beesok
10.10.06, 00:39
Godzine temu rozmawialam z mama i dowiedzialam sie ze uspili dzisiaj mojego ukochanego psa.
Chorowal juz jakis czas ale od kilku dni juz bylo coraz gorzej i sie meczyl, siostra podala mu srodek
uspokajajacy a weterynarz przeszedl do domu (zeby Ikara nie stresowac podroza) i zasnal jej po prostu
na kolanach.
Strasznie mi przykro, ze nie moglam sie nawet pozegnac ...w piatek bede w Krakowie i nie chce myslec
o tym, ze powita mnie pustka w mieszkaniu. Tyle lat z nami byl - w sumie 15 - nie wyobrazam sobie
naszego domu bez niego :(