Gość: ...
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
28.06.08, 12:33
I tak mamy zarzynanie gospodarki z powodów religijnych - wiara w to, że
zmniejszanie emitowanego CO2 "uratuje" Ziemię jest właśnie tym: pogańskim
obrządkiem. Mamy wierzyć, nie pytać i nie kwestionować oraz podporządkować
się zaleceniom kapłanów, nie ważne jak absurdalnym.
1. Nie ma dowodów na to, że ocieplenie jest dziełem człowieka. Są istotne
poszlaki, że nie jest - ocieplenie występuje też na innych planetach i
księżycach, a tam nie ma jeszcze naszych elektrowni.
2. CO2 jest odpowiedzialny za niewielką część tzw. efektu cieplarnianego. Za
wikipedią: Para wodna jest najważniejszym gazem absorbującym promieniowanie
(sama powoduje 36% – 66% bezpośredniego efektu cieplarnianego), razem z
chmurami jest odpowiedzialna za od 66% do 85% efektu cieplarnianego.
3. Dowody na wzrost temperatury ziemi w wyniki zwiększenia ilości CO2 bazują
na danych historycznych (w tym badaniach odwiertów w lodowcach). Tyle, że jak
się uważnie przyjrzeć NAJPIERW jest OCIEPLENIE a potem wzrost CO2. To
oczywiste - każdy wie, że ciepła woda sodowa "odgazowuje" się szybciej. W
oceanach też jest rozpuszczony CO2...
4. CO2 to gaz życia. Wzrost jego stężenia sprzyja roślinom. Już teraz daje się
zaobserwować wzrost produkcji biomasy.
5. Globalne ocieplenie nie spowoduje żadnej globalnej katastrofy, co najwyżej
lokalne zmiany klimatu. Taniej byłoby zaadaptować się do nowych warunków (np.
wprowadzić nowe uprawy) niż walczyć z wiatrakami. Ale nie taki jest plan
kapłanów G-O...
6. "Limity", których oczywiście nie powinno być, są rozdzielana w sposób
całkowicie niesprawiedliwy - dlaczego nie są przyznawane proporcjonalnie do
liczby ludności?
Tu nie chodzi o walkę z globalnym ociepleniem, tylko o walkę ekonomiczną. Przy
użyciu limitów bogate państwa uniemożliwiają rozwój państwom mniej
rozwiniętym, tworząc dla siebie monopol na uprzemysłowienie. Gadki o
bezemisyjnej gospodarce to fikcja. Chcąc mieć przemysł trzeba emitować CO2. Po
drugie chodzi tu o stworzenie kolejnego rynku, fikcyjnych towarów, na którym
będzie można lokować pieniądze wydrukowane bez pokrycia (teraz już będą miały
pokrycie - w "towarach") i pewnie niedługo spekulować, więc będzie jak z
cenami ropy.
To czego trzeba się domagać to:
1. wycofania się UE z limitowania emisji CO2
2. ( zanim osiągnie się powyższe) umieszczania na sprzedawanych towarach jaki
udział w cenie ma "podatek węglowy" czyli opłaty za limity. Niech wreszcie
wszyscy ludzie wiedzą, że za całe to oszustwo płacą w rachunkach za prąd i w
cenach materiałów budowlanych.