Dodaj do ulubionych

Legalizacja , to słuszne posunięcie

24.06.08, 09:44
Zdaję sobie sprawę z faktu, że temat legalizacji konopi pojawiał się na forach
internetowych, rozmaitych portalach etc. wielokrotnie. Wydaje mi się jednak,
że warto o sprawie dyskutować, a także wyjść poza temat samej marihuany –
dlatego też zakładam wątek. To tak tytułem wstępu.

Jeśli chodzi o mnie – jestem zwolennikiem legalizacji. I tu wyraźnie zaznaczam
– legalizacji szeroko pojętej. Śmiem twierdzić, że konieczne jest
zalegalizowanie wszystkich znanych mi odmian narkotyków – także tych, do
których przylgnęło miano twardych (heroiny, kokainy…)

Jakie jest Wasze zdanie? Czym się kierujecie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Lena Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie IP: 83.136.224.* 24.06.08, 11:14
      A my nie !
      • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 11:27
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > A my nie !

        To jest opinia niepodbudowana argumentem. Widzisz coś złego w legalizacji?
        Powiedz co, a spróbuję się odnieść.
        • Gość: Lena Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie IP: *.multimo.gtsenergis.pl 26.06.08, 11:30
          Twoja propozycja "legalizacji szeroko pojętej" również jest
          niepodbudowana argumentami. Dlaczego miałabym swoją podbudowywać na
          okolicznośc tego,o mozesz mi odpisać?
    • facet123 Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 12:49
      Gdyby o legalności/nielegalności miała decydować szkodliwość biologiczna jak i
      społeczna to trzeba by albo:

      1. Zalegalizować konopię, albo

      2. Zdelegalizować alkohol i może też papierosy

      Ja opowiadam się za dowolnym z tych dwóch posunięć (bardziej za pierwszym -
      uważam, że im mniej się zakazuje tym lepiej), grunt to konsekwencja!

      Tymczasem o legalności substancji obecnie decyduje kultura, uprzedzenia i
      historyczne zaszłości.
      • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 13:32
        > 1. Zalegalizować konopię, albo
        >
        > 2. Zdelegalizować alkohol i może też papierosy
        >
        > Ja opowiadam się za dowolnym z tych dwóch posunięć (bardziej za pierwszym -
        > uważam, że im mniej się zakazuje tym lepiej), grunt to konsekwencja!

        Ad.1
        Jak najbardziej, powinno się zalegalizować - tak, jak zresztą opiaty etc. Opierajmy się na podstawowym prawie człowieka, na wolności wyboru. Jeżeli Jan Kowalski odczuwa potrzebę regularnego palenia marychy, jeżeli widzi mu się los heroinisty - bardzo proszę. Wszystko w porządku.

        Ad.2
        Tu sytuacja wygląda identycznie. Jeżeli Kowalskiemu widzi się rak płuc, lub wierzy, że tego uniknie...Jeżeli musi eksperymentować z alkoholem... Dajta chłopu spokój.

        Kowalski musi pamiętać o jednej sprawie - może szkodzić sobie, nie innym.

        Nie rozumiem przeciwników legalizacji.

        > Tymczasem o legalności substancji obecnie decyduje kultura, uprzedzenia i
        > historyczne zaszłości.

        Niestety.
        • psi-arz Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 14:48
          Czy nie najlepszy sposób na rozwiązanie tego problemu wynaleziony został przez
          Szwajcarów ?
          - podobno,problem narkomanii u nich już nie istnieje,i to bez zapełniania
          więzień i rozszerzania władzy policji ?
          • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 15:58
            Czytałem o narkotykowej polityce Szwajcarii. Jakie konkretnie rozwiązania masz
            na myśli?
        • facet123 Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 25.06.08, 09:39
          > Jeżeli musi eksperymentować z alkoholem... Dajta chłopu spokój.

          Tu mamy nawet jeszcze większy absurd. Z tych trzech substancji: nikotyna,
          alkohol, THC (z konopi) bajbardziej szkodliwy społecznie jest alkohol. Ktoś kto
          pali tytoń albo marihuanę szkodzi co najwyżej sobie (zakładając, że pali w
          wydzielonych miejscach i nie dmucha dymem na innych). Nikotyna i THC nie
          wzmagają agresji, nie zmieniają człowieka w zwierze, nie wywołują domowych
          awantur ani barowych bójek.
          Alkohol natomiast winien jest tego typu patologii, nieraz ze skutkiem
          śmiertelnym. Dlatego jeżeli legalność substancji miała by być określana na
          podstawie poziomu wyzwalanych zachowań negatywnych i szkodliwych dla otoczenia
          to legalne powinny być papierosy i konopie, a alkohol zakazany na równi z
          twardymi narkotykami. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nierealny poziom
          racjonalizmu jak na nasza kulturę, ale tak wychodzi na logikę.

          Bardziej realnie można by zacząć od zalegalizowania konopi żeby przynajmniej
          utrudnić życie mafii.
          • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 25.06.08, 10:38
            facet123 napisał:

            > Tu mamy nawet jeszcze większy absurd. Z tych trzech substancji: nikotyna,
            > alkohol, THC (z konopi) bajbardziej szkodliwy społecznie jest alkohol. Ktoś kto
            > pali tytoń albo marihuanę szkodzi co najwyżej sobie (zakładając, że pali w
            > wydzielonych miejscach i nie dmucha dymem na innych). Nikotyna i THC nie
            > wzmagają agresji, nie zmieniają człowieka w zwierze, nie wywołują domowych
            > awantur ani barowych bójek.

            Zgodzę się. Często dzieje się tak, że alkoholicy działają na szkodę innych, terroryzują własne rodziny, cierpią również dzieci. Jeśli porównać częstotliwość występowania tego typu zjawisk (agresywne działania heroinistów / agresywne działania alkoholików), to nagle wyjdzie, że statystycznie przypadki związane z nadużywaniem alkoholu występują częściej - o wiele częściej. Alkohol jest legalny, heroina /kokaina - nie. I to jest dla mnie niezrozumiałe. Rodzi się przypuszczenie, że wynika to z interesowności samego Państwa. Uważam jednak, że nie legalizacja alkoholu, a inne czynniki wpływają na występowanie w kraju alkoholizmu. Ludzie po prostu dalej nie są świadomi pewnych kwestii. A jeżeli Kowalski żyje w związku, jeżeli Kowalski wychowuje dziecko i " bawi się " w picie alkoholu, to jest zwyczajnie nieodpowiedzialny i nie warto - wg. mnie - z takim człowiekiem być. Rozumiem, że to wszystko nie jest takie proste i wiąże się zawsze z jakimś cierpieniem, ale naprawdę tak uważam. Można próbować pomagać, można leczyć, ale pewnych zachowań po prostu tolerować nie wolno.

            Jestem zwolennikiem legalizacji (także alkoholu), ale jeśli miałbym komuś doradzić, powiedziałbym - nie pij alkoholu w ogóle (tak,nawet - podobno dobroczynnej - lampki wina dziennie).

            Jeżeli nie potrafisz - pij, ale " nie baw się " w rodzinę. Jeżeli pod wpływem nałogu dopuszczasz się przestępstw - sorry Winnetou, sąd i wyrok(odsiadka także nie z kieszeni podatnika, choć to temat na osobny wątek) kto Ci kazał zaczynać? Nie wiedziałeś z czym to się wiąże?

            > Bardziej realnie można by zacząć od zalegalizowania konopi żeby przynajmniej
            > utrudnić życie mafii.

            Myślę, że można - tak, jak piszesz - zacząć d legalizacji konopi. No ludziska - stało się coś u Holendrów? Ci co chcieli poddawać się działaniu THC robią to bez groźby wyroku. Bawią się legalnie, tak/jak im pasuje. Mają do tego pełne prawo. I kilka nowych miejsc pracy też się w związku z tym pojawiło. Prawo do wolności zostało zachowane, nikomu nie dzieje się krzywda - gra gitara.

            Wspominasz też o mafii. Legalizacja powinna mieć tu dobroczynny wpływ. Co więcej - narkotyk, który zostanie dopuszczony do sprzedaży nie będzie celowo zanieczyszczany innymi związkami. Jeśli zakupujesz heroinę, marihuanę, czy chociażby extazy - w dobie nielegalnej sprzedaży - nie wiesz na co trafisz. Często obcujesz z ludźmi bezwzględnymi, myślącymi tylko o zysku (obcujesz, w sensie - towar, który do Ciebie trafia wychodzi od nich).

            Legalizacja nie oznacza także palenie trawy na przystankach, w kawiarniach, czy innych miejscach użytku publicznego. Zapalisz, ale w wyznaczonym do tego miejscu. To samo tyczy się zalegalizowanych papierosów.

            Trzeba się nad tym poważnie zastanowić, ale nawet w przypadku heroinistów można poprawić sytuację. Muszę to przemyśleć, zastanawiam się nad receptami.

            • facet123 Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 26.06.08, 09:02
              > Alkohol jest legalny, heroina /kokaina - nie. I to jest dla mnie
              > niezrozumiałe. Rodzi się przypuszcz enie, że wynika to z
              > interesowności samego Państwa

              Myślę, że nie tyle z interesowności, ale z historycznych zaszłości i strachu
              przed nieznanym. Nasza kultura zaakceptowała już alkohol i mimo że jest on
              substancją psychoaktywną, to nie budzi strachu. Jest znany i oswojony. Heroina,
              kokaina budzą strach. Uzależniają o wiele bardziej, kojarzą się ze środowiskami
              pozostającymi poza prawem. Inna sprawa, że to fakt, że heroina i kokaina
              uzależniają o wiele bardziej niż alkohol - akurat tutaj uważam, że powinny ona
              pozostać nielegalne, ponieważ jeśli nasze społeczeństwo nie radzi sobie z
              alkoholem to co dopiero było by z bardziej uzależniającymi substancjami.

              > No ludziska - stało się coś u Holendrów?

              Jedyne co obiektywnie może przeszkadzać holendrom, to olbrzymia "zielona", że
              tak powiem, turystyka. Mnóstwo turystów o różnej kulturze osobistej przyjeżdża
              do Holandii tylko po to aby poszaleć po coffeeshopach. Rdzennych holendrów może
              to nieco drażnić i dlatego słyszy się głosy o ograniczaniu ilości coffeeshopów.
              Ale pamiętajmy, że wynika to z czynników zewnętrznych. Wśród samych holendrów
              użycie marihuany jest stosunkowo niskie. To czynniki zewnętrzne powodują
              ewentualny dyskomfort w Holandii. Gdyby cała Europa dopuściła konopie, Holendrzy
              nie mieli by się na co skarżyć.

              > Trzeba się nad tym poważnie zastanowić, ale nawet w przypadku
              > heroinistów można poprawić sytuację. Muszę to przemyśleć,
              > zastanawiam się nad receptami.

              Być może jakieś państwo europejskie wykona tego typu kroki - zalegalizuje
              przynajmniej marihuanę. Polska jest kilkadziesiąt lat do tyłu jeśli chodzi o
              kulturę i świadomość społeczną. U nas ciągle moralną ocenę dyktuje nie
              racjonalna ocena szkodliwości, ale kościół , moherowe towarzystwa,
              konserwatywno-nacjonalistyczno-katoliccy populiści.
              Zresztą nasze zacofanie najlepiej było widać na przykładzie wczorajszego
              zachowania niemieckich kibiców. Niemcy wywieszali flagi swoje i obok tureckie na
              balkonach i samochodach. W pubach i na ulicach Turcy kibicowali razem z Niemcami.
              A u nas premier chciał za....bać sędziego, a były minister odebrać obywatelstwo
              zawodnikom którzy strzelili nam gole. Żenada po prostu.
              • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 26.06.08, 11:27
                facet123 napisał:

                > Myślę, że nie tyle z interesowności, ale z historycznych zaszłości i strachu
                > przed nieznanym.

                To prawda. Choć takie postrzeganie wydaje mi się błędne.

                >Heroina,
                > kokaina budzą strach. Uzależniają o wiele bardziej, kojarzą się ze środowiskami
                > pozostającymi poza prawem.

                Tu też się zgodzę. Ale jeżeli społeczeństwo będzie opierać się na takich skojarzeniach, to w ogóle nie ruszy do przodu(nie tylko w kwestii samych narkotyków). Wolność dalej będzie ograniczana.


                >Inna sprawa, że to fakt, że heroina i kokaina
                > uzależniają o wiele bardziej niż alkohol - akurat tutaj uważam, że powinny ona
                > pozostać nielegalne, ponieważ jeśli nasze społeczeństwo nie radzi sobie z
                > alkoholem to co dopiero było by z bardziej uzależniającymi substancjami.


                Nie spieram się jeśli chodzi o moc danego uzależnienia (choć podobno stwierdzono, że nikotyna uzależnia silniej niż hera). Oczywiście - Metamfetamina, heroina wyniszczają znacznie szybciej niż alkohol. Nie zgadzam się natomiast z tym, że heroina powinna pozostać nielegalna, bo społeczeństwo nie radzi sobie już z samym alkoholem. Otóż wg. mnie
                społeczeństwo już teraz obcuje z heroinistami. Różnica polegałaby wyłącznie na zmianie zasad - Nielegalne / legalne. Taka zmiana nie zmniejszyłaby skali uzależnień, ale zwiększyłaby wolność jednostki. Ludzie nie biorą narkotyków dlatego, że są one legalne, lub nie. Motywy uzależnień, to temat znacznie bardziej rozległy, bardzo indywidualny. Ludzi należy uświadamiać, pokazać im wybór, a nie ograniczać im wolność.

                To nie jest też tak, że jeżeli zalegalizują palenie haszyszu, to ja, ludzie, w których kręgu się obracam, czy Kowalski... - zaczniemy palić zielsko na potęgę. To nie jest tak, że jeżeli zalegalizują, to ja, ludzie, w których kręgu się obracam, czy Kowalski zaczniemy zarzucać kwas, czy wstrzykiwać sobie heroinę. To nie tak. Jeżeli będę chciał wziąć heroinę, to zrobię to teraz bez większego problemu. Jeżeli Kowalski będzie chciał zapalić teraz marihuanę, to zrobi to dosłownie w ciągu 15 minut. I ludzie, którzy chcą się narkotyzować rzeczywiście to czynią. Osoby, które nie chcą - nie robią tego. I legalizacja, czy brak legalizacji tego nie zmienia. Tylko, że brak legalizacji powoduje, że nie czuję się wolny. Wcale nie zamierzam się narkotyzować.

                Jeżeli demokratyczne państwo oznacza dla obywatela wolność, to ja dziękuję za taką wolność.

                Chcesz korzystać z narkotyków - rób to. Bądź świadomy konsekwencji, nie zmuszaj do tego innych. Zaszkodzisz innym - wtedy ograniczysz swoją wolność.


                > Być może jakieś państwo europejskie wykona tego typu kroki - zalegalizuje
                > przynajmniej marihuanę. Polska jest kilkadziesiąt lat do tyłu jeśli chodzi o
                > kulturę i świadomość społeczną. U nas ciągle moralną ocenę dyktuje nie
                > racjonalna ocena szkodliwości, ale kościół , moherowe towarzystwa,
                > konserwatywno-nacjonalistyczno-katoliccy populiści.


                Facet123, mam wielką nadzieję, że tak się stanie i zrobię co mogę, chociażby przez dyskusję z otwartymi ludźmi, żeby tak się stało. A znaczna część społeczeństwa, rzeczywiście jest - nie wiem jakiego słowa użyć - ograniczona? Ale wierzę, że można to zmienić, ludzie nie są głupi, czasami tylko - jak wspominałeś - bazują na takich skojarzeniach, opierają się na ocenie szkodliwości(dziwnie rozumianej) etc.

                > Zresztą nasze zacofanie najlepiej było widać na przykładzie wczorajszego
                > zachowania niemieckich kibiców. Niemcy wywieszali flagi swoje i obok tureckie n
                > a
                > balkonach i samochodach. W pubach i na ulicach Turcy kibicowali razem z Niemcam
                > i.
                > A u nas premier chciał za....bać sędziego, a były minister odebrać obywatelstwo
                > zawodnikom którzy strzelili nam gole. Żenada po prostu.


                Nie powiem, że jestem wielkim fanem piłki nożnej, wolę inne dyscypliny, ale masz rację. Widocznie Niemcy i Turcy potrafią się razem bawić, potrafią kibicować ogólnie dobrej piłce (nie tylko własnej drużynie), potrafią dopingować pewnym postawom na boisku. I to jest piękne / i to jest zdrowe. Oczywiście - Ty i ja nie mamy na myśli wszystkich rodaków.

                Pozdrawiam Cię.


            • majaa Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 26.06.08, 11:34
              mo-hak napisał:

              > Zgodzę się. Często dzieje się tak, że alkoholicy działają na
              szkodę innych, ter
              > roryzują własne rodziny, cierpią również dzieci. Jeśli porównać
              częstotliwość w
              > ystępowania tego typu zjawisk (agresywne działania heroinistów /
              agresywne dzia
              > łania alkoholików), to nagle wyjdzie, że statystycznie przypadki
              związane z nad
              > używaniem alkoholu występują częściej - o wiele częściej. Alkohol
              jest legalny,
              > heroina /kokaina - nie. I to jest dla mnie niezrozumiałe.

              To może spróbuję Ci to wytłumaczyć. Przykre przypadki, związane z
              nadużywaniem alkoholu są statystycznie częstsze, gdyż statystycznie
              częściej ludzie sięgają po alkohol, niż po narkotyki. A wynika to z
              faktu, który już zauważyłeś: alkohol jest legalny, dostęp do niego
              łatwiejszy i tańszy. Idąc dalej za tym tropem można sobie wyobrazić,
              że po zalegalizowaniu narkotyków te dane statystyczne zaczęłyby się
              wyrównywać. A chyba nie o to chodzi.

              Uważam jednak, że nie legal
              > izacja alkoholu, a inne czynniki wpływają na występowanie w kraju
              alkoholizmu.

              To odwracanie kota ogonem. Jasne, że powodem alkoholizmu nie jest
              legalność alkoholu. Chodzi tu o samych ludzi, którzy swoje problemy
              próbują rozwiązać za pomocą niewłaściwych, ale skutecznych i łatwo
              dostępnych środków - w tym przypadku alkoholu.


              > Ludzie po prostu dalej nie są świadomi pewnych kwestii. A jeżeli
              Kowalski żyje
              > w związku, jeżeli Kowalski wychowuje dziecko i " bawi się " w
              picie alkoholu, t
              > o jest zwyczajnie nieodpowiedzialny i nie warto - wg. mnie - z
              takim człowiekie
              > m być. Rozumiem, że to wszystko nie jest takie proste i wiąże się
              zawsze z jaki
              > mś cierpieniem, ale naprawdę tak uważam. Można próbować pomagać,
              można leczyć,
              > ale pewnych zachowań po prostu tolerować nie wolno.

              I tutaj w zupełności się zgadzamy.
              >
              > Jestem zwolennikiem legalizacji (także alkoholu), ale jeśli
              miałbym komuś dorad
              > zić, powiedziałbym - nie pij alkoholu w ogóle (tak,nawet - podobno
              dobroczynnej
              > - lampki wina dziennie).
              >
              > Jeżeli nie potrafisz - pij, ale " nie baw się " w rodzinę. Jeżeli
              pod wpływem n
              > ałogu dopuszczasz się przestępstw - sorry Winnetou, sąd i wyrok
              (odsiadka także
              > nie z kieszeni podatnika, choć to temat na osobny wątek) kto Ci
              kazał zaczynać?
              > Nie wiedziałeś z czym to się wiąże?

              No rzeczywiście tak byłoby najlepiej, tylko oboje wiemy, że ludzie
              są jacy są i lepiej być w tej kwestii realistą.
              >

              > Myślę, że można - tak, jak piszesz - zacząć d legalizacji konopi.
              No ludziska -
              > stało się coś u Holendrów? Ci co chcieli poddawać się działaniu
              THC robią to b
              > ez groźby wyroku. Bawią się legalnie, tak/jak im pasuje. Mają do
              tego pełne pra
              > wo. I kilka nowych miejsc pracy też się w związku z tym pojawiło.
              Prawo do woln
              > ości zostało zachowane, nikomu nie dzieje się krzywda - gra gitara.

              Naprawdę tak uważasz? Zaczynasz mnie rozczarowywać :(.
              >
              > Wspominasz też o mafii. Legalizacja powinna mieć tu dobroczynny
              wpływ. Co więce
              > j - narkotyk, który zostanie dopuszczony do sprzedaży nie będzie
              celowo zaniecz
              > yszczany innymi związkami. Jeśli zakupujesz heroinę, marihuanę,
              czy chociażby e
              > xtazy - w dobie nielegalnej sprzedaży - nie wiesz na co trafisz.
              Często obcujes
              > z z ludźmi bezwzględnymi, myślącymi tylko o zysku (obcujesz, w
              sensie - towar,
              > który do Ciebie trafia wychodzi od nich).
              >
              > Legalizacja nie oznacza także palenie trawy na przystankach, w
              kawiarniach, czy
              > innych miejscach użytku publicznego. Zapalisz, ale w wyznaczonym
              do tego miejs
              > cu. To samo tyczy się zalegalizowanych papierosów.

              No popatrz, jakie to proste i jaka piękna wizja: będziesz sobie w
              domciu spokojnie
              popalał trawkę, albo szprycował się herą - najpierw sam, albo z
              żonką, a potem dołączy do Was pociecha. Rozkoszny rodzinny obrazek.
              >
              > Trzeba się nad tym poważnie zastanowić, ale nawet w przypadku
              heroinistów można
              > poprawić sytuację. Muszę to przemyśleć, zastanawiam się nad
              receptami.
              >
              Rzeczywiście przemyśl to dobrze, czy faktycznie warta skórka
              wyprawki.
              • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 26.06.08, 12:32
                majaa napisała:

                > To może spróbuję Ci to wytłumaczyć. Przykre przypadki, związane z
                > nadużywaniem alkoholu są statystycznie częstsze, gdyż statystycznie
                > częściej ludzie sięgają po alkohol, niż po narkotyki.

                Uważasz, że akurat to trzeba mi tłumaczyć? Nie neguję tego.

                >A wynika to z
                > faktu, który już zauważyłeś: alkohol jest legalny, dostęp do niego
                > łatwiejszy i tańszy. Idąc dalej za tym tropem można sobie wyobrazić,
                > że po zalegalizowaniu narkotyków te dane statystyczne zaczęłyby się
                > wyrównywać. A chyba nie o to chodzi.

                Jeśli pytasz mnie o zdanie, to nie sądzę, żeby dane statystyczne się wyrównały. Przypuszczam, że nadal będzie dominował tu alkohol. Powiem Ci coś jeszcze - nawet, gdyby zwiększyła się liczba osób używających tych substancji (powtarzam - nie sądzę, że tak się stanie), to dalej byłbym zwolennikiem legalizacji. Bo nie możesz odbierać człowiekowi prawa do wolności, nie wtedy, gdy zakres jego działań nie obejmuje innych osób (nie mam tu na myśli wpływu alkoholik - jego rodzina)


                > To odwracanie kota ogonem. Jasne, że powodem alkoholizmu nie jest
                > legalność alkoholu. Chodzi tu o samych ludzi, którzy swoje problemy
                > próbują rozwiązać za pomocą niewłaściwych, ale skutecznych i łatwo
                > dostępnych środków - w tym przypadku alkoholu.

                To nie jest odwracanie kotem ogonem. Z resztą się zgadzamy, pozwól im o sobie decydować.


                > I tutaj w zupełności się zgadzamy.

                Cieszy mnie to.


                > No rzeczywiście tak byłoby najlepiej, tylko oboje wiemy, że ludzie
                > są jacy są i lepiej być w tej kwestii realistą.

                I pozwól im być sobą, a jeżeli uważasz, że ich życie byłoby lepsze bez używek, to spróbuj im pomóc - nie na siłę rzecz jasna.

                > Naprawdę tak uważasz? Zaczynasz mnie rozczarowywać :(

                Zgadza się, naprawdę tak uważam.

                >Zaczynasz mnie rozczarowywać :(

                Nic na to nie poradzę. Jeśli chcesz, możesz próbować mnie przekonać.
                Jeżeli Ci się to uda, to zmienię zdanie. Nie jestem z tych, co będą się tępo upierać.


                >> No popatrz, jakie to proste i jaka piękna wizja: będziesz sobie w
                > domciu spokojnie
                > popalał trawkę, albo szprycował się herą - najpierw sam, albo z
                > żonką, a potem dołączy do Was pociecha. Rozkoszny rodzinny obrazek.

                Nie lubię takiej formy dyskusji, ale niech będzie. Moja pociecha dowie się czym są narkotyki, pozna możliwości wyboru i w pewnym momencie sama zdecyduje.

                > Rzeczywiście przemyśl to dobrze, czy faktycznie warta skórka
                > wyprawki.

                Będę się starał.
                • majaa Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 26.06.08, 15:01
                  mo-hak napisał:

                  >
                  > Jeśli pytasz mnie o zdanie, to nie sądzę, żeby dane statystyczne
                  się wyrównały.
                  > Przypuszczam, że nadal będzie dominował tu alkohol.


                  Nie chodziło mi o dosłowne, całkowite zrównanie, tylko o tendencję
                  wzrostową zażywania narkotyków.


                  Powiem Ci coś jeszcze - na
                  > wet, gdyby zwiększyła się liczba osób używających tych substancji
                  (powtarzam -
                  > nie sądzę, że tak się stanie),


                  A ja właśnie tak sądzę i wcale nie jest mi to obojętne.


                  to dalej byłbym zwolennikiem legalizacji. Bo nie
                  > możesz odbierać człowiekowi prawa do wolności, ...


                  Nie chcę nikomu odbierać prawa do wolności, ani żadnych innych praw.
                  Zastanawiam się tylko, dlaczego do czyjejkolwiek wolności
                  najbardziej potrzebna miałaby być akurat legalizacja narkotyków? To
                  już nie można powalczyć o coś bardziej pożytecznego? ;)


                  >... nie wtedy, gdy zakres jego dzia
                  > łań nie obejmuje innych osób (nie mam tu na myśli wpływu
                  alkoholik - jego rodzi
                  > na)


                  Z mojej obserwacji rzeczywistości wynika, że zażywanie narkotyków ma
                  wpływ nie tylko na samego zażywającego niestety. Narkotyki (nie
                  tylko alkohol) też potrafią zmienić człowieka w zwierzę, pozbawić
                  godności, zdrowia i życia. Nie mówiąc już o tym, że tacy ludzie też
                  mają bliskich, którzy z ich powodu cierpią.



                  > I pozwól im być sobą, a jeżeli uważasz, że ich życie byłoby lepsze
                  bez używek,
                  > to spróbuj im pomóc - nie na siłę rzecz jasna.


                  A Tobie, jak rozumiem, wydaje się, że legalizacja narkotyków to
                  faktycznie pomoc? Bo mnie się wydaje, że to gwóźdź do trumny.

                  >
                  > Zgadza się, naprawdę tak uważam.

                  No, cóż, mogę tylko nad tym ubolewać.

                  >
                  >
                  > Nic na to nie poradzę. Jeśli chcesz, możesz próbować mnie
                  przekonać.
                  > Jeżeli Ci się to uda, to zmienię zdanie. Nie jestem z tych, co
                  będą się tępo up
                  > ierać.
                  >

                  Próbuję, ale odnoszę jakieś dziwne wrażenie, że wcale tą zmianą
                  zdania zainteresowany nie jesteś.


                  >
                  > Nie lubię takiej formy dyskusji, ale niech będzie.

                  Mnie też ta forma niezbyt odpowiada, ale akurat w tym przypadku
                  najlepiej oddała obrazek, jaki przyszedł mi na myśl po przeczytaniu
                  Twojego tekstu.


                  Moja pociecha dowie się czym
                  > są narkotyki, pozna możliwości wyboru i w pewnym momencie sama
                  zdecyduje.


                  Oby tylko nie było za późno, bo narkotyki szybko uzależniają i
                  odbierają człowiekowi możliwość wyboru i zdolność podejmowania
                  decyzji.


                  > > Rzeczywiście przemyśl to dobrze, czy faktycznie warta skórka
                  > > wyprawki.
                  >
                  > Będę się starał.

                  Mogę się tylko cieszyć.
                  • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 26.06.08, 15:51
                    majaa napisała:


                    > Nie chodziło mi o dosłowne, całkowite zrównanie, tylko o tendencję
                    > wzrostową zażywania narkotyków.

                    Dalej nie jestem przekonany, czy wzrost się pojawi. Czy w Holandii gigantycznie wzrosła liczba osób używających narkotyków?


                    > A ja właśnie tak sądzę i wcale nie jest mi to obojętne.

                    Mnie z kolei nie jest obojętny fakt ograniczenia wolności.


                    > Nie chcę nikomu odbierać prawa do wolności, ani żadnych innych praw.
                    > Zastanawiam się tylko, dlaczego do czyjejkolwiek wolności
                    > najbardziej potrzebna miałaby być akurat legalizacja narkotyków? To
                    > już nie można powalczyć o coś bardziej pożytecznego? ;)

                    Problem braku legalizacji jest jednym z wielu czynników ograniczających ludzką wolność. Nigdzie nie twierdziłem, że nie trzeba walczyć o inne słuszne sprawy. Nie chciałem wrzucać wszystkich problemów do jednego wątku. Nigdzie nie napisałem też, że najbardziej potrzebna jest legalizacja narkotyków.


                    > Z mojej obserwacji rzeczywistości wynika, że zażywanie narkotyków ma
                    > wpływ nie tylko na samego zażywającego niestety. Narkotyki (nie
                    > tylko alkohol) też potrafią zmienić człowieka w zwierzę, pozbawić
                    > godności, zdrowia i życia. Nie mówiąc już o tym, że tacy ludzie też
                    > mają bliskich, którzy z ich powodu cierpią.

                    Oczywiście, że bardzo często osoby uzależnione mają bliskich, którzy cierpią z powodu takiego nałogu. Kobieta żyjąca w związku z alkoholikiem lekko mieć nie będzie. Dajmy na to, że Kowalski alkoholizuje się, przez co dezorganizuje życie całej rodziny. Dajmy na to, że nie używa przemocy. Mimo wszystko może odbić się to na sytuacji materialnej rodziny, na wychowaniu dzieci etc. Ale kobieta nie musi trwać w tym związku. Rozumiem, że może kochać swojego mężczyznę, że wiąże się to z cierpieniem...Kobieta może odejść. Jeżeli Kowalski terroryzuje swoją rodzinę, bije dzieci - powinien zostać ukarany, kobieta także może odejść. Jeżeli Kowalski zaryzykował (zakładając rodzinę) "zabawę w alkohol"...Dalej nie przeszkadza mi to twierdzić, że alkohol powinien być legalny.



                    > A Tobie, jak rozumiem, wydaje się, że legalizacja narkotyków to
                    > faktycznie pomoc? Bo mnie się wydaje, że to gwóźdź do trumny.

                    Legalizacja, to oddanie człowiekowi jego podstawowego prawa.


                    > Próbuję, ale odnoszę jakieś dziwne wrażenie, że wcale tą zmianą
                    > zdania zainteresowany nie jesteś.

                    Przysięgam, że jestem skłonny zmienić zdanie - konfrontując się z argumentacją, która pozwoli mi to uczynić.

                    > Mnie też ta forma niezbyt odpowiada, ale akurat w tym przypadku
                    > najlepiej oddała obrazek, jaki przyszedł mi na myśl po przeczytaniu
                    > Twojego tekstu.

                    Nie gniewam się, zostawmy to.


                    > Oby tylko nie było za późno, bo narkotyki szybko uzależniają i
                    > odbierają człowiekowi możliwość wyboru i zdolność podejmowania
                    > decyzji.

                    Żeby nie było za późno odnośnie czego? Tak, narkotyki uzależniają i mogą ściągnąć człowieka na dno. Jeżeli osoba rozumna, świadoma swoich celów, świadoma działania narkotyków, dalej chce się w to pakować, a nie dopuści się ograniczenia wolności innych (bo to właśnie rozumiem pod "nie szkodzi"), to trudno - droga wolna.
                    • majaa Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 26.06.08, 16:49
                      mo-hak napisał:

                      > Dalej nie jestem przekonany, czy wzrost się pojawi. Czy w Holandii
                      gigantycznie
                      > wzrosła liczba osób używających narkotyków?


                      Aha, to musi wzrosnąć gigantycznie, żebyś w ogóle zauważył jakiś
                      problem?

                      >
                      > Mnie z kolei nie jest obojętny fakt ograniczenia wolności.
                      >

                      Niestety każdy system prawny na świecie jest pewnym ograniczeniem
                      wolności, jak nie w jednej kwestii, to w innej. Inaczej się po
                      prostu nie da. Zrozum to, proszę.


                      Nigdzie nie napisał
                      > em też, że najbardziej potrzebna jest legalizacja narkotyków.


                      No to może zajmijmy się tymi najbardziej potrzebnymi? Będą większe
                      korzyści.


                      >
                      > Oczywiście, że bardzo często osoby uzależnione mają bliskich,
                      którzy cierpią z
                      > powodu takiego nałogu. Kobieta żyjąca w związku z alkoholikiem
                      lekko mieć nie b
                      > ędzie. Dajmy na to, że Kowalski alkoholizuje się, przez co
                      dezorganizuje życie
                      > całej rodziny. Dajmy na to, że nie używa przemocy. Mimo wszystko
                      może odbić się
                      > to na sytuacji materialnej rodziny, na wychowaniu dzieci etc. Ale
                      kobieta nie
                      > musi trwać w tym związku. Rozumiem, że może kochać swojego
                      mężczyznę, że wiąże
                      > się to z cierpieniem...Kobieta może odejść. Jeżeli Kowalski
                      terroryzuje swoją r
                      > odzinę, bije dzieci - powinien zostać ukarany, kobieta także może
                      odejść. Jeżel
                      > i Kowalski zaryzykował (zakładając rodzinę) "zabawę w
                      alkohol"...Dalej nie prze
                      > szkadza mi to twierdzić, że alkohol powinien być legalny.
                      >

                      No właśnie - twierdzisz, bo Ci to nie przeszkadza. A inni naprawdę
                      cierpią.

                      > Legalizacja, to oddanie człowiekowi jego podstawowego prawa.


                      A ja myślałam, że podstawowe prawo człowieka, to prawo do życia.
                      Natomiast przykładowo legalizacja zabójstw by mu to prawo zabrała.


                      > Przysięgam, że jestem skłonny zmienić zdanie - konfrontując się z
                      argumentacją,
                      > która pozwoli mi to uczynić.


                      Ty uważasz,że legalizacja jest dobra bez względu na wszystko. Ja z
                      kolei poddaję w wątpliwość jej zasadność w tym przypadku. Trudno,
                      skoro nasze wzajemne argumenty nas nie przekonują, to pewnie mimo
                      tych prób i tak każde zostanie przy swoim zdaniu.

                      >
                      > Żeby nie było za późno odnośnie czego?

                      No, to jeszcze raz:
                      Zanim Twoje dziecko będzie gotowe do podjęcia decyzji czy brać czy
                      nie brać, może być już uzależnione. A wtedy nici z wolności.
                      To widać, że nie masz jeszcze dzieci. Łatwo jest teoretyzować, gdy
                      człowiek nie ma się o kogo bać i póki co wydaje mu się, że problem
                      go nie dotyczy.
                      • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 26.06.08, 17:40
                        > Aha, to musi wzrosnąć gigantycznie, żebyś w ogóle zauważył jakiś
                        > problem?

                        Nie widzę, aby w Holandii pojawił się problem. To, że zalegalizowano tam marihuanę, świadczy tylko o tym, że jest tam zwyczajnie normalniej niż u nas. W Holandii dzieje się ogólnie dużo dobrego - legalizacja związków homoseksualnych etc. Problem jaki dostrzegam, to problem braku świadomości.


                        > Niestety każdy system prawny na świecie jest pewnym ograniczeniem
                        > wolności, jak nie w jednej kwestii, to w innej. Inaczej się po
                        > prostu nie da. Zrozum to, proszę.

                        Prawo właśnie powinno stać na straży wolności. W kilku punktach zwyczajnie to robi, w kilku wolność ogranicza. Bronisz aktualnego stanu rzeczy, więc zadam Ci pytanie. Jeżeli zakupiłbym dzisiaj - dajmy na to - 50 kostek haszyszu (nie wnikam w objętość, przykładowo) na własny użytek. Poszedłbym do domu i wypalił przed telewizorem kilka lufek (oglądając sobie mecz)...Jeżeli w tym momencie do drzwi zapukałaby policja, znalazła narkotyk i ślady jego użytkowania (przykładowo..Równie dobrze mogliby natrafić na 50 kostek podczas mojej wędrówki do domu..nie ważne)...Jeżeli zawinęliby mnie z dowodami, a potem wyrokiem sądu osadzili - powiedzmy - na dwa lata w więzieniu...To co byś powiedziała? Dobrze zrobili? Poparłabyś ich?

                        > No to może zajmijmy się tymi najbardziej potrzebnymi? Będą większe
                        > korzyści.

                        Ale to jest całkiem poważny problem. Chociaż - cały czas przyznaję - nie jedyny. A zmiana tych zapisów prawnych jest potrzebna.


                        > No właśnie - twierdzisz, bo Ci to nie przeszkadza. A inni naprawdę
                        > cierpią.

                        Ale to jest sprawa Kowalskiego i jego rodziny. Jeżeli twierdzisz, że cierpią i chcesz im w granicach zdrowego rozsądku pomagać, to dobrze - spróbuj pomóc rodzinom osób uzależnionych, ale nie przez zakazywanie użytkowania.


                        > A ja myślałam, że podstawowe prawo człowieka, to prawo do życia.
                        > Natomiast przykładowo legalizacja zabójstw by mu to prawo zabrała.

                        Co to jest za argument? " legalizacja zabójstw by mu to prawo zabrała " ? Jedna osoba porównywała już temat legalizacji nark., do tematu leg. zoofilii. Człowiek ma prawo do życia, człowiek ma prawo do wolności. Legalizacja zabójstw odebrała by to prawo, no wszystko okej - ale kto tu jest za legalizacją zabójstw? Bo ja nie.

                        > Ty uważasz,że legalizacja jest dobra bez względu na wszystko. Ja z
                        > kolei poddaję w wątpliwość jej zasadność w tym przypadku. Trudno,
                        > skoro nasze wzajemne argumenty nas nie przekonują, to pewnie mimo
                        > tych prób i tak każde zostanie przy swoim zdaniu.

                        Z tego co widzę - pewnie tak.

                        > No, to jeszcze raz:
                        > Zanim Twoje dziecko będzie gotowe do podjęcia decyzji czy brać czy
                        > nie brać, może być już uzależnione. A wtedy nici z wolności.
                        > To widać, że nie masz jeszcze dzieci. Łatwo jest teoretyzować, gdy
                        > człowiek nie ma się o kogo bać i póki co wydaje mu się, że problem
                        > go nie dotyczy.

                        Zanim moje dziecko podejmie decyzję może być już uzależnione? Jak to rozumiesz? Jeżeli moje dziecko (mówię dziecko, ale myślę też o osobie pełnoletniej...18,19... nie ważne, moje dziecko) z przekazaną przeze mnie wiedzą, z informacjami zdobytymi z innych źródeł wejdzie na drogę uzależnienia...to spróbuję - na ile mi pozwoli - dotrzeć do jego motywów, ustosunkuję się do nich. Jeżeli wybierze drogę autodestrukcji, to uszanuję taką decyzję (mimo to, że może się to wiązać z moim cierpieniem). A czym mam dziecko, czy nie - to zostawię dla siebie. W każdym razie nie funkcjonuję na co dzień w rodzinie.

                        Nie mam oczu Kowalskiego, nie wiem czym jest dla niego życie. Jeżeli chce brać narkotyki, jeżeli chce żyć tak, a nie inaczej, jeżeli chce odebrać sobie życie w inny sposób...To jego decyzja. Nie mam prawa mu zabraniać. Mogę próbować rozmawiać - jeżeli uznam to za potrzebne i jeżeli on mi na to pozwoli.




                        • majaa Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 27.06.08, 11:05
                          mo-hak napisał:

                          >
                          > Nie widzę, aby w Holandii pojawił się problem. To, że
                          zalegalizowano tam marihu
                          > anę, świadczy tylko o tym, że jest tam zwyczajnie normalniej niż u
                          nas. W Holan
                          > dii dzieje się ogólnie dużo dobrego - legalizacja związków
                          homoseksualnych etc.
                          >

                          Czy to rzeczywiście aż tak "dużo dobrego" to pojęcie bardzo
                          względne, zależne od subiektywnej oceny. Dla mnie to wygląda nieco
                          inaczej.

                          >
                          > Prawo właśnie powinno stać na straży wolności. W kilku punktach
                          zwyczajnie to r
                          > obi, w kilku wolność ogranicza.


                          Musisz odróżnić wolność od anarchii. Bo to, co dla jednego jest
                          wyrazem wolności, komu innemu tę wolność odbiera. O złoty środek
                          jest bardzo trudno, więc, myśląc o ewentualnych konsekwencjach,
                          wybiera się mniejsze zło.


                          Bronisz aktualnego stanu rzeczy, więc zadam Ci
                          > pytanie. Jeżeli zakupiłbym dzisiaj - dajmy na to - 50 kostek
                          haszyszu (nie wnik
                          > am w objętość, przykładowo) na własny użytek. Poszedłbym do domu i
                          wypalił prze
                          > d telewizorem kilka lufek (oglądając sobie mecz)...Jeżeli w tym
                          momencie do drz
                          > wi zapukałaby policja, znalazła narkotyk i ślady jego użytkowania
                          (przykładowo.
                          > .Równie dobrze mogliby natrafić na 50 kostek podczas mojej
                          wędrówki do domu..ni
                          > e ważne)...Jeżeli zawinęliby mnie z dowodami, a potem wyrokiem
                          sądu osadzili -
                          > powiedzmy - na dwa lata w więzieniu...To co byś powiedziała?
                          Dobrze zrobili? Po
                          > parłabyś ich?
                          >

                          Daj spokój, w ten sposób można sobie teoretyzować bez końca. Policja
                          nie urządza na ulicy łapanek na losowo wybranych obywateli.


                          > Ale to jest całkiem poważny problem. Chociaż - cały czas
                          przyznaję - nie jedyny
                          > . A zmiana tych zapisów prawnych jest potrzebna.
                          >

                          Poważny problem to jest taki, że niektórzy ludzie nie rozumieją, że
                          nawet wolność powinna mieć pewne granice - granice rozsądku.


                          > Ale to jest sprawa Kowalskiego i jego rodziny. Jeżeli twierdzisz,
                          że cierpią i
                          > chcesz im w granicach zdrowego rozsądku pomagać, to dobrze -
                          spróbuj pomóc rodz
                          > inom osób uzależnionych, ale nie przez zakazywanie użytkowania.
                          >

                          A skąd wiesz, że nie pomagam? Najprościej powiedzieć, że to problem
                          Kowalskiego. Ale przecież to zwykła znieczulica, nie uważasz?


                          >
                          >
                          > Co to jest za argument? " legalizacja zabójstw by mu to prawo
                          zabrała " ?


                          Taki argument, jaka teza. Napisałeś, że "legalizacja to oddanie
                          człowiekowi jego podstawowego prawa." Więc zwróciłam Ci uwagę, że
                          podstawowe prawo to prawo do życia i dałam przykład, że jednak nie
                          każda legalizacja jest dobra.



                          Jedna
                          > osoba porównywała już temat legalizacji nark., do tematu leg.
                          zoofilii. Człowi
                          > ek ma prawo do życia, człowiek ma prawo do wolności. Legalizacja
                          zabójstw odebr
                          > ała by to prawo, no wszystko okej - ale kto tu jest za legalizacją
                          zabójstw? Bo
                          > ja nie.
                          >

                          To był tylko przykład (patrz powyżej).


                          > Ty uważasz,że legalizacja jest dobra bez względu na wszystko. Ja z
                          > kolei poddaję w wątpliwość jej zasadność w tym przypadku. Trudno,
                          > skoro nasze wzajemne argumenty nas nie przekonują, to pewnie mimo
                          > tych prób i tak każde zostanie przy swoim zdaniu.

                          Z tego co widzę - pewnie tak.


                          Sorry za lekko mentorską nutę, ale myślę, że różnice w postrzeganiu
                          przez nas pewnych spraw wynikają w dużej mierze z różnicy
                          doświadczeń. I to nie ma być żaden przytyk, czy inne aluzje. Po
                          prostu stwierdzam fakt.

                          >
                          >
                          > Zanim moje dziecko podejmie decyzję może być już uzależnione? Jak
                          to rozumiesz?

                          Zwyczajnie. To, czy ma brać, nie będzie już kwestią jego decyzji,
                          tylko konieczności, jaką powoduje uzależnienie właśnie. A narkotyki
                          uzależniają dość szybko i niepostrzeżenie. Wydaje Ci się, że to Ty
                          kontrolujesz sytuację, a tu się okazuje, że to ona kontroluje Ciebie.


                          > Jeżeli moje dziecko (mówię dziecko, ale myślę też o osobie
                          pełnoletniej...18,
                          > 19... nie ważne, moje dziecko) z przekazaną przeze mnie wiedzą, z
                          informacjami
                          > zdobytymi z innych źródeł wejdzie na drogę uzależnienia...to
                          spróbuję - na ile
                          > mi pozwoli - dotrzeć do jego motywów, ustosunkuję się do nich.
                          Jeżeli wybierze
                          > drogę autodestrukcji, to uszanuję taką decyzję (mimo to, że może
                          się to wiązać
                          > z moim cierpieniem). A czym mam dziecko, czy nie - to zostawię dla
                          siebie. W ka
                          > żdym razie nie funkcjonuję na co dzień w rodzinie.
                          >

                          Czytając Twój tekst mam wrażenie, że myślisz jednak TYLKO o dziecku
                          pełnoletnim, w którego życie nie masz już nie tylko obowiązku ale
                          nawet prawa ingerować, jeśli ono nie chce. Jeśli uzależniło się
                          dorosłe dziecko, to mamy taką sytuację, że ono ćpa, a Ty możesz
                          tylko cierpieć, to fakt. Ale co z młodszymi dziećmi? Rodzic ma
                          OBOWIĄZEK o nie dbać i nie narażać na niebezpieczeństwo.


                          > Nie mam oczu Kowalskiego, nie wiem czym jest dla niego życie.
                          Jeżeli chce brać
                          > narkotyki, jeżeli chce żyć tak, a nie inaczej, jeżeli chce odebrać
                          sobie życie
                          > w inny sposób...To jego decyzja. Nie mam prawa mu zabraniać. Mogę
                          próbować rozm
                          > awiać - jeżeli uznam to za potrzebne i jeżeli on mi na to pozwoli.
                          >

                          Z przykrością zauważam, że wyznajesz zasadę: róbta, co chceta -
                          wasza sprawa, bylebym ja miał święty spokój. Chcesz się zabić,
                          człowieku - droga wolna, twoje życie, twoja sprawa, nie będę ci w
                          tym przeszkadzał. Moja pomoc ogranicza się do tego, że pozwolę ci ze
                          sobą skończyć. I to wszystko w imię specyficznie pojętej wolności.
                          No cóż, to bardzo wygodna postawa, tyle że z człowieczeństwem ma
                          niewiele wspólnego.
                          I nie oburzaj się na to, co piszę, bo z mojej perspektywy właśnie
                          tak to wygląda.



                          • mo-hak Rozmowy majaa z mo-hak ciąg dalszy 27.06.08, 13:13
                            > Czy to rzeczywiście aż tak "dużo dobrego" to pojęcie bardzo
                            > względne, zależne od subiektywnej oceny. Dla mnie to wygląda nieco
                            > inaczej.

                            Jeżeli wygląda to dla Ciebie inaczej, pozostaje mi to jedynie
                            przeboleć. A pisanie o pojęciach względnych, w tym momencie - w moim przekonaniu - nie ma najmniejszego sensu. Tak, poczynania Holendrów (te, o których wspominałem) niosą ze sobą dużo dobrego. Tak, legalizacja narkotyków, czy z innej beczki-legalizacja związków homoseksualnych, to dużo dobrego. Jeżeli dla Ciebie wygląda to - jak napisałaś - "nieco inaczej"... Znane jest Twoje stanowisko, znane jest też moje - Jak zapatruje się na sprawę HoLeNdErSkĄ reszta forumowiczów?


                            > Musisz odróżnić wolność od anarchii. Bo to, co dla jednego jest
                            > wyrazem wolności, komu innemu tę wolność odbiera. O złoty środek
                            > jest bardzo trudno, więc, myśląc o ewentualnych konsekwencjach,
                            > wybiera się mniejsze zło.

                            Droga MajU, ależ ja jestem anarchistą. A anarchia w założeniu, to wolność w czystej postaci. Tylko, że państwo, anarchia, demokracja - te wszystkie zagadnienia lepiej omawiać w osobnym wątku (założę takowy). Legalizacja nie odbiera Ci wolności. Brak legalizacji...


                            > Daj spokój, w ten sposób można sobie teoretyzować bez końca. Policja
                            > nie urządza na ulicy łapanek na losowo wybranych obywateli.

                            Zadałem Ci konkretne pytanie, nie odpowiedziałaś - okej, nie ma takiego przymusu. Ale jeśli prowadzimy dyskusję, to dobrze by było, żebyś jednak to zrobiła.

                            Policja
                            > nie urządza na ulicy łapanek na losowo wybranych obywateli.

                            I tu się bardzo mylisz MajU. O ile nie urządza się łapanek, to legitymuje się, czy mówiąc inaczej " spisuje " i jest to normą. Wie o tym każdy mieszkający na przeciętnym osiedlu. I normą są tu sytuacje, które wyglądają mniej więcej tak -...Siedzi sobie dwóch kolegów na ławeczce, nagle pojawiają się dwie niebieskie sylwetki...Potem słychać - "Dzień dobry, Pan taki, a taki, stopień taki , a taki" (o ile szanowny pan policjant trzyma się grzecznościowej formuły) . Potem kolej na dokumenty, sprawdzenie danych - czasem tak się sprawa kończy. A często nie..-dokumenty,sprawdzenie danych...Pojawiają się magiczne pytania. "Mają panowie telefony?" I tu następuje sprawdzenie IMEI. A potem często następuje mała rewizja. Jeżeli chłopak używa narkotyków, ma szczęście i trochę refleksu, to dyskretnie upuszcza na trawę np. - woreczek z zawartością, lufkę, mógłbym tu długo wymieniać. Jeżeli ma troszkę więcej " gadżetów " , lub nie ma możliwości pozbycia się tych rzeczy, to sprawa toczy się już bardzo nieprzyjemnie. I tu droga MajU dochodzimy do punktu, w którym takiej osobie grozi wyrok. Szczególnie - jeżeli ilość, którą ma przy sobie jest znacząca. Możesz popytać MajU, jeżeli nie miałaś z tym bezpośredniej styczności, możesz zrobić wywiad. Wtedy zobaczysz, że nie są to bezpodstawne teorie, a suche fakty. Jak na moje oko pokazałem Ci w tych kilku zdaniach, że nie masz racji. Jeśli nie, to już nie wiem jak rozmawiać.

                            Co o tym Państwo myślicie? Chciałbym, żeby więcej osób się wypowiadało, zapraszam serdecznie do dyskusji.

                            > Poważny problem to jest taki, że niektórzy ludzie nie rozumieją, że
                            > nawet wolność powinna mieć pewne granice - granice rozsądku.

                            Wolność MajU można ograniczać wtedy, gdy ktoś szkodzi innym - wbrew ich woli.

                            > A skąd wiesz, że nie pomagam? Najprościej powiedzieć, że to problem
                            > Kowalskiego. Ale przecież to zwykła znieczulica, nie uważasz?

                            MajU - nigdzie nie twierdziłem, że wiem , iż nie pomagasz. Tym samym pytanie "A skąd wiesz, że nie pomagam?" jest bezpodstawne. Jeżeli pisze - jeżeli chcesz pomagać, to dobrze...itd..., to w żadnym wypadku nie znaczy to, że wiem, iż nie pomagasz. Nie uważam też , że jest to zwykła znieczulica - znieczulicą i przestępstwem - w moim przekonaniu - jest ograniczenie wolności. Poza tym, MajU - nie jestem obojętny na cierpienie i żal mi wielu osób. i często jest mi przykro, kiedy widzę, do czego doprowadza zachowanie Kowalskiego. Co więcej MajU - staram się pomagać, jeśli mogę.


                            > Taki argument, jaka teza. Napisałeś, że "legalizacja to oddanie
                            > człowiekowi jego podstawowego prawa." Więc zwróciłam Ci uwagę, że
                            > podstawowe prawo to prawo do życia i dałam przykład, że jednak nie
                            > każda legalizacja jest dobra.

                            MajU, czy prawo do wolności nie jest już wg. Ciebie podstawowym prawem?


                            > Zwyczajnie. To, czy ma brać, nie będzie już kwestią jego decyzji,
                            > tylko konieczności, jaką powoduje uzależnienie właśnie. A narkotyki
                            > uzależniają dość szybko i niepostrzeżenie. Wydaje Ci się, że to Ty
                            > kontrolujesz sytuację, a tu się okazuje, że to ona kontroluje Ciebie.

                            MajU, to wszystko rzeczywiście prawda. Wiem, jak działają narkotyki. Chodzi mi tylko o to, że do pewnego etapu zrobię wszystko, co mogę , aby dziecko odciągnąć od dragów. Owszem - może mi się to nie udać, ale bardzo, bardzo się MajU postaram.


                            > Czytając Twój tekst mam wrażenie, że myślisz jednak TYLKO o dziecku
                            > pełnoletnim, w którego życie nie masz już nie tylko obowiązku ale
                            > nawet prawa ingerować, jeśli ono nie chce. Jeśli uzależniło się
                            > dorosłe dziecko, to mamy taką sytuację, że ono ćpa, a Ty możesz
                            > tylko cierpieć, to fakt. Ale co z młodszymi dziećmi? Rodzic ma
                            > OBOWIĄZEK o nie dbać i nie narażać na niebezpieczeństwo.

                            Zapewniam Cię MajU, że myślę o dziecku w ogóle. I o dziecku na etapie szkoły podstawowej, na etapie liceum, czy o dziecku 27 letnim. Co z młodszymi dziećmi pytasz - tak, jak napisałem wyżej - zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby pokazać mu czym są wg.mnie narkotyki. Nie jestem za sprzedażą narkotyków osobom niepełnoletnim - żebyśmy mieli jasność. 7 letnie dziecko po legalizacji narkotyku nie zakupi - sprzedawca będzie zobowiązany nie sprzedać - powiedzmy - haszyszu, czy tam zwykłej maryśki osobie niepełnoletniej. Odpowiedzialny człowiek, oprócz tego, że nie sprzeda, to może nawet poinformować o próbie takiego zakupu przez osobę, której wiedza o działaniu danego środka - ze względu na wiek - może być obca. Możesz powiedzieć - ale sprzedawca nie musi wywiązać się z obowiązku, być może to człowiek nieodpowiedzialny. Być może , ale jeżeli dopuści się sprzedaży, to grozić będą mu surowe kary. Poza tym - nawet teraz MajU dzieci trafiają na takich handlowców i potrafią zakupić alkohol - to nie jest kwestia legalizacji, tylko postawy sprzedawcy.


                            > Z przykrością zauważam, że wyznajesz zasadę: róbta, co chceta -
                            > wasza sprawa, bylebym ja miał święty spokój. Chcesz się zabić,
                            > człowieku - droga wolna, twoje życie, twoja sprawa, nie będę ci w
                            > tym przeszkadzał. Moja pomoc ogranicza się do tego, że pozwolę ci ze
                            > sobą skończyć. I to wszystko w imię specyficznie pojętej wolności.
                            > No cóż, to bardzo wygodna postawa, tyle że z człowieczeństwem ma
                            > niewiele wspólnego.
                            > I nie oburzaj się na to, co piszę, bo z mojej perspektywy właśnie
                            > tak to wygląda.

                            Masz MajU rację tylko w tym, że jestem za - róbta, co chceta -
                            wasza sprawa. Ale źle to przedstawiasz, powinno być tak - róbta, co chceta - wasza sprawa, ale nie szkodźta innym.

                            To by było na tyle MajU.








                            • majaa Re: Rozmowy majaa z mo-hak ciąg dalszy 27.06.08, 15:33
                              mo-hak napisał:

                              >
                              > Jeżeli wygląda to dla Ciebie inaczej, pozostaje mi to jedynie
                              > przeboleć. A pisanie o pojęciach względnych, w tym momencie - w
                              moim przekonani
                              > u - nie ma najmniejszego sensu. Tak, poczynania Holendrów (te, o
                              których wspomi
                              > nałem) niosą ze sobą dużo dobrego. Tak, legalizacja narkotyków,
                              czy z innej bec
                              > zki-legalizacja związków homoseksualnych, to dużo dobrego. >


                              Prawda leży jak zawsze po środku. Może i niesie wiele dobrego, ale
                              też i wiele złego. Rozwiązania idealne to utopia.


                              >
                              > Droga MajU, ależ ja jestem anarchistą. A anarchia w założeniu, to
                              wolność w czy
                              > stej postaci.


                              No i dlatego pewnie się wzajemnie nie przekonamy...ale za to fajnie
                              się gada :)


                              >
                              > I tu się bardzo mylisz MajU. O ile nie urządza się łapanek, to
                              legitymuje się,
                              > czy mówiąc inaczej " spisuje " i jest to normą. Wie o tym każdy
                              mieszkający na
                              > przeciętnym osiedlu.
                              I normą są tu sytuacje, które wyglądają mniej więcej tak -
                              > ...Siedzi sobie dwóch kolegów na ławeczce, nagle pojawiają się
                              dwie niebieskie
                              > sylwetki...Potem słychać - "Dzień dobry, Pan taki, a taki, stopień
                              taki , a tak
                              > i" (o ile szanowny pan policjant trzyma się grzecznościowej
                              formuły) . Potem ko
                              > lej na dokumenty, sprawdzenie danych - czasem tak się sprawa
                              kończy. A często n
                              > ie..-dokumenty,sprawdzenie danych...Pojawiają się magiczne
                              pytania. "Mają panow
                              > ie telefony?" itd.

                              No popatrz, Ty mówisz, że takie sytuacje zdarzają się nagminnie, a
                              ja mieszkam właśnie na przeciętnym osiedlu i niczego takiego nie
                              widzę. Nie słyszałam też od znajomych o takich przypadkach. Powiem
                              więcej, ja w ogóle bardzo rzadko spotykam patrole policji na
                              przeciętnych osiedlach. A czasem by się przydały, oj przydały;). A
                              Ty mówisz poważnie? Tak po prostu, z głupia frant, podchodzą do
                              zwykłych, SPOKOJNIE się zachowujących ludzi? Wybacz, ale trochę
                              trudno mi w to uwierzyć. Zdarzają się owszem sytuacje (sama byłam
                              takiej świadkiem), że to mieszkańcy proszą o interwencję, bo
                              hałaśliwie lub impertynencko zachowująca się grupa młodych ludzi
                              regularnie zakłóca ich spokój. Ale, skoro tak mówisz...



                              Jak na moje oko pokazałem Ci w ty
                              > ch kilku zdaniach, że nie masz racji.


                              No, niestety nie pokazałeś. A to dlatego, że Ty widziałeś takie
                              przypadki, a ja nie. Jest więc remis. Nie mogę oceniać sytuacji,
                              której nie znam, a tym bardziej na jej podstawie zmieniać zdania.


                              > Co o tym Państwo myślicie? Chciałbym, żeby więcej osób się
                              wypowiadało, zaprasz
                              > am serdecznie do dyskusji.

                              Ja również, jeśli mogę :)

                              >
                              >
                              > Wolność MajU można ograniczać wtedy, gdy ktoś szkodzi innym -
                              wbrew ich woli.


                              A więc jednak czasem można wolność ograniczać? To dobrze, że tak
                              uważasz, bo już zaczynałam wątpić w Twój rozsądek:)

                              >
                              >
                              > MajU - nigdzie nie twierdziłem, że wiem , iż nie pomagasz. Tym
                              samym pytanie "A
                              > skąd wiesz, że nie pomagam?" jest bezpodstawne. Jeżeli pisze -
                              jeżeli chcesz p
                              > omagać, to dobrze...itd..., to w żadnym wypadku nie znaczy to, że
                              wiem, iż nie
                              > pomagasz.


                              Ten wywód nie był potrzebny. Masło maślane.
                              A moje pytanie było retoryczne.


                              Nie uważam też , że jest to zwykła znieczulica

                              No, to mamy znowu trochę inne poglądy. Tym razem na znieczulicę.


                              - znieczulicą i przest
                              > ępstwem - w moim przekonaniu - jest ograniczenie wolności.


                              A w moim przekonaniu w pewnych przypadkach ograniczenie wolności
                              jest dobrodziejstwem.


                              Poza tym, MajU - nie
                              > jestem obojętny na cierpienie i żal mi wielu osób. i często jest
                              mi przykro, k
                              > iedy widzę, do czego doprowadza zachowanie Kowalskiego. Co więcej
                              MajU - staram
                              > się pomagać, jeśli mogę.


                              To bardzo Ci się chwali :)))
                              >
                              > >
                              > MajU, czy prawo do wolności nie jest już wg. Ciebie podstawowym
                              prawem?
                              >

                              Owszem, jest jednym z najważniejszych, ale, jak już pisałam, u mnie
                              pierwszeństwo ma życie.


                              A tak podsumowując - nie jestem przeciwniczką legalizacji samej w
                              sobie. Problem tylko w tym, co się legalizuje, w jakim celu i czemu
                              ma to służyć. Rzucanie górnolotnych haseł, typu: wolność czy
                              równość, brzmi pięknie, ale mi nie wystarcza i nie tłumaczy
                              wszystkiego. Zwłaszcza, że doskonale wiem, że idealna równość czy
                              wolność to całkowita utopia. Nie istnieje i nigdy istnieć nie
                              będzie. Rozumiem też, dlaczego tak być musi. Możesz mi oczywiście
                              powiedzieć, że zawsze warto dążyć do ideału. Owszem, warto, tylko
                              chodzi o to (przynajmniej mi), żeby te dążenia miały sens i
                              faktycznie ludziom służyły. Akurat legalizacja narkotyków tych
                              oczekiwań nie spełnia, więc nie widzę powodu, bym ją miała popierać.
                              Takie jest moje zdanie i całkowicie je podzielam :)))

                              I to by było na tyle, Mo-hak.
                              • mo-hak Re: Rozmowy majaa z mo-hak ciąg dalszy 27.06.08, 16:33
                                >No popatrz, Ty mówisz, że takie sytuacje zdarzają się nagminnie, a
                                ja mieszkam właśnie na przeciętnym osiedlu i niczego takiego nie
                                widzę. Nie słyszałam też od znajomych o takich przypadkach.


                                Ja akurat jestem ze Śląska, ale takie zdarzenia mają też miejsce w innych rejonach i to dość często.


                                >Powiem więcej, ja w ogóle bardzo rzadko spotykam patrole policji na
                                przeciętnych osiedlach. A czasem by się przydały, oj przydały;).

                                U mnie wygląda to różnie. Bywa, że spiszą jedną osobę kilka razy tego samego dnia, a bywa, że specjalnie ich nie widać.


                                >A czasem by się przydały, oj przydały;)

                                Przydałoby się, żeby zajmowali się tym, czym trzeba się zająć.

                                > A Ty mówisz poważnie? Tak po prostu, z głupia frant, podchodzą do
                                zwykłych, SPOKOJNIE się zachowujących ludzi? Wybacz, ale trochę
                                trudno mi w to uwierzyć.

                                Całkiem poważnie. Tak, do zwykłych, spokojnie zachowujących się ludzi.

                                >Zdarzają się owszem sytuacje (sama byłam
                                takiej świadkiem), że to mieszkańcy proszą o interwencję, bo
                                hałaśliwie lub impertynencko zachowująca się grupa młodych ludzi
                                regularnie zakłóca ich spokój.

                                Tu też się zdarzają.

              • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 26.06.08, 12:38
                majaa napisała:

                >No popatrz, jakie to proste i jaka piękna wizja: będziesz sobie w
                domciu spokojnie
                popalał trawkę, albo szprycował się herą - najpierw sam, albo z
                żonką, a potem dołączy do Was pociecha. Rozkoszny rodzinny obrazek.

                I jeszcze jedno . Nie będę stosował używek w ogóle, bo ja akurat myślę o
                założeniu rodziny. Co nie znaczy, że nie " bawiłem się " w używki.
    • magnusg Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 17:37
      A ja jestem za legalizacja kary smierci dla handlarzy i narkomanow.
      To by dosyc szybko rozwiazalo ten problem.Najpozniej po 30-40
      tysiacach egzekucji pojawila by sie gwarantowana poprawa w
      statystykach jesli chodzi o narkomanie.Reszta cpunow albo by zdechla
      ze strachu,albo z braku narkotykow albo by uciekla do Holandii.
      • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 18:20
        magnusg napisał:

        > A ja jestem za legalizacja kary smierci dla handlarzy i narkomanow.
        > To by dosyc szybko rozwiazalo ten problem.Najpozniej po 30-40
        > tysiacach egzekucji pojawila by sie gwarantowana poprawa w
        > statystykach jesli chodzi o narkomanie.Reszta cpunow albo by zdechla
        > ze strachu,albo z braku narkotykow albo by uciekla do Holandii.

        Przerażają mnie tego typu opinie. Smutne. Czyli jesteś za odbieraniem możliwości decydowania o własnym życiu. Nie wiem jaki jest odsetek osób myślących podobnie, ale jeśli spory, to ciężko będzie tu coś zmienić na lepsze. Fragmentu o uśmiercaniu narkomanów i handlarzy pozwolę sobie nie komentować.
        • Gość: Magnus Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie IP: *.dip.t-dialin.net 24.06.08, 19:43
          Dlaczego nie?Komentuj do woli.Mnie przeraza wola dowolnej legalnej
          dystrybucji narkotykow wsrod spoleczenstwa.
          Chyba na serio nie chcesz mi powiedziec, ze jakis cpun otumaniony
          przez narkotyki ma jeszcze jakas mozliwosc decydowania o swoim
          zyciu.Glod narkotykowy odbiera mu wszelkie mozliwosci decyzji-z
          obledem szuka tylko nastepnej dzialki narkotykow dopuszczajac sie
          przy tym wszelkich przestepstw zeby zdobyc na nia kase.
          • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 22:04
            Gość portalu: Magnus napisał(a):

            > Dlaczego nie?Komentuj do woli.Mnie przeraza wola dowolnej legalnej
            > dystrybucji narkotykow wsrod spoleczenstwa.
            > Chyba na serio nie chcesz mi powiedziec, ze jakis cpun otumaniony
            > przez narkotyki ma jeszcze jakas mozliwosc decydowania o swoim
            > zyciu.Glod narkotykowy odbiera mu wszelkie mozliwosci decyzji-z
            > obledem szuka tylko nastepnej dzialki narkotykow dopuszczajac sie
            > przy tym wszelkich przestepstw zeby zdobyc na nia kase.


            Oczywiście, na tym między innymi opiera się nałóg heroinowy. Tylko cóż z tego? O ile ktoś świadomie zechce się w tym babrać, a w konsekwencji podporządkować nałogowi, to jego sprawa. Może dopuszczać się przestępstw - i tu masz racje. Pamiętaj tylko o tym, że przy aktualnym stanie rzeczy (czyli bez prawnego przyzwolenia) narkomani również dopuszczają się przestępstw (zdarzają się takie wypadki) i są za to karani. Po legalizacji nie zmieniłoby się to.

            Owszem, jestem za legalizacją. Ale jestem też za uświadamianiem społeczeństwa odnośnie działania środków odurzających. Wg. mojej oceny za mało robi się, aby pokazać - szczególnie bardzo młodym ludziom - jakim gównem jest uzależnienie. Wolność wyboru - jak najbardziej. Ale wybór zawsze powinien być świadomy.
            • Gość: ja Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie IP: *.chomiczowka.waw.pl 24.06.08, 23:00
              "Oczywiście, na tym między innymi opiera się nałóg heroinowy. Tylko
              cóż z tego? O ile ktoś świadomie zechce się w tym babrać, a w
              konsekwencji podporządkować nałogowi, to jego sprawa."

              Aleś Ty naiwny...

              " Może dopuszczać się przestępstw - i tu masz racje. Pamiętaj tylko
              o tym, że przy aktualnym stanie rzeczy (czyli bez prawnego
              przyzwolenia) narkomani również dopuszczają się przestępstw
              (zdarzają się takie wypadki) i są za to karani. Po legalizacji nie
              zmieniłoby się to.

              Owszem, jestem za legalizacją. Ale jestem też za uświadamianiem
              społeczeństwa odnośnie działania środków odurzających. Wg. mojej
              oceny za mało robi się, aby pokazać - szczególnie bardzo młodym
              ludziom - jakim gównem jest uzależnienie. Wolność wyboru - jak
              najbardziej. Ale wybór zawsze powinien być świadomy."

              Zapominasz, że prawo ma walor wychowawczy - dlatego zaprzeczasz sam
              sobie.

              • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 23:08
                ja napisał(a):

                > Aleś Ty naiwny...

                Na czym polega moja naiwność?

                > Zapominasz, że prawo ma walor wychowawczy - dlatego zaprzeczasz sam
                > sobie.

                Obecnie obowiązujące prawo posiada również walory wychowawcze. W kwestii narkotyków jednak - w moim przekonaniu - umacnia podejście, które służy ograniczeniu wolności. Nie sądzę, żebym sobie zaprzeczał.

    • niedo-wiarek Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 18:02
      Zgadzam się o tyle, że skoro legalizować marihuanę, to dlaczego nie kokainę? Nie mówiąc już o alkoholu - narkotyku wyjątkowo uzależniającym i silnie toksycznym. Z drugiej strony nie wiadomo, co by było, gdyby wszystko zalegalizować. Liczba narkomanów mogłaby gwałtownie wzrosnąć.
      • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 18:29
        niedo-wiarek napisał:

        > Zgadzam się o tyle, że skoro legalizować marihuanę, to dlaczego nie kokainę? Ni
        > e mówiąc już o alkoholu - narkotyku wyjątkowo uzależniającym i silnie toksyczny
        > m. Z drugiej strony nie wiadomo, co by było, gdyby wszystko zalegalizować. Licz
        > ba narkomanów mogłaby gwałtownie wzrosnąć.

        Człowiek, który - przy aktualnych zapisach prawnych - będzie chciał skorzystać z danego narkotyku (czy to marihuany, czy kokainy)zrobi to bez większego problemu. Różnica polega na tym, że po legalizacji nie ograniczy się jego wolności.

        Nie sądzę zatem, że gwałtownie wzrośnie liczba narkomanów.

        Zaznaczam, że uważam narkotyki, nawet samą marihuanę za wyjątkowo szkodliwe. Mimo to jestem za legalizacją.
        • niedo-wiarek Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 18:34
          mo-hak napisał:


          > Człowiek, który - przy aktualnych zapisach prawnych - będzie chciał skorzystać
          > z danego narkotyku (czy to marihuany, czy kokainy)zrobi to bez większego proble
          > mu.

          Tyle że chce mniej ludzi. Po pierwsze - można trafić do więzienia. Po drugie - to co nielegalne jest droższe, a nie wszyscy amatorzy używek dysponują odpowiednimi funduszami.
          • paco_lopez Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 21:30
            no a tutaj sprawa wygląda inaczej. ceny w naszych warunkach są takie
            same od lat dziewięćdziesiątych. paradoksalnie wręcz.
          • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 22:38
            niedo-wiarek napisał:

            > Tyle że chce mniej ludzi. Po pierwsze - można trafić do więzienia. Po drugie -
            > to co nielegalne jest droższe, a nie wszyscy amatorzy używek dysponują odpowied
            > nimi funduszami.

            Wiesz, nie wydaje mi się, że po ewentualnej legalizacji tych substancji ludzie rzucą się w wir uzależnień. Kto robi to teraz, będzie robił to dalej. Nie sądzę też, że kluczowym czynnikiem okazałaby się cena. Jak nie kokaina, to amfa - człowiek, który chce się odurzać, zawsze znajdzie sposób. Jak nie amfa, to coś innego. A jak zostanie 5 zł, to pójdzie do apteki i także znajdzie coś dla siebie (nie będę tutaj wymieniał konkretnych nazw, ale spokojnie - o dziwo - bez recepty, nawet dziecko zakupi takie środki).

            Państwu (którego zwolennikiem zresztą nie jestem) - przypuszczam - tak łatwiej. Papierosy cacy, alkohol cacy - masa uzależnionych, chyba wiecie ilu nikotynistów - nie tylko u nas. A ile $ z akcyzy, po prostu miodzio. A heroina? Temat mniej wygodny, stosunkowo mały procent uzależnionych, więcej problemu niż $. Lepiej zgrywać świętych.
            • paco_lopez Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 25.06.08, 11:38
              ale to znaczy, że państwo jest winne temu że jacyś ludzie mają
              czerwone i nabrzmiałe twarze a inni nie moga opuscić imprezy albo
              wyjsc z domu sie boją ?
              • mo-hak Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 25.06.08, 12:19
                paco_lopez napisał:

                > ale to znaczy, że państwo jest winne temu że jacyś ludzie mają
                > czerwone i nabrzmiałe twarze a inni nie moga opuscić imprezy albo
                > wyjsc z domu sie boją ?


                Państwo jest winne ograniczaniu wolności i prezentowaniu - w zamian za otrzymywane podatki - kiepskiej jakości (jakości, która odnosi się do bezpieczeństwa każdej poszczególnej osoby, ale nie tylko). Państwo ściągając podatki - wg. mnie - wyrywa człowiekowi środki finansowe, a w zamian oferuje bylejakość. Jeżeli narkoman zachowuje się w sposób agresywny, to policja powinna odpowiednio reagować. Jeżeli rzecz dzieje się - powiedzmy - na dyskotece, to za pośrednictwem ochrony obiektu (która powinna zobowiązana być do dbałości o bezpieczeństwo uczestników danej imprezy) sprawa również powinna zostać rozwiązana. Nie chcę jednak skupiać się tu na roli samego Państwa, bo temat jego istnienia, to motyw na nowy wątek. Skupmy się chwilowo na samej legalizacji.

                > czerwone i nabrzmiałe twarze

                Nałóg wyniszcza - czy to alkoholowy, czy heroinowy. Jeżeli Kowalski dąży do własnej destrukcji, to jego sprawa. Jeżeli dopuszcza się przestępstw - poniesie konsekwencje.

                Jeżeli Kowalski będzie chciał się leczyć, to można próbować mu pomagać. W kraju sporo osób odwala kawał dobrej roboty ratując życie innym (ratując mimo to, że sami dokonali takiego wyboru). I chwała im za to, że rozumieją, iż można dojść do wniosku, że popełniło się błąd, ale chce się - na ile to możliwe - wyprostować własne życie i dać trochę od siebie innym.

                Postrzegam to mniej więcej w ten sposób.
                • paco_lopez Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 25.06.08, 14:50
                  wiem chodzi ci o nierówne traktowanie dyscyplin, które mają skutki
                  wprost proporcjonalne do częstotliwości i wielkości dawek przy
                  jednoczesnym załozeniu, ze kazdy umiera na coś. najgorzej jak kogos
                  zdmuchnie własna ambicja i słabe nerwy już przed piecdziesiatką.
                  moze to byc tez obżarstwo, a ani to alkoholizm ani narkomania.
    • kochanica-francuza Autor wątku nie uargmentował swoich 24.06.08, 18:13
      poglądów.

      Prosimy o wyjaśnienie - czemu wszystko zalegalizować?


      • mo-hak Re: Autor wątku nie uargmentował swoich 24.06.08, 18:22
        kochanica-francuza napisała:

        > poglądów.
        >
        > Prosimy o wyjaśnienie - czemu wszystko zalegalizować?

        Autor wątku nie uargumentował swoich poglądów w pierwszym poście, to tylko wstęp do dyskusji. Wystarczy poczytać - dalej pojawiają się argumenty. Broniąc własnego stanowiska będę argumentował. Pozdrawiam
        • kochanica-francuza A nie, nie, tak to nie ma 25.06.08, 14:47
          My mamy przedstawić argumenty od razu, a ty swoje ukrywasz i wyciągasz dopiero
          poznawszy nasze.

          To nie fair.
          • mo-hak Re: A nie, nie, tak to nie ma 25.06.08, 14:58
            Dobrze zatem. Będę o tym pamiętał przy zakładaniu kolejnego wątku. A coś o samej
            legalizacji? Bo te wtrącenia wiele nie wnoszą.
            • kochanica-francuza Re: A nie, nie, tak to nie ma 26.06.08, 00:16
              mo-hak napisał:

              > Dobrze zatem. Będę o tym pamiętał przy zakładaniu kolejnego wątku. A coś o same
              > j
              > legalizacji? Bo te wtrącenia wiele nie wnoszą.

              Do kwestii legalizacji istotnie nie wnoszą wiele. Odnoszą się bowiem do kwestii
              kultury dyskusji. I tego, JAK nie manipulować dyskutantami, a dyskutować
              uczciwie. Ty chcesz manipulować - ja nie chcę być manipulowana. Więc co do
              legalizacji wypowiem się, jeśli poglądy swoje przedstawisz w całości i
              wyczerpująco w TYM wątku, nie zaś "dopiero przy kolejnym temacie".




            • kochanica-francuza Re: A nie, nie, tak to nie ma 26.06.08, 00:17

              Bo te wtrącenia wiele nie wnoszą.

              Typowe odwracanie uwagi od niewygodnej kwestii.
    • paco_lopez Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 24.06.08, 21:24
      moje zdanie jest takie, że nasz polski illegal, to jest taki sam jak
      legal.
    • Gość: obsranypedał Legalizacja zoofilii IP: *.chomiczowka.waw.pl 24.06.08, 22:50
      Warto o tym dyskutować :))))))
      • mo-hak Re: Legalizacja zoofilii 24.06.08, 22:54
        Gość portalu: obsranypedał napisał(a):

        > Warto o tym dyskutować :))))))

        Też tak sądzę. Z innej beczki - ciekawy nick.
      • czyngis_chan Re: Legalizacja zoofilii 25.06.08, 10:02
        Gorzej?
        • mo-hak Re: Legalizacja zoofilii 25.06.08, 10:46
          czyngis_chan napisał:

          > Gorzej?


          Widocznie nie każdy czuje się najlepiej. Nie mam niestety możliwości doboru osobników, którzy się wypowiadają (chyba, żebym założył forum). Jeżeli ktoś porównuje legalizację zoofilii do legalizacji narkotyków (w tym marihuany) i czyni to pod fascynującym nickiem, to jego broszka.
          • Gość: biedrońliżerowy Re: Legalizacja zoofilii IP: *.chomiczowka.waw.pl 25.06.08, 21:47
            Jeżeli ktoś porówn
            > uje legalizację zoofilii do legalizacji narkotyków (w tym
            marihuany)

            A dlaczego nie ?
            • czyngis_chan Re: Legalizacja zoofilii 26.06.08, 11:23
              > Jeżeli ktoś porówn
              > > uje legalizację zoofilii do legalizacji narkotyków (w tym
              > marihuany)
              >
              > A dlaczego nie ?

              Ano dlatego, że te dwie rzeczy mają ze sobą wspólne tylko
              słowo "legalizacja".
              • Gość: biedrońdajedupy Re: Legalizacja zoofilii IP: *.chomiczowka.waw.pl 27.06.08, 14:28
                > Ano dlatego, że te dwie rzeczy mają ze sobą wspólne tylko
                > słowo "legalizacja".


                To żadne wytłumaczenie. Wyjaśnij dlaczego legalizacja narkotyków
                jest słuszniejsza od legalizacji zoofilii.

                • czyngis_chan Re: Legalizacja zoofilii 27.06.08, 14:38
                  Ano dlatego, że narkotyki nikogo ani niczego nie krzywdzą, a
                  zoofilia to krzywdzenie zwierząt.
      • paco_lopez Re: Legalizacja zoofilii 25.06.08, 11:32
        to raczej trzebaby dyskutować o legalizacji owiec. a w przypadku
        pedofilii o legalizacji dzieci.
    • mo-hak Pytanie do zwolenników legalizacji marihuany _____ 25.06.08, 08:31
      Co robicie w kierunku legalizacji? Co można zrobić, jakie prowadzić działania?
    • Gość: pol_pol Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie IP: *.chello.pl 25.06.08, 21:50
      mo-hak napisał:

      > Jakie jest Wasze zdanie? Czym się kierujecie?

      Przeciwne.
      Rozsądkiem.
      • opornik4 Re: Legalizacja , to słuszne posunięcie 25.06.08, 22:05
        Jak najbardziej,pod warunkiem,że rozdamy wszystkim broń
        i zniesiemy wszelkie przepisy prawne.
    • baltazarus Komu to służy? 26.06.08, 17:20
      Obecny stan prawny jest wyłącznie w interesie grup przestępczych,
      posiadających dzięki niemu monopol na handel narkotykami i
      polityków, którym za utrzymywanie tego stanu mafie płacą.
      • mo-hak Re: Komu to służy? 26.06.08, 17:45
        baltazarus napisał:

        > Obecny stan prawny jest wyłącznie w interesie grup przestępczych,
        > posiadających dzięki niemu monopol na handel narkotykami i
        > polityków, którym za utrzymywanie tego stanu mafie płacą.

        Dokładnie. Nie twierdzę oczywiście, że wszyscy politycy są przez organizacje przestępcze opłacani, ale takie sytuacje mają miejsce.
        Czy może ktoś z tu obecnych uważa, że aktualny stan rzeczy mafii nie służy?
      • paco_lopez Re: Komu to służy? 27.06.08, 15:30
        no i ten biedny zaganiany łysy diler, nawet w niedzielę pracuje.
        jest miedzy młotkiem a kowadłem. on w sumie ma najgorzej. musi
        nieźle uważać

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka