęło tyle
              czasu, ta dziewczyna wiele się nie zmieniła..

              Ania, która tuliła się do Ciebie tak strasznie mocno.. ta Twoja
              Ania, której nie chciałeś puścić.. ta, którą chciałeś zabrać na
              studia do Wrocławia..

              Ania, do której po latach pisałeś, że każdy facet jest tak naprawdę
              taki sam, taka sama świnia..
              Ania, której wspominałeś, że cały czas jesteś wolny..

              Dzisiaj ta sama Ania załamała się, upadła na dno rozpaczy.. tamta
              Twoja, wtulona w Ciebie Ania nie ma sił, by stać nad Twoim grobem..
              to ją przerosło, złamało, odebrało siły.. teraz ma ochotę pojechać
              na cmentarz, położyć się obok Twojego pomnika i wyć, wyć, wyć,
              ryczeć z całych sił..
              • bie-tka Re: Listy do nieba 03.05.10, 23:40
                Aniu, droga Aniu, tak bardzo Cie rozumiem choc patrzę z perspektywy
                matki...rozumiem. Nie napiszę nic optymistycznego może tylko to że
                próbuję wierzyć że się z Nimi spotkamy. Została wiara i nadzieja
                której Ci życzę z całego serca...Światełko dla Twojego Ukochanego
                (*) a Ciebie przytulam jak ...matka. Ela mama Adasia.
                • kalincia Re: Listy do nieba 04.05.10, 14:01
                  dzięki:) ja wierzę, że jeszcze go spotkam.. gdyby nie ta wiara, to
                  pewnie już dawno bym zwariowała.. nadzieja, że to jednak jeszcze nie
                  koniec, że po drugiej strony tęczy coś jest i że on tam jest pomaga
                  w najgorszych chwilach.. tak bardzo wierzę, że jeszcze się spotkamy..

                  zdarza mi się wpaść w taką rozpacz, że siedzę i wyję z całych sił..
                  na jego grobie najchętniej dopisałabym kilka słów, które kiedyś
                  przeczytałam i które tak trafnie opisują co czuję:
                  DZIĘKUJEMY CI BOŻE ZA JEGO ŻYCIE NIEDOKOŃCZONE, NIEDOKOŃCZONE,
                  NIEDOKOŃCZONE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                  Światełko również dla Adasia [*]
    • ollaa86 Najdroższy... 05.05.10, 00:46
      Słoneczko moje najdroższe,

      Pewnie sobie myślisz, że nienormalna jestem, bo po co piszę do Ciebie, skoro co
      dzień na cmentarzu gadam i gadam, jak nigdy... Jak nie ja... Głowę Ci zawracam,
      a teraz jeszcze tu... Ale wybaczysz mi, wiem.

      I wiem, że tą magisterkę nieszczęsną też mi wybaczysz. Przepraszam Cię Słońce,
      bo wiem jak byś się za to wściekał, ale naprawdę nie dam rady... Głowa teraz nie
      do takich tam spraw, poza tym pomóc mi miałeś, dla Ciebie wybrałam temat o Soso.
      Bez Ciebie nie dam rady. Wiem, że zrozumiesz. Może jeśli uda mi się powstac z
      kolan, choc troszeczkę, spróbuję ponownie...

      Książki kupuję wciąż, dla Nas, wszystkie które chcieliśmy przeczytac... Miejsca
      w pokoju już brakuje. Tyle cudowności do czytania, ale jeszcze nie bardzo
      potrafię... Powolutku udaje mi się przeczytac kilka stron. Aaa! No i zapomniałam
      Ci powiedziec ostatnio, że czwarty tom wyszedł z cyklu o Feliksie Castorze. W
      Empiku widziałam, przeczytam koniecznie, to Ci Opowiem, jak przyjdę już do
      Ciebie. No i te wszystkie, których przeczytac nie zdążyłeś... W niektórych
      jeszcze tkwią zakładki, a strony pachną Twoimi dłońmi... Te mi czytac najtrudniej...

      Już po północy, jutro minie pół roku... Już pół roku odkąd odszedłeś Tam... Nie
      wiem kiedy ten czas upłynął, kiedy tak pięknie się zazieleniło, kiedy zakwitły
      mlecze i stokrotki w "Naszym" parku. Pewnie już wiesz, ale mam psa:). Wybrał
      mnie w tym schronisku, ale Ty też maczałeś w tym palce:). Jest przekochany, a
      już strasznie upodobał sobie Twojego Tatę do wszelkich zabaw;).

      Zamówiłam dziś kwiaty na naszą rocznicę. 7 maja... Pamiętasz??? To był
      najpiękniejszy dzień w moim życiu... W tym roku będzie jednym z
      najsmutniejszych... Mam nadzieję, że Ci się spodobają... Co roku Ty mi
      przynosiłeś kwiaty, tym razem będzie odwrotnie...:(

      Dobra Kochanie, kończę na dzisiaj, bo oczy mi się już zamykają.
      Pamiętaj, że kocham Cię całym zbolałym, poranionym serduchem... Tak tak, wiem,
      ale ja i tak Ciebie bardziej...;)

      Napiszę niedługo!!!
      NA zawsze Twoja Oluś:)

      PS. Ach bym zapomniała!!! P. dzwonił niedawno, prosił, żeby Cię pozdrowic, więc
      prośbę spełniam:). A Ty koniecznie uściskaj ode mnie M.;) I zaopatrzcie się w to
      wino, bo jak przyjdę, to nie podaruję, będzie trzeba posmakowac tego przedniego
      trunku;)
      A gdybyś spotkał gdzieś tam mojego Tatę, to ucałuj Go ode mnie... Tak rzadko
      teraz zagląda do nas:(...

      PS2. Dziękuję Kochany za wczoraj...Wiem, że to byłeś Ty. Przepraszam, że takiego
      rabanu narobiłam, ale tak nagle i bez zapowiedzi...

      Kocham nad życie!!!!!!!:*:*:*

      O.




        • edzia764 Re: kolejne smutne dni ... 09.05.10, 19:32
          Za dwa dni minie 10 miesięcy, jak odszedłeś. W mojej pamięci jest
          ciągły żal, jest bolesna świadomość, że Twoje odejście zmieniło moje
          życie na zawsze, że świat zmienił się w nieodwracalny sposób. Stało
          się to, czego się bałam, czego jeszcze nie chciałam. Nagle zabrakło
          Ciebie ... pozostały tylko wspomnienia. To nieprawda, że czas goi
          rany, czas powoduje tylko to, że uczymy się żyć z tym bólem,
          tęsknotą. Osamotniona nie mogę nawet często przychodzić na Twój
          grób, aby zapalić światło, a mówią, że ...."znicze i świece płoną
          ciepłym blaskiem pamięci, a w ich świetle jaśnieje nadzieja, która
          rozjaśni mrok największego smutku ... doda sił".
          Żyję tą nadzieją .... że kiedyś się spotkamy.....
          • krystyna1958 Re: kolejne smutne dni ... 15.05.10, 08:10
            Kochany Jarku juz mija prawie 6 miesiecy kiedy odszles do
            BOGA,wydaje sie mi ze to bylo wczoraj,tak tesknuue za Toba moj
            kochany syneczku,pewnie Ciebie mecze tymi myslami o Tobie.Tak mi
            ciezko i zle. Synku wiem ze sie nami opiekujesz,czuje to kazdego
            dnia,osuszasz moje lzy.Juz nieraz zaczynam wracac do zycia,usmiechac
            sie,zartowac,pozniej ganiam sie za to,jak moge,przeciez Ciebie nie
            ma.Jareczku wiem ,ze tam Ci lepiej juz nie wiesz co to bol i
            cierpienie,juz nic Ciebie nie ogranicza.Pewnie biegasz po
            lakach,smiejesz sie tym swoim zawadiackim usmiechem,BOZE JAK CIEBIE
            MOCNO KOCHAM,SYNKU!Nie byles dla mnie ciezarem (tak wszyscy mysleli)
            byles DAREM OD BOGA,UKOCHANYM MOIM SYNECZKIEM.Nie zaluje ani jednej
            nocy nie przespanej (tesknie za tym),Zycie stalo sie takie puste.Jak
            byles z nami ,drzalam w kazdej sekundzie Twojego zycia,tak bardzo
            balam sie ze odejdziesz,gdy bede sama w domu,a Ty wybrales
            (oszukales mnie)odchodziles po cichutku,ja myslamam jak to bylo
            wiele razy,ze odpoczywasz,nabierasz sil,a TY SPOKOJNIUTKO
            ODCHODZILES DO DOMU OJCA,z usmiechem na buzce!!!OSZUKALES
            MNIE,OSZUKALES. W chwili przyjazdu karetki odeszles,mimo 40 min
            reanimacji i mojego blagania,zebys wrocil jak wracales wiele
            razy.Juz byles tak zmeczony tym zyciem.Jest mi ciezko,ale akceptuje
            Twoja wole.KOCHAM CIEBIE NA WIEKI ! mama
      • ollaa86 Re: Najdroższy... 20.05.10, 01:57
        Kochany mój...

        Dzisiejszy list będzie krótki.
        Strasznie mi ciężko, tak bardzo tęsknię...
        Poświatowska pomaga. Wyraża to, co czuję, a czego nie potrafię nazwać...
        Niezmiennie i stale: KOCHAM...
        Milknę... I chyba wariuję...

        bez słów

        nigdy nie potrzebowaliśmy słów
        by wyrazić naszą miłość
        bo czy słowo KOCHAM
        wyraża więcej niż moja dłoń
        ukryta w Twojej dłoni?
        niż Twój policzek mokry
        od moich łez?
        niż Twój uśmiech
        odbity w moich oczach?
        nie potrzebne nam były
        puste słowa...
        najważniejsza lekcja
        odbyła się
        w absolutnym milczeniu
        została mi głucha cisza...

        Powieki bolą od łez... Ucałuj je...
        • mundzia811 Cześć Tata! 20.05.10, 22:32
          Cześć Tata!

          Kurcze pamietam jaki byłeś rzeczowy... wiec krótko.... u mnie
          wszystko w porzadku oprcz tego,że cholernie tesknię!Myśle,ze byłbyś
          teraz dumny ze mnie i z mamy. Wiesz, mama zaczeł jeździć samochodem,
          kupiliśmy takiego małego forda ka ... pamietasz zawsze mówiłeś"babo
          za ster wsiadziesz dopiero po moim trupie" he he he... no cóż smutne
          to i troche śmieszne ale mama jeździ i radzi sobe całkiem
          nieźle.Brakuje mi twojego krzyku i rozstawiania po kątach... nawet
          bardzo ...dusze bym za to oddała...Wiezs , wierzę w to że jest Ci
          dobrze...mam nadzieję ,że sie spotkamy...chciałbym Cię
          przytulić...Oliwia też tęskni...i wspomina dziadka ze śmiecnhem ...
          pamieta jak chodziłeś z nią do sklepu kazałeś wybierać wszystko co
          chciała a potem mama musiała za to płacić...śmieje sie przez
          łzy.Chce Ci powiedzieć ,ze to dzięki Tobie jestem taka twarda...!!!
          Nie martw sie bede sie opiekować mamą ....mimo iż jestem daleko... i
          dziękuję ci ,ze talk się nia zajmujesz nawet po śmierci... nie
          pozwól tylko żeby w dalszym ciągu była tak naiwna i wierzyła we
          wszystkich ludzi... bo zło czyha na każdym kroku

          Kocham Cię.
          • mundzia811 Re: Cześć Tata! 04.08.10, 22:04
            Wiesz Tata,

            pierwszy raz w życiu wiem ,ze podjęłam słuszną decyzje chcę trwać ,
            przy niej dalej...wiem ,że ty też mi w jakiś nie nazwany sposób
            pomagasz.Strasznie mi Ciebie brakuję, ale nie mogę znieść kiedy mama
            płaczę,nie potrafie jej pomóc , nie chcę godzinami rozmawiać o Tobie
            bo mnie też to boli, zreszta wiesz jestem podobna do Ciebie nie
            potrafie znieść okazywania słabosci ,wole to dusić w sobie.Strasznie
            kocham tą naszą mamitke , przecież wiesz.Uwierz mi zrobie
            wszystko ,żeby być szczęśliwą....i uszczęśliwiać innych...będę sie
            starać z całych sił !!!wiesz co mam na myśli....

        • tilia7 Re: Nie opuszaj mnie... 27.07.10, 12:29
          Nie opuszczaj mnie
          Każda moja łza
          Szepcze że co złe
          Się zapomniec da
          Zapomnijmy ten
          Utracony czas
          Co oddalał nas
          co zabijał nas
          I pytanie złe
          I natrętnie tak
          Jak dlaczego jak
          Zapomnijmy je
          Nie opuszczaj mnie
          Nie opuszczaj mnie
          Nie opuszczaj mnie

          Ja deszczowym dniem
          Ci przyniosę z ziem
          Gdzie nie pada deszcz
          Pereł deszczu sznur
          Jeśli umrę
          Z chmur spłynie do twych rąk
          Światła złoty krąg
          I to będę ja
          W świecie ziemskich spraw
          Miłowanie twe
          Będzie pierwszym z praw
          Królem staniesz się
          A królową ja
          Nie opuszczaj mnie
          Nie opuszczaj mnie

          Nie opuszczaj mnie
          Ja wymyślę ci
          Słowa których sens
          Pojmiesz tylko ty
          Z nich ułożę baśń
          Jak się serca dwa pokochały
          Na przekór ludziom złym
          Z nich ułożę baśń
          O królewnie co
          Zmarła z żalu bo
          Nie poznała cię
          Nie opuszczaj mnie
          Nie opuszczaj mnie
          Nie opuszczaj mnie

          Przecież zdarza się
          Że największy żar
          Ciska wulkan co
          Niby dawno zmarł
          Pól spalonych skraj
          Więcej zrodzi zbóż
          Niż zielony maj
          W czas wiosennych burz
          Gdy księżyca cierń
          Lśni na nieba tle
          I z czerwienią czerń
          Nie chcą rozstac się
          Nie opuszczaj mnie
          Nie opuszczaj mnie
          Nie opuszczaj mnie

          Nie opuszczaj mnie
          Już nie będzie łez
          Dobrze jest jak jest
          Tylko taki kąt
          Mały kąt mi wskaż
          Gdzie twój słychać śmiech
          Widać twoją twarz
          Chcę gdy słońca krąg wzejdzie
          Być co dnia
          Cieniem twoich rąk
          Cieniem twego psa
          Nie opuszczaj mnie
          Nie opuszczaj mnie


          woj461.wrzuta.pl/film/99X3rsuvBwj/nie_opuszczaj_mnie_-_edyta_gorniak


    • lanckoronska Anioł Stróż mnie opuścił, skrzydła zabrał sobie 29.07.10, 18:37
      Kiedy 09.09 poszedłeś już Tam, pękło moje niebo, trzęsła się ziemia. Gdy stałam się ułomna psychicznie, fizycznie i emocjonalnie, gdy zabrakło filaru, skrzydeł, które zawsze mnie osłaniały. Kiedy nie można było się chwycić nawet pajęczej nitki, Twój głos zastygł w jakimś wymiarze do którego może już nigdy nie będę miała dostępu. Umilkł, zagłuszony tępym odgłosem wbijanych w to pieprzone drewno, które teraz jest Twoim domem, gwoździ. Kiedy ktoś wywlekał mnie z tamtego pokoju oniemiałą do tego stopnia że nie pamiętam czyje ręce mnie wtedy trzymały. Gdy krzyk nie mógł się nawet wydobyć z przerażonej krtani a łzy przestały płynąć aby opadając na Twoje mankiety nie przerwyać ciszy, która wtedy i tak przypominała dźwięk tłuczonego szkła i rozdzieranej o tamto drzewo blachy... Świat bardzo szybko poradził sobie z tym, że już nie oddychasz, nie mówisz. Nie obracasz w palcach tamtej filiżanki.

      Wszechświat to zniósł - ja nie za bardzo. Ociemniałam. Ogłuchłam.
      Zawisłam między życiem a śmiercią. Za mało by żyć, za dużo by umrzeć.

      "Kiedy kogoś kochasz, jesteś jak stworzyciel świata, na cokolwiek spojrzysz, nabiera to kształtu, napełnia się barwą, światłem. Powietrze przytula się do ciebie choćby był mróz, a ty masz w sobie tyle radości, że musisz ją rozdawać wokoło, bo się w tobie nie mieści.
      Kiedy miłość odchodzi, stajesz się sierotą. Całe piękno znika z tego świata. Nie ma krajobrazu, który by cię pocieszył, ani takiego lata, które by cię ogrzało. A czasem i Boga nie ma, gdyż Bóg rodzi się później, gdy długo cierpimy samotni. "
      - M. Pawlik. - Jasn.

      --
      stała nad wielką wodą, jak na skraju cierpienia
      jej serce o grzech się otarło
      - nie potrzebowała kamienia
        • margolka-and-more Re: Listy do nieba 02.08.10, 23:03
          Kwiatuszko moja kochana,
          nie wracaj tu. Nie warto. Ten świat nie jest Ciebie wart. Nigdy nie był. Twoje serce było nie z tego świata i stąd to cierpienie...
          O mnie się nie martw, zaszyję się gdzieś, już mam nawet pomysł gdzie, i przetrwam jakoś te kilka dni. Czas mi gdzieś się zapętlił, wszystko stało się jednym teraz, więc na nowo ten strach. Ale też dzięki temu jestem obok Ciebie znowu. Nie mam tylko pomysłu na kolejny pierwszy dzień po.
          Ale nic się nie martw. Ja tu przypilnuję, co trzeba i kogo trzeba też.
          Brak mi Ciebie ciągle tak samo. Ale nie martw się, proszę. Ja wiem, że jesteś tak bardzo ze mną, jak tylko możesz. Choć tak naprawdę mi się żadna uwaga nie należy.
          Pamiętam, co powiedziałaś.
          Pamiętam, co obiecałam.
          Kocham Cię. I jestem.
          g/
          • kalincia Re: Listy do nieba 03.08.10, 14:33
            margolka-and-more, ja też czasem mam ochotę wypowiedziec te słowa..

            nie wracaj tu, Kamil.. nie warto, świat na Ciebie nie zasługiwał..
            ale z drugiej strony - tak bardzo mi Ciebie brak :( tak baaaardzo
            chciałabym się do Ciebie przytulić ;(
          • margolka-and-more Re: Listy do nieba 23.10.10, 00:15
            Kochana,
            do końca świata będę za Tobą płakać. Wystarczy jakaś myśl, książka, obraz... Ale to tylko tęsknota. Czasem żal, że musiałam w końcu puścić w dalszą drogę bez wieści o tym, kto Tam o Ciebie dba i jak. Czy nie wietrznie, nie zimno, nie smutno w tym Niebie. I czy się śni, i co.
            Ale nic się nie martw. Nic mi od tych łez nie będzie.
            Wiem, że jesteś. Nic się nie bój, nie zwątpię. Choćbym sama jedna miała zostać z tym przekonaniem na ziemi.
            Kocham Cię. I jestem.
            g
      • 6nadzieja Re: Anioł Stróż mnie opuścił, skrzydła zabrał sob 07.02.14, 07:05
        Przepraszam, że jako "odpowiedź" ale inaczej nie umiem jeszcze napisać postu :-)

        Najukochańszy!
        Minęło już trochę czasu od Twojego odejścia...a ja nadal myślę że przyjedziesz, przytulisz, spojrzysz na mnie i możesz nawet tak stać, nic nie mówić...ale bądź!!!
        Ja wiem, że czuwasz nade mną, bo na każdym kroku odczuwam Twoja obecność. Pamiętam, że wszystko mi przypominało Ciebie. Takierzeczy niezwiazane z Tobą. Np.Znak drogowy...Teraz to rozumiem. Jesteś kwiatem, znakiem, wiatrem, tym pieskie ktory przyszedł do mnie i nie chciał odejść, lasem.est mi ciężko bez Ciebie ale jednocześnie z Tobą inaczej. Ktoś napisał, chyba Mama Agatki, na pewno Ją znasz Aniołku, bo jest takim samym Aniołwiem jak Ty, że najpierw zbiera się te kwiaty.najpekniejsze, a dopiero te mniej interesujace. Tak samo Brat Ciebie Bog zabrał jako najcudowniejszego Brata Syna Wnuka, Kolegę i Przyjaciela.
        Pamiętasz na pewno, w szkole recytowalam wiersz ks Jana Twardowskiego " śpieszmy się" wcześniej rozumiałam w teorii co oznacza przesłanie tego wiersza a teraz doskonale wiem o czym mówi ks Twardowski.
        Braciszku, będę dziś u Ciebie. I znow zanucę Ci " naszą piosenkę". Pewna pani, podeszła i mówi że się nie śpiewa na cmentarzu...Ja mówię, że wiem, ale to najpiekniejsza piosenka która łacży mnie z Tobą...:-))
        Życie bez Ciebie nie będzie takie samo. Zmieniłam się, Ty to wiesz. Ale proszę, daj mi kopa w tyłek, żebym się wzięła do nauki, ogarnęła to swoje życie i jednocześnie o Tobie nie zapomniała. Bo jeśli myślę o Tobie to całą sobą, tak jak Ty mnie kochaszkochasz całym sobą. Nie mogę się skupić na niczym. Jedynie na wf, jak gramy w halowkę, to myślę, że patrzysz na moje wyczyny i staram Ci pokazać, że umiem strzelić gola bez okularów :))))
        Pa, Sloneczko moje najcudowniejsze, wietrze o ciepłym powiewie, kwiecie o najpiekniejszych barwach do jutra Kochanie.
        Siostra.
    • margolka-and-more Re: Listy do nieba 11.09.10, 21:59
      Kochana Kwiatuszko moja,
      dziś dzień taki międzyurodzinowy... Wczoraj minęło 13 miesięcy. I wiesz, po raz pierwszy pomyślałam, że to w pewnym sensie też były Urodziny. Twoje urodziny w lepszym świecie. A jutro będą moje. Tutejsze.Wiesz, jak uwielbiam urodziny:) Tylko od kilku lat powtarzam, że mam tyle samo lat;)
      Nie powinnam Ci pisać, że wreszcie zapachniało dziś wrześniem prawdziwym. Że słonecznik Twój ma ciągle jeszcze nowe pączki. Że zawieźliśmy Ci dziś z młodym wrzosy, bo już je odkarmiliśmy miłością i mogły pojechać Cię strzec. Nie powinnam Ci o tym pisać, bo przecież to wszystko wiesz. Bo Twój lepszy świat jest jasną stroną tego samego świata, na którym miałam to niewyobrażalne szczęście Cię spotkać.
      Dziękuję Ci za prezent urodzinowy. Za to, co usłyszałam - i to, że tak powiem, z pierwszej ręki:)
      Że bardzo się mną cieszyłaś. Że z dumą opowiadałaś, że mnie masz.
      Tak bardzo chciałam być światełkiem Twojego życia. Czyżby więc udało mi się?:)
      A Ty... nie jesteś moim światełkiem. Jesteś lampą moją, którą niosę w świat.
      Bardzo Cię kocham
      g/
      • margolka-and-more Re: Listy do nieba 11.03.11, 00:45
        Kochana,
        dziewiętnaście miesięcy, pięć godzin... jesteś na pewno szczęśliwsza niż tu kiedykolwiek. Kocham Cię tak samo "bardzo bardzo", bo bardziej już nie można.
        Idę za Tobą, jak za światłem w tym bezkresnym tunelu. I odnajdę.
        Dziękuję, że jesteś, czekasz, czuwasz nade mną.
        Słońce moje. Kwiatuszka moja. Carissima mea.
        PS. Hiacynt rozkwitł:)
    • proy0311 Re: Listy do nieba 11.10.10, 22:25
      Kochanie moje. Piotrze Panie .
      Czy Ty rozumiesz cokolwiek z tego wszystkiego ?Mam wrażenie że starasz się przekonać mnie że jestes blisko. Wierzę Ci. przed rocznicą naszego ślubu znalazłam w Twojej półce listy. Moje do Ciebie ,Twoje do mnie. Jakże aktualne dzisiaj . Pisaliśmy o tęsknocie rozdzieleni wieloma kilometrami podczas wakacji.Piszesz tam <<...Widzę Cię, widzę Twoją uśmiechnietą buzię, zamknięte oczy z których emanująca siła zawsze powalała mnie na kolana i spalała nawet wówczas ,gdy śnieg niesiony wiatrem po ulicach stukał o szyby....Kiedy tak patrze na Ciebie śpiącą to... najchętniej położyłbym się obok Ciebie.>> Wtedy widziałeś mnie mimo setek kilometrów czy teraz też mnie widzisz? czy nadal chcesz sie koło mnie położyć ? W tym samym liście pisaleś <<Kocham Cię Ewo z całego serca. Jeżeli spojrzysz przez przypadek na swoje stopy, to wiedz,że jest człowiek,który pewnego razu złożył przy nich swoją duszę, która poczuła się tak szczęśliwa, że od tamtej pory niczego innego nie pragnie jak trwać tam dotąd....aż czterech jeżdżców Apokalipsy nie wyłoni się z niebieskich sklepień>>Czy to prawda ??Piotr . Piotrze mój kochany . Piotrze mój najdroższy. Czy te słowa podpowiadała Ci Twoja dusza przewidująca że moja dusza kiedyś będzie potrzebować tych zapewnień. Kochanie.Od czasu kiedy pisaliśmy te listy minęły jak jedna chwila lata wspólnego życia, a ja Ciągle tak bardzo Cię kocham, tak bardzo za Tobą tęsknię jakbyśmy poznali się wczoraj.Tak mi Ciebie mało. Tyle mam pytań. Kto mi odpowie ? Mówisz ze jesteś :-) że mam się nie bać ?:-) że dam radę ;-) Trudno mi uwierzyć kochanie.We wszystkim co dzieje sie dookoła mnie widzę znaki. Jakby mnie ktoś prowadził. jakbym nie była sama , mimo że tęsknię , jakby to miało sens.Skarbie mój nie wiem czy jestem wystarczająco silna. Postaram się. Kocham Cię . Tak bardzo że ... napisałes mi w jednym z ostatnich smsów że beze mnie<< wiele rzeczy traci sens...>>bez Ciebie skarbie wszystko traci sens...już tylko jeden cel ... iść do Ciebie ...natychmiast jak tylko przestanę być niezbędna naszym dzieciom. Że mam się nie śpieszyć ?że teraz też jesteś ze mna ...to mało...Nie martw się nie zrobię nic głupiego. Przecież nie mogę sprawić zebyś przestał mnie podziwiać za siłę :) Powiedz proszę czy czujesz jak bardzo Cię kocham ?Czy sprawia Ci to przyjemność ?Czy choć trochę jest Ci to potrzebne? Proszę Cię kochaj mnie. A może gdybyś mnie nie poznał ...może Twoje życie by jeszcze trwało ? Skarbie może nie warto było mnie kochać ?? Chyba zadaję głupie pytania. Kocham Cię.
      • nika3077 Re: Listy do nieba 21.10.10, 11:48
        Upiekę szarlotkę.Wiesz taką z cynamonem.I herbatę zaparzę tą pachnącą przyprawami.Tylko powiedź mi jak cofnąć czas.............Powiedź,bo oszaleję.Albo obudź mnie wreszcie z tego koszmarnego snu.Bo już nie daję rady.Tak,tak ja też kiedyś myślałam,że jestem silna baba.Ale wtedy byłeś obok.A teraz........Wracaj,słyszysz!!Natychmiast!!Jesteś tu potrzebny!!Przepraszam,już nie krzyczę.Już nawet nie mam czasu płakać bo Kaja zaraz wraca ze szkoły.Wiesz wczoraj po raz pierwszy wychodziła sama do szkoły.Bałam się,że się spóźni albo nie zamknie drzwi ale dała radę.Możesz być z niej dumny.
        Zimno.Jak przeżyć zimę bez Twojego ciepła??No jak??.................
        • first.marionetka Re: Listy do nieba 21.10.10, 13:54
          "Jak przeżyć zimę bez Twojego ciepła??"

          ......... bez Ciebie nawet lato wieje chłodem.
          Szarość wybija się na pierwszy plan..... i ta mgła, albo matowa szyba,
          która nas oddziela..... na jak długo.... jeszcze????
          • halas1961 Re: Listy do nieba 26.10.10, 20:37
            Panie Boże
            Listy do nieba piszę wciąż wierszem. Listy do Agatki również.
            Panie Boże dzis jestem bardzo zmęczona zyciem...Nie powinnam tak pisac, wiem. Tak wszyscy wokół na mnie liczą i maja tyle słów uznania i podziwu ze radze sobie, itd. A ja dzis jestem tak bardzo zmęczona ciągłym bólem fizycznym coraz to innej częsci ciała, tym ze mimo tego musze wstawać co rano, iśc do pracy, pracować nieraz z zacisnietymi zębami, byc miłą. I jeszcze na dodatek wciąz miec na głowie cały dom, sprawy urzedowe, finansowe itd. mam dośc Panie Boże...mim że nadal kocham życie i dostrzegam piekno świata, dostrzegam innych ludzi to tak bardzo bym chciała aby ktos wziął ode mnie to wszystko zebym mogła spokojnie wyjechac chocby blisko nad morze , nie martwić się o każdy grosz i spokojnie zając sie myslami o Agatce...Mam dzis Panie Boże dość...
            mama Agatki
    • proy0311 Re: Listy do nieba 26.10.10, 21:50
      Panie
      Chciałabym po słowie Panie postawić wykrzyknik ! A Ty jeśli kochasz nas nie obraziłbyś się . Panie Twoje wyroki postawiły nas w trudnej sytuacji. Idziemy tą drogą wyboistą . Z trudem radząc sobie z bólem duszy i zwykłą egzystencją.Życie trudne ze swej natury stalo sie nieznośne. Wiedziemy je wierząc Ci. Wspomoz nas. Umocnij. Dzisiaj może szczególnie mame Agatki i Tilię. I wypełnij promykiem nadziei serca piszących w wątku o pustce.I podnieś wszystkich tych którzy padają nad klawiaturą nie mając siły słowa nawet napisać.
      Panie .

      Tyle niewysłuchanych modlitw. Tę usłysz.Proszę.
        • halas1961 Re: Listy do nieba 27.10.10, 20:52
          Panie Boże
          musze znów dzis do Ciebie napisac. Nie byłabym w porządku gdybym tego nie zrobiła.
          Dziekuję Ci za sen i moją w nim Agatke. Choc była w nim dzieckiem, ale taki był to miły i radosny sen. Jak było w nim pieknie, bylismy wszyscy razem. Agacia w białej sukience od komunii i w wianuszku na głowie była tak bardzo wesoła i psotna. Taki piekny sen:)
          dziekję Ci PAnie Boze za Twój głos, za słowa Proy , za list Małgosi...
          Nieraz zapominam , że mam tak wiele osób co zawsze o mnie pamiętają: Mamę Asi, Irenkę, Marysię co komentuje moje wiersze, wielu wielu innych...głównie poznanych tu w tym miejscu.
          Widzisz Panie Boże nieraz mnie już calkiem przerasta rzeczywistość, nieraz chciałabym mieć wreszcie święty spokój...wtedy mi jestes szczególnie potrzebny, wtedy mi sa bardzo potrzebne sygnały od mojej Agatki. Chocby w snach, chocby w słowie drugiego człowieka. Tak niewiele mi Panie potrzeba, nie jestem wymagająca, nawet widzisz Twoich ran jak Tomasz niewierny nie potrzebuję dotykać, bo czuję je całym swoim doznawanym bólem. Pewnie Twoje cierpienie było większe, może tragiczniejsze. Nic mi nie musisz udowadniać,
          ja z pokorą głowę pochylam i stram się przyjmować ze spokojem co dla mnie przeznaczone. Pamietaj jednak Panie że jestem słaba, bardzo słaba i twoje ramiona, ręce wciąz sa mi potrzebne, wciąż mi potrzebne Twoje tchnienie i siła abym mogla od nowa wciąz wstawać i isć ku tęczy.
          Wiem, że czytasz te listy choć bez adresu i koperty je do Ciebie wysyłamy. Tak czuję że je lubisz dostawać i nie gniewasz sie gdy w nich Ci nieraz urągamy i obwiniamy.
          dobranoc Panie Boże i jak zawsze pamiętaj że Agatka jest najważniejsza. Mna sie za bardzo nie przejmuj nawet jak te listy załosne piszę, aby tylko Agtak tam u Ciebie była wreszcie na zawsze szczęśliwa. To jest najwazniejsze Panie Boże.
          Halina-mama Agatki


    • gama2003 Re: Listy do nieba 11.03.11, 23:31
      Tato, nie radzę sobie z tą samotnością w żałobie. Nie radzę......
      Samotność, tęsknota i rozczarowanie. Nie mam komu mówić o tym co czuję.
      Dobrze,że jest to forum, bo w realu...ech,szkoda słow..............
      • bea1024 Re: Listy do nieba 11.03.11, 23:54
        Gamo ja tez sie ciesze ,ze tu jestem....jestesmy tu razem,cierpimy tak samo,jedynie tu znajduje zrozumienie, i wsrod bliskich , dla swiata realnego nasi ukochani juz nie zyja.
    • agulica81 Re: Listy do nieba 30.03.11, 01:59
      jutro Twoje 35 urodziny i nie wiem co teraz bo w śieta bozego narodzenia zaniosłam ci z wikusiem na cmentarz opłatek, w walentynki serduszko, w sylwestra puszczaliśmy dla ciebie petardy a w urodziny co, mam życzyc ci szczescia zdrowia miłości 100 lat czego można zyczyć bo ja nie wiem . nie wiem wogóle co mam robic, minął prawie rok a ja jestem zagubiona i zdezorientowana jak pierwszego dnia kiedy ta piekielna maszyna ktorą tak kochałeś zabrała nam ciebie. czy ty wogole zdajesz sobie sprawe co ty zrobiłeś jak mogłes nas zostawic, twój syn ma dopiero 2 i poł roku jak mam go wychowywac jak wytłumaczyc mu słowami że tata bardzo go kochał,przerasta mnie zycie bez ciebie. Dzisiaj jestem zła i bardzo tesknie za tobą , nie wiem gdzie szukać pomocy, poczatkowo pomagało mi gadanie do ciebie przy grobie mogłam tam siedzieć godzinami jak po pogrzebie spedziłamm tam sama z tobą 6 godzin, nie przeszkadzało mi nawet 40 stopni upału sama nie wiem jak mogłam tego nie czuć ale od prawie roku nie czuje wielu rzeczy. Teraz nie moge chodzic na cmentarz cos mnie trzyma zeby tam nie isc mam nadzieje ze nie jestes zły na mnie ze tam nie przychodze. przepraszam, nie moge po prostu nie moge, wiem ze obiecywalam ze bede tam codziennie ale nie moge, nie dlatego ze nie mam czasu bo wmam mam dużo czasu chyba nawet za dużo.bardzo chciałabym sie przytulić , tak bardzo tesknie, nie daje juz rady po prostu nie moge. wiec w Twoje 35 urodziny skarbie życzymy Ci z Wikusiem Tyle światła ile mamy miłości dla Ciebie. Jeszcze jedno chciałabym cie przeprosic z gory za to że nie bedzie mnie na cmentarzu w rocznice Twojego odejscia, wybacz ale ja nie mogę nie jestem gotowa tak jak nie byłam gotowa pożegnać sie z tobą przed kremacja,ja tego nie moge unieść , twojego odejscia. Ludzie już nie pamietają ludzie już nie wspominaja wszyscy zyja dalej a dla mnie to niemożliwe jak świat wogole istnieje bez ciebie tego nie rozumiem, ja wiem mam syna ktory jest dla mnie wszystkim, ale ty byłeś czescią mnie a teraz tej czesci nie ma i nie umiem nauczyć sie zycia bez niej to jest tak ogromna pustka kawał mnie wyrwany. Wiem wszyscy mówia jesteś młoda piękna mądra jeszcze ułożysz sobie życie, tylko że ja to życie ułożyłam sobie z tobą i naszym synkiem, ja nie chce nikogo innego, bardzo bardzo chce ciebie.
      • agulica81 Re: Listy do nieba 30.03.11, 02:06
        ile to jest minuta? w normalnym życiu jakie miałam jeszcze rok temu to tylko chwila ale dzisiaj minuta z tobą to jedno z najwiekszych marzeń, zastanawiałam się ile można zrobić przez taką minute, można sie przytulić mozna pocalować można poczuć zapach można poczuć ciepło , poczuć się bezpiecznie w ramionach, można poczuć się kochanym, można..... można wszystko przez minute. Przez minutę której kiedyś nie doceniałam.Kocham cie . Smierc to nie powód zeby przestać cie kochac. Kocham kocham i nigdy nie przestane
        • halas1961 Re: Listy do nieba 28.06.11, 22:56
          "Dni za dniami mijają przyśpieszając wciąz biegu...aż się urwą..."
          Chciałabym mimo wiary swej którą deklaruję...chciałabym abyś Boże przyszedł na chwile do mnie ale tak namacalnie tak jak człowiek potrafi ogarnąć i doświadczyc, żebys sie pojawił na chwilę, chiałabym zebyś mnie uspokoił, zebyś uciszył lęk i strach w moich bliskich, chciałabym Boże ...żebys dał nam spokój i ukojenie. Myslę Boże ze to nie jest duże pragnienie, ze to nie jest bardzo duża prośba. Nie prosze nawet już o zdrowie fizyczne, nie prosze o nic materialnego. Tylko o to jedno...spokój i ukojenie. Tylko o to. Nie wiedziałam gdzie mam ten list do Ciebie umieścić. To miejsce wydawało mi sie najodpowiedniejsze. Wciąz ufam ze czytasz moje listy....Boże.......................................................
          Halina -mama Agatki
          • agawa43 Re: Listy do nieba 08.07.11, 12:52
            Halinko ja też mam taką nadzieję, że Bóg mnie słyszy. Pomimo to mam ciągły żal do Niego. Niewiem czy kiedyś Mu wybaczę to, że zabrał mi brata.
            Po śmierci dużo się modliłam, chodziłam do kościoła itd. szukałam pomocy.
            Teraz już mi się nie chce nic. Po prostu nie znalazłam tego czego szukałam.
      • asica2002 Re: Listy do nieba 12.12.11, 18:18
        Witam!
        Czytałam Twój list...cierpisz bardzo..wiem coś na ten temat bo 18 lat temu przeżyłam identyczną jak ty historię...zostałam sama z 3 letnim synkiem. Piszę bo chcę zebyś wiedziała...kiedyś będzie łatwiej.Nigdy nie zapomnisz i nigdy nie przestanie boleć ale przyzwyczaisz się na tyle by czerpać radość z życia..wiem to bo tak się teraz czuję...pozdrawiam! :) A
    • koluchs Re: Listy do nieba 26.07.11, 22:01
      Kochany Michalku 15.09.-21.09.2007(*)(*)(*)

      Niewiesz co czulam jak sie urodziliscie bardzo sie o was balam.Wiem ze

      cie nie widzialam zaraz po urodzeniu tylko na drugi dzien oraz jak

      mialam temperature wybacz mi bo byles ze mna tylko 4 dni.Kiedy

      nadszedl ten tragiczny dzien bylam zalamana i dziekuje Twoim

      rodzicom Chrzestnym za to ze byli ze mna bo bardzo ich

      potrzebowalam bardzo cierpialam .Umierales na moich rekach i w

      ostatniej sekundzie pomachales jak odchodziles w daleka podroz.

      Bardzo cierpialam nie moglam sie z toba roztac a oni mowili juz

      poprostu nie chcialam.pamietaj zawsze cie bede kochac.


      Kochany Tomciu 15.09-19.10.2007(*)(*)(*)

      Tak bardzo za toba Tesknie .Wiesz dokladnie jak nie chcialam zebys

      odszedl pragnelam cie za wszelka cene zatrzymac byles moim calym

      swiatem wlaczylam o ciebie mialam nadzieje ktora rozpadla sie jak

      domek z kart.kiedy miales odesc w nocy bylam przy tobie i kiedy

      zaczeles siusiac kamien spadl mi z serca bylam szczesliwa potrafilam

      krzyczec ale niestety odeszles 6 dni pozniej to byla duza tragedia dla

      nas bo stracilismy was obu.Pytam nadal DLACZEGO i odpowiedzi nie

      mam i odpowiedzi nie bedzie ale bede cie zawsze kochac.



      Jestescie dla mnie gwiastka na niebie,listkiem na

      drzewie,powiewem, wszystkim co jest do okola

      mnie moi Aniele Stroze.Stoicie nademna i pilnujecie

      aby mi waszemu tacie oraz bratu nic sie nie stalo.

      Dziekuje Wam za to.kiedys sie zobaczymy
      • kalincia Re: Listy do nieba 20.09.11, 23:51
        Kamil..

        Nawet nie wiem co Ci napisać ..
        Żyję. Świat też. Ludzie nadal pędzą do swoich pilnych spraw
        Słońce wstaje i zachodzi
        Wszystko po staremu

        Ja nie wiem gdzie jestem
        Jeszcze się gubię
        Staram się nie myśleć, dlaczego akurat Ty..
        Staram się nie rozmyślać, jak moglibyśmy być teraz szczęśliwi
        Nie gdybam
        Żyję .. jakoś
        Próbuję szukać w ludziach tej lepszej części ich
        Nie poddaję się
        Ciągle walczę
        Nauczyłeś mnie optymizmu, udało Ci się
        Nauczyłeś jak żyć
        Więc żyję
        Dziś wiem, że nic nie może przecież wiecznie trwać, jak śpiewała kiedyś Jantar
        Ona też oberwała od życia
        Ona i jej bliscy
        Po prostu życie..
        Patrzę dziś na nie inaczej
        Wiem, tak dobrze wiem, jak łatwo można stracić
        Sama straciłam
        Stracisz - zrozumiesz
        ..
        A trzeba się ciągle od nowa podnosić ..
        Do zobaczenia :)
        Mój prywatny Aniele Stróżu..
    • asica2002 Re: Listy do nieba 12.12.11, 14:53
      Kochany Darku!
      Już tyle lat minęło od Twojego odejścia...ułożyłam sobie życie od nowa..starałam się, staram się być szczęśliwa...Tęsknię za Tobą jednak ciągle...czasami myślę jakimi bylibyśmy dziś ludzmi gdybyś był że mną..jaki byłby nasz syn? Chyba nie do końca poradziłam sobie z wychowaniem naszego dziecka...Brakuje mi Ciebie, Twojego optymizmu, ciepła które było wokół Twojej osoby. Kolejna Gwiazdka bez Ciebie...pamiętasz nasze ostanie święta..oboje płakaliśmy przy życzeniach..było tak cudnie...mieliśmy marzenia.... Mam nadzieję że tam gdzie jesteś jest piękna Gwiazdka, są też marzenia...tego ci życzę
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka