Dodaj do ulubionych

Urodziny Jezusa

24.12.06, 22:30
www.nadzieja.pl/czytelnia/artykuly/nowe/25_grudnia.html#top
CZY JEZUS URODZIŁ SIĘ 25 GRUDNIA?

Jezus nie urodził się 25 grudnia, choć większość chrześcijan obchodzi ten
dzień jako Boże Narodzenie. Przeciwko temu przemawia nieprzypadkowa zbieżność
z największym pogańskim świętem obchodzonym w starożytności 25 grudnia. Pora
deszczowa i niskie temperatury nie sprzyjały wypasowi owiec, a Ewangelie
podają, że w czasie narodzin Jezusa pasterze byli nocą z owcami na polu.
Ponadto, musielibyśmy posądzić pragmatycznych Rzymian o przeprowadzenie spisu
ludności w deszczowym grudniu, który nie sprzyjał podróżowaniu. Typologia i
chronologia biblijna wskazują na inną datę narodzin Jezusa, a mianowicie na
wczesną jesień, a ściślej na przypadające wtedy Święto Szałasów.

Obserwuj wątek
    • mg2005 Odkryłeś Amerykę...)) 24.12.06, 22:49
      > Jezus nie urodził się 25 grudnia, choć większość chrześcijan obchodzi ten
      > dzień jako Boże Narodzenie.

      Nie "ten dzień jako", ale "tego dnia"
      • nickus01 Re: Odkryłeś Amerykę...)) 24.12.06, 23:01
        To doktor napisał
        • palnick Trzej królowie to też baśń 25.12.06, 15:19
          Co naprawdę oznacza "K+M+B"?

          AA 06-01-2006, ostatnia aktualizacja 06-01-2006 17:12

          K+M+B - piszemy na drzwiach przed świętem Trzech Króli. Czy słusznie?


          Trzej królowie mieli imiona Kacper, Melchior i Baltazar - tak większość z nas
          wytłumaczy, dlaczego 6 stycznia piszemy kredą litery "K+M+B". - Po pierwsze,
          nie królowie. Ewangelista Mateusz wspomina o mędrcach, czyli magach albo
          astrologach - mówi ks. dr Andrzej Rojewski z Wyższego Seminarium Duchownego w
          Płocku. W Biblii nie ma słowa o ich imionach. A skąd wiadomo, że było ich
          trzech? - Na podstawie liczby darów: złota, kadzidła i mirry - odpowiada ks.
          Rojewski.

          Zwyczaj pisania kredą na drzwiach pojawił się w średniowieczu. Na początku
          pisano "C+M+B". Znaki te zawierają najprawdopodobniej
          błogosławieństwo "Christus Mansionem Benedicat": "Niech Chrystus błogosławi
          temu mieszkaniu". Potem, gdy łacina wyszła z użycia, a w świadomości wiernych
          pojawiła się legenda o trzech królach, łacińskie "C" zastąpiono polskim "K".
    • sibeliuss Re: Urodziny Jezusa 25.12.06, 03:51
      I w związku z powyższym?
    • Gość: Rex. Re: Urodziny Jezusa IP: *.toya.net.pl 25.12.06, 14:41
      No i widzisz jaki masz problem?
      Szkoda że wtedy nie było Urzędów Stanu Cywilnego gdzie wystawiają metryki
      urodzenia na podstawie zapisu lekarza ze szpitala. Wtedy może znałbyś dokładną
      datę a może i godzinę narodzin.
      Fakt narodzin miał miejsce a dzień Bożych Narodzin jest przyjętym terminem
      zaadoptowanym przez Chrześcijaństwo. 25 było obchodzone święto Słońca na
      terenie cesarstwa rzymskiego też dzień narodzin popularnego wśród żolnierzy
      boga Mitry. I CO TO ZMIENIA ? Ważniejsze kim jest i co dla nas zrobił niż
      dokładna data urodzin.
      • palnick Mit o Jezusie plagiatem legendy Mitry. 25.12.06, 16:06
        Cennym przykładem chrześcijańskiej propagandy milczenia, mijania się z prawdą,
        jest tak ważny dla wyznawców tej wiary dzień 25 grudnia. Obchodzone, co roku
        tzw. Boże Narodzenie gromadzi tysiące nie świadomych ludzi, niezdających sobie
        sprawy z podstępnej mistyfikacji, mającej swe korzenie w IV w. Czy świętując
        dzień 25 grudnia świętujemy tylko i wyłącznie narodziny Chrystusa? Czy
        Boże Narodzenie jest, jak nam się wydaje, dniem charakterystycznym jedynie dla
        chrześcijaństwa? Podszyte kłamstwem Boże Narodzenie, dnia 25 grudnia,
        nieustannie potwierdza Kościół, ale na szczęście, obłudy tej nie potwierdza
        historia, lecz tą z kolei znają tylko nieliczni, z powodu rozmiłowanej w fałszu
        ambony.

        W starożytnej Persji za Achemenidów, ok. 550 – 330 r. p.n.e. czczony był dość
        powszechnie Mitra – indoeuropejski bóg światła, wspomniany już w najstarszej z
        indyjskich Wed (XIV w. p.n.e.). W I wieku kult Mitry szerzył się w Rzymie
        przenoszony, głównie przez żołnierzy wojsk stacjonujących na Wschodzie oraz
        kupców z Azji Mniejszej. Wiadomym jest, że tajemniczy rytuał Mitry,dotyczący
        wyłącznie mężczyzn, przewidywał siedem stopni wtajemniczenia i ciężkie, surowe
        próby. Obszerna legenda Mitry obejmuje, ponadto jego narodziny ze skały w
        praczasach, próbę sił z bogiem Słońca zakończoną przymierzem, a dokładniej
        rzecz ujmując identyfikacją oraz walkę z kosmicznym bykiem, uważanym za
        protoplastę całej przyrody. Od II – V w. na terenie Rzymu kult Mitry uznawany
        był oficjalnie, a sam Mitra został jednym z bogów państwowych.
        Swą niezwykłą popularność zyskiwał dzięki idei, zakładającej konieczność
        aktywnej walki ze złem.

        Przejdźmy jednak do meritum. Powszechnie znany i czczony Mitra - Sol invictus,
        czyli niezwyciężony bóg słońca stał się niestety celem ataku chrześcijaństwa,
        które w owym czasie rozrastało się w potężną siłę. Chrześcijaństwo walczące do
        tej pory z religią pogańską, odkryło nowego „wroga” znacznie bardziej
        niebezpiecznego, bo „wroga” łatwo przechodzącego do świadomości i obyczajowości
        ludzi, dzięki głoszonej wierze w nieśmiertelność, zmartwychwstanie i Sąd w
        zaświatach. Legenda Mitry dawała ludziom nadzieję na życie pośmiertne i
        skuteczną walkę ze złem, dlatego też była dla chrześcijaństwa pierwszorzędnym
        oponentem. Oprócz wiary w nieśmiertelność i Sąd Ostateczny występuje szereg
        innych, zaskakujących analogii pomiędzy chrześcijaństwem a kultem Sol invictus:
        chrzest, komunia, konfirmacja, Trójca święta Mitry (znacznie starsza od
        chrześcijańskiej),nabożeństwa w świątyniach, a nawet arka i potop, żeby
        wymienić najważniejsze z nich.

        Walka między tymi religiami była zażarta i krwawa. Chrześcijaństwo nie cofało
        się nawet przed najokrutniejszymi czynami, siłą zdobywało wyznawców Mitry, a co
        najważniejsze, przejęło dzień 25 grudnia – dzień narodzin Mitry, jako
        obchodzone obecnie Boże Narodzenie. Zburzono w tamtym czasie mitreum w
        Dieburgu, a w mitreum saarburskim odnaleziono szkielet związanego kapłana,
        którego zwłoki wrzucono tam, w celu zbezczeszczenia świątyni.

        Analogie występujące między chrześcijaństwem a kultem Mitry świadczą przede
        wszystkim o potędze Mitry, którego wyznawców chrześcijanie zdobywali nie tylko
        siłą, ale także przez przejmowanie, niemalże kradzież motywów i świąt
        przynależnych Sol invictustj. Trójca święta Mitry, wybór przez chrześcijan
        niedzieli, jako dnia świątecznego, zamiast soboty, czyli biblijnego Sabatu (wg
        H. Lawera)
        Nie ulega wątpliwości, chrześcijaństwo to znakomity demagog, bo któż lepiej
        operuje fałszem i banałem? Chrześcijaństwo - kreator prawdy na własny użytek a
        w rzeczywistym rozrachunku kreator czystej fikcji.

        www.geocities.com/judaizm_humanistyczny/boe.htm
        • Gość: Akwinata Re: Mit o Jezusie plagiatem legendy Mitry. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.06, 10:54
          Czy Mitra umarł na krzyżu dla zbawienia ludzkości, głosił miłość bliźniego? Są
          o nim jakieś Ewangelie? Żył on w konkretnym czasie i miejscu?
          Czy Jezus tak jak Mitra narodził się ze skały i walczył z kosmicznym bykiem?
          • palnick Re: Mit o Jezusie plagiatem legendy Mitry. 26.12.06, 19:38
            Gość portalu: Akwinata napisał(a):

            > Czy Mitra umarł na krzyżu dla zbawienia ludzkości, głosił miłość bliźniego?
            Są o nim jakieś Ewangelie? Żył on w konkretnym czasie i miejscu?
            > Czy Jezus tak jak Mitra narodził się ze skały i walczył z kosmicznym bykiem?
            --------
            Tak, Mitra był ukrzyżowany i zmartwychwstał :-)
            Jezus tak jak mitra przyszedł na świat w okolicznościach baśniowych. Mitra
            walczył z bykiem a Jezus z szatanem na pustyni - co za różnica?
            Jezus jest archetypem zachowania, wspomagający człowieka w radzeniu sobie z
            problemami egzystencji.

            Natura nadając człowiekowi zdolność myślenia - natrafiła na jeden dość poważny
            problem. U ludzi zaczęła się pojawiać cecha autodestrukcji – a wiec swoistej
            niezgody na formę świata, który jeszcze nie osiągnął formy, ideacyjnej. Już nie
            wystarczał w przypadku człowieka zwykły system wrodzonego strachu
            przed „końcem”, wrodzonego obawy przed tą destrukcją, ten prosty system nie
            zdał roli. I gdyby natura nie podążała z rozwiązaniem tego problemu wraz
            rozwojem ludzkiego umysłu – gatunek sam uległby zagładzie. Mielibyśmy do
            czynienia z masowymi wypadkami samobójstw, nie możliwe było by przejście przez
            burzliwy okres dojrzewania. A nie ukończenie tego procesu przez osobniki danego
            gatunku równałoby się zagładzie gatunku.

            Jak więc mogła natura pozbyć się problemu, jednocześnie nie pozbywając się
            swojego najdoskonalszego tworu – człowieka? W sukurs przyrodzie idzie schemat –
            archetyp, który ułatwi znosić cierpienia, a nawet nada mu sens. Każdy z ludzi
            obdarzony został duszą altruisty – Prometeusza. Cierpienia za ludzkość nie są
            dziełem tylko Jezusa. Tak jak nie tylko Jezus rodził się niepokalanie (Gautama
            Budda. Kriszna, Zaratustra, Kwiryniusz, Attis, Adonis, Tazmun i Mitra to także
            dzieci zrodzone z dziewicy), tak jak nie tylko Jezus rodzi się w stajni i
            przemienia wodę w wino (Dionizos), i nie tylko jako jedyny zmartwychwstaje
            (Tazmun, Mitra) tak i nie tylko on jest cierpiącym za nas. Jezus, który mówi,
            że każde cierpienie ma swój cel, mówi, że może służyć ono innym – potwierdza
            jedynie przypisany do naszego gatunku i odwieczny schemat myślowy, w który
            jesteśmy wyposażeni. Ten duży mesjasz jest tylko personifikacja tego małego
            mesjasza z naszej podświadomości. To właśnie ta cecha podświadomości pomaga
            radzić sobie ze światem, nie tylko wierzącym, także nie wierzącym jak i wrogom
            jakiejkolwiek z religii. Osoba czytająca to i dociekliwa zapewne zapyta: Skoro
            Jezus jest tylko „archetypem postawy altruisty”, a przednim takich archetypów
            było nie mało to, dlaczego akurat przetrwała tylko ta jego personifikacja
            Wszystkim tym odpowiadam: ze zwykłej wygody i racjonalności. Jezus niósł za
            sobą o wiele więcej niż tylko jeden „archetyp postawy altruisty”, niósł
            wszystkie archetypy postaw. Jezus stał się hybryda wszystkich bogów i mitów.
            Połączył w sobie: pacyfistów-zwycięzców, nauczycieli-uczniów, pokornych-
            stanowczych, buntowników-konserwatystów, i tak dalej i tak dalej. W
            ewangelicznym życiorysie Jezusa odnajdziemy bez trudu wszystko, w co wierzył
            ówczesny świat Rzymski. Co jest oczywiste – bo tylko takiego boga równego innym
            (a raczej potężniejszego) mógł zaakceptować lud PAX ROMANA i przyjąć go jak
            swojego. Tu już działał geniusz św. Pawła genialnego marketingowca swojej epoki.

            Jaka będzie konkluzja? To nie człowiek wymyślił „archetypy postaw” jedynie je
            zaobserwował i wykorzystał aby utrwalić własną władze, zdobyć pieniądze, sławę
            a nawet stać się NIEŚMIERTELNYM.
            • mg2005 Re: Mit o Jezusie plagiatem legendy Mitry. 26.12.06, 21:00
              Sugerujesz, że religia jest wytworem ewolucji ?...

              Moim zdaniem to co piszesz jest niezborne logicznie.
              • palnick Re: Mit o Jezusie plagiatem legendy Mitry. 26.12.06, 21:54
                mg2005 napisał:

                > Sugerujesz, że religia jest wytworem ewolucji ?...
                >
                ----------
                W pewnym sensie tak. Z tym, ze religia w miarę wzrostu świadomości człowieka
                znajduje się w odwrocie. Dla wielu ludzi nie jest już niezbędną podporą
                psychologiczną w pokonywaniu problemów egzystencjalnych. Bogu świat się kurczy.
            • Gość: Akwinata Re: Mit o Jezusie plagiatem legendy Mitry. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.06, 21:44
              palnick napisał:
              > Tak, Mitra był ukrzyżowany i zmartwychwstał :-)
              Ale z jakiego powodu został ukrzyżowany? Z tego co Jezus? Co teraz się dzieje z
              Mitrą, co przekazał ludziom?

              > Jezus tak jak mitra przyszedł na świat w okolicznościach baśniowych. Mitra
              > walczył z bykiem a Jezus z szatanem na pustyni - co za różnica?
              To, że obaj z kimś "walczyli" to już wystarczy za plagiat? Byk kusił Mitrę do
              złego tak jak Szatan Jezusa?
              • palnick Re: Mit o Jezusie plagiatem legendy Mitry. 26.12.06, 21:56
                Gość portalu: Akwinata napisał(a):

                > palnick napisał:
                > > Tak, Mitra był ukrzyżowany i zmartwychwstał :-)
                > Ale z jakiego powodu został ukrzyżowany? Z tego co Jezus? Co teraz się dzieje
                z
                >
                > Mitrą, co przekazał ludziom?
                >
                > > Jezus tak jak mitra przyszedł na świat w okolicznościach baśniowych. Mitr
                > a
                > > walczył z bykiem a Jezus z szatanem na pustyni - co za różnica?
                > To, że obaj z kimś "walczyli" to już wystarczy za plagiat? Byk kusił Mitrę do
                > złego tak jak Szatan Jezusa?

                ---------
                Nie interesuje mnie spieranie się o to która z baśniowych postaci jest większym
                herosem :-)
                Wykaż wyższość Królowej Śniegu nad Harry Potterem.
    • Gość: Magda Re: Urodziny Jezusa IP: *.adsl.inetia.pl 25.12.06, 15:13
      Bardzo mnie bawi, że są jeszcze tacy, którzy to wciąż na nowo odkrywają. :)
      Nawet bycie ateistą ciebie nie tłumaczy bo ta "umowna" kwestia daty urodzin
      jest wałkowana co roku (również w szkole ale może masz 6 lat).
      • palnick Re: Urodziny Jezusa 25.12.06, 16:17
        Gość portalu: Magda napisał(a):

        > Bardzo mnie bawi, że są jeszcze tacy, którzy to wciąż na nowo odkrywają. :)
        > Nawet bycie ateistą ciebie nie tłumaczy bo ta "umowna" kwestia daty urodzin
        > jest wałkowana co roku (również w szkole ale może masz 6 lat).

        -----
        Ja też świetnie się bawię. Najbardziej tym, że wielu ludzi nie zdaje sobie
        sprawy iż umowność dotycząca daty urodzin rozciąga się na całą mityczną postać
        Jezusa :-)
        • Gość: Magda Re: Urodziny Jezusa IP: *.adsl.inetia.pl 25.12.06, 16:42
          palnick napisał:

          > Ja też świetnie się bawię. Najbardziej tym, że wielu ludzi nie zdaje sobie
          > sprawy iż umowność dotycząca daty urodzin rozciąga się na całą mityczną
          postać Jezusa :-)

          A mnie jeszcze bardziej bawi, że pewnie uważasz się za mądrego. :)

          O kwestii istnienia Chrystusa nie mam ochotu rozmawiać. Czcza rozmowa, która
          żadnej strony nie przeciągnie na swoją. Mam w rodzinie ateistów i takie
          pogawędki zwyczajnie już mnie nudzą. Ale jestem tolerancyjna - słowo obce
          ateistom.
          • palnick Re: Urodziny Jezusa 25.12.06, 18:55
            Gość portalu: Magda napisał(a):

            >Ale jestem tolerancyjna - słowo obce ateistom.

            ----------
            :-))))))))))))

            ....W trzeciej czesci swego intrygujacego artykulu o Qumran oraz odkrytych w
            poblizu zwojach Jerzy Sedziak (Qumran 3 - Czy Jezus z Nazaret Byl
            Essenczykiem ?; "HORYZONT", mail.ozlinx.comau/~kangur/) pisze co
            nastepuje:_____
            _____ (...) Czytalem dziela naukowców, na przyklad Johna Allegro, ktory byl
            czlonkiem Miedzynarodowej Komisji Wydawniczej przygotowujacej Zwoje do
            publikacji, Roberta Eisenmana, Lawrenca Schiffmana i paru innych. Pod wplywem
            tej lektury moj sceptycyzm jeszcze bardziej poglebil sie i w pewnym momencie
            wylonil mi sie obraz pierwotnego chrzescijanstwa i Jezusa calkiem odmienny od
            tego jaki prezentowali ksieza w publikacjach koscielnych. Sila niektorych
            argumentow uzytych w wywodach tych naukowcow byla wielka. Z niepokojem
            uswiadomilem sobie fakt, ze pomiedzy historycznym Jezusem z Nazaretu a
            Chrystusem wiary istnieje jakas wielka, dziwna, niepojeta przepasc; przepasc, o
            ktorej nie wiedza lub nie chca wiedziec ci, ktorzy nie czytaja niezaleznych
            zrodel naukowych lub rzadko zagladaja do nich. Zaczalem rozumiec wreszcie
            dlaczego niektorzy historycy i biografowie mowili i mowia nam, ze ewangelie nie
            sa dokumentami na ktorych mozna polegac. I faktycznie, z historycznego punktu
            widzenia Jezus jest postacia mglista, choc malo kto zaprzecza temu, ze naprawde
            istnial i zyl w Palestynie na poczatku naszej ery. Obecnie malo ktory
            publicysta, swiecki lub koscielny kwestionuje jego historycznosc, natomiast
            coraz czesciej i glosniej kwestionuje sie jego autentycznosc. (...)
            Podobnie jak wielu naukowcow nie kwestionuje historycznosci Jezusa, choc jestem
            calkiem pewien, ze w postaci przedstawionej w Biblii nigdy nie istnial.(...)
            W kazdym razie, bardzo dziwne, wrecz podejrzane jest to, ze autorow czterech
            ewangelii prawie nie interesuje swiat w ktorym zyl Jezus i apostolowie. Co
            gorsza, nie interesuja ich nawet Essenczycy, ktorzy w owym czasie byli duza,
            wplywowa sekta w Palestynie, jak pisze Jozef Flawiusz w "Wojnach zydowskich."
            Mozna wiec powaznie zastanowic sie, jakie cele przyswiecaly autorom ewangelii,
            ze uznali za stosowne pominac milczeniem ten najwazniejszy dla chrzescijanstwa
            nurt judaizmu. (...)
            Co sie tyczy drugiego argumentu, w tekstach Zwojow slowo 'Jezus' rzeczywiscie
            nigdzie nie figuruje, natomiast wiele razy uzyty jest w nich tytul '"Nauczyciel
            Sprawiedliwosci". Z tekstow qumranskich wynika, ze byl to enigmatyczny
            przywodca ktorego essenczycy uwazali niewatpliwie za swojego duchowego wodza,
            podobnie jak katolicy papieza. (...)_____
            ..a ja chcialbym zwrocic uwage czytelnika na, bez watpienia, scisle
            chrzescijanskie pozycje z jakich wypowiada sie J.Sedziak. W odroznieniu bowiem
            od “naukowcow koscielnych” (coz za wspanialy oxymoron), ktorzy przez 50 lat –
            nie dopuszczajac niezaleznych uczonych do posiadanych materialow – starali sie
            utrzymac monopol interpretacyjny tekstow Zwojow - nie ma Sedziak najmniejszych
            problemow z pogodzeniem chrzescijanstwa z wiedza pochodzaca z najwiekszego
            odkrycia XX wieku. (wszystkich anglojezycznych zainteresowanych ‘Zwojami’
            pragne odeslac do: aolsearch.aol.com/dirsearch.adp?query=qumran; , na
            dobry poczatek :O)

            ....Wlasne stanowisko na historycznosc Jezusa prezentowalem na tym Forum
            przynajmniej dwukrotnie, przy czym jest to stanowisko oparte na argumencie
            logicznym, badz, jak kto woli, na argumencie zdroworozsadkowym. Jest ono
            niezalezne od wymowy odkryc nad Morzem Martwym, a przy tym doszedlem do niego
            ponad dziesiec lat temu – przed zderzeniem sie z Qumran, na poczatku lat 90.
            Oto najistotniejszy fragment znanego tu tekstu:____
            ____W zaistnialych okolicznosciach nie od rzeczy jest zatem przypominac, i
            przypominac, ze gdyby Jezus rzeczywiscie byl postacia historyczna, na jaka
            ustawicznie jest kreowany, to przynajmniej o polowie jego cudownych dokonan
            trabiliby wspolczesni mu historycy, pisarze, poeci, skryby nadworne, pismienni
            wladcy oraz wszyscy inni wyedukowani ludzie. Chociaz jeden taki by sie znalazl
            wtedy!!!
            ....Tymczasem, dziwy to nieslychane i pewnie cudowne tez, czlowiek ktory ponoc
            chodzil po wodzie, lawitowal, czynil slynne “stoliczku nakryj sie” przy ktorym
            wszyscy najadali sie do syta, uzdrawial tredowatych, oblakanych, i slepcow,
            oraz (co jako zywo gwozdziem repertuaru byc musi) przywracal do zycia mocno
            zalatujace juz zwloki zmarlych wczesniej osobnikow – czlowiek taki nie doczekal
            sie najmniejszej wzmianki u swoich wspolczesnych. W calym cesarstwie rzymskim,
            i okolicach, NIKT!! jakos nie dostrzegl egzystencji tej Wielkiej Jednostki.
            Ktora, dla swych dokonan, musialaby byc przeciez boskiego pochodzenia, i
            zwlaszcza jako taka nie moglaby przejsc niezauwazona. Dlaczego?
            ....Odpowiedz jest prosta i jedna. Takiej jednostki po prostu NIGDY! nie bylo.
            Taki czlowiek moze wylacznie byc jednym Wielkim Klamstwem. Badz tez, jak kto
            woli - basnia dla doroslych. Ktorzy, dzieki wczesniejszym staraniom wlasnych
            wychowawcow, wierza w jej prawdziwosc niczym dzieci w istnienie
            krasnoludkow.____
            ....Gwoli wyjasnienia chcialbym nawiazac to rozgraniczenia pomiedzy
            historycznoscia a autentycznoscia, ktore zaproponowal J.Sedziak. Otoz dla J.S.
            znany nam z Nowego Testamentu Jezus nie jest wprawdzie postacia autentyczna ale
            historyczna jest jak najbardziej. Innymi slowy (nie tylko) Sedziak uwaza, iz
            MUSIAL!!! istniec jakis pierwowzor Jezusa (byc moze byl to ktorys z
            essenskich ‘Nauczycieli Sprawiedliwosci’) na bazie ktorego powstal pozniejszy a
            znany nam wszystkim Jezus. I wlasnie ten (taki) Jezus bylby zarowno postacia
            historyczna jak i autentyczna.
            • Gość: Magda Re: Urodziny Jezusa IP: *.adsl.inetia.pl 25.12.06, 20:19
              Wybacz... Myślisz, że ktoś to przeczyta? Szczególnie, że to nie jest twoja
              odpowiedź tylko przydługi cytat? A może byś się tak wysilił na kilka własnych
              słów? O ile oczywiście potrafisz...
              Pozdrawiam :)
              • palnick Re: Urodziny Jezusa 25.12.06, 21:21
                No to krótko:

                Każda z grup wyznaniowych wywodzi swój rodowód z BASNIOWEJ KONSTRUKCJI będącej
                wytworem, projekcją ludzkiego umyslu.
                Nie ma w tym FAKTYCZNEGO OBCOWANIA Z ABSOLUTEM jako, ze wszystkie w takim samym
                stopniu pozostaja w sferze fantasmagorii.
                Jezus Chrystus, jakiego dziś znamy, jest kompilacją - dzieckiem marketingowego
                geniuszu św. Pawła. Ktoś taki jak opisany w ewangeliach realnie nigdy nie
                istniał.
            • cytrynowa.alternatywa Re: Urodziny Jezusa 26.12.06, 07:22
              Wedle powazniejszych badan, niz Sedziaka, ow Nauczyciel Prawodzadnosci to Jan
              Chrzciciel, natomiast Jezusem moze byc inna postac ze Zwojow, a mianowicie
              Grzeszny Kaplan. Coz zwoje nie byly Jezusowi przychylne
            • mg2005 Re: Urodziny Jezusa 26.12.06, 21:21
              1. W tamtym czasie nie było TV, telefonów ,gazet...
              2. Natomiast działało wielu "cudotwórców" i "proroków".
              Działalność Jezusa mogła utonąć w 'szumie informacyjnym'.

              3. Jak wyjaśnisz powstanie "mitycznej" postaci Chrystusa w ciągu kilku lat ?
              12 prostych żydów wymyśliło tę postać, jej życiorys (dlaczego na wzór Mitry?,
              jej nauki i słowa (tego nie mógł wymyśleć przeciętny człowiek) ?

              4. Dlaczego oddali życie w imię tego kłamstwa, które sami wymyślili ?
          • alexanderson Re: Urodziny Jezusa 25.12.06, 19:19
            Magda napisała:
            > Ale jestem tolerancyjna - słowo obce ateistom.

            Dlaczego generalizujesz i obrażasz bliźnich, imputując im poglądy, których nie
            podzielają?
            • Gość: Magda Re: Urodziny Jezusa IP: *.adsl.inetia.pl 25.12.06, 20:17
              alexanderson napisał:

              > Dlaczego generalizujesz i obrażasz bliźnich, imputując im poglądy, których
              nie podzielają?

              Jakich bliźnich obrażam??? Kto jest ten "bliźni"?
              • Gość: Rex. Re: Urodziny Jezusa IP: *.toya.net.pl 25.12.06, 22:56
                palnick swoje mądrości szerzy wśród analfabetów w Rumunii, tam próbuje
                zorganizować swoją sektę. Najpierw oni chcą aby ich nauczył czytać, a jak
                przeczytają Biblię to on bedzie im tłumaczył jak ją należy rozumieć.Coś na tym
                forum nie może znalezć naśladowców, albo za słabo się stara.
                A Biblię uważa za podręcznik naukowy wg. którego udowadnia się lub zaprzecza
                faktom historycznym. I jeśli coś nie pasuje to wszystko jest nieprawdą.
                • husyta Opowiedz Palnickowi jak zostałeś chrześcijaninem 26.12.06, 12:13
                  I jak żyjący Jezus zmienił twoje życie.
                  • Gość: Rex. Re: A ty husytą. IP: *.toya.net.pl 26.12.06, 14:39
                    • husyta Re: A ty husytą. 26.12.06, 19:08
                      Proszę bardzo:
                      Jan Hus jest dla mnie przykładem człowieka, który miał odwagę przeciwstawić się
                      skorumpowanemu papiestwu, za co zginął na stosie.

                      Ładnie o tym pisła Maria Konopnicka
                      www.literatura.hg.pl/hus.htm
                      • 3promile Re: A ty husytą. 26.12.06, 19:24
                        Każda zinstytucjonalizowana religia jest źródłem zła. I to zło trzeba zwalczyć.
                        Trzeba mu przeciwstawić siłę nieobciążonego dogmatami umysłu. Czego państwu i
                        sobie życzę.
                        • mg2005 Re: A ty husytą. 26.12.06, 20:39
                          3promile napisał:

                          > Każda zinstytucjonalizowana religia jest źródłem zła.

                          Dlaczego ?

                          > I to zło trzeba zwalczyć.

                          W jaki sposób ?
                          • 3promile Re: A ty husytą. 26.12.06, 20:45
                            Jest zła, bo zakłada wyższość wierzących nad niewierzącymi lub też nad
                            wierzącymi w coś/kogoś innego. Publiczne wyznawanie religii powinno być karalne,
                            jak publiczne wyznawanie faszyzmu.
                            • palnick Re: A ty husytą. 26.12.06, 21:58
                              3promile napisał:

                              > Jest zła, bo zakłada wyższość wierzących nad niewierzącymi lub też nad
                              > wierzącymi w coś/kogoś innego. Publiczne wyznawanie religii powinno być
                              karalne, jak publiczne wyznawanie faszyzmu.

                              -------
                              Pełna zgoda.
                            • Gość: Rex. Re: 3 promile IP: *.toya.net.pl 26.12.06, 22:00
                              Odpowiednie dla ciebie, w twoim stanie, bedzie powiedzenie - " Nie dyskutuj z
                              nikim kto ma nad Tobą pół litra przewagi"
                              • 3promile Re: 3 promile 26.12.06, 22:17
                                <środkowy palec>
                            • husyta Re: A ty husytą. 26.12.06, 22:36
                              3promile napisał:

                              > Jest zła, bo zakłada wyższość wierzących nad niewierzącymi lub też nad
                              > wierzącymi w coś/kogoś innego. Publiczne wyznawanie religii powinno być
                              karalne,jak publiczne wyznawanie faszyzmu.

                              Atakujesz słomianego chochoła.
                              Tworzysz nieuzasadnione założenie, że wiara "zakłada wyższość wierzących nad
                              niewierzącymi", a następnie zrównujesz wiarę z faszyzmem.
                              Ateizm to wiara. że nie ma Boga i jest o wiele bliższy faszyzmowi niż
                              jakakolwiek inna ideologia.

                              Ponadto masz kłopoty z logiką i trzeźwym myśleniem. Chcąc karać ludzi, którzy w
                              coś wierzą, musiałbyć karać ateistó, którzy wierzą, że nie ma Boga.
                              • 3promile Re: A ty husytą. 26.12.06, 23:24
                                Ateizm nie jest wiarą, durniu - ateizm zakłada, że dostępna nam wiedza nie
                                stwierdza obecności pierwiastka boskiego. Więc nie kłam, że ateiści wierzą w
                                "Nieboga". Ateiści rozkładają ręce i pytają - gdzie? kto? kiedy? pokażcie! A co
                                do szkodliwości teizmów wszelakich , to wystarczy prześledzić historię ludzkości.
                                • husyta Re: A ty husytą. 27.12.06, 00:24
                                  Jestem wielce zaszczycony, że nazwałeś mnie durniem. Pokauzje to, jak wielki
                                  masz szacunek do ludzi, którzy nie podzielają twoich poglądów.

                                  Dobrze napisałeś: "ateizm zakłada, że dostępna nam wiedza nie stwierdza
                                  obecności pierwiastka boskiego" ..

                                  Eliminujesz słowo 'wierzyć', zastępując go słowem 'zakładać'.

                                  Żeby założyć, że "dostępna nam wiedza nie stwierdza obecności pierwiastka
                                  boskiego" trzeba zamknąć oczy na wszystkie materiały dowodowe pokazujące, że
                                  życie ma swego Stworzyciela!

                                  Zakładaj sobie dalej; tym co piszesz sam dowodzisz, że wierzyśz, że nie ma
                                  Boga, ztaem jesteś człowiekiem wierzącycm inaczej.
                                  • 3promile Re: A ty husytą. 27.12.06, 00:36
                                    No dobra, niech ci będzie - nie jesteś durniem; jesteś palantem. Tę swoją
                                    scholastykę możesz sobie włożyć w wiadomy otwór.
                                    • husyta Jaka jest jednostka kultury osobistej 27.12.06, 20:47
                                      Kiedyś było pytanie, jaka jest jednostka inteligencji.
                                      Odpowiedź - 1 cjant. Jedną tysięczną cjanta był milicjant.

                                      Analogicznie zapytam:
                                      Jaka jest jednostka kultury osobistej
                                      Odpowiedź: 1 mil.
                                      1 mil była kultura osobista osoby o inteloigencji 1 milicjanta.
                                      Jedna setna mila to promil. Ty masz trzy promile.
                                      • supaari Re: Jaka jest jednostka kultury osobistej 27.12.06, 23:16
                                        husyta napisał:
                                        > Jaka jest jednostka kultury osobistej
                                        > Odpowiedź: 1 mil.
                                        > 1 mil była kultura osobista osoby o inteloigencji 1 milicjanta.
                                        > Jedna setna mila to promil. Ty masz trzy promile.
                                        >

                                        Jedna setna mila to centymil... :-)
                                        • husyta Re: Jaka jest jednostka kultury osobistej 27.12.06, 23:21
                                          supaari napisał:

                                          > husyta napisał:
                                          > > Jaka jest jednostka kultury osobistej
                                          > > Odpowiedź: 1 mil.
                                          > > 1 mil była kultura osobista osoby o inteloigencji 1 milicjanta.
                                          > > Jedna setna mila to promil. Ty masz trzy promile.
                                          > >
                                          >
                                          > Jedna setna mila to centymil... :-)
                                          >
                                          Masz rację, przewartościowałem 3promila 10-krotnie.
                                          • supaari Re: Jaka jest jednostka kultury osobistej 27.12.06, 23:27
                                            husyta napisał:
                                            > Masz rację, przewartościowałem 3promila 10-krotnie.
                                            >
                                            >

                                            Tego akurat nie mogę dostrzec...
                                            1. 1 mil (od "miły") może być jednostką kultury osobistej.
                                            2. Przedrostek "pro" może mieć różne znaczenia: (a) przychylny, (b) zastępca,
                                            (c) niższy.
                                            3. W znaczeniu (c) przedrostek "pro" może nadawać jednostce "promil"
                                            wymowę "niższy niż mil", ale skala niższości pozostaje wciąż niewiadoma.
                                            4. Przeszacowanie 10-krotne oznaczałoby, że "promil" to "milimil".
                                            • husyta Re: Jaka jest jednostka kultury osobistej 27.12.06, 23:39
                                              promil to jedna tysięczna całości.
                                              pl.wikipedia.org/wiki/Promil
                                              • supaari Re: Jaka jest jednostka kultury osobistej 27.12.06, 23:41
                                                husyta napisał:

                                                > promil to jedna tysięczna całości.
                                                > pl.wikipedia.org/wiki/Promil

                                                OK. Ale to musiałby być "promilmil".
                                                • supaari Odwołuję! 27.12.06, 23:43
                                                  supaari napisał:

                                                  > husyta napisał:
                                                  >
                                                  > > promil to jedna tysięczna całości.
                                                  > > pl.wikipedia.org/wiki/Promil
                                                  >
                                                  > OK. Ale to musiałby być "promilmil".
                                                  >

                                                  promil to jedna tysięczna całości bezmianowej. Więc "promolmil" byłby bełkotem.
                                                  Obstaję przy "milimilu".
                                                  • husyta Re: Odwołuję! 27.12.06, 23:46
                                                    supaari napisał:

                                                    >>
                                                    > Obstaję przy "milimilu".
                                                    >
                                                    W tej grze słów potrzebny był promil ;-)
              • alexanderson Re: Urodziny Jezusa 27.12.06, 17:26
                Gość portalu: Magda napisał(a):
                > Jakich bliźnich obrażam??? Kto jest ten "bliźni"?

                Cóż, dla mnie bliźni to każdy człowiek - widocznie dla tolerancyjnej Magdy nie.
        • mg2005 Re: Urodziny Jezusa 26.12.06, 21:25
          palnick napisał:


          > umowność dotycząca daty urodzin rozciąga się na całą mityczną postać
          > Jezusa :-)


          Skoro tak twierdzisz, to podaj dowód, zamiast luźnych hipotez.
          • Gość: Rex. Re: Urodziny Jezusa IP: *.toya.net.pl 26.12.06, 22:06
            Poganie nazywają siebie ateistami aby dowartościować swoją osobowość, ale w
            dalszym ciągu pozostają tylko poganami.
            • husyta Ateizm to nie pogaństwo 26.12.06, 22:24
              Gość portalu: Rex. napisał(a):

              > Poganie nazywają siebie ateistami aby dowartościować swoją osobowość, ale w
              > dalszym ciągu pozostają tylko poganami.

              Pogaństwo to nie to samo co ateizm. Ateizm to wiara że nie ma Boga i nie ma
              świata duchowego. W czasach Jezusa poglądy takie wyznawali saduceusze.

              Poganie wierzą w świat duchowy i czczą różne bożki czy duchy często
              przedstawione w formie obrazów czy figur.

              Prorocy Starego Testamentu często wręcz driwli z Izraelitów, którzy odeszli od
              Boga i zaczęli czcić figury,

              Jeremjasz
              10,3 Gdyż bóstwa ludów są marnością. Są dziełem rąk rzemieślnika pracującego
              dłutem w drzewie, ściętym w lesie,
              10,4 które przyozdabiają srebrem i złotem, umacniają gwoździami i młotami, aby
              się nie chwiało.
              10,5 Są jak straszak na polu ogórkowym, nie mówią, trzeba je nosić, bo nie mogą
              chodzić. Nie bójcie się ich, bo nie mogą szkodzić, lecz nie mogą też nic
              dobrego uczynić.
              • Gość: Rex. Cóś takiego. IP: *.toya.net.pl 26.12.06, 22:40
                A husytyzm jest czeską sektą religijną i narodowo-społeczną, powstałą na
                przełomie XIV i XVw. i stali się renegatami KK.



                Powiększyłeś grono osób, które wiedzą lepiej.

                • 3promile Re: Cóś takiego. 26.12.06, 23:27
                  A katolicyzm jest sektą, która miała dobrych lobbystów, dzięki którym Jeszua
                  zamiast pozostać czcigodnym prorokiem, został obwołany bogiem - na drodze
                  głosowania...
                • husyta Re: Cóś takiego. 27.12.06, 00:32
                  Gość portalu: Rex. napisał(a):

                  > A husytyzm jest czeską sektą religijną i narodowo-społeczną, powstałą na
                  > przełomie XIV i XVw. i stali się renegatami KK.
                  >
                  > Powiększyłeś grono osób, które wiedzą lepiej.
                  >
                  Tak zapewne podają katolickie podręczniki seminaryjne.

                  Husa papiści spalili na stosie, bo ośmielił się wezwać papieża, aby nie
                  organizował krucjaty przeciwko Neapolowi, ogłaszając przy tym odpuszczenie
                  grzechów tym, którzy wezmą udział w krucjacie.

                  Podobnie nastepni papieże zorganizowali pięć krucjat przeciwko Czechom, aby
                  wytępić husytyzm. Papież Marcin nawet Jagiełłę nakłaniał do wytępienia husytów.
                  Krucjaty papistów na Czechy nazwano wojnami husyckimi. To tak, jakby agresję
                  Niemców na Polskę nazwać wojną polską.

                  Tak, dla katolików husyci to sekta, bo wzywali do powrotu do Biblii.

                  Katolicyzm polski zionie szczególną nienawiścią do husytów i tą nienawiść do
                  dzisiaj podsyca.
            • palnick Re: Urodziny Jezusa 26.12.06, 22:41
              Gość portalu: Rex. napisał(a):

              > Poganie nazywają siebie ateistami aby dowartościować swoją osobowość, ale w
              > dalszym ciągu pozostają tylko poganami.

              -------

              To zdanie leży u źródła każdej wojny religijnej, ułatwia mordowanie ludzi o
              odmiennych poglądach. Konkwistadorzy wymordowali zastępy Majów i Inków - bo to
              tylko poganie. Zniszczyli świadectwa ich kultury.
              Taki pogląd jest katalizatorem poglądów o wyższości jednej grupy i nikczemności
              odmieńców. Z niego wywodzi się teoria nordyckiego nadczłowieka hitleryzmu,
              która spowodowała największe jednostkowe ludobójstwo w historii. Palmę
              pierwszeństwa w dłuższym dystansie dzierży bohatersko rzymski katolicyzm.
              Religie, zwłaszcza trzy, wywodzące się ze starego testamentu są źródłem
              wszystkich nieszczęść ludzkości. Religia to zaraza wyniszczająca mózg i
              samodzielne myślenie. To główny hamulec rozwoju cywilizacji i kultury.
              To najbardziej udane dzieło szatana:-)
            • edico Re: Nikczemność religijna IV RP - czyli katolicyzm 26.12.06, 23:32
              Gość portalu: Rex. napisał(a):

              > Poganie nazywają siebie ateistami aby dowartościować swoją osobowość, ale w
              > dalszym ciągu pozostają tylko poganami.
              Święty Kościoła, Jan Chryzostom (350-407) pisał: "Nie byłoby już pogan, gdybyśmy
              okazali się prawdziwymi chrześcijanami". Jan XII (16 XII 955 - złożony z urzędu
              963, zm. 14 V 964)

              - papież Jan XII (16 XII 955 - złożony z urzędu 963; zm. 14 V 964):
              Był wnukiem osławionej w dziejach Rzymu Marozii. Wybrany na papieża w wieku
              zaledwie 16 (18) lat. Koronował na cesarza króla Ottona I Wielkiego (962), co
              na kilkaset lat związało Stolicę Apostolską z cesarstwem; miało ono bronić
              papiestwa w zamian za przysięgę wierności. Otto podarował mu tzw. Privilegium
              Ottonianum, potwierdzający dotychczasowe donacje cesarzy dla Kościoła.
              Oskarżony o niemoralne życie (zarzucano mu m. in. kazirodztwo) został złożony
              z urzędu, a na jego miejsce wybrano papieża Leona VIII, którego Jan XII
              wkrótce jednak obalił. Z pałacu laterańskiego uczynił harem, a zginął w łóżku
              zamężnej kobiety, zabity przez jej męża. Bp Liutprand z Cremony napisał, że
              Jan XII "był już u kresu swego haniebnego żywota: zginął śmiertelnie ugodzony
              w głowę przez diabla w czasie cudzołóstwa w domu kobiety zamężnej". Miał
              wówczas 28 lat.

              - papież Jan XIII (l X 965 - 6 IX 972):
              Syn Teodory zw. Młodszą, brat Jana Krescencjusza I (zm. 984 r.), kuzyn
              Alberyka II ze Spoleto (niektórzy twierdzą, że był synem Jana Espicopusa nie
              spokrewnionego z z Krescencjuszami). Jego wybór dzięki poparciu cesarza Ottona
              I wywołał bunt rzymskiej szlachty, która go następnie uwięziła w Zamku św.
              Anioła, a potem więziła w zamku w Kampanii). Za pomocą Krescencjuszów w 966 r.
              zbiegł do Kapui. W zamian za obronę i gościnę podniósł Kapuę do rango
              arcybiskupstwa. Stamtąd wezwał cesarza Ottona I i za pomocą jego armii w
              listopadzie 966 r. wrócił do Rzymu i rządził do końca pod opieką cesarza. Na
              synodzie w Rawennie (967) uchwalili wspólnie zakaz małżeństw duchownych. Za
              jego pontyfikatu Polska przyjęła chrzest (966) i ustanowiono pierwsze
              biskupstwo misyjne w Poznaniu.

              - papież Bonifacy VII (VII.974-VII.974) (VIII.984-VII.985):
              Rzymianin. Brał udział w spisku Krescencjuszów. Uwięził papieża Benedykta VI i
              wydał na niego wyrok śmierci. Po 40 dniach rządów zagrożony przez hrabiów
              Tuskulum, antypapież Bonifacy VII zabrał część skarbu watykańskiego, by go
              spieniężyć i uciekł. Po śmierci Benedykta VII wybrano w grudniu 983 r. Jana
              XIV. Śmierć popierającego go 28-letniego cesarza Ottona II wykorzystał
              Bonifacy VII. Powrócił w kwietniu 984 r. do Rzymu i wtrącił Jana XIV do
              więzienia w Zamku św. Anioła. Kazał go zamorzyć glodem lub otruć, a ciało
              papieża polecił wystawić na widok publiczny przed bramą Zamku św. Anioła, by
              wyszydzić w ten sposób stronnictwo cesarskie. Zmarł nagle, prawdopodobnie
              otruty. Jego ciało lud rzymski pokłuł lancami, po czym wleczono je za nogi po
              ulicach Rzymu i porzucono nagie zwłoki u stóp konnego posągu Marka Aureliusza.

              - papież Sylwester II (2 IV 999 - 12 V 1003:
              Był francuskim mnichem. Przybrał imię Sylwester, nawiązując do pontyfikatu
              wybitnego papieża, św. Sylwestra I (314-335). Potępiał symonię i nepotyzm
              (obsadzanie stanowisk kościelnych krewnymi). Będąc zwolennikiem uniwersalizmu,
              chciał utworzyć jedno państwo chrześcijańskie, na wzór cesarstwa rzymskiego.
              Razem z Ottonem III, na którego miał duży wpływ, zadecydował o nadaniu
              Kościołowi w Polsce formy organizacyjnej, co zostało zrealizowane podczas
              zjazdu gnieźnieńskiego w 1000 r. Był jednym z najbardziej wykształconych ludzi
              swej epoki, także w naukach ścisłych, i ponoć posłużył Goethemu za pierwowzór
              doktora Fausta. Zmarł niedługo po powrocie z wygnania, na które został skazany
              wraz z cesarzem przez lud rzymski. Dzięki szatanowi żyje jednak do dziś!!!
              Kiedy umierał, widział wyraźnie, jak wchodzi w niego szatan.
              Wezwał "zaufanych" księży i nakazał im natychmiast po smierci poćwiartować
              swoje grzeszne ciało, aby dusza mogła uciec, nim na dobre owładnie nią
              diabelska moc. Tak też uczyniono. Nie na wiele to się jednak zdało. Jak mówi
              legenda, w chwili wyboru kolejnego nowego papieża szatan potrząsa grobowcem
              Sylwestra II w nadziei, że w tak uroczystym dniu kawałki ciała zrosną się w
              jedną całość i diabeł będzie mógł zabrać duszę do piekła. Kiedy do tego
              dojdzie, Sylwester II ruszy naprawdę w swą ostatnią drogę, a papiestwo
              osiągnie swój kres.

              - papież Aleksander VI (11 VIII 1492 - 18 VIII 1503:
              Jego pontyfikat to upadek papiestwa. Czuł się bardziej monarchą niż papieżem.
              Miał czworo dzieci, których dobro było ważniejsze od spraw Kościoła. Jego
              postępowanie piętnował słynny kaznodzieja Girolamo Savonarola. W 1500 r.
              ogłosił krucjatę przeciwko Turkom. Na plus można mu policzyć fakt, że popierał
              sztukę, był bardzo tolerancyjny, a także bardzo cenił Polaków.
              Papież Aleksander VI zmarł po długiej chorobie 11 sierpnia 1503 r. Jego ciało
              strasznie spuchło. Na tej podstawie oskarżono go o pakt z szatanem i
              zorganizowano godny władcy piekieł pogrzeb. Do nóg zmarłego przywiązano sznury
              i do krypty grobowej przeciągnięto nieboszczyka po całym mieście, żeby wszyscy
              mogli zobaczyć, czym grozi spółka z diabłem.

              - papież Formozus (6 X 891 - 4 IV 896):
              Był uwikłany w polityczno-terytorialne spory cesarzy sąsiadujących z Italią
              księstw. Podczas ostatniej w jego życiu kolacji trzech księży trzymało go
              przyciśniętego do stołu, a dwóch innych, na siłę rozwierając mu usta, wlewało
              truciznę. Nie był to jednak koniec makabry. Dziewięć miesięcy po jego śmierci
              papież Stefan VI (VII) (896-897), chcąc udowodnić, że Formozus sprawował
              władzę bezprawnie... wezwał nieszczęśnika pod sąd. Ciało byłego papieża
              wydobyto z grobowca. Rozkładające się zwłoki ubrano w papieskie szaty i
              posadzono na ławie oskarżonych przed sądem na tzw. synodzie "trupim". By prawu
              stało się zadość, wyznaczono obrońcę z urzędu. Mimo ciężkich oskarżeń papież
              nie okazał skruchy, a nawet nie raczył się odezwać. Nic dziwnego, że sprawę
              przegrał. Uznano go winnym grzechów śmiertelnych. Pontyfikat Formozusa uznano
              tam za nieprawy, a zwłoki zbezczeszczono. Figuruje jednak w oficjalnym spisie
              papieży. Po ogłoszeniu wyroku zdarto zeń szaty papieskie i ucięto dwa palce,
              którymi Stefan VI błogosławił wiernych. Ciało wrzucono do Tybru, ale uschnięte
              zwłoki... nie utonęły! Odnalezione przez zwolenników Formozusa, zostały
              jeszcze raz pochowane w rodzinnym grobowcu. Kilka tygodni później antypapież
              Romanus nakazał ich ekshumację i przywrócił Formozusowi należną mu cześć: jako
              prawowity papież ponownie spoczął w grobowcu na Laternie. Ale tylko na
              dziesięć lat. Gdy do władzy doszedł Sergiusz III, rozpoczął rewizję
              nadzwyczajną. Resztki Formozusa znowu wydobyto z krypty, znowu przyodziano w
              szaty i znowu posadzono przed Świętym Oficjum. I znowu sprawę przegrał. Nowy
              papież unieważnił jego święcenia kapłańskie, nakazał uciąć pozostałe palce i
              na wszelki wypadek od szkieletu odciąć głowę. Truchło znalazło się po raz
              kolejny w Tybrze, skąd natychmiast wyłowili je przeciwnicy Sergiusza III. Po
              kolejnym procesie okazało się, że Sergiusz III został wyświęcony właśnie przez
              Formozusa, i pozbawiając go kapłaństwa, sam siebie go pozbawił. Jakiś biskup
              udzielił mu od ręki ponownych święceń.

              Jak widzisz, ten twój katolicyzm niczemu się nie poddaje, nawet własnym naukom!!!

              Może bardziej właściwym zawołaniem by było "Gocłowski, oddaj teczki :))"
              • Gość: Rex. Re: "Nikczemność" IP: *.toya.net.pl 27.12.06, 19:58
                No to odbyło się ostre strzelanie różnych wiernych i niewiernych.
                Jeśli to kogoś zainteresuje to niech prześledzi treść postów i zauważy kto użył
                największej /najgrubszej/ amunicji.
                husyta napisał " Katolicyzm polski zionie szczególną nienawiścią do husytów"
                Mam trochę latek ale ani razu nie słyszałem słowa o nienawiści do
                husytów.Czyżbyś był przewrażliwiony na tym punkcie?
                palnick "To zdanie leży u zródła każdej wojny religijnej" to nie zdanie tylko
                mentalność ludzi którzy dla swoich prywatnych interesów wykorzystują także
                religię aby osiągnąć swoje cele.
                edico - wyliczył nikczemności także papieży, aby stwierdzić i zawyrokować
                nikczemność-czyli katolicyzm.
                Kościół ma swoje uchybienia, ale to nie jest takie ważne. Kościół tworzą
                wierni, czyli ludzie, a tak jak my wszyscy nie jesteśmy doskonali.
                Perfekcyjnej religii nigdzie nie ma, a Bóg i tak jest ponad wszystkim.
                Wiara ma coś z szaleństwa, jak m i ł o ś ć . MIŁOŚĆ.
                Powodzenia na drodze miłości w nowym roku 2007.
                • Gość: niekościelny Re: "Nikczemność" IP: 83.2.103.* 27.12.06, 20:32
                  > Kościół ma swoje uchybienia, ale to nie jest takie ważne. Kościół tworzą
                  > wierni, czyli ludzie, a tak jak my wszyscy nie jesteśmy doskonali.

                  Stara śpiewka katolików, usprawiedliwiających swe wyznanie, skompromitowane
                  dokonaniami zbrodniarzy, morderców, zboczeńców, złodziejów, oszustów ...
                  • Gość: Rex. Re: "Nikczemność" IP: *.toya.net.pl 27.12.06, 20:43
                    Wypowiedz to proces intelektualny a nie wydalanie tego co ślina na język
                    przyniesie.
                    Dorzuć jeszcze kilka epitetów - może poczujesz się bardziej dowartościowany.
                    • Gość: niekościelny Re: "Nikczemność" IP: 83.2.103.* 27.12.06, 21:02
                      Nie idzie o dowartościowanie mnie, ale o ukazanie bezwrtościowości katolickiej
                      sekty.
                      • Gość: Rex. Re: "Nikczemność" IP: *.toya.net.pl 27.12.06, 22:55
                        Nazwy "sekta" używasz nie znając znaczenia tego określenia.
                        Gdyby Kościół był tak bezwartościowy nie zostałby założony przea Chrystusa, i
                        nie zdołałby przetrwać ponad 2000 lat.
                        Ale możesz sobie poużywać. Niestety w prawie karnym głupota nie ma kwalifikacji.
                        • Gość: niekościelny Re: "Nikczemność" IP: 83.2.103.* 27.12.06, 23:15
                          sekta
                          1. «odłam wyznaniowy jakiejś religii; też: grupa ludzi skupiona wokół jakiegoś
                          przywódcy, mająca własną religię»
                          2. «grupa społeczna stanowiąca odłam wśród wyznawców jakiejś ideologii»
                          sjp.pwn.pl/lista.php?co=sekta
                          Katolicyzm jest jak najbardziej sektą. Jezus nie założył kościoła katolickiego,
                          to późniejsza herezja chrześcijańska, przetrwała kilkanaście stuleci dzięki
                          współpracy z rządami tego świata. Ta współpraca jest już na tyle rozluźniona,
                          że nie grozi mi stos w katolickim kraju.
                          • Gość: Rex. Re: "Nikczemność" IP: *.toya.net.pl 27.12.06, 23:29
                            Głupcy są genialni w niedorzecznościach. Żaden mędrzec nie przewidzi swym
                            rozumem, co ich głupota wymyśli.
                            Ciągle masz stos w głowie?
                            • Gość: niekościelny Re: "Nikczemność" IP: 83.2.103.* 27.12.06, 23:34
                              Historii nie zmienisz, ona świadczy o niejezusowym KK - po owocach.
                • husyta Re: "Nikczemność" - Rex o husytach 27.12.06, 20:42
                  Drogi Rexie,
                  zobacz swoje pisanie o husytach:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=54438255&a=54482883&t=1167248203987

                  Twoim zdaniem jest ono zapewne pełne miłości i szacunku do husytów.

                  Kler katolicki obwarował się artykułami wiary, wedłuyg któych ich posługa jest
                  ważna bez względu na morale księdza i tak usprawiedliwiają się z każdego
                  łąjdactwa. Kiedy ksiądz Zaleski chce ujawnić księży agentów, staje się obeiktem
                  ataków, nie zdziwię się, jak go kaopłąństwa pozbawią. Zastosują jakis wyjątek,
                  że działa na szkodę kościoła ...
                  • Gość: Rex. Re: "Nikczemność" - Rex o husytach IP: *.toya.net.pl 27.12.06, 22:49
                    Mój zapis o husytach jest wiernie przepisany z encyklopedii internetowej.
                    Jeśli uważasz że posługa księdza jest ważna bez względu na morale i jest
                    usprawiedliwieniem każdego łajdactwa, to takie jest twoje pojęcie i nastawienie.
                    Żaden cel nie usprawiedliwia podjętych działań, sprzecznych z etyką i
                    moralnością.
                    • husyta Re: "Nikczemność" - Rex o husytach 27.12.06, 23:19
                      Dzięki za szczerość o zapisie encyklopedii internetowej. Widzisz jak urobione
                      są umysły polskie, a ty powielasz opinie, stworzone przez katolickich
                      interpretatorów historii.
                      Potem chcesz twierdzić, że katolicy nie zioną nienawiścią do husytów.

                      Na temat ważności posługi księdza bez względu na jego morale zobacz do
                      Katechizmu Katolickiego:
                      Artykuł
                      1128 Taki jest sens stwierdzenia Kościoła4l, że sakramenty działają ex opere
                      operato (dosłownie: "przez sam fakt spełnienia czynności"), czyli mocą
                      zbawczego dzieła Chrystusa, dokonanego raz na zawsze. Wynika stąd,
                      że "sakrament urzeczywistnia się nie przez sprawiedliwość człowieka, który go
                      udziela lub przyjmuje, lecz przez moc Bożą"42. W chwili, gdy sakrament jest
                      celebrowany zgodnie z intencją Kościoła, moc Chrystusa i Jego Ducha działa w
                      nim i przez niego, niezależnie od osobistej świętości szafarza. Skutki
                      sakramentów zależą jednak także od dyspozycji tego, kto je przyjmuje.
                  • palnick Śmieszność sekciarzy. 27.12.06, 22:51
                    Husyci, katolicy, prawosławni, kalwini, baptyści.....
                    Wasze spory są rozczulające. Każdy odrobinę inaczej interpretuje tę samą starą
                    baśń nomadów z Bliskiego Wschodu, którzy pozbawieni historii uzyli wyobraźni w
                    celu spreparowania orginalnej tradycji.
                    Zapominacie, że ta baśń jest źródłem teorii o nadczłowieku (wierzącym) a tym
                    samym wygodnym alibi do morderstw w imię fikcji literackiej. Zabawne :-)
                    • Gość: Rex. Re: Śmieszność IP: *.toya.net.pl 27.12.06, 23:14
                      Nie traci swej istoty światło z tego powodu, że go nie widzą ślepi.
                      Zródła należy szukać w prawdzie a nie w starych baśniach nomadów z Bliskiego
                      lub Dalekiego Wschodu.
                    • husyta Jedność sekciarzy. 27.12.06, 23:37
                      palnick napisał:

                      > Husyci, katolicy, prawosławni, kalwini, baptyści.....

                      Wszyscy wymienieni przez ciebie sekciarze głoszą że:
                      1. Jezus został poczęty z Ducha Świętego i urodzony z dziewicy Marii;
                      2. Jezus umarł na krzyżu za grzech człowieka, zmartwychwstał, wstąpił na
                      niebiosa;
                      3. Jezus przyjdzie powtórnie by sądzić wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek
                      żyli na ziemi, ciebie też Palnicku.
                      4. Kto wierzy w osobę i dzieło Jezusa, jest przeznaczony do zbawienia.

                      Ale dla ciebie są to rzeczy, których nie jesteś jeszcze w stanie rozważać, o
                      czym pisał Paweł w 1 Koryntian

                      2,13 Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości, lecz w słowach,
                      których naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę.
                      2,14 Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha
                      Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo
                      rozsądzać.
                      • palnick Re: Jedność sekciarzy w śmieszności 28.12.06, 00:01
                        husyta napisał:

                        > palnick napisał:
                        >
                        > > Husyci, katolicy, prawosławni, kalwini, baptyści.....
                        >
                        > Wszyscy wymienieni przez ciebie sekciarze głoszą że:
                        > 1. Jezus został poczęty z Ducha Świętego i urodzony z dziewicy Marii;
                        -------
                        I wy w to wszystko wierzycie? Właściwie w takie bzdury można co najwyżej
                        wierzyć :-)
                        Miriam miała nieślubne dziecko. Józef, poczciwina wziął to na siebie i tyle.
                        ------
                        > 2. Jezus umarł na krzyżu za grzech człowieka, zmartwychwstał, wstąpił na
                        > niebiosa;
                        ------
                        Muzułmanie twierdzą, że nie umarł na krzyżu więc nie zmartwychwstał. Cała
                        leologia związana z koniecznością dzieciobójstwa na krzyżu dla przebłagania
                        JHWH za jakiś grzech pierworodny wykazuje, że bóg nie jest wszechmogący. to
                        sadysta i dzieciobójca.
                        ------
                        > 3. Jezus przyjdzie powtórnie by sądzić wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek
                        > żyli na ziemi, ciebie też Palnicku.
                        -----
                        Mówił, że wróci nim apostołowie obejdą miasata Izraela. Mylił się, jak każdy
                        człowiek. Ja nie podlegam juryzdykcji postaci baśniowych. Podobnie nie będzie
                        mnie sądził Koszałek Opałek ;-)
                        -----
                        > 4. Kto wierzy w osobę i dzieło Jezusa, jest przeznaczony do zbawienia.
                        ------
                        Wiem, dla ciebie wystarczy wiara w krasnala. Dla mnie są ważne uczynki.
                        ----
                        • Gość: Rex. Kto ... IP: *.toya.net.pl 28.12.06, 00:32
                          palnicku, nawet nie masz świadomości że Bóg cię kocha i akceptuje.
                          Boga czuje serce, nie rozum.
                          Oto jest cała wiara: Bóg dotykalny dla SERCA,nie dla rozumu.


                          Kto nie wierzy, to nie wiadomo w co może uwierzyć.
                          • palnick Re: Kto ... 28.12.06, 00:41
                            Gość portalu: Rex. napisał(a):

                            > palnicku, nawet nie masz świadomości że Bóg cię kocha i akceptuje.
                            > Boga czuje serce, nie rozum.
                            > Oto jest cała wiara: Bóg dotykalny dla SERCA,nie dla rozumu.
                            ------
                            A Koszałek Opałek? Też mnie kocha? A Harry Potter? a....
                            ------
                            >
                            > Kto nie wierzy, to nie wiadomo w co może uwierzyć.

                            ------
                            Nie lękaj się ! :-)
                        • Gość: :)) Re: Jedność sekciarzy w śmieszności IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.06, 00:35
                          A kto twierdzi, że Chrystus urodził się 25 grudnia??? :))))

                          Kościół tak nie twierdzi. Najbardziej na świecie bawi mnie, jak ktoś jest oburzony tym, co "wmawia" wiernym Kościół, nie mając pojęcia co o konkretnych sprawach Kościół mówi, bo do tegoś Kościoła nie należy. Jak najbardziej tę datę przyjęto, właśnie po to, żeby wyprzeć święto pogańskie. Tak samo rzecz ma się z Paschą. W świadomości pogan konkretne daty były czasem świętowania, chrześcijańskie święta, zastąpiły pogańskie i już.
                          25 grudnia to nie urodziny Jezusa, z tortem i przyjęciem - niespodzianką.
                          Gdyby dokładnie trzymać się dat, takowe urodziny wypadałyby gdzieś na przełomie lutego i marca.
                          Ale tu nie chodzi o daty. Nikt nikogo nie okłamuje, to Tobie się wydaje, że okłamuje. Wmawiasz sobie.

                          • palnick Re: Jedność sekciarzy w śmieszności 28.12.06, 00:47
                            Gość portalu: :)) napisał(a):

                            > A kto twierdzi, że Chrystus urodził się 25 grudnia??? :))))
                            >
                            > Kościół tak nie twierdzi. Najbardziej na świecie bawi mnie, jak ktoś jest
                            oburzony tym, co "wmawia" wiernym Kościół, nie mając pojęcia co o konkretnych
                            sprawach Kościół mówi, bo do tegoś Kościoła nie należy. Jak najbardziej tę datę
                            przyjęto, właśnie po to, żeby wyprzeć święto pogańskie. Tak samo rzecz ma się z
                            Paschą. W świadomości pogan konkretne daty były czasem świętowania,
                            chrześcijańskie święta, zastąpiły pogańskie i już.
                            ------
                            I już? To znaczy, że JHWH nie jest bogiem na tyle przekonującym, że nawróceni
                            niewierni mogliby przyjąć prawdziwą datę urodzin jego "syna"? To znaczy, że od
                            początku "kościół" musiał łgać, manipulować, oszukiwać - bo sam jest oszustwem
                            i kłamstwem?
                            -------
                            > 25 grudnia to nie urodziny Jezusa, z tortem i przyjęciem - niespodzianką.
                            ------
                            A co to do cholery jest? Bóg się rodzi, moc truchleje ... a proboszcz z baranów
                            się śmieje :-)
                            ------
                            > Gdyby dokładnie trzymać się dat, takowe urodziny wypadałyby gdzieś na
                            przełomie lutego i marca.
                            -----
                            Gó.. prawda. Nawet rok się nie zgadza. Chistoryczny Jeshua to nie baśniowy
                            Jezus.
                            ------
                        • husyta Re: Jedność sekciarzy w śmieszności 28.12.06, 11:05
                          palnick napisał:

                          > husyta napisał:
                          > >
                          > > Wszyscy wymienieni przez ciebie sekciarze głoszą że:
                          > > 1. Jezus został poczęty z Ducha Świętego i urodzony z dziewicy Marii;
                          > -------
                          > I wy w to wszystko wierzycie? Właściwie w takie bzdury można co najwyżej
                          > wierzyć :-)
                          > Miriam miała nieślubne dziecko. Józef, poczciwina wziął to na siebie i tyle.

                          Ty wierzysz w jakąś fałszywkę, jakoby Maria miała nieślubne dziecko.
                          Sa ludzie, którzy wolą wierzyć fałszywkom a materiał dowodoy przeczący
                          fałszywkom odrzucają.

                          > ------
                          > > 2. Jezus umarł na krzyżu za grzech człowieka, zmartwychwstał, wstąpił na
                          > > niebiosa;
                          > ------
                          > Muzułmanie twierdzą, że nie umarł na krzyżu więc nie zmartwychwstał. Cała
                          > leologia związana z koniecznością dzieciobójstwa na krzyżu dla przebłagania
                          > JHWH za jakiś grzech pierworodny wykazuje, że bóg nie jest wszechmogący. to
                          > sadysta i dzieciobójca.

                          Koran powstał 6 wieków po Chrystusie. Analfabeta Mahomet nie czytał nidgy Pisma
                          Świętego; Koran w ponad 70 % tekstu nawiązuje do Pisma Świętego, które Mahomet
                          poznał tylko z przekazu ustnego, a taki przekaz łatwo ulega deformacji.
                          > ------
                          > > 3. Jezus przyjdzie powtórnie by sądzić wszystkich ludzi, którzy
                          kiedykolwiek żyli na ziemi, ciebie też Palnicku.
                          > -----
                          > Mówił, że wróci nim apostołowie obejdą miasata Izraela. Mylił się, jak każdy
                          > człowiek. Ja nie podlegam juryzdykcji postaci baśniowych. Podobnie nie będzie
                          > mnie sądził Koszałek Opałek ;-)
                          > -----
                          Dał uczniom polecenie, aby szli na cały świat i czynuili uczniami wszystkie
                          narody. Jeszcze około 3000 języków nie ma dostępu do informacji o Jezusie i
                          jego nauce.
                          Zobacz statystyki odnośnie przekładów Biblii:
                          www.bsm.org.pl/index.php?D=22
                          I jego proroctwo wypełni się, czy tego chcesz czy nie chcesz:
                          Mat 24,14 I będzie głoszona ta ewangelia o Królestwie po całej ziemi na
                          świadectwo wszystkim narodom, i wtedy nadejdzie koniec.

                          > > 4. Kto wierzy w osobę i dzieło Jezusa, jest przeznaczony do zbawienia.
                          > ------
                          > Wiem, dla ciebie wystarczy wiara w krasnala. Dla mnie są ważne uczynki.

                          Jezus to nie krasnal. Tutaj albo jesteś złośliwy, albo niedorozwinięty.
                          A jeśli idzie o uczynki, to tutaj na forum celujesz w okazywaniu pogardy tym,
                          którzy wierzą w Jezusa.
                          > ----
    • mika74 Re: Urodziny Jezusa.Co za nowosc!hehe 28.12.06, 11:20
      Juz dawno obliczono,ze urodziny Jezusa były w okolicach Paschy ,a wiec lutego-
      marca,a Jezus urodził sie w 7-8 roku p.n.e.,a nie w 1-szym. To zadna tajemnica.
      Dla Kościoła nie ma to znaczenia,bo obchodzi sie konkretne świeta ,a nie
      daty,daty sa umowne i nie maja zadnego znaczenia dla zbawienia ,maja znaczenie
      wylacznie dla historyków albo jako ciekawostka.
      Kolejny wyważajacy otwarte drzwi..no coments.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka