Gość: Gość Re: Piractwo to święta krowa IP: 213.17.140.* 08.09.08, 09:53 Dla mnie nie ma problemu z kupnem gry - kiedy kosztuje 30 zl (np produkcje CEDEGA) ale po wystawieniu ceny 150 nie ma sie co dziwic, ze ludzie w Polsce dla ktorych relatywnie ta sama cena jest 3x wyzsza niz w Niemczech, zaczynaja kombinowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tjan Re: Piractwo to święta krowa IP: *.adsl.inetia.pl 08.09.08, 09:59 A ja w pełni zgadzam się z tezami przedstawionymi w artykule. Po pierwsze sposób wyliczania piractwa na podstawie ilość ściągniętych egzemplarzy=ilość możliwie sprzedanych egzemplarzy=strata. Przecież to jest bzdura. Przecież każdy wie jak to wygląda, dzieciaki ściągają każdą nowość jaka wyjdzie, pograją chwilę, a potem rzucają. Gdyby faktycznie mieli coś kupić to pewnie była by to jedna, dwie gdy na kwartał, a większość ściąga po 10 albo i więcej gier na kwartał. Ale ja w sumie nie o tym. Jest jeszcze jeden strona związana z piractwem, o której się nie mówi. A mianowicie producenci sprzętu komputerowego, którzy bądźmy szczerzy żyją z piractwa. No bo kto kupuje te wszystkie karty graficzne, procesory, których moc jest potrzebna właściwie tylko do gier, bo w reszcie zastosowań spokojnie wystarczy sprzęt z przed 3-4 lat. Przecież zysków nVidi czy Ati nie generują ludzie, którzy kupują oryginały bo według badań są oni w mniejszości. To piraci generują zyski, to piraci najwięcej grają, to piraci potrzebują częstszych updatów sprzętu. Bądźmy szczerzy piraci generują zyski całej branży sprzętowej i oni generują rozwój sprzętu. Bo bądźmy szczerzy, kto by wydawał kupę kasy na rozwój i wprowadzanie nowych rzeczy jeśli kupiło by mu to bardzo niewielu ludzi. Gdyby nie było piractwa, to rynek komputerów wyglądał by tak jak konsol, nowość na rynku kart graficznych czy procesorów pojawiała by się raz na 3-5 lat, co według mnie nie było by taką zła sytuacją, ale dla producentów sprzętu nie było by zbyt korzystne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jeremiash Re: Piractwo to święta krowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 10:24 Czepiacie sie bledow w pisowni a nie odwolujecie sie bezposrednio do tematu artykulu (ofc nie mowie o wszystkich). Dla mnie wyglada to tak, jakby temat piractwa naprawe w was uderzal. Ja mysle ze piractwo to zwykla kradziez bo nie jest to tworzenie tozsamego programu tylko udostepnianie go innym bez zgody producenta. Czesto nawet dla zysku wlasnego. Sam pobieram gry z neta, przez torrenta,P2M czy rapidshare. Jestem zlodziejem, nie ma dla mnie zadnego wytlumaczenia, a jednak swiadomosc kradziezy wcale nie zaniza przyjemnosci grania. Moze to tylko brak sumienia ;D Odpowiedz Link Zgłoś
nit21 Re: Piractwo to święta krowa 08.09.08, 11:00 A ja ściągnąłem z legalnej strony Expressivo /program czytajacy tekst/ nie czytał on: ą, ę, ł, ó, zamiast tego czytał, a,e,l,o, ale ten program zachęcił mnie do kupna tego programu i było warto, mam też bezpłatne aktualizacje: ) i program jest coraz lepszy. A program ten miał jeszcze rozsądną cenę, chyba 80zł. Może to jest jakieś rozwiązanie. Puszczać wersję z pewnymi ograniczeniami bezpłatnie? Odpowiedz Link Zgłoś
papuka Piractwo to święta krowa 08.09.08, 11:05 A ciekawe co ja mam powiedzieć? Kupiłam sobie oryginalne Spore (przez stronę EA) i ... zawiodłam się... Wg zapewnień producenta to miało być coś przełomowego, genialnego cudownego itd itp. Jak dla mnie gra okazała się przeciętna. A mogłam ściągnąć sobie torrenta jak zrobiłam to w przypadku obliviona przetestować i kupić potem oryginał... Spore przekonało mnie że lepiej ściągnąć torrenta przetestować i dopiero podjąć decyzję o kupnie bądź nie oryginału. Amen Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SerapHin Re: Piractwo to święta krowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.08, 11:06 Piractwo... szyd. Ostatnio chciałem kupić Oryginalna "Prince of Persia Dwa Trony" po 2 miesiącach szukania i zamawiania w x sklepach zrezygnowałem. lepiej było ściagnąc z neta a nizęli szukać na zagranicznych sklepach (a ja chciałem polską wersje). Piractwa nikt nie ruszy bo mimo iż to tzw: chłopiec do bicia, to za jego sprawa rośnie takze sprzedaż. Bo jak gra okaze sie dobrą produkcja to wielu graczy zainwestuje w oryginała (znam nie jedna taka osobe. Ściągnąć by zobaczyc czy warto wydać pieniądze, a jak warto o biegiem do sklepu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: y Re: Piractwo to święta krowa IP: *.k2.pl 08.09.08, 11:22 widzisz, a wystarczyło udać się do skupu starych/używanych gierek i miałbyś swojego Prince of Persia za jakieś 20-30 zeta. Tłumaczenie kradzieży tym, że ściągnąć jest łatwiej nie jest żadnym tłumaczeniem. Z kolei zawsze możesz ściągnąć demo gry, tak samo jak masz jazdę próbną samochodem, który chcesz kupić, czy możliwość zwrotu produktu jeżeli Ci nie pasuje - każdą grę możesz zwrócić jeżeli masz paragon - a jeżeli mówią ci, że nie wolno pff zapraszam na strone ministerstwa chroniącego prawa konsumentów w Polsce, masz tam wszystko dokładnie opisane - www.uokik.gov.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Piractwo to święta krowa IP: *.toya.net.pl 08.09.08, 11:53 Ile razy ćwoki będziecie jeszcze pisać o tym, że "rynek growy" jest bez sensu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emper Re: Piractwo to święta krowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.08, 12:18 Jak chcą dobrze sprzedać gre to niech zrobią ją na niskie wymagania. Wtedy będą mieli więcej potencjalnych nabywców. To jest przyczyna słabych wynikó np. Crysisa Odpowiedz Link Zgłoś
radek.zaleski Re: Piractwo to święta krowa 08.09.08, 12:22 altergranie.wordpress.com/2008/01/06/jednak-growy/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Piractwo to święta krowa IP: 212.191.132.* 08.09.08, 12:50 "Tak uważa Rob Fahey, analityk rynku growego..." Chłopaki nie pijcie już ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ToKu Re: Piractwo to święta krowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.08, 13:11 do y: z podanej przez Ciebie strony Urzędu Ochrony Konkurencji i konsumentów wyczytałem, że przyjęcie towaru przez sprzedawcę na paragon zależy od jego dobrej woli. Sytuacja, w której taki towar musi przyjąć (wyjątek) dotyczy zakupu dokonanego poza lokalem przedsiębiorstwa. pozdrawiam i polecam czytać strony, które do przeczytania innym się poleca. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Piractwo to święta krowa 08.09.08, 13:32 Rynek paszowy, rynek zbożowo-młynarski, rynek deweloperski, rynek systemowy, rynek kamieniarski, rynek farmaceutyczny, rynek motoryzacyjny i rynek GROWY też istnieje. Tak samo jak rynek telekomunikacyjny, bieliźniarski, tekstylny. Czy jeszcze jakaś niemota ma wątpliwości, że rynki określa się przymiotnikowo? A jaki jest przymiotnik od słowa gra, matołki językowe, co? GROWY. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kamol Re: Piractwo to święta krowa IP: 195.205.66.* 08.09.08, 13:49 @cyklista - to sobie poczytaj co napisałem wyżej, a oststnia moja wypowiedź była tylko w temacie porównywania piractwa do kradzieży. Nessie-jp dobrze pisze (podobnie jak ja ) że "XX-wieczny model ochrony praw autorskich jest po prostu chory i brakuje mu równowagi" Tak jest ponieważ prawo jest w tyle w sosunku do panujących realiów i nowych mediów, takie są fakty. A co do wyliczania strat - taki jest rachunek ekonomiczny. Wypuszczając jakiś produkt szacuje się przecież od razu, że oprócz zwrotu poniesionych kosztów wygeneruje on jakiś zysk. Co do metody tych obliczeń strat sprawa jest dyskusyjna, ale trudno się dziwić producentowi. Ci, którzy pracują na własny rachunek ale też pozostali mający na głowie więcej problemów niż tylko fakt że mama nie chce nowej gry kupić powinni to zrozumieć. Oczywiście nie mówię o myślowo tkwiących głęboko w komunie zwolenników hasła "bo mi się należy a TAMCI to złodzieje" Odpowiedz Link Zgłoś
durruti Re: Piractwo to święta krowa 08.09.08, 14:35 Ktoś kiedyś wymyślił koło, strasznie się napracował w czasie tego wymyślania, a dzisiaj wszystkie koncerny samochodowe "piracą" jego dzieło . Prawda jest taka, że "własność intelektualna" to jest jakaś bzdura propagandowa wymyślona przez koncerny typu Microshit, żeby ludzie łatwiej dawali się oskubać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Guardian Re: Piractwo to święta krowa IP: 217.153.54.* 08.09.08, 15:09 A wystarczyłoby, żeby ludzie po prostu NIE KRADLI. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gret Re: Piractwo to święta krowa IP: *.adsl.inetia.pl 08.09.08, 15:23 A wystarczyły by nowe formy dystrybucji, ot choćby płacisz za czas gry, coś jak wypożyczalnie wideo, dajesz 5 zeta wypożyczasz film, oglądasz oddajesz. Tak w przypadku gier można by zrobić, robisz przelew na 5 zeta, dostajesz klucz, rejestrujesz się i możesz grać powiedzmy przez 8h, a abonament dożywotni mógłby kosztować tyle co gra w sklepie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Myślę, że... Re: Piractwo to święta krowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.08, 16:19 Jak słowo nie ma przymiotnika, to rynek określa się dopełniaczem, a nie tworząc "nowy" przymiotnik: rynek ropy naftowej (a nie ropny, tudzież ropowy), rynek broni (a nie broniowy), rynek leków ( a nie lekowy, leczniczy) itd itp Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Piractwo to święta krowa 08.09.08, 16:32 > "nowy" przymiotnik: rynek ropy naftowej (a nie ropny, tudzież ropowy), ... jasne, bo nie ma rynku naftowego ani paliwowego ) Język żyje, kolego. To nie jakiś suchy truposz zamknięty w słowniku. 10 lat temu nie było słowa 'emo' i co? A 100 lat temu nie było słowa karta graficzna. Jak to 'graficzna', zapytałby wyniośle 19-wieczny młodzieniec z monoklem, przecież karta z grafiką to jest karta z grafiką, a czegoś takiego jak graficzna w ogóle nie ma... Rynek lekowy nazywa się farmaceutyczny. A przymiotnik od słowa 'gra' musi istnieć, nawet jeśli kiedyś go nie było. Teraz jest potrzebny, więc się w języku pojawił. Nie możesz się z tym pogodzić? Zamknij oczy i cierp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Myślę, że... Re: Piractwo to święta krowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.08, 19:29 Rynek gier brzmi lepiej, słowo gier jest prostsze do wymowy niż growy. To tylko moje zdanie. A co do podanych wyżej przykładów, to były to tylko przykłady mające pokazać, że rynek czasami określany jest również dopełniaczem, a nie tylko i wyłącznie przymiotnikiem. Stąd konkluzja, że tworzenie przymiotnika tylko na tą okazję jest chyba zbędne (zwłaszcza, że dopełniacz jest "prostszy w użyciu"). Są pewnie również rynki buraków, kredytów hipotecznych i zapewne również rynek podzespołów choćby i samochodowych. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Piractwo to święta krowa 08.09.08, 19:45 "Rynek gier brzmi lepiej, słowo gier jest prostsze do wymowy niż growy." -- niewykluczone, to w końcu kwestia osobistych preferencji. Na szczęście mamy język elastyczny i każdy może go kształtować zgodnie z upodobaniami. Tyle tylko, że niektórzy przedpiścy dostali jakiejś gramatolepsji, miotali się i pianę z paszczęk toczyli, bo ktoś się ośmielił użyć przymiotnika, zamiast rzecz sformułować w dopełniaczu. Bez przesady, kochani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kamol Re: Piractwo to święta krowa IP: 195.117.57.* 08.09.08, 22:47 @durruti - jasne, podobnie jak ktoś kiedyś wymyślił, że można wydłubać pieniek i nim popływać. A paskudni żeglarze łamią jego prawa, o! Jak nie masz pojęcia o czym mówisz to zamilcz, będzie większy pożytek z tego. Uosobienie wszelkiego zła tego świata, okrutny "Microshit" (na pewno twoim pierwszym systemem był Linux i na nim sobie grywasz w pirackie bądź też oryginalne gry...) wymyślił prawo własności intelektualnej żeby dbać o swoje interesy, tiaaa. Może kiedy wymyślisz w swoim życiu coś pożytecznego lub oryginalnego i zechcesz na tym zarobić spojrzysz na to z innej strony. To prawo chroni też znacznie ważniejsze rzeczy niż jakaś gierka - wynalazki, odkrycia, które często zmieniają życie ludzi na całe dekady albo dłużej. Ale dla ludzi myślących jak ty źli są ci, którzy się ośmielą zażądać zapłaty za własną pracę, przecież wszystko powinno leżeć na ulicy. Śmieszne... Dziwi mnie jeszcze jedna sprawa... Prawie każdy ma dostęp do internetu, a do rejestracji podobnej jak w grach sieciowych np. MMORPG ludzie podchodzą jak do jeża kiedy im się powie że tak mogłoby być przecież z większością gier. Tego boją się producenci i wolą wymyślać bzdury typu "możesz grę zainstalować tylko 3 razy" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Piractwo to święta krowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.08, 17:37 Nie chciałbym żeby ten artykuł był usprawiedliwieniem dla piractwa a niestety tak wygląda, spójrzmy na sprawę z innej strony, bliższej zwykłemu graczowi, powiedzmy że kupuje nową grę za 150zł, wydaje na nią ciężko zarobione pieniądze i jak ja mam cię czuć gdy widzę druga osobę z tą samą grą tyle że bezczelnie ściągnięta z internetu? Nie obchodzą mnie już wtedy te straty które poniósł rzekomo producent, tylko Ja, bo przecież mogłem ja ukraść... przepraszam, "pożyczyć" dla "przetestowania". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ased Re: Piractwo to święta krowa IP: *.kro.vectranet.pl 09.09.08, 19:09 Tylko dla pr0gamerow i hardkoroych graczy!!! UWAGA!!! www.crackmania.ocom.pl - TO CZEGO SZUKASZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j_uk_dev Re: Piractwo to święta krowa IP: 80.169.42.* 10.09.08, 14:21 Ekspertem od spraw marketingu w branży nie jestem, jednak dorzuce i swoje trzy grosze do dyskusji. Na początku warto chyba zauważyć, że piractwo wraz z rozwojem internetu zmieniło się znacznie. Generalnie zredukowało zysk osób sprzedających pirackie kopie ( mam tutaj na myśli rynek gier ). Nie znam osobiście nikogo, kto jeśli chciałby mieć wersję piracką gry szukałby osoby, która by ją mu sprzedała. Tym samym słowo "pirat" odnosi się w znacznej mierze do użytkownika nielegalnie zdobytego oprogramowania, a nie do osoby, która jest nielegalnym "dystrybutorem". Jeszcze 10 lat temu było inaczej, a hasło "idę do pirata po gierkę" wśród wielu graczy było czymś normalnym. Z kolei użytkownik sam siebie piratem by nie nazwał. Teraz jest chyba trochę inaczej. Można powiedzieć, że definicja samego piractwa ewoluowała z "osoba czerpiąca korzyści materialne z..." na "osoba powodująca potencjalne straty materialne przez...". Wersje demo gier niestety przestały prawie całkowicie powstawać z dwóch powodów: - brak czasu na przygotowanie dema. Wierzcie lub nie, ale czasami przygotowanie dema gry potrafi zająć i miesiąc roboty. Publisher też ciśnie jeśli chodzi o specyfikację dema ( na rynkach różnych krajów, zależnie od wydawcy mogą pojawić się różne dema, może też demo w ogóle się nie pojawić ). Stworzenie dema przy pewnych tytułach rzeczywiście może być problemem ( co nie oznacza, że to usprawiedliwia choćby późniejszy brak dema ) - obawy przed klęską. Demo potrafi również zniechęcić. Osobiście mogę wymienić kilka tytułów, z których zrezygnowałem właśnie po zagraniu w demo. Na listę dostały się też "hity" takie jak "Uncharted", "Resistance" czy też mniejsze hity jak choćby "Condemned 2". Z kolei właśnie dzięki zagraniu w demo z chęcią zakupiłem "Lego Indiana Jones" ( która to nadaje się świetnie do pogrania we dwoje np. ze swoją połówką ). Demo jednym słowem przy słabszych tytułach może być podcinaniem przysłowiowej gałęzi przez producenta. Ktoś wyżej w komentarzach napisał, że widząc własny produkt "spiracony" ( jest takie słowo w ogóle? ) czuje się dumny i bardziej chyba dowartościowany faktem, że ktoś się nim zainteresował. Ja osobiście nie mam takich odczuć, bo wiem ile mnie kosztuje klepanie kodu, zarywanie nocek, użeranie się z działami , zewnętrznymi deweloperami itp. Jednak nie powiem, że satysfakcji nie odczuwam, bo tak nie jest. Odczuwam widząc, że coś powstaje, jak to określamy "from scratch", satysfakcją jest przechodzenie kolejnych milestones, ukończenie bety itd. To wszystko ma miejsce nie w ciągu jednego tygodnia, ale roku, czasami dwóch. Bardzo rzadko zdarza się cykl produkcyjny gry krótszy niż rok, ale też rzadko produkcja trwa dłużej niż dwa lata - tutaj niestety najwięcej do powiedzenia maja twórcy sprzętu. Nie to jednak jest tematem. Kupienie oryginału jest wyrazem szacunku dla pracy wielu ludzi. Co do cen, no cóż - tutaj nie do producenta należy się zgłaszać, ale do publishera. Producenci idą na wiele ustępstw w kwestii dopasowania ceny do specyfiki rynku. Publisher już niekoniecznie. Jak napisałem na początku, ekspertem nie jestem w kwestii marketingu ani też sprzedaży. Piractwo natomiast potępiam patrząc okiem osoby, której produkty są i będą rozprowadzane nielegalnie, bo jest na to przyzwolenie. Czy osobiście coś tracę na tym z finansowego punktu widzenia? Nie sądze. Dopóki firma nie zbankrutuje lub nie zacznie obniżać wynagrodzeń z powodu niskiej sprzedaży będącej wynikiem piractwa, to ja absolutnie tego nie odczuwam i nie odczuję. Moi koledzy podobnie. Jednak ->tu wstawić sobie dowolne brzydkie słowo<- mnie bierze jak widzę, że produkt nad którym noce mi się zdarzyło zarwać ktoś sobie ściągnie ot tak ( zdarzyło mi się, że delikwent taki nawet specjalnie mi się pochwalił eh.. ręce opadają ). Jeszcze dodam, że mój punkt widzenia nie jest w pełni antypiracki ( o czym chyba już kiedyś wspominałem ). Mianowicie, jeśli firma nie wypuści wersji demo/trial, to użytkownik może ściągnąć tytuł w ramach przetestowania. Kota w worku nikt nie będzie kupował. Co prawda w UK jest możliwość oddania tytułu do sklepu, bo "nie spełnia oczekiwań", a brak dema jest tu solidnym argumentem, to nie wiem jak obecnie sytuacja wygląda w Polsce. W sytuacji, gdy gra kosztuje sporo pieniędzy, to ściągnięcie pirackiej wersji może uchronić gracza przed kupnem kota w worku. Jednak wymaga to oczywiście odpowiedniej i raczej uczciwej postawy od użytkownika, czyli "podoba mi się -> kupuję", "nie podoba mi się -> kasuję" i z tym "nie podoba mi się", to raczej nie powinno być "ukończyłem grę i mi się nie podoba", test ma być testem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leon Re: Piractwo to święta krowa IP: *.telgam.pl 10.09.08, 20:05 do : j_uk_dev dema gier badzmy szczerzy oszukuja. wezmy na przyklad nowa gre Space Siege. Demo pierwszy 10 minut gry pozwala na uzywanie broni, wsczepow cybernetycznych ktore pojawiaja sie dopiero po 70% gry. w dodatku w calej grze tych broni jest raptem 10 a demu ich sugeruje dziesiatki. zreszta samej fabuly gry wystraczylo na raptem 15 minut. I na to mam wydac 100 zeta? w dodatku na cos co nie moge zwrocic bo nie spelnilo oczekiwan ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sensor Re: Piractwo to święta krowa IP: *.chello.pl 10.09.08, 21:40 "PS. Jako ciekawostkę mogę dodać, że w wielu krajach problemem jest kupienie oryginalnej gry, nawet jeżeli bardzo się tego chce. Na przykład już za naszą wschodnią granicą, na Ukrainie. Oleg Yavorsky z GSC GameWorld (twórcy Stalkera) powiedział mi kiedyś, że właśnie na Ukrainie ludzie nieświadomie, chcąc nabyć legalną wersję, kupują perfekcyjnie podrobione piraty, produkowane na masową skalę, sprzedawane w świetnie sfałszowanych pudełkach, których nie da się na pierwszy rzut oka odróżnić od oryginalnych." nie wiem jak jest z grami, ale jesli np wejdzie sie w posiadanie dobrej jakosci podroby Microsoft, mozna wymienic ja na oryginalny egzemplarz u producenta. to moim zdaniem jest uczciwe podejscie jezeli ktos kupil pirata w dobrej wierze Odpowiedz Link Zgłoś