gazeta_mi_placi 28.11.09, 19:19 Jak w temacie. Macie już jakieś i jak sobie z nimi radzicie? Pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gazeta_mi_placi Re: Dolegliwości wieku starszego. 28.11.09, 22:16 Masz jakieś? Śmiało! Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Dolegliwości wieku starszego. 29.11.09, 09:09 Wiek starsz trwa niekiedy dłużej niż niż wiek młodzieńczy i ten dojrzały. Zazwyczaj zaczyna się w pełni sił i energii, a po latach 30-40 człowiek zastanawia się, co jescze w jego organiźmie nie popsuło się. Co może jeść, ile kilogramów wolno mu podnieść, jak wielkie litery są jescze czytelne, co jescze nie boli, co jeszcze ma do wycięcia? np nerka, śledziona, jak tam ze słuchem. I teraz pytanie: Czy jeszcze rozumie co do niego mówią, czy wie co sam mówi, czy pamięta, gdzie postawił szklankę z herbatą, gdzie położył grzebień (jeżeli jest jeszcze co czesać)? czy nie drżą mu ręce. Jestem na emeryturze od roku 1980. Na niektóre pytania mam już odpowiedź, na inne jeszcze nie. Ale nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Pozdrawiam. Nie traćcie nadziei. Wszystko jeszcze przed Wami. chochlik Odpowiedz Link
dede43 Re: Dolegliwości wieku starszego. 29.11.09, 09:20 No i chochliku "zgasiłaś" gazety. Odpowiedz Link
irsila Re: Dolegliwości wieku starszego. 29.11.09, 13:05 Gazeta już nie masz gdzie pisać tylko tu? Tobie na pewno nie napiszę co mi dolega. Trollico jedna. Odpowiedz Link
polnaro Re: Dolegliwości wieku starszego. 30.11.09, 10:47 Jestem w wieku dojrzałym, faktom nie zaprzeczę, ale dolegliwościom różnym poddawana byłam już od dzieciństwa, jedne ustąpiły, inne wylazły, ale....życie podobno trzeba czuć /może nawet dobrze, że czasem boli/, inaczej jest jak zupa bez soli. Zresztą najbardziej dokuczają dolegliwości zewnętrzne, np. bezmyślność, egoizm i .... niektórych osób. Odpowiedz Link
eurytka Re: Dolegliwości wieku starszego. 30.11.09, 12:51 Ja czuję, że jestem coraz bardziej sztywna w sensie fizycznym Umysł za to, mam krzepki No i chodzę jak kaczka, niestety jestem inwalidką ruchu i nic tu nie pomoże, ani Święty Boże! Laseczka jedna lub dwie, to moje nieodłączne towarzyszki Odpowiedz Link
wadera5 Re: Dolegliwości wieku starszego. 01.12.09, 13:17 Najlepiej jeździć dużo na rowerze. Teraz jesienią jeżdżę mniej ale i tak te 10 km robię w ciągu dnia . Chyba ,ze pada.Nie lubię roweru stacjonarnego. Odpowiedz Link
pia.ed Re: Dolegliwości wieku starszego. 01.12.09, 15:18 Zaczelam jezdzic na rowerze (mojej mamy) kiedy mialam 5 lat, i dalej to z zapalem czynie. Rower uzywam przez 12 miesiecy w roku, i to bez wzgledu na pogode ... Niestety, co raz czesciej zaczynam odczuwac bol kolan, i ortopeda stwiedzil, ze choc rentgen nie wykazal najmniejszych zmian, to mam prawdopodobnie artroze. Maszyneria zaczyna sie wyczerpywac wadera5 napisała: > Najlepiej jeździć dużo na rowerze. Teraz jesienią jeżdżę mniej ale i tak te 10 > km robię w ciągu dnia. Chyba, ze pada. Nie lubię roweru stacjonarnego. Odpowiedz Link
eurytka Re: Dolegliwości wieku starszego. 01.12.09, 17:37 Po co mi rower, skoro mam wskazanie "oszczędzający tryb życia". Zbytnie ruchy w kolanie, mogłyby doprowadzić do tego, że może się rozlecieć. No i gdzie trzymać ten rower? W piwnicy? po schodach zwlekać i wywlekać? Chodzę codziennie na spacery, w zależności od możliwości, podpieram się jedną kulką lub dwiema i mam nordic walking. Nad systematycznością czuwa pies. Terenów zielonych i przestrzeni otwartych wokół mam dostatek. Do sklepów mam blisko i chodzę bez niczego jak jestem wypoczęta i wyleżana. Większość czynności, które kiedyś robiłam szast prast, teraz wykonuje powoli. Jedna nogę mam mniej sprawna po wypadku, a nie ze starości. Odpowiedz Link
pia.ed Re: Dolegliwości wieku starszego. 01.12.09, 23:03 Bardzo nie lubie chodzic ... Jakbym nie pojechala rowerem, to bym zostala w domu, lub wziela samochod ... Jazde rowerem zaczelam jednak ograniczac, i jak wieje tak mocno, ze mnie zwiewa z roweru, to staram sie zaplanowane na ten dzien rzeczy przelozyc na pozniej. Dziwne jednak, ze na moja ewentualna artroze w kolanach, jako trening rehabilitantka kazala mi chodzic po schodach lub ... jezdzic rowerem! Odpowiedz Link
eurytka Re: Dolegliwości wieku starszego. 02.12.09, 07:38 Artroza to choroba chrząstki. U mnie kości były pogruchotane i każdy ruch kolanem, powoduje strzelanie, po prostu "łożysko" nie pracuje równo, nadwyrężanie tego stawu powoduje ból i to, że może się rozlecieć. dlatego pakuje ten staw w stabilizator, dla bezpieczeństwa, Wymiana jest możliwa , ale ja się tego boję, poza tym staw skokowy w tej nodze też mam po wypadku i niesprawny. dobrze, że jeszcze mam dwie nogi A że jedna trochę sztywna to nic Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Dolegliwości wieku starszego. 02.12.09, 10:19 Zadzwonił listonosz a ja leszcze leżałam. z trudnością wygrzebałam się z legowiska. Wszystko mnie bolało, a właściwie kręgosłup w okolicy krzyżowej. Ten siekły ból tylko przy zmianie pozycji. Do komputera też z trudem, a w pozycji siedzacej ból uspokoił się. To te trzy dyski które zmieniły swoją pozycję przy dźwignięciu wiaderka z wodą wcale nie pełnego i w konsekwencji rwa kulszowa. Dziś gorzej niż zwykle. Muszę łyknąć tabletkę przeciwbólową, ale dam sobie radę. po tabletce. Moja rada nie podnoście nić ciężkiego. Ostrożnie z zakupami. Ja po zakupy chodzę z dwukołową ciężarówką no i oczywiście z laseczką, taką ortopedyczną. Ale się wyżaliłam. Uważajcie na swoje sterane kręgosłupy póki czas.Laseczka to asekuracja przed upadkiem. Upadek grozi złamaniem szyjki kości udowej, a na to skuteczna tylko endoproteza. Jeżeli piszecie o jeździe na rowerach to znaczy, że jeszcze czas. Ja kiedyś jeździłam na rowerze motorze, syrenką a w końcu motorynką na działkę. Dziś mogę być tylko pasażerką. Korzystajcie z życia póki możecie. Serdecznie pozdrawiam - pogodzona z życiem takim jakim ono jest chochlik Odpowiedz Link
eurytka Re: Dolegliwości wieku starszego. 02.12.09, 11:34 Ja na zakupy tylko z dwukołówką chodzę. Po schodach wynoszą domownicy. Akurat wróciłam z zakupów, biegła za mną starsza pani i pytała się gdzie ja taki wózek kupiłam Ze względu na moje zdrowie i zdrowie męża pozbyłam się działki, bo wysiłek mocny fizyczny nie dla mnie. Długo leżałam w szpitalu i się nasłuchałam jak to sobie pani złamała właśnie kość udową, na działce, bo chciała zerwać kilka jabłuszek. potem endoproteza a potem to jej wypadło, znowu szpital i wstawianie, bo źle i szybko usiadła na muszlę klozetową, choć miała ją na podwyższeniu. Zwykłe wersalki są za niskie dla takich osób przy tych sztucznych stawach . Ja mam łóżko dość wysokie, prawie takie jak szpitalne, żeby nie trzeba było zbytnio nóg uginać. Jedynie przed blokiem mam 3o m2 szczęścia, i mam tam kwiatki , iglaczki, trochę ziół. Poza tym zieleń i krzaki są wszędzie, tak stwierdził mój syn. Ostrzegam przed gorliwością mycia okien i skakania po stołkach. Już dwa razy skończyło się to u mnie unieruchomieniem kończyny! Niepotrzebne oczekiwanie u chirurga itepe, itede. Leżałam kiedyś całe święta w szpitalu i właśnie wtedy przyjmują najwięcej złamań z powodu przedświątecznych porządków. Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Dolegliwości wieku starszego. 02.12.09, 15:14 Widzę Emerytko, ze mnie rozumiesz. U mnie ta przygoda z wiaderkiem miała miejsce już 4 lata temu. Potem szpital, kroplówki przez całą dobę, bezsenne noce. Później wózek, rehabilitacja najpierw dwie laski, a teraz tylko jedna, a w domu nawet bez laski. Niezależnie od tego nawwalił silnik i szereg razy odwiedzałam szpital. Obecnie jestem umiarowiona, ale co najważniejsze jeszcze żyję mimo że urodziłam się 4 lata po triumfalnym odzyskaniu niepodległości po pierwszej wojnie światowej. To też jest powód do radości. I to jescze ze zdążyłam napisać i wydać książkę z wspomnieniami. Ksiązka w nakładzie 1200 ezemplarzy rozeszła się po całym świecie. Dobrze że zostawiłam kilka egzemplarzy dla najbliższej rodziny. Nie zginiemy, jeżeli zostawimy po sobie dobrą pamięć. To chyba jest najważniejszy cel starości. Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link
wadera5 Re: chochlik5 02.12.09, 18:28 Wiesz co chochlik,szczerze to nie czytałam Twojej książki i pewno jej kupić nie można jak piszesz. Jak nie jest za gruba, to może byś tak co dzień jako powieść w odcinkach, na tym forum skanowała. Każdy by sobie ściągnął.Jeżeli popełniłam jakiś nietakt to z góry przepraszam. Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Do Wadery 02.12.09, 18:48 Moja ksiązka ma 300 stron. Jest dostępna do wypożyczenia w Lubelskich bibliotekach. To sa połączone wspomnienia mojej matki i moje. Poza pokrewieństwem łączył nas zawód. Obejmuje zdarzenia z minionego wieku. Motto| Kiedyś byłam Kimś To było wtedy, gdy miałam do dania wszystko Czas, wiedzę, pieniądze i troskę Gdy byłam skuteczna. Dziś jestem stara Mam tylko serce i mnogie skarby doświadczenia. Jeżeli chcesz? Bierz je. Nie chowaj w sejfie, nie składaj w banku, Tylko rozdajac możesz je pomnożyć. Pozdrawiam chochlik. Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Do Wadery 02.12.09, 19:27 Starość W kalendarzu wiosna, A na dworze zima. Kaloryfer jeszcze grzeje, A we mnie jesień życia. I za oknem pada śnieg Światło żarówki razi Nie mogę długo czytać, bo moje oczy łzawią pokonując drobny druk. Za oknem już zmierzch. Nie jestem samotna. Rozmawiam z telewizorem, Rozmawiam z komputerem, Czasem zadzwoni telefon. A za oknem pada śnieg. Telewizor przynosi wieści Z szerokiego świata. Komputer bez sprzeciwu Notuje moje myśli. Mijają godziny, dni, czas. 08.04.2002 chochlik Odpowiedz Link
polnaro Re: Do chochlik5 02.12.09, 20:08 Podobno starość nie udała się Panu Bogu, ale Twoja jest piękna - mówisz coraz częściej o jej przypadłościach, ale ja zdania nie zmienię. Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Do chochlik5 02.12.09, 20:25 Szczęście Szczęście, to w poczuciu bezpieczeństwa chwila radości dzielona z bliskim człowiekiem. Mało jest takich chwil. Bo albo brak bezpieczeństwa, albo brak radości, albo brak bliskiego człowieka, a najczęściej brak tego wszystkiego razem. Życie jednak zawsze ma sens, gdy ma się wspomnienia i gdy ma się nadzieję, a najlepiej gdy i to i to. Tak się napisało chochlik Odpowiedz Link
eurytka Re: Do chochlik5 02.12.09, 20:36 Zboczyłyście z tematu. Trzeba założyć nowy wątek chochliku 5 Odpowiedz Link
polnaro Re: Do chochlik5 02.12.09, 22:53 Może jeszcze coś Ci się tak pięknego napisze chochliku...., dla mnie może to być w dowolnym wątku. Odpowiedz Link
pia.ed Do eurytki 03.12.09, 01:27 My dobrze znamy chochlika5, wpisuje sie na forach sporo lat. Ma bardzo ciekawy zyciorys, wlasnie taki o jakich czyta sie tylko w ksiazkach ... czy oglada na filmach. Nieprawdopodobne, co jeden czlowiek mogl przezyc w swoim zyciu! My przy niej to zwykle zjadaczki chleba ... choc wydaje nam sie, ze prowadzilysmy interesujace zycie. Odpowiedz Link
eurytka Re: Do pia.ed 03.12.09, 05:56 To podaj linki, chętnie poczytam, bo nic nie wiem. A ten watek to tylko o chorobach jest. Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Do pia.ed 03.12.09, 10:10 lublin gazeta.pl Z cyklu Rody lubelskie autorka Małgorzata Hołda tytuł Dąbrowscy. Odpowiedz Link
eurytka Re: Do chochlik5 03.12.09, 10:24 Dla mnie za trudne to są sprawy, no i Lublina nie znam, nigdy tam nie byłam. Walisz głową w mur, pisz, walcz jeśli wierzysz w swoje racje. Proponuję jednak w tym celu założyć nowy wątek. Pozdrówka. Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Dla eurytki 03.12.09, 13:28 Starość to zazwyczaj nie tylko łamanie w kościach, zadyszka, zaćma, niedosłuch, kalectwo fizyczne. To cierpienie psychiczne takie jak: samotność, opuszczenie, bezradność i nie rzadko niedostatek materialny czyli beznadziejność. Różnie to bywa. Nas sefujących po internecie to na szczęście nie dotyczy. Odpowiedz Link
pia.ed Re: Dla eurytki 03.12.09, 15:28 Zgadzam sie z Toba, chochliku. Pieniadze nie daja szczescia , podobno, ale jesli na dodatek na starosc brakuje pieniedzy na normalne zycie, to jest juz dno ... Kiedy nie czuje sie zbyt dobrze i nie jestem w stanie umyc okien czy posprzatac, to zawsze pocieszam sie tym, ze przeciez moge kogos do tego wynajac. Gorzej byloby gdybym musiala wybierac miedzy kupieniem jedzenia, a umyciem okien! No a mozliwosc uzywania komputera sprawia, ze nigdy nie czuje sie samotna! Nawet jesli nie moge pojsc do kolezanki, to zawsze moge z ta kolezanka pogadac, a nawet mozemy zobaczyc sie w kamerce! chochlik5 napisała: > samotność, opuszczenie, bezradność i nie rzadko niedostatek > materialny czyli beznadziejność. Odpowiedz Link
eurytka Re: dolegliwości... 03.12.09, 19:16 Wolność bez pieniędzy, to niewola w nędzy. Zegar biologiczny tika, tika. Słyszę go dziś i mam nastrój minorowy. www.tkkf.org.pl/rekreacja_ruchowa/artykuly/12.html Mój dziadek śpiewał jak teraz Krzysztof Krawczyk, było to bardzo dawno temu. Ta piosenka ma pewnie więcej niż sto lat. www.youtube.com/watch?v=nbGJcvsvue8 Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Dla eurytki 03.12.09, 19:21 Na uzupełnienie jescze jeden wierszyk: OCZEKIWANIE Człowiek czeka na swój los od pierwszych świadomych chwil. Czeka na przedszkole, na powrót mamy na lizaka, Czeka na szkołę, nowy tornister, na kredki. Z palcami powalanymi atramentem czeka na wynik klasówki. Czeka na bal maturalny, na dojrzałość na miłość. Czeka na dorosłą samodzielność na pracę, na uznanie. Czeka na życie rodzinne, na sukces i na zmęczenie. Czeka na starość i lęk przed bezradną samotnością. Prze[praszam, że się rozgadałam. chochlik Odpowiedz Link
eurytka Re: Dla chochlik5 03.12.09, 19:54 Twoja twórczość taka delikatna, jak moja za młodości. Niestety życie uczyniło ze mnie "hardcorowca" w tej dziedzinie, choć i miękkie przytulne mi się trafiają. W produkcji grafomańskiej zajmuje tu trzecie miejsce pod głównym nickiem irsila i wielu innymi: Lista autorów według dorobku: (stan na 02.09 2009)opracowana przez warianta_b Kurrara 2599 Palnick 2348 Irsila 2194 Wariant_b 1451 Onufry 989 Matylda 885 3Bezatu 823 Eilean_donan 788 Ruta 624 Ira22 606 Obrobka_skrawaniem 405 Kafar.pl 391 Tojajurek 378 Laenia 300 Immanuela 257 Stachu 224 Sher.khan 212 Radecque 206 Little-bad-wolf 108 Lewa.noga.pawiana 102 Arbetjan 101 obecnie produkuję tu, szczególnie wówczas jak mam chandrę. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=66578555&a=66578555&wv.x=2 Odpowiedz Link
irsila-eurytka Re: Dla chochlik5 04.12.09, 09:57 Ponoć dla starości najważniejsze by nie być samotnym(ą). Chochliku5, nie jesteś dzięki internetowi, ja również i bardzo mnie to na duchu podnosi. Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Dla chochlik5 04.12.09, 11:25 Kiedyś dawno, gdy pracowałam dla rejonu zaintersowano mnie sytuacją starego człowieka swego czasu działajacego społecznie. To było szokujące. Stary człowiek teoretycznie pod opieką chrzestnej córki leżący bez ruchu w brudnej pościeli sam od szeregu dni. Sasiadka posiadająca klucz od jego mieszkania, gdy na dwonek nikt nie zareagował, weszła i przeraziła się. Stąd moja wizyta. W efekcie biedakiem zaopiekowali się sąsiedzi. Stąd w mej pamieci pozostał rozpaczliwy obraz bezradnej samotności. Odpowiedz Link
irsila-eurytka Re: Dla chochlik5 04.12.09, 12:13 Przerażające! Ktoś był kiedyś ważny, znany a na starość bezradna samotność. Tak, nie ma nic gorszego. W tv był reportaż, że kogoś znaleziono martwego, zmumifikowanego w bloku. Nikt nie wiedział z sąsiadów co się dzieje za ścianą Odpowiedz Link
pia.ed Re: Dla chochlik5 04.12.09, 12:41 Przeciez istnieja Domy spokojnej starosci, ktore pewnie wtedy nie istnialy. W tej chwili takie przypadki nie powinny sie zdarzac, a jednak sie zdarzaja, ze ludzie umieraja w mieszkaniach zapomnieni przez wszystkich. 90-letnia ciocia mojej znajomej znalazla schronienie w Krakowie, w domu prowadzonym przez siostry zakonne, przy szpitalu braci Albertynow czy cos w tym rodzaju. Ma cudowne warunki, swietna opieke lekarstka, spacery w ogrodzie, rozrywki organizowane dla pensjonariuszy. A nie jest to jakas bogata kobieta, tylko emerytka z najnizsza emerytura. chochlik5 napisała: Stary człowiek ... leżący bez ruchu w brudnej pościeli sam od szeregu dni. W efekcie biedakiem zaopiekowali się sąsiedzi. Stąd w mej pamieci pozostał rozpaczliwy obraz bezradnej samotności. Odpowiedz Link
irsila Re: Dla chochlik5 04.12.09, 12:49 Są jeszcze takie przypadki, że rodzic stary a tu niepełnosprawne dziecko! Co z nim? Odpowiedz Link
super222 Re: Dla chochlik5 04.12.09, 12:58 Z pełnym szacunkiem chochliku5 dla twej starości i zaradności. Nie wiem więc dlaczego podczas czytania tego wątku widzę jak *usuwa mi się grunt pod nogami*, za oknem jeszcze bardziej szaro niż zazwyczaj, ogarnia mnie pustka, nie wierzę znajomym, nie liczę na życzliwość sąsiadów i znajomych. Lekarza uważam za nieludzkiego wydrwigrosza, który nie chce mnie wyleczyć chociaż ma ku temu uprawnienia. To było przy rozpatrywaniu problemu ludzi starych. Ale gdy zaczynacie o dzieciach niepełnosprawnych - to ja wysiadam! To ponad moje siły. Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Starość 04.12.09, 13:57 Domy opieki funkcjonowały w PRL , państwowe i zakonne. Na ulicach nie było żebraków. Na dworcach i w kanałach ciepłowniczych zamieszkiwali ci co nie chcieli zrezygnować z upijania się nawet byle czym. Pijaków zgarniała policja do izby wytrzeźwień zamkniętej już w III Rp. Funkcjonował Wydział Zdrowia i Opieki Społecznej. To znaczy że zainteresowanie potrzebami społecznymi było powiązane. Człowiek stary może być szczęśliwy choćby z tego powodu że przeżył, ze był świadkiem tworzącej się historii, że może się dzielić swoją wiedzą i doswiadczeniami z młodszym pokoleniem, że ma świadomość swego udział w rozwój aktualnej rzeczywistości, że wie pozostawi po sobie osobisty dorobek obojętnie czy materialny czy intelektualny, że zasłużył na pamięć. Oczywiście do uczucia zadowolenia potrzebne jest do końca życia zachowanie pamięci i możliwość samoobsługi i bezpieczeństwo bytowe. Odpowiedz Link
pragata Re: Starość 04.12.09, 18:31 chochliku5, DPS-y takie jak w Krakowie nie wszędzie są.To są bdb warunki.Znam inne, prywatne gdzie nikt nie chciałby być za nic na świecie,a płaci cała emeryturę mnim 1500zł Nie ma tam zakonnic, choć teren wykupiony od ościoła . Starość na własny rachunek teraz wydaje się najlepsza. pozdrawiam, Odpowiedz Link
mifredo Re: Starość... 04.12.09, 18:47 Kiedy poruszam z lekarzem temat: A co będzie jak mnie nie stanie, z moim dzieckiem?(schizofrenia), to on mi odpowiada, że Polska, to jeszcze nie jest Afganistan! W ten sposób mnie uspokaja. Ja również, podobnie jak chochlik5, nie widzę niczego dobrego w tej "wolności" dzięki solidarności. Ludzie klepią biedę, harują za marne grosze. Na moim osiedlu nic się nie zmieniło, od 30 lat Jak stary tramwaj jeździł, taki sam teraz jeździ. Przychodnie i szkoły wybudowane za komuny, jak były, tak są. Musiałam wykupić za ostatnie grosze moje lokum, kolej gorsza niż 30 lat temu. O długach i budżecie nikt nie gada poważnie. Jedna wielka ściema! Byłam kiedyś w szpitalu, przywieźli staruszkę z DPS ze strasznymi odleżynami, aż do mięsa! Jęczała! Odpowiedz Link
dede43 Re: Starość... 05.12.09, 09:05 Takie postępowanie względem starych i chorych, jak teraz w wielu przypadkach u nas, znane jest od starożytności. Przypomnijcie sobie Spartę. W wielu społecznościach człowiek stary, chory czy niepełnosprawny był wykluczany ze społeczeństwa. Tylko chyba Chiny wyróżniały się korzystnie - tam starość szanowano. 1000 lat i ..... wraca stare. Odpowiedz Link
eurytka Re: Starość... 05.12.09, 09:43 Za to młode i poczęte się szanuje. Gdzieś tam w starych czasach, jak się ojcu niemowlę nie spodobało, to mógł je roztrzaskać o skałę. A Owsiak u nas już nie pogra. Odpowiedz Link
dede43 Re: Starość... 05.12.09, 10:32 eurytka napisała: Za to młode i poczęte się szanuje. Tylko poczęte, urodzone już nie zawsze. Odpowiedz Link
pia.ed Re: Starość... prywatna starosc ... 05.12.09, 10:49 Moj ojciec i macocha "urzadzili sobie starosc" prywatnie i bardzo byli z tego zadowoleni. Mieli kobiete, ktora za umiarkowana miesieczna oplata przychodzila do ich mieszkania, mieli duze dwa pokoje z kuchnia i lazienka w poniemieckiej wilii, Robila im zakupy, sprzatala, czasem wspolnie z macocha robila wypieki i przetwory. W drugi dzien Swiat opiekunak przychodzila ze swoja rodzina do ojca, potem nawet na Wigilie, ich "klitka" w blokach ledwo starczala dla niej, meza i trojga dzieci.... Kobieta ta miala kilka domow do obslugi i w sumie niezle zarabiala. Po wielu latach opieki nad macocha i ojcem, kiedy mieszkanie (caly parter willi) trzeba bylo wykupic od miasta, to macocha majaca prawo pierwokupu, wykupila mieszkanie za ich pieniadze i przepisala na nich z klauzula, ze moze w mieszkaniu pozostac az do smierci. Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Starość... prywatna starosc ... 05.12.09, 12:23 To jest możliwe, gdy dysponuje się odpowiednimi warunkami, zwłaszcza materialnymi i gdy gdy nie widzi się potrzeby pozostawienia swego skromnego dorobku dzieciom, albo dziecku. Obecnie pracując za 1500 zł miesięcznie trudno zdobyć się na własne mieszkanie. Odpowiedz Link
pia.ed Re: Starość... prywatna starosc ... 05.12.09, 13:12 Ojciec z zona mieli dwie normalne emerytury: ojciec jako technik budowlany, a macocha jako ekspedientka w sklepie. Prawdopodobnie jedna emerytura szla na zaplacenie opiekunki, a druga na pozostale wydatki. Ciesze sie, ze mieli spokojna i szczesliwa starosc. Ja nic od nich nie dostalam, tego zreszta sie nie spodziewalam ... Bizuteria macochy poszla na wystawienie pomnika na grobie ojca, w ktorym to grobie spoczela tez i macocha ... Przypuszczam tez ze macocha zostawila tez pieniadze na pielegnowanie grobu, bo ja mieszkan daleko, i do ich miasta zagladam raz na kilka lat. chochlik5 napisała: > To jest możliwe, gdy dysponuje się odpowiednimi warunkami, > zwłaszcza materialnymi i gdy gdy nie widzi się potrzeby > pozostawienia swego skromnego dorobku dzieciom, albo dziecku. > Obecnie pracując za 1500 zł miesięcznie trudno zdobyć się na własne > mieszkanie. Odpowiedz Link
chochlik5 Re: Starość... prywatna starosc ... 05.12.09, 14:36 Myslę o moim wnuku. Dzieci dają sobie radę, ale nie widzę szans dla nastepnego pokolenia. Ja miałam szansę w nowo powstającej spółdzielni mieszkaniowej dla siebie i syna jeszcze w wieku szkolnym. To były ksiązeczki mieszkaniowe. Kredyty rozłożone na 40 lat z częściowym umorzeniem. I na dodatek pracowałam na miarę możliwpści. Udogodnienia socjalne: wszasy dopłaty urlopowe, świateczne działka pracownicza i jakoś szło. Teraz o pracę zgodnie z przygotowaniem zawodowym i zadawalającą finansowo trudno. Odpowiedz Link