Dodaj do ulubionych

Edukacja seksualna a realia

18.01.09, 10:53
Witam.
Ciekawi mnie wasza opinia na temat nieprzystawalności edukacji seksualnej w szkołach do realiów pozaszkolnych. Czy nastolatki wiedzą już tak dużo, że nic więcej wiedzieć nie muszą? Czy warto poświęcać czas na edukację seksualną - czy wychowanie do życia w rodzinie, różnie się to nazywa - czy lepiej nauczyć dzieciaki, jak obliczyć ratę kredytu/wypełnić PIT/zrozumieć tekst z gazety.
Wydaje mi się, że wiedza o tym, że z seksu biorą się dzieci, nie przekłada się na praktykę - młodzi ludzie liczą na łut szczęścia itp. Zapraszam do dyskusji.
Obserwuj wątek
    • gucio712 Re: Edukacja seksualna a realia 18.01.09, 11:54
      Ja twierdzę że zdecydowanie nie jest przystawalna do obecnych
      realiów. Niestety zaraz zacznie się wojna ideologiczna jak zwykle.
      Problem polega na tym że edukacja taka byc musi, gwarantuje to
      Konwecja Praw Dziecka, która jasno mówi że wiedza o pożyciu
      intymnym, środkach zapobieganiu ciąży, dostępności usług medycznych
      nawet wbrew woli rodziców musi być przez państwo polskie nastolatkom
      udostępniona. Oczywiście że zaraz powstanie kolejna chora dyskusja,
      która i tak niczego nie wniesie. Za dużo paradoksów. Ja dla
      przykładu podam jeden.
      Polskie prawo zezwala 15-stolatkom na współżycie, ja jako ojciec
      takiego dziecka prawnie nie mam możliwości zabronić małolatowi tego.
      Powstaje więc pytanie kto ponosi odpowiedzialność za skutki
      rozpoczęcia współżycia oraz przygotowania do takowego. I nie chodzi
      tu oto by za przykładem oszołomów z lpr zabronić współżycia do 18
      roku życia ale znaleść odpowiedź na pytania
      1.Kto odpowiada za takową edukacje?
      2.Czy wogóle jest ona potrzebana?
      Zeby odpowiedzieć na drugie pytanie trzeba przynajmniej pobieżnie
      sprawdzić jakie są skutki braku takiej edukacji i czy populacja
      dotknięta bezpośrednio brakiem tejże edukacji to tak mała grupa, że
      nie warto się nią zajmowac
      I jeszcze jedno, czy dlatego że np w Anglii taka edukacja przynosi
      jak narazie skutek odwrotny jest wystarczającym argumentem by
      zaniechać tego u nas? Czy nie warto poszukać naszej własnej drogi,
      wykorzystując błędy innych, wznosząc się nad jakąś bzdurną
      ideologiczną indoktrynacją w obie strony?
      • mg2005 Re: Edukacja seksualna a realia 18.01.09, 12:50
        gucio712 napisał:

        > Konwecja Praw Dziecka, która jasno mówi że wiedza o pożyciu
        > intymnym, środkach zapobieganiu ciąży, dostępności usług
        medycznych
        > nawet wbrew woli rodziców musi być przez państwo polskie
        nastolatkom
        > udostępniona.

        I to jest ten ten Postymp, panie tego...

        > Polskie prawo zezwala 15-stolatkom na współżycie, ja jako ojciec
        > takiego dziecka prawnie nie mam możliwości zabronić małolatowi
        tego.

        Ale jako ojciec będziesz odpowiadał za skutki tego współżycia...
        Absurdalny paradoks ?...
        • arek103 To moze wprowadzic zakaz seksu przed 18 rz. 18.01.09, 15:26
          mg2005 napisał:

          > gucio712 napisał:
          >
          > > Konwecja Praw Dziecka, która jasno mówi że wiedza o pożyciu
          > > intymnym, środkach zapobieganiu ciąży, dostępności usług
          > medycznych
          > > nawet wbrew woli rodziców musi być przez państwo polskie
          > nastolatkom
          > > udostępniona.
          >
          > I to jest ten ten Postymp, panie tego...
          >
          > > Polskie prawo zezwala 15-stolatkom na współżycie, ja jako ojciec
          > > takiego dziecka prawnie nie mam możliwości zabronić małolatowi
          > tego.
          >
          > Ale jako ojciec będziesz odpowiadał za skutki tego współżycia...
          > Absurdalny paradoks ?...

          To moze wprowadzic zakaz seksu przed 18 rz. Tylko co zrobic z nastolatka w ciazy
          wtedy? Wsadzic do wiezienia ja lub rodzicow? A moze nauczycielke? I jak
          sprawdzac czy nastolatki uprawiaja seks? Bo to ze uprawiaja i beda uprawiac
          niezaleznie od zakazow to pewne. Taka biologia - wraz z dojrzewaniem pojawia sie
          poped seksualny, a dojrzewanie biologiczne u gatunku Homo sapiens zaczyna sie
          juz od ok. 12-13 rz.
          • bercik38 Re: To moze wprowadzic zakaz seksu przed 18 rz. 18.01.09, 17:22
            No i dlatego nikt 100 lat temu nie dziwił się że facet ma 14 letnią żonę. Świat
            schodzi na manowce broniąc się przed zewem natury.
          • mg2005 Re: To moze wprowadzic zakaz seksu przed 18 rz. 18.01.09, 18:59
            > sprawdzac czy nastolatki uprawiaja seks? Bo to ze uprawiaja i beda
            uprawiac
            > niezaleznie od zakazow to pewne. Taka biologia - wraz z
            dojrzewaniem pojawia si
            > e
            > poped seksualny,

            To tylko wg lewusków człowiek kieruje się wyłącznie biologią...
      • tlenek_wegla Re: Edukacja seksualna a realia 18.01.09, 15:08

        gucio712 napisał:

        STEK BZDUR...

        > Polskie prawo zezwala 15-stolatkom na współżycie, ja jako ojciec
        > takiego dziecka prawnie nie mam możliwości zabronić małolatowi tego.

        Polskie prawo nie penalizuje takiego wspolzycia... Za dziecko jestes
        odpowiedzialny do czasu ukonczenia przez nie 18 lat. Odpowiadasz za nie. Zauwaz,
        ze dziecko nie stalo sie przez to Twoim niewolnikiem, albo wlasnoscia. jest
        czlowiekiem i ma prawo do wlasnego zdania. Jakkolwiek nie byloby Ci to na reke.

        > Powstaje więc pytanie kto ponosi odpowiedzialność za skutki
        > rozpoczęcia współżycia oraz przygotowania do takowego.

        Ten kto wspolzyl.. To oczywiste.

        > 1.Kto odpowiada za takową edukacje?
        W pierwszej kolejnosci rodzice. Pozniej powinna tez szkola.

        > 2.Czy wogóle jest ona potrzebana?

        Oczywiscie.

        > I jeszcze jedno, czy dlatego że np w Anglii taka edukacja przynosi
        > jak narazie skutek odwrotny jest wystarczającym argumentem by
        > zaniechać tego u nas?

        A jezeli w Holandii, Szwecji, Finlandii, Danii, Belgii, Niemczech przynosi
        skutek pozytywny, to argument za tym, zeby jednak wprowadzic?

        Czy nie warto poszukać naszej własnej drogi,
        > wykorzystując błędy innych, wznosząc się nad jakąś bzdurną
        > ideologiczną indoktrynacją w obie strony?

        Nalezzaloby wtedy zaniechac indoktrynacji katecheza katolicka w szkolach
        panstwowych. I pokazowych zajec z pseudo dokumentami o aborcji, wyswietlanych
        mlodzierzy przez katechetow/katechetki.

        Religia precz ze szkoly!
        • mg2005 Re: Edukacja seksualna a realia 18.01.09, 19:01
          > A jezeli w Holandii, Szwecji, Finlandii, Danii, Belgii, Niemczech
          przynosi
          > skutek pozytywny,

          Możesz uzasadnić na liczbach ten "pozytywny skutek" ?...
          • tlenek_wegla Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 00:29

            Moge, ale mi sie nie chce. Zapytaj pana Gugla.
            • mg2005 Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 10:21
              tlenek_wegla napisała:

              >
              > Moge, ale mi sie nie chce. Zapytaj pana Gugla.
              • mg2005 Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 10:22
                mg2005 napisał:

                > tlenek_wegla napisała:
                >
                > >
                > > Moge, ale mi sie nie chce. Zapytaj pana Gugla.

                Problem w tym, że dane liczbowe mówią co innego niż Ty...
                • tlenek_wegla Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 14:03

                  Klamiesz. Dane liczbowe mowia co inne go niz Ty.

                  (poprzerzucamy sie?)
                  • mg2005 Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 17:48
                    tlenek_wegla napisała:

                    > (poprzerzucamy sie?)

                    Nie - to TY masz udowodnić swoje twierdzenie:

                    "w Holandii, Szwecji, Finlandii, Danii, Belgii, Niemczech
                    przynosi
                    > skutek pozytywny,"

                    - a wtedy ja się do tego odniosę.

                    Albo po prostu napisz, że strzeliłeś gafę. W końcu - nie pierwszy
                    raz... :)

            • mg2005 Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 10:21
              tlenek_wegla napisała:

              >
              > Moge, ale mi sie nie chce. Zapytaj pana Gugla.
        • tlenek_wegla Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 18:07

          To proste. Procent aborcji w tych krajach [%]:

          Netherlands 2006 13.3
          Sweden 2007 25.
          Finland 2006 15.3
          Denmark 2006 18.8
          Belgium 2005 13.2
          Germany 2006 15.1

          Ilosc niechcianych ciazy:

          W Polsce oficjalnie - Poland 2006 0.09

          Ale wiadomo, ze podziemie aborcyjne stanowi powazny problem i ultrakatolicka
          Polaska nie odbiega od swiatowej czolowki - Rosja, Moldawia, Estonia, Rumunia.
    • mg2005 Re: Edukacja seksualna a realia 18.01.09, 12:53
      lubieoliwki napisała:

      > Wydaje mi się, że wiedza o tym, że z seksu biorą się dzieci, nie
      przekłada się
      > na praktykę - młodzi ludzie liczą na łut szczęścia itp.

      Ozywiście. Lewackim zabobonem jest wiara, że dzieci rozumują i
      przewidują skutki tak jak dorośli. Wystarczy dać im instrukcję
      obsługi kondoma - i róbta co chceta !...
      • gucio712 Re: Edukacja seksualna a realia 18.01.09, 13:30
        > Ozywiście. Lewackim zabobonem jest wiara, że dzieci rozumują i
        > przewidują skutki tak jak dorośli. Wystarczy dać im instrukcję
        > obsługi kondoma - i róbta co chceta !...

        no właśnie, tak myslałem że dyskusja ta skończy na tym, czy uczyc
        zakładać kondoma czy nie? i na tym można zakończyć tą dyskusje bo
        te kretyńskie społeczeństwo i tak nie rozumie. Wszelka próba rozmowy
        o odpowiedzialności, przyczynach i tak się skończy na kondomach bo
        ten temat i tak przerasta prawicowych kretynów sprowadzających i tak
        wszystko do kondomów
        • tlenek_wegla Re: Edukacja seksualna a realia 18.01.09, 15:09

          Im szybciej wypleni sie religie i katolicki zabobon ze szkol, tym szybciej
          ludzie naucza sie brac odpowiedzialnosc za swoje czyny, a nie zdawac sie na osad
          jakiegos bozi.
        • rts77 Re: Edukacja seksualna a realia 18.01.09, 15:13
          w szkole podstawowej i średniej miałam super prowadzoną edukację seksualną.
          uczyła nas zatrudniona i opłacona prywatnie przez rodziców pani seksuolog,
          bardzo rzetelnie. było o szacunku, o mówieniu NIE, o prawie kobiety do niezgody,
          o gwałtach, o molestowaniu. w chwili podjęcia współżycia miałam pełną wiedzę na
          temat tego, co jest bezpieczne a co nie, od czego można zajść w ciążę, a od
          czego nie. po warsztatach, które odbyły się w moim LO rok wcześniej wiedziałam,
          że przed inicjacją warto pójść do ginekologa, żeby się upewnić, że wszystko ok.
          poszłam, upewniłam się, dostałam pigułki i szczegółowe wyjaśnienia jak się
          zabezpieczać zanim zacznę je brać. wszystko ok.
          zabrakło w tej edukacji jednej rzeczy, dla mnie fundamentalnej. nikt mi nie
          powiedział, że wśród kobiet zdarzają się osoby homoseksualne i że najlepsze
          przygotowanie i antykoncepcja nie sprawią, że będą czerpały radość z seksu z
          mężczyzną. przeciwnie - seks z ukochanym ma być przyjemny i jeśli kobiecie się
          on nie podoba, znaczy - coś z nią nie tak. latami chodziłam po poradę do
          lekarzy, którzy rozkładali ręce. zaoszczędzonoby mi mnóstwo stresu i frustracji,
          gdyby panie seksuolożki, uczące mnie przez tyle lat, pomyślały w nieco szerszych
          kategoriach.
          • danusszek Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 00:32
            czyli masz sklonnosci bycia lisbijka?
            czy tak ?
            • rts77 Re: Edukacja seksualna a realia 20.01.09, 16:15
              tak, jestem lesbijką
        • paskudek1 Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 10:46
          niestety, dla zdecydowanej większości (sądząc po opiniach na temat edukacji seksualnej) przedmiot taki to WTŁĄCZNIE seks i pokazy filmów porno, oraz instruktażowe p[okazy pozycji seksualnych. Poziom komentarzy dotyczących edukacji seksualnej odzwierciedla to, jak społeczeństwo traktuje seks, wiedze o seksualnosci ,rozmnażaniu i zabezpiecznaiu się zarówno przed niehcianą ciążą jak i chorobami wenerycznymi. Oraz jak się traktuje ludzi młodych. Niejednokrotnie w przyapdku takich dyskusji pojawia sie durnowaty argument rodzicóa "nie potrzeba żeby moje dziecko uczono pozycji seksualnych" albo "po co i mówić, jeszcze zaczną to robić". No cóż, jak udowadniają statystyki od mówienia o raku piersi jakoś nie wzrosła drastycznie liczba kobiet badającyh się, od mówienia o higienie jamy ustnej nie spada drastycznie ilośc próchnicy itd. Czemu więc ma to działać w przypadku edukacji sekusalnej - jak zaczniemy mówić o seksie to zaczną go uprawiać??
          • martha31 Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 12:12
            Paskudek, współżycie to nie choroba, na nie człowiek się decyduje,a
            a na chorobe nie.
            Dane mówia same za siebie: tam gdzie jest przymusowa edukcja
            seksualna dzieci tam i najwiecej ciąż wsród nastolatek, pornografii
            dzieciecej itd.
            I odwrotnie: np. w Luizjanie przeprowadzono akcje nawołujace do
            zachowania czystości wśród nastolatków i liczba ciaz spadła o 70%.
            Dzieci wiec zachowują się tak jak sa wychowywane,a nie jak dyktuje
            im tylko i wyłacznie biologia. Dzieci to nie zwierzeta!!!
            Uważam, że wszystko co zwiazane jest ze sprawami światopogladowymi
            nalezałoby zostawic wychowaniu przez rodziców, przeciez brak
            edukacji seksulanej w szkole nie skutkuje tym,ze rodzice nie moga
            wychowywac je nawet na seksoholików. Ich sprawa.
            Oczywiscie,ze wychowanie seksualne mogłoby się nie zamykac w ramkach
            technicznych, niestety te podreczniki które do tej pory na ten temat
            powstały nie wskazuja na nic innego.
            W niektórych krajach uczy sie jeszcze ,ze miec dwóch tatusiów to to
            samo co mame i tate. Tiaaa...
            Jednym słowem to nie bylaby żadna edukacja seksualna tylko
            przymusowe wpajanie przez państwo dzieciom ideologii lewicowej. A na
            to zgody nie bedzie.............
            • piwi77 Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 12:20
              Tak rozumując należałoby zamknąć szkoły jako zbyteczne, niech
              rodzice decydują czego i kiedy ich dzieci mają się uczyć i sami ich
              tego uczą. Bzdura. Wychowanie seksualne wymaga porcji wiedzy, której
              rodzice mają prawo nie mieć (matematyki na poziomie 4 klasy, też nie
              każdy rodzic potrafi nauczyć). Potrzebny jest przedmiot, potrzebny
              jest program, potrzebni są nauczyciele. Seksualność to ważna
              dziedzina życia, nie mniej ważna niż życie zawodowe i w interesie
              całego społeczeństwa jest, aby nasze polskie szkoły nie opuszczali
              analfabeci w dziedzinie własnej płodności.
            • paskudek1 Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 13:00
              "Oczywiscie,ze wychowanie seksualne mogłoby się nie zamykac w ramkach
              > technicznych, niestety te podreczniki które do tej pory na ten temat
              > powstały nie wskazuja na nic innego.
              > W niektórych krajach uczy sie jeszcze ,ze miec dwóch tatusiów to to
              > samo co mame i tate. Tiaaa...
              > Jednym słowem to nie bylaby żadna edukacja seksualna tylko
              > przymusowe wpajanie przez państwo dzieciom ideologii lewicowej. A na
              > to zgody nie bedzie............."
              możesz mi laskawie wskazać KTÓRE podręczniki zamykają kwestie w ramach technicznych??? I jaka to niby jest ta "ideologia lewicowa" na któą zgody nie ma. Jak rozumiem na "ideologię prawicową" czyli katlicką zgoda jest tak? To nic ze podręczniki szkolne z zakresu "wychowania do zycia w rodiznie" pisane z punktu widzenia wiedzy katolickiej są takie ze o kant odwłoku potłuc. Mam rpzed sobą książeczkę "Busola życia" autorstwa Wandy Elżbiety papis. POdręcznik a własciwe ćwiczenia dla młodziezy i rodziców własnie do WYchowania do życia w rodzinie. Wydawnictwo "Busola", autorski program wychowanie Zycie i Miłość nagrodzony w konkursie MEN w 1993 roku. WYdanie I 1998 rok. Rozdizał I - zrecywistość i fikcja. Nie wiem czego dzieci mają się nauczyć z tego rozdziału, ale rozsypanka pojęć typu "ołowek", "borsuk (ten oto konkretny" "poromieniowanie radioaktywne" " zamyslona postać z filmu (nie aktor) " siły pola magnetycznego" itp. "czy w życiu spotkamy sie z tym co te hasła oznaczają?" takie jest pytanie do ćwiczenia. Rozdział 5 "Linia życia" - chyba najbardziej ciekawy ze względu na przedmiot - "młodzież jest immunologicznie dziewicza tzn. z natury nie dysponowana do podejmowania działan seksualnych" takie myśli są w tym podręcnziku. "ogród zamknięty, żródło zapieczętowane" "ogrodem zamkniętym jestś miła ma; ogrodem zamkniętym jesteś; i źródłem zapieczętowanym" (cytat jakiegoś wierszyka ze starożytności podobno. Autor nie podany). I komenarz do tego "wskazują one na odwieczną prawdę o luczkim i wyłącnzie ludzkim fenomenie - dziewictwie"
              Nie uważasz, że nzacznie lepiej jeżei dzieci, młodziec pozna jednak co innego niż poezję o dziewictwie????
              Rozdział 8 W kierunku patologii więzi. Stymulacja seksualna. dział 8.1 Znaczenie pornografii i jej wpływ nw człowieka co to jest pornografia "W słowniku Władysław Kopaliński wyjaśnia, że słowo to pochodzi od greckiego pornographos - piszący o nierządnicach (phorne - nierządnica)." Fajnie, tylko ze nie napisali CALEJ definicji, a wyjasnienie pochodzenia slowa jest w sownku Kopalińskiego NA KOŃCU CAŁEJ DEFINICJI. Wczesniej jest jednak ina definicja. Nie uważasz że jest to manipulacja?
              Generalnie cąły podręcnzik jest pełen uogólnień i pisany zdecydowanie pod wpływem "idei prawicowej". I wiesz co, jednak bym nie chciała zeby moje dizeck się z czego.ś takiego uczyło.
            • tlenek_wegla Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 14:10
              > Uważam, że wszystko co zwiazane jest ze sprawami światopogladowymi
              > nalezałoby zostawic wychowaniu przez rodziców, przeciez brak
              > edukacji seksulanej w szkole nie skutkuje tym,ze rodzice nie moga
              > wychowywac je nawet na seksoholików.

              Seksualnosc czlowieka nie jest sfera swiatopogladowa. Jest czescia naszej
              biologii...

              > W niektórych krajach uczy sie jeszcze ,ze miec dwóch tatusiów to to
              > samo co mame i tate. Tiaaa...

              Tiaaa... Na wyspach Bergamuta podobno jest kot w butach...

              > Jednym słowem to nie bylaby żadna edukacja seksualna tylko
              > przymusowe wpajanie przez państwo dzieciom ideologii lewicowej. A na
              > to zgody nie bedzie.............

              Ideologia lewicowa = seksualnosc?
              bredzisz jak opetana i nie zastanawiasz sie nad tym nawet.

              Seksualnosc czlowieka to czesc jego fizjologii, zespol zachowan, oraz tematyk
              powiazana z roznmazaniem czlowieka. Aspekty biologiczne, choroby i etyka.

              lewicowosc nie ma z tym nic wspolnego. To prawacy udaja, ze ta czesc wiedzy o
              czlowieku nie istnieje i objeli ja anatema. Skutki tego widac dzisiaj.
              • mg2005 Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 17:43
                tlenek_wegla napisała:

                >
                > Seksualnosc czlowieka nie jest sfera swiatopogladowa. Jest
                czescia naszej
                > biologii...

                To po co tworzyć odrębny przedmiot ?

                >
                > > W niektórych krajach uczy sie jeszcze ,ze miec dwóch tatusiów to
                to
                > > samo co mame i tate. Tiaaa...
                >
                > Tiaaa... Na wyspach Bergamuta podobno jest kot w butach...

                Inteligentna odpowiedź - gdy nie wiesz co odpowiedzieć :)

                > Seksualnosc czlowieka to czesc jego fizjologii, zespol zachowan,
                oraz tematyk
                > powiazana z roznmazaniem czlowieka. Aspekty biologiczne, choroby

                Tego się uczy na biologii.

                > i etyka.

                No to jak: jest tu światopogląd czy nie ?...

                >
                > lewicowosc nie ma z tym nic wspolnego.

                He,he...nic wspólnego z etyką ?... :)
                • tlenek_wegla Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 18:08

                  Biedny mg... Utknal w czarno-bialym swiecie i sie miota.
                  • mg2005 Re: Edukacja seksualna a realia 20.01.09, 17:38
                    tlenek_wegla napisała:

                    >
                    > Biedny mg... Utknal w czarno-bialym swiecie i sie miota.

                    "Inteligentna odpowiedź - gdy nie wiesz co odpowiedzieć :)"

                    Powtarzasz się... :)


    • estutweh Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 12:31
      A ja powiem jako uczennica na podstawie swoich obserwacji. Dziewczyny z wieksza
      uwaga sluchaja wykladow na temat antykoncepcji niz faceci, ktorych wieksza czesc
      nawet w tym wieku nie jest dojrzala ani nawet powazna przez chwile. Chlopaki
      mysla, ze na temat seksu wiedza wszystko bo obejrza kilka pornoli, wiedza, ze
      jest gumka i to wystarczy. A pigulki i inne zabezpieczenia uwazaja za "dzialke
      kobiety", w koncu to ona je sobie aplikuje, a nie oni. Czesto budza sie dopiero
      wtedy, kiedy ich dziewczyna mowi, ze nie ma okresu. Mlodziez wstydzi sie tez
      pytac o cokolwiek w obawie co sobie reszta o nich pomysli.
      • lubieoliwki Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 16:32
        estutweh napisała:

        > A ja powiem jako uczennica na podstawie swoich obserwacji. Dziewczyny z wieksza
        > uwaga sluchaja wykladow na temat antykoncepcji niz faceci, ktorych wieksza czes
        > c
        > nawet w tym wieku nie jest dojrzala ani nawet powazna przez chwile. Chlopaki
        > mysla, ze na temat seksu wiedza wszystko bo obejrza kilka pornoli, wiedza, ze
        > jest gumka i to wystarczy. A pigulki i inne zabezpieczenia uwazaja za "dzialke
        > kobiety", w koncu to ona je sobie aplikuje, a nie oni. Czesto budza sie dopiero
        > wtedy, kiedy ich dziewczyna mowi, ze nie ma okresu. Mlodziez wstydzi sie tez
        > pytac o cokolwiek w obawie co sobie reszta o nich pomysli.


        Cieszy mnie ta wypowiedź, bo sądzę, że pokazuje to, co jest najważniejsze w
        kwestii wychowania seksualnego. Jako jedna z nielicznych nie dzieli świata na
        prawicę i lewicę. Moim zdaniem największym problemem z edukacją seksualną jest
        to, że dzieci/młodzież nie mogą swobodnie zapytać o dręczące je problemy. Jak to
        rozwiązać? Nie wiem.
        Z pewnego punktu widzenia może dobrze byłoby zostawić uświadomienie dzieci
        rodzicom, ale to mrzonka - seks atakuje zewsząd, natomiast wiedza na jego temat
        u wielu ludzi sprowadza się do (przepraszam za sformułowanie) "włóż - wyjmij i
        nie myśl, co dalej". Smutne, że nikt nie chce stworzyć remedium, że musi dojść
        do ideologicznej dyskusji o niczym.
    • grenzik Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 16:09
      Wydaje mi się, że świadomie przesadziłaś z porównaniem edukacji seksualnej do
      np. czytania ze zrozumieniem. To trochę tak jakby pytać: "czy uczyć pisać, czy
      liczyć". Natomiast osobiście sądzę, że tak, że należy uczyć dzieci o seksie i
      intymnych sferach życia. Pamiętam, że w zamierzchłych czasach początku lat
      dziewięćdziesiątych, czyli kiedy we mnie zaczynały dawać o sobie znać hormony
      znałem już z podwórka bardzo wulgarną wersję edukacji seksualnej. Porno-gazetki
      starszych kolegów, mnóstwo obscenicznych określeń itd. Do tego zaczynałem już
      sam sobie robić dobrze. No i wpadła mi w ręce taka książka "O chłopcach dla
      chłopców" chyba taki tytuł to miało. Było to lekko napisane, ale poważne
      opracowanie podstawowych kwestii związanych z seksem. Od anatomii, po
      płaszczyznę społeczną. Mój tata był bardzo zadowolony, że czytam coś takiego, a
      ja się dużo dowiedziałem i szybko nabrałem poważniejszego stosunku do tych
      spraw, niż większość chichrających się po kątach rówieśników. I tak powinno być.
      Ale co z tego, skoro w domach uczy się o tym co grzeszne, brudne i nurza dzieci
      w tej ponurej katolicczyźnie...
      • lubieoliwki Re: Edukacja seksualna a realia 19.01.09, 16:36
        grenzik napisał:

        > Wydaje mi się, że świadomie przesadziłaś z porównaniem edukacji seksualnej do
        > np. czytania ze zrozumieniem. To trochę tak jakby pytać: "czy uczyć pisać, czy
        > liczyć". Natomiast osobiście sądzę, że tak, że należy uczyć dzieci o seksie i
        > intymnych sferach życia. Pamiętam, że w zamierzchłych czasach początku lat
        > dziewięćdziesiątych, czyli kiedy we mnie zaczynały dawać o sobie znać hormony
        > znałem już z podwórka bardzo wulgarną wersję edukacji seksualnej. Porno-gazetki
        > starszych kolegów, mnóstwo obscenicznych określeń itd. Do tego zaczynałem już
        > sam sobie robić dobrze. No i wpadła mi w ręce taka książka "O chłopcach dla
        > chłopców" chyba taki tytuł to miało. Było to lekko napisane, ale poważne
        > opracowanie podstawowych kwestii związanych z seksem. Od anatomii, po
        > płaszczyznę społeczną. Mój tata był bardzo zadowolony, że czytam coś takiego, a
        > ja się dużo dowiedziałem i szybko nabrałem poważniejszego stosunku do tych
        > spraw, niż większość chichrających się po kątach rówieśników. I tak powinno być
        > .
        > Ale co z tego, skoro w domach uczy się o tym co grzeszne, brudne i nurza dzieci
        > w tej ponurej katolicczyźnie...

        Tak, przesadziłam świadomie. Jednak w sytuacji, w której edukacja idzie swoim
        torem, a zachowania seksualne swoim może rzeczywiście lepiej poświęcić energię
        na wypełnianie innych niż seksualna luk w edukacji.
        Co do katolicczyzny - miałam szczęście trafić na świetną katechetkę, która bez
        skrępowania i owijania w bawełnę opowiadała nam o seksie i odpowiadała na nasze
        pytania. Stąd unikam ostrych kategoryzacji lewica-katolicyzm.
        • gucio712 Bla bla bla i g-o 19.01.09, 17:47
          Tak sobie myślę że...
          1. Jeżeli edukacje seksualną zostawiamy rodzicom, jesteśmy przecież
          przeciwny jakiejkolwiek idoktrynacji, w takim razie religię też a
          całą zaoszczędzoną kasę przeznaczmy na dożywianie dzieci, będzie i
          po bożemu i lewicowi się nie przykleją. Tym bardziej że jak się
          sprawdzi poziom agresji w szkole, słownictwo i generalnie zachowania
          społeczne, to lekcjie religii które miały umoralniać, nie bardzo
          chyba się udały, możliwe że katole fachowców mają do bani w tej
          materii i pchają byle kogo.
          2. Trzeba mieć przynajmniej minimalną wiedzę o populacji która
          bezpośrednio lub posrednio dowiedzia jakie są skutki braku edukacji.
          dla informacji - dzieci urodzone przez matki w przedziale 15-17 lat
          ok 5 tys rocznie. od 10 lat tendencja stała, z wyjątkiem matek
          mające lat 14 i 15 tendencja wzrostowa. Więc Dzieci |+
          rodzice+opiekunowie prawni tychże rodziców, którzy ponoszą pełną
          odpowiedzialność za nieletnich rodziców i ich potomstwo, zsumujcie
          to sobie
          3. Dodajmy wszystkich małolatów którym przytrafiło się złapac mało
          ciekawą chorobę, jakiemuś katolowi starczy sił by się przejść do
          przychodni i sprawdzić?
          4. policzmy jeszcze tylko tych którym najzwyczajniej w świecie po
          prostu udaję się śliznąć bez konsekwencji
          Mając tą wiedze można zaczą dyskutowac w sposób rzeczowy, tak
          poprostu nie ma sensu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka