Dodaj do ulubionych

"Pan Tadeusz II" - Księga V

30.10.06, 19:30
Tadeusz wnet się ocknął, przetarł blade lice
Spojrzał wpierw na Zosię, potem na Soplicę
Lecz gdy spojrzał tylko w oczy Telimenie
Ujrzał bardzo dziwne zalotne spojrzenie
Gdyż on się jej podobał, choć to jej bratanek,
Zwłaszcza kiedy rano wychodził na ganek
Robił dziesięć pompek na silnych ramionach
W brudnym podkoszulku, starych kalesonach
Tadeusz wtedy pojął, czemu ją tak lubi,
Czemu ciągle marzy, że ją on poślubi.
Leżał jednak dalej na brudnej podłodze
Popatrzył na wszystkich, zachmurzył się srodze
W nogach czuł mrowienie, w głowie dziwny zamęt
Zerwał się na nogi, z półki zdjął atrament
Zamaczał w nim pióro, spojrzał dookoła
Pisał coś zaciekle, pot mu płynął z czoła
Wsadził list w kopertę, zakleił dokładnie
I w dolnej szufladzie polożył go na dnie.
Nikt mu nie śmiał przerwać, wszyscy z boku stali
I patrzyli na niego całkiem oniemiali
Nie wiedzieli co robić, czy uciec czy zostać
Każdy do szuflady miał zamiar się dostać
Nikt nie okazywał zbytniej ciekawości,
lecz każdy był ciekaw, co Tadzik wymościł
Na kawałku papieru formatu A-cztery
A Tadeusz wiedział, tam były litery.
Litery się tworzyły w przeliczne wyrazy,
Z wyrazów powstały troche dłuższe frazy
A wszystko pisane znakomitym wierszem,
(Wszystko, co napisał, było jak najszczersze)
Szufladę więc zamknął na kluczyk mosiężny
Tak jakby w niej trzymał plik czeków pieniężnych.
Klucz włożył do spodni i wyszedł na ganek
(Choć wychodził tylko, kiedy był poranek)
Wszyscy byli ciekawi, co tam napisane
Otwarli więc szafkę, to było dość cwane
Każdy z nich miał własny kluczyk zapasowy
Tadzik o tym nie wiedział, bo był tutaj nowy.
List otwarł Soplica, mówi "Ja mam prawo
By list ten przeczytać, wy spadajcie żwawo"
Soplica sam został i czytał te bajdy
List był skierowany do jakiegoś Wajdy.
Tadeusz w nim pisał o tym Soplicowie,
Że można go nakręcić, niech każdy się dowie,
Niech każdy zobaczy i niech puści pawia
Na ujrzenie tego, co tu się wyprawia.
Chęcią Tadzia było, a chęć była szczera
By jego osobę zagrał sam Banderas
Żeby Telimenę zagrała z wymogu
Ta aktorka, ktorą widział w "Dekalogu"
Soplica się zasępił, w środku cały skisiał
Bo Tadeusz w Robaku chciał widzieć Barcisia!
"Tego już za wiele, skreślę mu to słowo
I miejsce Barcisia wypełnię na nowo
Nie wiem kogo wpisać", aż z wrażenia usiadł
"Wiem już, kto to będzie" i wpisał Bogusia
Kopertę wnet zakleił, wysłał list jak trzeba
"Może Bóg mi przebaczy i pójdę do nieba."
A co z tego wyszło i czy mu się poszczęści
Dowiemy się jednak chyba z szóstej części*.
Obserwuj wątek
    • del.wa.57 Re: "Pan Tadeusz II" - Księga V 31.10.06, 11:08
      No to ja czekam na dalszy ciągsmile)))
      • jaga_22 Re: "Pan Tadeusz II" - Księga V 31.10.06, 11:14
        Dzięki Grenka,czekam co dalej.
        • pia.ed Re: "Pan Tadeusz II" - Księga V 31.10.06, 11:43
          Grenka, nie odpowiedzialas chyba na zadane Ci przedtem pytanie:
          Skad bierzesz te wspolczesna wersje Pana Tadeusza???
          • grenka1 Re: "Pan Tadeusz II" - Księga VI 31.10.06, 13:22
            Przemierzył list Tadka, czasu oceany,
            Aż w końcu przez Wajdę został odebrany.
            Przeczytał go szybko dwa razy jak leci
            I po przeczytaniu wyrzucił do śmieci.
            Minęły dwie doby, wiatr zawiał z północy
            I list ów wyleciał tak z kosza jak z procy.
            Leciał dzień i drugi przeleciał pół Polski
            Aż w końcu go znalazł Władek Pasikowski.
            Przeczytał, pomyślał, zadumał przez chwilę
            I myślał już o tym zarobi nań ile.
            Co w liście ,dla niego wydało się super
            Aż z tego wrażenia on usiadł na kuper.
            Po chwili popędził w te pędy do domu
            I zaczął list pisać całkiem po kryjomu.
            Gdy list był gotowy na pocztę poleciał
            I wysłał go szybko- była wtedy trzecia.
            I znów list przemierzył czasu oceany,
            Aż w końcu przez Tadka zostal odebrany.
            Tadek właśnie Zosię namawiał do grzechu,
            Gdy przyszedł listonosz nie kryjąc uśmiechu,
            Zosia bowiem prawie już naga leżała
            I widział dokładnie co w sukni skrywała.
            Lecz przestał spoglądać widząc Tadeusza
            Szczególnie, że Tadek groźnie pięścią ruszał.
            Odebrał list Tadek i zaczął czytanie,
            I usta wykrzywił- to uśmiech wszedł na nie.
            Pisał Pasikowski, że film ten nakręci,
            Mieć musi jedynie ciąg dalszy powieści.
            Zosia nadal nago na trawie leżała,
            Lecz się Tadeusza już nie doczekała.
            Ze złością włożyła znów suknię na siebie
            Tyłeczek podnosząc ubrudzony w glebie.
            I do Telimeny biegiem podążyła,
            Która to ją kobiecej miłości uczyła.
            Tadek nic nie widział, bo pisał i pisał,
            Aż w końcu historię calutką opisał.
            Zrobił z tego paczkę i znaczek przykleił
            Potem wziął ją wysłał i tak się weselił,
            Że słychać go było w całym Soplicowie,
            A film już po chwili poukładal w glowie.
            Paczkę dostał Władek i zaczął czytanie
            Myśląc co tu zmieni, a co pozostanie.
            Po pracy miesiącu script był już gotowy.
            Zaczynał się właśnie takimi to słowy:
            "Litwo, k...a, moja, ty, k...a, jak zdrowie.
            Cię k...a trza cenić ten się o tym dowie
            Kto cię, k...a, stracił. Piękność twą opisuję
            Bo ja k...a tesknię, tak k...a to czuję.".


            Skąd to mam? To moja słodka tajemnica.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka