Dodaj do ulubionych

Zostac ateista, to wymaga odwagi !

IP: 209.234.157.* 24.09.03, 00:10
Powiedziec sobie raz na zawsze, ze wszystkie bajki o
Panu Bogu, to tylko bajki. Powiedziec sobie,ze to nikt
inny ale ludzie decyduja o wlasnym losie. Powiedziec
sobie, ze KK to organizacja wykorzystujaca w perfidny
sposob (jak inne sekty) normalna zadze poznania racji
zycia, wymaga odwagi, czasem duzej, zwlaszcza w kraju
zindoktrynowanym do granic absurdu przez sekte zwana
KK.Sprobujcie znalezc w sobie troche odwagi i
odrzuccie narzucone wam, prostackie czesto schematy.
Odrzucilem je sam juz dawno i jest mi z tym dobrze,
Czuje sie wolny i niezalezny od starych kawalerow w
czarnych sukienkach wykorzystujacych moja dawna (na
szczaescie !)glupote.
Obserwuj wątek
    • Gość: Emily pelny atezim to przejsciowa choroba IP: *.dc.dc.cox.net 24.09.03, 01:53
      znam starych ludzi, ktorzy wiekszosc zycia byli ateistami i odkryli boga przed
      smiercia. nie chcieli bez niego umierac. dziwne?
      • Gość: chello Voltaire nie mial odwagi.... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.09.03, 02:01
        ale koledzy mieli odwage zeby go powstrzymac od sakramentow.
        Pielegniarka pozniej napisala ze nie widziala rownie rozpaczliwej smierci.


        Gos´c´ portalu: Emily napisa?(a):

        > znam starych ludzi, ktorzy wiekszosc zycia byli ateistami i odkryli boga
        przed
        > smiercia. nie chcieli bez niego umierac. dziwne?


        • Gość: chello Emily, zapraszam do innego watku IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.09.03, 02:02
          bo zaraz Ci sie oberwie od "polnishe sweine" (Rzeczowy zmienia nicki:
          raz jest "Goebels" raz "LPRak etc.)
          • Gość: gelik Re: Emily, zapraszam do innego watku IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.09.03, 05:19
            Emily, myslalem ze jestes pelna ateistka...
            • Gość: gelik Jednym z ciekawszych konwertytow na lozu smierci.. IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.09.03, 05:54
              byl Oskar Wilde

              catholiceducation.org/articles/arts/al0010.html
              • Gość: Rodrig Falkenstein Re: Jednym z ciekawszych konwertytow na lozu smie IP: *.it-net.pl 24.09.03, 09:50
                A takze Cesarz Justynian.

                Ten pierwszy chrzescijański władca ochrzcił się dopiero na łożu śmierci wskótek
                czego zmyte zostały jego grzechy i zapewne nie poniósł kary za wymordowane
                setek tysięcy ludzi, których zbrodną było to, ze nie chcieli zostać
                chrzescujanami...
                • Gość: Jędrzej Re: Jednym z ciekawszych konwertytow na lozu smie IP: *.chello.pl 24.09.03, 22:11
                  Najwyraźniej mylisz Justyniana z Konstantynem I. I nie wiem, jak możesz sądzić,
                  że cesarz, co do śmierci prawie był poganinem, mógł mordować ludzi tysiącami za
                  to, że też byli poganami.
                • Gość: Rzeczowy To cyniczne i wredne - morderca i swietym !! IP: 209.234.166.* 24.09.03, 22:18
                  Cos takiego moze odepchnac od wiary kazdego uczciwego
                  czlowieka !
                  • qwww Re: To cyniczne i wredne - morderca i swietym !! 06.02.05, 15:47
                    jakim świętym ? to był cesarz rzymski, nieuku
            • Gość: Emily Re: Emily, zapraszam do innego watku IP: *.dc.dc.cox.net 24.09.03, 05:56
              Ja ateistka? Nie. Kiedys bylam religijna klasycznie-katolicko, teraz inaczej
              pojmuje/czuje boga, nie-biblijnie. A Voltaire na swojej posiadlosci wybudowal
              kaplice na ktorej widnieje napis "Bogu wzniosl Voltaire".

              • Gość: Gelik Re: Emily, zapraszam do innego watku IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.09.03, 06:47
                Musze wiedziec wiecej o Tobie. Gdzie mieszkasz?
                • Gość: Palnick Gelik, z Emily jesteś spóźniony (podobnie jak ja) IP: *.stenaline.com 24.09.03, 08:50

                  Gość portalu: Gelik napisał(a):

                  > Musze wiedziec wiecej o Tobie. Gdzie mieszkasz?
                  -----------------

                  Autor: Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl

                  Emily, czy ty jesteś wolna? Chetnie ożenilbym sie z Tobą. Masz piękne wnetrze!
                  Musisz mieć też piekne oczy (one sa zwierciadlem duszy). Nie wazne ile masz lat
                  i ile wazysz. Masz ich tyle ile trzeba, obciażasz fotel tak jek nalezy. Jestem
                  zauroczony Twoja dusza !!!
                  pozdrawiam
                  • Gość: obcy Re: Gelik, z Emily jesteś spóźniony (podobnie jak IP: *.dyn.optonline.net 24.09.03, 09:07
                    Gość portalu: Palnick napisał(a):

                    > Meslier: "Religia jest sztuką zajmowania ograniczonych umysłów ludzi tym,
                    czego
                    >
                    > nie są w stanie zrozumieć.
                    > (...) Uprzedzeni przez mniemanie powszechne, iż widmo to jest dla nich bardzo
                    > ważną rzeczywistością, ludzie zamiast rozsądnie z jego niezrozumiałości
                    > wywnioskować, że są zwolnieni z obowiązku myślenia o nim, dochodzą do wprost
                    > przeciwnej konstatacji"


                    Czy ciebie nie stac na wiecej jak tylko na to.
                    Powtarzasz ten fragment w roznych miejscach.
                    zapewne zaczynasz sie wtedy poprostu onanizowac?
                    Czy tak?Miej odwage przynajmniej i przyznaj sie do tego.
                    To nie grzech;zreszta nie wierzysz ponoc w boga?
                    A zreszta Bog takich ja ty to ma w d...
                    • Gość: Palnick obcy, ósmy pasażer forum IP: *.stenaline.com 24.09.03, 09:28
                      Gość portalu: obcy napisał(a):


                      > A zreszta Bog takich ja ty to ma w d...
                      --------------
                      Czy to oznacza, że bóg ma dupę?
                      Opisz go bliżej i szczegółowiej kruchciany mędrku.
                      • Gość: Emily Re: obcy, ósmy pasażer forum IP: *.dc.dc.cox.net 24.09.03, 13:04
                        "Czy to oznacza, że bóg ma dupę?"

                        zeby odpowiedziec sobie na to pytanie, nalezy obejrzec freski Michasia Aniola w
                        K. Sykstynskiej. Na jednym MA pokazuje, ze BOg jak najbardziej ma te calkiem
                        uzyteczna i konieczna dla zycia czesc ciala;)
                        • Gość: chello Re: obcy, ósmy pasażer forum IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.09.03, 17:16

                          To jest tylko wizja artysty.

                          Gość portalu: Emily napisa?(a):

                          > "Czy to oznacza, że bóg ma dupę?"
                          >
                          > zeby odpowiedziec sobie na to pytanie, nalezy obejrzec freski Michasia
                          Aniola w
                          >
                          > K. Sykstynskiej. Na jednym MA pokazuje, ze BOg jak najbardziej ma te
                          calkiem
                          > uzyteczna i konieczna dla zycia czesc ciala;)


                          • Gość: Em Re: obcy, ósmy pasażer forum - jasne! IP: *.dc.dc.cox.net 25.09.03, 03:00
                            jasne;)
                    • Gość: Ed Re: Czyżby paranoja była tą skałą? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 11:39
                      Gość portalu: obcy napisał(a):

                      > Czy ciebie nie stac na wiecej jak tylko na to.
                      > Powtarzasz ten fragment w roznych miejscach.
                      > zapewne zaczynasz sie wtedy poprostu onanizowac?
                      > Czy tak?Miej odwage przynajmniej i przyznaj sie do tego.
                      > To nie grzech;zreszta nie wierzysz ponoc w boga?
                      > A zreszta Bog takich ja ty to ma w d...

                      Ed. Ciekawym zjawiskiem jest, że tego typu ludziom d... zamiast Boga wiecznie
                      przysłania oczy.
                  • Gość: Emily Do Kefara, Gelika i innych IP: *.dc.dc.cox.net 25.09.03, 02:59
                    No prosze, nie zuwazylam oferty matrymonialnej! cos stracilam? Oczy mam
                    piekne (blekitno-przejrzyste), to fakt, zawsze mi to mowiono i nawet mowi mi to
                    moj okulista. Waze tyle ile trzeba, bo codziennie biegam 3-5 km. Nie wiem,
                    gdzie podzial sie Kefar i kim on jest. Ale musze sie tu publicznie przyznac, ze
                    takie sceny zdarzaja mie sie co jakis czas, zwlaszcza po jakims wykladzie albo
                    referacie przed duza publika. Zglaszaja sie wtedy do mnie jacys obcy panowie i
                    mowia seksownym szeptem "I love your brain". Poczatkowo bylam zazenowana i nie
                    wiedzialam jak reagowac. Teraz na takie dictum wyjmuje z porfela MRI scan mojej
                    drogiej mozgownicy i pokazuje im. Kiedy rzuca okiem na oble ksztalty moich
                    zwojow podczaszkowych, na te liczne wzgorki i dolinki - przepadli. I co ja mam
                    biedna robic??? same klopoty;)
                    • Gość: Palnick Emily, to może nie jest za późno... IP: *.stenaline.com 25.09.03, 15:05
                      Emily, Kafar pisał, że masz piękne wnętrze. Ja to rozumiem jako piekną duszę i
                      rozum. Ty myslałaś, że chodzi tylko o brain - a to przesadna skromność.
                      Słusznie wspominasz o oczach, wszak one sa zwierciadłem duszy;)
                      Jeżeli jesteś pracownikiem naukowym, tym bardziej zdumiewć by mógł brak śladów
                      zadęcia i oznak przekonania o posiadaniu patentów na wszelkie racje. Zdumiewać
                      by mógł u kogoś innego - u ciebie to naturalne.
                      Pisząc o swoim mózgu wspominasz wzgórki i dolinki - i tu muszę przyznać - na
                      moment przestałem je odnosić do kory mózgowej ;) Ach ta nieposkromiona
                      wyobraźnia!
                      Chcę, żebyś wiedziała, że z przyjemnoscią otwieram każdy post sygnowany Twoim
                      imieniem, na jaki się natknę. Nigdy nie natknąłem sie na wypowiedź pozbawioną
                      klasy.
                      Pozdrawiam serdecznie,
                      Palnick
                      Emily, czy ty jesteś wolna? Chetnie ożenilbym sie z Tobą. Masz piękne wnetrze!
                      Musisz mieć też piekne oczy (one sa zwierciadlem duszy). Nie wazne ile masz lat
                      i ile wazysz. Masz ich tyle ile trzeba, obciażasz fotel tak jek nalezy. Jestem
                      zauroczony Twoja dusza !!!
                      pozdrawiam
                      • Gość: Emily Re: Emily, to może nie jest za późno... IP: *.dc.dc.cox.net 27.09.03, 01:18
                        a kim jest Mr. Palnick? Z wielu Twoich postow moznaby wnosic, ze jestes
                        zawodowym rewolucjonista:) Czy tak? Z drugiej strony, inne Twoje posty sa
                        pelne refleksji i wydaja sie glosem czlowieka poszukujacego... Tak sie pytam z
                        ciekawosci.
                        pozdrawiam Cie serdecznie i milo mi, ze tak ladnie o mnie napisales:)
                        • Gość: Palnick Re: Emily, to może nie jest za późno... IP: *.stenaline.com 27.09.03, 01:26
                          Gość portalu: Emily napisał(a):

                          > a kim jest Mr. Palnick? Z wielu Twoich postow moznaby wnosic, ze jestes
                          > zawodowym rewolucjonista:) Czy tak? Z drugiej strony, inne Twoje posty sa
                          > pelne refleksji i wydaja sie glosem czlowieka poszukujacego... Tak sie pytam
                          > z ciekawosci.
                          > pozdrawiam Cie serdecznie i milo mi, ze tak ladnie o mnie napisales:)
                          --------------
                          Nie mogłem napisać inaczej, chyba, że jeszcze sympatyczniej;)
                          Nie jestem zawodowym rewolucjonistą, broń boże -jesliś jest;)
                          Jestem refleksyjnym, niepokornym człowiekiem a to wiąże sie z poszukiwaniem.
                          pozdrawiam serdecznie.
                          • Gość: Emily Re: Emily, to może nie jest za późno... IP: *.dc.dc.cox.net 28.09.03, 06:08
                            Palnick: Jestem refleksyjnym, niepokornym człowiekiem a to wiąże sie z
                            poszukiwaniem.
                            =======
                            E: Tak tez myslalam. Niepokornosc, herezja i inne tego typu wystepki sa tez
                            bliskie mojej poszukujacej duszy;) nie wiem co to jest, ale zawsze lubilam
                            plynac pod prad. czy Ty rowniez?
                            cordially,
                            • Gość: Palnick Re: Emily, to może nie jest za późno... IP: *.stenaline.com 28.09.03, 08:00
                              > E: Tak tez myslalam. Niepokornosc, herezja i inne tego typu wystepki sa tez
                              > bliskie mojej poszukujacej duszy;) nie wiem co to jest, ale zawsze lubilam
                              > plynac pod prad. czy Ty rowniez?
                              > cordially,
                              --------------
                              Tak, bo to jest sens życia.
                              Z prądem płyną, kłody drewna, padłe zwierzęta, pyłki roślin oraz inna
                              galanteria ( w tym śmieci) - to dotyczy rzeki - ale czy nie podobnie jest w
                              życiu?
                              • Gość: Emily Re: Emily, to może nie jest za późno... IP: *.dc.dc.cox.net 28.09.03, 16:28
                                Tak, bo to jest sens życia.
                                > Z prądem płyną, kłody drewna, padłe zwierzęta, pyłki roślin oraz inna
                                > galanteria ( w tym śmieci) - to dotyczy rzeki - ale czy nie podobnie jest w
                                > życiu.
                                =======
                                Masz calkowita racje! kiedy plyniesz pod prad doswiadczasz tez wrazenia
                                zwiekszonej szybkosci zycia, jest niewatpliwie trudniej, ale moze w tych
                                pokonywanych trudach znajduje sie sens naszego zywota? w zmianach, ktore
                                dokonuja sie za naszych udzialem - w tym, co technicznie nawywa sie postepem
                                cywilizacji. U zwierzat wszystko jest proste i z gory zdeterminiwane genami -
                                jedynym celem ich zycia jest przekazywanie genow przez pokolenia. U ludzi
                                pojawily nowe sensy. My chcemy i potrzebujemy zmieniac swoje srodowisko i
                                indywidualnie determinowac siebie i wlasne zycie. Niektorzy zarzucaja to
                                czlowiekowi jako arogancje i sieganie po prawa boskie, ale ja uwazam, ze to sa
                                nasze naturalne ludzkie prawa, skoro takimi stworzyla nasz natura i my
                                sami.
                                pozdro:)
                • Gość: Emily Re: Emily, zapraszam do innego watku IP: *.dc.dc.cox.net 25.09.03, 02:42
                  A gdzie ty mieszkasz, Geliku? Najpierw wypada sie przedstawic:)
          • Gość: eva-monik Re: Emily, zapraszam do innego watku IP: *.dip.t-dialin.net 09.10.03, 22:57
            Mala poprawka tylko"polnische schweine" i dalej dyskutujcie na bzdurny temat
            swietosci w tym zapyzialym kraju-Polska !
          • mojahistori Re: Emily, zapraszam do innego watku 30.12.03, 13:41
            Wcale nie jest to takie trudne,mam mnostwo znajomych ateistow i zyje im sie
            lepiej niz nam wierzacy,zero dylematow.

            www.Mojahistoria.republika.pl - moja domowa strona na której
            dokumentuję aparatem cyfrowy swoje codzienne życie. Oddycham więc żyję...
      • Gość: Palnick Re: pelny atezim to przejsciowa choroba IP: *.stenaline.com 24.09.03, 08:33
        Gość portalu: Emily napisał(a):

        >znam starych ludzi, ktorzy wiekszosc zycia byli ateistami i odkryli boga przed
        >smiercia. nie chcieli bez niego umierac. dziwne?
        ------------
        Nie jest to dziwne, to raczej rozsądna kalkulacja.
        Skoro kończy się zycie dla którego u ateisty nie ma kontynuacji, lepiej na
        koniec spróbować tej jeszcze jednej opcji ;)
        • Gość: Emily Re: pelny atezim to przejsciowa choroba IP: *.dc.dc.cox.net 25.09.03, 03:13
          No wiec o to chodzi, Palnicku!
        • Gość: Krzys52 mysle ze bardziej przejsciowy jest syf IP: *.proxy.aol.com 25.09.03, 12:24
          To o czym mowicie, Palnicku to bardzo czesto "rozsadnie skalkulowany" uklon w
          strone krewnych itp. Tego nie robi sie dla siebie, dla boga, lecz dla nich.
          Podobnie krewni "rozsadnie kalkuluja" uklon w strone dalszych krewnych i
          sasiadow. Z tym ze oni robia to glownie dla siebie. A rozsadny ateista
          doskonale zna mechanizmy spolecznego nacisku i nie upiera sie przy pogrzebie
          bez ksiedza. Jest mu dokladnie obojetne co zrobia z jego cialem.
          Emily opowiada pobozne zyczenia.
          .
          K.P.
      • Gość: Rzeczowy katolicyzm to przejsciowa choroba IP: 130.94.106.* 24.09.03, 11:02
        Przynajmniej w przypadku ludzi, ktorzy mieli odwage z
        nim zerwac raz na zawsze. Tacy sa swiadomi swojej
        decyzji i staja sie najwiekszymi antyklerykalami.
        Popatrz sobie na wystepujacych z zakonow ksiezy lub
        zakonnice. Oni wiedza o co w tym wszystkim chodzi.
      • nauma Re: pelny atezim to przejsciowa choroba 24.09.03, 12:15
        Więcej w tym kraju ludzi odchodzi od Boga i KK, niż do nich przychodzi...
        • Gość: Rzeczowy Re: pelny atezim to przejsciowa choroba IP: 130.94.107.* 27.09.03, 23:30
          Czy nie wiesz o tym, ze czlonkowie twojego ulubioneg
          zespolu w okresie kiedy pisali te piosenke byli
          narkomanami zafascynowanymi przez hinduizm. Taka byla
          wtedy moda !
      • Gość: Jarek Re: pelny atezim to przejsciowa choroba IP: 63.82.101.* 06.10.03, 19:29
        > znam starych ludzi, ktorzy wiekszosc zycia byli ateistami i odkryli boga
        przed
        > smiercia. nie chcieli bez niego umierac. dziwne?


        Niestety bywaja i twardziele do samego konca...
      • kozaczek3 Re: pelny atezim to przejsciowa choroba 25.10.03, 02:17
        Znałem takich którzy nie życzyli sobie księdza na pogrzebie.
        Oczywiście zapowiedzieli swą wolę jeszcze przed śmiercią.
        Znam też takich którzy mają taką wolę i jeszcze żyją.
        Ja również do nich należę.
      • adam81w Pelna religijnosc to przejsciowa choroba 08.06.06, 20:21
        ale da sie z tego wyleczyc mowie wam i warto podjac ten trud.
    • Gość: obcy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dyn.optonline.net 24.09.03, 07:43
      Gość portalu: Rzeczowy napisał(a):

      > Powiedziec sobie raz na zawsze, ze wszystkie bajki o
      > Panu Bogu, to tylko bajki. Powiedziec sobie,ze to nikt
      > inny ale ludzie decyduja o wlasnym losie. Powiedziec
      > sobie, ze KK to organizacja wykorzystujaca w perfidny
      > sposob (jak inne sekty) normalna zadze poznania racji
      > zycia, wymaga odwagi, czasem duzej, zwlaszcza w kraju
      > zindoktrynowanym do granic absurdu przez sekte zwana
      > KK.Sprobujcie znalezc w sobie troche odwagi i
      > odrzuccie narzucone wam, prostackie czesto schematy.
      > Odrzucilem je sam juz dawno i jest mi z tym dobrze,
      > Czuje sie wolny i niezalezny od starych kawalerow w
      > czarnych sukienkach wykorzystujacych moja dawna (na
      > szczaescie !)glupote.

      Dokladnie.Wreszcie chyba znalazles droge do Boga!
      Masz racje,trzeba o nim zapomniec! i zyc tak jakby go nie bylo.
      Co wiecej,trzeba sie pozbyc tego urojenia,ktore ciagle powraca,
      a zwiazane jest ono z nasza przeszloscia.
      bog nie istnieje,i jak slusznie zauwazyles trzeba to sobie dobrze
      uswiadomic,i wziasc zycie we wlasne rece.
      wtedy poczujemy sie inaczej,jakby bardziej lekko;nie badzmy
      tym zmatrwieni,
      ze bog bedzie mial nam to za zle,bo go poprostu nie ma!
      "Bog nie istnieje! A zatem wszystko jest dozwolone." (Dostojewski).
      Niech zyje ten ktory tak jak J.P.Sartre odwrocil sie od niego,mowiac
      ze to on w koncu przestal juz zupelnie na niego patrzec.
      Co to z roznica,oddalilismy sie od niego i zapomnijmy o nim.
      Tak,ajk on zapomnial o nas,a to czy on jest czy go nie ma,nie ma dla nas
      zadnego znaczenia.
      Lepiej myslec,ze go nie ma,bo w ten sposob nie mozemy popasc w jakikolwiek
      blad,a po co?po to aby po tym ludziom szkodzic?to wstretne.
      Niech zyje Ateizm,i niech ci co wierza w niego nie zapominaja o ludzkiej
      milosci,ktora pomimo wszystko istnieje.
      Pozdrowienia dla wszystkich ateistow.

      obcy,:)

      • Gość: Palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.stenaline.com 24.09.03, 08:29
        Meslier: "Religia jest sztuką zajmowania ograniczonych umysłów ludzi tym, czego
        nie są w stanie zrozumieć.
        (...) Uprzedzeni przez mniemanie powszechne, iż widmo to jest dla nich bardzo
        ważną rzeczywistością, ludzie zamiast rozsądnie z jego niezrozumiałości
        wywnioskować, że są zwolnieni z obowiązku myślenia o nim, dochodzą do wprost
        przeciwnej konstatacji"
        • Gość: obcy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dyn.optonline.net 24.09.03, 08:48
          Gość portalu: Palnick napisał(a):

          > Meslier: "Religia jest sztuką zajmowania ograniczonych umysłów ludzi tym,
          czego
          >
          > nie są w stanie zrozumieć.
          > (...) Uprzedzeni przez mniemanie powszechne, iż widmo to jest dla nich bardzo
          > ważną rzeczywistością, ludzie zamiast rozsądnie z jego niezrozumiałości
          > wywnioskować, że są zwolnieni z obowiązku myślenia o nim, dochodzą do wprost
          > przeciwnej konstatacji"

          Jest rzecza wiadoma,ze na ateizm przechodzili ludzie w dojrzalym juz
          wieku;bo ten co byl "ateista" za mlodu nie za bardzo wiedzial kim jest,
          jak rowniz ci co byli wierzacymi w mlodosci.
          Mlodosc jest pelna roznych idealow i wskutek tego z czasem po dokladnym
          przejrzeniu "sprawy",okazuje sie ze niestety,ale mylilismy sie.
          Marks tez byl wierzacym w mlodym wieku,i jego pisma z tego okresu
          sa dosc ciekawe,podobnie Sartre.Niejaki Gabriel Marcel mial dosc duze
          problemy w tym wzgledzie,pomimo,ze jest polecany poprzez ojcow KK.
          No,coz,widac z tego ze wiara i jej zrozumienie nie idzie w parze
          z tzw.wyksztalceniem,ale jest dane od Boga jako Laska.
          A zatem to nie ma nic wspolnego ze zrozumieniem wszechswiata,
          (Einstein byl czlowiekiem gleboko wierzacym).
          I wielu zreszta innych,ale o czym ja tutaj mowie?
          I po co rzucam te perly pomiedzy swinie?
          Wlasnie,po co?

          :(




          • Gość: Ed Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 11:35
            Chyba pierwej myślenia oddalonego kategorii od kultu siły, czy też
            nadczłowieka o jedynie słusznej racji.

            Gość portalu: obcy napisał(a):

            > "Bog nie istnieje! A zatem wszystko jest dozwolone." (Dostojewski).

            Ed. Cytujesz mistrzem analizy psychologicznej. Czyżby nie odpoaiadał Ci jego
            indywidualizm filozoficzny, dopatrujący się irracjonalnych pierwiastków natury
            ludzkiej i ich wpływu na człowieka i jego moralność? Historia papieży jest
            faktem a nie domniemaniem i wydaje się w pełni potwierdzać spostrzeżenia
            Dostojewskiego. Nic tu nie zmienia także szermowanie przez kolejnych papieży
            hasłem poszukiwań podstaw kościelnej interpretacji ontologi (Ontologia, w
            filozofii, zgodnie z Lexicon Philosophorum (1613), nauka o "pierwszych
            zasadach i ostatecznych przyczynach" bytu).
            Zresztą to, czego z takim sarkazmem próbujesz bronić, doskonale
            scharakteryzował F. Nietzsche.
            Twierdzenie, że _"No,coz,widac z tego ze wiara i jej zrozumienie nie idzie w
            parze z tzw.wyksztalceniem..." jest kolejną hipokryzją skierowaną do parafian.
            Wynika z niego bowiem, że optymalnie wierzącym powinien być analfabeta. Po
            kiego grama zatem tak usilnie kształci się wszelkiej maści interpretatorów
            wiary? I do tego jeszcze na koszt Państwa a nie wszechmogącego i jego sług.

            > I wielu zreszta innych,ale o czym ja tutaj mowie?
            > I po co rzucam te perly pomiedzy swinie?
            Ed. Czy przez zachlapane oczy nie mylisz czasem pereł z błotem, w którym na
            codzień się w nim nurzasz błędnie biorąc to co obce za swoje?
    • Gość: olo Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.03, 09:37
      A czy poszedłeś do kościoła, do proboszcza i poprosiłeś go o wykreślenie
      Twojej osoby z ksiąg parafilanych. Dopiero wtedy w pełni wykluczysz się ze
      społeczności katolickiej. Dopiero wtedy będziesz mógł powiedzieć "jestem
      ateistą". Tylko czy starczy Ci odwagi?
      • Gość: Rodrig Falkenstein Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.it-net.pl 24.09.03, 10:01
        sądzisz, że to takie proste?

        Ja całe szczęście nie mam tego problemu, bo mnie w tych ksiegach nigdy nie
        było. Mogę więc spławiać księdza jak przychodzi po kolędzie mówiąc, że nie
        jestem chrzescijanienem a na nawrócenie nie mam czasu
        • Gość: Palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.stenaline.com 20.10.03, 02:48
          Gość portalu: Rodrig Falkenstein napisał(a):

          > sądzisz, że to takie proste?
          >
          > Ja całe szczęście nie mam tego problemu, bo mnie w tych ksiegach nigdy nie
          > było. Mogę więc spławiać księdza jak przychodzi po kolędzie mówiąc, że nie
          > jestem chrzescijanienem a na nawrócenie nie mam czasu
          --------------
          J bym na Twoim miejscu spróbował nawrócić księdza ;)
      • Gość: crow Wykreslenie z ksiag parafialnych to niekoniecznie IP: *.int.warszawa.sint.pl 24.09.03, 10:07
        ateizm.
        Jesli wykresliles sie ze spolecznosci katolickiej, mozesz spokojnie pojsc do
        spolecznosci Hare Krishna i nadal nie byc ateista. Nie mozna wkladac do jednego
        worka chrzescijanstwa katolicyzmu ateizmy i wiary w Boga. Po prostu wszyscy co
        mieszaja te pojecia sa z zalozenia bardzo niewyedukowanymi katolikami. Bo w co
        wierza bardziej w Boga czy kosciol powszechny? Jesli we wszystko razem - droga
        wolna, ale na poziomie nacjonalizmow regionalnych nie da sie wierzyc w Kosciol!
        Jesli kosciol jest wspolnota, to nacjonalisci polscy, slascy czy jacys inni
        neguja istnienie tej wiary. Jesli wierzy sie w Boga, mozna nie wierzyc w jego
        ziemskie przydomki w postaci legionow meczennikow katolickich czy jakiejkolwiek
        religii. Jesli sie jest ateista to nie wierzy sie w Boga, ale wierzy sie (bo
        namacalnie widzi) w kosciol i nawet mozna negowac jego funkcjonowanie.

        Prawdiwy ateista - nie wierzy w Boga ale wierzy i walczy z kosciolem
        Prawdziwy wierny - wierzy w Boga, ale moze powatpiewac w jego ziemskie zastepy
        urzednicze w jakiejkolwiek postaci
        Wierny zmuszony do wiary - zmusza sie do wiary w Boga poprzez cotygodniowe
        rytualy utwierdzajace w slusznosci jego wiare.
        • Gość: Palnick Wykreslenie z ksiag parafialnych - procedura. IP: *.stenaline.com 24.09.03, 10:18
          Jak wystąpić z kościoła katolickiego?

          W jaki sposób osoba ochrzczona we wczesnym dzieciństwie, po dojściu do
          pełnoletniości może wystąpić z kościoła katolickiego? Pytanie to słyszałem
          parokrotnie. Kiedyś zostało postawione pani adwokat mającej dyżur w nocnym
          programie "Radia dla Ciebie" przez jednego z dzwoniących słuchaczy i słuchacz
          ten nie otrzymał odpowiedzi.
          Wyjaśniam więc, jakie kroki winna podjąć zainteresowana osoba. Pierwszą rzeczą,
          której należy się dowiedzieć jest informacja o tym, na terenie której diecezji
          położona jest parafia, w której przyjmowało się chrzest. W świadectwie chrztu
          jest zawsze wymieniona nazwa właściwej parafii. Następne kroki polegają na
          zdobyciu adresu właściwej miejscowo kurii metropolitalnej i napisanie
          stosownego listu. Najlepiej taki list jest kierować na ręce kanclerza kurii,
          bądź ewentualnie biskupa ordynariusza. List taki, jak wszelką urzędową
          korespondencję dobrze jest wysłać jako przesyłkę poleconą z potwierdzeniem
          odbioru. W wysyłanym liście należy poinformować o tym, że osoba występująca z
          kościoła posiada dwóch świadków. Muszą to być osoby pełnoletnie i pełnoprawni
          członkowie kościoła katolickiego. Wskazane jest podanie nazwisk i adresów
          zamieszkania świadków. Świadkowie powinni się liczyć z tym, że podane o nich
          informacje mogą być sprawdzane w parafiach, w których aktualnie zamieszkują.
          Osoba występująca może załączyć kserokopię świadectwa chrztu. Można obok
          własnego aktualnego adresu podać nazwę i adres parafii, w której się
          zamieszkuje. Znany jest mi przypadek zbierania informacji o osobie, która
          pragnęła być skreślona z listy ochrzczonych. Przypuszczam, że czyniono to po
          to, by dowiedzieć się, czy list taki napisała osoba w pełni samodzielna i
          zdolna do składania oświadczeń woli (zdrowa i zrównoważona psychicznie). Po
          otrzymaniu listu biskupstwo winno nadać bieg sprawie, po czym w uzgodnionym
          terminie stawiamy się w towarzystwie świadków u proboszcza parafii. Sama
          procedura jest już bardzo krótka - po odczytaniu określonych formuł z kodeksu
          kanonicznego dotyczących głównie utraty praw kościelnych (np. nie można być
          świadkiem na ślubie katolickim, rodzicem chrzestnym) następuje wykreślenie
          osoby zainteresowanej z rejestrów kościelnych.

          Prawo kościelne jest mimo modernizacji prawem archaicznym i w pewien szczególny
          sposób czerpiącym ze wzorów rzymskich. W kościele katolickim chrzest jest
          sakramentem religijnych narodzin "dziecka bożego" we wspólnocie wierzących.
          Stąd też dla administracji kościelnej ma znaczenie miejsce (parafia) przyjęcia
          chrztu.
          • Gość: MaDeR Re: Wykreslenie z ksiag parafialnych - procedura. IP: 80.51.240.* 23.10.03, 11:15
            Z wpisami w księgach jest jak z spamem z listów mailingowych.
            Ja się nie zapisywałem, więc z jakiej paki ja mam się trudzić, by się
            wypisywać?? Mam to zwyczajnie GDZIEŚ.
      • Gość: Rzeczowy Nie ma mnie w zadnych ksiegach IP: 130.94.107.* 24.09.03, 11:09
        Nie jestem zapisany do zadnych ksiag w kraju, w ktorym
        mieszkam. Nie bylem tez zapisany w Polsce, bo zmienilem
        miejsce zamieszkania i nigdzie sie nie zapisywalem.Nie
        musze sie wiec znikad wypisywac.
        • Gość: Palnick Rzeczowy, jeżeliś chrzczony to jesteś w księgach!! IP: *.stenaline.com 24.09.03, 11:28
          Patrz post o procedurze wypisania się z KK.
          • Gość: Jerzy Chrzest jako sakrament wyzwolenia od grzechu IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 11:50
            O mocy chrztu katolickiego dyskutowano w wątku o sakramentalizmie katolickim.
            Przypomnę kawałek:

            Chrzest jako sakrament wyzwolenia od grzechu

            Według artykułu 1128 sakramenty działają ex opere operato, czyli przez samo ich
            sprawowanie niezależnie od osobistej świętości kapłana. Odnieśmy więc tę zasadę
            do nauki o sakramencie chrztu.

            Według artykułu 1213, PRZEZ CHRZEST ZOSTAJEMY WYZWOLENI OD GRZECHU I ODRODZENI
            JAKO SYNOWIE BOŻY

            Oto ten artykuł:

            1213 Chrzest święty jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą
            życia w Duchu (vitae spiritualis ianua) i bramą otwierającą dostęp do innych
            sakramentów. Przez chrzest zostajemy wyzwoleni od grzechu i odrodzeni jako
            synowie Boży, stajemy się członkami Chrystusa oraz zostajemy wszczepieni w
            Kościół i stajemy się uczestnikami jego posłania4: "Chrzest jest sakramentem
            odrodzenia przez wodę i w słowie".

            Tutaj sakrament powinien zadziałać w 100 procentach, gdyż wykonywany jest na
            niemowlętach, które wprawdzie grzechu jeszcze nie popełniły, ale narodziły się
            z grzeszną naturą. Od jakiego więc grzechu wyzwala ich sakrament chrztu?
            Jeśli rzeczywiście sakrament miałby moc wyzwalać od skłonności do grzechu, od
            panowania grzechu w ludzkiej naturze, to społeczeństwa katolickie powinny być
            rajem na ziemi.
            Jeśli tak nie jest, to znaczy, że sakrament nie działa tak, jak się mu
            przypisuje.
            Człowiek mimo że ochrzczony nadal jest grzeszny, jakoś ten chrzest nie wyzwolił
            go od panowania grzechu. Szkoda, że nie zadziałał choćby w przypadku Hitlera.

          • Gość: Rzeczowy Re: Rzeczowy, jeżeliś chrzczony to jesteś w księg IP: 209.234.157.* 24.09.03, 21:06
            Ochrzcili mnie. Wpisany gdzies bylem. Zmienilem miejsce
            zamieszkania najperw w Polsce, potem wyjechalem za
            granice. Po zmianie miejsca zamieszkania nigdzie sie nie
            wpisywalem, bo nie mialem juz doo czynienia z KK.
            Zdziwilbym sie gdyby mnie jeszcze mieli w ewidencji
            ale... Przypuszczam, ze wielu Polakow, ktorzy dawno
            wyjechali z kraju wciaz robi za owieczki w Polsce. Na
            oko liczba ich jest przesadzona przynajmniej o 1,5 mln.
        • Gość: dominus jestes bo statystyka musi potwierdzać pozycję KK . IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.10.03, 15:59
          jestem ateista do kiedy pamiętam, nigdy nie brałem udziału w żadnych
          kościelnych obrządkach. Kilka razy zmieniałem miejsce zamieszkania, i za każdym
          razem pojawiał się jakiś wysłannik kościoła, który uzupełnic chciał dane w
          swoich księgach. Kilkukrotnie składałem prośbę do instucji do której się nie
          zapisywałem, o wykreślenie mnie z listy jej członków, nigdy nie udało mi się
          uzyskać potwierdzenia o wykreślenia z memberslist, tej szacownej instutucji.
          Znam inny jeszcze ciekawszy przypadek: jedna z moich koleżanek, niegdyś
          zagorzała katoliczka, pod wpływem alternatywnej grupy chrześcian, postanowiła
          zmienić przynależność. Zarządca jej parafii najpierw przez kwartał zwodził, po
          czym bezczelnie oświadczył, że nikt nie opuści jego stadka. Przepowiadał rychły
          powrót pod jedyne właściwe skrzydła. Koleżanka przeniosła się do miasta
          oddalonego o jakieś 500 km, i tam odwiedził ja szcowny przedstawiciel jedynej
          słusznej instytucji skupiającej wyznawców jedynej słusznej wiary.
    • Gość: Jerzy Odrzuciułeś fałszywego boga, prawdziwego nie znałe IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 09:55
      Gość portalu: Rzeczowy napisał(a):

      > Powiedziec sobie raz na zawsze, ze wszystkie bajki o
      > Panu Bogu, to tylko bajki. Powiedziec sobie,ze to nikt
      > inny ale ludzie decyduja o wlasnym losie. Powiedziec
      > sobie, ze KK to organizacja wykorzystujaca w perfidny
      > sposob (jak inne sekty) normalna zadze poznania racji
      > zycia, wymaga odwagi, czasem duzej, zwlaszcza w kraju
      > zindoktrynowanym do granic absurdu przez sekte zwana
      > KK.Sprobujcie znalezc w sobie troche odwagi i
      > odrzuccie narzucone wam, prostackie czesto schematy.
      > Odrzucilem je sam juz dawno i jest mi z tym dobrze,
      > Czuje sie wolny i niezalezny od starych kawalerow w
      > czarnych sukienkach wykorzystujacych moja dawna (na
      > szczaescie !)glupote.


      Miałeś odwagę odrzucić fałszywego boga, do którego można sie dostać przez
      usługi kapłanów katolickich, przez czyściec, msze, kult obrazów i świętych.
      Wszystkie te rzeczy są zabronione w księdze od Boga prawdziwego, do którego
      można sie dostać TYLKO przez Jezusa Chrystusa.
      Prawdziwego Boga nigdy nie poznałeś,

      Jerzy
      • Gość: ppp Czy istnieje falszywy bog? IP: *.int.warszawa.sint.pl 24.09.03, 10:20
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        >Wszystkie te rzeczy są zabronione w księdze od Boga prawdziwego, do którego
        > można sie dostać TYLKO przez Jezusa Chrystusa

        Czy aby na pewno przez Jezusa? Czy wszyscy inni negujacy jego nauki nie maja
        prawa poznac Boga? A moze nie tylko kosciol, ale i Jezus (ktory to ustanowil
        kosciol) Nie maja nic wspolnego z czlowiekiem i jego poznaniem z Bogiem?
        • Gość: Jerzy O zamianie Boga prawdziwego na fałszywego IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 11:32
          Gość portalu: ppp napisał(a):

          > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
          >
          > >Wszystkie te rzeczy są zabronione w księdze od Boga prawdziwego, do którego
          >
          > > można sie dostać TYLKO przez Jezusa Chrystusa
          >
          > Czy aby na pewno przez Jezusa? Czy wszyscy inni negujacy jego nauki nie maja
          > prawa poznac Boga? A moze nie tylko kosciol, ale i Jezus (ktory to ustanowil
          > kosciol) Nie maja nic wspolnego z czlowiekiem i jego poznaniem z Bogiem?

          Drogi ppp,
          Kiedy odrzuca się Boga prawdziwego, następuje degradacja duchowa i moralna
          narodu, w końcu ci, którzy promują fałszywe wyobrażenia o Bogu, stają się
          promotorami niemoralności;
          Jesteś dobrym katolikiem, jak długo jesteś poddanym papieża; możesz pić, znęcać
          się nad żoną i dziećmi, kraść, itd, to będą grzechy powszednie, z których się
          wyspowiadasz, odmówisz za karę kilka mechanicznych modlitw i będziesz OK.
          Jeśli przestaniesz pić i kraść ale opuścisz KK, to będziesz ostracyzowany jako
          ten kto popełnił grzech śmiertelny.

          Natomiast ci, którzy odrzucają taką religijnośc i idą w kierunku ateizmu,
          zcazynają promować etykę relatywistyczną i nie mają nic przeciwko temu, aby
          promować wolnu seks i wszelkie inne zachowania, których Bóg Biblii zabrania.

          Świetny tekst podsumuwujący ten mechanizm znajdziemy w liście Pawła do Rzymian
          1,18 Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej
          bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę.
          1,19 Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg
          im to objawił.
          1,20 Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą
          być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie
          mają na swoją obronę,
          1,21 dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu
          dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce
          pogrążyło się w ciemności.
          1,22 Mienili się mądrymi, a stali się głupi.
          1,23 I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające
          śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy;
          1,24 dlatego też wydał ich Bóg na łup pożądliwości ich serc ku
          nieczystości, aby bezcześcili ciała swoje między sobą,
          1,25 ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego i oddawali cześć, i
          służyli stworzeniu zamiast Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen.
          1,26 Dlatego wydał ich Bóg na łup sromotnych namiętności; kobiety ich
          bowiem zamieniły przyrodzone obcowanie na obcowanie przeciwne naturze,
          1,27 podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą,
          zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i
          ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę.
          1,28 A ponieważ nie uważali za wskazane uznać Boga, przeto wydał ich Bóg na
          pastwę niecnych zmysłów, aby czynili to, co nie przystoi;
          1,29 są oni pełni wszelkiej nieprawości, złości, chciwości, nikczemności,
          pełni są również zazdrości, morderstwa, zwady, podstępu, podłości;
          1,30 potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi,
          wynalazcy złego, rodzicom nieposłuszni;
          1,31 nierozumni, niestali, bez serca, bez litości;
          1,32 oni, którzy znają orzeczenie Boże, że ci, którzy to czynią, winni są
          śmierci, nie tylko to czynią, ale jeszcze pochwalają tych, którzy to czynią.




          • Gość: ppp Re: O zamianie Boga prawdziwego na fałszywego IP: *.int.warszawa.sint.pl 24.09.03, 11:48
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            >których Bóg Biblii zabrania.

            Biblia zostala spisana przez ludzi.

            Czy kosciol katolicki ma monopol na gloszenie prawdy Bozej? Nie, bo kazda
            religia uwaza ze ona ma monopol na gloszenie prawdy. Czy Bog ma interes w tym,
            by kazdy sobie uzurpowal prawo do prawdy objawionej? Czy moze istnieje wielu
            Bogow? Moze nasi praprzodkowie sie nie mylili? Czy nie widzisz praktyk
            poganskich (potoczna nazwa starych wierzen) w kosciolach? Nawet katolickim?
            Wynoszenie swietych na oltarze oraz ofiarowywanie ich pewnym grupom zawodowym,
            jest praktyka wrecz z czasow, kiedy kazdy z ludzi modlil sie do innego boga
            (wojownik do Marsa, Odyna albo ktoregos innego) Rolnicy modlili sie do innych
            bogow, a w kazdej modlitwie bylo egoistyczne zadanie poprawy wlasnego statusu?
            • Gość: Jerzy Re: O zamianie Boga prawdziwego na fałszywego IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 11:55
              Gość portalu: ppp napisał(a):

              > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              >
              > >których Bóg Biblii zabrania.
              >
              > Biblia zostala spisana przez ludzi.

              J: Tak, ale pod natchnieniem Ducha Świętego.

              >
              > Czy kosciol katolicki ma monopol na gloszenie prawdy Bozej? Nie, bo kazda
              > religia uwaza ze ona ma monopol na gloszenie prawdy. Czy Bog ma interes w
              tym,
              > by kazdy sobie uzurpowal prawo do prawdy objawionej? Czy moze istnieje wielu
              > Bogow? Moze nasi praprzodkowie sie nie mylili? Czy nie widzisz praktyk
              > poganskich (potoczna nazwa starych wierzen) w kosciolach? Nawet katolickim?
              > Wynoszenie swietych na oltarze oraz ofiarowywanie ich pewnym grupom
              zawodowym,
              > jest praktyka wrecz z czasow, kiedy kazdy z ludzi modlil sie do innego boga
              > (wojownik do Marsa, Odyna albo ktoregos innego) Rolnicy modlili sie do innych
              > bogow, a w kazdej modlitwie bylo egoistyczne zadanie poprawy wlasnego statusu?


              Zgafzam się z twoimi obserwacjami, ale katolicyzmu nie utożsamiam z
              chrzścijaństwem biblijnym.
              Katolicyzm jest religią synkretyczna, łączącą elementy chrześcijaństwa z
              wierzeniami ludów, do których docierało.
              • Gość: ppp Re: O zamianie Boga prawdziwego na fałszywego IP: *.int.warszawa.sint.pl 24.09.03, 12:26
                Po Twoich postach domniemuje, ze mozesz byc swiadkiem Jehowy, co nie uwazam, za
                zaden dyshonor, bo kazdy ma prawo poznawac Boga wg wlasnej oceny (ja
                pozostawiam to posmiertnie)

                Jednakze pojawil się "Duch Świety" , ktory natchnal by spisac Biblie - i znowu
                czy nie widzisz tutaj powiazania z "pra" religiami, gdzie "cos" co objawialo
                sie bylo pod wplywem "swietych roslin". Gdy chcialo sie kogos wyleczyc, albo
                sie pomodlic, poznac przyszlosc, szaman poszlala i wdzial objawienie?
                Teraz apostolowie nawiazujac do tego "pra religijnego" motywu objawienia i
                natchnienia spisali cos co po prostu dawalo szanse na ponadczasowosc i w pelni
                oddawalo odpowiedzi na wszystkie pytania w celu poznania prawdy o Bogu? A
                jednak to ludzie. Chcescijanstwo nie jest stara religia, jest nowa , nawet
                nowoczesna, dajaca pelne pole do lokalizacji i jest elastyczna, a jednak czy
                mozna poznac cos co jest nieogarniete umyslem? Jaki jest w takim razie cel
                Biblii? "Poznac Boga przez Jezusa Chrystusa i Biblie?" Czy czlowiek tak czy
                inaczej nie pozna Boga? Czy sa falszywi Bogowie, skoro nie mozna go ogarnac
                umyslem?
                • Gość: Jerzy Katolicki stereotyp myślowy IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 13:15
                  Gość portalu: ppp napisał(a):

                  > Po Twoich postach domniemuje, ze mozesz byc swiadkiem Jehowy, co nie uwazam,
                  za
                  >
                  > zaden dyshonor, bo kazdy ma prawo poznawac Boga wg wlasnej oceny (ja
                  > pozostawiam to posmiertnie)

                  Po tym, co tutaj napisałeś, wnioskuję, że nie masz zbyt wiele pojęcia o
                  doktrynie jakiegokolwiek wyznania. Postępujesz według katolickiego stereotypu,
                  że jak ktos się odwołuje do Biblii, to na pewno świadek Jehowy.
                  >
                  > Jednakze pojawil się "Duch Świety" , ktory natchnal by spisac Biblie - i
                  znowu
                  > czy nie widzisz tutaj powiazania z "pra" religiami, gdzie "cos" co objawialo
                  > sie bylo pod wplywem "swietych roslin". Gdy chcialo sie kogos wyleczyc, albo
                  > sie pomodlic, poznac przyszlosc, szaman poszlala i wdzial objawienie?
                  > Teraz apostolowie nawiazujac do tego "pra religijnego" motywu objawienia i
                  > natchnienia spisali cos co po prostu dawalo szanse na ponadczasowosc i w
                  pelni
                  > oddawalo odpowiedzi na wszystkie pytania w celu poznania prawdy o Bogu? A
                  > jednak to ludzie. Chcescijanstwo nie jest stara religia, jest nowa , nawet
                  > nowoczesna, dajaca pelne pole do lokalizacji i jest elastyczna, a jednak czy
                  > mozna poznac cos co jest nieogarniete umyslem? Jaki jest w takim razie cel
                  > Biblii? "Poznac Boga przez Jezusa Chrystusa i Biblie?" Czy czlowiek tak czy
                  > inaczej nie pozna Boga? Czy sa falszywi Bogowie, skoro nie mozna go ogarnac
                  > umyslem?


                  Popatrz, mamy wiele religii, które odzwierciedlają tęksnotę człowieka za
                  wieczną formą istnienia. Ich założyciele pozostaja do dzisiaj w swoich grobach
                  Chrystusa jest pusty. Tylko On dowiódł prawdziwości tego, co głosił.
                  Czy to trakie trudne do zrozumienia?

                  Jerzy
                  • Gość: Jerzy Grób Chrystusa jest pusty! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 13:18
                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                    Piszę jeszcze raz ten fragment, bo wyleciało mi z niego kluczowe słowo:

                    Popatrz, mamy wiele religii, które odzwierciedlają tęksnotę człowieka za
                    wieczną formą istnienia. Ich założyciele pozostaja do dzisiaj w swoich grobach.
                    Grób Chrystusa jest pusty. Tylko On dowiódł prawdziwości tego, co głosił.
                    Czy to trakie trudne do zrozumienia?

                    Jerzy
                    • Gość: ppp po 2000 lat wiekszosc grobow jest pusta. IP: *.int.warszawa.sint.pl 24.09.03, 13:41
                      Mozliwe, ze moj stereotyp - negowanie papiestwa i powolywanie sie tylko i
                      wylacznie na Biblie sklonilo mnie w pierwszym skojarzeniu do myslenia: swiadek
                      Jehowy. Byc moze jestes protestantem, byc moze wolnym strzelcem, co jak
                      napisalem i tak nie ujmuje Twojemu dociekaniu prawdy i jedynej slusznej wiedzy
                      o doktrynach religijnych.

                      NIEPRAWDA JEST, ze zalozyciele religii leza w grobach. Pokaz mi lezacego w
                      grobie stworzyciela mitologii greckiej (jakby to nie bylo, byla to religia, a
                      ten ktory ja spisal nie poczuwal sie do miana "tworcy") Tak, jesli chodzi o
                      nowoczesne religie, wielu z tworcow sekt lezy w grobach a i to niekoniecznie,
                      bo jesli sa dobre warunki proces rozlozy kosci nawet w 100 lat.

                      Anyway nadal nie potrafie zrozumiec Twojego twierdzenia o falszywym Bogu.
                      • Gość: Jerzy Grób Chrystusa opustoszał na 3-ci dzień IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 16:04
                        Gość portalu: ppp napisał(a):

                        >> NIEPRAWDA JEST, ze zalozyciele religii leza w grobach. Pokaz mi lezacego w
                        > grobie stworzyciela mitologii greckiej (jakby to nie bylo, byla to religia, a
                        > ten ktory ja spisal nie poczuwal sie do miana "tworcy") Tak, jesli chodzi o
                        > nowoczesne religie, wielu z tworcow sekt lezy w grobach a i to niekoniecznie,
                        > bo jesli sa dobre warunki proces rozlozy kosci nawet w 100 lat.

                        Drogi ppp,
                        Pomyśl, co napisałeś w pierwszym zdaniu.
                        Nie opustoszeniu grobu przez rozkład ciała, ale przez zmartwychwstanie.

                        Jeśli twórcy mitologii nie leżą w grobach, to gdzie są? Zmartwychwstali?
                        Nigdzie nie ma o tym wzmianki; twoje stwierdzenie zakłada jednak
                        zmartwychwstanie, albo ponadnaturalne odejście z tego świata (jak np. Eliasz).

                        > Anyway nadal nie potrafie zrozumiec Twojego twierdzenia o falszywym Bogu.

                        Powiem inaczej:
                        Prawdziwy Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo.
                        Człowiek, który nie poznał albo odrzucił prawdziwego Boga, tworzy swego boga na
                        swoje wyobrażenia, który ma mu pomóć przedostać się do wieczności czy
                        kontrolować otaczającą go rzeczywistość.

                        Przeczytaj uważnie jeszcze raz rekomendowany wczesniek fragment z listu do
                        Rzymian.

                        Jerzy
                        • Gość: ppp Zmierzch bogow. IP: *.int.warszawa.sint.pl 24.09.03, 17:01
                          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                          > Drogi ppp,
                          > Pomyśl, co napisałeś w pierwszym zdaniu.
                          > Nie opustoszeniu grobu przez rozkład ciała, ale przez zmartwychwstanie.
                          >
                          > Jeśli twórcy mitologii nie leżą w grobach, to gdzie są? Zmartwychwstali?
                          > Nigdzie nie ma o tym wzmianki; twoje stwierdzenie zakłada jednak
                          > zmartwychwstanie, albo ponadnaturalne odejście z tego świata (jak np.
                          Eliasz).

                          Czyzby zmartwychstal, bo nie bylo ponadnaturalnego odejscia?

                          Komu i dlaczego bylo potrzebne zmartwychwstanie? Czyzby juz owczesni ludzie nie
                          wierzyli w ponadnaturalne odejscia? Pozadali namacalnego dowodu? Takowym
                          mogloby byc zmartwychwstanie, cos czego jeszcze nikt dotychczas nie stosowal?
                          Grob byl pusty - fakt. Zmartwychwstal - fakt oparty na relacji swiadkow (ilu? -
                          wiesz lepiej). No i odszedl ponadnaturalnie "wstapil na niebiosa" (oczywiscie
                          bez specjalnych efektow). A jednak odwolanie do tradycji, tylko z calkiem
                          nowoczesnym jak na owe czasy podejsciem do ominiecia ponadnaturalnego odejscia.

                          Czy ktos kto poznaje Boga, jest lepszy od kogos, kto go tworzy na swoje
                          wyobrazenie?
                          • Gość: Palnick Bogactwo ilościowe bogów. IP: *.stenaline.com 24.09.03, 17:07
                            Gość portalu: ppp napisał(a):

                            > Czy ktos kto poznaje Boga, jest lepszy od kogos, kto go tworzy na swoje
                            > wyobrazenie?
                            --------
                            Nie istnieje inny bóg od tego który powstaje w ludzkiej wyobraźni. Stąd droga
                            do niego i poznawanie go są całkowicie indywidualną sprawą. Wszak tego rodzaju
                            wytwór ludzkiego umysłu jest nieprzekazywalny innemu człowiekowi.
                            Bogów ci zatem dostatek. Jest ich tylu ilu ludzi wytworzyło sobie w wyobraźni
                            boga.
                          • Gość: Zdumiony A skad wiadomo, ze Jezus umarl na krzyzu? IP: *.ipt.aol.com 30.09.03, 14:46
                            Jakie wtedy byly mozliwosci stwierdzenia zgonu ? Jezus zostal pochowany zaraz
                            po zdjeciu z krzyza,a nie po 3 dniach jak robi sie to chocziazby teraz dla
                            nabrania pewnosci zgonu ! Gdyby go trzymali np. na lozku prawdopodobnie by z
                            niego zwyczajnie wstal, bez koniecznosci odsuwania kamienia.
                        • Gość: Zdumiony Jerzy, skad masz pewnosc,ze Jezus umarl na krzyzu IP: *.ipt.aol.com 30.09.03, 22:50
                          Werz pod uwage to co powiedzialem poprzednio i nie otrzymalem Twojej
                          odpowiedzi !
                          • Gość: Jerzy z relacji naocznych swiadkow IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.10.03, 21:28
                            Nie zagladalem tu do tego watku kilka dni, ale glebia twojej wypowiedyi zmusza
                            mnie do glebokiej refleksji.

                            Sprobuje ci odpowiedziec, skad moja pewnosc: z relacji naocznych swiadkow,
                            ktore zostaly zawarte w Nowym Testamencie.

                            TYLKO MI NIE PISZ, ze to bylo dawno temu, bo ci zaraz zadam pytanie, czy
                            zeznanie swiadka traci waznosc z chwila jego smierci.
                            Jesli by tak bylo, ni moglbys ufac rzadnym dokumentom historycznym.

                            Pozdrawiam i zycze serdeczniejszego stosunku do zmartwychwstalego Jezusa.
                            Kiedys przed nim staniesz, czy chcesz tego, czy nie chcesz.

                            Jerzy
                            • Gość: Kafar To nie bylo zeznanie swiadków a baśń. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.03, 23:17
                              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                              > Pozdrawiam i zycze serdeczniejszego stosunku do zmartwychwstalego Jezusa.
                              > Kiedys przed nim staniesz, czy chcesz tego, czy nie chcesz.
                              >
                              > Jerzy
                              -------------
                              Budda ma inny pogląd na te sprawy. Kto ma rację?
                              • Gość: Jerzy Re: To nie bylo zeznanie swiadków a baśń. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.10.03, 08:22
                                Budda nie ma zadnego pogladu na te sprawe.
                                Poczytaj sobie troche historie o chronologie powstawania religii swiata.

                                Na jakiej podstawie twierdzisz, ze to byla basn? Byles tam i wiesz lepiej?
                                NA JAKIEJ PODSTAWIE na przyklad mozesz powiedziec, ze zbronia w Katyniu miala
                                miejsce. Za jakis czas jakis oportunista tez bedzie bredzil, ze to tylko basn.
                                • Gość: Kafar Re: To nie bylo zeznanie swiadków a baśń. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.03, 15:38
                                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                  > Na jakiej podstawie twierdzisz, ze to byla basn? Byles tam i wiesz lepiej?
                                  > NA JAKIEJ PODSTAWIE na przyklad mozesz powiedziec, ze zbronia w Katyniu miala
                                  > miejsce. Za jakis czas jakis oportunista tez bedzie bredzil, ze to tylko
                                  basn.
                                  -----------
                                  W sprawie zbrodni w Katyniu istnieją dowody. Nie widzisz róznicy?
                          • Gość: Palnick Kontrowersja w związku z sensem śmierci Jezusa;)) IP: *.stenaline.com 15.10.03, 19:41

                            1. Wiec Bóg Ojciec rzekł: "Ludzie są zepsuci z natury, serca ich są
                            zatwardziałe, myśli są jak sadza, a czyny haniebne, widok ich męczy me oczy".
                            2. Gdy Stwórca tak mówi, to zawsze zaraz potem jest coś śmiesznego do
                            zobaczenia na Ziemi: potop, deszcz z ognia i siarki, trzęsienie ziemi. No, po
                            prostu jakaś rozrywka.
                            3. Bóg zdecydował: "Wyślę im jednego z naszej Trójcy, by cierpiał, by go
                            męczyli i by swą śmiercią odkupił ich grzechy. Czyż to nie dobry pomysł?"
                            4. Bóg powiedziawszy to powiedział: "Rzekłem".
                            5. I dorzucił: "Musze ze sobą porozmawiać".

                            6. Bóg rzekł do siebie: "Jeden z nas zejdzie do ludzi, by cierpieć i zostać
                            skazanym na śmierć, gdyż takie jest moje przeznaczenie.
                            7. Teraz musimy zdecydować, który się poświęci.
                            8. Co do mnie, nie narzucając Wam mego zdania, uważam, że powinien to być Bóg
                            stworzony na podobieństwo człowieka, młody, piękny i podobający się
                            kobietom. „Jaka jest wiara żon taka i wiara mężów".
                            9. Duch Święty dodał: "Też tak uważam".
                            10. Syn stwierdził: "Przecież kobiety lubią gołębie".
                            11. Duch Święty odparł: "Gołębica przybita do wrót stodoły - to niepoważne!".
                            12. Ojciec: "Będzie tak, jak jest napisane w Księdze A Księga mówi: „Bóg wyśle
                            swego jedynego Syna, Mesjasza, by odkupił grzechy Świata".
                            13. Syn: "Tak napisano w Księdze? Nigdy tego nie czytałem!".
                            14. Ojciec: "Z chwila, gdy zaświtała mi idea, iż ma to być napisane w Księdze,
                            słowa te były napisane od momentu powstania Księgi".
                            15. Syn: "Ach, tak ...
                            16. Ojciec: "Z chwila, gdy to postanowiłem wszyscy prorocy od zawsze mówili o
                            tym, a ich przemowy były pełne zapowiedzi nadejścia mego Syna.
                            17. Oczywiście, trzeba trochę czytać miedzy wierszami, ale gdzież byłyby ich
                            zasługi, gdyby przygotowywać za nich całą robotę".
                            18. I dodał: "A zresztą, wiesz to tak samo dobrze jak Ja. Bo jesteś Mną
                            Przestań więc mendzić, bo dostaniesz w papę".
                            19. Syn westchnął i przestał mendzić.
                            ------------------------

                            I tak to się spełniło.
                            Czyż może być coś okrutniejszego od ojca skazujacego na śmierć własnego syna a
                            nawet skazującego siebie samego jako częśc Trójcy bedącej jednią? Czyż istnieje
                            coś idiotyczniejszego i mniej logicznego od całej tej historii?
                            ;)))
                        • Gość: Palnick CZY PUSTY GRÓB JEST FAKTEM HISTORYCZNYM ? IP: *.stenaline.com 19.10.03, 08:11



                          Rozważania nad pustym grobem Jezusa do tej pory snuło niewielu ludzi. Dla
                          wierzących zastanawianie się nad „historycznością” pustego grobu czy
                          anatomicznymi szczegółami zmartwychwstania byłoby profanacją i grzechem, dla
                          niewierzących takie rozważania byłyby podobne do rozważań o tym w jaki sposób
                          święty Mikołaj z workiem pełnym prezentów wchodzi do domu przez komin. Dlatego
                          można powiedzieć, że jest to temat jeszcze dziewiczy.

                          Kwestia pierwsza: Czy pusty grób Jezusa jest faktem historycznym, czy został
                          wymyślony?

                          Zwolennicy drugiego rozwiązania mają jeden ważny argument – o pustym grobie
                          Jezusa nie wspomina się ani słowem we wczesnym nauczaniu apostolskim, w
                          szczególności w listach Pawła i uczniów Jezusa (Jakuba, Piotra, Judy Tadeusza)
                          oraz w relacjach z wczesnej katechezy zawartych w Dziejach Apostolskich. Pusty
                          grób pojawia się dopiero w napisanych później ewangeliach. Zwolennicy tej tezy
                          powołują się przede wszystkim na słynne wyznanie wiary z pierwszego listu Pawła
                          do Koryntian:

                          1 Kor 15, 3-7

                          Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł - zgodnie z
                          Pismem - za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego
                          dnia, zgodnie z Pismem: i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później
                          zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje
                          dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim
                          apostołom.

                          Paweł nie wspomina tu ani słowem o pustym grobie Jezusa. Otóż śmiem twierdzić,
                          że ten argument przemawia nie na rzecz wymyślenia pustego grobu „pod”
                          zmartwychwstanie, ale wręcz przeciwnie – na rzecz wyprowadzenia rzekomego
                          zmartwychwstania Jezusa z faktu pustego grobu. Proszę sobie wyobrazić taką
                          sytuację: pan Y chce skłonić grono swoich słuchaczy do uwierzenia w pewien mało
                          prawdopodobny fakt. Ten fakt jest taki – pan X, mieszkający na co dzień w
                          Koziej Wólce, pewnego dnia był podejmowany z honorami w Warszawie. Jakich
                          argumentów używa pan Y? Mówi tak: Pan X owego dnia spotkał się w Warszawie z
                          prezydentem RP, spotkał się tam również z premierem, marszałkami sejmu i
                          senatu, i jeszcze z prezesem NBP, ponadto pokazał się w Warszawie na przyjęciu
                          z udziałem ponad 500 osób, później spotkał się z wszystkimi członkami rządu. Do
                          tych argumentów dorzuca jeszcze jeden: Owego dnia pan X nie był obecny w Koziej
                          Wólce. Argument żałosny. Słuchacze mogliby powiedzieć: To co, że owego dnia pan
                          X nie był obecny w Koziej Wólce, to jeszcze nie świadczy o tym, że był w tym
                          czasie podejmowany z honorami w Warszawie. Podobnie mogliby powiedzieć
                          czytelnicy listu Pawła: To co, że w niedzielę rano grób Jezusa był pusty, to
                          jeszcze nie świadczy o tym, że Jezus zmartwychwstał.

                          Milczenie, powiem więcej: wstydliwe milczenie, na temat pustego grobu Jezusa w
                          nauczaniu apostolskim (podkreślam: w nauczaniu) jest bardzo wymowne. Co innego
                          szczegółowe relacje, jakimi (przynajmniej w odniesieniu do ostatnich dni życia
                          Jezusa) są ewangelie. I tu mamy pełną zgodność – wszystkie ewangelie podają, że
                          w niedzielę rano niewiasty pragnące namaścić ciało Jezusa zastają pusty grób.
                          Dalej mamy do czynienia prawie wyłącznie ze sprzecznościami odnośnie rzekomych
                          objawień zmartwychwstałego Jezusa. Ta zgodność ewangeliczna jest już drugim
                          argumentem na rzecz „historyczności” pustego grobu.

                          Argument trzeci – logika wydarzeń. Jezus zmarł w piątek ok. godziny 15. Zmrok
                          zapadł ok. godz. 18. O zmroku rozpoczął się szabat. Nasz chrześcijański zakaz
                          pracy w niedzielę w porównaniu z żydowskim zakazem pracy w sobotę to jest małe
                          piwo. Żydzi w tym czasie prawie że nie mogli nawet palcem w bucie kiwnąć. A
                          zatem w czasie tych 3 godzin trzeba było pójść do Piłata, poprosić go o wydanie
                          ciała Jezusa, zdjąć je z krzyża, kupić płótna, owinąć w nie ciało i złożyć do
                          grobu, wejście do grobu zagrodzić głazem. Na namaszczanie i balsamowanie ciała
                          nie było już czasu. Szabat kończył się w sobotę o zmroku. Wtedy już można było
                          pracować, ale skoro ciało Jezusa i tak musiało leżeć w grobie nie namaszczone
                          od 24 godzin, to trudno spodziewać się by niewiasty zajęły się tą czynnością w
                          nocy. Poczekały do świtu. Wniosek: Niewiasty musiały iść w niedzielę rano
                          namaścić ciało Jezusa. Teraz proszę wyobrazić sobie taką sytuację – idą,
                          balsamują ciało, wracają. Byłoby zmartwychwstanie? Nie.
                          A bez zmartwychstania, drogi Jerzy - po Tobie!
          • Gość: Ed Re: O zamianie Boga prawdziwego na fałszywego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 12:19
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Kiedy odrzuca się Boga prawdziwego, następuje degradacja duchowa i moralna
            > narodu,
            Ed. Czy w znanej w historii była jeszcze gdzieś taka degradacja czlowieka i
            jego poniżenie, jak w imię mniej czy bardziej zaowulowanego Boga? człowieka

            > w końcu ci, którzy promują fałszywe wyobrażenia o Bogu, stają się
            > promotorami niemoralności;
            Ed. Jerzy, chyba nie tylko ja nie jestem w stanie ustalić, którzy to
            propagatorzy promują prawdziwe wyobrażenia o Bogu, skoro znakomitej większości
            można przypisać co najmniej zbliżone cechy podstaw działania.
            • Gość: Palnick Re: O zamianie Boga prawdziwego na fałszywego IP: *.stenaline.com 24.09.03, 12:40
              Ed. Wiesz przecież, że TYLKO Jerzy wie.
              On też jest ekspertem w ustaleniu który z nieistniejacych realnie bytów (bogów)
              jest prawdziwy.
              • Gość: Jerzy Re: O zamianie Boga prawdziwego na fałszywego IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 12:55
                Gość portalu: Palnick napisał(a):

                > Ed. Wiesz przecież, że TYLKO Jerzy wie.
                > On też jest ekspertem w ustaleniu który z nieistniejacych realnie bytów
                (bogów)
                >
                > jest prawdziwy.

                Palnicku, jak zwykle zamiast argumentów, atak na osobę.
            • Gość: Jerzy Przykład z historii Polski IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 13:09
              Gość portalu: Ed napisał(a):

              > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              >
              > > Kiedy odrzuca się Boga prawdziwego, następuje degradacja duchowa i moralna
              narodu,
              > Ed. Czy w znanej w historii była jeszcze gdzieś taka degradacja czlowieka i
              > jego poniżenie, jak w imię mniej czy bardziej zaowulowanego Boga? człowieka

              Podam ci przykłąd z historii Polski.
              W XIV wieku Polska była krajem, który 'błogosławił' Żydów - Kazimierz Wielki
              pozowlił im się osiedlac w Polsce, kiedy uciekali przed przesladowaniami w
              Europie Zachodniej.
              Polska rozwijała się w potegę polityczną (od morza do morza), gospodarczą i
              kulturową.
              Wypełniało się Słowo Boże, skierowane jeszcze do Abrahama:
              Rodzaju:
              12,3 I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię
              przeklinać będę; i będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi.

              XVI wiek, Polska była gotowa przyjąć Reformację, jednak wtedy do Polski
              przyszli Jezuici i dopilnowali, aby Polska została wierna papieżowi.
              Skutki odrzucenia nauk Słowa Bożego na rzecz papizmu:
              Upadek moralny, gospodarczy i polityczny.
              Konstytucja 3 Maja - Katolicyzm jedyną religią panującą w Polsce.
              4 lata później nie ma Polski na mapie Europy,
              Wypełniło się inne Słowo:
              "a przeklinających cię przeklinać będę;"

              Jezuici spowodowali, że Polska odrzuciła Reformację i z narodu błogosławiącego
              Żydów, stała się krajem antysemickim.


              w końcu ci, którzy promują fałszywe wyobrażenia o Bogu, stają się
              > > promotorami niemoralności;

              > Ed. Jerzy, chyba nie tylko ja nie jestem w stanie ustalić, którzy to
              > propagatorzy promują prawdziwe wyobrażenia o Bogu, skoro znakomitej
              większości
              > można przypisać co najmniej zbliżone cechy podstaw działania.

              J: Drogi Edzie,
              Tutaj trzeba zastosować zasadę Berejczyków z Dziejów
              17,11 którzy byli szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice;
              przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się
              rzeczy mają.

              Weź więc Biblię i zacznij sprawdzać, jak się rzeczy mają;

              • Gość: Palnick Re: Przykład na rozumowanie Jerzego. IP: *.stenaline.com 24.09.03, 13:45
                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                > Weź więc Biblię i zacznij sprawdzać, jak się rzeczy mają;
                -------------
                Jerzy,
                Ty jesteś całkowicie niepoprawny!
                Ja Ci zaś radzę weź baśnie braci Grimm i zacznij sprawdzać, jak się rzeczy
                mają;)
                Co do gatunku literackiego oba dzieła są tozsame. Co do drastycznosci opisów -
                baśnie braci Grimm sa zdecydowanie mniej okrutne od baśni zawartych w biblii.
                • Gość: Jerzy Palnick uczył się z komunistycznej encyklopedii IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 16:30
                  Gość portalu: Palnick napisał(a):

                  > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                  >
                  > > Weź więc Biblię i zacznij sprawdzać, jak się rzeczy mają;
                  > -------------
                  > Jerzy,
                  > Ty jesteś całkowicie niepoprawny!
                  > Ja Ci zaś radzę weź baśnie braci Grimm i zacznij sprawdzać, jak się rzeczy
                  > mają;)
                  > Co do gatunku literackiego oba dzieła są tozsame. Co do drastycznosci opisów -

                  > baśnie braci Grimm sa zdecydowanie mniej okrutne od baśni zawartych w biblii.


                  A skąd to założenie a priori, ze baśnie Grimma i Biblia są tożsame gatunkiem
                  literackim?
                  A to, że Biblia zawiera baśnie, to chyba wyczytałeś w encyklopedii PWN wydanej
                  w czasach komunistycznych. Tutaj komuniści nie byli oryginalni, uczyli się
                  chyba od teologów liberalnych, któryz chceli odmitologizować Biblię.
                  Co weług nich było w Biblii miem? - To z czym się nie zgadzali, a więc cuda,
                  boskość Jezusa, zmartwychwstanie ...

                  Tak oto człowiek postawił się nad Pana Boga;

                  "rzekła glina do garncarza: ulepiłam ciebie"


                  Jerzy


                  • Gość: Rzeczowy Re: Palnick uczył się z komunistycznej encykloped IP: 209.234.166.* 24.09.03, 18:40
                    A skad wiesz, ze Biblia nie jest basnia ? kto ci to
                    powiedzial, oczywiscie ksieza, w twoim przypadku
                    protestanccy. Ludzie spoza kregu mowia, ze Biblia jest
                    zwykla bajka pisana przez wiele pokolen i poprawiana
                    potem wielokrotnie wg aktualnych potrzeb w Watykanie.
                    Nie mysl czlowieku schematami, ktore ci wbito do glowy i
                    nie potrafisz z nich wyjsc, bo ci wrosly w mozg jak
                    baobaby.Zgadza sie, ze poczatkowo Chrystanizacja
                    przynosila Polsce korzysci cywilizacyjne, bo kiedy sie
                    zaczynala Polacy chodzili jeszcze po drzewach, a
                    przyszla z rozwinietego bardziej Zachodu, rozwinietego
                    nie dzieli niej, ale dzieki Grekom, Egipcjanom,
                    Etrudskom ,Rzymianom itd.
                    Chrystianizacja zabila bezpowrotnie wiele kultur. Po XVI
                    w. wraz z naplywem Jezuitow wykazala swoje prawdziwe
                    oblicze i mamy wlasnie odtad do czynienia z sukcesywnym
                    upadkiem panstwa Polskiego.
                    • Gość: Jerzy przeprano ci mozg propaganda antychrzescijanska IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.10.03, 21:36

                      Widze, ze Rzeczowy tez uczyl sie z tych samych podrecznikow co Palnick.

                      Sparafrazuje twoja wypowiedz:

                      Myslisz schematami, bo przeprano ci mozg propaganda antychrzescijanska i wbito
                      ci do glowy pogarde do chrzescijanstwa, ktore nauczono cie utozsamiac z
                      katolicyzmem.

                      A teraz doda:
                      Twoi nauczyciele nigdy Biblii w reku nie mieli, ale stworzyli o niej wiele
                      bajek i mitow, ktore sa chetnie przyjmowane przez ludzi, ktorzy maja cos na
                      sumieniu i zyczyliby sobie, aby Bog nie istnial.
                      • Gość: Palnick Re: przeprano ci mozg propaganda antychrzescijans IP: *.stenaline.com 20.11.03, 02:34
                        Jerzy, ty nc nie widzisz prócz bajek biblijnych?
              • Gość: Ed Re: Czy biblia dobra jest na wszystko??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 16:00
                Ed. Można i tak. A tu masz słowa poparcia swego stanowiska:
                - 1 Moj. 12:2,3: „A uczynię [Jehowa] cię w naród wielki [co najpierw obejmuje
                prawdziwy cielesny Izrael, a potem prawdziwy duchowy Izrael], i będę ci
                błogosławił [czynił wiele dobra], i uwielbię imię twoje [dam ci wspaniały
                charakter, urząd i cześć], i będziesz błogosławieństwem [przez Abrahama Bóg ma
                udzielić wielkich błogosławieństw dla wielu]. I będę błogosławił
                błogosławiącym tobie [będę wspierał tych, którzy będą wspierać ciebie]; a
                przeklinających cię przeklinać będę [zniszczę tych, którzy będą próbować
                zniszczyć ciebie]; i będą błogosławione [otrzymają błogosławieństwa
                Tysiąclecia] w tobie [tj. w nasieniu Abrahama – przede wszystkim w Chrystusie
                jako Głowie oraz Kościele jako Jego ciele] wszystkie narody ziemi".

                Czy to także zaliczysz jako wsparcie własnych p[oglądów:
                - Ps. 2:8: "Żądaj ode mnie (to żądanie w Tysiącleciu wyjdzie przede wszystkim
                od pośredników Jezusa jako Głowy, a drugorzędnie od Kościoła jako Jego Ciała),
                a dam ci narody w dziedzictwo twoje (dziedzictwo, jakie zostanie udzielone –
                Głowie i Ciału), a w posiadłość twoją granicę ziemi (nawet najniższe narody
                dzięki ofierze Chrystusa i Kościoła staną się ich własnością)".

                Rozumiem, że jest to tęsknota do panowania nad światem:
                - PSALM 72(w.5) - Będą się bać [czcić] ciebie [Jehowę], póki słońce i miesiąc
                trwać będzie [tj. wiecznie, na co wskazuje także następne zdanie)], od narodu
                aż do narodu.,

                które doprowadzi do tego, że:
                -(w.10) Królowie od morza i z wysp dary mu przyniosą. I będą mu się kłaniać
                wszyscy królowie;
                - (w.11) wszystkie narody służyć mu będą...

                A wszystko to Mojżesz wyraża w formie wielkiego miłosierdzia:
                - PSALM 90 (w.11 i 12) - Ale któż zna moc gniewu twego? Albo kto bojąc się
                ciebie, zna zapalczywość twoją.

                Zresztą te same motywy znajdziemy w islamie:
                - Z rozdz.128.: ...Szatan przy pomocy żołnierzy ... oszuka was mówiąc o mnie,
                że ja jestem synem Boga (Allacha). Pomyślcie o Rzymianach, którzy zostali
                przeklęci przez Boga (Allacha), ponieważ czcili oni fałszywym, zmyślonym
                bożkom i nie uwierzcie im, bo też zostaniecie przeklęci przez Boga (Allacha)."

                Skoro Bóg ma przekląć, to jakim prawem uzurpują sobie to tego ludzie (zwącymi
                siebie posrednikami pana Boga) z zapalczywością niejednokrotnie wcale nie
                mniejszą, niż np. żywe bomby Hamasu? Historia też to potwierdza. Zresztą sam
                niedawno pisałeś o akcji przejętej swą rolą katolików na polskich Morawach.
                • Gość: Jerzy Re: Czy biblia dobra jest na wszystko??? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 16:24

                  Drogi Edzie,
                  Cytujesz fragmenty Biblii połączone ciurkiem z komentarzami - to wprowadza
                  zamęt, co jest tekstem Biblii a co komentarzem.

                  Po drugie, mieszasz niektóre rzeczy choć mają one ze sobą związek:
                  Jezus przyjdzie i będzie panował nad wszystkimi narodami;
                  Wcześniej nastąpi sąd Boży nad wszystkimi, którzy go odrzucili.

                  Temat sądu jest bardzo niewdzięczny - od razu oskarża się Boga o
                  niesprawiedliwość. Bóg powiedział człowiekowi, co ma czynić, a czego mu czynić
                  nie wolno i jakie spoptkają gokonsekwencje zaposłuszeństwo i nieposłuszeństwo.

                  Kiedy Bóg mówi o nagrodzie za posłuszeństwo, niewierzący w niego drwią z
                  rzekomej łatwowierności i naiwności wierzących;
                  kiedy jest mowa o sądzie, niewierzący buntuja oskarżają Boga o
                  niesprawiedliwość.

                  Czy jest jakieś państwo, które w swoim prawodastwie nie przewidywałoby kary za
                  popełnione przestępstwa? Panu Bogu chcieliby jednak niewierzący odmówić prawa
                  do sądzenia.

                  Łączenie nauk chrześcijeństwa z islamem, to nieporozumienie,
                  70 procent tekstu islamu bazuje na Biblii, tyle tylko, że Mahomet nie umiał
                  czytać ani pisać i znał historie biblijne tylko z przekręconych przekazów
                  ustnych;

                  ponadto, kiedy Bóg Biblii mówi o sądzie, to chce, aby ludzie wzięli pod uwagę
                  to, że ze swego życia zdadzą kiedyś rachunek; świadomość sądu chroni czasem
                  człowieka od popełnienia czegoś złego; ostatecznym sędzią jest Bóg.

                  W islamie motyw sądu jest wykorzystywany do innych celów - do eliminowania
                  inaczej wierzących. Wykonawcą gniewu jest oddany muzułmanin.

                  A jeśli idzie o twoje pytanie zawarte w tytule, to Biblia jest dobra na
                  wszystko, co potrzebujemy wiedzieć o naturze Boga, naturze człowieka, relacji
                  człowieka z Bogiem i człowiekiem, i ostatecznej przyszłosci ludzi;

                  2 Tym
                  3,16 Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do
                  wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,
                  3,17 aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła
                  przygotowany.



                  Pozdrawiam,
                  Jerzy

                  • Gość: chello Czy Bog Jerzego to jedynie sluszny Bog??? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.09.03, 17:38
                    Tak by chcial Jerzy. Ale ilosc konwertytow z protestantyzmu na katolicyzm
                    pokazuje ze nie jest to zbyt mocny argument.

                    Co do wojujactch ateistow: najczesciej nawracaja sie na lozu smierci.
                    Ogolnie jestem zbudowany poziomem dyskusji, nawet "rzeczowy" nie
                    udaje "Goebelsa." Oczywiscie ateizm contra wiara w Boga to prawdziwy
                    dylemat ludzkiej egzystencji i przesmiewanie sie z jednej lub drugiej
                    strony jest nieuczciwe. Podobnie nahalne i jednostronne bebnienie Eda
                    ktory widzi grzechy papiestwa ale nie widzi calej cywilizacji Zachodu
                    zbudowanej na papiestwie (lub sprzeciwie wobec niego). Od budowy
                    sredniowiecznych uniwersytetow po obrone przed atakami islamu
                    wszystko spoczywalo w rekach papiestwa. Dzisiaj ludzie nabijaja sie z
                    Busha jakie to bledy popelnil w Iraku. Ale ta walka z terroryzmem to tylko
                    pestka w porownaniu z reconkwista czy Lepanto. Nauczmy sie widziec
                    wydarzenia historyczne w kontekscie epoki. Czy Bog istnieje czy nie,
                    wszyscy zyjemy w cywilizacji ktora przez wieki budowal KK. Pan Jerzy moze
                    cytowac Biblie przechowana przez KK. Ed moze ujadac na bledy
                    papiestwa bo Ed w swoim prostym zyciu w Olsztynie NIGDY nie popelnil
                    bledu.
                    • Gość: chello von Neumann umieral jako katolik... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.09.03, 18:01
                      Ojciec komputerow, genialny matematyk. Ulam pisal ze byl Zydem. Inni, ze
                      ateista. Niemniej, umieral jako katolik. W sytuacjach ostatecznych ludzie
                      kieruja sie w strone religii ktora uznaja za prawdziwa.
                      • Gość: Palnick von Neumann umieral jako do końca rozsądny facet. IP: *.stenaline.com 24.09.03, 19:51
                        Gość portalu: chello napisał(a):

                        > Ojciec komputerow, genialny matematyk. Ulam pisal ze byl Zydem. Inni, ze
                        > ateista. Niemniej, umieral jako katolik. W sytuacjach ostatecznych ludzie
                        > kieruja sie w strone religii ktora uznaja za prawdziwa.
                        ---------------------
                        Nie jest to dziwne, to raczej rozsądna kalkulacja.
                        Skoro kończy się zycie dla którego u ateisty nie ma kontynuacji, lepiej na
                        koniec spróbować tej jeszcze jednej opcji ;)
                        W sytuacjach ostatecznych ludzie wybierają nie taka religie, którą uznają za
                        prawdziwą a taką która wydaje im sie korzystną opcją.
                        • Gość: chello Re: von Neumann umieral jako do końca rozsądny fa IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.09.03, 22:59
                          Czy Ty tez tak czekasz na ostatnia opcje? Z tego co czytalem, von
                          Neumann tak jak Oskar Wilde robili to z pelnym przekonaniem.
                          • Gość: Palnick Re: von Neumann umieral jako do końca rozsądny fa IP: *.stenaline.com 24.09.03, 23:25
                            Gość portalu: chello napisał(a):

                            > Czy Ty tez tak czekasz na ostatnia opcje? Z tego co czytalem, von
                            > Neumann tak jak Oskar Wilde robili to z pelnym przekonaniem.
                            ------------
                            Kto wie do czego jest zdolny człowiek na łozu smierci?
                            Moze oprócz umierajacego.
                            • Gość: chello Re: von Neumann umieral jako do końca rozsądny fa IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.09.03, 23:32
                              Pozyjemy zobaczymy. Ja rozumiem ze czlowiek sie nawraca na lozu
                              smierci ale jezeli kalkuluje to nie wiem co Wszechmocny na to.

                              Pozdrowienia

                              ---------
                              Gość portalu: Palnick napisa?(a):

                              > Gość portalu: chello napisa?(a):
                              >
                              > > Czy Ty tez tak czekasz na ostatnia opcje? Z tego co czytalem, von
                              > > Neumann tak jak Oskar Wilde robili to z pelnym przekonaniem.
                              > ------------
                              > Kto wie do czego jest zdolny cz?owiek na ?ozu smierci?
                              > Moze oprócz umierajacego.



                              • Gość: Palnick Re: von Neumann umieral jako do końca rozsądny fa IP: *.stenaline.com 24.09.03, 23:35
                                Gość portalu: chello napisał(a):

                                > Pozyjemy zobaczymy. Ja rozumiem ze czlowiek sie nawraca na lozu
                                > smierci ale jezeli kalkuluje to nie wiem co Wszechmocny na to.
                                >
                                > Pozdrowienia
                                -------------
                                Jeśli jest, to jest również wszechdobry i wyrozumiały - powinien to
                                zaakceptować. Nawet małą kalkulacje;)

                                Pozdrowienia
                    • Gość: Ed Re: Kim lub czym jest Bog chello ??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 20:56
                      O tzw. kundliźmie polskiej emigracji pisałem już niejednokrotnie, czego
                      starasz się w dalszym ciągu dawać wystarczające dowody. Mogę wyrazić co
                      najwyżej zdziwienie znajdowania w tym wszystkim podstawowej pożywki
                      intelektualnej. Ale na temat gustów nie dyskutuje.

                      Gość portalu: chello napisał(a):

                      > Tak by chcial Jerzy. Ale ilosc konwertytow z protestantyzmu na katolicyzm
                      > pokazuje ze nie jest to zbyt mocny argument.
                      Ed. Proces konwersji Tory do NT jest natomiast dobrym argumentem, ponieważ
                      realizował go jedynie słuszny zespół konwertytów ;o(((

                      > Co do wojujactch ateistow: najczesciej nawracaja sie na lozu smierci.
                      > Ogolnie jestem zbudowany poziomem dyskusji, nawet "rzeczowy" nie
                      > udaje "Goebelsa." Oczywiscie ateizm contra wiara w Boga to prawdziwy
                      > dylemat ludzkiej egzystencji i przesmiewanie sie z jednej lub drugiej
                      > strony jest nieuczciwe. Podobnie nahalne i jednostronne bebnienie Eda
                      > ktory widzi grzechy papiestwa ale nie widzi calej cywilizacji Zachodu
                      > zbudowanej na papiestwie (lub sprzeciwie wobec niego).
                      Ed. Bardzo głęboko sięgasz swymi "uczciwo-życzeniowymi" teoriami. Przed
                      papiestwem była przecież tylko pustynia i wielka, wielka nicość. A najpewniej
                      zupełny chaos wszechświata. Stary Testament zapewne też jest zaledwie brednią
                      ateistyczną wymyśloną na bębnienie o jakżesz wątpliwych grzechach świętego
                      papiestwa. Świat bez Mezopotamii, Egiptu...
                      Wszystko zaczęło się przecież od papieży ;((

                      A więc w nieistniejącym - w takim wypadku - w Drugim Liście do Tesaloniczan
                      apostoł Paweł pisał "zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek
                      niegodziwości, syn zatracenia, przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co
                      się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w
                      świątyni Bożej, podając się za Boga" (II Tes. 2,3-4).
                      Dalej napomina swych braci w wierze: "Albowiem tajemna moc nieprawości już
                      działa" (II Tes. 2,7).

                      No to jak? Przed papiestwem było coś jeszcze na tym świecie godnego uwagi?
                      Czy już wtedy apostoł nie był czasem świadomy tego, że do Kościoła wkradają
                      się błędy przygotowujące drogę zapowiedzianym odstępstwom? Jak na tle całej -
                      w pełni tego slowa znaczeniu -cywilizacji wygląda papiestwo i jego spuścizna?

                      > Od budowy sredniowiecznych uniwersytetow po obrone przed atakami islamu
                      > wszystko spoczywalo w rekach papiestwa.
                      Ed. Początki cywilizacji w jej rdzeniu naukowym dali w znacznej części
                      sąsiedzi Europy z Bliskiego Wschodu. Byli to Egipcjanie (geometria,
                      astronomia), Babilończycy (algebra, astronomia), Fenicjanie (pismo
                      alfabetyczne), Grecy z Azji Mniejszej (Tales z Miletu i inni).
                      Dwa kolejne fundamentalne dzieła cywilizacji zwanej zachodnią - jakby jej
                      podstawowe znaki rozpoznawcze - też nie powstały Zachodzie, bo Biblia w
                      Palestynie, a "Elementy" Euklidesa w Aleksandrii. Co więd spoczywało w rękach
                      papiestwa?
                      Chrześcijaństwo pierwszych wieków rozwijało się dynamicznie w azjatyckim
                      rejonie Cesarstwa Rzymskiego korzystając pełnymi garściami z dorobku
                      tych "gorszych", bo inaczej wierzących. A średniowieczna nauka europejska
                      czerpała od Arabów matematykę, optykę, astronomię, komentarze do Arystotelesa,
                      a nawet praktyczną ekonomię, jak zasady bankowości.
                      Za najstarszy uniwersytet uważana jest islamska wyższa szkoła przy meczecie
                      Karouiyne w Fezie (Maroko) powstała w 859 roku.
                      Pierwszy uniwersytet w Europie powstał ponad 200 lat później w Bolonii (1087).
                      Nowego własnego sposobu myslenia przez katolicyzm można dopatrywać się w
                      twórczości św. Tomasza z Akwinu. Tylko czy jego teorie stanowiły asumpt do
                      jakichkolwiek działań papiestwa na rzecz finansowania szkolnictwa
                      uniwersyteckiego, skoro jego najważniejszym osiągnięciem ekonomicznym było
                      wytłumaczenie wiernym konieczności wznoszenia opłat do kościoła za czas, który
                      przecież należy do Boga? Ciekawsze wyobrażenia tej i innych ewolucyjnych
                      teorii myślicieli katolickich towarzyszą miejscu życzeniowego przeznaczenia
                      dla buntowników serwowanych rozwiązań. Personel Hadesu stanowią już diabły -
                      osobniki karnacji ciemnej z ogonami i rogami, czasami ze sterczącymi fallusami
                      (sic). Wszędzie poustawiane są kotły ze smołą i siarką, a w kotłach smażą się
                      buntownicy sprzeciwiający się tak przedstawianym wizjom ponoć pochodzącym od
                      Boga. Cały proces mąk piekielnych stale nadzorują diabły z widłami, którymi co
                      jakiś czas zanurzają głębiej boskich buntowników, by im zanadto nie ulżyć w
                      należnych buntowniczych cierpieniach. Takie właśnie obrazy wypełniają wyższe
                      pokłady jeszcze wyższej abstrakcji pojęcia Boga przeznaczonej dla przeciętnej
                      owieczki. Wypełnianie woli Boga sprowadza się w praktyce do skomplikowanych
                      form mistyczno-ceremonialnych bez głębszej podbudowy moralno-etycznej. Efekty
                      budowy takich uniwersytetów zaznaczone są kamieniami milowymi w historii
                      papiestwa ;-((.

                      Natomiast okres przejścia chrześcijaństwa od współpracy na zasadach wyłącznie
                      osiąganych korzyści do wzajemnej wrogości w okresie późniejszym z braku takich
                      korzyści, jest okresem wielce pouczającym. Pokazał on przede wszystkim, co to
                      jest nietolerancja religijno-światopoglądowa w takim najsłuszniejszym ze
                      wszystkich wydaniu. Zresztą w nieco późniejszym wydaniu - z braku innych
                      motywów koniecznej walki o chwałę Boga - przeniosła się ta
                      katolicka "tolerancja" na wewętrzne egzorcyzmy walki kościelne pod przemożną
                      reżyserką Świętej Inkwizycji nadzorowanej przez samego papieża.

                      > Dzisiaj ludzie nabijaja sie z Busha jakie to bledy popelnil w Iraku. Ale ta
                      > walka z terroryzmem to tylko pestka w porownaniu z reconkwista czy Lepanto.
                      Ed. Do towarzystwa Rekonkwisty czy Lepato słusznie by było dorzucić jeszcze
                      jakiegoś patrona wilkołaków. Towarzystwo doborowe o podobnych zapatrywaniach
                      na metody osiągania wyidelizowanego celu.

                      > Nauczmy się widziec wydarzenia historyczne w kontekscie epoki.
                      Ed. Jedyne zdamie, z którego sensem mogę się zgodzić. I to właśnie tak jak
                      sugerujesz (a myślę, że uczciwie) w sensie largo.

                      > Czy Bog istnieje czy nie, wszyscy zyjemy w cywilizacji ktora przez wieki
                      > budowal KK.
                      Ed. Może powrócisz do pojęcia cywilizacja, co pomoże uniknąć powtarzania
                      takich farmazonów. Kazda cywilizacja obejdzie się bez Krk a nigdy odwrotnie.
                      Wniosek z tego może być tylko jeden. Krk jest pasożytem cywilizacji, na której
                      żeruje bez opamietania.

                      > Pan Jerzy moze cytowac Biblie przechowana przez KK.
                      Ed. Jerzy ma prawo cytować to, co chce zgodnie z własnym przekonaniem. Nie
                      zawsze zgadzam się z poglądami Jerzego, czego niejednokrotnie daję wyraz.

                      > Ed moze ujadac na bledy papiestwa bo Ed w swoim prostym zyciu w Olsztynie
                      > NIGDY nie popelnil bledu.
                      Ed. Moje życie upływa wraz z latami ciężkiej pracy w oparciu o starą maksymę -
                      niestety chyba nie znaną katolikom - "nie czyń drugiemu tego, co tobie nie
                      miłe". Nie oznaca to, że będę przyglądał się perfidii postępowania wszelkiej
                      maści nawiedzonych pasożytów interpretujących pojecie moralności czy etyki
                      wyłącznie na własny doraźny użytek.
                      • Gość: chello Re: Kim lub czym jest Bog chello ??? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.09.03, 22:55
                        Nie mam zamiaru dyskutowac z epitetami typu "kundli emigracyjnych"

                        Co do reszty, widze ze jestesmy na dwoch roznych biegunach. Oczywiscie
                        ze chrzescijanie absorbowali osiagniecia innych cywilizacji. Na tym
                        polega geniusz KK np. na przykladzie Akwinaty ktory zrobil wielka synteze
                        filozofii greckiej i biblijnej. Geniusz KK polegal na tym ze ABSORBOWAL!!!
                        Chinczycy zbudowali mur a Arabowie prosperowali dopoki nie
                        zaabsorbowali co sie dalo z podbitych cywilizacji. W XII w nie bylo juz
                        czego absorbowac, trzeba bylo transformowac i budowac. KK budowal.
                        Arabowie sie rozkladali chociaz mieli szanse budowac na pieciu glownych
                        cywilizacjach ktore podbili. Robisz wszystko zeby zanegowac role KK w
                        budowie Europy. Co do widzenia w kontekscie historii, posylasz cytaty
                        ponizej pasa dotyczace kobiet roznie traktowanych przez lokalne
                        magistraty i twierdzisz ze to KK. Jestes bardzo uprzedzonym czlowiekiem.


                        > Od budowy sredniowiecznych uniwersytetow po obrone przed atakami
                        islamu
                        > wszystko spoczywalo w rekach papiestwa.
                        Ed. Początki cywilizacji w jej rdzeniu naukowym dali w znacznej części
                        sąsiedzi Europy z Bliskiego Wschodu. Byli to Egipcjanie (geometria,
                        astronomia), Babilończycy (algebra, astronomia), Fenicjanie (pismo
                        alfabetyczne), Grecy z Azji Mniejszej (Tales z Miletu i inni).
                        Dwa kolejne fundamentalne dzie?a cywilizacji zwanej zachodnią - jakby
                        jej
                        podstawowe znaki rozpoznawcze - też nie powsta?y Zachodzie, bo Biblia
                        w
                        Palestynie, a "Elementy" Euklidesa w Aleksandrii. Co więd spoczywa?o w
                        rękach
                        papiestwa?
                        Chrześcijaństwo pierwszych wieków rozwija?o się dynamicznie w
                        azjatyckim
                        rejonie Cesarstwa Rzymskiego korzystając pe?nymi garściami z dorobku
                        tych "gorszych", bo inaczej wierzących. A średniowieczna nauka
                        europejska
                        czerpa?a od Arabów matematykę, optykę, astronomię, komentarze do
                        Arystotelesa,
                        a nawet praktyczną ekonomię, jak zasady bankowości.
                        Za najstarszy uniwersytet uważana jest islamska wyższa szko?a przy
                        meczecie
                        Karouiyne w Fezie (Maroko) powsta?a w 859 roku.
                        Pierwszy uniwersytet w Europie powsta? ponad 200 lat później w
                        Bolonii (1087).
                        Nowego w?asnego sposobu myslenia przez katolicyzm można
                        dopatrywać się w
                        twórczości św. Tomasza z Akwinu. Tylko czy jego teorie stanowi?y asumpt
                        do
                        jakichkolwiek dzia?ań papiestwa na rzecz finansowania szkolnictwa
                        uniwersyteckiego, skoro jego najważniejszym osiągnięciem
                        ekonomicznym by?o
                        wyt?umaczenie wiernym konieczności wznoszenia op?at do kościo?a za
                        czas, który
                        przecież należy do Boga? Ciekawsze wyobrażenia tej i innych
                        ewolucyjnych
                        teorii myślicieli katolickich towarzyszą miejscu życzeniowego
                        przeznaczenia
                        dla buntowników serwowanych rozwiązań. Personel Hadesu stanowią już
                        diab?y -
                        osobniki karnacji ciemnej z ogonami i rogami, czasami ze sterczącymi
                        fallusami
                        (sic). Wszędzie poustawiane są kot?y ze smo?ą i siarką, a w kot?ach
                        smażą się
                        buntownicy sprzeciwiający się tak przedstawianym wizjom ponoć
                        pochodzącym od
                        Boga. Ca?y proces mąk piekielnych stale nadzorują diab?y z wid?ami,
                        którymi co
                        jakiś czas zanurzają g?ębiej boskich buntowników, by im zanadto nie
                        ulżyć w
                        należnych buntowniczych cierpieniach. Takie w?aśnie obrazy wype?niają
                        wyższe
                        pok?ady jeszcze wyższej abstrakcji pojęcia Boga przeznaczonej dla
                        przeciętnej
                        owieczki. Wype?nianie woli Boga sprowadza się w praktyce do
                        skomplikowanych
                        form mistyczno-ceremonialnych bez g?ębszej podbudowy
                        moralno-etycznej. Efekty
                        budowy takich uniwersytetów zaznaczone są kamieniami milowymi w
                        historii
                        papiestwa ;-((.

                        Natomiast okres przejścia chrześcijaństwa od wspó?pracy na zasadach
                        wy?ącznie
                        osiąganych korzyści do wzajemnej wrogości w okresie późniejszym z
                        braku takich
                        korzyści, jest okresem wielce pouczającym. Pokaza? on przede
                        wszystkim, co to
                        jest nietolerancja religijno-światopoglądowa w takim najs?uszniejszym
                        ze
                        wszystkich wydaniu. Zresztą w nieco późniejszym wydaniu - z braku
                        innych
                        motywów koniecznej walki o chwa?ę Boga - przenios?a się ta
                        katolicka "tolerancja" na wewętrzne egzorcyzmy walki kościelne pod
                        przemożną
                        reżyserką ?więtej Inkwizycji nadzorowanej przez samego papieża.

                        • Gość: Ed Re: Geniusz KK - na genialną koniukturę :-))) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.09.03, 12:10
                          Gość portalu: chello napisał(a):

                          >
                          > ...Oczywiscie
                          > ze chrzescijanie absorbowali osiagniecia innych cywilizacji. Na tym
                          > polega geniusz KK...

                          Ed. Można traktować to, jako "swoisty" geniusz"
                          - "chrześcijaństwo nie jest siłą, lecz chorobą. Wymyślili ten kult przegrani
                          i słabeusze, jako balsam dla takich samych nieudaczników, dla tych którym
                          biologia poskąpiła żywotności i chęci walki. Żeby przetrwać, musieli wynaleźć
                          ideologię gloryfikującą słabość, pokorę, ubóstwo i wyższość samoponiżenia, a
                          oczerniającą siłę i tłumiącą zdrowy instynkt. Uczynili najwyższą cnotą niemoc
                          pariasów, wymyślając poczucie winy, wyrzuty sumienia, łaskę, odkupienie i
                          przebaczenie, bezwstydnie ściągając ludzkość do poziomu własnej nędzy, także
                          intelektualnej" (Statek, W. Łysiak).

                          - "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo
                          niebieskie." - Mt 5, 3"

                          - "Ubóstwo, prześladowania i krzywdy... są nader pożyteczne i potrzebne (...)
                          Podobam sobie w słabościach, w potwarzach, w niedostatkach uciskach dla
                          Chrystusa: bo gdy niedomaga, tedy mocny jestem... Choroby nieraz są
                          pożyteczne. Widzimy to z przykładu ubogiego Łazarza, pokrytego ranami; żadnej
                          innej cnoty nie wspomina u niego Pismo; jedynie swą cierpliwością, z jaką
                          znosił ubóstwo i chorobę, zasłużył on sobie na szczęśliwość..." (Mariusz
                          Agnosiewicz)

                          - "To się bowiem podoba [Bogu], jeżeli ktoś ze względu na sumienie [uległe]
                          Bogu znosi smutki i cierpienia niesprawiedliwie" (1P 2,19)

                          - "Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście
                          szli za nim Jego śladami" (1P 2,21)

                          - "Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą
                          spośród siebie" - patrz: Łk 6, 20-26

                          "Chrześcijanie niedługo potem pokazali jak traktują inaczej niż oni myślących,
                          w parędziesiąt lat po prześladowaniach zainaugurowali swoje: "Wszystkich
                          innych wyznawców, (...) uważamy za dotkniętych obłędem, za chorych
                          umysłowo ... i za heretyków. Ich miejsca spotkań nie będą nosiły nazwy
                          świątyń, a oni sami będą nękani, po pierwsze, przez zemstę boską, i po wtóre
                          odpłatą z Naszej strony, którą im wymierzymy zgodnie z sądem boskim" (Mariusz
                          Agnosiewicz)

                          Właśnie "taką genialną koniunkturę" wykorzystała 2000 lat temu jedna z
                          najbardziej chyba perfidnych sekt w Cesarstwie Rzymskim.

                          Wręcz znakomitym uzupełnieniem jest tutaj kanon 752 kościelnego Kodeksu
                          Kanonicznego, który stanowi:
                          - "Podczas kiedy uwierzenie nie jest wymagane, religijne podporządkowanie
                          intelektu i woli musi być zapewnione wszelkiej doktrynie, którą najwyższy
                          Pontyf lub Kolegium Biskupów podaje jako sprawę wiary lub moralności".

                          Patrz:
                          www.racjonalista.pl/kk.php/s,7
                          > Co do reszty, widze ze jestesmy na dwoch roznych biegunach...
                          Ed. Każda, nawet odrobina rozsadku będzie przeciwnym biegunem dla fanatyków
                          jedynie słusznej racji. Wniosek w tym wypadku jest jak najbardziej prawidlowy.
                          Zresztą jest to cecha charakterystyczna dla poszukujących za wszelka cenę
                          wrogów a nie rozsądku ;o((.

                          • Gość: Palnick Geniusz KK - genialny pomysł ze świętymi. IP: *.stenaline.com 20.10.03, 14:56

                            Kosciół katolicki, ten wielki miedzynarodowy koncern o duzej tradycji i dobrze
                            rozpoznawalnym logo, to praktyczna religia oparta na hierarchii,
                            posłuszeństwie, autorytecie i kulcie skutecznosci ekonomicznej. Naiwne
                            idealizacje typu święci, Jezus; to skuteczne chwyty marketingowe pozwalające
                            maksymalizować zysk. Niewiele lub zgoła brak tu miejsca do własnych przemyśleń.
                            Nie rózni sie tym jednak od innych monoteistycznych porządków religijnych.
                            Trzeba przyznać, że skutecznie podtrzymuje porządek społeczny, jakikolwiek by
                            nie był(równiez całkowicie sprzeczny z hasłami marketingowymi. Jest to
                            zrozumiała chęć kooperacji z każdą władzą świecką (która na to pójdzie)celem
                            utrzymania własnej pozycji ekonomicznej. A niezbędne naiwne idealizacje są
                            podtrzymywane, by to się kręciło, według sprawdzonego od 2 tysiącleci
                            scenariusza ;).
                    • Gość: Jerzy KK niszczył Biblię i zakazywał jej czytania IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 23:31
                      Drogi Chello,
                      Opisujesz swoje pobożne życzenia dotyczące stosunku papiestwa do Biblii.
                      To nie KK zawdzięczamy, że mamy Biblię w naszych czasach. KK wielce się
                      trudził, by zabraniać jej czytania i organizował krucjaty przeciwko tym, którzy
                      ją po Europie rozpowszechiali.
                      Krucjaty organizownao przeciwko Waldensom, a papież Innocenty (Niewinny) III
                      zachęcał rycerzy do wyruszenia na Langwedocję.
                      Zobacz dwa następne posty,

                      • Gość: Jerzy Papieże zabraniali czytania Biblii IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 23:33
                        Papież Grzegorz VII (1073-1085) oświadczył królowi czeskiemu ...:
                        „Panu Bogu upodobało się i podoba jeszcze dziś, żeby Pismo Św. pozostało
                        nieznane, ażeby ludzi do błędów nie przywodziło” ...
                        Sobór w Tuluzie w 1229 roku wydał pierwszy zakaz czytania Biblii ...
                        Papież Grzegorz IX (1227-1241) wydał zakaz czytania Biblii w ogóle...
                        W 1622 roku papież Grzegorz XV zakazuje katolikom czytania Biblii. Następnie
                        Kościół katolicki zabrania jej rozpowszechniania.
                        W roku 1634 synod katolicki w Warszawie wydaje oświadczenie, iż samodzielne
                        czytanie Biblii jest inspirowane przez samego szatana. Stanowisko to zostaje
                        zatwierdzone przez papieża.
                        Papieże Innocenty XI (1676-1689), Klemens XI (1700-1721) i Klemens XIII (1750-
                        1769) zakazywali ludowi czytania Biblii.
                        Grzegorz XVI (1831-1846) nazwał towarzystwa biblijne powszechną zarazą ...
                        Pius IX nazwał Biblie „trucizną” ...
                        Leon XIII wydał w roku 1897 wykaz ksiąg zakazanych (Index librorum
                        prohibitorym) i w nim figuruje także Biblia, jeśli jest tłumaczona na język
                        ojczysty.

                        Sobór Trydencki (1545-1563) nie uznaje Pisma Świętego za jedyne i wystarczające
                        źródło objawienia Bożego oraz najwyższe kryterium prawdy. Do kanonu Biblii
                        dodaje 7 ksiąg, uznawanych do tej pory za apokryficzne. (Reformatorzy nie
                        włączyli ich do kanonu Biblii).
                        • Gość: Jerzy Jak Innocenty III wzywał do krucjaty IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 23:35

                          (Tekst jest po polsku i angielsku)

                          Innocenty III
                          Do rycerzy biorących udział w krucjacie przeciw heretykom:
                          History of the Christian Church

                          D:\CCEL\S\SCHAFF\HISTORY\5_CH10.HTM

                          In a general epistle to the faithful, Innocent wrote: —

                          "O most mighty soldiers of Christ, most brave warriors; Ye oppose the agents of
                          anti-Christ, and ye fight against the servants of the old serpent. Perchance up
                          to this time ye have fought for transitory glory, now fight for the glory which
                          is everlasting. Ye have fought for the body, fight now for the soul. Ye have
                          fought for the world, now do ye fight for God. For we have not exhorted you to
                          the service of God for a worldly prize, but for the heavenly kingdom, which for
                          this reason we promise to you with all confidence."1101

                          Wzywając do krucjaty przeciwko ‘heretykom’ w Langwedocji papież Innocenty III
                          W liście ogólnym do wiernych napisał:
                          “O najwaleczniejsi żołnierze Chrystusa, najdzielniejsi wojownicy;
                          przeciwstawcie się agentom antychrysta i walczcie przeciw sługom starego węża.
                          Tak się złożyło, że aż do tej pory walczyliście o tymczasową chwałę, teraz
                          walczcie o chwałę, która jest wieczna. Walczyliście o ciało, teraz walczcie o
                          duszę. Walczyliście dla świata, teraz walczcie dla Boga. Gdyż nie wezwaliśmy
                          was do służby dla Boga ze względu na światową nagrodę, ale dla niebiańskiego
                          królestwa, które z tego też względu obiecujemy wam z całym przekonaniem.

                          The same reward was promised to those who took the cross against the Cathari
                          and Waldenses, as to those who went across the seas to fight the intruder upon
                          the Holy Sepulchre.

                          Ta sama nagroda była obiecana tym, którzy podnieśli krzyż przeciwko Katarom I
                          Waldensom, jak równiez tym, którzy wyruszyli za morza, aby walczyć przeciwko
                          intruzom depczącym po Świętym Grobie.

                          Walka z herezją była pretekstem do podporządkowania sobie Langwedocji, która
                          przed wysłanymi przeciwko niej krucjatami była jednym z najbardziej zamożnych i
                          najlepiej kulturowo rozwiniętych części Europy. Po krucjatach jej wioski i
                          winnice były zrujnowane, rzemiosło zniszczone a ludność zdziesiątkowana i
                          zubożała. Kraj, który pretendował do tego, aby prowadzić Europę w stronę
                          odrodzenia kultury intelektualnej, pozostał daleko z tyłu za rywalami.
                          • Gość: up Re: Jak Innocenty III wzywał do krucjaty n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.04, 20:23
                      • Gość: Palnick Bardzo Cię proszę Jerzy odłóż na chwilę tę Biblię! IP: *.stenaline.com 24.09.03, 23:40
                        Spróbuj być Jerzym bez Biblii. Czy to w ogóle mozliwe? Czy to co masz kupic w
                        supermarkecie też wyczytujesz z Biblii? A w kwestii dobrego momentu na seks
                        działasz zgodnie z instrukcja z Biblii? Przepis na ciasto swiateczne też tam
                        jest?
                        Odpocznij trochę, daj osapnać ksiedze!
                        • Gość: Jerzy Re: Bardzo Cię proszę Jerzy odłóż na chwilę tę Bi IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 00:10
                          Gość portalu: Palnick napisał(a):

                          > Spróbuj być Jerzym bez Biblii. Czy to w ogóle mozliwe? Czy to co masz kupic w
                          > supermarkecie też wyczytujesz z Biblii? A w kwestii dobrego momentu na seks
                          > działasz zgodnie z instrukcja z Biblii? Przepis na ciasto swiateczne też tam
                          > jest?
                          > Odpocznij trochę, daj osapnać ksiedze!

                          Jerzy bez Biblii nie byłby Jerzym.
                          A wiesz czym Jerzy zabił smoka? Mieczem, a może włócznią?

                          Paweł opisuje zbroję chrześcijanina poprzez metaforę;
                          wiesz do czego porónuje Słowo Boże w tej zbroi?
                          Tak, zgadłeś, do miecza, którym włada Duch Święty.

                          Efezjan 6,17 weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest
                          Słowo Boże.

                          Gdybym odłożył Biblię, nie miał bym czym walczyć,

                          Kiedy używam Biblii zgodnie z inspiracją Ducha, smoki tracą argumenty i
                          pozostaje im tylko próba nabijania się z Jerzego ...
                          • Gość: Palnick Re: Bardzo Cię proszę Jerzy odłóż na chwilę tę Bi IP: *.stenaline.com 25.09.03, 00:25
                            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                            > Gość portalu: Palnick napisał(a):
                            >
                            Spróbuj być Jerzym bez Biblii. Czy to w ogóle mozliwe? Czy to co masz kupic w
                            supermarkecie też wyczytujesz z Biblii? A w kwestii dobrego momentu na seks
                            działasz zgodnie z instrukcja z Biblii? Przepis na ciasto swiateczne też tam
                            jest?
                            Odpocznij trochę, daj odsapnać ksiedze!
                            -----------
                            J. Jerzy bez Biblii nie byłby Jerzym.
                            A wiesz czym Jerzy zabił smoka? Mieczem, a może włócznią?
                            ----------------
                            P. Wiem!!! Nieświeżym oddechem, którego nabawił sie, bo nie miał czasu umyć
                            zębów - tak pilnie i stale czytał Biblię :)
                            --------------
                            J.Paweł opisuje zbroję chrześcijanina poprzez metaforę;
                            > wiesz do czego porównuje Słowo Boże w tej zbroi?
                            > Tak, zgadłeś, do miecza, którym włada Duch Święty.
                            > Efezjan 6,17 weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest
                            > Słowo Boże.
                            ---------------
                            P. W zbroi chrześcijanina najbardziej istotnym elementem jest zakuty łeb:)
                            ---------------
                            J. Gdybym odłożył Biblię, nie miał bym czym walczyć,
                            ---------------
                            P. A własne poczucie piekna, sprawiedliwosci? Masz cos takiego własnego, nie
                            biblijnego?
                            ------------
                            J.Kiedy używam Biblii zgodnie z inspiracją Ducha, smoki tracą argumenty i
                            > pozostaje im tylko próba nabijania się z Jerzego ...
                            -------------
                            P. Kiedy uzywam rozumu nawet nieświeży oddech Jerzego mnie nie zabije:)
                            • Gość: Jerzy W kwestii Biblii jesteś po stronie papistów IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 08:25

                              Masz takie same podejście do Biblii jakie papieże, którzy podejmowali
                              działania, aby Biblia nie była znana.

                              Oni robili to bullami, encyklikami i wezwaniami do krucjat,
                              ty swoim subtelnym poczuciem piękna i humoru, oraz poetycko dobranymi słowami,

                              Jerzy
                              • Gość: Palnick Re: W kwestii Biblii zróbmy Jerzy próbę. IP: *.stenaline.com 25.09.03, 09:33
                                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                >
                                > Masz takie same podejście do Biblii jakie papieże, którzy podejmowali
                                > działania, aby Biblia nie była znana.
                                >
                                > Oni robili to bullami, encyklikami i wezwaniami do krucjat,
                                > ty swoim subtelnym poczuciem piękna i humoru, oraz poetycko dobranymi
                                słowami,
                                >
                                > Jerzy
                                ---------------
                                Jerzy, nie jestem przeciwko czytaniu Biblii, Mein Kampf, Harry Pottera, Słówek,
                                Naszego Dziennika czy co tam kto chce. Prosiłem cię, żebys odłozył Biblię, po
                                to aby wyszedł spoza księgi Jerzy bez Biblii ( jeżeli taki istnieje).
                                Dziękuję za uznanie dla mojego stylu ! ;)

                                Jerzy, zróbmy próbę.
                                Napisz 12 zdań bez najmniejszego doniesienia do Biblii, o cytatach nie ma mowy
                                zupełnie.
                                Temat dowolny.
                                Próbujemy?
                                • Gość: Palnick Jerzy rozumiem, że boisz się eksperymentu.. IP: *.stenaline.com 25.09.03, 12:44
                                  > Jerzy, zróbmy próbę.
                                  >Napisz 12 zdań bez najmniejszego doniesienia do Biblii, o cytatach nie ma mowy
                                  > zupełnie.
                                  > Temat dowolny.
                                  > Próbujemy?
                                  -----------
                                  Czyżbyś nie umiał powiedzieć niczego tylko od siebie?
                                • Gość: Jerzy Bajka dla Palnicka IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 12:46
                                  1. Dawno, dawno temu, grupa jaskiniowców wybrała się na polowanie.
                                  2. Nie musieli daleko szukać, jak udało im upolować, załóżmy jelenia.
                                  3. Poćwiartowali go i przenieśli do swojej jaskini.
                                  4. Obżerali się mięskiem a kości wyrzucali poza jaskinię na jedno miejsce.
                                  5. Gdy zgłodnieli, znowu ruszyli na polowanko.
                                  6. Tym razem upolowali dzika.
                                  7. I znowu go poćwiartowali, przynieśli do jaskini i zajadali się mięsem a
                                  kości wyrzucili na wysypisko kości.
                                  8. Czas płynął, jaskiniowcy polowali na wszystko, co im się napatoczyło, a
                                  kości wyrzucali na wysypisko.
                                  9. Mijały lata, klimat się zmieniał, jaskiniowcy opuścili jaskinię i przenieśli
                                  się w inne miejsca.
                                  10. Wysypisko kości było od czasu do czasu zalewane powodziami, które rozniosły
                                  kości po okolicy.
                                  11. Minęły kolejne lata, może tysiące aż nastała epoka nauki.
                                  12. Ludzie zaczęli przekopywać ziemię w poszukiwaniu wszystkiego, co mogło mieć
                                  dla nich wartość.
                                  13. Tak się stało, że natrafili na wysypisko kości naszych jaskiniowców.
                                  14. Udało się im wykopać ząb jakiegoś zwierzątka.
                                  15. Zaangażowali całą swoją wiedzę, aby odtworzyć resztę zwierzęcia.
                                  16. Wielce się natrudzili, aż na podstawie zęba udało im się odtworzyć resztę
                                  domniemanego zwierzaka i tak skonstruowali dinozaura.
                                  17. Potem ogłosili światu, że odkryli dowód na ewolucyjny rozwój świata
                                  biologicznego i obalili mity o Stwórcy.


                                  • Gość: Rzeczowy hahaha IP: 168.143.113.* 25.09.03, 12:52
                                    nawet dzieci w to nie moglyby uwierzyc. Dinozaury obok
                                    naszych ludzikow i nasze ludziki polujace z patykami na
                                    nie lub jezdzacy na dinozaurach na oklep. hahaha. Ty to
                                    masz fantazje, Jurek !
                                    • Gość: Jerzy Re: hahaha - nigdy nie czytales o ... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.09.03, 22:42
                                      A TY NIGDY NIE CZYTALES o odkryciach, gdzie obok siebie znaleziono odciski
                                      ludzkie i dinozaurow?
                                      Ha, ha, ha,

                                      Jerzy
                                  • Gość: Palnick Re: Bajka dla Palnicka - bardzo mi się podoba ! IP: *.stenaline.com 25.09.03, 14:20
                                    Jerzy jesteś cool!
                                    Dotrzymałeś warunków w 100%. Nie napomknąłeś NIC o Biblii! Jestem wręcz
                                    zachwycony. Nie znam innego takiego Twojego tekstu. Skopiowałem go na pamiątkę.
                                    Nawiasem mówiąc, to ja po niewczasie stwierdziłem, że prosząc Cię o 12 zdań być
                                    może nawiązałem nieświadomie do 12 apostołów :)))
                                    Nie zgadzam sie z Konkretnym, poddajacym w wątpliwość zawartość merytoryczną
                                    Twojego dzieła. Nie umawialismy sie, że nie moze to być pure nonsens ;)).
                                  • Gość: Palnick Bajka dla Jerzego. IP: *.stenaline.com 25.09.03, 14:49
                                    Postanowiłem ci sie zrewanżować "bajką" choc nie ma ona najważniejszego waloru
                                    Twojego dzieła - nie jest moim orginalnym dziełem.
                                    To taki dowcip o bardzo zacietrzewionym myśliwym... ;)

                                    Poszedł myśliwy na polowanie i zobaczył niedźwiedzia.
                                    Wymierzył, strzelił. Podchodzi...a tu niedźwiedź zrywa się na z ziemi,
                                    kładzie mu łapę na ramieniu i mówi:
                                    - wiesz stary, ja mam taka zasadę: jak ktoś mnie nie upoluje - robi mi laskę!
                                    Kilka dni później, myśliwy uzbrojony w sztucer 40 mm z kulami na słonie,
                                    znowu podkrada się do niedźwiedzia.
                                    Wymierzył, strzelił. Podchodzi, a niedźwiedź zrywa się z ziemi i mówi:
                                    - stary, zasady już znasz!
                                    Wkurzył się myśliwy. Załatwił granatnik przeciwpancerny i zasadził się na
                                    niedźwiedzia. Kiedy ten wylazł z krzaków myśliwy wystrzelił do niego. Po chwili
                                    z chmury dymu wyłazi niedźwiedź, idzie do myśliwego i mówi:
                                    - coś mi się wydaje stary, że ty tu wcale nie przychodzisz polować!

                                    Przemyśl to Jerzy ;)))
                                    • Gość: Jerzy Proszę o wyjaśnienie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.09.03, 13:33

                                      Nie kapuję twojej bajki.
                                      Za trudna dla mnie. Możesz wyjaśnić toroszeczkę?
                                      • Gość: Palnick Uprzejmie wyjaśniam. IP: *.stenaline.com 15.10.03, 02:40
                                        Osobnik owładnięty pasją przechodzącą w zacietrzewienie (nawet w dobrej wierze)
                                        często osiąga niechciany skutek. Czasem nawet tego nie zauwazajac ;)
                          • Gość: ppp A z kim i o co chcesz walczyc? IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.09.03, 10:01
                            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                            > Gdybym odłożył Biblię, nie miał bym czym walczyć,

                            Jesli zakladam wszyscy pozwalaja Ci poszukiwac sensu zycia (doczesnego i
                            posmiertnego) w Biblii, to o co chcesz walczyc? Z kim i najwazniejsze - O CO?

                            Kto Biblia wojuje od Biblii ginie...
                            • Gość: Palnick Re: A z kim i o co chcesz walczyc? IP: *.stenaline.com 25.09.03, 10:06
                              Gość portalu: ppp napisał(a):

                              > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                              >
                              > > Gdybym odłożył Biblię, nie miał bym czym walczyć,
                              >
                              > Jesli zakladam wszyscy pozwalaja Ci poszukiwac sensu zycia (doczesnego i
                              > posmiertnego) w Biblii, to o co chcesz walczyc? Z kim i najwazniejsze - O CO?
                              >
                              > Kto Biblia wojuje od Biblii ginie...
                              ---------------
                              Zgadzam się całkowicie. Mozna by też powiedzieć - trawestujac powiedzenie o
                              małpie i brzywtwie : Zabierzcie Jerzemu Biblię. Ale on nie zrozumie, że chodzi
                              o to żeby nie zrobił sobie krzywdy. Pomyśli, że chcemy mu czegoś zabronić i
                              dalej bedzie walczył ... z cieniem...swoim ;)
                            • Gość: Jerzy A choćby ze bzdurami ateizmu i ewolucjonizmu IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 11:47
                              Gość portalu: ppp napisał(a):

                              > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                              >
                              > > Gdybym odłożył Biblię, nie miał bym czym walczyć,
                              >
                              > Jesli zakladam wszyscy pozwalaja Ci poszukiwac sensu zycia (doczesnego i
                              > posmiertnego) w Biblii, to o co chcesz walczyc? Z kim i najwazniejsze - O CO?
                              >
                              > Kto Biblia wojuje od Biblii ginie...

                              Widzisz ppp,
                              Toczy się wielka wojna ideologiczna o umysły ludzi :-) Serio,
                              Ateiści przystąpili do szturmu na wszelkie wartości religijne, nie przebierając
                              w środkach, od insynuacji przez szyderstwa po rzekomo naukowe dowody na
                              nieistnienie Boga.
                              A jesli ktoś im sie przeciwstawi, to zapewne brakuje mu rozumu, zdolności do
                              samodzielnego myslenia, itd..
                              Z Biblią ateiści nie moga sobie poradzić, więc próbuja ją wyeliminować z
                              dyskusji.

                              Jerzy


                              • Gość: ppp To czemu... IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.09.03, 11:59
                                ...nie pozwolisz kazdemu wierzyc w to co chce? Czyz Sad Ostateczny nie rozwiaze
                                tej sprawy? Czy czujesz sie w roli wyreczania Boga w ocenie postaw do wiary?
                                Jesli atak ateistow i ewolucjonistow stwierdza, ze dzis kolor zielony umownie
                                nazywamy niebieskim, zmieni cos w Twoim zakorzenionym postrzeganiu koloru
                                zielonego? Czyzbys bronil swojego "powatpienia" przed atakami ateistow?
                                Przeciez to TY wiesz lepiej co jest dla CIEBIE dobre. Walczac z ateistami
                                walczysz ze swoja slaba wola - tak mysle. Czego obawiasz sie w walce o umysly
                                ludzkie? Kto ma prawo wladania umyslami ludzkimi?
                                • Gość: Jerzy Re: To czemu... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.09.03, 18:50

                                  Drogi ppp,
                                  czy ja mam podejmowac polemike z twoimi domyslami na temat moich pogladow i
                                  motywacji?
                                  Chocbys nawet trafil i odkryl oje motywacje, to nie znaczy, ze obaliles moja
                                  argumentacje ...



                                  Gość portalu: ppp napisał(a):

                                  > ...nie pozwolisz kazdemu wierzyc w to co chce? Czyz Sad Ostateczny nie
                                  rozwiaze
                                  > tej sprawy? Czy czujesz sie w roli wyreczania Boga w ocenie postaw do
                                  wiary?

                                  BOG dal nam swoje slowo, abysmy mogli go poznac. Jesli je ktos przekreca i
                                  utrudnia innym poznanie Boga, to ci ktorzy znaja Biblie powinni te przekrety
                                  ujawniac.

                                  > Jesli atak ateistow i ewolucjonistow stwierdza, ze dzis kolor zielony umownie
                                  > nazywamy niebieskim, zmieni cos w Twoim zakorzenionym postrzeganiu koloru
                                  > zielonego? Czyzbys bronil swojego "powatpienia" przed atakami ateistow?

                                  Psychologizujesz i to blednie. Ja nie mam watpliwosci co do istnienia Boga.

                                  > Przeciez to TY wiesz lepiej co jest dla CIEBIE dobre. Walczac z ateistami
                                  > walczysz ze swoja slaba wola - tak mysle. Czego obawiasz sie w walce o umysly
                                  > ludzkie? Kto ma prawo wladania umyslami ludzkimi?

                                  Odnies to ostatnie zdanie rowniez do siebie. Dlaczego wchodziy o ykusji z
                                  Jerzym?
                                  • Gość: ppp Alez skadze, nic z tych rzeczy.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 19:23
                                    Gość portalu: Jerzy napisał:
                                    > czy ja mam podejmowac polemike z twoimi domyslami na temat moich pogladow i
                                    > motywacji?
                                    > Chocbys nawet trafil i odkryl oje motywacje, to nie znaczy, ze obaliles moja
                                    > argumentacje ...

                                    Ja nie chce obalac Twojej argumentacji, chce poznac Twoje poglady i motywacje
                                    to prawda, ale nie chce niczego obalac, po prostu szanuje Twoj wybor, tylko
                                    faktycznie chce poznac motywacje.

                                    > Psychologizujesz i to blednie. Ja nie mam watpliwosci co do istnienia Boga.

                                    Ja tez nie mam, ale nie jestem przekonany czy Biblia to wlasnie "TO" slowo,
                                    zwazywszy ze nie znasz oryginalu, a to co dzis masz przy sobie to "lekko -
                                    mocna" modyfikacja "Slowa Bozego".

                                    >> Kto ma prawo wladania umyslami ludzkimi?
                                    >
                                    > Odnies to ostatnie zdanie rowniez do siebie Dlaczego wchodziy o ykusji z
                                    > Jerzym?

                                    Ja nie wladam umyslami, ja chce poznac motywacje tych co roszcza do tego sobie
                                    prawo.
                                    • Gość: Jerzy Re: Alez skadze, nic z tych rzeczy.... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.09.03, 22:38
                                      Argumetujesz slomianym ludzikiem, przypisujac mi roszczenia do wladania nad
                                      umyslami ludzi.
                                      A moja motywacja jest prosta:
                                      Kocham Pan Boga i chce innym dac szanse Jego poznania.
                                      Oferta to nie chec wladania nad umyslami, chyba ze wszystko bedzie manipulacja
                                      z nastawieniem na osiagniecie pewnych korzysci.

                                      A JESLI IDZIE O TEKST BIBLII; TO JEST ON WIERNIEJSZY OD JAKIEGOKOLWIEK DZIELA
                                      LITERACKIEGO ZE STAROZYTNOSCI. Rzekome bledy merytoryczne popelnione przez to
                                      woda na mlyn liberalnych teologow i ateistow.

                                • Gość: Rzeczowy Bardzo dobrze powiedziane IP: 209.234.157.* 28.09.03, 14:08
                                  Tzw. wierzacy zwyczajnie sie boja zachwiania ich
                                  slabiutkiej wiary rzeczowymi informacjami. Wiedza i
                                  prawda ich zabijaja.
                                  • Gość: Jerzy A co to jest prawda? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.09.03, 17:45
                                    Gość portalu: Rzeczowy napisał(a):

                                    > Tzw. wierzacy zwyczajnie sie boja zachwiania ich
                                    > slabiutkiej wiary rzeczowymi informacjami. Wiedza i
                                    > prawda ich zabijaja.

                                    Takie pytanie zada kiedys Pilat Jezusowi, ale nie chcial uz uslyszec
                                    odpowiedzi - wyszedl.
                                    Chrzescijanie nie boja sie prawdy naukowej czy religijnej. Jedna i druga
                                    potwierdza istnienia Boga. Ateisci boja sie prawdy, dlatego uparcie bronia
                                    bzdurnych teorii, jak chocby ewolucji. Nie chca przyjac do wiadomosci, ze nie
                                    maja ani jednego dowodu na makroewlucje. Wiesz o czym pisze?

                                    Jerzy
                                    • Gość: Ciekawy Re: A co to jest prawda? IP: *.ipt.aol.com 28.09.03, 21:17
                                      A powiedz mi, kto ci opowiadal o potwierdzeniu przez naukowcow tego co wylo w
                                      Bibli. Ty masz chlopie albo fantazje albo zlych informatorow. Prawde o KK mozna
                                      znalezc w bardzo wielu ksiazkach i dokumentach. Zdewociale owieczki boja sie
                                      tej prawdy jak ognia, bo ona szkodzi ich dobremu, nieswiadomemu niczego
                                      samopoczuciu. Tylko rozum ludzki i uczciwe badania oparte na uczciwych
                                      dokumentach lub innych dowodach mowia prawde.Slyszales pewnie o rekopisach
                                      biblii znalezionych nad Morzem Martwym. Czy nawet to nie bylo w stanie wytracic
                                      cie z twojego slepego zaufania ?
                                      • Gość: Jerzy Re: A co to jest prawda? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.09.03, 21:51
                                        Drogi Ciekawy,
                                        A co to niby mialoby mnie wytracic z mojego "slepego" zaufania?
                                        Skad zalozenie, ze moje zaufanie jest slepe?

                                        Tak ufasz rozumowi? I co on ci mowi, na przyklad o pochodzeniu zegarka? Ze
                                        powstal przez przypadek? Nie, jestes przekonany, ze mial swego stworce.
                                        A co ci ten rozum mowi o pochodzeniu czlowieka? Ze mial swego stworce? To
                                        stweordzenie odrzucisz o powiesz, ze powstal przez przypadek.

                                        Dobrze opisalem twoj rozum?
                              • Gość: ppp Czyli bronisz swojego powatpienia... i jeszcze... IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.09.03, 12:01
                                Wiem z kim chcesz walczyc, ale nie odpowiedziales o co chcesz walczyc.
                                • Gość: Jerzy Abys poznal ZBAWIENIE IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.09.03, 18:54
                                  Gość portalu: ppp napisał(a):

                                  > Wiem z kim chcesz walczyc, ale nie odpowiedziales o co chcesz walczyc.

                                  Walczyc, to wielkie slowo, ale niech bedzie.
                                  Moja rola to przedstawianie tego, co mowi Biblia, aby tacy ludyie jak np. ty,
                                  mogli poznac zbawienie.
                                  Czy wiesz, ze dopoki nie narodzisz sie na nowo, grozi ci wieczne potepienie?
                                  Serio! Gdyby mi twoj los byl obojetny, to bym ci o tym nie mowil.

                                  Jerzy
                                  • Gość: ppp ZBAWIENIE? a co na to Hinduisci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 19:27
                                    Umra w potepieniu? tak jak 70% calej ludzkosci, bo nie poznali drogi do
                                    zbawienia przez Biblie? Czy Twoi przodkowie (jakies 10 pokolenie temu) umarli w
                                    potepieniu?
                                    • Gość: Jerzy Zostaw to Panu Bogu, IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.09.03, 21:37
                                      Ciekawe, ze czesto ludzie, ktorym z Bogiem nie po drodze, zadaja pytanie, a co z
                                      tymi, ktorzy nie poznali Jezusa.
                                      Zostaw to Bogu, on wie, jak by zareagowali, gdyby o Jezusie uslyszeli.
                                      Pawel, przemawiajac na Aeropagu, (Dzieje 17), powiedzial, ze Bog puszczal
                                      plazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszystkich ludzi, aby sie
                                      upamietali ...
                                      Jak ty reagujesz na ewangelie? Mam wrazenie, ze jej jeszcze nie poznales na tyle,
                                      aby ja zrozumiec.
                                      • Gość: Rzeczowy Matko Boska, co za dewot w protestanckim wydaniu IP: 130.94.107.* 27.09.03, 23:09
                                        Jurek, czlowieku ! Nie czytaj ty tak tej biblii. masz
                                        krotkie zycie, nie trac czasu ! Staraj sie tylko wcielic
                                        w rzeczywistosc swoje zasady. Jestem pewien, ze bardzo
                                        ok i wielu ludzi mogloby miec z nich pozytek.

                                        Pozdrawiam. Wez sie do zycia !
                                        • Gość: Jerzy Ateista wzywa Matki Boskiej, gdy jego kres bliski IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.09.03, 17:50
                                          Gość portalu: Rzeczowy napisał(a):

                                          > Jurek, czlowieku ! Nie czytaj ty tak tej biblii. masz
                                          > krotkie zycie, nie trac czasu ! Staraj sie tylko wcielic
                                          > w rzeczywistosc swoje zasady. Jestem pewien, ze bardzo
                                          > ok i wielu ludzi mogloby miec z nich pozytek.
                                          >
                                          > Pozdrawiam. Wez sie do zycia !


                                          Tak sie na ogol dzieje teitami, ktorzy odeszli od katolicyzmu, kiedy czuja, ze
                                          kres ich bliski :-)

                                          Wzialem sie do zycia, kiedy poznalem Jezusa.
                                          Rzeczwoy, czy oprocz emocjonalnego i drwiacego jezyk, mozesz sklecic choc jeden
                                          argument merytoryczny?

                                      • Gość: Rzeczowy Re: Zostaw to Panu Bogu, IP: 209.234.157.* 28.09.03, 14:17
                                        Twoja odpowiedz jest bardzo niestety prymitywna, panie
                                        Jerzy. To zwyczajne wymigiwanie sie demagogia. Jezeli
                                        nie wiesz co odpowiedziec, mowisz - zostaw to Panu Bogu
                                        i zalatwiasz tym wszelkie watpliwosci, zwlaszcza swoje,
                                        bo z pezwnoscia nie twojego oponenta, dla ktorego twoj
                                        Bog nie istnieje.
                                        • Gość: Jerzy Re: Zostaw to Panu Bogu, IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.09.03, 19:10

                                          Jesli dla mojego oponenta Bog nie istnieje, to dlaczego zadaje takie pytania?
                                          Jesli mu jest mily los tych ludzi, to niech sie nawroci i niech idzie im glosic
                                          dobra nowine o Zbawieniu.
                                          To samo dotyczy ciebie.
                                          Nie wszystko Pan Bog nam objawil i nie ma czlowieka, ktory by znal wszystkie
                                          odpowiedzi. Jesli jest ktos, kto jest pewny odpowiedzi na to pytanie, to moze
                                          odpowie.
                                          Ja jestem pewien dwoch rzeczy, ze ci, ktorzy uwierzyli w Jezusa, maja zycie
                                          wieczne, a ci, ktorzy go odrzucili, sa pod wyrokiem wiecznego potepienia, chyba
                                          ze upamietaja jeszcze za zycia.
                                          • Gość: ppp Jesli to ja jestem oponentem :), to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.03, 21:41
                                            nie twierdze, ze Bog nie istnieje, ale nie wierze w "fizyczne" dowody istnienia
                                            Boga napisane przez uczniow, chocby ich nauczycielem byl ktos kto powiedzial,
                                            ze jest jego synem. Bog byc moze jest, moze nawet na pewno istniec, ale wiara w
                                            Niego nie musi sie opierac na "fizycznych" dowodach, chocby byla to Biblia,
                                            Koran, malunki pustynne Aztekow, czy piramidy egipskie. Ktos kto z zalozenia
                                            potrzebuje oprzec swoja wiare na jakimkolwiek dowodzie "fizycznym" - a takim
                                            jest Biblia czyni sie takim samym jak ci, ktorzy "fizycznie" dowodza fakt
                                            nieistnienia Boga podwazajac kazdy fizyczny objaw wiary.
                                            • Gość: Jerzy Re: Jesli to ja jestem oponentem :), to... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.09.03, 21:55
                                              Przemysl jeszcze raz sprawe zmartwychwstania Jezusa.
                                              Zapowiedzial, ze umrze i zmartwychwstanie.
                                              W osobie Jeusa wypelnio sie okolo 100 proroctw Starego Testamentu.

                                              Poczytaj na poczatek ew. Mateusza, ile razy pisze, "aby sie wypelnilo"
                                              • Gość: ppp Przeczytam, bo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.03, 23:51
                                                dawno, bardzo dawno tego nie robilem. Obecnie KK takze namawia do czytania
                                                Biblii, przynajmniej w niektorych miejscach :)

                                                > W osobie Jeusa wypelnio sie okolo 100 proroctw Starego Testamentu.

                                                Ale.. zwroc uwage na polityczna sytuacje ówczesnej Palestyny.
                                                Ktos musial to wypelnic. Wtedy bylo to niezbedne. Zwroc uwage na historyczne
                                                fakty w tym czasie w tamtym miejscu. Niektore religie ciagle czekaja na
                                                swojego "mesjasza" - te religie niestety juz sie spoznily (badz
                                                przegapily) "ten" moment.

                                                Jaka role spelnil wowczas "politycznie" Nowy Testament? Zwroc uwage na
                                                role "ludu" i "tyrana". Czy Biblia nie spelnia takze roli "moralnego"
                                                elementarza? Czy objawienie "mesjasza" to czasami nie okazja na odnowienie
                                                wiary? Czy tak sie nie stalo?
                                                • Gość: Jerzy Re: Przeczytam, bo... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.09.03, 19:02
                                                  Kilka refleksji wpisuję do twojego tekstu:

                                                  Gość portalu: ppp napisał(a):

                                                  > dawno, bardzo dawno tego nie robilem. Obecnie KK takze namawia do czytania
                                                  > Biblii, przynajmniej w niektorych miejscach :)

                                                  To świetnie, że zabierzesz się za lekturę Biblii. Szkoda, że tak wielu
                                                  wypowiada się negatywnie na jej temat, nie mając o niej pojęcia, a negatywne
                                                  opinie przejeło z literatury antybiblijnej.

                                                  Jeśli idzie o KK, to bardzo dobrze, że zachęcaja ludzi do czytania Biblii;
                                                  dobrzez by było, gdyby pozwolono ludziom samodzielnie szukać interepretacji.
                                                  Kiedy oświadczenia Magisterium pełnią rolę instrukcji do zrozumienia Biblii,
                                                  wtedy mamy to samo, co ze Strażnicą u Świadków Jehowy.

                                                  >
                                                  > > W osobie Jeusa wypelnio sie okolo 100 proroctw Starego Testamentu.
                                                  >
                                                  > Ale.. zwroc uwage na polityczna sytuacje ówczesnej Palestyny.
                                                  > Ktos musial to wypelnic. Wtedy bylo to niezbedne. Zwroc uwage na historyczne
                                                  > fakty w tym czasie w tamtym miejscu. Niektore religie ciagle czekaja na
                                                  > swojego "mesjasza" - te religie niestety juz sie spoznily (badz
                                                  > przegapily) "ten" moment.

                                                  Nie wiesz o czym piszesz. Te fakty, które się wypełniły w Jezusie były
                                                  zapowiedziane kilkaset lat wcześniej.

                                                  Wiele proroctw dotyczących Mesjasza jeszcze się nie wypełniło, gdyż wiążą się z
                                                  wydarzeniami, które dopiero nastąpią, jak pochwycenie koscioła, sądy Boże,
                                                  powtórne przyjście Chrystusa na ziemię, tysiącletnie króletswo.
                                                  Ale, skoro proroctwa dotyczące pierwszego przyjścia wypełniły się literalnie,
                                                  to i ta druga grupa proroctw tak się wypełni.

                                                  >
                                                  > Jaka role spelnil wowczas "politycznie" Nowy Testament? Zwroc uwage na
                                                  > role "ludu" i "tyrana". Czy Biblia nie spelnia takze roli "moralnego"
                                                  > elementarza? Czy objawienie "mesjasza" to czasami nie okazja na odnowienie
                                                  > wiary? Czy tak sie nie stalo?

                                                  Nie wiem o jakiej politycznej roli mówisz. Pan Bóg nie dał nam swego objawienia
                                                  ze względów politycznych, lecz po to, abysmy mogli żyć w społeczniości z Nim i
                                                  wharmonii ze sobą nawzajem bez względu na system polityczny.
                                                  Jeśli NT był wykorzystywany do celów politycznych, to nie było to zamierzeniem
                                                  Jezusa, któy powiedział, że Jego królestwo nie jest z tego świata.
                                                  Ponadto, wcześniej odrzucił koronę, która ccieli mu włożyć na głowę Żydzi.



                                  • Gość: Rzeczowy Re: Abys poznal ZBAWIENIE IP: 209.234.157.* 28.09.03, 14:12
                                    Skad ta pewnosc, towarzyszu Jerzy ? Czyzbys odkryl
                                    kamien filozoficzny dzieki twojej ksiazce ? Moglyby ci
                                    pozazdroscic najùocniejsze glowy tego swiata !
                                    • Gość: Jerzy Re: Abys poznal ZBAWIENIE IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.09.03, 19:13
                                      Biblia jest dostepna kazdemu. To nie moja wina, ze nie masz o niej pojecia.
                                      Ponadto, probujesz skojarzyc mnie z komunistami. Przyjacielu, komunisci grozili
                                      mi kara smierci, a katolicy, jak ty, drwia ze mnie.
                                      Zaszczyt to dla mnie.

                                      Jerzy
                              • Gość: Rzeczowy Mowisz jak kazdy przemadrzaly nieuk ! IP: 130.94.107.* 25.09.03, 12:19
                                Religia tlumaczy wszystko w prosty sposob _ nie potrzeba
                                sie uczyc, bo wystarczy jedna, dwie ksiazki dla
                                madrzejszych, a dla glupszych coniedzielne kazanie w
                                kosciele i wszystko jest latwe i proste jak drut. Nauka
                                psuje ustalony w ten sposob porzadek rzeczy, jest wiec
                                zbrodnia.
                                • Gość: Jerzy O jakiej religii mowisz IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.09.03, 18:56
                                  Gość portalu: Rzeczowy napisał(a):

                                  > Religia tlumaczy wszystko w prosty sposob _ nie potrzeba
                                  > sie uczyc, bo wystarczy jedna, dwie ksiazki dla
                                  > madrzejszych, a dla glupszych coniedzielne kazanie w
                                  > kosciele i wszystko jest latwe i proste jak drut. Nauka
                                  > psuje ustalony w ten sposob porzadek rzeczy, jest wiec
                                  > zbrodnia.

                                  Nie wiem o jakiej religii mowisz. Zgeneralizowales byc moze swoje oswiadczenia
                                  i przeprojektowales na wszystkie religie.
                                  Chrzescijanstwo jestw wezwaniem do intelektualnego rozwoju. Ty go jeszcze nie
                                  poznales.
                                  • Gość: Rzeczowy Re: O jakiej religii mowisz IP: 209.234.166.* 28.09.03, 14:23
                                    jaka korzysc ma spoleczenstwo z tzw. intelektualnego
                                    rozwoju religiantow, czyli zindoktrynowanych przez
                                    religie pseudointelektualistow, zdolnych tylko do
                                    powtarzania religijnych maksym. Zamiast tracic czas na
                                    czytanie "swietych" ksiazeczek i czcza gadanine ludzie
                                    ci powinni sie zajac studiowaniem nauk spolecznie
                                    uzytecznych, chociazby ekonomii, informatyki, fizyki,
                                    zoologi itd.
                                    • Gość: Jerzy A ty z jakiej ksiazeczki maksymy przytaczasz? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.09.03, 19:16

                                      A ty z jakiej ksiazeczki maksymy przytaczasz?

                                      A ponadto, jaka etyka sie kierujesz? Na jakiej podstawie myslisz, ze twoje
                                      poglady sa lepsze od moich? W oparciu o jaki absolut dokonujesz tej oceny?
                              • Gość: Palnick Jerzy ty walczysz sam ze sobą i swoim cieniem. IP: *.stenaline.com 25.09.03, 12:41
                                Próbujesz Biblią stłumić każdy przejaw własnych wątpliwości - a musisz je mieć
                                choćby jako uboczny produkt zaczytywania sie świetą księgą. Też dlatego, że
                                myślami nie da sie całkowicie sterować.
                                Walczysz o to, żeby samemu być przekonanym bez wątpliwosci, że Biblia jest
                                receptą na wszystko.
                                Czy ktos zabrania Ci tej walki?
                                Tobie to jednak nie wystarcza. Ty chcesz wszystkich wokół skroić według
                                własnego wymyślonego szablonu. Tego, który starasz sobie narzucić Biblią.
                                Czego Ty sie boisz Jerzy? Dlaczego tępisz u siebie samodzielne myslenie?
                                Dlaczego uznałeś, że ideałem jest całkowite poddanie siebie Biblii?
                                Pytam z ciekawosci. Nie krytykuje Cię choć zadziwiasz mnie nieustannie.
                                • Gość: Jerzy Czy twoje myslenie jest samodzielne IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.09.03, 21:56
                                  Kiepski z ciebie psycholog, ale to juz inna sprawa.
                                  Biblia rozwiala moje wapliwosci co do istnienia Boga i im bardziej ja stosuje w
                                  praktyce, tym bardziej widze, ze Slowo Boze jest zywe i skuteczne.
                                  Pytanie - czy ktos zabrani mie tej walki - jest troche niezrecznie sformulowane.
                                  Sprobuj sobie am na nie odpowiedziec.
                                  Jeslli ktos szydzilby z dziewczyny, ktora zamierzales poslubic, czy bylby za czy
                                  przeciw towim uczuciom? To aluzja do ateistow.
                                  KK przez wieki zabranial ludziom poznawac Biblie. Obecne pokolenia sa w lepszej
                                  sytuacji, choc walka o poznawanie Biblii toczy sie na innym poziomie.
                                  KK nadal kazdemu kluczowemu terminowi z Biblii zupelnie inne znaczenie i trudno
                                  jest sie ludziom wyplatac z tych kolein myslowych. Nawet jesli odrzuca calkowicie
                                  chrzescijanstwo, nadal w wielu rzeczach mysla katolickimi kategoriami. Dlatego
                                  dyskusja z ateistami o Bogu musze brac pod uwage to, ze ich wyobrazenia o Bogu
                                  zotaly wyniesione z katolicyzmu, a nie z Biblii.

                                  Ja sie nie boje niczego. To raczej ateisci boja sie moich argumentow, inaczej,
                                  moje argumenty burza ich poczucie bezpieczenstwa. Mysleli, ze odrzucajac
                                  katolicyzm poradzili sobie z Bogiem, a tu nagle jakis Jerzy burzy im te argumenty.

                                  A to, ze mowie innym o Biblii, daje mi wiele satysfakcji. Ponadto, jest to
                                  wypelnianiem polecenie Jezusa: idzcie i czyncie uczniami wszystkie narody ...
                                  uczac je przstrzegac wszystkiego, co przykazalem.
                                  Polacy nie maja pojecia o tym, co Jezus przykazal. Trzeba ich zatem roznymi
                                  sposobami sprowokowac albo zachecic do Poznawania Biblii.

                                  Podaj mi definicje samodzielnego myslenia.
                                  Czy twoje myslenie jest samodzielne? Czy tez raczej uksztaltowane przez pewne
                                  informacje z zewnatrz? Czy wybierasz zrodla informacji o swiecie? Ja tez. Moje
                                  myslenie jest tak samo samodzielne jak twoje.
                                  Ja jestem w mysleniu wolny, tobie sie wydaje, ze jestes wolny. Moze to kiedys
                                  zrozumiesz.

                                  Jerzy



                                  • Gość: Palnick Jerzyzm - wiesz co to jest? IP: *.stenaline.com 28.09.03, 01:55
                                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                    Ja sie nie boje niczego. To raczej ateisci boja sie moich argumentow, inaczej,
                                    moje argumenty burza ich poczucie bezpieczenstwa. Mysleli, ze odrzucajac
                                    katolicyzm poradzili sobie z Bogiem, a tu nagle jakis Jerzy burzy im te
                                    argumenty.

                                    A to, ze mowie innym o Biblii, daje mi wiele satysfakcji. Ponadto, jest to
                                    wypelnianiem polecenie Jezusa: idzcie i czyncie uczniami wszystkie narody ...
                                    uczac je przstrzegac wszystkiego, co przykazalem.
                                    Polacy nie maja pojecia o tym, co Jezus przykazal. .

                                    Ja jestem w mysleniu wolny, tobie sie wydaje, ze jestes wolny. Moze to kiedys
                                    zrozumiesz.
                                    >
                                    > Jerzy
                                    -----------------------
                                    "Ilekroć uwierzyłem, że słyszę głos boży, z czasem orientowałem się, że
                                    ubóstwiałem własny głos" - mówi jeden z bohaterów "Żartu" Milana Kundery.

                                    Określmy słowem "jerzyzm" ubóstwienie własnego głosu - fundamentalistyczne
                                    przekonanie o prawie forsowania własnych celów i przełamywania wszelkich oporów
                                    na tej drodze.
                                    • Gość: Jerzy A moze "kaganizm", albo "palnickizm" IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.09.03, 22:04

                                      Drogi PALNICKU;

                                      Rownie dobrze moglbys stworzyc termin kaganizm albo palickizm, jako
                                      oportunistyczne negowanie jakiejkolwiej idei postulujacej istnienie Boga.

                                      W kwestii negacji Bozego dzialania jestes podobny do saduceuszy z czasow
                                      Jezusa, ktorzy odrzucali istnienie swiata duchowego,
                                      Nawet gdy byli swiadkami glosu z nieba, kiedy Bog Ojciec zlozyl swiadectwo, ze
                                      Jezus jest Jego umilowanym Synem, stweirdzili, ze to musial byc grzmot.
                                      Odrzucajac ponadnaturalnosc, musieli znalesc na wszystko naturalne wyjasnienie.

                                      Ja bazuje na tym, co Bog powiedzial, a co zostalo spisane przez tych, do
                                      ktorych Bog przemawial.
                              • Gość: Krzys52 To ateisci walcza z Biblia, powiadasz? IP: *.proxy.aol.com 25.09.03, 20:01
                                Z Biblią ateiści nie moga sobie poradzić, więc próbuja ją wyeliminować z
                                dyskusji.
                                .
                                ;;
                                Interesujace. Jeszcze nigdy nie spotkalem ateisty, ktory bralby Biblie na
                                powaznie.
                                .
                                A jaki jest sens dyskutowania z tresciami biblijnymi gdy nie bierze sie ich
                                serio(?)
                                .
                                K.P.

                                • Gość: Jerzy Re: To ateisci walcza z Biblia, powiadasz? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.09.03, 18:58
                                  Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                                  > Z Biblią ateiści nie moga sobie poradzić, więc próbuja ją wyeliminować z
                                  > dyskusji.
                                  > .
                                  > ;;
                                  > Interesujace. Jeszcze nigdy nie spotkalem ateisty, ktory bralby Biblie na
                                  > powaznie.
                                  > .
                                  > A jaki jest sens dyskutowania z tresciami biblijnymi gdy nie bierze sie ich
                                  > serio(?)

                                  Krzysiu, popatrz na inne watki, jak ateisci staraja sie zdeprecjonoac Biblie do
                                  rzedu mitow.

                                  > K.P.
                                  >
                                  • Gość: Rzeczowy Re: To ateisci walcza z Biblia, powiadasz? IP: 209.234.157.* 28.09.03, 16:35
                                    A skad ty wiesz,czlowieku, ze nie jest mitem ? Tacy jak
                                    ty wierza rowniez w Czerwonego Kapturka.
                                    • Gość: Jerzy Kiepsko u ciebie z rzeczowoscia IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.09.03, 19:18
                                      Jedno zdanie a caly stos sofizmatow:
                                      emocjonalny jezyk,
                                      przypisywani pogladow,
                                      generalizowanie
                                      i skakanie do wnioskow.

                                      Kiepsko u ciebie z rzeczowoscia
                              • Gość: Ed Re: A choćby ze bzdurami ateizmu i ewolucjonizmu?? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.03, 22:44
                                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                > Widzisz ppp,
                                > Toczy się wielka wojna ideologiczna o umysły ludzi :-) Serio,
                                > Ateiści przystąpili do szturmu na wszelkie wartości religijne, nie
                                przebierając
                                >
                                > w środkach, od insynuacji przez szyderstwa po rzekomo naukowe dowody na
                                > nieistnienie Boga.
                                > A jesli ktoś im sie przeciwstawi, to zapewne brakuje mu rozumu, zdolności do
                                > samodzielnego myslenia, itd..
                                > Z Biblią ateiści nie moga sobie poradzić, więc próbuja ją wyeliminować z
                                > dyskusji.
                                >
                                > Jerzy
                                >
                                >
                                Jerzy. Znaszhistorię papiestwa zapewne lepiej ode mnie. O te "wartości" chcesz
                                walczyć?
                            • henio56 Re: Autentyczny przypadek 21.03.05, 07:01
                              w połowie lat 80 u.w pracowałem z młodym góralem, który gdzieś tam przystapił
                              do Zielonoświątkowców. Był to przeporządny człowiek, uczynny, niezawistny,
                              skromny, niestety całkowicie uzależniony od Biblli. Gdy przez tydzień nie
                              pojawił sie w pracy, i nie było od niego żadnych wiadomości, postanowiłem go
                              odwiedzić. Gdy przybyłem do miejsca jego zamieszkania,uchylił mi drzwi i kazał
                              iść mi stąd bo rzadzi mną mamona i szatan, ponieważ mówił od rzeczy
                              powiadomiłem jego kierownika który powiadomił rodzinę miłośnika Bibbli.
                              Jak się póżniej okazało, przez tydzień jadł kiełki zbóż, pił wodę i czytał
                              Biblię. Trafił do szpitala dla czubków.
                      • Gość: Kafar Re: KK niszczył Biblię i zakazywał... do JERZEGO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.03, 23:15

                        Http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3301997

                        W 1493 roku zakazano rozpowszechniania "Kroniki Norymberskiej" Hartmana
                        Schedela, ilustrowanej historii świata oraz opowieści o Joannie, która
                        podobno została papieżem w 855 roku (zmarla na rzymskiej ulicy podczas pologu).
                        Podobny los spotkał dzieła Giordano Bruno. Myśliciel tułał się po całej
                        Europie, publikując swoje teorie na temat kosmologii i religii. Były bardzo
                        niewygodne, więc nie znajdowały nigdzie akceptacji. Prześladowany za to
                        uczony skarżył się: "Cenzorzy chcieli zakuć w okowy mojego ducha, z człowieka
                        wolnego, służącego cnocie, chcieli uczynić niewolnika nędznej i głupiej
                        hipokryzji". Wreszcie - by się pozbyć mąciciela - Kościół zafundował mu stos.
                        Widząc, że z Kościołem nie ma żartów, Galileusz odwołał "herezję", którą
                        zawarł w swej książce. Potwierdzał w niej teorię Kopernika, że Ziemia obraca
                        się wokół Słońca, co wówczas było sprzeczne z prawem i nauką Kościoła.
                        W 1599 roku opublikowano pierwszy indeks ksiąg zakazanych - "Index Librorum
                        Prohibitum". Kto chciał przeczytać którąś z ksiąg umieszczonych na liście,
                        musiał uzyskać pozwolenie władz. Późniejsza wersja "Indexu", autorstwa
                        hiszpańskiego inkwizytora generalnego Sotomayora, zawierała nawet opis
                        technik cenzury. Jeśli książkę uznano za całkowicie zakazaną, palono ją. Gdy
                        była zakazana częściowo, wówczas specjalnym tuszem zamazywano wybrane
                        fragmenty.

                        Historia cenzury to historia ludzkiego cierpienia i walki z tyranią
                        ograniczającą wolność. Niekiedy głupota i hipokryzja cenzorów graniczyła z
                        absurdem. Tysiące "wywrotowych tytułów", które trafiały na stos w imię obrony
                        interesu publicznego czy racji stanu, dziś budzą tylko pobłażliwy uśmiech.
                        Ale z drugiej strony pokazują, jak prężni i uparci potrafią być obrońcy
                        Rozumu.
                        Nawet Biblii nie pozostawiono w spokoju.
                        Jak pisze Jerzy Gracz w książce "Archiwa Watykanu", najbardziej energicznie
                        zabrał się za nią papież Sykstus V (1585--1590).
                        Łacińska wersja Biblii z IV wieku naszej ery - Wulgata - była dziełem św.
                        Hieronima. Zajmowała nadrzędną pozycję nad innymi przekładami. Jej prymat
                        potwierdził dodatkowo sobór trydencki w 1546 roku, stwierdzając, że jest
                        wiernym przekładem pism świętych. Sykstus V doszedł jednak do wniosku, iż
                        najwyższy czas opracować naprawdę doskonałą wersję. Powołał do tego celu
                        specjalną komisję. Kiedy ta, po dwóch latach wytężonej pracy, przedstawiła mu
                        swoje propozycje, wyrzucił uczonych mężów twierdząc, że sam to zrobi
                        najlepiej.
                        Nad dziełem siedział osiemnaście miesięcy, po dwanaście godzin dziennie.
                        Trzymał się głównie tekstu z Louvain, który był jednym z gorszych. Przy
                        niejasnych fragmentach Sykstus V bez skrępowania dodawał kilka słów lub zdań
                        od siebie. Całe fragmenty układał kierując się jedynie własną fantazją.
                        Pomijał też całe wersy, jeśli nie pasowały do jego wizji. W twórczym zapędzie
                        pozmieniał też układ rozdziałów i numerację wersów. Im więcej teologów rwało
                        sobie włosy z głowy, tym bardziej Sykstus zdawał się być zadowolony.
                        Kiedy ukończył swe dzieło, wydał natychmiast bullę uznającą je za jedynie
                        prawdziwe. W cztery miesiące później zmarł.
                        Nowy papież, Grzegorz XIV (1590- -1591) nie mógł spać, myśląc jak całą tę
                        aferę odkręcić. A sprawa nie była łatwa. Mocą papieskiej władzy, pod groźbą
                        ekskomuniki, dzieło Sykstusa zostało narzucone całemu światu
                        chrześcijańskiemu. A pierwsze egzemplarze wyszły już z drukarni. Trzeba też
                        było za wszelką cenę bronić nieomylności papieża. Sposób wybrnięcia z tej
                        nader trudnej sytuacji znalazł dopiero kardynał Bellarmine. Zaproponował
                        Grzegorzowi XIV zorganizowanie "małej" mistyfikacji. Według tego planu
                        należało jak najszybciej wydać nową wersję Biblii i ogłosić, iż Sykstus, już
                        po wydaniu swojej wersji, odkrył wiele błędów popełnionych przez drukarzy
                        i "inne osoby", i że trzeba to poprawić. Tym bardziej że prosił o to na łożu
                        śmierci.
                        W tym samym czasie przeznaczono ogromne sumy na wykupienie pierwszej wersji.
                        Akcja "Biblia Sykstusa" trwała aż do 1592 roku. Dopiero za Klemensa VIII
                        (1592-1605) udało się radosną twórczość Sykstusa wykorzenić.
                        Ci, którzy próbowali przetłumaczyć Biblię na język ojczysty, także mieli
                        kłopoty z cenzurą.
                        Wydanie Roberta Estienne'a z 1528 roku zaatakowali paryscy teolodzy, którzy
                        chcieli powstrzymać jego rozpowszechnienie. Trzy lata wcześniej Anglik
                        Tyndall opublikował tłumaczenie Pisma Świętego. Większość egzemplarzy
                        skutecznie zniszczono - do dziś przetrwały jedynie fragmenty. Autora skazano
                        na śmierć.


                        • Gość: Jerzy Re: KK niszczył Biblię i zakazywał... do JERZEGO IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.10.03, 21:43
                          Dzieki za ten material.
                          KK chce dzisiaj wygladac na instytucje, ktora ZAWSZE szerzyla oswiate i postep.
                          Niestety historia dowodzi, ze nawet Biblia byla ksiega najbardziej
                          przesladowana przez KK, a ci , ktorzy ja promowali, byli obiektem ataku krucjat
                          i inkwizycji.
                          Musze poszukac link do tekstu, gdzie zestawilem papiezy zabraniajacych czytania
                          Biblii.

                          Jerzy
                          • Gość: Jerzy Jak KK niszczył Biblię i zakazywał jej czytania IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.10.03, 21:52

                            Podaje link do watku o stosunku papiezy do Biblii

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=6895&a=7822
      • Gość: Rzeczowy A jest taki ? Pokaz mi go ! IP: 130.94.123.* 27.09.03, 23:00
        Ty jestej, Jerzy dewotem w wydaniu protestanckim. Twoja
        sprawa, o ile ten twoj Bog pozpostaje w sferze prywatnej.
        Dla mnie czytanie opowiastek o takich czy innych bogach
        kjest zwykla strata czasu. mam inne ciekawsze zajecia i
        wiem, ze ani ty ani nikt inny nie jest absolutnie w
        stanie wyjasnic mi skad sie to wszystko wzielo i na czym
        polega. Madrzejsi od nas lamali sobie bezskutecznie nad
        tym glowy latami. Dobrze, ze mieli srodki i mogli sobie
        pozwolic na niepotrzebna strate czasu.
        • Gość: Jerzy Re: A jest taki ? Pokaz mi go ! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.09.03, 19:22

          Widziales kiedys fale radiowa?
          Aby ja odebrac, potrzebny jest specjalny odbiornik.
          Widzisz tego, ktory nadaje?

          Aby "uslyszec" Boga, potrzebny jest specjalny odbiornik w duszy czlowieka. Pan
          Bog go daje ludziom, jesli sie upamietaja.

      • Gość: dominus każda wiara est narzędziem manipulacji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.10.03, 16:16
        rzućcie okiem na egipt - boskość faraona, kary bogów pod postacia choćby
        zaćmienia słońca, rzym boski cezar. Łatwo sterować masami, szcególnie
        nieoświeconymi ( które ciąle istnieją, jak okazuje się w trakcie przeglądania
        tego forum) wykorzystując wyjątkowo zwierzący strach przed śmiercią. Każdy
        kościół żeruje na niechęci do ponoszenia konsekwecji swoich czynów.
        Odpowiedzialność jest większości ludzi obca. Religia - każda - najlepiej
        rozwija się tam gdzie nie ma szkół, gdzie nie ma perspektyw, w końcu tam gdzie
        motłoch ma prawo do podejmowania decyzji, których konsekwencji nie rozumie.

        Dla tych którzy nie wiedzą: systemy totalitarne są konstruowane w oparciu o
        doświadczenia kościoła. Kult jednostki jest tym samym, co monoteizm.
        • Gość: Palnick Szybko nauczyć odruchów, ogłupić i wykorzystać . IP: *.stenaline.com 26.10.03, 20:15
          Wydawać by się mogło, że nauka religii w przedszkolach i szkołach leży w
          interesie kościoła a nie państwa.
          Jest to oczywiste, choć państwu łatwiej manipulować ukształtowanymi
          przez kosciół bezwolnymi ludźmi. Stąd niezrozumiała na pierwszy rzut oka
          symbioza kleru z kazdą władzą - nawet lewicową. Celem ostatecznym nauczania
          religii jest uzyskanie zastraszonego, działajacego odruchowo, bojącego sie
          myśleć parafianina (obywatela).
          Sporą rolę w utrzymaniu tego zaklętego kręgu hierarchowie przewiduja dla
          ogłupionych przez siebie w dzieciństwie rodziców. Oto przykład instrukcji
          wymarzonego przez kler postępowania parafianina z własnym dzieckiem:

          "Niech w waszym domu znajdzie się obraz religijny. To musi być piękny obraz.
          Jezusa, Rodziny Świętej, Matki Najświętszej z Dzieciątkiem. Jeżeli
          Częstochowska, niech to będzie wierna kopia. Wyraźna. Niech dzień będzie
          witany i żegnany pacierzem. I to od najmłodszych lat, od – „Zrób Bozi pa”.
          Dziecko w stronę obrazu zrobi „Boziu, pa, pa”, prześle całusa, a potem
          zacznie się modlić. Na klęczkach. Nie szkodzi, że dziecko jeszcze słabo
          wymawia, że nie pamięta, że nie rozumie, że nie pojmuje, że myli.

          (Ks. Mieczysław Maliński, „Dziennik Polski”, Internet, 4.04.2003)

          Ostatnie zdanie dotyczy wszystkich parafian. Niczego nie muszą rozumieć - mają
          jedynie automatycznie wykonywać pewne czynności. Z naciskiem na ruch ręki z
          banknotem w kierunku tacy.

    • bozena_l Matko boska ile bluznierstw w jednym zdaniu !!! 24.09.03, 19:30
      Gość portalu: Rzeczowy napisał(a):

      > Powiedziec sobie raz na zawsze, ze wszystkie bajki o
      > Panu Bogu, to tylko bajki. Powiedziec sobie,ze to nikt
      > inny ale ludzie decyduja o wlasnym losie. Powiedziec

      Matko boska ile bluznierstw w jednym zdaniu !!! Jak mozna !!! Prosze
      natychmiast wymazac ten watek zanim zbladzona owieczka zacznie rozmyslac nad
      tym zY_ d0mas0nistycznym tekstem !!!
      • Gość: Rzeczowy Re: Matko boska ile bluznierstw w jednym zdaniu ! IP: 209.234.166.* 24.09.03, 19:46
        Dobrze naszprycowanej rzymskokatolickimi bajkami
        owieczce nic nie grozi. Dobrze naszprycowana owieczka ma
        wylaczone szare komorki raz na zawsze.
        • bozena_l Pan zartuje panie Rzeczowy ? 24.09.03, 19:49
          Gość portalu: Rzeczowy napisał(a):

          > Dobrze naszprycowanej rzymskokatolickimi bajkami
          > owieczce nic nie grozi. Dobrze naszprycowana owieczka ma
          > wylaczone szare komorki raz na zawsze.

          Pan zartuje panie Rzeczowy ? owieczki trzeba caly czas ochraniac przed
          propaganda bo co po niektorym letko inteligentniejszym moze cos odbic i co
          wtedy ? Dlatego poswiecilam swoje zycie powiescia erotyczno katolickim o czym
          moze sie pan przekonac na mojej stronie

          z bogiem !
          • Gość: Rzeczowy Re: Pan zartuje panie Rzeczowy ? IP: 130.94.107.* 24.09.03, 19:56
            Widzialem strone, pani Bozeno,gratuluje !
            Mam nadzieje, ze i bladzace owieczki na nia nie trafia.
            Bedzie nas wiecej do pieczenia chleba na forum GW.
            Pozdrawiam i zycze dalszych sukcesow w pracy nad
            owieczkami.
            • bozena_zawsze_dziewica Tak rzadko trafiam na konesera !!! 24.09.03, 19:59
              Gość portalu: Rzeczowy napisał(a):

              > Widzialem strone, pani Bozeno,gratuluje !

              Ach dziekuje, dziekuje !!! Tak rzadko trafiam na konesera !!!

              > Pozdrawiam i zycze dalszych sukcesow w pracy nad
              > owieczkami.

              No co za wspanialy czlowiek !!! Prosze bardzo o propagowanie moje strony
              wszedzie gdzie sie da !!!

              Niech bozia panu w dzieciach wynagrodzi ...

              Nieustajaca w modlitwach - Bozenka L.
              • Gość: Rzeczowy Moze mnie Pani nazywac Rzeczowy ojciec prawiczek IP: 130.94.106.* 24.09.03, 20:04
                To tak miedzy nami. Dlaczego my mezczyzni nie mozemy byc
                prawiczkammi mimo ojcostwa, jak sw.Jozef ?
              • Gość: chello To mi wyglada na prowokacje GW!!!! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.09.03, 23:04
                Jedyna osoba ktora nie ma IP adresu i pieprzy fanfarony antykatolickie
                pod pozorem dewocji.


                bozena_zawsze_dziewica napisa?a:

                > Gość portalu: Rzeczowy napisa?(a):
                >
                > > Widzialem strone, pani Bozeno,gratuluje !
                >
                > Ach dziekuje, dziekuje !!! Tak rzadko trafiam na konesera !!!
                >
                > > Pozdrawiam i zycze dalszych sukcesow w pracy nad
                > > owieczkami.
                >
                > No co za wspanialy czlowiek !!! Prosze bardzo o propagowanie moje
                strony
                > wszedzie gdzie sie da !!!
                >
                > Niech bozia panu w dzieciach wynagrodzi ...
                >
                > Nieustajaca w modlitwach - Bozenka L.
                >


                • Gość: Rzeczowy [...] IP: 130.94.123.* 25.09.03, 00:38
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • Gość: chello Re: To mi wyglada na prowokacje GW!!!! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 25.09.03, 00:48
                    Sluchaj Goebels. Ja nawet nie jestem katolikiem. Prawda jest ze duzo
                    czytam na ten temat i mam zamiar sie ochrzcic. Zimno, zimno!!!!!


                    Gość portalu: Rzeczowy napisa?(a):

                    > A ty pieprzysz fanfarony antykatolickie (bo twoje
                    > glupoty moga tylko od wiary odepchnac) i mimo, ze nie
                    > usilujesz stworzyc wrazenia dewota,czuc cie z daleka
                    > seminarium duchownym !


    • bozena_l Jakies sex party ? 24.09.03, 19:31
      Gość portalu: Rzeczowy napisał(a):

      > Czuje sie wolny i niezalezny od starych kawalerow w
      > czarnych sukienkach wykorzystujacych moja dawna (na
      > szczaescie !)glupote.

      Jakies sex party ? Panowie w czarnych sukniach ? W dodatku kawalery ? Cos mi tu
      pachnie gay pride party !
    • Gość: Palnick Chcącym formalnie usunąć swoje dane z rejestru KK IP: *.stenaline.com 25.09.03, 10:23

      Jak wystąpić z kościoła katolickiego?

      W jaki sposób osoba ochrzczona we wczesnym dzieciństwie, po dojściu do
      pełnoletniości może wystąpić z kościoła katolickiego? Pytanie to słyszałem
      parokrotnie. Kiedyś zostało postawione pani adwokat mającej dyżur w nocnym
      programie "Radia dla Ciebie" przez jednego z dzwoniących słuchaczy i słuchacz
      ten nie otrzymał odpowiedzi.
      Wyjaśniam więc, jakie kroki winna podjąć zainteresowana osoba. Pierwszą rzeczą,
      której należy się dowiedzieć jest informacja o tym, na terenie której diecezji
      położona jest parafia, w której przyjmowało się chrzest. W świadectwie chrztu
      jest zawsze wymieniona nazwa właściwej parafii. Następne kroki polegają na
      zdobyciu adresu właściwej miejscowo kurii metropolitalnej i napisanie
      stosownego listu. Najlepiej taki list jest kierować na ręce kanclerza kurii,
      bądź ewentualnie biskupa ordynariusza. List taki, jak wszelką urzędową
      korespondencję dobrze jest wysłać jako przesyłkę poleconą z potwierdzeniem
      odbioru. W wysyłanym liście należy poinformować o tym, że osoba występująca z
      kościoła posiada dwóch świadków. Muszą to być osoby pełnoletnie i pełnoprawni
      członkowie kościoła katolickiego. Wskazane jest podanie nazwisk i adresów
      zamieszkania świadków. Świadkowie powinni się liczyć z tym, że podane o nich
      informacje mogą być sprawdzane w parafiach, w których aktualnie zamieszkują.
      Osoba występująca może załączyć kserokopię świadectwa chrztu. Można obok
      własnego aktualnego adresu podać nazwę i adres parafii, w której się
      zamieszkuje. Znany jest mi przypadek zbierania informacji o osobie, która
      pragnęła być skreślona z listy ochrzczonych. Przypuszczam, że czyniono to po
      to, by dowiedzieć się, czy list taki napisała osoba w pełni samodzielna i
      zdolna do składania oświadczeń woli (zdrowa i zrównoważona psychicznie). Po
      otrzymaniu listu biskupstwo winno nadać bieg sprawie, po czym w uzgodnionym
      terminie stawiamy się w towarzystwie świadków u proboszcza parafii. Sama
      procedura jest już bardzo krótka - po odczytaniu określonych formuł z kodeksu
      kanonicznego dotyczących głównie utraty praw kościelnych (np. nie można być
      świadkiem na ślubie katolickim, rodzicem chrzestnym) następuje wykreślenie
      osoby zainteresowanej z rejestrów kościelnych.

      Prawo kościelne jest mimo modernizacji prawem archaicznym i w pewien szczególny
      sposób czerpiącym ze wzorów rzymskich. W kościele katolickim chrzest jest
      sakramentem religijnych narodzin "dziecka bożego" we wspólnocie wierzących.
      Stąd też dla administracji kościelnej ma znaczenie miejsce (parafia) przyjęcia
      chrztu.
      • Gość: gelik Re: Chcącym formalnie usunąć swoje dane z rejestr IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 25.09.03, 14:37
        Porownajmy procedure wystapienia z nietolerancyjnego KK
        z procedura wystapienia z tolerancyjnego islamu.
        Mozesz to naswietlic Palnick???
        • Gość: Palnick Re: Chcącym formalnie usunąć swoje dane z rejestr IP: *.stenaline.com 25.09.03, 14:42
          Gość portalu: gelik napisał(a):

          > Porownajmy procedure wystapienia z nietolerancyjnego KK
          > z procedura wystapienia z tolerancyjnego islamu.
          > Mozesz to naswietlic Palnick???
          --------------------
          Nie chcę cie zanudzać ale,

          co myslę o islamie w szczególności:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=5134256
          a o religii w ogóle:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7157283
          Pozdrawiam.


      • Gość: Rzeczowy Jezus Maria ! To jakas paranoja ! IP: 209.234.157.* 26.09.03, 10:23
        Bez porownania latwiej zrzec sie obywatelstwa kraju
        zamieszkalego przez lowiecki.
      • Gość: Rzeczowy Jeszcze pytanie do Palnicka IP: *.gen.twtelecom.net 26.09.03, 10:29
        Czy osoba,stale mieszkajaca za granica, posiadajaca obce
        obywatelstwo nadal tkwi w tych rejestrach polskich ? Czy
        wpisujac sie do jakies innej parafii zagranicznej jeszet
        liczona podwojnie ?
        • Gość: Palnick Re: Jeszcze pytanie do Palnicka IP: *.stenaline.com 27.09.03, 01:11
          Gość portalu: Rzeczowy napisał(a):

          > Czy osoba,stale mieszkajaca za granica, posiadajaca obce
          > obywatelstwo nadal tkwi w tych rejestrach polskich ? Czy
          > wpisujac sie do jakies innej parafii zagranicznej jeszet
          > liczona podwojnie ?
          -----------------
          Obawiam się, że mozesz być liczony podwójnie. Wszak KK chce wykazywać jak
          największą liczebność ;).
    • prawdziwy.oszolom.z.r.m Tu odwaga idzie w parze z głupotą! 25.09.03, 12:59
      • Gość: Ed Re: Zdrowy zmysł po katolicku IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.09.03, 13:59
        "...Trzecim darem wymienionym przez Apostoła Pawła w naczelnym tekście
        jest "duch... zdrowego zmysłu." Zdrowy zmysł jest ten, który może poprawnie
        rozumować na podstawie rozporządzalnej znajomości i wyciągać właściwe wnioski.
        Wśród członków upadłego rodu ludzkiego nie ma doskonale zdrowych zmysłów, gdyż
        wszystkie zmysły są do pewnego stopnia naruszone w równowadze; a wielu
        osobników jest tak niezdrowych, że mówimy o nich, jako będących w obłędzie
        czyli chorych umysłowo..."

        "...gdy Apostoł Paweł mówi o zdrowym zmyśle to nie powołuje się on na ludzkie
        normy zdrowotności umysłowej, lecz na umysł, który jest regulowany wolą Bożą.
        I tutaj znów Słowo Boże wychodzi na sam przód jako główne źródło nauk, które
        wytwarzają zdrowotność umysłu z Boskiego punktu zapatrywania. Do tego stopnia
        posiadamy zdrowy zmysł wymieniony przez Ap. Pawła, gdy wyrzekamy się swoich
        własnych rozumowań, a przyjmujemy za nasze kierownictwo nauki ..."
        straze.rpc.pl/1969/5/3.htm#6
        • Gość: Rzeczowy Re: Zdrowy zmysł po katolicku IP: 209.234.160.* 25.09.03, 14:10
          I teraz mamy jasna odpowiedz na temat wzrostu liczby
          opetan w Polsce. Kazdemu kto przestaje myslec wg jedynie
          slusznych prikazow z ambony Szatan rozpala na czerwono
          slepia, zasiedla sie w brzuchu jak splodzony przez Zyda
          zarodek i zaczyna wrzeszczec straszliwym glosem.
          Szatan odpuszcza tylko tym, ktorzy odstapili dawno od
          jedynie slusznej wiary.
          • Gość: gelik Re: Zdrowy zmys3 po katolicku IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 25.09.03, 14:41
            I tak postepuje dialog Eda z Goebelsem. Dwa wielkie (rowne sobie)
            umysly tego forum. Ed chociaz zna troche faktow ktorych nie potrafi
            analizowac. Rzeczowy goebels zna glownie obelgi antypolskie.
            • Gość: Ed Re: Zdrowy zmys3 po katolicku IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.09.03, 15:25
              Gość portalu: gelik napisał(a):

              > I tak postepuje dialog Eda z Goebelsem. Dwa wielkie (rowne sobie)
              > umysly tego forum. Ed chociaz zna troche faktow ktorych nie potrafi
              > analizowac. Rzeczowy goebels zna glownie obelgi antypolskie.

              Ed. Jeżeli masz na myśli analizę z punktu widzenia podstaw ontologicznych
              zaprezentowanych przez Piusa XI a powielane przez JP2, to masz zupełną rację.
              Tego rodzaju analizy zastrzeżone są wyłącznie dla wtajemniczonych w wyjątkowe
              wskazówki Apostoła Pawła i paru więcej lub mniej udatych teoretyków
              tej "doktryny".
      • Gość: Palnick A tu spokój idzie w parze z rozumem! Oszołomku. IP: *.stenaline.com 25.09.03, 15:36
        • Gość: chello Zostac ateista to latwizna i wygodnictwo.... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 25.09.03, 17:03
          szczegolnie jesli sie ma zamiar powracac do Boga tuz przed smiercia.
          • Gość: chello ...i oportunizm.... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 25.09.03, 17:04
            • Gość: Kafar Re: ...i przyjemnosć!!!!!!!!!! n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.03, 20:48
          • Gość: Palnick Re: Zostac ateista to latwizna i wygodnictwo.... IP: *.stenaline.com 25.09.03, 17:49
            szczegolnie jesli sie ma zamiar powracac do Boga tuz przed smiercia.
            ---------
            Za domniemanie zamiaru nie wolno karać. A nawet jeżeli taki zamiar ktoś ma, to
            czyż to nie taniej ;)
          • Gość: Krzys52 By ateista nie zostac - wystarczy bezmyslnosc..n/t IP: *.proxy.aol.com 25.09.03, 20:07
            • Gość: chello Re: By ateista zostac - wystarczy bezmyslnosc IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 25.09.03, 20:29
              Na twoim przykladzie sie zgadza.
              • Gość: Rzeczowy [...] IP: 209.234.160.* 25.09.03, 23:28
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • Gość: chello [...] IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 26.09.03, 05:03
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: Palnick Bycie chrześcijaninem to wielkie poświęcenie ... IP: *.stenaline.com 27.09.03, 02:21
                ...całego ludzkiego rozumu, poczucia sprawiedliwości, dobrego smaku i logiki.

                No bo jakże inaczej można zaakceptować taki paranoidalny konglomerat absurdów?

                Przede wszystkim stare pogańskie przekonanie, że można być zbawionym poprzez
                ofiarę krwi. Jest to okrutny pogański mit, łączący się ze składaniem ofiar z
                dzieci, co zwykle przypisuje się wrogom. Grecy pomawiali o to Fenicjan,
                chrześcijanie Żydów. Inni są zawsze ludożercami lub podludźmi. Jak można
                uznawać Abrahama za latarnię wiary za to, że był gotów zamordować własnego syna
                Izaaka? Jak z tych pogańskich potworności wykroić chrześcijańską Radosną
                Nowinę ? Papież w swoim "Tryptyku Rzymskim" aż pieje z zachwytu nad sytuacją w
                jakiej Abrahama postawił "miłosierny bóg".
                Następnie wrogość chrześcijaństwa do kobiet. Co prawda wszystkie kultury są
                seksistowskie zgodnie z mottem, że kobieta nie może ujeżdżać mężczyzny, ale w
                chrześcijaństwie w ogóle, a w katolicyzmie w szczególności, wrogość do kobiet
                jest skrajna.
                I wreszcie okrucieństwo. Jak można wmawiać ludziom, że Bóg - mężczyzna
                poświęcił swego syna, skazując go na potworne męki, by w ten sposób zbawić
                człowieka. Czy nie lepiej byłoby, gdyby to Maria z dzieciątkiem była symbolem
                chrześcijan a nie krzyż - to narzędzie tortur, kojarzące się nie tylko z męką
                Jezusa, ale również czarownic palonych na stosach. Pokazywanie trupa
                sześcioletnim dzieciom ma być czymś dobrym! Przecież to burzy cały gmach uczuć
                dziecka. To wywołuje lęki, a z czasem zobojętnienie.
                Wszystko jedno przy tym, co się myśli o kolejnym absurdzie - dzieworództwie.
                Dziewica jako matka zawsze jest sympatyczniejsza niż ojciec-kat własnego syna.
                • Gość: Kafar Re: Bycie chrześcijaninem to wielkie poświęcenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.03, 19:08
                  Trafileś w sedno.
                  • Gość: Jerzy Trafil, ale w sedno kaganizmu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.10.03, 20:53
                    Kompilacja pogladow Kagana, nic wiecej.
                • Gość: Jerzy zbitka antysemityzmu, antchrystianizmu i antykatol IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.10.03, 20:52
                  To, co przedstawiles, to zbitka antysemityzmu, antchrystianizmu i
                  antykatolicyzmu.
                  Poglady kompilowane na przestrzeni wiekow, od saduceuszy po ateistow.
                  Palnicku, radze ci, przeczytaj choc raz Nowy Testament, zanim bedziesz sie
                  znowu wypowiadal na tematy chrzescijanskie.

                  Jak ci poszlo z 12 postami bez emocjonalnych atakow na chrzescijanstwo? Ten do
                  tej 12 nie nalezy.
            • Gość: Rzeczowy Lub zwykly konformizm i interesownosc IP: 209.234.157.* 28.09.03, 16:41
              Prawdziwy Polak - Beeik


              Przyjęty do Owczarni w pieluchach, w nieświadomości
              przeżywał lata jagnięce. Zewsząd słyszał beeczenie
              dorosłych baranów. Beeczały o Wielkim Pasterzu, który ma
              je zbawić i doprowadzić na Wiecznie Zielone Łąki.
              Z jagnięcą ufnością poszedł do Pierwszego Żłoba.
              Dorastał, zaczynał rozumieć świat i widział coraz więcej
              niegodziwości baranów. Także pastuszek, wysłannik
              Wielkiego Pasterza zachowywał się podle. Beeczenie coraz
              mniej mu się podobało. Znakowanie przyjął z rozpędu,
              żeby nie drażnić starszych baranów.

              Jednak jego rozum zaczynał się buntować. Usłyszał, że
              istnieją inne zwierzątka robiące mee, iaaa, kwii. Rozum
              ciągnął go do meeizmu. Zaczął cichutko meeczeć. Dorosłe
              barany zatrzęsły się ze świętego oburzenia. "Jak to?
              Baran z barana i meeczy?" - pytały.

              "Nie będziesz meeczał pod naszym dachem" - grzmieli
              barani rodzice. Uzależniony od dorosłych baranów musiał
              się poddać. Na początku stosował bierny opór, przestał
              meeczeć, ale też nie beeczał. Pewnego dnia spotkał
              piękną owieczkę, którą wkrótce zapłodnił. Potrzebował
              pomocy starszych baranów, więc stał się pokorny. Zaczął
              pięknie i głośno beeczeć. Oczarowane przemianą starsze
              barany, otwarły przed nim swe spiżarnie. Zawarł związek
              w Owczarni z pieczątką Wielkiego Pasterza. Miał piękny
              spęd, na który zaprosił całą baranią rodzinę. Po
              urodzeniu się jagniąt zaprowadził je do pastuszka by
              oblał je wodą i przyjął do Owczarni.

              Później bywał w niej rzadko, w dniach urodzin i śmierci
              Wielkiego Pasterza. Beeczał wraz z innymi baranami, nie
              wiedząc po co to robi. Nie wierzył już w Wielkiego
              Pasterza i Wielkie Zielone Łąki.

              Dopiero w samotności, w zaciszu domowego żłobu czcił
              Trójcę swych Bogów:

              Świetlistego z Ekranu, Papierowego z Portfela i Czystego
              z Butelki.
              I tylko jednej rzeczy pilnował, o jedno dbał - by jego
              jagnięta umiały pięknie beeczeć. Jak na prawdziwe barany
              przystało.

              Meeista Anubi

    • Gość: obcy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dyn.optonline.net 26.09.03, 04:04

      Tak,wiara w Boga to kompletne zaslepienie,i co wiecej
      wynika ono z braku jakiejkolwiek wiedzy.
      Ten kto wierzy w takie bzdury,musi rzeczywiscie byc czlowiekiem
      bardzo prymitywnym.
      Wiem o tym cos,bo kiedys bylem poddany tej iluzji,no coz,z czasem
      zrozumialem,ze to nie tylko iluzja,ale falsz,ktory zwodzi mnie tam
      gdzie jest samo zlo.
      A wiec,marzylem o tym,ze kiedys to minie,bo to pewnie jakas choroba?
      a ja nie mam nic przeciw temu,i nawet nie potrafie sie bronic.
      No bo niby dlaczego mam byc posluszny jakiemus wyimaginowanemu bogu,
      skoro moja natura potrzebuje czegos innego,co jest z nim sprzeczne?
      W dodatku spotkaly mnie w tym czasie rzeczy zle,umarli moi rodzice,
      chociaz nie musieli tego robic akurat wtedy.
      Dlatego uwazam,ze bog jest kompletnym urojeniem,znam wielu ludzi ktorzy
      niby wierzac w boga zachowuja sie ponizej ze sie tak wyraze krytyki.
      Dlatego, w koncu doszedlem do wniosku,ze boga poprostu nie ma; a to wszystko
      co sie z nami dzieje jest tylko i wylacznie wytworem naszej wyobrazni,
      i nic wiecej;tak mi sie to teraz wydaje,bo gdyby bog istnial nie pozwolilby
      aby kopal mala dziewczynke jej 20-letni ojciec,co sam widzialem,bo on
      zarabia duzo forsy i jest "glowa" rodziny.Nawiasem mowiac nie moge sobie
      do dzis wybaczyc tego,ze wtedy nie zaingerowalem w ten wypadek.
      Jak to wszytsko jest mozliwe? Ano,jest, kiedy boga nie ma,to wtedy swiat
      podzielony jest na tych co w niego wierza (biedni to ludzie,chociaz czasami
      moga byc szczesliwi),i tych co nie wierza,tez biedni tylko,ze nigdy nie
      moga byc szczesliwi tak naprawde.A wiec wszystko opiera sie na iluzji,
      iluzji Boga,ktory jest po to aby czasami dac nam jakis znak!
      I wtedy nasze zycie na kilka lat odmienia sie i znowu i tak dalej,az
      do naszego przeznaczenia,ktorym jest wlasnie On.
      Wtedy czas przestaje istniec,i wszytsko staje sie tak proste jak
      dziecinne sny.
      pozdrowienia,

      obcy,:)
      • Gość: chello Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 26.09.03, 05:11
        Oj chlopie. Jaka Ty masz wiedze? Ze Bog nie istnieje jak to zostalo
        naukowo udowodnione?. Na moim przykladzie wiem ze im wiecej mialem
        stopni tym wiecej mi czegos brakowalo w zyciu. Wlasnie kiedy zobaczysz
        ile ta wiedza jest warta zaczynasz myslec szerzej i dalej. Ateista to
        czlowiek martwy. Ktory przestal szukac. Oczywiscie nie uwaza sie za
        martwego i dlatego w zanadrzu trzyma mozliwosc nawrocenia na lozu
        smierci. To zadna odwaga byc ateista, to wygoda. Gdyby Cie ktos za to
        przesladowal to bylaby odwaga, Gdybys sie staral byc dobrym dla ludzi. To
        bylaby odwaga. Gdybys bronil nienarodzonych dzieci a inni ateisci by sie z
        Ciebie wysmiewali, to tez bylaby jakas odwaga. A tak???? Ehhhhh....

        > Tak,wiara w Boga to kompletne zaslepienie,i co wiecej
        > wynika ono z braku jakiejkolwiek wiedzy.
        • Gość: obcy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dyn.optonline.net 26.09.03, 05:21
          Gość portalu: chello napisał(a):

          > Oj chlopie. Jaka Ty masz wiedze? Ze Bog nie istnieje jak to zostalo
          > naukowo udowodnione?. Na moim przykladzie wiem ze im wiecej mialem
          > stopni tym wiecej mi czegos brakowalo w zyciu. Wlasnie kiedy zobaczysz
          > ile ta wiedza jest warta zaczynasz myslec szerzej i dalej. Ateista to
          > czlowiek martwy. Ktory przestal szukac.

          Nieprawda,ateista to czlowiek ktory wzial swoje zycie w swe wlasne rece,
          i nie potrzebuje jakiejs tam opieki boga.To czlowiek,ktory zdaje sobie sprawe
          z tego,ze tylko on moze sobie pomoc i dlatego robi wszytsko dla swych
          najblizszych aby,kiedy go zabraknie mieli wszystko tak jak byl on byl!

          > Oczywiscie nie uwaza sie za
          > martwego i dlatego w zanadrzu trzyma mozliwosc nawrocenia na lozu
          > smierci. To zadna odwaga byc ateista, to wygoda. Gdyby Cie ktos za to
          > przesladowal to bylaby odwaga, Gdybys sie staral byc dobrym dla ludzi. To
          > bylaby odwaga. Gdybys bronil nienarodzonych dzieci a inni ateisci by sie z
          > Ciebie wysmiewali, to tez bylaby jakas odwaga. A tak???? Ehhhhh....
          >

          Ateisci tez potrafia wyrazac tego typu poglady,broniac nienarodzonych
          dzieci,bo to nie ma nic wspolnego z wiara ale z wiedza.

          obcy,:)

          >
          • Gość: chello Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 26.09.03, 05:26
            Czlowieku, przez 30 lat zycia bylem ateista. Wszystko "Bralem w swoje
            rece" zeby zobaczyc ze bylem egoista. Badz sobie kim chcesz. Ja juz
            przeszedlem te chorobe.

            Przynajmniej umiesz przyzwoicie dyskutowac.

            Pozdrowienia
            • Gość: obcy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dyn.optonline.net 26.09.03, 05:33

              Gość portalu: chello napisał(a):

              > Czlowieku, przez 30 lat zycia bylem ateista. Wszystko "Bralem w swoje
              > rece" zeby zobaczyc ze bylem egoista. Badz sobie kim chcesz. Ja juz
              > przeszedlem te chorobe.
              >
              > Przynajmniej umiesz przyzwoicie dyskutowac.
              >
              > Pozdrowienia

              Dziekuje.

              obcy,:)

              • Gość: obcy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dyn.optonline.net 26.09.03, 05:41

                Gość portalu: obcy napisał(a):

                >
                > Gość portalu: chello napisał(a):
                >
                > > Czlowieku, przez 30 lat zycia bylem ateista. Wszystko "Bralem w swoje
                > > rece" zeby zobaczyc ze bylem egoista. Badz sobie kim chcesz. Ja juz
                > > przeszedlem te chorobe.
                > >
                > > Przynajmniej umiesz przyzwoicie dyskutowac.
                > >
                > > Pozdrowienia
                >
                > Dziekuje.
                >
                > obcy,:)

                Chcialem cos wiecej powiedziec,ale slowa ugrzezly mi w gardle i
                przpadkowo przycisnalem "enter".
                Wydaje mi sie,ze Bog nie istnieje,pomimo wszystko!!!
                Niestety.
                Musimy sobie radzic sami,jako ludzkosc jestesmy skazani w ten sposob
                na zaglade,wczesniej czy pozniej;to tylko kwestia czasu.
                Oczywiscie nas juz wtedy nie bedzie,ale beda nasze pokolenia,ktore
                beda przezywac ten straszny kataklizm,ktory przeciez kiedys musi nastapic?
                Jakie to wszystko w koncu ma znaczenie?
                Chyba zadne,z punktu widzenia braku milosci.

                pozdrowienia,

                obcy,:)

                • Gość: ppp Czy jest sens udowadniania czy On istnieje czy nie IP: *.int.warszawa.sint.pl 26.09.03, 10:08
                  Kazdy podswiadomie chcialby, zeby jego egzystencja i wszystko to co myslal,
                  robil, czul nie konczylo sie na podstawie biologicznych i fizjologicznych
                  symptomow zamiany jego ciala w nawoz.
                  Bog jest tesknota za zyciem posmiertnym. I czy on sie nazywa Bog,
                  czy "przestrzen kosmiczna", nie znam czlowieka, ktory by sie cieszyl z tego, ze
                  za jakis czas przestanie myslec i czuc. I nic nie bedzie. Niczego nigdzie. Juz
                  o niczym nie pomysli. Wiec Bog jest szansa na to, ze pomimo smierci, w jakis
                  sposob bedziemy mieli jeszcze szanse wspominac, pamietac, czuc.
                  Niewazne jaka ideologia (religia) bedzie przyswiecala temu dazeniu, wazne ze ja
                  i Ty nie chcielibysmy konczyc egzystencji na nawozie.
                  Cala celebracja ziemskich przygotowan do spotkania z Bogiem jest tylko "rzadem
                  dusz" nieistotnym z punktu widzenia tego czego oczekujemy po spotkaniu z
                  Bogiem, czyli zycia posmiertnego. Kazda religia tylko wykorzystuje te
                  podswiadoma potrzebe w celu "ujarzmienia" mysli i czynow ziemskich.
                  Czy ateista godzi sie (po odrzuceniu wszystkich doktryn sekciarskich,
                  religijnych, ufologicznych itp) ze po jego smierci z niego zostanie tylko nawoz
                  i czasami wspomnienie bliskich, ktore z czasem zatrze sie albo tez naturalnie
                  zamieni sie w nawoz?
                  Nie chodzi o globalna katastrofe i zaglade. Z tym Bog nie ma wiele wspolnego
                  chyba - zbyt duzo sie od niego oczekuje (wlasnie miedzy innymi
                  przez "ujarzmianie mysli" i sprowadzanie go do wymiaru doczesnego). Przeciez
                  chodzi o egzystencje po smierci - i miedzy innymi do tego odwoluja sie wszystki
                  religie.
                • Gość: chello Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 26.09.03, 19:20
                  Obcy, tu jest pies pogrzebany. Myslenie ateistyczne doprowadzone do
                  logicznego konca, jak Ty to uczciwie robisz, pokazuje ze ateizm skazuje
                  nas na tragiczny bezsens. Tragedie jeszcze rozumiem. Ale wlasnie
                  poczucie bezsensu prowadzi ludzi do wcielania w zycie maksymy
                  Dostojewskiego "Jesli Boga nie ma, wszystko jest dozwolone."

                  Przyklady:

                  Aborcja OK. Dzieci i ryby nic nie maja do powiedzenia.
                  Maja pecha ze sie nie urodzily

                  Malzenstwa homoseksualne? Alez oczywiscie. Ze to nie prowadzi do
                  reprodukcji ale do AIDS? To co? Spoleczenstwo i tak za to zaplaci. Ze nie
                  chca? Mozna przymusic politycznie. Ze to niemoralne? A co to jest
                  moralnosc?

                  Eutanazja? Alez oczywiscie, Ze Hitler to robil? Tak, on to robil w imie
                  waskich interesow. My bedziemy to robic demokratycznie.

                  Kiedys cytowalem zdanie z Lotu nad Kukulczym Gniazdem: Zycie ludzkie
                  ma sens tylko wtedy jesli wychodzi sie poza zycie. To brzmi jak cytat z
                  Ewangelii.

                  Tak wiec i Ty i ja stoimy przed wielka niewiadoma. Jednak po 30 latach
                  ateizmu doczytalem sie w Ewangelii: "Po owocach poznacie ich"
                  Ateizm przemyslany do logicznego konca to dla mnie bezsens i smierc.
                  Wybieram zycie i wierze ze buduje cos wiekszego niz zycie.

                  • Gość: Emily Do chello-> IP: *.dc.dc.cox.net 27.09.03, 01:06
                    Chello:
                    > Tak wiec i Ty i ja stoimy przed wielka niewiadoma. Jednak po 30 latach
                    > ateizmu doczytalem sie w Ewangelii: "Po owocach poznacie ich"
                    > Ateizm przemyslany do logicznego konca to dla mnie bezsens i smierc.
                    > Wybieram zycie i wierze ze buduje cos wiekszego niz zycie.

                    Chello,
                    mysle, ze poslugujesz sie celowo zapalna i demagogiczna retoryka.
                    Niepotrzebnie.

                    1) Aborcja nie dotyczy dzieci, tylko wczesnych embrionow, a to roznica taka jak
                    miedzy zaba a czlowiekiem.
                    2) Malzenstwa homo zawierane sa po to, zeby ci ludzie mogli miec rodziny i
                    dzieci, oraz zeby mieli te same prawa, co inni. Homoseksualizm ma najczesciej
                    podloze biologiczne i nie wolno karac ludzi za to, ze tacy sie urodzili. to
                    wbrew chrzescijanstwu.
                    3) Eutanazja Hitlera tym sie roznila od obecnej np. holenderskiej, ze ta
                    pierwsza byla przymusowa, a ta druga jest wyborem rodzaju smierci przez
                    czlowieka, ktory wie ze i tak wkrotce umrze. On moglby sobie zalozyc stryczek
                    na szyje, ale woli umierac w godnosci wsrod osob kochajacych bez strachu i
                    bolu.
                    4) Zgadzam sie z wartoscia zycia wychodzaca poza nasze osobnicze zycie. tez tak
                    uwazam. To wychodzenie dokonuje sie poprzez rozmnazanie, wspomaganie naszego
                    gatunku oraz poprzez nasz wklad do cywilizacji.
                    5). Co do ostatniego tez sie zgadzam. Ja rowniez wybieram zycie! Nie mam
                    pojecia, czy Bog istnieje i kim/czym jest, ale jestem pewna, ze nie jest to
                    nikt taki jak przedstawiany w Biblii. Biblia to tylko ludzkie wyobrazenia o
                    Bogu (podobnie jak sempiterna Boga w M. Aniola;-), i te wyobrazenia nie roznia
                    sie do tych jakie istnialy w ludzkich umyslach duzo wczesniej.

                    A poza tym, chce z Wami celebrowac uroczyscie rok 13+ miliardowy istnienia
                    naszego wszechswiata (od Big-Bangu). Czy to nie cudowne???????? Zycie jest
                    wiecznie, Kochani, i my jestesmy jego niezniszczalna czescia, choc osobniczo
                    przestaniemy kiedys istniec. Po naszej smierci istniec bedziemy nadal, tylko w
                    innych formach i to jest wlasnie to istnienie wieksze niz zycie, Chello.
                    Przynajmniej ja tak to czuje:)))
                    pozdro
                    P.S. A kim jestes z zawodu Chello, jesli mozna spytac?

                    • Gość: Palnick Re: Do Emily-> IP: *.stenaline.com 27.09.03, 01:17
                      Gość portalu: Emily napisał(a):

                      > Chello,
                      > mysle, ze poslugujesz sie celowo zapalna i demagogiczna retoryka.
                      > Niepotrzebnie.
                      >
                      > 1) Aborcja nie dotyczy dzieci, tylko wczesnych embrionow, a to roznica taka
                      jak
                      >
                      > miedzy zaba a czlowiekiem.
                      > 2) Malzenstwa homo zawierane sa po to, zeby ci ludzie mogli miec rodziny i
                      > dzieci, oraz zeby mieli te same prawa, co inni. Homoseksualizm ma najczesciej
                      > podloze biologiczne i nie wolno karac ludzi za to, ze tacy sie urodzili. to
                      > wbrew chrzescijanstwu.
                      > 3) Eutanazja Hitlera tym sie roznila od obecnej np. holenderskiej, ze ta
                      > pierwsza byla przymusowa, a ta druga jest wyborem rodzaju smierci przez
                      > czlowieka, ktory wie ze i tak wkrotce umrze. On moglby sobie zalozyc stryczek
                      > na szyje, ale woli umierac w godnosci wsrod osob kochajacych bez strachu i
                      > bolu.
                      > 4) Zgadzam sie z wartoscia zycia wychodzaca poza nasze osobnicze zycie. tez
                      tak
                      >
                      > uwazam. To wychodzenie dokonuje sie poprzez rozmnazanie, wspomaganie naszego
                      > gatunku oraz poprzez nasz wklad do cywilizacji.
                      > 5). Co do ostatniego tez sie zgadzam. Ja rowniez wybieram zycie! Nie mam
                      > pojecia, czy Bog istnieje i kim/czym jest, ale jestem pewna, ze nie jest to
                      > nikt taki jak przedstawiany w Biblii. Biblia to tylko ludzkie wyobrazenia o
                      > Bogu (podobnie jak sempiterna Boga w M. Aniola;-), i te wyobrazenia nie
                      roznia
                      > sie do tych jakie istnialy w ludzkich umyslach duzo wczesniej.
                      >
                      > A poza tym, chce z Wami celebrowac uroczyscie rok 13+ miliardowy istnienia
                      > naszego wszechswiata (od Big-Bangu). Czy to nie cudowne???????? Zycie jest
                      > wiecznie, Kochani, i my jestesmy jego niezniszczalna czescia, choc osobniczo
                      > przestaniemy kiedys istniec. Po naszej smierci istniec bedziemy nadal, tylko
                      w
                      > innych formach i to jest wlasnie to istnienie wieksze niz zycie, Chello.
                      > Przynajmniej ja tak to czuje:)))
                      > pozdro
                      > P.S. A kim jestes z zawodu Chello, jesli mozna spytac?
                      -----------------
                      Emily,
                      Zgadzam sie z każym Twoim zdaniem. To co piszesz jest mi bardzo bliskie.
                      Chello jest prawdopodobnie grabażem;).
                      To taka marudna, ponura sempiterna;)
                      • Gość: Emily Do Palnika -> IP: *.dc.dc.cox.net 27.09.03, 01:27
                        Palnick: Emily,
                        > Zgadzam sie z każym Twoim zdaniem. To co piszesz jest mi bardzo bliskie.
                        > Chello jest prawdopodobnie grabażem;).

                        Palnicku, czy ty naprawde tak myslisz? W koncu to pozyteczna praca i ktos musi
                        ja wykonywac, jednak chello chyba troche za inteligentny na grabarza. Mysle, ze
                        on jest "born again christian", jakich sporo w USA. Jak pisal, byl kiedys
                        ateista i teraz odkryl Boga. Widac to mu potrzebne i nie trzeba tego
                        wyszydzac. Ludzie maja rozne potrzeby i to jest OK. W zyciu jest miejsce dla
                        wszystkich:)



                        • Gość: Palnick Re: Do Palnika -> IP: *.stenaline.com 27.09.03, 01:37
                          Gość portalu: Emily napisał(a):

                          > Palnick: Emily,
                          > > Zgadzam sie z każym Twoim zdaniem. To co piszesz jest mi bardzo bliskie.
                          > > Chello jest prawdopodobnie grabażem;).
                          >
                          >Palnicku, czy ty naprawde tak myslisz? W koncu to pozyteczna praca i ktos musi
                          > ja wykonywac, jednak chello chyba troche za inteligentny na grabarza. Mysle,ze
                          > on jest "born again christian", jakich sporo w USA. Jak pisal, byl kiedys
                          > ateista i teraz odkryl Boga. Widac to mu potrzebne i nie trzeba tego
                          > wyszydzac. Ludzie maja rozne potrzeby i to jest OK. W zyciu jest miejsce dla
                          > wszystkich:)
                          ---------------
                          Nie mam zwyczaju kpic z ludzi ze względu na ich profesje. Chello bywa bardzo
                          ponury a to kojarzy mi sie z grabażem, wykonujacym wprawdzie pożyteczną pracę
                          ale cokolwiek przygnebiajacą.
                          Gdybym nie uznawał prawa do wolnosci ludzi, do swoich przekonań i potrzeb nie
                          napisałbym, że zgadzam się z Tobą i twoim poprzednim postem w którym piszesz
                          m.in. o parach homoseksualnych.
                          Mam pretensje np. do KK wyłącznie o to, że ogłupia, wykorzystuje ludzi i
                          próbuje ich zuniformizować strachem. Ale nie widzę niczego złego w tym, że ktoś
                          chodzi do kościoła - to jego sprawa;)
                          • Gość: chello Re: Do Palnika -> IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 04:12
                            Palnick: zimno, zimno. Jak bedziesz niegrzeczny to przerobimy jeszcze raz
                            lekcje nt. twojej babci.
                            • Gość: Palnick Re: Do chello -> IP: *.stenaline.com 27.09.03, 07:33
                              NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!
                              Wiesz, że cię lubię?
                        • Gość: Piotr Emily, I love you! IP: *.we.client2.attbi.com 27.09.03, 02:08
                          • Gość: chello Re: Emily, I love you! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 04:01
                            Emily, Piotr kocha Cie platonicznie. Jest homoseksualista.
                            • Gość: Emily Re: Emily, I love you! - IP: *.dc.dc.cox.net 27.09.03, 06:26
                              Universal human platonic love is the best. No problem!
                              • Gość: Piotr Humans IP: *.we.client2.attbi.com 27.09.03, 18:44
                                That's right, I love human beings and you are one of us.
                                BTW, chello jest heteroseksualista chyba i mysli, ze to czyni go lepszym
                                czlowiekiem?
                    • Gość: chello Re: Do chello-> IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 03:58
                      Ja nie probuje zapalnej retoryki, chociaz to moze tak wygladac.
                      Probowalem zilustrowac Dostojewskiego na przykladach istniejacych problemow
                      moralnych.

                      Moralnosc nie wynika z naukowych dywagacji. Przerobienie czlowieka na mydlo to
                      tylko proces chemiczny z naukowego punktu widzenia. Czy tego chcemy czy nie,
                      moralnosc jest systemem ktory przychodzi z zewnatrz i wymaga odniesienia do
                      wyzszych wartosci (cos tak jak z systemem Goedla).

                      Sprobuj zgadnac moj zawod. Wtedy Ci odpowiem.
                      • Gość: Emily Re: Do chello-> IP: *.dc.dc.cox.net 27.09.03, 06:46
                        Chello: Moralnosc nie wynika z naukowych dywagacji. Przerobienie czlowieka na
                        mydlo to
                        > tylko proces chemiczny z naukowego punktu widzenia. Czy tego chcemy czy nie,
                        > moralnosc jest systemem ktory przychodzi z zewnatrz i wymaga odniesienia do
                        > wyzszych wartosci (cos tak jak z systemem Goedla).
                        ==========
                        a niby z jakiego zewnatrz? i kto nam daje te moralnosc? sadzilam, ze moralnosc
                        to zespol norm zachowania, opracowany przez ludzka spolecznosc, ktory
                        teoretycznie przynajmniej, zapewnia pewna harmonie istnienia tej spolecznosci i
                        stoi na strazy wiekszosci. Podstawa moralnosci powinna byc zasada Hipokratesa -
                        primum non nocere. Podajesz skrajnie patologiczne przyklady z tym mydlem. Dla
                        mnie niemoralne jest np. odmawianie ludziom homo prawa do szczescia, kiedy to
                        nikomu przeciez nie szkodzi, bo i komu? I niemoralne jest zmuszanie np. mlodej
                        dziewczyny do rodzenia dziecka, ktorego ona nie moze wychowac, bo jest biedna,
                        albo niewyksztalcona. Moralnosc wymaga czynienia wyborow. Wg. mnie aborcja
                        wczesnego plodu, ktoremu daleko do czlowieczenstwa, jest mniejszym zlem, niz
                        zmarnowanie zycia rozwinietej czujacej i cierpiacej kobiety, oraz skazywanie
                        jej dziecka na zycie w nedzy i braku matczynej milosci. A eutanazja z wyboru
                        jest dla mnie aktem humanitarnym, wiec jak najbardziej moralnym. Wydaje mi sie,
                        ze KK przedklada abstrakcyjna wartosc "zycia" ponad czlowieka i jego uczucia i
                        to mi sie nie podoba. Ale o tym mozna bardzo dlugo i zawziecie
                        dyskutowac.

                        > Sprobuj zgadnac moj zawod. Wtedy Ci odpowiem.

                        musze nad tym popraciwac i jeszcze Ci sie przyjrzec. Daj jakies sygnaly;) ale
                        czy jestes "born again christian"?
                        • Gość: chello Re: Do chello-> IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 16:28
                          > a niby z jakiego zewnatrz? i kto nam daje te moralnosc?

                          Kto nam dal 10 przykazan. Zalozenie ze ten Wszechswiat to cala
                          rzeczywistos ktora istnieje jest fundamentalnym uproszczeniem.
                  • Gość: Piotr Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.we.client2.attbi.com 27.09.03, 02:02
                    "Malzenstwa homoseksualne? Alez oczywiscie. Ze to nie prowadzi do
                    reprodukcji ale do AIDS? To co? Spoleczenstwo i tak za to zaplaci. Ze nie
                    chca? Mozna przymusic politycznie. Ze to niemoralne? A co to jest
                    moralnosc?"

                    Malzenstwa prowadza do AIDS? W jaki sposob? Chetnie sie doinformuje?
                    Przymuszanie polityczne? A moze tylko uznanie rownych praw WSZYSTKICH ludzi?
                    Niemoralne? Wedlug jakiej moralnosci?
                    • Gość: chello Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 06:18
                      Gdybys mieszkal w San Francisco i widzial to co ja widze na codzien.
                      Te laznie, te kluby. Tym ludziom nie zalezy na zadnym malzenstwie tylko
                      niegraniczonej swobodzie seksualnej. Nigdy nie widzialem geja
                      samotnego rodzica ktory zajmowalby sie dzieckiem i walczyl od pensji do
                      pensji o jego utrzymanie. Widzialem, i owszem, takich co porzucili zony z
                      dziecmi. Ty sam twierdzisz ze brzydzisz sie dziecmi. Masz wszystkie prawa
                      ale nie probuj niszczyc praw biologicznych. To prowadzi do ekstynkcji.



                      Gość portalu: Piotr napisa?(a):

                      > "Malzenstwa homoseksualne? Alez oczywiscie. Ze to nie prowadzi do
                      > reprodukcji ale do AIDS? To co? Spoleczenstwo i tak za to zaplaci. Ze
                      nie
                      > chca? Mozna przymusic politycznie. Ze to niemoralne? A co to jest
                      > moralnosc?"
                      >
                      > Malzenstwa prowadza do AIDS? W jaki sposob? Chetnie sie
                      doinformuje?
                      > Przymuszanie polityczne? A moze tylko uznanie rownych praw
                      WSZYSTKICH ludzi?
                      > Niemoralne? Wedlug jakiej moralnosci?

                      • Gość: Emily Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dc.dc.cox.net 27.09.03, 07:01
                        Chello,
                        ja rozumiem, ze wiekszosci ludziom homo nie zalezy na malzenstwie, i im te
                        prawa sa niepotrzebne. Mowimy o tych, ktorym zalezy i ktorzy walcza o nie, bo
                        chca byc traktowani normalnie i chca tworzyc rodziny. zaznaczam, ze nie jestem
                        lesbijka, zeby nie wygladalo, ze bronie wlasnych interesow. Ja bronie praw
                        czlowieka.
                        pozdro
                        • Gość: chello Nikt nie ma prawa obalac biologii!!!!! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 17:25
                          Prawa biologiczne pokazuja ze homoseksualizm to martwy zaulek.
                          Homoseksualisci chca pokazac ze slepy zaulek i prawo przetrwania sa
                          rownowazne. Nikt im nie zabrania prawa do zwiazkow, dziedziczenia etc.
                          Sprzeciwiam sie jednak uznawaniu wyjatkow za regule. Tzn.
                          patologicznych z punktu widzenia biologii zwiazkow za malzenstwa.


                          Gość portalu: Emily napisa?(a):

                          > Chello,
                          > ja rozumiem, ze wiekszosci ludziom homo nie zalezy na malzenstwie, i
                          im te
                          > prawa sa niepotrzebne. Mowimy o tych, ktorym zalezy i ktorzy walcza o
                          nie, bo
                          > chca byc traktowani normalnie i chca tworzyc rodziny. zaznaczam, ze nie
                          jestem
                          > lesbijka, zeby nie wygladalo, ze bronie wlasnych interesow. Ja bronie
                          praw
                          > czlowieka.
                          > pozdro

                          • Gość: Emily Re: Nikt nie ma prawa obalac biologii! - PRAWDA! IP: *.dc.dc.cox.net 28.09.03, 05:42
                            Chello: Prawa biologiczne pokazuja ze homoseksualizm to martwy zaulek.
                            > Homoseksualisci chca pokazac ze slepy zaulek i prawo przetrwania sa
                            > rownowazne. Nikt im nie zabrania prawa do zwiazkow, dziedziczenia etc.
                            > Sprzeciwiam sie jednak uznawaniu wyjatkow za regule. Tzn.
                            > patologicznych z punktu widzenia biologii zwiazkow za malzenstwa.

                            Chello, homoseksualizm nie jest patologia, tylko mniej typowa norma. Ok 10%
                            mezczyzn i ok. 5% kobiet homo, to dosc znaczny procent. I choc czesc z nich
                            (moze polowa)nie zostawia potomstwa, to absolutnie nie mozna powiedziec, ze
                            homoseksualizm jest slepym zaulkiem natury. Wklad homo w cywilizacje ludzka
                            czesto jest znacznie wiekszy (proporcjonalnie) niz ludzi hetero, i ten wklad
                            udoskonala nasz gatunek i promuje jego przetrwanie. Pomysl sobie o ile ubozsi
                            bylibysmy bez Michala Aniola, Da Vinci, Kopernika, Czajkowskiego i wielu innych
                            wybitnych homo. Pozbadz sie uprzedzen. Czy naprawde obchodzi Cie, jak inni
                            ludzie uprawia seks? mnie zupelnie nie i nie widze powodu, zeby pozbawiac ludzi
                            homo cywilnych praw, ktore przysluguja innym.
                            pozdro
                      • Gość: Piotr Czyzby? IP: *.we.client2.attbi.com 27.09.03, 18:38
                        "Gdybys mieszkal w San Francisco i widzial to co ja widze na codzien"

                        Tak sie sklada, ze mieszkalem w SF przez 5 lat a teraz pracuje tam 2 tygodnie
                        w miesiacu. Wiem jak to wyglada i co z tego?

                        "Te laznie, te kluby. Tym ludziom nie zalezy na zadnym malzenstwie tylko
                        niegraniczonej swobodzie seksualnej"

                        Na tym polega wolnosc (miedzy innymi). A dotyczy to zarowno ludzi hetero jak i
                        homo. Takie kluby istnieja dla obu grup. Ty tylko generalizujesz. W ten sposob
                        mozemy zabronic malzenstw jako takich.

                        "Nigdy nie widzialem geja samotnego rodzica ktory zajmowalby sie dzieckiem i
                        walczyl od pensji do pensji o jego utrzymanie."

                        Ja znam takich ale wiekszosc to jednak pary z dziecmi. Wedlug ciebie to
                        niemoralne rodziny?

                        "Widzialem, i owszem, takich co porzucili zony z dziecmi. Ty sam twierdzisz ze
                        brzydzisz sie dziecmi."

                        W tym sensie, ze miec ich nie pragne. Pobawic sie czasami z nimi moge. A co
                        bycie homo ma do porzucania? Hetero tego nie robia?

                        "Masz wszystkie prawa ale nie probuj niszczyc praw biologicznych. To prowadzi
                        do ekstynkcji."

                        Wszystkie? A co z ponad 1000 praw federalnych i stanowych, ktore para hetero
                        nabywa automatycznie natychmiast po slubie w Las Vegas a ktorych ja nie mam po
                        7 latach mojego zwiazku?
                        Jakos to tej "ekstynkcji" nie dochodzi mimo stalego procentowego udzialu homo
                        w KAZDEJ populacji ludzi.
                        Prawa biologiczne? Coz to takiego?
                        • Gość: chello Re: Czyzby? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 18:49
                          Wymien mi kilka z tych 1000 praw ktorych potrzebujesz do przezycia.

                          Roznica miedzy gejami w przeszlosci i teraz jest taka ze w przeszlosci nie
                          usilowali zrobic normy ze swojej patologii, nie dazyli do podminowania
                          definicji malzenstwa ustalonej od dziesiatkow tysiecy lat, nie byli
                          proporcjonalnie najwiekszymi noisicielami AIDS i nie zadali leczenia na
                          koszt ciezko pracujacych rodzin.
                          ------------
                          Wszystkie? A co z ponad 1000 praw federalnych i stanowych, ktore para
                          hetero
                          nabywa automatycznie natychmiast po slubie w Las Vegas a ktorych ja
                          nie mam po
                          7 latach mojego zwiazku?
                          • Gość: Piotr Re: Czyzby? IP: *.we.client2.attbi.com 27.09.03, 22:44

                            "Wymien mi kilka z tych 1000 praw ktorych potrzebujesz do przezycia."
                            Prawo do sponsorowania partnera w celu otrzymania Zielonej Karty, rozliczen
                            podatkowych, wizyt w szpitalu, dziedziczenia, opieki nad dziecmi....


                            Roznica miedzy gejami w przeszlosci i teraz jest taka ze w przeszlosci nie
                            usilowali zrobic normy ze swojej patologii,
                            Naprawde? Patologia? Wedlug ciebie? Twojego boga? Mile ale niestety bez
                            znaczenia.

                            "nie dazyli do podminowania
                            definicji malzenstwa ustalonej od dziesiatkow tysiecy lat"
                            A jak jest te definicja wedlug ciebie? Gdzie zapisana? Masz takze specyficzna
                            definicje rodziny?

                            "nie byli
                            proporcjonalnie najwiekszymi noisicielami AIDS"

                            Tu sie mylisz, od dawna homo nie sa najwieksza grupa nosicieli HIV (nie
                            AIDS!).

                            " i nie zadali leczenia na
                            koszt ciezko pracujacych rodzin"

                            Ja tez ciezko pracuje, tez mam rodzine. Tez place podatki. Leczenie
                            kogokolwiek na moj koszt popieram z czystych wzgledow humanitarnych (zaden bog
                            nie nakazuje mi milosierdzia bo w tych nie wierze). Za to finansowania
                            (kazdej) religii z moich pieniedzy (jak to sie dzieje w Polsce i zaczyna w USA)
                            stanowczo odmawiam.
                            • Gość: up Re: Czyzby? n/t IP: *.stenaline.com 25.04.04, 20:37
      • Gość: Palnick Czy ateista może akceptować wędrówkę dusz? IP: *.stenaline.com 26.09.03, 11:32
        Moim zdaniem tak.
        Podobnie jak akceptuje obieg wody w naturze.
        Wszak wiele znamy zjawisk istniejących lub domniemanych nie potwierdzonych
        naukowym eksperymentem (vide teorie naukowe).
        • Gość: Rzeczowy Wedrowka dusz ? hahaha IP: 130.94.107.* 27.09.03, 23:14
          Co to jest takiego ? Gdybym cos takiego akceptowal
          bylbym moze hinduista.
      • Gość: Rzeczowy Gdyby "Bog" istnial .... IP: 209.234.157.* 27.09.03, 22:49
        Ten wielki i "milosierny",ktorego wbijaja do glowy
        panowie w czarnych sukienkach zadni wladzy i szmalu w
        imie iluzji nie mielibysmy tylu nieszczesc, zbrodni,
        wojen. Najlepsze w tym wszystkim jest to, ze w imie tego
        niby "milosiernego" KK popelnil zbrodnie, ktorych
        mogliby mu pozazdroscic sami Hitler i Stalin. Nie bylo
        tez domniemanego Boga kiedy ludzie ploneli na stosach
        lub rzucali sie na druty w Oswiecimiu.
        • Gość: Ed Re: Gdyby 'Bog' istnial .... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 22:59
          To zrobił by porządek przede wszystkim we własnej zagrodzie.
    • Gość: obcy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dyn.optonline.net 27.09.03, 03:24

      Wydaje mi sie,ze tutaj pomiedzy nami istnieje jakies
      nieporozumienie.
      Czlowiek tzw."inteligentny" nie musi czytac kodeksu karnego,
      aby wiedziec jak postepowac w zyciu,tzn.co jest dozwolone a co jest
      przestepstwem? Nie musi on zatem zagladac co chwile do tego kodeksu
      aby sprawdzac,czy to co robi jest z nim zgodne,gdyz ma takie wyczucie
      sam jako jednostka ludzka zyjaca w danym spoleczenstwie i obadarzona
      jakas chocby przecietna inteligencja.
      Podobnie jest z "kodeksem Boga",czyli dziesiecioma przykazaniami,ktore
      skolei,chociaz pokrywaja sie w niektorych miejscach z ludzkim prawem,
      to sa troszeczke inne,ze wzgledu na ich pochodzenie i znacznie glebsze
      poczucie tzw."moralnosci".
      Jezeli lamiemy kodeks prawa ludzkiego musimy za to odpowiedziec przed
      sadem,ktory wymierza nam kare,za zlamanie tego prawa.
      Jezeli zas lamiemy prawa boskie to rowniez spotyka nas za to kara,
      chocby byla to kara najstraszniejsza,jaka jest brak Laski Bozej,
      ktora prowadzi nas do "urojonego" ateizmu,gdyz prawdziwy ateizm nie
      istnieje;to jest tylko wlasne oszukiwanie siebie;poprostu nie ma czlowieka
      ktory by nie wierzyl w Boga.
      To co wydaje sie niektorym,ze nie wierza w Boga jest tlumieniem naturalnej
      czlowieka podswiadomosci,i jest to wogole sprawa dosyc zlozona,aby
      mowic o tym tutaj na tym forum.
      Zas lamanie praw boskiej rzeczywistosci prowadzi zawsze czlowieka do kleski,
      kleski ponizenia, i braku milosci z ktorej wynikaja roznego rodzaju cierpienia
      glownie psychiczne,jak zagubienie,szczegolnie w pewnosci co do swej mysli
      i jej akceptacji,leki,poczucie braku wartosci lub jej wygorowanie i inne
      znacznie bardziej grozne.
      Ja tutaj nie mowie o zadnej religii,ale o tym,ze czlowiek tak jak wie
      co jest przestepstwem z punktu widzenia prawa,powinien rowniez wiedziec
      a raczej czuc,co jest zlem.
      Brak tego wyczucia swiadczyc moze tylko o jednym;o tym mianowicie,ze ow
      czlowiek nie dopuszcza do siebie glosu (juz teraz nie rozsadku),ale swej
      duszy,w ktorej zawarta jest cala moralnosc ludzkiej egzystencji,bez wzgledu
      na to czy Bog jest czy go nie ma.

      pozdrowienia,

      obcy,:)



      • Gość: chello Inteligencja i moralnosc nie ida w parze. IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 04:10
        Czy Ted Kaczynski byl inteligentny jak posylal bomby na uczelnie i zamordowal
        kilku bystrych ludzi (byl wychowany jako ateista). Jego brat nie zaszedl tak
        daleko ale najpierw zyl w ziemiance jako "zielony" a potem probowal buddyzmu.
        Czy im czegos nie brakowalo?? Jest wielu bardzo inteligentnych mordercow,
        zlodziei etc. Inteligencja i moralnosc nie ida w parze.

        Ja nie boje sie piekla. Ja chce odpowiadac miloscia na milosc ktora jest u
        podstaw mojego istnienia. A ze sie niektorym pytakom-petakom obrywa, to za
        niechlujne myslenie. Lubie Emily, lubie Obcego. Nawet pewnie bylbym osobiscie
        uprzejmy dla Pytaka. Ale nie moge zniesc nachalnie-niechlujnego
        myslenia,niegramatycznych wyzwisk w stylu "polnishe sweine". To jest reakcja na
        produkt a nie na Osobe ktorej nawet nie znam.

        >Czlowiek tzw."inteligentny" nie musi czytac kodeksu karnego,
        > aby wiedziec jak postepowac w zyciu,tzn.co jest dozwolone a co jest
        > przestepstwem? Nie musi on zatem zagladac co chwile do tego kodeksu
        > aby sprawdzac,czy to co robi jest z nim zgodne,gdyz ma takie wyczucie
        > sam jako jednostka ludzka zyjaca w danym spoleczenstwie i obadarzona
        > jakas chocby przecietna inteligencja.
        • Gość: chello Do Emily... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 04:20
          Zauwaz jak malo mam wspolnego z Jerzym z Bielska ktory jest born-again
          christian. Chrzescijanstwo to rewolucjna idea ktora rozsadza ciasne horyzonty.
          Przykucie do cytatow z Biblii jest dobre dla Jehowitow, born-again etc.
          Dla mnie chrzescijanstwo to duuzo wiecej niz ciasno zrozumiane cytaty.
          • Gość: Palnick Re: Do chello... IP: *.stenaline.com 27.09.03, 07:50
            Gość portalu: chello napisał(a):

            > Zauwaz jak malo mam wspolnego z Jerzym z Bielska ktory jest born-again
            > christian. Chrzescijanstwo to rewolucjna idea ktora rozsadza ciasne horyzonty
            > Przykucie do cytatow z Biblii jest dobre dla Jehowitow, born-again etc.
            > Dla mnie chrzescijanstwo to duuzo wiecej niz ciasno zrozumiane cytaty.
            --------------
            chello, czy mozesz napisać czym dla ciebie jest chrześcijaństwo? Zgadzam sie z
            Tobą co do nieporozumienia z literalnym rozumieniem Biblii.
            pozdr.
            • Gość: chello Re: Do chello... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 16:46
              Juz pisalem wiele razy: chrzescijanstwo jest dla mnie tym co Chrystus:
              prawda, droga i zyciem. Rozumiem Edith Stein ktora po przeczytaniu
              Teresy z Avila dostala szoku: przeciez to PRAWDA!!!! Nikt nie wymysla
              takich rzeczy!!! Rozumiem Tertuliana ktory myslal tak samo. Bo gdyby ktos
              wymyslil historie o Chrystusie musialby ja zracjonalizowac bo dla pogan i
              nie tylko byla absurdalna. Rozumiem CS Lewisa ktory studiujac
              poganskie mity o stworzeniu swiata widzial jakie one sa skomplikowane,
              kolorowe i zracjonalizowane. Natomiast mity biblijne w porownaniu to
              tylko sucha relacja. On tez doznal tego olsnienia co ja: PRZECIEZ TO
              PRAWDA!!!! On, czlowiek nauki, poswiecil cale zycie szukaniu PRAWDY.
              Moge cytowac Henri Bregsona, Maritain'ea i innych ktorzy przeszli ten sam
              proces poszukiwania prawdy.

              Dolaczylem sie do tej dyskusji przypadkiem kiedy kolega pokazal mi
              etatowych ujadaczy na religie na tym forum. A ze to jest schorzenie
              umyslowe, a to ze zacofanie, a to ze jest slabosc. Koledzy, to nonsens!!!!
              Oczywiscie ze istnieja dewocyjne formy religii Jerzego z Bielska czy o.
              Rydzyka tak jak istnieje dewocyjno-glupawa wersja ateizmu w wydaniu
              Pytaka, Tomsona czy Krakena. Dla takich nie mam litosci!!!! Niestety nie
              bede sie mogl dluzej wypowiadac na tym forum bo moj sabbattical konczy
              sie za kilka dni i bede musial wrocic do kieratu.

              Pozdrawiam


        • Gość: obcy Re: Inteligencja i moralnosc nie ida w parze. IP: *.dyn.optonline.net 27.09.03, 05:10

          Oczywscie,ze ida tylko nie ta droga o ktorej myslisz.
          Inteligencja czlowieka jest jego jakby narzedziem,ktore
          moze byc uzyte tu albo tam.
          Moralnosc zas jak juz powiedzialem wynika z jego "duszy".
          A zatem nie widze tutaj sprzecznosci.
          Sprawa Kaczynskiego,to rzeczywiscie ciekawa rzecz,ale dosc prosta.
          Byl on profesorem matematyki,w specjalizacji analizy funkcjonalnej,
          ktora to dziedzina jest dosc trudna;on wlasciwie zajmowal sie tzw.teoria
          funkcji osobliwych, i mial na tym polu nawet niezle osiagniecia.
          Jego przypadek,akurat jak mi sie wydaje nie pasuje tutaj,(bo takich jest
          wiele),a wynika on z jego wlasnych doswiadczen zyciowych,a zatem trudno
          nam tutaj to jakos uogolniac.
          Wydaje mi sie,ze jego "moralnosc" nie pozostawiala nic wlasciwie do zyczenia,
          ale ulegl on pewnej depresji,ktora zaprowadzila go tam wlasnie.
          Takich ludzi jest wiele,on akurat chyba jest najmniej groznym przypadkiem.

          pozdrowienia,

          obcy,:)
          • Gość: chello Re: Inteligencja i moralnosc nie ida w parze. IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 06:27
            Uwazasz ze byl ze jego moralnosc byla OK? Bo tylko zamordowal trojke
            ludzi w kilku okaleczyl? I uwierzyl ze jest tak inteligentny ze go zadne prawo
            nie dosiegnie? Jestem wstrzasniety jesli tak naprawde myslisz.


            > Wydaje mi sie,ze jego "moralnosc" nie pozostawiala nic wlasciwie do
            zyczenia,
            > ale ulegl on pewnej depresji,ktora zaprowadzila go tam wlasnie.
            > Takich ludzi jest wiele,on akurat chyba jest najmniej groznym
            przypadkiem.
            • Gość: Ed Re: Koleinny węglach inkwizycji IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 16:32
              Gość portalu: chello napisał(a):

              > Uwazasz ze byl ze jego moralnosc byla OK? Bo tylko zamordowal trojke
              > ludzi w kilku okaleczyl? I uwierzyl ze jest tak inteligentny ze go zadne
              prawo
              > nie dosiegnie? Jestem wstrzasniety jesli tak naprawde myslisz.
              >
              >
              > > Wydaje mi sie,ze jego "moralnosc" nie pozostawiala nic wlasciwie do
              > zyczenia,
              > > ale ulegl on pewnej depresji,ktora zaprowadzila go tam wlasnie.
              > > Takich ludzi jest wiele,on akurat chyba jest najmniej groznym
              > przypadkiem.
          • Gość: Rzeczowy Z jakiej "duszy" wynika moralnosc? IP: 168.143.113.* 27.09.03, 22:41
            Nie pamietam juz kto ale ktos madry powiedzial, ze
            czlowiek rodzi sie jak czysta tabliczka, na ktorej zycie
            pisze pewne zasady. Biorac sprawe konkretnie nalezy
            mowic o przestrzeganiu pewnych norm uznanych przez dane
            spoleczenstwo za sluszne. Te normy ujete w przepisy
            stanowia prawo. To wlasnie ostatecznie prawo decyduje
            o "moralnosci" lub jej braku w danym spoleczenstwie.
            Czlowiek wychowany "moralnie" nigdy nie ma problemow z
            prawem bez wzgledu na to jakiej jest wiary, czy zostal
            wychowany w rodzinie ateistow nie wierzacych w zadne
            dusze i inne bajki. Porzadny ateista uczy dziecko
            poszanowania dla cudzej wlasnosci, szacunku dla innych,
            zakazu wyrzadzania innym zla. To normalne ! Zycie wsrod
            ludzi wymaga ludzkich zachowan. Nie mowmy wiec tutaj o
            zadnych "duszach" !
        • Gość: Emily Re: Inteligencja i moralnosc nie ida w parze. IP: *.dc.dc.cox.net 27.09.03, 06:55
          Ted Kaczynski jest schizofrenikiem i nie mozna dyskutowac w jego przypadku o
          moralnosci. Moralnosc opiera sie na zrozumieniu "zasad gry", a u Kaczynskiego
          tego nie bylo, bo jego mozg funcjonuje calkiem inaczej.
          • Gość: obcy Re: Inteligencja i moralnosc nie ida w parze. IP: *.dyn.optonline.net 27.09.03, 07:09
            Gość portalu: Emily napisał(a):

            > Ted Kaczynski jest schizofrenikiem i nie mozna dyskutowac w jego przypadku o
            > moralnosci. Moralnosc opiera sie na zrozumieniu "zasad gry", a u Kaczynskiego
            > tego nie bylo, bo jego mozg funcjonuje calkiem inaczej.

            Wlasnie chcialem to wypowiedziec,ale jakos moze nie za bardzo to
            podkreslilem.
            To prawda,chociaz nie za bardzo bym sie zgodzil z tym,ze u niego nie bylo
            "zasad gry";on mial wlasne "zasady gry",a czy sa one sluszniejsze od
            tych co my wyznajemy,to chyba problem do dyskusji?
            On uwazal poprostu,ze jezeli ktos mu wyrzadzil krzywde to powinien poniesc
            kare;poniewaz tego typu "przestepstwa" nie mogly byc poprzez niego
            wyegzekwowane,zajal sie tym poprostu sam.

            pozdrawiam serdecznie,

            obcy,:)
            • Gość: Emily Re: Inteligencja i moralnosc nie ida w parze. IP: *.dc.dc.cox.net 27.09.03, 07:20
              Masz racje obcy, on nie rozumil naszych zasad, tych ktore wedlug naszych norm
              sa moralne.
              tez pozdrawiam:)
              • Gość: obcy Re: Inteligencja i moralnosc nie ida w parze. IP: *.dyn.optonline.net 27.09.03, 07:36
                Gość portalu: Emily napisał(a):

                > Masz racje obcy, on nie rozumil naszych zasad, tych ktore wedlug naszych norm
                > sa moralne.
                > tez pozdrawiam:)

                Przepraszam,ale co to znaczy moralne?
                Moralnosc jako sama w sobie nie jest ani pozytywna ani negatywna.
                Bo,przeciez mowi sie ze cos jest zla moralnoscia,albo dobra moralnoscia.
                A zatem jezeli cos jest moralne,to podlega tylko temu,czyli moze byc zle
                lub dobre,kazde z nich jest moralne.
                W tym sensie ten nieszczesny Ted Kaczynski byl jak najbardziej moralny;
                w przeciwienstwie do tak zwanych ludzi szarych i zwyklych ktorzy chyba nie
                maja zadnej moralnosci?

                pozdrowienia,

                obcy,:)
                • Gość: chello Re: Inteligencja i moralnosc nie ida w parze. IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 16:53
                  Ted Kaczynski myslal jak Ty i wielu od czasow Oswiecenia.

                  Nie ma Boga wiec czlowiek jest miara wszystkiego. Ale czlowiek
                  czlowiekowi nierowny. Czlowiek ktory przewyzsza innych inteligencja moze
                  zostac Bogiem. Kaczynski postawil siebie w miejscu Boga. Jego brat
                  najpierw mial "zielono w glowie" kiedy zyl w ziemiance zeby nie uszkodzic
                  natury a potem zaczal eksperymentowac z buddyzmem. Ich rodzice
                  zostawili im wielkie luki w mozgach usuwajac z nich pojecie Boga ale nie
                  dajac nic w zamian.
      • Gość: Hahaha Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: 209.234.160.* 02.10.03, 20:39
        A skad pochodza te twoje "madroscie" np. o ateizmnie,
        ktory "nie istnieje". Istnieje, kochanenki, ja jestem
        absolutnym ateista . Do zycia nie sa mi potrzebne zadne
        zludzenia "Boga". Prawo, o ile znasz jego definicje,
        jest zapisanym w formioe przepisow ogolnie uznanych norm
        panujacych w danym spoleczenstwie. Stad tez zmiana
        przepisow dot.przestepstw krylminalnych,prawa
        rodzinnego, kodeksu wykroczen itd. Dekalog w swej
        uniwersalnej czesci jest zgodny z tym co wszystkie
        spoleczenstwa potepiaja - zabojstwa, zlodziejstwo,
        cudzolozenie itd. Nie jest wiec niczym nadzyczajnym
        odbiegajacym od powszechnie przyjetych norm w
        cywilizowanych spoleczenstwach.
    • Gość: Konsul Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: 213.199.192.* 27.09.03, 11:36
      Szczegolnie w "pomrocznej"... :(
      • Gość: Rzeczowy W pomrocznej to czasem wrecz bohaterstwo IP: 209.234.166.* 27.09.03, 14:34
        Ludzie chodza do kosciola lub na procesje czesto tylko
        po to by sie pokazac, zwlaszcza na prowincji gdzie
        wszyscy sie znaja.Uciec z mszy organizowanej w
        panstwowym zakladzie pracy w godzinach sluzbowych jest
        wiekszym wyszynem niz odmowa zapisania sie do partii w
        czasach PRL.
        Dzieci nie chodzace na lekce religii bywaja szykanowane
        przez kolegow i nauczycieli.Kupowanie antyklerykalnych
        pism w malych miastach wymaga odwagi.
        Nie wpuscic ksiedza chodzacego po koledzie - kolejny
        bohaterski wyczyn.

        Mozna mnozyc przyklady bohaterstwa anteistow lub
        innowiercow w RP.
        • Gość: chello Re: W pomrocznej to czasem wrecz bohaterstwo IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 16:56
          Pytek ty robisz to samo co zarzucasz innym. Szykanujesz ludzi za
          przekonania religijne, goebelsisz sie w stylu "polnishe sweine" etc.
          Jestes typowym przezytkiem minionego systemu. Daje Ci jednak kredyt za
          zalozenie tego watku. Nawet tacy jak ty sie do czegos przydaja.


          Gość portalu: Rzeczowy napisa?(a):

          > Ludzie chodza do kosciola lub na procesje czesto tylko
          > po to by sie pokazac, zwlaszcza na prowincji gdzie
          > wszyscy sie znaja.Uciec z mszy organizowanej w
          > panstwowym zakladzie pracy w godzinach sluzbowych jest
          > wiekszym wyszynem niz odmowa zapisania sie do partii w
          > czasach PRL.
          > Dzieci nie chodzace na lekce religii bywaja szykanowane
          > przez kolegow i nauczycieli.Kupowanie antyklerykalnych
          > pism w malych miastach wymaga odwagi.
          > Nie wpuscic ksiedza chodzacego po koledzie - kolejny
          > bohaterski wyczyn.
          >
          > Mozna mnozyc przyklady bohaterstwa anteistow lub
          > innowiercow w RP.



      • Gość: chello Czy chodzi o pomrocznosc Kwasniewskiego???? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 17:00
        Zostac ateista, to wymaga odwagi !

        > Szczegolnie w "pomrocznej"... :(


        • Gość: chello T byla pomrocznosc jasna!!!! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 17:06
          • Gość: chello Kaczynski nie byl schizofrenikiem!!!! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 17:12
            Gdyby nim byl nie grozilaby mu kara smierci. Eksperci sadowi wykluczyli
            kliniczna chorobe psychiczna. Nie wykluczyli jednak megalomanii
            zbudowanej na ateizmie.
            • Gość: chello Odrzuccie XIX i XX wieczne przesady!!!! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 17:20
              Scjentyzm i materializm ideologiczny zrobily wiele spustoszenia w
              mozgach. Nie pokazaly czlowiekowi drogi do szczescia czy wyzszych
              idealow. Zdegenerowaly i wyludnily Europe do tego stopnia, ze popada w
              okowy islamu. Ateizm jest religia smierci. Europa ani Zachod nie przezyja
              na ateizmie. Dwie wojny swiatowe i obozy koncentracyjne byly tylko
              symptomami. Podobnie jak megalomania Kaczynskiego.
              • Gość: chello Roznica w podejsciu do regul moralnych IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 17:44
                Ateista je zmienia, w zaleznosci od sytuacji.

                Teista respektuje reguly moralne, tak jak respektuje prawa fizyki
                czy prawa biologii ustalone ewolucyjnie przez miliony lat. Musimy
                skromnie pochylic glowe i uznac ze istnieja prawa silniejsze od naszej
                megalomanii.
                • Gość: Palnick Re: Roznica w podejsciu do regul moralnych IP: *.stenaline.com 27.09.03, 19:59
                  Gość portalu: chello napisał(a):

                  > Ateista je zmienia, w zaleznosci od sytuacji.
                  ------------------
                  Czy to jest rodzaj dogmatu? Chello nie próbuj ułatwiać sobie życia, ono jest
                  bardziej skomplikowane. Czymże w istocie jest moralność?
                  Jedno zdanie wystarcza za cały Twój dekalog i brednie biblijne - "Nie czyń
                  drugiemu co tobie nie miłe".
                  Czy uważasz, że chrześcijanie a ogólniej wierzący w boga trzymają się tej
                  zasady a niewierzący nie?
                  Świat nie jest czarno-biały.Znam zastępy bydlaków klęczących po kościołach
                  i "świętych" ateistów. Bywa też odwrotnie.
                  ------------------
                  > Teista respektuje reguly moralne, tak jak respektuje prawa fizyki
                  > czy prawa biologii ustalone ewolucyjnie przez miliony lat. Musimy
                  > skromnie pochylic glowe i uznac ze istnieja prawa silniejsze od naszej
                  > megalomanii.
                  -------------
                  Przykro mi chello ale zacznę przypuszczać, że jednak jesteś grabażem. Pierwsze
                  zdanie o teiście rozbawiło mnie do łez. Co powiesz o księżach molestujacych
                  dzieci o katolikach kradnących do oporu, o wrażliwości KK na biedę itd. itp.
                  Jesteś dziecinny jak 3 letni brzdąc.
                  Co do megalomanii, to pisz o swojej.
                  I jeszcze jedno tzw. wierzący są święcie przekonani, że mają patent na wszelką
                  rację a to bywa denerwujące.
                  • Gość: chello Roznica w podejsciu do regul moralnych: relatywizm IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 21:43
                    Nigdy nie slyszales o relatywizmie moralnym? To przeciez podstawa
                    wszelkich ideologii lewacko-ateistycznych.

                    Wiekszosc religii opiera sie na absolutyzmie moralnym. To jest wstep do
                    elementarnej filozofii.
                    • Gość: Palnick Re: Roznica w podejsciu do regul moralnych: relat IP: *.stenaline.com 27.09.03, 21:55
                      Gość portalu: chello napisał(a):

                      > Wiekszosc religii opiera sie na absolutyzmie moralnym. To jest wstep do
                      > elementarnej filozofii.
                      ---------------
                      Większoćć religii opiera sie na absolutyźmie organizacyjnym i relatywiźmie
                      moralnym. Taka jest praktyka. Nie widzisz tego wokół?
                      • Gość: chello Re: Roznica w podejsciu do regul moralnych: relat IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 22:18


                        Zgadzam sie co do roznicy miedzy teoria i praktyka.
                        Z tym ze ateisci glosza i praktykuja relatywizm moralny.
                        Wyznawcy religii glosza absolutyzm moralny ale wielu z nich praktykuje
                        relatywizm moralny. Jednak to jest uwazane za ulomnosc czlowieka a nie
                        virtue (jak to jest po polsku)


                        Gość portalu: Palnick napisa?(a):

                        > Gość portalu: chello napisa?(a):
                        >
                        > > Wiekszosc religii opiera sie na absolutyzmie moralnym. To jest wstep
                        do
                        > > elementarnej filozofii.
                        > ---------------
                        > Większoćć religii opiera sie na absolutyźmie organizacyjnym i
                        relatywiźmie
                        > moralnym. Taka jest praktyka. Nie widzisz tego wokó??

                        • Gość: Palnick Re: Roznica w podejsciu do regul moralnych: relat IP: *.stenaline.com 27.09.03, 22:33
                          Gość portalu: chello napisał(a):

                          >
                          >
                          > Zgadzam sie co do roznicy miedzy teoria i praktyka.
                          > Z tym ze ateisci glosza i praktykuja relatywizm moralny.
                          > Wyznawcy religii glosza absolutyzm moralny ale wielu z nich praktykuje
                          > relatywizm moralny. Jednak to jest uwazane za ulomnosc czlowieka a nie
                          > virtue (jak to jest po polsku)
                          -------------
                          Cnota?
                          • Gość: Rzeczowy Przyjety do owczarni w pieluchach IP: 209.234.166.* 28.09.03, 16:12
                            Prawdziwy Polak - Beeik

                            Przyjęty do Owczarni w pieluchach, w nieświadomości
                            przeżywał lata jagnięce. Zewsząd słyszał beeczenie
                            dorosłych baranów. Beeczały o Wielkim Pasterzu, który ma
                            je zbawić i doprowadzić na Wiecznie Zielone Łąki.
                            Z jagnięcą ufnością poszedł do Pierwszego Żłoba.
                            Dorastał, zaczynał rozumieć świat i widział coraz więcej
                            niegodziwości baranów. Także pastuszek, wysłannik
                            Wielkiego Pasterza zachowywał się podle. Beeczenie coraz
                            mniej mu się podobało. Znakowanie przyjął z rozpędu,
                            żeby nie drażnić starszych baranów.

                            Jednak jego rozum zaczynał się buntować. Usłyszał, że
                            istnieją inne zwierzątka robiące mee, iaaa, kwii. Rozum
                            ciągnął go do meeizmu. Zaczął cichutko meeczeć. Dorosłe
                            barany zatrzęsły się ze świętego oburzenia. "Jak to?
                            Baran z barana i meeczy?" - pytały.

                            "Nie będziesz meeczał pod naszym dachem" - grzmieli
                            barani rodzice. Uzależniony od dorosłych baranów musiał
                            się poddać. Na początku stosował bierny opór, przestał
                            meeczeć, ale też nie beeczał. Pewnego dnia spotkał
                            piękną owieczkę, którą wkrótce zapłodnił. Potrzebował
                            pomocy starszych baranów, więc stał się pokorny. Zaczął
                            pięknie i głośno beeczeć. Oczarowane przemianą starsze
                            barany, otwarły przed nim swe spiżarnie. Zawarł związek
                            w Owczarni z pieczątką Wielkiego Pasterza. Miał piękny
                            spęd, na który zaprosił całą baranią rodzinę. Po
                            urodzeniu się jagniąt zaprowadził je do pastuszka by
                            oblał je wodą i przyjął do Owczarni.

                            Później bywał w niej rzadko, w dniach urodzin i śmierci
                            Wielkiego Pasterza. Beeczał wraz z innymi baranami, nie
                            wiedząc po co to robi. Nie wierzył już w Wielkiego
                            Pasterza i Wielkie Zielone Łąki.

                            Dopiero w samotności, w zaciszu domowego żłobu czcił
                            Trójcę swych Bogów:

                            Świetlistego z Ekranu, Papierowego z Portfela i Czystego
                            z Butelki.
                            I tylko jednej rzeczy pilnował, o jedno dbał - by jego
                            jagnięta umiały pięknie beeczeć. Jak na prawdziwe barany
                            przystało.

                            Meeista Anubi

              • Gość: Piotr "Dwie wojny swiatowe i obozy koncentracyjne" IP: *.we.client2.attbi.com 27.09.03, 18:55
                o tak, a ze odbylo sie to wszystko z blogoslawienstwem Watykanu i pod
                haslem "gott mit uns" to tylko szczegol?
                • Gość: chello Re: " wojny swiatowe i obozy koncentracyjne" IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 19:24
                  Slyszalem te propagande, ktora rozwiewa sie wobec faktow historycznych.
                  Moze wojny krzyzowe i rekonkwista odbyly sie z blogoslawienstwem
                  Watykanu ale obwinianie Watykanu za postepowanie takich jak hitler (wg
                  niektorych impotent, innych homoseksualista) jest przeciaganiem struny.
                  Podobnie jak z "gott mit uns" dla SS.
                  ---------
                  Gość portalu: Piotr napisa?(a):

                  > o tak, a ze odbylo sie to wszystko z blogoslawienstwem Watykanu i pod
                  > haslem "gott mit uns" to tylko szczegol?


                  • Gość: Ed Re:A rzeź na chorwacji... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 21:38
                    odbyła się za czyim błogosławieństwem? W tym zakresie od wypraw krzyżowych
                    zachowana została ta sama tradycja. I wcale nie są to czasy tak odległe.
                    Argentyna i Pinochet tylko to wszystko potwierdzają.
                    Na przeszkodzie życzeniowemu przedstawiwniu historii stoją tylko te paskudne
                    fakty. Rozumiem, że katolickiej międzynarodówce jest to nie na reką. Ale to i
                    tak nie zmienia faktów.

                    Gość portalu: chello napisał(a):

                    > Slyszalem te propagande, ktora rozwiewa sie wobec faktow historycznych.
                    > Moze wojny krzyzowe i rekonkwista odbyly sie z blogoslawienstwem
                    > Watykanu ale obwinianie Watykanu za postepowanie takich jak hitler (wg
                    > niektorych impotent, innych homoseksualista) jest przeciaganiem struny.
                    > Podobnie jak z "gott mit uns" dla SS.
                    > ---------
                    > Gość portalu: Piotr napisa?(a):
                    >
                    > > o tak, a ze odbylo sie to wszystko z blogoslawienstwem Watykanu i pod
                    > > haslem "gott mit uns" to tylko szczegol?
                    >
                    >
                  • Gość: Piotr Re: " wojny swiatowe i obozy koncentracyjne" IP: *.we.client2.attbi.com 27.09.03, 22:53
                    To sa fakty historyczne, Watykan jako taki to nic innego jak partia
                    totalitarna, z identyczna ideologia. Ze ta ideologia to bajki swiadczy tylko o
                    stopniu "ociemnienia" jej wyznawcow. Ja tez wierzylem w opowiesci pana
                    Andersena tak jakos to 7 roku zycia. Potem mi przeszlo.
                    Zreszta sama Inkwizycja wystarczy. W sumie dzialanosc KK to przeciez
                    najwieksze ludobojstwo w dziejach ludzkosci. Ze w imie boga? Tym lepiej,
                    przeciez on tak chce.
                    • Gość: chello Re: " wojny swiatowe i obozy koncentracyjne" IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 28.09.03, 23:23
                      W sumie to czuje do Ciebie sympatie. Rozumiem ze trudno jest zyc na
                      marginesie. Ale kazdy ma jakis margines. Mam genialnych i bardzo
                      srednich studentow ktorzy nie potrafia kreowac nowych rzeczy. Mam
                      nadzieje ze ci drudzy w imie praw ludzkich i antydyskryminacji nie beda
                      zadac nominacji profesorskich. Podobnie z homoseksualistami. Nie
                      potrafia czy nie chca kreowac nowego zycia. Dlaczego maja byc traktowani
                      dokladnie jak ci co potrafia? Oczywiscie pozycje KK znasz i nie szczedzisz
                      zadnej okazji zeby oczerniac. Widzialem Twoich wspolbraci w San
                      Francisco jak latali w sutannach w Niedziele Wielkanocna, odprawiali
                      czarne msze, i co rusz podnosili sutanny zeby pokazac aplazje odbytnicy.
                      No coz. To sa przynajmniej fakty.


                      Gość portalu: Piotr napisa?(a):

                      > To sa fakty historyczne, Watykan jako taki to nic innego jak partia
                      > totalitarna, z identyczna ideologia. Ze ta ideologia to bajki swiadczy tylko
                      o
                      > stopniu "ociemnienia" jej wyznawcow. Ja tez wierzylem w opowiesci
                      pana
                      > Andersena tak jakos to 7 roku zycia. Potem mi przeszlo.
                      > Zreszta sama Inkwizycja wystarczy. W sumie dzialanosc KK to przeciez
                      > najwieksze ludobojstwo w dziejach ludzkosci. Ze w imie boga? Tym
                      lepiej,
                      > przeciez on tak chce.


                      • Gość: Piotr Re: " wojny swiatowe i obozy koncentracyjne" IP: *.we.client2.attbi.com 29.09.03, 02:59
                        Bardzo lubie byc i zyc na "marginesie" szczegolnie biorac pod uwage jakie
                        poglady i styl zycia ma tzw. mainstream spoleczenstwa. Dziekuje, nie
                        skorzystam.
                        Homoseksualisci chca i potrafia tworzyc zycie. Znam wielu homo z dziecmi. Poza
                        tym sens zycia nie polega na zdolnosci do prokreacji.
                        Rowne traktowanie? Poniewaz w spoleczenstwie wszsycy ludzie powinni miec rowne
                        prawa.
                        Co do wspolbraci to sie nie utozsamiam w tym przypadku. A poza tym to zaden
                        argument. Widzialem hetero robiacych dokladnie to samo.
                        Odbytnice obcych na ulicy nie mnie interesuja i nie podniecaja.
                  • Gość: Rzezczowy Re: ' wojny swiatowe i obozy koncentracyjne' IP: 209.234.157.* 28.09.03, 16:48
                    Tak jest, dobrze otumaniona lowiecka jak chello,
                    usprawiedliwi zawsze pasterzy i bedzie beczala o
                    detalach historii. Ciekawe dlaczego z tej samej lowiecki
                    robi sie wsciekly kundel, gdy mowa jest o zbrodniach
                    komunistycznych ? Dlatego, ze komunisci mieli innego
                    Wielkiego Pasterza ?
                • Gość: Rzeczowy Bog to najlepsza droga do szmalu i wladzy IP: 209.234.157.* 27.09.03, 22:32
                  Oni wiedza najlepiej ci panowie w czarnych sukienkach,
                  ze Bog to najlepsza droga do tego co wymienilem w
                  tytule. Kazda religia, kazda sekta opieraja sie na
                  identycznych zasadach. Dlatego jestem zapartym ateista.
            • Gość: Emily Re: Kaczynski nie byl schizofrenikiem!!!! - BYL! IP: *.dc.dc.cox.net 28.09.03, 06:21
              Chello, widac Twoje info sa inne niz moje. Ja wiem, ze wlasnie psychiatrzy
              udowodnili u niego schizo i dlatego on nie dostal kary smerci, tylko dozywocie
              w szpitalu psychiatrycznym, podobnie jak ten gosc, ktory zamachnal sie na
              Regana. I co ciekawe schizofrenia bardzo czesto laczy sie z
              hiperreligijnoscia. Schizo czesto slysza glosy boga, ktory kaze im zabijac.
              Wiekszosc nawiedzonych hiperreligijnych osob to prawdopodobnie byli albo
              schizofrenicy, albo maniacy, alb osoby cieriace na skroniowa padaczke.
              • Gość: Rzeczowy Re: Kaczynski nie byl schizofrenikiem!!!! - BYL! IP: 209.234.157.* 28.09.03, 19:55
                W kazdym szpitalu psychiatrycznym jest,jak mowia, kilku
                mesjaszy, aniolow, szatanow albo swietych majacych
                szczegolne przeslania.
              • Gość: chello Re: Kaczynski nie byl schizofrenikiem!!!! - BYL! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 28.09.03, 23:33
                Prokuratura byla w delikatnej sytuacji bo brat wydal brata.
                Gdyby BYL schizofrenikiem to nie siedzialby w wiezieniu tylko w szpitalu
                psychiatrycznym..



                Gość portalu: Emily napisa?(a):

                > Chello, widac Twoje info sa inne niz moje. Ja wiem, ze wlasnie
                psychiatrzy
                > udowodnili u niego schizo i dlatego on nie dostal kary smerci, tylko
                dozywocie
                > w szpitalu psychiatrycznym, podobnie jak ten gosc, ktory zamachnal sie
                na
                > Regana. I co ciekawe schizofrenia bardzo czesto laczy sie z
                > hiperreligijnoscia. Schizo czesto slysza glosy boga, ktory kaze im
                zabijac.
                > Wiekszosc nawiedzonych hiperreligijnych osob to prawdopodobnie byli
                albo
                > schizofrenicy, albo maniacy, alb osoby cieriace na skroniowa padaczke.


          • Gość: Emily Re: T byla pomrocznosc jasna!!!! IP: *.dc.dc.cox.net 27.09.03, 19:55
            uwielbiam tez zwrot - "pomrocznosc jasna" - jest genialny. czy mozesz wyjasnic
            skad sie wywodzi? widzialam go niedawno w innym miejscu, ale nie wiem czy
            pojawil sie tam orygilanie, czy ma dluzsza historie:)
            • Gość: Palnick Pomrocznosc jasna? Dla Ciebie wszystko Emily. IP: *.stenaline.com 27.09.03, 20:16
              Gość portalu: Emily napisał(a):

              uwielbiam tez zwrot - "pomrocznosc jasna" - jest genialny. czy mozesz wyjasnic
              skad sie wywodzi? widzialam go niedawno w innym miejscu, ale nie wiem czy
              pojawil sie tam orygilanie, czy ma dluzsza historie:)
              -----------------
              Paradoksalnie pochodzenie tego słodkiego terminu wiąże się z promowaną na tym
              forum moralnością wierzących. Pomroczność jasna narodziła się w rodzinie dewota
              noszącego wizerunek śniadej kobiety w klapie. Jego rodzina, ze względu na
              uszkodzenia kolan od klęczenia w kruchcie, uważana była nieomal za świętą. Tak
              było dopóki synowie Wałęsy nie dorośli. Zwłaszcza synek Przemcio udał się nad
              wyraz.
              O Przemysławie Wałęsie było głośno, gdy w listopadzie 1993 r. spowodował po
              pijanemu wypadek drogowy, w którym jedna osoba została ranna. Wówczas
              prokurator oskarżył go też o ucieczkę z miejsca zdarzenia oraz czynne i słowne
              znieważenie policjantów na służbie. Sąd pierwszej instancji skazał go na karę 2
              lat więzienia. Po apelacji Sąd Wojewódzki w Gdańsku złagodził karę z dwóch lat
              bezwzględnego pozbawienia wolności do roku i dziewięciu miesięcy i zawiesił jej
              wykonanie na cztery lata.
              Wówczas to zasłynął jego adwokat Włodzimierz W., który kilka lat później też
              maiał postępowanie o jazdę po pijanemu ;). Obrona jako powód podała anormalną
              reakcję na alkohol. Znalazł się nawet świadek w postaci lekarza pogotowia,
              który jako jedyny z zeznających przed sądem nie wyczuł od Przemcia zapachu
              alkoholu i nie wiadomo, na jakiej podstawie orzekł, że wypadek drogowy musiał
              być spowodowany "POMROCZNOŚCIĄ JASNĄ".
              • Gość: chello Re: Pomrocznosc jasna? Typowe ciosy ponizej pasa IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 21:29
                Widzisz Emily dlaczego tacy jak ja sie radykalizuja? Bo nawet pijanstwo
                Przemyslawa podobnie jak ateistycznego prezydenta mozna uzyc jako
                jeszcze jeden kopniak dla ludzi religijnych.

                Oczywiscie ze jestem grabarzem agresywnych i falszywych!

                ----------------

                Paradoksalnie pochodzenie tego s?odkiego terminu wiąże się z
                promowaną na tym
                forum moralnością wierzących.
                • Gość: Ciekawy Re: Pomrocznosc jasna? Typowe ciosy ponizej pasa IP: 209.234.157.* 27.09.03, 21:33
                  Czlowiek wierzacy nigdy nie jest agresywny. Wiara jest
                  intymna sprawa, a mieszanie jej do polityki to
                  wyczynczlowieka pozornie wierzacego, usilujacego
                  wyciagnac profity z aktualnego katolickiego trendu
                  polskiego zycia publicznego.
                  • Gość: chello Re: Pomrocznosc jasna? Typowe ciosy ponizej pasa IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 21:37
                    Gość portalu: Ciekawy napisa?(a):

                    Widzisz, ja nawet nie jestem jeszcze ochrzczony. Jedyne co mnie od tego
                    powstrzymuje to tacy jak ty. Myslicie ze mozecie kopac chrzescijan a oni
                    sie bedac kajac. Trafila kosa na kamien. Zanim sie ochrzcze i zaczne
                    nadstawiac drugi policzek musze jeszcze odpowiedziec na nieuleczalna
                    glupote.


                    > Czlowiek wierzacy nigdy nie jest agresywny. Wiara jest
                    > intymna sprawa, a mieszanie jej do polityki to
                    > wyczynczlowieka pozornie wierzacego, usilujacego
                    > wyciagnac profity z aktualnego katolickiego trendu
                    > polskiego zycia publicznego.


                    • Gość: Rzeczowy Gdzie rosna takie zarozumiale tumany jak chello ? IP: 209.234.157.* 28.09.03, 22:02
                      Wiemy, wiemy w LPRze ! Pewne toto siebie jak debile,
                      ktore nauczyly sie alfabetu i mysla, ze posiadly
                      wszystkie rozumy swiata.
                • Gość: Palnick Re: Pomrocznosc jasna? Naprawdę nic nie łapiesz? IP: *.stenaline.com 27.09.03, 22:04
                  Gość portalu: chello napisał(a):

                  > Widzisz Emily dlaczego tacy jak ja sie radykalizuja? Bo nawet pijanstwo
                  > Przemyslawa podobnie jak ateistycznego prezydenta mozna uzyc jako
                  > jeszcze jeden kopniak dla ludzi religijnych.
                  >
                  > Oczywiscie ze jestem grabarzem agresywnych i falszywych!
                  >-----------------
                  Chello, nie podniecaj się bez potrzeby. Może nie znasz sprawy, to Ci ją jeszcze
                  przybliżę. W czasie tego wypadku w 1993, Przemek.W ścigał po chodniku dla
                  pieszych starszą kobietę. W końcu skutecznie ja przejechał!!! Uciekł z miejsca
                  wypadku!!!
                  Zdeklarowany katolik uciekł potrąciwszy kobietę!!!To jest relatywizm moralny w
                  praktyce. Potem okazało się, że ta Pani wylądowała na wózku inwalidzkim.
                  Myślisz, że senior Wałęsa albo jego syn pomysleli o jakimś zadośćuczynieniu?
                  NIGDY. O zwykłych przeprosinach, jakimkolwiek ludzkim odruchu? Za boga!
                  Tatko natomiast pomógł Przemkowi wykaraskać się z zasądzonego wyroku. Ten wyrok
                  jest skandalicznie sprzeczny z prawem. Zawieszenie za okaleczenie przechodnia,
                  tak że stracił sprawność???
                  O to mi chodzi, o rzeczywistą watrtość ich manifestowanego katolicyzmu, który
                  przy pierwszej próbie okazał się bańką mydlaną, zerem, null. Tacy są w
                  większości katolicy w Polsce.
              • Gość: Emily Re: Pomrocznosc jasna? Dla Ciebie wszystko Emily. IP: *.dc.dc.cox.net 27.09.03, 22:01
                Dzieki! Na razie nie moge uczestniczyc w tej nader ciekawej dyskusji, ale wejde
                tu moim wieczorem. Musze skonczyc wazny project.
                Tymczasem pozdro:)
        • Gość: Rzeczowy Nie, chodzi o pomrocznosc LPRactwa i lowiecek IP: 209.234.157.* 27.09.03, 20:24
          Takich jak ty, baranie przekrecajacy wszystkie tematy
          jak SBek z Polski Ludowej.
          • Gość: chello Pytek, nie chodzi o pomrocznosc LPRactwa IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 21:31
            tylko o goebelsa i "polnishe sweine"
    • Gość: Magda Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 18:44
      Przyznanie się, a raczej konsekwentne trzymanie się tego, że jest się ateistą
      rzeczywiście wymaga odwagi. Bardzo często jest tak, że ludzie są niby
      zdeklarowanymi ateistami, ale w momencie, kiedy np. bardzo ciężko zachorują
      diametralnie zmieniają swoje poglądy. Następuje wtedy zupełne
      przewartościowanie wielu spraw i nagle okazuje się, że te duchowe wrtości
      zajmują jeśli nie pierwsze, to jedno z pierwszych miejsc. Nie wiadomo czym to
      tłumaczyć, ale dotychczasowa odwaga i pewność siebie zaczyna gdzieś ulatywać, a
      pojawia się obawa i strach.
      Ponoć, jest tak, że w chwili śmierci człowiek ma jeszcze trochę czasu, żeby o
      sobie zadecydować. W Biblii jest napisane (nie cytuję dosłownie) obyś był zimny
      albo gorący, ale nie letni. I to jest właśnie to. Ilu zdeklarowanych ateistów
      jest rzeczywiście ateistami, a ilu zdeklarowanych katolików jest rzeczywiście
      katolikami? Pewnie wiele się nie pomylę jeśli powiem, że obecnie dużo jest
      pseudoateistów i pseudokatolików czyli tych letnich.
      • Gość: Palnick Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.stenaline.com 27.09.03, 20:17
        Ja jestem gorący!
      • Gość: Rzeczowy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: 130.94.123.* 27.09.03, 20:33
        Wszelkie wierzenia tego swiata wziely sie z poczucia
        niewiadomej, jak wiesz. Chrzescijanie niczego nowego nie
        wymyslili. Byc moze kiedy spotka mnie (odpukac) jakies
        nieszczescie stane sie np Buddysta, bo ta religia jest
        bardziej humanitarna niz katolicyzm, a poza tym
        perspektywa reinkarnacji, zwlaszcza w dobrym wcieleniu
        jest bardzo pociagajaca. KK, o czym ci pewnie wiadomo,
        wyrzucil z biblii reinkarnacje, aby pozbawic lowieczki
        marzen o lepszym zyciu.
        • Gość: chello Ty juz przechodzisz reinkarnacje IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 21:34
          pytak, zofia, zdumiony, rzeczowy, goebels i kilkanascie innych.

          W nastepnym zyciu pewnie bedziesz szczurem.


          Gość portalu: Rzeczowy napisa?(a):

          > Wszelkie wierzenia tego swiata wziely sie z poczucia
          > niewiadomej, jak wiesz. Chrzescijanie niczego nowego nie
          > wymyslili. Byc moze kiedy spotka mnie (odpukac) jakies
          > nieszczescie stane sie np Buddysta, bo ta religia jest
          > bardziej humanitarna niz katolicyzm, a poza tym
          > perspektywa reinkarnacji, zwlaszcza w dobrym wcieleniu
          > jest bardzo pociagajaca. KK, o czym ci pewnie wiadomo,
          > wyrzucil z biblii reinkarnacje, aby pozbawic lowieczki
          > marzen o lepszym zyciu.



          • Gość: Rzeczowy Ty juz przeszedles, wcieliles sie w kundla rydzyka IP: 168.143.113.* 27.09.03, 21:46
            Jak cie moze uczyli na twoim KULu wg religii wschodnich
            wcielic sie mozna takze w kundla. Ty reinkarnacje masz
            za soba,wg tych wierzen, rydzykowy wyprany z mozgu
            propagandzisto.Co do mnie jestemm nadal zatwardzialym
            ateista i bardzo mi jest z tym dobrze.
            • Gość: jkmjkm Re: Ty juz przeszedles, wcieliles sie w kundla ry IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 22:23
              Rzeczowy -Ty chyba w poprzednim życiu byłeś analfabetą,sądzę ,że wtedy było Ci
              jednak najlepiej
          • Gość: Ed Re: Ciągoty do ciemnoty IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 21:49
            Gość portalu: chello napisał(a):

            > pytak, zofia, zdumiony, rzeczowy, goebels i kilkanascie innych.
            Ed. Polecam Księg liczb. Komentarz zbyteczny.
            • Gość: chello Re: Ciągoty do ciemnoty IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 22:19
              Gość portalu: Ed napisa?(a):

              Ed, zaczynasz byc takim kryptografem ze Cie nikt nie rozumie.


              > Gość portalu: chello napisa?(a):
              >
              > > pytak, zofia, zdumiony, rzeczowy, goebels i kilkanascie innych.
              > Ed. Polecam Księg liczb. Komentarz zbyteczny.



              • Gość: Rzeczowy Czy ty chociaz raz napiszesz cos z sensem ? IP: 130.94.123.* 27.09.03, 22:21
              • Gość: Ed Re: Ciągoty do ciemnoty IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 22:27
                Walczący religiant nie znający podstaw własnej ideologii? Choć własciwie nie
                powinno to wcale dziwić ;-((

                Gość portalu: chello napisał(a):

                > Gość portalu: Ed napisa?(a):
                >
                > Ed, zaczynasz byc takim kryptografem ze Cie nikt nie rozumie.
                >
                >
                > > Gość portalu: chello napisa?(a):
                > >
                > > > pytak, zofia, zdumiony, rzeczowy, goebels i kilkanascie innych.
                > > Ed. Polecam Księg liczb. Komentarz zbyteczny.
                >
                >
                >
              • Gość: Palnick Re: Ciągoty do ciemnoty IP: *.stenaline.com 27.09.03, 22:50
                Czy jeżeli potrafię latać nad ulicami wieczorem, widzę w absolutnych ciemno
                ściach, poznaję elperaków bez pudła i pluję na nich z góry jadem nienawiści, to
                oznacza, że jestem opętany, czy tylko - cyklista? Nadmieniam, że nie wierzę w
                facetów z ogonkiem i rogami.
                • Gość: Rzeczowy Siana przez LPR nienawisc rodzi nienawisc innych IP: 130.94.107.* 30.09.03, 13:26
                  To normalna ludzka reakcja. Mysle, ze w Polsce jest
                  bardzo wiele osob, ktore ich zwyczajnie nienawidza. LPR
                  to jest cos co moglo przydarzyc sie najgorszego
                  postkomunistycznej Polsce. Ta wredna partia powoduje
                  konflikty miedzyludzkie na duza skale,ruinuje watle nici
                  solidarnosci i poczucia wspolnoty interesow spolecznych,
                  ktore z trudem udalo sie Polakom nawiazac w okresie
                  walki z komunizmem. Rydzykowcy myèsla w swoich tepych
                  glowach, ze zmiji jad nienawisci, ktory sacza ze swoich
                  partyjnych w podstepny sposob uzyskanych dzieki
                  konkordatowi mediow, zamieni sie nagle w miod, ktory
                  oferuje im spoleczenstwo. Taka sobie psychologia
                  zarozumialych analfabetow.
    • Gość: Rzeczowy Wolalbym aby z dyskusji wylaczyli sie LPRacy IP: 168.143.113.* 27.09.03, 22:19
      Oni, jak zwykle, nie maja nic do powiedzenia. Psuja
      kazdy temat glupimi i chamskimi komentarzami. Bardzo ich
      wiec prosze, zostawcie w spokoju tematy, ktore raza
      wasze zbyt wysublimowane uczucia. Oszczedzcie sobie
      niepotrzebnych uderzen w klawiature waszych szatanskich
      komputerow.
      • Gość: chello I bezmozgowcy typu Goebelsa IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 22:20
        • Gość: Rzeczowy Goebels ma racje IP: 130.94.107.* 27.09.03, 22:24
          Czytalem, jak ty, kilka jego postow. Z pewnymi
          paranoikami z LPR mozna rozmawiac tylko jak ich duchowy
          ojciec Goebbels.
          • Gość: chello Re: Goebels ma racje IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.09.03, 22:50
            Gość portalu: Rzeczowy napisa?(a):
            Czytales Goebbelsa czy samego siebie tzn. "Goebelsa"


            > Czytalem, jak ty, kilka jego postow. Z pewnymi
            > paranoikami z LPR mozna rozmawiac tylko jak ich duchowy
            > ojciec Goebbels.



      • Gość: jkmjkm Sam ze sobą chcesz rozmawiać? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 22:41
        Ależ głęboki tekst Ci wyszedł.
    • Gość: Palnick PROPOZYCJA POJEDNANIA DLA ATEISTÓW I WIERZĄCYCH IP: *.stenaline.com 28.09.03, 01:24
      "Możemy odrzucić wszystko: religię, ideologię, nabytą mądrość. Niezbędne jest
      tylko jedno: miłość i współczucie. To jest właśnie moja prawdziwa religia,
      moja prosta wiara. Z jej punktu widzenia nie potrzebujemy świątyń, kościołów,
      meczetów, synagog ani wyrafinowanych filozofii, doktryn i dogmatów. Świątynią
      jest nasze własne serce i nasz własny umysł. Doktryną - współczucie.
      Wszystko, czego nam trzeba - to miłość do innych i szacunek dla ich praw i
      godności, niezależnie od tego, kim lub czym są. Dopóki praktykujemy tę miłość
      i szacunek w codziennym życiu, dopóki mieszka w nas współczucie wobec innych
      i, powodowani poczuciem odpowiedzialności, postępujemy powściągliwie, to -
      wykształceni czy prości, wierzący w Buddę, Boga, coś innego lub zgoła nic -
      bez wątpienia będziemy szczęśliwi."

      Nie podam kto to napisał, żebyście mogli sie skupić na przemyśleniu tego tekstu.
      • Gość: chello Re: PROPOZYCJA POJEDNANIA DLA ATEISTÓW I WIERZĄCY IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 28.09.03, 02:15
        Dalaj Lama czy jak mu tam jest po prostu parafrazuje ewangelie.
        • Gość: Palnick Re: PROPOZYCJA POJEDNANIA DLA ATEISTÓW I WIERZĄCY IP: *.stenaline.com 28.09.03, 08:11
          Gość portalu: chello napisał(a):

          > Dalaj Lama czy jak mu tam jest po prostu parafrazuje ewangelie.
          ----------------
          "Możemy odrzucić wszystko: religię, ideologię, nabytą mądrość. Niezbędne jest
          tylko jedno: miłość i współczucie. To jest właśnie moja prawdziwa religia,
          moja prosta wiara. Z jej punktu widzenia nie potrzebujemy świątyń, kościołów,
          meczetów, synagog ani wyrafinowanych filozofii, doktryn i dogmatów. Świątynią
          jest nasze własne serce i nasz własny umysł. Doktryną - współczucie.
          Wszystko, czego nam trzeba - to miłość do innych i szacunek dla ich praw i
          godności, niezależnie od tego, kim lub czym są. Dopóki praktykujemy tę miłość
          i szacunek w codziennym życiu, dopóki mieszka w nas współczucie wobec innych
          i, powodowani poczuciem odpowiedzialności, postępujemy powściągliwie, to -
          wykształceni czy prości, wierzący w Buddę, Boga, coś innego lub zgoła nic -
          bez wątpienia będziemy szczęśliwi."
          ==============
          Chello, jaja sobie robisz czy jak?
          Gdzie w tym tekscie masz straszenie gniewem bożym, wiecznym potępieniem? Gdzie
          uzurpację monopolu na drogę do szczęścia poprzez jedyny słuszny pogląd (
          Jezusa)?
          W takim samym stopniu wiersz miłosny jest parafrazą dekretu o stanie wojennym.
          • Gość: Palnick PROPOZYCJA POJEDNANIA DLA ATEISTÓW ..->chello IP: *.stenaline.com 28.09.03, 11:08
            Parafraza ewangelii - dobre sobie! Porównaj te dawa teksty:

            Przede wszystkim stare pogańskie przekonanie, że można być zbawionym poprzez
            ofiarę krwi. Jest to okrutny pogański mit, łączący się ze składaniem ofiar z
            dzieci, co zwykle przypisuje się wrogom. Grecy pomawiali o to Fenicjan,
            chrześcijanie Żydów. Inni są zawsze ludożercami lub podludźmi. Jak można
            uznawać Abrahama za latarnię wiary za to, że był gotów zamordować własnego syna
            Izaaka? Jak z tych pogańskich potworności wykroić chrześcijańską Radosną
            Nowinę ? Papież w swoim "Tryptyku Rzymskim" aż pieje z zachwytu nad sytuacją w
            jakiej Abrahama postawił "miłosierny bóg".
            Następnie wrogość chrześcijaństwa do kobiet. Co prawda wszystkie kultury są
            seksistowskie zgodnie z mottem, że kobieta nie może ujeżdżać mężczyzny, ale w
            chrześcijaństwie w ogóle, a w katolicyzmie w szczególności, wrogość do kobiet
            jest skrajna.
            I wreszcie okrucieństwo. Jak można wmawiać ludziom, że Bóg - mężczyzna
            poświęcił swego syna, skazując go na potworne męki, by w ten sposób zbawić
            człowieka. Czy nie lepiej byłoby, gdyby to Maria z dzieciątkiem była symbolem
            chrześcijan a nie krzyż - to narzędzie tortur, kojarzące się nie tylko z męką
            Jezusa, ale również czarownic palonych na stosach. Pokazywanie trupa
            sześcioletnim dzieciom ma być czymś dobrym! Przecież to burzy cały gmach uczuć
            dziecka. To wywołuje lęki, a z czasem zobojętnienie.
            Wszystko jedno przy tym, co się myśli o kolejnym absurdzie - dzieworództwie.
            Dziewica jako matka zawsze jest sympatyczniejsza niż ojciec-kat własnego syna.


            > "Możemy odrzucić wszystko: religię, ideologię, nabytą mądrość. Niezbędne jest
            > tylko jedno: miłość i współczucie. To jest właśnie moja prawdziwa religia,
            > moja prosta wiara. Z jej punktu widzenia nie potrzebujemy świątyń, kościołów,
            > meczetów, synagog ani wyrafinowanych filozofii, doktryn i dogmatów. Świątynią
            > jest nasze własne serce i nasz własny umysł. Doktryną - współczucie.
            > Wszystko, czego nam trzeba - to miłość do innych i szacunek dla ich praw i
            > godności, niezależnie od tego, kim lub czym są. Dopóki praktykujemy tę miłość
            > i szacunek w codziennym życiu, dopóki mieszka w nas współczucie wobec innych
            > i, powodowani poczuciem odpowiedzialności, postępujemy powściągliwie, to -
            > wykształceni czy prości, wierzący w Buddę, Boga, coś innego lub zgoła nic -
            > bez wątpienia będziemy szczęśliwi."

            Dostrzegasz różnicę?
            • Gość: Emily Re: PROPOZYCJA POJEDNANIA DLA ATEISTÓW ..->che IP: *.dc.dc.cox.net 28.09.03, 16:07
              Palnicku, jestem pelna podziwu dla Twej madrosci!!! Calkiem szczerze i serio to
              mowie, zwlaszcza, ze traciles strunke bliska mojej duszy. Tez uwazam, ze jesli
              juz czcic po bosku jakas plec, to zenska - jako pozytywny symbol odradzajacego
              sie zycia, opiekunczosci, bezinteresownej milosci. Wiemy, ze 3+ tysiace lat
              lat temu ludzkosc czcila bostwa zenskie, a meskie zostaly potem narzucone
              ogniem + mieczem + sodoma + gomora przez rosnacych w sily monarchicznych
              wladcow-kalanow-bogow. Reszta w religiach to dorobiona ideologia po to, zeby
              latwiej kontrolowac masy. Ideologia chrzescijanska ma w sobie pewne pozytywne
              nurty myslowe, ale ma tez wiele negatywnych i wiele arogancji. Uzurpowanie
              sobie przez koscielnych mezczyzn prawa do decydowania o kobiecej rozrodczosci z
              calkowitym pogwalceniem potrzeb kobiecej-ludzkiej duszy, jest jednym z
              jaskrawszych dowodow tej arogancji. Bardzo mnie cieszy, kiedy widze mezczyzn
              myslacych tak jak Ty, bo to stanowi promyk nadziei, ze swiat sie zmienia na
              lepszy. Zmiany spoleczne zawsze zaczynaja sie of autoreformy dusz. Oby Palnick
              stal sie Prometeuszem dla innych mezczyzn;)
              pozdro serdecznie:)
              • Gość: Palnick PROPOZYCJA POJEDNANIA DLA ATEISTÓW ..->Emily IP: *.stenaline.com 29.09.03, 02:21
                Gość portalu: Emily napisał(a):

                Palnicku, jestem pelna podziwu dla Twej madrosci!!! Calkiem szczerze i serio to
                mowie, zwlaszcza, ze traciles strunke bliska mojej duszy. Tez uwazam, ze jesli
                juz czcic po bosku jakas plec, to zenska - jako pozytywny symbol odradzajacego
                sie zycia, opiekunczosci, bezinteresownej milosci. Wiemy, ze 3+ tysiace lat
                lat temu ludzkosc czcila bostwa zenskie, a meskie zostaly potem narzucone
                ogniem + mieczem + sodoma + gomora przez rosnacych w sily monarchicznych
                wladcow-kalanow-bogow. Reszta w religiach to dorobiona ideologia po to, zeby
                latwiej kontrolowac masy. Ideologia chrzescijanska ma w sobie pewne pozytywne
                nurty myslowe, ale ma tez wiele negatywnych i wiele arogancji. Uzurpowanie
                sobie przez koscielnych mezczyzn prawa do decydowania o kobiecej rozrodczosci z
                calkowitym pogwalceniem potrzeb kobiecej-ludzkiej duszy, jest jednym z
                jaskrawszych dowodow tej arogancji. Bardzo mnie cieszy, kiedy widze mezczyzn
                myslacych tak jak Ty, bo to stanowi promyk nadziei, ze swiat sie zmienia na
                lepszy. Zmiany spoleczne zawsze zaczynaja sie of autoreformy dusz. Oby Palnick
                stal sie Prometeuszem dla innych mezczyzn;)
                ------------------
                Emily, zawstydzasz mnie...choć jest miniezwykle miło słyszeć to właśnie od
                Ciebie.
                Muszę ci powiedziec, że uważam udział kobiet na przykład w polityce za
                niesłychanie istotny. One doskonale moderuja nastroje "killer's instinct"
                występujace u mężczyzn w fazie ostrych sporów politycznych. Wynika to byc może
                z odmiennej (większej) wrazliwości i łagodniejszej natury kobiet.
                Inteligentna kobieta w porównaniu z inteligentnym mężczyzną bywa skłonniejsza
                do poszukiwania rozwiązań niekonfliktowych, konsensu raczej niz konfliktu.
                Zdecydowanie zaś należy oddać kobietom pierwszeństwo w decydowaniu o takich
                sprawach jak np. prawo aborcyjne. Co ciekawe w Polsce zajmuja sie tym i
                decyduja praktycznie wyłącznie mężczyźni (również celibatariusze!).
                Jestem też przekonany, że krwawa i pełna przemocy historia ludzkości zyskałaby
                inny, łagodniejszy wymiar, gdyby nie marginalizowanie kobiet przez wszystkie
                religie monoteistyczne. Ta cecha (również chrześcijaństwa) jest dla mnie nie do
                zaakceptowania i nie do pominięcia.
                • Gość: Emily Re: PROPOZYCJA POJEDNANIA DLA ATEISTÓW ..->Emi IP: *.dc.dc.cox.net 30.09.03, 03:17
                  Palnick: Jestem też przekonany, że krwawa i pełna przemocy historia ludzkości
                  zyskałaby inny, łagodniejszy wymiar, gdyby nie marginalizowanie kobiet przez
                  wszystkie religie monoteistyczne. Ta cecha (również chrześcijaństwa) jest dla
                  mnie nie do zaakceptowania i nie do pominięcia.
                  ========
                  Naprawde bardzo przyjemnie, Palnicku, czytac takie slowa, wychodzace spod piora
                  mezczyzny. Jestem femininistka, wiec tak wlasnie mysle i nie mam watpliwosci,
                  ze losy swiata bylyby zupelnie inne (lepsze), gdyby polowa ludzkosci, nie byla
                  marginalizowana przez milenia. Historii nie da sie odwrocic, ale mozna
                  ksztaltowac przyszlosc. Gdyby kobiety w krajach islamskich, Afryce, Azji byly
                  wyksztalcone, nie mielibysmy dzis na swiecie przeludnienia, glodu, epidemii
                  AIDSA i wojen cywilizacji. Mysle, jestem pewna, ze trwaly pokoj na swiecie
                  mozna osiagnac tylko poprzez globalizacje emancypacji kobiet. Wiec do pracy;)
                  pozdrawiam,
          • Gość: chello Re: PROPOZYCJA POJEDNANIA DLA ATEISTÓW I WIERZĄCY IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 28.09.03, 21:33
            Przypomina mi sie sytuacja z Ewangelii kiedy przyprowadzili do Chrystusa
            "kobiete przylapana na cudzolostwie." Prawo mojzeszowe nakazywalo
            takie kamieniowac wiec zapytali Mistrza co maja robic. Ale on sie nie
            odzywal tylko pisal palcem po ziemi. A gdy dalej nalegali, powiedzial: "kto
            jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamien." Zaczeli odchodzic,
            poczynajac od najstarszego. Na koniec zostal Jezus i owa niewiasta.
            Wtedy ja zapytal: nikt Cie nie potepil? Nikt Panie. Wiec i ja cie nie
            potepiam. Idz i nie grzesz wiecej. Cytuje z pamieci. Owa niewiasta to
            Maria Magdalena!!!! Jedna z najwiekszych swietych calego
            chrzescijanstwa. Tutaj chcialem Ci pokazac roznice. Nie czynic zla to za
            malo. Chrystus przetransformowal cala jej osobowosc. Na tym polega
            geniusz chrzescijanstwa. To nie jest buddyzm ktory po prostu chodzi po
            powierzchni czlowieka. Chrzescijanstwo go transformuje!!! To nie jest
            buddyzm ktory wycofuje sie ze swiata. To jest religia ktora wnika w samo
            sedno ludzkich marzen, pozadan, checi dazen. Zetkniecie sie KK z ludzka
            sklonnoscia do zla to tak jak zetkniecie sie policji ze swiatem
            przestepczym. Zawsze beda naduzycia!!! Ale przynajmniej jasne sa
            kryteria i mechanizmy postepowania.


            Proscie a bedzie wam dane!! Szukajcie a znajdziecie!! Kolaczcie a otworza
            wam!!!! To sa slowa bliskie kazdemu poszukiwaczowi prawdy.
            Szczegolnie ludziom nauki. Buddyjska wersja: unikajcie swiata,
            poszukiwan, emocji. To prowadzi do napiec i braku spokoju. Szukajcie
            NIRWANY!!!! Chrzescijanstwo jest aktywna konfrontacja rzeczywistosci
            takiej jaka jest. Buddyzm jest minimalizowaniem kontaktow z
            rzeczywistoscia.

            Napisze Ci jeszcze jedna historyjke jak to pytali Mistrza jakie sa
            najwazniejsze prawa. Znasz odpowiedz??? Miluj Boga i blizniego!
            Na tym oparte jest cale prawo i prorocy.

            A co do piekla, to jakies nieporozumienie. Jesli cala meczenska smierc
            Chrystusa byla po to zeby nas wyciagnac z tego grajdolka na skraju jednej
            z galaktyk to mowienie ze mu sie to nie udalo jest anty-chrzescijanskie.
            Pieklo to tylko dobrowolne odrzucenie tej szansy. Nic wiecej!!!




            > Chello, jaja sobie robisz czy jak?
            > Gdzie w tym tekscie masz straszenie gniewem bożym, wiecznym
            potępieniem? Gdzie
            > uzurpację monopolu na drogę do szczęścia poprzez jedyny s?uszny
            pogląd (
            > Jezusa)?
            > W takim samym stopniu wiersz mi?osny jest parafrazą dekretu o stanie
            wojennym.


            • Gość: jw Re: PROPOZYCJA POJEDNANIA DLA ATEISTÓW I WIERZĄCY IP: 217.173.193.* 30.09.03, 12:44
              Gość portalu: chello napisał(a):

              > Buddyjska wersja: unikajcie swiata,
              > poszukiwan, emocji. To prowadzi do napiec i braku spokoju. Szukajcie
              > NIRWANY!!!! Chrzescijanstwo jest aktywna konfrontacja rzeczywistosci
              > takiej jaka jest. Buddyzm jest minimalizowaniem kontaktow z
              > rzeczywistoscia.
              >
              Nie pierwszy raz spotykam się z takim obrazem buddyzmu, który jak sądzę wynika
              z braku bezpośredniej znajomości żywej buddyjskiej tradycji i przypisywania
              buddyjskim terminom znaczeń, charakterystycznych dla naszego kręgu kulturowego.
              Celem buddyzmu nie jest "spokój umysłu" uzyskany poprzez izolowanie się od
              trudnych doświadczeń, czy wręcz od całego zjawiskowego świata. W takim
              poglądzie pokutuje jeszcze pewne fałszywe wyobrażenie, wynik pierwszych
              interpretacji buddyzmu przez zachodnich religioznawców, którzy buddyjskiemu
              pojęciu "pustki zjawisk" przypisywali nihilistyczne konotacje.

              Tybetańskie słowo, określające Stan Buddy - cel praktyki każdego buddysty, to
              zbitek dwóch wyrazów "sang-dzie". "Sang" oznacza "oczyszczony" - chodzi tutaj o
              oczyszczenie umysłu z wszelkich negatywnych zaciemnień, natomiast "dzie"
              znaczy "rozkwitły", dotyczy to wszystkich doskonałych właściwości, które po
              oczyszczeniu umysłu przejawiają się spontanicznie, ponieważ zawsze były w nim
              obecne. Często używa się tu metaforycznego porównania umysłu do bryły złota,
              która leżąc w błocie wcale nie przestaje być złotem. Wystarczy tylko ją
              oczyścić, by złoto zalśniło pięknym blaskiem. Z kolei sanskryckie
              słowo "nirwana", które oznacza "zdmuchnięcie" jest jeszcze często pojmowane
              jako "zniknięcie osoby, rozpłynięcie się w niebycie", odnosi się ono jednak do
              zdmuchnięcia kurzu, który pokrywa taflę lustra umysłu.

              Zatem w buddyzmie nie chodzi o "pozbywanie się tożsamości" czy "zapieranie
              osobowości" ale o zobaczenie czym jest to "ja", z którym się identyfikujemy. W
              swej ostatecznej analizie tego pojęcia, buddyzm dochodzi do wniosku, że nie ma
              niczego takiego jak immanentnie istniejące "ja" - jest ono tylko pewnym
              poczuciem, wynikającym z różnych tymczasowych warunków (ciało, pamięć,
              świadomość itp...). "Ja" jest swego rodzaju mentalną etykietką, z którą
              próbujemy się utożsamiać.

              W buddyzmie nie pozbywamy się "ja", ponieważ tak naprawdę żadne "ja" nie
              istnieje. Pozbywamy się natomiast fałszywego poglądu, a w dalszej kolejności
              fałszywego sposobu przeżywania świata, przeżywania poprzez poczucie
              dualistycznego oddzielenia, które jest źródłem naszego cierpienia. Nie chodzi
              zatem o pozbycie się osobowości, ale o zobaczenie czym ona jest i zrobienie z
              niej dobrego użytku. Będąc wolnymi od egocentrycznych ograniczeń, w naturalny
              sposób stajemy się bardziej współczujący, wyraźniej widzimy cierpienia z jakimi
              borykają się inne istoty. Dzięki empatii rozumiemy je, dzięki mądrości znamy
              przyczynę ich cierpienia i sposób w jaki można im pomóc, dzięki współczuciu i
              mocy potrafimy im pomagać. Właściwości oraz doświadczenia, którymi dyponujemy i
              które składają się na naszą osobowość, mogą zostać wykorzystane dla pożytku
              innych. Można zauważyć, że buddyjscy mistrzowie dysponują bardzo silną
              osobowością, traktują ją jednak jako narzędzie, nie identyfikują jej z
              pojęciem "ja" a jednocześnie doskonale radzą sobie na codziennym poziomie:
              wiedzą gdzie się urodzili, jakie mają nazwisko i w której ręce trzyma się nóż
              a w której widelec ;-) W buddyzmie nie chodzi zatem o "święty spokój" ale
              o "świętą radość" - nie bezosobową lecz ponadosobową, nie odizolowaną lecz
              wszechobejmującą. Po więcej informacji odsyłam chętnych do wykładu Matthieu
              Riccarda:

              www.buddyzm.edu.pl/magazyn/16/cs16-16.htm

              Trudno w formie krótkiej odpowiedzi zawrzeć wszystkie niuanse buddyjskiego
              poglądu (zwłaszcza, że jest on bardzo zróżnicowany ponieważ odpowiada
              predyspozycjom różnych ludzi), dlatego zainteresowanym polecam lekturę książki:

              "Mnich i filozof" - Jean-Francois Revel i Matthieu Ricard

              Można ją nabyć u wydawcy:
              www.bigszczecin.com.pl/projekty/wydawnictwo/mnich/mnich.html

              Być może wiele wyjaśnią wypowiedzi na podobne tematy, które są umieszczone w
              serwisie CyberSangha, pod poniższymi adresami:

              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/014.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/016.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2001/024.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/075.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2003/015.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2003/052.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/077.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2003/019.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/091.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/141.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/010.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/111.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2003/044.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/089.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2003/098.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/118.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/102.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/107.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2003/090.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2003/009.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2003/025.html
              www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/137.html

              Pozdrawiam serdecznie,

              Jaroslaw Wierny
              www.buddyzm.edu.pl
              • Gość: Kafar Czy takim pojednaniem mógby być buddyzm? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.03, 14:38
                Buddyści mówią o naukach Buddy po prostu Nauka. Nie ma w niej dogmatów w które
                trzeba wierzyć bo nie sa weryfikowalne lub sprzeczne z logiką -nie jest to więc
                nie tylko religia ale i wiara. Buddyzm porównywany jest do systemu
                filozoficznego lub psychologii ale sami buddyści twierdzą, że oba porównania
                nie wyczerpują całkowicie jego istoty. NIGDY natomiast buddyzm nie jest
                określany jako wiara lub religia. Zobaczcie jak sam Budda o tym mówi:

                "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas
                obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi
                od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny
                to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że
                jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że
                brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za
                zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po
                długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym"

                "Kalama Sutra" Budda Siakjamuni
                • Gość: jw Re: Czy takim pojednaniem mógby być buddyzm? IP: *.atol.com.pl / 62.148.87.* 30.09.03, 16:04
                  Nie wiem czy jest sens szukania pojednania na gruncie jakiejs konkretnej
                  religii. Powinno ono sie raczej odbyc na gruncie ludzkich, humanistycznych
                  wartosci, ktore sa wazne zarowno dla ludzi wyznajacych jakas religie jak i dla
                  ateistow. Przynajmniej dla wiekszosci z nich.

                  Pozdrawiam,

                  Jaroslaw Wierny
                  www.buddyzm.edu.pl
                  • Gość: Emily Re: Czy takim pojednaniem mógby być buddyzm? IP: *.dc.dc.cox.net 04.10.03, 03:32
                    Nie wiem czy jest sens szukania pojednania na gruncie jakiejs konkretnej
                    > religii. Powinno ono sie raczej odbyc na gruncie ludzkich, humanistycznych
                    > wartosci, ktore sa wazne zarowno dla ludzi wyznajacych jakas religie jak i
                    dla
                    > ateistow. Przynajmniej dla wiekszosci z nich.
                    >
                    =========
                    calkowicie sie zgadzam z powyzszym! Tylko zastanawiam sie - co by sie stalo z
                    ludzkoscia po pelnym pojednaniu?. jakich pretekstow zaczeli by uzywac, zeby sie
                    bic o wladze i kase? Do tej pory religia sluzyla temu bardzo skutecznie;). czy
                    mysliecie, ze ludzkosc moze sie obyc bez wojen?
                    • Gość: Palnick Takim pojednaniem mógby być buddyzm! IP: *.stenaline.com 16.10.03, 08:05
                      Ateizm nie jest dogmatem konkretnej szkoły filozoficznej. Ateista odrzuca wiarę
                      w boga. Jeśli buddysta ją odrzuca, dlaczegóż nie może określać się mianem
                      ateisty?
      • Gość: Emily Re: PROPOZYCJA POJEDNANIA DLA ATEISTÓW I WIERZĄCY IP: *.dc.dc.cox.net 28.09.03, 06:03
        Podpisuje sie pod tym. Czuje i mysle podobnie:)
        • Gość: Emily Do Chello-> IP: *.dc.dc.cox.net 28.09.03, 06:30
          Chello,
          zaciekawiles mnie piszac, ze nawet nie jestes ochrzczony. Czy byles dotad
          zupelnie bezwyznaniowy, czy nalezales do innej religii. Co stanowoilo u Ciebie
          przelom? Co sklonilo Cie do przyjecia katolicyzmu jako swojej wybranej religii?
          dlaczego wybrales ja sposrod innych? I czy zamierzasz sie ochrzcic? czy uwazasz
          chrzest za konieczny, zeby byc chrzescijaninem? I czy Ty chello jestes rowniez
          gelikiem?;)
          pozdro
          • Gość: chello Re: Do Chello-> IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 28.09.03, 16:26
            Emily,

            milo ze sie interesujesz. Wychowalem sie bez zadnej religii. Moja rodzina
            pochodzi z Czech i przez dziwny zbieg okolicznosci osiedlila sie najpierw w
            Polsce a potem wyemigrowala. Mam troche protestantow w rodowodzie ale dla mnie
            protestantyzm to dosyc pokawalkowana religia. Kilka lat pojechalem temu do
            Wloch i zrozumialem potezny wplyw KK na cywilizacje.

            Odtad nie przestalem czytac wielkich myslicieli chrzescijanskich od Augustyna
            poczynajac. Tak sie zdarza ze to tez katolik. Krok po kroku widze potezny wklad
            intelektualny KK ktory rozwijal sie nie wsrod wielkich cywilizacji jak islam,
            ale wsrod "barbarzyncow." Teraz tez sie rozwija w tzw. "trzecim swiecie."
            I tak powoli zaczalem rozumiec przypowiesci o ziarnku gorczycy ktore urasta w
            wielkie drzewo. Gdzies pomiedzy tymi czytaniami bylo cos w rodzaju upadku z
            konia przez Sw. Pawla.

            KK mimo licznych bledow (nazywanych grzechami) byl w stanie korygowac swoj
            kurs. W wypowiedziach Palnicka, Eda i innych widze ciagle nawiazywanie do dawno
            skorygowanego kursu. Nie widze dobrej woli zrozumienia jakie jest prawdziwe
            przeslanie Kosciola tu i teraz. Rydzyk im w tym nie pomaga. To prawda.

            Tak, chrzescijanin to czlowiek ochrzczony. Ja sie do tego przygotowuje.
            Jutro wracam do Kanady. Moj sabbatical w Berkeley sie konczy. Jest tutaj
            instytut studiujacy relacje miedzy nauka a religia i postanowilem to zglebic.
            Z zawodu jestem profesorem genetyki. Tak, jestem Twoim wielbicielem chociaz
            bardzo sie roznimy. Ty jestes blizsza pogladom Palnicka.

            Dyskusje na tym forum sa na jedna bramke. Wiekszosc to agresywny atak na
            religie w oparciu o XIX i XX-wieczne myslenie. Zyjemy w XXI wieku.

            Pozdrawiam serdecznie

            Gość portalu: Emily napisał(a):

            > Chello,
            > zaciekawiles mnie piszac, ze nawet nie jestes ochrzczony. Czy byles dotad
            > zupelnie bezwyznaniowy, czy nalezales do innej religii. Co stanowoilo u Ciebie
            >
            > przelom? Co sklonilo Cie do przyjecia katolicyzmu jako swojej wybranej
            religii?
            >
            > dlaczego wybrales ja sposrod innych? I czy zamierzasz sie ochrzcic? czy
            uwazasz
            >
            > chrzest za konieczny, zeby byc chrzescijaninem? I czy Ty chello jestes
            rowniez
            >
            > gelikiem?;)
            • Gość: Emily Re: Do Chello-> IP: *.dc.dc.cox.net 28.09.03, 16:50
              Chello, to ciekawe co napisales. Ja nie podwazam cywilizacyjnego wkladu
              chrzescijanstwa w nasza kulture, choc niewatpliwie, jak wiemy, KK byl tez stoja
              dogmatyzmu i hamowal najbardziej postepowe nurty myslowe w nauce. Mysle
              jednak, ze swoja kulturotworcza unikalnosc wsrod innych religii chrzescijantwo
              zawdziecza nie judaistycznemu monoteizmowoi, tylko przede wszystkim spusciznie
              antycznej kultury greckiej, ktora stworzyla filozofie i nauke. Czy mozesz cos
              napisac na temat tego instytutu w Berkeley? Kto go sponsoruje? Czy jest on
              fundowany przez Templetona? Ja uczestniczylam kiedys w podobnej konferencji i
              musze przyznac, byla nader ciekawa i inspirujaca.
              pozdro
              • Gość: chello Re: Do Chello-> IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 28.09.03, 18:37
                Intelektualna historia KK zaczela sie gmatwac dopiero w dobie Reformacji
                kiedy fizyczne przetrwanie wzielo gore nad horyzontami intelektualnymi. Ci
                reformatorzy uzywali bardzo mocnych argumentow i konczylo sie na
                rozlewie krwi z obu stron i polaryzacji pogladow. Do tego dochodzilo
                militarne zagrozenie Europy przez islam i organizacja obrony spoczywala
                glownie na KK. Reformatorzy mogli reformowac i atakowac bo byli daleko
                od islamu.

                Islam tez zapozyczyl monoteizm z judaizmu i wiele z chrzescijanstwa. Byl
                po uszy zanurzony w kulturze greckiej, egipskiej, mezopotamskiej i
                indyjskiej. Wiele ciekawych zabytkow greckichjest dzis w Turcji. Jednak
                islam kwitl tak dlugo, jak dlugo nie zniszczyl chrzescijanstwa ktore podbil.
                Islam latwiej budowal mury niz absorbowal inne kultury. Chrzescijanstwo
                odwrotnie. Do dzis purysci protestanccy twierdza ze KK zaabsorbowal
                wiele poganskich zwyczajow. Ja to nazywam kreatywna synteza w
                przeciwienstwie do kompilacji.

                Berkeley to ciekawe miejsce. Kiedys ostoja lewactwa. Wiele przezytkow z
                tamtej epoki jeszcze widac ale mlodziez jest bardziej uduchowiona niz
                profesorowie. Instytut nazywa sie Institute on Religion in an age of
                Science. Mysle ze maja duzo pieniedzy z Templeton Foundation. Nie znam
                szczegolow bo sam jestem gosciem UC Berkeley. Berkeley ma jeszcze
                Center for Theology and Natural Sciences skupiajace wiele organizacji
                zainteresowanych problemami z pogranicza nauki i religii. Staram sie
                pochlaniac jak najwiecej bo mam zamiar napisac ksiazke nt. nauki i
                religii. Jedno co widze ze XIX wieczne konflikty nauki i religii wyrosle na
                podlozu Rewolucji Francuskiej sa juz daleko za nami, podobnie jak
                XX-wieczny materializm. Po big bang, bombie atomowej, klonowaniu etc.
                ludzie nie widza nauki jako panaceum ale tez jako potencjalne zagrozenie.
                Z drugiej strony coraz bardziej sie mowi o okresie post-naukowym, kiedy
                metody naukowe ktore przyniosly tyle sukcesow zaczynaja sie
                wyczerpywac. Dochodzimy do pytan ktore nie poddaja sie naukowej
                analizie. Np. co bylo przed wszechswiatem albo ile jest innych
                wszechswiatow.

                Dobrze bylo pogawedzic. Dobrze byloby sie gdzies kiedys spotkac jesli
                masz na to ochote.

                Na razie do spisania.


                Gość portalu: Emily napisa?(a):

                > Chello, to ciekawe co napisales. Ja nie podwazam cywilizacyjnego
                wkladu
                > chrzescijanstwa w nasza kulture, choc niewatpliwie, jak wiemy, KK byl
                tez stoja
                >
                > dogmatyzmu i hamowal najbardziej postepowe nurty myslowe w nauce.
                Mysle
                > jednak, ze swoja kulturotworcza unikalnosc wsrod innych religii
                chrzescijantwo
                > zawdziecza nie judaistycznemu monoteizmowoi, tylko przede wszystkim
                spusciznie
                > antycznej kultury greckiej, ktora stworzyla filozofie i nauke. Czy mozesz
                cos
                > napisac na temat tego instytutu w Berkeley? Kto go sponsoruje? Czy
                jest on
                > fundowany przez Templetona? Ja uczestniczylam kiedys w podobnej
                konferencji i
                > musze przyznac, byla nader ciekawa i inspirujaca.
                > pozdro



                • Gość: Emily Re: Do Chello-> IP: *.dc.dc.cox.net 30.09.03, 03:02
                  Chello: Jedno co widze ze XIX wieczne konflikty nauki i religii wyrosle na
                  podlozu Rewolucji Francuskiej sa juz daleko za nami, podobnie jak
                  XX-wieczny materializm. Po big bang, bombie atomowej, klonowaniu etc.
                  ludzie nie widza nauki jako panaceum ale tez jako potencjalne zagrozenie.
                  Z drugiej strony coraz bardziej sie mowi o okresie post-naukowym, kiedy
                  metody naukowe ktore przyniosly tyle sukcesow zaczynaja sie
                  wyczerpywac. Dochodzimy do pytan ktore nie poddaja sie naukowej
                  analizie. Np. co bylo przed wszechswiatem albo ile jest innych
                  wszechswiatow.
                  ======
                  Zgadza sie. Ja tez obserwuje pewna nieufnosc do nauki, ale wydaje mi sie, ze
                  ona zawsze istniala w nienaukowych lub malo wyksztalconych kregach
                  spoleczenstwa. Nauka niewatpliwie staje sie coraz bardziej hermetyczna i coraz
                  trudniejsza do zrozumienia dla laikow, dlatego konieczna jest jej
                  popularyzacja. O okresie post-naukowym mowia tylko filozofowie, ktorym od
                  jakiegis czasu coraz trudniej znalezc sobie miejsce w nauce, bo faktem jest, ze
                  filozofia nie potrafi wyjasnic zadnego nowego zjawiska naturalnego, a robia to
                  skutecznie nauki przyrodnicze. Nie obserwuje wyczerpywania sie metod naukowych,
                  bo wraz z postepem nauki, ktory stale sie odbywa i nawet przyspiesza (np. w
                  biologii), pojawiaja sie nowe metody badawcze. Zgadzam sie, ze dochodzimy do
                  pytan, ktore nie poddaja sie naukowej analizie. Moze nie dzis, moze nigdy.
                  Alternatywy sa dwie - olbo slepo uwierzyc, ze jakas sila/Bog istnila przed tym
                  poczatkiem (big-bangiem), albo zalozyc, ze swiat isnial zawsze, choc zmienial
                  swoje formy. Do mnie bardziej trafia ta ostania koncepcja, bo przy tej
                  pierwszej zaczynam sie zastanawiac, kto stworzyl Boga i co bylo przed nim. Nie
                  mysle, ze warto tym sie zamartwiac, bo to sa problemy niepoznawalne,
                  przynajmniej na razie. Swiadomosc, ze swiat (moze wiele swiatow) isnial zawsze
                  na mnie dziala kojaco. Blizsza mi jest koncepcja Boga jako ludzkiego
                  idealu/milosci/jednosci z wszechswiatem, itp. Takiego Boga mozna badac metodami
                  naukowymi i starac sie go zrozumiec oraz oswoic. W sumie, to niewiele sie rozni
                  od wczesniejszych sposobow poznawiania Boga przez modlitwy, medytacje, rytualy,
                  mity. Swiat jest maly...
                  • Gość: dziki Re: Do Chello-> IP: *.dyn.optonline.net 01.10.03, 08:30
                    Gość portalu: Emily napisał(a):

                    > Zgadza sie. Ja tez obserwuje pewna nieufnosc do nauki, ale wydaje mi sie, ze
                    > ona zawsze istniala w nienaukowych lub malo wyksztalconych kregach
                    > spoleczenstwa. Nauka niewatpliwie staje sie coraz bardziej hermetyczna i coraz
                    >
                    > trudniejsza do zrozumienia dla laikow, dlatego konieczna jest jej
                    > popularyzacja.

                    Nauka,moja droga panno naukowa konczy sie!
                    I to nie ma nic wspolnego z "kregami naukowymi" z ktorych Ty zapewne
                    sie wywodzisz,robiac te prymitywne doswiadczenia z MRI.
                    Tutaj jest inny problem.Polega on na tym,ze nauka tego wieku nie oferuje
                    nic poza zastosowaniami.
                    A zatem biologia jest tutaj na pewno na pierwszym miejscu,tudziez wszelaka
                    elektronika pomagajaca nie tylko jej,ale rowniez wszystkim w zyciu
                    codziennym,tym,aby miec coraz to "wygodniejsze zycie".


                    >O okresie post-naukowym mowia tylko filozofowie, ktorym od
                    > jakiegis czasu coraz trudniej znalezc sobie miejsce w nauce, bo faktem jest,
                    ze
                    >
                    > filozofia nie potrafi wyjasnic zadnego nowego zjawiska naturalnego, a robia
                    to
                    > skutecznie nauki przyrodnicze. Nie obserwuje wyczerpywania sie metod
                    naukowych,
                    >

                    Zadaniem filozofii nie jest wyjasnianie zjawisk naturalnych,ale jest to
                    zadanie dla nauk przyrodniczych.Czyzbys zapomniala czego Cie uczyli w szkole
                    sredniej?
                    Zadaniem natomiast filozofii,jest wyjasnienie tych zjawisk z puntku widzenia
                    czlowieka i jego bytu.

                    > bo wraz z postepem nauki, ktory stale sie odbywa i nawet przyspiesza (np. w
                    > biologii), pojawiaja sie nowe metody badawcze.

                    Tak,ale tylko w biologii i elektronice, to sa zastosowania nauki,
                    a nie sama nauka,ktora opiera sie na pewnych prawach.
                    Niestety,ale w tym wzgledzie nie zrobiono nic od prawie 100lat!

                    > Zgadzam sie, ze dochodzimy do
                    > pytan, ktore nie poddaja sie naukowej analizie. Moze nie dzis, moze nigdy.

                    Przepraszam,ale czy Ty jestes trzezwa piszac to?


                    > Alternatywy sa dwie - olbo slepo uwierzyc, ze jakas sila/Bog istnila przed
                    tym
                    > poczatkiem (big-bangiem), albo zalozyc, ze swiat isnial zawsze, choc zmienial
                    > swoje formy. Do mnie bardziej trafia ta ostania koncepcja, bo przy tej
                    > pierwszej zaczynam sie zastanawiac, kto stworzyl Boga i co bylo przed nim.
                    Nie
                    > mysle, ze warto tym sie zamartwiac, bo to sa problemy niepoznawalne,
                    > przynajmniej na razie. Swiadomosc, ze swiat (moze wiele swiatow) isnial
                    zawsze
                    > na mnie dziala kojaco. Blizsza mi jest koncepcja Boga jako ludzkiego
                    > idealu/milosci/jednosci z wszechswiatem, itp. Takiego Boga mozna badac
                    metodami
                    >
                    > naukowymi i starac sie go zrozumiec oraz oswoic. W sumie, to niewiele sie
                    rozni
                    >
                    > od wczesniejszych sposobow poznawiania Boga przez modlitwy, medytacje,
                    rytualy,
                    >
                    > mity. Swiat jest maly...

                    rzeczywiscie,radze troche odpoczac.

                    pozdrowienia,

                    dziki
                  • Gość: Ed Re: Do Emily-> IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 21:46
                    Gość portalu: Emily napisał(a):

                    > "...Po big bang, bombie atomowej, klonowaniu etc.
                    > ludzie nie widza nauki jako panaceum ale tez jako potencjalne zagrozenie.
                    > Z drugiej strony coraz bardziej sie mowi o okresie post-naukowym, kiedy
                    > metody naukowe ktore przyniosly tyle sukcesow zaczynaja sie
                    > wyczerpywac..."

                    Ed. Jeden z faraonów - nie pamietam już który - twierdził, że wszystko co
                    miało być wymyślone i wynalezione zostało już dokonane skazując na skrócenie o
                    głowę poszukujących innej wiedzy.
                    Refleksyjny powrót epoki...???

                    W takim razie kłaniam się z innego świata :-))
                    • Gość: Emily Re: Do Eda-> IP: *.dc.dc.cox.net 03.10.03, 04:21
                      >
                      > > "...Po big bang, bombie atomowej, klonowaniu etc.
                      > > ludzie nie widza nauki jako panaceum ale tez jako potencjalne zagrozenie.
                      > > Z drugiej strony coraz bardziej sie mowi o okresie post-naukowym, kiedy
                      > > metody naukowe ktore przyniosly tyle sukcesow zaczynaja sie
                      > > wyczerpywac..."
                      >
                      powyzsze slowa naleza do Chello, nie do mnie. Ja bynajmniej nie twierdze, ze
                      nauka jest skonczona. Dla mnie ona sie dopiero na dobre rozkreca:)


                      • Gość: dziki Re: Do Eda-> IP: *.dyn.optonline.net 03.10.03, 04:48
                        Gość portalu: Emily napisał(a):

                        > >
                        > > > "...Po big bang, bombie atomowej, klonowaniu etc.
                        > > > ludzie nie widza nauki jako panaceum ale tez jako potencjalne zagroze
                        > nie.
                        > > > Z drugiej strony coraz bardziej sie mowi o okresie post-naukowym, kie
                        > dy
                        > > > metody naukowe ktore przyniosly tyle sukcesow zaczynaja sie
                        > > > wyczerpywac..."
                        > >
                        > powyzsze slowa naleza do Chello, nie do mnie. Ja bynajmniej nie twierdze, ze
                        > nauka jest skonczona. Dla mnie ona sie dopiero na dobre rozkreca:)
                        >

                        Na poczatku chcialbym Cie przeprosic za moj ostatni post do Ciebie.
                        Wbrew pozorom cenie Cie dostatecznie,ale moja natura czasami jest taka
                        ze w stosunku do nieznajomych szczegolnie z internetu uzywam czasami dosc
                        ostrej formy wypowiedzi.
                        Cieszy mnie,ze dla Ciebie nauka sie dopiero rozkreca,jak rowniez cieszy
                        mnie wogole cala Twoja mysl,ktora jest pelna zycia i wiary w nauke.
                        Wydaje mi sie,ze tego chyba brakuje niektorym "naukowcom".
                        Jeszcze raz przepraszam,i zycze powodzenia,

                        dziki

                        • Gość: Emily Re: Do dzikiego IP: *.dc.dc.cox.net 03.10.03, 06:07
                          milo mi, ze dziki przeszedl metamorfoze.
                          • Gość: dziki Re: Do dzikiego IP: *.dyn.optonline.net 03.10.03, 06:25

                            Gość portalu: Emily napisał(a):

                            > milo mi, ze dziki przeszedl metamorfoze

                            Ja rowniez sie ciesze.

                            pozdrowienia serdeczne,

                            dziki,
                        • Gość: Ed Re: Do dzikiego-> IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 11:03
                          Miły post Szanowny "dziki" i proszę o wyrozumiałość tak późnego sięgnięcia do
                          jego treści, które spowodowane po prostu zostało zwykłym zaniedbaniem z mojej
                          strony. W ferworze dyskusji trafiają się czasami mocniejsze tony, ale nie one
                          przecież decydują o treści dyskusji.
                          Pozdrawiam mając nadzieje na jakąś kolejną miłą wymianę wymianę poglądów i ne
                          koniecznie z tego samego punktu widzenia.

                          Ed
                          • Gość: dziki Re: Do dzikiego-> IP: *.dyn.optonline.net 19.10.03, 07:13
                            Gość portalu: Ed napisał(a):

                            > Miły post Szanowny "dziki" i proszę o wyrozumiałość tak późnego sięgnięcia do
                            > jego treści, które spowodowane po prostu zostało zwykłym zaniedbaniem z mojej
                            > strony. W ferworze dyskusji trafiają się czasami mocniejsze tony, ale nie one
                            > przecież decydują o treści dyskusji.
                            > Pozdrawiam mając nadzieje na jakąś kolejną miłą wymianę wymianę poglądów i ne
                            > koniecznie z tego samego punktu widzenia.
                            >
                            > Ed


                            Dziekuje.
                            O czymz to Ty chcesz ze mna dyskutowac?
                            nie sadze abysmy ze soba znalezli jakis wspolny nawet metajezyk.
                            Niestetey,ale niektorym ludziom troche brakuje,jak nie wyksztalcenia
                            to rozeznania w tym dosc dziwnym swiecie.
                            Ale,zapraszam.

                            dziki,:)
                      • Gość: Ed Re: Do Emily-> IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 11:08
                        Wybacz. Nie miałem zamiaru imputować Tobie słów czy pglądów kogoś innego. Nie
                        tłumaczy to wcale mojego fo pa, ale niech przynajmniej intencje w tej sprawie
                        pozostaną jasne.

                        Z poważaniem
                        Ed
            • Gość: Ed Re: Nowy skorygowany kurs kościoła wg chello IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.09.03, 12:49
              Gość portalu: chello napisał(a):

              > W wypowiedziach Palnicka, Eda i innych widze ciagle nawiazywanie do dawno
              > skorygowanego kursu.

              Ed. Kurs przecież nie jest skomplikowany. Składa się tylko z 12 prostych
              lekcji, obejmujących tematy:

              Nowe Narodzenie
              Wiara
              Uzdrowienie
              Chrzest w Duchu Świętym
              Modlitwa
              Sprawiedliwość
              Kościół
              Zwycięskie Życie
              Finanse
              Autorytet Wierzącego
              Naśladowanie Chrystusa
              Posłuszeństwo
              www.af.com.pl/kurs.html
              Wszelkiej maści teistom wydaje się, że głosdzona przez nich koncepcja boga ma
              tę zaletę, iż daje odpowiedzi na pytania podstawowe, na które nauka nie zna
              odpowiedzi i prawdopodobnie nie będzie potrafiła na nie odpowiedzieć.
              Pytanie to brzmi: "dlaczego?".
              Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?
              Posiłkowanie się katechicmami daje tyle ile może dać lektura ich kolejnych
              wydań.

              "Teologia to puszka Pandory; a skoro nie można jej zamknąć, to warto
              przynajmniej ostrzec, że ta nieszczęsna puszka jest otwarta"
              (Lord Bolingbroke, ang. polityk, torys).

              Wyniosłe głoszenie założenia prawdziwości jedynie słusznego i właściwego
              odczytania rzeczywistości jest chyba główną podporą snobizmu i ksenofobii
              ludzi zagubionych w katechizmowych dogmatach i swoich przekonaniach. Obrona
              przed strachem własnego niebytu tylko dla tego, że ukształtowane przeżycia
              sugerują coś więcej - w postaci jakiejś siły nadprzyrodzonej zinterpretowanej
              przez dogmaty - dopełnia resztę w postawie człowieka zagubionego i szukającego
              osłony swojej "idea fix" w skompilowanych samodzielnie średniowiecznych
              wizyjnych doktrynach i atakach osobowych zamiast jakiejkolwiek argumentacji. W
              ten sposób ukształtowany katolicyzm przeczy wręcz nawet teoretycznym własnym
              źródłom, do których tak ochoczo się odwołuje. Spróbuj choć raz zmienić
              miejscami lekturę swoich psychoanalityków na wnioski płynące Kazanie na Górze.
              Słowa Nałkowskiej "Ludzie ludziom zgotowali ten los" jest chyba najlepszym
              podsumowaniem dla tego typu domorosłych doktrynerów.
            • Gość: Kafar Polak Katolik - tu i teraz. -> do chello IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.03, 15:08
              Gość portalu: chello napisał(a):

              (...)KK mimo licznych bledow (nazywanych grzechami) byl w stanie korygowac swoj
              kurs. W wypowiedziach Palnicka, Eda i innych widze ciagle nawiazywanie do dawno
              skorygowanego kursu. Nie widze dobrej woli zrozumienia jakie jest prawdziwe
              przeslanie Kosciola tu i teraz.
              _____________
              K.: chello prawdziwe przeslanie KK tu i teraz:

              zanim głowę do snu złożę
              modlitwę moją zanoszę
              Bogu Ojcu i Synowi
              dopierdolcie sąsiadowi
              dla siebie o nic nie wnoszę
              tylko mu dosrajcie proszę
              kto ja jestem ?
              Polak mały !
              mały, zawistny i podły
              jaki znak mój ?
              krwawe gały !
              oto wznoszę swoje modły
              do Boga, Marii i Syna
              zniszczcie tego skurwysyna
              mego rodaka, sąsiada
              tego wroga, tego gada
              żeby mu okradli garaż
              żeby go zdradzała Sara
              żeby mu spalili sklep
              żeby dostał cegłą w łeb
              żeby mu się córka z czarnym .....
              i w ogóle żeby miał marnie
              żeby miał aidsa i raka oto modlitwa Polaka
              -------------
              • Gość: kali Re: Polak Katolik - tu i teraz. -> do chello n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.03, 19:28
      • Gość: Rzeczowy Pojednanie, czemu nie ale na warunkach ! IP: 209.234.157.* 28.09.03, 21:43
        Ze nikt sie do nikogo nie miesza, panstw<o jest
        ponadwyznaniowe, czyli laickie, a katolicy finansuja
        swoja wiare z wlasnych kieszeni i odbywaja nauke swojej
        wiary na wlasny koszt i we wlasnych pomieszczeniach. W
        Polsce caly konflikt miedzy jednymi i drugimi polega
        glownie na tym, bo katolicy chca narzucic swoja wiare
        innym oraz wymagaja od niewierzacych podatnikow
        finansowania ich religii. Jezeli panstwo nie odrzuci
        ich "zamachow" na niewierzacych, jezeli nie przestanie
        ich faworyzowac ideologicznie i finansowo o zadnej
        zgodzie mowy nie ma. Konflikty beda sie nasilaly wraz ze
        wzrostem swiadomosci spolecznej.
        • Gość: Palnick Re: Pojednanie, czemu nie ale na warunkach ! IP: *.stenaline.com 29.09.03, 02:25
          Gość portalu: Rzeczowy napisał(a):

          > Ze nikt sie do nikogo nie miesza, panstw<o jest
          > ponadwyznaniowe, czyli laickie, a katolicy finansuja
          > swoja wiare z wlasnych kieszeni i odbywaja nauke swojej
          > wiary na wlasny koszt i we wlasnych pomieszczeniach. W
          > Polsce caly konflikt miedzy jednymi i drugimi polega
          > glownie na tym, bo katolicy chca narzucic swoja wiare
          > innym oraz wymagaja od niewierzacych podatnikow
          > finansowania ich religii. Jezeli panstwo nie odrzuci
          > ich "zamachow" na niewierzacych, jezeli nie przestanie
          > ich faworyzowac ideologicznie i finansowo o zadnej
          > zgodzie mowy nie ma. Konflikty beda sie nasilaly wraz ze
          > wzrostem swiadomosci spolecznej.
          -----------------
          Zgadzam się. Miejscem kultu oraz indoktrynacji powinny być wyłącznie kościoły.
          Każdy też płacić powinien za swoje hobby. Państwo zaś musi jasno odzielić się
          od struktur kościoła katolickiego - ale do tego potrzebna jest wypowiedzenie
          konkordatu.
          • Gość: Rzeczowy Re: Pojednanie, czemu nie ale na warunkach ! IP: 209.234.157.* 29.09.03, 19:17
            Moze to zrobic tylko odpowiednio wybrany rzad. W tej
            chwili oprocz partii Racja nie ma odwaznych.Glosujmy
            wiec na nich !
            • Gość: . Re: Pojednanie, czemu nie ale na warunkach ! IP: *.btk.net.pl / *.btk.net.pl 03.12.03, 22:39
              .
    • Gość: dziki Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dyn.optonline.net 29.09.03, 03:22
      portalu: Rzeczowy napisał(a):

      > Powiedziec sobie raz na zawsze, ze wszystkie bajki o
      > Panu Bogu, to tylko bajki. Powiedziec sobie,ze to nikt
      > inny ale ludzie decyduja o wlasnym losie. Powiedziec
      > sobie, ze KK to organizacja wykorzystujaca w perfidny
      > sposob (jak inne sekty) normalna zadze poznania racji
      > zycia, wymaga odwagi, czasem duzej, zwlaszcza w kraju
      > zindoktrynowanym do granic absurdu przez sekte zwana
      > KK.Sprobujcie znalezc w sobie troche odwagi i
      > odrzuccie narzucone wam, prostackie czesto schematy.
      > Odrzucilem je sam juz dawno i jest mi z tym dobrze,
      > Czuje sie wolny i niezalezny od starych kawalerow w
      > czarnych sukienkach wykorzystujacych moja dawna (na
      > szczaescie !)glupote.

      Niestety,ale wszyscy tutaj mylicie sie.
      Ateizm,jest najlepsza z form dla "duszy" czlowieka,poniewaz go
      nie wiaze w zadne "sidla" ja robia to "inne" religie.
      A zatem,jest tez pewna forma "religii",i nie musi korzystac z tych
      wszytskich "dobrodziejstw",ktore proponuja rozne religie swiata.
      Tutaj,akurat katolicyzm jest jak mi sie wydaje najblizej tzw."prawdy",
      chociaz to dosc sliskie pojecie.
      A zatem,niejaki "Chello" oszolomiony katolicyzmem,po raz pierwszy w zyciu
      swoim,o ile dobrze rozumiem,popelnia ten sam blad,ktory popelniaja ludzie
      po raz pierwszy zakochani.
      Czyli poprostu idealizuje te religie,ktora owszem,nie jest jakas tam podrzedna,
      ale nie ma chyba nic gorszego jak wejscie w zaulek iluzji,i braku wtedy
      juz jakiegokolwiek logicznego myslenia,nawet kiedy sie jest profesorem
      genetyki.
      Zafascynowanie katolicyzmem jest dla mnie rzecza znana,bo sam temu kiedys
      podlegalem,ale trzeba tutaj wziasc pod uwage rowniez inne kryteria myslenia
      i to rowniez te,ktore sa podlegle problemom wiary.
      A zatem,katolicyzm nie jest jedyna i "prawdziwa" religia,o ile wogole taka
      istnieje,dlatego tez tak duzy nacisk klade na ateizm,gdyz tylko wlasnie
      z niego moze wyniknac (jak w przypadku "Chello") "katolicyzm",lub tez cos
      innego;tutaj wszystko jest mozliwe.
      Osobiscie dla mnie posty "Chello" niestety ,ale pomimo zawartej w nich
      wielkiej wrazliwosci i "fascynacji" religia katolicka,sa tej religii obce!
      Byc moze sa bardziej bliskie doktrynom KK,ale nie katolicyzmowi jako religii.
      Dlatego,tez uwazam,ze niejaki "Chello" nie jest katolikiem,ale jakims jego
      mutantem,ktory wlasnie przezywa ten okres,zakladajac,ze nie lze tutaj jak pies.
      Niestety,ale ja mam nosa i poznam katolika z daleka,nawet poprzez internet.
      Przykro mi,ze musialem o tym napisac.

      pozdrawiam wszystkich serdecznie,a sczegolnie "Chello",

      dziki



      • Gość: Emily Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.dc.dc.cox.net 30.09.03, 02:27
        Chello napisal wlasnie, ze on staje sue katolikiem, przedtem byl niewierzacy.
    • Gość: Kafar Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi i rozsądku!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.03, 01:49

      Sprawowanie rządów w państwie, które oprócz opętanego gromadzenia dóbr
      doczesnych jest jedynym celem kościoła katolickiego, realizowane jest według
      bardzo prostej a niezwykle skutecznej recepty.

      I tu KK w swoim cynicznym geniuszu skupia się na trzech sprawach:

      1. chrzest nieświadomych niemowląt przez spętanych obyczajowo dorosłych.
      2. pranie mózgu dzieci od 5 lat tak aby uzyskać spętanych obyczajowo dorosłych.
      3. wywieranie presji na przygotowanych wg. pkt.1 i 2 dorosłych aby chrzcili
      niemowlęta.

      Ten prosty, genialny system działa od wieków okraszony strachmi,ogniem
      piekielnym itp. Pozwala to w niezakłócony sposób okradać otumanionych ludzi.
      Pierwsza zaś komunia to etap pkt.2. Taka ona święta jak cały ten kościelny,
      genialnie prosty, biznes.

      Cóż więc może zrobić człowiek świadomy? Przerwać ten zaklęty krąg w jednym z
      trzech punktów a cała układanka rozsypie się. Wymaga to jednak odwagi
      odpowiedzialności za siebie i bliskich, odwagi przełamania presji środowiska,
      odwagi zmierzenia się z lękami egzystencjalnymi, odwagi poszukiwania odpowiedzi
      na pytania a nie tłumaczenia wszystkiego wiarą i dogmatem, odwagi, odwagi...
      Tego życzę wszystkim Polakom, odwagi właśnie w korzystaniu z danej przez boga
      wolnej woli - tak usilnie tłamszonej przez Watykan.
      • Gość: dziki Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi i rozsądku! IP: *.dyn.optonline.net 01.10.03, 02:28
        Gość portalu: Kafar napisał(a):

        >
        > Sprawowanie rządów w państwie, które oprócz opętanego gromadzenia dóbr
        > doczesnych jest jedynym celem kościoła katolickiego, realizowane jest według
        > bardzo prostej a niezwykle skutecznej recepty.
        >
        > I tu KK w swoim cynicznym geniuszu skupia się na trzech sprawach:
        >
        > 1. chrzest nieświadomych niemowląt przez spętanych obyczajowo dorosłych.
        > 2. pranie mózgu dzieci od 5 lat tak aby uzyskać spętanych obyczajowo
        dorosłych.
        > 3. wywieranie presji na przygotowanych wg. pkt.1 i 2 dorosłych aby chrzcili
        > niemowlęta.
        >
        > Ten prosty, genialny system działa od wieków okraszony strachmi,ogniem
        > piekielnym itp. Pozwala to w niezakłócony sposób okradać otumanionych ludzi.
        > Pierwsza zaś komunia to etap pkt.2. Taka ona święta jak cały ten kościelny,
        > genialnie prosty, biznes.
        >
        > Cóż więc może zrobić człowiek świadomy? Przerwać ten zaklęty krąg w jednym z
        > trzech punktów a cała układanka rozsypie się. Wymaga to jednak odwagi
        > odpowiedzialności za siebie i bliskich, odwagi przełamania presji środowiska,
        > odwagi zmierzenia się z lękami egzystencjalnymi, odwagi poszukiwania
        odpowiedzi
        >
        > na pytania a nie tłumaczenia wszystkiego wiarą i dogmatem, odwagi, odwagi...
        > Tego życzę wszystkim Polakom, odwagi właśnie w korzystaniu z danej przez boga
        > wolnej woli - tak usilnie tłamszonej przez Watykan.

        Nieprawda,to co piszesz to zwykla demagogia.
        Ja wspominam moja Pierwsza Komunie Sw. jako najwspanialszy okres
        mojego zycia,zas samo przyjecie Jej jako niepowtarzalna w moim zyciu
        chwile;a szczegolnie to co nastapilo po niej o ile pamietam;
        jak czekalem na ukochany rower od mojego ojca chrzestnego,ktory niestety
        nie przyjechal,i w koncu wracajac do domu z kosciola nie zastalem ani jego
        ani mojego wymarzonego roweru.Po poludniu trzeba bylo isc jescze raz do
        kosciola aby odebrac obrazek i zrobic sobie zdjecia;poszedlem wtedy juz sam;
        Pamietam jak dzis,kiedy wracalem,rowniez sam (bo moi koledzy byli z rodzinami)
        a wiec ja zostalem sam.I wtedy na tej alei ktora wracalem stalo sie cos czego
        do dzis nie potrafie zapomniec,to bylo po stokroc wspanialsze od najlepszego
        roweru swiata,nie wiem co to bylo,ale to sie stalo we mnie i trwalo,az nie
        wrocilem do domu,potem odeszlo i pozostal juz nie smutek ale zwykly nastroj.
        Nigdy nie zapomne tej chwili,ktora trwala kilkadziesiat minut,tyle ile moja
        droga piechota do domu,slonce w tedy w ten czerwcowy dzien juz zaczelo sie
        chylic ku zachodowi.
        Potem,za kilka tygodni jezdzilem sobie ile chcialem na wspanialych rowerach
        moich kolegow,ktorzy dostali je wlasnie na Pierwsza Komunie Sw. w prezencie
        za to,ze pozyczalem im do grania prawdziwa pilke do gry w pilke nozna,
        a kiedy oni grali,ja moglem sobie jezdzic na tych ich rowerach ile tylko
        chcialem.Pewnie,ze nie bylo to,to samo co miec wlasny rower,ale zawsze.
        Za pare lat rodzice kupili mi na raty motorower,ktorego kochalem chyba
        wiecej niz siebie.

        To tyle,jezeli chodzi o znaczenie sakramentow swietych w zyciu czlowieka;
        proste,prawda? a ile w tym mysli, i to niezrozumialej.

        pozdrowienia,

        dziki



        • Gość: Kafar Zostac ateista, to wymaga odwagi .. do dzikiego. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.03, 23:39
          To co piszesz jest ciekawe i poruszające. Sam pamiętam, jak chodzilismy z
          kolegami "po kolędzie" i dostawalismy za życzenia i wyśpiewane pastoralki
          trochę drobnych. Jak nas to escytowalo. Jakie mielismy plany na wydanie tych
          malych kwot. I nie dalo się nimi oplacić marzeń.
          Pamiętam jak przystąpilem do komunii bez spowiedzi, bo koledzy tez
          przystępowali (a w spowiedzi byli). Nigdy nie zapomnę strachu, jaki mnie
          ogarnąl kiedy dowiedzialem się że to grzech śmiertelny.
          Myslę, że podobne przeżycia mialo wielu z nas. I cóż z tego?
          To co piszesz o "sakramencie" to wspomnienie dzieciństwa i dziecinnych rozterek.
          Jesteś mi w tym bliski ale to nie ma nic wspólnego z katolicyzmem.
          • Gość: dziki Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi .. do dzikie IP: *.dyn.optonline.net 03.10.03, 03:02
            Gość portalu: Kafar napisał(a):

            > To co piszesz jest ciekawe i poruszające. Sam pamiętam, jak chodzilismy z
            > kolegami "po kolędzie" i dostawalismy za życzenia i wyśpiewane pastoralki
            > trochę drobnych. Jak nas to escytowalo. Jakie mielismy plany na wydanie tych
            > malych kwot. I nie dalo się nimi oplacić marzeń.
            > Pamiętam jak przystąpilem do komunii bez spowiedzi, bo koledzy tez
            > przystępowali (a w spowiedzi byli). Nigdy nie zapomnę strachu, jaki mnie
            > ogarnąl kiedy dowiedzialem się że to grzech śmiertelny.
            > Myslę, że podobne przeżycia mialo wielu z nas. I cóż z tego?
            > To co piszesz o "sakramencie" to wspomnienie dzieciństwa i dziecinnych
            >rozterek
            > .
            > Jesteś mi w tym bliski ale to nie ma nic wspólnego z katolicyzmem.

            Dziekuje za ten post.

            A mnie wydaje sie,ze ma wlasnie z religia katolicka.
            Ja ten moj przyklad ,szczegolnie z tym motorowerem nie podalem
            tylko dlatego,ze tak poprostu bylo,ale zeby zwrocic uwage na pewne
            przykazania,ktore religia katolicka nam pokazuje;w tym zawarta jest pewna
            "przenosnia",parabola.
            Wracajac do rzeczywistosci,to trudno jest miec chyba pretensje do
            dyrektora poradni antyalkoholowej za to ze sam pije.To co on robi w zyciu
            prywatnym nie ma zadnego zwiazku z tym,ze praca ktora wykonuje jest pozytywna
            i sluzy wielkiemu celowi,jakim jest wydostanie ludzi objetych tym nalogiem
            z tego dna,ktore ich poniza i robi z nich szmaty.
            Podobnie jest z KK;to ze jakis proboszcz plebanii zyje jak zyje,nie ma
            znaczenia dla tego co robi naprawde,a to co robi to krzewienie wartosci
            religii katolickiej,chocby on zyl przeciw niej.
            A same wartosci tej religii sa niepodwarzalnie sluszne i jedyne ktore
            dbaja o czlowieka w calym jego wymiarze.
            A zatem,jezeli ta religia mowi aborcji "NIE",tzn,ze bierze w obrone nie
            tylko nienarodzone dzieci,ale rowniez kobiety i mezczyzn z tym zwiazanych,
            po to,aby nie musieli sie oni potem wstydzic samych siebie i cierpiec
            spowodu nieprzemyslanych decyzji mlodosci.Podobnie,kiedy mowi "NIE" eutanazji,
            to po to,aby ludzie ktorzy z roznych powodow nie maja juz sily znosic
            cierpienia,zrozumieli,ze to wlasnie taki ich los jest dla nich optymalny
            na to aby zostac czlowiekiem.
            To wszytsko nie jest takie znowu proste,ale w Twym poprzednim poscie
            zrozumialem,ze masz jakies pretensje do KK;otoz on postepuje zgodnie
            z zasadami tej religii;a zatem czy nie podoba Ci sie rowniez religia
            katolicka?Bo dla mnie katolicyzm,to ta religia plus KK;ale w KK to
            instytucja i tam pracuja ludzie,a zatem gdzie jest problem?
            Ale sama religia katolicka nie wydaje mi sie,zeby byla przeciw czlowiekowi
            wrecz przeciwnie,bierze go w opieke jak wlasne dziecko,i tutaj dzieki
            Chrystusowi kazdy moze znalesc swoje miejsce,nawet najgorszy "lotr",
            ktory w tej religii jest pierwszym swietym,nawet przed Najswietsza Maryja.
            A zatem porzuc te zle mysli i spojrz na to wszystko troche bardziej
            z relaksem,jakims odprezeniem sie w stosunku do tych z KK rowniez.
            Dziekuje.

            pozdrowienia,

            dziki



        • Gość: Rzeczowy Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi i rozsądku! IP: 209.234.157.* 02.10.03, 22:36
          A gdybys dostal z okazji pierwszej komunii komputer albo
          dziewczynke, z ktora moglbys robic co dusza zapragnie,
          bylbys pewnie jeszcze bardziej
          zachwycony "sakramentem".Ludzie wpadli na genialny
          pomysl uprzyjemniania dzieciakom prozy chrzescijanskiego
          zycia.Kiedys tego nie bylo.Nie przypominam sobie zadnych
          prezentow z tej okazji ani rodzinnej popijawy.
    • Gość: stary byk Re:Glosic, ze sie jest ateista, to wymaga odwagi ! IP: 195.187.86.* 01.10.03, 10:27
      Zostać ateistš to nie problem, ale ogłaszać o tym np. w�ród znajomych to juz
      trudne, bo można spotkać się z wyra�nš miechęciš.
      No, ale człowiek �wiadomy nie powinien się tego obawiać. Na stosie go jednak
      nie spalš.
      • Gość: Kafar Re:Glosic, ze sie jest ateista, to wymaga odwagi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.03, 23:29
        To prawda.To różnica jakościowa o wielkim znaczeniu. Ale czyż należy wstydzić
        sie siebie?
      • Gość: Ciekawy Re:Glosic, ze sie jest ateista, to wymaga odwagi IP: 130.94.123.* 02.10.03, 00:03
        Poniekad masz racja.. Wszystko zalezy od tego jakich ma
        sie znajomych. Ja nie mam na ogol z tym problemu. O
        religii nie rozmawiam, a jezeli juz dojdzie do wyznan,
        mowie zwyczajnie, ze jestem ateista. Wylaczylem z
        towarzystwa wszelkich dewotow, bo mnie denerwuja. Nie
        wpuszczam w ogole do domu tych nachalnych usilujacych
        mnie "nawracac".
    • pro.filutek Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! 02.10.03, 00:07
      i zaiste duuuuuuuuuuuuuuużej równowagi.
      • Gość: Krakauer Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.03, 20:03
        Szczegolnie w pomrocznej!
    • Gość: Jerzy Zostac ateista, to eskapizm psychiczny IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.10.03, 21:46

      Widze, ze Rzeczowy tez uczyl sie z tych samych podrecznikow co Palnick.

      Wrzucam ten tekst na dol, bo warto go rozwinac:

      Myslisz schematami, bo przeprano ci mozg propaganda antychrzescijanska i wbito
      ci do glowy pogarde do chrzescijanstwa, ktore nauczono cie utozsamiac z
      katolicyzmem.

      A teraz doda:
      Twoi nauczyciele nigdy Biblii w reku nie mieli, ale stworzyli o niej wiele
      bajek i mitow, ktore sa chetnie przyjmowane przez ludzi, ktorzy maja cos na
      sumieniu i zyczyliby sobie, aby Bog nie istnial.
      • Gość: Rzeczowy Re: Zostac ateista, to eskapizm psychiczny IP: 168.143.123.* 02.10.03, 22:22
        Trzymasz sie tej swojej biblii, bo nie umiesz niczego
        innego. Tobie Jerzy, przeorali mozg i myslisz schematami
        spoza ktorych nie widac swiata. Mimo twoich bardzo
        licznych wypowiedzi probiblijnych na forum, niestety nie
        udalo ci sie nikogo przekonac. No bo i do czego ? Do
        biblijnych bajek ? Wierz w nie sobie, jezeli ci to
        pomaga w zyciu. To w koncu nikomu nie szkodzi, najwyzej
        Tobie,ktoremu ucieka pozabajkowe zycie.
        • Gość: Jerzy Nadal uprawiasz eskapizm psychiczny IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.10.03, 22:55
          Nadal uprawiasz eskapizm psychiczny, probujac degradowac Biblie do rzedu bajek
          i mitow.

          Skad wiesz, ze nikogo mi sie nie udalo przekonac? Zreszta przekonywanie nie do
          mnie nalezy. Ja przedstawiam argumenty, o ktorych Polacy nie za bardzo maja
          pojecie.
          Jedno chyba mi sie udalo osiagnac, pokazac, ze oprocz ateizmu i katolicyzmu
          istniejej jeszcze chrzescijantwo niewygodne dla w/w grup.
          Jedni nazywaja to bajkami, drudzy herezjami.
          A ty, rzeczowy, nie masz w tym temacie nic do powiedzenia oprocz emocjonalnych
          atakow na Biblie i tych, ktorzy z niej argumentuja.
          Wot, eta cala twoja rzeczowosc.


          • Gość: Rzeczowy Re: Nadal uprawiasz eskapizm psychiczny IP: 209.234.157.* 03.10.03, 11:21
            Nie mam najmniejszego zamiaru bawienia sie w badacza
            biblijnych bajek.Szkoda mi na to czasu i energii. Mam
            cala mase ciekawszych zainteresowan, na ktore nie
            starcza mi czasu. Na badanie biblii stracilo
            niepotrzebnie czas juz tysiace ludzi, a wyniki ich prac
            sa zadne. Wracam do tzw. zmartwychwstania Jezusa
            chociazby. Powiedz mi w jaki sposob moglbys mnie
            przekonac, ze Jezus zostal wlozony do grobu martwy ? Czy
            wtedy byly mozliwosci stwierdzenia smierci natychmiast
            po zdjeciu krzyza i kto mialby sie tym zajmowac ? O ile
            sie nie myle, to w tamtych czasach nawet nie bylo
            lusterek, ktorymi poslugiwali sie nasi dziadkowie do
            sprawdzania oddechu czlowieka podejrzanego o smierc.
            • Gość: Jerzy Re: Nadal uprawiasz eskapizm psychiczny IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.10.03, 20:57
              Rzymscy zolnierze byli profesjonalistami w wykonywaniu wyrokow smierci.
              Watpisz w ich kompetencje?
              Zanim Jezusa zdjeto z krzyza, przebito mu wlocznia bok; polala sie krew i woda.
              Tak to wygladalo dla obserwatora. Zapytaj jakiegos lekarza, co to oznaczalo.

              • Gość: Rzeczowy Re: Nadal uprawiasz eskapizm psychiczny IP: 209.234.160.* 03.10.03, 21:11
                To jeszcze o niczym nie swiadczy. Jezus byl mezczyzna w
                sile wieku, a poza tym jak wiesz biblia byla pisana na
                podstawie odleglych wspomnie i zmieniana setki razy, w
                tym przez tlumaczy interpretujacych dowolnie hebrajskie
                slowa.
                • Gość: Kafar Re: Nadal uprawiasz eskapizm psychiczny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.03, 03:20
                  Nie wiem czy wiecie ale Jezus byl kobietą.
                  • Gość: dziki Re: Nadal uprawiasz eskapizm psychiczny IP: *.dyn.optonline.net 05.10.03, 03:50
                    Gość portalu: Kafar napisał(a):

                    > Nie wiem czy wiecie ale Jezus byl kobietą.

                    To musiala bys z niego niezla laska,
                    skoro tak nia obdarzal wszystkich.

                    dziki
                  • Gość: Emily Re: Nadal uprawiasz eskapizm psychiczny IP: *.dc.dc.cox.net 05.10.03, 04:12
                    Alez to oczywiste ze Jesuz byla kobieta, skoro zrodzila sie dzieworodczo.
                    Inaczej byc nie moglo! Broda mogla wnikac z nadczynnosci kory nadnerczy,
                    produkujacej nadmiar androgenow. Jednym slowem Jezus byla biologicznie-
                    psychologicznie-duchowo androgynna kobieta.
                    • Gość: dziki Re: Nadal uprawiasz eskapizm psychiczny IP: *.dyn.optonline.net 05.10.03, 04:20

                      Gość portalu: Emily napisał(a):

                      > Alez to oczywiste ze Jesuz byla kobieta, skoro zrodzila sie dzieworodczo.
                      > Inaczej byc nie moglo! Broda mogla wnikac z nadczynnosci kory nadnerczy,
                      > produkujacej nadmiar androgenow. Jednym slowem Jezus byla biologicznie-
                      > psychologicznie-duchowo androgynna kobieta.

                      Tak rzeczywiscie chyba bylo i w dodatku jest.
                      Jezus Chrystus to kobieta.
                      I co dalej z tego wynika?
                      dla mmnie osobiscie to chyba tylko to,ze jeszcze bardziej
                      zaczne go (tfuu, Ja) kochac!

                      dziki.:)

                      • Gość: Emily Re: Nadal uprawiasz eskapizm psychiczny IP: *.dc.dc.cox.net 05.10.03, 05:06
                        Tak rzeczywiscie chyba bylo i w dodatku jest.
                        > Jezus Chrystus to kobieta.
                        > I co dalej z tego wynika?
                        > dla mmnie osobiscie to chyba tylko to,ze jeszcze bardziej
                        > zaczne go (tfuu, Ja) kochac!
                        ===
                        otoz to!! panom milej bedzie kochac Jezusa jako kobiete, a kobietom chyba
                        wszystko jedno. Tylko czy powinnismy sie do niej teraz modlic Panno Jezuso? i
                        co niektorzy pomysla sobie o tym, ze Jezusa otaczala sie wianuszkiem panow
                        apostolow?;). Moze to znaczy tylko tyle, ze miala magnetyczna osobowosc i
                        panowie lecieli do niej jak w dym? tyle spekulacji... az sie w glowie kreci.
                        • Gość: dziki Re: Nadal uprawiasz eskapizm psychiczny IP: *.dyn.optonline.net 05.10.03, 05:23

                          Gość portalu: Emily napisał(a):

                          > Tak rzeczywiscie chyba bylo i w dodatku jest.
                          > > Jezus Chrystus to kobieta.
                          > > I co dalej z tego wynika?
                          > > dla mmnie osobiscie to chyba tylko to,ze jeszcze bardziej
                          > > zaczne go (tfuu, Ja) kochac!
                          > ===
                          > otoz to!! panom milej bedzie kochac Jezusa jako kobiete, a kobietom chyba
                          > wszystko jedno. Tylko czy powinnismy sie do niej teraz modlic Panno Jezuso? i
                          > co niektorzy pomysla sobie o tym, ze Jezusa otaczala sie wianuszkiem panow
                          > apostolow?;). Moze to znaczy tylko tyle, ze miala magnetyczna osobowosc i
                          > panowie lecieli do niej jak w dym? tyle spekulacji... az sie w glowie kreci.
                          >

                          A czemu kobietom to wszystko jedno?
                          Rzeczywiscie kreci sie w glowie.

                          pozdrowienia,

                          dziki
                          • Gość: Emily Re: Nadal uprawiasz eskapizm psychiczny IP: *.dc.dc.cox.net 05.10.03, 06:02
                            A czemu kobietom to wszystko jedno?
                            > Rzeczywiscie kreci sie w glowie.
                            ==
                            Bo kobiety sa bardziej uniwersalne uczuciowo, tzn. nie maja uprzedzen. Zauwaz,
                            ze najwiekszymi wrogami ludzi homo sa mezczyzni - oni gotowi sa nawet zabijac
                            homo, tak ich nienawidza. A kobiety sa tolerancyjne. Je nie obchodzi, jak sobie
                            inni uprawiaja seks, bo to im w zaden sposob nie zagraza. Wyobrazam sobie, ze
                            dla mezczyzn hetero kochanie Jezusa mezczyzny musi niesc w sobie jakis ladunek
                            emocjonalnej dwuznacznosci - patrzec na cialo mlodego mezczyzny i wyznawac mu
                            milosc. Dla kobiet milosc do drugiej kobiety nie musi miec podtekstu
                            erotycznego - moze byc czysto platoniczna. Byc moze sie jednak myle, moze
                            mezczyzni patrzac na nagie cialo Jezusa nie maja dwuznacznych mysli. A co Ty o
                            tym myslisz/wiesz? Przyznam, ze to czyste spekulacje, bo nie robilam sondazu,
                            a na pewno bylby ciekawy.
                            • Gość: dziki Re: Nadal uprawiasz eskapizm psychiczny IP: *.dyn.optonline.net 05.10.03, 06:17
                              Gość portalu: Emily napisał(a):

                              > A czemu kobietom to wszystko jedno?
                              > > Rzeczywiscie kreci sie w glowie.
                              > ==
                              > Bo kobiety sa bardziej uniwersalne uczuciowo, tzn. nie maja uprzedzen.
                              Zauwaz,
                              > ze najwiekszymi wrogami ludzi homo sa mezczyzni - oni gotowi sa nawet zabijac
                              > homo, tak ich nienawidza. A kobiety sa tolerancyjne. Je nie obchodzi, jak
                              sobie
                              >
                              > inni uprawiaja seks, bo to im w zaden sposob nie zagraza. Wyobrazam sobie, ze
                              > dla mezczyzn hetero kochanie Jezusa mezczyzny musi niesc w sobie jakis
                              ladunek
                              > emocjonalnej dwuznacznosci - patrzec na cialo mlodego mezczyzny i wyznawac mu
                              > milosc. Dla kobiet milosc do drugiej kobiety nie musi miec podtekstu
                              > erotycznego - moze byc czysto platoniczna. Byc moze sie jednak myle, moze
                              > mezczyzni patrzac na nagie cialo Jezusa nie maja dwuznacznych mysli. A co Ty
                              o
                              > tym myslisz/wiesz? Przyznam, ze to czyste spekulacje, bo nie robilam sondazu,
                              > a na pewno bylby ciekawy.

                              Musze przyznac,ze masz dosc ciekawe podejscie do mezczyzn.
                              Mnie np. patrzac na polnagie cialo Chrystusa na Krzyzu nigdy nie
                              przyszla do glowy jakas mysl,ze jest ono obnazone,i nie sadze aby bylo
                              to dlatego ze jestem mezczyzna i to heteroseksualnym,ale nawet gdybym
                              zobaczyl podobnie obnazone cialo Najswietszej Maryji rowniez taka mysl
                              nie przyszla by mi do glowy,bo to tak jakbym zobaczyl obnazona wlasna matke.
                              Tutaj sa poprostu inne relacje uczucia i wspolzaleznosci,nawet na poziomie
                              czysto emocjonalnym nie jest to jak mi sie wydaje mozliwe.
                              A zatem,nasza dyskusja jest tu conajmniej nie na miejscu,biorac pod
                              uwage jej obiekty.

                              dziki

                              • Gość: Jerzy Już wam lepiej? Jak na oczka w piasku ateizmu? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.03, 10:01

                                Czytając wasze eskapistyczne bzdury zastanawiam, czy juz wam lepiej, czy juz
                                poczuliście się pewniej i bezpieczniej, kiedy zwymiotowalioście z siebie ten
                                jad nienawiści do Jezusa.

                                Podtrzymuyję teze, że ateizm jest formą eskapizmu psychicznego ludzi, ktorzy
                                nie moga sobie poradzić z poczuciem winy i zamiast przyjśc do boga i poprosić o
                                przebaczenie, wybieraja postawę strusia,
                                wsadzają oczy w piasek ateizmu i czują sie bezpiecznie.

                                Zostawie juz wam ten piaseczek,

                                Jerzy
                                • Gość: mels Re: Już wam lepiej? Jak na oczka w piasku ateizmu IP: *.nsm.pl 05.10.03, 14:10
                                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                  > Podtrzymuyję teze, że ateizm jest formą eskapizmu psychicznego ludzi, ktorzy
                                  > nie moga sobie poradzić z poczuciem winy i zamiast przyjśc do boga i poprosić
                                  > o przebaczenie, wybieraja postawę strusia, wsadzają oczy w piasek ateizmu i
                                  > czują sie bezpiecznie.

                                  Nie czuje w sobie poczucia winy. Za co? I do kogo mam przychodzic? To wytworu
                                  Twojego chorego umyslu?

                                  MELS
                                  • Gość: Jerzy Bo jesteś duchowo martwy IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.03, 17:13
                                    Nie masz poczucia winy?

                                    Jakie ciało nie czuje ciężaru ziemi nad sobą?
                                    - Martwe.
                                    Jaka dusza nie ma poczucia winy?
                                    - martwa

                                    • Gość: mels Re: Bo jesteś duchowo martwy IP: *.nsm.pl 05.10.03, 18:10
                                      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                      > Nie masz poczucia winy?
                                      > Jaka dusza nie ma poczucia winy?
                                      > - martwa

                                      A z jakiego powodu mialbym miec te poczucie?

                                      > Jakie ciało nie czuje ciężaru ziemi nad sobą?
                                      > - Martwe.

                                      Prawo grawitacji i przyciagania ziemskiego uznaje za naukowo udowodnione. :)

                                      MELS
                                      • Gość: Jerzy Życzę ci, abyś ożył duchowo IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.03, 13:55
                                        Gość portalu: mels napisał(a):

                                        > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                                        >
                                        > > Nie masz poczucia winy?
                                        > > Jaka dusza nie ma poczucia winy?
                                        > > - martwa
                                        >
                                        > A z jakiego powodu mialbym miec te poczucie?

                                        Napisze coś bardzo trywialnego:
                                        Człowiek wie, że ma poczucie winy, jeśli ma świadomość, że popełnił coś
                                        sprzecznego z wyznazwanymi normami etycznymi albo moralnymi.

                                        Jeśli nie posiada norm etycznych ani moralnych, to być stany nazywane poczuciem
                                        winy bądź wyrzytami suemienia nie są mu znane.

                                        >
                                        > > Jakie ciało nie czuje ciężaru ziemi nad sobą?
                                        > > - Martwe.
                                        >
                                        > Prawo grawitacji i przyciagania ziemskiego uznaje za naukowo udowodnione. :)
                                        >

                                        Brawo Mels. Powiedz teraz, czy Newton stworzył, czy odkrył prawo grawitacji? A
                                        może ludzie zawsze świadomi faktu, że jak cos podrzucisz w górę, to to i tak
                                        spadnie na ziemię?

                                        Zasyp żywego człowieka, to będzie odczuwał ciężar ziemi nad sobą.
                                        Martwemu, to wsio rowno, ile ziemi na niego nasypią. Nie zamierza zmienić swego
                                        położenia.

                                        Martwemu duchowo tez jest wsio rowno, w jakim grzechu żyje; nie czuje winy i
                                        nie czujue potrzeby wyrwania się z sytusacji, w której jest.

                                        Życzę ci, abyś ożył duchowo

                                        Jerzy
                                        • Gość: mels Re: Życzę ci, abyś ożył duchowo IP: *.nsm.pl 09.10.03, 20:02
                                          Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                                          > Napisze coś bardzo trywialnego:
                                          > Człowiek wie, że ma poczucie winy, jeśli ma świadomość, że popełnił coś
                                          > sprzecznego z wyznazwanymi normami etycznymi albo moralnymi.
                                          > Martwemu duchowo tez jest wsio rowno, w jakim grzechu żyje; nie czuje winy i
                                          > nie czujue potrzeby wyrwania się z sytusacji, w której jest.

                                          A co popelnilem sprzecznego z wyznawanymi normami etycznymi i moralnymi, ze
                                          oczekujesz ode mnie poczucia winy? A nawet jesli taka sytuacja sie zdarza w
                                          zyciu, to co do tego ma Bog, do poczucia winy nie jest mi on wcale potrzebny.

                                          > Życzę ci, abyś ożył duchowo

                                          Zycze Ci abys odzyskal rozum, choc wiem, ze bedzie trudno, bo religia to gorszy
                                          narkotyk od opium.

                                          MELS
                                          • Gość: Jerzy Chcesz powiedzieć, że nigdy nie zgrzeszyłeś? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.03, 13:02
                                • Gość: Emily Re: Już wam lepiej? Jak na oczka w piasku ateizmu IP: *.dc.dc.cox.net 05.10.03, 17:48
                                  Czytając wasze eskapistyczne bzdury zastanawiam, czy juz wam lepiej, czy juz
                                  > poczuliście się pewniej i bezpieczniej, kiedy zwymiotowalioście z siebie ten
                                  > jad nienawiści do Jezusa.

                                  ====
                                  jakze sie mylisz. nie ma we mnie nienawisci do Jezusa, ani nie widze jej u
                                  dzikiego. to przez ciebie przemawia nienawisc do tych, ktorzy szukaja wiedzy.
                                  ja staram sie zrozumiec psychologie/nature odczuc religijnych i dlatego pytam.
                                  Sporo na ten temat czytalam i wiem, ze te uczucia wykorzystuja te same szlaki
                                  nerwowe, co uczucia innych typow milosci. Czytalam, ze niektore zakonnice sa
                                  zakochane w Jezusie jako w mezczyznie i to mnie ciekawi. Napisalam, ze doktryna
                                  chrzescijanska gloszaca, ze Jezus mezczyzna zostal zrodzony dzieworodczo przez
                                  Marie jest zupelnie niewiarygodna, bo kobieta moze (jakims cudem) dzieworodczo
                                  urodzic tylko corke, a zeby urodzic syna musi byc zaplodniona plemnikiem z
                                  chromosomem Y. Napisalam cudem, bo jak dotad nie zauwazono dzieworodczosci
                                  wsrod ssakow. Wiec trzeba przyjac, ze albo Jezus byl koboieta, albo nie byl
                                  zrodzony dzieworodczo, tylko w sposob naturalny - czyli poprzez
                                  zaplodnienie.
                                  • Gość: Kafar Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.03, 21:11
                                    Jerzy napisal:
                                    Czytając wasze eskapistyczne bzdury zastanawiam, czy juz wam lepiej, czy juz
                                    > poczuliście się pewniej i bezpieczniej, kiedy zwymiotowalioście z siebie ten
                                    > jad nienawiści do Jezusa.

                                    ====
                                    Emily:
                                    jakze sie mylisz. nie ma we mnie nienawisci do Jezusa, ani nie widze jej u
                                    dzikiego. to przez ciebie przemawia nienawisc do tych, ktorzy szukaja wiedzy.
                                    ja staram sie zrozumiec psychologie/nature odczuc religijnych i dlatego pytam.
                                    Sporo na ten temat czytalam i wiem, ze te uczucia wykorzystuja te same szlaki
                                    nerwowe, co uczucia innych typow milosci. Czytalam, ze niektore zakonnice sa
                                    zakochane w Jezusie jako w mezczyznie i to mnie ciekawi. Napisalam, ze doktryna
                                    chrzescijanska gloszaca, ze Jezus mezczyzna zostal zrodzony dzieworodczo przez
                                    Marie jest zupelnie niewiarygodna, bo kobieta moze (jakims cudem) dzieworodczo
                                    urodzic tylko corke, a zeby urodzic syna musi byc zaplodniona plemnikiem z
                                    chromosomem Y. Napisalam cudem, bo jak dotad nie zauwazono dzieworodczosci
                                    wsrod ssakow. Wiec trzeba przyjac, ze albo Jezus byl koboieta, albo nie byl
                                    zrodzony dzieworodczo, tylko w sposob naturalny - czyli poprzez
                                    zaplodnienie.
                                    -----------
                                    Zgadzam się z Tobą. Ktoś kiedyś na tym forum spekulowal, czy Jezus nie byl
                                    przypadkiem klonem. Może tu być coś na rzeczy, ale musialby być kobietą.
                                    • Gość: Emily Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dc.dc.cox.net 05.10.03, 22:29
                                      Przy dzisiejszym stanie wiedzy nie sposob juz glosic, ze Jezus mezczyzna mogl
                                      sie zrodzic dziewiczo z Marii. Uwazam, ze KK powinien oglosic Jezusa
                                      nauczycielem, takim jak Budda. To uratowaloby jego wiarygodnosc. Alternatuwa
                                      jest uznanie go za kobiete, co mi osobiscie calkiem odpowiada;)
                                      • Gość: dziki Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dyn.optonline.net 06.10.03, 00:05

                                        Gość portalu: Emily napisał(a):

                                        > Przy dzisiejszym stanie wiedzy nie sposob juz glosic, ze Jezus mezczyzna mogl
                                        > sie zrodzic dziewiczo z Marii. Uwazam, ze KK powinien oglosic Jezusa
                                        > nauczycielem, takim jak Budda. To uratowaloby jego wiarygodnosc. Alternatuwa
                                        > jest uznanie go za kobiete, co mi osobiscie calkiem odpowiada;)

                                        Po pierwsze,dobrze,ze dodalas "pzry dziesiejszym stanie wiedzy",bo nie
                                        wiadomo jak bedzie przy "jutrzejszym".
                                        Nawet,gdyby tak bylo napewno,to i tak to niczego nie zmienia.
                                        Wogole,to ten problem nie jest problemem naukowym z punktu widzenia nauk
                                        przyrodniczych.Jest to pewnie problem z dziedziny teologii,ktora rowniez
                                        jest uwazana jak mi sie wydaje za nauke.
                                        A zatem poniewaz Jezus Chrystus jest Synem Boga,nie musza tutaj obowiazywac
                                        znane nam prawa natury,gyz Bog ma rowniez wladze ingerencji w ten swiat
                                        zmieniajac jego prawa.




                                        • Gość: Emily Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dc.dc.cox.net 06.10.03, 01:17
                                          Po pierwsze,dobrze,ze dodalas "pzry dziesiejszym stanie wiedzy",bo nie
                                          > wiadomo jak bedzie przy "jutrzejszym".
                                          > Nawet,gdyby tak bylo napewno,to i tak to niczego nie zmienia.
                                          > Wogole,to ten problem nie jest problemem naukowym z punktu widzenia nauk
                                          > przyrodniczych.Jest to pewnie problem z dziedziny teologii,ktora rowniez
                                          > jest uwazana jak mi sie wydaje za nauke.
                                          > A zatem poniewaz Jezus Chrystus jest Synem Boga,nie musza tutaj obowiazywac
                                          > znane nam prawa natury,gyz Bog ma rowniez wladze ingerencji w ten swiat
                                          > zmieniajac jego prawa.
                                          =====
                                          rozumiem, ze niektorzy zadowalaja sie abstrakcyjnymi dogmatami, ale coraz
                                          wiecej ludzi poszukuje tez pewnej wiarygodnosci w religii, a kiedy jej nie
                                          znajduje zmienia religie, tworzy wlasne, lub od niej odchodzi calkowicie.
                                          Dlaczego przeszladza Ci pozycja Jezusa jako nauczyciela? Moim zdaniem doskonale
                                          do niego pasuje. A sam BOg-ojciec to juz zwykly patriarchalny anachronizm, bo
                                          nawet ksieza wyobrazaja sobie Boga jako Ducha. Buddyzm tym jest piekny, ze nie
                                          pozostaje w sprzecznosci z prawami nauty i z nauka, dlatego robi sie popularny
                                          na zachodzie. Nie dziwilabym sie, gdyby wkrotce buddyzm zastapil
                                          chrzescijanstwo, ktore mozna IMO uratowac pewnymi reformami.

                                          • Gość: dziki Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dyn.optonline.net 06.10.03, 01:58
                                            Gość portalu: Emily napisał(a):

                                            > Po pierwsze,dobrze,ze dodalas "pzry dziesiejszym stanie wiedzy",bo nie
                                            > > wiadomo jak bedzie przy "jutrzejszym".
                                            > > Nawet,gdyby tak bylo napewno,to i tak to niczego nie zmienia.
                                            > > Wogole,to ten problem nie jest problemem naukowym z punktu widzenia nauk
                                            > > przyrodniczych.Jest to pewnie problem z dziedziny teologii,ktora rowniez
                                            > > jest uwazana jak mi sie wydaje za nauke.
                                            > > A zatem poniewaz Jezus Chrystus jest Synem Boga,nie musza tutaj obowiazywa
                                            > c
                                            > > znane nam prawa natury,gyz Bog ma rowniez wladze ingerencji w ten swiat
                                            > > zmieniajac jego prawa.
                                            > =====
                                            > rozumiem, ze niektorzy zadowalaja sie abstrakcyjnymi dogmatami, ale coraz
                                            > wiecej ludzi poszukuje tez pewnej wiarygodnosci w religii, a kiedy jej nie
                                            > znajduje zmienia religie, tworzy wlasne, lub od niej odchodzi calkowicie.
                                            > Dlaczego przeszladza Ci pozycja Jezusa jako nauczyciela? Moim zdaniem
                                            doskonale
                                            >
                                            > do niego pasuje. A sam BOg-ojciec to juz zwykly patriarchalny anachronizm, bo
                                            > nawet ksieza wyobrazaja sobie Boga jako Ducha. Buddyzm tym jest piekny, ze nie
                                            >
                                            > pozostaje w sprzecznosci z prawami nauty i z nauka, dlatego robi sie
                                            popularny
                                            > na zachodzie. Nie dziwilabym sie, gdyby wkrotce buddyzm zastapil
                                            > chrzescijanstwo, ktore mozna IMO uratowac pewnymi reformami.

                                            Wydaje mi sie,ze to dobrze ze Cie to wszystko w pewnym sensie niepokoi,
                                            i chcialabys aby bylo bardziej "racjonalne".
                                            Nie wydaje mi sie jednak,aby to cos zmienilo tutaj zasadniczo.
                                            Niestety,nie znam na tyle Buddyzmu,aby sie na jego temat jakos wypowiadac;
                                            slyszalem tylko ze obecnie na swiecie istnieje pewna "moda" na niego.
                                            Wszystko to jednak,jak mi sie wydaje nie jest az takie proste,tutaj duza
                                            role ogrywa poprostu tolerancja i jakies wyczucie tego,ze w koncu kazda
                                            religia jest najlepsza dla tego ktory sie w niej wychowal;chociaz sa przypadki
                                            ze ludzie zmieniaja ja z wiekiem dostosowujac ja do wlasnej wrazliwosci i
                                            wlasnych rozmyslan u podstawie ktorych leza wlasne doswiadczenia.
                                            Ja ostatnio doszedlem do wniosku,ze to nie ma wlasciwie znaczenia czy
                                            ktos jest ateista,czy tez czlowiekiem wierzacym i to jakiejkolwiek orientacji,
                                            wszystko jak mi sie wydaje jest zawarte w ludzkim humanitaryzmie,i cokolwiek
                                            nam proponuja rozne religie swiata,jest juz chyba sprawa drugorzedna o ile
                                            tylko czlowiek jest w stanie pozostac czlowiekiem.
                                            A zatem nie potepiam tych co glosza prawo do aborcji i eutanazji,jak rowniez
                                            tych co sa przeciwni temu.Staram sie jak moge zrozumiec wszystkich i w ten
                                            sposob osiagnac jakas rownowage duchowa,ktora w koncu dla kazdego z nas jest
                                            chyba najwazniejsza,bo zdrowie a szczegolnie psychiczne jest rzecza bezcenna.
                                            Chialbym miec takie wlasnie poczucie uspokojenia,ktore nie kazdemu czlowiekowi
                                            jest dane czego i Tobie zycze,

                                            dziki,:)


                                            • Gość: Emily Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dc.dc.cox.net 06.10.03, 02:53
                                              Staram sie jak moge zrozumiec wszystkich i w ten
                                              > sposob osiagnac jakas rownowage duchowa,ktora w koncu dla kazdego z nas jest
                                              > chyba najwazniejsza,bo zdrowie a szczegolnie psychiczne jest rzecza bezcenna.
                                              > Chialbym miec takie wlasnie poczucie uspokojenia,ktore nie kazdemu czlowiekowi
                                              > jest dane czego i Tobie zycze.
                                              ====
                                              Mam podobne mysli i odczucia:)
                                              podrawiam

                                          • Gość: obcy Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dyn.optonline.net 06.10.03, 03:12
                                            Gość portalu: Emily napisał(a):

                                            > rozumiem, ze niektorzy zadowalaja sie abstrakcyjnymi dogmatami,

                                            Dogmaty sa w teologii tak samo abstrakcyjne jak aksjomaty
                                            w teoriach np.fizycznych.
                                            Nie ma teorii bez aksjomatow,sa one przyjmowane poprostu na wiare!
                                            Oczywiscie pozniej to wszystko jest konfrontowane z "doswiadzeniem".
                                            I tutaj nie widze roznicy pomiedzy teologia a naukami przyrodniczymi.

                                            > ale coraz
                                            > wiecej ludzi poszukuje tez pewnej wiarygodnosci w religii, a kiedy jej nie
                                            > znajduje zmienia religie, tworzy wlasne, lub od niej odchodzi calkowicie.

                                            Poniewaz ci ludzie puszukuja Boga bez Jego "zezwolenia" czyli Laski,
                                            ktora jest kluczem do zrozumienia Boga i Jego aktywnosci.


                                            > Dlaczego przeszladza Ci pozycja Jezusa jako nauczyciela? Moim zdaniem
                                            >doskonale
                                            >

                                            Chrystus jest Synem Boga,a nie tylko samym nauczycielem,to klucz do
                                            calego chrzescijanstwa.

                                            > do niego pasuje. A sam BOg-ojciec to juz zwykly patriarchalny anachronizm, bo
                                            > nawet ksieza wyobrazaja sobie Boga jako Ducha.

                                            To tak jak ja,chociaz nie jestem ksiedzem.
                                            Wydaje mi sie,ze Ciebie w dziecinstwie straszono chyba jakimis duchami
                                            i dlatego teraz tak sie ich boisz.Zapewniam Cie ze Boga chociaz jest
                                            Duchem nie musisz sie bac,on napewno nie bedzie Cie straszyl.

                                            > Buddyzm tym jest piekny, ze nie
                                            >
                                            > pozostaje w sprzecznosci z prawami nauty i z nauka, dlatego robi sie
                                            popularny
                                            > na zachodzie. Nie dziwilabym sie, gdyby wkrotce buddyzm zastapil
                                            > chrzescijanstwo, ktore mozna IMO uratowac pewnymi reformami.

                                            po pierwsze nie znamy jeszcze do konca praw natury,a nasza nauka ciagle
                                            sie zmienia.
                                            Jesli chodzi zas o chrzescijanstwo to jakiekolwiek "reformy" sa wykluczone.
                                            To,tak jak z dawnym polskim socjalizmem,wszyscy mowili,ze jest niereformowalny,
                                            i stworzono teraz system "reformowalny",ktory przyniosl tylko nedze i ponizenie
                                            dla czlowieka.

                                            pozdrowienia,

                                            dziki.:)
                                            • Gość: Emily Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dc.dc.cox.net 07.10.03, 03:23
                                              Gość portalu: obcy napisał(a):

                                              > Dogmaty sa w teologii tak samo abstrakcyjne jak aksjomaty
                                              > w teoriach np.fizycznych.
                                              > Nie ma teorii bez aksjomatow,sa one przyjmowane poprostu na wiare!
                                              > Oczywiscie pozniej to wszystko jest konfrontowane z "doswiadzeniem".
                                              > I tutaj nie widze roznicy pomiedzy teologia a naukami przyrodniczymi.

                                              Ta roznica polega wlasnie na empirii. W naukach przyrodniczych wszystkie teorie
                                              niesprawdzalne lub niepotwierdzalne sa odrzucane.

                                              > > ale coraz > > wiecej ludzi poszukuje tez pewnej wiarygodnosci w religii, a
                                              kiedy jej nie> > znajduje zmienia religie, tworzy wlasne, lub od niej odchodzi
                                              calkowicie.

                                              > Poniewaz ci ludzie puszukuja Boga bez Jego "zezwolenia" czyli Laski,
                                              > ktora jest kluczem do zrozumienia Boga i Jego aktywnosci.

                                              Czy naprawde uwazasz, ze trzeba miec laskawe pozwolenie Boga na jego
                                              poszukiwanie? czy negujesz wolna wole czlowieka?

                                              > Chrystus jest Synem Boga,a nie tylko samym nauczycielem,to klucz do
                                              > calego chrzescijanstwa.

                                              Ja zrozumiem, ze to jest umowny klucz, ale coraz wiecej ludzi poszukuje tez
                                              wiarygodnosci w religii.

                                              > A sam BOg-ojciec to juz zwykly patriarchalny anachronizm,
                                              > bo > > nawet ksieza wyobrazaja sobie Boga jako Ducha.
                                              >
                                              > To tak jak ja,chociaz nie jestem ksiedzem.
                                              > Wydaje mi sie,ze Ciebie w dziecinstwie straszono chyba jakimis duchami
                                              > i dlatego teraz tak sie ich boisz.Zapewniam Cie ze Boga chociaz jest
                                              > Duchem nie musisz sie bac,on napewno nie bedzie Cie straszyl.

                                              Ja sie Boga-Ducha nie boje, tylko probuje sobie wyobrazic jak z ducha powstal
                                              czlowiek-Jezus i mam problemy. Gdybym zyla 1000 lat temu pewnie bym potrafila,
                                              ale z moim obecnym bagazem wiedzy, to mi nie idzie. Natomiat Jezus jako
                                              nauczyciel etyki jak najbardziej mi opowiada. Mam tez inny problem z doktryna
                                              chrzesciajanska - problem winy. Uwazam, ze koncepcja, ze Jezus umarl za grzechy
                                              innych jest z gruntu antydydaktyczna i niemoralna. Kazdy powinien odpowiadac za
                                              swoje grzechy.

                                              > po pierwsze nie znamy jeszcze do konca praw natury,a nasza nauka ciagle
                                              > sie zmienia.

                                              Tu pelna zgoda, ale dlaczego bardziej ufasz wiedzy ludzi, ktorzy zyli 2000 lat
                                              temu, niz wspolczensym uczonym?

                                              > Jesli chodzi zas o chrzescijanstwo to jakiekolwiek "reformy" sa wykluczone.
                                              > To,tak jak z dawnym polskim socjalizmem,wszyscy mowili,ze jest niereformowalny
                                              > i stworzono teraz system "reformowalny",ktory przyniosl tylko nedze i ponizeni
                                              > e dla czlowieka.

                                              Ja widze, ze chrzecijanstwo stale sie reformuje. W koncu czym sa wszystkie
                                              odlamy protestanckie? Dlatego wierze, ze i katolicyzm wysublimuje sie do
                                              postaci, ktora bedzie strawna dla wspolczesnych ludzi. Taki nowy katolicyzm
                                              wcale nie musi byc pozbawiony mistytki. Wiekszosc ludzi potrzebuje poczucia
                                              jednosci z absolutem/calym zyciem/wszechswiatem - czyli wiary.
                                              pozdrowienia,
                                              Emily
                                              • Gość: obcy Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dyn.optonline.net 07.10.03, 04:54
                                                Gość portalu: Emily napisał(a):

                                                > Gość portalu: obcy napisał(a):
                                                >
                                                > > Dogmaty sa w teologii tak samo abstrakcyjne jak aksjomaty
                                                > > w teoriach np.fizycznych.
                                                > > Nie ma teorii bez aksjomatow,sa one przyjmowane poprostu na wiare!
                                                > > Oczywiscie pozniej to wszystko jest konfrontowane z "doswiadzeniem".
                                                > > I tutaj nie widze roznicy pomiedzy teologia a naukami przyrodniczymi.
                                                >
                                                > Ta roznica polega wlasnie na empirii. W naukach przyrodniczych wszystkie
                                                teorie
                                                >
                                                > niesprawdzalne lub niepotwierdzalne sa odrzucane.
                                                >

                                                To zalezy w koncu chyba od obecnego stanu technologii,
                                                przeciez teraz sa wykonywane dowsiadczenia,ktore jeszcze
                                                20 lat temu byly nie do pomyslenia,ze moga zostac kiedys zrealizowane.

                                                > > > ale coraz > > wiecej ludzi poszukuje tez pewnej wiarygodnosci w
                                                > religii, a
                                                > kiedy jej nie> > znajduje zmienia religie, tworzy wlasne, lub od niej odc
                                                > hodzi
                                                > calkowicie.
                                                >
                                                > > Poniewaz ci ludzie puszukuja Boga bez Jego "zezwolenia" czyli Laski,
                                                > > ktora jest kluczem do zrozumienia Boga i Jego aktywnosci.
                                                >
                                                > Czy naprawde uwazasz, ze trzeba miec laskawe pozwolenie Boga na jego
                                                > poszukiwanie? czy negujesz wolna wole czlowieka?
                                                >

                                                Nie neguje wolnej woli czlowieka,tylko w powyzszym chodzilo mi o to,
                                                ze czlowiek bez Laski Bozej,czyli wlasnie tego "zezwolenia",nie jest
                                                w stanie sie do Niego zblizyc.Poprostu jak kogos nie lubisz to ten ktos
                                                chocby nie wiem co robil nie znajdzie w Twoim sercu miejsca i bedziesz
                                                go unikac,doputy dopoki sie nie zmieni.Mysle ze sie tutaj troche rozumiemy.

                                                > > Chrystus jest Synem Boga,a nie tylko samym nauczycielem,to klucz do
                                                > > calego chrzescijanstwa.
                                                >
                                                > Ja zrozumiem, ze to jest umowny klucz, ale coraz wiecej ludzi poszukuje tez
                                                > wiarygodnosci w religii.
                                                >
                                                tak napewno,tylko na czym ta wiarygodnosc mialaby polegac?

                                                > > A sam BOg-ojciec to juz zwykly patriarchalny anachronizm,
                                                > > bo > > nawet ksieza wyobrazaja sobie Boga jako Ducha.
                                                > >
                                                > > To tak jak ja,chociaz nie jestem ksiedzem.
                                                > > Wydaje mi sie,ze Ciebie w dziecinstwie straszono chyba jakimis duchami
                                                > > i dlatego teraz tak sie ich boisz.Zapewniam Cie ze Boga chociaz jest
                                                > > Duchem nie musisz sie bac,on napewno nie bedzie Cie straszyl.
                                                >
                                                > Ja sie Boga-Ducha nie boje, tylko probuje sobie wyobrazic jak z ducha powstal
                                                > czlowiek-Jezus i mam problemy. Gdybym zyla 1000 lat temu pewnie bym
                                                potrafila,
                                                > ale z moim obecnym bagazem wiedzy, to mi nie idzie. Natomiat Jezus jako
                                                > nauczyciel etyki jak najbardziej mi opowiada.

                                                Ciagle mowisz o Chrystusie jako Nauczycielu;tak On nim byl rzeczywiscie,
                                                ale aby byc chrzescijaninem to wydaje mi sie,ze trzeba Go rowniez uznac
                                                za Boga?

                                                > Mam tez inny problem z doktryna
                                                > chrzesciajanska - problem winy. Uwazam, ze koncepcja, ze Jezus umarl za
                                                >grzechy
                                                >
                                                > innych jest z gruntu antydydaktyczna i niemoralna. Kazdy powinien odpowiadac
                                                za
                                                >
                                                > swoje grzechy.
                                                >
                                                On umarl za Grzechy innych w tym sensie,ze dla tych co je popelniaja
                                                istnieje mozliwosc przebaczenia,czyli odpuszczenia im tych grzechow,
                                                i moga poczuc sie od nich wolni,o ile tylko zrozumieja to zlo i bedzie
                                                ta przemiana poparta odpowiednim stanem ekspiacji ze strony grzesznego
                                                czlowieka.Dzieki tej Smierci Bog Ojciec jest jaknajbardziej blisko wlasnie
                                                z tymi ludzmi,bo oni probuja pokonac Grzech,tak jak zrobil to Jego Syn.
                                                Pokonujac Smierc,ktora jest powszechnym prawem tej Natury,pokazal,ze
                                                moze pokonac ja kazdy czlowiek,bo Smierc to to samo co Grzech.
                                                I w tym jak mi sie wydaje zawarta jest cala ta filozofia Paschy,czyli przejscia
                                                poprze Grzech(Smierc) na druga strone.
                                                Widocznie bylo to potrzebne,i jak twierdzi niejaka Simone Weil
                                                "tylko istota nieskonczenie dobra,moze zlamac lancuchy zla i pokonac go".
                                                W tym sensie smierc Chrystusa jest dla nas Zbawieniem,tego swiata.

                                                > > po pierwsze nie znamy jeszcze do konca praw natury,a nasza nauka ciagle
                                                > > sie zmienia.
                                                >
                                                > Tu pelna zgoda, ale dlaczego bardziej ufasz wiedzy ludzi, ktorzy zyli 2000 >
                                                >lat
                                                > temu, niz wspolczensym uczonym?
                                                >

                                                Ja nie ufam ani jedym,ani drugim na pewno,tylko mam watpliwosci,
                                                a to co pisze wynika z dzuszy i serca mojego.Byc moze sie myle,
                                                ale o ile nawet,to nie sadze aby ten blad byl polozony zbyt daleko.

                                                > > Jesli chodzi zas o chrzescijanstwo to jakiekolwiek "reformy" sa wykluczone
                                                > .
                                                > > To,tak jak z dawnym polskim socjalizmem,wszyscy mowili,ze jest niereformow
                                                > alny
                                                > > i stworzono teraz system "reformowalny",ktory przyniosl tylko nedze i poni
                                                > zeni
                                                > > e dla czlowieka.
                                                >
                                                > Ja widze, ze chrzecijanstwo stale sie reformuje. W koncu czym sa wszystkie
                                                > odlamy protestanckie? Dlatego wierze, ze i katolicyzm wysublimuje sie do
                                                > postaci, ktora bedzie strawna dla wspolczesnych ludzi. Taki nowy katolicyzm
                                                > wcale nie musi byc pozbawiony mistytki. Wiekszosc ludzi potrzebuje poczucia
                                                > jednosci z absolutem/calym zyciem/wszechswiatem - czyli wiary.

                                                Tak masz racje,czlowiek wspolczesny,a wiec i swiat potrzebuje tego poczucia
                                                jednosci z absolutem chyba wiecej niz dawne pokolenia.
                                                A jezeli chodzi o postac chrzescijanstwa,to juz chyba nie ma znaczenia
                                                czy katolicyzm,protestantyzm,prawoslawie, zjednocza sie w koncu w jakas
                                                jedna calosc ktora bedzie bardziej bliska wspolczesnemu czlowiekowi.
                                                Wydaje mi sie,ze religia katolicka wlasnie jest wbrew pozorom chyba
                                                najbardziej tolerancyjna,chociaz jest jak mowisz "mistyczna".

                                                > pozdrowienia,
                                                > Emily

                                                Bardzo dziekuje za ten post,bo nie tylko ze Cie coraz bardziej poznaje,
                                                co od samego poczatku wydalo mi sie ze jestes czlowiekiem dosc milym
                                                w poznaniu i kontakcie Twojej mysli,ale rowniez dlatego,ze poprzez to
                                                moge nauczyc sie czegos nowego,gdyz Twoje spojrzenia na te problemy
                                                nie sa trywialne.

                                                pozdrowienia,

                                                obcy,:)
                                                • Gość: Emily Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dc.dc.cox.net 08.10.03, 03:45
                                                  Gość portalu: obcy napisał(a):

                                                  > Nie neguje wolnej woli czlowieka,tylko w powyzszym chodzilo mi o to,
                                                  > ze czlowiek bez Laski Bozej,czyli wlasnie tego "zezwolenia",nie jest
                                                  > w stanie sie do Niego zblizyc.Poprostu jak kogos nie lubisz to ten ktos
                                                  > chocby nie wiem co robil nie znajdzie w Twoim sercu miejsca i bedziesz
                                                  > go unikac,doputy dopoki sie nie zmieni.Mysle ze sie tutaj troche rozumiemy.

                                                  Rozumiemy sie. Ale z tego wynika, ze ta chec lubienia Boga, czyli laska, jest
                                                  narzucona przez niego, a nie jest wyrazem wewnetrznej potrzeby czlowieka
                                                  zblizenia sie do Boga. Mysle, ze wiekszosc ludzi potrzebuje Boga i szuka
                                                  go/jej, tylko wspolczesnym ludziom trudno zaakceptowac jego biblijne koncepcje,
                                                  ktore sa bardzo archaiczne. Czlowiek wspolczesny jest bardziej sklonnny widziec
                                                  Boga we wszechswiecie i jego prawach, w globalnym zyciu. z takim Bogiem latwo
                                                  sie jednoczyc cielesnie i duchowo i latwo go sobie wyobrazic. Ale przyznam, ze
                                                  wyobrazenie Boga personalnego, ktory opiekuje sie nami, jest niewatpliwie
                                                  bardziej kojace. Mysle, ze taki obraz personalnego Boga-Matki-Ojca pojawia sie
                                                  u ludzi cierpiacych, chorych, bliskich smierci, oraz u dzieci.

                                                  > > > Chrystus jest Synem Boga,a nie tylko samym nauczycielem,to klucz do
                                                  > > > calego chrzescijanstwa.
                                                  > > > > Ja zrozumiem, ze to jest umowny klucz, ale coraz wiecej ludzi poszukuje
                                                  te> z > > wiarygodnosci w religii.
                                                  > > > tak napewno,tylko na czym ta wiarygodnosc mialaby polegac?

                                                  Dla mnie jest malo wiarygodne, ze amorficzny Bog-Duch-energia mogl miec
                                                  ludzkiego syna. Ten mit wyglada dla mnie tak samo jak greckie mity o herosach.
                                                  On byl wiarygodny 2000 lat temu, ale dzis wydaje sie naiwny. Postac Jezusa
                                                  jest piekna i powinna zostac zachowana w chrzescijanstwie, jako wzor
                                                  czlowieczenstwa, ale Jezus nie musi miec aureoli Boga/herosa, moze byc
                                                  nauczycielem jak Budda, na ktorego naukach opiera sie cala wielka religia.

                                                  > > > A sam BOg-ojciec to juz zwykly patriarchalny anachronizm,
                                                  > > > bo > > nawet ksieza wyobrazaja sobie Boga jako Ducha.
                                                  > > > To tak jak ja,chociaz nie jestem ksiedzem.

                                                  Wiec dlaczego tego Ducha nazywasz ojcem, a nie np. wielka energia, ciemna
                                                  energia, itp.

                                                  > Ciagle mowisz o Chrystusie jako Nauczycielu;tak On nim byl rzeczywiscie,
                                                  > ale aby byc chrzescijaninem to wydaje mi sie,ze trzeba Go rowniez uznac
                                                  > za Boga?

                                                  A czy mozna uznac za Boga ten ideal czlowieczenstwa, ktory symbolizuje JC?
                                                  Wtedy mozna mowic, ze Bog to ow ideal, do ktorego dazymy i to jest dla mnie
                                                  OK. Mnie trudno uznac za Boga, czlowieka, ktory prawdopodobnie zyl sobie
                                                  kiedys i byl nauczycielem nowej religii. Moze tu chodzi raczej o ten
                                                  ideal?

                                                  > On umarl za Grzechy innych w tym sensie,ze dla tych co je popelniaja
                                                  > istnieje mozliwosc przebaczenia,czyli odpuszczenia im tych grzechow,
                                                  > i moga poczuc sie od nich wolni,o ile tylko zrozumieja to zlo i bedzie
                                                  > ta przemiana poparta odpowiednim stanem ekspiacji ze strony grzesznego
                                                  > czlowieka.Dzieki tej Smierci Bog Ojciec jest jaknajbardziej blisko wlasnie
                                                  > z tymi ludzmi,bo oni probuja pokonac Grzech,tak jak zrobil to Jego Syn.
                                                  > Pokonujac Smierc,ktora jest powszechnym prawem tej Natury,pokazal,ze
                                                  > moze pokonac ja kazdy czlowiek,bo Smierc to to samo co Grzech.
                                                  > I w tym jak mi sie wydaje zawarta jest cala ta filozofia Paschy,czyli przejsci
                                                  > a> poprze Grzech(Smierc) na druga strone.
                                                  > Widocznie bylo to potrzebne,i jak twierdzi niejaka Simone Weil
                                                  > "tylko istota nieskonczenie dobra,moze zlamac lancuchy zla i pokonac go".
                                                  > W tym sensie smierc Chrystusa jest dla nas Zbawieniem,tego swiata.

                                                  Rozumiem sens tej alegorii. W tym kontekscie rzeczywiscie trzeba uznac JC za
                                                  Boga, zeby alegoria byla wymowna. I to jest wielki dylemat. Jak mozna
                                                  pogwalcic swoj wlasny rozum, ktory nie potrafi wierzyc w mity, bo za duzo juz
                                                  wie?

                                                  > Ja nie ufam ani jedym,ani drugim na pewno,tylko mam watpliwosci,
                                                  > a to co pisze wynika z dzuszy i serca mojego.Byc moze sie myle,
                                                  > ale o ile nawet,to nie sadze aby ten blad byl polozony zbyt daleko.

                                                  Jesli to wynika z Twojej duszy i serca, to na pewno musisz w to wierzyc. W
                                                  koncu komu/czemu mamy ufac, jesli nie sobie, wlasnym uczuciom i instynktom?

                                                  > Tak masz racje,czlowiek wspolczesny,a wiec i swiat potrzebuje tego poczucia
                                                  > jednosci z absolutem chyba wiecej niz dawne pokolenia.

                                                  Tu sie w pelni zgadzamy. Ale mysle, ze to poczucie mozna osiagac roznymi
                                                  drogami.

                                                  > A jezeli chodzi o postac chrzescijanstwa,to juz chyba nie ma znaczenia
                                                  > czy katolicyzm,protestantyzm,prawoslawie, zjednocza sie w koncu w jakas
                                                  > jedna calosc ktora bedzie bardziej bliska wspolczesnemu czlowiekowi.
                                                  > Wydaje mi sie,ze religia katolicka wlasnie jest wbrew pozorom chyba
                                                  > najbardziej tolerancyjna,chociaz jest jak mowisz "mistyczna".

                                                  I tak i nie. Protestatyzm dopuszcza do kaplanstwa kobiety a katolicyzm jeszcze
                                                  nie, ale w religii katolickiej kobiety maja swoje sakralne reporezentacje
                                                  (Maria + swiete), a w protestantyzmie nie. Nie mniej nie ma nic piekniejszego
                                                  niz niektore katolickie swiatynie. Tam rzeczywiscie czuje sie Boga.

                                                  > Bardzo dziekuje za ten post,bo nie tylko ze Cie coraz bardziej poznaje,
                                                  > co od samego poczatku wydalo mi sie ze jestes czlowiekiem dosc milym
                                                  > w poznaniu i kontakcie Twojej mysli,ale rowniez dlatego,ze poprzez to
                                                  > moge nauczyc sie czegos nowego,gdyz Twoje spojrzenia na te problemy
                                                  > nie sa trywialne.

                                                  Dzieki za mile slowa. Mnie tez bardzo ciekawie i przyjemnie z Toba porozmawiac.
                                                  pozdrowienia,
                                                  Emily:)

                                                  • Gość: obcy Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dyn.optonline.net 09.10.03, 04:24
                                                    Gość portalu: Emily napisał(a):

                                                    ) Gość portalu: obcy napisał(a):
                                                    )
                                                    ) ) Nie neguje wolnej woli czlowieka,tylko w powyzszym chodzilo mi o to,
                                                    ) ) ze czlowiek bez Laski Bozej,czyli wlasnie tego "zezwolenia",nie jest
                                                    ) ) w stanie sie do Niego zblizyc.Poprostu jak kogos nie lubisz to ten ktos
                                                    ) ) chocby nie wiem co robil nie znajdzie w Twoim sercu miejsca i bedziesz
                                                    ) ) go unikac,doputy dopoki sie nie zmieni.Mysle ze sie tutaj troche rozumiemy
                                                    ) .
                                                    )
                                                    ) Rozumiemy sie. Ale z tego wynika, ze ta chec lubienia Boga, czyli laska, jest
                                                    ) narzucona przez niego, a nie jest wyrazem wewnetrznej potrzeby czlowieka
                                                    ) zblizenia sie do Boga.

                                                    Nie sadze,aby z tego to jakos wynikalo.
                                                    To co ja rozumiem poprzez Laske Boza jest otwarciem sie Boga przed
                                                    czlowiekiem ktory Go poszukuje.
                                                    Bog w postaci Chrystusa przyszedl na ten swiat nie po to,aby zbawic
                                                    cala ludzkosc! ale aby zbawic pojedynczego czlowieka,tzn.nie tylko jednego
                                                    ale pojedynczego!
                                                    W tym kontekscie relacja pomiedzy Bogiem a czlowiekiem jest jak najbardziej
                                                    osobista i intymna, Dlatego tez Bog nie zwraca uwagi na pewnych ludzi,
                                                    ktorzy wedlug Niego (a on sie nie myli!) nigdy nie beda miec z Nim
                                                    jakiegokolwiek zwiazku.
                                                    Sa to to ludzi w ktorych sercach jest poprostu zlo,i nie ma znaczenia
                                                    czy sa to murarze,naukowcy,czy wreszczie ksieza.

                                                    ) Mysle, ze wiekszosc ludzi potrzebuje Boga i szuka
                                                    ) go/jej, tylko wspolczesnym ludziom trudno zaakceptowac jego biblijne
                                                    koncepcje,
                                                    )

                                                    Wszyscy potrzebuja Boga,tylko,ze kazdy inaczej,a On przychodzi tylko
                                                    do tych ktorzy go kochaja lub chca pokochac;a nie do tych co chca na
                                                    tym robic jakis "biznes".

                                                    ) ktore sa bardzo archaiczne. Czlowiek wspolczesny jest bardziej sklonnny
                                                    widziec
                                                    )
                                                    ) Boga we wszechswiecie i jego prawach, w globalnym zyciu. z takim Bogiem latwo
                                                    ) sie jednoczyc cielesnie i duchowo i latwo go sobie wyobrazic. Ale przyznam,
                                                    ze
                                                    ) wyobrazenie Boga personalnego, ktory opiekuje sie nami, jest niewatpliwie
                                                    ) bardziej kojace. Mysle, ze taki obraz personalnego Boga-Matki-Ojca pojawia
                                                    sie
                                                    ) u ludzi cierpiacych, chorych, bliskich smierci, oraz u dzieci.
                                                    )

                                                    Dokladnie,ci ludzie chyba sa mu najblizsi,chociaz zdazaja sie tez ludzie
                                                    normalni,zdrowi ktorzy u Boga maja specjalne "miejsce".

                                                    ) ) ) ) Chrystus jest Synem Boga,a nie tylko samym nauczycielem,to klucz
                                                    ) do
                                                    ) ) ) ) calego chrzescijanstwa.
                                                    ) ) ) ) ) Ja zrozumiem, ze to jest umowny klucz, ale coraz wiecej lud
                                                    ) zi poszukuje
                                                    ) te) z ) ) wiarygodnosci w religii.
                                                    ) ) ) ) tak napewno,tylko na czym ta wiarygodnosc mialaby polegac?
                                                    )
                                                    ) Dla mnie jest malo wiarygodne, ze amorficzny Bog-Duch-energia mogl miec
                                                    ) ludzkiego syna. Ten mit wyglada dla mnie tak samo jak greckie mity o
                                                    herosach.
                                                    ) On byl wiarygodny 2000 lat temu, ale dzis wydaje sie naiwny. Postac Jezusa
                                                    ) jest piekna i powinna zostac zachowana w chrzescijanstwie, jako wzor
                                                    ) czlowieczenstwa, ale Jezus nie musi miec aureoli Boga/herosa, moze byc
                                                    ) nauczycielem jak Budda, na ktorego naukach opiera sie cala wielka religia.
                                                    )
                                                    To juz jest problemem wiary,skoro wydaje Ci sie ,ze tu nie ma roznicy
                                                    tzn.ze obca jest Ci ta religia i nie jestes z Nim.

                                                    )
                                                    ) ) ) ) A sam BOg-ojciec to juz zwykly patriarchalny anachronizm,
                                                    ) ) ) ) bo ) ) nawet ksieza wyobrazaja sobie Boga jako Ducha.
                                                    ) ) ) ) To tak jak ja,chociaz nie jestem ksiedzem.
                                                    )
                                                    ) Wiec dlaczego tego Ducha nazywasz ojcem, a nie np. wielka energia, ciemna
                                                    ) energia, itp.
                                                    )

                                                    Bo to jest nomenklatura naukowa,ktorej On wymyka sie.

                                                    ) ) Ciagle mowisz o Chrystusie jako Nauczycielu;tak On nim byl rzeczywiscie,
                                                    ) ) ale aby byc chrzescijaninem to wydaje mi sie,ze trzeba Go rowniez uznac
                                                    ) ) za Boga?
                                                    )
                                                    ) A czy mozna uznac za Boga ten ideal czlowieczenstwa, ktory symbolizuje JC?

                                                    No,wlasnie chyba tak;na tym to wszystko polega.

                                                    ) Wtedy mozna mowic, ze Bog to ow ideal, do ktorego dazymy i to jest dla mnie
                                                    ) OK. Mnie trudno uznac za Boga, czlowieka, ktory prawdopodobnie zyl sobie
                                                    ) kiedys i byl nauczycielem nowej religii. Moze tu chodzi raczej o ten
                                                    ) ideal?
                                                    )

                                                    Trudno Ci Go uznac za Boga,poniewaz nie masz jeszcze wlasnie tej
                                                    Laski;jak mowila (znowu) niejaka Simone Weil "..ale prostytutka najgorszej
                                                    kategorii nie moze nie wiedziec,ze ma grzechow malo,gdyz swiat nie pozostawi
                                                    jej w tej nieswiadomosci;..dlatego tez czasami mozna miec Laske kochania
                                                    Boga,tak wlasnie jak ta prostytutka.."(cytuje z pamieci,ale mysle ze OK.).

                                                    ) ) On umarl za Grzechy innych w tym sensie,ze dla tych co je popelniaja
                                                    ) ) istnieje mozliwosc przebaczenia,czyli odpuszczenia im tych grzechow,
                                                    ) ) i moga poczuc sie od nich wolni,o ile tylko zrozumieja to zlo i bedzie
                                                    ) ) ta przemiana poparta odpowiednim stanem ekspiacji ze strony grzesznego
                                                    ) ) czlowieka.Dzieki tej Smierci Bog Ojciec jest jaknajbardziej blisko wlasnie
                                                    ) ) z tymi ludzmi,bo oni probuja pokonac Grzech,tak jak zrobil to Jego Syn.
                                                    ) ) Pokonujac Smierc,ktora jest powszechnym prawem tej Natury,pokazal,ze
                                                    ) ) moze pokonac ja kazdy czlowiek,bo Smierc to to samo co Grzech.
                                                    ) ) I w tym jak mi sie wydaje zawarta jest cala ta filozofia Paschy,czyli prze
                                                    ) jsci
                                                    ) ) a) poprze Grzech(Smierc) na druga strone.
                                                    ) ) Widocznie bylo to potrzebne,i jak twierdzi niejaka Simone Weil
                                                    ) ) "tylko istota nieskonczenie dobra,moze zlamac lancuchy zla i pokonac go".
                                                    ) ) W tym sensie smierc Chrystusa jest dla nas Zbawieniem,tego swiata.
                                                    )
                                                    ) Rozumiem sens tej alegorii. W tym kontekscie rzeczywiscie trzeba uznac JC za
                                                    ) Boga, zeby alegoria byla wymowna. I to jest wielki dylemat. Jak mozna
                                                    ) pogwalcic swoj wlasny rozum, ktory nie potrafi wierzyc w mity, bo za duzo juz
                                                    ) wie?
                                                    )
                                                    Nie ma czlowieka,ktory by wiedzial za duzo!
                                                    Tutaj,kiedys na tym forum,a wlasciwie forum nauka byl taki czlowiek
                                                    ktory uwazal,ze wie juz wszystko,jego nick byl chyba "Nifilim",czy cos
                                                    podobnego,odszedl stad po dyskusji ze mna,byc moze stierdzil,ze takich
                                                    idiotow jak ja skoro sa tutaj nalezy porzycic i odejsc tam gdzie jego
                                                    wiedza jest czysta i wszelaka;nawiasem mowiac byl to czlowiek bardzo
                                                    inteligentny,i wlasciwie potrafil dyskutowac i to dosc w spsosob trudny
                                                    na kazdy temat matematyczno-fizyczny i filozoficzny,a nawet historyczny.
                                                    Zal mi troche,ze sploszylem go,bo mowil rzeczy wielkie i trudne,przy
                                                    czym wyrazal to w sposob dosc trudny;niestety,brakowalo mu milosci.

                                                    ) ) Ja nie ufam ani jedym,ani drugim na pewno,tylko mam watpliwosci,
                                                    ) ) a to co pisze wynika z dzuszy i serca mojego.Byc moze sie myle,
                                                    ) ) ale o ile nawet,to nie sadze aby ten blad byl polozony zbyt daleko.
                                                    )
                                                    ) Jesli to wynika z Twojej duszy i serca, to na pewno musisz w to wierzyc. W
                                                    ) koncu komu/czemu mamy ufac, jesli nie sobie, wlasnym uczuciom i instynktom?
                                                    )
                                                    ) ) Tak masz racje,czlowiek wspolczesny,a wiec i swiat potrzebuje tego poczuci
                                                    ) a
                                                    ) ) jednosci z absolutem chyba wiecej niz dawne pokolenia.
                                                    )
                                                    ) Tu sie w pelni zgadzamy. Ale mysle, ze to poczucie mozna osiagac roznymi
                                                    ) drogami.
                                                    )
                                                    ) ) A jezeli chodzi o postac chrzescijanstwa,to juz chyba nie ma znaczenia
                                                    ) ) czy katolicyzm,protestantyzm,prawoslawie, zjednocza sie w koncu w jakas
                                                    ) ) jedna calosc ktora bedzie bardziej bliska wspolczesnemu czlowiekowi.
                                                    ) ) Wydaje mi sie,ze religia katolicka wlasnie jest wbrew pozorom chyba
                                                    ) ) najbardziej tolerancyjna,chociaz jest jak mowisz "mistyczna".
                                                    )
                                                    ) I tak i nie. Protestatyzm dopuszcza do kaplanstwa kobiety a katolicyzm
                                                    jeszcze
                                                    ) nie, ale w religii katolickiej kobiety maja swoje sakralne reporezentacje
                                                    ) (Maria + swiete), a w protestantyzmie nie. Nie mniej nie ma nic piekniejszego
                                                    ) niz niektore katolickie swiatynie. Tam rzeczywiscie czuje sie Boga.
                                                    )

                                                    Tak,Boga tylko tam sie czuje,bo tylko tam On moze byc.

                                                    ) ) Bardzo dziekuje za ten post,bo nie tylko ze Cie coraz bardziej poznaje,
                                                    ) ) co od samego poczatku wydalo mi sie ze jestes czlowiekiem dosc milym
                                                    ) ) w poznaniu i kontakcie Twojej mysli,ale rowniez dlatego,ze poprzez to
                                                    ) ) mog
                                                  • Gość: obcy Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dyn.optonline.net 09.10.03, 04:36

                                                    Komputer urwal sam koniec.

                                                    w ktorym wyrazilem moje podziekowanie
                                                    i nadzieje,ze kiedys znajdziesz Go,chocby to mialo byc
                                                    w zwyklej kaplicy,czy kosciele.
                                                    Czego Ci zycze z calego serca,

                                                    obcy,:)

                                                  • Gość: Emily Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dc.dc.cox.net 09.10.03, 05:13
                                                    w ktorym wyrazilem moje podziekowanie
                                                    > i nadzieje,ze kiedys znajdziesz Go,chocby to mialo byc
                                                    > w zwyklej kaplicy,czy kosciele.
                                                    > Czego Ci zycze z calego serca,
                                                    ===
                                                    Dziekuje Obcy,
                                                    tylko widzisz, ja Boga caly czas czuje - on(a) jest dla mnie we wszystkim, we
                                                    wszechswiecie, w zyciu, w ludziach, zwierzetach, roslinach. I im glebiej
                                                    poznaje tajniki natury, tym blizej czuje sie tego Boga i tym bardziej sie
                                                    nim/nia zachwycam, i tym blizsze staje mi sie cale Zycie. To jest chyba ta
                                                    milosc do Boga, to poczucie jednosci ze swiatem/natura. Wiedza, nauka wcale nie
                                                    oslabiaja tych wiezi, wprost przeciwnie - wzmacniaja, tylko trudno wierzyc w
                                                    archaiczne mity.
                                                    pozdrawiam Cie serdecznie,

                                                  • Gość: obcy Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dyn.optonline.net 09.10.03, 06:09

                                                    Gość portalu: Emily napisał(a):

                                                    > w ktorym wyrazilem moje podziekowanie
                                                    > > i nadzieje,ze kiedys znajdziesz Go,chocby to mialo byc
                                                    > > w zwyklej kaplicy,czy kosciele.
                                                    > > Czego Ci zycze z calego serca,
                                                    > ===
                                                    > Dziekuje Obcy,
                                                    > tylko widzisz, ja Boga caly czas czuje - on(a) jest dla mnie we wszystkim, we
                                                    > wszechswiecie, w zyciu, w ludziach, zwierzetach, roslinach. I im glebiej
                                                    > poznaje tajniki natury, tym blizej czuje sie tego Boga i tym bardziej sie
                                                    > nim/nia zachwycam, i tym blizsze staje mi sie cale Zycie. To jest chyba ta
                                                    > milosc do Boga, to poczucie jednosci ze swiatem/natura. Wiedza, nauka wcale
                                                    nie
                                                    >
                                                    > oslabiaja tych wiezi, wprost przeciwnie - wzmacniaja, tylko trudno wierzyc w
                                                    > archaiczne mity.
                                                    > pozdrawiam Cie serdecznie,
                                                    >
                                                    Znam to uczucie,kiedy wydawalo mi sie,ze poznajac coraz bardziej swiat,
                                                    i zaglebiajac sie w nauke jestem juz prawie bliski,poznania Prawdy tego
                                                    swiata.Wtedy dla mnie nauka byla oszolomieniem,wlaciwie to chyba mozna
                                                    to nazwac "miloscia";poprostu byla dla mnie wszytskim,i slowa wypowiadane
                                                    w jej kontekscie byly czyms wiecej niz modlitwa nawet.To byl wspanialy
                                                    okres mojego zycia,kiedy bylem zakochany wlasnie w nauce.
                                                    Niestety,ale to mija,i przychodzi nastepne,gdzie trzeba cos miec,aby
                                                    nie zostac poprostu sam.
                                                    Nie wiem,nie jestem az tak madry,aby Ci powiedziec to co dla Ciebie
                                                    jest wazne,ale wiem ze z czasem dojdziesz tam.To wszystko.
                                                    Zycze powodzenia,moze bedziesz miec wiecej szczescia.

                                                    pozdrowienia,

                                                    obcy,:)


                                                  • Gość: Emily Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dc.dc.cox.net 10.10.03, 02:25
                                                    .To byl wspanialy
                                                    > okres mojego zycia,kiedy bylem zakochany wlasnie w nauce.
                                                    > Niestety,ale to mija,i przychodzi nastepne,gdzie trzeba cos miec,aby
                                                    > nie zostac poprostu sam.

                                                    A co to jest to cos? Na pewno trzeba/warto miec kochajacych ludzi w swoim zyciu
                                                    i warto kochac (bez tego bardzo trudno zyc), ale czy koniecznie trzeba tez miec
                                                    Boga personalnego? MOja uwaga nie tyczyla sie tylko milosci do nauki, ktora
                                                    niewatpliwie ustrzydla, ale raczej milosci to tego calego cudownego swiata i
                                                    zycia, poznawanego za pomoca nauki. I ten swiat to dla mnie Bog z ktorym czuje
                                                    sie zjednoczona teraz i wiem, ze bede zjednoczona po smierci. Dla mnie zycie
                                                    jest wieczne. Jakos ba razie nie odczuwam potrzeby BOga personalnego, ale nie
                                                    wykluczam, ze pewnym momencie mojego zycia poczuje taka potrzebe i wtedy w
                                                    niego uwierze. Czlowiek ewoluuje, na pewno.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Emily:)


                                                  • Gość: obcy Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dyn.optonline.net 10.10.03, 03:22
                                                    Gość portalu: Emily napisał(a):

                                                    > .To byl wspanialy
                                                    > > okres mojego zycia,kiedy bylem zakochany wlasnie w nauce.
                                                    > > Niestety,ale to mija,i przychodzi nastepne,gdzie trzeba cos miec,aby
                                                    > > nie zostac poprostu sam.
                                                    >
                                                    > A co to jest to cos? Na pewno trzeba/warto miec kochajacych ludzi w swoim
                                                    zyciu
                                                    >
                                                    > i warto kochac (bez tego bardzo trudno zyc), ale czy koniecznie trzeba tez
                                                    miec
                                                    >
                                                    > Boga personalnego? MOja uwaga nie tyczyla sie tylko milosci do nauki, ktora
                                                    > niewatpliwie ustrzydla, ale raczej milosci to tego calego cudownego swiata i
                                                    > zycia, poznawanego za pomoca nauki. I ten swiat to dla mnie Bog z ktorym
                                                    czuje
                                                    > sie zjednoczona teraz i wiem, ze bede zjednoczona po smierci. Dla mnie zycie
                                                    > jest wieczne. Jakos ba razie nie odczuwam potrzeby BOga personalnego, ale nie
                                                    > wykluczam, ze pewnym momencie mojego zycia poczuje taka potrzebe i wtedy w
                                                    > niego uwierze. Czlowiek ewoluuje, na pewno.
                                                    > Pozdrawiam
                                                    > Emily:)
                                                    >
                                                    >
                                                    Tak,masz racje,pomiedzy nami istnieje pewne nieporozumienie,ktore
                                                    nie wiem z czego wynika.Ponadto ten Twoj obecny post jest dosc niespojny.
                                                    Najpierw mowisz,ze wierzysz w Boga,potem,ze nie za bardzo obchodzi Cie
                                                    potrzeba Boga presonalnego,a na koncu ze jezeli zajdzie kiedysc
                                                    w Twoim zyciu taka potrzeba to uwierzysz w Niego.
                                                    To wszystko nie trzyma sie,ze tak wyraze sie kupy.
                                                    Wydaje mi sie zatem,ze jestes nie tylko czlowiekiem niewierzacym,
                                                    ale nawet wrogim Bogu.W tej sytuacji nasze dalsze dyskusje,niesety,
                                                    ale nie maja poprostu sensu.A szkoda.

                                                    pozdrowienia,

                                                    obcy,:)
                                                  • Gość: Emily Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dc.dc.cox.net 10.10.03, 04:16
                                                    Zle mnie zrozumiales, ja nie jestem wrogiem Boga, ale zdaje mi sie, ze Bog jest
                                                    dla mnie kim innym niz dla Ciebie i ja to rozumiem. My po prostu poruszamy sie
                                                    na innych plaszczyznach myslenia i byc moze wyczerpalismy juz ten temat. A na
                                                    zakonczenie naszej interesujacej dyskusji - jesli mozna spytac - jaka dziedzina
                                                    nauki sie zajmowales?
                                                    pozdrawiam,
                                                    P.S. nie bierz wszystkiego tak personalnie. Zrozum, ludzie maja rozne umysly,
                                                    rozne doswiadczenia i rozne potrzeby. Bog peronalny to tylko jedna z wielu
                                                    wyobrazalnych wersji Boga.
                                                    Emily;)
                                                  • Gość: obcy Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dyn.optonline.net 10.10.03, 05:09

                                                    Testament to tylko jedna wersja wiedzy o Bogu. Znam wiele innych - np. nauki
                                                    przyrodnicze. Dlaczego ograniczasz swa wiedze tylko to mitow, napisanych ok
                                                    2000 lat temu? BOg jest w czlowieku, jesli chce go odnalezc.

                                                    Jaka nauka sie zajmowalem?
                                                    Zajmowalem sie i dalej sie zajmuje fizyka.
                                                    Jestem fizykiem od urodzenia az do dzis.

                                                    zegnam,

                                                    obcy,:)

                                                  • Gość: Kafar No i obcy nam się obrazil ! Nie przekabacil Emily IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.03, 15:19
                                                    i ulegl jej inteklektualnie.
                                                    Emily, juz ci kiedyś skladalem wyrazy szacunku i sympatii ( oba uczucia
                                                    intensywne ). Teraz mogę je powtórzyć. Ponadto twój sposób rozumowania i
                                                    postrzegania świata jest mi bardzo bliski.
                                                  • Gość: Emily Re: No i obcy nam się obrazil ! Nie przekabacil E IP: *.dc.dc.cox.net 11.10.03, 01:43
                                                    Emily, juz ci kiedyś skladalem wyrazy szacunku i sympatii ( oba uczucia
                                                    > intensywne ). Teraz mogę je powtórzyć. Ponadto twój sposób rozumowania i
                                                    > postrzegania świata jest mi bardzo bliski.
                                                    ===
                                                    Bardzo mi milo. Tak czytalam kiedys Twoje wyrazy. Kiedys one byly cytowane
                                                    przez Palnicka, wiec nie wiem co to znaczy;)


                                                  • Gość: Emily Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dc.dc.cox.net 11.10.03, 01:33
                                                    Jaka nauka sie zajmowalem?
                                                    > Zajmowalem sie i dalej sie zajmuje fizyka.
                                                    > Jestem fizykiem od urodzenia az do dzis.

                                                    No coz, jesli sie obraziles, nie mam na to wplywu. Tylko ciekawi mnie jak to
                                                    zrobiles, ze byles fizykiem or urodzenia.
                                                    pozdrawiam i zycze powodzenia oraz duzo radosci w zyciu,
                                                    Emily:)
                                                  • Gość: obcy Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dyn.optonline.net 11.10.03, 02:05
                                                    Gość portalu: Emily napisał(a):

                                                    > Jaka nauka sie zajmowalem?
                                                    > > Zajmowalem sie i dalej sie zajmuje fizyka.
                                                    > > Jestem fizykiem od urodzenia az do dzis.
                                                    >
                                                    > No coz, jesli sie obraziles, nie mam na to wplywu. Tylko ciekawi mnie jak to
                                                    > zrobiles, ze byles fizykiem or urodzenia.
                                                    > pozdrawiam i zycze powodzenia oraz duzo radosci w zyciu,
                                                    > Emily:)


                                                    Nie obrazilem sie,tylko boje sie,co by to bylo jakby moja zona zaczela
                                                    czytac moje posty;a wiec musze zochowywac sie "grzecznie".

                                                    Uwazam,ze fizykiem,czy biologiem,chemikiem lub matematykiem czy wresszcie
                                                    filozofem czlowiek sie rodzi.Kiedy mialem cztery lata pytalem wszystkich
                                                    naokolo "co bedzie jak Slonce zgasnie?" i nie dostawalem odpowiedzi.
                                                    Nawiasem mowiac nie znam jej do dzis.

                                                    pozdrowienia,

                                                    obcy,:)
                                                  • Gość: Emily Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dc.dc.cox.net 11.10.03, 21:34
                                                    Uwazam,ze fizykiem,czy biologiem,chemikiem lub matematykiem czy wresszcie
                                                    > filozofem czlowiek sie rodzi.Kiedy mialem cztery lata pytalem wszystkich
                                                    > naokolo "co bedzie jak Slonce zgasnie?" i nie dostawalem odpowiedzi.
                                                    > Nawiasem mowiac nie znam jej do dzis.
                                                    ====
                                                    troche w tym racji, choc u wiekszosci ludzi prawdziwe pasje intelektualne
                                                    wyksztalcaja sie nieco pozniej niz momencie narodzenia. Jesli nie wiesz co
                                                    bedzie gdy Slonce zgadnie, to poczytaj sobie o losach gwiazd. prawdopodognie za
                                                    4-5 miliardow lat Slonce stanie sie czerwonym gigantem i wypali zycie na Ziemi.
                                                    Przypuszczam, ze istoty inteligentne, ktora pojawia sie na Ziemi po ludziach,
                                                    wczesniej przesiosa sie zycie na inne planety. A jaka jest Twoja specjalnosc w
                                                    fizyce? jestes teoretykiem czy empirionem?
                                                    pozdrawiam:)
                                                  • Gość: obcy Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dyn.optonline.net 12.10.03, 00:58
                                                    Gość portalu: Emily napisał(a):

                                                    > Uwazam,ze fizykiem,czy biologiem,chemikiem lub matematykiem czy wresszcie
                                                    > > filozofem czlowiek sie rodzi.Kiedy mialem cztery lata pytalem wszystkich
                                                    > > naokolo "co bedzie jak Slonce zgasnie?" i nie dostawalem odpowiedzi.
                                                    > > Nawiasem mowiac nie znam jej do dzis.
                                                    > ====
                                                    > troche w tym racji, choc u wiekszosci ludzi prawdziwe pasje intelektualne
                                                    > wyksztalcaja sie nieco pozniej niz momencie narodzenia. Jesli nie wiesz co
                                                    > bedzie gdy Slonce zgadnie, to poczytaj sobie o losach gwiazd. prawdopodognie
                                                    za
                                                    >
                                                    > 4-5 miliardow lat Slonce stanie sie czerwonym gigantem i wypali zycie na
                                                    Ziemi.
                                                    >
                                                    > Przypuszczam, ze istoty inteligentne, ktora pojawia sie na Ziemi po ludziach,
                                                    > wczesniej przesiosa sie zycie na inne planety. A jaka jest Twoja specjalnosc
                                                    w
                                                    > fizyce? jestes teoretykiem czy empirionem?
                                                    > pozdrawiam:)

                                                    Z wyksztalcenia jestem fizykiem teoretycznym,ale nigdy nie pracowalem
                                                    w czystej teorii,chociaz tak kiedys bardzo tego chcialem.
                                                    Zajmowalem sie roznymi rzeczami,glownie komputerowym modelowaniem
                                                    reaktorow i akceleratorow do roznych potrzeb,glownie terapii nowotworowej.
                                                    A jaka jest jesli wolno zapytac Twoja profesja i zawod wykonywany,bo to
                                                    czasami idzie blisko siebie,ale nie zawsze dokladnie,jak widac po mnie.

                                                    Nawiasem mowiac,ja opowiedzialem o tym moim zdarzeniu z dziecinstwa,nie tylko
                                                    dlatego,ze tak bylo rzeczywiscie,ale rowniez dlatego,aby uzmyslowic sobie
                                                    i nie tylko jak wazna dla nas rzecza jest Slonce,i to nie tylko jako planeta.

                                                    pozdrowienia,

                                                    obcy,:)


                                                  • Gość: Emily Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dc.dc.cox.net 12.10.03, 01:59
                                                    Nawiasem mowiac,ja opowiedzialem o tym moim zdarzeniu z dziecinstwa,nie tylko
                                                    > dlatego,ze tak bylo rzeczywiscie,ale rowniez dlatego,aby uzmyslowic sobie
                                                    > i nie tylko jak wazna dla nas rzecza jest Slonce,i to nie tylko jako planeta.
                                                    =======
                                                    hmm, a od kiedy Slonce stalo sie planeta? ja jestem biologiem i pracuje w swoim
                                                    zawodzie.
                                                    pozdrowienia
                                                  • Gość: obcy Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dyn.optonline.net 12.10.03, 02:30
                                                    Gość portalu: Emily napisał(a):

                                                    > Nawiasem mowiac,ja opowiedzialem o tym moim zdarzeniu z dziecinstwa,nie tylko
                                                    > > dlatego,ze tak bylo rzeczywiscie,ale rowniez dlatego,aby uzmyslowic sobie
                                                    > > i nie tylko jak wazna dla nas rzecza jest Slonce,i to nie tylko jako plane
                                                    > ta.
                                                    > =======
                                                    > hmm, a od kiedy Slonce stalo sie planeta? ja jestem biologiem i pracuje w
                                                    swoim
                                                    >
                                                    > zawodzie.
                                                    > pozdrowienia

                                                    Slonce stalo sie planeta juz dawno temu,zanim zaczelo byc gwiazda.
                                                    Planeta jest szerszym pojeciem.
                                                    Milo mi,bo spotykalem w zyciu wielu biologow.Jest to dziedzina dosc jak
                                                    zdazylem zauwazyc niebezpieczna dla kobiet.Wszystkie kobiety ktore znam
                                                    bedace biologami i to majace wszystkie tytuly naukowe i bedace na wysokich
                                                    stanowiskach sa wlasnie podobne do Ciebie.Dziwi mnie tylko dlaczego one
                                                    wszystkie mnie lubia,podczas gdy ja nie lubie ich?
                                                    Ale to pewnie juz inne zagadnienie.ciesze sie,ze poznalem nastepna
                                                    biologie.

                                                    pozdrowienia,

                                                    obcy,:)

                                                  • Gość: Emily Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dc.dc.cox.net 12.10.03, 06:15
                                                    Slonce stalo sie planeta juz dawno temu,zanim zaczelo byc gwiazda.
                                                    > Planeta jest szerszym pojeciem.

                                                    Musze to sprawdzic w astronomii, nigdy o tym nie slyszalam.

                                                    > Milo mi,bo spotykalem w zyciu wielu biologow.Jest to dziedzina dosc jak
                                                    > zdazylem zauwazyc niebezpieczna dla kobiet.Wszystkie kobiety ktore znam
                                                    > bedace biologami i to majace wszystkie tytuly naukowe i bedace na wysokich
                                                    > stanowiskach sa wlasnie podobne do Ciebie.Dziwi mnie tylko dlaczego one
                                                    > wszystkie mnie lubia,podczas gdy ja nie lubie ich?

                                                    Widzisz, to polega to na tym, ze ktos kto choc troche rozumie Nature (w tym
                                                    ludzka) ma pozytywny stosunek do tej natury i do wszystkich ludzi, w tym i do
                                                    Ciebie. Nie powinienes jednak brac tego zbyt personalnie. A ty naturalnie masz
                                                    swoje prawo nie lubic sobie kogo chcesz.
                                                    pozdro
                                                  • Gość: obcy Re: Czy Jezus byl żeńskim klonem? IP: *.dyn.optonline.net 12.10.03, 06:49
                                                    Gość portalu: Emily napisał(a):

                                                    > Slonce stalo sie planeta juz dawno temu,zanim zaczelo byc gwiazda.
                                                    > > Planeta jest szerszym pojeciem.
                                                    >
                                                    > Musze to sprawdzic w astronomii, nigdy o tym nie slyszalam.
                                                    >
                                                    > > Milo mi,bo spotykalem w zyciu wielu biologow.Jest to dziedzina dosc jak
                                                    > > zdazylem zauwazyc niebezpieczna dla kobiet.Wszystkie kobiety ktore znam
                                                    > > bedace biologami i to majace wszystkie tytuly naukowe i bedace na wysokich
                                                    > > stanowiskach sa wlasnie podobne do Ciebie.Dziwi mnie tylko dlaczego one
                                                    > > wszystkie mnie lubia,podczas gdy ja nie lubie ich?
                                                    >
                                                    > Widzisz, to polega to na tym, ze ktos kto choc troche rozumie Nature (w tym
                                                    > ludzka) ma pozytywny stosunek do tej natury i do wszystkich ludzi, w tym i do
                                                    > Ciebie. Nie powinienes jednak brac tego zbyt personalnie. A ty naturalnie masz
                                                    >
                                                    > swoje prawo nie lubic sobie kogo chcesz.

                                                    Nie znajdziesz tego jeszcze w atronomii (a moze nawet) bo to jest moja teoria
                                                    A lubiec pewnie ze moge kogo chce.
                                                    tylko,ze nie zawsze jest to takie proste.
                                                    Nawiasem mowiac,poznajac Cie coraz bardziej zauwazam,ze jestes prawdziwym
                                                    mezszczyzna,i nie sadze aby jakis z nich polubil Cie z wyjatkiem zboczencow.
                                                    Brak Ci kobiecosci,dlatego albo znajdziesz pedala,albo pantoflarza.
                                                    Ten drugi bylby chyba lepszy?chociaz nie wiem jakie masz smaki?

                                                    pozdrowka

                                                    obcy,:)

                                                  • Gość: Kafar A teraz obcy próbuje obrazić Emily. Nic z tego. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.03, 22:58
                                                    Ona cię przerasta we wszystkim. Nie lubisz inteligentnych, wrażliwych i
                                                    odważnych kobiet?
                                                  • Gość: obcy Re: A teraz obcy próbuje obrazić Emily. Nic z teg IP: *.dyn.optonline.net 13.10.03, 00:47
                                                    Gość portalu: Kafar napisał(a):

                                                    > Ona cię przerasta we wszystkim. Nie lubisz inteligentnych, wrażliwych i
                                                    > odważnych kobiet?

                                                    Nieprawda,tylko coraz bardziej ja zaczalem lubiec (chociaz nie powiem za co),
                                                    i to zaczelo mnie denerwowac.
                                                    Mysle,ze wcale sie na mnie nie obrazila,a zatem nie przepraszam jej tylko
                                                    pozdrawiam.

                                                    obcy,:)
                                  • Gość: Jerzy życzę czerpania ze źródła wiedzy o Bogu IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.03, 14:09
                                    Gość portalu: Emily napisał(a):

                                    > Czytając wasze eskapistyczne bzdury zastanawiam, czy juz wam lepiej, czy juz
                                    > > poczuliście się pewniej i bezpieczniej, kiedy zwymiotowalioście z siebie t
                                    > en
                                    > > jad nienawiści do Jezusa.
                                    >
                                    > ====
                                    > jakze sie mylisz. nie ma we mnie nienawisci do Jezusa, ani nie widze jej u
                                    > dzikiego. to przez ciebie przemawia nienawisc do tych, ktorzy szukaja wiedzy.
                                    > ja staram sie zrozumiec psychologie/nature odczuc religijnych i dlatego
                                    pytam.
                                    >

                                    Droga Emily,
                                    Gdybyś zadała sobie trochę trudu i przeczytała choć raz Nowy Testament, to byś
                                    chyba zostawiła to filozofowanie.
                                    Chcesz wiedzy, to sięgnij do jej źródła, a nie jego zdeformowanych opisów.
                                    A jeśli idzie o moją rzekomą nienawiść, do tych, którzy szukają wiedzy, to
                                    przyjmujesz tutaj reakcję samoobrony.
                                    Kiedy ktoś kwestionuje BZDURY wypisywane o Bogu na forum, to zaraz oskarża się
                                    go o brak tolerancji, o fanatyzm i nienawiść.

                                    Pozdrawiam i życzę czerpania ze źródła wiedzy o Bogu,
                                    • Gość: Kafar Jurek, Jurek, Jurek; Jurek wszystko wie! Bo ..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.03, 22:54
                                      przeczytal 7254 razy CALĄ BIBLIE !!!! I z tych baśni bliskowschodnich nomadów
                                      uzyskuje niezachwianą wiedzę i pewny przepis na życie. Hosanna !
                                      • Gość: Jerzy aty skąd wiesz co jest dobre a co złe IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.03, 23:24

                                        Kafarze,
                                        Jeśli nie z Biblii, to skąd mam czerpać wiedzę o człowieku, o jego pochodzeniu,
                                        przeznaczeniu, jego moralności, odpowiedzalności...

                                        Jakie przykazanie zaproponują antyreligianci w miejsce Biblijnego dekalogu,
                                        załóżmy, z pominięciem trzech pierwszych.

                                        I skąd antyreligianci mają wiedzieć, co jest dobre a co złe, co lepsze a co
                                        gorsze, jesli nie mają żadnego wzorca, w oparciu o który mogliby tworzyc etyke.
                                    • Gość: Emily Re: życzę czerpania ze źródła wiedzy o Bogu IP: *.dc.dc.cox.net 10.10.03, 02:09
                                      Jerzy,
                                      Testament to tylko jedna wersja wiedzy o Bogu. Znam wiele innych - np. nauki
                                      przyrodnicze. Dlaczego ograniczasz swa wiedze tylko to mitow, napisanych ok
                                      2000 lat temu? BOg jest w czlowieku, jesli chce go odnalezc.
                                      pozdro
                                      • Gość: Rzeczowy Re: życzę czerpania ze źródła wiedzy o Bogu IP: 168.143.123.* 10.10.03, 18:19
                                        Pozostawanie przy jednego rodzaju zrodlach uwalnia od
                                        watpliwosci. KK i protestantom pewnie tez chodzi o
                                        zmonopolizowanie wiedzy owieczek. To ulatwia sprawe.
                                        • Gość: Jerzy Rzeczowemu życzę odrobinę rzeczowości IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.03, 13:06
                                          Drodzy Emily i Rzeczowy,
                                          Czy potraficie jeszcze dyskutować na argumenty?
                                          Tworzycie insynuacje pod moim czy protestanckim adresem i traktujecie je jako
                                          argumenty merytoryczne w dyskusji.

                                          Rzeczowemu życzę odrobinę rzeczowości
                                          • Gość: Palnick Jerzemu życzę odrobinę racjonalizmu. IP: *.stenaline.com 29.01.04, 08:46
                                            Jerzy odpocznij trochę, wyrwij się nieco z otoczenia baśnowych postaci. Wyjdź
                                            przed dom. Pożyj;)
      • Gość: Jerzy Zostac ateista, to eskapizm psychiczny IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.10.03, 21:00
        Kiedys dyskutowalem o tym z najbardziej zawzietym antyreligiantem na tym forum,
        Kaganem:

        link do dyskusji
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=3276182&a=3303213
        • Gość: Kafar Re: Zostac biblistą, to eskapizm psychiczny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.03, 23:21
          Zastanów się lepiej nad tym.
        • Gość: Rzeczowy Re: Zostac ateista, to eskapizm psychiczny IP: 209.234.160.* 04.10.03, 15:53
          Kagana i Krakena,niestey chyba zabanowali. cenzorzy GW
          zrobili sie nagle bardzo prokoscielni.
        • Gość: Rzeczowy Re: Zostac ateista, to eskapizm psychiczny IP: 209.234.160.* 04.10.03, 15:53
          Kagana i Krakena,niestey chyba zabanowali. cenzorzy GW
          zrobili sie nagle bardzo prokoscielni.
        • Gość: Rzeczowy Re: Zostac ateista, to eskapizm psychiczny IP: 209.234.160.* 04.10.03, 15:53
          Kagana i Krakena,niestey chyba zabanowali. cenzorzy GW
          zrobili sie nagle bardzo prokoscielni.
          • Gość: Konsul Re: Zostac ateista, to eskapizm psychiczny IP: *.intertop.pl 04.10.03, 16:53
            Kagana dawno zabanowali, i ma on chyba dosc tej idiotycznej zabawy w chowanego
            z cenzorami. Ale polecam forum SPOLECZENSTWO (watek o Wojtyle). Oto probka:
            Gość portalu: Brambo napisał(a):
            Najbardziej dziwi nie to, że ktoś napisał ten niepoważny tekst (choć nawet
            trochę zabawny), lecz to, jaką lawinową reakcję on wywołał. A przecież
            ten tekst nie zasługuje nawet na pojedynczego posta w odpowiedzi.
            Świadczy to o tym, na jak niskim poziomie jest nasze społeczeństwo
            - na takim poziomie, jaki prezentują teksty, z którymi ludziom chce się
            w ogóle polemizować.
            K: To tylko twoja opinia. Zainteresowanie tym watkiem swiadczy, ze jestes
            raczej w mniejszosci... O napisz prawde, ze cie boli prawda o twym, zreszta
            falszywym idolu... :(

            - Przypomina się film "Ksiądz" - film jak film, kiepsko zrobiony,
            niewiele mówiący, i np. we Francji miał taką reakcję, na jaką zasłużył -
            przeminął niezauważony. W Polsce wszyscy się podniecili wątkiem
            seksualnym w wykonaniu jakiegoś księdza (jakby to było dziwne, że
            księża prowadzą aktywne życie seksualne) i zrobili filmowi
            pierwszorzędną reklamę.
            K: Bo ksiadz to plec trzecia, albo nawet osobnik de jure bezplciowy, wiec nie
            powinien miec zycia sexualnego, w odroznieniu od pastora, popa czy rabina!

            - A wy, którzy odpowiadacie na wspomniany wątek, podniecacie się
            faktem, że ktoś pisze bzdury na temat religii i wyciąga nielogiczne
            wnioski, tak jakby dziwiło was, że ludzie często mają sieczkę w
            głowie. I robicie znakomitą reklamę - wątek utrzymuje się w czołówce
            i długo jeszcze ten bzdurny tekst będzie czytany przez tłumy,
            podczas gdy już dawno powinien był pójść w zapomnienie.
            K: To juz tylko twoje zmartwienie!
        • Gość: Kagan Re: Zostac ateista, to eskapizm psychiczny IP: 209.25.165.* 05.10.03, 07:21
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Kiedys dyskutowalem o tym z najbardziej zawzietym antyreligiantem na tym
          forum,
          >
          > Kaganem:
          >
          > link do dyskusji
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=3276182&a=3303213


          A co,myslisz ze teraz juz z nim nie dyskutujesz?
          Naiwny z Ciebie facet.

          • Gość: Jerzy Re: Zostac ateista, to eskapizm psychiczny IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.03, 10:06
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            >
            > > Kiedys dyskutowalem o tym z najbardziej zawzietym antyreligiantem na tym
            > forum,
            > >
            > > Kaganem:
            > >
            > > link do dyskusji
            > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=3276182&a=3303213
            >
            >
            > A co,myslisz ze teraz juz z nim nie dyskutujesz?
            > Naiwny z Ciebie facet.
            >

            Kaganie, nie wiem pod iloma nickami występujesz na tym forum. Nie analizuje
            tego. Podejmuje najwyżej dyskusję z argumentem.
            A ty, zevy sobie ze mna podyskutowac, i nie tylko ze mna, musisz wymyslać coraz
            to nowe nicki, po jak cię rozpoznają, to cię natychmiast olewają.

            Doceniam jednak, że stałeś się mniej obsceniczny,

            Jerzy


        • _agnostyk Zostac religiantem, to psychiczna choroba 05.10.03, 22:50
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=3276182&a=3303213
          J: Jeśli swoim rozumem nie potrafisz poznać prawdziwego Boga, to
          nie używasz go zgodnie z przeznaczeniem.
          Ag: Hiob probowal poznac Jehowe i w koncu go poznal zostajac masochista.

          J: Jeśli do silnika benzynowego nalejesz
          diesla, nie pojedziesz.
          Ag: Wlasnie jak religianci podrozuja ???
          J: Jeśli swój umysł karmisz propagandą antychrzescijańską
          zamiast Słowem Bożym, twój rozum nie będzie funkcjonował prawidłowo.
          Ag: Slusznie. Ja wyzwolilem sie z religianctwa czytajac Biblie !!!!

          K: Stworzyla nas EWOLUCJA, a Biblie stworzylismy my sami... :)
          Ag: To, ze stworzyla nas ewolucja to jest oczywiste ale czy nie sadzisz, ze ta sama ewolucja mogla stworzyc Sadyste Jehowego a ten znajac caly proces
          ewolucji nadal "prorokom ten caly przekrent zwany "biblia" ???

          Jerzy: Jak nas ta ewolucja tworzyła? Jestem niesłychanie ciekaw jej dokonań.
          Ag: Najwiekszym dokonaniem ewolucji sa myslacy ludzie, ktorzy w sposob logiczny oceniaja dogmaty religijnych fanatykow.


          J: Odrzucając Boga, wierząc w ewolucję i twierdząc, że Biblia nie ma ponadnaturalnego pochodzenia, próbujesz
          się zbawić od strachu i niepewności odnośnie przyszłości i zdania rachunku ze
          swego życia.
          Ag: Strach jest bardzo ludzkim uczuciem i to wlasnie on spowodowal, ze pod wplywem biblii, koranu, czerwonej ksiazeczki czy Mein Kampf ludzie dokonywali
          niesamowitych zbrodni by doczekac sie lepszego losu. A ja przezwyciezylem strach kiedy zrozumialem, ze ten Twoj Jehowa to bozek megaloman, ktory chcialby
          byc wszechmocny ale na pewno takim nie jest. Zlo nie moze byc wszehmocne !!!


          J: Bóg objawił się ludzkości poprzez tzw. objawienie ogólne oraz objawienie
          szczególne.
          Ag: Bog objawil sie Hiobowi jako sadysta.

          Hebr. 11,6 Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem
          przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy
          go szukają.
          Ag: Przyjmuje Twoj aksjomat. Teraz powiedz mi jak Jehowa "nagrodzil" Hioba ??????
          • Gość: Jerzy Re: Zostac religiantem, to psychiczna choroba IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.03, 13:43
            Gdybys agnistyku przeczytał księgę Joba,zamiast karmić sie pełną nienawiści i
            jadu literaturą antychrześcijańską, to bys wiedział, jaki był sens doświadczeń
            Joba i jak Pan Bóg go wynagrodził.

            Wpisuję odtatni rozdział księgi:

            42,1 Wtedy Job odpowiedział Panu, mówiąc:
            42,2 Wiem, że Ty możesz wszystko i że żaden twój zamysł nie jest dla ciebie
            niewykonalny.
            42,3 Któż jest w stanie zaciemnić twój zamysł nierozsądną mową? Aleć to ja
            mówiłem nierozumnie o rzeczach cudownych dla mnie, których nie rozumiem.
            42,4 Słuchaj, proszę. I ja chcę mówić; będę cię pytał, a Ty racz mię
            pouczyć!
            42,5 Tylko ze słyszenia wiedziałem o tobie, lecz teraz moje oko ujrzało cię.
            42,6 Przeto odwołuję moje słowa i kajam się w prochu i popiele.
            42,7 A gdy Pan wypowiedział do Joba te słowa, odezwał się Pan do Elifaza z
            Temanu: Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom,
            ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job.
            42,8 Dlatego teraz weźcie sobie siedem byków i siedem baranów, idźcie do
            mojego sługi Joba i złóżcie je na ofiarę całopalną za siebie; a Job, mój sługa,
            będzie się modlił za was, gdyż tylko jego modlitwy wysłucham, by nie uczynić
            wam czegoś złego, gdyż nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job.
            42,9 I poszli Elifaz z Temanu, Bildad z Szuach i Sofar z Naama i uczynili
            to, co im polecił Pan. A Pan wysłuchał Joba.
            42,10 Pan zmienił los Joba, gdy wstawiał się za swoimi przyjaciółmi. I
            rozmnożył Pan Jobowi w dwójnasób wszystko, co posiadał.
            42,11 Wtedy przyszli do niego wszyscy jego bracia, wszystkie jego siostry i
            wszyscy jego dawni znajomi, i jedli z nim chleb w jego domu. I wyrażając mu
            swoje współczucie, pocieszali go z powodu wszystkich nieszczęść, które Pan
            zesłał na niego. I dał mu każdy z nich po jednym srebrniku i po jednym złotym
            pierścieniu.
            42,12 A Pan błogosławił ostatnie lata Joba więcej aniżeli początkowe, tak iż
            miał czternaście tysięcy owiec, sześć tysięcy wielbłądów, tysiąc par wołów i
            tysiąc oślic.
            42,13 Miał także siedmiu synów i trzy córki.
            42,14 I nazwał pierwszą Jemima (gołąbek), drugą Kesja (miły zapach), a
            trzecią Kerenhappuch (flakonik do pachnideł).
            42,15 W całym kraju nie było tak pięknych kobiet jak córki Joba. I dał im
            ojciec ich dział dziedziczny wśród ich braci.
            42,16 Potem żył Job jeszcze sto czterdzieści lat i oglądał swoje dzieci i
            swoich wnuków aż do czwartego pokolenia.
            42,17 I umarł Job stary i syty dni.

    • Gość: Jarek Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: 63.82.101.* 06.10.03, 19:27
      Ja jestem wierzacy i jakos nie czuje sie zalezny od tych panow w czerni. Nie ma
      takiego obowiazku, bynajmniej ja takiego obowiazku nie czuje zeby sie z nimi
      pod kazdym wzledem zgadzac, cokolwiek oni powiedza... Oni tez sa tylko ludzmi i
      tez czasem gadaja co im tylko slina na jezyk naniesie. A ze ty posunales sie az
      tak daleko, to moze lepiej zastanow nad soba jeszcze raz, tylko dobrze sie
      skup... tylko uwazaj zeby ci zylka nie pekla, albo zebys sie nie zesral z
      wysilku :)
      • Gość: Analityk Niby nie jestes klerykalem, a kultura identyczna IP: 130.94.107.* 06.10.03, 19:38
        kultura katolicka - "szczekające kundle" powiedział
        Glemp o ateistach

        Ty mowisz jeszcze bardziej wulgarnie o ateistach, ktorzy
        pozbyli sie w swoich glowach obciazen katolickich.
        Jestes nieuleczalnie zindoktrynowany, mimo calej twojej
        pseudofiliozofii wypracowanej na twoj wlasnny uzytek i
        wg twojej wlasnej wygody.
      • Gość: Jerzy Jarku, bo cie cenzor wytnie i słusznie IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.03, 23:26

        Jarku,

        Myślałem, że masz ochotę dyskutować o wierze, a ty schodzisz na poziom
        prymitywnego wulgaryzowania
        • Gość: obcy Re: Jarku, bo cie cenzor wytnie i słusznie IP: *.dyn.optonline.net 07.10.03, 02:28

          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          >
          > Jarku,
          >
          > Myślałem, że masz ochotę dyskutować o wierze, a ty schodzisz na poziom
          > prymitywnego wulgaryzowania

          Niestety,kochany Jerzy,ale wypowiedz Jarka jest jak najbardziej sensowna
          i nie widze w niej zadnych wulgaryzmow.
          Ty zas wchodzisz ludziom z butami(i to brudnymi w dodatku) do ich duszy.
          Czemu uwazasz,ze masz do tego prawo?
          Zajmij sie soba i doskonaleniem wlasnej "wiary",ktora wydaje mi sie
          nie tylko ze pozostawia wiele do zyczenia,ale jest poprostu nachalnym
          ograniczaniem wolnosci innych ludzi.To co robisz jest ciezkim grzechem
          w religii katolickiej i jezeli nie zdajesz sobie z tego sprawy,to tym
          gorzej dla Ciebie.
          Niech Bog Wszchmogacy ma Cie w swojej opiece.

          obcy,:)


          • Gość: Rzeczowy Re: Jarku, bo cie cenzor wytnie i słusznie IP: 130.94.107.* 07.10.03, 11:43
            Jerzy wklada namietnie ludziom do glowy sowje prawdy i
            jest w porownaniu z niedouczonymi katolikami wybitnym
            znawca.Zalozylbym sie, ze 85% polskich katolikow w ogole
            nie czytalo biblii, a cala tzw. wiedze czerpie z
            zaslyszanych jednym uchem, miedzy jednym i drugim
            ziewaniem i rozmyslaniem o sprawach zycia bardzo
            doczesnego, niedzielnych kazan.
          • Gość: Jerzy Widzę Obcy, że grasz na jezuickich nutkach IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.03, 12:00
            Gość portalu: obcy napisał(a):

            >
            > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            >
            > >
            > > Jarku,
            > >
            > > Myślałem, że masz ochotę dyskutować o wierze, a ty schodzisz na poziom
            > > prymitywnego wulgaryzowania
            >
            > Niestety,kochany Jerzy,ale wypowiedz Jarka jest jak najbardziej sensowna
            > i nie widze w niej zadnych wulgaryzmow.
            > Ty zas wchodzisz ludziom z butami(i to brudnymi w dodatku) do ich duszy.
            > Czemu uwazasz,ze masz do tego prawo?
            > Zajmij sie soba i doskonaleniem wlasnej "wiary",ktora wydaje mi sie
            > nie tylko ze pozostawia wiele do zyczenia,ale jest poprostu nachalnym
            > ograniczaniem wolnosci innych ludzi.To co robisz jest ciezkim grzechem
            > w religii katolickiej i jezeli nie zdajesz sobie z tego sprawy,to tym
            > gorzej dla Ciebie.
            > Niech Bog Wszchmogacy ma Cie w swojej opiece.
            >
            > obcy,:)
            >

            To, co KK nazywa ciężkim grzechem, jest realizacją tego,
            co Paweł nakazał w 2 Liście do Tymoteusza
            4,2 Głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy niedogodny,
            karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem.
            4,3 Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według
            swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce,
            4,4 i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.
            4,5 Ale ty bądź czujny we wszystkim, cierp, wykonuj pracę ewangelisty,
            pełnij rzetelnie służbę swoją.

            KK zdogmatyzował wiarę w taki sposób,że daje ona wielkie przywileje kapłanom i
            systemowi papieskiemu.
            Każdy dogmat jest obwarowany anatemą, jeśli go odrzucisz, popełnisz grzech
            smiertelny.
            Więcej, dogmatyzacja wiary sprawiła, że ateiści uważają wyznawców
            chrześcijaństwa (utożsamianego przez nich z katolicyzmem) za osoby ślepo
            wierzące, gdzie wiara wiąże sie z bezmyslną i arefleksyjną akceptacją dogmatów.

            Widzę Obcy, że grasz na jezuickich nutkach.
            Wzywanie ludzie do poznawanie tego, co mówi Bóg w swoim Słowie, nazywasz
            ciężkim grzechem.
        • Gość: Jarek Re: Jarku, bo cie cenzor wytnie i słusznie IP: 63.82.101.* 07.10.03, 23:03
          Nawiazalem tylko do pierwszej wypowiedzi tej dyskusji. Uznalem ja za
          bezsensowna a wypowiedz swoja przedstawilem tak, zeby byla zrozumiala dla
          goscia do ktorego byla kierowana. Musialem mu odpowiedziec na jego poziomie bo
          inaczej by nie zrozumial. Sam powinienes zauwazyc Jerzy ze czesc ludzi nie
          rozumie twoich wypowiedzi bo utrzymujesz je w jednakowym tonie, na jednakowym
          poziomie, co bardziej pospolity ludzik ich nie zrozumie a i tacy sie na tym
          forum pojawiaja. Wiecej elastycznosci w wypowiedziach Jerzy, jestem przekonany
          ze Bozia cie za to nie skara. Nikt nie wymaga od ciebie zebys byl cool, ale
          sztywna postawa jaka przyjmujesz sprawia, ze inni forumowicze zaczynaja do
          ciebie odnosic sie w taki sposob jak to sam widzisz, co mnie samemu sie to nie
          podoba, poniewaz szanuje cie za stosunek jaki masz do wiary, choc nie we
          wszystkim sie z toba zgadzam (ale w koncu po to dyskutujemy, zeby wymienic sie
          swoimi punktami widzenia) No chyba, ze przyjmujesz na tych forach role
          nauczyciela. Nauczycielowi nie wypada wulgaryzowac, nauczyciel powinien swiecic
          przykladem :) Ja tu pelnie role luznego dyskutanta, co nie oznacza, ze nie mam
          nic konkretnego do powiedzenia, co miales sie chyba szanse przekonac w naszej
          dyskusji...

          Ps. A tak na marginesie to czekam jeszcze na twoje odpowiedzi w
          dyskusji "Dylemat Protestanta", mam nadzieje, ze wciaz masz jeszcze nasza
          dyskusje pod swoja uwaga...

          Trzymaj sie.
          • Gość: Jerzy On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeni IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.03, 10:12
            Dzięki za te refleksje.
            Jarku, nie daj się skusić do wulgaryzowania, toc to woda na młyn przeciwników
            chrześcijaństwa, mimo że sami się nim często posługują.
            Przepraszam za zaniedbanie w 'dylemacie protestanta', postaram się tam wrócić,
            jak wrócę ... znowu rozjazdy ...
            Tak, masz rację, przyjmuję postawę nauczyciela, aby nauczać tego, co mówi
            Biblia, a o czym nasz naród nie ma pojęcia.
            Często ateiści na tym forum znają lepiej Biblię niż katolicy.

            Dedykuję:
            1 Piotra, szczególnie wersety 21-22
            2,15 Albowiem taka jest wola Boża, abyście dobrze czyniąc, zamykali usta
            niewiedzy ludzi głupich,
            2,16 jako wolni, a nie jako ci, którzy wolności używają za osłonę zła, lecz
            jako słudzy Boga.
            2,17 Wszystkich szanujcie, braci miłujcie, Boga się bójcie, króla czcijcie.
            2,18 Domownicy, bądźcie poddani z wszelką bojaźnią panom, nie tylko dobrym
            i łagodnym, ale i przykrym,
            2,19 albowiem to jest łaska, jeśli ktoś związany w sumieniu przed Bogiem
            znosi utrapienie i cierpi niewinnie.
            2,20 Bo jakaż to chluba, jeżeli okazujecie cierpliwość, policzkowani za
            grzechy? Ale, jeżeli okazujecie cierpliwość, gdy za dobre uczynki cierpicie, to
            jest łaska u Boga.
            2,21 Na to bowiem powołani jesteście, gdyż i Chrystus cierpiał za was,
            zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady;
            2,22 On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego;
            2,23 On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał,
            nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi;
            2,24 On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy,
            obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego sińce uleczyły was.
            2,25 Byliście bowiem zbłąkani jak owce, lecz teraz nawróciliście się do
            pasterza i stróża dusz waszych.


            Pozdrawiam

            Jerzy
            • Gość: Rzeczowy Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: 130.94.107.* 09.10.03, 11:39
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):


              >> Dedykuję:
              > 1 Piotra, szczególnie wersety 21-22
              > 2,15 Albowiem taka jest wola Boża, abyście dobrze
              czyniąc, zamykali usta niewiedzy ludzi głupich,

              A czy wierzacy czynia lepiej niz laicy ? Czy sa
              statystyki dotyczace przestepstw popelnianych przez
              wierzacych i niewierzacych oraz jakies opracowania
              socjologiczne na ten temat ? Niewiedza,o ktorej mowisz
              to zwykly brak poczucia obowiazujacych w danym
              spoleczenstwie norm spolecznych i nieprzestrzeganie ich.
              To co kiedys nie bylo uwazane za zlo (np pedofilia i
              uswiecane przez KK zwiazki pedofilskie starcow z malymi
              nawet dziewczynkami,malzenstwa blisko spokrewnionych
              osob dla majatku i poszerzenia wladzy) dzisiaj jest
              potepiane dzieki laickiemu,a nie koscielnemu prawu.
              Prawo laickie spowodowalo koniecznosc zmian w prawie
              kanonicznym,wynikajacym ponoc z biblii.

              > 2,16 jako wolni, a nie jako ci, którzy wolności
              używają za osłonę zła, lecz jako słudzy Boga.

              Bog dla ateisty jest fikcja. Lepiej powiedziec jako
              sludzy kleru i sprawa stanie sie jasna.

              > 2,17 Wszystkich szanujcie, braci miłujcie, Boga się
              bójcie, króla czcijcie.

              "Krola czcijcie" - To juz zwykla dyplomacja. Chodzilo o
              przypodobanie sie wladzy dla wspolnego wyciskania sokow
              z owieczek.

              > 2,18 Domownicy, bądźcie poddani z wszelką bojaźnią
              panom, nie tylko dobrym i łagodnym, ale i przykrym,
              > 2,19 albowiem to jest łaska, jeśli ktoś związany w
              sumieniu przed Bogiem znosi utrapienie i cierpi
              niewinnie.
              > 2,20 Bo jakaż to chluba, jeżeli okazujecie
              cierpliwość, policzkowani za grzechy? Ale, jeżeli
              okazujecie cierpliwość, gdy za dobre uczynki cierpicie,
              to jest łaska u Boga.
              > 2,21 Na to bowiem powołani jesteście, gdyż i
              Chrystus cierpiał za was, > zostawiając wam przykład,
              abyście wstępowali w jego ślady;
              > 2,22 On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono
              zdrady w ustach jego; 2,23 On, gdy mu złorzeczono,
              nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał,
              > nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który
              sprawiedliwie sądzi;
              > 2,24 On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na
              drzewo, abyśmy,
              > obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego
              sińce uleczyły was.> 2,25 Byliście bowiem
              zbłąkani jak owce, lecz teraz nawróciliście się do
              > pasterza i stróża dusz waszych.

              Jerzy,czy ty nie zdajesz sobie sprawy z tego, ze to
              wszystko co zacytowales wyzej,a co komentuje lacznie,
              mialo glownie na celu podporzadkowanie owieczek tyrani
              wladzy cywilnej i koszcielnej? Tymi slowami poslugiwali
              sie wysylani do pomocy kolonizatorom "misjonarze" oraz
              kapelani niewolnikow.Tymi slowami poslugiwali sie przez
              cale sredniowiecze kapelani owieczek pracujacych
              niewolniczo w ziemskich majatkach. Chodzilo oczywiscie o
              zabicie w nieszczesnych wszelkich mysli o godnosci
              ludzkiej .
              Dzisiaj klerykalowie posluguja sie rowniez,jak dawniej,
              wulgaryzmami do obrony wlasnych interesow, bo nie
              starcza im argumentow na udowodnienie racji swej
              uprzywilejowanej pozycji. Bronia sie jak dzikie
              zwierzeta pilnujace swego terytorium, swojego koryta i
              wladzy. Owieczki nie majace pojecia o ewangelii reaguja
              w podobny sposob broniac zakodowanych w mozgach
              przekonan o jedynej i absolutnej prawdzie, ktorej nawet
              nigdy nie probowaly dociec.
              • Gość: Jerzy nie fałszujemy Słowa Bożego IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.03, 15:38
                Gość portalu: Rzeczowy napisał(a):

                > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                >
                >
                > >> Dedykuję:
                > > 1 Piotra, szczególnie wersety 21-22
                > > 2,15 Albowiem taka jest wola Boża, abyście dobrze
                > czyniąc, zamykali usta niewiedzy ludzi głupich,
                >
                > A czy wierzacy czynia lepiej niz laicy ? Czy sa
                > statystyki dotyczace przestepstw popelnianych przez
                > wierzacych i niewierzacych oraz jakies opracowania
                > socjologiczne na ten temat ? Niewiedza,o ktorej mowisz
                > to zwykly brak poczucia obowiazujacych w danym
                > spoleczenstwie norm spolecznych i nieprzestrzeganie ich.
                > To co kiedys nie bylo uwazane za zlo (np pedofilia i
                > uswiecane przez KK zwiazki pedofilskie starcow z malymi
                > nawet dziewczynkami,malzenstwa blisko spokrewnionych
                > osob dla majatku i poszerzenia wladzy) dzisiaj jest
                > potepiane dzieki laickiemu,a nie koscielnemu prawu.
                > Prawo laickie spowodowalo koniecznosc zmian w prawie
                > kanonicznym,wynikajacym ponoc z biblii.

                Rzeczowy, uważam, że wyrażasz wiele trafnych obserwacji, pod warunkiem,że twoja
                definicja wierzącego nie jest błędna. Mam wrażenie, że przez wierzącegho
                rozumiesz wyznawcę, czy członka jakiegoś kościoła, zapewne w [polskich
                watrunkach, będzie to katolik.
                Biblijna definicja wierzącego jest zupełnie inna. Jest to człowiek, który
                odwórcił się od swoich grzechów, nawrócił się do Bogas i żyje tak, aby dążyć do
                uświęcenia. To też osobny temat.
                A prawo kanoniczne chyba Biblii nigdy nie widziało. Znajdź mój wątek, jaki
                powinien być biskup.
                >
                > > 2,16 jako wolni, a nie jako ci, którzy wolności
                > używają za osłonę zła, lecz jako słudzy Boga.
                >
                > Bog dla ateisty jest fikcja. Lepiej powiedziec jako
                > sludzy kleru i sprawa stanie sie jasna.

                Być może kler posługuje się tym tekstem manipulatywnie do obrony swoich
                interesów, jednak solidna egzegeza tego tekstu nie pozwala na taką
                interpretację. A to, że dla ateisty Bóg jest fikcją - to już znowu inna sprawa,
                dlaczego ktos wybrał ateizm. Uważam, że większośc ateistów nigdy nie poznało
                Boga Biblii atylko jego karykaturę prezentowana przez KK.

                >
                > > 2,17 Wszystkich szanujcie, braci miłujcie, Boga się
                > bójcie, króla czcijcie.
                >
                > "Krola czcijcie" - To juz zwykla dyplomacja. Chodzilo o
                > przypodobanie sie wladzy dla wspolnego wyciskania sokow
                > z owieczek.
                >
                Chodzi o ład w społeczeństwie. Odrzuć szacunek dla władzy i będziesz miał
                anarchię. Granicą posłuszeństwa jest to, co powiedział Piotr: Należy bardziej
                Boga słuchać niż ludzi (Dz 5:29).

                > > 2,18 Domownicy, bądźcie poddani z wszelką bojaźnią
                > panom, nie tylko dobrym i łagodnym, ale i przykrym,
                > > 2,19 albowiem to jest łaska, jeśli ktoś związany w
                > sumieniu przed Bogiem znosi utrapienie i cierpi
                > niewinnie.
                > > 2,20 Bo jakaż to chluba, jeżeli okazujecie
                > cierpliwość, policzkowani za grzechy? Ale, jeżeli
                > okazujecie cierpliwość, gdy za dobre uczynki cierpicie,
                > to jest łaska u Boga.
                > > 2,21 Na to bowiem powołani jesteście, gdyż i
                > Chrystus cierpiał za was, > zostawiając wam przykład,
                > abyście wstępowali w jego ślady;
                > > 2,22 On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono
                > zdrady w ustach jego; 2,23 On, gdy mu złorzeczono,
                > nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał,
                > > nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który
                > sprawiedliwie sądzi;
                > > 2,24 On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na
                > drzewo, abyśmy,
                > > obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego
                > sińce uleczyły was.> 2,25 Byliście bowiem
                > zbłąkani jak owce, lecz teraz nawróciliście się do
                > > pasterza i stróża dusz waszych.
                >
                > Jerzy,czy ty nie zdajesz sobie sprawy z tego, ze to
                > wszystko co zacytowales wyzej,a co komentuje lacznie,
                > mialo glownie na celu podporzadkowanie owieczek tyrani
                > wladzy cywilnej i koszcielnej? Tymi slowami poslugiwali
                > sie wysylani do pomocy kolonizatorom "misjonarze" oraz
                > kapelani niewolnikow.Tymi slowami poslugiwali sie przez
                > cale sredniowiecze kapelani owieczek pracujacych
                > niewolniczo w ziemskich majatkach. Chodzilo oczywiscie o
                > zabicie w nieszczesnych wszelkich mysli o godnosci
                > ludzkiej .
                > Dzisiaj klerykalowie posluguja sie rowniez,jak dawniej,
                > wulgaryzmami do obrony wlasnych interesow, bo nie
                > starcza im argumentow na udowodnienie racji swej
                > uprzywilejowanej pozycji. Bronia sie jak dzikie
                > zwierzeta pilnujace swego terytorium, swojego koryta i
                > wladzy. Owieczki nie majace pojecia o ewangelii reaguja
                > w podobny sposob broniac zakodowanych w mozgach
                > przekonan o jedynej i absolutnej prawdzie, ktorej nawet
                > nigdy nie probowaly dociec.

                Zdaję sobie sprawę, że można owieczkom zabronić poznawania Słowa Bożego, a
                wybiórczo nimi manipulować, aby ich sobie podporządkować.
                Stara diabelska metoda, znana już w czasach apostolskich. Jej echo znakdziesz w
                wypowiedzi Pawła, gdzie przeciwstawia prawdziwych i fałszywych sług Słowa
                Bożego:
                2 Koryntian
                4,1 Dlatego, mając tę służbę, która nam została poruczona z miłosierdzia,
                nie upadamy na duchu,
                4,2 lecz wyrzekliśmy się tego, co ludzie wstydliwie ukrywają, i nie
                postępujemy przebiegle ani nie fałszujemy Słowa Bożego, ale przez składanie
                dowodu prawdy polecamy siebie samych sumieniu wszystkich ludzi przed Bogiem.
                4,3 A jeśli nawet ewangelia nasza jest zasłonięta, zasłonięta jest dla
                tych, którzy giną,
                4,4 w których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie
                świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga.
                4,5 Albowiem nie siebie samych głosimy, lecz Chrystusa Jezusa, że jest
                Panem, o sobie zaś, żeśmy sługami waszymi dla Jezusa.

                • Gość: DoJerzego Re: nie fałszujemy Słowa Bożego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.03, 17:53
                  Jerzy, znow wypisales kupe slow, i po co, bo wypisales to bez sensu. Nie masz
                  bowiem zadnego dowodu na to, ze twe tzw. Swiete Ksiegi to rzeczywiscie Slowo
                  Boze. Bowiem Bog, jesli by chcial, to by je nam przekazal bezposrednio, a nie
                  porzez jakies ksiegi, spisane przez ludzi, i ciagle przez nich poprawiane (np.
                  to slowo JAHWE, co sie pojawilo w Biblii Tysiclecia i pozniej z niej zniklo)...
                  • Gość: Palnick Jeszua przyszedł odnowić Zakon a nie fundować KK IP: *.stenaline.com 17.10.03, 11:16

                    Twórcą Chrystusa jest Paweł on też zmanipulował przesłanie Jezusa sugerując, że
                    ten żydowski rabbi jest twórcą chrześcijaństwa obejmującego wszystkie narody
                    Ziemi. To wierutna bzdura, Jezus nie posyłał swoich apostołów poza Izrael - był
                    jedynie odnowicielem Zakonu, prawowiernym Żydem.

                    MT.10:5-8
                    Tych to dwunastu (apostołów) wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: "Nie
                    idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie
                    raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście "Bliskie jest
                    już królestwo niebieskie".

                    Ponadto na pytania apostołów kiedy nadejdzie królestwo niebieskie odpowiedział,
                    że nie zdążą obejść wszystkich miast Izraela a to sie stanie.

                    Jasno chyba widać jakie były zamiary Jezusa. Nie był on fundatorem uniwersalnej
                    religii i nie dbał o nawracanie pogan. Wątek ten włączył Paweł i rozwinął z
                    imponującym skutkiem - choć z Jezusem nie ma to nic wspólnego.
                    Ponadto jak na boga (wg.KK) słabo coś u niego z przewidywaniem przyszłości.
                    Mylił się jak każdy inny człowiek.

                    Zobaczcie też Jezus jak traktował nie-Żydów:
                    Po uzdrowieniu ślepca wybierał się do Jerozolimy aby i tam czynić cuda.

                    MK.7:24-29
                    Wybrał się stamtąd i udał w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i
                    chciał,żeby nikt o tym nie wiedział, lecz nie mógł pozostać w ukryciu. Wnet
                    usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego.
                    Przyszła, upadła mu do stóp, a była to poganka, fenicjanka, i prosiła Go, żeby
                    złego ducha wypędził z jej córki.
                    On zaś odrzekł jej: "Pozwól najpierw nasycić się dzieciom (Żydom); bo niedobrze
                    jest zabrać chleb dzieciom i rzucić psom (poganom).
                    Ona Mu odparła: "Tak Panie, lecz psy pod stołem jadają z okruszyn
                    pozostawionych przez dzieci".
                    On jej rzekł:"Przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił twoją córkę."

                    Niezły z niego numer nieprawda? Dla niego poganin to pies. Owszem może dostać
                    czasem ochłap ale zrozpaczona matka musiała się najpierw poniżyć aby uratować
                    dziecko! Obrzydliwość! I to ma być Bóg, część trójcy. Mam nadzieje, że jasne
                    jest teraz dlaczego Joszua nie miał nawet cienia zamiaru nawracania tych
                    pogańskich psów.
            • Gość: Jarek Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: 63.82.101.* 09.10.03, 23:02
              W jednym napewno sie zgodze, grunt to zeby nie dac sie sprowokowac i to jest
              prawda, bo pojawil sie nawet jeden glos, jakie to ja mam katolickie zachowanie.
              Zabrzmialo to tak jakby tylko katolicy mieli takie czy inne odzywki, albo mieli
              takie czy inne zachowania. Juz raz wspomnialem, nie ma ludzi doskonalych.
              Wszyscy jestesmy tylko szarymi ludzikami, ktorych los jest w rekach
              Najwyzszego. Ja odpowiedzialem autorowi tego forum na jego poziomie, co by
              zrozumial, ze droga ktora wybral nie jest dobra alternatywa na wolne zycie.
              Gdybys ty mu odpowiedzial Jerzy, to pewnie by cie nie zrozumial :) Wiara w
              Boga, nie czyni mnie czymkolwiek skrepowanym, bardziej ograniczonym, mniej
              wolnym. Wiara w Niego dopiero otwiera oczy. Nie mozemy isc slepo za slowami
              ksiezy, bo oni swoja gadanina moga zaprowadzic nas w slepy zaulek, jak to
              zrobili Faryzeusze z ludzmi ktorzy sluchali ich a nie Pana Jezusa. Ich rola
              jest nauczanie o Krolestwie Bozym. Moze nie najlepiej im to wychodzi, bo
              ustalaja wlasne reguly a z Kosciola robia targowisko, no ale ja przeciez nie
              pojde do jednego czy drugiego i nie powiem im zeby nauki swoje i prawa scislej
              trzymali z Pismem Swietym, bo mnie wysmieja. W takim wypadku nie pozostaje mi
              nic innego jak tylko sie za nich modlic.
              Taki jest los nas ludzi. Jeden chce panowac nad drugim. Ta wladza uderza mu do
              glowy i doprowadza do zguby i siebie i tego co mu podlega, bo ten idzie za nim
              slepo...
              • Gość: CGN Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: *.intertop.pl 10.10.03, 14:21
                Gość portalu: Jarek napisał(a): W jednym napewno sie zgodze, grunt to zeby nie
                dac sie sprowokowac i to jest prawda, bo pojawil sie nawet jeden glos, jakie
                to ja mam katolickie zachowanie. Zabrzmialo to tak jakby tylko katolicy mieli
                takie czy inne odzywki, albo mieli takie czy inne zachowania. Juz raz
                wspomnialem, nie ma ludzi doskonalych. Wszyscy jestesmy tylko szarymi
                ludzikami, ktorych los jest w rekach Najwyzszego. Ja odpowiedzialem autorowi
                tego forum na jego poziomie, co by zrozumial, ze droga ktora wybral nie jest
                dobra alternatywa na wolne zycie.
                C: A jaka jest w/g ciebie dobra? Droga twego guru, JP2, co sie kurczowo trzyma
                stolka, mimo iz nie jest w stanie wypelnic ZADNEGO z obowiazkow kaplana?

                - Gdybys ty mu odpowiedzial Jerzy, to pewnie by cie nie zrozumial :) Wiara w
                Boga, nie czyni mnie czymkolwiek skrepowanym, bardziej ograniczonym, mniej
                wolnym. Wiara w Niego dopiero otwiera oczy. Nie mozemy isc slepo za slowami
                ksiezy, bo oni swoja gadanina moga zaprowadzic nas w slepy zaulek, jak to
                zrobili Faryzeusze z ludzmi ktorzy sluchali ich a nie Pana Jezusa. Ich rola
                jest nauczanie o Krolestwie Bozym. Moze nie najlepiej im to wychodzi, bo
                ustalaja wlasne reguly a z Kosciola robia targowisko, no ale ja przeciez nie
                pojde do jednego czy drugiego i nie powiem im zeby nauki swoje i prawa scislej
                trzymali z Pismem Swietym, bo mnie wysmieja. W takim wypadku nie pozostaje mi
                nic innego jak tylko sie za nich modlic.
                C: Nikt ci nie zabrania tego, byle bys tylko nie zmuszal innych do modlow. Zas
                boza wszechmoc NIE da sie pogodzic z twa wolna wola! Albo Bog jest
                wszechmogacy, albo ty masz wolna wole - tertium NON datur!

                - Taki jest los nas ludzi. Jeden chce panowac nad drugim. Ta wladza uderza mu
                do glowy i doprowadza do zguby i siebie i tego co mu podlega, bo ten idzie za
                nim slepo...
                C: Zgoda! Najlepszy przyklad to JP2, co sie nie da w zaden sposob odsunac od
                wladzy i zloba... :(



                • Gość: Jarek Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: 63.82.101.* 10.10.03, 23:03
                  Ja nikomu stylu zycia nie narzucam, ani tego jaka wybierze droge. Kazdy kieruje
                  sam soba i swoim sumieniem. Ale czy to jest powod do dumy i chwalenia sie, ze
                  bylo sie wierzacym i potem przestalo sie nim byc z powodu ksiezy?
                  Jezeli chodzi o papieza to jest on dla mnie a takze dla wielu milionow innych
                  ludzi wielkim autorytetem. Pewne zaraz nazwiesz nas stadem baranow. Nie musisz
                  juz tego wypowiadac, znam te teksty. Rownie dobrze ja moge o tobie
                  powiedziec "czarna owca", bo napewno nalezysz do mniejszosci ktorzy az tak
                  krytykuja jego osobe i wielu by sie ze mna zgodzilo ze bezpodstawnie.
                  Odpowiedz mi na jedna rzecz. Jaki Karol Wojtyla moglby miec cel, trzymajac sie
                  jak ty to okreslasz kurczowo stolka? Przeciez jakby chcial, to juz dawno moglby
                  sobie poprostu do konca zycia wypoczywac. Ale on nie nalezy do tych starszych
                  ludzi ktorzy czekaja tylko na czas emerytury, on caly czas ciezko pracuje.
                  Jestem przekonany ze on wiecej przez rok swojej kadencji zrobil, jak ty przez
                  cale swoje zycie i tutaj mowie tylko o wykonywaniu swojej pracy, bo o czynieniu
                  dobra to juz nie wspomne. Zaden z nas mu do piet nie siega.
                  Powiedz mi czym przejawia sie wolna wola? Wybierasz albo dobro albo zlo, tutaj
                  nie ma neutralnosci, bo nie mozna rownoczesnie tolerowac dobra i zla. Jak ci
                  Bog nie mily i wszelkie dobro z Nim zwiazane, to "idz do diabla".
                  Wiem, wiem zaraz sie mnie spytasz, czy ateisci nie moga byc dobrymi ludzi, albo
                  czy nimi nie sa, bo nie wierza w Boga. Napewno wielu wsrod was jest dobrymi
                  ludzmi, ale macie jedna wade, jak slyszycie slowa Bog, Kosciol, Katolik i tym
                  podobne to oczy wam sie zalewaja krwia, zaczynacie szczerzyc zeby i bluznicie
                  ile wlezie, bo tylko tak argumentowac potraficie na temat wiary. Raz pamietam
                  ogladalem pewien program na zywo, grupa paruset ateistow zebrala sie pod Bialym
                  Domem w Washingon D.C. i manifestowali swoja areligijnosc. Przy mownicy stal
                  jeden gosciu (moze ich przywodca, albo zalozyciel kolka zainteresowan ateizmem)
                  i strasznie sie przy tym mikrofonie pienil. Co chwila zebrana grupa przerywala
                  mu "przemowienie" skandowaniami. Dla mnie wygladalo to jak jakies zebranie
                  sekty, jeden wydziera sie do mikrofonu, reszta mu przyklaskuje i skanduje.
                  Pytam sie, w imie czego? Jaka idee glosicie wy- ateisci? Co zamierzacie zyskac
                  przez to?
                  Na koniec jeszcze jedna uwaga. Jan Pawel II nie jest zadnym najlepszym
                  przykladem tego do czego nawiazuje moj ostatni watek z mojej wczesniejszej
                  wypowiedzi. Papiez urzeduje na swoim stanowisku do konca swojego zycia, tak
                  jest ustalone. Jan Pawel II jest jak nie najaktywniejszym to napewno jednym z
                  najaktywniejszych papiezy w historii. Ciezko pracuje kazdego dnia i doskonale
                  wykonuje swoja powinnosc. Ty czlowieku juz dawno bys sie wykonczyl jakbys mial
                  wziasc na siebie taki ciezar obowiazkow jakie bieze na siebie nasz papiez. Ale
                  on to robi wszystko z milosci do ludzi i takie jest jego zadanie tutaj na
                  ziemi.
                  • Gość: Hahaha Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: 209.234.166.* 10.10.03, 23:22
                    Kiedyz to ateisci odwracali sila od wiary katolikow ?
                    Kiefdyz to ateisci organizowali wyprawy krzyzowe ?
                    Kiedyz to ateisci palili na stosach heretykow i
                    zakazywali czytania religijnych ksiazek ? Oprocz
                    stalinowskiej Rosji njie bylo takiego miejsca na
                    swiecie. Stalinowcy wzieli byc moze przyklad z
                    katolikow ? Zorganizowali na ich wzor cenzure i sluzbe
                    bezpieczenstwa. Co do papieza, chyba nie wiesz co
                    mowisz. Tam nie ma chce albo nie chce. Urzad jest
                    dozywotni i papiez zostanie do konca zycia na papieskim
                    stolcu, nawet wtedy gdy juz nie bedzie wiedzial jak sie
                    nazywa. Nie wyobrazasz sobie, ze ten stary czlowiek
                    jeszcze o czyms decyduje i pisze sam swoje przemowienia.
                    Co do szacunku dla niego... gdyby nie ochranial
                    zboczencow w sutannach, gdyby nie popieral bandytow
                    chorwackich (beatyfikacja !), gdyby nie popieral
                    Pinocheta.., byc moze zasluzylby na ogolna dobra ocene.
                    Jego karygodne posytepowanie w niektorych sprawach
                    zniweczylo wszystko i dzisiaj juz nikt na swiecie,
                    oprocz klerykalnych krajow, z Polska na czele, nie mowi
                    o nim z wielkim szacunkiem. Jego ohydne postepowanie w
                    niektorych sprawach przyslonilo zaslugi.
                    • Gość: Jarek Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: *.dyn.optonline.net 11.10.03, 04:41
                      To jest twoje zdanie na jego temat i tylko tacy jak ty i podopni tobie maja
                      takie czy podobne zdanie na jego temat. Jakby ludzie go nie szanowali, nie
                      przychodziliby, nie przyjezdzaliby nawet z dalekich zakatkow swiata by go
                      zobaczyc, uczestniczyc w mszy ktora on prowadzi, zjednoczyc sie z nim w
                      modlitwie. Na zadnym koncercie czy jakimkolwiek zjezdzie nie gromadzi sie tak
                      wiele ludzi jak wlasnie na mszach czy pielgrzymkach papieza. Dla kazdego
                      czlowieka, ktory mogl, lub moze znalesc sie przy nim jest najwiekszym
                      zaszczytem. Jeszcze jedna rzecz na jego temat. Jakbys uwazniej chociaz czytal
                      wiadomosci w gazetach, albo ogladal je w telewizji, wiedzialbys, ze nasz
                      papiez jest calkowicie sprawny umyslowo i bez najmniejszych zastrzezen moze
                      prowadzic swoj urzad. Wiec jak masz glupoty wypisywac to w ogole nie zabieraj
                      glosu, bo budzisz tylko niesmak.
                      Natomiast nawiazujac do pierwszej czesci twojej wypowiedzi, to moge powiedziec
                      tylko tyle: przestancie wreszcie swoje argumenty opierac na sredniowieczu.
                      Jakbys sie uczyl historii to bys wiedzial, ze ta epoka byla najbardziej
                      zacofana od poczatku cywilizacji jaka czlowiek stworzyl. Napewno wiele
                      fascynujacych wydarzen mialo miejsce w tamtym okresie, no ale historycy takie
                      maja zdanie na temat tej epoki. Nas Chrzescijan przede wszystkim powinien
                      interesowac okres zycia Jezusa, Jego smierc za nas i potem dzialalnosc
                      apostolow, reszta to "cien i kurz". Czlowiek ksztaltowal sobie wiare jak mu
                      pasowalo, wiec potem bylo jak bylo. Lad ktory stworzyl Jezus wsrod chrzescijan
                      i potem kontynuowali go Jego apostolowie zanikl. Zaczely sie poroznienia,
                      rzadza wladzy. Duchowni zamiast przyblizac do Boga, zaczeli ludzi od Niego
                      oddalac, ale tak bylo i wczesniej. Teraz napewno nie jest lepiej, ale nie
                      powinnismy z ich powodu odwracac sie od Boga. On caly czas nas kocha i nie
                      chce nas stracic, a to ze nas doswiadcza, to nie znaczy, ze chce dla nas zle.
                      On poprostu chce nas umocnic i jak ktos w Niego wierzy, to wie, ze bardzo
                      dobrze Mu sie to udaje.
                      • Gość: Hahaha Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: 168.143.123.* 11.10.03, 12:46
                        Jested typowym przykladem slabego czlowieka,ktory idzie
                        na latwizne intelektualna jaka daje religia, bez wzgledu
                        na to jak sie nazywa. To samo mowia Arabowie (ich kocha
                        Allah), hinduistow Shiva, raistow kosmici itd.
                        To, ze ludzie jezdza do Rzymu jak na widowisko ogladac
                        papieza ma nikly zwiazek z szacunkiem dla niego.Maja
                        potrzebe adorowania kogos. Papiez w iscie krolewkich
                        strojach i na tronie wywoluje wrazenie na maluczkich jak
                        kiedys krol, czy teraz gwiazda filmowa lub piosenkarska.
                        Dlaczego ludzie otaczaja czcia gwiazdy piosenki ? Idole
                        sceny wywieraja na tlum magiczny wplyw, a ludzie do nich
                        sie garna, bo potrzebuja troche magii w szarym zyciu.
                        • Gość: Jarek Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: *.dyn.optonline.net 11.10.03, 17:40
                          Zdecydowanie uwazam, ze sie mylisz. Wiara wlasnie mnie umacania, mnie i
                          miliardy innych ludzi na swiecie. To wy ateisci chyba do konca nie wiecie co
                          tak naprawde chcecie od zycia i jaki macie cel w zyciu. Wasze zycie mozna
                          opisac w trzech prostych0 punktach:
                          1)narodziny
                          2)zycie
                          3)smierc i z tym zwiazany koniec istnienia
                          Piekne perspektywy macie :)
                          W przeciagu zycia dochodzicie sobie do wniosku ze Bog nie istnieje, bo nie
                          uklada wam sie w zyciu, a jak wam sie nie uklada, to znaczny, ze nikt z
                          zewnatrz nie ma na nie wplywu, wiec nikogo nie ma, musimy liczyc sami na
                          siebie. Nic bardziej mylnego. Wiara czyni cuda, nigdy nie przekonasz sie o
                          tym, przyjmujac taka postawe.
                          Wiem, wiem, zaraz zaczniesz oslaniac sie naukowacami i innymi ludzmi sukcesu i
                          zaczniesz ich usprawiedliwiac, ze "przejzeli na oczy". Guzik, sukces
                          doprowadzil, ze przez swoja pyche odwrocili sie od Boga, przestali w Niego
                          wierzyc. Doszli do w niosku, skoro jestem taki madry i taki zaradny i odnosze
                          sukcesy w zyciu to Bog mi nie jest do szczescia potrzebny. Sam doszedlem do
                          tego wszystkiego, nikt mi nie pomagal, wiec gdzie jest ten Bog? Hmmm, ale czy
                          oni wszyscy sa tak naprawde szczesliwi? zamknieci w swoich labolatoriach i
                          poza nimi swiata nie widza. Wielu z nich napewno czyni wiele dobrego dla
                          ludzkosci i napewno maja z tego wielka satysfakcje, ale co z nimi samymi, w
                          ich zyciu osobistym? Maja chociaz takie?
                          Nawiazujac jeszcze do papieza. Jakim widowiskiem jest msza swieta? Z calym
                          szacunkiem, zastanow sie co piszesz. Jakbym chcial zobaczyc jakies widowisko
                          to poszedlbym sobie na jakies show typu David Coperfield, Lord of the Dance
                          czy inne. Msza ma sluzyc zjednaniu sie z Bogiem, zlozeniu swoich modlitw do
                          Niego. Czy to bedzie ksiadz, czy jaki kolwiek inny kaplan, czy nawet sam
                          papiez, to oni sa tylko posrednikami. My nie modlimy sie do papieza, my
                          modlimy sie do Boga. Co najwyzej mozemy sie za papieza pomodlic, zeby sluzyl
                          nam jak najdluzej, zeby Bog go mial w swojej opiece.
                          W jednym sie z toba zgodze, ludzie z reguly sa bardzo wplywowi. Pojawi sie
                          jakis wariat i powie, ze widzial ufoludka i on mu powiedzial, ze to oni
                          stworzyli rodzaj ludzki i on potem lazi miedzy ludzmi i to glosi i sa tacy
                          ktorzy mu wierza i ida za nim. Czasem tylko juz znow nie zaczynaj ze taka sama
                          sytuacja jest z nami wierzacymi w Boga. Bog sam sie objawil, i prawda o Nim
                          dotrwala do czasow dzisiejszych i trwac bedzie. Na wielu ludzi wierzacych nikt
                          wczesniej nie mial zadnego wplywu. Mnie nikt mozgu nie pral, mam swoj rozum i
                          swoja wlasna wolna wole, moge postepowac jak chce i sam wybralem swoja droge.
                          Powiem wiecej, w kontaktach z ksiezami staram sie utrzymywac pewien dystans, a
                          prawdy doszukiwac sie w ksiazkach, tak mysle jest bezpieczniej... co nie
                          znaczy odrazu, ze w niczym sie z nimi nie zgadzam, badz co badz, ksiadz z
                          powolania, ktory sluzy jak ten dobry pasterz, moze naprowadzic mnie a
                          odpowiednia droge, albo odpowiednio wiesc mnie ta wlasciwa, co bym nie
                          zbladzil...
                          • Gość: Hahaha Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: 168.143.123.* 11.10.03, 18:56
                            No i coz. Warto tutaj zacytowac pewnego czlowieka, ktory
                            bywalo mial racje - "religie to opium dla ludu". Dzieki
                            religiom ludzie zyja w uludzie. Ateista potrafi byc
                            szczesliwy dlatego, ze zyje i ma satysfakcje np. z
                            pracy, a kocha np. kobiete, wlasne dzieci, przyjaciol,
                            innych ludzi. Jemu do pelnego szczescia nie jest
                            potrzebna zadna wymyslona postac i zludne nadzieje
                            szczescia po smierci, na ktore trzeba zapracowac ziemska
                            meczarnia. Ceremonialy religijne maja zawsze na celu
                            zrobienie mozliwie najwiekszego wrazenia na biedakach,
                            ktorzy zyja zluda, bo czymzesz szefowie roznych wyznan
                            mogliby im zaimponowac. Przywodcy religijni nie sa
                            zwykle gwiazdami intelektu, maja natomiast niezwykly
                            czesto,dar podporzadkowywania swojej woli owieczek
                            roznej masci i sterowania i sterowania nimi, bo owieczki
                            sie boja zycia bez mistycznej zludy.
                            • Gość: Jarek Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: *.dyn.optonline.net 12.10.03, 00:23
                              Wiesz? to jest naprawde niesamowite z jakim uporem wy ateisci bronicie sie
                              przed Bogiem :) Wierzycie tylko w istnienie tego co jest poznawalne, w
                              materie, a przeciez naukowcy sami odkryli ze istnieje wiele wymiarow, my
                              zwykli ludzie wiemy o trzech, no czterech. Boga nie odkryja, bo On nie jest z
                              tego swiata, w kosmosie go tez nie znajda, bo Jego krolestwo znajduje sie w
                              wymiarze ktorego my nie znamy, a poznac bedziemy mogli dopiero w przyszlym
                              zyciu, tym doskonalym, gdzie nie ma wojen, trosk, tesknoty. Wiem, brzmi to
                              bajecznie, ale my ludzie nie potrafim sobie stworzyc takich warunkow. Sam
                              zauwaz, ze niemozliwym jest stworzenie sobie takich warunkow, zeby
                              spoleczenstwa zyly w harmonii, pokoju, pelnym dobrobycie. Na swiecie jest
                              zawisc, tyrania, zlodziejstwo, na milosc jest tak naprawde niewielu stac, a ci
                              co potrafia kochac, sa przesladowani. To jest to co zrobila wolna wola jaka
                              czlowiek otrzymal...
                              • Gość: Emily Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: *.dc.dc.cox.net 12.10.03, 00:38
                                Na swiecie jest
                                > zawisc, tyrania, zlodziejstwo, na milosc jest tak naprawde niewielu stac, a
                                ci
                                > co potrafia kochac, sa przesladowani. To jest to co zrobila wolna wola jaka
                                > czlowiek otrzymal...
                                ========
                                a co by bylo gdyby czlowiek nie mial wolnej woli i bylby niewolnikiem? czy
                                wtedy byloby lepiej na swiecie. Czlowiek nie jest z natury zly - jego zlo
                                pochodzi z patriarchalnej kultury-cywilizacji dominacji silniejszych nad
                                slabszymi, na ktorej opieraja sie tez wszystkie monoteistyczne religie. nalezy
                                zniszczyc te kulture i na jej miejsce wprowadzic kulture egalitazyzmu i
                                solidarnosci.
                                • Gość: Jarek Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: *.dyn.optonline.net 12.10.03, 03:50
                                  No ale mam nadzieje ze nie mowisz o solidarnosci w wykonaniu Walesy?:) On
                                  wprowadzil solidarnosc i sama widziisz co z tego wszystkiego wyszlo:) Cos nie
                                  najlepiej ci to wyszlo.
                                  Jestesmy poprostu zbyt glupi, co tu wiecej mowic. Bog dal Zydom tak wiele
                                  dowodow ze istnieje. Oni tak sie przyzwyczaili do Jego obecnosci, ze uznali,
                                  ze moga wymagac niewiadomo czego. Zaczeli sie buntowac przeciwko Niemu. I co
                                  jest najsmieszniejsze z calej tej ich historii? To, ze pomimo Pan Bog karal
                                  ich wielokrotnie, to oni niczego sie nie nauczyli. Co za durny narod mozemy
                                  powiedziec, ale my zamiast brac lekcje z ich doswiadczen, robimy swoje, musimy
                                  na wlasnej skorze sie przekonac, bo inaczej nie uwierzymy. Pycha prowadzi nas
                                  do zguby, a powinnismy byc pokorni. Tylko pokora naprowadzi nas na dobra
                                  droge. Prowadz swoje zycie normalnie, bylebys sie nie buntowal przeciw Temu
                                  ktory jest nad toba...
                                • Gość: obcy Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: *.dyn.optonline.net 12.10.03, 05:03
                                  Gość portalu: Emily napisał(a):

                                  > Na swiecie jest
                                  > > zawisc, tyrania, zlodziejstwo, na milosc jest tak naprawde niewielu stac,
                                  > a
                                  > ci
                                  > > co potrafia kochac, sa przesladowani. To jest to co zrobila wolna wola jak
                                  > a
                                  > > czlowiek otrzymal...
                                  > ========
                                  > a co by bylo gdyby czlowiek nie mial wolnej woli i bylby niewolnikiem? czy
                                  > wtedy byloby lepiej na swiecie. Czlowiek nie jest z natury zly - jego zlo
                                  > pochodzi z patriarchalnej kultury-cywilizacji dominacji silniejszych nad
                                  > slabszymi, na ktorej opieraja sie tez wszystkie monoteistyczne religie.
                                  nalezy
                                  > zniszczyc te kulture i na jej miejsce wprowadzic kulture egalitazyzmu i
                                  > solidarnosci.

                                  Ejze,skad w Tobie tyle dynamizmu?To dobrze.Niestety,ale Twoje myslenie
                                  pozostawia wiele do zyczenia.Do czego doszla "kultura egalitaryzmu i
                                  solidarnosci" to juz wiemy,na przykladzie naszego biednego kraju.
                                  Niestety,ale czlowiek jest z natury zly,a nie z jakiejs tam kultury
                                  cywilizacji.Wlasnie to ona moze poglebiac to zlo lub lagodzic go.
                                  Zatem,prosze sie bardziej zastanowic na tym co mowisz,bo chociaz troche
                                  Cie lubie,nie lubie jak ktos mowi rzeczy nieprzemyslane.
                                  I nie martw sie za bardzo tym wszystkim.
                                  To i tak samo sie rozwiaze.

                                  pozdrowienia,

                                  obcy,:)



                                  • Gość: Emily Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: *.dc.dc.cox.net 12.10.03, 06:23
                                    Alez Obcy, naprawde nie musisz sie wysilac, zeby mnie choc troche lubic. W tej
                                    materii nie ma zadnych obowiazkow i jest pelna wolnosc;) A ja mam wolnosc mowic
                                    to co uwazam, a uwazam, ze czlowiek z natury nie jest zly, tak jak nie sa zle
                                    zwierzeta albo rosliny. Czlowiek jest jaki jest. Zepsula go kultura-
                                    cywilizacja, ktora mozna zmienic, bo natury czlowieka jeszcze zmieniac nie
                                    potrafimy i wcale nie musimy, bo nie ona jest problemem. Problemem jest
                                    patriarchat! zapamietaj to.
                                    • Gość: obcy Re: On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorze IP: *.dyn.optonline.net 12.10.03, 06:40
                                      Gość portalu: Emily napisał(a):

                                      > Alez Obcy, naprawde nie musisz sie wysilac, zeby mnie choc troche lubic. W
                                      tej
                                      > materii nie ma zadnych obowiazkow i jest pelna wolnosc;) A ja mam wolnosc
                                      mowic
                                      >
                                      > to co uwazam, a uwazam, ze czlowiek z natury nie jest zly, tak jak nie sa zle
                                      > zwierzeta albo rosliny. Czlowiek jest jaki jest. Zepsula go kultura-
                                      > cywilizacja, ktora mozna zmienic, bo natury czlowieka jeszcze zmieniac nie
                                      > potrafimy i wcale nie musimy, bo nie ona jest problemem. Problemem jest
                                      > patriarchat! zapamietaj to.


                                      Dlaczego jestes niepoprawnie niegrzeczna?
                                      To nie ladnie,poprostu sprzeciwiac sie komus takiemu jak ja.
                                      Poprostu nieladnie i nie przystoi to kobiecie,no chyba feministce?
                                      Ale to chyba jakis specjalny rodzaj kobiet?
                                      No samo to slowo,opadaja we mnie wszystkie mysli.
                                      niestety,chyba Cie nie przekonam,ale to dobrze,bo na tym polega zlo!
                                      Jest niereformowalne.

                                      obcy

                                      • Gość: Palnick Jezus, gdy mu złorzeczono, odpowiadał inwektywami IP: *.stenaline.com 16.10.03, 14:34
                                        Rozdźwięk między słowami i czynami Jezusa - kilka drobnych przykładów:

                                        Mt 5:39, Mt 5:44 - Jezus mówił: "Nie przeciwstawiaj sie złu, miłuj
                                        nieprzyjaciół swoich"

                                        A co robił:
                                        Mt 6:15, 12:34, 16:3, 22:18, 23:13-15, 17, 19, 27, 29, 33 oraz Mk 7:6
                                        Łk 10:40, 44, 12:56 - Jezus wielokrotnie obrzuca inwektywami swoich oponentów.

                                        Jakiez to głeboko ludzkie!
    • _agnostyk Sadysta Jehowa wynagrodzil masohiste Hioba 10.10.03, 21:38
      42,11 Wtedy przyszli do niego wszyscy jego bracia, wszystkie jego siostry i
      wszyscy jego dawni znajomi, i jedli z nim chleb w jego domu. I wyrażając mu
      swoje współczucie, pocieszali go z powodu wszystkich nieszczęść, które Pan
      zesłał na niego. I dał mu każdy z nich po jednym srebrniku i po jednym złotym
      pierścieniu.
      42,12 A Pan błogosławił ostatnie lata Joba więcej aniżeli początkowe, tak iż
      miał czternaście tysięcy owiec, sześć tysięcy wielbłądów, tysiąc par wołów i
      tysiąc oślic.
      42,13 Miał także siedmiu synów i trzy córki.
      42,14 I nazwał pierwszą Jemima (gołąbek), drugą Kesja (miły zapach), a
      trzecią Kerenhappuch (flakonik do pachnideł).
      42,15 W całym kraju nie było tak pięknych kobiet jak córki Joba. I dał im
      ojciec ich dział dziedziczny wśród ich braci.
      42,16 Potem żył Job jeszcze sto czterdzieści lat i oglądał swoje dzieci i
      swoich wnuków aż do czwartego pokolenia.
      42,17 I umarł Job stary i syty dni.

      Sam widzisz jak klamliwe jest przypisywanie nieszczesc Hioba Szatanowi:
      "42,11........... I wyrażając mu swoje współczucie, pocieszali go z powodu wszystkich nieszczęść, które Pan
      zesłał na niego. I dał mu każdy z nich po jednym srebrniku i po jednym złotym
      pierścieniu.

      To sadysta Jehowa znacal sie nad Hiobem
      • Gość: Kafar Re: Sadysta Jehowa zeszmacil też Abrahama !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.03, 03:17
        Jehowa postawil Abrahama w sytuacji,którą dziś mozna by uszeregować w rzędzie
        operacji sadystycznych. Doprowadzil do tego, ze Abraham był gotów zamordować
        własnego syna Izaaka. Jak z tych pogańskich potworności wysnuć przekonanie, że
        semicki bóg jest dobry?
        • Gość: CGN Re: Sadysta Jehowa zeszmacil też Abrahama !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 11:42
          dajmy wreszcie spokoj bajkom i guslom dawnych zydow!
        • Gość: Emily Re: Sadysta Jehowa zeszmacil też Abrahama !!! IP: *.dc.dc.cox.net 11.10.03, 16:59
          Jehowa postawil Abrahama w sytuacji,którą dziś mozna by uszeregować w rzędzie
          > operacji sadystycznych. Doprowadzil do tego, ze Abraham był gotów zamordować
          > własnego syna Izaaka. Jak z tych pogańskich potworności wysnuć przekonanie,
          że
          > semicki bóg jest dobry?
          =======
          Kafarze, masz racje!:))) semickiego boga trzeba sie tylko bac. nie sposob go
          kochac.
          • Gość: kazik Re:jedyny Bog IP: *.proxy.aol.com 12.10.03, 06:48
            niepotrzebnie Go posadzajac,wiedzcie,ze wiara czlowieka,zawsze ochronil,chroni i
            bedzie chronil.trzeba zaowazyc,ze na koniec bedzie mial lud wierny dla
            Imienia swego,czym da swiadectwo klamstwu Szatana i jego poplecznikom.jest
            Bogiem radosnym i pragnie tego kazdemu z nas,niezaleznie od tego,czy sie jest
            Zydem,czy nie.wszystko zalezy od nas ludzi indiwidulalnie.
            • Gość: CGN Re:jedyny Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 12:16
              Gość portalu: kazik napisał(a): niepotrzebnie Go posadzajac,wiedzcie,ze wiara
              czlowieka,zawsze ochronil,chroni i bedzie chronil.trzeba zaowazyc,ze na koniec
              bedzie mial lud wierny dla Imienia swego,czym da swiadectwo klamstwu Szatana i
              jego poplecznikom.jest Bogiem radosnym i pragnie tego kazdemu z
              nas,niezaleznie od tego,czy sie jest Zydem,czy nie.wszystko zalezy od nas
              ludzi indiwidulalnie.
              CGN: A znajomy rabin z dzielnicy St. Kilda twierdzi, ze Jehowa chroni tylko
              narod wybrany, czyli zydow, i pokazal mi na to odpwiednie wersety ze Starego
              Testamentu (Tory)...


              • Gość: kazik Re:jedyny Bog? IP: *.proxy.aol.com 12.10.03, 19:17
                powinienes mu podpowiedziec,ze powinien wziasc pod uwage nie tylko pisma
                hebrajskie,ale rowniez greckie.one sie wzajemnie uzupelniaja jak napisano:
                cale Pismo przez Boga jest natchnione i pozyteczne do nauki,do wykrywania
                bledow,do poprawy,do wychowywania w sprawiedliwosci.
                jak chronil np.w przeszlosci Noego,tak i teraz chroni i blogoslawi
                Izraelowi Bozemu,poniewaz na koniec bedzie mial lud z roznych stron swiata i
                roznych jezykow dla Imienia Swego.
              • Gość: Palnick Re:jedyny Bog? IP: *.stenaline.com 16.10.03, 00:08

                1a. Stwórca z błyskiem w oku podniósł głowę, widać było, że podjął decyzje.
                1b. I rzekł: "Mam plan".

                * * *
                1. Gdy Wszechmogący wypowiadał te słowa, stało się coś dziwnego:
                2. Stwórca nie był już sam. Obok stał drugi Stwórca, całkiem do niego podobny,
                ale dużo, dużo młodszy, o lnianych włosach i blond brodzie nie wysmarowanej
                żółtkami jaj.
                3. Nad nimi fruwał trzeci Stwórca podobny do nich jak dwie krople wody, czyli
                tak, jak podobny jest gołąb do Boga, który stworzył człowieka na swe
                podobieństwo; ten trzeci Bóg miał postać i wielkość gołębicy, czyli damskiego
                gołębia, był biały, unosił się na białych skrzydłach a to co wydalał też było
                białe.
                4. Bóg widział to i był zadowolony.
                5. Było dokładnie tak, jak sobie zaplanował.
                6. Od tej chwili nie był już po prostu Bogiem, stał się: Bogiem Ojcem, choć od
                zarania dziejów zawsze był Bogiem Ojcem,
                7. Ale był tez Synem Bożym, który zaistniał w tym momencie i który od tej
                chwili istniał od początku wieczności.
                8. A obaj byli jednocześnie Duchem Świętym, a Duch Święty był zarazem każdym z
                nich z osobna i nimi trzema razem,
                9. Można ich było ustawiać trojkami na wszystkie możliwe sposoby, jednego na
                drugim, jednego w drugim, na waleta, w trójkąt, w gwiazdę, lub jak ruskie
                lalki.
                10. Suma zawsze dawała trzy i zarazem jeden.
                11. I od chwili, kiedy postanowili być, istnieli od początku wieczności.
                12. Ale na moment przed tą chwila ich wieczność jeszcze się nie zaczęła.
                13. Nazywa się to dogmatem Trójcy Świętej. Nikt nie może pojąć tego dogmatu.
                14. Chyba ze się jest Bogiem
                15. Lub zalanym w pestkę.
    • Gość: Episkopat To wciąż za malo moje serce żeby zyć... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.03, 22:51
    • Gość: Ed Re: Powinieneś dokończyć ten tekst - weź link IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.10.03, 01:24
      www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=4422974&a=8479944
    • Gość: Emily Dekalog starozytnych Grekow ! IP: *.dc.dc.cox.net 13.10.03, 05:51
      jeromekahn123.tripod.com/ethicsutility/id24.html
      • gorby Re: Dekalog starozytnych Grekow ! 08.10.05, 21:26
        O ilez madrzejsi byliby Polacy gdyby kierowali sie wlasnie tym dekalogiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka