Dodaj do ulubionych

abp. Życiński o forach internetowych

29.09.03, 09:57
W sobotnio - niedzielnej "Rzeczpospolitej", abp. Życiński wypowiedział się co
do forów internetowych, także co do forum GW. Oto poniższy tekst, bo to w
miarę ciekawe:
-----------------------------
ZAMYŚLENIA ABP JÓZEF ŻYCIŃSKI
Epoka Internetu łupanego

Narzekanie na wzrost przejawów brutalności w naszym życiu publicznym jest,
niestety, uzasadnione. Istnieją jednak również trwałe mechanizmy, które
premiują prymitywne zachowania pełne agresji czy prostackiego dowcipu.
Niektóre z nich przyszły wraz z odzyskaną wolnością słowa, stwarzając radosną
perspektywę działania także dla osób, które wcześniej traktowały pisanie
anonimów jako obywatelski obowiązek i ulubioną formę twórczości literackiej.

Na początku była tzw. telefoniczna opinia społeczna. Do redakcji, które
prowadziły ten dział, mógł zadzwonić każdy, informując z nazwiska -
niezależnie od stanu swej psychiki - kto ze znanych osób jest oszustem, a kto
tylko kretynem. Następnego dnia informacje o tym mogli przeczytać wszyscy
ceniący autorytet czwartej władzy. Przedsięwzięcie to było jednak tak
prymitywne, agresywne apetyty wzrastały zaś tak szybko, że trzeba było
zrezygnować z początkowej formy. Obecnie lokalne gazety, które zdecydowały
się zatrzymać jego dopuszczalną postać, przestają na streszczaniu opinii
telefonicznych o tym, gdzie przydałby się nowy przystanek dla autobusów,
gdzie zaś trzeba naprawić dziurę w asfalcie.

W różnych wersjach funkcjonuje natomiast drugi wysoce kontrowersyjny typ
informowania, który stanowią radiowe rozmowy niedokończone. Zależnie od
inteligencji redaktora prowadzącego oraz poziomu rozmówców telefonicznych
mogą być refleksyjne i twórcze; mogą jednak również stanowić formę
psychicznego linczu, kiedy z nazwiska atakuje się Bogu ducha winne osoby, nie
dając im praktycznie żadnej możliwości obrony. Jeszcze bardziej żenujące od
tych ostatnich okazują się komentarze i dyskusje prowadzone na wielu
popularnych portalach internetowych. Pierwszą reakcję na ich poziom mogłoby
stanowić pytanie, które zabłąkany w buszu historyk postawił grupie spotkanych
kanibali: jakim cudem udało się wam aż tak zdziczeć, skoro nie przeżywaliście
wielkiej rewolucji socjalistycznej?

Dyskutanci z Internetu demonstrują bardzo często poziom kultury, którego nie
powstydziliby się rewolucyjni sympatycy leninowskich haseł. Kiedy opinią
społeczną wstrząsnęła wiadomość o zamordowanych niemowlętach, których ciała
ukryto w beczce, rewolucyjni komentatorzy zademonstrowali natychmiast
poczucie humoru na poziomie całkowicie naturalnym dla społeczności
ludożerców. Jeden z nich zaczął wywodzić, że chodziło tu tylko o marynaty z
niemowląt; jego nie mniej subtelny polemista argumentował natomiast, iż
obecność beczki upoważnia do mówienia o bigosie.

Wspomniane wypowiedzi są drastyczne, ale nie stanowią niestety wyjątku.
Regułę stanowi brutalność, agresja i prymitywizm pierwszych komentarzy,
pisanych zazwyczaj przed południem, w godzinach, które dla większości
stanowią czas pracy. Za znamienną można uznać reakcję na podaną na początku
lipca wiadomość o gorszym samopoczuciu Jana Pawła II po jego przyjeździe do
Castel Gandolfo. Pierwszy komentarz, który ukazał się na internetowym
portalu "Gazety Wyborczej", ociekał antypapieską agresją w takim stopniu, że
zdjęto go bardzo szybko, informując, iż autor nadesłanego tekstu naruszył
podstawowe zasady regulaminu. Problem w tym, że podstawowe zasady kultury i
szacunku do człowieka naruszane są w internetowych dyskusjach nagminnie,
jednak wówczas, gdy nie dotyczą powszechnie uznawanych autorytetów, znacznie
dłużej toleruje się ich prymitywizm.

Czym tłumaczyć, że szerokie korzystanie z Internetu przenosi nas na poziom
kultury znamienny dla okresu kamienia łupanego? Obawiam się, że pytaniem tym
krzywdzę neandertalczyków, którzy również żyli blisko końca tamtego okresu, a
w dostępnych obecnie wykopaliskach odkrywamy ślady ich altruizmu i
wrażliwości społecznej. Można by optymistycznie założyć, że najgłupsze
komentarze internetowe pochodzą od niewielkiego grona osób. Dla osób tych
powodem do chluby jest to, że realizują się w Internecie, podczas gdy jeszcze
niedawno jedynym dostępnym dla nich środkiem publikacji były napisy na
płotach. Łatwo zauważyć, iż jako pierwsze reakcje na nowe wiadomości
pojawiają się zazwyczaj żenujące komentarze apologetów lewicy oraz
antyklerykalna retoryka sugerująca, że wszystkiemu winni są księża.

Być może niektórzy komentatorzy zostali oddelegowani na "front walki z
ideologicznymi odchyleniami Internetu" i demonstrują tam swoją służbową
pryncypialność. Być może dwóch oficerów dyżurnych potrafi zainfekować
prymitywną agresją główne portale krajowe. Znamienna jest pozytywna korelacja
między agresją sformułowań a liczbą błędów ortograficznych. Odnoszę wrażenie,
że można ustalić jeszcze jedną korelację. Prymitywnych komentarzy jest
znacznie więcej na portalach, które przyciągają odbiorców półinteligenckim
sformułowaniem nagłówków znamiennym dla prasy brukowej. Powstaje problem: czy
pretensje kierować jedynie w stronę kulturowych troglodytów, którzy najlepiej
czują się na poziomie epoki kamienia łupanego? Czy też może adresować je
także do tych redaktorów internetowych newsów, którzy poziomem sformułowania
przekazywanych informacji zachęcają, niezależnie od swych intencji, do
powrotu na teren jaskini? -
---------------------------
I to tyle.
Ciekawe, kogo abp. miał na myśli?
K52?
Obserwuj wątek
    • niech Re: abp. Życiński o forach internetowych 29.09.03, 12:22
      K52 to przeciez wytwor kurii. Wymyslili takiego idiote zeby pokazac jakimi
      debilami sa przeciwnicy KK. W rzeczywistosci takie monstrum nie mialoby prawa
      zaistniec.
    • roman_j Re: abp. Życiński o forach internetowych 29.09.03, 14:08
      Doskonały tekst. Autor trafił w samo sedno. :-))
      • niech Re: abp. Życiński o forach internetowych 29.09.03, 14:11
        Nawiasem piszac, czy zglosiles juz ten tekst do wyciecia?
        PS. Jesli zapomniales, podaje adres: forum.abuse@gazeta.pl.
    • mrb4 Re: abp. Życiński o forach internetowych 29.09.03, 17:05
      Bardzo dobry tekst! Sam miałem podobne przemyślenia i nieraz zastanawiałem
      się, czy skutecznym lekarstwem na chamstwo i prymitywizm niektórych forumowych
      dyskutantów nie byłby wymóg podpisywania się pełnym imieniem i nazwiskiem.
      Problem polega na tym, że wówczas łatwo o nadużycia (podszywanie się pod inne
      osoby), o wiele łatwiej niż gdy podpisujemy się pseudonimami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka