bicc
04.10.08, 21:12
Witam.Moja żona miała w czwartek kolizję z tramwajem.Skręcała w
lewo.Musiała przejechać przez szyny.Tramwaj był w odległości
około jednego przystanku.Przejechała przez tory i czekała ,aż
przejadą samochody z naprzeciwka
.Kiedy ruszała dalej. nadjechał tranwaj i uderzył w lewą część
tylnego zderzaka.Nie zwalniał ,ani nie używał dzwonka ostrzegawczego
.Przed przyjazdem policji przyjechali dwaj panowie z nadzoru ruchu i
kazali motorniczemu zjechać do zajezdni.Motorniczy przyszedł póżniej
z powrotem .Policjant stwierdziłt winę mojej żony i zaproponował
500zł mandatu.Odmówiła.Skierowali sprawę do sądu grodzkiego i
zatrzymali dowód rejestracyjny samochodu.Czy kierowca zawsze jest
winny w kolizji z tramwajem.Czy mamy jakies szanse z MPK