Dodaj do ulubionych

Czy moj maz to palant?

29.09.07, 16:59
Nie wiem co o tym sadzic, co powinnam zrobic ale...przedstawie
sprawe po krotce.
Moj maz jest osoba cicha i spokojna i bardzo dbajaca o swoj
wizerunek w oczach obcych ludzi...wiec w ciezkich sytuacjach zawsze
musze liczyc sama na siebie bo on nigdy nikomu sie nie postawi.
Przsdstawie tylko 3 sytuacje w ktorych zachowal sie jak ostatni...
1) Pracowalam we wczesniejszej firmie nielegalnie wiec jak
poprosilam o ostatnia wyplate, szef znalazl 100 powodow zeby nie
zaplacic. Wiec skonczylo sie klotnia podczas ktorej walczylam o
swoja wyplate a moj maz stal obok i tylko sie usmiechal i nic nie
powiedzial mimo ze znal szefa...i cala sytuacje.
2)Potem zaczelam prace w firmie z moim mezem byl ulubiencem szefa,
robil ciekawsze prace itd a mnie podsuwano byle co, ogolnie kobiety
byly gorzej traktowane niz mezczyzni, odeszly moje kolezanki, inna
plakala w biurze nastepna prosi mnie o prace w mojej nowej firmie.
Ja tracilam nerwy, rozmawialam z szefem, plakalam w domu, a moj maz
ani razu nic nie powiedzial szefowi ani razu sie nie postawil. Wiem
ze powiecie ze moze bal sie utraty pracy ale popyt na jego zawod
jest taki ze w 2 dni znalazlby nowa taka sama a nawet lepsza. No coz
ani razu nic nie powiedzial...Patrzyl tylko jak jego zona jest
ponizana... Wiecie co prawdopodobnie odeszlabym jak moje kolezanki
ale chcialam przepracowac 1 rok minimum zeby cos wpisac do CV i
myslalam ze moze on cos powie i sytuacja sie poprawi. Cierpialam ale
on to olewal.
3)Teraz przedstawie bardzo blaha sytuacje jedna z wielu podobnych.
Wynajmujemy z zaprzyjaznionym malzenstwej mieszkanie 3 pokoje. Dwa z
nich to nasze sypialnia i jeden goscinny wspolny. Generalnie zajmuja
duzo wiecej miejsca niz my bo maja wiecej gratow. I w koncu po
zajeciu wspolnych szaf w przedpokoju zaczeli ustawiac pudla w
goscinnym -po prostu chcie zrobic z niego magazyn. Wiec powiedzialam
mezowi ze powinnismy im cos powiedziec ze to przesada, i on sie
zgodzil ze mam racje. Wiec poprosilam zeby to zrobil. Ten wywalil
galy, jak to on ma powiedziec cos niepopularnego, ma zwrocil uwage
komus-nie to nie w jego stylu. Wiec sprawe zalatwilam sama
grzeczenie powiedzialam, oni usuneli magazyn i przeprosili i bylo po
sprawie.
Pewnie przykladow moglabym mnozyc w nieskonczonosc ale ja mam dosyc
nie ma go nigdy kiedy go potrzebuje, w kryzysowych sytuacjach
podkula ogon. Nie mam sily wiem ze cokolwiek sie nie stanie bede
sama. Co powinnam zrobic z tym? Czy to da sie zmienic? Prosze
doradzcie mi to jestem bliska rozstania.
Obserwuj wątek
    • seth.destructor A ty? 29.09.07, 17:07
      Chcesz czegos, a oczekujesz od meza, aby to za ciebie zrobil. Widac,
      ze umiesz walczyc o swoje, to po co ci adwokat? Po za tym z postu
      zieje niechecia do samej siebie jako kobiety. Mimo wszystko
      probujesz zwalic na meza odpowiedzialnosc za swoje pomysly. Dlaczego
      sama nie potrafilas od razu powiedziec waszym wspollokatorom, czego
      chcesz?
      • aneta0303 Re: A ty? 29.09.07, 17:25
        Wiesz jak pewnie nie doczytales we wszystkich sytuacjach sama
        musialam zalatwic sprawy. Adwokata nie potrzebowalam tylko wsparcia
        a nie durnego przygladania sie. Wiesz jezeli zarabiamy to pieniazki
        ida na wspolne cele i jezeli ktos mi nie placi to okrada na oboje-
        czy nie tak? W drugim przypadku jezeli ja bym wziela go do swojej
        firmy i byloby cos nie tak na pewno bym sie przejela. Wiesz
        malzenstwo to odpowiedzialnosc takze za druga osobe...tak mi sie
        wydaje..
        • seth.destructor Re: A ty? 29.09.07, 18:17
          Malzenstwo to milosc, a nie dyscyplina. Powtarzam: po co ci maz do
          rzeczy, ktore zrobilas sama?
          • aneta0303 Re: A ty? 29.09.07, 18:22
            seth.destructor napisał:

            > Malzenstwo to milosc, a nie dyscyplina. Powtarzam: po co ci maz do
            > rzeczy, ktore zrobilas sama?

            To co rozumiesz przez milosc -buziaczek na dobranoc? A co ma do tego
            dyscyplina? No wlasnie po co mi maz jezeli zawsze ze wszystkim
            zostaje sama. Wiesz dzieki za rade...
    • sibeliuss Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 17:09
      Współczuję Ci, że spędzasz życie z narcyzem, w którym nie masz wsparcia. Z
      czasem zapewne będzie gorzej.
    • mjot1 Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 17:15
      Czym się kierowałaś wychodząc za mąż?
      I po jaką cholerę to zrobiłaś?
      Bo jeśli tylko ot tak sobie dla jaj to ciągnij sobie dalej tę
      krotochwilę...

      Bez ukłonów M.J.
      • aneta0303 Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 17:28
        wiesz chyba masz racje, tylko moge sie usprawiedliwic tym ze trudno
        kogos dobrze przeswietlic przez rok , potem wszystko wychodzi
        • mjot1 Hm... 30.09.07, 12:12
          Jesteś ambitna, inteligentna, przedsiębiorcza, potrafisz pracować w
          zespole, masz cechy przywódcze i niezwykły zmysł organizacyjny,
          jesteś poliglotką, itd. itd... sądzę, że to wszystko znaleźć można w
          Twoim CV.
          Przypuszczam, że jesteś jedynaczką...
          Wiesz co? Weź Ty dziewczyno rozwód. Toż widać wyraźnie, że związek
          ten Cię krępuje.
          Uwolnij się czemprędzej i rozwiń skrzydełka. Świetlana przyszłość
          przed Tobą a i ojczyzna zyska wiele...
          Na nadejdzie taki czas (kiedyś), że i Ty założysz stadło (prawdziwe).
          Że też jedynym kryterium stwierdzania pełnoletności jest zapis w
          metryce...

          Najniższe ukłony!
          Raczej jednak życzliwy M.J.
        • nangaparbat3 Re: Czy moj maz to palant? 30.09.07, 12:54
          aneta0303 napisała:

          > wiesz chyba masz racje, tylko moge sie usprawiedliwic tym ze trudno
          > kogos dobrze przeswietlic przez rok , potem wszystko wychodzi

          Jak juz go zostawisz i wyszukasz nowego kandydata, to Boże broń zebys
          poprzestała na prześwietleniu - bezwzglednie tomografia komputerowa, rezonans, a
          najlepiej rozciać diagnostycznie i zajrzeć do srodka, bezwzglednie.
    • bill_d-fens Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 17:38
      Ale ja nie rozumiem czego oczekujesz. Chcesz, żeby ludzie z forum
      udzielili błogosławieństwa twojemu postanowieniu rozstania z mężem?

      Jest to już któraś z rzędu podobna sytuacja, z którą się stykam.
      Bosh naprawdę wszystkie kobiety są takie same. Jak NKWD.
      NKWD nie mogło zabić kogoś tak po prostu, zawsze musieli najpierw
      to "zalegalizować", upozorować jakieś fałszywe zeznania, zrobić
      parodię procesu i dopiero kogoś sprzątnąć. Żeby mieć czysto w
      papierach.
      Kobiety robia tak samo. Zanim rzucą faceta musi ich wcześniej kilka
      przyjaciółek czy obcych ludzi z forum utwierdzić w przekonaniu, że
      postępują słusznie. Żeby mieć czyste sumienie.
      Trochę to żałosne.
      • aneta0303 Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 17:47
        Wiesz na forum rozmawia sie na rozne tematy, to czy potrzebuje
        blogoslawienstwa czy nie to inna sprawa. Jezeli uwazasz ze to
        zalosne to po co traciles czas na po pierwsze przeczytania a po
        drugie odpisanie na ten post.
        To zalosne...
        • bill_d-fens Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 18:04
          poświeciłem swój czas, żeby ci uświadomić, że to co robisz, jest
          żałosne
          potraktuj to jak gest dobrej woli
          • aneta0303 Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 18:06
            vice versa
    • eurofabrika_com Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 18:20
      I pewnie w weekendy ty sprzatasz w kuchni i pokoju a on w lazienke i
      kibel. Co ???? na ilicy ty idziesz pierwsza a on za toba ??
      I pewnie sexilas od 12 roku zycia z siasiadami arabami??

      Oj chyba tak !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • matylda1001 Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 20:35
      Nie każdy jest stworzony na rycerza. Ty chciałabyś żeby Twój mąż
      bronił Cię jak lew. Co w takim razie ma zrobić pani Kaczyńska
      nazwana przez jakiegoś chama czarownica skoro jej małżonek nie
      pojechał do Torunia dać chamowi po pysku? Cała Polska jej
      współczuje. Poza tym przedstawiłas sprawę jednostronnie. Gdyby Twój
      mąż zechciał przedstawić swój punkt widzenia to może napisałby, że
      przypadła mu w udziale kobitka pyskata (z tych co to gdzie djabeł
      nie może to babę pośle), ktora zawsze chce inaczej niż inni, drze
      się bez powodu i robi mu wstyd wobec jego szefa, u którego on sam
      cieszy się poważaniem jako człowiek stateczny i opanowany. Może Ty
      masz kompleks niższości objawiający sie w ten sposób, że wydaje Ci
      się iż Twoje słowa skierowane do współlokatorów nie spotkają się z
      należytym szacunkiem? Nie myśl o rozstaniu z mężem bo pasujecie do
      siebie jak dwie połówki jabłka. Ktoś musi gasić to co inny bez
      namysłu podpala. Pozdrawiam.
      • aneta0303 Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 21:10
        Wiele razy rozmawialam i z nim wiele razy a pyskata nie jestem na
        pewno, wyrazac swoje opinie i rozmawiac- prawda? Chyba nie
        powiedzialam zeby darl z kims koty bo nie o to chodzi. Chodzi
        przzynajmniej zeby nie stal z boku i nie usmiwchal sie jak idiota
        kiedy walcze o nasze wspolne pieniadze- bo to juz jest przesada, a
        pozniej slysze ze to przeciez nie jego interes...a w pracy kiedy
        szef mnie poniza to tez nie jego interes..a kiedy za przeproszeniem
        ktos zrobi mu kupe na srodku pokoju powie ze to nie problem bo mozna
        chodzic dookola zeby sie nie poslizgnac...Chodzi mi tutaj o unikanie
        odpowiedzialnosci...
        • matylda1001 Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 21:27
          To Ty znasz swojego męża, nie ja. Jednak nie koniecznie musi tu
          chodzic o unikanie odpowiedzialności. Cóż to za dowód na bycie
          odpowiedzialnym, jesli zwróci sie uwagę współlokatorom? ano żaden. W
          Waszym życiu będzie sporo chwil które pokażą czy OBOJE jesteście
          odpowiedzialni, warto na takie chwile poczekac nie robiąc z igły
          wideł. Jeśli chodzi o tę Twoją wypłatę to myślę, że mąż zostawił
          sprawę w Twoich rękach bo był całkowicie spokojny o wynik, wiedział
          że sobie poradzisz. Jeśli już to Twój mąż jawi się jako człowiek
          bezkonfliktowy a to zaleta. Jeśli jest tak w rzeczywistości to może
          nie będzie za Tobą stawał "murem" ale też i nie postawi "muru"
          między Wami. Widzę, że jesteś na Niego zła więc spróbuj sobie
          przypomnieć dlaczego za Niego wyszłaś...może kocha Cię najbardziej
          na świecie, może ma ładne oczy a może urzekł Cię Jego spokój i
          opanowanie? No, jak to było, pamiętasz jeszcze?
        • news21 Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 21:35
          Co do pierwszej sytuacji to jeśli Twój szef nie wypłacił Ci kasy,
          powinnaś udać się do PIP i wnieść skargę.Nie wiem co mąż może mieć
          tu do rzeczy? Mógł się z facetem pokłócić, tylko co by to
          dało.Jesteś osobą dorosłą, Twoja praca to Twoja sprawa.
          W drugiej pracy mąż nie stawał w Twojej obronie. A nie było Twojej
          winy w tym, że sytuacja układała się tak jak układała?
          Nie twierdzę, że Twój mąż jest zupełnie w porządku ale Ty również
          nie jesteś bez winy.
          • aneta0303 Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 21:44
            Te sytuacje ktore przedstawilam to jest gradient czyli od blahych z
            ktorymi sobie nie radzi widzi problemy ale nie potrafi rozwiazac, po
            powazniejsze jak praca, tu tez przyznal ze szef to sk...l ale w
            pracy robil mu totalna wazeline.kazdy to widzial, znajomi z pracy
            pytali co moj maz na to, a ja mowilam ze nic, troche mi bylo glupio
            za siebie i za niego. Rozmawialam z szefem bo myslalam ze sama dam
            rade jak to nie pomoglo to z mezem i....nic
    • chwila.pl Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 23:02
      Podzielam Twoje rozgoryczenie. Moim zdaniem, Twój mąż nie stanął na wysokości
      zadania. Małżeństwo to wspólnota emocjonalna, ekonomiczna oparta na miłości,
      szacunku i wzajemnego wspierania się. Miałabym do męża ogromny żal, gdyby
      zachował się w sposób podobny do Twojego męża. Jeśli podzielał Twoje zdanie,
      jeśli solidaryzował się z Twoim stanowiskiem, dlaczego na Boga Ojca zachował się
      tak ostentacyjnie obojętnie w konfrontacji z nierzetelnym szefem, opisanym w
      pierwszym przykładzie? Nikt rozsądny nie wymaga od niego wszczynania awantur,
      mógł jednak wyrazić swoją opinię, mógł Cię aktywnie wspierać. Wydaje mi się, że
      powinnaś z nim szczerze i otwarcie porozmawiać. Powiedzieć mu, że jest Ci bardzo
      przykro, że Cię zranił zachowując się jak obserwator, a nie zaangażowana strona
      konfliktu. Powiedz mu także, że oczekujesz od niego innej postawy, postawy
      właściwej najbliższej Ci osoby, z którą dzielisz życie, czyli mężowi. Tworzycie
      małżeństwo, zatem powinna was łaczyć nie tylko miłość, ale także między innymi
      wspólnota interesów. Jeśli nie zmieni swojej postawy, jeśli w obliczu problemów,
      skazana jesteś tylko na siebie, po co nadal tkwić w tym związku?
    • xtrin Re: Czy moj maz to palant? 29.09.07, 23:51
      Jeżeli chodzi o sytuację nr. 2 to po części rozumiem postawę Twojego męża. W
      pracy jesteście współpracownikami, a nie małżeństwem. Nieco niezręcznym byłoby,
      aby wstawiał się akurat za Tobą, a nie innymi osobami w podobnej Twojej sytuacji.
      O sytuacji pierwszej napisałaś zbyt mało, by móc ją ocenić. Dlaczego w ogóle mąż
      był z Tobą przy tej rozmowie? Jakie są jego stosunki z owym pracodawcą?
      Sytuacja ostatnia natomiast jest jasna, tutaj występujecie jako małżeństwo i
      sprawa jest wspólna, powinien stanąć po Twojej stronie. Jednakże nieco mnie
      zaciekawiło to, że starałaś się jego "wrobić" w załatwienie tej sprawy.
      Przypomniało mi to śpiewaczkę z serialu "Alternatywy 4", która notorycznie
      warczy na męża "no zrób coś z tym!" :). Chyba bardziej na miejscu tutaj -
      szczególnie biorąc pod uwagę charakter Twojego męża - byłoby zaproponowanie,
      abyście zrobili to wspólnie, porozmawiali z nimi razem.

      A czy macie się na tej podstawie rozstawać czy nie - tego nikt Ci nie powie, to
      musisz rozważyć sama.
      • aneta0303 Re: Czy moj maz to palant? 30.09.07, 00:40
        Wiesz na poczatku tez tak myslalam dlatego sama rozmawialam z szefem
        raz drugi plakalam w domu tez. I nigdy nie powiedzialam szefowi nic
        takiego ze z mezem mamy takie same stanowiska te same pobory a ty
        mnie traktujesz tak zle, bo to moj maz i nie chcialam zeby to sie na
        nim odbilo. Bo normalnie to jest dyskryminacja. Ale maz potraktowal
        mnie jak obca osobe, cieszyl sie ze jest lepiej traktowany. I wiesz
        uwazam ze w pewnym momencie reguly biurowe sie koncza, Co bys zrobil
        jezeli ktos krzywdzilby twoja powiedzmy matke, stalby obok, czulbys
        sie jak czlowiek, ja bym na pewno miala moralniaka po kazdej takiej
        sytuacji. Ja nie prosilam go zeby pobil szefa, wszystko mozna
        kulturalnie zalatwiac w koncu jestesmy ludzmi a nie zwierzakami i
        mamy jakies zasady moralne czy nie?
        Pozdrawiam
        Aneta
        • xtrin Re: Czy moj maz to palant? 30.09.07, 00:44
          Prywatnie i w zaciszu domowym mąż jak najbardziej powinien Cię wspierać,
          podpowiedzieć jak z szefem rozmawiać, jak walczyć o swoje.
          W pracy jednak jeżeli miałby stawać w czyjejś obronie to w obronie wszystkich
          źle traktowanych pracowników, jako pracownik. A nie w obronie Twojej jako Twój mąż.
          • aneta0303 Re: Czy moj maz to palant? 30.09.07, 00:56
            A umialbys patrzec jak szef zle traktuje bliska osobe???
            Gdzie skonczylaby sie zasada rozdzielania spraw rodzinnych od
            biurowych. Bo ja nie mowie o normalnej sytuacji tylko o extremalnej.
            W normalnej tych dwoch rzeczy nie miesza sie i zgadzam sie z tym w
            100%
            Wyobraz sobie swoja mame w takiej sytuacji to na pewno lepiej
            uzmyslowi o czym mowie...bo moze nie masz zony partnerki ale mame
            masz
            • xtrin Re: Czy moj maz to palant? 30.09.07, 01:24
              aneta0303 napisała:
              > A umialbys patrzec jak szef zle traktuje bliska osobe???

              Nie potrafiłabym patrzeć jak kogokolwiek się źle traktuje w pracy.

              > Wyobraz sobie swoja mame w takiej sytuacji to na pewno
              > lepiej uzmyslowi o czym mowie...bo moze nie masz zony
              > partnerki ale mame masz

              Po pierwsze chronicznie nie znoszę "argumentacji" w stylu "wyobraź sobie, że
              Ty/Twoja/Tobie". To nie jest dyskusja, a próba grania na emocjach.
              Po wtóre żony w tym kraju bym mieć nie mogła, nawet jakbym chciała. Partnerki
              też mieć nie chcę, bo choć kobiety lubię, to do poważnych związków preferuję
              mężczyzn.
              Po trzecie wreszcie - gdyby mojego faceta źle w pracy traktowano to namawiałabym
              go, by sam w swojej obronie stanął, nie robiłabym tego jednak za niego. Podobnie
              nie oczekiwałabym od niego, że to zrobi, nawet jakby chciał to prosiłabym, aby
              się powstrzymał, chyba, że miałby zamiar stanąć w obronie wszystkich pracowników
              w tej sytuacji, a nie tylko za mną. Byłoby mi zwyczajnie głupio, gdyby miał mnie
              w taki sposób wyróżniać.
              • aneta0303 Re: Czy moj maz to palant? 30.09.07, 12:24

                > Po pierwsze chronicznie nie znoszę "argumentacji" w stylu "wyobraź
                sobie, że
                > Ty/Twoja/Tobie". To nie jest dyskusja, a próba grania na emocjach.

                To woj problem co lubisz lub nie lubisz, kazdy ma inne preferencje.
                Piszac tylko ciezko jest przekazac obraz sytuacji...

                > Po trzecie wreszcie - gdyby mojego faceta źle w pracy traktowano
                to namawiałaby
                > m
                > go, by sam w swojej obronie stanął, nie robiłabym tego jednak za
                niego. Podobni
                > e

                Chyba nie doczytalas...przeciez sama rozmawialam nie raz z szefem...
                Wiesz mylisz mnie z typem dziewczynki ktora potrzebuje opieki do
                wszystkiego i oczekuje ze ktos bedzie robil cos za nia...Bo chyba
                granica rodzialu interesow malzenskich i biurowych dawno zostala
                przekroczona... A poza tym spojrz na przypadek 1- moim oczekiwaniem
                nie jest to by za mnie rozmawial ale przynajmniej nie stal i nie
                usmiechal sie glupio bo tak to dokladnie wygladalo, bo kasa na ktora
                pracowalam byla dla nas obojga. Co do mojej pracy to on mi
                zarekomendowal jako bardzo dobra a jak myslisz wszystko sie zmienilo
                jak ja przyszlam, musialobyc widac ze kobiety sa inaczej traktowane.
                Ja mialam wczesniej prace a przeszlam jedynie dla kasy

                sytuacji, a nie tylko za mną. Byłoby mi zwyczajnie głupio, gdyby
                miał mni
                > e
                > w taki sposób wyróżniać

                Pewnie niech traktuje cie jak sasiadke z trzeciego pietra, i nigdy
                nie mow mu zeby wyroznial cie w jakikolwiek sposob...
                • xtrin Re: Czy moj maz to palant? 30.09.07, 12:46
                  aneta0303 napisała:
                  > To woj problem co lubisz lub nie lubisz, kazdy ma inne preferencje.
                  > Piszac tylko ciezko jest przekazac obraz sytuacji...

                  Napisałam co myślę o takiej "argumentacji". Takową niewątpliwie do niczego mnie
                  nie przekonasz.

                  > Chyba nie doczytalas...przeciez sama rozmawialam nie raz z szefem...
                  > Wiesz mylisz mnie z typem dziewczynki ktora potrzebuje opieki do
                  > wszystkiego i oczekuje ze ktos bedzie robil cos za nia...

                  Doczytałam, nie mam w zwyczaju wypowiadać się tam, gdzie nie posiadam
                  odpowiednich informacji.
                  Za kogo Cię mam już napisałam - za śpiewaczkę z "Alternatyw 4", która też była
                  pyskata i wszystko załatwić sama świetnie potrafiła, ale najchętniej to się
                  mężem wysługiwała. I też miała go za palanta.

                  > Bo chyba granica rodzialu interesow malzenskich
                  > i biurowych dawno zostala przekroczona...

                  Z tego co pisałaś - nie.
                  Można by o tym mówić, gdyby chodziło o molestowanie seksualne czy przemoc fizyczną.

                  > A poza tym spojrz na przypadek 1- moim oczekiwaniem
                  > nie jest to by za mnie rozmawial ale przynajmniej nie stal i nie
                  > usmiechal sie glupio bo tak to dokladnie wygladalo

                  Pisałam wyżej - zbyt mało informacji. Dlaczego w ogóle był przy tym? Ja sobie
                  nie wyobrażam ciągnięcia męża na rozmowę z szefem.

                  > musialobyc widac ze kobiety sa inaczej traktowane.

                  Mógł stanąć w obronie ogółu kobiet. A nie Twojej personalnie.

                  > Pewnie niech traktuje cie jak sasiadke z trzeciego pietra,
                  > i nigdy nie mow mu zeby wyroznial cie w jakikolwiek sposob...

                  Chyba nie doczytałaś :).
                  Jeżeli decydujesz się na pracę z mężem to pociąga to za sobą pewne konsekwencje.
                  Jedną z nich jest to, że w pracy jesteście współpracownikami, a nie małżeństwem.
                  Może po prostu nigdy więcej nie ładuj się w taki układ, bo najwyraźniej nie
                  potrafisz w nim egzystować.
                  • aneta0303 Re: Czy moj maz to palant? 30.09.07, 13:19
                    >Napisałam co myślę o takiej "argumentacji". Takową niewątpliwie do
                    niczego mnie
                    nie przekonasz

                    >mysle ze nie rozmawiamy o przepisach kulinarnych lecz o eocjach
                    wiec staram ci sie zobrazowac sytuacje

                    > Chyba nie doczytalas...przeciez sama rozmawialam nie raz z
                    szefem...


                    >Za kogo Cię mam już napisałam - za śpiewaczkę z "Alternatyw 4",
                    która też była
                    pyskata i wszystko załatwić sama świetnie potrafiła, ale najchętniej
                    to się
                    mężem wysługiwała. I też miała go za palanta.

                    >trafione polowicznie, wiesz dlaczego, bo zawsze wszystko sama
                    musialam zalatwiac to prawda, bardzo daleko mi do osoby pyskatej,
                    tylko w takim razie po co mi on... (wlasnie szukam odpowiedzi)


                    >Z tego co pisałaś - nie.
                    Można by o tym mówić, gdyby chodziło o molestowanie seksualne czy
                    przemoc fizyczną.

                    A wiesz co to mobbing??????????

                    >Pisałam wyżej - zbyt mało informacji. Dlaczego w ogóle był przy
                    tym? Ja sobie
                    nie wyobrażam ciągnięcia męża na rozmowę z szefem.

                    >tu masz zdecydowanie za malo informacji wiec jak zauwazylas sama
                    nie powinnas wypowiadac, przyszedl po mnie pod koniec pracy i byl
                    przy rozmowie...

                    >Mógł stanąć w obronie ogółu kobiet. A nie Twojej personalnie.
                    > i zalozyc zwiazki zawodowe........wiesz dobrze zaczac od malych
                    rzeczy a pozniej mozna przajsc do spraw ogolu...



                    >Chyba nie doczytałaś :).
                    Jeżeli decydujesz się na pracę z mężem to pociąga to za sobą pewne
                    konsekwencje.
                    Jedną z nich jest to, że w pracy jesteście współpracownikami, a nie
                    małżeństwem.
                    Może po prostu nigdy więcej nie ładuj się w taki układ, bo
                    najwyraźniej nie
                    potrafisz w nim egzystować.

                    ALez ja sie z toba zgadzam w 100% bo przeciez on nic nie zrobil ja
                    odeszlam. Jest tylko maly szczegol podwazajacy cala twaoja
                    wypowiedz.. Zgodzilam sie na prace a nie na mobbing...
                    • xtrin Re: Czy moj maz to palant? 30.09.07, 13:50
                      aneta0303 napisała:
                      > mysle ze nie rozmawiamy o przepisach kulinarnych lecz
                      > o eocjach wiec staram ci sie zobrazowac sytuacje

                      Jeżeli masz rozmówcę za idiotę to nie za bardzo rozumiem po co z nim
                      kontynuujesz rozmowę. Jeżeli natomiast zakładasz, że prezentuje on pewien poziom
                      to wypadałoby także założyć, że potrafi on sobie sam wyrobić pewien obraz i
                      podawać jedynie potrzebne do niego informacje, a nie starać się grać jego emocjami.

                      Przy okazji wypadałoby także nauczyć się odpowiednio formatować posty.

                      > bardzo daleko mi do osoby pyskatej

                      Ciężko w to uwierzyć czytając Twoje posty :).

                      > A wiesz co to mobbing??????????

                      W przypadku rzeczywistego mobbingu powinnaś się zwrócić po pomoc do organów
                      ścigania.

                      > przyszedl po mnie pod koniec pracy i byl przy rozmowie...

                      No i spokojnie czekał aż się skończy.

                      > Zgodzilam sie na prace a nie na mobbing...

                      Nic co zawarłaś w swoich poprzednich postach nie sugeruje, aby chodziło o mobbing.
                      • aneta0303 Re: Czy moj maz to palant? 30.09.07, 14:48
                        >Jeżeli masz rozmówcę za idiotę to nie za bardzo rozumiem po co z nim
                        >kontynuujesz rozmowę. Jeżeli natomiast zakładasz, że prezentuje on
                        >pewien poziom

                        to ty wyciagnelas ten dalekoidacy wniosek

                        >Przy okazji wypadałoby także nauczyć się odpowiednio formatować
                        >posty.

                        w tej dziedzinie uznaj mnie za ignorantke, nie obraze sie



                        > bardzo daleko mi do osoby pyskatej

                        >Ciężko w to uwierzyć czytając Twoje posty :).

                        Wiem wiem sama siebie zaskakuje, ale to jest internet, zazwyczaj
                        jezeli cokolwiek robisz w realu stajesz z ludzmi twarza w twarz i
                        nieco bardziej musisz dbac o przebieg rozmowy i skutki. Kiedys byl
                        watek o agresji na forach o tym zeludzie sa wyjatkowo zajadli, chyba
                        cos w tym jest.



                        >W przypadku rzeczywistego mobbingu powinnaś się zwrócić po pomoc do
                        >organów ścigania.

                        MIALAM ZAMIAR TYLKO WTEDY NA PEWNO SZEF NIE POTRAKTOWALBY NAS JAKO
                        NEUTRALNYCH SOBIE LUDZI, ZWOLNILBY NAS OBOJE..A MEZOWI W TEJ
                        SYTUACJI BYLOLY NAPRAWDE BARDZO GLUPIO....

                        > przyszedl po mnie pod koniec pracy i byl przy rozmowie...

                        >No i spokojnie czekał aż się skończy.

                        DZIELNY CHLOPAK!!!

                        > Zgodzilam sie na prace a nie na mobbing...

                        >Nic co zawarłaś w swoich poprzednich postach nie sugeruje, aby
                        >chodziło o mobbing.

                        Nie bylo to sednem dyskusji, ale moze zaloze oddzielny watek na ten
                        temat
    • yagiennka Kobito, latasz z tym wątkiem po wszystkich forach 30.09.07, 01:01
      :D Może zrób referendum społeczne haha. :)))))))))))))
      • aneta0303 Re: Kobito, latasz z tym wątkiem po wszystkich fo 30.09.07, 01:05
        ty chyba tez latasz po wszystkich forach. Szukasz jakiegos
        referendum. To chyba za 3 tygodnie bedziesz miala szanse, nie
        przezywaj tego tak mocno, mozesz czytac watki powyzej i ponizej po
        co klikasz na ten sam po raz 10!!!
        • yagiennka Re: Kobito, latasz z tym wątkiem po wszystkich fo 01.10.07, 01:01
          Ja???????????? Ja prawie wcale nie zakłądam wątków, coś ci się mocno pomyliło
          :)))) A ona założyła ten sam wątek na 3 róznych forach, po co? Dla mnie to
          jakieś referendum :D
    • elam1 Nie stawiałabym tak pytania, 30.09.07, 08:18
      To ujmuje mężowi.
      Może porozmawiaj z mężem i powiedz mu czego oczekujesz od niego jako
      męża. Tylko czy będziesz umiała przyjmować decyzje męża. Czy czasem
      jest tak, że zgadzasz sie z jego zdaniem, czy zawsze ma być tak jak
      Ty chcesz.
    • calber Publicznym nazywaniem partnera palantem... 30.09.07, 11:12
      stawiasz się w zdecydowanie złym świetle. Chyba jesteś zwykłą
      jędzą...
      • aneta0303 Do dwoch powyzszych 30.09.07, 12:03
        elam1 Przeczytaj moje odpwiedzi...nie chce powtarzac sie...
        A co do jedzy to chyba jest to malo konstruktywne nieuzasadnione
        zeby komentowac, musialabym chyba powiedziec: 'Musisz byc baranem'
    • nangaparbat3 nie szanujesz męża 30.09.07, 13:02
      więc lepiej uwolnij go od siebie - prędzej czy później wasz związek się rozwali,
      lepiej prędzej, póki nie macie dzieci i wspolnego majatku, bo juz sobie
      wyobrażam, co by sie działo, gdybys zaczęła walczyc o podział.
      • aneta0303 juz nie 30.09.07, 13:30
        te 3 sytuacje to tylko probka, w wielu innych dal ciala tak samo
        • nangaparbat3 Re: juz nie 30.09.07, 13:42
          Wiec daj mu spokoj, niech sobie zyje swoim zyciem, a Ty swoim.
          • aneta0303 Re: juz nie 30.09.07, 13:45
            Niestety to on mi nie da spokoju ...juz sie o tym przekonalam
    • hypatia69 Owszem. 30.09.07, 13:20
      Palant. Inaczej nie określę mężczyzny, który znosi cierpliwie babusa
      z postawą roszczeniową, pozwala nazywać sie palantem i dotąd nie
      kopnął Cię w tyłek.
      Najpierw sobie sama ułóż hierarchię wartości, a potem sarkaj na
      faceta, który Ci się nie wtrąca tam, gdzie świetnie radzisz sobie
      sama.
      • aneta0303 Re: Owszem. 30.09.07, 13:25
        hypatia69 napisała:

        > Palant. Inaczej nie określę mężczyzny, który znosi cierpliwie
        babusa
        > z postawą roszczeniową, pozwala nazywać sie palantem i dotąd nie
        > kopnął Cię w tyłek.
        > Najpierw sobie sama ułóż hierarchię wartości, a potem sarkaj na
        > faceta, który Ci się nie wtrąca tam, gdzie świetnie radzisz sobie
        > sama.

        Zdecydowanie biedny mezus...dokladnie tak samo mysle
        • hypatia69 Re: Owszem. 30.09.07, 14:23
          Nawet nie to, że biedny mężuś... Ty jesteś harpia i jeszcze się
          skarżysz na spokojnego chłopa. Głupie to. Pogłaskać Cię powinnam?
    • straszny_nudziarz Dziewczyno - gdzieś ty takiego palanta znalazła !? 01.10.07, 02:26
    • crazyrabbit Tak , Twój mąż to palant! 02.10.07, 12:45
      Ulżyło , jak przeczytałaś?

      Widzę dwa wyjścia:

      Albo zostawisz go , jak radziła Ci Nangaparbat i zaczniecie żyć
      każde swoim życiem.....

      Albo przekoduj sobie Wasze role w związku. Z tego , co napisałaś
      wychodzi na to , że to Ty masz "cohones" i nosisz spodnie a on to
      ciapa kompletna. Nie możesz oczekiwać od niego wsparcia na silnym
      męskim ramieniu , więc to Ty jestes facetem. On niech sprząta ,
      gotuje , wypłacze się na Twoim babskim ramieniu , a Ty przejmij rolę
      faceta. Czasem to wychodzi :)))

      Jak czytałam co o nim piszesz , przypomniał mi sie mój kolega. On
      tez nie umiał nikomu powiedzieć niczego nieco ostrzej , bo... on
      chciał , zeby wszyscy go lubili!!! Strasznie mdły typek.
    • Gość: Gość Re: Czy moj maz to palant? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 14:41
      Droga Aneto.Twój mąż to po prostu normalny,dobry facet,tyle,że małomówny.Może ma
      taki spokojny flegmatyczny charakter,nie lubi sprawy od razu stawiać na ostrzu
      noża,chce wszystko przemyśleć.Widać w tym związku to ty jesteś ogniem a on
      lodem.Przeciwieństwa się przyciągają.Palantem na pewno nie jest.Palant to mój
      sąsiad,który na każdym kroku,pyskuje do każdego, kłóci się ze wszystkimi jak
      przekupka na jarmarku z drugą handlarą o "Złote gacie"(potrafi wypominać rzeczy
      sprzed "stu lat" wstecz,a z reguły są to same bajki a nie konkrety),a nie widzi
      jakie rogi przyprawia mu jego żona.
    • Gość: ania Re: Czy moj maz to palant? IP: *.net.autocom.pl 04.10.07, 15:13
      znam podobnego człowieka, nie potrafi powiedzieć nikomu nie bo chce być taki
      fajny, tymczasem wszyscy go wykorzystują a potem nawet śmieją się z niego za
      plecami że taki frajer i dupek, bardzo mu współczuje i Tobie też jeśli masz
      podobnego faceta- ofermę. Dlaczego wyszłaś za niego za mąż?
    • psychcio Re: Czy moj maz to palant? 04.10.07, 21:00
      TAK!!!!
      Zmień go na nowszy model lub przynajmniej daj po pysku!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: jeszcze jedna żona Re: Czy moj maz to palant? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 22:34
        Żartujecie sobie ale naprawdę sytuacja nie jest wesoła. Ja mam
        podobną sytuacje. U nas wszystko było cacy dopóki nie musieliśmy się
        przeprowadzić. I tutaj wypłynął problem. Okazało się, że mąż, który
        zawsze robił wrażenie twardego faceta ( nie było sytuacji trudnych),
        zupełnie nie potrafi stawić się za rodziną przed agresywnymi
        sąsiadami. Zamieszkaliśmy w kamienicy gdzie ludzie się nie lubią
        nawzajem tylko za to że mieszkają obok. A my mamy dziecko. jedynym
        argumentem dla nich jest pokazanie twardości. Dla tych ludzi nie ma
        kultury. A mój mąż również jak mąż anety nie chce się kłócić. Mówi
        że cierpliwością ich zdobędziemy. A oni plują na nasze drzwi (i na
        swoje nawzajem też). A przed nami w naszym mieszkaniu mieszkała
        siostrzenica męża. Jej chłopak zaprowadził do kąta głównego bandytę,
        i w ciemnościach wytłumaczył mu żeby się nie zbliżał do jego
        rodziny. I mieli spokój. A my nie mamy. Ja myślę że mąż tchórzy po
        prostu.
    • Gość: jaco Re: Czy moj maz to palant? IP: *.gprspla.plusgsm.pl 04.10.07, 23:00
      z tymi pudlami to juz przsadzl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka