Dodaj do ulubionych

Nauczyciel- wychowawca młodzieży

26.05.08, 21:16
Jutro to szacowne grono zaczyna strajkowanie, pieniążków ma za mało. Myślę, że
większość z nas ma podobne odczucia.
Dzisiaj rozmawiałem z kumplem który handluje podręcznikami i książkami, w
poprzednich latach nauczyciele w zamian za zakupy książek u niego domagali się
dodatkowych książeczek dla siebie za darmo, w tym roku żądają 10%, jak
twierdzi kumpel jest to postawa tego zacnego grona w 100 procentach.

Muszą rzeczywiście źle zarabiać.
Obserwuj wątek
    • krytykantka07 Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży 26.05.08, 21:40
      No tak, lekarze wywalczyli, to teraz kolej na kolejne elity. Ale do
      cholery może ktoś umiałby oddzielić ziarno od plew? Dlaczego
      nauczyciele, którzy na nauczycieli się nie nadają też mają dostać
      podwyżki? Dlatego, że studia skończyli? To co płacimy za wiedzę czy
      za papierek? A co z motywacją do pracy nauczycieli, skoro
      klamka od tych drzwi znajduje sie z ich strony? ;). Gdyby tacy jak
      niektórzy nauczyciele nie zajmowali miejsca na uczelni, to dostaliby
      sie inni może mniej pazerni. A co nauczyciel będzie jadł jak
      piekarze powiedzą że też są ważni i powinni lepiej zarabiać i
      chlebusia nie będzie? A gdzie będzie mieszkał, jak murarze powiedzą
      tak samo i domków nie będzie? A w czym będzie chodził jak szewcy
      powiedza tak samo i bucików nie będzie. A co będzie nosił jak
      ubranek nie będzie? Możnaby tak wyliczać w nieskończoność... Nie
      dajmy sie zwariować, bo żaden zawód nie jest pępkiem świata. Tym
      bardziej żadna grupa społeczna, bo to nie te czasy, skoro tylu
      lepszych od nich jest bezrobotnymi. Problem pazerności niektórych
      grup społecznych narasta w sposób lawinowy. Każdy kto pracuje i
      narzeka w Polsce powinien posiedzieć trochę na bezrobociu. I nie
      mówie o osobach bez wykształcenia. Osoby wykształcone też są
      bezrobotne, albo pracują za mniej niż średnia krajowa. A ile
      upokorzeń muszą znieść w procesie rekrutacyjnym!!!
      • Gość: lalal Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.08, 22:56
        jak widać po wszystkich twoich postach ty się nawet na proces
        rekrutacyjny nie łapiesz
        • krytykantka07 Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży 26.05.08, 23:06
          Gość portalu: lalal napisał(a):

          > jak widać po wszystkich twoich postach ty się nawet na proces
          > rekrutacyjny nie łapiesz

          Proces rekrutacyjny jest niepotrzebny, bo spece od HR nie są
          mądrzejsi od zwykłych śmiertelników.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=785&w=56176656&v=2&s=0
      • migreniasta Re: Nauczyciel- też człowiek 26.05.08, 23:23
        Nie tylko człowiek ale i najemnik.A jako taki spodziewa się wyskubać
        dla siebie jak najwięcej.Nauczyciele to najbardziej zepsuta etycznie
        grupa.Nie pragnę obrażać wszystkich nauczycieli z osobna,a tylko
        ocenić ich jako zbiorowość ludzką.Żadna grupa zawodowa nie ma tyle
        pszywilejoof.Nie jedna tylko kilka przerw.Nie 40 a 18 godzin
        pensum.No i jeszcze te długie wakacje+ wszystkie wolne święta.W
        zamian za to marny poziom nauczania i marudzenie na złe zarobki.A w
        wielkich korporacjach trzeba się przebijać siłom i godnościom
        osobistom i nikt nie zagwarantuje w angażu wpisu : "mianowany"-
        czytaj:bardzo ciężki do usunięcia ze stanowiska.
        • moherfucker1 Re: Nauczyciel- też człowiek 27.05.08, 08:44
          MIgreniasta , skoro to taki super zawod, to szybciutko slij CV... Tyle wolnego i
          super pensja. Na co czekasz?
          • Gość: lulu nauczyciel - też człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.08, 08:55
            moherfucker1 napisał:

            > MIgreniasta , skoro to taki super zawod, to szybciutko slij CV...
            Tyle wolnego i super pensja. Na co czekasz?

            Migreniasta za głupia jest na to.
    • Gość: lol Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży IP: *.92b.tarnobrzeg.pilicka.pl 26.05.08, 23:16
      Rozumiem, ze ten twoj kumpel potepia takie zachowanie. To po co w ogole zadaje
      sie z szumowinami?
      Zreszta spora grupa nauczycieli te dodatkowe pieniazki przeznacza na podreczniki
      dla najbiedniejszych dzieci. I nie chce tutaj rozstrzygac czy ci nauczyciele
      stanowia wiekszosc czy mniejszosc. Wystarczy, stwierdzenie, ze jest to spora
      grupa nauczycieli. To po prostu dowod na to, ze ten twoj kolega albo ma pecha
      zadajac sie z takimi ludzmi, albo najzwyczajniej w swiecie klamie. Stawiam na to
      drugie.
      • Gość: kiki Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.08, 07:14
        Oj nie broń tak siebie. Ja na co dzień mam do czynienia z setką nauczycieli i
        faktycznie tylko 10% to są ludzie z zasadami i bez nadmiernych wymagań. Sa nawet
        tacy co twierdzą że im się wręcz nie należy bo nauczyciel za mało pracuje a
        mendzenie o przygotowaniach do zajęć, wywiadówkach i tym podobnych pierdołach
        jest bezpodstawne.
        • Gość: lol Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży IP: 80.51.159.* 27.05.08, 09:30
          Co wy wszyscy macie z ta swoja "wiedza" o tym kto kim jest? Jeden wmawia mi, ze jestem katolikiem, teraz to twierdzenie, ze jestem nauczycielem. Ehhh. Nie potraficie bez osobistych wycieczek?
          Ale dostrzegam pewien postep. Zalozyciel watku mowil o tym, ze 100% nauczycieli to ludzie bez zasad. Ty twierdzisz, ze "tylko" 90%.

          Znam paru lekarzy, ktorzy twierdza ze im sie cos tam nie nalzey. Tylko co z tego? Chyba tylko tyle, ze socjalizm zrobil ludziom wode z mozgu i ludzi twierdzacych ze im sie nic nie nalezy, bez wzgledu na wykonywany zawod, jest na prawde malo.
          • 33qq Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży 27.05.08, 10:04
            Po prostu NIE ROZUMIESZ TEGO CO CZYTASZ, gdzie napisałem, że 100% nauczycieli to
            ludzie bez zasad? Tylko dla ciebie, napisałem, że kumpel twierdzi, że 100%
            nauczycieli którzy zamawiają u niego książki żąda pieniędzy, więc 1. nie wszyscy
            nauczyciele zamawiają, 2. ci którzy zamawiają ulegają demoralizacji, 3. świadczy
            to o degrengoladzie środowiska, chociaż nie znaczy, że wszyscy tacy są. Być może
            w twoim bolszewickim sposobie spojrzenia ludzie są szyci jedną miarą, ja tak nie
            twierdzę.
            • Gość: lol Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży IP: 80.51.159.* 27.05.08, 10:16
              No wiec pisalem juz wczesniej a czego nie zrozumiales: ten Twoj kumpel opiera swoje twierdzenia na niereprezentatywnej probce. Na co nadal uparcie twierfdziles, ze wczesniej nauczyciele cos tam robili a teraz to juz nic tylko kasa. Taka gadka jest po prostu zalosna. I prosze nie przyrownuj do siebie innych. To Ty - nie ja - wrzucasz wszystkich do jednego wora piszac takie slowa:
              "teraz już nawet nie mówią o tym, że książki są drogie, ważne jest tylko co im zostanie."
              Toz tutaj nie ma nic o tym, ze mowisz o czesci srodowiska. I kto tutaj ma bolszewickie spojrzenie?
              • 33qq Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży 27.05.08, 10:39
                Widzę, że należysz do grupki która dyskutuje z faktami, otóż ja je przedstawiłem
                takimi jakimi są, ty w swojej główce po swojemu możesz je interpretować i
                odwracać dowolnie, twój problem.
                • Gość: lol Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 09:15
                  Dokladnie. Fakty sa takie, ze ten Twoj kolega nie spotkal sie z
                  porzadnymi nauczycielami. Faktem jest tez, ze stad wyciagasz
                  wniosek, ze wszyscy nauczyciele tacy sa (bo chyba nie chcesz
                  powiedziec, ze zalozyles watek dla tej nierpeprezentatywnej probki
                  nauczycieli). I to sie wlasnie dzieje w Twojej glowce.
      • 33qq Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży 27.05.08, 08:47
        lolu, kolega zadaje się z nauczycielami bo z tego żyje. Takie pieprzenie to
        chyba tylko z ust gościa żyjącego z budżetowego garnuszka może wyjść. Już
        pisałem, ale powtórzę dla zrozumienia, w ubiegłych latach nauczyciele dostawali
        książki-bonusy, teraz tylko kasa. Ba, teraz już nawet nie mówią o tym, że
        książki są drogie, ważne jest tylko co im zostanie.

        Ja mu nie mam powodów nie wierzyć, a ty? Jakie?

        A co do stawiania, to proponuję ruletkę, też możesz trafić lub nie, ale tak samo
        nie ma to żadnego związku z prawdą lub nie.
        • Gość: lol Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży IP: 80.51.159.* 27.05.08, 09:35
          Moze w kazdej chwili zmienic sposob na zycie. Takie pieprzenie jak twoje moze chyba wyjsc z ust goscia zarazonego socjalizmem do szpiku kosci.
          Ale moze ja powtorze jeszcze raz: mozliwosci jest kilka. Ja podalem dwie, postawilem na jedno z nich. I ma to zwiazek z prawdopodobienstwem, ktore jest duuuzo wyzsze niz jakas tam ruletka. Bo moze byc tak (szczerze w to watpie, ale taka mozliwosc istnieje), ze lykasz kazda glupote jaka ci wmawiaja ludzie, a ktora to glupota pasuje do twojego punktu widzenia swiata. Bo stawianie tak odwaznej tezy na podstawie wypowiedzi jednego tylko czlowieka nijak ma sie do prawdy. Moze po prostu ta twoja ruletka tak wylosowala?
          • 33qq Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży 27.05.08, 09:58
            nawet nie jesteś śmieszny
            • Gość: lol Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży IP: 80.51.159.* 27.05.08, 10:10
              Bo nic dowcipnego nie napisalem.
              • 33qq Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży 27.05.08, 10:37
                A tym bardziej mądrego
                • Gość: lol Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 09:16
                  No coz. Dla kogos kto pisze glupoty nic nie jest madre.
    • izka_74 Nie dla nauczycieli 27.05.08, 11:19
      Dlaczego jestem przeciwna podwyżkom dla nauczycieli przy
      pozostawieniu ich dotychczasowych przywilejów wynikających z "Karty
      Nauczyciela":
      1. Nikt i nic realnie nie weryfikuje pracy nauczyciela. Popisowe
      lekcje w czasie wiozyt z kuratoriów czy innych kontroli są dalej
      normą, tak jak były 30 lat temu. Za złą pracę nauczycieli się nie
      zwalnia. Za całkowity brak umiejętności wychowawczych się nie
      zwalnia. Itd.
      2. Nikt ze znanych mi bardzo wielu nauczycieli nie wykazuje żadnej
      (ŻADNEJ) refleksji nad swoją pracą, metodami, nikt się realnie nie
      szkoli a jedynie zalicza szkolenia w celu uzyskania wyższego stopnia
      i wyższej pensji. Proszę zastanowić się nad takim przykładem -
      nauczyciele gremialnie jęczą na stopnie doskonalenia zawodowego - że
      tyle fikcyjnej pracy muszą włożyć w przygotowywanie jakiś teczek. A
      gdyby każdy z nich, raz w tygodniu przygotował dla jednej klasy
      jedną ciekawą lekcję, to po trzech latach miałby tony materiałów (o
      zachwyconych uczniach nie mówiąc). Mam syna w 5 klasie szkoły
      podstawowej - w ciągu tych 5 lat edukacji w szkole o dość wysokim
      poziomie i bez specjalnych problemów z trudną młodzieżą, nie miał on
      ANI JEDNEJ lekcji, na której nauczyciel zrobiłby coś z punktu
      widzenia uczniów fascynującego, coś niesztampowego, coś
      wciągającego. W szkole króluje nieodmiennie podręcznik i jego
      przerabianie. Czasem jest tylko trochę ładniejszy, niż niegdyś.
      3. W przypadkach, gdy 90% klasy czegoś nie umie - zawsze jest to
      wina uczniów, nie nauczycieli. Czy gdyby w prywatnej szkole
      skuteczność nauczyciela wynosiła 10% nauczonych czegoś osób, miałby
      on w takiej szkole rację bytu?
      4. Pomimo wolnych ferii, wakacji, i innych świąt, o których
      przecętny człowiek może tylko marzyć, nauczyciele są zawsze zmęczeni
      i zawsze pokrzywdzeni a ich praca jest zawsze prawie tak trudna, jak
      górnika na wyrobku. Nie zastanawiają się przy tym, czy nie powinni
      np. inaczej organizować sobie pracy (znajomość komputerów ciągle nie
      jest powszechna a jeśli nawet istnieje, to jest wykorzystywana w
      marginalnym stopniu) lub np. zacząć stosować wyniesioną ze studiów
      wiedzę w zakresie metod nauczania i sposobów wychowywania dzieci czy
      młodzieży. Po zakończeniu studiów nadchodzi pomrocznośc jasna i
      powrót do metod nauczonych w piskownicy, gdy robiło się dziennik z
      zeszytu i odpytywało lalki.
      5. Nie rozumiem też, dlaczego nauczyciel nie mógłby efektywnie
      pracować do 65 roku życia. Co jest tak trudnego w tym zawodzie?
      Każdy człowiek pracujący głową musi się bezustannie dokształcać i
      pozostawać sprawnym umysłowo. Jak kogoś dopadnie choroba typu
      skleroza czy Alzhaimer, to może iść na rentę, a nie na emeryturę.

      Dla tych, których ten post oburzy - to nie są wymysły jednej osoby -
      raczej refleksje z wielu rozmów z rodzicami dzieci w wieku szkolnym
      i z wieloma nauczycielami poznanymi w ciągu wielu ostatnich lat.

      • Gość: antybyt Re: Nie dla nauczycieli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.08, 13:17
        jedno jest pewne, większość nauczycieli stanowi pedagogiczne dno, brak podejścia
        do uczniów, nieumiejetnośc wzbudzenia szacunku zarówno intelektualnego jak i
        etycznego i osobistego...ja rozumiem,że pracować z dzisiejszą młodzieżą nie jest
        łatwo, ale jak sie potrafi to się da, skoro oni nie potrafią, to fora ze dwora,
        nikt na siłę nikogo nie trzyma, trzeba się przekwalifikować...a poza tym trzeba
        zacząć podwyższać progi rekrutacyjne na studia pedagogiczne, żeby taka hołota
        jaka teraz uczy dzieci, nie miała tam wstępu...
        • Gość: gość L Re: Nie dla nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.08, 16:15
          Gość portalu: antybyt napisał(a):

          > jedno jest pewne, większość nauczycieli stanowi pedagogiczne dno,
          brak podejści a do uczniów, nieumiejetnośc wzbudzenia szacunku
          zarówno intelektualnego jak i etycznego i osobistego...ja
          rozumiem,że pracować z dzisiejszą młodzieżą nie jest łatwo, ale jak
          sie potrafi to się da, skoro oni nie potrafią, to fora ze dwora,
          >nikt na siłę nikogo nie trzyma, trzeba się przekwalifikować...a
          poza tym trzeba zacząć podwyższać progi rekrutacyjne na studia
          pedagogiczne, żeby taka hołota jaka teraz uczy dzieci, nie miała tam
          wstępu...

          no i jeszcze, żeby taka hołota społeczna, jak autor cytowanego
          postu, umiała się wypowiadać i przy okazji uczyć kultury swoich
          dzieci...
          ...tobie na całe szczęście wstęp tam jest zamknięty...
        • Gość: Bilbo Re: Nie dla nauczycieli IP: *.brutele.be 27.05.08, 17:21
          A co mozna powiedziec o uczniach? Ich podejscie jest dosyc oryginalne vide
          zakladanie kosza na smieci na glowe nauczyciela, gwalcenie kolezanek w klasie i
          uwiecznianie tego na komorce.

          POiekne elity, calkowicie niezrozumiane przez nauczycieli. Wzbudzac szacunek?
          Chyba Ci sie klasa z grota jaskiniowcow pomylila. Jesli ktos nie zdobyl
          elementarnego wychowania w domu, to jedyna osoba budzaca jego szacunek bedzie
          silniejszy troglodyta.
          • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 27.05.08, 19:24
            Gość portalu: Bilbo napisał(a):

            > A co mozna powiedziec o uczniach? Ich podejscie jest dosyc
            oryginalne vide
            > zakladanie kosza na smieci na glowe nauczyciela, gwalcenie
            kolezanek w klasie i
            > uwiecznianie tego na komorce.
            >
            > POiekne elity, calkowicie niezrozumiane przez nauczycieli.
            Wzbudzac szacunek?
            > Chyba Ci sie klasa z grota jaskiniowcow pomylila. Jesli ktos nie
            zdobyl
            > elementarnego wychowania w domu, to jedyna osoba budzaca jego
            szacunek bedzie
            > silniejszy troglodyta.

            Tak się składa, że historię nauczyciela, któremu nałożono kosz, znam
            od nauczycielki, która dostała jednego z tych chłopaków do swojej
            klasy. I okazuje się, że nauczyciel ten od samego początku pracy nie
            radził sobie z uczniami (technikum budowlane to jednak ciężka szkoła
            dla osób, które sobie nawet same ze sobą nie radzą). Ale dyrektor
            szkoły nic nie mógł z takim dziwnym nauczycielem zrobić. Oczywiście
            w żaden sposób nie zwalnia to od odpowiedzialności uczniów, za takie
            zachowanie, ale do tego, żeby je przewidzieć i móc temu zaradzić,
            wystarczy podstawowy kurs psychologii, który każdy z nauczycieli na
            pewno zaliczał.
            I kolejna sprawa - na to, jak się zachowują dzieciaki w gimnazjum i
            wyżej ma ogromny wpływ to, jak szkoła ich traktuje od samego
            początku edukacji. O ile w klasach 1-3 jeszcze jakiś kontakt między
            uczniami a nauczycielem istnieje, to w dlaszych klasach jest po
            prostu tragicznie. Nauczyciele interesują się tylko 45 minutami
            własnego przedmiotu i uciekają do pokoju nauczycielskiego
            (zamkniętego oczywiście na klucz), na godzinach wychowawczych nie
            rozmawia się o żadnych ważnych dla dzieci sprawach i żadne z dzieci
            w szkole podstawowej, które znam, i które o to pytałam, nie
            zwróciłoby się ze swoimi problemami do nauczyciela. Skoro takie małe
            dzieci mają takie poczucie, to co dopiero się dziwić starszym.
            • Gość: Bilbo Re: Nie dla nauczycieli IP: *.brutele.be 27.05.08, 19:29
              Od rpoczatku wiedzialem, ze to nauczyciela wina.:)

              Czekalm, az ktos mi totalne chamstwo uczniow wyjasni madrze i podkresli, gdzie
              szkola blad popelnila.
            • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 27.05.08, 19:30
              Na to jak się zachowują dzieci w szkole mają wpływ głównie rodzice.
              Zapraszam do swojej szkoły i wielu innych ,które znam. Yam drzwi do
              pokoju nauczycielskiego zawsze są otwarte.
              Nie znam takiej, a znam wiele, gdzie drzwi byłyby w czasie przerwy
              zamknięte na klucz.
              • Gość: Bilbo Re: Nie dla nauczycieli IP: *.brutele.be 27.05.08, 19:49
                Co do zamknietych drzwi. Nie dziwcie sie, ze nauczyciele zamykaja drzwi, kiedy w
                pokoju nikogo nie ma. Nie raz, nie dwa w tajemniczy sposob znikaly dzienniki,
                torebki, pieniadze...

                Zwykla ostroznosc.
                • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 27.05.08, 19:58
                  Ale ona pisze, że w czasie przerwy:)
                  • Gość: Bilbo Re: Nie dla nauczycieli IP: *.brutele.be 27.05.08, 20:09
                    W czasiep rzerwy nauczyciele pilnuja korytarzy, zeby sie mlodziez nie zabijala i
                    nie gwalcila.
                    • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 27.05.08, 20:12
                      :)
                      Zapomniałam;)
                      • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 27.05.08, 23:50
                        Obawiam się, że się raczej nie dogadamy. Nikt nie mówi, że praca
                        nauczyciela jest łatwa. Ale też nikt nie musi być nauczycielem. I
                        zrozumcie wreszcie, że na to, jakie nauczyciele mają dzieci w
                        gimnazjum i liceum, pracują nie tylko rodzice, ale także koledzy
                        nauczyciele od najwcześniejszych lat szkolnych. Nie wystarczy żądać
                        dla siebie autorytetu - trzeba go po prostu umieć sobie wypracować,
                        jak każą osoba mająca do zarzązania grupę ludzi. Nie da się dzisiaj
                        pracować tak, jak przed wojną lub w czasach komunizmu. W żadnej
                        dziedzinie życia się nie da, i szkoła nie jest z tego wyłączona.

                        Ale oczywiście widzenia nauczycieli to wszystko wina dzieci i
                        rodziców i społeczeństwa konsumpcyjnego.

                        • Gość: Bilbo Re: Nie dla nauczycieli IP: *.brutele.be 28.05.08, 00:56
                          Nie rozumiem tylko co z tym ma wspolnego komunizm/ Z akomuny byli nauczyciele i
                          dzisiaj sa.

                          No i nie wmowisz mi, ze to nauczyciel powinien uczyc szacunku do innych ludzi.
                          Taka wiedze wynosi sie z domu.
                          • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 07:01
                            Ja tez bardzo proszę o rozwnięcie tej myśli.

                            Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                            > Nie rozumiem tylko co z tym ma wspolnego komunizm/ Z akomuny byli
                            nauczyciele i
                            > dzisiaj sa.
                            • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 09:52
                              jdbad napisała:

                              > Ja tez bardzo proszę o rozwnięcie tej myśli.
                              >
                              > Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                              >
                              > > Nie rozumiem tylko co z tym ma wspolnego komunizm/ Z akomuny
                              byli
                              > nauczyciele i
                              > > dzisiaj sa.
                              >

                              Za czasów socjalizmu prawa uczniów, podobnie jak prawa wielu innych
                              gru społecznych, były sprawą kompletnie nieistotną, i każdy uczeń,
                              który w jakiś sposób przeszkadzał nauczycielom, mógł zostać w
                              rozmaity sposób spacyfikowany - siła była po stronie nauczycieli
                              (chyba, że chodziło o dziecko aparatczyka, wtedy sytuacja się nieco
                              zmieniała).
                              Dzisiaj jest inaczej, nad czym nauczyciele gremialnie ubolewają,
                              tęskniąc nawet do przywracania kar cielesnych. Jest jednak tak, że
                              część nauczycieli - taka, która umie stawiać granice i je
                              respektować, a przy tym jest konsekwentna w tym, co robi - nie ma
                              problemów z posiadaniem autorytetu u dzieci i nikt im na głowę nie
                              wchodzi. Ale - i tu jest tak samo jak w domu - jeżeli się komuś nie
                              chce i uważa, że jak krzyknie sobie od czasu do czasu albo
                              pohisteryzuje na lecji, to dzieci same się zaczną słuchać, to
                              niestety ogromnie się myli.

                              Wasze pisanie, że od wychowywania jest dom, świadczy o brakach w
                              podstawowej wiedzy psychologicznej i pedagogicznej (mam nadzieję, że
                              nie jesteści nauczycielami). Wychowuje człowieka każda sytuacja, w
                              której on się znajdzie. Podam przykład: dwoje jedenastolatków z
                              ultrakatolickich rodzin, super uczniowie, w domu podobno anioły,
                              przez 5 lat teroryzowały dzieci niepełnosprawne w klasie
                              integracyjnej, posuwając się do przemocy psychicznej i fizycznej.
                              Postawa wychowawczyni - mimo licznych skarg - była bierna. Rodzice
                              nie mieli sobie nic do zarzucenia, bo nauczyciele się na dzieci nie
                              skarżyli a w to, co mówili inni rodzice, po prostu nie wierzyli.
                              Szkoła, która jako jedyna była świadkiem ich karygodnego zachowania,
                              nie robiła nic, utwierdzając te dzieciaki w poczuciu bezkarości.
                              Wszyscy byli bezradni aż do chwili, gdy w 6 lasie zmieniła się
                              wychowawczyni, która chciała zobaczyć, co się dzieje i wystarczyło,
                              że parę razy zwróciła im uwagę, by się uspokoili zupełnie. Ich
                              demoralizowała sytuacja, w której się znaleźli, a nie dom.
                              Na tej samej zasadzie będzie Wasze dzieci wychowywać chamska pani w
                              przycjodni, miły człowiek na ulicy, ktoś, kto im zwróci uwagę na
                              niestosowne zachowanie, gdy Wy tego nie będziecie widzieli. I szkoła
                              jak najbardziej wychowuje przez cały system, jaki tworzy (a nie
                              przez nudne pogadanki na godzinach wychowawczych). A ten system w
                              chwili obecnej ma działanie mocno demoralizujące - co jest trudne do
                              zaakceptowania szczególnie dla dzieci tych rodziców, którzy starają
                              się je wychowywać świadomie na dobrych ludzi.
                              • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 09:58
                                Przeczytaj, proszę pierwsze zdanie mojego wpisu:
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=80056517&a=80096481
                                • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 10:39
                                  Na to jak się zachowują dzieci w szkole mają wpływ głównie rodzice.
                                  Zapraszam do swojej szkoły i wielu innych ,które znam. Yam drzwi do
                                  pokoju nauczycielskiego zawsze są otwarte.
                                  Nie znam takiej, a znam wiele, gdzie drzwi byłyby w czasie przerwy
                                  zamknięte na klucz.

                                  Na pewno mówisz prawdę. Ja jednak spotkałam tylko pokoje
                                  nauczycielskie z drzwiami zatrzaskiwanymi, z możliwością otwarcia
                                  tylko kluczem lub od strony pokoju nauczycielskiego. Może miałam
                                  pecha.
                              • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 10:04
                                Tu cytat z Ciebie Izko:Ich
                                demoralizowała sytuacja, w której się znaleźli, a nie dom.
                                Rodzice rzadko mają sobie cokolwiek do zarzucenia,a ja po prostu nie
                                wierzę, że dzieci są w domu aniołami,a w szkole, na przykład, nagle
                                zaczynają zachowywac się inaczej.
                                Rodzice po prosty udają, że o tym nie wiedzą, gdy pojawia się
                                problem w szkole.
                                I jeszcze o Polsce sprzed roku 1989, czasy były inne i tyle. To nie
                                ma nic wspólnego z ideologią.
                                O karach cielesnych się nie wypowiem, bo po prosyu wpadasz w
                                przesadę.
                                • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 10:34
                                  jdbad napisała:

                                  > Tu cytat z Ciebie Izko:Ich
                                  > demoralizowała sytuacja, w której się znaleźli, a nie dom.
                                  > Rodzice rzadko mają sobie cokolwiek do zarzucenia,a ja po prostu
                                  nie
                                  > wierzę, że dzieci są w domu aniołami,a w szkole, na przykład,
                                  nagle
                                  > zaczynają zachowywac się inaczej.
                                  > Rodzice po prosty udają, że o tym nie wiedzą, gdy pojawia się
                                  > problem w szkole.

                                  Opisuję jedynie takie sytuacje, które znam dobrze a nie o nich
                                  słyszałam - w opisanej historii znam relacje dwóch stron -
                                  niepełnosprawne dziecko mojej koleżanki chodzi do tej klasy, a jedno
                                  z dzieci-dręczycieli okazało się być bratankiem mojej przyjaciółki.
                                  I niestety okazuje się, że można być innym w szkole i innym w domu.
                                  I oczywiście masz rację, że także rodzice unikają zwykle przyjęcia
                                  na siebie problemu poprzez przyjęcie do wiadomości, że coś się
                                  dzieje źle. Mamy tutaj jednak jedną, subtelną różnicę - nauczyciele
                                  powinni być profesjonalistami i pewne, podstawowe podstawowe
                                  mechanizmy psychologiczne (podkreślem - podstawowe) winny być im
                                  znane. I powini z tej wiedzy aktywnie korzystać, co nie występuje.

                                  > I jeszcze o Polsce sprzed roku 1989, czasy były inne i tyle. To
                                  nie
                                  > ma nic wspólnego z ideologią.
                                  > O karach cielesnych się nie wypowiem, bo po prosyu wpadasz w
                                  > przesadę.

                                  Nie ja wpadam w przesadę, tylko osoby, od których to słyszałam jako
                                  realny w ich ustach postulat.
                                  • moherfucker1 Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 13:06

                                    Nauczycie nie jest od tego, zeby czyjes bachory wychowywac. POdstawowe asady
                                    moralnepowinni wpajac im rodzice i egzekwowac. Z tego co piszesz, to byla
                                    ewidentna wina rodzicow, ktorzy "nie wierzyli" skarzacym sie rodzicom.

                                    Nauczyciel ma uczyc. Od wychowania sa rodzice. Bo to oni moga egzekwowac
                                    sankcjami pewne nakazy i zakazy. Nauczyciel po zmianie "czasow" ju znic nie
                                    moze. Najwyzej nagane do dziennika wpisac.

                                    Pozniej taki bandyta zasmieje mu sie w twarz i powie - czy ty wiesz kim jet moj
                                    ojciec? Jutro tu k... nie pracujesz...

                                    Opisuje tylko sytucja , ktorych bylem swiadkiem. Wiec nie pitol o wychowaniu w
                                    szkole. W szkole, w ktorej nauczyciel nic nie moze. Nawet [posadzic becwala na
                                    rok w nastpnej klasie nie moze, bo zaniza wyniki w szkole, na dodatek kto
                                    bychcil z takim trudnym dzieckiem kolejny rok sie meczyc? Brak szacunku do
                                    nauczyciela bierze sie rowniez z domu. Gdzie mamusia mowi do tatusie, ze sie
                                    jakas "szmata" na synalka uwziela. A on taki geniusz! Lekcewazace podejsie
                                    rodziciw przechodzi na pociechy, ktore pozniej zachowuja sie jak bydleta.
                                    • sunneczko Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 16:24
                                      moherfucker1 napisał:

                                      > Nauczycie nie jest od tego, zeby czyjes bachory wychowywac.
                                      >(...)
                                      > Nauczyciel ma uczyc.


                                      Zaiste, nowatorskie to stwierdzenie.
                                      Skoro tak, to dziwnie nazywa się wydział szkolący nauczycieli i
                                      błędnie uzywa się słowa pedagog, ponieważ:
                                      "pedagog to nauczyciel, wychowawca; teoretyk nauczania i
                                      wychowania.
                                      a pedagogika - teoria wychowania i nauczania; świadoma i celowa
                                      działalność wychowawcza" (W. Kopaliński)

                                      ps. Izka_74 ---> madrze prawisz, podzielam zdanie.
                                      • moherfucker1 Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 16:42

                                        Suneczko zejdz na ziemie. TO co piszesz to jakies ksiazkowe dyrdymaly. Prawdziwa
                                        szkole, prawdziwe lekcje mozna poogladac na youtube.

                                        Wlasnie w szkole mozna ogladac zbydlecenie, bo w domu ojciec przyjele i bedzie
                                        spokoj. A w szkole nauczyciel moze sobie tylko w dzienniku uwagi pisac.

                                        Widac dawno w szkole nie bylas, ze takie pierdoly wyppisujesz o wychowaniu. W
                                        liceum wychowanie? Dorosli ludzie juz tam chodza. Uformowani w bydleta.
                                        Aspoleczne, a na dodatek totalnie zidiociale.

                                        Zdarzaja sie wyjatki. Ale to sa wyjatki. Reula wyglada inaczej.

                                        Klna, zachowuja sie w sposob chamski wobec iebie i wobec doroslych dookola. Maja
                                        wszystko w nosie. Totaln tumiwisizm i samowolka. Na dodatek nie maja zadnych
                                        hamulcow przed postapieniem tak jak w Gdansku. 15to latki kopuluja ze soba w
                                        szatniach, na dyskotekach i imprezach. Przychodza pijani do szkoly. Biora,
                                        kupuja od siebie narkotyki.

                                        tak wyglada szkola i mlodziez. I nie jest to zaden margines. Tak postepuje
                                        75-80% wszytkich uczniow.
                                      • izka_74 sunneczko 29.05.08, 11:19
                                        sunneczko napisała:

                                        > moherfucker1 napisał:
                                        >
                                        > > Nauczycie nie jest od tego, zeby czyjes bachory wychowywac.
                                        > >(...)
                                        > > Nauczyciel ma uczyc.
                                        >
                                        >
                                        > Zaiste, nowatorskie to stwierdzenie.
                                        > Skoro tak, to dziwnie nazywa się wydział szkolący nauczycieli i
                                        > błędnie uzywa się słowa pedagog, ponieważ:
                                        > "pedagog to nauczyciel, wychowawca; teoretyk nauczania i
                                        > wychowania.
                                        > a pedagogika - teoria wychowania i nauczania; świadoma i celowa
                                        > działalność wychowawcza" (W. Kopaliński)
                                        >
                                        > ps. Izka_74 ---> madrze prawisz, podzielam zdanie.
                                        >

                                        Sunneczko, można sobie gadać i gadać, a i tak nikogo to nie
                                        obchodzi ;)Nikt nie jest zainteresowany tak naprawdę znalezieniem
                                        przyczyny np. tego, co się dzieje w szkołach ponadpostawowych ani
                                        zastanawianiem się, jak możnaby w szkole lepiej uczyć. Wiadomo, że
                                        rodzice, którym zależy na dobrym wykształceniu dzieci, albo sami ich
                                        dokształcą (rzadko) albo zapłacą za korepetycje, dodatkowe kursy,
                                        lekcje języka. A reszta zostanie zakwalifikowana jako trudna
                                        młodzież (w najlepszym razie) albo bydło i hołota. Narazie to mozemy
                                        sobie wołać na puszczy :)
                                    • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 11:00
                                      moherfucker1 napisał:

                                      >
                                      > Nauczycie nie jest od tego, zeby czyjes bachory wychowywac.
                                      POdstawowe asady
                                      > moralnepowinni wpajac im rodzice i egzekwowac. Z tego co piszesz,
                                      to byla
                                      > ewidentna wina rodzicow, ktorzy "nie wierzyli" skarzacym sie
                                      rodzicom.
                                      >
                                      > Nauczyciel ma uczyc. Od wychowania sa rodzice. Bo to oni moga
                                      egzekwowac
                                      > sankcjami pewne nakazy i zakazy. Nauczyciel po zmianie "czasow" ju
                                      znic nie
                                      > moze. Najwyzej nagane do dziennika wpisac.
                                      >
                                      > Pozniej taki bandyta zasmieje mu sie w twarz i powie - czy ty
                                      wiesz kim jet moj
                                      > ojciec? Jutro tu k... nie pracujesz...
                                      >
                                      > Opisuje tylko sytucja , ktorych bylem swiadkiem. Wiec nie pitol o
                                      wychowaniu w
                                      > szkole. W szkole, w ktorej nauczyciel nic nie moze. Nawet
                                      [posadzic becwala na
                                      > rok w nastpnej klasie nie moze, bo zaniza wyniki w szkole, na
                                      dodatek kto
                                      > bychcil z takim trudnym dzieckiem kolejny rok sie meczyc? Brak
                                      szacunku do
                                      > nauczyciela bierze sie rowniez z domu. Gdzie mamusia mowi do
                                      tatusie, ze sie
                                      > jakas "szmata" na synalka uwziela. A on taki geniusz! Lekcewazace
                                      podejsie
                                      > rodziciw przechodzi na pociechy, ktore pozniej zachowuja sie jak
                                      bydleta.

                                      Szkoda czasu na dyskusję z takim punktem widzenia. A co do oceny
                                      nauczycieli - w domu nie mam zamiaru wpajać mojemu dziecku szacunku
                                      dla każdego, kto jest dorosły, tylko dlatego, że wykonuje taki czy
                                      inny zawód. Często rozmawiam z synem na temat jego nauczycieli, i -
                                      oczywiście nie używając wyzwisk czy epitetów - krytykuję to, co jest
                                      złe, a chwalę to, co jest moim zdaniem dobre. A że nie mam żadnego
                                      wpływu na to, że jakaś głupia baba jest niekonsekwentna,
                                      niesprawiedliwa, wrogo do dzieci nastawiona, to nie mogę mówić
                                      synowi, że wszystko jest cacy a on ma słuchać pani, bo to autorytet
                                      i inne dyrdymały. Mogę mu natomiast mówić, że w życiu spotka różnych
                                      ludzi - także takich, którzy są niezbyt mądrzy i mało profesjonalni
                                      i będzie sobie musiał jakoś z nimi - w sytuacji przymusu - układać
                                      życie.
                                      Ubolewam tylko, że już na etapie szkoły podstawowej takich
                                      nauczycieli jest większość. A następni w gimnazjum będą się skarżyć,
                                      jaką to złą młodzież dostali. To, że szkoła tę młodziez miała już
                                      wcześniej w głębokim poważaniu, i oni tylko odwdzięczają się jej w
                                      większości tym samym, nikomu z nauczycieli już nie przyjdzie do
                                      głowy, w tak silnych odruchach obronnych, jakie ta grupa zawodowa
                                      prezentuje.
                                      • moherfucker1 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 11:58
                                        Wiec zamykasz oczy i uszy na to co RZECZYWISCIE dzieje sie w szkolach.
                                        Trudno polemizowac z idealistkami, ktore wiedze czerpia z ksiazek. Ja opisuje CI
                                        jak wyglada zycie w zwklej szkole w Polsce centralnej.

                                        MOj punkt widzenia jest jak najbardziej praktyczny. Napatrzylem sie na niejedn
                                        na lekcjach i przyznam , ze mi to zwisa juz od dluzszego czasu. Nie bede sobie
                                        nerwow szargal. Nie warto. I tak nadal beda mie na przerwach nazywac lysym pedalem.

                                        Co do szacunku - nalezy sie wszystkim. Bezwarunkowo. Nalezy szanowac kazdego
                                        czlowieka. I uczyc szacunku do innych rowniez.

                                        Ale Ty z tymi swoimi gornolotnymi frazesami nic nie wiesz o szkole. Zapewniam
                                        cie, ze dzieci naczej zachowuja sie przy rodzicach, a inaczej w grupie. Chociaz
                                        bardziej psuje tu okreslenie "stado".
                                        • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 12:16
                                          moherfucker1 napisał:

                                          > Wiec zamykasz oczy i uszy na to co RZECZYWISCIE dzieje sie w
                                          szkolach.
                                          > Trudno polemizowac z idealistkami, ktore wiedze czerpia z ksiazek.
                                          Ja opisuje C
                                          > I
                                          > jak wyglada zycie w zwklej szkole w Polsce centralnej.
                                          >
                                          > MOj punkt widzenia jest jak najbardziej praktyczny. Napatrzylem
                                          sie na niejedn
                                          > na lekcjach i przyznam , ze mi to zwisa juz od dluzszego czasu.
                                          Nie bede sobie
                                          > nerwow szargal. Nie warto. I tak nadal beda mie na przerwach
                                          nazywac lysym peda
                                          > lem.
                                          >
                                          > Co do szacunku - nalezy sie wszystkim. Bezwarunkowo. Nalezy
                                          szanowac kazdego
                                          > czlowieka. I uczyc szacunku do innych rowniez.
                                          >
                                          > Ale Ty z tymi swoimi gornolotnymi frazesami nic nie wiesz o
                                          szkole. Zapewniam
                                          > cie, ze dzieci naczej zachowuja sie przy rodzicach, a inaczej w
                                          grupie. Chociaz
                                          > bardziej psuje tu okreslenie "stado".

                                          Szacunek do każdego człowieka, to jest elementarna rzecz, którą się
                                          dzieci uczy. Nie oznacza to jednak zupełnie niemożności oceniania
                                          czyjejś pracy - skoro dzieci są oceniane za swoją pracę, to tak samo
                                          one oceniają nauczycieli i mają do tego prawo. A że są to oceny prze
                                          nikogo nie brane pod uwagę, to już inna inszość. Rozmowa o tym,
                                          dlaczego jeden nauczyciel wykonuje swoją pracę dobrze, a inny źle
                                          (nierzadko są to oceny rozbieżne z oceną dzieci), jest czymś
                                          normalnym i zdrowym i pozwala dziecku np. bronić się w sytuacji, gdy
                                          jest niesłusznie przez nauczyciela atakowane czy oskarżane. W
                                          dalszym życiu tak samo wobec innych przełożonych.

                                          Nie jestem ani idealistką, ani teoretykiem. Pracowałam z dziećmi i
                                          modzieżą i nadal zdarza mi się z nimi społecznie pracować. I
                                          doskonale wiem, jak działa grupa (pisałam o tym zresztą gdzieś
                                          wyżej). Niestety skoro ustawiasz siebie w tak zapiekłej niechęci do
                                          tych, których uczysz, to nie masz żadnych szans na zmianę tego, jak
                                          oni Ciebie postrzegają. Możesz sobie wyzywać na rodziców i na stado
                                          szkolne, ale tak naprawdę zmiany i tak musiałyby się zacząć od
                                          Ciebie. Drobne, bo niestety w większości przypadków dzieciaki są już
                                          tak wrogo nastawione do szkoły - przez wcześniejsze lata edukacji,
                                          że niewiele się da zrobić. Ale niewiele to w żadnym wypadku nie
                                          oznacza nic.
                                          Ale oczywiście nie zakładam, że Ty chcesz coś zmienić, bo wygodniej
                                          jest ustawić się w pozycji tego jednego, ciemiężonego na ostatniej
                                          barykadzie człwoieczeństwa wśród zbydlęconego młodego pokolenia.
                                          • moherfucker1 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 12:43
                                            Praca nauczyciela powinna byc oceniana, ale z pewnoscia nie przez dzieci. Ocena
                                            uczniow przez nauczyciela to cos innego.

                                            Od tego jest dyrekcja szkoly, kuratoria i minister oswiaty, zeby oceniac
                                            nauczycieli na roznyh poziomach. Nie sa od tego DZIECI. Rodzicow rowniez.
                                            Oceniacz nauczycieli powinni specjalisi, nie pierwszy lepszy z ulicy.

                                            MOja drog. Nadal idealistka, silaczka? :) Wspolczuje. Dla mnie to praca, tylko
                                            praca. Ne zyje dla niej. Bardziej martwie sie o wlasne dzieci, niz o cudze.
                                            Skoro rodzice dzieci nie potrafili wychowac, to ja nie bede nadrabial ich
                                            porazek. Mam swoje dzieci. A zwalanie na nauczycieli jest smieszne. Braki w
                                            wychowaniu to nie wrogo nastawione cialo pedagogiczne, przed ktorym taki mlody
                                            czlowiek musi sie bronic. Braki w wychowaniu to rzeczy, ktorych od najmlodszych
                                            lat nie nauczono tego kogos w domu.

                                            Ja tez chodzilem do szkoly i wyobraz sobie, zenie do pomyslenia bylo, zeby ktos
                                            na lekcji glosno klal, wyzywal nauczyciela, zakladal mu kosz na glowe. Owszem
                                            zazaly sie "wybryki", ale to co teraz sie dzeje na lekcjach przechodzi ludzkie
                                            pojecie. Pijana, znarkotyzowana mlodziez, okradajaca sie, nagrywajaca na
                                            telefony wyzywajace scenki... Daruj mi wyklady. Nie jest moja wina, ze rodzice
                                            pozbywaja sie swoich pociech na 8-9h i w domu ich nie obcodzi co robia.
                                        • sunneczko Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 12:28
                                          moherfucker1 napisał:

                                          > Wiec zamykasz oczy i uszy na to co RZECZYWISCIE dzieje sie w
                                          szkolach.
                                          > Trudno polemizowac z idealistkami, ktore wiedze czerpia z ksiazek.
                                          Ja opisuje C
                                          > I
                                          > jak wyglada zycie w zwklej szkole w Polsce centralnej.


                                          Przeciez Izka wyraznie pisze, ze ma jak najbardziej rzeczywisty
                                          kontakt ze szkola, ja równiez (dwoje dzieci w wieku szkolnym), tak
                                          wiec nasza wiedza nie tylko z ksiazek pochodzi (choc polecam to
                                          zapomniane i niemodne zrodlo informacji), a z korytarzy szkolnych,
                                          wywiadowek, rozmow z nauczycielami, dziecmi i ich kolegami.
                                          Mowisz, ze nauczyciel jest od uczenia - ok, niech zatem bedzie
                                          fachowcem w swojej dziedzinie, a nie dyletantem; polonista ktory nie
                                          umie sie wyslowic, poprawia dobrze sformulowane zdanie, a omija
                                          ewidentne bledy, fizyk ktory sadzi herezje, ze rece opadaja
                                          (zagladam dziecku do zeszytow, czytam wypracowania) - to nie sa
                                          fachowcy, w kazdym innym zawodzie osoby o marnym przygotowaniu nie
                                          maja szans na awans i sensowne wynagrodzenie.
                                          Co do abstarkcyjnej roli wychowczej: wcale nie chce, zeby mi obcy
                                          ludzie dzieci wychowywali, ale rzadam, zeby w szkole byly BEZPIECZNE
                                          i psim obowiazkiem szkoly jest to bezpieczenstwo zapewnic.
                                          Podstawowka i po czesci gimnazjum to 'zbieranina" ale juz licea..
                                          tam juz nie ma problemow typu kosz na glowie nauczyciela,
                                          niesubordynowany i chamski uczen wylatuje na pysk, o ile w ogole sie
                                          do dobrego liceum dostanie.
                                          Zauwaz tez, ze w prywatnych szkolach tak z wychowaniem, jak i z
                                          edukacja pedagodzy sobie radza. Dlaczego? Bo nie wystarczy dyplom,
                                          zeby dostac prace w takiej placowce, a wyniki osiagane przez
                                          nauczycieli sa non stop kontrolowane.
                                          Tego samego oczekujemy od tych, na ktorych wynagrodzenie przez
                                          kilkadziesiat lat sie skladamy.
                                          • moherfucker1 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 12:44

                                            Powiedziec, to powiedziala, ale jej "rzeczywiste" obserwacje sa jakby z ksiazki
                                            wziete. Zero realizmu.
                                            • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 12:56
                                              moherfucker1 napisał:

                                              >
                                              > Powiedziec, to powiedziala, ale jej "rzeczywiste" obserwacje sa
                                              jakby z ksiazki
                                              > wziete. Zero realizmu.

                                              Oceniać możesz sobie to co piszę, jak chcesz. Ja pozycje, z której
                                              się wypowiadał dokładnie określiłam.

                                              I jeszcze jedno - trochę rozmiesza mnie Twoje gadanie o szacunku,
                                              wziąwszy pod uwagę Twego nicka :)
                                              • moherfucker1 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 13:09
                                                Prowokacyjny, prawda? ;)
                                                • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 13:23
                                                  moherfucker1 napisał:

                                                  > Prowokacyjny, prawda? ;)

                                                  tia, szczególnie ta jedynka, która sugeruje, że jest Was więcej ;)
                                          • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 17:32
                                            Nie moja droga, nie radzą sobie:( Jest podobnie jak w szkolach
                                            państwowych. Rodzice zdecydowanie sobie nie radzą.
                                            sunneczko napisała:
                                            Zauwaz tez, ze w prywatnych szkolach tak z wychowaniem, jak i z
                                            edukacja pedagodzy sobie radzą.
                                  • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 14:00
                                    Czyli jednak rodzice przede wszystkim. Dzieciom i młodzieży trzeba
                                    tłumaczyc i tłumaczyc. Ale dzieciom jest jednak łatwiej wytłumaczyc
                                    niz młodzieży, a większośc swego zycia dzieci spędzaja z rodzicami,
                                    a nie nauczycielami.
                                    Izko, piszesz słyszałam i tak dalej. A ja nie słyszałam, pomimo, ze
                                    z nauczycielami mam do czynienia na codzień.
                                    • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 14:11
                                      jdbad napisała:


                                      > Izko, piszesz słyszałam i tak dalej. A ja nie słyszałam, pomimo,
                                      ze
                                      > z nauczycielami mam do czynienia na codzień.


                                      Może właśnie dlatego, może Ci nauczyciele, których spotykam od czasu
                                      do czasu, postanowili mnie takimi poglądami
                                      zadziwić/zaszokować/zaintrygować. Licho wie. W każdym razie opinie
                                      słyszane na własne uszy. Niestety.
                                      • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 14:16
                                        Czyli po prostu sobie żartują,a Ty to bierzesz na poważnie.
                                        • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 14:28
                                          jdbad napisała:

                                          > Czyli po prostu sobie żartują,a Ty to bierzesz na poważnie.

                                          Zapewniam Cię, że umiem odróżnić żart od poważnej rozmowy.
                                          • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 14:30
                                            No dobrze. Potrafisz. A potrafisz mi wyjaśnic dlaczego ja
                                            nauczycieli z taką opinią dotyczącą kar cielesnych nie spotykam,
                                            chociaż spotykam ich całe mnóstwo i mam ich tez wśród dobrych
                                            znajomych?
                                            • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 11:12
                                              jdbad napisała:

                                              > No dobrze. Potrafisz. A potrafisz mi wyjaśnic dlaczego ja
                                              > nauczycieli z taką opinią dotyczącą kar cielesnych nie spotykam,
                                              > chociaż spotykam ich całe mnóstwo i mam ich tez wśród dobrych
                                              > znajomych?

                                              Nie potrafię Ci tego wyjaśnić. Mogę jedynie przekazywać Tobie moje
                                              doświadczenia, a Ty możesz w nie wierzyć, bądź nie. I nie chciałabym
                                              żebyś przyjęła, że moim zdaniem nie ma dobrych nauczycieli - zapewne
                                              są i ubolewam, że moje dziecko jak do tej pory żadnego takiego
                                              pasjonata nie spotkało. Ale cały system nie sprzyja temu, aby
                                              właśnie takie osoby były premiowane i stanowiły wzór dla innych.
                                              Mówienie, że się mało zarabia, jest argumentem demagogicnym. Ja też
                                              zarabiam niewiele - ale jeśli decyduję się ją wykonywać, to wykonuję
                                              ją maksymalnie dobrze. Albo szukam innej pracy. Tymczasem postawa
                                              większości naufczycieli jest taka - pracuję jak pracuję, bo mi słabo
                                              płaca. Jakby mi płacili więcej, to bym się bardziej wysilał. Dla
                                              mnie jest to postawa kompletnie niezrozumiała i jest też
                                              niezrozumiała dla większości pracodawców poza sferą budżetową.
                                              Piszesz róznież (gdzieś niżej), żeby nie uogólniać - ale uogólnienia
                                              są poparte przykładami, moim wykształceniem i doświadczeniem wielu
                                              rodziców dzieci w podobnym wieku. I nie są to ludzie nastawieni
                                              roszczeniowo czy jakiś margines mafijny - są to normalni ludzie,
                                              ciężko pracujący, inteligentni, bo studiach wyższych z róznych
                                              specjalności. Ich dzieci w znakomitej większości są dobrymi
                                              uczniami, i nie ma z nimi żadnych problemów. Obraz, który
                                              przedstawiam, wyłania się z niewielkimi niuansami z rozmów z każdym
                                              z tych rodziców - szkoła podstawowa, od klasy 4, systematycznie
                                              zniechęca do siebie ucznia zarówno w sferze edukacyjnej, jak i
                                              wychowawczej. A efekty tego dają się obserwować na wyższych
                                              szczeblach edukacji.
                                              • moherfucker1 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 11:50
                                                Ten system zawsze tak dzialal. Pracodawca udaal, ze placi, a pracownicy udawali,
                                                ze pracuja.

                                                Nalezysz do wyjatkow, ze pracujesz wyjatkowo dobrze bez zadnej motywacji.
                                                Przynajmnej motywacji finansowej. Ludzie niestety potrzebuja motywacji,
                                                potrzebuja zachety. Jezeli nie widac korzysci plynacych z dobrze wykonanej
                                                pracy, a CI ktorzxy wykonuja ja le czesto maj lepiej, to chec do niej i do
                                                wykonywnia jej dobrze znika. Zostaje tylko zal.
                                                • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 12:03
                                                  moherfucker1 napisał:

                                                  > Ten system zawsze tak dzialal. Pracodawca udaal, ze placi, a
                                                  pracownicy udawali
                                                  > ,
                                                  > ze pracuja.
                                                  >
                                                  > Nalezysz do wyjatkow, ze pracujesz wyjatkowo dobrze bez zadnej
                                                  motywacji.
                                                  > Przynajmnej motywacji finansowej. Ludzie niestety potrzebuja
                                                  motywacji,
                                                  > potrzebuja zachety. Jezeli nie widac korzysci plynacych z dobrze
                                                  wykonanej
                                                  > pracy, a CI ktorzxy wykonuja ja le czesto maj lepiej, to chec do
                                                  niej i do
                                                  > wykonywnia jej dobrze znika. Zostaje tylko zal.

                                                  Motywacją powinien być zarządzający szkołą. Jeżeli ktoś nie ma
                                                  wpojonego tego, że pracuje dobrze przez rodziców (;)
                                                  Poza tym czy nauczyciele na prawdę nie doceniają tego, że mają
                                                  elastyczny czas pracy (czyli Ci, którzy naprawde muszą coś robić w
                                                  domu, mogą to robić np. wieczorem, a czas w ciągu dnia spędzać z
                                                  rodziną), ferie, wakacje, święta, urlopy zdrowotne? Aż trudno w to
                                                  uwierzyć... I czy vyliby skłonni zrezygnować z tego na rzecz 40-
                                                  godzinnego tygodnia w szkole (fizycznie) i 26 dni urlopu w roku?
                                                  • moherfucker1 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 12:47
                                                    Rodzina rano jest w szkole, albo w pracy... wiec cala elastycznosc dotyczy tylko
                                                    osoby nauczyciela.. Tak to wygla.
                                                  • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 12:53
                                                    moherfucker1 napisał:

                                                    > Rodzina rano jest w szkole, albo w pracy... wiec cala elastycznosc
                                                    dotyczy tylk
                                                    > o
                                                    > osoby nauczyciela.. Tak to wygla.

                                                    Nie do końca - nawte jeśli rodzina wraca później, to masz w tym
                                                    czasie czas na zrobienie obiadu, zakupów, załatwienie spraw,
                                                    posprzątania, etc. Podczas gdy ja musze to wszystko robić po
                                                    godzinie 17-tej, gdy wrócę z pracy. Bo wieczorem też przeważnie
                                                    muszę robić coś służbowego, chociaż nie jestem nauczycielką. Takie
                                                    się aktualnie żyje, mało kto ma luksus pozostawiania pracy za
                                                    drzwiami, gdy z niej wychodzi.
                                                  • moherfucker1 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 13:11
                                                    Zawsze mozesz zostac nauczycielka. Bedziesz miala te wszystkie przywileje.

                                                    Ale z reguly jest tak, ze ludzie wyliczaja setki zalet pracy nauczyciela i
                                                    rozpisuja sie na teat tgo, jak im fajnie. Niestety nie za bardzo chca pracowac w
                                                    tym zawodzie... Jak to wyjasnisz?
                                                  • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 13:18
                                                    moherfucker1 napisał:

                                                    > Zawsze mozesz zostac nauczycielka. Bedziesz miala te wszystkie
                                                    przywileje.
                                                    >
                                                    > Ale z reguly jest tak, ze ludzie wyliczaja setki zalet pracy
                                                    nauczyciela i
                                                    > rozpisuja sie na teat tgo, jak im fajnie. Niestety nie za bardzo
                                                    chca pracowac
                                                    > w
                                                    > tym zawodzie... Jak to wyjasnisz?

                                                    Po pierwsze - nie jest tak łatwo nauczycielem zostać. Wielu
                                                    znoajomym, którzy ukończyli studia pedagogiczne, się to nie udało.
                                                    Po drugie 0 funkcjonuje powszechne przekonanie, nie wiem na ile
                                                    prawdziwe, że etatów w szkołach jest tak mało, że trzeba mieć plecy,
                                                    żeby takoy zdobyć. Po trzecie - najważniejsze - czasem ludzie
                                                    oceniają realnie swoje predyspozycje i wiedzą, że się do pracy z
                                                    dziećmi nie nadają.
                                                    Wydaje mi się, że to główne powody.
                                                  • izka_74 uzupełnienie 29.05.08, 13:22
                                                    Zapomniałam zasadniczego powodu - niewielkie płace są odstraszające,
                                                    szczególnie dla mężczyzn (nad czym ubolewam). Niektórym dużo wolnego
                                                    i stabilnośc zatrudnienia tego nie rekompensuje.
                                                  • moherfucker1 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 13:35
                                                    Przeciez mamy selekcje negatywna, a nauczyciele to banda nieudacznikow, ktorym
                                                    sie w zyciu na lepsza fuche nie udalo zalapac...

                                                    Przynajmniej tak wiekszosc tutaj pisze. Twoje obiegowe opini roznia sie znacznie
                                                    od tych, ktore sa na tym forum prezentowane.

                                                    Nie powinno wiec byc tak trudno zdystansowac tych niekukow i durni, pazernych na
                                                    kase. I zostac kandydatem doskonalym.
                                                  • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 13:40
                                                    moherfucker1 napisał:

                                                    > Przeciez mamy selekcje negatywna, a nauczyciele to banda
                                                    nieudacznikow, ktorym
                                                    > sie w zyciu na lepsza fuche nie udalo zalapac...
                                                    >
                                                    > Przynajmniej tak wiekszosc tutaj pisze. Twoje obiegowe opini
                                                    roznia sie znaczni
                                                    > e
                                                    > od tych, ktore sa na tym forum prezentowane.
                                                    >
                                                    > Nie powinno wiec byc tak trudno zdystansowac tych niekukow i
                                                    durni, pazernych n
                                                    > a
                                                    > kase. I zostac kandydatem doskonalym.

                                                    A jest jakaś realna możliwość, że Ciebie zwolnią i zatrudnią mnie na
                                                    Twoje miejsce. Albo dokładniej - co musiałbyś zrobić, żeby Ciebie
                                                    zwolnili?

                                                    I pytanie z innej strony - co Ciebie trzyma przy tej pracy, skoro
                                                    nie powołanie (błeeee, co za wyświechtany frazes)? Bo coś Cię chyba
                                                    trzyma?
                                                  • moherfucker1 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 13:45
                                                    Czas do emerytury. Niestety w moim wieku juz nikt mnie nie zatrudni.
                                                  • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 17:47
                                                    Bardzo chętnie zgodzę się na te 40 godzin w szkole, ,ale na pewno
                                                    nie godzin dydaktycznych. Niech mi policzą każdą chwilę, którą
                                                    spędzam w związku z pracą w szkole i może się okazac, że tego jest
                                                    więcej niż 40 godzin i co wtedy?
                                                    Czy Ty Izko naprawdę nei rozumiesz, dlaczego to nie zostało nigdzie
                                                    dokładnie określone? Właśnei dlatego, ze mogłoby dojśc do bardzo
                                                    interesujących rezultatow. A tak jak jest, można sobie popluc na
                                                    nauczycieli nierobów, bo przecież pracują 'tylko' 18 godzin.
                                              • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 17:40
                                                To nie jest postawa większości nauczycieli.

                                                izka_74 napisała:
              • hymenaios Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 11:55
                jdbad napisała:

                > Nie znam takiej, a znam wiele, gdzie drzwi byłyby w czasie przerwy
                > zamknięte na klucz.

                A dlaczego zamknięte są w czasie lekcji???? Czyli, dlaczego nie ma w
                nich nauczycieli, żeby nie było wątpliwości.
                • Gość: brum Re: Nie dla nauczycieli IP: *.chello.pl 28.05.08, 13:02
                  hymenaios napisał:

                  > A dlaczego zamknięte są w czasie lekcji???? Czyli, dlaczego nie ma w
                  > nich nauczycieli, żeby nie było wątpliwości.

                  Bo w tym czasie prowadzą lekcje.
                  • hymenaios Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 13:24
                    Gość portalu: brum napisał(a):

                    > Bo w tym czasie prowadzą lekcje.

                    Czyli nauczyciele prowadzą lekcje po czym wędrują do domu chyba, że
                    mają spotkanie z rodzicami, wtedy muszą ponownie pojawić się w
                    szkole. Tak?
                    • Gość: brum Re: Nie dla nauczycieli IP: *.chello.pl 28.05.08, 13:50
                      Widze, że nie chodziłeś do szkoły. Rytm pracy nauczycieli w szkole jest następujący:
                      a. Nauczyciele prowadzą lekcje.
                      b. Następuje przerwa. Ida do pokoju nauczycielskiego.
                      c. Koniec przerwy. Zamykają pokój nauczycielski.
                      d. Prowadzą lekcje.
                      b. Nastepuje przerwa.....
                      a. ......
                      c. ......
                      d. ......
                      Cykl powtarzany n razy.
                      -----
                      I to by było na tyle, jeśli chodzi o rozwiązanie twojego problemu, dlaczego
                      pokój nauczycielski w trakcie lekcji jest zamknięty.
                      Czasami zdarza sie, że jakiś nauczyciel chwilowo nie ma lekcji i siedzi w pokoju
                      nauczycielskim. Wówczas pokój nauczycielski nie jest zamknięty. Czy
                      wystarczająco precyzyjnie objaśniłem ci ten, jakże trudny problem?
                      Czy tez wymaga dodatkowego omówienia?
                      • hymenaios Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 22:33
                        Gość portalu: brum napisał(a):

                        > I to by było na tyle, jeśli chodzi o rozwiązanie twojego problemu,
                        dlaczego
                        > pokój nauczycielski w trakcie lekcji jest zamknięty.
                        > Czasami zdarza sie, że jakiś nauczyciel chwilowo nie ma lekcji i
                        siedzi w pokoj
                        > u
                        > nauczycielskim. Wówczas pokój nauczycielski nie jest zamknięty. Czy
                        > wystarczająco precyzyjnie objaśniłem ci ten, jakże trudny problem?
                        > Czy tez wymaga dodatkowego omówienia?

                        To teraz możemy przejść do podstawowego problemu, którym w tym
                        przypadku jest nauczycielskie pensum. :)) Z założenia jest ono
                        niskie, gdyż nauczyciel potrzebuje czasu na to, żeby przygotować się
                        do lekcji, opracować w atrakcyjny sposób temat itd. Ze szczegółowego
                        opisu, który tu podałeś jednoznacznie wynika, że nauczyciele po
                        prostu tego nie robią. I dodam jeszcze, że nie robią tego również w
                        domu. Skoro więc żądają podwyzek płac to ja ze swojej strony
                        oczekiwałbym o wiele bardziej rzetelnego podejścia do swego zawodu.
                        • Gość: brum Re: Nie dla nauczycieli IP: *.chello.pl 28.05.08, 22:50
                          hymenaios napisał:

                          > To teraz możemy przejść do podstawowego problemu, którym w tym
                          > przypadku jest nauczycielskie pensum. :))

                          Możemy. Problem ten poruszyłem wprawdzie w innym poście w tym wątku, ale czego
                          sie nie robi dla miłego Hymenaios'a.

                          > Z założenia jest ono niskie, gdyż nauczyciel potrzebuje czasu na
                          > to, żeby przygotować się do lekcji, opracować w atrakcyjny sposób
                          > temat itd. Ze szczegółowego
                          > opisu, który tu podałeś jednoznacznie wynika, że nauczyciele po
                          > prostu tego nie robią.

                          Nie, mój szczegółowy opis miał zobrazować ci, dlaczego pokój nauczycielski jest
                          zamknięty podczas trwania lekcji. Sposób spędzania przerwy przez nauczycieli nie
                          był tu w ogóle poruszany. Nie można wykluczyć, że niektórzy z nich poświęcają
                          przerwę na przygotowanie się do kolejnej lekcji.

                          > I dodam jeszcze, że nie robią tego również w domu.

                          Skąd wiesz? Jesteś nauczycielem?

                          • Gość: odp Re: Nie dla nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 23:27
                            Jasne nauczyciele nic nie robią na przerwach, w domu nie
                            przygotowują się do lekcji, nie sprawdzają sterty prac, wypracowań,
                            bimbają na lekcjach, spią na nich, w pokojach też ich nie ma, na
                            przerwach nie odpowiadają za dzieci, młodzież, kompletnie nie robią
                            nic....a skąd czerpią wiedzę laureaci konkursów szkolnych, olimpiad,
                            skąd biorą się przyszli studenci, tak sobie pewnie bez przygotowań i
                            starań nauczycieli pewnie wszyscy zdają matury, pozamykajcie szkoły,
                            niech wszyscy sami się kształcą, po co wam mundrym ludziom taka
                            instytucja potrzebna i nauczyciele, którzy w szkole nie pracują w
                            domu się nie przygotowują, sami znawcy zawodu na tym forum pożal się
                            Boże...żałosne wypowiedzi laików, którzy muszą się dowartościować i
                            mają kompleks niższości nad kompleksem wyższości albo mają niezdolne
                            dzieci zamiast geniuszów, bo co tu ludziom powiedzieć...no po prostu
                            zwalić za nieuctwo swoich dzieci winę na nauczycieli, za to, że sami
                            nie są w stanie pomóc dzieciom i ich dopilnować, wychować, mieć na
                            nich wpływ również, gratulacje dla rodziców.
                            • hymenaios Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 00:07
                              Gość portalu: odp napisał(a):

                              > Jasne nauczyciele nic nie robią na przerwach, w domu nie
                              > przygotowują się do lekcji, nie sprawdzają sterty prac,
                              wypracowań,
                              > bimbają na lekcjach, spią na nich, w pokojach też ich nie ma, na
                              > przerwach nie odpowiadają za dzieci, młodzież, kompletnie nie
                              robią
                              > nic....a skąd czerpią wiedzę laureaci konkursów szkolnych,
                              olimpiad,
                              > skąd biorą się przyszli studenci, tak sobie pewnie bez przygotowań
                              i
                              > starań nauczycieli pewnie wszyscy zdają matury, pozamykajcie
                              szkoły,
                              > niech wszyscy sami się kształcą, po co wam mundrym ludziom taka
                              > instytucja potrzebna i nauczyciele, którzy w szkole nie pracują w
                              > domu się nie przygotowują, sami znawcy zawodu na tym forum pożal
                              się
                              > Boże...żałosne wypowiedzi laików, którzy muszą się dowartościować
                              i
                              > mają kompleks niższości nad kompleksem wyższości albo mają
                              niezdolne
                              > dzieci zamiast geniuszów, bo co tu ludziom powiedzieć...no po
                              prostu
                              > zwalić za nieuctwo swoich dzieci winę na nauczycieli, za to, że
                              sami
                              > nie są w stanie pomóc dzieciom i ich dopilnować, wychować, mieć na
                              > nich wpływ również, gratulacje dla rodziców.

                              Jeden wielki płacz nauczyciela ;))) Jak jest tak dobrze, to dlaczego
                              jest aż tak źle? Laureaci to znikomy odsetek uczniów i w dużej
                              części pochodzą ze szkół specjalnie na to nastawionych typu I LO w
                              Łodzi. Inne liceum z tego miasta miało swój oryginalny program i
                              zajmowało we wszelkich rankingach czołowe miejsce. Problem w tym, że
                              cały ten program opierał się na jednym nauczycielu i występujących
                              gościnnie wykładowcach z wyższych uczelni. Kiedy nauczyciela
                              zabrakło notowania szkoły poleciały na łeb i szyję. Matury
                              dostosowne są do tego najniższego poziomu uczniów, trudno zatem, by
                              uczniowie ich nie zdawali, choć i takie przypadki nie są aż tak
                              wielką rzadkością. Tu mowa jest o szarej codzienności szkoły a nie o
                              paru ambitnych.
                          • hymenaios Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 23:56
                            Gość portalu: brum napisał(a):

                            >> Możemy. Problem ten poruszyłem wprawdzie w innym poście w tym
                            wątku, ale czego
                            > sie nie robi dla miłego Hymenaios'a.

                            Masz na myśli to?
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=80056517&a=80127111
                            Moim zdaniem to nieco inny problem, jeśli dobrze trafiłem ;)

                            > Nie, mój szczegółowy opis miał zobrazować ci, dlaczego pokój
                            nauczycielski jest
                            > zamknięty podczas trwania lekcji. Sposób spędzania przerwy przez
                            nauczycieli ni
                            > e
                            > był tu w ogóle poruszany. Nie można wykluczyć, że niektórzy z nich
                            poświęcają
                            > przerwę na przygotowanie się do kolejnej lekcji.

                            Nie można wykluczyć, ale to mało prawdopodobne. Godzina lekcyjna dla
                            nauczyciela jest dość wyczerpująca, żeby nie chciał on skorzystać z
                            tej chwili oddechu, wiem coś o tym ;) Zrób takie porownanie, tydzień
                            nauczyciela to 18 godzin nauczania, tydzień ucznia dajmy na to w
                            gimnazjum to ponad 30 godzin. Nauczyciel powinien poświęcić czas na
                            cały szereg spraw pozalekcyjnych, dziennie to kilka godzin, zatem
                            przerwy to stanowczo za mało. Uczeń oprócz siedzenia w szkole musi
                            kilka godzin dziennie poświęcić nauce w domu, ponadto jeśli chce być
                            dobry zwykle chodzi na zajęcia poza szkolne np na jęz. obce. Uczeń
                            jest weryfikowany i jeśli nie zrobi to co do niego należy zwyczajnie
                            przepada. Nauczyciel popada w rutynę bądź po prostu jest kiepski i
                            nic poza tym się nie dzieje. Bardziej mi tu żal ucznia niż
                            nauczyciela.

                            >
                            > > I dodam jeszcze, że nie robią tego również w domu.
                            >
                            > Skąd wiesz? Jesteś nauczycielem?

                            Nie. Ale na co dzień obracam się w środowisku nauczycielskim oraz
                            wykładam w ośrodku szkoleniowym w wymiarze kilkudziesięciu dni
                            rocznie. Ponadto dzieci chodzą do szkoły a ja do niej w ich
                            sprawach. Są też inne źródła informacji o tym co się dzieje w
                            szkołach, nie są to zamknięte i niedostępne dla osób z zewnątrz
                            gmaszyska ;)
                            • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 06:48
                              Uczeń chodzi do szkoły, aby sie czegoś nauczyc,więc jest w pewnym
                              sensie weryfikowany. A w zasadzie jego wiedza.
                              Ja Ty to sobie inaczej wyobrażasz?
                              Z rutyną, to jest tak, że się nią popada w każdym zawodzie.Ale czy
                              rutyna jest na pewno i zawsze pojęciem pejoratywnym?
                              • hymenaios Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 09:33
                                jdbad napisała:

                                > Uczeń chodzi do szkoły, aby sie czegoś nauczyc,więc jest w pewnym
                                > sensie weryfikowany. A w zasadzie jego wiedza.
                                > Ja Ty to sobie inaczej wyobrażasz?
                                > Z rutyną, to jest tak, że się nią popada w każdym zawodzie.Ale czy
                                > rutyna jest na pewno i zawsze pojęciem pejoratywnym?

                                Rutyna nie zawsze jest pojęciem pejoratywnym, tylko jeśli w zawodzie
                                nauczyciela stanowi ona podstawę jego działalności, to niestety jest
                                to niedobrze. Jeśli chodzi o ucznia i jak ja sobie to wyobrażam, to
                                szczerze pisząc nie ja jestem od tworzenia projektów modeli
                                edukacyjnych i nie to jest tematem wątku. W tym zakresie ani ja ani
                                nikt inny na forum nie zgłasza zastrzeżeń, bo nie jest problemem
                                sposób oceny ucznia a obłożenie go nauką, a to zależy między innymi
                                od tego, w jaki sposób nauczyciel jest w stanie przekazać uczniowi
                                wiedzę. Nauczyciele w ogóle nie podlegają ocenie a ich płace
                                faktycznie wynikają z jakiejś ogólnej drabinki. Skonkretyzuję
                                problem posługując się przykładem jednego z najlepszych gimnazjum w
                                Łodzi. Gimnazjum to realizuje autorski program nauczania w efekcie,
                                którego w szkole pracuje nauczyciel delegowany przez niemiecki urząd
                                d/s edukacji. Ponieważ niewiele ma on do roboty poza szkołą cały
                                swój czas poświęca właśnie szkole. Czyli taki pasjonat z wyboru i
                                przymusu. Szkoła jest duża, więc nauczycieli jest więcej i można się
                                pokusić o ocenę, jak wypadają polscy nauczyciele na jego tle. I
                                ocena ta z mojego punktu widzenia, rodzica dziecka uczęszczającego
                                do szkoły i posiadającego znajomych nauczycieli w tym zespole szkół
                                jest bardzo pozytywna. To oni wypracowali program, poświęcili swój
                                czas na doprowadzenie go do końca i mimo, że mają rodziny efektem
                                ich działalności jest certyfikat z języka niemieckiego wydawany
                                przez niemieckie ministerstwo oświaty po zdaniu egzaminu końcowego w
                                gimnazjum i automtyczne przyjmowanie uczniów do szkół
                                ponadgimnazjalnych o odpowiednim profilu. Rodzice nie mają żadnogo
                                problemu, żeby do tych nauczycieli się dostać i porozmawiać o
                                dzieciach a na wywiadówkach nigdy nie są podnoszone problemy
                                związane z zachowaniem uczniów na ich lekcjach. Na drugim krańcu
                                znajdują się lekcje religii w tej szkole. Praktycznie każda
                                wywiadówka ma standardowy punkt, zachowanie uczniów na lekcjach
                                religii i skargi wychowcy bądź bezpośrednio pani od religii. Z
                                relacji dzieci wynika, że lekcje te prowadzone są beznadziejnie, bez
                                żadnego przygotowania a nauczyciele nie potrafią w żaden sposób
                                wypracować sobie autorytetu. Najlepiej byłoby wyprowadzić lekcje
                                religi ze szkoły, ale nie dlatego,że kościól indoktrynuje czy
                                państwo nie powinno finansować tych zajęć, tylko dlatego, że poziom
                                tych zajęć wpływa demoralizująco zarówno na uczniów jak i
                                nauczycieli. I coś pośredniego, szkoła jest duża i na przykładzie
                                matematyki, uczniowie jednego nauczyciela nie mają żadnego problemu
                                z matematyką i dostają się do najlepszych liceum w mieście,
                                uczniowie drugiego muszą się wspierać korepetycjami, bądź jak w moim
                                przypadku korzystać z pomocy rodziców. I tu sschemat się powtarza,
                                do żadnego katechety praktycznie nie można się dostać, bo nawet w
                                czasie wyznaczonym na spotkania rodziców biega taki jeden z drugim
                                po klasach i się skarży a w pozostałym czasie jest on niedostępny bo
                                albo go nie ma albo prowadzi zajęcia. Również kontakt z jednym
                                nauczycielem jest bezproblemowy a z drugim żaden. No i na koniec
                                płace, najwięcej zarabia pani od matematyki, która właściwie nie
                                potrafi uczyć, ze względu na staż i teoretyczne przygotowanie.
                                Pozostali mają płace według widełek, co prowadzi do tego, że czołowi
                                nauczyciele gimnazjum, na których budowana jest opinia o gimnazjum
                                nie są w żaden szczgólny sposób wyróżnieni. Ogólnie rzecz biorąc w
                                szkole pracuje więcej nauczycieli, którym bliżej do katechetek niż
                                do owego Niemca z pasją. Tyle o tej jednej z najlepszech szkół, w
                                pozostałych jest dużo gorzej.
                                • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 10:05
                                  Moim zdaniem nic lepszego nie wymyślono, jeżeli chodzi o sposob
                                  oceniania wiedzy uczniow.
                                  Bardzo się rozpisałeś na temat łódzkiego gimnazjum. I moge s ie z
                                  Tobą zgodzic, ze nauczycoiele są rozni, ale problem polega na tym,że
                                  w każdym zawodzie pracownicy są różni i tam z weryfikowaneim też
                                  jest tak sobie.
                                  Żeby było jasne, ja nie bronię słabych nauczycieli, ale nie lubię
                                  wszelkich uogólnień.
                                  I jeszcze jedno, niestety, nie zawsze da się z każdym uczniem
                                  pracowac tak, jakby się chciało i bardzo by się przydało wsparcie
                                  rodziców a tego brak.
                                  • hymenaios Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 10:17
                                    Przepraszam za to rozpisanie, ale samo tak jakoś wyszło. :) Jeśli
                                    zaś chodzi o ogólnianie to własnie protest nauczycielski odbieram
                                    jako rodzaj takiego uogólnienia. Wszyscy stajemy murem, jesteśmy
                                    jednością i najpierw dajcie nam pieniądze a później ewentualnie
                                    porozmawiamy o zmianach. A pieniądze, które ewentualnie wywalczycie
                                    trafią do ludzi według określonego klucza i spowodują efekt
                                    niezadowolenia podobny jak to miało miejsce w przypadku podwyżek dla
                                    policji.
                                    • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 10:24
                                      A jak Ty sobie inaczej wyobrażasz strajk? Nauczyciele mają wybrac
                                      między sobą kto jest lepszy,a kto gorszy i tylko ci lepsi powinni
                                      strajkowac?
                                      W innych zawodach, w przypadku strajków jest dokładnie tak samo.
                                      I wiesz, nawet jeżeli wywalczymy te pieniądze, to naprawdę nie
                                      będzie góra złota w porównaniu z wieloma innymi zawodami.
                                      A teraz przepraszam, muszę iśc przeprowadzic lekcje i mam nadzieję,
                                      że nie będą zbyt rutynowe:)
                                      • hymenaios Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 10:30
                                        jdbad napisała:

                                        > A jak Ty sobie inaczej wyobrażasz strajk? Nauczyciele mają wybrac
                                        > między sobą kto jest lepszy,a kto gorszy i tylko ci lepsi powinni
                                        > strajkowac?

                                        Strajk ok, negocjacje i rozwiązanie problemu to już zupełnie inna
                                        bajka.

                                        > W innych zawodach, w przypadku strajków jest dokładnie tak samo.
                                        > I wiesz, nawet jeżeli wywalczymy te pieniądze, to naprawdę nie
                                        > będzie góra złota w porównaniu z wieloma innymi zawodami.
                                        > A teraz przepraszam, muszę iśc przeprowadzic lekcje i mam
                                        nadzieję,
                                        > że nie będą zbyt rutynowe:)

                                        Powodzenia i dużo usmiechu dla Ciebie i Twoich uczniów. Mam
                                        nadzieję, że pieniądze się znajdą i to spore.
                                        • izka_74 Re: Nie dla nauczycieli 29.05.08, 10:52
                                          hymenaios napisał:

                                          Mam
                                          > nadzieję, że pieniądze się znajdą i to spore.

                                          A ja się obawiam, że w tym systemie pieniądze się nie znajdą.
                                          Szkoda, że PO nie robi nic w kierunku wprowadzenia bonu oświatowego.
                                          Wówczas szybko zadziałałby mechanizm polepszania jakości nauczania.
                                          A dobrzy nauczyciele znajdowaliby pracę w dobrych szkołach. Z kolei
                                          rodzice, którzy dzisiaj zarabiają za mało, by posyłać dzieci do
                                          płatnej szkoły, mogliby liczyć na to, że szkół prywatnych powstanie
                                          więcej i będą przez to tańsze.


                        • jdbad Re: Nie dla nauczycieli 28.05.08, 22:51
                          Skąd wiesz, że nie robią?
      • Gość: brum Re: Nie dla nauczycieli IP: *.chello.pl 28.05.08, 13:00
        izka_74 napisała:

        > Dla tych, których ten post oburzy - to nie są wymysły jednej osoby
        > -
        > raczej refleksje z wielu rozmów z rodzicami dzieci w wieku szkolnym
        > i z wieloma nauczycielami poznanymi w ciągu wielu ostatnich lat.

        Dlaczego miałaby oburzyć wyważona wypowiedź? W dodatku zawierająca cenne
        spostrzeżenia, poparte doświadczeniem?
        Prawda jest złożona. Wg mnie, praca nauczyciela, to najgorszy kawałek chleba.
        Nie na darmo funkcjonuje przekleństwo: A bodajeś czyjeś dzieci uczył. Z drugiej
        jednak strony poziom merytorycznego przygotowania nauczycieli do zawodu woła o
        pomstę do nieba. Moja znajoma np sama uczy swoje dziecko matematyki, bo na
        wiedzę nauczycielki nie ma co liczyć. Korzystają z jej wiedzy dzieciaki z klasy
        jej syna, przychodząc gremialnie do jej domu i doskonaląc swoje umiejętności.
        Prawdą jest również, że w tym zawodzie dokonuje sie od lat selekcja negatywna.
        Często trafiają do tego zawodu osoby mało zdolne, które nie dostałyby się w
        życiu na inny kierunek studiów niż pedagogiczny. Co nie oznacza, że nie istnieje
        garstka zapaleńców o pasji dydaktycznej. Ale ich liczba, z roku na rok spada,
        niestety. Albo stety. Tak czy inaczej, optuję za podwyżką pensji dla
        nauczycieli. Ale w zamian za to egzekwowałbym stawiane im wymagania.
    • niedo-wiarek Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży 27.05.08, 15:33
      Nie mam nic przeciwko temu, żeby nauczyciele zarabiali więcej, ale powinni zrezygnować ze swoich przywilejów. I poddawać się okresowej weryfikacji. Nie może być też tak, że nauczyciele z powołania zarabiają tyle, co nieudacznicy, którzy nie zdołali znaleźć żadnej innej pracy. Większe pieniądze powinny oznaczać większe wymagania. Obawiam się, że spora część naszego szanownego grona pedagogicznego będzie blokować każdą sensowną reformę.
    • felakrzak Re: Nauczyciel- wychowawca młodzieży 27.05.08, 18:49
      Znalezione w sieci:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=79819393&a=80093587

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka