kamcia_79
13.03.09, 22:16
Jestem niewierząca, ale nie obnoszę się z tym zbytnio i czasem jestem stawiana
w krępującej dla mnie lekko sytuacji np.
Koleżanki z pracy rozmawiają o kolędzie i pytają kiedy u mnie będzie ksiądz?
W rozmowach o ślubie, nie ma opcji ślubu cywilnego, jak wyprowadzić je z błędu?
Kiedy robicie chrzciny?
O wiele łatwiej jest rozmawiać gdy ktoś zapyta czy przyjmujesz kolędę, czy
ślub będzie kościelny, czy chrzcisz dziecko. Można wtedy zgodnie z prawdę
odpowiedzieć a nawet rozwinąć ciekawą rozmowę nt. różnic światopoglądowych.
Gorzej kiedy rozmówca z góry zakłada, że jestem katoliczką, no bo przecież
wszyscy w tym kraju są.
Nasuwa się odpowiedź najłatwiejsza czyli, nie przyjmuję kolędy, nie biorę
ślubu kościelnego, nie będę chrzcić dziecka itp. I tak robiłam, ale po moim
stwierdzeniu zapadała krępująca cisza. Mi się wtedy robi głupio, wiem że
niepowinno, ale tak mam. Nie chce tak prosto z mostu wypalać, jakbym z jakimś
manifestem wyskoczyła.
Czy ktoś ma radę jak lekko i uprzejmie, a może jakoś żartobliwie rozmawiać na
takie tematy?
Oczywiście bliscy znajomi i rodzina znają moje poglądy, gorzej z takimi
luźniejszymi znajomościami.